sun.pl 06.06.09, 17:03 Kochane Forumowiczki, dziś w nocy urodziliśmy przepięknie córeczkę - wszystko poszło idealnie Odezwę się wkrótce, dziękuję Wam za tę babską siłę i pomoc (tak, jestem uzależniona od forum ) Pozdrawiam Was serdecznie! Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
prikazka Re: dziś w nocy przypomniałam sobie co to są part 06.06.09, 18:46 Gratuluje, gratuluje!!! Niech Wam się pięknie karmi i rośnie Odpowiedz Link
kropkaa Re: dziś w nocy przypomniałam sobie co to są part 06.06.09, 19:53 Gratulacje! I nadal wszystkiego pięknego! Odpowiedz Link
hab_ek Re: dziś w nocy przypomniałam sobie co to są part 06.06.09, 21:29 mocno przytulam i najwspanialsze życzenia dla maleńkiej i całej, powiększonej rodzinki! gratuluję Odpowiedz Link
karj-oka Re: dziś w nocy przypomniałam sobie co to są part 06.06.09, 21:34 Najserdeczniejsze gratulacje po raz drugi i trzeci i dziesiąty Cieszę się, że wszystko poszło tak jak sobie życzyliście. Uściski serdeczne, K. Odpowiedz Link
mala_ika Re: dziś w nocy przypomniałam sobie co to są part 07.06.09, 16:24 i jeszcze raz i po wielokroć! uściski, gratulacje, pozdrowienia! Odpowiedz Link
oldzinka Re: dziś w nocy przypomniałam sobie co to są part 07.06.09, 00:00 No proszę! Dobre wiadomości chodzą stadami Gratulacje wielkie! Odpowiedz Link
kasiaimichael Re: dziś w nocy przypomniałam sobie co to są part 07.06.09, 11:08 gratulacje Odpowiedz Link
987ania Re: dziś w nocy przypomniałam sobie co to są part 07.06.09, 16:21 i my bardzo serdecznie gratulujemy Odpowiedz Link
imbirka Re: dziś w nocy przypomniałam sobie co to są part 07.06.09, 19:34 Serdeczne gratulacje! Odpowiedz Link
annairam Re: dziś w nocy przypomniałam sobie co to są part 07.06.09, 19:53 Gratulacje! Spokojnego cieszenia się sobą nawzajem! Odpowiedz Link
ekomama Re: dziś w nocy przypomniałam sobie co to są part 09.06.09, 13:17 Wczoraj spacerując sobie intensywnie o Tobie myślałam... pewnie się już szykowało coś. Gratulacje!!! Moc uścisków! Odpowiedz Link
goblin.girl Re: dziś w nocy przypomniałam sobie co to są part 10.06.09, 08:49 gratulacje! super, ze sie wszystko udało Odpowiedz Link
sun.pl Trochę szczegółów :) 13.06.09, 20:48 Bardzo dziękujemy za gratulacje i ciepłe słowa Kruszynka jest już tydzień z nami, jest bardzo spokojna, poznajemy się i zakochujemy w sobie, integracja z bratem przebiega bez zarzutu, jesteśmy szczęśliwi. Pozdrawiam serdecznie i załączam opis porodu, rodziliśmy z Aliną Wasilewską z Piły (tekst wkleiłam też do wątku z opisami): Narodziny Martynki Nasza córeczka urodziła się pięknie i spokojnie, tak jak to sobie wymarzyliśmy. Zaskoczyła nas tym, że troszkę się ociągała i zasiedziała u mnie w brzuszku (pewnie zasmakowały jej truskawki), ale teraz wiemy, że wybrała dla siebie najbardziej odpowiednią chwilę – spokojną, piątkową noc, kiedy jej starszy braciszek smacznie spał. Tego dnia byłam jeszcze na wizycie kontrolnej u ginekologa, który zachęcił Malutką do przyjścia na świat poprzez delikatne oddzielenie błon płodowych od macicy. Nie wiem, czy to to pomogło, czy też herbatka z liści malin, a może po prostu wszyscy dojrzeliśmy nareszcie do spotkania. Wieczorem zaczęłam intensywnie odczuwać dolny odcinek pleców i delikatne, nieregularne skurcze. Zdarzało się to już wcześniej, więc teraz nie miałam pewności, czy się nie wyciszy. Mąż Maciej wykąpał synka Michałka i przygotowywał go do snu, a ja jeszcze postanowiłam posprzątać kocie kuwety Powoli czułam, że już nic tego nie zatrzyma i nasza córeczka szykuje się do wyjścia. Nawiązaliśmy kontakt z położną i zaczęliśmy mierzyć skurcze, bo pojawiła się pewna regularność. Po półgodzinnym „testowym” prysznicu mieliśmy już pewność, że to TO. Zadzwoniliśmy po „ciocię Alę”, która miała nam towarzyszyć w tej chwili i w razie czego zająć się Michałkiem. Nie musieliśmy długo na nią czekać. Dotrzymywała towarzystwa mojemu mężowi, a ja zaszyłam się w sypialni, zostawiając lekko uchylone drzwi, bo pojawiła się już u mnie potrzeba ogromnego skupienia. Nie wyobrażałam sobie, że mogłabym jeszcze chodzić, czy stać – ułożyłam się na lewym boku i oddychałam. Zrobiło mi się zimno w nogi, więc przykryłam się kołdrą i poprosiłam Maćka o skarpetki. Za to w twarz gorąco – więc spryskiwałam się wodą w sprayu. W porównaniu do pierwszego porodu, teraz czułam się o wiele dojrzalsza, nie odczuwałam bólu, tylko „rozwieranie”, przy czym pomogły stare jogiczne sposoby: oddech przeponowy, powtarzanie w myślach przy wydechach „rozluźniam się”, wizualizacja otwierania, uciskanie dolnego odcinka pleców w skurczu. Mogę powiedzieć, że czas ten upłynął mi dość miło a przerywany był tylko odwiedzaniem toalety... Po 23.00 położna była już w drodze do nas, co jeszcze bardziej mnie uspokoiło, bo miałam już pewność, że zdąży. Bardzo chciałam, żeby była przy mnie w czasie drugiej fazy porodu. Dojechała na około 00.30 i od razu „wzięła się do roboty”: gdzie rodzimy? Musiałam podjąć decyzję, bo trzeba było rozłożyć folię i przygotować trochę podkładów. Zdecydowałam, że w pokoju, gdzie przyszedł na świat synek, na tym samym worku sako. Położna zbadała rozwarcie – 7 cm w skurczu, więc jeszcze tylko 3... Kładę się na kanapę i nagle wszystko przyspiesza, wydaje mi się, że wręcz pędzi! Czuję, że coś się kotłuje w dole brzucha i nagle robi mi się ciepło - odchodzą wody, więc krzyczę, że to już! Słyszę że wody są czyste... i zaczyna się: skurcze parte – jaka to przeogromna siła, dziwię się jak mogłam o tym zapomnieć! Tu już nie ja mam kontrolę, tylko TO, co dzieje się z moim ciałem. Przechodzę na worek sako, a Maciej mnie podtrzymuje. Już tradycyjnie powtarzam „nie mogę, nie mogę, nie mogę!!!” - to wyraz mojego zdumienia i pokory wobec TEJ siły. Tak, chcę rodzić bez nacięcia, więc muszę oddychać, sapać i głośno krzyczę. Staram się wydobywać z siebie bardzo niskie dźwięki, żeby „wibrował” dolny obszar ciała i czuję przy tym ogromną ulgę. Mój pierwszy poród w porównaniu z tym był bardzo cichutki Położna bardzo mi pomaga, kieruje oddechem, powstrzymuje parcie lub na nie zezwala. Widać już główkę, więc kładę na nią dłoń i już nie chcę jej zdjąć... Za chwilę ta śliczna główka wyskakuje i czuję falę przeogromnego szczęścia, że to już. Reszta ciałka wyślizguje się po chwili. Udało się! Malutka gulgocze i wypluwa wodę, a potem jest już taka cicha i spokojna... Witaj Kruszynko! Otulamy i przytulamy to nasze prześliczne Cudo. Po chwili rodzi się całe łożysko. My cieszymy się nasza Księżniczką, a położna ogląda krocze. Małe pęknięcie ocenia na „nawet nie I stopnia” i zabiera się do założenia kilku szewków. Orientujemy się, że choć nas tu tylu, to nikt nie zauważył, o której Martynka się urodziła, więc wspólnie ustalamy czas narodzin na 01:30. Potem już tylko ważenie, mierzenie, ubieranie, prysznic, karmienie i dużo, dużo radości. „Ciocia Ala” szykuje się do domu - była bardzo dzielna, bo choć sama jeszcze nie rodziła, to jej obecność była bardzo dyskretna i pomocna. Potem nam powie, że dzięki nam ma pozytywne nastawienie do porodu. Położna w tym czasie zajmuje się formalnościami, a przy tym ucinamy sobie sympatyczną pogawędkę. Wyczuwa się u nas atmosferę przyjaźni, spokoju i szczęścia. Gdy już zostajemy sami, zabieramy Martysię do wspólnego łóżka, gdzie rano dołączy do nas starszy synek, żeby pocałować i pogłaskać po główce swoją młodszą siostrzyczkę... Odpowiedz Link
hab_ek Re: Trochę szczegółów :) 13.06.09, 22:13 jeszcze raz gratuluję... i zazdroszczę maleństwa; cudowne uczucie przytulić takiego wspaniałego noworodka Odpowiedz Link
migotkaus Re: Trochę szczegółów :) 15.06.09, 11:09 Serdecznie Wam gratuluje Kruszynki. Odpowiedz Link
bratka8 Re: Trochę szczegółów :) 15.06.09, 12:11 Gratuluję Kruszynki i wspaniałego porodu! Jak dobrze czytać takie opisy, zwłaszcza gdy przestaję wierzyć, że mi się uda. Ja też tak chcę! Odpowiedz Link
monjan Re: Trochę szczegółów :) 15.06.09, 15:10 piekny opis, az sie wzruszyłam!!!gratulacje Odpowiedz Link
channah13 Re: Trochę szczegółów :) 22.06.09, 19:14 piękny poród gratuluję pięknej córeczki ja urodziłam dzień wcześniej (5 czerwca) ale w szpitalu i przez cc a marzyłam o porodzie w domu... nie dało by się Odpowiedz Link