Dodaj do ulubionych

Dzieci rocznik 2004 - a szkoła

05.01.10, 11:49
Cy ktoś daje dziecko z rocznika 2004 od września 2010 roku do
pierwszej klasy. Ja osobiści nie popieram i mój synek idzie do
zerówki, ale 10 dzieci z jego grupy idzie do pierwszej klasy. Co wy
o tym myślicie i jaki wy podjeliście decyzje. pozdrawiam smile
Obserwuj wątek
    • anmaja76 Re: Dzieci rocznik 2004 - a szkoła 18.01.10, 13:09
      Moja córka będzie kontynuować naukę w przedszkolu i do szkoły pójdzie w
      następnym roku. Nie rozumiem sensu posyłania dzieci wcześniej do szkoły.
    • zona_mi Re: Dzieci rocznik 2004 - a szkoła 18.01.10, 17:27
      Mój syn (luty 2004) we wrześniu pójdzie do pierwszej klasy.
      Jest z początku roku, a co najważniejsze - dojrzały emocjonalnie,
      gotowy do przyswajania wiedzy, ale i bez problemów w kontaktach z
      rówieśnikami i dziećmi starszymi, zasadniczo posłuszny jeśli chodzi
      o wykonywanie poleceń wychowawcy. To, że umie czytać i pisać, to
      nic, ale według obecnej wychowawczyni zwyczajnie jest gotowy do
      obowiązku szkolnego i nie ma sensu, by ten sam program, który
      przerabia teraz w pięciolatkach, przerabiał jeszcze raz w zerówce i
      potem powtarzał w pierwszej klasie.
      Argumentem dodatkowym, choć nie decydującym, jest to, że
      zaoszczędzimy nieco na opłacie przedszkolnej.

      Wiele dzieci z jego grupy wyraźnie nie jest gotowych - niektóre
      nawet załatwiają się w spodnie bez kontroli, nie potrafią, czy też
      nie chcą same jeść, nie umieją się ubrać, zapiąć zamka
      błyskawicznego, zapamiętać prostych poleceń - dlatego nie dziwię
      się, że rodzice zostawiają je w przedszkolnej zerówce.
      • zabeczka73 Re: Dzieci rocznik 2004 - a szkoła 22.01.10, 00:06
        To może tym dzieciom potrzebne przedszkole integracyjne? Bo
        załatwianie się w spodnie bez kontroli w wieku 6 lat to raczej nie w
        granicach normy... Ja swojego zostawiam w przedszkolu, bo chcę by
        miał wiecej czasu w zyciu na zabawę. Osobiście znam mase dorosłych,
        których posłano rok wczesniej do szkoły i odradzają każdemu takie
        traktowanie dzieci. Moje przedszkole ma dużo większy pakiet zajęć
        dodatkowych niż szkoła i dlatego chcę by syn korzystał z tego
        jeszcze przez najbliższy rok.
        • monix123 Re: Dzieci rocznik 2004 - a szkoła 22.01.10, 00:47
          Moja jest z IV.2004 i - zgodnie z reformą - idzie do szkoły we
          wrześniu.
        • renpas Re: Dzieci rocznik 2004 - a szkoła 22.01.10, 07:39
          Ja poszłam do szkoły rok wcześniej i bynajmniej nie odradzam nikomu takiej decyzji.
      • przeciwcialo Re: Dzieci rocznik 2004 - a szkoła 22.01.10, 14:05

        >
        > Wiele dzieci z jego grupy wyraźnie nie jest gotowych - niektóre
        > nawet załatwiają się w spodnie bez kontroli, nie potrafią, czy też
        > nie chcą same jeść, nie umieją się ubrać, zapiąć zamka
        > błyskawicznego, zapamiętać prostych poleceń - dlatego nie dziwię
        > się, że rodzice zostawiają je w przedszkolnej zerówce.
        >
        Brak samoobsługi to raczej wina rodziców.
        • zona_mi Re: Dzieci rocznik 2004 - a szkoła 23.01.10, 16:15
          > Brak samoobsługi to raczej wina rodziców.

          Oczywista oczywistość - niektórym wygodniej, szybciej jest samemu
          zrobić coś i robić to o rok dłużej. Takie ubieranie rano na
          przykład. A jedna pani z grupy mojego syna chyba dotąd nosi swoje
          dziecko do przedszkola - bo to jest "szybciej, niż gdyby miała je
          prowadzić za rękę"(!)
          Mnie wygodniej było nauczyć dzieci pewnych rzeczy i mieć je z głowy,
          a dzieci samodzielne.

          Sama też poszłam do szkoły rok wcześniej i nie miałam z tego powodu
          problemów, ani mi dzieciństwa brak nie było.
      • tafasola Re: Dzieci rocznik 2004 - a szkoła 15.02.10, 12:08
        Moja córka (luty 2004) pójdzie we wrześniu do pierwszej klasy.
        To, że umie czytac i pisać od jesieni ubiegłego roku, do czego nie
        przyłożyliśmy ręki, to oczywiście małe piwo, ale według wychowawczyń
        nie ma najmniejszego sensu, żeby ją na siłe trzymać, kiedy cała się
        rwie. Jest dojrzała emocjonalnie, gotowa do przyswajania wiedzy w
        trybie szkolnym i umie usiedzieć wymaganą ilośc czasu, koncentrując
        się na wybranej czynności. Jest sprawna fizycznie i ogólnie "przodem
        do przodu"
        Wolę jednak nie sprawdzc tej możliwości.
        U nas mniej więcje połowa z grupy idzie do pierwszej klasy, połowa
        do zerówki, przy czym wyraźnie gotowość, przynjamniej u nas, wiąże
        się z miesiącem urodzenia. dzieciaki z końca roku są jeszcze typowo
        przedszkolne.
        Oczywiście mogłaby iść do zerówki, przerabiac jeszcze przez rok to,
        co i tak juz umie, następnie pójść do pierwszej klasy, w której już
        sporo dzieci będzie od niej o rok przynajmniej młodszych. Byc może
        nawet nie dostałaby szału, przerabiając kolejny rok te same
        kolorowanki i szlaczki i czekając, aż dzieci, które mają problemy
        głownie emocjonalne (bo u nas pani psycholog mówiła, żeby oceniając
        gotowość dziecka nie koncentrowac się na pisaniu, czytaniu czy
        klorowaniu, bo to można szybko nadgonić, ale raczej na rozwoju
        emocjonalnym i ewentualnie sprawności fizycznej) dojrzeją.
        • tafasola Re: Dzieci rocznik 2004 - a szkoła 15.02.10, 12:09
          "Wolę nie sprawdzać tej możliwości" oczywiście dotyczy możliwości
          pozostawienia jej w zerówce.
    • wieczna-gosia Re: Dzieci rocznik 2004 - a szkoła 22.01.10, 06:44
      idzie do szkoly bo u nas w szkole nie ma zerowki a w przedszkolu jest
      glupia smile
      • zyza2 Re: Dzieci rocznik 2004 - a szkoła 22.01.10, 09:10
        Ja swoją decyzję uzależniam od stworzenia klasy złożonej z samych 6-
        latków. Jeśli się uda , córka pódzie do szkoły , jeśli nie zostanie
        w przedszkolu.
    • agni71 Re: Dzieci rocznik 2004 - a szkoła 22.01.10, 09:18
      Jeszcze nie zdecydowałam, choć zaczynam sie skłaniac ku posłaniu córki do
      szkoły. Zaczyna juz czytać, a po starszej córce widzę, ze dobrze jesli
      dziecko idąc do szkoły juz te umiejętnośc posiada. Gorzej ze skupieniem
      sie przez dłuzszy czas na jednej czynności, ale watpie by rok pózniej było
      lepiej. Grupa przedszkolna córki niestety jest słaba (córka nie jest jakoś
      wybitnie zdolna, a na tle grupy wyróżnia sie na plus), więc może bardziej
      rozwijająco wpłynie na nią częściowa przynajmniej zmiana otoczenia.
      Miałaby starsza siostrę w pierwszej klasie (dwa lata różnicy), na pewno
      byloby jej rażniej, gdyby spotykały sie od czasu do czasu w świetlicy smile
      No i zerówka to będzie pewnie wręcz uwstecznienie wzgledem tego co robia
      teraz w starszakach (np. poznaja litery) - nie bardzo mi sie to podoba.
      Do tej pory u nas zerówka funkcjonowała na zasadach przedszkolnych, a od
      tego roku chyba się to zmieni, więc odpada argument wygody (dziecko szlo
      rano, dostawalo 3 posiłki i mialo zapewniona opieke nawet do 18.00).
      • agni71 Re: *w drugiej klasie 22.01.10, 09:19
        Starsza siostra oczywiście byłaby w drugiej klasie, teraz jest w pierwszej.
        • fogito Re: 22.01.10, 18:56
          Synek ze stycznia 2004 jest obecnie w szkolnej zerówce i od września
          idzie do I klasy. W przedszkolu nudził się już rok temu i bardzo
          chciał do szkoły. Daje sobie radę rewelacyjnie.
    • joanna_poz Re: Dzieci rocznik 2004 - a szkoła 22.01.10, 09:45
      chcieliśmy posłać do zerówki, ale w koncu złożyliśmy dokumenty do I
      klasy.
      aha, moje dziecko nie jest geniuszem, nie pisze, nie czytasmile
      • przeciwcialo Re: Dzieci rocznik 2004 - a szkoła 22.01.10, 14:07
        Poradzi sobie.
        • emilatys Re: Dzieci rocznik 2004 - a szkoła 22.01.10, 15:46
          Mój syn pójdzie do I klasy pod warunkiem, że będzie stworzona klasa tylko dla 6
          latków i jeśli pójdzie większość rówieśników z jego grupy zerówkowej (grupa była
          łączona dzieci rocznik 2003 i 2004)- a na to się nie zanosi. W mojej
          miejscowości dzieci raczej idą do szkoły "po staremu". U nas zaplecze socjalne i
          materialne w szkołach, dla młodszych dzieci, pozostawia dużo do życzenia niestety.
          • berta75 Re: Dzieci rocznik 2004 - a szkoła 22.01.10, 18:52
            Zostaje w przedszkolu, zastanowiłabym się gdybym miała pewność, że
            klasa będzie tylko złożona z 6 latków. I niech się wybawi za
            wszytkie czasy, aż jej się ta zabawa tak znudzi, że będzie od życia
            chciała czegoś więcej - wiedzy smile
        • nena22 Re: Dzieci rocznik 2004 - a szkoła 23.01.10, 22:37
          Każde sobie jakoś poradzi, lepiej, gorzej ale sobie poradzi. Tylko
          pytanie czy o to chodzi?
          Nauczycielki w przedszkolach mają odgórny nakaz zachęcania do
          pierwszej klasy. Wiem od nauczycielki. To są takie niepisane naciski
          ale bardzo wyraźne. Więc w większości ze strachu beda to robić czyli
          mówić, ze dziecko jest gotowe do szkoły. Ministerstwo poniosło
          klęskę w ub. roku więc w tym roku muszą udowodnić, ze pomysł jest
          super i rodzice popierają. A że opowiadają bzdety, które nie
          pokrywają się z prawdą to nic, bo chodzi o to, zeby złapać klienta.
          Tylko, ze w tym przypadku reklamacji już nie ma i trzeba brnąć dalej
          w edukację.
          • fogito Re: Dzieci rocznik 2004 - a szkoła 24.01.10, 09:27
            nena22 napisała:

            > Tylko, ze w tym przypadku reklamacji już nie ma i trzeba brnąć
            dalej
            > w edukację.

            Prędzej czy później trzeba brnąć smile
            Co do gotowości - dzieci najczęściej są gotowe, tylko rodzice nie.
            Bo dla rodziców przedszkole to wygodna forma opieki pomijając wiele
            innych aspektów. A szkoła już taka nie jest.
            • mama303 Re: Dzieci rocznik 2004 - a szkoła 24.01.10, 09:44
              fogito napisała:

              > Co do gotowości - dzieci najczęściej są gotowe, tylko rodzice nie.

              Owszem jeśli szkoła realizuje I klase zgodnie z założeniami nowej
              podstawy programowej to wiekszośc przecietnych szesciolatków sobie
              poradzi. Niesty wiele szkół leci po staremu. Nie tylko rodzice sa
              niegotowi, nauczyciele też. To jest podobno główna porażka nowej
              podstawy - kadra pedagogiczna.
              • przeciwcialo Re: Dzieci rocznik 2004 - a szkoła 24.01.10, 09:58
                Nie moga "lecieć" po staremu bo nie ma takiej mozliwości. Nie siej
                paniki.
                • mama303 Re: Dzieci rocznik 2004 - a szkoła 24.01.10, 13:27
                  zapewniam Cię że w praktyce mogą. Dlaczego miałabym siać panikę?
                  Jestem mamą sześciolatki przeciętnie zdolnej która wysłałam do I
                  klasy i dziele sie swoimi spostrzeżeniami poprostu.W naszej klasie
                  sześciolatek bez zerówki /sprzed reformy/ miałby naprawdę ciężko.
                  Pani mówiła o tym otwarcie a jeden chłopiec został przesunięty do
                  zerówki gdyż Pani skutecznie przekonała rodziców że dziecko sobie
                  nie poradzi! Ja przestrzegam mamy przed pochopna decyzją. Dobrze sie
                  zastanówcie, zapoznajcie z podręcznikami. W tym roku nowe
                  podreczniki były udostepnione dopiero we wrześniu. W nowym roku
                  możecie zobaczyc je wczesniej i zdecydować czy dziecko sobie
                  poradzi.
                  Reforma wcale nie wyglada dla pierwszaków tak różowo. Przynajmniej
                  nie wszędzie.
                  • przeciwcialo Re: Dzieci rocznik 2004 - a szkoła 24.01.10, 13:48
                    Mój sześciolatek tez jest w pierwszej klasie. Realizuja
                    ten "trudniejszy "program i dzieci ida bardzo wyrównanym poziomem.
                    W jednym przyznam rację- teraz podręczniki obowiązujace od wrzesnia
                    mozna zobaczyć juz w czsie dni otwartych w szkołach które własnie
                    się odbywaja.
                    • mama303 Re: Dzieci rocznik 2004 - a szkoła 24.01.10, 19:47
                      U nas sześciolatki /jest ich troje/ miały od początku problemy
                      głównie z pisaniem. Od razu Pani miała ogromne wymagania. Jak dla
                      mnie zbyt wygórowane. Od razu także była propozycja do rozważenia
                      dla rodziców sześciolatków przeniesienia do zerówki. Mogło się to
                      odbyć z wiekszym spokojem bo wiadomo że dzieci nadgonią. Juz teraz
                      moja córka umie właściwie wszystko co powinien pierwszoklasista po
                      zakończeniu pierwszej klasy!.
                      • zyza2 Re: Dzieci rocznik 2004 - a szkoła 24.01.10, 21:43
                        Na stronie ministerstwa jest podany adres emailowy w przypadku
                        problemów lub pytań rodzićów 6 latków. Wydaje mi się , że jeśli w
                        szkole trafimy na zbyt gorliwą nauczycielkę , której nie odpwiadają
                        6 latki w klasie powinno się sprawę zgłosić do kuratorium lub
                        ministerstwa. Dlaczego nasze 6- latki mają cierpieć? Po to została
                        oprcowana nowa podstawa programowa , aby jej przestrzegać. Może
                        jestem idealistką, ale wydaje mi się , że wszyscy po cichu są
                        niezadowoleni, ale tylko anonimowo na forum. Troszkę więcej odwagi.

                        www.6latki.men.gov.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=789&Itemid=189
                        • mama303 Re: Dzieci rocznik 2004 - a szkoła 25.01.10, 06:52
                          zyza2 napisała:

                          > Na stronie ministerstwa jest podany adres emailowy w przypadku
                          > problemów lub pytań rodzićów 6 latków.

                          Jakoś mi nie odpowiedzieli smileMam wrażenie że Ministerstwo nie
                          pilotuje losów sześciolatków w I klasie.
                      • przeciwcialo Re: Dzieci rocznik 2004 - a szkoła 24.01.10, 22:06
                        Zastanawia mnie dlaczego ci niezadowoleni rodzice nie załatwiaja
                        spraw z nauczycielka i dyrekcją? Bo co ? Bo pani sie obrazi? Bo
                        uweźmie sie na dziecko?
                        • mama303 Re: Dzieci rocznik 2004 - a szkoła 25.01.10, 06:50
                          ale co mam zrobić w/g Ciebie? Byłam na rozmowach z Panią i zależało
                          mi żeby te rozmowy były spokojne. Pani ma swoją wizję, ja jej
                          podałam swoje argumenty za tym że uważam że córka ma prawo byc w I
                          klasie.
                          Nie jest też aż tak źle żebym szła do dyrektora bo jak powiedziałam
                          moja córka nadgoniła. Chcę tylko przestrzec inne mamy żeby się
                          dobrze zastanowiły bo może je czekać sporo pracy z dzieckiem
                          sześcioletnim w I klasie.
                    • pelapa Re: Dzieci rocznik 2004 - a szkoła 25.01.10, 09:07
                      Przeciwciało: Nikt nie sieje paniki. Moje zdanie o reformie
                      napisałam w wątku o zadaniach z 1 niewiadomą. To że Twój szeciolatek
                      świetnie sobie radzi to niestety o niczym nie świadczy, bo sa szkoły
                      i Szkoły, nauczyciele przygotowani do nauczania 6-latków i
                      nauczyciele gotowi wprowadzić całki w drugiej klasie. Jakie
                      podręczniki ma Twoje dziecko? Czy jest w klasie składajacej sie z
                      samych 6-latków? Czy jest po zerówce? Jesli nie, to czy dobrze i w
                      miarę biegle czyta i pisze? Jak sobie poradzi gdy będzie miał niższe
                      oceny niż dzieci 7 letnie i jak przeżyje pierwszą "1"? Ja też,
                      podobnie jak mama03, radzę odpowiedzieć sobie na powyższe pytania
                      wszystkim rodzicom 6-latków którzy myślą o posłaniu dziecka do
                      szkoły.
                      • joanna_poz Re: Dzieci rocznik 2004 - a szkoła 25.01.10, 10:04
                        > Czy jest po zerówce? Jesli nie, to czy dobrze i w
                        > miarę biegle czyta i pisze?

                        od kiedy to pięciolatek czy sześciolatek powinien umieć BIEGLE
                        czytać i pisać?
                        i o jakiej zerówce Ty piszesz? w tej chwili 5-latek w przedszkolu/
                        szkole realizuje program przygotowujący go do pójścia do pierwszej
                        klasy w wieku 6 lat.
                        • przeciwcialo Re: Dzieci rocznik 2004 - a szkoła 25.01.10, 14:08
                          Dzieki Joanna- dziecko idace do pierwszej klasy nie musi umiec
                          czytac, ma być przygotowane do czytania.
                      • zyza2 Re: Dzieci rocznik 2004 - a szkoła 25.01.10, 11:30
                        Z tego co wiem od nauczycielki w pierwszej klasie nie wolno robić
                        sprawdzanów i nie ma ocen a przynajmniej nie powinno być. Jeśli są
                        takie zapisy w nowej podstawie programowej to trzeba je egzekwować.
                        Oczywiście najpierw rozmawiam z Panią ,póżniej dyrektorem a jeśli to
                        nie pomaga piszę skargę do kuratorium.
                        • mama303 Re: Dzieci rocznik 2004 - a szkoła 25.01.10, 22:23
                          zyza2 napisała:

                          > Z tego co wiem od nauczycielki w pierwszej klasie nie wolno robić
                          > sprawdzanów i nie ma ocen a przynajmniej nie powinno być.

                          Nie ma zakazu sprawdzianów i nie ma zakazu wprowadzenia jakiegoś
                          systemu ocen /punkty, literki, uśmięchniete buźki itd./
                      • przeciwcialo Re: Dzieci rocznik 2004 - a szkoła 25.01.10, 14:07
                        Klasa siedmiolatków, sześciolatków 3 sztuki z czego tylko mój syn po
                        zerówce, dwoje bez zerówki. Program z tych trudniejszych Nowe Juz w
                        szkole, dzieci 30 w klasie i jakos żadne nie odstaje czy to
                        sześciolatek czy siedmoilatek. Klasa wyrównana.
                        Gdyby mi nauczycielka sugerowała tak jak innej mamie wyzej że
                        szesciolatka to do zerówki przesunąc to usłyszałaby kilka zdań ode
                        mnie. od pytań o kompetencje do wyrazania takich opinii do
                        znajomości podstawy programowej i założeń reformy. Ja raczej nie
                        siedze z zamknieta buzią na zebraniach.
                        • fogito Re: przeciwciało 25.01.10, 14:55
                          przybij piątkę smile
                          Ja też z tych, co zawsze mają coś do powiedzenia na zebraniach. Ale
                          niestety często tylko ja mam wątpliwości, a reszta rodziców siedzi
                          cicho jak stado owieczek uncertain

                          > Ja raczej nie
                          > siedze z zamknieta buzią na zebraniach.
                          • przeciwcialo Re: przeciwciało 25.01.10, 15:00
                            Za to zanim zacznie sie zebranie to tylko narzekania słychac.
                            W przedszkolu to samo.
                            • joanna_poz Re: przeciwciało 25.01.10, 15:16
                              można też ponarzekać na forumsmile (zamiast na zebraniu)
                              i postraszyć innych rodziców musem biegłego czytania i pisania już 1
                              wrześniasmile

                              • pelapa Re: przeciwciało 25.01.10, 16:05
                                Ja nie straszę. Moja 6-latka jest w klasie mieszanej z 7 latkami. I
                                oberwała w połowie wrzesnia pierwszą 1 bo nie zaznaczała całej pracy
                                domowej, tydzień potem trzy dwóje z uwagą do dzienniczka że nie umie
                                czytać. Przerabiali tekst o "Bubie", niby "duzy czyta małemu" ale
                                było zadane do nauczenia. Oczywiście moje dziecko nie czyta biegle,
                                ale coś tam czytac umiała, a ja naiwnie myślałam że to wystarczy. W
                                pazdzierniku pierwsza lektura, i ja ją przeczytałam córce ale w
                                szkole każde dziecko musiało przeczytać głośno po 1 stronie. I
                                znowu jedyna bo nie umiała dwuznaków. Do tej pory były już 3
                                lektóry, kazda po ok 50 - 100 stron. Ksiązki "nowe już w szkole" sa
                                moim zdaniem dla dzieci które już umieją czytac, już pod koniec
                                wrzesnia teksty są trudne a druga częśc to kosmos. Chyba że mądra
                                nauczycielka faktycznie dzieli teksty ana latwe i trudne i
                                dostosowuje je do poziomu ucznia. U córki przerabiane sa teksty
                                tylko ze stron "dla zaawansowanych" i to z nich sa oceny. Oczywiście
                                że poszłam do szkoły ale usłyszałam ze to wyłącznie moja decyzja że
                                posłałam ją do szkoły i Pani nie będzie obniżać poziomu specjalnie
                                dla 6-latków kosztem 7-latków. I co byś zrobiła? Od początku
                                awanturę? Innym rodzicom odpowiada "wysoki poziom" a rodzice
                                sześciolatków morda w kubeł bo mogli posłac dzieci do zerówki,
                                nadgorliwcy jedni. Dyrektorka ma dobra opinię o Pani więc wyszłam na
                                awanturnicę i "rodzica trudnego" Niby nie ma ocen ale Pani łatwiej
                                jak stawia oceny. I nie do swojej wiadomości tylko dzieci. Masz
                                szczeście że wybrałaś taką a nie inną szkołę, ale to nie jest
                                reguła. Znam kilku rodziców 6-latków w 1 klasie, w niektórych jest
                                super a w innych jak powyżej. Zdecydowanie lepiej jest w klasach
                                składających się z samych 6 latków.
                                PS sarkazm jest wyraznie nie na miejscu. Nie zamierzam nikogo
                                straszyć , ale zachęcam do gruntownego pprzemyślenia decyzji a
                                najlepiej porozmawiania z rodzicami dzieci z danej szkoły.
                                • pelapa Re: przeciwciało 25.01.10, 16:06

                                  sorry za ortografasmile)
                                • przeciwcialo Re: przeciwciało 25.01.10, 16:14
                                  Pani przegięła. Mój syn korzysta z tego samego zestawu książek i nic
                                  takiego niemiało miejsca. Załatwienie z dyrekcja czegokolwiek w
                                  cztery oczy mija się z celem. Swoje watpliwości powinnas spisac i
                                  czekac na odpowiedx. A tak- nie ma sprawy.
                                  We wrzesniu dostalismy rozpiske co po kolei dzieci beda przerabiac,
                                  zadnych lektur program nie przewiduje a jedynie teksty czytane przez
                                  panią- to wynika z podstawy programowej. Obecnie poznali wszystkie
                                  literki. Obowiązuja teksty łatwe, trudniejsze dla chetnych.
                                • fogito Re: przeciwciało 25.01.10, 18:45
                                  pelapa napisała:

                                  > Ja nie straszę. Moja 6-latka jest w klasie mieszanej z 7 latkami.
                                  I
                                  > oberwała w połowie wrzesnia pierwszą 1 bo nie zaznaczała całej
                                  pracy
                                  > domowej, tydzień potem trzy dwóje z uwagą do dzienniczka że nie
                                  umie
                                  > czytać.

                                  Ja bym powalczyła w kuratorium. Nie jestem jeszcze w temacie klasy
                                  pierwszej, ale brak ocen oznacza brak ocen.
                                  • mama303 Re: przeciwciało 25.01.10, 22:09
                                    fogito napisała:

                                    > Ja bym powalczyła w kuratorium. Nie jestem jeszcze w temacie klasy
                                    > pierwszej, ale brak ocen oznacza brak ocen.

                                    Tylko że to nie są oficjalne oceny! oficjalne oceny sa opisowe.
                                    Natomiast jakiś system oceniania nawet jest zalecany /także w nowej
                                    podstawie/- bo dzieci mają otrzymywać na bieżąco przekaz zwrotny od
                                    nauczyciela co robią dobrze a co źle. W praktyce bywa że jest
                                    nadużywany przez nauczycieli tak jak w powyższym przykładzie.
                                    • fogito Re: przeciwciało 26.01.10, 09:11
                                      mama303 napisała:

                                      >
                                      >
                                      > Tylko że to nie są oficjalne oceny! oficjalne oceny sa opisowe.

                                      No właśnie. Co to znaczy nieoficjanle oceny? Jak już nauczyciel nie
                                      umie się powstrzymać, to niech pozostawi je do swojej wiadomości,
                                      żeby wiedział nad czym jeszcze dziecko musi popracować. Stawianie
                                      jedynek takim mauchom i informowanie ich o tym to absurd.

                                      > Natomiast jakiś system oceniania nawet jest zalecany /także w
                                      nowej
                                      > podstawie/- bo dzieci mają otrzymywać na bieżąco przekaz zwrotny
                                      od
                                      > nauczyciela co robią dobrze a co źle.

                                      Oczywiście, że tak. Ale wystarczy powiedzieć nad czym dziecko ma
                                      konkretnie popracować, bez stawiania ocen. To nie jest aż takie
                                      trudne na litość.

                                      W praktyce bywa że jest
                                      > nadużywany przez nauczycieli tak jak w powyższym przykładzie.

                                      Jak widać jest, a nie powinno tak być. I to leży w gestii rodziców,
                                      żeby nauczcyiel w klasach 1-3 trzymał się ocen opisowych i motywował
                                      dziecko do pracy a nie dołował. I o to po prostu bym powalczyła.
                                      • mama303 Re: przeciwciało 26.01.10, 20:21
                                        fogito napisała:

                                        > No właśnie. Co to znaczy nieoficjanle oceny?

                                        To znaczy że Pani sobie wprowadza pewną metodę oceniania pracy
                                        dziecka. Taki ma sposób pracy, motywacji dzieci itd. Ma poparcie
                                        dyrektora oraz wielu rodziców /szczególnie tych najlepszych uczniów:-
                                        )/ Wątpie że nagle zmieni swoje metody za pomoca których pracuje od
                                        dawna

                                        > Jak już nauczyciel nie
                                        > umie się powstrzymać, to niech pozostawi je do swojej wiadomości

                                        Tylko że sens ocen polega właśnie na informowaniu o nich dzieci.

                                        > Stawianie jedynek takim mauchom i informowanie ich o tym to absurd.

                                        Oczywiście, też tak myślę. Pani może miec inne zdanie.

                                        > Oczywiście, że tak. Ale wystarczy powiedzieć nad czym dziecko ma
                                        > konkretnie popracować, bez stawiania ocen. To nie jest aż takie
                                        > trudne na litość.

                                        Jestes pewna że przekonasz o tym pedagoga który pracuje za pomoca
                                        ocen od wielu lat? Powodzenia.

                                        > Jak widać jest, a nie powinno tak być. I to leży w gestii
                                        rodziców,
                                        > żeby nauczcyiel w klasach 1-3 trzymał się ocen opisowych i
                                        motywował
                                        > dziecko do pracy a nie dołował. I o to po prostu bym powalczyła.

                                        Ponownie życze powodzenie.
                                        Wszystkie pierwszaki mi znane /i nie tylko pierwszaki/ w rożnych
                                        szkołach i u róznych nauczycieli mają wystawiane oceny.

                                        • fogito Re: przeciwciało 26.01.10, 20:48
                                          mama303 napisała:

                                          >
                                          > To znaczy że Pani sobie wprowadza pewną metodę oceniania pracy
                                          > dziecka. Taki ma sposób pracy, motywacji dzieci itd. Ma poparcie
                                          > dyrektora oraz wielu rodziców /szczególnie tych najlepszych
                                          uczniów:-
                                          > )/ Wątpie że nagle zmieni swoje metody za pomoca których pracuje
                                          od
                                          > dawna

                                          To w takim razie po co są podstawy programowei odgórne założenia. Ja
                                          zadzwoniłabym do kuratorium i zapytała, czy takie postępowanie jest
                                          właściwe skoro ocen ma nie być.


                                          >
                                          > Oczywiście, też tak myślę. Pani może miec inne zdanie.

                                          Pani nauczycielka nie jest wszechmogąca. Ma nad sobą kontrolę
                                          właśnie dyrekcji i kuratorium.

                                          > Jestes pewna że przekonasz o tym pedagoga który pracuje za pomoca
                                          > ocen od wielu lat? Powodzenia.

                                          Ja nie mam takiego problemu, więc nie muszę nikogo przekonywać.
                                          Gdybym uważała, że nauczyciel robi źle, to na pewno coś bym z tym
                                          zrobiła.

                            • fogito Re: przeciwciało 25.01.10, 18:44
                              przeciwcialo napisała:

                              > Za to zanim zacznie sie zebranie to tylko narzekania słychac.
                              > W przedszkolu to samo.

                              Dokładnie tak. W kuluarach wszyscy narzekają a oficjalnie siedzą
                              cicho jak myszki, żeby tylko się nie wychylać uncertain Porażka jak dla
                              mnie. Ja już miałam scysję z dyrektorem szkoły i skończyło się na
                              moim telefonie do kuratorium. Sprawę załatwiłam pozytywnie, ale
                              straciłam zaufanie do dyrekcji i dobrej intencji szkoły.
                        • mama303 Re: Dzieci rocznik 2004 - a szkoła 25.01.10, 21:57
                          przeciwcialo napisała:

                          > Gdyby mi nauczycielka sugerowała tak jak innej mamie wyzej że
                          > szesciolatka to do zerówki przesunąc to usłyszałaby kilka zdań ode
                          > mnie. od pytań o kompetencje do wyrazania takich opinii do
                          > znajomości podstawy programowej i założeń reformy.

                          Oczywiście że można i tak - w pyskówke pójść. Tylko że tu chodzi o
                          dziecko, które będzie z tą Panią codziennie po kilka godzin przez 3
                          lata. Gdyby tu nie chodziło o moje dziecko to jasne że poszłabym
                          rzuciła babce podstawą programową w twarz i powiedziała szczerze co
                          o tym wszystkim myslę. Tylko co by to mi dało??? i dziecku??? Gdyby
                          nauczycielka sie bardzo uparła to jeszcze udowodniła by mi że moje
                          dziecko nie nadaje sie do I klasy wink. Byłam na kilku rozmowach u
                          Pani. To były spokojne rozmowy. Babka bardzo inteligentna, ma swoje
                          argumenty że jest przeciwna reformie że nie chce zaniżać poziomu
                          innym dzieciom, że niektórzy z rodziców siedmiolatków wręcz uważają,
                          że program ma niski poziom dla ich dzieci.
                          Podobne rozmowy odbyli rodzice pozostałych sześciolatków.
                          Stworzyliśmy "wspólny front". Jedni zrezygnowali i cofnęli chłopca
                          do zerówki. Podobno ten chłopczyk w ogóle nic nie robił na lekcji.
                          Może był zestresowany, może potrzebował wiecej czasu i troski. Nie
                          wiem, być może wyszło z korzyścią dla niego a może pozostanie mu
                          uraz do szkoły na długosad.
                          Ja postawiłam na swoim chociaż bez awantur co uważam za swój sukces.
                          Pracowałam z dzieckiem bardzo dużo, także nad jej postawą. Gdy
                          czegoś nie umiała to mówiła głośno że sobie z tym nie radzi i
                          prosiła panią o pomoc!.Jestem z niej dumna bo bardzo wiele zrobiła
                          przez to półrocze i okazała sie twardzielką!
                          • przeciwcialo Re: Dzieci rocznik 2004 - a szkoła 26.01.10, 06:42
                            Spokojna i merytoryczna rozmowa to nie pyskówka. Pyskówka to atak
                            gdy nie ma się argumentów. Ja miałabym argumenty walcząc o wlasne
                            dziecko, poszłabym na rozmowę przygotowana.
                            • mama303 Re: Dzieci rocznik 2004 - a szkoła 26.01.10, 20:01
                              przeciwcialo napisała:

                              > Ja miałabym argumenty walcząc o wlasne
                              > dziecko, poszłabym na rozmowę przygotowana.

                              Nie wątpie w to. Pani prawdopodobnie tez miałaby argumenty i też
                              byłaby przygotowana.
                      • makurokurosek Re: Dzieci rocznik 2004 - a szkoła 10.02.10, 11:46
                        Zadania z jedną niewiadomą od zawsze znajdowały się w materiale klasy pierwszej,
                        ba zadania takie są wprowadzane do elementarzy cztero i pięciolatków dostępnych
                        w każdej księgarni.

                        Mój obecnie ośmioletni siostrzeniec uczęszczający do pierwszej klasy nie spełnia
                        twoich wymagań jakie stawiasz przed uczniem rozpoczynającym pierwsza klasę
            • przeciwcialo Re: Dzieci rocznik 2004 - a szkoła 24.01.10, 09:57
              Oj, dokładnie Fogito. To rodzice z reguły sa niedojrzali do szkoły,
              w dzieciach caly czas widzą nieporadna istotę któa trzeba chronić
              przed tą okropną edukacja.
          • martabmw Re: Dzieci rocznik 2004 - a szkoła 25.01.10, 15:50
            Chyba coś w tym jest. Wychowawczyni córki na zebraniu próbowała rodzicom wmówić,
            że rocznika 2005 nie obejmuje możliwość wyboru, tylko odgórnie idą do zerówki za
            rok jako pięciolatki. Jako, że z tych pyskatych jestem, zwróciłam pani uwagę, że
            nie doczytała projektu i niech nie wprowadza rodziców w błąd. Nastąpiło udawanie
            głupa i szybka zmiana tematu.

            W efekcie za kilka dni przy odbiorze córki, pani zaprosiła mnie na rozmowę, w
            której przez pół godziny przekonywała mnie jaką to krzywdę córce robię.

            Wiek emerytalny podnoszą, to po co się spieszyć w kierat. Rok szczęśliwego
            dzieciństwa, to dużo.
            • przeciwcialo Re: Dzieci rocznik 2004 - a szkoła 25.01.10, 16:16
              A ja raczej mysle o gap year kiedy młody człowiek niekoniecznie wie
              co chce po maturze, albo chce podszkolic język za granica.
              Wszyscy o jakims kieracie mówia.
              Dzieciństwo to troche wiecej niz dywan w przedszkolu i przerzucanie
              zabawek. dzieciństwo wcale sie nie kończy wraz z pójsciem do szkoły-
              kto tak mysli to faktycznie dziecku krzywdę robi.
          • makurokurosek Re: Dzieci rocznik 2004 - a szkoła 10.02.10, 11:33
            "Nauczycielki w przedszkolach mają odgórny nakaz zachęcania do
            > pierwszej klasy. Wiem od nauczycielki. To są takie niepisane naciski
            > ale bardzo wyraźne. Więc w większości ze strachu beda to robić czyli
            > mówić, ze dziecko jest gotowe do szkoł"

            Traktujesz rodziców jak upośledzonych, albo co najmniej nie mających ani chwili
            dla dziecka. Sądzisz, że rodzic nie jest w stanie ocenić czy opinia
            nauczycielki mija się z prawdą. Każdy z nas po powrocie z pracy spędza czas z
            dzieckiem. sądzisz że nie mamy możliwości ustalić czy dziecko skupia się na
            danej czynności, jak radzi sobie z rozwiązywaniem problemami, jak wygląda jego
            sprawność manualna, kreatywność, czy rozwija swoje zainteresowania, rozbudowuje
            zabawy o nowe elementy.

            "> Tylko, ze w tym przypadku reklamacji już nie ma i trzeba brnąć dalej
            > w edukację."

            Przedszkole to również szczebel edukacji
    • fonula bo to jest tak 25.01.10, 11:40
      Moje dziecko chodzi do I klasy złożonej z samych sześciolatków. No i
      oni faktycznie realizuja program po reformie, gdzie znajduje sie
      czas na zajęcia na dywanie, spokojne wprowadzanie materiału. Dziecko
      bardzo zadowolone, świetnie dające sobie radę, jak zresztą chyba
      większośc dzieci. Szkoła = przyjemność, nauka nowych rzeczy.
      Ale moje koleżanki mają dzieci 7-mio letnie w pierwszych klasach i w
      części jest tak, ze gdyby moje dziecko tam trafiło to nadążanie za
      pomysłami i wymaganiami pani okupilibyśmy stresem, codzienną
      wielogodzinną praca w domu. Bardzo wiele zależy od tego jaka jest
      Pani, jakie ma podejście, jaki jest podręcznik i chyba jakie ma sie
      szczęściewink. Moje dziecko nie ślęczy godzinami w domu nad pracą
      domową (a dzieci koleżanek tak). Owszem są prace domowe ale
      nie "kobyły". Uważam, że pomysł posłania sześciolatków do szkoły
      jest jak najbardziej trafiony, widzę to po moim dziecku i dzieciach
      w klasie, ale kadra pedagogiczna jest średnio przygotowana do zmian.
    • akotw73 Re: Dzieci rocznik 2004 - a szkoła 25.01.10, 13:43
      Polecam:

      ratujmaluchy.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=168&Itemid=


      http://ratujmaluchy.pl/index.php?
      option=com_content&task=view&id=167&Itemid=

      Ps. moje dziecko z lutego 2004 pomimo, że czyta, liczy i trochę
      pisze zostaje w przedszkolnej zerówce
    • ga-ti Re: Dzieci rocznik 2004 - a szkoła 25.01.10, 17:32
      Zaczynam pomału zaglądać na "Starsze dziecko", syn ma 5 lat i 3 miesiące, więc niedługo zawitam tu na stałe smile
      Długo myślałam nad zerówką i pierwszą klasą. Stanęło na tym, że pójdzie do "zerówki". U nas zerówka w szkole, dość dużej szkole, po 4 równorzędne klasy.
      Nasze "za":
      -mały z października, już w 5latkach widać różnicę między nim, a dziećmi ze stycznia, co będzie, jak zaczną dojrzewać?
      -raczej nie ma szans na I klasę samych 6 latków
      -zerówka w dużej szkole, mały będzie miał czas na poznanie szkoły, poznanie nowych kolegów (dzieci z przedszkola idą do różnych szkół), innych wymagań itp.
      -szkoła raczej mało przygotowana lokalowo (nie wiem, jak kadrowo) na 6 latki w I klasie, brak dywaników w klasach, brak miejsca na owe dywaniki, przerwy "na dzwonek", wspólne dla całej szkoły, wspólna stołówka, szatnia itp.
      -pewnie "edukacyjnie" syn by sobie poradził, choć jeszcze nie czyta smile ale po co mam go stresować tym, że jest słabszy od kolegów (7 latki w większości piszą i czytają, a nauczyciel raczej nie równa do słabszych, oni muszą nadążać za najlepszymi), co nie znaczy, że jak będzie starszy to i najlepszy smile nie o to mi chodzi
      -i co chyba najważniejsze, syn nie jest dojrzały emocjonalnie do nauki w szkole, w I klasie. Nie usiedzi w ławce 45 minut, nie potrafi się skupić 45 minut, do końca nie panuje nad swoimi emocjami (w razie niepowodzeń płacze, denerwuje się, zniechęca do dalszych prób), jaszcze "dziecinnie" zadaje mnóstwo pytań, nie potrafi czekać na swoją kolej, domaga się odpowiedzi, informacji itp. Niby w przedszkolu nie sprawia problemów, ale wiem, że w szkole takie zachowania przedszkolne nie przejdą smile Niechętnie i niepoprawnie wykonuje zadania typu narysuj szlaczek (jego motoryka mała niedojrzała do pisania).

      Mam nadzieję, że ten dodatkowy rok, już trochę "szkolny", a jeszcze trochę "na luzie" dobrze zrobi mojemu dziecku.
      Napisałam się smile Pozdrawiam!
      • monix123 Re: Dzieci rocznik 2004 - a szkoła 25.01.10, 18:07
        Ja -jak napisalam wyżej-mam córke z IV.2004. Nie jest genialna,
        sklada proste wyrazy, nie pisze, jest zupełnie przeciętna. znam nową
        podstawę programowa, przeglądałam książki. Jestem po zebraniu w
        przedszkolu. Pani dyr i wychowawczynie 5 latków szczerze powiedziały
        jak będzie wygladał przyszly rok naszych dzieci jak zostawimy je w
        przedszkolu. I naprawdę bardzo im jestem wdzieczna za tę szczerość.
        Przynajmniej sytuacje postawily jasno. Szkoda mi przedszkola
        bardzo..ale nei wyobrażam sobie Młodej tam zostawić. Nie idzie
        wcześniej do szkoły, idzie zgodnie z nową reformą. I tyle. Nie
        wyobrażam sobie,że jeśli zostawię ją w przedszkolu tak naprawdę
        zacznie się np uczyć czytać dopiero jak będzie miała 7,5 roku..no
        uważam to za lekką przesadę. Chociaż oczywiscie czytanie nei ejst
        najważniejszewink
        Na zebraniu było ok 45 rodziców dzieci z rocznika 2004. Z czego 3
        zgłosilo się jak padło pytanie o skzołę...ale...w rozmowach po i
        przed zebraniem już większość opowiadała sie za szkołą"że jeśli
        większość pójdzie to..."itd. Ja jednak przewiduję,ze duuużo 2004 r
        pójdzie do szkoły. A jesli tak nie będzie to ja osobiscie się bede
        bardzo cieszyławink)Im mniej tym lepiejwink
        Zreszta nad czym sie tu zastanawiać. Drugą mam z 2007 roku i już
        kompletnie nie będę miala wyboru.Do skzoły marsz..i tyle..czy mi się
        to podoba czy nie.
        • nena22 Re: Dzieci rocznik 2004 - a szkoła 25.01.10, 22:27
          ..."Pani dyr i wychowawczynie 5 latków szczerze powiedziały
          > jak będzie wygladał przyszly rok naszych dzieci jak zostawimy je w
          > przedszkolu. I naprawdę bardzo im jestem wdzieczna za tę
          szczerość."

          No paniom tą szczerość to trochę odgórnie narzucają, ale oczywiscie
          mogą się zdarzyć wyjątki. Pisałam wyżej o tym co nają mówić
          nauczyciele, sama byłam świadkiem spotkań, na których sprawdzano co
          mowią ( w ub. roku ) A teraz nacisk jest duuużo większy. Bo w tym
          roku to już się MUSI reforma udać.
          • monix123 Re: Dzieci rocznik 2004 - a szkoła 25.01.10, 23:20
            Pewnie i takwink Natomiast prawie wszystkie przedszkola w moim mieście
            mówią coś innego..tzn,ze czytać i pisać uczyć będą..i tam rodzice
            chcą dzieci oczywiscie zostawić.
            • kotwtrampkach Re: Dzieci rocznik 2004 - a szkoła 08.02.10, 15:58
              w moim przedszkolu dzieci uczą się liter, ale na zasadzie "tajnych kompletów" smile
    • maxi_74 Re: Dzieci rocznik 2004 - a szkoła 25.01.10, 20:40
      U nas - małe miasto- ok 70 tyś. prawie nikt nie posyła 6 latków do
      pierwszej klasy, w tym roku poszło 1% i w 2010 nie zanosi się na
      więcej, szkoły nie dostosowane, przepełnione. Dywanik u syna w
      obecnej pierwszej klasie jest wielkosci wycieraczki - (ustawa nie
      przewiduje wymiaru "dywanika")- tylko taki się mieści w klasie. Nie
      ma klas dla 6-latków i raczej szybko nie będzie. Córki luty 2004 do
      szkoły nie poślę, mimo, że zna liteki i powoli je składa. W
      przedszkolu ma opiekę 10 godzin w szkole 4 godziny nauki i 6 w
      niedostosowanej świetlicy - "przechowywalni" nie ma warunków dla 6-
      latów. Do świata starszych dzieci ma jeszcze czas.
      • przeciwcialo Re: Dzieci rocznik 2004 - a szkoła 26.01.10, 06:44
        Dywanik, podobnie jak małe kibelki to faktycznie argumenty .
      • kotwtrampkach Re: Dzieci rocznik 2004 - a szkoła 08.02.10, 15:59
        w moim nieduzym mieście, też mało dzieci pójdzie. Ale zastanawiam się ciągle, że
        jak za parę lat przeprowadzę się do większego miasta, to moje dziecko będzie
        jednym ze starszych w klasie ;-|
    • formelka1 Re: Dzieci rocznik 2004 - a szkoła 26.01.10, 00:22
      Ja mam chłopca 2004 z października, jest jedynym w zerówce 5 latkiem i jest
      leaderem całej klasy. W klasie dziewczynki są dużo większe od chłopców, część
      teraz kończy już 7 lat. Chyba wszystko zależy od dziecka i jego umiejętności
      bycia w grupie. Mój sobie poradził, ale gdybym widziała,że odstaje to też bym
      miała dylemat. Moim zdaniem w obecnej zerówce robią dużo mniej niż w
      przedszkolu. Ważne , aby decyzja była pod dziecko , a nie pod ambicje rodziców
      dobrana.

      pozdrawiam,
      justysia i jej męska drużyna
    • kuczynska78 Re: Dzieci rocznik 2004 - a szkoła 26.01.10, 09:54
      Moja córka jest z grudnia 2004. Od września idzie do szkolnej
      zerówki ( w naszym prywatnym przedszkolu od tego roku zerówki nie
      ma).
      A.
      • kilovolt Re: Dzieci rocznik 2004 - a szkoła 28.01.10, 18:34
        U nas w Warszawie w mojej dzielnicy zlikwidowali w zeszłym roku
        zerówki w przedszkolach. Za to utworzono je w szkołach. Rodzice w
        większości byli przeciwko temu, lecz zapewniano że w szkolnych
        zerówkach stworzą takie same warunki dla 6 latków jak w
        przedszkolnych zerówkach. I z tego co widzę, system będzie taki sam
        jak w przedszkolu. Jakby zerówka była w przedszkolu to bym teraz
        dziecko oczywiście tam zostawił, natomiast skoro nie mam wyjścia to
        poślę go do zerówki w szkole. I klasa oczywiście raczej nie wchodzi
        w grę, w zeszłym roku takich 6 latków było chyba z 1-2%, zatem w tym
        roku radykalnie to nie wzrośnie, najwyżej do 10% no i nasza
        nauczycielka w przedszkolu radzi dzieciom raczej iść jeszcze do
        zerówki niż do I klasy. No ale skoro ta zerówka będzie w szkole to
        chyba też może być pewnien plus, mimo że większość rodziców temu się
        sprzeciwiała, no bo jednak w szkole to chyba więcej czasu na naukę
        będą poświęcać dzieciom niż w przedszkolu.
    • daga_j Re: Dzieci rocznik 2004 - a szkoła 02.02.10, 13:51
      Ja posyłam córkę do szkoły, do I klasy. Argumentuję to tym, że podoba mi się
      nowa podstawa programowa, poza tym kolejny rok w przedszkolu czy tam zerówce
      niczego nowego by jej nie nauczył bo realizowaliby to co teraz w 5 latkach a
      moje dziecko sobie doskonale w tym radzi (nawet wyprzedza) - czyli nie chcę
      zmarnować jej roku a potem, żeby się w pierwszej klasie nudziła. A innym prawie
      najważniejszym argumentem u mnie jest to, że się przeprowadzamy i i tak dziecko
      by trafiło do obcego przedszkola/zerówki a po roku znowu do innych dzieci i pani
      - to wolę od razu na "trzylatkę" ją posłać w nowe środowisko. Ale życzyłabym nam
      aby w szkole do której pójdzie było dużo 6 latków w I klasie, idealnie jakby
      była oddzielna klasa dla 6 latków.
    • monis250 Re: Dzieci rocznik 2004 - a szkoła 05.02.10, 08:32
      Biorąc pod uwagę dojrzałość (a raczej jej brak)społeczną i
      emocjonalną oraz to, że nie popieram wysyłania tak wcześnie dzieci
      do szkoły, moja córa idzie od września do zerówki w przedszkolu.
    • alba27 Re: Dzieci rocznik 2004 - a szkoła 05.02.10, 09:10
      Co dziecko zyskuje idąc wcześniej do szkoły??? NIc, niestety, poza
      tym , że rok dłużej będzie pracowało, bo wcześniej zakończy edukację.
      Mój syn jest z lutego 2004 i będzie szedł do zerówki a to dlatego,
      że w moim mieście w zeszłym roku tylko 6 6latków poszło do szkoły ,
      teraz nawet niech idzie 1/3 to i tak będzie mniejszość, nie
      chciałabym żeby był jednym z młodszych, zwłaszcza potem w
      gimnazjumwink Poza tym u nas w przedszkolu jest super zerówka.
      ale...
      mam też córkę z maja 2005 i co??? Ją posyłam wcześniej do szkoły,
      ponieważ jak ona będzie miała 7 lat to będzie rok 2012 i nakaz dla
      wszystkich 6latków, boję się że klasy wtedy moga być przepełnione,
      bo pójdą wszystkie 6 latki i te 7 latki, które wcześniej nie poszły.
      Czyli z jednej strony nie chcę ale muszęwink
      Pójdą do szkoły razem, w jednym roczniku, z racji tego że roczniki
      będą pomieszne nie będzie to miało większego znacznia, ale będą w
      różnych klasach, niech każdy ma swoje życie, swoich przyjaciół,
      swoją panią itp.
      A wiecie co jeszcze? To jest tak naprawdę bez różnicy kiedy dziecko
      pójdzie do szkoly, w dorosłym życiu to nie będzie miało żadnego
      znaczenia, zawsze są jakieś plusy i minusy. Szkoda tylko że roczniki
      naszych dzieci to taki króliki doświadczalne...
    • matkawariatka Re: Dzieci rocznik 2004 - a szkoła 05.02.10, 09:18
      Ja taką decyzję podejmowałam rok temu, Zuzia rocznik 2003 poszła do
      1 klasy. Trafiłyśmy do szkoły gdzie była utworzona klasa dla samych
      6latków z oddzielnym wejściem do szkoły, toaletami itp. Poza tym
      pracuje z nimi wspaniała Nauczycielka, młoda z ogromnym zapałem do
      pracy. Dzieci klasa jest dwupoziomowa, na jednym poziomie ławki (na
      początku były stoliczki jak w przedszkolu ale niestety to się
      zupełnie nie sprawdza w szkole stąd decyzja nas-Rodziców o zmianie),
      tablica, szafki a poziom niżej służy do zabawy (dzieciaki posiadają
      różnego typu zabawki), jest dywanik i z tej sali na dole jest
      wyjście na tarasik z ławkami. Jest kolorowo i pięknie. Poza tym
      Zuzia trafiła do szkoły gdzie jest też klasa łyżwiarska i jej się
      spodobało że dzieci trenują łyżwiarstwo - codziennie są dowożone
      autobusem na Torwar a potem powrót do szkoły i ćwiczenia z trenerami
      więc 4 razy w tygodniu nie jest wcale na świetlicy a 1 raz przez
      godzinę. Nie jest to mój wymysł, Zuzia złapała bakcyla i nie ma
      rady. A teraz jest na obozie łyżwiarskim w Sanoku i jest szczęśliwa
      i podobno (info od trenerów)prosi o dodatkowe ćwiczenia i ćwiczy
      dłużej niż reszta. Lód mają 2 razy dziennie a potem
      ćiwczenia...Teraz już nie dzwonię bo jak dzowniłam do tej pory to
      zawsze okazało się że przeszkadzam więc po co mam wysłuchiwać że
      niepotrzebnie dzwonię (oczywiścia tak Zuzia mówi)...A Zuzia w
      kwietniu skończy 7 lat...Dodatkowo chodzi na basen 2 razy w tygodniu
      i o dziwo gdy przeprowadziłam rozmowę by z czegoś zrezygnować...bo
      może nie chce...bo może zmęczona to...zrezygnowała z karmienia kota
      (teraz to mój obowiązek)...podobno własnie to jest najbardziej
      męczące smile
      • matkawariatka Re: Dzieci rocznik 2004 - a szkoła 05.02.10, 09:20
        A i jeszcze jedno jak Zuzia poszła do szkoły nie znała liter (oprócz
        podstawowych A,B,C)...a na zakończenie semestru wzorowo smile dla mnie
        był to dobry pomysł ale pewnie dużo zalezy od Nauczyciela, szkoły a
        przede wszystkim dziecka.
    • kotwtrampkach Re: Dzieci rocznik 2004 - a szkoła 08.02.10, 16:15
      ech, nie popieram reformy - uważam, ze to zły pomysł z "mieszaniem" klas. i to
      przez trzy lata (jakby nie można było jednego rocznika tylko wymieszać ;-( )
      Znam akcję ratujmaluchy.pl Ale..
      Problem największy jest z siedmiolatkami.. To siedmiolatki będą pokrzywdzone w
      klasach z dziećmi młodszymi - program jest dostosowany do sześciolatków
      przecież! Pamiętam głosy z początku całej dyskusji, że starszaki będą się
      nudzić, bo zajęcia mają być dostosowane do dzieci młodszych..
      Ale też sie waham (moja córka jest z X 2004r.) Kiedy taki "starszak" (znudzony)
      zacznie rozrabiać, wiercić się, robić coś innego - moja młoda będzie sie w niego
      gapić jak w obrazek (i nie wykona swojej pracy). Dlatego dla mnie optymalnym
      rozwiązaniem byłaby klasa sześciolatków. Albo (po dłuzszym zastanowieniu)
      siedmiolatków z 2-3 młodszymi (dogoni, podciągnie się).
      Najgorszą wizją jest klasa pomieszana w połowie.. Nie wyobrażam sobie pracy
      nauczyciela (może mogłoby być 2?)
      dla mnie nie jest argumentem, ze dziecko nie zna liter - po to idzie do szkoły,
      zeby się nauczyć. NIe umie dodawać? Prawidłowo, nauka tego to program pierwszej
      klasy. Mnie dziwi pomysł zostawiania dzieci w zerówce, żeby za rok się nudziły i
      źle myslały o szkole.. A z drugiej strony bardzo boję isę trafić na kiepskiego
      nauczyciela, który zniechęci moje dziecko do nauki i szkoły ;-(
    • lynette Re: Dzieci rocznik 2004 - a szkoła 09.02.10, 11:56
      Mój synek jest z czerwca 2004. Zostaje w przedszkolu. Decyzja była
      prosta: porównanie tego, co może mojemu dziecku zaoferować
      przedszkole, a co szkoła. Przedszkole daje mnóstwo zajęć
      dodatkowych, wyjścia do teatru, na koncerty, wyjazdy na wycieczki i,
      co chyba okazało się najważniejsze, mnóstwo czasu spędzanego na
      świeżym powietrzu i w ruchu, a to w tym momencie oceniam jako
      bardziej przydatne dla ogólnego rozwoju mojego dziecka, niż pisanie
      literek. Mam porównanie, ponieważ mam w szkole już starszego syna.
      Dzieci w szkole spędzają czas od rana do popołudnia w budynku. Jest
      zakaz wychodzenia, nawet przy słonecznej pogodzie. Dzieci w czasie
      przerw tłoczą się na dusznym korytarzu. Nauczycielom łatwiej jest
      pilnować ich tu niż ruszyć tyłek i wyjść na podwórko. Biegać
      oczywiście nie wolno, bo to staje się niebezpieczne w takim tłumie.
      Co jeszcze? W szkole wyróżniane i faworyzowane są dzieci, że tak
      powiem, umiejące się zaprezentować, inne robią za tłum. W
      przedszkolu w czasie występów biorą udział wszystkie dzieci: i to
      które się jąką i to, które się wierci. Każde ma swoją rolę. W szkole
      tylko dzieci atrakcyjne, opanowane, bez wad wymowy. Bardzo jest to
      krzywdzące dla innych.
      Porównując więc oferty wybieram przedszkole, bo szkoła niestety nie
      zachęca mnie niczym.
      • matkawariatka Re: Dzieci rocznik 2004 - a szkoła 09.02.10, 14:06
        Pod tym zwględem moja szkoła jest inna.
        We wrześniu Zuzia nie jeździła jeszcze na torwar po zajęciach przez
        cały czas byli na dworze (naprawdę fajny plac zabaw)...i odbieranie
        było z dworu (oczywiście w ciepłe dni). Wycieczki? Nie wiem gdzie
        chodzi się teraz w przedszkolu ale Zuzia była w I semestrze 2 razy w
        Zamku Królewskim na lekcjach dla dzieci (dwóch różnych), jedna
        wycieczka do Krainy Mikołaja w KOłacinku, jedna do fabryki bombek
        choinkowych, chyba ze dwie do parku (w ramach tematów jesiennych).
        Poza tym koncerty i teatrzyki sa tak samo jak w przedszkolu. W
        przedstawieniach 6 latki biorą udział wszystkie a nie wybrane.Ale
        oczywiście rozumiem że co szkoła to obyczaj !
        • ga-ti Re: Dzieci rocznik 2004 - a szkoła 09.02.10, 23:27
          Matkawariatka! A gdzie Ty taką szkołę znalazłaś??? To państwowa, czy prywatna? Ta dwupoziomowa klasa, oddzielne wejście, super nauczycielka, mnóstwo zajęć dodatkowych... Czytam i czytam i nie mogę się nadziwić! Toż to spełnienie moich snów i marzeń smile
          Gratuluje i po cichu zazdroszczę!
          • nena22 Re: Dzieci rocznik 2004 - a szkoła 10.02.10, 01:37
            Tak, tez to pytanie zadałam ale coś wcięło...
            To państwowa szkoła? Bo dzisiaj bodajże w uwadze pokazywali troszke
            inną szkolną rzeczywistość. Czesto nie ma papieru toaletowego a Ty
            tutaj takie rarytasy przedstawiasz...
          • matkawariatka Re: Dzieci rocznik 2004 - a szkoła 10.02.10, 09:51
            Państwowa, 175 w Warszawie (Ochota).
            • matkawariatka Re: Dzieci rocznik 2004 - a szkoła 10.02.10, 09:52
              Nie oglądałam Uwagi ale z tym papierem to rzeczywiście jest coś na
              rzeczy...nie wiem my z racji tego że jest nas malo i dzieciaki mają
              swoją toaletę (tylko dla tej klasy) zrobiliśmy zrzutkę na mięciutki
              papierek do dupki smile
    • monix123 Re: Dzieci rocznik 2004 - a szkoła 10.02.10, 15:59
      matkawariatka - faktycznie z opisu Wasza szkola wygląda super, tylko
      pozazdrościć...
      U nas dziś zebranie w szkole /dla dzieci z rocznika 2004 wlaśnie/,
      ciekawe co nam ciekawego powiedzawink Jakoś cudów się nie
      spodziewam..no,ale pozyjemy , zobaczymy.
      My zreszta juz zdecydowani na szkołę, więc to zebranie to dla nas
      formalność.
      • zyza2 Re: Dzieci rocznik 2004 - a szkoła 10.02.10, 16:43
        U nas w przedszkolu Panie wszystkim wmawiają , że dzieci jeszcze
        nie są gotowe do szkoły. Testu dojrzałości, który miał być zrobiony
        w listopadzie do tej pory nie otrzymałam. Panie podobno boją się o
        swoje etaty. Dodam, że nasze przedszkole nic ciekawego nie ma do
        zaproponowania dzieciom, w tej chwili przedszkole to przechowalnia
        maluchów, przynajmniej naszecrying
        Ja jednak zaryzykowałam zapisałam córkę do szkoły.
        • pearl24 Re: Dzieci rocznik 2004 - a szkoła 11.02.10, 11:04
          Wydaje mi sie że tez w penien sposób powinniśmy rozdzielic tutaj rozterki
          rodziców gdzie dzieci mają jeszcze zerówkę w przedszkolu i tutaj czy zostanie w
          zerówce czy pierwsza klasa w szkole - a tych u których juz tych zerówek w
          przedszkolu nie ma - czyli tak czy inaczej szkoła tylko albo zerówka albo 1 klasa.

          Nasze przedszkole ma super ofertę zajęć i świetne panie,jedzeniem byłyby te same
          dzieci - ale nie mamy juz zerówkimjakby była to bym nie myslała o szkole.

          A tak na pewno szkoła i w tym wypadku to juz wole 1 klasę o ile beda same 6latki
          i jesli tylko kilka znanych córce dzieci z przedszkola tez tam pójdzie - jakby
          nie było w znanym gronie łatwiej.
          Sama pracuję i w szkole i w przedszkolu i dużo podpytuje nauczycielki,pytam o
          opinie rodziców.
          Są przerózne.Czekam na spotkanie w obu szkołach które mam blisko domu i zobaczymy.
          • kilovolt Re: Dzieci rocznik 2004 - a szkoła 16.02.10, 10:47
            Ja zdecydowałem się posłać swoje dziecko do zerówki szkolnej, w
            przedszkolu już niestety została zlikwidowana. Jak wiadomo, 6 latków
            w zeszłym roku poszło niewielu do I klasy i jak słyszałem to
            nauczycielki miały problemy z tymi dwoma czy trezma 6 latkami w
            swojej klasie, gdyż jak wiadomo odstawały od 7 latków. Generalnie
            więc zdecydowana większość rodziców nie popiera wcześniejszego
            posyłania dzieci do szkoły, to samo mówią nauczycielki w przedszkolu
            tzn. radzą lepiej do zerówki. W tym roku może będzie odrobinę więcej
            tych dzieci, ale generalnie nastawienie rodziców jest przeciw.
            Zmieni się to dopiero kiedy będzie obowiązek posyłania 6 latków do I
            klasy, wówczas klasę taką dopiero można objąć normalnym programem 6
            latków. Teraz nie będę eksperymentował na swoim dziecku 6 letnim
            wśród 7 latków, pójdzie starym torem tak jak jego starsi koledzy,
            tak jak to było zawsze.
            • a-bara Re: Dzieci rocznik 2004 - a szkoła 17.02.10, 19:44
              Ja raczej posle 6 latka do pierwszej klasy (luty 2004)

              W zeszlym roku faktycznie bylo sporo zamieszania z programem i
              poziomem dzieci. 7 latki byly po nauce pisania i czytania w
              przedszkolu, 6 latki niekoniecznie. W tym roku wszystkie 5 i 6 latki
              w przedszkolu maja ten sam program edukacyjny, wiec beda tez
              startowac z tego samego poziomu. Przynajmniej tak jest u nas w
              przedszkolu. W przyszlym roku niczego nowego sie nie nauczy bo
              bedzie przerabial ten sam program, a nie daj Boze trafia sie te same
              karty pracy. Nuda
              • kilovolt Re: Dzieci rocznik 2004 - a szkoła 17.02.10, 23:08
                Niezupełnie, z tego co się zorientowałem to jednak od dzieci w
                szkolnej zerówce więcej się wymaga niż od pięciolatków w
                przedszkolu. Jednak nieco tych literek już poznają zatem o nudzie
                nie może być mowy.
                Jeszcze jedna rzecz mnie przekonała, u nas w przedszkolu było
                spotkanie z psychologiem który dokładnie omawiał całą reformę,
                wszytkie różnice programowe i tak naprawdę okazało się, że aby
                dziecko 6 letnie poradziło sobie bez problemów w I klasie to
                musiałby być zrealizowany dość bogaty program dla pięciolatków w
                przedszkolu. Dużo się mówi o nowym programie w szkole podstawowej
                ale prawie nic o nowym programie dla pięciolatków, którego
                zrealizowanie jest konieczne dla pójścia odrazu do I klasy.
                Tymczasem tak naprawdę to w przedszkolach dokładnie tego nie
                realizuje się i prawdę mówiąc dużo do tego brakuje. Właściwie do
                tego programu podchodzi się w szkolnych zerówkach, więc bzdurą jest
                twierdzenie o powtarzaniu tego samego. Po szkolnej zerówce dziecko
                znacznie lepiej jest przygotowane do I klasy. Pani psycholog była z
                nami szczera, sama stwierdziła że w zeszłym roku posłała swoje
                dziecko po przedszkolu do szkolnej zerówki właśnie z powyższych
                względów i twierdzi że zerówka jednak dużo daje dziecku.
                • anyaa Re: Dzieci rocznik 2004 - a szkoła 18.02.10, 09:52
                  A ja chciałąm zapytać:
                  CO Wam da, że poślecie 6-latki do I klasy? Szkoła to codzienne
                  długie siedzenie w ławkach, prace domowe, jedzenie na stołówce na
                  czas, lekcje do godz. 12-13, potem świetlica. To wszystko nie musi
                  być złe, ale po co przyspieszać?
                  Jak już wejdą w tryby machiny, to odwrotu nie bedzie.

                  Mam córkę, która w zeszłym roku mogła iść jako 6-latka do I klasy,
                  świadomie zostawiłam ją w zerówce przedszkolnej i nie żałuję. Córka
                  jest bardzo zdolna, już rok temu płynnie czytała i umiała pisać, na
                  pewno poradziłaby sobie wśród 7-latków. Tylko po co? Pisanie i
                  czytanie to nie wszystko, tego zdążą się jeszcze nauczyć i będą
                  ciwczyć przez długie lata.

                  Zerówka to ostatni rok, kiedy mogą się wspólnie bawić do woli,
                  doskonalić umiejętności społeczne, spędzać godziny na pracach
                  plastycznych, zajęciach ruchowych, zabawie na podwórku, chodzić na
                  wycieczki i spacery. Ale też cwiczyć grafomotoryke, orientację w
                  przestrzeni i wiele innych umiejętności, które pózniej w szkole
                  bardzo się przydadzą.
                  To już nie wróci...

                  Żeby nie było jednostronnie - mam tez syna, który jest juz uczniem i
                  bardzo lubi swoją szkołę i panią. Tylko że kończy lekcje po 4-5
                  godzinach i mam wybór: zostawiać go w świetlicy czy gimnastykować
                  się codziennie, żeby odebrać go o odpowiedniej godzinie. Widzę tez,
                  jak ogromna wydaje się dla niego szkoła po naszym kameralnym
                  przedszkolu, gdzie wszyscy się znali.


                  1% podatku szansą dla Michałka
                  • a-bara Re: Dzieci rocznik 2004 - a szkoła 19.02.10, 20:45
                    Z tego powodu, ze byc moze w przedszkolu po prostu by sie nudzil.
                    Nie potrafi jeszcze czytac ani pisac ale po przeprowadzonych
                    testach w przedszkolu i dzisiejszym w poradni psycho-pedagog.
                    wyszlo, ze jest bardzo inteligentny. Wyniki byly duzo lepsze od
                    przecietnych. U Bartosza w przedszkolu 5 i 6 latki sa w jednej
                    grupie i przerabiaja te same karty pracy. W szkole beda tez
                    przerabiac ten sam program.
                    Mam jeszcze drugie dziecko, ktore poszlo do szkoly jako 7 latek, z
                    tym , ze jest on z konca grudnia wiec w sumie byl tylko o 41
                    dni starszy niz Bartosz. Nie widze wiec problemu.
                  • mama303 Re: Dzieci rocznik 2004 - a szkoła 19.02.10, 21:10
                    anyaa napisała:

                    > A ja chciałąm zapytać:
                    > CO Wam da, że poślecie 6-latki do I klasy?

                    Moje dziecko np. się świetnie odnalazło w szkole, w I klasie.
                    Otwarcie mówi że dużo bardziej woli szkołę niż przedszkole. W szkole
                    jest poważniej traktowana, bardziej samodzielna i odpowiedzialna, ma
                    wiecej do powiedzenia. Jej to wyraźnie odpowiada. Lubi bardzo szkołę
                    pomimo że jako sześciolatek miała na poczatku spore problemy z
                    pisaniem.
                  • ada828 Re: Dzieci rocznik 2004 - a szkoła 19.02.10, 22:35
                    Z Twojego postu i poprzednich wynika, ze decyzja powinna być podjęta w
                    zależności od tego co oferuje przedszkole, a co szkoła. Mój syn jako 6-latek
                    poszedł do I klasy i po lekcjach bawi się w świetlicy. W szkole ma lepiej.
                    Codziennie (w ramach świetlicy albo wf) wychodzi na dwór. W szkole akceptowalne
                    są bardziej energiczne zabawy, bo dzieci maja więcej przestrzeni, w której mogą
                    przebywać. Moja córka uczęszcza do przedszkola, w której był syn, i uważam, że w
                    przedszkolu dzieci pod względem ruchowym są ograniczane, co się usprawiedliwia
                    chorobami, albo możliwością urazu. "Szkoła" brzmi poważnie, ale jestem
                    przekonana, że moja córka siedzi "grzecznie" dłużej niż syn na lekcjach ucząc
                    się. Co nie oznacza, ze nadal nie mam watpliwości, czy dobrze postąpilismy
                    posyłając 6-latka do szkoły, ale czy gdybysmy "zostawili" go w przedszkolu było
                    by inaczej?
                • koci Re: Dzieci rocznik 2004 - a szkoła 18.02.10, 10:16
                  A ja czegoś tu nie rozumiem. Moje przedszkolaki (z V 2004 i VI 2005) przeszły w
                  szkole testy "dojrzałości szkolnej" i okazało się, że powinny iść ze swoim
                  rocznikiem przed reformą, bo...są na etapie rozwoju dla swojego wieku, czyli
                  4,5-latek na poziomie 4,5latka, a 5,5latek na poziomie 5,5 latka. Cóż za dziwne
                  zjawisko?!?
                  W związku z tym panie odradzają mi posłanie dzieci odpowiednio do zerówki i I
                  klasy bo sobie NIE PORADZĄ. Np. mój 4.5latek nie umie płynnie rysować szlaczków,
                  a moja 5,5latka nie umie opowiadać historyjek z obrazków. Hmmm, to może najpierw
                  ministerstwo zweryfikowałoby te testy i określiło, co powinien umieć pięciolatek
                  idący do zerówki, a co 6latek idący do I klasy, bo na razie wygląda na to, że to
                  moje dzieci mają nadganiać program żeby iść z nową reformą do szkoły, a nie
                  program ma się dopasować do nich.
                  • mama303 Re: Dzieci rocznik 2004 - a szkoła 19.02.10, 21:15
                    koci napisała:

                    > a moja 5,5latka nie umie opowiadać historyjek z obrazków.

                    Powiem szczerze że moja już siedmiolatka ma z tym problemy. Nie wiem
                    dlaczego ale to jej jakoś źle wychodzi chociaż ogólnie jest bardzo
                    rozgarnięta wink.
    • czar_bajry Re: Dzieci rocznik 2004 - a szkoła 20.02.10, 00:56
      Mój idzie do "0" jak i pozostałe dzieci z jego grupy.
      • jodipiku Re: Dzieci rocznik 2004 - a szkoła 22.02.10, 14:19
        ja bym poslala do zerowki ale w szkole, ale cala grupa
        przedszkolnych starszakow idzie do pierwszej klasy! wiec aby syn
        znow nie wyladowal z nowymi dziecmi posle go z nimi do 1 klasy.Jest
        rozgarniety, jesli bedzie program realizowany jak obiecuja to mysle
        ze damy rade...nie chce ale musze...mam nadzieje ze nie bede
        zalowac...
    • majkat12 Re: Dzieci rocznik 2004 - a szkoła 22.02.10, 20:40
      Ja posyłam córkę urodzoną w marcu do I klasy. Uważam, że da sobie
      radę, również taka opinia jest jej wychowawczyń w przedszkolu.
      Również za jest fakt, że jeżeli teraz by poszła do "0" to w
      następnym roku w pierwszej klasie będą dzieci z jej rocznika to jest
      na plus, ale na duży minus to dzieci z 2005 roku, czyli zasadniczo
      różnica wiekowa powiększy się i generalnie podejście nauczycieli w I
      klasie będzie za rok inne niż obecnie. Wg mnie pomimo wszystko,
      program itd. będzie na niższym poziomie niż obecnie ponieważ
      WSZYSTKIE dzieci będą młodsze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka