Dodaj do ulubionych

Korespondencja na lekcjach

30.09.09, 15:58
Dzisiaj moja Gwiazda błysnęła w klasie,niestety negatywnie.Pani
opowiadała dzieciom o jesieni,spadających liściach itp.uczyli się
też z czego liść jest zbudowany itd.Moją Gwiazdę i jej koleżankę
nudziły te informacje do tego stopnia,że zaczęły pisać do siebie
liściki.W momencie gdy moja córcia podawała kartkę koleżance,pani
przechwyciła liścik.Po lekcjach wyszła pani z Gwiazdą.Wzięła mnie na
stronę i kazała córce opowiedzieć co też przeskrobała,córa wydukała
co odstawiła,pani podała mi rzeczoną karteczkę,na której było
napisane:"to co pani mówi to strasznie nudne".Koleżanka już nie
zdążyła odpisać.
Pani oczywiście powiedziała,że zdaje sobie sprawę,że być może to o
czym mówili dzisiaj może być dla mojej córki nudne.Niemniej zaraz
dodała,że córka ma problemy z dodawaniem i odejmowaniem bo robi to
jeszcze na palcach i słabo czyta na głos.Cóż,skarciłam dziecko przy
pani,kazałam panią przeprosić.Córka zapłakanym głosem,ze spuszczoną
głową wybąkała przepraszam.Pani na to,że musi jej spojrzeć prosto w
oczy mówiąc przepraszam.Córka spojrzała na panią,przeprosiła raz
jeszcze.Ja też przeprosiłam,pożegnałam panią i poszłyśmy do
domu.Oczywiście nie obyło się bez umoralniającej rozmowy.Córa
wie,że zrobiła źle i biecała,że już nigdy więcej nic takiego nie
zrobi.Ja tylko się boję,żeby pani nie uwzięła się za ten incydent na
niej,np.obniżając oceny,czepiając się wszystkiego itd.
A Wasze dzieciaki też miały jakieś wyskoki w szkole? Jak to się
potem miało do stosunku nauczyciela do ucznia,do ocen itd?
Obserwuj wątek
    • katharsisss Re: Korespondencja na lekcjach 30.09.09, 17:13
      Dziecko pouczyć, że nie wolno na lekcjach wysyłać liścików. Panią (i siebie), że
      nie wolno czytać cudzej korespondencji. Pani powinna zabrac liścik, podrzeć i
      wyrzucić do kosza. Czytać nie miała prawa.
      • scher Re: Korespondencja na lekcjach 30.09.09, 18:03
        katharsisss napisała:
        CytatPanią (i siebie), że nie wolno czytać cudzej korespondencji. Pani powinna zabrać liścik, podrzeć i wyrzucić do kosza. Czytać nie miała prawa.
        Oczywiście miała, bo to żadna prywatna korespondencja. Zachowanie ucznia na lekcji podlega ocenie - nauczyciela. W związku z tym nauczyciel ma prawo wnikać.
        • katharsisss Re: Korespondencja na lekcjach 30.09.09, 18:21
          Taki liścik to też korespondencja. Dziewczynka nie życzyła sobie, alby jej treść
          dotarła do innych i miała do tego pełne prawo. Inna sprawa, że zrobiła to na
          lekcji, co oczywiście jest naganne. Ale jeśli dziewczynki taki sam liścik
          podawały sobie na przerwie to nauczycielka też ma prawo podejść, zabrać i
          przeczytać? Dzieci od małego trzeba uczyć poszanowania dla cudzej
          korespondencji. A nauczycielka ma świecić przykładem. Dla mnie ta sytuacja jest
          porównywalna z tym, jak nauczycielka zabiera dziecku komórkę, bo wysyła nią smsy
          na lekcji, i czyta je. Zabrać oczywiście ma pełne prawo, ale czytać - absolutnie.
          • k1234561 Re: Korespondencja na lekcjach 30.09.09, 18:45
            Czy miała prawo czytać czy nie,to cóż,jest to w tym wypadku
            delikatna sprawa,bo i tak i nie.Trudno moim zdaniem jednoznacznie
            orzec.Córka postąpiła nagannie,za co została skarcona przy pani
            przeze mnie i za co przeprosiła.
            Jedyne co niepodoba mi się w zachowaniu pani,to to,że zrobiła z tego
            wielką aferę.Z szumnym wręczniem matce na korytarzu haniebnego listu
            oceniającego lekcję i to przez dziecko z II klasy
            podstawówki.Niepodobało mi się też to,że pomimo,że wewnętrznie
            roztrzęsiona córka,przeprosiła panią,co ewidentnie wypadało zrobić w
            tej sytuacji,to pani jeszcze kazała patrzeć sobie prosto w oczy
            podczas mówienia przepraszam.Brakowało mi tylko tego,żeby dziecko
            jeszcze uklękło przed panią.
            Broń Boże nie bronię córki,zachowała się źle,wiem też,że bardzo
            przeżyła całą tą sytuację,przeprosiła panią.Wiem,że na pewno
            zapamięta sobie tą "lekcję" do końca swej edukacji.Znjąc córkę wiem
            też,że już raczej z niczym nie wyskoczy,bo to z natury bardzo
            spokojne i grzeczne dziecko,a po takiej aferze,będzie się własnego
            cienia w szkole bała.
            Jedyne czego bardzo się boję ja jako matka,to tego, aby pani nie
            uwzięła się na córce i nie zaniżała ocen o byle co i żeby nie
            czepiała się jej bez powodu.
            • verdana Re: Korespondencja na lekcjach 30.09.09, 18:52
              pani zrobila z igly widly, bowiem poczula się "dotknieta na
              honorze", ze jej lekcja była nudna. W takim wypadku uznalaym w domu
              sprawe z pisaniem na lekcji za niebyłą. Nie jest to wielkie
              przestępstwo, natomiast zachowanie pani -zenujące. Brak poczucia
              humoru doprowadzony do perfekcji.
              Ja tam bym bronila Twojej corki - naprawde, jako nauczyciel
              zdecydowanie wolałam kulturalne pisanie liscikow od gadania. A
              czytanie korespondencji ucznia uwazam za znacznie bardziej naganne,
              niz pisanie do siebie na lekcji.
            • joa66 Re: Korespondencja na lekcjach 30.09.09, 19:33
              "Broń Boże nie bronię córki,"

              A dlaczego nie i dlaczego aż "Broń Boże"?
            • angazetka Re: Korespondencja na lekcjach 30.09.09, 20:39
              > Broń Boże nie bronię córki,zachowała się źle

              Kto nie pisał liścików na nudnych lekcjach, niech pierwszy rzuci
              kamieniem. Tak naprawdę nic się nie stało, drobiazg. A pani aferę
              nakręciła, jakby Twoja córka kogoś pobiła. Nie powinna była czytac
              cudzej korespondencji, nie powinna wymagać jakiegoś
              idiotycznego "patrzenia jej w oczy".
              Sprawę puściłabym w niepamięć, chyba że pani się będzie czepiać.
              • morekac Re: Korespondencja na lekcjach 01.10.09, 00:14
                Polemizowałabym tylko, że pani nie miała prawa tej korespondencji
                czytać - w kopercie to chyba nie było- IMHO miało status kartki
                pocztowej, którą sobie może przeczytać listonosz.
                Co do reszty się zgadzam - pani zrobiła z tego za duży raban, pewnie
                poczuła się dotknięta... Młoda już dostała wystarczającą karę -
                należałoby jej przede wszystkim uświadomić, że jak już musi pisać na
                lekcji - niech nie ocenia nauczyciela prowadzącego daną lekcję...
                • angazetka Re: Korespondencja na lekcjach 01.10.09, 00:48
                  > Polemizowałabym tylko, że pani nie miała prawa tej korespondencji
                  > czytać - w kopercie to chyba nie było- IMHO miało status kartki
                  > pocztowej, którą sobie może przeczytać listonosz.

                  Smsy też nie są w kopercie, a czytać cudzych nie wolno wink
                  Generalnie dla mnie każda cudza korespondencja jest rzeczą świętą,
                  pytam nawet o pozwolenie na przeczytanie cudzych kartek z wakacji.
                  Ale pani nauczycielka raczej nie z tych, co mają takie skrupuły...
                  • morekac Re: Korespondencja na lekcjach 02.10.09, 00:49
                    angazetka napisała:

                    > > Polemizowałabym tylko, że pani nie miała prawa tej
                    korespondencji
                    > > czytać - w kopercie to chyba nie było- IMHO miało status kartki
                    > > pocztowej, którą sobie może przeczytać listonosz.
                    >
                    > Smsy też nie są w kopercie, a czytać cudzych nie wolno wink
                    > Generalnie dla mnie każda cudza korespondencja jest rzeczą świętą,
                    > pytam nawet o pozwolenie na przeczytanie cudzych kartek z wakacji.
                    > Ale pani nauczycielka raczej nie z tych, co mają takie skrupuły...

                    Aby przeczytać SMS musisz wejść jeszcze w skrzynkę wiadomości -SMSy
                    nie wyświetlają się przy wzięciu telefonu do ręki. W tym przypadku
                    liściku/pocztówki- bierzesz kartkę, rzucasz na nią okiem... i już
                    przeczytane.
                • nangaparbat3 Re: Korespondencja na lekcjach 03.10.09, 11:14
                  morekac napisała:

                  > Polemizowałabym tylko, że pani nie miała prawa tej korespondencji
                  > czytać -

                  Nie wiem, czy miala prawo (watpię) - za to na pewno zrobilaby dobrze, gdyby nie
                  czytała.
                  • morekac Re: Korespondencja na lekcjach 03.10.09, 13:08
                    za to na pewno zrobilaby dobrze, gdyby nie
                    > czytała.
                    >
                    Z tym się zgodzę.
                    Natomiast w tej chwili część duskutantów niemal twierdzi, że
                    najlepiej byłoby nauczycielkę wsadzić do więzienia za czytanie
                    cudzych listów.
                    IMHO: na lekcji nie przesyła się liścików do kolegów/koleżanek. I za
                    to młodej należało się lekkie zmycie głowy. Ale czytanie listów i
                    wzywanie w tym przypadku rodzicieli, tudzież urządzanie
                    upokarzającej szopki z przeprosinami - też nie powinno mieć miejsca.
            • kkokos Re: Korespondencja na lekcjach 30.09.09, 20:51
              > Jedyne co niepodoba mi się w zachowaniu pani,to to,że zrobiła z tego
              > wielką aferę.Z szumnym wręczniem matce na korytarzu haniebnego listu
              > oceniającego lekcję i to przez dziecko z II klasy
              > podstawówki.Niepodobało mi się też to,że pomimo,że wewnętrznie
              > roztrzęsiona córka,przeprosiła panią,co ewidentnie wypadało zrobić w
              > tej sytuacji,to pani jeszcze kazała patrzeć sobie prosto w oczy
              > podczas mówienia przepraszam.Brakowało mi tylko tego,żeby dziecko
              > jeszcze uklękło przed panią.


              dokładnie coś takiego pomyślałam, jak czytałam pierwszy post!!
              pani z kompleksami, niestety. w gruncie rzeczy wystarczyłoby, gdyby (bez
              zawracania głowy matce) sama zwróciła dziewczynkom uwagę, że nie wolno pisać do
              siebie na lekcji - a treść tej korespondencji jest zupełnie nieistotna. a
              robieniem afery podkopała sobie także także twój szacunek do niej.

              z drugiej strony, jeśli już tę kartkę przeczytała...
              pamiętam, jak strasznie mi było głupio i jak się czułam nie w porządku, jak
              napisałam coś niepochlebnego o poloniście w środku zeszytu, i ten zeszyt się
              pechowo na tej stronie otworzył, gdy polonista zbierał zeszyty do sprawdzenia
              pod koniec lekcji. byłam dużo starsza, bo to była siódma klasa, więc to w
              zasadzie nieporównywalne z twoją córką, ale do dziś pamiętam ten wstyd. a facet
              po prostu przeczytał, spojrzał na mnie i powiedział spokojnie, że się mylę, bo
              on taki nie jest. jak ja go przepraszałam, sama z siebie smile smile
              więc tym bardziej taki dryl prusko-zakonny "patrz mi w oczy" wydaje mi się
              okrucieństwem.

              poza tym walka z liścikami na lekcji jest walką z wiatrakami, już ania z
              zielonego wzgórza wymieniała się liścikami na lekcji (choć pisała na tabliczce
              smile), zwyczajny element kultury uczniowskiej, jest i będzie. więc nie ma co robić
              afery.
            • smerfeta7 Re: Korespondencja na lekcjach 30.09.09, 20:59
              k1234561 napisała:
              > Jedyne co niepodoba mi się w zachowaniu pani,to to,że zrobiła z
              tego
              > wielką aferę.Z szumnym wręczniem matce na korytarzu haniebnego
              listu
              > oceniającego lekcję i to przez dziecko z II klasy
              > podstawówki.

              Wiesz co, powinna dziecku podziekować za szczera prawdę i zmienić
              prowadzenie lekcji tak, aby nie była nudna.
              Ja bym tak zrobila lub poprosiła bym uczennicę o prowadzenie lekcji,
              ale napewno z taka głupotą nie szla bym do rodzica???
              Jak swiat swiatem nawet kiedyś sami nauczyciele pisali liściki do
              siebie. Moim zdaniem nie była to sytuacja, aby wogole informować
              rodzica, a wyciągnąć wnioski i zaangazowac corkę na lekcji tak, aby
              sie więcej nie nudzila.
          • smerfeta7 Re: Korespondencja na lekcjach 30.09.09, 20:54
            katharsisss napisała:
            W pelni się z toba zgadzam.


            >Dla mnie ta sytuacja jest
            > porównywalna z tym, jak nauczycielka zabiera dziecku komórkę, bo
            >wysyła nią smsy
            > na lekcji, i czyta je. Zabrać oczywiście ma pełne prawo, ale
            >czytać - absolutnie.

            Już nie. Nawet komorki nie wolno dziecku zabrać. Moze poprosić aby w
            jej obecności wyłączył, schował, ale zabrać nie wolno. To jest
            przywlaszczenie cudzej wlasności, bez względu na cel zabraniasmile
            • scher Re: Korespondencja na lekcjach 02.10.09, 18:07
              smerfeta7 napisała:
              Cytatjej obecności wyłączył, schował, ale zabrać nie wolno. To jest przywlaszczenie cudzej wlasności, bez względu na cel zabrania
              Nieprawda. W definicji przywłaszczenia dość kluczowy jest właśnie zamiar.
              • smerfeta7 Re: Korespondencja na lekcjach 02.10.09, 22:57
                scher napisał:
                > Nieprawda. W definicji przywłaszczenia dość kluczowy jest właśnie
                zamiar

                Co ty piszesz???
                Poznaleś już trochę prawo karne, czyż nie??? no może z innej
                dziedziny. Ale piszesz cos i nic, co nic nie znaczy. Zrozumialeś?
                Celem bylo przeczytanie i swiadome poniżenie dziecka.
                Ale nie o to chodzi. O to jaki brak kultury i dobrego wychowania
                pokazala nauczycielka dziecku, i czego ta nauczycielka chce uczyć to
                dziecko, skoro sama nie posiada podstaw dobrego wychowania.
                No cóż, ale zdążylam zauważyć, że w polskich szkolach to codziennoś.
                Zdazają się wyjątki, ale giną w tlumie.
                Dziwić sie pozniej, że młodzież w szkole postepuje tak jak
                nauczyciele z nimi, tylko kiedy te dzieci podrosną to, rola sie
                zamienia i to nie dzieci juz narzekają a nauczyciele na dzieci.
        • smerfeta7 Re: Korespondencja na lekcjach 30.09.09, 20:51
          scher napisał:
          > Oczywiście miała, bo to żadna prywatna korespondencja.


          Nie scher nie miala żadnego prawa czytac, bo ten liscik to także
          prywatna korespondencja miedzy kolezankami.
          Nauczycieli powinna także obowiązywać kultura i zasady dobrego
          wychowania, skoro chcą uczyć dzieci tego samego.
          Skoro pani wymagala podniesienia oczu dziecka i przeprosin, to także
          powinna przeprosić dziecko i rodzica za czytanie jego korespondencji
          i za zle wychowanie jakie otrzymala.


          >Zachowanie ucznia na lek
          > cji podlega ocenie - nauczyciela.

          Zgadza się


          >W związku z tym nauczyciel ma prawo wnikać.

          Bzdura, nie ma zadnego prawa wnikać w cudza korespondencję, bez
          względu na to, kiedy ona sie odbywa.

          Chcąc uczyć dzieci kulury i odpowiednich zachowań, pani powinna
          zacząć najpierw od siebie.

          Mogła ukarać uczennicę za to, że nie sluchała uwagą, ale nie ma
          żadnego prawa odbierać cudzej korespondencji i czytać.
          Nawet na to znalazła by sie ustawa, nie korzystna dla panismile



          • scher Re: Korespondencja na lekcjach 02.10.09, 18:05
            smerfeta7 napisała:
            CytatNawet na to znalazła by sie ustawa, nie korzystna dla pani
            Nie przesadzaj. Nie było to zamknięte pismo, o którym mowa w tej "ustawie".
            • smerfeta7 Re: scher 02.10.09, 22:44
              scher napisał:
              > Nie przesadzaj. Nie było to zamknięte pismo, o którym mowa
              w tej "ustawi
              > e".


              Nie przesadzam, ale mozna do tego jeszcze dolozyć kilka paragrafowsmile
              Dla chcacego nic trudnegosmile
              No, ale scher prawo karne to chyba troche poznales?
              • scher Re: scher 03.10.09, 01:58
                smerfeta7 napisała:
                CytatNie przesadzam, ale mozna do tego jeszcze dolozyć kilka paragrafow
                No to dołóż. Ale konkretnie, bez ogólników.
              • nangaparbat3 prawo prawem 03.10.09, 11:17
                a fakty faktami i one sa takie, ze uczniowie bardziej szanuja tych nauczycieli,
                którzy nie czytają.
                Jesli czyjas wrażliwosc moralna na czytanie cudzej korsepondencji zezwala,
                dobrze by wiedział, ze to się zwyczajnie nie oplaca.
            • morekac Re: Korespondencja na lekcjach 03.10.09, 13:00
              Ja proponuję zgłosić to straszliwe przestępstwo popełnione przez
              nauczycielkę na policję. wink
    • smerfeta7 Re: Korespondencja na lekcjach 30.09.09, 21:29
      k1234561 daj sobie spokój sobie i dziecku. Nie martw sie, moja robi
      jeszcze lepiej.
      Kiedy się nudzi na lekcji np. matematyka. Zrobila swoje w 10 min.
      Lekcja trwa 45 minut. Więc moje dziecko zawsze brało sobie z domu
      krzyżowki matematyczne, jakies zadania tekstowe i rozwiązywalo, albo
      rysowała sobie w brudnopisie. Na pytanie pani czy sie nudzi,
      wstawała i mowila, że tak i to bardzosmile Swoje zadania robila w 10
      minut i czekala za innymi. Byla także karana.
      Na języku polskim, rozwiązywala sobie rebusy, krzyżowki, pomagała
      kolezance, także byla karana.
      Angielski nic lepiej, kompletna nuda, ponieważ dzieci uczą się tego,
      co ona zna od kilku lat. Wiec nudząc się pomagala innym i mowila co
      jak sie pisze i wymawia, tlumaczyła tekst dzieciom siedzacym bliżej.
      Teraz jak narazie jest spokój. Choc zla jest na niesprawiedliwość,
      że jak pani robi sprawdzian dla dzieci, to jednemu chlopcu i
      dziewczynce dyktuje wyniki i mowi slicznie napisaleś ten wynik np.
      30 i pokazuje palcem. Corka to widzie i mowi, że pani jemu dyktuje
      wyniki, których nie mialsmilechłopiec siedzi przed niasmile
      Rozmowa z nauczycielka nic nie dala, więc dyrekcja i skończylo się
      karanie.
      W tym roku narazie spokojsmile choc wiem od niej, że znajduje sobie
      zajęcie, tak żeby pani nie widziała i nie przeszkadza dzieciom, a
      tylko odpowiada im na ich pytania i prośbysmile
      Przecież nie będe karala corki, za to, że sie kompletnie nudzi.
      Zapisała się na dodatkowe zajęcia matematyki, ale chce zrezygnować,
      bo twierdzi, że tam jest sama nuda. Widzialam co robią na nich
      (przyniosła do domu) i wiem, że ma rację, bo niczego nowego te
      zajęcia dla niej nie wnoszą, a wrecz wygląda to tak jakby powtarzala
      2 klase. Zadania są rzeczywiście dla niej nudne.
      Jest na etapie ulamków, geometrii i obliczen, które uwielbia i
      kupuje sobie książki w księgarni ucząc się sama w domu. Nie
      zabraniam i nie kwestionuję jej decyzji o rezygnacji z zajęć.
      Szczegolnie, że odbywają się 60 minut co dwa tygodnie, czyli 1 raz w
      miasiącu. Szkoda czasu, w domu mam ciekawsze książki jak mowi corka.
    • nomasz Re: Korespondencja na lekcjach 30.09.09, 21:46
      Nauczycielka z kompleksami,sposób w jaki kazała przeprosić żenujący.
      Córka na pewno więcej tak nie zrobi.
    • andsol-br Re: Korespondencja na lekcjach 30.09.09, 23:29
      Anuszka właśnie mi
      opowiedziała o tej dyskusji i chcę szybciutko dorzucić mój grosz. No więc celem
      tego wszystkiego jest ciekawa lekcja i nie ma wątpliwości, że po upokorzeniu
      uczennicy klasyczną techniką "przeproś jeszcze raz patrząc w oczy"
      uczennica uzna kolejne lekcje za fascynujące. A także uświadomi sobie raz na
      zawsze jak oddaną przyjaciółkę ma w swojej mamie i będzie wiedziała, że w małych
      i w wielkich sprawach może na niej polegać i jej ufać.

      Nauczycielka powinna dostać podwyżkę oraz urlop na Majorce, bo to strasznie
      wyczerpujące dukać głośno o liściach gdy uczniowie sobie piszą cościk
      (oczywiście pełna kontrola ich zapisów jest niezbędna, bo w końcu uczeń to
      niewolnik i powinien ćwiczyć się do roli dorosłego, odpowiedzialnego niewolnika
      w jakiejś firmie) i może z postępem informatyki rozwiąże się problem śledząc
      mini-kamerami zachowanie się wszystkich uczni. Bo jak wiadomo Ordnung muss sein
      i od rzemyczka do koziczka i w ogóle.

      A ponadto chcę żarliwie podziękować mojemu kochanemu Aniołowi Stróżowi, że nie
      wysyła mnie już do szkoły, bo by mnie w niej chyba szlag trafił i coś bym
      powiedział tej pani nauczycielce patrząc jej prosto w oczy...

      andsol.blox.pl
      • joa66 Re: Korespondencja na lekcjach 30.09.09, 23:49
        "Oczywiście nie obyło się bez umoralniającej rozmowy."

        A nie wystarczyło powiedzieć dziecku, że rozumiesz jak się czuje i wytłumaczyć,
        ze czasami tak się zdarza, że nawet jeżeli nie zrobimy niczego specjalnie złego,
        ktoś poczuje się bardzo dotknięty i reaguje nieproporcjonalnie do powagi
        zdarzenia? I podkreślić, że jej przewinienie jest małe, ale widocznie tak
        zabolało nauczycielkę, że za mocno zareagowała?
        • k1234561 Re: Korespondencja na lekcjach 01.10.09, 07:48
          Dziękuję Wszystkim za odzew.Spieszę wyjaśnić,że oprócz
          umoralniającej rozmowy,w której wytłumaczyłam córce na czym polegał
          jej błąd,oczywiście nieomieszkałam pocieszyć,mówiąc,że doskonale
          wiem co przeżywa,że jeszcze niejedna nudna lekcja ją w zyciu
          czeka,niejedno wkuwanie nudnych rzeczy,ale niestety przez to
          wszystko trzeba przebrnąć,tak już w szkole jest jedna lekcja może
          być nudna inna ciekawa.Czasem są nauczyciele mówiący bardzo ciekawie
          o nudnych z pozoru rzeczach i zdarzają się nauczyciele,którzy
          prowadzą lekcję nieciekawie.Ale nie wolno krytykować sposobu
          prowadzenia lekcji czy samego nauczyciela,na lekcji w jakiejkolwiek
          formie.Czy to liściki,czy pogaduchy między koleżankami.Jak coś jej
          się nie podoba,to ma w domu powedzieć,postaramy się jakoś zaradzić.
          Uświadomiłam jej tylko jakie mogą być teraz konsekwencje jej
          wczorajszego zachowania,tzn.że pani może ją inaczej traktować niż do
          tej pory,może surowiej oceniać itd.Prosiłam,żeby zwracała na to
          uwagę i jeśli poczuje,że coś jest nie tak,niech mi zaraz
          powie.Zobaczymy co będzie.
          Starałam się podnieść ją na duchu,jeszcze dziś przed wyjściem do
          szkoły,bo córka z gatunku tych co wszystko razy 3 przeżywają,że to
          nie koniec świata to co zrobiła,pani zareagowała zbyt mocno,ale na
          pewno wszystko się jakoś ułoży.Wyprzytulana i wycałowana,pojechała z
          tatą do szkoły.
          • mama_kotula Re: Korespondencja na lekcjach 01.10.09, 07:58
            Cytat.Ale nie wolno krytykować sposobu
            prowadzenia lekcji czy samego nauczyciela,na lekcji w jakiejkolwiek
            formie.


            A nie rozumiem tego, dlaczego NIE WOLNO?

            Znaczy w tym przypadku rozumiem, nie wolno bo ma się zakompleksioną nauczycielkę, którą krytyka bodzie do wszelkich granic.

            Ale mówiąc dziecku, że nie wolno krytykować nauczyciela, stawiasz je na przegranej pozycji. Bo nauczyciela wolno krytykować, byle konstruktywnie, rzeczowo i uprzejmie. Oczywiście że istnieją nauczyciele, dla których będzie to obrazą majestatu, ale istnieją też tacy, którzy podziękują za wyrażenie opinii i poproszą ucznia o propozycję urozmaicenia lekcji.
            Niedługo dojdzie do tego, że ze strachu przed konsekwencjami i złym spojrzeniem nie będzie można nauczycielowi zwrócić uwagi, że na tablicy popełnił błąd w obliczeniach.

            Fakty są takie, że lekcja była nudna i córka wyraziła swój stosunek do tego. Miała prawo? Ależ oczywiście że miała. Co więcej, zrobiła to dyskretnie i w sposób nie zakłócający lekcji innym dzieciom (może za wyjątkiem adresatki liściku).
            Co najśmieszniejsze, dziecko skrytykowało w liście nie nauczycielkę, ale "to co pani mówi", czyli tematykę lekcji. Nic dziwnego - tematyka od wieków rok w rok omawiana od najmłodszych grup przedszkolnych i to pani zadaniem jest uczynić ją atrakcyjniejszą.
            • azile.oli Re: Korespondencja na lekcjach 01.10.09, 08:46
              Pytałaś, czy pani może się odgrywać na dziecku. Otóż może, mój syn
              miał taką wychowawczynię, jak ktoś jej podpadł, to miał przechlapane.
              Na dodatek może robić to w 'białych rękawiczkach'', czyli czepiać
              się tego, czego dziecko rzeczywiście nie umie, czy robi słabiej.
              Druga sprawa, to, oczywiście dziecko ma prawo uznać lekcję za nudną,
              o ile już umie to, co na tej lekcji jest przekazywane. Dlatego niech
              mała powtórzy budowę liścia, bo p[ani pewnie jej tegoo nie daruje.
              Ten tekst o patrzeniu w oczy i domaganie się ponownych przeprosin
              świadczy, że baba po prostu jest sztywna i drobiazgowa. Nie ma co
              liczyć, że się zmieni. Taki styl.
              I uczul córkę, że może i lekcje będa czasem nudne, ale na tym etapie
              edukacji lepiej jeszcze na nich uważać.
              Moja córka niemal przysypia na niektórych lekcjach, ale ona kończy
              już gimnazjum, więc w 5 minut przeczyta to, co kobieta smętnie mówi p
              [rzez 45 minut. Dziecko w klasach 1-3 często nie słucha, bo nie
              tylko lekcja jest nudna, ale i sam temat jest nudny. Ale ono nie
              zawsze jest w stanie samo narzucić sobie rygor, że wiedzę uzupełni.
              Nauczycielka od razu rzuciła Ci tematem, czego Twoja córka jeszcze
              nie umie. Nie dajcie jej argumentów do ręki.
            • k1234561 Re: Korespondencja na lekcjach 01.10.09, 09:33
              Może żle to ujęłam,że "nie wolno krytykować nauczyciela",owszem
              wolno,ale z doświadczenia wiem,że lepiej tego nie robić.W mojej
              edukacji, a oprócz szkoły podstawowej,skończyłam liceum i studia i
              niestety nie spotkałam się z nauczycielem,którego można byłoby
              skrtykować,nawet niezłośliwie,konstruktywnie i
              uprzejmie.Prawdopodobnie miałam pecha do nauczycieli.Jednak takich
              pedagogów,których uczeń konstruktywnie może skrtykować,otwarcie na
              lekcji powiedzieć co myśli zarówno o tematyce lekcji jak i o samym
              nauczycielu jest garstka.W szkole do której obecnie chodzi moje
              dziecko i będzie chodziło do 6 klasy nie ma takich nauczycieli.
              Dlatego powiedziałam dziecku,że lepiej dla niej osobiście
              będzie,jeśli swe spostrzeżenia o nauczycielach,lekcjach czy
              ocenianiu,przekaże mi w domu.I w domu sobie na ten temat
              pogadamy.Oczywiście jeśłi sytuacja będzie tego wymagała na pewno
              jako matka będę po jej stronie i będę ingerować.
              Z własnego doświadczenia wiem,że takie osoby,zawsze manifestujące
              wszem i wobec swe poglądy nierzadko odbiegające od poglądów ogółu,są
              w srodowisku szkolnym ( i nie tylko) źle postrzegane.Aby takie osoby
              mogły normalnie funcjonować,muszą (jeśli chodzi np. o szkołę) być
              bardzo zdolne,aby nauczyciel nie mógł się do niczego przyczepić.Moja
              córka niestety do orłów nie należy.Radzi sobie,specjalnych problemów
              nie ma,ale to nie jest prymuska.
              Dlatego lepiej czasem przystopować niż mieć łatkę szkolnego
              outsidera.Nauczyciele w polskich szkołach najczęściej niedoceniają
              indywidualności i odmiennych od swoich poglądów.Takie życie
              niestety.Po co na siłę sobie robić wrogów.
              Mnie też nauczyciele specjalnie nie "kochali",bo zwykle również
              miałam swoje zdanie,doprowadziło to do tego,że w liceum ponad 3 nie
              mogłam się wybić.Kiedyś nawet spisałam od piątkowo-szóstkowej
              koleżanki na sprawdzianie odpowiedzi i ona dostała 5 a ja 3.Chociaż
              wszystko było identycznie napisane.Magia opini robi swoje.Tak więc z
              perspektywy lat,wiem,że lepiej siedzieć cicho,przynajmniej w
              szkole.Smutne ale prawdziwe.
              • sempem Re: Korespondencja na lekcjach 01.10.09, 09:48
                a z ciekawości zapytam: czy uważasz że gdybyś byla bardziej ugodowa,
                mniej kontrowersyjna i bardziej przystająca do szkolnego schematu
                "grzecznego ucznia" byłoby ci lepiej w zyciu ? mam na mysli przede
                wszystkim to czego byś uniknęła ? bo z perspektywy lat czy widzisz
                różnicę między siedzącym obok ciebie magistrem (doktorem), który był
                właśnie taki ugodowy a sobą ?

                Ja również sprawiałam tzw. kłopoty wychowawcze w szkole, uczyłam się
                nieźle a za swoją kontorwersyjność byłam oficjalnie ganiona a
                nieoficjalnie doceniana przez wielu nauczycieli. Generalnie wole
                takie wspomnienia i tego będę uczyć moje dziecko. Nie lubię słowa
                "asertywność" ale wyrażanie własnych opinii w wyważonej formie jest
                chyba właśnie elementem definicji asertywności.
              • mama_kotula Re: Korespondencja na lekcjach 01.10.09, 09:51
                CytatZ własnego doświadczenia wiem,że takie osoby,zawsze manifestujące wszem i wobec swe poglądy nierzadko odbiegające od poglądów ogółu,są w srodowisku szkolnym ( i nie tylko) źle postrzegane.Aby takie osoby mogły normalnie funcjonować,muszą (jeśli chodzi np. o szkołę) być bardzo zdolne,aby nauczyciel nie mógł się do niczego przyczepić.

                A faktycznie, zwracam honor, zapomniałam o tej jednej kwestii - że najmniej ryzykuje się krytykując otwarcie nauczyciela przedmiotu który mamy opanowany przynajmniej na ocenę dobrą, a najlepiej na bardzo dobrą bądź celującą.


                Cytat Mnie też nauczyciele specjalnie nie "kochali",bo zwykle również miałam swoje zdanie,doprowadziło to do tego,że w liceum ponad 3 nie mogłam się wybić.Kiedyś nawet spisałam od piątkowo-szóstkowej koleżanki na sprawdzianie odpowiedzi i ona dostała 5 a ja 3.Chociaż wszystko było identycznie napisane.Magia opini robi swoje.

                No ja byłam w takich sytuacjach uparta i konsekwentnie w każdym takim przypadku mówiłam, że nie zgadzam się z oceną i proszę o przepytanie mnie z tego materiału w obecności całej klasy a najlepiej w obecności drugiego nauczyciela tego samego przedmiotu, w ekstremalnych przypadkach żądałam egzaminu komisyjnego. Gdy dwóch nauczycieli kilka razy musiał poświęcić przerwę na przepytywanie niejakiej Kotuli - jako że na lekcji nie można było tracić czasu - to potem machał ręką i w temacie "uwzięcia się" nie było mowy.

                No ale ja nigdy nie byłam normalna ;P.

                Niemniej wiem, że są osoby, którym to nie przyjdzie łatwo - w klasie równoległej jedna dziewczyna spóźniła się na pierwszą lekcję niemieckiego w I klasie LO, na pytanie nauczycielki o powód odpowiedziała zbyt beztrosko - do samego końca czwartej klasy była przez panią regularnie pytana na każdej lekcji, niesprawiedliwie oceniana i tak dalej. Ja, podejrzewam, zrobiłabym raban już po kilku lekcjach.

                I nie uważam, że trzeba siedzieć cicho. Bo jeśli się będzie siedzieć cicho, to uczniowie nadal będą upokarzani w sposób "patrz mi w oczy kiedy mnie przepraszasz!". Przepraszam, że to powiem, ale w tym miejscu nawaliłaś i pewnie sobie z tego zdajesz sprawę. W tym momencie powinnaś dać nauczycielce do zrozumienia, że przesadza a od córki absolutnie nie wymagać tak upokarzającej formy przeprosin za, za przeproszeniem, jakieś gó... nie dotyczące bezpośrednio nauczycielki.
              • pam_71 Re: Korespondencja na lekcjach 01.10.09, 09:53
                Z własnego doświadczenia wiem,że takie osoby,zawsze manifestujące
                wszem i wobec swe poglądy nierzadko odbiegające od poglądów ogółu,są
                w srodowisku szkolnym ( i nie tylko) źle postrzegane.


                Myślałam, że nam Rodzicom chodzi o to aby nasze dzieci były SOBĄ.
                Indywidualnością, a nie szara masą potulnie przyklaskującej publisi ... czasy
                się zmieniły !

                Moja córka niestety do orłów nie należy.Radzi sobie,specjalnych problemów nie
                ma,ale to nie jest prymuska.


                Twoja córa jest w IIkl - ma 8lat. Uczy się dopiero obowiązków szkolnych. To
                trudna nauka czytania, pisania, liczenia .. na tym etapie jeszcze nie ma
                prymusów wink Moja nie czyta płynnie, byki wali w każdym wyrazie ...a i tak
                wierzę, że wielkim naukowcem będzie wink Bo i podobno Andersen dyslektykiem był ;-p
                Więcej wiary we własne dziecko !
                • mama_kotula Re: Korespondencja na lekcjach 01.10.09, 10:05
                  CytatTo trudna nauka czytania, pisania, liczenia .. na tym etapie jeszcze nie ma prymusów wink

                  Ależ są, mój syn na przykład jest absolutnym prymusem w zerówce tongue_out.

                  Regularnie otrzymuje pochwały za postepy w nauce wykraczające poza poziom. I jeszcze bardziej regularnie przynosi uwagi odnośnie zachowania.

                  Średnio co drugi dzień pojawia się rozpaczliwe "Syn huśta się na krześle i spada na podłogę!!!", mistrzostwem świata były "Doprowadził koleżankę do płaczu, twierdząc iż rzucił na nią śmiertelną klątwę smoczego plemienia" oraz "Na stołówce, mimo napomnień, zjada makaron z krzesła".

                  Ale nie o to mi chodzi - fakt faktem łatwiej jest być asertywnym i swobodnie wyrażać swoje opinie, mając w rękawie asa pt. świetne opanowanie materiału, natomiast może warto to powoli zmieniać? Żeby skończyć z poglądem "w szkole najlepiej być cicho, w domu się można mamusi wyżalić, mamusia pogłaszcze i powie, że takie jest życie"? Tyle, że pewnie długa droga do takich radykalnych zmian.
                  • pam_71 Re: Korespondencja na lekcjach 01.10.09, 10:15
                    Jaka szkoła takie i obyczaje ...
                    Ja podziwiam do dzisiaj Panią od nauczania zintegrowanego mojego Dużego. Przez
                    trzy lata, ani słowem się nie zająknęła na temat kto jest najlepszy/najgorszy.
                    Oceny opisowe więc też namacalnych dowodów w postaci średniej nie było wink
                    Postępy dzieci omawiała indywidualnie z Rodzicami danego ucznia. Żadnego
                    wywyższania czy przylepiania dziecku łatki. Jak dla mnie właśnie na tym miało
                    polegać wprowadzenie ocen opisowych i możliwie łagodne wprowadzenie do
                    obowiązków szkolnych.
                    Mają bardzo zgraną klasę - myślę że po części jest to też zasługa Pani wink

                    Żeby skończyć z poglądem "w szkole najlepiej być cicho, w domu się można
                    mamusi wyżalić, mamusia pogłaszcze i powie, że takie jest życie"? Tyle, że
                    pewnie długa droga do takich radykalnych zmian.


                    Tak, trzeba z tym skończyć !
                    • mama_kotula Re: Korespondencja na lekcjach 01.10.09, 10:35
                      U nas też postępy są - chyba - omawiane indywidualnie, syn ma wszelkie uwagi, pozytywne i negatywne wpisywane do zeszytu korespondencji z rodzicem. Zresztą dzisiaj mamy zebranie, 3-godzinne, to się dowiem. Na co dzień nie mam żadnego kontaktu z nauczycielem, poza mailowym i przez zeszyt kontaktów, ostatni raz widziałam panią na rozpoczęciu roku szkolnego.
                      Z tym, że z obserwacji syna wnioskuję, iż atmosfera jest bardzo dobra, dzieci są nagradzane za najmniejsze sukcesy (ot, ostatnio syn dostał na lodowisku nagrodę - naklejkę za to, że umie już sam wstać po upadku wink i w porównaniu do przedszkola gdzie uczęszczał syn to niebo a ziemia smile. Dzieci są zachęcane do wyrażania swoich opinii, do przekazywania swojej wiedzy kolegom (w przedszkolu syn dostał reprymendę za przeszkadzanie w zajęciach, bo sprzeciwił się głośno, jak pani wyjaśniała dzieciom, że nie da się odjąć bodaj 8 od 5 - dla kontrastu za to samo w szkole pani go pochwaliła i powiedziała, że bardzo fajnie że to wie i czy umie to narysować tak aby inne dzieci zrozumiały, a w ogóle to będą się o tym uczyć w wyższych klasach).


                      A i nie oszukujmy się, dzieci doskonale wiedzą kto jest "najlepszy" a kto "najgorszy", obserwują się nawzajem i widzą, że np. Julka pięknie rysuje, a Mikołaj jest dobry z matematyki - tyle że nie jest to w kategoriach rywalizacji, może troszeczkę, motywująco. Oceny z kolei na moje konkretne dziecko działają motywująco, gnojek rozpracował system słoneczek, serduszek i chmurek (średnio inteligentne dziecko jest w stanie to rozpracować) i wyciąga wnioski typu "dzisiaj mam słoneczko z małym uśmiechem, bo spieszyłem się i mi nierówno wyszło".
                      • pam_71 Re: Korespondencja na lekcjach 01.10.09, 11:18
                        Ja patrzę z trochę innej perspektywy wink Bo to co można zrobić/zrealizować w
                        grupie 8-12 dzieci(w szkołach prywatnych), już w klasach powyżej 25 jest małym
                        "samobójstwem" Nauczyciela wink
                        Generalnie reakcja N powinna być taka jak opisałaś - świetnie, że już
                        umiesz/wiesz. Jednakoż przy dużej ilości uczniów - gdyby co drugi podpowiadał
                        koledze treść rozwiązania to byłby szum, pisk i bałagan, a i Pani pod tablicą
                        nie usłyszałaby kto i co powiedział ... stąd owa zasada palec w górę i czekać.
                        Czy Pani winna ?! Nie. System oświatowy winny i totalny brak kasy.

                        A i nie oszukujmy się, dzieci doskonale wiedzą kto jest "najlepszy" a kto
                        "najgorszy"

                        Wiedzą, ale przynajmniej Nauczyciel nie podkręca wyścigu szczurów od Małego.

                        Bardzo się cieszę, że macie tak dobrą szkołę - nie zapominajmy jednak, że to
                        wyjątki (niestety) i to dla nielicznych sad
            • croyance Re: Korespondencja na lekcjach 02.10.09, 00:42
              Zgadzam sie, rownie dobrze mozna by wymagac, zeby dorosli nie mieli
              prawa rozmawiac o swoim szefie, ani go krytykowac miedzy soba smile
          • pam_71 Re: Korespondencja na lekcjach 01.10.09, 08:43
            Ale nie wolno krytykować sposobu
            prowadzenia lekcji czy samego nauczyciela,na lekcji w jakiejkolwiek
            formie
            ?!
            A to dlaczego ? Konstruktywna krytyka (a nie krytykanctwo) jest często elementem
            potrzebnym do rozwoju, polepszenia swoich umiejętności. A dzieci mają to do
            siebie, że mówią prawdę wink Po co zabijać ich szczerość ?! Inną sprawą jest jak
            przyjmie to dorosły ... hihi

            Uświadomiłam jej tylko jakie mogą być teraz konsekwencje jej
            > wczorajszego zachowania,tzn.że pani może ją inaczej traktować niż do
            > tej pory,może surowiej oceniać itd.Prosiłam,żeby zwracała na to
            > uwagę i jeśli poczuje,że coś jest nie tak,niech mi zaraz
            > powie.


            No i teraz Ty zrobiłaś to co Pani Nauczycielka czyli z igły widły. "Na pewno się
            uweźmie, zgnoi, niesprawiedliwie oceni" ...
            Kto tu jest do kogo uprzedzony ?! Z góry zakładasz, że po wybryku córy
            Nauczycielka będzie ją traktował inaczej (czyli źle).

            Obie z Panią zrobiłyście z małego incydentu wielkie halo - zupełnie
            niepotrzebnie. Skoro Młoda spektakularnie przeprosiła Panią - to sprawa
            zamknięta - po co do tego wracać w domu (jeszcze do tego z całą otoczką
            pt."Teraz Pani może Cię traktować inaczej ... "

            Aha ... i jeszcze na poprawę humoru :

            demotywatory.pl/87716/Twoj-tata

            i nie tylko wink
            Pozdr
            • pam_71 Re:link 01.10.09, 09:08
              demotywatory.pl/87716/Twoj-tata
            • sempem Re: Korespondencja na lekcjach 01.10.09, 09:08
              pam_71: uśmiałam się setnie z tego demotywatora smile świetna puenta
              tego wątku mimo że taka demoralizująca smile

              Ale wracając do wątku chciałam dodać jeszcze swoje 5 groszy - postawa
              pani iście pruska (nie miała aby sztywnego wykrochmalonego
              kołnierzyka?). Dziewczynce współczuję - zrobić z igły widły nie każdy
              potrafi skutecznie, odczucia 8-latki pewnie mocno wstrząsające. Mamie
              tez współczuję kiedy przeczytałam że wytłumaczyła córeczce, że przed
              nią jeszcze nie jedna nudna lekcja w szkole. I oczywiście sobie też
              współczuję bo w szkolnych progach dopiero raczkujemy smile

              Irytują mnie wszelkie przejawy wojskowego drylu stosowanego w
              szkołach. Irytuje mnie brak prywatności dzieci w szkołach. Irytuje
              mnie nawet ankieta która ostatnio otrzymaliśmy na wywiadówce (nie
              wypełniłam, nie oddałam).

              Wysłuchałam ostatnio na YouTube relacji ze spotkania nt. propagowania
              domowego nauczania i zapłakałam w duchu że nie byłabym w stanie
              zorganizować takiej przyjemności własnemu dziecku, które notorycznie
              nudzi sie w szkole i irytuje sie kolejnymi dydaktycznymi
              kolorowankami choć rysować uwielbia. Ech te nasze szkoły...
              • mama_kotula Re: Korespondencja na lekcjach 01.10.09, 09:19
                A w ogóle mnie zastanawia jeszcze jedna kwestia.
                ZA CO dziecko przepraszało NAUCZYCIELA? Tak konkretnie?

                No bo ok, pisanie listów na lekcji jest, załóżmy, podstawą do obniżenia zachowania. Ale co ma do tego nauczyciel i przepraszanie nauczyciela? Jeszcze rozumiem przeprosić w klasie, całą klasę, za zakłócanie spokoju (jeśli wystąpiło).
    • tukata Re: Korespondencja na lekcjach 01.10.09, 10:25
      Im dzieci starsze, tym więcej liścików. Bardzo często z taką
      treścią, że dla swojego dobra nauczyciel ich nie powinien czytac, bo
      po co. Pani zachowała się śmiesznie, zrobiła problem z byle czego.
      Ty dodałaś swoje trzy grosze zupełnie niepotrzebnie.
      • dorota.alex Re: Korespondencja na lekcjach 02.10.09, 08:52
        No wlasnie, skoro lekcja byla nudna, to corka i tak to bardzo lagodnie
        okreslila smile Lagodnie i kulturalnie.
        • k1234561 Re: Korespondencja na lekcjach 02.10.09, 10:50
          Pani była innego zdaniawink
          Co do najnowszych wieści to spieszę donieść, iż córa wczoraj miała 2
          sprawdziany.Jeden z matematyki,dostała 4,drugi z polskiego,pisanie
          wyrazów z ó,też dostała 4.Ponadto pani zapytała ją z czytania i
          dostała 5-.
          Jak to się ma do informacji pani,w dniu wyskoku córki jakoby miała
          ona problemy z liczeniem i problemy z czytanem nie rozumiem smile
          Córka mówi,że pani nie zmieniła swojego zachowania w stosunku do
          niej czyli jest wszystko po staremu,więc ok.Oby do czerwca.
          • aluc Re: Korespondencja na lekcjach 02.10.09, 10:54
            jakby nie miała problemów, to by miała piątki wink

          • pam_71 Re: Korespondencja na lekcjach 02.10.09, 11:25
            No widzisz wink Jak ja bym chciała żeby moja choć 4 z dyktanda dostała ... ech wink
            Coś mi się zdaje, że Twój wątek obali forumową teorię, że nauczyciel to świnia
            jest i na pewno się uweźmie wink
            Pozdro
            Pam
            Pstongue_outolska szkoła wiele wad ma, ale jestem przeciwna negowaniu wszystkiego a priori.
            • mama_kotula Re: Korespondencja na lekcjach 02.10.09, 11:43
              Pam, ale tu nie było tak do końca a priori.
              Mimo wszystko jakąś przesłanką do myśli o ewentualnym uwzięciu się było zachowanie nauczyciela w sytuacji tak banalnego przewinienia - reakcja jak dla mnie histeryczna, niepomierna do sytuacji. Plus reakcja obronna "ja wiem, że lekcja może być nudna, ale córka to..." - przerabiałam to w przedszkolu, więc znam ten typ, co od razu wysuwa argumenty przeciwko przeciwnikowi, choćby były niezwiązane z sytuacją.

              Ale oczywiście zgadzam się, wróżenie z jednej przesłanki jest jednak nie halo.
              • verdana Re: Korespondencja na lekcjach 02.10.09, 14:11
                Moja corka byla z tych, co się stale narazaly, krytykowaly o mialy
                czasem przechlapane.
                za to cenie ja najbardziej. Wychowanie typu "nie krytykuj kogos, od
                kogo jesteś zalezny - szefa, nauczyciela itd, bo najwazniejsze jest,
                abys miał swiety spokoj" to wychowanie bezwolnego oportunisty. Co
                gorsza tacy ludzie nawet niewiele na tym zyskują. Uczenie dziecka od
                malego, ze nalezy być pochlebca i ze odwaga cywilna - a tym jest
                czasem skrytykowanie nauczyciela - jest zakazana to bardzo przykre.
                Uczenie dziecka, ze koledze nie wolno powiedzieć prawdy, tylko to,
                co może się przydac - to tez nie najlepsza podstawa do wychowania
                uczciwego czlowieka.
                Mnie raz zjechala uczennica z gory na dół. Myslałam, ze ją zabiję.
                Szczególnie dlatego, ze miała rację... I dobrze, ze mnie opieprzyła.
      • nangaparbat3 Re: Korespondencja na lekcjach 03.10.09, 11:19
        tukata napisała:

        > Im dzieci starsze, tym więcej liścików. Bardzo często z taką
        > treścią, że dla swojego dobra nauczyciel ich nie powinien czytac,

        O to to big_grin
    • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Korespondencja na lekcjach 02.10.09, 16:19
      > Pani opowiadała dzieciom o jesieni,spadających liściach


      "- Dorota ma palto - dyktowała ciotka Lila. - Dorota ma palto. Napisałeś? Pokaż
      - ciotka Lila podeszła do stołu. Ujrzała nierówne kulfony formujące się w zdanie
      "Dorota ma jelito". - Tomasz! Jakie znów jelito?!
      - Grube - mruknął syn chirurga.
      - Dlaczego nie piszesz tego, co ci dyktuję?
      - Bo sama ciocia mówiła, że nieważne co się pisze, tylko jak.
      - Bzdury! Nie mogłam mówić czegoś podobnego - obruszyła się starsza pani. -
      Dorota ma palto,rozumiesz? A wiesz, dlaczego: ma palto, a nie: ma jelito?
      - Bo idzie jesień -odparł Tomcio ze zniechęceniem.
      W ciągu dwóch miesięcy nauki szkolnej przekonał się, że ilekroć go pytano o
      przyczynę jakiegoś zjawiska, zawsze miała ona związek z nadejściem jesieni."

      Małgorzata Musierowicz, "Kłamczucha"
    • scher Abstrahując od wątku prawnego 02.10.09, 18:15
      Nigdy nie zachowałbym się tak, jak ta nauczycielka. Robienie afery z tak błahej sprawy, angażowanie w to jeszcze rodziców, domaganie się przeprosin z "patrzeniem w oczy" to reakcja mocno przesadzona.
      Nauczyciel nie może być przeczulony na swoim punkcie. Uczeń nigdy nie jest mnie w stanie osobiście dotknąć, to nie ten poziom relacji.

      A jako matka zachowałaś się wg mnie b. dobrze. Sposób, w jaki potraktowałaś córkę, moim zdaniem wzorcowy. Potępienie zachowania - oraz emocjonalne wsparcie.
      • k1234561 Re: Abstrahując od wątku prawnego 03.10.09, 06:57
        Raz jeszcze bardzo dziękuję Wszystkim za odzew,konstruktywne rady i
        spostrzeżenia.

        Pozdrawiam
        Anka
      • nangaparbat3 scher 03.10.09, 11:22
        scher napisał:

        > Nauczyciel nie może być przeczulony na swoim punkcie. Uczeń nigdy nie jest mnie
        > w stanie osobiście dotknąć, to nie ten poziom relacji.



        Może zechcesz sam wziac to w ramki, bo ja chyba w tej sprawie niewyuczalna jestem?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka