Dodaj do ulubionych

Porody domowe w Europie

22.04.10, 15:13
Wiemy już, jak to jest w Polsce, Niemczech, Anglii i osławionej
obkaretkowanej Holandii smile
Ze źródeł szeptanych - od znajomych, wiem, że w Belgii jest podobnie
jak w Holandii. Taniej i powszechniej. Chociaż większość oczywiście w
szpitalu.

A jak jest w innych krajach europejskich?
Obserwuj wątek
    • nisiabu Re: Porody domowe w Europie 22.04.10, 22:38
      Złożę raport na temat Francji na początku października smile.

      Na razie mogę powiedzieć, że USA generalnie szpitale okropnie popędzają
      pacjentki i na leżąco - widziałam film na youtube porodowy biznes i mam kilka
      bezpośrednich relacji. Domowe są możliwe, ale nie w każdym stanie. No tak, ale
      to nie Europa. Mam też koleżankę, która urodziła w domu w Kanadzie (za moją
      podpowiedzią smile że tak też można).
      • ph78 Re: Porody domowe w Europie 22.04.10, 23:09
        Dzięki - będę czekać smile I trzymam kciuki!

        Ach, w Stanach to mniej więcej wiem.
        W Kanadzie zupełnie inaczej, znam też Kanadyjkę, która dwójkę swych
        dzieci urodziła we własnym domu smile
        • karj-oka Re: Porody domowe w Europie 03.05.10, 22:04
          Ja dość dobrze znam Danię i gdy sama zaczęłam interesować się tematem - w pierwszej ciąży - sprawdzałam jak tam się sprawa przedstawia.

          Otóż w Danii porody domowe są i dopuszczalne, i legalne, i darmowe jednak nie powszechne. Ok. 3% kobiet decyduje się tam na poród domowy. To jednak rozumiem albowiem w szpitalu można urodzić dokładnie tak samo jak w domu - wszystkie życzenia są akceptowane.

          Gdy po raz pierwszy czytałam na stronie internetowej duńskiego szpitala dział o porodach pod "oferta" najpierw zbaraniałam a potem nawet łezka mi się zakręciła... W skrócie tekst skierowany do ciężarnej kobiety:

          "Przygotowując się do porodu powinnaś wcześniej, najpóźniej w 34 tygodniu, zdecydować gdzie chcesz rodzić i jak ma wyglądać Twój poród. Powinnaś przekazać listę ze swoimi życzeniami Twojej położnej a my zapewniamy Cię, że nawet jeśli zdarzy się iż to nie ona będzie miała dyżur w dzień Twego porodu, dołożymy wszelkich starań aby Twoje życzenia zostały spełnione. Jeśli rodzisz drugie bądź kolejne dziecko zachęcamy Cię do porodu ambulatoryjnego. W domu, w razie potrzeby, będziesz oczywiście miała zapewnioną opiekę przez pierwsze dni po porodzie. Gdybyś zaś zdecydowała się na poród domowy położna przyjedzie do domu wcześniej i zostawi niezbędny sprzęt abyś w spokoju mogła oczekiwać porodu."

          Itp., itd. a w każdym razie poziom obsługi jakiego nam życzę w najbliższej przyszłości. Ważne! Wolne tłumaczenie tekstu ze strony szpitala państwowego tj. bezpłatnego.
          • iluzyt Re: Porody domowe w Europie 04.05.10, 15:49
            Podobnież wygląda w UK. (ale niektore dziewczyny w trwodze przed
            brakiem "fachowej" opieki wracają na poród w Polski smile ) Dzięki Bogu,
            że są domowe polozne..ale co z tego kiedy kobieta jednak musi do
            szpitala a tam rutyniarstwo i pambuki.. Bacznie obserwuję to co się
            dzieje w PL.. no i dochodzę do wniosku że wszystko do góry nogami jest
            uncertain
            • zonajana Re: Porody domowe w Europie 10.05.10, 23:05
              No ja sie wlasnie przygotowywuje do domowego w NL. Dzis na spotkaniu z polozna
              sie dowiedzialam, ze i tak 50% porodow konczy sie w szpitalu, musze wiec
              spakowac torbe i byc przygotowana na taka ewentualnosc. Jak na razie wszystko
              jest ok, jutro bedziemy omawiac moj plan porodu.
              • kaakaa Re: Porody domowe w Europie 11.05.10, 08:26
                Rozumiem, że chodzi o 50% z tych porodów, które rozpoczynają się w domu i są
                planowane jako domowe? To dużo. Ciekawe, z czego to wynika - czy położne w
                czasie porodu są tak podejrzliwe, że z byleczym transferują do szpitala na
                wszelki wypadek, czy może kwalifikacja do porodu domowego nie jest najlepsza.
                Wiesz coś bliżej, jakie są przyczyny tych transferów?
                • aldakra Re: Porody domowe w Europie 11.05.10, 09:32
                  Ja napiszę ze swej strony jak to było u mnie. W Holandi jedynym
                  kryterium które mi przedstawiono - do porodu domowego było ciąża
                  prawidłowa, prawidłowe usatwienie dziecka i brak stromych schodów w
                  domu (z tymi schodami to oni obsesję mają, bo jak zbyt strome to
                  karetka jak przyjedzie to sanitariusze cię nie wyniosą z tamtąd
                  itp). Generalnie moje położne (zespół 5 położnych) pytały o moje
                  preferencje - ja oczywiście podałam dom. Nikt nie przeprowadzał
                  szczegółowych badań przed, nie miałam wymazu na streptokoki, ktg,
                  USG - kompletnie nic.
                  Jak się zaczął poród (odeszły mi wody) - zadzwoniłam by poinformować
                  położną. I ona podjechała do mnie do domu by zobaczyć czy wszystko
                  ok. To był początek porodu więc powiedziała że za parę godzin zajrzy
                  inna położna bo ona kończy dyżur i powiedziała że to tamta co
                  przyjedzie zdecyduje czy zostajemy w domu. Jak już przyjechała ta
                  druga położna zbadała mnie (3cm było) pytała czemu chcemy zostać w
                  domu? my jej tłumaczymy, ja się skręcam z bólu, więc w połowie
                  brałam udział w tej dyskusji... Nie było żadnych medycznych
                  przeciwwskazań do porodu domowego. Nic się ze mną ani z dzieckiem
                  złego nie działo, ale wyszło na to że wszystko zależy od położnej
                  która przyjedzie - jak jest odważna to zostajecie w domu (no chyba
                  że się uprzesz to cię nie zmuszą na jazdę do szpitala). Nasza nie
                  była skora by zostać w domu z nami a ja zwijając się z bólu
                  stwierdziłam że mam dość tych dyskusji i że jedźmy do szpitala
                  (wiedziałam że będzie ok. bo w Holandii to osobny pokój z łazienką
                  itp. miła atmosfera - więc się nie bałam). No i na moje szczęście
                  gdy zapadła decyzja że jedziemy do szpitala zaczęły się skurcze
                  parte i położna stwierdziła że w takim razie zostajemy bo ona porodu
                  w samochodzie nie będzie odbierać smile no i miałam piękny domowy
                  poród - tak jak chciałam.

                  Podsumowując - wszystko zależy od położnej, bardzo często poród
                  zaczyna się w domu, a położna w domku jest z rodzącą - więc część
                  porodu odbywa się domowo a na ostatnią chwilę jedzie się do
                  szpitala. Zostają w domu te odważne położne lub mniej odważna
                  położna a bradziej zdeterminowana rodząca by rodzić w domu. Możliwe
                  że powodem dla którego 50% porodów "domowych" kończy się w szpitalu
                  jest przedłużający się poród (kobieta nie ma siły znosić bólu?),
                  brak postępu w porodzie, lub poporodowo - problemy z odklejeniem się
                  łożyska.
                  Nie ma jakiejś wstępnej kwalifikacji przed porodem domowym (w Polsce
                  wydaje mi się czytając wasze wpisy że jednak wszystko przed
                  sprawdzają) i pewnie nie wszystkie kobiety chcące rodzić w domu się
                  nadają. POza tym nie wszystkie położne są na tyle odważne by porody
                  odbierać w domu - takie było moje wrażenie. Statystyka to może
                  niezbyt dobra - chodziłam na szkołę rodzenia z jeszcze innymi 4
                  dziewczynami - tylko ja urodziłam naturalnie no i w domu. Pozostałe
                  dziewczyny zdecydowały się na poród szpitalny i próbowały rodzić
                  naturalnie (naprawdę miały szansę rodzić naturalnie) - wszystkie 4
                  porody z obiektywnych przyczyn zakończyły się cc.
                • zonajana Re: Porody domowe w Europie 11.05.10, 09:32
                  Tak, jest szczegolowa lista powodow, np jesli po odejsciu wod w ciagu 24h nie
                  zaczna sie skurcze, jesli wody za brazowe lub zielone, zmiany cisnienia u matki,
                  porod zaczynajacy sie przed 37 tc lub po 42. Nie pamietam teraz wszystkich, ale
                  generalnie raczej dmuchaja na zimne. Kolezanka np urodzila w domu, ale zaraz
                  potem zabrali ja z malym do szpitala, bo cos tam poszlo nie tak. Oczywiscie
                  wszelkie sytuacje kiedy trzeba uzyc kleszczy, proznociagu, znieczulenia tez
                  koncza sie w szpitalach. Jest tez duzy odsetek kobiet, ktore zaczynaja w domu,
                  ale nagle zmieniaja zdanie, ze jednak chca jechac do szpitala.

                  Polozne nie chca miec zadnych klopotow, zreszta rodzace tez nie. Dla poloznej
                  porod sie nie konczy w momencie wejscia do szpitala. Ona nadal go prowadzi,
                  lekarz jedynie ma czekac w sasiednim pokoju na wszelki wypadek. Czesto sie
                  okazuje, ze wcale nie byl potrzebny.

                  Ja np juz wiem, ze nie bede mogla rodzic u siebie w sypialni, bo znajduje sie
                  ona na 2 pietrze, a trzeba wejsc po stromych i kreconych schodach. W dodatku nie
                  mam od strony ulicy na tym pietrze okna na tyle duzego, by przez nie
                  przetransportowac nosze. Tak wiec miejsce porodu w domu jest rozpatrywane pod
                  wzgledem dostepnosci dla sanitariuszy.
                • zonajana Re: Porody domowe w Europie 11.05.10, 09:33
                  50% wszystkich porodow wsrod pierworodek i ok 30% nastpenych porodow.
                  A generalnie ok co 3 kobieta w NL rodzi w domu.
                  • aldakra zonajana 11.05.10, 09:36
                    Pisałyśmy chyba równocześnie wink Zapomniała dopisać to co ty że
                    faktycznie kolor wód płodowych no i standardowo poród musi być po 37
                    przed 42 tc.
                    No i moim zdaniem ten wysoki odsetek porodów domowych kończących się
                    w szpitalu - brak dobrej kwalifikacji do porodu w domu.
                    • kaakaa Re: zonajana 11.05.10, 10:36
                      Dzięki, dziewczyny, za ciekawe informacje smile
                      Co do tego, co piszecie o porodach "nie w terminie", czy "kolorowych wodach"
                      albo przedwczesnym odpłynięciu płynu, to w Polsce też są to sytuacje, w których
                      poród przenosi się do szpitala. Choć, w przypadku porodu przed 37 tygodniem lub
                      po 42, trudno wogóle mówić, że w takiej sytuacji kobieta próbuje rodzić w domu -
                      ona mogłą tylko mieć taką chęć, ale już z rozpoczęciem się porodu, dla rodzącej
                      i położnej jest jasne, że będzie to poród szpitalny. Podobnie z przedwczesnym
                      odpływaniem płynu - jak się nie zaczną skurcze, to trudno móić, że zaczął się
                      poród... Czyli, w tych 50% planowanych jako domowe a zakończonych w szpitalu nie
                      wszystko to transfery. W tej sytuacji, to pewnie dużo bliższe polskim
                      statystykom. Bo jeśli chodzi o same transfery śródporodowe, to jest ich w Polsce
                      (wg moich informacji) ~10% Ale jak w to wliczyć kobiety, które planowały domowy
                      ale z różnych powodów urodziły jednak w szpitalu, to na pewno będzie duuużo więcej.
                      Zaskoczyło mnie jednak to, że kwalifikacja w Holandii jest taka pobieżna. Ale
                      może z ich wieloletniego doświadczenia wynika, że to wystarcza by zapewnić
                      bezpieczeństwo?
                      • monicus Re: zonajana 11.05.10, 11:26
                        > Zaskoczyło mnie jednak to, że kwalifikacja w Holandii jest taka pobieżna. Ale
                        > może z ich wieloletniego doświadczenia wynika, że to wystarcza by zapewnić
                        > bezpieczeństwo?
                        zapewne. babka nie zalega w szpitalu i jedzie tam jak jest faktycznie potrzeba
                        albo moze byc potrzeba.
                        • aldakra Re: zonajana 11.05.10, 15:59
                          No w sumie nawet jak poród w szpitalu to po paru godzinach jest się
                          w domu. I potem jeśli się chce przychodzą przez kilka dni panie
                          które pomagają w opiece nad dzieckiem - czasem nawet sprzątną w
                          domu smile
                          A kwalifikacja do porodu domowego....nie ma czegoś takiego w
                          zasadzie - mnie tylko o tych normach tygodniowych, wodach płodowych
                          i schodach w domu informowali - z naciskiem na schody wink no i by
                          wykupić tzw. pakiet porodowy (wszystkie higieniczne rzeczy do porodu
                          w domu są zapakowane w pudło i w każdej drogerii można kupić jeśli
                          ubezpieczyciel tego gratis nie prześle). No i o jeszcze jednej
                          rzeczy mi się przypomniało - miałam ubezpieczenie podstawowe, gdybym
                          pojechała rodzić w szpitalu za każdą "dobę" w szpitalu musiałabym
                          dopłacać - gdybym spędziła tam np. ponad 3h po porodzie byłoby to
                          ok. 300 euro.....I może to zachęca jednak kobiety by próbowały
                          chociaż rodzić w domu? I jak się później okazuje w trakcie porodu
                          domowego że jednak jest medyczna kwalifikacja by jechać do szpitala -
                          położna wpisuje to w kartę i tych 300 euro czy więcej płacić nie
                          trzeba (bo ze wskazań medycznych wylądowało się w szpitalu). No i ta
                          położna co z nami pojedzie do szpitala odbiera nam poród (chyba że
                          zaistnieje konieczność przejęcia porodu przez lekarza). No i za
                          poród domowy czy szpitalny płacą położnej tyle samo.
                          • zonajana Re: zonajana 11.05.10, 18:06
                            Nie wierze, zeby 300 euro bylo dla jakiejs kobiety przeszkoda i z tego tylko i
                            wylacznie powodu zdecydowala by sie na porod domowy wink

                            Ja mam wszystko pokryte przez ubezpieczalnie, caly wielki karton pelen
                            przescieradel, sprzetu, art.higienicznych, podkladow, pieluch, mydel, olejkow,
                            recznikow, butelek, smoczkow, ba, nawet zabawki byly w srodku! Do tego porod w
                            szpitalu za darmo, plus oczywiscie darmowe znieczulenie zzo, plus oczywiscie
                            jednoosobowy pokoj, zarcie dla meza, transport. O 6 godzinnej opiece
                            pielegniarskiej kazdego dnia, przez 8 dni po porodzie, to nie wspomne, tez
                            darmowo. Taki luksus kosztuje mnie 2,65 euro na mc jako dodatkowe ubezpieczenie.
                            • aldakra Re: zonajana 11.05.10, 19:54
                              to masz jakieś super ubezpieczenie, dwa lata temu ja nie miałam
                              takiej możliwości sad ale pewnie to zależy od ubezpieczyciela itp.
                              może ci pracodawca wykupuje ubezpiecznienie?

                              Zdecydowałam się na poród domowy bo tak chciałam - nie ze względu na
                              te 300euro - to nie było kryterium. Ale wiem że dla niektórych to
                              może być problem. Ja wiem że trudno sobie wyobrazić że dla kogoś 300
                              euro może być problemem - dla mnie by było gdybym się zdecydowała na
                              poród szpitalny (i pewnie szukałabym kto by mi te pieniądze
                              pożyczył wink
                              A opieka pielęgniarska aż 8 dni po porodzie? Ja się cieszyłam że u
                              mnie były tylko 5 dni bo mnie jednak krępowały mnie obce osoby w
                              domu (pewnie zależy na jakie osoby się trafi - tak samo z
                              położnymi).
                              Ale i tak życzę ci by udało się w domu - tak jak chcesz smile mimo tych
                              wszystkich luksusów szpitalnych które opłaca ci ubezpiecznie.
                              • zonajana Re: zonajana 11.05.10, 20:07
                                Ubezpieczenie mam zwykle plus wlasnie to dodatkowe, za mniej niz 3 euro na mc.
                                Sama sobie takie znalazlam (fbto).

                                No ja akurat z tej pomocy w pologu to sie ciesze, odpada mi problem wstawienia
                                prania, wyprasowania, zrobienia zakupow itp spraw. Plus chce karmic piersia,
                                wiec wskazowki i biezaca kontrola mi sie przyda.

                                Wiesz, nadal ciezko mi uwierzyc, ze dla kogos 300 euro oplaty (ewentualnej) za
                                porod moze byc problemem. To taka osoba chyba by w PL wogole pod plotem musiala
                                rodzic, bo przeciez kazda wizyta u lekarza to minumium 80 zl, kazde badanie,
                                usg, a tych jak wiem w PL robia strasznie duzo, to wszystko kosztuje. Dam sobie
                                reke obciac, ze ciezarna w PL wydaje podczas calej ciazy znaaaacznie wiecej niz
                                300 euro. Jesli jeszcze do tego doliczysz to, co w NL jest darmowym standartem,
                                a w PL "luksusem" za cegielki, koperty i inne doplaty, to wychodzi na to, ze
                                Polki strasznie bogate musza byc wink
                                • aldakra Re: zonajana 12.05.10, 08:50
                                  Moim zdaniem nie nam sądzić o sytuacji materialnej kobiet w ciąży -
                                  wiadomo jest różnie. I nie wszyscy w Polsce chodzą do ginekologa
                                  prywatnie!!!!!!!! I takie osoby na pewno w POlsce pod płotem nie
                                  rodzą!!!! I nie wszystkie kobiety są zwolenniczkami USG przy każdej
                                  wizycie!!!! Jeśli chodzi się do lekarza na NFZ nie płaci się nic,
                                  USG chyba standardowo nieodpłatne są trzy i to wystarcza. No i nie
                                  wszyscy dają łapówki by mieć luksusy wink I ja naprawdę znam takie
                                  kobiety co złotówki nie wydały i wcale nie są to skrajnie ubogie
                                  osoby i nie mieszkają pod mostem!!!

                                  W sprawach finansowych nie mamy sie co przemawiać, bo chyba obie
                                  zdajemy sobie sprawę że nie wszystkim jest dobrze finansowo i nie
                                  wszyscy mogą sobie pozwolić na chodzenie prywatnie do lekarza - i
                                  nie nam oceniać tych ludzi. To czy chodzi się prywatnie czy na NFZ
                                  jest naszym wyborem. Tak samo nie nam oceniać czy ktoś ma te 300euro
                                  czy nie...MI chodziło jedynie o to że nie powinno być tak że w
                                  Holandii jest ta dopłata za szpital - wyobraź sobie że są naprawdę
                                  biedne rodziny!!! Nawet w Holadnii!! Jest to pewnie zdecydowana
                                  mniejszość ale są!!!

                                  Nie wiem czy cię nie rozaczaruję - panie z Kramzorg i tak samo
                                  położe - super wiedzy o laktacji nie miały (bardziej głupoty
                                  standardowe powtarzały.... - kazały mi się zgłosić w razie problemów
                                  z karmieniem do konsultantki laktacyjnej (a takie probelmy miałam na
                                  początku)! Do tego przynajmniej te co u nas były posprzątały tylko
                                  po porodzie (no i wyprały mi ciuchy bez proszku do prania! i trzeba
                                  było wszystko samemu jeszcze raz sad Następne dni nie zrobiły nic z
                                  domowych rzeczy - przyszły tylko poobserwować dziecko i mnie czy nic
                                  się nie dzieje. I raczej niechętne były by prać, sprzątać i
                                  prasować! No i biedny mój mąż musiał sam wink na nasze sugestie że
                                  może by jednak pomogły - miały bardzo skrzywione miny (to się chyba
                                  trochę w Holandii zmieniło...dowiedz się dokładnie jakie te panie u
                                  ciebie będą i czego możesz od nich oczekiwać!)
                                  A tak w ogóle to pozdrawiam smile
                                  • zonajana Re: zonajana 12.05.10, 12:36
                                    O tym, ze w PL za kazda wizyte i badanie sie placi, nie mowiac o oplatach za
                                    porody rodzinne wiem z forum. Co wiecej, jest to traktowane jako norma, wiec
                                    skad mam wiedziec, ze mozna inaczej wink

                                    Poradnie laktacyjna tez mam w ramach ubezpieczenia.

                                    A jak pani z kraamzorg sie obija, to jej sie po prostu zwraca uwage, albo odsyla
                                    do domu i prosi o inna, proste.Ja tam nie mam zadnego problemu z egzekwowaniem
                                    sluzbowych obowiazkow od personelu pomocniczego.
                                    Poza tym w umowie jest wyszczegolnione dokladnie, co nalezy do ich obowiazkow,
                                    wystarczy im palcem pokazac smile

                                    Jak do tej pory, to jedynie moja gosposia sie skarzyla, ze pani z kraamzorg nie
                                    robila nic. Wszystkie inne kolezanki i znajome sa bardzo zadowolone.

                                    No nic, na razie zblizam sie poowli do porodu, mam nadzieje, ze zgodnie z moimi
                                    oczekiwaniami odbedzie sie on w domu i wtedy bede mogla zdac szczegolowa relacje.
                                    • aldakra Re: zonajana 12.05.10, 13:09
                                      TO pozostaje mi życzyć powodzenia - widzę że jesteś zdeterminowana i
                                      pozytywnie nastawiona i tak trzymać. Oby było cudownie i tak jak
                                      chcesz domowo smile o przyjzane warunki w Holandii dużo łatwiej niż w
                                      Polsce!
                                      No i widzę że ty chyba jesteś bardziej przebojowa niż ja i pewnie
                                      sobie dużo lepiej radzisz, no bo pewnie dłużej w Holandii jesteś
                                      (skoro nie wiesz że w Polsce można się leczyć na NFZ? wink
                                      Ja byłam w Holandii jedynie 7 miesięcy i z tym egzekwowaniem swoich
                                      praw to czasem ciężko było się zorientować jak się nie zna
                                      holenderskiego wink Ale niczego nie żałuję i byłam z systemu
                                      Holenderskiego i opieki w ciąży i po zadowolona.
                                      • szczur.w.sosie Re: zonajana 12.05.10, 13:30
                                        To u nas w UK wszysto jest w ramach NHS - i poród domowy i szpital i zzo i
                                        cokolwiek innego. Nie znam nikogo kto ma prywatne ubezpieczenie, bo i po co,
                                        skoro wszystko jest ramach ubezpieczenia obowiązkowego.
                                        Ale żadnych pań do pomocy nie mamy, niestety wink Chociaż można jak komuś ciężko
                                        naprawę poprosić w Social Services o jakąś pomoc. I pewnie nawet pomoc tego typu
                                        się by znalazła.
                                        • zonajana Re: zonajana 12.05.10, 14:41
                                          Prywatne ubezpieczenie w NL jest obowiazkowe. Kilka lat temu zrobiono reforme
                                          ubezpieczen spolecznych, czesc kosztow pokrywa panstwo, czesc osoba fizyczna.
                                          Kazdy powyzej 18 rz musi sie gdzies ubezpieczyc, pakiet podstawowy jest
                                          obowiazkowy, najtanszy na rynku to bodajze 81 euro, najdrozszy ponad stowa.
                                          Jesli sie malo lub wogole nie zarabia, to urzad podatkowy zwraca ok 50% kosztow
                                          ubezpieczenia. Dodatkowo mozna wykupic sobie ubezpieczenia uzupelniajace, ktore
                                          pokrywaja rozne zabiegi, od operacji plastycznych, poprzez okulary, masaze do
                                          aromaterapii. Niby czesc badan (jak i porod w szpitalu) nie jest zawarta w tym
                                          obowiazkowym, podstawowym ubezpieczeniu, ale lekarz zazwyczaj pisze skierowanie
                                          i wtedy dostaje sie kase spowtrotem. Ja nie mam zadnych problemow, by na zadanie
                                          miec badanie krwi, usg i co tam jeszcze. Odsylam rachunek do ubezpieczalni i za
                                          tydzien dostaje kase na konto.
                                          • szczur.w.sosie Re: zonajana 12.05.10, 23:22
                                            te 80 euro to na miesiąc? to sporo chyba. chyba że nic z pensji już nie jest
                                            strącane na ubezpieczenie.
                                            a jak ktoś siedzi w domu z dziećmi? bo u nas ubezpieczenie nie ma nic wspólnego
                                            z tym, czy pracujesz czy nie.
                                            • aldakra Re: zonajana 13.05.10, 08:35
                                              Dwa lata temu płaciłam sobie sama najniższe ubezpieczenie - było to
                                              92 euro na miesiąc, nie było mnie stać by płacić więcej bo nie
                                              pracowałam (też nie płaciłam w Holandii podatków i z tej racji żaden
                                              nawet częściowy zwrot tej sumy mi nie przysługiwał) - by mieć
                                              zagwarantowane w ubezpieczeniu te rzeczy o których pisała zonajana
                                              musiałabym płacić sporo więcej (nie było to kilka euro ale
                                              kilkadziesiąt według firmy która mnie ubezpieczała) i dodatkowo
                                              płaciłam jeszcze w POlsce na NFZ bo okazało się że dziecko urodzone
                                              za granicą jak wrócę do Polski nie będzie ubezpiecznone bo ja nie
                                              jestem itp. (dokładnie nie pamiętam jak to było, ale NFZ różnych
                                              rzeczy nie przewidział...). No i też nigdy nie było sytuacji że ja
                                              chciałam USG czy badanie krwi to je robili w ramach
                                              ubezpieczenia...położne jak nie widziały potrzeby informowały że jak
                                              chcę mogę to zrobić prywatnie i za to zapłacić, ubezpieczenie
                                              pokrywa jedynie standardowe badania w ciąży - jest ich mało - w
                                              porównaniu z Polską (chyba że położne widzą że trzeba coś sprawdzić
                                              to zlecają więcej np. dodatkowe badanie krwi jeśli jest podejrzenie
                                              o anemię) i 2 USG - jedno ok. 12 tc i drugie ok. 20tc (czyli
                                              połówkowe).
                                              • zonajana Re: zonajana 13.05.10, 11:14
                                                Ubezpieczenie placi sie bez wzgledu czy sie siedzi w domu, czy nie.
                                                I nawet jesli sie nie pracuje, ma sie prawo do zwrotu, wiec Cie ktos Aldakra w
                                                blad wprowadzil. Ubezpieczalnie tez mozna sobie bez klopotu zmienic, na tansza.
                                                A ze polozna mowila o tym, ze badanie dodatkowe mozna sobie zrobic prywatne, to
                                                co najmniej dziwne, w NL nie ma prywatnych lekarzy, gabinetow, nic takiego.
                                                Wrecz przeciwnie, jak mowisz, ze chcesz cos prywatnie, to sie patrza na Ciebie
                                                jak na kosmitke, nawet nie bardzo wiedza co masz na mysli, hehe.
                                                Ta skladka to oczywiscie nie pokrywa wszystkich kosztow ubezpieczenia. Oprocz
                                                tego placi sie na dzien dzisiejszy 5,1% pensji brutto na ubezpieczenia spoleczne
                                                plus podatek dochodowy, zaleznie od dochodow. Z tym, ze najnizsza pensja w NL
                                                wynosi obecnie ciut ponad 1.200 euro, wiec w tym momencie 82 euro, to zaden
                                                wydatek, szczegolnie kiedy prawie 50 euro dostaje sie zwrotu.

                                                Aha, nie prawda jest ze jest jakas odgornie ustalona liczba badan usg. Ja mialam
                                                robionych do dzis 6, a jak ostatnio stwierdzilam, ze chyba dziecko mi sie
                                                odwrocilo, to polozna powiedziala, ze jak chce, to zrobi usg i sprawdzimy, czy
                                                moge przeczucia sa prawdziwe.

                                                Ale ja sobie zdaje doskonale sprawe z tego, ze jesli sie nie zna jezyka, nie zna
                                                sie panstwa, nie wie sie na jakich zasadach dziala opieka zdrowotna, to mozna
                                                czuc sie zagubionym, niedoinformowanym, pozostawionym samemu sobie. To sa rzeczy
                                                o ktorych ciagle dziewczyny z UK pisza. Ja tu mieszkam ponad 10 lat, jezyk znam
                                                perfekt, przepisy tez i nie slucham slepo poloznej, tylko prosze o to czy
                                                siamto, oczywiscie z wielkim usmiechem smile I jestem jak na dzien dzisiejszy
                                                bardzo zadowolona z opieki. Dostaje wszystkie informacje, moj maz jest
                                                traktowany na rownych prawach, na kazde pytanie dostaje wyczerpujaca odpowiedz.
                                                Moja ciaza do tej pory nie kosztowala mnie nawet centa wiecej. Dlatego rownie
                                                optymistycznie patrze na porod domowy. Jesli bedzie on rownie spokojny jak okres
                                                ciazy, to az chce mi sie rodzic! Szczegolnie, ze pare dni temu omowilam pln
                                                porodu, co tez mi dalo wiele spokoju.
                                                • aldakra Re: zonajana 13.05.10, 12:06
                                                  I nawet jesli sie nie pracuje, ma sie prawo do zwrotu, wiec Cie
                                                  ktos Aldakra w
                                                  > blad wprowadzil.

                                                  Nie wprowadził mnie nikt w błąd, ja byłam w Holandii czasowo, tylko
                                                  7 miesięcy. Żeby dostać ten zwrot trzeba płacić podatki!!! Fakt nie
                                                  trzeba być zatrudnionym, ale trzeba być w systemie - ja w nim nie
                                                  byłam. Tak samo jest np. ze sprzętami jak np. laktator czy te
                                                  śmieszne kołki pod łóżko - możesz wypożyczyć za darmo jeśli płacisz
                                                  podatki, jeśli nie musisz płacić za każdy dzień wypożyczenia. I tak
                                                  samo z wszystkimi ekstra pieniążkami na dziecko które można dostać
                                                  po jego urodzeniu. No w sumie logiczne to - płacisz pańswtu to
                                                  państwo cię wspiera.
                                                  I też dziwi mnie to co piszesz że jak chcesz to ci położne na
                                                  życzenie robią USG itp. w Holandii miałam znajome kobiety w ciąży
                                                  czy świeżo po urodzeniu dziecka - polki i nie-polki i każde mówiły
                                                  to samo, że przyslugują 2 USG i tylko standardowe badania - za
                                                  resztę które chcesz np. tzw USG "for fun" by sobie dzieciaczka
                                                  obejrzeć musisz płacić ( i może źle to określiłam że "prywatnie"
                                                  zrobią USG, ale w tym samym miejscu gdzie chodzisz musisz dodatkowo
                                                  zapłacić i tyle). I dokładnie te same informacje wyniosłam od
                                                  dziewczyn z forum "rodzice w Holadnii" -pewnie znasz. Ale może przez
                                                  te 2 lata się coś zmieniło? Kurcze, nie wiem, ale naprawdę dziwi
                                                  mnie co piszesz. Ale fajnie że tak ktoś ma, bo te dziewczyny które
                                                  ja znam - holenderki były traktowane na takich samych zasadach jak
                                                  ja mimo różnic w ubezpieczeniach i mimo mojej nieznajomości języka.
                                                  A może ty masz jakąś super praktykę położnych do których chodzisz
                                                  które się na wszystko zgadzają i wszystko ci wypiszą? (bo pewnie jak
                                                  zwykle od ludzi to zależy) smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka