Dodaj do ulubionych

urodziłam w domku

11.03.08, 15:18
Wieczorem jak zwykle około 9 położyłam dzieci spać i nic nie zapowiadało że to
właśnie tej nocy zacznę rodzić. Skurcze przepowiadające miałam już od co
najmniej miesiąca wiec nie brałam ich poważnie pod uwagę. Zaczęłam oglądać
film, wypiłam mocną herbatkę z liści malin i przed jedenastą zadzwoniłam do
lekarza (położnika)że być może będę go potrzebować, ale nie jestem pewna, bo
mam leciutkie i bardzo nieregularne skurczyki. Film się skończył koło północy
a u mnie się zaczęło. Skurcze były coraz silniejsze i regularne no i bardzo
sie ucieszyłam że to już tej nocy będę tulić moje maleństwo. Koło pierwszej
mąż zadzwonił po lekarza że mam regularne skurcze co dwie minuty i przybierają
na sile. Umówiliśmy się że przyjedzie za pól godziny. Niestety w międzyczasie
Anka, która ma prawie cztery latka obudziła się i wpadła w histerię i tylko ja
mogłam ją uspokoić- no i skurcze sie wyciszyły. Przyjechał lekarz, posłuchał
tętna, stwierdził rozwarcie na półtora palca, polecił odpoczynek i pojechał do
domu- mieszka niedaleko 10 minut drogi. Ja zrobiłam sobie kąpiel no i się
zaczęło. Skurcze były coraz częstsze i trudniejsze a mnie było coraz trudniej
znaleźć sobie wygodną pozycję. Poprosiłam męża żeby dzwonił do lekarza a ja
wyszłam z wanny i stanęłam przy ciepłym wielkim kaflowym piecu i czułam że to
już naprawdę niedługo. Na szczycie skurczu czułam że muszę trochę ukucnąć i
ból był już naprawdę bardzo silny- czyżby kryzys 8 cm. Po badaniu okazało sie
ze rozwarcie jest na trzy i pół palca i byłam bardzo rozczarowana i pomyślałam
ze to jeszcze trochę potrwa. Lekarz schował się w kuchni, żeby nas nie
krępować a ja uwieszona na mężu jęczałam przy skurczu. Nie minęło więcej jak
pięć minut gdy poczułam że główkę dziecka które wysuwa sie ze mnie. To było
uczucie nie do opanowania i Łucja wyskoczyła ze mnie na jednym skurczu.
Urodziła sie w czepku, bo razem z nią chlusnęły wody. W pokoju paliła się
tylko jedna mała lampka i było ciemno i cicho, wiec mała nie płakała a ja
wiedziałam że wszystko jest dobrze, widziałam jak oddycha, tuliłam ją i
przytulałam i byliśmy bardzo szczęśliwi. Okryliśmy ją ciepłymi pieluchami i
witaliśmy ją na tym świecie. Pępowinę odcięliśmy dopiero jak przestała tętnić.
No i trochę poczekaliśmy aż urodzi się łożysko. Trochę to trwało - bo prawie
pół godziny, a urodziło sie całe - potem była najmniej przyjemna cześć- czyli
szycie, bo niestety pękłam trochę przez to że dziecko tak gwałtownie
wyskoczyło na świat. Wzięłam prysznic, umyłam sie położyłam do łóżka i nie
mogłam sie napatrzeć na malutką. Lekarz poszedł do domu wyspać się choć trochę
przed pracą a my zostaliśmy sami i cieszyliśmy sie nowym życiem. Rano starsza
córka przyszła do naszego łóżka a tam niespodzianka - dzidzia, która się
urodziła w nocy. Ania zaczęła ją głaskać, dotykać rączek, a jak mała zaczęła
kwilić to przyniosła jej swojego ulubionego misia. Syn zrobił oczy jak spodki,
ale był trochę zawiedziony że to siostra, bo liczył na brata. I tak zaczęło
sie nasze życie w piątkę.
Obserwuj wątek
    • jola-kropek Re: urodziłam w domku 11.03.08, 15:34
      pieknie, prosto, cicho i spokojnie, tak jak to powinno byc.
      gratulacje i szczescia na nowej drodze!
      • kachape Re: urodziłam w domku 19.03.08, 11:36
        ależ mi się takie cos marzy... ale już za późno na taką decyzję.
        Trochę było kłopotów w ciąży i przez to uznałam, ze może szpital to
        lepsze rozwiązanie. Teraz wyszliśmy już na prostą i żałuję tego
        szpitala. Totalny baby boom, zalatany personel, zero intymności,
        zero klimatu. POtem jakaś obca sala, obce łóżko... szkoda. Ale muszę
        walczyć o pozytywne nastawienie w sobie, zeby w tych ogranoczonych
        warunkach uczynić poród jak najpiekniejszym doświadczeniem
    • lessing Re: urodziłam w domku 11.03.08, 15:54
      Gratulacje, dla mamy i dzidziusia i całej rodzinki! Szczęścia,
      zdrowia i miłości!!!!

      Mam nadzieję, że stoimy tuż za Wami w tej kolejce po piękne, ciche,
      spokojne porody suspicious)
    • silije.amj Re: urodziłam w domku 11.03.08, 16:38
      Gratuluję, wspaniale nam opisałaś.

      Ale jeszcze jestem ciekawa kilku rzeczy. Ile Łucja ważyła? Twoja córka ma 4
      latka a ile synek? Bo to takie podobne do tego, co my przeżyliśmy w czerwcu -
      też dwójeczka starszych witała noworodka smile I podobnie miałam z odczuwaniem
      skurczy, ufnie myślałam że to już ósmy cm, a był dopiero szósty wg. badania i
      też mnie obleciał strach, że to jeszcze potrwa, tymczasem po ledwie kilku
      skurczach poczułam jak główka schodzi i że mogę rodzić smile
      Uściski dla całej rodzinki.

      • lysonka Re: urodziłam w domku 11.03.08, 16:55
        Nie wiem ile waży, bo nie mamy dokładnej wagi, wiec jeszcze nie zważyliśmy, ale
        myślę że około 3,2 kg , podobnie jak Ania, zważymy dopiero jutro wink. Dokumenty
        też zostały wypisane dopiero wieczorem.wink A rodzeństwo ma prawie 4 latka i
        prawie 6 (będą obchodzić urodziny latem)
    • eps Re: urodziłam w domku 11.03.08, 20:02
      gratuluje cudownej córeczki i pięknego porodu!!!!
    • kropkaa Re: urodziłam w domku 11.03.08, 20:43
      Gratulacje! I najlepsze życzenia dla małej Łucji o pięknym imieniu.

      To było w Polsce?
      • 987ania Re: urodziłam w domku 12.03.08, 11:38
        Gratulujemy, ja i mój mąż. Jak przeczytał, to się wzruszył.
        • ant25 Re: urodziłam w domku 12.03.08, 13:34
          Gratuluje, strasznie miło było mi przeczytac Twoja relacje, ja sie szykuje do
          domowego na Lipiec wiec teraz chłone jak gabka z Waszych doświadczeńsmile
    • z_lasu Gratulacje! 12.03.08, 14:25
      Życzę dużo zdrowia, siły i cierpliwości całej rodzinie, a mamie i
      Łucji w dwójnasób!
      • lysonka Re: Gratulacje! 12.03.08, 19:55
        Dziękuję bardzo!
        • mammmcia Re: Gratulacje! 12.03.08, 23:51
          Dołączam do gratulacji dla dzielnej Mamy i całej Rodzinki. Niech wszystkie
          pociechy zdrowo i cudnie rosną i buziaki w piętki dla małej Łucji.
          P.S. I baaaardzo pozytywnie zazdroszczę tego spokojnego porodu w domku!!
    • juleg Re: urodziłam w domku 14.03.08, 09:47
      Płaczęęęęęęęęęęęęęęęęsmile)) cudny opis, gratulacje gorącesmile)
      Chcę, żeby przy trzecim maluszku, moja szyjka też tak pięknie zaskoczyłasmile))
      wspaniałą rodzinką jesteściesmile
    • magnolia321 Re: urodziłam w domku 20.03.08, 13:24
      mam za soba dwa porody w szpitalu, ale jak przeczytalam twoja
      opowiesc to sie poplakalam,wzruszajace ,napewno czulas sie bardzo
      bezpiecznie bez tej calej szpitalnej otoczki,zazdroszcze i gratuluje
      dzidzi.
    • beata2802 Re: urodziłam w domku 27.03.08, 20:14
      Jak pięknie!
      A ile trwał poród?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka