O porodzie w domu marzyłam już przy pierwszym dziecku, teraz zbliża sie termin porodu drugiego malucha i gdy wszystko już pozałatwiałam, połozna sie zgodziła i powinnam radośnie oczekiwać rozwiązania, zaczynam mieć wątpliwości czy na pewno chcę w domu.
Im bliżej porodu tym mi coraz bardziej obojętnieje czy poród będzie w domu czy w szpitalu.
Miała tak któras z Was, bo już nie wiem, może to moje przyzwolenie na szpital (którego nie miałam aż do teraz), to sygnał że dom nie jest jednak dla mnie? nawet Polna nie wywołuje u mnie niechęci.
Niby chce w domu, ale nie czuję tego i sama siebie nie potrafie przekonać do porodu w domu, że warto, a że wokół wszyscy uznają to za zły pomysł to się nawet wątpliwościami nie mam z kim podzielić

chyba żeby usłyszeć "w końcu zmądrzałaś"