Dodaj do ulubionych

40 km od Wrocławia...

31.12.09, 13:58
Przede wszystkim witam się serdecznie. Podczytuję Was regularnie od dłuższego czasu, ale nie czułam się upoważniona zabierać głosu - ani ze mnie "weteranka" porodu domowego, ani nawet w ciąży nie byłam.

Jako że ostatni punkt uległ zmianie i właśnie zaczynam drugi trymestr, uznałam, że mogę oficjalnie rozpocząć swoją prywatną batalię o poród domowy...

Mam za sobą poród szpitalny - siłami natury, ale do naturalności wiele mu brakowało. Osoba postronna powiedziałaby, że szczęściara ze mnie, bo rodziłam niecałe 4 godziny, z czego na porodówce spędziłam może pół godziny, ale ja mam po tamtym porodzie ogromny niedosyt i poczucie, że nie tak to miało wyglądać. W skrócie - marzyłam o pozycji wertykalnej i braku nacinania. W praktyce - na porodówkę weszłam z bólami partymi i oczywiście od razu podpięto mnie do KTG, na łóżku porodowym i na leżąco. W odpowiedzi na mój nieśmiały protest usłyszałam, że to tylko na chwilę. Jasne... Ostatecznie parłam na rozkaz, "pod górkę", było nacięcie, a hemoroidy "wypracowane" w czasie parcia dokuczały mi jeszcze dlugo po porodzie. Z perspektywy czasu wiem, że w jakiejś mierze sama jestem sobie winna, bo przy takim tempie wydarzeń i mocnych bólach zwyczajnie zabrakło mi sił, żeby o siebie walczyć. Mąż, chociaż jego obecność była błogosławieństwem, po prostu mi towarzyszył i nie nastawiał się wcześniej na boje z personelem. Ja optymistycznie założyłam, że trafię na cudowną położną, która się nami zajmie. A tu był koniec zmiany nocnej z piątku na sobotę i personelowi zwyczajnie do domu się spieszyło. Heh, nie o tamtym porodzie miałam się rozpisywać, ale przyznam, że nie miałam dotąd okazji opowiadać o tym osobom, które wiedzą, jak naturalny i "normalny" poród powinien wyglądaćwink.

Jak w temacie - mieszkam w miasteczku oddalonym 40 km od Wrocławia. Mamy szpital na miejscu, więc zaplecze "awaryjne" o rzut kamieniem. Inna sprawa, że to ostatnie miejsce, gdzie chciałabym wylądować. Poprzednio rodziłam na Kamieńskiego i przy tym tempie porodu daliśmy radę dojechać tylko dzięki temu, że była noc i nie było korków (od naszej strony musimy całe centrum Wrocławia przejechać). Cały czas mam ogromną nadzieję, że miejsce, w którym mieszkam, nie wyklucza znalezienia położnej skłonnej podjąć się prowadzenia mojego porodu. Znalazłam dość optymistyczną wiadomość, że p. Bliger przyjmowała poród 20km od Wrocławia. Zakładając, że dodatkowe 20 km nie spowodowałoby jej odmowy przyznam, że mam nieco mieszane uczucia odnośnie tej osoby - pozytywne opinie, jakkolwiek budujące, przeplatają się z conajmniej taką samą ilością mało przyjemnych opisów. O p. Ewie Janiuk z kolei zbyt wiele nie znalazłam, ale to, na co trafiłam, świadczy o dużym doświadczeniu i autorytecie, jaki budzi. Skoro przyjeżdza do Wrocławia, to do mnie miałaby jakieś 15-20 km bliżej.

Podsumowując... Na poród domowy jestem zdecydowana od dawna, nad mężem pracujęwink. Głównym problemem w tej chwili jest znalezienie/wybór położnej. Co zrobiłybyście na moim miejscu? Pytam szczególnie dziewczyny z Wrocławia/okolic, tudzież z Opola... Będę ogromnie wdzięczna, jeśli podzielicie się ze mną swoim doświadczeniem i wiedzą.
Obserwuj wątek
    • biedronka.z.sobotki Re: 40 km od Wrocławia... 01.01.10, 16:03

      Edytko,

      Napisz najpierw skąd jesteś , pomyslimy ,podumamy jak pomóc ...
      Kawałek czasu jeszcze masz wink

      Priorytetem jest znalezienie odpowiedniej połoznej .
      Czy rozmawiałaś już z jakąś która przyjmuje porody domowe w twojej
      okolicy ?
      • edytadk Re: 40 km od Wrocławia... 01.01.10, 16:26
        Ze Strzelina jestemsmile. No proszę, nie wiedziałam, że mam tak blisko doulę i fachowca od chustowania... Nieco OT, noszę syna w długich wiązankach od czasu, kiedy skończył 4 miesiące. Teraz nieco przystopowałam, ale mój dwulatek nadal lubi podróżować na moich plecach. I conajmniej dwie mamy w okolicy nauczyłam chustowaćsmile.

        Doskonale wiem, że wszystko od położnej się zaczyna i stąd mój wątek. Wiem o dwóch wspomnianych tam Paniach, które mogłyby wchodzić w rachubę. Z żadną jeszcze nie rozmawiałam - myślę, że chciałabym wstępnie podjąć decyzję, którą bym preferowała i w razie gdyby okazało się trafione, nie zawracałabym już głowy drugiej. Ewentualnie może inne osoby wchodzą w rachubę? W jednym z "wrocławskich" wątków wyczytałam o położnej z Wrocławia, która porody domowe przyjmuje na razie nieoficjalnie...
        • kawo-szka Re: 40 km od Wrocławia... 01.01.10, 16:36
          edytadk napisała:

          > j. Ewentualnie może inne osoby wchodzą w rachubę? W jednym z "wrocławskich" wąt
          > ków wyczytałam o położnej z Wrocławia, która porody domowe przyjmuje na razie n
          > ieoficjalnie...

          Jest takowa, lecz tymczasowo wycofała się z przyjmowania porodów domowych (powód
          kryje się w dzieciach, z których jedno ma bardzo malutkie). Dla mnie to sytuacja
          potencjalnie ryzykowna (w przeciwieństwie do p.Grażynki, która ma dorosłego syna).
    • kawo-szka Re: 40 km od Wrocławia... 01.01.10, 16:32
      Edytadk - powiem jedno - najważniejsze jest teraz abyś najpierw porozmawiała z położnymi, spotkała się z nimi i wtedy podejmowała jakiekolwiek decyzje.

      Moim zdaniem - opinie innych to jedno (przykładowo: ja spotkałam się z parami zachwyconymi p.Grażynką, a tu pisano o niej średnio fajnie) - wg mnie jednak ważniejsze od tych opinii - jest moje własne odczucie, przeczucie, odbiór takiej osoby, która ma być przy mnie w najważniejszej chwili mojego życia. Bo to, że jednej nie podpasowała, coś było nie do końca super, lub odwrotnie (było super, hiper, cudownie) - nie oznacza i nie daje żadnej gwarancji, że w moim przypadku będzie tak samo. To się nazywa subiektywizm odczuć i sytuacji oraz nieprzewidywalność życia (nawet najlepiej przygotowana osoba może schrzanić podstawową czynność i odwrotnie) wink

      Dlatego zadzwoń do pani Grażynki i pani Ewy, porozmawiaj z nimi, naświetl im całą sytuację, opowiedz gdzie mieszkasz, zapytaj o cenę, o możliwości, itd.

      W razie czego - pisz śmiało.
      Jestem pewna, że wszystko się uda smile
      A 40 km od Wrocławia to nie tak daleko smile
    • kropkaa Re: 40 km od Wrocławia... 01.01.10, 21:47
      Żadnej z pań nie spotkałam, o pani Ewie wiem tyle, że była ekspertką
      na Dobrym porodzie, a Kaakaa spotkała/ poznała ją na konferencji
      położnych i bardzo ciepło się o niej wypowiadała.
      • kaakaa Re: 40 km od Wrocławia... 01.01.10, 23:55
        Potwierdzam - Ewa Janiuk jest aniołem smile Przynajmniej na mój gust wink
        Pani Grażyny nie znam więc się nie wypowiadam.
    • edytadk Re: 40 km od Wrocławia... 02.01.10, 09:35
      Dzięki serdecze za Wasze uwagi. To prawda, że "dopasowanie" z położną to kwestia indywidualna, a życie jest życiem i nawet doświadczonej i odpowiedzialnej osobie może coś nie wyjść. Ja po prostu jestem tak wkręcona w poród domowy, że chciałabym już "na starcie" zapewnić sobie maksimum szans powodzenia, tzn. jeśli coś miałoby nie wyjść, to tylko przez np. rozwój wydarzeń w czasie samej ciąży czy porodu, a nie dlatego, że położna z jakiegoś powodu zostawiła mnie na lodzie...

      Faktycznie porozmawianie z obiema Paniami jest najrozsądniejsze. Chociaż, nie powiem, zdanie Kaaki ma swój ciężar właściwywink.
      • kawo-szka Re: 40 km od Wrocławia... 02.01.10, 14:25
        Edytadk - jakąkolwiek położną wybierzesz - to wiedz, że życzę Ci
        najpiękniejszego porodu w domu, o jakim właśnie marzysz smile I koniecznie daj znać
        o postępach smile
        • edytadk Re: 40 km od Wrocławia... 03.01.10, 11:00

          > Edytadk - jakąkolwiek położną wybierzesz - to wiedz, że życzę Ci
          > najpiękniejszego porodu w domu, o jakim właśnie marzysz smile

          Dziękuję i wzajemnie - w lutym liczę na wspaniały opis Twojego i trzymam kciuki,
          żeby wszystko zgodnie z planem poszło!

          > I koniecznie daj zna
          > ć
          > o postępach smile

          No baaa, pewnie. Nie omieszkam konsultować się z Wami na bieżącosmile.
    • edytadk Kontakt poczyniony... 14.01.10, 14:29
      ...z Panią Grażynąsmile. Zadecydowała jednak odległość - pierwszy poród trwał 4 godziny (bez żadnego wspomagania) i w razie, gdyby teraz rozstrzygać miały kilometry, Wrocław jednak bliżej. Najważniejsze rzeczy zostały ustalone - tzn. że P. Grażyna do mojego miasta skłonna jest przyjechać oraz że lipiec, kiedy to mam termin, również wchodzi w rachubę. Natomiast co do "bliższego" kontaktu, mam się zgłosić w kwietniu... No nic, pozostaje mi wziąć głęboki oddech, uzbroić się w cierpliwość i czekaćsmile. I mocno trzymać kciuki, żeby do lipca z moją ciążą nie wydarzyło się nic, co uniemożliwiłoby nam domowe narodziny...
      • kawo-szka Re: Kontakt poczyniony... 14.01.10, 14:31
        Będę cały czas mocno trzymać za Was kciuki smile
        • edytadk Re: Kontakt poczyniony... 14.01.10, 19:06

          > Będę cały czas mocno trzymać za Was kciuki smile

          Bardzo na to liczęsmile. Oczywiście odwdzięczam się tym samym - póki co życząc
          oczekiwanej akrobacji dziecięcia!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka