Ciekawa jestem, czy Wam, które urodziłyście w domu, a tak jak ja
pojawiałyście się na comiesięcznych wizytach w przyszpitalnych
przychodniach zadał ktoś pytanie co się stało z Waszym
dzieckiem?????? Ja byłam wyznaczona na 27 czerwca i miałam sie
stawić tego dnia w szpitalu. To juz minęły prawie 3 miesiące, a nikt
nie zainteresował się, czy przypadkiem "nie przenosiłam ciąży" ?
Wygląda na to, że mogłam "zjeść" swoje dziecko (a słodkie jest
bardzo i wodzi mnie na pokuszenie każdego dnia

i nikt tego nawet
by nie dostrzegł. A numer telefonu i adres mają. Wstyd....