Donoszę uroczyście iż do naszego męskiego przychówka w środową noc dołączyła siostra. Poród poprzedzony bardzo męczącymi przepowiadającymi przez jakieś dwa tygodnie, chodziłam już bez szyjki i z rozwarciem, miałam dosyć. Trochę inny niż poprzednie, pęcherz zachowany do końca, krótki, co sobie cenię bardzo, ale chyba trudniejszy w jakiś sposób. Mała większa trochę od braci (3500), ale końcówka była dla mnie ciężka, mimo że obwód główki ten sam co poprzedni (34). Niemniej wszystko przebiegło jak najbardziej fizjologicznie i domowo

Pozdrawiam dziewczyny.
P.S. Chylę czoła przed wszystkimi wami, które urodziłyście same, zanim dojechała położna. Teraz wiem na pewno, że nie urodziłabym sama. Jakub i pani Ania byli mi niezbędni jak powietrze. Pierwsze uczucie jakie pojawiło się we mnie, kiedy klapnełam tyłkiem na podłodze i miałam dziecko w ramionach to wdzięcznośc do tej kobiety, że mi pomogła. A moje pierwsze słowo, to dziękuję wypowiedziane do niej.