Dodaj do ulubionych

porody poza szpitalem - kolejny etap

12.03.09, 15:55
Dziewczyny, jak pewnie słyszałyście, temat porodów domowych i zamknięcia izby porodowej w Lędzinach, dostępu do porodów poza szpitalem i ich refundacja został (głośno i w widoczny sposób) poruszony na Manifie Śląskiej (kilka zdjęć na www.rodzicpoludzku.pl). W tej chwili zbierane są podpisy pod listem otwartym do władz, z inicjatywy organizatorów Manify. Zachęcam do udziału w tej akcji:
www.petycje.pl/3874
Zdaję sobie sprawę, że niektórym z Was może być "nie po drodze" z niektórymi postulatami ruchu feministycznego, ale ta inicjatywa jest warta poparcia - w zasadzie po raz pierwszy w tak widoczny sposób środowiska kobiece przyznały, że prawo do godnego porodu, także poza szpitalem, jest prawem kobiet. Dzisiaj nawet ukazał się felieton prof. Magdaleny Środy, w którym wspomina o Lędzinach wyborcza.pl/1,75968,6366167,Ta_sama_lipa.html .
Im więcej się mówi o porodach poza szpitalem, tym większa szansa na to, że przestaną być uważane za (nie)groźny margines i fanaberię, i na to, że powstanie spory nacisk na decydentów, aby sytuację prawnie uporządkować.

Obserwuj wątek
    • kropkaa Re: porody poza szpitalem - kolejny etap 12.03.09, 21:16
      Powiem szczerze - nie rozumiem jak kobietom może być niewygodnie z
      postulatami ruchu feministycznego, no po prostu nie jestem w stanie
      objąć tego swoim rozumem.
      • monicus Re: porody poza szpitalem - kolejny etap 12.03.09, 23:45
        bo przesadzaja w druga strone. jeszcze 10-15 lat temu bylo mi po drodze. teraz
        juz tylko czesciowo smile
        • sugarxxx Re: porody poza szpitalem - kolejny etap 13.03.09, 00:13
          Ja z kolei uważam się za feministkę, chociaż niezrzeszoną. A to dlatego, bo
          wkurza mnie, że organizacje feministyczne albo dają się wmanipulować np. w
          lobbying firm farmaceutycznych (patrz szczepienia HCV) albo po prostu mają z tym
          lobby jakiś układ.
          • monicus Re: porody poza szpitalem - kolejny etap 13.03.09, 09:12
            ja w zasadzie tez sie uwazam, ale nie w tym znaczeniu ktore demonstruja nam
            panie rozwieszajace billboardy w stylu: chcemy zdrowia nie zdrowasiek. wg mnie
            te panie sie zakalapuckaly w swoich postulatach.
            • kropkaa Re: porody poza szpitalem - kolejny etap 30.03.09, 23:39
              Mnie się podobało to niechcenie zdrowasieksmile
          • ms135pt Re: porody poza szpitalem - kolejny etap 30.03.09, 15:24
            Szczepienia przeciwko HCV, no wow istnieją takie?
            • sugarxxx Re: porody poza szpitalem - kolejny etap 30.03.09, 19:47
              HPV naturalmente
      • kaakaa Re: porody poza szpitalem - kolejny etap 14.03.09, 22:13
        Kropkaa, a jednak kobietom może nie być wygodnie z tymi postulatami...
        Czy jesteś pewna, że znasz postulaty ruchu feministycznego? Ja, niestety, mam
        poczucie, że wiele z tych postulatów było/jest sprzecznych z naturą. Podam
        przykłady: Już przed wojną feministki w USA walczyły o znieczulanie porodów -
        nie martwiąc się, jaki to ma wpływ na dziecko. Feministki walczą o prawo do
        antykoncepcji i aborcji w imię jakiegoś źle pojętego prawa do wyboru. Obecnie,
        pewnie feministki chętnie włączają się w walkę o prawo do cesarki na żądanie.
        Również walka o równy udział obojga rodziców w opiece nad dzieckiem (obowiązkowe
        urlopy tacierzyńskie) jest jak dla mnie wbrew naturze.
        Doceniam wpływ feministek na wywalczenie podstawowych praw kobietom (np. prawa
        wyborcze) ale trudno mi się zgodzić z wieloma postulatami tego ruchu. I
        doskonale rozumiem inne osoby, którym może być trudno podpisać tę petycję, bo
        nie chcą być z tym ruchem identyfikowane.
        • maj16 Re: porody poza szpitalem - kolejny etap 15.03.09, 15:03
          Podpisuję się pod tym co napisałaś, kaakaa.


          • jola-kropek Re: porody poza szpitalem - kolejny etap 02.09.09, 10:46
            a ja nie do konca. feministki w stanach walczyly o prawo do znieczulenia
            szukajac drogi ucieczki od kulturowo nalozonego na kobiety bolu... przeciez bol
            porodowy to niby kara za grzech Ewy, tak? bo zerwala jablko z drzewa... wiec one
            jakos sie przeciw temu chcialy zbuntowac. na zasadzie: jestem nowoczesna kobieta
            i na pewno nie bede cierpiec.

            dlaczego cierpialy podczas porodu? BO JEST OCZEKIANIE CIERPIENIA. to wszytsko
            sie dzieje w naszych glowach. jesli umozliwi sie kobiecie porod bez interwencji,
            jesli uwierzy ona, ze bol nie musi byc prawie ze "smiertelny", wtedy bolu nie
            ma, albo jest tylko ten fizyczny, ten rozciagajacych sie miesni i tkanek, a nie
            jakis taki nadprzyrodzony.. heh. a porody w szpitalach, te bez znieczulenia...
            czy one sa bez interwencji? juz nie chodzi mi nawet o oksytocyne... sama
            obecnosc obcych osob, miejsca (szpital to miejsce gdzie sie choruje albo
            umiera)zmienia sekwencje wydzielanych hormonow. rownowaga oksytocyny i
            adrenaliny zostaje drastycznie zaburzona. BOL BOL BOL jest konsekwencja tego.
            pamietam moj pierwszy szpitalny porod jako koszmar. i bez znieczulenia
            autentycznie chyba bym umarla. a ten domowy? nic, sama przyjemnosc. moglabym
            rodzic co roku, no moze co 2 latasmile femeinistki szukaja drogi po omacku, jakby
            najpierw chcialy zaleczyc zadane kobietom rany, dopiero teraz zaczyna sie
            docieranie do zrodel. i jest to -jak dla mnie- do przyjecia. nie da sie ot tak o
            zmienic od setek pokolen zakorzenionej mentalnosci.
            • juleg Re: porody poza szpitalem - kolejny etap 04.09.09, 15:01
              Mój szpitalny był śmieszny, bo miałam zzo, za to domowy hardcorowy, ale i tak
              dom rulezwink
        • mala_ika Re: porody poza szpitalem - kolejny etap 15.03.09, 15:35
          Kaakaa, po raz kolejny trafiłaś w sedno. A jednak można być kobietą i nie
          identyfikować się z postulatami ruchu feministycznego.
        • kropkaa Re: porody poza szpitalem - kolejny etap 30.03.09, 23:38
          Osoby, które nie muszą się czuć feministkami, czyli np. Wy, mają po
          prostu szczęście, że są w takiej sytuacji życiowej, że mogą mieć
          wiele rzeczy w nosie.
          Ja jestem za PRAWEM do aborcji czy antykoncepcji. Bo zdaję sobie
          sprawę, że nie każdego stać na aborcję za grube tysiące czy nie
          każdy ma możliwość mierzenia sobie co rano temperaturki i
          dostosywania wymagań podpitego męża do spełniania obowiązków
          małżeńskich. Mam to szczęście, że nie musiałam o takich wyborach
          myśleć, a gdybym z jakiś powodów, których teraz nie znam, musiała,
          to sobie zapłacę. Ale wiele kobiet nie ma ani takiego szczęścia, ani
          takich możliwości.
          Opieka nad dzieckiem zrównałaby choć minimalnie szanse kobiet na
          rynku pracy, to po pierwsze, a po drugie ja jestem i tak za - gdyby
          taki tatuś jeden i drugi "posiedziałby" sobie z dzieckiem, nawet
          obowiązkowo, to by przestał chrzanić, ze baba siedzi z dzieckiem w
          domu i nic nie robi.
          Trudno mi się ustosunkować do kwestii, czy przed wojną było w ogóle
          wiadmo jaki wpływa znieczulenie ma na dziecko, Skłodowska np. nie
          wiedziała o skutkach promieniowania, podobnie było z RTG na początku.
          Kobiety w polityce nie istnieją, zawody sfeminizowane to finansowe
          dno, szklany sufit chyba nie działa w firmie jednoosobowej, ew. dwu-
          , gdzie jest prezeska i dyrektor (częściej pewnie odwronie).
          Mój w miarę feministycznie wyszkolony mąż też ma takie zaszłości,
          których nie idzie chyba zlikwidować. Np. na forum PZ były watki jaki
          on to przystojny. A mąż: "no jak tak można pisać - że przystojny? Co
          to ma do rzeczy?" Ja na to: "można i trzeba, popieram i stosuję. A
          ma się to tak do rzeczy, jak to, że ta pani (lekarz, profesorka,
          dziennikarka, ekonomistka, pisarka) jest taka miła i ładna..."
          Oczywiście jest to temat-rzeka, szczepionki to przy tym pikuś, ale
          chyba zazdroszę kobietom, które nie mają potrzeby być feministkamiwink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka