Witam wszystkie forumowiczki goraco!
To jest moj pierwszy wpis, choc to forum sledze juz od jakis dwoch lat. Wtedy przygotowywalam sie do pierwszego porodu i w duzej mierze dzieki Waszym wpisom zdecydowalam sie rodzic wlasnie w domu.
Teraz oczekujemy narodzin drugiego dziecka. Przeczytalam wpis Annairam i pomyślalam, ze tez sie podziele. Termin mamy na 19 styczna, ale juz od dawna mam za krotka szyjke i duzo leze, zeby dzieciatko utrzymac w srodku. Dzis moja polozna wrocila z urlopu dlatego mamy na porod w domu zielone swiatlo (hurraa!).
Marzy mi sie rodzic w wodzie. Polozna ma w swoim wyposarzeniu basen porodowy i o ile bedzie czas, sprobujemy go napelnic. Czas nadmuchania i napelnienia to ok. 40 minut, wiec bedziemy sie sprezac. Przy pierwszym porodzie, gdy dzien wczesniej bylam na badaniu, mialam juz 3 cm rozwarcia. Dlatego pierwsze bolesne skurcze byly od razu co 1,5 minuty i Marysia pojawila sie na swiecie dokladnie dwie godziny pozniej. Tempo bylo zawrotne, nie mialam ani chwili na odpoczynek miedzy skurczami i krzyczalam jak najdziksze zwierze

mam nadzieje, ze tym razem bedzie spokojniej. Mam tez nadzieje, ze damy rade rozbic basen i woda (z kilkoma kilogramami soli morskiej, ktora na ta okazje kupilismy

) pozwoli mi sie troche rozluznic.
Czy ktoras z Was ma podobne doswiadczenia? Mam nadzieje, ze szybko skracajaca sie szyjka nie musi byc rownoznaczna z ekspresowym porodem. Macie jakies doswiadczenia z rodzenia w basenie porodowym?
Z pozdrowieniami
Lila