Dodaj do ulubionych

Pośladkowo i za szybko

15.12.09, 20:30
Kochane.. pocieszcie mnie, błagam! Potrzebuję teraz wsparcia i dużo, duuuużo pozytywnych myśli. Wczoraj u lekarza wyszły dwie rzeczy - będąc w 30 t.c. - nadal mam Synka ustawionego pośladkowo, a jego tętno było wyjątkowo za szybkie: 170, potem spadło do 160. Lekarz najpierw zapytał, czy gorączkowałam. Odpowiedziałam, że nie, ale ciągnie się za mną już 3-4 tydzień lekkie przeziębienie (wodnisty katar, chrypka, z rzadka zaboli gardło, temp. w normie, czasem sięgnie 36,8, jak dziś). Powiedział na to, że w takim razie 4 stycznia sprawdzimy ponownie tętno, stwierdził, że mogę zrobić sobie też badanie na CRP (cokolwiek to jest, jeszcze nie sprawdzałam w necie o co chodzi) i przyjść do nich tylko na KTG.

Jak wiecie - pośladkowe przy pierworódce - to wskazanie do CC sad A ja nie chcę tego! Bronię się rękoma, nogami, całym jestestwem przed szpitalem (szczególnie że nie wiem czy wiecie, ale jest teraz zakaz porodów rodzinnych ze względu na przeklętą grypę świńską!). Ale postanowiłam się nie poddawać w tej materii - i codziennie kładę się na 10 minut z biodrami ułożonymi wysoko na kilku poduszkach. Zamierzam też włączyć męża by masował mi odpowiednie punkty na stopie, które to punkty ponoć pomagają dziecku się przekręcić. Powiedzcie, że zdążymy przed lutym.. zdążymy, prawda?

A to wysokie tętno.. teściowa już mi sieje panikę, że to straszne rzeczy oznacza i szlag mnie już trafia.. bo jak tu mam być spokojna?
Obserwuj wątek
    • hyris Re: Pośladkowo i za szybko 15.12.09, 22:58
      jeśli Cię to pocieszy, to ja jestem w 32. tygodniu i też mi synek
      siedzi na tyłku i nie chce się obrócić
      moja położna w pełni wyluzowana stwierdziła, że jeszcze się obróci wink
      to moja trzecia ciąża, więc cesarka to ostateczność: wcześniej jest
      kilka innych możliwości.... ale ja też nie chcę do szpitala!!!
      na dodatek szyjka mi się rozwiera i powinnam się oszczędzać... ale
      chyba zmęczona jest życiem zwyczajnie - 3 ciążę w 5 lat wink

      trzymaj się i nie martw jeszcze smile
    • ph78 Są sposoby 15.12.09, 23:47
      Dziewczyny, szukajcie tricków - są ponoć ćwiczenia właśnie z uładaniem
      miednicy wyżej czy niżej - nigdy nie mogłam zwizualizować, bo mam
      problem z wyobraźnią przestrzenną wink W moim wątku rówieśniczym kobitki
      nawet latarką dzieciom świeciły w dół brzucha, by je zwabić w
      odpowiednie położenie big_grin Oby Wam się dzieciątka pięknie odwróciły!
      • jola-kropek Re: Są sposoby 16.12.09, 01:05
        www.spinningbabies.com/
        polecam. sa tam naprawde fajne cwiczenia namawiajace uparte maluchy do wywrotek smile
    • oldzinka Re: Pośladkowo i za szybko 16.12.09, 07:54
      Kawoszka spokojnie. Masz jeszcze 8-12 tygodni i nie sądzę, żeby
      dzidziusiowi chciało się siedzieć przez tyle czasu w jednej pozycji,
      przecież to strasznie niewygodne! Ma jeszcze całe mnóstwo czasu na
      obrót. Poza tym chyba jest możliwy psn pośladkowy przy pierwszym
      dziecku, choć wiąże się on zazwyczaj z monitorowaniem przebiegu
      porodu i obszernym nacięciem.
      Z tym tętnem dziecka to trochę nie rozumiem. Górna norma wynosi 160
      (poprawcie mnie jeśli coś pochrzaniłam) a u niektórych lekarzy nawet
      180. Mślę, że nie ma co panikować i nie kierować się matematycznymi
      wzorkami, tylko spokojnie sprawdzić czy wszystko w porządku i być
      dobrej myśli.
      Poród domowy niestety ma to do siebie, że do samego końca nie można
      być pewnym, że się spełni. W każdej chwili może pojawić się
      przeszkoda uniemożliwająca pd. Tzreba zawsze się z tym liczyć i póki
      jeszcze jest czas obmyślać rozwiązanie awaryjne. Trzymam kciuki!
    • juleg Re: Pośladkowo i za szybko 16.12.09, 09:18
      Ale lekarz Cię chyba niepotrzebnie nastraszył tym pośladkowymuncertain Mój Tulek,
      przekręcił się głową do dołu dopiero w 38tc, ale oczywiście dla swojego spokoju
      możesz wykonywać różne ćwiczeniasmile
      • kawo-szka Re: Pośladkowo i za szybko 16.12.09, 10:01
        Dzięki Kochane!!! smile))
        Wiedziałam, że mogę na Was liczyć! smile
        Szczególnie z tym tętnem smile)

        Co do obracania się Małego, to jak wcześniej napisałam, ćwiczę od 2 dni z
        ułożeniem bioder wyżej i leżę tak przez 10 minut smile Ale ta strona, którą poleca
        Jula-kropek faktycznie ma takich sposobów więcej, wielkie dzięki! smile))
        • karolinacym Re: Pośladkowo i za szybko 16.12.09, 10:34
          powodzenia. trzymam kciuki,zeby maluch sie obrocil!!!!!!!!!!!!
          podobno sa lekarze ktorzy obracaja. ale w szpitalu i na koncu ciazy,bo w raie czego zaraz rodzisz.
          • kaczkastrofa Re: Pośladkowo i za szybko 16.12.09, 10:51
            Maluch ma jeszcze czas aby się przekręcić, więc spkojnie. mozesz
            tymczasem odpoczywać w pozycji kolankowo łokciowej, też pomagama. w
            ostateczności zostaje obrót zewnętrzny. Tętnem też bym się zbytnio
            nie przejmowała. To 30 tydzień ciąży więcuznałabym to za normę, a
            lekarz niepotrzebnie wprowadza element strachu.
            pozdrawiam.
          • kropkaa Re: Pośladkowo i za szybko 16.12.09, 19:28
            Moja koleżanka się zastanawiała nad przekręceniemwink dziecka, ale jak
            się okazało jak to wygląda, to dała sobie spokój. Wszystko
            przygotowane na najgorsze (czyli cc w tempie natychmiastowym),
            jakieś niezliczone ilości leków, ciągły monitoring. Tak ładnie i
            niewinnie brzmi, że lekarz odwraca dziecko, a w rzeczywistości to
            niezła "operacja". Okazało się, że dziecko miało krótką pępowinę i
            to uniemożliwiało obrót. A ona wyraźnie czuła, że non stop samo
            próbowało, tylko coś nie wychodziło. Też robiła ćwiczenia, chodziła
            na jakieś masaże do super babki etc.
            Generalnie po tym doświadczeniu zgodziła się z teorią naszej
            położnej ze szkoły rodzenia, która mi kiedyś tak powiedziała na moje
            strachy, że dziecko będzie ułożone pośladkowo: "a może jest jakiś
            powód dlaczego się to nie udało?" Osobiście nie zgodziłabym się na
            medyczne odwrócenie dziecka.
            • monicus Re: Pośladkowo i za szybko 16.12.09, 20:06
              ja tez mysle, ze jak juz jest tak ulozone uparcie to ma swoj cel i sens. wiem,
              ze dzieci potrafia sie dowrocic juz w trakcie porodu.
              ale jesli uparcie sa glowa w gore to wiedza co robia.
    • jowitaiczterykoty Re: Pośladkowo i za szybko 16.12.09, 10:52
      Mój synek odwrócił się dopiero w dniu terminu! Jak szłam na planowane cc. A do
      drobnych nie należał (4320g i 58cm)
      Trzymam kciuki za fikołka smile
    • kaakaa Wyluzuj... 16.12.09, 16:49
      ... i nie daj się straszyć lekarzowi i teściowej smile
      W 30 tygodniu to maluch ma jeszcze mnóstwo czasu, żeby się właściwie ustawić,
      więc rozważania o porodzie pośladkowym, czy cc można odłożyć na bok. Była tu na
      forum kiedyś ciociacesia, której córeczka obróciła się w nocy poprzedzającej
      planowany obrót zewnętrzny - i mama i lekarz zdziwili się bardzo, gdy na USG
      poprzedzającym obrót dziecko okazało się być w pozycji głową w dół, a jeszcze
      dzień wcześniej było odwrotnie.
      A czynność serca płodu - hmmm, 170 to rzeczywiście trochę za dużo. Norma (dla
      dzieci w terminie porodu) to zazwyczaj 110-150. Choć w różnych źródłach czasem
      podają inne wartości referencyjne (np. 100-160). Młodsze dzieci mogą mieć trochę
      wyższe wyniki. Pewnie warto to obserwować. Ale sugerowałabym, żeby to robić ze
      spokojem, bo Twoje zdenerwowanie też może powodować wzrost tętna u dziecka.
      Obserwować trzeba, bo utrzymująca się tachykardia (zwiększona częstotliwość
      czynności serca) u dziecka może być przejawem radzenia sobie z niedotlenieniem.
      Gdyby problem się utrzymywał, to warto pomyśleć o dalszej diagnostyce - np. o
      badaniu przepływów.
      • 987ania kaakaa 16.12.09, 17:00
        a spotkałaś się z opinią, że obrót wewnętrzny może powodować problemy z
        błędnikiem i słuchem?
        • hyris Re: kaakaa 16.12.09, 18:39
          podłączę się pod pytanie o obrót zewnętrzny
        • kaakaa Re: kaakaa 17.12.09, 20:25
          987ania napisała:

          > a spotkałaś się z opinią, że obrót wewnętrzny może powodować problemy z
          > błędnikiem i słuchem?
          Nie słyszałam o tym akurat.
          Ale faktem jest, że obrót zewnętrzny na główkę w szpitalu to poważna procedura
          medyczna - z podawaniem leków rozkurczowych i monitoringiem stanu matki i dziecka.
          Możliwe są bardzo poważne powikłania:
          * pęknięcie macicy
          * przedwczesne oddzielenie łożyska
          * splątanie pępowiny
          * zawęźlenie pępowiny
          * uszkodzenie brzegu łożyska
          Pewnie też możliwych jest wiele mniej dramatycznych powikłań.
          Nie zawsze jest to obracanie skuteczne - czasem nie udaje się obrócić dziecka, a
          czasem mimo skutecznego obrotu odwraca się przed porodem pośladkowo.

          • hyris Re: kaakaa 17.12.09, 21:02
            a osobiście? zdecydowałabyś się?

            rozumiem, że alternatywą jest pośladkowy w szpitalu
            • kaakaa Re: kaakaa 17.12.09, 21:26
              hyris napisała:

              > a osobiście? zdecydowałabyś się?

              Ja jestem wywrotowiec i od szpitali trzymam się z daleka, więc pewnie
              spróbowałabym wszystkiego zanim zdecydowałabym się na szpitalny obrót
              zewnętrzny. Przeraża mnie zwłaszcza ta cała medyczna otoczka - np. podawanie
              leków tokolitycznych. Chyba najpierw próbowałabym sama człowieka
              obrócić/zachęcić do obrotu. Może też szukałabym kogoś kto robi taki obrót bez
              medycznych atrakcji (ponoć są takie spacjalistki, co to chustą masują a potem
              fik-mik i maluch obrócony).
              Na szczęście nie musiałam w życiu stawać przed taką trudną decyzją.
              • hyris Re: kaakaa 17.12.09, 23:52
                ja mam nadzieję, że też nie będę musiała... póki co przekonuję
                młodego, żeby obrócił się "po dobroci"
                ma dużo miejsca, więc liczę, że sobie fiknie
                • kaakaa Re: kaakaa 18.12.09, 14:06
                  a który to tydzień?
                  • hyris Re: kaakaa 18.12.09, 23:14
                    33. kończę, a młody od dawna uparcie siedzi na pupie
                    to będzie mój trzeci poród, więc może faktycznie jeszcze duża szansa
                    na zmianę pozycji
                    może da się namówić, jak wreszcie znajdziemy dla niego imie wink
                    • kaakaa Re: kaakaa 19.12.09, 11:32
                      Dziewczyno, daj małemu człowiekowi spokój! Ma jeszcze mnóstwo czasu. W 33
                      tygodniu to nawet pierwsze ma prawo być jeszcze pupą w dół. Odwróci się
                      dziecina, jak przyjdzie jego pora. smile
                      • kawo-szka Pytanie do kaakaa :) 20.12.09, 10:04
                        Kaakaa - takie pytanie mnie jeszcze dręczy - czy sądzisz, że to podwyższone
                        tętno Małego może być spowodowane faktem mojego ciągłego (trwa już 5 tydzień)
                        przeziębienia, które nie potrafię wyleczyć? Nie mam gorączki (czasem przydarzy
                        się temp. max 36,8), ani ropnego kataru (wodnisty owszem), chrypkę, raz na
                        półtora tygodnia poczuję drapanie czy ból w gardle..
                        • kaczkastrofa Re: Pytanie do kaakaa :) 20.12.09, 19:23
                          co prawda nie jestem kaaka, ale moim zdaniem to przeziebienie raczej
                          nie ma wpływu na tętno maluszka. To jest 30 czy 31 tydzień ciąży,
                          tak? Dzieciom w tym czasie serduszko może bić nieznacznie szybciej
                          niż w terminie porodu. Pamiętajmy, że zakres norm jest bardzo
                          szeroki 120-160u/min i w dodatku nie jest jednostajne tylko się
                          wacha. Jesli tętno jest w okolicy 160 cały czas to powiedziałam bym
                          raczej, że taka uroda Twojego szkraba, a nie jakaś patologia.
                          Pozdrawiam.
                        • kaakaa Re: Pytanie do kaakaa :) 20.12.09, 21:19
                          Myślę sobie, że sama taka infekcja, jeśli przebiega bez gorączki, nie powinna
                          mieć wpływu na tętno malucha. W każdym razie żadne znane mi źródła nic na ten
                          temat nie podają. Jednakowoż, jako osoba dociekliwa, mogę sobie wyobrazić
                          przynajmniej dwa mechanizmy, w których wpływ mógłby jednak być:
                          1. Sprawdź jakie jest Twoje tętno. Jeśli infekcja powoduje wzrost tętna u
                          Ciebie, to może i maluch reaguje podobnie. (Ja raz miałam takie KTG (po
                          terminie) gdzie mały miał FHR +/- 180, natomiast był wtedy upał przeraźliwy -
                          coś ok 40 st. - i moje tętno też szalało; lekarz uznał, że to może mieć wpływ;
                          następnego dnia, gdy przyszłam wieczorem a nie w najgorszy upał, było OK)
                          2. Czym się leczysz? Niektóre leki powodują wzrost tętna u płodu. Szczególnie
                          jeśli przyjmujesz złożone preparaty, to może być w nich coś podejrzanego.
                          I tak jeszcze BTW - nie bierzesz czasem czegoś przeciwskurczowo?
                          • kawo-szka Re: Pytanie do kaakaa :) 20.12.09, 23:27
                            kaakaa napisała:

                            Kaakaa - wielkie dzięki za odpowiedź smile

                            > 1. Sprawdź jakie jest Twoje tętno. Jeśli infekcja powoduje wzrost tętna u
                            > Ciebie, to może i maluch reaguje podobnie.

                            Nie pamiętam tętna z badania położniczego, ale mam raczej w granicach około 90
                            uderzeń/min.

                            > 2. Czym się leczysz?

                            Hyh, wymienię wszystko (na wszelki wypadek, ok?smile )
                            Leczę się: kwiatem lipy (zaparzam herbatę i dodaję łyżeczkę miodu), czosnkiem
                            wyciśniętym na łyżeczkę miodu (tzw. naturalny antybiotyk), od czasu do czasu
                            krople do nosa Mar (czyli morska woda). Poza tym łykam Falvit Mama, 2x2
                            magnez+B6, oraz 2 tabl.rutinoscorbinu. Ponadto jadam same ciepłe posiłki
                            (śniadania, obiady i kolacje), wcinam jabłka (na surowo i w wersji pieczonej z
                            cynamonem, miodem i rodzynkami), czasem mandarynki, pijam soki przecierowe, kawa
                            - tylko zbożowa, czarnej herbaty tylko nie potrafię przestać pić (ale dodaję
                            zawsze sok malinowy Herbapolu), no i mniej słodzę smile

                            > I tak jeszcze BTW - nie bierzesz czasem czegoś przeciwskurczowo?

                            Nic nie biorę na skurcze.
                            Już w klinice położna pytała o jakiś lek p/skurczowy, ale zaprzeczyłam. Nawet
                            no-spy nie łykam, bo nie mam problemów ze skurczami.
                            • kaakaa Re: Pytanie do kaakaa :) 21.12.09, 09:06
                              No to mogę napisać tyle:
                              * tętno masz raczej wysokie - norma dla młodych dorosłych to 70 - wprawdzie 90
                              to jeszcze nie tachykardia ale to trochę sporo jak na tętno spoczynkowe.
                              Pytanie, które teraz mi się nasuwa, to czy zawsze takie masz (możliwe?), czy też
                              masz takie ostatnio. Jeśli zawsze masz takie, to może u Ciebie genetyczne a
                              jeśli tak, to i maluch może mieć takie dziwne skłonności (ale to mi się wydaje
                              mało prawdopodobne, tak tylko sobie gdybam). Jeśli natomiast to Twoje tętno jest
                              obecnie podwyższone, to można się zastanawiać dlaczego.
                              Podwyższenie tętna może być wynikiem infekcji ale mechanizmy, jakie tu zazwyczaj
                              działają to:
                              * gorączka,
                              * duszność i niedotlenienie.
                              Jak rozumiem, żadne z powyższych Cię nie dotyczy. Nie mam żadnych pomysłów jak
                              banalna infekcja mogłaby wpływać na tętno w innym mechanizmie ale być może jest
                              to możliwe - ekspertem od infekcji nie jestem sad
                              Inny powód podwyższenia tętna to mogą być przyjmowane leki. Zadając to pytanie
                              podejrzewałam, że może leczysz się czymś, co zawiera efedrynę lub pseudoefedrynę
                              (podwyższają tętno) ale Ty stosujesz środki naturalne. Niby nie powinny wpływać
                              na tętno, ale... No właśnie, teraz sobie pofantazjuję, więc za bardzo nie bierz
                              do siebie wink Z moich obserwacji wynika, że czosnek może powodować kołatania
                              serca, to może i wzrost tętna może? Lipa i czosnek działają napotnie - niby nie
                              ma to związku z tętnem ale może jednak trochę ma? Czosnek obniża ciśnienie a to
                              może się wiązać z lekkim wzrostem tętna. Cynamon też obniża ciśnienie, więc może
                              dawać wzrost tętna. To takie dywagacje ale może warto się nad tym zastanowić?
                              Moje dodatkowe przemyślenia:
                              * z tarczycą masz wszystko OK? Badałaś kiedyś TSH?
                              * serce masz zdrowe?
                              * nie stresujesz się jakoś nadmiernie przed takim KTG? A może musiałaś tam się
                              wdrapać na piąte piętro bez widny?
                              • kawo-szka Re: Pytanie do kaakaa :) 21.12.09, 12:15
                                kaakaa napisała:

                                > No to mogę napisać tyle:
                                > * tętno masz raczej wysokie - norma dla młodych dorosłych to 70 - wprawdzie 90
                                > to jeszcze nie tachykardia ale to trochę sporo jak na tętno spoczynkowe.

                                Hmmm.. Poszperałam troszkę w necie i znalazłam kilka wypowiedzi lekarzy, m.in.
                                kardiologa, która tak napisała w odpowiedzi na ten sam problem, co u mnie:

                                "W czasie ciąży zmianie ulegają warunki hemodynamiczne. W czasie ciąży
                                zwiększa się minutowa pojemność wyrzutowa serca. Zmiany te powodują wzrost tętna
                                którego najwyższe wartości najczęściej obserwuje się około 30 tygodnia ciąży.
                                Wpływ na to mają między innymi wzrost podczas ciąży objętości krwi krążącej
                                będący wynikiem wzrostu objętości osocza oraz wody stymulowane odpowiednimi
                                hormonami. Zwiększa się również kurczliwość mięśnia sercowego."


                                Więc może jednak nie jest to żadna anomalia? smile

                                > Pytanie, które teraz mi się nasuwa, to czy zawsze takie masz (możliwe?), czy te
                                > ż
                                > masz takie ostatnio.

                                Szczerze mówiąc to nigdy nie zwracałam jakiejś szczególnej uwagi na swoje tętno,
                                ważniejsze było dla mnie ciśnienie krwi smile Ale jak przez mgłę pojawia się
                                wspomnienie, że chyba taka już po prostu moja uroda - serce szybko walące swój
                                rytm wink

                                > * z tarczycą masz wszystko OK? Badałaś kiedyś TSH?

                                Kiedyś miałam (kilka lat temu, nie pamiętam teraz dokładnie) badaną tarczycę -
                                wszystko było w normie. Poza tym tętnem - nie mam żadnych objawów typowych dla
                                problemów z tarczycą, więc to odpada.

                                > * serce masz zdrowe?

                                Zdrowe smile Fakt, kiedyś nabawiłam się nerwicy serca (leczyłam się przez miesiąc u
                                kardiologa, miałam nawet echo serca robione - wszystko oczywiście w normie) -
                                ale poza tym - zawsze moje serce pracowało prawidłowo. Ot, stres, nadmiar
                                obowiązków może je osłabiać - ale poza tym wszystko zawsze grało smile Jako
                                nastolatka byłam sportsmenką - uprawiałam lekką atletykę (głównie bieganie na
                                długie dystanse), a potem siatkówkę - teraz mało się ruszam sad - wiem, że to
                                moje zaniedbanie przez lenistwo, które usprawiedliwiam brakiem czasu (okropne,
                                prawda?) sad Najbardziej jednak jestem poirytowana TERAZ tym moim przeziębieniem,
                                bo właśnie z tego powodu nie chodzę na spacery, które pewnie polepszyłyby moją
                                kondycję uncertain O, przykładowo teraz świeci piękne słońce, jest delikatny mróz,
                                troszkę śniegu - cud-miód-i-malina!

                                > * nie stresujesz się jakoś nadmiernie przed takim KTG? A może musiałaś tam się
                                > wdrapać na piąte piętro bez widny?

                                Nie, w tej klinice jest zawsze tak sympatycznie, a i ja czuję się spokojnie,
                                oraz bezpiecznie - więc nie denerwuję się badaniami. A sama klinika jest w jakby
                                domku jednorodzinnym, więc nie muszę pokonywać schodów, czy odległości wielkich
                                (samochód stawiam w odległości kilku metrów od wejścia) smile

                                Kaakaa - tak w ogóle to kochana jesteś, że tak pochyliłaś się nad moim
                                przypadkiem smile Bardzo ślicznie Ci za to dziękuję smile
                                • kaakaa Re: Pytanie do kaakaa :) 21.12.09, 14:25
                                  To fakt, że w 30 tygodniu tętno może być podwyższone samo z siebie... Ale to by
                                  w żadnym stopniu nie tłumaczyło wzrostu częstości czynności serca u malucha,
                                  więc w ogóle nie brałam takiej przyczyny pod uwagę. Choć pewnie jest najbardziej
                                  oczywista smile
                                  Chyba w takim razie trzeba Ci pójść za radą kaczkastrofy i machnąć ręką na to
                                  podwyższone tętno - może się maluchowi jakiś szczególnie pasjonujący sen śnił
                                  akurat wink
                                  Natomiast zaskoczyło mnie w Twojej ostatniej wypowiedzi, to, że nie chodzisz na
                                  spacery. Nie rozumiem, dlaczego. Przez infekcję, która przebiega bez gorączki?
                                  Siedzisz 5 tygodni w domu? Toż to nieszczęście straszne. Czemu to sobie robisz?
                                  • kawo-szka Re: Pytanie do kaakaa :) 21.12.09, 15:35
                                    kaakaa napisała:

                                    > Natomiast zaskoczyło mnie w Twojej ostatniej wypowiedzi, to, że nie chodzisz na
                                    > spacery. Nie rozumiem, dlaczego. Przez infekcję, która przebiega bez gorączki?
                                    > Siedzisz 5 tygodni w domu? Toż to nieszczęście straszne. Czemu to sobie robisz?

                                    Ech.. Wiesz, dopóki dobrze się czułam - pracowałam. Potem poszłam na zwolnienie
                                    i po fatalnej pogodzie, złapało mnie to świństwo i za diabła nie chce odpuścić
                                    (stany podgorączkowe, kiepskie samopoczucie, katar i chrypka - wciąż jak na
                                    huśtawce, to się rozkręca na maxa, to odpuszcza na chwilę, potem znowu powraca,
                                    a wraz z nimi słabość - no i kazano mi o siebie szczególnie w takim stanie dbać
                                    i nie wychodzić na ten mróz, czy wietrzne pogody z deszczem na czele).

                                    Ale jest jeszcze jeden powód, dla którego spacerowanie jest mało przyjemne - to
                                    silny ucisk w dolnej części brzucha. Kilka razy zrobiłam sobie rundkę do centrum
                                    naszej mieściny (jak nazywam naszą dzielnicę), a jest to 15-20 min w jedną
                                    stronę, i za każdym razem z trudem wracałam. Uczucie twardego jak skała brzucha
                                    i ucisk napierający - były okropnie dyskomfortowe. Gdy opowiedziałam o tym
                                    lekarzowi - ten kazał mi więcej leżeć i odpoczywać sad

                                    Masakra, nie? sad
                                    • juleg Re: Pytanie do kaakaa :) 21.12.09, 16:21
                                      To skurcze skurcze Braxtona-Hicksa, masz je w ruchu non stop? Mnie też łapią,
                                      zresztą po 20tc to norma, ale za kilka- kilkanaście sekund odpuszczają, spokojny
                                      spacer ich nie powoduje tylko dźwiganie zakupów, bieganie z chłopakami i różne
                                      szaleństwasmile No i twardnieje też w spoczynku oczywiście, macica ćwiczy przed
                                      porodemsmile
                                      • kawo-szka Re: Pytanie do kaakaa :) 22.12.09, 09:09
                                        Juleg - to nie są skurcze Braxtona-Hicksa. Wiem kiedy je mam, bo
                                        przypominają bóle miesiączkowe smile a to, co łapie mnie na spacerach
                                        to coś zupełnie innego.
                                        • juleg Re: Pytanie do kaakaa :) 22.12.09, 12:03
                                          A no to każdy je odczuwa inaczej, mnie miesiączkowo jak coś pobolewa to raczej
                                          pod koniec ciąży przepowiadające, albo na początku ciąży jak się wszystko tam
                                          "zaczyna" Natomiast jak mi twardnieje macica ma kilka sekund bez bólu, tylko
                                          takie napięcie nieprzyjemne, to wiem, że to B-H.
                                          • juleg Re: Pytanie do kaakaa :) 22.12.09, 12:04
                                            O widzę, że z definicji też je dobrze odczuwamwink
                                            babyonline.pl/?page=ciaza_i_porod_typowe_ciazowe_dolegliwosci_skurcze_braxtona_hicksa_artykul&cmn_id=2290
                                • marsjanka1999 Re: Pytanie do kaakaa :) 22.12.09, 16:45
                                  kawo-szka napisała:

                                  > > * z tarczycą masz wszystko OK? Badałaś kiedyś TSH?
                                  >
                                  > Kiedyś miałam (kilka lat temu, nie pamiętam teraz dokładnie) badaną tarczycę -
                                  > wszystko było w normie. Poza tym tętnem - nie mam żadnych objawów typowych dla
                                  > problemów z tarczycą, więc to odpada.

                                  a ja jednak sugerowałabym porządne zbadanie tarczycy - czyli tsh, ft3 i ft4
                                  (przy wynikach nie sugerujemy się tylko "normą" - poziom dwóch ostatnich
                                  powinien być raczej powyżej 40-50% normy, i nie powinno być dużego rozrzutu w
                                  poziomach normy pomiędzy ft3 i ft4)

                                  to tak z mojego doświadczenia - ja mam wadę serca, i w czasie ciąż miałam
                                  nadciśnienie i częstoskurcz - zwalano to na serce - cóż ostatnio zdiagnozowano u
                                  mnie niedoczynność tarczycy (hashi) - chorowałam najprawdopodobnie od dawna -
                                  jestem teraz w 24 tc., biorę tyroksynę - ciśnienie w normie, puls też smile
    • annairam Re: Pośladkowo i za szybko 16.12.09, 18:21
      Mój syn obracał się z częstotliwością mniej więcej co dwa dni do dnia porodu.
      Mój ginekolog nauczył mnie dość dokładnie sprawdzać ułożenie dziecka kiedy
      Chłopię obróciło się niemalże podczas badania u niego w gabinecie. Podobno taki
      akrobata to rzadkość. Mały naprawdę zmieniał pozycje w ostatnich tygodniach
      dobre 10 razy. Jak o tym opowiadam to ludzie z reguły mi nie wierzą... Wcześniej
      o podobnych rzeczach nie czytałam ale w końcu doświadczyłam tego sama i nie
      wymyśliłam sobie...
      Przygotowywałam się do psn nawet z ułożeniem pośladkowym. Gin nastawiał się na
      normalny tryb twierdząc, że tylko spokój, spokój i spokój a dziecina ustawi się
      dobrze. Nie wiem czy tak tylko mnie pocieszał czy to rzeczywiście jest zbadane,
      ale podobno całkiem sporo dzieci obraca się zupełnie niedługo przed porodem.
      Ciekawa jestem co może dodać w tym temacie Nasza Ekspertka.
    • deigratia Re: Pośladkowo i za szybko 17.12.09, 15:04
      Żeby nie powtarzać tego, co wyżej, napiszę tylko, że ja znam babkę,
      która zdecydowała się w końcówce na obrót zewnętrzny, który się udał
      i kilka dni później urodziła w domu (swoje 6 albo 7 dziecko, tu się
      pogubiłam sad Podobno takie przekręcanie może zakończyć się porodem...
      Tyle na temat.

      O grypie jeszcze. Ja nic nie słyszałam, że nie można rodzić rodzinnie
      uncertain/ Jutro widzę się z położną i mam nadzieję usłyszeć, że to
      nieprawda i że jak będę rodzić w styczniu/lutym to nikt już o grypie
      (której zresztą moim zdaniem nie ma) nie będzie pamiętał!
      • oldzinka Re: Pośladkowo i za szybko 17.12.09, 19:25
        Deigratia, na Dobrym Porodzie wiele dziewczyn pisze, że tam gdzie
        miały rodzić zamknięto szpital i nie tylko nie można rodzić z mężem,
        ale nie ma żadnych odwiedzin, nawet jak musisz leżeć np. tydzień sad
        Miejmy nadzieję, że ta grypowo-medialna panika szybko minie.
        • deigratia Re: Pośladkowo i za szybko 26.12.09, 18:15
          Moja położna powiedziała, że u nich (w św. Zofii) można rodzinnie, ale
          odwiedziny tylko jedna osoba na raz. Nie słyszała o innych zamkniętych
          szpitalach. Może to nie w Warszawie?
    • mala_ika Re: Pośladkowo i za szybko 19.12.09, 00:20
      Usłyszałam dziś z dwóch niezależnych od siebie źródeł, że w wielu miejscach
      refleksologia stosowana jest w trakcie porodu m. in. w sytuacji niekorzystnego
      ułożenia dziecka. Rzekomo w UK refleksolog do porodu jest tak samo w pakiecie
      jak zzo. Może któraś z Was wie coś więcej na ten temat/może komuś się ta wiedza
      przyda. Osobiście jeszcze nie guglałam w tej sprawie(późno dość).
      • soldie Re: Pośladkowo i za szybko 26.12.09, 12:11
        No proszę,a moja ginka już w 32 mnie umawiała na cc, z powodu pośladkowego... Ja
        dużo chodziłam (min. godz. dziennie)męczyłam małego ćwiczeniami(pośladki wyżej
        niż miednica głownie), i obrócił się jak widać dość wcześnie, bo w 34 i
        kosztowało mnie to 2 nieprzespane noce... Przeżycia ciocicesi dla mnie były
        wielkim wsparciemsmile Życzę aby maluszki się obróciły i urodziły szczęśliwie w
        domu z dala od zagrypionych szpitalismile
    • hyris koniec 35. tygodnia i dalej na pupie 07.01.10, 22:52
      powoli muszę zacząć rozważać scenariusz alternatywny do jedynie
      słusznego (czyli w pełni spontalnicznego wyklucia się młodego w
      naszej wannie)
      cały czas ufam, że się obróci, ale....

      cc odpada of korz

      obrót zewnętrzny z nadzieją na domowy potem.... kusi, ale wydaje mi
      się duuużo bardziej nienaturalny niż poród pośladkowy; chyba bym
      sobie nie wybaczyla, gdyby skończyło się nagłym cc; zresztą sam
      obrót wydaje mi się dla dziecka strasznie stresujący

      gdyby dało się domowo-pośladkowo sprawa byłaby prosta... a tak,
      położna lojalnie uprzedzała, że na pośladki w szpitalu na pewno
      lekarz się będzie chciał pojawić... ja sobie porodu w szpitalu
      (nawet ambulatoryjnego) nie wyobrażam !!!

      wiem,wiem, bywają większe problemy, ale wierzę, że akurat Wy mnie
      zrozumiecie
      • kaakaa Re: koniec 35. tygodnia i dalej na pupie 07.01.10, 23:36
        Oj, bardzo Cię rozumiemy... sad
        A czy robisz coś, żeby zachęcić malucha do przyjęcia właściwej pozycji?
        • hyris Re: koniec 35. tygodnia i dalej na pupie 08.01.10, 08:31
          ćwiczę, tzn. unoszę miednicę powyżej mostka (na 4. lub leżąc na
          plecach); gadam z nim, świecę nawet latarką w dole brzucha....

          dwójkę urodziłam przed terminem, teraz już od dawna szyjka miękka,
          więc pewnie do terminu nie dotrwam...

          macie jeszcze jakieś pomysły?
          • kaczkastrofa Re: koniec 35. tygodnia i dalej na pupie 08.01.10, 10:15
            spróbuj jeszcze napuścić dużo wody do wanny (jeśli takową w domu
            posiadasz, prysznic się do tego nie nadaje z oczywistych względów),
            tak aby Twoje ciało swobodnie się unosiło. W sumie to najlepszy
            byłby basensmile Mojej znajomej w 36 tygodniu w 2 ciąży córka się
            obróciła własnie podczas kąpieli. Też już straciła nadzieję. Ale
            podczas wieczornego relaksu w wodzie mała zrobiła obrót na główkę i
            kilka dni później się urodziłasmile
            Znam jeszcze jedno ćwiczenie:
            Stań bokiem do ściany tak abyś się o nią ręką mogła oprzeć. Nogę
            zewnętrzną unieś do góry zgiętą w kolanie, jak żuraw, a potem w
            takiej pozycji skręć nogę w stawie biodrowym, tak aby była w nim
            odwiedziona na zewnątrz ciała. Ćwiczenie trzeba powtarzać kilka
            razy, raz za razem i w ciągu dnia.
            Można jeszcze malucha zachęcić dzwoniąc dzwoneczkiem w dole brzucha.
            Podobno też działasmile
            myślę , że dzidzia się obróci, tylko zrobi to w ostatniej chwili.
            3mam kciuki.
          • mala_ika Re: koniec 35. tygodnia i dalej na pupie 08.01.10, 11:55
            Napisałam mailasmile
    • kawo-szka Nadal pośladkowo (34 tc)... 10.01.10, 20:13
      Dobra, wracam do tematu głównego - czyli ułożenia pośladkowego. Mały uparcie trzyma się tej pozycji. Czego próbuję?
      - leżenia pupą wyżej
      - kołysania (kręcenia biodrami zgodnie ze wskazówkami zegara)
      - pochylania się do przodu stojąc
      - siadania na skraju krzesła z szeroko rozsuniętymi nogami z lekkim pochyleniem ku przodowi
      - spacerowania (wreszcie zdrowieję odkąd dostałam antybiotyk, więc i spacerów będzie więcej)

      Byłam na stronie, którą polecałyście czyli na www.spinningbabies.com/ lecz mój angielski jest mocno osłabiony i niewiele z tego wszystkiego rozumiem. Dowiedziałam się natomiast, że samo ułożenie główką w dół to dopiero połowa sukcesu! No i właśnie. Na tej stronie rozpisane są różne możliwe ułożenia dziecka - ale o co w nich wszystkich chodzi, dlaczego takie ułożenie, a nie inne (?), tego nie mam pojęcia - może Kaakaa lub któraś z Was coś będzie wiedzieć o tym?

      https://spinningbabies.com/images/stories/babypositions/bellyMapping/op3o.gif

      Ja się już gubię..
      • kaczkastrofa Re: Nadal pośladkowo (34 tc)... 10.01.10, 20:50
        co można jeszcze, a propos obrotu dziecka, zrobić napisałam dwa
        posty wyżej.
        Co do pozycji malucha w brzuchu:
        -najważniejsze jest położenie czyli podłużne główkowe, lub podłużne
        miednicowe, są jeszcze poprzeczne, skośne.
        Tak naprawdę pozycję maluch może zmienić w ostatniej chwili.
        Najlepiej jeśli rodzi się z położenia podłużnego główkowego,ułożenia
        potylicowego przedniego czyli gdy tył głowy dziecka jest od strony
        Twojego spojenia łonowego tzw. anterior- 94% porodów. Jeśli jest
        posterior to potylica malucha jest od strony Twojej kości krzyżowej
        i maluch rodzi się twarzą od spojenia łonowego-1%porodów. W ogóle co
        do usytuowania dziecka w macicy można by dużo pisać.
        mam nadzieję, że chociaz trochę pomogłam.
        maluch napewno się obróci, daj mu szansę i myśl pozytywnie.
        Chociaz zdaję sobie sprawę, że jak się czegos bardzo pragnie to
        czasem wychodzi na odwrót. W drugiej ciąży położenie małej było moja
        obsesją. Jak siedziała na pupie było xle, a jak się obróciła na
        główkę to modliłam się aby nie zrobiła fikołka na pupę. na szczęście
        nie obróciła się i nie wypieła na cały świat jak jej starsza
        siostra, za co jestem jej ogromnie wdzięczna i tego tobie z całego
        serca życzę.
        smile
        • kawo-szka Re: Nadal pośladkowo (34 tc)... 10.01.10, 21:11
          Tak, tak, to czytałam już wcześniej smile Z resztą na tej stronie angielskiej jest inna wersja tego ćwiczenia o którym mówisz:

          https://spinningbabies.com/images/stories/techniques/lunge-louisianamama100.gif

          Co do wanny - to czy mam leżeć w wannie jak tradycyjnie na plecach, czy mam próbować unosić się w wodzie niby pływając (na brzuchu)? Z resztą - tak czy siak - jest wada tego ćwiczenia - niestety mamy dość małą wannę - zanurzenie całego ciała tak by je woda unosiła, to tylko z nogami fruwającymi w powietrzu by się dało sad A na basen nas nie stać (jeszcze w dodatku samochód nam się poważnie zepsuł, dostaliśmy wyrównanie do rachunku za prąd i już teraz ledwo ciągniemy).

          https://spinningbabies.com/images/stories/pregnancy/posturesxb.gif

          Generalnie - patrząc na te rysunki powyżej (ze strony w/w) zastanawiam się nad krzesłem tzw. klękosiadem lub piłką?

          Aha, zapomniałam jeszcze, że świecimy małemu latarką, ale z tego, co czytałam latarka musiałaby mieć b.mocne światło, by mały je w ogóle zobaczył (warstwa skóry, tłuszczu, wody płodowe).

          A tak w ogóle - to dziękuję za każdą pozytywną myśl ku naszym "pośladkowym uparciuchom" smile Staram się podtrzymywać wizję porodu w domu - bo cesarka i szpital to są ostatnie rzeczy, jakich pragnęłabym dla naszego Bąbelka..
        • kawo-szka Re: Nadal pośladkowo (34 tc)... 10.01.10, 21:14
          Aaaaa! I jeszcze jedno mnie zastanawia (uwaga, mogę teraz pisać jakąś śmieszną
          głupotę, ale serio już nie wiem gdzie szukać przyczyny) - czy ułożenie
          pośladkowe może mieć jakikolwiek związek z moim tyłozgięciem macicy?
          • kaakaa Re: Nadal pośladkowo (34 tc)... 10.01.10, 21:36
            kawo-szka napisała:

            > czy ułożenie
            > pośladkowe może mieć jakikolwiek związek z moim tyłozgięciem macicy?
            >

            Nigdzie nie natknęłam się na doniesienia o takim akurat związku. Choć pewne wady
            w budowie macicy mogą predysponować do położenia pośladkowego.
            A w kwestii samego obrotu, to uważam, że położenie podłużne główkowe to nie 50%
            ale 95% sukcesu. Dalsze szczegóły związane z ustawieniem są mało istotne.
            Przynajmniej w kwestii kwalifikacji do porodu domowego.
          • kaczkastrofa Re: Nadal pośladkowo (34 tc)... 10.01.10, 21:37
            z tyłozgięciem macicy raczej nie. nigdy nie słyszałam aby to miało
            wpływ na pozycję dziecka. natomiast może mieć na to wpływ budowa
            miednicy kostnej, skurcze macicy (przedwczesne) i związane z tym
            samo podwyższone napięcie mięśnia, które poprostu nie daje maluchowi
            miejsca i szans na obrót, krótka pępowina, usytuowanie łożyska i to
            co chyba najczęstsze czyli charakter naszych dzieci. Niestety moja
            starsza jest nadal tak uparta jak w brzuchu i czasami się wypina na
            nas swymi 4 literamiwink
            teraz nie warto zastanawiać się nad przyczynami tylko skupić na
            wizualizacji obrotu. ja swojemu drugiemu dziecku troche dopomogłam w
            obrocie. jak czułam , że się wierci to porostu przytrzymałam dno
            macicy, tak aby zwiększyć jej szanse na obrót na główkę. No i udało
            sięsmile Tylko, że to był 22 t.c. No i jak pisałam to była moja
            obsesja. myśl pozytywnie i głowa do góry.
            • hyris dobre wiadomości :) 10.01.10, 22:20
              mój chyba 2 dni temu się obrócił smile
              jeszcze w czwartek na usg ostatnie idę, żeby wszystko pooglądać
              nawet nie wiecie jak się cieszę
              choć oczywiście mam teraz schiz, że jeszcze zmieni zdanie
              trzymam więc kciuki, żeby wszystkie uparte maluchy się właściwie
              zorientowały
              • kawo-szka Re: dobre wiadomości :) 10.01.10, 22:29
                Hyris - moja droga, toż to wspaniały news!!! To teraz trzymam kciuki i
                czekam na czwartkowe wspaniałe wieści!!!! smile

                A zrobiłaś coś jeszcze dla swojego Malca, że w końcu dokonał tego cudownego obrotu?

                To teraz zostałam tylko ja - do trzymania kciuków.
                • hyris Re: dobre wiadomości :) 11.01.10, 07:45
                  głównie klęczałam z tyłkiem w górze
                  narażając się przy tym na zgagę gigant wink
                  kilka razy świeciłam latarką
                  no i uświadomiłam sobie, że ja w szpitalu zwyczajnie nie dam rady
                  urodzić, więc COŚ musi się wydarzyć wink
                  • soldie Re: dobre wiadomości :) 11.01.10, 10:44
                    hyris, ciesze się,bo pamiętam swoją radość kiedy kiedy mój się obrócił smile Tez
                    miałam ten schiz ,że ponownie zmieni zdanie i wciąż macałam brzuch czy oby jego
                    głowy pod żołądkiem nie czujęsmile Na szczęście nie zmieniłsmile Powodzenia!
                  • kawo-szka Re: dobre wiadomości :) 11.01.10, 12:31
                    Hyris - będziesz mi więc przykładem i będę się tego trzymać najmocniej w
                    świecie, że i nam się uda smile
    • kawo-szka Dziewczyny, padniecie... :D 11.01.10, 21:35
      Chciałam tylko poćwiczyć, wiecie, by Małego obrócić.. zgodnie więc z zaleceniami
      klęknęłam na łóżku z szeroko rozstawionymi nogami, pupa do góry, pod klatkę
      piersiową podkładając ze dwie poduchy, nakryłam się kocem (bo chłodno mi się
      zrobiło) i nagle... urwał mi się film! Po 3 godzinach (SIC!) obudziłam się (tak,
      tak, zasnęłam!big_grin) z obolałym karkiem i zdrętwiałymi rękoma, lecz pozycja
      ćwiczeniowa nadal była bardzo wyraźna! big_grin To się nazywa wytrwałość, co nie? big_grin

      Mąż się teraz ze mnie śmieje, że powinnam częściej tak w nocy spać big_grin
      • kaakaa Re: Dziewczyny, padniecie... :D 11.01.10, 21:37
        Małe dzieci dość często zasypiają w takiej pozycji... Może regres przeżywasz,
        żeby lepiej zrozumieć Twojego upartego malucha? wink
        • hyris Re: Dziewczyny, padniecie... :D 11.01.10, 21:51
          mnie zgaga w takiej pozycji gnębiła tak strasznie, że o spaniu nie
          było mowy
          mam nadzieję, że się młody przejmie.... trzymam kciuki
        • kawo-szka Re: Dziewczyny, padniecie... :D 11.01.10, 21:51
          Hahahahaha big_grin
          Nooooo, dobre, dobre! big_grin
          Muszę to zaraz mężowi przekazać wink
          • eps Re: Dziewczyny, padniecie... :D 12.01.10, 09:06
            Mi młodszy obrócił sie w 36 tc i był to dla mniego wyczyn wielki bo chłopisko
            było wielgachne (4,5 kg), ale sie obrócił. tez robiłam masę ćwiczeń a ten
            skubaniec fiknął kozła w nocy jak spałam, ale zrobił to tak że aż sie obudziłam.
            nie martw sie, jeszcze moze sie obrócić.
            • kaakaa OT - do eps :-) 12.01.10, 15:28
              Nie chwaliłaś się oficjalnie na forum a widzę, że wypada chyba pogratulować.
              Dobrze widzę, czy wzrok mój starczy mnie zawodzi? wink
              • eps Re: OT - do eps :-) 12.01.10, 17:14
                a owszem wink
                na razie jakoś nie rozpowiadam po świecie żeby nie zapeszyć po ostatnich
                doświadczeniach.
                Na maksa żaczne rozpowiadac pod koniec stycznia jak bede po USG w 13 tc i bedzie ok.
                Teraz żyje nadzieją ze urodze w domu.
                • kaakaa Re: OT - do eps :-) 12.01.10, 20:44
                  eps napisała:

                  > Teraz żyje nadzieją ze urodze w domu.

                  No, nie może być inaczej! smile
                  Trzymam kciuki! smile
    • kawo-szka 36 tc i wciąż nic, zaczynam wątpić :( 17.01.10, 13:11
      Nie mam zielonego pojęcia dlaczego Mały nie chce fiknąć sad Zaczynam już wątpić i otaczają mnie pochmurne myśli o koniecznej cesarce sad Jestem przerażona tym faktem i zbliżającą się taką koniecznością sad

      A przecież tak bardzo pragnę dla Niego jak najlepiej, pragnę ofiarować Mu najpiękniejszą podróż życia, a tu taki klops sad

      Wiem, że Mały próbuje, czuję jak wygina się, wypycha pupę po mojej prawej stronie, a główka uderza w przeciwległą ścianę.. delikatnie go nawet popycham, masuję spiralnie.. ale wciąż nic.. nóżki jak kopały mnie po spojeniu, tak nadal kopią.. Wiem, że pisałyście o tym, że widać tak już musi być, że to może mieć jakiś sens, że może za krótka pępowina.. Ale cholernie ciężko mi z tym - boję się cesarki (to przecież cholernie poważna operacja i do tego dramatyzm dla Maleństwa wyrywanego tak ohydnie z jego bezpiecznego wszechświata), nie chcę przekraczać progu szpitala (pełnego zarazków, chorób, cierpienia, krzyków, jęków) - ja chcę rodzić w domu!

      Zastanawiam się, czy nie umówić się na USG 3D (bo u mojego lekarza USG jest słabe i nie jest w stanie uchwycić samej choćby pępowiny) i upewnić się, co się tam dzieje? Co robić? Skąd czerpać nadzieję, która maleje z każdym kolejnym dniem? Wiem, wiem.. jeszcze 5 tygodni..
    • kawo-szka 35 tc., a nie 36 tc jak napisałam.. 17.01.10, 13:19
      Niewyspana jestem, stąd błąd - przepraszam za zamieszanie..
      • hyris Re: 35 tc., a nie 36 tc jak napisałam.. 17.01.10, 15:02
        wiem co przeżywasz.... ale mam nadzieję, że się obróci.... jeszcze
        czas
        a jeśli nie, to na pewno cesarka?
        nie ma możliwości próby obrotu zewnętrznego albo porodu sn w
        szpitalu?

        ja rozważając czarne scenariusze byłam zdecydowana na sn - wiem, że
        to co innego, bo trzeci poród, ale przy pierwszym też bym próbowała
        • kawo-szka Re: 35 tc., a nie 36 tc jak napisałam.. 17.01.10, 15:54
          hyris napisała:

          > a jeśli nie, to na pewno cesarka?
          > nie ma możliwości próby obrotu zewnętrznego albo porodu sn w
          > szpitalu?

          Nie wiem kto miałby mi ten obrót zewnętrzny wykonać (nasza domowa położna nie
          zgłosiła się do takiej możliwej czynności). Poza tym, z tego co czytałam, jest
          to jednak ryzykowne. A poród sn w szpitalu - to we Wrocławiu jest ponoć tylko
          jeden lekarz (a przynajmniej tylko o takim wspomniała nasza domowa położna),
          który ma w przyjmowaniu takich porodów doświadczenie, jednakże boję się iż coś
          się mogłoby się stać synkowi. To w końcu nasz pierworodny..

          Zaś lekarz prowadzący moją ciążę (prywatny) jedyne co w tym przypadku zaleca -
          to cc.

          > ja rozważając czarne scenariusze byłam zdecydowana na sn - wiem, że
          > to co innego, bo trzeci poród, ale przy pierwszym też bym próbowała

          No, tego to akurat nie możesz być pewna, bo nie jesteś w takiej sytuacji.. Nawet
          pani Kasia Oleś z Dobrego Porodu bardziej zaleca dla pierworódek cc.
        • eeeee31 Re: 35 tc., a nie 36 tc jak napisałam.. 17.01.10, 15:55
          Jeżeli to cię pocieszy to w pierwszej ciąży do samego końca miałam
          ułożenie pośladkowe. Tzn jeszcze w piątek na badaniu było źle
          ułożone i własciwie miałam już zostać i chcieli wyciągać dzidziusia.
          Ubłagałam ich żeby weekend pozwolili mi jeszcze spedzić w domu i w
          poniedziałek rano się zgłoszę. No i w pooniedziałek zaczęły się
          skurcze i dziecko było już prawidłowo ułożone. Z tego co czytałam to
          mój przypadek nie jest sporadyczny więc może i twój dzidziuś
          uważa,że ma jeszcze czas, żeby się odwrócić smile
    • ciociacesia na pocieszenie 17.01.10, 17:54
      moja coreczka obróciła sie głowa do dołu pwnej nocy w 38mym tygodniu smile
      wiem dokladnie kiedy bo w czwartek byłam u ginekologa po skierowanie do
      szp[itala na obrót i robiłysmy ugs a w piatek na izbie na zelaznej była juz
      głowa do dołu smile
      • soldie Re: na pocieszenie 17.01.10, 18:49
        Przypadek ciocicesi to prawdziwe pocieszeniesmile Tez wiem co przezywasz, mój się
        co prawda zlitował nad biedna mamuśką wcześniej niż w ostatniej chwili. W
        trakcie moich strasznych dni ułożenia pośladkowego,dostałam maila z historia,
        jak to skierowali dziewczynę na cc z powodu pośladkowego ułożenia dziecka,
        rozcięli brzuch a dziecko główka do dołu uncertain nie trać nadziei, w sumie masz czas
        jaszcze, chociaż wiem jakie to stresujące...
        • oldzinka Re: na pocieszenie 17.01.10, 20:02
          Kawosza, staraj się o tym nie myśleć. Zamartwianiem się nic nie
          zmienisz a tylko napsujesz sobie krwi. Zaufaj swojemu dziecku, ono
          wie co robi. Jeśli ma się obrócić to się obróci - może to zrobić
          nawet podczas porodu. A jeśli się nie obróci, to na pewno ma ku temu
          jakiś poważny powód i nie siedzi sobie pupą w dół tobie na złość wink
          A jak jesteś umówiona z położną? Jeśli dzieć się nie obróci to masz
          sobie radzić sama czy może poczekacie spokojnie do rozpoczęcia
          porodu i potem postanowicie co dalej???
          • kaczkastrofa Re: na pocieszenie 17.01.10, 22:11
            Kawoszka nie trać nadziei/ ja trzymam za Ciebie i Twoje maleństwo
            kciuki i codziennie o Tobie mysle.
            Mój pierwszy dzieć się nie obrócił i mam pewien niedosyt co do tego
            porodu. Jak robili cc to nic nie mówili nt krótkiej pępowiny czy
            innych przeszkód w obrocie, a jednak została na tyłku. To co dla
            mnie najwazniejsze było wtedy to to, że pojechałam na cc z
            regularnymi skurczami i rozwarciem, więc troche porodu przeżyłam.
            Maluch ma jeszcze czassmile
            Czy zastanawiałas się nad obrotem zewnętrznym lub ewentualnie
            porodem naturalnym przy położeniu miednicowym?
            obejrzyj sobie na tej stronie film z porodu pośladkowego w wodzie,
            jest SUPER:
            porodowka.blox.pl/html
            Pozdrawiam
            • kawo-szka Re: na pocieszenie 18.01.10, 13:37
              Dzięki Wam, Kochane!

              Dziś w sklepie moim osiedlowym też mnie kobieta pocieszała, że jedna jej córcia
              fiknęła koziołka na 3 dni przed porodem smile Ech, wczoraj miałam ciężki dzień i
              dziękuję, że pozwoliłyście mi się wyżalić! smile Póki co Mały nadal siedzi jak
              siedział i dość ciężko mi teraz się nawet schylać.. wygina się coraz śmielej i
              mocniej, liczę że z obrotem na dniach wink
              • ciociacesia ja troche cwiczyłam wg wskazówek Irenki 19.01.10, 11:31
                gadałam do dziecka, przekonuwałam zeby sie nie wygłupiało i przekreciło, bo mi
                zalezy i ze wszystko bedzie dobrze smile
                spedzałam troche czasu z bidrami w górze, Irenka pokazała jak delikatnie masowac
                brzuch zeby ewentualnie nakierowac dziecko w odpowiednia strone smile
                i byłam zdecydowana na obrót zewnetrzny - nawet sie zgłosiłam - tylko
                zastanawiam sie co by było gdyby mnie na zelazna nie przyjeli a mała nadal
                byłaby tyłkiem w dół
                na posladkowy sn bym sie nie porwała, bo nie znam lekarza ktory miałby
                odpowiednio uspokajajace doswidczenie w tym temacie...
                trzymam za was kciuki
                • kawo-szka Re: ja troche cwiczyłam wg wskazówek Irenki 19.01.10, 12:49
                  ciociacesia napisała:

                  > Irenka pokazała jak delikatnie masowa
                  > c
                  > brzuch zeby ewentualnie nakierowac dziecko w odpowiednia strone smile

                  A czy jesteś w stanie opowiedzieć mi o tej formie masażu?
                  A tak w ogóle zazdroszczę porodu (bo rozumiem, że rodziłaś w domu?) z panią
                  Irenką smile Czy opisałaś może swój poród - z chęcią bym się pokrzepiła kolejną
                  opowieścią smile
                  • ciociacesia no niestety nie w domu 20.01.10, 10:35
                    wyszły mi paciorkowce i mój chłopak był bardzo niechetny idei porodu domowego, a
                    ja zdecydowana na Irenke, a ona postawiła warunek ze jak nie bedzie paciorkowca
                    to ok smile
                    urodziłam na Zelaznej. teraz widze ze duzo rzeczy było nie do konca tak jak
                    miało, ale wtedy byłam zachwycona - traktowałam to jako wielka przygode smile
                    gdzies tu jest mój entuzjastyczny opis całego zdarzenia smile
                    Masaz najlepiej by było gdyby ci połozna pokazała - trzeba wiedziec która strona
                    jest dziecko odwrócone - moja miała kregosłup po lewej stronie mojego brzucha -
                    mozna powiedziec ze 'lapałam dziecko za głowe' i przesuwałam w prawo - tylko ze
                    to takie przerysowanie, bo to baaardzo delikatnie robiłam, z tyłkiem wysoko na
                    poduszce. no i cały czas prosiłam zeby sie łaskawie ruszyła smile wtedy myslałam ze
                    bedzie chłopcem smile widze ze mój opis kiepski jest, byłoby najlepiej gdyby jakas
                    połozna jednak Ci pokazała
                    i tak naprawde nie mam pojecia czy pomogły te masaze, czy cwiczenia czy tak po
                    prostu mialo byc. troche mi sie kleczało na łozku z rekami na podłodze
                    a ta noc z obrotem była straszna - byłam akurat sama w domu i myslałam ze zejde
                    z tego swiata - skurcze były takie ze nie wiedziałam czy rodze czy mam biegunke
                    czy moze mdłosci. czesc nocy spedziłam w wannie, czesc na kleczkach
                    'przysypiajac' na brzuchu, w ogóle kombinowałam bardzo.
                    rano sie uspokoiło, a po tej historii zaczełam w koncu odczuwac skurcze
                    przepowiadajace
                    • kawo-szka Re: no niestety nie w domu 20.01.10, 16:01
                      Ojć, to faktycznie, przepraszam za ten mój rozpęd w powyższym twierdzeniu.
                      Nie wiem, czy jesteś obecnie w trakcie planowania kolejnego dzieciaczka - ale
                      jeśli tak by było - to będę trzymać mocno kciuki za tym razem udane podejście w
                      porodzie w domciu z p.Irenką smile
                      • ciociacesia :) nie szkodzi 21.01.10, 07:48
                        jak mi pierwsza euforia mineła i zaczełam uswiadamiac sibie ze przebice pecherza
                        i inne przyszpieszacze jednak wcale nie były uzasadnione (wtedy w szpitalu
                        wydawało mi sie ze to ma sens smile, ze jestem takim 'przypadkiem' kiedy własnie
                        trzeba), to przez pare miesiecy unikałam tego forum. omijałam szerokim łukiem
                        wszelkie tematy okołoporodowe. ale przeszło mi. Nina ma juz 16 mies, w
                        miedzyczasie wydarzyło sie sporo w moim zyciu i nabrałam dystansu do 'drobiazgów'
    • ciociacesia linki 20.01.10, 10:44
      z watku o obrocie smile
      sie
      dziecko obróciło

      i moja relacja z placu boju:
      mój
      poród
      • kawo-szka Re: linki 20.01.10, 16:02
        Dziękuję Ci ślicznie za linki - przeczytałam smile
        • juleg Ciociacesia 21.01.10, 08:19
          Przeczytałam Twój opis chyba pierwszy raz i mam pytanie, kiedy dostałaś
          antybiotyk dożylnie, jak tylko weszłaś na salę i czy Twoja córeczka też dostała
          po porodzie? Czy ewentualnie by dostała gdyby jej wyniki badań były niefajne?
          • ciociacesia nina antybiotyku nie dostała 21.01.10, 08:40
            ja o swój upominałam sie juz na izbie przyjec smile dostałam zaraz po
            zainstalowaniu sie na sali z tego co pamietam. ale ja sie upominałam. bo to był
            główny powód mojego tak wczesnego pojawienia sie w szpitalu. w ogole mojego
            rodzenia w szpitalu.
            ale przyznam ze nawet nie pamietam czy mała miała robiony posiew. wydaje mi sie
            jednak ze tak i ze po prostu wszystko wyszło ok
    • kawo-szka Pośladkowo.. czy może w połowie drogi? 20.01.10, 16:07
      Donoszę co następuje: wczoraj byłam u znajomej sąsiadki piętro niżej, która jest
      studentką ostatniego roku położnictwa, by sprawdziła na ile tylko potrafi
      położenie mojego Malucha. Od kilku bowiem dni rozpycha się strasznie na boki i
      ciężej przychodzi mi schylanie się, o ciężkich nocach nie wspominając.

      Nie chciała mnie zbyt mocno uciskać, ale po chwili leżenia (w trakcie której
      Młody wyginał się mocno powodując twardnienie macicy) powiedziała, że kształt
      jego ułożenia (idealne wręcz serce) wskazywałby na poprzeczne - czyli -
      najprawdopodobniej jest w połowie drogi do obrotu główką w dół smile

      Kaakaa, czy spotkałaś się może z takim kształtem serca równoznacznym z
      ułożeniem poprzecznym?
      • kaakaa Re: Pośladkowo.. czy może w połowie drogi? 20.01.10, 16:41
        kawo-szka napisała:

        > Kaakaa, czy spotkałaś się może z takim kształtem serca równoznacznym z
        > ułożeniem poprzecznym?
        >
        Owszem, ale wyłącznie na obrazku... wink Mam nadzieję, że to faktycznie oznacza,
        że maluch jest już w połowie drogi do właściwego położenia smile
        • monicus Re: Pośladkowo.. czy może w połowie drogi? 20.01.10, 16:49
          oooo to by bylo cudownie. i mam nadzieje, ze tak bedzie. pokazecie fige
          "naukowcom" smile
    • kropkaa Re: Pośladkowo i za szybko 27.01.10, 22:28
      Wątek studiowałam sobie naukowo i z ciekawości, a dziś zabieram się
      do wnikliwego czytania jeszcze raz - i do stosowania.
      Dziecię wypięło się na nas pupką i tak sobie trwa w moim brzuchu, a
      tc. już 35. Oczywiście lekarka mnie pocieszała, że jeszcze ma czas,
      ale nie zamierzam tak uparciucha zostawić na pastwę losu, tylko
      aktywnie zabieram się do roboty i pomocy.
      Cc mi nie grozi, jak się dowiedziałam, bo wielooródkom (a ja mam
      tych porodów za sobą, że hej, 2 tuziny...wink) nikt tego nie
      proponuje. Na obrót w szpitalu się nie zdecyduję, bo ten
      skomplikowany, medyczny proces mnie zniechęca. Nie bardzo wyobrażam
      sobie rodzić pośladkowo, tym bardziej, że poniżej 3500g raczej nie
      będzie. No i o domu bym mogła jedynie zapomniećsad
      Czasu więc niewiele, stresu za to ogrom. Jeszcze się nie narodziło,
      a już matce nerwy szarga...
      • kaeira Re: Pośladkowo i za szybko 28.01.10, 08:03
        kropkaa napisała:
        > Dziecię wypięło się na nas pupką i tak sobie trwa w moim brzuchu, a
        > tc. już 35.

        Ja w 32 miałam tzw. miednicowe niezupełne, czyli nogi wyprostowane, stopy na
        twarzy. Podobno z takiej pozycji trudniej się dziecku przekręcać. A 35 t. było
        już "w trakcie obrotu", czyli głowa jeszcze nie prosto do dołu, ale już po lewej
        dolnej stronie brzucha.
        A o ile pamiętam, robiłam ćwiczenia bardzo niemrawo i z doskoku (chyba tylko
        kołysanie biodrami w pozycji na czworakach)
        • hyris Re: Pośladkowo i za szybko 28.01.10, 09:57
          ćwicz Kochana, ćwicz.... mój się w 35. tc właśnie odwrócił, a od
          połówkowego usg prawie cały czas na tyłku siedział
          dużo ćwiczyłam
          trzymam kciuki bardzo mocno...
          moja położna mówiła nie o 3500 ale o 4000 i w ogóle bardzo spokojnie
          mi opisała jak taki poród wygląda... bardzo mi to pomogło
          odczarowała mi trochę wyobrażenia o tym, że konieczne są jakieś
          wielkie interwencje (oxy, nacięcie itp.), zapewniła, że nawet udaje
          się lekarza przekonać, że ostatnie chwile nie muszą być na plecach,
          bo główkę da się równie dobrze wyprowadzić w pozycji kolankowo-
          łokciowej
          no i trzymałam się wersji, że jeśli już to tylko ambulatoryjny

          będzie dobrze, musi być!
          • kawo-szka Re: Pośladkowo i za szybko 28.01.10, 14:49
            Niestety - nie wszystkim się to udaje sad
            U mnie nadal bez efektu sad
          • kropkaa Re: Pośladkowo i za szybko 29.01.10, 22:08
            No właśnie na forum Dobry poród p. Oleś też cały czas odczarowuje
            ten pośladkowy, nie mówiąc o książkach typu J. Balaskas "Poród
            aktywny", gdzie są zalecenia co do pozycji (najlepsza ponoć na
            stojąca z ugięciem kolan podtrzymywana), ale czy to jest możliwe w
            polskim szpitalu??? Też w takim przypadku rozważam ambulatoryjny,
            jeśli wszystko pójdzie ok, ale generalnie poród w szpitalu jest dla
            mnie czymś jak na razie niewyobrażalnym. Poza tym ta pozycja
            nieszczęsna blokuje mi też inne rzeczy - na razie wiszę w próżni i
            nie mogę nic planować.
            • kaczkastrofa Re: Pośladkowo i za szybko 29.01.10, 23:33
              nie chcę was straszyć, ale nawet jak się zdecydujece na psn to w grę
              wchodzi tylko pozycja klasycznasad
              Nikt nie porwie się na poród posledkowy w pozycji wertykalnej, mimo,
              że taka pozycja jest zdecydowanie bardziej logiczna i naturalna.
              Dodatkowo oxy podają przy takim porodzie, nie w kroplówce ale bolus
              z ręki jak się maluch urodzi po łopatki, no i niestety nacięcie
              murowanesad
              A wszystko z tego powodu, że w Polsce 95 a może i więcej "posladków"
              rodzi się przez cc, więc lekarze a tym bardziej położne nie umieją
              tych porodów przyjmować.
              Ale nadal trzymam kciuki, że wam maluchy fikołki zrobiąsmile
              • kropkaa Re: Pośladkowo i za szybko 29.01.10, 23:44
                Nie będę pisać, czym jestem załamana na amen, ale jak sobie
                wyobrażam siebie, szpital, leżenie, nacinanie, oxy i kleszcze, to
                jestem niemal pewna, że pół roku będę leżeć zalana łzami,
                nafaszerowana lekami antydepresyjnymi, a dziecię będzie na rękach u
                tatusia, który będzie je trzymał przy życiu karmiąc butelką. Kwestie
                pracy tegoż tatusia na razie poza zasięgiem mojej wyobraźni.
                W dodatku przeczytałam, że masować muszę w odpowiednią stronę i by
                położna mi to określiła - skąd mam tę położną wytrzasnąć??? Jak
                sobie pójdę z ulicy do Zofii to mi położna powie? Z tego co pamiętam
                Kaaki już tam od pn nie będzie, bo wyjeżdża na ferie - tak? Kaaka, a
                w sb/ndz masz jeszcze te praktyki?
                • kaczkastrofa Re: Pośladkowo i za szybko 29.01.10, 23:51
                  Ale Ty czarne wizje roztaczaszwink
                  po której stronie brzucha masz plecy malucha? jak po prawej to
                  powinnaś masować w lewą stronę, a jak po lewej to w prawą. Tak aby
                  malucha zachęcić do "skoku" na główkę.
                  • kropkaa Re: Pośladkowo i za szybko 30.01.10, 00:00
                    No właśnie nie wiem. I ja tego sama nie potrafię wiarygodnie ocenić.
                    Poza tym ja nie wiem czy dziecko nie fika sobie koziołków, bo
                    generalnie kopie po prawej i lewej stronie góry brzucha, ale też
                    przedwczoraj czułam kopanie w okolicy spojenia łonowego czyli bardzo
                    nisko.
                  • kropkaa Re: Pośladkowo i za szybko 30.01.10, 00:13
                    > Ale Ty czarne wizje roztaczaszwink

                    No widzisz, Kaczkastrofa, tak się przejęłam, że zaczęłam kombinować
                    i wymyśliłam - przecież mam jeszcze szpital Medicover - a tam za 12
                    kPLN -15% zniżki zrobią mi cc na życzenie! No chyba, że się zgodzą
                    na życzenie trzymać mnie pod rękę i nie tknąć żadną igłą - to już by
                    w ogóle była bajka i nawet tego dziesiątaka bym skłonna była
                    poświęcić z pieniędzy, które z takim wysiłkiem odkładamy na
                    mieszkanie...
                    • kaczkastrofa Re: Pośladkowo i za szybko 30.01.10, 10:36
                      no niestety raczej się nie zgodzą. Prędzej zrobią Ci cc i to za
                      darmo niżeli pozwolą urodzić snsad
                      Ale przecez Ty i maluch macie jeszcze czassmile Na kiedy masz termin?
                      no i to Twoje drugie dziecko, więc szanse na to, że sie jeszcze
                      obróci sa dużesmile
                      W ostateczności proponuję wyjazd do szpitala w ostatnim momencie.
                      Wejście na izbę gdy posladki będą urodzone do połowy i będzie po
                      sprawie. Ani nie natną, ani nie zrobia cc.wink Sądząc po przebiegu
                      pierwszego porodu masz na to spore szansesmile
                      • kropkaa Re: Pośladkowo i za szybko 30.01.10, 11:06
                        Też tak sobie myślę, że to by było dziwne, gdyby drugie dziecko się
                        nie odwróciło, tym bardziej, że paramerty do tej pory miało normalne
                        i przewidują na +/- 3500g. Termin na 8. marca. Kończy się 35 tc.,
                        faktycznie jeszcze czas jest, chociaż coraz mniej. Opcja wjazdu na
                        IP z główką (tzn. pupką...crying) między nogami jest mi bliska, ale
                        oczywiscie boję się, że i tak nie dojadę i urodzę w samochodzie
                        (nawet okwink) albo na schodach (trochę gorzej...). A z tego
                        wszystkiego to najbardziej przerażają mnie kleszcze i w ogóle trauma
                        poporodowa.
                        • 987ania Re: Pośladkowo i za szybko 30.01.10, 11:25
                          A z tego
                          > wszystkiego to najbardziej przerażają mnie kleszcze i w ogóle trauma
                          > poporodowa.

                          A jeszcze bardziej powinno Cię przerażać, że dostaniesz ode mnie kopala w
                          pupala!! A dziecko Twoje swoim mlekiem wykarmię a nie jakimś mm będziesz truć,
                          matko wyrodna wink
                          • fizula Re: Pośladkowo i za szybko 31.01.10, 02:17
                            Dziewczyny, ale jeśli się nie podpisze zgody na operację, to chyba nie mogą nas
                            ciąć bez tego nawet przy ułożeniu pośladkowym dziecka?
                            Ja bym po prostu nie podpisała zgody na operację. Nawet podczas ostatniego
                            pobytu w szpitalu podpisałam papiery, że się nie zgadzam na "to i owo", i tego i
                            owego mi nie zapodali na moje własne życzenie, chociaż się dziwili.
                            Niemniej życzę szczęśliwego fikołka dzidziusiowi :o)
                            • kawo-szka Re: Pośladkowo i za szybko 31.01.10, 02:46
                              Fizula - ale ja przykładowo nie czuję się przymuszona i
                              ubezwłasnowolniona. Po prostu uważam, że w moim przypadku (Mały
                              ustawiony w poprzek, całą zaś ciążę pośladkowo) - psn byłoby zbyt
                              dużym ryzykiem, którego ja nie podejmę (inna może i by zaryzykowała,
                              ja nie). Mimo całej mojej niechęci do szpitali i samej operacji cc.

                              Poza tym podczas rozmowy z moją babcią kilka dni temu, wyszła na jaw
                              pewna historia rodzinna (takie powtórkowe historie systemu
                              rodzinnego) - babcia rodziła pośladkowo ułożoną jedno dziecko - moją
                              mamę, która urodziła się cała sina od duszenia się w kanale rodnym -
                              podobno bardzo niewiele brakowało do jej śmierci.. Dodatkowo jestem
                              w stanie spojrzeć realnie na możliwości swojego ciała i w takim
                              przypadku - siebie nie widzę.

                              Miałam marzenie urodzić Synusia w domu, z resztą nie tylko ja, ale i
                              mój kochany mąż. Ale czasami życie płata figle i układa się
                              odwrotnie od naszego chcenia.. Czeka mnie teraz nie tylko strach
                              przed szpitalem, czy samą operacją. Czeka mnie też walka o laktację,
                              nauka miłości do własnego dziecka (dziś tym właśnie ostrzegła mnie
                              moja "cesarska" znajoma) oraz moja z Synkiem rozmowa i prośba o
                              wybaczenie, że nie przyjęłam go na ten świat inaczej....
                              • kaeira Re: Pośladkowo i za szybko 31.01.10, 09:56
                                kawo-szka napisała:
                                > Czeka mnie też walka o laktację,

                                Przecież jesteś kobietą świadomą - nie tylko świadomą swoich praw., ale i tego,
                                jak powinna wyglądać rozpoczęcie karmienia. Naprawdę wcale nie musi to wyglądać
                                zupełnie inaczej niż w domu (oprócz pierwszych momentów po urodzeniu, i oprócz
                                oczywistych problemów związanych ze stanem pooperacyjnym (trudności w podniesie
                                dziecka, itd)).
                                Ja miałam cięcie w Wołominie, (po 48h porodu) dziecko dostałam zaraz po
                                przewiezieniu na salkę pooperacyjną, co nastąpiło bardzo szybko po operacji.
                                Nakarmiłam ją wtedy, była ze mną od tego czasu non-stop. Od ok. 12h po operacji
                                (które głownie przespałam) byłam już w osobnej salce wraz z partnerem, dziecko
                                było wraz z nami, on był cały czas do pomocy. Żadnych przeszkód, dezinformacji
                                ani sabotażu w karmieniu nie było. Szybko zaczęłam spać wraz z dzieckiem, choć
                                nie cały czas). (Nie było też zbytnio fachowej pomocy, ale to już inna sprawa).
                                (Aha, zaraz, była dezinformacja w postaci położnej promującej "dietę matki
                                karmiącej, ale o to już mniejsza)
                                Problemy z karmieniem miałam swoja drogą, ale wcale nie winie o to szpitala.


                                > nauka miłości do własnego dziecka (dziś tym właśnie ostrzegła mnie moja
                                "cesarska" znajoma)

                                "Uczyć miłości" może się tak samo matka po porodzie DN, a CC wcale niekoniecznie
                                w tym przeszkadza. (choć wiadomo, że porod w domu czy idealny poród DN w
                                szpitalu są ułatwiającym czynnikiem.)


                                > oraz moja z Synkiem rozmowa i prośba o wybaczenie, że nie przyjęłam go na ten
                                świat inaczej...

                                A to już wybacz, ale dla mnie kompletny nonsens.
                                Przecież jeżeli już myśleć w ten sposób, to dziecka decyzja (czy też jak to woli
                                potrzeba/wina) aby urodzić się w ten sposób. Przy położeniu pośladkowym wybór
                                porodu DN wcale nie jest, jak wiemy, jednoznaczny (jednak większość danych
                                wskazuje że CC jest bezpieczniejsze dla dziecka, szczególnie w warunkach
                                nieidealnych - np. personel niezbyt doświadczony w tej formie porodu) , i w
                                niczym tu "twoja wina" że "nie przyjmujesz na świat inaczej".
                                • konfietka.14 Re: Pośladkowo i za szybko 31.01.10, 19:05
                                  tez mialam cc w Wolominie i tez moge podtwierdzic ze z karmieniem
                                  nie mialam tam problemow.tez oddzali dziecko dosyc szybko.mialam
                                  malego caly czas ze soba.pomoc w karmieniu tez byla.
                                  musze sie przyznac ze jak maly byl w brzuszku to nie wiedzialam co
                                  to za milosc materzynska,woogole jej nie czulam,mialam cieple
                                  uczucia ale zeby odrazu milosc.balam sie ze czeka mnie wlasnie nauka
                                  milosci,ale jak maz przynios mi takie male zawiniatko z wielkimi
                                  oczami i moim noskiem, to zakochalam sie bez pamieci i na cale
                                  zycie.coprawda dosyc dlugo nie moglam powiedziec ze go urodzilam -
                                  tylko ze moj synek przyszedl na swiat.
                                  twoie dziecko wie o czym myslisz i co czuesz dlatego tak sie
                                  zachowuje,ja wiem ze w takie sytuacji trudno byc spokojna ale tylko
                                  od ciebie zalezy jego samopoczucie.
                                  zycze zeby maly w koncu sie odwrotil
                              • juleg Re: Pośladkowo i za szybko 31.01.10, 11:41
                                Kawoszko, ale jak interesujesz się ustawieniami, to na pewno też Wiesz, że nic
                                nie dzieje się bez przyczyny a Wasze dziecko ma świadomość, że je kochasz i
                                ewentualne cięcie będzie przeprowadzone dla jego bezpieczeństwa, będzie też na
                                to na pewno przygotowane, nawet kiedyś był taki art. w gazecie, że dzieci po cc
                                na życzenie, mogą mieć jakieś problemy emocjonalne w późniejszym czasie, ale
                                dzieci po cięciu przeprowadzonym w celu ratowania życia, są za to wdzięczne i
                                były przygotowane, nic nie działo się nagle.

                                Co do szpitala, to naprawdę nie ma w Twoim mieście takiego gdzie dzieci mogą być
                                z mamą? Wobec tego może przemyślisz prywatną klinikę?
                              • monicus Re: Pośladkowo i za szybko 31.01.10, 19:16
                                no dobra, a nie lepiej poczekac na rozpoczecie porodu? wiem,z e wiele dzieci
                                odwraca sie wlasciwie juz w trakcie. moze warto te kilka godzin poswiecic. wg
                                mnie warto
                                • kropkaa Re: Pośladkowo i za szybko 31.01.10, 20:18
                                  Z tym obrotem w czasie porodu niby dobrze, tyle, że jak np. będę już
                                  w szpitalu to przecież nie ucieknę już do domu... A tak w ogóle to
                                  po tym filmiku pokazującym poród pośladkowy w wodzie to wiecie jak
                                  to na mnie zadziałało... Monicus, Ty siedzisz na tych zagranicznych
                                  forach, gdzie dziewczyny rodzą same sn po cc. Powiedz mi uczciwie -
                                  rodzą same pośladkowo? Pierwsze pomińmy.
                                  • monicus Re: Pośladkowo i za szybko 31.01.10, 21:24
                                    rodza pani! rodza i nogi nasampierw! i blizniaki.
                                    to nie jedz od razu do szpitala smile nawet ten link co jak kolezanka do irlandii
                                    szukala wysłałam - to byl domowy po cc chyba.
                                    tylko wiesz... zwykle troche dluzej podobno i nigdy na plecach big_grin z tego co
                                    pamietam najczesciej na czworaka
                                    • kaczkastrofa Re: Pośladkowo i za szybko 31.01.10, 21:31
                                      Monicus zapodaj mi te linki bo ciekawa jestem. Poczytałabym sobie,
                                      poogladała co niecobig_grin dokształciła się słowem.
                                      • monicus Re: Pośladkowo i za szybko 02.02.10, 14:17
                                        noo tu naprzyklad
                                        Tekst
                                        linka
                                        to kiedys bylo chyba w naszych linkach PD
                                        • monicus Re: Pośladkowo i za szybko 02.02.10, 15:02
                                          o i tu tez
                                    • kropkaa Re: Pośladkowo i za szybko 01.02.10, 00:21
                                      Balaskas pisze, że najlepsza to półprzysiad czy też stojąca z
                                      ugiętymi nogami podtrzymywana. Jak najbardziej pionowo.
                              • bonga_dax1 Re: Pośladkowo i za szybko 01.02.10, 07:59
                                Ja w temacie owej "nauki miłości do dziecka": pierwszą cesarkę miałam całkowicie
                                "na zimno", zero akcji porodowej i pomijając wszystkie inne czynniki sądzę, że
                                to z biologicznego punktu widzenia utrudniło mi pierwsze kontakty z córką. Po
                                prostu nie było przypływu odpowiednich hormonów. Były uczucia wyższe, chęć
                                opieki, ochrony, strach o nią, ale nie było takiej czysto zwierzęcej miłości od
                                pierwszego wejrzenia. Drugą cesarkę miałam natomiast po 50h od odejścia wód, w
                                tym 8h podawania oksytocyny, więc choć "akcja" nie była zaawansowana, trochę
                                jednak tego porodu było (jakkolwiek to było nieefektywne) i tu było już zupełnie
                                inaczej, płakałam ze wzruszenia, gdy usłyszałam jego krzyk i od razu jak
                                dostałam syna(zresztą o niebo wcześniej niż za pierwszym razem), mogłabym
                                patrzeć na niego bez końca bydlęcym wzrokiem. Za pierwszym razem tego absolutnie
                                nie czułam. Więc gdyby teraz przydarzyło mi się ułożenie pośladkowe, na pewno
                                nie poszłabym na poród cc "w terminie", poczekałabym aż rozpocznie się właściwa
                                akcja porodowa, przecież przez pierwsze kilka godzin i tak się nie urodzi, bo
                                raczej szybki poród mi nie grozi. Nigdy więcej cięcia "na zimno"!
                          • kaeira Re: Pośladkowo i za szybko 31.01.10, 09:58
                            987ania napisała:
                            > A jeszcze bardziej powinno Cię przerażać, że dostaniesz ode mnie kopala w
                            > pupala!! A dziecko Twoje swoim mlekiem wykarmię a nie jakimś mm będziesz truć,
                            > matko wyrodna wink

                            Hehe
                            No właśnie chciałam napisać: "weź kobito nie histeryzuj" ale nieśmiałość mię
                            wzięła... wink
                    • kropkaa Re: Pośladkowo i za szybko 31.01.10, 12:15
                      Chyba jednak zaoszczędzę dychęwink
                      Co prawda w kwestii ułożenia jak na razie bez zmian, ale pójdę na
                      masaż, a jak i to nie pomoże, pójdę dalej! Otóż koleżanka
                      powiedziała mi wczoraj, że jej koleżanka przy pierwszym dziecku
                      miała ułożenie pośladkowe, ale nie chciała cc, tylko poród
                      prawdziwie naturalny. Poszła więc do szychy szpitalnego i
                      przedstawiła sytuację: że dziecko się nie odwróciło, ale ona czuje,
                      że da radę urodzić sama, nie chce cc, oxy, nacinania i nie wiadomo
                      jeszcze czego, czuje się gotowa do takiego porodu, wie o
                      potencjalnym ryzyku, ale spróbować musi i potrzebuje zgody tego
                      lekarza. Nie wiem ile razy była, ale papierek uzyskała i urodziła
                      bez żadnego wspomagania i nacięcia! I bez problemów. A przypominam,
                      że było to jej pierwsze dziecko.
                      Na razie jeszcze czekam i daję szansę, ale jak dzieć sobie życzy
                      wyjść pupką, to wyjdzie pupką. Do pana się wybiorę w 38 tc. po ew.
                      potwierdzeniu na usg i wychodzę sobie, a co, tym bardziej, że szlak
                      przetarty.
                      • kaakaa Re: Pośladkowo i za szybko 31.01.10, 12:54
                        Jest taki jeden szycha w nieodległym od Ciebie szpitalu (przynajmniej jednego ja
                        znam), który jest wystarczająco szalony by zgodzić się na taki układ smile Myślę,
                        że jedna wizyta wystarczy, żeby go przekonać, pod warunkiem, że będziesz
                        wystarczająco przekonywująca wink
                        • kropkaa Re: Pośladkowo i za szybko 31.01.10, 13:36
                          Chyba o tym samym myślimywink i szpitalu i personie.
                          Kaakaa, dzięki za spotkanie!
                          Młode chyba się lekko wkurzyło wczoraj, jak poleżałam sobie z pupą
                          do góry i jeszcze masować je zaczęłamwink Starsza się z troską
                          pytała: "mamusiu, czy ty spadłaś z łóżka?" i dołączyła do mnie - nie
                          wiem, może podświadomie czuje, że jej dziecię też się nie
                          odwróciło???wink
                • kaakaa Re: Pośladkowo i za szybko 30.01.10, 08:02
                  kropkaa napisała:

                  > Kaaki już tam od pn nie będzie, bo wyjeżdża na ferie - tak? Kaaka, a
                  > w sb/ndz masz jeszcze te praktyki?

                  Praktyk już od wczoraj nie mam ale jeszcze do poniedziałku jestem w Warszawie i
                  będę dziś niedaleko Ciebie, więc jeśli potrzebujesz wsparcia, to mogę na chwilę
                  zajrzeć jeśli tylko przypomnisz mi na priv swój adres.
    • kawo-szka 3 tygodnie do desantu i.. zaczynam się bać 30.01.10, 08:51
      U mnie sytuacja wygląda tak: wczoraj wymacałam pod żebrami naszego Malca - i był
      to twardy, podłużny i długi kawałek ciałka (domyślam się, że to było boczne
      ułożenie w poprzek, a ten kawałek to plecki), jego nóżki (nie mam pojęcia gdzie
      grasują rączki) smyrają mnie nieustannie po spojeniu łonowym, a główki wymacać
      nie potrafię, ale wydaje mi się, że jest po lewej mojej stronie.

      Ani ćwiczenia, ani rozmowy z synkiem, nie pomagają sad
      Nawet odechciało mi się ćwiczyć rozciąganie mięśni krocza (z resztą i tak
      opornie mi to szło, od 5 dni nie przekroczyłam z balonikiem Epino średnicy
      powyżej 7,9 cm - a powinnam już dawno dojść do 10 cm).
      Dodatkowo wrócił mi katar (który dopiero co wyleczyłam antybiotykiem) mający
      tendencję do rozwinięcia się w ponowną wersję zapalną.

      W poniedziałek mam wizytę u lekarza (USG, wymaz i pewnie skierowanie na cc?) i
      po niej mam dzwonić do położnej domowej, której taka informacja wystarczy by
      wstępnie odwołać nasz domowy desant.

      Dziewczyny - hilfe! ajuta! help! Potrzebuję Waszej rady!

      Wiadomo z czym wiąże się cesarka, i pobyt w szpitalu. Dla mnie - to porażka. No,
      ale nie o tym teraz. Chcę abyście mi powiedziały - czy radzicie mi wynająć sobie
      jakąś położną, by ta nie zabierała mi dziecka na 2-3 doby i walczyła o moją
      laktację? Czy po cesarce będzie mi ona w stanie prawdziwie pomóc w tej materii?
      Co o tym sądzicie?
      • kaczkastrofa Re: 3 tygodnie do desantu i.. zaczynam się bać 30.01.10, 10:24
        hej, nie martw się. Ja jakos przeżłam cc i drugie urodziłam snsmile
        Co do wynajęcia połoznej to zależy w jakim szpitalu będziesz
        rodziła. Zrób rozenznanie na forum szpitale i sprawdź jakie mają
        zwyczaje w tym, w którym będziesz ewentualnie miała cc.
        Jeśli zwyczaje są takie , że malucha zabieraja na oddz. noworodkowy
        i nie oddają w 1-2 dobie to lepiej wynająć położną. Natomiast są
        szpitale, w których maluchy przywożą mamom od razu po przewiezieniu
        ich na oddział pop i pomagają przy maluchach. Wtedy nie musisz
        wydawać dodatkowej kasy.
        Ja nadal wierzę, że maluch zrobi Ci niespodziankęsmile
        • marcy_83 Re: 3 tygodnie do desantu i.. zaczynam się bać 31.01.10, 17:34
          Kawoszka nie zamartwiaj sie 'walka' o laktacje - ja po 1 cesarce pierwszy raz
          malego przystawilam po 12 godzinach kiedy moglam wstac i z pokrmem nie bylo
          problemu, przy 2 na chwile mi go moja polozna przystawila po przywiezieniu z
          sali operacyjnej i znowu mialam 12 godz przerwy i tez pokarm sie pojawil bez
          zadnych problemow. Laktacja zaczyna sie w glowie - dlatego wyrzuc wszystkie
          scenariusze czarne i po prostu wierz ze ten pokram bedzie i on bedzie smile Ja wiem
          ze teraz cie to nie uspokaja, ale cc naprawde nie oznacza automatycznie
          problemow z laktacja, nawet jesli dziecka nie przystawisz do piersi od razu.
          Jesli wynajecie poloznej sie uspokoi to moze warto, tak jak dziewczyny pisza
          duzo zalezy od zwyczajow szpitalnych...Masz wpływ na to w jakim szpitalu
          bedziesz rodzic?
          Ja tez trzymam kciuki zeby sie maluch odwrocil smile
        • magiczny_kamyczek Re: 3 tygodnie do desantu i.. zaczynam się bać 31.01.10, 17:35
          nie denerwuj się na zapas, bo stres bardziej szkodzi laktacji niż cc. Twoje nastawienie jest najważniejsze.a o miłości do dziecka po cc....nie komentuję słów koleżanki...przecież Ty już je kochasz, nic tego nie zmieni i nic więcej się nie liczy smile

          ja urodziłam pierwsze dziecko przez cc, dostałam małą dość późno- były problemy i musieli ją poobserwować, żadna z położnych nie pomagała i wyszłyśmy karmiąc piersią- ja nawet sobie nie zaprzątałam głowy myślami, że nam się nie uda..."sąsiadka" po naturalnym (ciągle podkreślam brak pomocy położnych) poddała sie i wychodząc już karmiła butelką...nie ma na to reguły oprócz własnych chęci, nastawienia, spokoju i zdania się na matczyną intuicję (mam nadzieję, ze nikt nie twierdzi , że to też "zanika" po cc wink
          • soldie Re: 3 tygodnie do desantu i.. zaczynam się bać 01.02.10, 00:01
            Kawoszka, tez jakoś mam nadzieję że jednak dziecię się obróci jak trzeba. Ja też
            cc przeżyłam i drugie dziecko sn się udało urodzić, a przy trzecim mam nadzieję
            na szczęśliwy domowy. Co do miłości do dziecka, to w moim pierwszym (tym po cc)
            byłam zakochana od początku, za to w drugim po sn to tak gdzieś po trzech
            miesiącachsmilemałego przystawiłam przynajmniej 12 godz. po porodzie i nie było
            problemów z karmieniem (po cc rzecz jasna)Nie stresuj się tym, bo stres więcej
            ci zaszkodzi jak faktycznie ta cesarka, która będzie bądź co bądź z
            konieczności. Myśl pozytywnie o karmieniu dziecka i o tym jak je kochasz i nie
            trać nadziei na to że się obróci. Mój drugi się w 35 obrócił, był wielki i też
            spędził chwilkę w poprzek.
    • kawo-szka Dziękuję :) 01.02.10, 08:16
      Dziewczyny - kaeira i juleg - dziękuję Wam za
      emocjonalnego kopniaka w tyłek smile Napisałyście kilka niezwykle
      istotnych dla mnie spraw, o których jak widać, zapomniałam,
      straciłam je z oczu, koncentrując się na niepotrzebnych
      samonakręcających się lękach.

      Pozostałym Dziewczynom - także bardzo, bardzo dziekuję -
      szczególnie tym, które przeżyły cc że podzieliłyście się tymi swoimi
      uspokajającymi opowieściami ze mną. To wiele dla mnie znaczy..

      Dziś jedna z ostatnich moich wizyt u lekarza (19 dni do tp),
      zobaczymy co będzie.

      Pozdrawiam!
      • marcy_83 Re: Dziękuję :) 01.02.10, 12:37
        Jak to co będzie - dobrze będzie big_grin Już niedługo będziesz trzymać swojego synka
        w ramionach i tylko to się będzie liczyć. Mój adaś właśnie śpi goły jak go Pan
        Bóg stowrzył bo zasnął jak go przytulałam skóra do skóry i nie miałam serca go
        ubierać.
        Daj koniecznie znać jak tam morale po wizycie smile
      • kropkaa Re: Dziękuję :) 02.02.10, 00:05
        Kawoszka, mi zostało dokładnie 5 tyg. A myślałaś może o obrocie? Ale
        nie takim szpitalnym, a o masażu. Jeśli do końca 37 tc. ćwiczenia
        nie pomogą, to ja się wybieram. Nie na zasadzie jakiejś przemocy,
        ale delikatnego pobudzenia małego lenia do zmian. Uda się, to się
        uda, nie - trudno. Ale to raczej nie jest żaden hardcore.
    • iw1978 33tc i też pośladkowo 03.02.10, 21:29
      Właśnie się dowiedziałam, że mój też pupskiem do dołu. Ma jeszcze trochę czasu, więc mam nadzieję, że się jednak obróci. A jak tam Wasze uparciuchy? Poustawiały się głową do dołu czy nadal siedzą? Ja z myślą o szpitalu powoli się oswajam, ale cc jest jednak ponad moje siły sad. Wierzę, że nie będzie potrzebne.
      • soldie Re: 33tc i też pośladkowo 03.02.10, 23:04
        Ćwiczenia, długie spacery i wiarasmile Tez mam nadzieję, że się obrócismile Znam ten
        stres...
      • juleg Re: 33tc i też pośladkowo 13.02.10, 12:19
        Ooo ja też jestem w 33 tygodniusmile jeszcze nie byłam na USG, ale czasem mam
        wątpliwości co do ułożenia, tak dużo tu mi się dzieje na górze, Jeremi ze
        wszystkich stron wali, czy to nogi? Szkoda, że nie mogę sobie tego sama wymacaćsmile
    • kawo-szka 39 tc, a Mały nadal na pupie 13.02.10, 08:52
      Nie wiem, czy Was to jeszcze interesuje.. ale podzielę się tym mimo
      wszystko, bo w końcu to z Wami płynęłam na tym spokojnym okręcie
      przez te kilka ostatnich miesięcy mojej ciąży.

      Nasz Synuś niestety nie przekręcił się sad Złości we mnie, na ten
      stan rzeczy, coraz mniej, ale i nadziei praktycznie także. Czuję się
      już zmęczona, jakbym swoją niemal chorą ambicją zmuszała Małego do
      wykonania fikołka, którego i tak nie da rady zrobić. Więc sobie
      odpuściłam.. Czasem Oluś coś tam próbuje, układa mi się wówczas w
      poprzek, zakręcając mocno ciałkiem (tworzy wtedy tzw. serduszko -
      ale i tak nie mam pojęcia jak to jest możliwe by tak ciałko dało się
      wykręcić) i mój brzuch wygląda wtedy inaczej..

      Dziś muszę przejrzeć torbę do szpitala - była do tej pory spakowana
      na wypadek komplikacji przy domowym, a teraz muszę ją przygotować
      pod zupełnie innym kątem. Nie wiem ile z Was pakowało się do
      szpitala na zabieg cc - ale może któraś mi pomoże?
      Bo pewnie te
      podkłady poporodowe na nic mi się nie przydadzą, prawda? A co z
      podpaskami maxi? Kupować w takiej sytuacji? Znajoma, która miała
      zabieg cc poleciła mi kupno szarego mydła - jako najlepszy środek do
      mycia ciała podczas gojącej się rany (brrr... jak to okropnie
      brzmi!).

      Spoglądam na książkę Irenki Chołuj "Urodzić razem.." i aż mi się
      oczy szklą - tyle rzeczy mnie ominie.. Powiem Wam jedno: porodu
      domowego się nie bałam i nie boję, ba, wręcz wypełnia mnie dzika
      radość na samą myśl o tym przeżyciu. Ale cc, szpital, te wszystkie
      nieludzkie procedury - przerażają, napełniają mnie lękiem. A teksty
      znajomych, że cc to "naturalny teraz poród" doprowadziły mnie
      osatnio do dzikiej wściekłości uncertain Wiem, że chciały pocieszyć. Ale na
      mnie takie teksty to jak płachta na byka.. Ech.. Nie jest ze mną
      dobrze..

      Oczywiście, dobro dziecka - najważniejsze.
      Ale kurde bele - czemu na tym świecie są kobiety, które zamiast
      unikać - uczą się jak najwięcej o ułożeniach dzieci i samym
      przepiegu porodów np. pośladkowych i przyjmują je potem bez
      komplikacji dla matki i dziecka, a u nas idzie się tylko na
      łatwiznę, powtarzając wciąż regułki, że dzięki temu RATUJE się matkę
      i dziecko? Ech.. Jak widać, wciąż jest we mnie niezgoda na ten stan
      rzeczy.. Znalazłam owszem kilka zalet tej sytuacji, jak choćby
      oszczędność pieniędzy (a właśnie przedwczoraj zepsuła się nam pralka
      i musieliśmy kupić nową - właśnie za pieniądze przeznaczone na
      domowy - choć Mąż od razu podkreślił - jeśli Mały fiknie na
      prawidłowy desant - bierzemy kredyt na domowy, bo on już teraz jest
      cały chory na myśl o szpitalnym korytarzu gdy będzie czekać na wynik
      operacji).
      • ankawt Re: 39 tc, a Mały nadal na pupie 13.02.10, 11:05
        Witaj
        Ja z tych podczytujących, bardzo pozytywnie do porodu domowego nastawiona. Ale z
        Pierwszą wcale nie wiedziałam, że takie coś jest możliwe, a z Dugim nie było szanssad
        I jego właśnie mam przez CC.

        Więc:
        Podkłady i podpaski maxi będą ci potrzebne, po cc są normalne odchody
        poporodowe, owszem jedni mają mniej inni więcej, ale mnie np. zmieniano te
        wielgachne podpaski i całe podkłady co 3-4h w pierwszej dobie.

        A na ranę robili mi w szpitalu okłady z ichtiolu(?), rzeczywiście była ulga, ale
        na krótko uncertain

        Dla lepszego gojenia rany najważniejsze jest wietrzenie, tak samo jak przy
        szytym kroczu. Dlatego najlepiej żeby jak najszybciej zdjęli ci plaster.


        Przytulam i bardzo współczuję, że się plany nie mogą zrealizować.
      • marcy_83 Re: 39 tc, a Mały nadal na pupie 13.02.10, 11:16
        Kawo-szka ja ci chetnie pomoge jesli chodzi o pakowanie i inne kwestie jesli
        masz jakies pytania- mozesz sie odezwac na @? Podaje adres:
        marcelinaofford@gmail.com
        • juleg Re: 39 tc, a Mały nadal na pupie 13.02.10, 12:14
          Przykro mi... Choć jestem pewna, że wszystko pójdzie dobrze a Ty ze swoją
          świadomością i pozytywną energią przeżyjesz mimo wszystko coś niezwykłego i tego
          Ci serdecznie życzęsmile
          • kawo-szka Re: 39 tc, a Mały nadal na pupie 13.02.10, 12:27
            juleg napisała:

            > Przykro mi... Choć jestem pewna, że wszystko pójdzie dobrze a Ty ze swoją
            > świadomością i pozytywną energią przeżyjesz mimo wszystko coś niezwykłego i teg
            > o
            > Ci serdecznie życzęsmile

            Oj, takie życzenia są mi plastrem miodu na serce smile Dziękuję smile
      • kawo-szka Do: ankawt i marcy_83 13.02.10, 12:26
        ankawt --> serdecznie Ci dziękuję i za ciepłe myśli, i za zrozumienie, i
        za rady smile

        marcy_83 --> wysłałam Ci @ smile
    • kropkaa Re: Pośladkowo i za szybko 16.02.10, 18:43
      Moje dziecię się odwróciło! Uff, co za ulga!
      I nawet HGB mi skoczyła do 12! Po raz pierwszy w ciąży osiągnęłam
      normę - co prawda dolną granicę, ale co tamwink Hematokryt trochę
      poniżej, ale generalnie chyba dobrze.
      Z położną się umówiłam na spotkanie, jeszcze tylko paciorkowiec -
      jutro mi ginka pobierze posiew, mam nadz. że będzie ok, bo jak nie,
      to będę musiała na początku 40 tc. szukać położnej, która mi
      przyjmie w domu ze streptokokiem...
      • gos85 kropkaa 16.02.10, 19:14
        ufffwink
        to ja trzymam kciuki zeby nie było streptokokawink
      • kaakaa No to świetnie!!! 16.02.10, 19:29
        I oby dalej równie świetnie było smile
      • kropkaa Ufff, nie ma bakcyla! 22.02.10, 23:37
        Przynajmniej tyle na koniec ciąży. Niech tylko poczeka jeszcze do
        okolic 8. marca. Tyje chyba na potęgę, bo brzuch mi w oczach rośnie,
        normalnie jak balonik.
        • kaakaa Re: Ufff... 23.02.10, 08:25
          No, to życzę pięknego, spokojnego porodu!
          Gdybyś potrzebowała jakiejś pomocy, to nie wahaj się dzwonić!
    • iw1978 Mój już też na głowie 24.02.10, 21:50
      Zaczynam 36 tc i dziecię już na głowie. A tak mi się właśnie wydawało w poniedziałek, że jakiś pobudzony ten mały człowiek i dziwnie akrobacje wykonuje, ale nie chciałam zapeszać smile. Dzisiaj potwierdzone prze lekarza, więc jestem spokojna. Mam nadzieję, że już mi figla nie spłata. Szkoda tylko, że i tak muszę się umawiać do szpitala.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka