Dodaj do ulubionych

syndrom pustego gniazda?

13.12.09, 18:20
To juz?
Maturzystka mysli o maturze i o studiach rozrzut ma na pol globu.
Przeliczam miedziaki, dziecku na drodze nie stane, ale na haslo
Sidney, Boston czy nawet Madryt czuje mieszanke zachwytu i zalu.

Zachwytu bo ja w ogole nie bylam taka jak ona nie w sensie tego ze
mialam dzieci ale w sensie ze ja nie myslalam z taka lekkoscia Paryz,
Londyn, Warszawa.
Zalu- bo to daleko- no cholera nie jestem typem matki kwoki- ale
daleko. nie mam jej calymi dniami, wpada, wypada, zamyka sie w
pokoju, ale telefon- i jest. I herbata i gadamy.
Obserwuj wątek
    • hankam Re: syndrom pustego gniazda? 13.12.09, 19:04
      Będziesz tęsknila i będziesz się cieszyla, że pofrunęła.
      Masz super corkę.
      Brawo.
    • allija Re: syndrom pustego gniazda? 13.12.09, 21:03
      Poczekaj do matury, mój też miał głowę pełną pomysłów, studiuje 20
      minut od domu.
      Od pomysłu do realizacji jeszcze dużo przysłowiowej wody musi
      upłynąć.
      • marina2 Re: syndrom pustego gniazda? 14.12.09, 00:57
        wiesz wieczna mam czasem podobnie.tylko,ze u nas układ płciowy potomstwa jest
        odwrotny niż u Ciebie.mam jedną córkę i kiedy nie ma jej dłuuugo i siadam do
        stołu z samymi chłopakami jest mi łyso ,dziwnie,nienaturalniewink))
        co ciekawe kiedy córka wchodzi do domu chłopaki lecą witają ją
        ,żartują,opowiadają jeden przez drugiego.
        szczęśliwie do matury półtora roku;P
    • asia.sthm Re: syndrom pustego gniazda? 14.12.09, 09:34
      Gosiu na pocieszenie ci powiem jedno. To tylko zawczasu tak trudno wyglada. Po
      kroczku dojrzejecie wszyscy ladnie.
      Dobrze bedzie!

      Ja mam wlasnie juz puste gniazdo i przysiegam, ze nie tego zlego co by na dobre
      nie wyszlo. Po studiach w odleglych krajach, dzieci wrocily na chwilke do domu,
      tak jakby dla przypomnienia, ze z doroslymi nie da sie wytrzymac w gniezdzie i
      dopiero fruuuu polecialy na swoje. Calkiem blisko tym razem, lecz piorun wie
      gdzie ich zaraz poniesie, bo kiedy ma nosic ? Teraz !

      Pozdrawiam.
    • maadzik3 Re: syndrom pustego gniazda? 14.12.09, 20:33
      Wieczna, rozumiem, ale po pierwsze masz ich wiecej (wiem ze kazde wyjatkowe i
      niezastapione, ale ja jedynaczka jestem i to zzyta z rodzicami bardzo a mieszkam
      daleko teraz), jeszcze nie wyjezdza to dwa, a jak nawet wyjedzie no to skype
      jest. Ja z rodzicami codziennie po pol godziny gadam na skypie - nie to samo co
      na zywo, ale kontakt w dzisiejszych czasach nie jest AZ taki trudny.
      Zastrzezenie bo jestem po calym dniu kopania sie z komputerem i gdyby wysylane
      przeze mnie maile dotarly tam gdzie mialy to dzis moja przyjaciolka bylaby ze
      mna, a tak ja chcialam zobaczyc. Ale zrezygnowala, bo... nie dostala ani ona
      moich maili ani ja jej, a telefony (za horrendalne pieniadze, ale to naprawde
      daleko, choc nie az w Sydney) rozdzwonily sie dopiero dzissad
      • bi_scotti Re: syndrom pustego gniazda? 14.12.09, 21:40
        Moje najmlodsze odlecialo we wrzesniu na uni 5000 km na zachod od
        domu; corka po studiach osiadla (ponoc na chwile) w Europie ale w
        miedzyczasie powrocil sredni i osiedlil sie (narazie) jakies 20 km
        od nas a wiec na wyciagniecie reki. Nie jest zle. Swieta (ktorych
        bardzo nie lubie) zapowiadaja sie podejrzanie przyjemnie gdy sie
        wszyscy spotkamy u najmlodszego pod gorami. A my z mezem tymczasem
        przywyklismy do pustego domu i przyjazdy dzieci sa juz bardziej jak
        odwiedziny gosci. Europa jest taka malutka - co to jest za odleglosc
        z Warszawy do Madrytu - nie rozsmieszajcie mnie smile
    • mruwa9 a ja Ci zazdroszcze... 14.12.09, 22:17
      bo jestesmy chyba w podobnym wieku, moze nawet jestes mlodsza ode
      mnie i juz masz dziecko na wylocie, gdy ja ciagle zaliczam imprezy w
      przedszkolu,a opowiesci o maturze wlasnego dziecka brzmia dla mnie
      jak bajki z mchu i paproci...czy ja sie kiedykolwiek doczekam?..
    • joannab-o Re: syndrom pustego gniazda? 14.12.09, 23:13
      Spójrz prawdzie w oczy - jesteś matką kwoką i pracuj nad sobą.

      Wzór możesz wziąć z mojej mamy, która wysyłając mnie na studia, na moje
      oświadczenie, że przyjadę za dwa tygodnie powiedziała, że za miesiąc mam
      przyjechać, bo bilety drogie.
      • andaba Re: syndrom pustego gniazda? 18.12.09, 11:13
        A ja cię rozumiem.
        Wprawdzie są dni, kiedy nie mogę sie doczekać, kiedy pójdą na swoje,
        ale mimo to liczę, że tak dalekosiężnych planów mieć nie będą.
        Boston. Matko jedyna... Jak dla mnie to Warszawa jest zbyt daleko...
      • lucusia3 Re: syndrom pustego gniazda? 22.12.09, 14:09
        No takie mamy jak Twoja, to raczej są przyczyną traumy. Jeżeli Tobie się udało uniknąć (a udało?), to musisz być pancerna psychicznie. Znam osoby (kobiety i mężczyzn), które od 20 lat "przerabiają" telefon mamusi , żeby nie przyjeżdżał na Święta, bo rodzice nie urządzają czy tym podobne. Oświadczenie Twojej mamy podchodzi lekko pod tę kategorię. No chyba, że byliście wstrząsająco biedną rodziną, i rzeczywiście bilet to było ogromny wydatek.
        • joannab-o Re: syndrom pustego gniazda? 29.12.09, 19:20
          Jasne, że nie udało, to nigdy się nie udaje w takich warunkach, a jeśli ktoś
          myśli, że się jemu udało, to po prostu ma szczęście w życiu i nigdy nie doszedł
          do granicy, za którą jest czarna dziura.

          Gosia mnie zna i nie wzięła serio mojego zaleceniawink
    • babcia47 Re: syndrom pustego gniazda? 19.12.09, 22:44
      to juz!! przyzwyczajaj się, choć masz jeszcze troche tego mniejszego
      drobiazgu..zaczyna się od wyjazdu na studia...i zazwyczaj juz nie
      wracają....mnie ratują różniste koty i inne psy oraz komórki i
      internet, bo dzieciarnia (jeden z wnuczkiem) przyjezdża juz tylko w
      goscinę dwa razy do roku sad(..samo życie, o nie trzeba do tego
      świata dalekiego..młodszy młody jest o niecałe dwie godziny
      spokojnej jazdy samochodem, do starszego i jego rodziny muszę jechać
      pięć godzin..ale jednak daleko i nie da sie do nich przytulic, wziąć
      w ramiona zawsze, kiedy zatęsknię..
    • maksimum Re: syndrom pustego gniazda? 20.12.09, 04:29
      wieczna-gosia napisała:

      > To juz?
      > Maturzystka mysli o maturze i o studiach rozrzut ma na pol globu.
      > Przeliczam miedziaki, dziecku na drodze nie stane, ale na haslo
      > Sidney, Boston czy nawet Madryt czuje mieszanke zachwytu i zalu.

      Nie przejmuj sie.Jej nie chodzi o poziom studiow lecz zeby wyrwac sie
      z domu.Strasznie zasr.... atmosfere musisz miec w domu.
      Moje dzieci nie mysla o wyrywaniu sie z domu gdzies tam na studia,bo
      beda studiowaly w NYC a ewentualnie najdalej w Bostonie.

      > Zachwytu bo ja w ogole nie bylam taka jak ona nie w sensie tego ze
      > mialam dzieci ale w sensie ze ja nie myslalam z taka lekkoscia
      >Paryz, Londyn, Warszawa.

      Ta lekkosc przychodzi z braku przywiazania do domu.Ale oceniajac
      jakosc twoich wpisow,to ty musisz byc niezle nawiedzona.

      > Zalu- bo to daleko- no cholera nie jestem typem matki kwoki- ale
      > daleko. nie mam jej calymi dniami, wpada, wypada, zamyka sie w
      > pokoju, ale telefon- i jest. I herbata i gadamy.

      "nie mam jej calymi dniami, wpada, wypada, zamyka sie w pokoju,"-nie
      masz co ukrywac,ze nie jest analityczny czy konstruktywny umysl.

      W klasie maturalnej "nie ma jej calymi dniami w domu"-domyslam sie
      ,ze wkuwa u kolegi matematyke,a ty czujesz pismo nosem i widzisz ,ze
      juz ja stracilas.To teraz trzeba sie wq... na caly swiat i podokuczac
      tym,ktorzy maja zdolne i ambitne dzieci.


      • hankam Re: syndrom pustego gniazda? 20.12.09, 11:38
        Pominąwszy wszystkie bzdury, jakie napisaleś, ty sam jesteś najlepszym
        przykladem przywiązania do domu.
      • wieczna-gosia Re: syndrom pustego gniazda? 21.12.09, 07:30
        ech maksiku kompleksiku strasznie zasr... musiales miec atmosfere w
        Ozarowie ze najpierw cie wywialo na studia do Warszawy a nastepnie do
        ju es ej, ale chlopie no wybacz nie kazdy tak ma smile

        Rozrzut ma jaki ma bo tez tyle jej zaoferowano- gdyby przyjecie
        proponowalby jej tylko uniwerek we Francji to by myslala o Francji.

        Wlasnie o to chodzi ze z Australii nie przyjedzie- o tym jest ten
        watek a nie o mojej corce.

        Matematyki uczy sie u nie w domu, nie z jednym kolega tylko z cala
        banda kolegow, wiec mozlowosci sa dwie albo niezla orgia tam odchodzi
        i wszyscy sie tarzaja na materialach do maturki albo tez w odowiednim
        czasie nie nauczylam jej ze dziewczynka powinna prezentowac biusty i
        poslady- jak ty Monike- i oni o zgrozo sie ucza. Normalnie nie wiem
        co gorsze- w dodatku dwoch kolegow to Chinczycy, moze powinnam ja
        pchnac w ich ramiona, bedzie wygrana genetycznie?

        Z polskimi uniwersytetami jestten problem, ze duzo trudniej jest
        studiowac na raz to co ona by chciala- z kolei ona nie wie co
        chcialaby studiowac tak konkretnie- wie ze nie chemie smile cala reszte
        lubi, umie, nie ma konkretnych zainteresowan. A polskie uniwersytety
        daja mozliwosc laczenia przedmiotow tylko w ramach studiow
        miedzywydzialowych, na zagranicznych mozna bardziej zakombinowac,
        jest szersze spektrum.
        Mlodsza ma prosciej- ona idzie na weterynarie- najchetniej najlepsza
        na swiecie smile prace ma juz przy koniach i chce robic cos z nimi
        zwiazanego w zyciu.
        • maksimum Monika 22.12.09, 00:15
          wieczna-gosia napisała:

          > ech maksiku kompleksiku strasznie zasr... musiales miec atmosfere w
          > Ozarowie ze najpierw cie wywialo na studia do Warszawy a nastepnie
          >do ju es ej, ale chlopie no wybacz nie kazdy tak ma smile

          Atmosfera w Ozarowie byla strasznie luzacka i nie ma co wspominac,ze
          chodzilem do szkoly np z Pershingiem.
          Bylo wszystko na pograniczu wielkiego stolecznego miasta i puszczy
          Kampinowskiej.
          Do szkoly sredniej chodzilem w Warszawie a po szkole pociagiem do
          domu,na rower i do puszczy Kampinowskiej.I te wycieczki rowerowe do
          puszczy zostaly mnie do konca pobytu w Ozarowie ,przez cale studia i
          prace w NBP na Swietokrzyskiej(wtedy mialem genialny dojazd-
          samochodem 20-25 minut spod domu w Ozarowie do centrum Warszawy.
          Parkowalem bryke na Kubusia Puchatka i na 4 pietro do pracy).
          I te niezapomniane wspomnienia gdy kardynal Wyszynski przyjechal
          poswiecic kosciol w Ozarowie,ktory ja codziennie ze swoich okien
          ogladalem.
          Bylem oczywiscie na tej uroczystosci i gdy przyszedl czas peace
          podalem reke facetowi(Szymankiewicz),ktorego znalem z widzenia od
          malenkosci,a z ktorym nigdy nie rozmawialem.
          No i ten stukot pociagu z oddali dobrze slyszalny tylko w bezsenne
          noce.
          O dziwo teraz na Brooklynie tez w bezsenne noce slysze w oddali
          przejezdzajacy pociag.

          > Matematyki uczy sie u nie w domu, nie z jednym kolega tylko z cala
          > banda kolegow, wiec mozlowosci sa dwie albo niezla orgia tam
          odchodzi i wszyscy sie tarzaja na materialach do maturki albo tez w
          odowiednim czasie nie nauczylam jej ze dziewczynka powinna
          >prezentowac biusty i poslady- jak ty Monike-

          makuro... glupote wymyslila a ty to powtarzasz.
          Monika tak wyglada,ze nawet jakby w worku przyszla do szkoly ,to i
          tak bedzie tam najladniejsza.Ona najczesciej nosi spodnie i luzne
          swetry.

          To sa zdjecia sprzed 5 lat:

          fotoforum.gazeta.pl/72,2,621,30937985,30937985,0,2.html?v=2


          - z kolei ona nie wie co chcialaby studiowac tak konkretnie-

          Wlasnie na to zwrocilem uwage,ze moze studiowac wszedzie,bo nie
          bardzo ma pojecie co che studiowac.
          Gdyby byla z czegos dobra,to mialaby ukierunkowane poglady n/t
          studiow.

          > Mlodsza ma prosciej- ona idzie na weterynarie- najchetniej
          najlepsza na swiecie smile prace ma juz przy koniach i chce robic cos z
          >nimi zwiazanego w zyciu.

          Sama widzisz,ze jak ktos wie czego chce,to nie ma problemu ze
          znaleziemniem uczelni.

          • wieczna-gosia Re: Monika 22.12.09, 09:12
            ale juz nie rozmawiamy o jej przesr atmosferze w domu i tym ze chce
            zwiac? no to postep smile
      • sapalka1 Re: syndrom pustego gniazda? 21.12.09, 12:34
        Jasne na pewno wiesz, jaką atmosferę ona ma w domu uncertain Zersztą myślę, że fajną
        skoro córka ma tak otwarte ( i odważne) plany co do swojej przyszłości, nie
        wszystkie dzieci tak mają. Jeśli dziecku jest w domu źle wyjeżdża na inny koniec
        Polski, nie ma zwykle tyle odwagi (którą daje wsparcie rodziny) by wyjeżdżać
        poza kraj.
        Fajnie, że córka autorki wątku tak planuje swoja przyszłość, a do nieobecności
        dzieci można się przyzwyczaic ( i sa tego dobre strony wink)
    • maksimum Re: syndrom pustego gniazda? 20.12.09, 19:42
      wieczna-gosia napisała:

      > To juz?
      > Maturzystka mysli o maturze i o studiach rozrzut ma na pol globu.
      > Przeliczam miedziaki, dziecku na drodze nie stane, ale na haslo
      > Sidney, Boston czy nawet Madryt czuje mieszanke zachwytu i zalu.

      Problem nie znika wraz ze zmiana miejsca zamieszkania i tego
      niedouczeni nie wiedza.

      > nie mam jej calymi dniami, wpada, wypada, zamyka sie w
      > pokoju,

      To jest wlasnie przygotowanie do zmiany miejsca zamieszkania,ktore ma
      jej dac swiety spokoj.

      > ale telefon- i jest. I herbata i gadamy.

      Z Madrytu i Australii tez przyleci na telefon?
      Jej nie chodzi o jakosc nauczania czy jakosc zycia,bo to teraz mozna
      wszedzie osiagnac,nawet w Warszawie czy Wroclawiu.
      Jej chodzi o takie zycie,ktorego ty nie bedziesz akceptowala,ale nie
      bedziesz jej mogla skontrolowac,bo bedzie za daleko.
      • hankam Re: syndrom pustego gniazda? 20.12.09, 20:10
        maksimum napisał:

        > Jej nie chodzi o jakosc nauczania czy jakosc zycia,bo to teraz mozna
        > wszedzie osiagnac,nawet w Warszawie czy Wroclawiu.

        A skąd ty to niby wiesz? Dlaczego sądzisz, że wiesz, o co chodzi córce Wiecznej?
        • maksimum Re: syndrom pustego gniazda? 20.12.09, 21:34
          hankam napisała:

          > A skąd ty to niby wiesz? Dlaczego sądzisz, że wiesz, o co chodzi
          >córce Wiecznej?

          Bo rozrzut ma na pol globu.

          "Maturzystka mysli o maturze i o studiach rozrzut ma na pol globu."

          Jej bardziej chodzi o to,gdzie ma byc,a nie jak i co ma studiowac.
          Marzenia nia ciskaja a nie realia i kazde spelnienie marzen jest
          daleko od domu.
          • berdebul Re: syndrom pustego gniazda? 20.12.09, 23:19
            Rozrzut może mieć i na cały glob - porównuje gdzie najlepiej będzie jej się studiowało, jakie wymagania ma uczelnia, jakie przedmioty oferuje? Ja zaczełam w Warszawie, następny etap studiów to Niemcy/Dania a III w Japonii. W domu mi dobrze, ale żal nie skorzystać z...w sumie braku granic. I nie chodzi o to czy komuś jest źle czy dobrze, bo można studiować w rodzinnym mieście i nie widywać rodziców.
            • maksimum Re: syndrom pustego gniazda? 21.12.09, 01:38
              berdebul napisała:

              > Rozrzut może mieć i na cały glob - porównuje gdzie najlepiej będzie
              jej się studiowało, jakie wymagania ma uczelnia, jakie przedmioty
              oferuje? Ja zaczełam w Warszawie, następny etap studiów to
              Niemcy/Dania a III w Japonii. W domu mi dobrze, ale żal nie
              >skorzystać z...w sumie braku granic.

              Brak granic jest b.dobry,ale zdajesz sobie sprawe,ze nie przeniosa
              Cie ze slabego uniwersytetu na najlepszy?


              > I nie chodzi o to czy komuś jest źle czy dobrze, bo można studiować
              >w rodzinnym mieście i nie widywać rodziców.

              No wiec jak Ci sie po studiach powodzi?

              Domyslam sie ,ze studiowalas po angielsku,bo ciezko by Ci bylo
              opanowac inne jezyki na powazne studia.
              • hankam Re: syndrom pustego gniazda? 21.12.09, 08:37
                Jakoś strasznie cię zaniepokoil fakt, że latorośl Wiecznej ma w ogóle jakis
                wybór. A ma. Na razie zbiera oferty.
                Mam nadzieję, że dostanie do tego dobre stypendium.
      • wieczna-gosia Re: syndrom pustego gniazda? 21.12.09, 07:36
        maksimum napisał:

        >
        > wszedzie osiagnac,nawet w Warszawie czy Wroclawiu.
        > Jej chodzi o takie zycie,ktorego ty nie bedziesz akceptowala,ale
        nie
        > bedziesz jej mogla skontrolowac,bo bedzie za daleko.

        Pragne zauwazyc ze od x wateczkow udowadniach nam ze wlasnie NIE ze
        dobra szkola tylko w ju es ej, wez sie zdecyduj smile
    • 4v Re: syndrom pustego gniazda? 21.12.09, 10:44
      kolega maksimum oczywiście przesadził, co jednak nie zmienia faktu, że
      chęć odległego studiowania prawie nigdy nie oznacza chęci podniesienia poziomu
      wykształcenia, czy prestiżu, czy czegoś tam jeszcze.

      prawie zawsze jest to po prostu chęć wyrwania się od rodziców. żeby już dali
      "spokój"... i to jest prawda, co pisze maksimum, widzę to po ludziach -
      im bardziej "pędzeni" w czasach gimnazjum i liceum, im więcej zakazów i
      inwigilacji - tym większa chęć na studiowanie gdzieś daleko.

      nawet jeśli w tym konkretnym przypadku jest inaczej... ja wiem, czy to taki
      dobry pomysł to zagraniczne studiowanie? cały "bagaż", jaki za tym idzie, nie
      jest chyba wart, nomen-omen, zachodu.

      pieniądze, przez te wszystkie lata, liczone w setkach tysięcy dolarów, no może w
      grubych dziesiątkach. spora zmiana psychiki dziecka, jak jest fajne to po co
      ryzykować? partner zagraniczny, sprawdza się w 1 przypadku na 1000, reszta tylko
      wyniszcza (dużo bardziej niż miejscowe słabiaki, których porządna dziewczyna
      łatwiej wyczuje, zagraniczny nawet debil i kretyn będzie ciężki do rozpracowania
      i do nieulegnięcia urokowi takiego).

      podsumowując: coś na rzeczy musi być, że dziewczyna marzy o takim wyjezdzie.
      może w domu, może w szkole, może w sąsiedztwie. zwłaszcza że nie jest to
      konkretne, ukochane miasto lub kraj - ważne tylko, że daleko. a właśnie takie
      sytuacje, że jest się pasjonatem danego miasta lub kraju, potrafię zrozumieć,
      wtedy to ma sens, pogłębia wiedzę (zwykle i bez tego dość bogatą), wiąże z czymś
      i tak już bliskim, rozwija w jakimś kierunku. "wyjechać by wyjechać" ... coś
      jest nie tak, a sama gra nie warta świeczki.

      ja bym rozmawiał, szczerze. i w czym problem, pytał. o ile powie, prawdziwe
      przyczyny, o ile sama wie? może tylko znudzona dotychczasowym życiem, rządna
      przygód? ale to też niedobrze... a przygody, które tam czekają.... niezbyt przyjemne

      PS. tak tak, zaraz mi ktoś napisze że jego dziecko studiuje/studiowało gdzieś
      daleko i jest szczęśliwe i nie żałuje decyzji. albo że sam studiował i było
      super i w ogóle. spoko, ja znam mechanizm dysonansu podecyzyjnego....
      więc jakby co, jestem wyjątkowo odporny na argumenty smile

      • joa66 Re: syndrom pustego gniazda? 21.12.09, 11:03
        "prawie zawsze jest to po prostu chęć wyrwania się od rodziców. żeby
        już dali
        "spokój"... "

        I jest to zdrowy objaw.

        Bardziej martwiłoby mnie gdyby moje dziecko uporczywie siedziało w
        domu i kierunek studiów wybierało tak, żeby od mamusi się nie
        wyprowadzać.

        Wyfruwania z dzieci z gniazda, czasami daleko, na pewno jest bardzo
        bolesne dla rodzica, ale to naturalne.
      • wieczna-gosia Re: syndrom pustego gniazda? 21.12.09, 15:37
        Specjalista od inwigilacji i zakazow jest maksio ja nie uzywam. Sluchaj
        a ciekawosc swiata? Dla mnie to pierwszy powod jaki przyszedl do glowy
        zobaczyc jak to jest czy sobie poradze w wielkim swiecie i jaki on jest
        a jednoczesnie z awaryjna opcja telefonu 'nie mam na bilet' studence
        wolno, dorosla kobieta by sie wstydzila zadzwonic do mamusi- tak mysle.
        • joa66 Re: syndrom pustego gniazda? 21.12.09, 15:55
          "a ciekawosc swiata?"

          No właśnie. Dla mnie jest to naturalne, chociaż pewnie byłoby/będzie
          bolesne (mój za młody jeszcze)

          Pomyśl inaczej: Czy byłoby Ci łatwiej gdyby córka na propozycje
          studiowania w Madrycie czy Bostonie mówiła "Nie, bo nie chcę być
          daleko od mamy?" (zakładając , że mama jest zdrowa i nie potrzebuje
          opieki). Czy wtedy nie zastanawiałabyś się czy nie popełniłaś jakiś
          błędów w wychowaniu?

          Uszy do góry - przyzwyczaisz się.
          • hankam Re: syndrom pustego gniazda? 21.12.09, 16:39
            Dla mnie to, że dziecko nie wie, co by chcialo studiować byloby pewnym problemem.
            Ale nic straconego - może przecież zacząć od jakichś nauk podstawowych, wszystko
            jedno, humanistycznych, czy ścislych, a potem wybrać specjalizację. Rzeczywiście
            latwiej to zrobić na zachodnich, zwlaszcza amerykańskich uczelniach.

            Na pewno w chęci studiowania gdzieś daleko jest też myśl o wyrwaniu się z domu i
            sprawdzeniu, jak sobie poradzę. I to jest bardzo dobre podejście. Należy się
            sprawdzać i stawiać sobie wyzwania.

            Natomiast myślę, że nie wszyscy dziewiętnastolatkowie są dostatecznie dojrzali,
            żeby studiować za granicą, bardzo daleko od domu, bez wsparcia (emocjonalnego i
            w sensie slużenia radą i doświadczeniem) rodziny. I tylko tego bym się obawiala,
            poza tym, widzę same plusy.
      • maksimum Re: syndrom pustego gniazda? 1 na 100 22.12.09, 00:33
        4v napisał:

        > partner zagraniczny, sprawdza się w 1 przypadku na 1000,

        Ja bym powiedzial,ze czesciej,gdzies 1 na 100 ale to tylko wsrod
        tych,ktore dokladnie wiedza po co wlasnie tam pojechaly na studia.
        Polki i inne blondyny sa modne w Hiszpanii,Grecji itd.

        Amanda Knox tez pojechala "na studia" z USA do Italii.
        www.cbsnews.com/stories/2009/12/21/earlyshow/main6004408.shtml
        A wiadomo,ze w obcym kraju mozna dac czadu do oporu.


        > reszta tylko wyniszcza (dużo bardziej niż miejscowe słabiaki,
        których porządna dziewczyna łatwiej wyczuje, zagraniczny nawet debil
        i kretyn będzie ciężki do rozpracowania
        > i do nieulegnięcia urokowi takiego).

        No i czarnego mozna na prywatke zaprosic,tak jak Amanda.

      • black_halo Re: syndrom pustego gniazda? 26.12.09, 11:38
        takie bzdury pisza tylko osoby, ktore nigdy nie byly za granica i
        posmakowaly innego zycia.

        oczywiscie ja tez wyjechalam bo chcialam koniecznie wyrwac sie z domu
        ale rownie dobrze moglam wyjechac do innego miasta, 200 km i tez by
        mi rodzice mogli naskoczyc. ale mnie tez ciagnelo by zobaczyc swiat.
        i widze ten swiat, zwiedzam, podrozuje chociaz teraz rodzice nie maja
        nademna zadnej kontroli. do domu chetnie jezdze. co 2-3 miesiace,
        mieszkam ledwie 2000 km. mam w sobie zylke podroznika i mnie
        zwyczanie cos wewnetrznego pcha zeby jezdzic. moze corka autorki ma
        tez takie wewnetrzne "pchanie dalej" ?
        • maksimum Re: syndrom pustego gniazda? 26.12.09, 20:14
          black_halo napisała:

          > takie bzdury pisza tylko osoby, ktore nigdy nie byly za granica i
          > posmakowaly innego zycia.

          No bo przede wszystkim za granica mowia innymi jezykami i tam trawa
          na chodnikach jest jakby zielensza.
          Ja tez jezdzilem za granice nie znajac dobrze Polski,ale to chyba
          wszyscy maja.

          > oczywiscie ja tez wyjechalam bo chcialam koniecznie wyrwac sie z
          >domu

          Wlasnie o tym mowie od poczatku,ze ludzie wyrywaja za granice nie w
          poszukiwaniu lepszych uczelni lecz by wyrwac sie z domu.

          > ale rownie dobrze moglam wyjechac do innego miasta, 200 km i tez by
          > mi rodzice mogli naskoczyc.

          To prawda,ale wtedy bylaby wieksza szansa,ze dzieci znajomych
          rodzicow tez by tam studiowali i okrezna droga rodzice wiedzieliby o
          wyczynach latorosli.

          > ale mnie tez ciagnelo by zobaczyc swiat.

          Musze cie zasmucic,wraz z globalizacja swiat w kazdym zakatku kuli
          ziemskiej staje sie do siebie podobny.
          W Europie Zach robi sie gorzej,w Polsce sie poprawia,a w Egipcie jak
          byl syf to jest w dalszym ciagu a jednak jest to ulubione miejsce
          wakacjowania Polakow.

          > i widze ten swiat, zwiedzam, podrozuje chociaz teraz rodzice nie
          maja
          > nademna zadnej kontroli. do domu chetnie jezdze. co 2-3 miesiace,
          > mieszkam ledwie 2000 km. mam w sobie zylke podroznika i mnie
          > zwyczanie cos wewnetrznego pcha zeby jezdzic. moze corka autorki ma
          > tez takie wewnetrzne "pchanie dalej" ?

          To sie nazywa "uciekanie od problemow" codziennego zycia.
          Widzisz,normalnych ludzi pcha wyzej,a ciebie pcha dalej,a jak sama
          wiesz dalej nie znaczy lepiej,znaczy tylko dalej.
    • wredny_jestem Ze młoda chce sie urwac z chaty to już wiemy 21.12.09, 11:42
      .. reszta to kawiarniane ideolo.
      Pożegnać młoda i trzymc kciuki zeby odezwała sie czasem - bo mentalnie dziecka
      juz nie masz.
      • utrzymanka Re: Ze młoda chce sie urwac z chaty to już wiemy 21.12.09, 12:02
        jakies bzdury opowiadacie.
        Mozna wybrac studiowanie daleko od domu nie tracac kontaktu z
        rodzicami ! Kontakt to nie tylko gniezdzenie sie w jedym
        apartamencie i widywanie sie codziennie. Kontakt to przede wszystkim
        wiez mentalna i emocjonalna . Mozna widywac sie codziennie i takiego
        kontaktu nie miec. A studiowanie i mieszkanie w obcym kraju to
        swietna sprawa , zdobywa sie wiedze i doswiadczenia, ktore sa po
        prostu bezcenne. I nie chodzi mi o wiedze uniwersytecka. Ale o tym
        przkonac sie mozna tylko na wlasnej skorze, stad posty filozofow -
        teoretykow, kompletnie od czapy...
        • coright Re: Ze młoda chce sie urwac z chaty to już wiemy 21.12.09, 12:34
          Ja sie tu wypowiem z drugiej strony barykady.
          Wyjechalam od razu po maturze na studia za granice.
          Skonczylam je, teraz pracuje w wyuczonym zawodzie.
          Ale dlaczego studia za granica? (Jestem z Warszawy i Uniwerek/Polibude mialabym
          pod nosem) Bo moge! Po prostu - sprawdzilam jakie uczelnie sa w czolowce na
          swiecie w kierunku jaki mnie interesuje, i gdyby to bylo w Danii to bym trafila
          tam, jesli w Hiszpanii, to pewnie tam - z tym ze mnie limitowal jezyk, bo tylko
          jezyk angielski mam na wysokim poziomie, a zeby studiowac w obcym jezyku, trzeba
          naprawde byc bieglym.
          Po prostu - Polska nie oferowala mi takiego kierunku studiow i takiego zaplecza
          na Uczelni, wiec wyjechalam.
          Nie stracilam kontaktu z rodzicami, wpadalam do domu 3-4 razy do roku, oni
          wpadali do mnie. Gadac mozna na skypie. Wiem, ze zawsze mam w nich oparcie.
          Na moim wydziale poznalam ludzi z calego swiata - i z rozmowy z nimi wynika, ze
          do nauki za granica przyciagnala ich perspektywa rozwoju, mozliwosc poznania
          innych kultur - nikt nie wspomnial, ze wynikalo to z checi "ucieczki z domu".
          Aha - i moi rodzice nie placili mi za studia. Kiedy ja zaczynalam, mozna bylo
          sie ubiegac o dotacje na pokrycie kosztow studiow, a ja pracowalam na caly etat
          w kazde swieta, w wakacje. W ciagu roku akademickiego pracowalam wieczorami i w
          weekendy.Jak sie chce, to mozna.

          Niech corka jedzie, gdzie sobie wymarzy. To jest dla niej ogromna szansa.
          • zgagusia Re: Ze młoda chce sie urwac z chaty to już wiemy 21.12.09, 15:04
            > Po prostu - sprawdzilam jakie uczelnie sa w czolowce na
            > swiecie w kierunku jaki mnie interesuje, i gdyby to bylo w Danii to bym trafila
            > tam, jesli w Hiszpanii, to pewnie tam

            to jest bardzo rozsadne podejscie. Ale zauwaz ze to co niepokoi niektorych
            czytajacych to fakt ze corka Wiecznej NIE WIE co chce studiowac, NIE MA POJECIA
            czego chce sie dalej uczyc i dlatego tak skacze myslami po roznych krancach
            swiata. Z mojego punktu widzenia to niemozliwe zeby 19-letnia dziewczyna nie
            wiedziala co ja najbardzoej interesuje. Mysle ze wie chociaz niekoniecznie na
            razie glosno o tym mowi. Skoro Wieczna pisze ze corka WIE ze nie chemia - to
            zakladam ze w ogole przedmioty scisle trzeba odrzucic i rozwazac humanistyczne
            studia, co juz chyba zaweza krag uczelni?

            A.
            • wieczna-gosia Re: Ze młoda chce sie urwac z chaty to już wiemy 21.12.09, 15:23
              Powiem ci zgagusiu ze mnie w ogole nie niepokoi ze ona nie wie,
              bardziej by mnie niepokoilo gdyby wiedziala przy jej rozpietosci
              zainteresowan.
              Nie mam tez poczucia ze nie mam dziecka taka kolej rzeczy i tyle
              bArdziej sie martwie typowo po babsku ze to juz
              • evee1 Re: Ze młoda chce sie urwac z chaty to już wiemy 22.12.09, 05:37
                Mieszkam w kraju, gdzie, z paroma wyjatkami, idac na studia nie
                trzeba wybierac bardzo konkretnie co sie chce studiowac. Dosc latwo
                mozna tez zmieniac kierunek i rpzedmioty, ktore sie studiuje.
                I tutaj bardzo niewiele mlodych ludzi jest zdecydowanych co
                konkrtenie chcialby robic z zyciu; wiekszosc ma podejscie takie, z
                postudiuje, to sie okaze co mi sie podoba/co mnie interesuje/w czym
                jestem dobry. Czesto wychodzi to dopiero w praniu.
                • maksimum Re: Ze młoda chce sie urwac z chaty to już wiemy 22.12.09, 07:43
                  evee1 napisała:

                  > Mieszkam w kraju, gdzie, z paroma wyjatkami, idac na studia nie
                  > trzeba wybierac bardzo konkretnie co sie chce studiowac.

                  Nie tyle mieszkasz w takim kraju,co piszesz o ludziach niezbyt
                  zdolnych,ktorzy za wszelka cene maja ambicje byc magistrami.
                  Zaczna jedno,skoncza drugie i papierek jest.

                  • evee1 Re: Ze młoda chce sie urwac z chaty to już wiemy 22.12.09, 13:55
                    > Nie tyle mieszkasz w takim kraju,co piszesz o ludziach niezbyt
                    > zdolnych,ktorzy za wszelka cene maja ambicje byc magistrami.
                    > Zaczna jedno,skoncza drugie i papierek jest.
                    Pewnie, ze papierek jest lepszy niz brak papierka, ale nie kazdemu sie ten
                    papierek oplaca zdobywac, tym bardziej jezeli za niego trzeba dosc sporo placic.
                    A nie przyszlo Ci do glowy, ze osoba zdolna wcale nie musi miec scisle
                    ukierunkownych zainteresowan i wcale nie musi byc zdecydowana zaraz po maturze
                    czym chce zostac w przyszlosci. Ja sama tez w wyborze kierunku studiow nie
                    kierowalam sie przyszlym zawodem.
                    • wieczna-gosia Re: Ze młoda chce sie urwac z chaty to już wiemy 22.12.09, 15:16
                      nie eve Maksiowi nie przychodzi to do glowy gdyz wpatrzony jest w
                      Gatesa. A ze z syna ani Gates ani Sampras to mu nieco zyla pulsuje.
                      No poza tym pSAT chlopak zdal na 80% umowmy sie dla late bloomera to
                      jakby oblacwink
                      • wieczna-gosia Re: Ze młoda chce sie urwac z chaty to już wiemy 22.12.09, 15:22
                        a w ogole mloda ma zaprawe samodzielnosci niezla i ja wiem ze ona nie
                        zginie w obcym i zlym swiecie.

                        nie poradze wszak nic na to ze mam wizje jak z "cats in the cradle"
                        It's been sure nice talking to you i hung up smile Maksio zewnetrznie
                        wisi na dzieciach to ja se jakos chociaz mentalnie skompensowac
                        ,musze bi scotti sie nie liczy bo ona kiedys tu mowila ze dzieci
                        ogolnie niespecjalnie ja kreca. bardziej meza smile no to maz bi scotti
                        by mi sie przydal. Bo moja mame tez dzieci nie krecily, zejscie z
                        glowy przyjela z ulga i czuje potrzebe raz na miesiac pogadac ze mna
                        10 minut. No a ja tak nie mam i jak dzieci sa na wyjazdach rozjazdach
                        i przejazdach to codziennych meldonkow sie nie domagam no ale kurcze
                        raz na tydzien.... dwa.....
                        Tak podskornie czuje ze bedzie OK ale pomartwic sie musze
                        • bi_scotti Re: Ze młoda chce sie urwac z chaty to już wiemy 22.12.09, 17:08
                          wieczna-gosia napisała:

                          > no to maz bi scotti
                          > by mi sie przydal. Bo moja mame tez dzieci nie krecily, zejscie z
                          > glowy przyjela z ulga i czuje potrzebe raz na miesiac pogadac ze
                          mna
                          > 10 minut. No a ja tak nie mam i jak dzieci sa na wyjazdach
                          rozjazdach
                          > i przejazdach to codziennych meldonkow sie nie domagam no ale
                          kurcze
                          > raz na tydzien.... dwa.....
                          > Tak podskornie czuje ze bedzie OK ale pomartwic sie musze

                          Maz sie nie zglosi, bo On do polskich forow ma stosunek negatywny wink
                          Mnie dzieci nie krecily poki byly dziecmi, teraz jako dorosli ludzie
                          kreca mnie coraz bardziej - wlasnie dlatego, ze sa "powyjezdzane" i
                          jest o czym "dorosle" pogadac. Kontakty sa czeste i uczciwe choc
                          podzial jest wyrazny: z tata rozmawia sie o zimie w Europie i
                          problemach z zakupami a z mama o polityce i Kopenhadze. Ale ogolnie
                          sie rozmawia wink
                          I doddam, ze nawet jesli ja mam czasem znikome potrzeby kontaktow z
                          progenitura to Oni maja to najczesciej w nosie i po prostu sie
                          kontaktuja tak wiec "przyparta do muru" biore czynny udzial ...
                          Zbaczajac zas na kolena sciezke rozwazan, w ogole nie rozumiem jakie
                          moga byz argumenty ZA pozostaniem w rodzinnym miescie na studia (z
                          wyjatkiem finansowych lub opieki nad chorym krewnym) ale to takie
                          moje wlasne zboczenie podrozniczo-ksztalcielnicze.
                          • evee1 Re: Ze młoda chce sie urwac z chaty to już wiemy 23.12.09, 00:42
                            > nie eve Maksiowi nie przychodzi to do glowy gdyz wpatrzony jest w
                            > Gatesa.
                            Alez to bylo pytanie raczej retoryczne wink.

                            > A ze z syna ani Gates ani Sampras to mu nieco zyla pulsuje.
                            > No poza tym pSAT chlopak zdal na 80% umowmy sie dla late bloomera
                            to
                            > jakby oblac
                            No, faktycznie wink.

                            > Zbaczajac zas na kolena sciezke rozwazan, w ogole nie rozumiem
                            jakie
                            > moga byz argumenty ZA pozostaniem w rodzinnym miescie na studia (z
                            > wyjatkiem finansowych lub opieki nad chorym krewnym) ale to takie
                            > moje wlasne zboczenie podrozniczo-ksztalcielnicze.
                            Dobry uniwerek? Ja w zasadzie nie mam nic przeciwko temu, zeby moje
                            dzieci studiowaly na miejscu i jak zaplecze naukowe jest, to czemu
                            nie. Ale corka to pewnie wyfrunie z domu szybciutko, bo to taki typ,
                            a syn z kolei z tych co to by najchetniej z zona i z dziecmi z nami
                            mieszkal wink.
                            • maksimum Re: Ze młoda chce sie urwac z chaty to już wiemy 23.12.09, 04:32
                              evee1 napisała:

                              > a syn z kolei z tych co to by najchetniej z zona i z dziecmi z nami
                              > mieszkal wink.

                              Smieci wyrzuci,talerze pozmywa,pralke naprawi,tylko ciekawe jak jego
                              zona wyglada.
                              • evee1 Re: Ze młoda chce sie urwac z chaty to już wiemy 24.12.09, 00:39
                                maksimum napisał:

                                > Smieci wyrzuci,talerze pozmywa,pralke naprawi,
                                Nie, od tego mam wlasnego meza wink.

                                > tylko ciekawe jak jego zona wyglada.
                                A co mnie to obchodzi? To bedzie jego zona, a nie moja i on sobie z
                                nia musi zycie ulozyc.

                                Zreszta, to ze ja napisalam, ze on by chetnie mieszkal, to nie
                                znaczy, ze my bysmy chcieli zeby mieszkal i ze bedzie mieszkal wink.
                                Dzis mielismy na sleepover syna sasiadow i stwierdzilam, ze to
                                strasznie niekomfortowo miec rano w domu obcego faceta (babke
                                napewno tez).
                                • maksimum Re: Ze młoda chce sie urwac z chaty to już wiemy 24.12.09, 04:27
                                  [b]evee1 napisała:

                                  > strasznie niekomfortowo miec rano w domu obcego faceta (babke
                                  > napewno tez).

                                  To wszystko zalezy jaka babka.
                                  Jesli z wygladu podobna do mojej corki,to bym zaakceptowal.
                                  • wieczna-gosia Re: Ze młoda chce sie urwac z chaty to już wiemy 24.12.09, 10:09
                                    co tam Maksiu znowu sie jakies potrzeby odzywaja? ja sie nie dziwie ze
                                    tak po Polanskim jechales...
        • bszalacha Re: Ze młoda chce sie urwac z chaty to już wiemy 29.12.09, 02:42
          Tylko my nie do nca piszemy tutaj o prawdach oczywistych,szczególnie
          z punktu widzenia pedagogiki.
          Piszemy o naszych wlasnych lękach,poczuciu
          nieodwracalnego,konfrontacji z problemem starzenia się,straconych
          szansach itp.Myślę,że to wystarczająco trudne.Mam z tym sama duży
          problem chociaż jestem psychologiem.Odczuwam swoją finansową
          niedolę,poczucie niezasłużonej krzywdy,że los nie dał mi tylu
          szans,że moje dzieci nie pytają o pozwolenie a ja nie mogę tego
          wymóc,że nie mam wpływu na ich partnerów itp.
          Unikam sprzeciwienia się.....ze strachu,że odejdą na dobre.
          I to był mój/a może nie tylk mój/największy problem.
          A Wasz?
          Odważyłam się i powiedziałam"spadaj".Bardzo się od tego czasu
          starają,chociaż ja jż naprawdę do niczego ich nie potrzebuję.
          I tego niepotrzebowania swoich dzieci także Was namawiam.Nie modlcie
          się o nich ale zacznijcie spotkania z własnymi przyjaciółmi.Bez
          kolejnych dzieci,bez uwikłań.
    • wredny_jestem Dzieci wojny & egoambicjonerzy 21.12.09, 14:31
      .. to o was tu pisza ;-P
      ale tacy tez sa potrzebni ;-P
      • magda.kunicka będzie dobrze :) 21.12.09, 17:09
        u mnie w rodzinie to ja byłam tą, która wyjechała... i powiem Ci, że przy
        staraniach z obu stron, kontakt zostanie zachowany, a Wasza więź może się nawet
        wzmocnić...
        • bi_scotti Re: będzie dobrze :) 21.12.09, 17:48
          Studiowanie to jest caly "experience" - ograniczanie tego do wyboru
          wylacznie uczelni to blad. Taka byla koniecznosc w PRL, bo bylismy
          wszyscy w klatce (z wyjatkiem nielicznych, ktorzy zalapali sie na
          studia w innych demoludach) ale tak najbardziej naturalnym to jest
          wyjazd z domu na studia celem poznania swiata i siebie, pelnego
          usamodzielnienia sie tak intelektualno-zawodowego jak i spolecznie-
          emocjonalnego. Dlatego to naprawde nie ma znaczenia czy sie mieszka
          w chalupce pod lasem, czy z rodzicami profesorami na campusie
          jakiejs super uczelni - na SWOJE studia trzeba pojechac w swiat smile
          Wiadomo, w zaleznosci od mozliwosci finansowych (czasem zdrowotnych
          czy innych komplikacji) ten "swiat" to moze byc 100 km od domu ale
          lepiej jest jezeli to jest iles tam razy 100 km i jezeli mlody
          czlowiek sam chce. Jesli nie za bardzo chce (bo i tacy sie
          trafiaja), rola rodzicow jest lekki "push".
          To jest swietna wiadomosc jesli dziecko samo chce, jesli mozna je
          wesprzec finansowo (nie mam pojecia jak to dziala w EU), warto i
          nalezy!
          A pusty dom to nagla szansa ponownego zakochania sie w ukochanym
          wspolmalzonku wink Bywa mile ...
    • paul8550 Re: syndrom pustego gniazda? 21.12.09, 18:12
      Teraz tobie czas dorosnac.
    • haunia Re: syndrom pustego gniazda? 21.12.09, 20:50
      ja juz po studiach 4 lata, chwilowo mieszkam zagranica.
      W czasie studiow wyjezdzalam dwa razy na stypendia zagraniczne. I dzisiaj zaluje
      ze nie zdecydowalam od razu odbyc studiow zagranica. w Polsce czulam niedosyt
      studiowania, poziom nizszy i archaiczne metody studiowania. Ponadto to czego sie
      nei nauczy na studiach: dojrzalosc emocjonalna, zaradnosc zyciowa, otwartosc na
      roznorodne schematy myslenia oraz wychowania.
      A co do relacji rodzicielskich - moje sie umocnily, moze rozmowy byly dwa, trzy
      razy w tygodniu, ale byly dlugie i takie konkretne. Moi rodzice nauczyli sie
      obslugiwac gg jak i skype.
      Zatem jesli corka mysli o wyjezdzie to ja wspieraj i popieraj.
      Bo jakkolwiek silna by nie byla to pierwszy miesiac w innym kraju, z nawalem
      obowiazkow zwiazanych ze studiami jak i zyciem w innym kraju, bedzie dla niej
      straszny.
      • czarna9610 Re: syndrom pustego gniazda? 21.12.09, 22:34
        Córka też zdaje w tym roku maturę i chce wyjechać. I jest mi ciężko wiem, że nie
        mam prawa jej zatrzymywać, tylko jak ona wyjedzie to znajdę się w niesamowitej
        pustce. Zastanawiam się nad zmianą pracy , takiej żeby wyjść wcześnie rano i
        wrócić późnym wieczorem, mam nadzieję, że wtedy będzie będzie mi łatwiej.
        • wieczna-gosia Re: syndrom pustego gniazda? 22.12.09, 09:15
          nie no ja sie w pustce nie znadje, do pustki to mam jeszcze 13 lat
          conajmniej i do tego powtornego zakochiwania sie w malzonku smile

          Trzymaj sie czarna, ja tez sie trzymam ja mam falami taka korbe,
          ogolnie do folderow uniwersyteckich podchodze na luziku smile
        • echtom Re: syndrom pustego gniazda? 05.01.10, 11:02
          Trochę zazdroszczę, bo moja najstarsza też zdaje w tym roku maturę,
          ale planuje studia na miejscu, co mnie nie dziwi ze względu na spory
          wybór uczelni i jej życie prywatne wink Młodszym brakuje jeszcze parę
          lat do matury i też nie słyszę, żeby im się spieszyło w szeroki
          świat. A szkoda, bo jestem już mocno zmęczona mieszkaniem z trzema
          nastolatkami i chętnie bym sobie odpoczęła. Pustki się nie boję, bo
          nie po to miałam dzieci, żeby wypełniły mi pustkę. Jak kiedyś pójdą
          na swoje i stwierdzę, że jest mi bardzo źle w dużym pustym
          mieszkaniu, zawsze mogę wynająć pokój studentkom i znowu mieć
          wiecznie zajętą łazienkę smile
    • fields1 Niech wyjeżdża ! 22.12.09, 08:47
      Studiowałem "tu" i "tam". Niem mogę powiedzieć by w UK (bo tam byłem na
      stypendium) uczyli lepiej ale:
      1. Mam wrażenie, że uczą nawet mniej niż w Polsce ale za to tego co trzeba i w
      odpowiednim momencie studiów. Nie chce mi się tego rozwijać ale jeśli byłabyś
      zainteresowana to mogę wink
      2. Na studiach zagranicznych łapnie kontakty, które jej się przydadzą w dalszej
      karierze.
      3. Jest to szansa na trwałe zahaczenie się za granicą. Co tu kryć perspektywy
      dla Polski są dosyć liche (ostatnio coraz bardziej).
      4. Polecam zwłaszcza USA. Szkolnictwo Uniwersyteckie na dobrym poziomie (czego
      nie można powiedzieć o niższych szczeblach). Wysoka kultura i etyka nauki i
      pracy naukowej. Na pewno wiele się tam nauczy.
      • vater1958 Re: Niech wyjeżdża ! 22.12.09, 12:43
        A ja popieram każdy punkt fieldsa!
        może poza 4, bo nie mam o tym pojęcia
        pamiętam swoje studia, ilu znacie np. inżynierów, którzy po studiach korzystali z twierdzenia Gaussa-Ostrogradskiego, albo transformat Laplace'a? smile)) a w pracy przecież nikt nie każe im prochu odkrywać...
        mój synek już drugi rok w UK, i wierzcie, ten jak pisze bi_scotti "experience" jest trudny do przecenienia
        takiej dojrzałości życiowej nie dadzą chyba żadne studia na miejscu...
        a kontakt w dobie internetu? dla mnie pamiętającego wyjazdy za chlebem do Londynu w czasach "przedkomputerowych" - to bajka
        co do miedziaków - jeśli Młoda wybierze jakiś kraj z UE, to koszty nie muszą być wcale dużo wyższe od tych w dużych miastach naszego kraju
        Ja gorąco polecam i zachęcam, ale wieczna_ nie naciskaj, to musi być jej decyzja
        Mój chyba na początku nie bardzo wiedział, na co się decyduje, ale napisał ostatnio, że nie wyobraża sobie, by miał robić w życiu coś innego smile))
      • maksimum Re: Niech wyjeżdża ! 22.12.09, 20:11
        fields1 napisał:

        > 4. Polecam zwłaszcza USA. Szkolnictwo Uniwersyteckie na dobrym
        >poziomie (czego nie można powiedzieć o niższych szczeblach).

        Tak to jest jak czlowiek pojecia o czyms nie ma a na dedukcje go nie
        stac.
        A kto chodzi do tych najlepszych na swiecie uniwersytetow
        amerykanskich?
        Czyzby nie uczniowie szkol amerykanskich.
        A jak to w Polsce jest?
        A jak w Niemczech?
        W kazdym kraju dobre szkolnictwo wyzsze oparte jest na dobrym
        szkolnictwie szkol podstawowych,gimnazjow i liceow.

        > Wysoka kultura i etyka nauki i
        > pracy naukowej. Na pewno wiele się tam nauczy.

        A skad wiesz,czy sie do poziomu dostosuje?
    • myelegans Re: syndrom pustego gniazda? 22.12.09, 17:08
      Pytanie czysto techniczne. Skad zdobyc srodki bedac w Polsce na
      studiowanie za granica? nie mowie tu o UE tylko dalej. Czy to sie
      odbywa droga stypendiow (kto je przydziela i na podstawie czego i
      czy jest to na calosc czy na fragment?), fundacji, czy srodkow
      wlasnych?

      Pytam, bo mnie sie wlos na glowie jezy jak widze, ile moze nas
      kosztowac studiowanie dziecka biorac pod uwage jak strasznie
      nieproporcjonalnie do wszystkiego koszty "tuition" ida w gore. Byle
      Boston University to prawie 50tys/rok samego czesnego na dzien
      dzisiejszy, jak do tego dojda koszty utrzymania niemale, plus
      postgraduate typu szkola medyczna, weterynaria, dentystyczna, prawo,
      czy inne "masters" to jest nastepne 100tys/rok. A same
      studia "bachelor" to niewiele daja, konieczna podyplomowka zeby sie
      nie ograniczac.
      W tej chwili studenci po studiach maja taka mase dlugow, ze lepiej
      niech wiedza, czego tak na prawde chca wchodzac w to, bo zakopia sie
      na dlugie, dlugie lata. Rosnie pokolenie dzieci bumerangow, ktore po
      studiach wracaja do domu, bo maja dlugi, a nie maja pracy, ktora
      umozliwialaby zaczecie samodzielnego zycia, czyli placenie za
      wynajmowanie mieszkania i splacanie dlugow studenckich. Acha, mowie
      tu o Stanach, w Europie takich rozrzutow jeszcze nie ma. Ja mojemu
      bede mozg prala na studia w Europie, bo tam Oxford to jak tutaj
      uczelnia stanowa pod wzgledem kosztow.
      Jestem strasznie praktyczna osoba i ja chyba nie placilabym dziecku
      niewiadomo jakich pieniedzy za samo "experience", gdzies w "liberal
      arts college" w polnocnym Vermont, gdzie przedmioty wszystkie sa
      dowolne i nie obowiazuja stopnie. W kazdym razie nie bede siegala do
      mojego funduszu emerytalnego, zeby sponsorowac takie doswiadczenie.
      Podroze po skonczeniu studiow na obce landy, celem uczenia ang.
      dzieci afrykanskie, czy Peace Core prosze bardzo, wykopie i bilet na
      samolot kupie.
      • bi_scotti Re: syndrom pustego gniazda? 22.12.09, 17:31
        myelegans napisała:

        > Ja mojemu
        > bede mozg prala na studia w Europie, bo tam Oxford to jak tutaj
        > uczelnia stanowa pod wzgledem kosztow.
        >

        Blizej Mu bedzie na McGill wink Ilosc Amerykanow na tym akurat uni
        jest porazajaca, z roku na rok sie zwieksza, im u Was drozej, tym
        Was u nas wiecej wink
        I zima piekna w QC ...
        Let it snow smile
        • myelegans Re: syndrom pustego gniazda? 22.12.09, 17:46
          McGill znam i lubie, a Montreal uwielbiam smile

          Tylko nie wiem co zrobimy jak sie zdecyduje podtrzymac tradycje
          rodzinna i isc na MIT (na razie twierdzi, ze idzie na ATM wink, wtedy
          MY bedziemy sie musieli wyprowadzic wink zeby byla przepisowa
          odleglosc zachowana.
          • bi_scotti Re: syndrom pustego gniazda? 22.12.09, 18:18
            Jak bedzie mial co z tego ATM wyjac to moze i na MIT wystarczy wink
            Ja mam akurat jako-takie przyklady rodzinno-przyjacielskie
            dzieci "stanowych", ktore pokonczyly Wasza Ivy League (z MIT
            wlacznie) i przeszly przez gehenne poszukiwan pracy mimo
            przyzwoitych wynikow, sensownych prac letnich na resumes itd. przy
            jednoczesnych dwoch przykladach mlodziezy, ktora ukonczyla jakies
            tam uni-podobne-stanowe "szkolki" w Utah i Minnesot'cie z
            wysmnienitymi sukcesami zawodowymi zaraz na starcie. Wiec jestem
            raczej sceptyczna jesli chodzi o ten "magic" Ivy League w kwestii
            praktycznych korzysci po studiach.
            Moja wlasna najstarsza kontynuuje swoja akademicka przygode w EU po
            zaliczeniu undergrad w Kanadzie, master's u Was i pracy wszedzie po
            drodze. A kontynuuje "kariere" akademicka nie tylko dlatego, ze tak
            strasznie Jej na PhD zalezy ale glownie dlatego, ze praca za
            sensowne pieniadze jest tak sobie, wiec przynajmniej teraz robi, co
            lubi i na dodatek zwiedza stary kontynent wink
            Tak wiec ja bym wspierala studia w duzej mierze dla przyjemnosci, bo
            przynajmniej ma sie fun a praktycznosc czesto skrzeczy okropnie i
            wtedy dopiero jest zawod i bol jesli sie wywalilo kupe forsy na
            drogie studia, ktore mialy zapewnic bezpieczny i pewny start
            zawodowy a nie zapewniaja.
            Z drugiej strony, zanim Twoj Mlody ruszy na uni to juz pewnie i ja,
            i Wieczna Gosia, i moze nawet Maxio bedziemy babciami/dziadkami i
            problemy nam sie odmienia zasadniczo wink
            • myelegans Re: syndrom pustego gniazda? 22.12.09, 19:13
              To prawda, tez mam wsrod znajomych dzieci, ktore pokonczyly swietne
              uczelnie i maja klopoty ze znalezieniem pracy, albo przyzwoitej
              pracy, ktora zapewnilaby jaka taka samodzielnosc, wiec wracaja do
              mamy i taty. Ale to zalezy co kto skonczyl, dziennikarstwo po MIT
              moze byc gorsze startowo od computer science na University of New
              Hampshire. Nie mowiac o tym, ze Ci po Ivy Leagues musza pracowac za
              konkretniejsze pieniadze, bo maja wiecej dlugow na koncie i sa
              drozsi, niz Ci z drugiej czy trzeciej polki, ktorzy sa tansi.

              Specyfika MIT jest taka, ze tam rzeczywiscie ida "cream of the
              crops", i tak sie odbywa rekrutacja, nikt nawet na warunki finansowe
              nie patrzy, jak to ma miejsce na wszystkich innych uczelniach. Jak
              kandydat ubogi a zdolny to oni pieniadze znajduja. Moj maz ukonczyl
              MIT bez dlugow wogole, bo tu cos anulowali, tu jakas "work study"
              byla, tu jakies stypendium, tu troche rodzice (bez wyrzeczen) i tak
              sie uzbieralo. Dla niego to bylo wlasnie TO "experience", o ktorym
              marzyl od dziecka.
              Jak dziecie bedzie nieokreslone, to na uczelnie stanowa na
              undergraduate moze pojsc, bo tanio, z domu moze sie wyprowadzic i
              wynajac mieszkanie z przyjaciolmi i moze swoje "experience"
              nabierac, tylko niech to bedzie w TANIEJ szkole do czasu zanim sie
              ukierunkuje, pozniej moze sie przeniesc.
              "Post-graduate" tak na prawde decyduje o przyszlosci i kierunku i tu
              lepiej zarobic na lepsze "pedigree" niz undergrad.
              Moze tak jak Twoja corka zbierac doswiadczenie na drugich, albo
              trzecich studiach, na ktore finansowanie jest latwe (stypendia). W
              kazdym razie ja sobie finansowych flakow wypruwac nie bede dla jego
              nieokreslonych "experience". Mam znajomych, ktorzy wzieli kolejny
              kredyt hipoteczny pod dom, zeby syn mogl studiowac w Denver na ...
              uniwersytecie stanowym, na ktorycm tuition dla tych spoza Colorado
              jest wielokrotnie wyzsze, motywacja: nie wie co bedzie robil, ale
              jest fanem ichniej ... druzyny koszykowej. No wiec za takie
              motywacje ja kaze swojemu dziecku placic z wlasnej kieszeni, i
              zrobie to z milosci do niego, nie z wrodzonego skapstwa.
              Ja tez zrobilam PhD na dobrym, prywatnym uniwersytecie i wyszlam bez
              dlugow, bo mialam stypednium, w przypadku undergrad jest to tutaj
              prawie niemozliwe, mozna jedynie koszty zminimalizowac. Graduate
              students sa tania sila robocza, ale tutaj obie strony czerpia
              korzysci: zazwyczaj zalapuja sie na jakies assistantship: reseach,
              teaching, administrative, ktore placi male stypendium i placi za...
              czesne.
              • wieczna-gosia Re: syndrom pustego gniazda? 22.12.09, 20:24
                wraz z info z uniwersytetow przyslali mi info o stypendiach,
                mozliwosciach anulowania dlugow i takie tam rozne, aczkolwiek mam
                wrazenie ze moze byc nieciekawie- w UE faktycznie jest latwo prosto i
                przyjemnie. Z drugiej strony mysle sobie ze w USA to pewnie jak sie
                wyjedzie to raczej sie utyka i wtedy mi taki argument ze experience
                lekko zgrzyta- tez mi experience wyjechac z jdnego i utknac w drugim
                smile

                do Stanow zawsze mozna sie udac na jakiegos post doca jak sie uczyc
                to sie uczyc smile
    • zonaniezona1 Re: syndrom pustego gniazda? 26.12.09, 20:30
      Pewnie już smile)),
      Pytanie jest jedno, czy rzeczywiście chce wyrwac się z domu, żeby
      studiowac coś czego nie ma w Polsce? CZy dąży do przygody, czy do
      wyrwania się z domu smile)??? A może wszystko razem !

      CZemu niesmile))..

      Moi siostrzeńcy - jeden studiował w Sydney, drugi w Warszawie.
      Kariery robią podobnesmile))...A ich matka mieszka Madryciesmile) - ma z
      nimi kontakt na skypie, wysyłają jej zdjęcia z nurkowań i podrózy po
      Afryce... Fajnie - prawda???smile))

      A mój ma 15 lat smile) i jakoś o studiach zagranicznych nie myśli (
      fakt, że matka nie miałaby z czego odlicza miedziaków i nie sta jej
      by było na to smile))...
      Aczkolwiek powtarzam mu, ze dla dobrych studentów są wymiany naukowe
      itdsmile)...

      Ważne, żeby każdy był w zyciu szczęśliwy na swój własny sposób...



      • maksimum Re: syndrom pustego gniazda? 28.12.09, 02:58
        zonaniezona1 napisała:

        > Aczkolwiek powtarzam mu, ze dla dobrych studentów są wymiany
        >naukowe itdsmile)...

        Dokladnie tak.I wtedy dobry student z dobrej uczelni jedzie na
        semestr czy 2 studiowac na innej dobrej uczelni.

        > Ważne, żeby każdy był w zyciu szczęśliwy na swój własny sposób...

        Mozna tez przenosic sie z jednej slabej uczelni na inna slaba ,a za
        kryterium uznac odleglosc od domu.

        • wieczna-gosia Re: syndrom pustego gniazda? 28.12.09, 09:21
          Mozna tez wybierac sposrod dobrych i lepszych, rozumiem sloneczko ze
          nie wierzysz w moje dziecko, ale to juz taki styl ze lubisz wierzyc
          ze inni sa gorsi od ciebie, nie lepsi smile
    • kasia.46 Re: syndrom pustego gniazda? 28.12.09, 16:54
      A ja Ci proponuje kolejnego malucha, starszaki odchowane, taka kolej
      rzeczy.... jeżeli masz możliwości i chęci, działaj... to nie żart,
      pozdrawiam.
      • wieczna-gosia Re: syndrom pustego gniazda? 28.12.09, 20:04
        mam malucha to nic nie zmienia.
        • karbat Re: syndrom pustego gniazda? 28.12.09, 21:31
          Kuzyn , zostal w Anglii . Skonczyl dwa lata temu w Anglii wzornictwo
          przemyslowe ( magisterka ) ma tylko 33 tysiace Euro dlugow (
          stypendia ) . Pracuje , nie zarabia zadnych kokosow . Z roku na
          ca. 26 osob ma prace dzis,tylko 7 osob .

          Corka brata , zaczela psychologie na Uniw.-Londyn , odpuscila po
          3 -ch semestrach nie dala rady .

          Chlopak znajomych robi anglistyke i nauki polityczne ( dwa
          kierunki ) na Uniwersytecie w Kolonii ,jak skonczy bedzie mial tylko
          ca. 15 tysiecy Euro dlugow . Ma duzo nauki . Na tamtejszej
          anglistyce trzeba bylo zaliczyc panstwowy egzamin z laciny ,( horror
          dla niemieckich studentow , na 30 osob , robi ten egzamin 7 osob w
          terminie ). Polityka - egzaminy m.inn. z mikro- makroekonomii ,
          finansow , wyklady po niemiecku , angielsku .
          Aby miec pewna prace w Niemczech ,nie pomoze mu zadna praca
          magisterska , musi skladac egzaminy panstwowe. Na jego studiach nie
          ma nikogo z Polski .
          Przyszlym studentom -studentkom z kraju zycze duzo frajdy na
          powaznych stdiach zagranicznych .
          • maksimum Re: syndrom pustego gniazda? 29.12.09, 06:34
            karbat napisał:

            > Przyszlym studentom -studentkom z kraju zycze duzo frajdy na
            > powaznych stdiach zagranicznych .

            Na powazne studia za granica moze nadaje sie 1 na 100 polskich
            maturzystow.
            I wyobrazcie sobie,ze oni jednak wyjada na takie studia i do Polski
            nie wroca.
            • hankam Re: syndrom pustego gniazda? 29.12.09, 18:26
              maksimum napisał:

              > I wyobrazcie sobie,ze oni jednak wyjada na takie studia i do Polski
              > nie wroca.

              No, i co w tym zlego?
              Wrócą albo nie wrócą. Każdy może, na szczęście, mieszkać tam, gdzie chce.

              • maksimum Re: syndrom pustego gniazda? 02.01.10, 21:59
                hankam napisała:

                > Wrócą albo nie wrócą. Każdy może, na szczęście, mieszkać tam, gdzie
                >chce.

                Ale ten odplyw najmadrzejszych uczyni z Polski pustynie
                intelektualna.

                Nothing changes in a Ridge(Poland) but the seasons
                www.advantage-tennis.com/orlik-anna/index.php?
                ind=4www.youtube.com/watch?v=JCQ-Ujw2ctg

                I mozna sobie zaspiewac stara dobra piosenke:

                www.youtube.com/watch?v=cmwBYGrBsYU&feature=related

                never been so lonely
                • wieczna-gosia Re: syndrom pustego gniazda? 02.01.10, 23:26
                  Maksiu brak mi ciebie tu na tej pustyni.....
                  • hankam Re: syndrom pustego gniazda? 03.01.10, 11:33
                    Gosia jak zwykle celnie strzela.
                    Maks, ty jesteś najlepszym przykladem, że nie tylko najmądrzejsi wyjeżdżają.
      • okrent9 Re: syndrom pustego gniazda? 28.12.09, 22:13
        kasia.46 napisała:

        > A ja Ci proponuje kolejnego malucha, starszaki odchowane, taka
        kolej
        > rzeczy.... jeżeli masz możliwości i chęci, działaj... to nie żart,
        > pozdrawiam.

        A jak już tego kolejnego odchowa, to następnego? big_grin

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka