Dodaj do ulubionych

poród domowy po terminie

12.11.07, 14:44
do dziewczyn, które rodziły w domu: czy rodziłyście po terminie, ile
dni i co na to wasza położna?
ja jestem już 3 dni po i mój lekarz prowadzący kategorycznym tonem
rozkazał w dniu, w którym wypadał termin do szpitala! położyć się i
leżeć. i czekać na wywoływanie. ja na to: tere fere. nie ma mowy.
dziś byłam na ktg kontrolnym w szpitalu i wszyscy, łacznie z paniami
z recepcji patrzyli na mnie jak na trola i osobę niespełna rozumu,
bo jeszcze nie leżę w szpitalu. ludzie! co za kraj!
Obserwuj wątek
    • kaakaa Nie daj się!!! 12.11.07, 15:06
      Co to znaczy, że jesteś 3 dni po terminie? Termin porodu, to dzień wyznaczony wg
      pierwszego dnia ostatniej miesiączki (OM+7dni-3mies)+/- dwa tygodnie, a według
      bardziej postępowych położników +/- 3 tygodnie. I nawet to jest obowiązujące
      tylko jeśli masz regularne cykle po 28 dni. Jeśli cykle masz dłuższe to należy
      wszystko opóźnić o tyle dni o ile Twoje cykle są dłuższe niż 28. Czy mam więc
      rozumieć, że Twoja ciąża trwa już ponad 43 tygodnie? Bo tyle może fizjologicznie
      trwać i tyle niektórym dzieciom potrzeba do pełnej dojrzałości.
      Mój pierwszy syn urodzony był 10 dni po "terminie" (czyli tym środkowym dniu).
      Trzeci urodził się piętnastego dnia po "terminie" (jeśli naliczyć korektę na
      moje 24-dniowe cykle, to nawet później). Nie dałam się położyć na patologię, ale
      robiłam to na własną odpowiedzialność. Nie zgodziłam się również na test
      oksytocynowy, bo równałoby się to zgodzie na poród w szpitalu a ja nie
      zamierzałam odpuścić. Za to, jak już się młody zdecydował, to wyskoczył w 1,5
      godziny.
      Ważne, żebyś wiedziała, że Twoje dziecko jest zdrowe i nic mu nie zagraża.
      Przydatne są w tym okresie:
      * ocena KTG (tętno dziecka powinno być reaktywne, czyli zmieniać się
      dynamicznie, i powinno oscylować między 110 a 160 ud/min.); dobrze, żeby dziecko
      w czasie badania nie spało, możesz coś przed badaniem zjeść; powinno się robić
      co drugi dzień a nawet codziennie.
      * ocena łożyska przez USG - powinien być III st. dojrzałości (nie ma się czym
      przejmować, to normalne a czasem lekarze tym straszą), warto ocenić przepływy
      krwi w łożysku i naczyniach pępowinowych, duże złogi wapnia mogą być objawem
      niepokojącym ale nie muszą.
      * ocena ilości wód płodowych (USG), czasem udaje się też ocenić ich przejrzystość.
      * liczenie ruchów dziecka - powinnaś to robić sama, dwa razy dziennie, o stałych
      porach, przez pół godziny, najlepiej po posiłku; wszelkie zmiany w normalnych
      ruchach - ustanie lub nagłe, gwałtowne ruchy inne niż wcześniej - powinny Cię
      skłonić do skontaktowania się ze szpitalem.
      Swoją drogą, gdzie Ty chodzisz do tego szpitala, że taki beton?
      • silije.amj Re: Nie daj się!!! 12.11.07, 15:15
        Mój syn urodził się w domu 8 dni po terminie i o szpitalu nie było jeszcze mowy,
        o tym zaczęłabym myśleć najwcześniej 14 dni po. Chodziłam co drugi dzień na KTG
        do mojego ginekologa i sprawdzaliśmy parametry życiowe malucha. Można było
        czekać, ale ponieważ "siadała mi psychika" (wiedziałam że chłopaczysko urosło
        wielkie) położna tydzień po terminie zaproponowała masaż szyjki i po tym ruszyła
        akcja.
        Leżenie w szpitalu zaledwie minie termin jest śmiechu warte!!!
        • oldzinka Re: Nie daj się!!! 12.11.07, 18:25
          też uważam, że straszny beton w tym szpitalu. mój gin stwierdził, że
          ryzykuję życie dziecka nie kładąc się do szpitala w dniu terminu. że
          może się udusić w pół godziny a ja nawet tego nie poczuję. brak mi
          słów na takie podejście do ciężarnej. ten termin jest wg om oraz
          ostatniego usg (wyszedł taki sam).
          dziś pojechałam do szpitala na ktg i niestety musiałam zapłacić, bo
          lekarz dyżurny stwierdził, że skoro nie słucham się mojego lekarza,
          to on nie bierze odpowiedzialności.no mówię wam masakra. w tym
          szpitalu (kamień pomorski) wszyscy uważają, że jeśli nie idziesz do
          szpitala w dniu terminu to masz coś z głową.
          moja położna niestety zgodziła się przyjąć poród w domu maksymalnie
          do tygodnia po terminie. więc nie wiem jak to będzie.
          • bibba Re: Nie daj się!!! 12.11.07, 18:30
            przy moim drugim domowym porodzie bylam 'spozniona' o 6 dni. polozna
            poczekalaby ze mna do 10 dnia - taka byla umowa.
          • kaakaa Re: Nie daj się!!! 12.11.07, 19:03
            oldzinka napisała:

            > też uważam, że straszny beton w tym szpitalu. mój gin stwierdził, że
            > ryzykuję życie dziecka nie kładąc się do szpitala w dniu terminu. że
            > może się udusić w pół godziny a ja nawet tego nie poczuję.

            Przykro to pisać, ale dziecko może umrzeć w każdym momencie ciąży i mama może
            tego nie poczuć... Czy to znaczy, że powinniśmy wszystkie dzieci wyciągać siłą
            mamom z brzuchów kiedy tylko zaistnieje szansa, że poradzą sobie samodzielnie
            poza organizmem mamy?

            > brak mi słów na takie podejście do ciężarnej.

            Mi też brak... ale niestety to u nas w kraju ciągle jeszcze powszechne.

            > ten termin jest wg om oraz ostatniego usg (wyszedł taki sam).

            Wg ostatniego USG nie ma sensu wyznaczać terminu. Jeśli już, to według
            pierwszego o ile było robione w I trymestrze.

            > dziś pojechałam do szpitala na ktg i niestety musiałam zapłacić, bo
            > lekarz dyżurny stwierdził, że skoro nie słucham się mojego lekarza,
            > to on nie bierze odpowiedzialności.

            Kochana, a czy ty temu lekarzowi za odpowiedzialność płaciłaś? To, co zrobił
            lekarz było bezprawnym wyłudzeniem! Po terminie wyznaczonym z OM należy Ci się
            badanie KTG i inne badania diagnozujące dobrostan dziecka.

            > no mówię wam masakra. w tym
            > szpitalu (kamień pomorski) wszyscy uważają, że jeśli nie idziesz do
            > szpitala w dniu terminu to masz coś z głową.

            A za te wszystkie niepotrzebnie wywoływane porody i następujące po nich
            komplikacje położnicze to płacę ja i płacą inni płatnicy składek (Ty pewnie
            też). To skandal jest i tyle. A do tego wkurza mnie jak piszą ci mądrzy medycy,
            że to matki takie niecierpliwe, że ledwo minie wyznaczony dzień, to one już się
            upominają, żeby poród wywoływać... Szkoda słów! Nie masz tam w pobliżu jakiegoś
            bardziej cywilizowanego szpitala? Może za niemiecką granicę trzeba się udać? Ja
            bym z takim betonem rodzić nie chciała, bo kto wie, co oni przy porodzie wymyślą?

            > moja położna niestety zgodziła się przyjąć poród w domu maksymalnie
            > do tygodnia po terminie. więc nie wiem jak to będzie.

            Oj, to albo ona bardzo asekurantka, albo słabo na zajęciach uważała, bo wszędzie
            w literaturze położniczej się podaje co najmniej +/- 2 tygodnie. Dlaczego
            tydzień? No, rozumiem gdyby były jakieś dodatkowe komplikacje (np. zielone wody,
            problemy z tętnem, czy inne takie), ale ja wszystkie badania są OK, to nie widzę
            powodu, żeby rezygnować z porodu w domu.
            Mój najmłodszy rodzony w 43. tygodniu nie miał najmniejszego śladu przenoszenia.
            Był pięknie pokryty mazią płodową.
    • kasiaimichael Re: poród domowy po terminie 12.11.07, 18:34
      "położyć się i leżeć. i czekać"
      smile
      Kiedys taka tradycja na wsiach byla ze jak ktos byl stary i zyc mu sie nie
      chcialo to sie kladl i czekal za umrze. Tradycja minela na wsiach jak widac
      przeszla do poloznictwa smile
      Powaznie: nikt jeszcze nie slyszal zeby dziecko urodzilo sie w 44 tygodniu
      ciazy- to z rozmow tego typu na mothering na home i UC birth- ludzie sa rozni,
      ciaze sa rozne i niektore osoby maja to do siebie ze rodza troche wczesniej inne
      ze pozniej. Np jedna z kobiet na homebirth urodzila swoje 3 dzieci w 43
      tygodniu. Nie byly wcale wieksze niz normalnie i wszyscy mieli sie dobrze. moje
      oba urodzily sie w 38 tygodniu.
      Dziecko wie kiedy jest jego czas wiec jesli dobrze sie czujesz i placenta
      funkcjonuje ok czekaj. wszystkie badania, ktore podala kaakaa sa pomocne w
      czasie czekania. W moim miescie czekaja do konca 42 tygodnia.
      Trzymamy kciuki!!!
    • kropkaa Re: poród domowy po terminie 12.11.07, 20:51
      Miałam tremin na sobotę, a urodziłam we wtorek po południu. Na KTG
      nie byłam, bo w pn jakoś mi się nie chciało, miałam iść we wtorek,
      ale tak mnie zaczęło boleć, że nie byłam w stanie no i koniec końców
      nie zdążyłamsmile Nie chciałam się z tym KTG spieszyć, bo bałam się, że
      będę mnie chcieli zatrzymać, ja się nie dam, uznają mnie za
      wariatkę, zawiążą w kaftan i dopiero będzie.
      Aktywnie pomagałam jednakże aby poród się może rozpoczął. Bałam się
      zielonych wód więc: standardowe 3s, ćwiczenia (szczególnie wykroki),
      jazda autobusem na tylnym siedzeniu i tramwajem po największych
      wertepach i rondach. Pomogło!
      Nie wiem do kiedy położna by czekała, ale mnie wizja tych zielonych
      wód po nocach straszyła, bo to oznaczałoby szpitalsad, a tego nawet
      nie miałam wybranego.
      Oldzinka! Do roboty, a 1, 2 dni i pozbędziesz się brzuchawink
      • fizula Re: poród domowy po terminie 12.11.07, 21:59
        Lidunia 14 dni "po terminie" (wg OM), a Danielek 10 "po terminie"
        nam się urodzili. Lidzia zero oznak przenoszenia, Danielek owszem-
        trochę miał wysuszoną skórę, mało wód płodowych, ale zdrowy.
        Nauczona doświadczeniem kolejnym razem nie podawałam lekarzowi
        ostatniego dnia miesiączki (co ja go będę uczyć, że dziecko nie
        podczas miesiączki się poczyna), tylko zamiast niego: owulacja -
        14dni. Wyłącznie dlatego nasza trzecia Tosia urodziła się (dzięki
        mojemu "podstępowi", hehe) "w terminie".
        Moja domowa położna deklarowała, że ona tylko będzie czekać do 10
        dni. Rzeczywistość pokazała jednak, że jak inna dziewczyna
        stwierdziła, że ona tak czy inaczej urodzi w domu, to i w 43
        tygodniu z nią rodziła :o)
        Moją pierwszą Lidzię miałam w szpitalu właśnie przyspieszoną
        oksytocyną, nie uważam tego za dobre, chociaż ten poród był
        najkrótszy.
    • pacsirta Re: poród domowy po terminie 13.11.07, 18:02
      Moim dzieciom zdecydowanie nie śpieszyło się na świat: pierwsza
      córeczka 12 dni po terminie (wg. poczęcia, bo wg. OM to było już 20
      dni po), druga - 14 dni po terminie (wg. poczęcia, wg. OM - 23 dni) -
      mam niezbyt regularne cykle, na szczęście prowadzę dokładne
      obserwacje i chcąc nie chcąc lekarze na Żelaznej (tam chodziłam po
      terminie na KTG) musieli przyjąć do wiadomości, że daty się nie
      pokrywają. Zasada jest taka (przynajmniej na Żelaznej), że
      najpóźniej 11 dni po terminie trzeba zgłosić się do szpitala (celem
      odbycia=często wywołania porodu). Można oczywiście na własną
      odpowiedzialność podpisać odmowę, co też czyniłam (wg. KTG, USG i
      ruchów dziecka wszystko było w porządku). Obie córeczki urodziły się
      bez oznak przenoszenia (może jedynie druga była trochę duża - ważyła
      4400g).
      Za pierwszym razem skurcze spowodował chyba stres, bo pani doktor
      strasznie na mnie naskoczyła. Nie powiedziałam jej o mioch planach
      porodowych, jedynie to, że nie chcę kłaść się na patologię ciąży,
      tak ją zbulwersowało. Powiedziała m.in., że "dziecko może obumrzeć".
      • oldzinka Re: poród domowy po terminie 14.11.07, 13:48
        dzięki dziewczyny za wsparcie. naprawdę ciężko czasem walczyć z
        twadrogłowymi lekarzami. badania ktg i usg będę robić odpłatnie w
        tym okropnym szpitalu. boję się tylko, co to będzie się działo, jak
        trzeba będzie jednak tam rodzić i odmówię np. przyśpieszania
        oksytocyną. inny szpital niestety nie wchodzi w grę, bo za daleko.
        trzymajcie kciuki, żeby udało się w domu.
        p.s. mój lekarz prowadzący (też z tego szpitala) strwierdził, że
        przez najbliższy tydzień nie będzie miał 10 minut czasu dla mnie na
        zrobienie usg.
        • kaakaa Re: poród domowy po terminie 14.11.07, 14:07
          Nie obraź się, ale Twój lekarz prowadzący to wredna gnida. A o przysiędze
          Hipokratesa to kiedyś słyszał? Rozwalają mnie tacy medycy, dla których
          ważniejsze jest zaspokojenie swojej potrzeby władzy niż pomoc tym, którym
          pomagać się zobowiązali. Przecież za darmo się Tobą nie zajmuje, dostaje za to
          kasę z NFZ, łaski nie powinien robić - po "terminie" należy Ci się KTG co drugi
          dzień a od pewnego momentu codziennie.
          Nie chcę straszyć ale obawiam się, że w razie braku woli do współpracy z
          personelem szpitalnym, mogą robić Ci na złość. Wiem, że to okropne ale tak się
          czasem zdarza. Nie potrafię zrozumieć, dlaczego oni aż tak bardzo nie liczą się
          z rodzącą i na każdym kroku starają się podkreślać swoją wyższość.

          Czy próbowałaś już różnych "domowych" sposobów na wyproszenie swojego lokatora
          na tę stronę brzucha?

          Życzę, żeby zaczęło się jak najszybciej i żeby udało się w domu smile
          • oldzinka Re: poród domowy po terminie 14.11.07, 16:02
            nie mam się co obrażać, bo lekarz dużo gorszy niż wredna gnida. był
            bardzo pomocny dopóki nie dowiedział się, że chcę rodzić w domu.
            liczę się z tym, że gdybym jednak musiała rodzić w szpitalu to mogą
            mi robić na złość. ale na szczęście mój mąż nastawia się na sparing
            w razie oporu betonu.
            domowych sposobów próbowałam. klasyczne 3s i te sprawy. dziś w nocy
            obudziłam się o 1 z takim bólem, że myślałam, że to już, ale jak
            wstałam to przeszło. czuję, że maleńtas się obniża, bo już ledwo
            chodzę. mimo wszystko staram się zachować pogodę ducha i wierzę, że
            wszystko będzie dobrze. niestety dziś wybieram się na USG do tego
            okropnego szpitala. będzie śmiesznie jak trafię na mojego lekarza,
            który nie ma czasu na nic...
            no i dzwoniłam do rzecznika praw pacjenta przy ministerstwie i do
            prawnika fundacji rodzić po ludzku z pytaniem czy mogą mi odmówić
            darmowych badań jeśli nie zgadzam się być przyjętą na oddział.
            niestety mogą. także zapłacę i mam ich gdzieś.
    • deigratia Re: poród domowy po terminie 14.11.07, 22:43
      Nie spytałam p. Ireny, ile dni po terminie bierze pod uwagę, ale jeśli wszystko
      jest w porządku na pewno nie jest dla jakiejś głupiej zasady przeciw. Ja na
      razie martwię się, żeby nie urodzić przed "terminem", bo w święta obie położne
      (mam też umówioną "awaryjną" smile odmówiły a "awaryjna" również w sylwestra.
      Zastanawiam się, czy nie zadzwonić do trzeciej, bo na szczęście w stolicy jest
      jeszcze co najmniej jedna...
    • mamamada publiczny szpital nie ma prawa wziąć pieniędzy 17.11.07, 21:25
      Być może mogą Ci odmówić darmowych badań w takiej sytuacji (choć
      wydaje mi sie to nieprawdopodobne) ale jeśli to SPZOZ (czyli
      publiczny szpital) i ma kontrakt z NFZ, to nie mają prawa zrobić Ci
      odpłatnie żadnego z badań ani odpłatnie udzielić żadnego
      świadczenia, na które mają kontrakt z funduszem.
      Wynika to z zapisów ustawy o świadczeniach zdrowotnych i jest
      obligatoryjne dla wszystkich publicznych placówek na kontrakcie
      (niepublicznych, czyli NZOZów już nie). Nie namawiam na walczenie z
      nimi o to w tej chwili, ale jeśli chcesz możesz zebrać rachunki i
      zainteresować tym procederem rzecznika praw pacjenta w wojewódzkim
      oddziale NFZ. Jeśli to zrobisz, najprawdopodobniej uda Ci się
      odzyskać pieniądze.
    • kaakaa Oldzinka... 17.11.07, 23:53
      ... mam nadzieję, że już urodziłaś i że wszystko odbyło się zgodnie z planem w domu.
      Czekam na wieści.
      • silije.amj Re: Oldzinka... 25.11.07, 22:04
        Nie odzywa się Oldzinka, tyle czasu minęło, już się zaczynam martwić. Ktoś coś wie?
        • kaakaa Re: Oldzinka... 25.11.07, 22:40
          Mam nadzieję, że po domowym porodzie obowiązki macierzyńskie tak ją pochłonęły,
          że zapomniała o całym świecie...
          Oby to było to.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka