Dodaj do ulubionych

Syn 11lat nie chce chodzić do szkoły-już nie wytrz

29.09.10, 09:16
Jestem trochę podłamana obecną sytuacją, dla tego sięgam po rady na forum:
Syn ma 11 lat i już od zeszłego roku, a może nawet to się zaczęło, zaczął mówić, że nie chce chodzić do szkoły. Ciągle wykazywał niezadowolenie. Syn jest zdolny matematycznie, wygrywał konkursy więc rok temu zaczęłam zastanawiać się, czy nie przenieść go do klasy matematycznej, może zainteresuje się nauką... Klasy matematycznej w podstawówkach nie znalazłam, ale dowiedziałam się, że w innej szkole niedaleko naszego domu jest generalnie dobry poziom jeśli chodzi o ten przedmiot, a szczególnie jedna klasa jest do przodu. Tamta szkoła zawsze mi się marzyła, ale była dla nas nieosiągalna bo odnosimy się do innej szkoły w naszej dzielnicy. Bardzo dużo rodziców chce zapisać dzieci do tamtej szkoły, ale nie przyjmują nikogo poza rejonem, bo po prostu za dużo chętnych. Jednak w zeszłym roku przyszła do mnie na zajęcia (uczę angielskiego) pani psycholog z tej lepszej szkoły. Kiedy dowiedziała się, że marzy mi się jej szkoła, to sama powiedziała, że porozmawia z dyrektorką. Tak zrobiła, i syn od września tego roku chodzi do tej szkoły. Szkoła nie jest daleko, prawie taka sama odległość jak i poprzednia. Myslałam, że zainteresuje się, tym bardziej, że chodzi do klasy z dawnym kolegą z przedszkola, a w innej klasie jest jego najlepszy kolega. Ale nie, codziennie opowiada jaka zła jest ta szkoła (czepia się drobiazgów), rano nie mogę go podnieść i wysłąć do szkoły. Tracę tyle sił i energii, ile potrzebuję do prowadzenia zajęć z angielskiego przez cały dzień. Już nie wytrzymuję. Syn nie ma konfliktów z dziećmi z klasy, oczywiście jest nowy i nie jest to łatwa sytuacja, ale też nie powód żeby chodzić cały czas nieszczęśliwym.
Co ja robię:
Mówię, że rozumiem, bo sama chodziłam do 6 szkół.
Przypominam, że kilka lat temu sam prosił się do tej szkoły bo chodzi tam kolega.
Uczę pozytywnego myślenia, żeby wyobraził sobie że są o wiele gorsze sytuacje, i jego nie jest taka zła. Ale syn ma słabą wyobraźnię )))
Tłumaczę, że to dla jego dobra (trzeba myśleć o przyszłości), że z tej szkoły zostanie przyjęty do lepszego gimnazjum (W naszej dzielnicy są 2 Gimnazja, my odnosimy się do takiego gdzie rządzi taka banda huliganów no i poziom tam jest niski; w tym drugim i atmosfera fajna i poziom, ale dostać się trudno bo znowu dużo chetnych. Z tej szkoły będzie natomiast przyjęty bezwarunkowo.)
Wydaje mi się, że syn nie chce zrobić wysiłku, żeby przyzwyczaić się do nowej szkoły. Są w życiu trudne sytuacje kiedy trzeba zrobić krok do przodu, tak mu tłumaczyłam. Wiem, że on protestuje, bo nie była to jego decyzja, ale jest on mało ambitny, a tutaj pojawiła się szansa i postanowiłam wykorzystać dla jego dobra.. Teraz nie wiem czy dobrze zrobiłam, przenosząc go do innej szkoły, ale myślę, że na długą metę wyjdzie to na dobre. Mam męża, ale on tu jest raczej bierny, jemu obojętnie co i jak u syna z nauka.
Nie wiem jak reagować kiedy syn ciągle narzeka na nową szkołę, wydaje mi się, że on po prostu nie chce chodzić do szkoły generalnie. Obydwoje jesteśmy przygnębieni. Co robić?

Obserwuj wątek
    • olamka1 Najpierw rozróżnić dwie sprawy: 29.09.10, 09:32
      1. Czy nie chce chodzić do nowej szkoły a deklaruje chęć powrotu do starej?
      2. Czy generalnie nie chce chodzić w ogóle do szkoły?
      Jeśli opcja nr 1 i faktycznie chce do starej - przeniosłabym z powrotem
      Jesli - 2 - no cóż... wybadałabym, czy ma tam jakieś wielkiego kalibru "traumy"... jeśli nie ... hm... ja zaczęlabym po prostu więcej WYMAGAĆ. Na zasadzie: Szkoła to Twój OBOWIĄZEK - jak chodzenie do pracy! Olałabym narzekania - na zasadzie - MUSISZ chodzić do szkoły bo TAKIE JEST ŻYCIE. Bo... to po prostu prawda.
    • zakletawmarmur Re: Syn 11lat nie chce chodzić do szkoły-już nie 29.09.10, 09:45
      Czyli:
      To TY miałaś ambicje, żeby dziecko chodziło do lepszej szkoły coby zwiększyć jego szanse w dorosłym życiu na sukces.
      Uważasz, że szkoła to tylko nauka, młody powinien myśleć podobnie i docenić to co mu się trafiło.
      Nie przedyskutowałaś tego porządnie z synem, bo sama wiesz lepiej co jest dla niego dobre.
      Skoro Ty zmieniałaś szkołę 6 razy i było ok, to on też powinien mieć podobnie (ciekawe z jakich powodów Ty szkołę zmieniałaś- też fanaberii rodziców).
      Teraz oczekujesz do niego, że będzie z tym wszystkim szczęśliwy.

      IMO 11 syn jest juz na tyle duży, żeby móc samemu uczestniczyć w podejmowaniu takich decyzji. Szkoła to nie tylko poziom. Zresztą zdolne dziecko w kiepskiej szkole może mieć więcej sukcesów niż w dobrej. Dlaczego? Bo bardzo ważna jest atmosfera podczas nauki.
      Dziecko, które chce do szkoły chodzić, będzie się uczyło szybciej i więcej, niż te, które jest do nauki zmuszane. I wtedy poziom szkoły staje się nieistotnym szczegółemsmile

      Generalnie problem polega na czymś innym. Ty wiesz lepiej. Co ma robić, myśleć, czuć. Zamiast dążyć do usamodzielnienia go, dążysz do sprawowania pełnej kontroli. Co powinnaś zrobić? Przede wszystkim wyluzować. Za dwadzieścia lat nawet nie będziesz pamiętać jaką podstawówkę i gimnazjum skończył. Nie jest to znowu tak ważna rzecz, żeby mogła jakoś destrukcyjnie wpłynąć na jego dalsze życie. Destrukcyjnie możesz wpływać tylko Ty. Jeśli będziesz tak dalej go kontrolować, wybierać mu szkoły, znajomych i przekonywać jak ma myśleć i co ma czuć!
    • morekac Re: Syn 11lat nie chce chodzić do szkoły-już nie 29.09.10, 09:56
      Spytałaś się go o zdanie przed zapisaniem go do tamtej szkoły?
      Wyobraź sobie, że twoj mąż zarządza pewnego dnia przeprowadzkę do innej dzielnicy bez pytania się ciebie o zdanie...
      • samaira Re: Syn 11lat nie chce chodzić do szkoły-już nie 29.09.10, 10:47
        Dziewczyny, dziękuję, odpowiadam na pytania:
        to prawda, że to była moja decyzja, ale syn jest raczej bierny. Nie chodzi tu tylko o poziom nauczania w przyszłym gimnazjum, tylko fatalną atmosferę. Gdybym czekała, żeby zobaczyć jak będzie, to potem już nie będę mogła przerzucić go do lepszego o tak po prostu. Uczę angielskiego, znam nauczycieli z tego gimnazjum i wiem jak to jet tam. A tu jest watek o tych 2 gimnazjach (założony przez inna mamę) - to same zobaczcie a zrozumiecie czemu to robie:
        forum.gazeta.pl/forum/w,298,116438011,,gimnazjum_we_wlochach_.html?v=2 Dla tego zaplanowałam z tą szkołą. Syn już do starej szkoły chodził niechętnie, to nie było tak, że zaczęło się to teraz, ale teraz jest gorzej, bo do niechęci do szkoły w ogóle dochodzi stres nowej szkoły. Chociaż tak jak pisałam, ma starych znajomych. Ale on się czepia tej nowej szkoły okropnie. W wakacje syn zgodził się, że będzie chodzić do nowej szkoły, więc nie było to na siłę.
        U nas często jest tak: wymyślam dla syna jakieś zajęcia, najpierw obi niechętnie, bo brakuje mu inicjatywy a potem on się wciąga i jest ok, sam bardzo chce to robić. Ale ta jego niechęć strasznie mnie wyczerpuje.
        Wydaje mi sie, ze dzieci obecnie maja za łatwe życie. Nie umieją walczyć z trudnościami. O taka zmiana szkoły to juz katastrofa. Bo to nie jego decyzja. W tym wieku on jest uparty, nie chce myc zębów i jeść warzyw, to mam mu na to pozwolić?
        • morekac Re: Syn 11lat nie chce chodzić do szkoły-już nie 29.09.10, 11:02
          Chłopak ma 11 lat, a ty go traktujesz jak 3-latka...
          Co do gimnazjum: z automatu przyjmowane są dzieci zamieszkałe w rejonie danej szkoły. Dzieci spoza rejonu są przyjmowane w miarę wolnych miejsc i szkoła może postawić dodatkowe kryteria. Jeśli twój syn nie będzie się uczył, to i tak nie przyjmą go do tego lepszego gimnazjum i twoje chcenie nic tu nie zmieni. Zmieniliście tylko szkołę, a nie miejsce zamieszkania...
          • samaira Re: Syn 11lat nie chce chodzić do szkoły-już nie 29.09.10, 11:28
            Zmiany przeprowadziłam na pewno korzystne, i nie chcę z tego tłumaczyć się. Już nie bedę wdawała się w szczegóły bo ujawniłam jakie to są gimnazja, ale z tej szkoły on się dostanie do dobrego. Nie chodzi o to.
            Spodziewałam się jakichś dzielnych rad. Ja zazwyczaj nie naciskam na dziecko, daje duzo swobody, syn do ostatniego czasu był bardzo rezolutny, a teraz ten wiek chyba trudny przyszedł, może po prostu przeczekać, ale jestem wykończona psychicznie...
            Chodzi mi bardziej o niechęć do szkoły (przypominam, że pojawiła się w STAREJ szkole), nie była związana z konfliktem, myśle, że raczej z braku zainteresowania, trochę z lenistwa. W nowej szkole on tylko MA POWÓD żeby tłumaczyć się z niechęci.
            • joa66 Re: Syn 11lat nie chce chodzić do szkoły-już nie 29.09.10, 12:03
              Trudno cokolwiek radzić dopóki nie wiadomo z czego wynika niechęć syna do szkoły.

              Jak on to tłumaczy?
              • samaira Re: Syn 11lat nie chce chodzić do szkoły-już nie 29.09.10, 12:27
                codziennie coś nowego: a to na matematyce za dużo piszą, a to na informatyce Pani nie taka. Na kolegów skarży się rzadko, chociaż zdarzyło się że ktoś wypomniał mu, że jest nowy, ale z kolei w starej szkole jeden chłopak mu dokuczał, i wychodzi na jedno. Wydaje mi się, że taka zmiana szkoły go wzmocni w końcu, ale teraz musi znaleźć siły i to przetrwać. Ja na jego uwagi reaguję różnie, czasami współczuję, czasami tłumacze, że to nic złego.
                • joa66 Re: Syn 11lat nie chce chodzić do szkoły-już nie 29.09.10, 12:31
                  A w której jest teraz klasie?
                  • morekac Re: Syn 11lat nie chce chodzić do szkoły-już nie 29.09.10, 12:38
                    Pewnie w V-tej...
                    • joa66 Re: Syn 11lat nie chce chodzić do szkoły-już nie 29.09.10, 12:47
                      Najpierw upewniłabym się czy nie kryją się za tym inne poważne problemy np. zdrowotne, społeczne itd (rozmowa z wychowawcą, pedagogiem szkolnym)

                      Jeżeli wszystko jest w porządku, zabrałabym delikwenta na dużą pizzę i porozmawiała:
                      -co nie podoba mu się w obecnej szkole
                      -co nie podoba mu się w instytucji szkoły
                      -czy chce wrócić do poprzedniej szkoły i czy wie jakie są tego konsekwencje
                      -i najważniejsze JAKIE ON MA POMYSŁY na to, żeby było mu lepiej


                      p.s. co do warzyw- dosyć proste- pytasz się go jakie warzywa mu kupić, albo dajesz 10 zł i wysyłasz do pobliskiego zieleiniaka, żeby sobie sam wybrał
                      • olamka1 :))))) 29.09.10, 12:57
                        Gdybyś wszystko było takie proste...
                        Typuję odpowiedzi mojego zbuntowanego krewniaka:
                        > Jeżeli wszystko jest w porządku, zabrałabym delikwenta na dużą pizzę i porozmaw
                        > iała:
                        > -co nie podoba mu się w obecnej szkole
                        Wszystko mi się nie podoba sad
                        > -co nie podoba mu się w instytucji szkoły
                        Bez sensu jest
                        > -czy chce wrócić do poprzedniej szkoły i czy wie jakie są tego konsekwencje
                        Wali mnie to
                        > -i najważniejsze JAKIE ON MA POMYSŁY na to, żeby było mu lepie
                        Blokada, wzrok wbity w stół
                        A warzywa... powie, że nie chce żadnych i nigdzie nie pójdzie...
                        big_grin
                        • joa66 Re: :))))) 29.09.10, 13:09
                          Ale to nie był test z pytaniami , tylko punkty na których powinna się opierać rozmowa!

                          Czy nie można POROZMAWIAć????
                        • jakw Re: :))))) 29.09.10, 21:01
                          olamka1 napisała:

                          > A warzywa... powie, że nie chce żadnych i nigdzie nie pójdzie...
                          Albo kupi chipsy - w końcu ziemniaki też warzywa wink
                      • samaira Re: Syn 11lat nie chce chodzić do szkoły-już nie 29.09.10, 12:59
                        Bardzo dziękuję za Twoje rady. Może rzeczywiście rozmawiamy o szkole tak w ruchu, trzeba wybrać się razem gdzieś i poświęcić rozmowie więcej czasu.
                      • hawela Re: Syn 11lat nie chce chodzić do szkoły-już nie 29.09.10, 13:42
                        joa66 napisała:
                        > p.s. co do warzyw- dosyć proste- pytasz się go jakie warzywa mu kupić, albo daj
                        > esz 10 zł i wysyłasz do pobliskiego zieleiniaka, żeby sobie sam wybrał
                        Ja z warzyw najbardziej lubię czekoladę. I to własnie bym wybrałasmile
                        • joa66 Re: Syn 11lat nie chce chodzić do szkoły-już nie 29.09.10, 14:13
                          Mój syn dla wielu też nie lubi warzyw , bo..nie lubi surówek i sałatek.


                          W domu ma WYBOóR więc je paprykę, brokuły, pomidory, ogórki, bataty , zupą z groszku zielonego itd.

                          Moje sugestia była chyba oczywista - czy wiesz na pewno , że twoje dziecko warzyw nie lubi czy nie lubi tych które ty podajesz.

                          Mam nadzieję, że teraz wszyscy zrozmieli wink
                          • hawela Re: Syn 11lat nie chce chodzić do szkoły-już nie 29.09.10, 16:00
                            Mam nadzieję, że i ty dobrze zrozumiałaś, ż emożna nie lubić warzyw. Bez względu na postać, w jakiej są podane. I nawet bez względu na to, że TY je podaszwink
                            • joa66 Re: Syn 11lat nie chce chodzić do szkoły-już nie 29.09.10, 16:09
                              Ale po to jest ROZMOWA - to naprawdę nie boli!
                              • hawela Re: Syn 11lat nie chce chodzić do szkoły-już nie 30.09.10, 10:48
                                Znaczy po co? Żeby zaczął lubić warzywa?wink
        • stypkaa Re: Syn 11lat nie chce chodzić do szkoły-już nie 29.09.10, 12:35
          W ty
          > m wieku on jest uparty, nie chce myc zębów i jeść warzyw, to mam mu na to pozwo
          > lić?

          A wiesz co ja mówię mojemu 5 latkowi jak nie chce myć zębów? Mówię "Ok, Twoje zęby Twoja sprawa, to ty będziesz miał dziury nie ja" Działa magicznie, bo moje dzieci wiedzą co bakterie robią z zębami smile)
          Nie wyobrażam sobie zmuszać 11 latka do mycia zębów.
          A tak w ogóle to chyba nie dajesz mu dorosnąć... 11 latek to już nie jest małe dziecko i powinien miec coś do powiedzenia w swojej sprawie.
          • samaira Re: Syn 11lat nie chce chodzić do szkoły-już nie 29.09.10, 13:04
            A tam zaraz zmuszać - trzeba przypominać cały czas po prostu.
            A i nie podobają mi się porównywania 11letniego dziecka do 5-letniego. Niektóre mamy myślą, że ich dzieci zawsze będą takie układne i rezolutne. No no
            Po prostu te gadki już nie działają!
            Mój synuś zawsze był bardzo układny: do żłobka: nie ma problemu, wie, że tatuś nie zarabia wystarczająco, mama musi dorobić. Do przedszkola: nie ma problemu.
            Ja myślę, że to wredny wiek, muszę przetrzymać i będzie dobrze.
            Dziękuję wszystkim!
            • morekac Re: Syn 11lat nie chce chodzić do szkoły-już nie 29.09.10, 13:31
              Kiedyś ukladny, a teraz bierny... Obawiam się, że - w związku ze swoja ogólną biernością - młody zastosuje bierny opór i twoje ambitne plany szlag trafi.
              BTW: 11 lat to nie jest wredny wiek. To bardzo fajny wiek. wink
            • morekac Re: Syn 11lat nie chce chodzić do szkoły-już nie 29.09.10, 13:52
              A i nie podobają mi się porównywania 11letniego dziecka do 5-letniego.

              Mam wrażenie, że swojego traktujesz tak, jakby nie miał nic do powiedzenia w istotnych sprawach, które jego dotyczą - czyli jak przedszkolaka, a nie chłopaka na początku drugiej dziesiątki swego życia...

              Niektóre mamy myślą, że ich dzieci zawsze będą takie układne i rezolutne

              Hehe, moje już były wink I jednak wolę, jak są starsze.
              Na poważnie: nie obgadałaś z synem decyzji o zmianie szkoły, nie przeanalizowaliście wszystkich za i przeciw - to była twoja decyzja, a nie decyzja twoja i syna. Nic dziwnego, że jest bierny, skoro i tak to ty podejmujesz wszelkie decyzje, a on może ci co najwyżej pojęczeć.
              Nawet jeśli miał jakieś zastrzeżenia do tamtej szkoły - chodził do niej, miał tam jakiś kolegów i jakieś znajome kąty. Tutaj ma tylko znajomego z pierwszej polowy swojego życia... jeśli miał problemy z nawiązywaniem kontaktów, na pewno nie ma teraz łatwiej.
            • stypkaa Re: Syn 11lat nie chce chodzić do szkoły-już nie 29.09.10, 14:17
              Niektóre
              > mamy myślą, że ich dzieci zawsze będą takie układne i rezolutne. No no
              > Po prostu te gadki już nie działają!

              Moje dziecko nie jest układne, oj nie smile) Jest ogromnym indywidualistą, nie zmienia to jednak faktu, że od małego uczę go ponoszenia konsekwencji swoich działań. Wiadomo, że na razie swoich małych działań, ale jednak. Myślę, że dzięki temu nie będzie kiedyś w przyszłości bierny.
            • jakw Re: Syn 11lat nie chce chodzić do szkoły-już nie 29.09.10, 21:08
              samaira napisała:

              > Ja myślę, że to wredny wiek, muszę przetrzymać i będzie dobrze.
              Wiesz, jakby ci to powiedzieć - imho 11-latki są mniej "wredne" niż 8-9-latki, o 13-latkach nie wspominając. wink
            • morekac Re: Syn 11lat nie chce chodzić do szkoły-już nie 30.09.10, 00:22
              Ja myślę, że to wredny wiek, muszę przetrzymać i będzie dobrze.
              A ja myślę, że młody nie musi NIC robić, żebyś przegrała. Co doskonale może się zgadzać z jego wspomnianą biernością i uporem. Jeśli nie nawiążesz z nim komunikacji i nie zaczniesz uwzględniać syna w swoich planach dotyczących jego przyszłości- masz przechlapane.
        • scher Re: Syn 11lat nie chce chodzić do szkoły-już nie 29.09.10, 13:00
          samaira napisała:

          > Wydaje mi sie, ze dzieci obecnie maja za łatwe życie. Nie umieją walczyć z trudnościami.

          To może być ta przyczyna, tym bardziej, że piszesz, że syn jest bierny.
          Mnie twoja argumentacja dot. zmiany szkoły przekonuje. Jeżeli nie widać obiektywnie powodów do narzekań, postawiłbym sprawę jasno: decyzja została podjęta, zmiana się dokonała, teraz się przystosuj.
          • olamka1 100% racji 29.09.10, 13:02
            Popieram smile
            • menodo Re: 100% racji 30.09.10, 20:18
              Tez popieram. Zwykly mlodzienczy foch, ktory nie musi miec jakichs specyficznych przyczyn, a bardzo prawdopodobne, ze przyczyna sa buzujace hormony itd. itd.

              Oczywiscie, ze chlopiec moze miec problemy adaptacyjne, warto byloby o tym pogadac z wychowawczynia albo psychologiemm szkolnym.
              Pomysl z przenoszeniem dziecka do starej szkoly po miesiacu chodzenia do nowej wydaje mi sie nieprawdopodobna glupota!
          • nangaparbat3 Re: Syn 11lat nie chce chodzić do szkoły-już nie 29.09.10, 20:56
            scher napisał:

            > samaira napisała:
            >
            > > Wydaje mi sie, ze dzieci obecnie maja za łatwe życie. Nie umieją walczyć
            > z trudnościami.
            >
            > To może być ta przyczyna, tym bardziej, że piszesz, że syn jest bierny.
            >
            Jasne, zwłaszcza że - jak pisze - mąż i ojciec też bierny.
          • jakw Re: Syn 11lat nie chce chodzić do szkoły-już nie 29.09.10, 21:10
            scher napisał:

            > zmiana się dokonała, teraz się przystosuj.

            Wiesz, do szkoły pewnie się można przystosować, dostosowanie do życzeń matki może być trudniejsze.
        • morekac Re: Syn 11lat nie chce chodzić do szkoły-już nie 29.09.10, 13:56
          Możesz mu jeszcze osobiście myć zęby i karmić marchewką przez sondę...
        • jakw Re: Syn 11lat nie chce chodzić do szkoły-już nie 29.09.10, 21:21
          samaira napisała:

          > Dziewczyny, dziękuję, odpowiadam na pytania:
          > to prawda, że to była moja decyzja, ale syn jest raczej bierny. Nie chodzi tu t
          > ylko o poziom nauczania w przyszłym gimnazjum, tylko fatalną atmosferę. Gdybym
          > czekała, żeby zobaczyć jak będzie, to potem już nie będę mogła przerzucić go do
          > lepszego o tak po prostu.
          Do gimnazjum poza rejonem jest rekrutacja - na podstawie stopni i wyników sprawdzianu po VI klasie. Sama szkoła podstawowa nie sprawi, że twój syn nagle zacznie być zmotywowany do osiągnięcia ww wyników na przyzwoitym poziomie. Chyba że liczysz na konkurs kuratoryjny z matematyki?

          > W wakacje syn zgodził się, że będzie chodzić do nowej szkoły, więc nie było to na siłę.
          Ile mu stałaś nad głową,. żeby dla świętego spokoju powiedział "tak"?



          > Wydaje mi sie, ze dzieci obecnie maja za łatwe życie.
          Pewnie, za naszych czasów wcześniej niż w V klasie miały się przejmować wyborem kolejnej szkoły.

          > O taka zmiana szkoły to juz katastrofa. Bo to nie jego decyzja.
          Czyli to był zdecydowanie TWÓJ pomysł.

          >W tym wieku on jest uparty, nie chce myc zębów i jeść warzyw,
          I co - najpierw wpychasz mu na siłę do "paszczy"marchewkę, a potem szczotkujesz zęby?
          • morekac Re: Syn 11lat nie chce chodzić do szkoły-już nie 29.09.10, 23:26
            też się obawiam, że bez współpracy i zaangażowania młodego ten misterny plan nie wypali. Skuteczniejsza byłaby zmiana miejsca zamieszkania, a nie szkoły...
            W związku z tym nie rozumiem, po co tyle trudu z przenoszeniem młodego. Lepiej byłoby zużywaną energię zaangażować w zmotywowanie młodego. Albo w przeprowadzkę...
        • black_halo Re: Syn 11lat nie chce chodzić do szkoły-już nie 05.10.10, 15:10
          Chyba cie pogielo. Zmiana szkoly to zawsze jest katastrofa. Moi rodzice w pewnym momencie zmienili mieszkanie i jak mialam 8 lat to przeniesli mnie do nowej szkoly bo mamie nie chcialo sie jezdzic na drugi koniec miasta ze mna i roczna siostra. Moze i teraz to rozumiem ale wtedy nie. A po drugie w nowej szkole jakos mnie nie polubili, nie wiem w czym podpadlam ale chodzilam tam niechetnie i do konca podstawowki nic sie nie zmienilo. Autentycznie nienawidzilam ludzi ze swojej klasy ale rodzice nie chcieli mnie juz przeniesc do innej.
    • hawela Re: Syn 11lat nie chce chodzić do szkoły-już nie 29.09.10, 11:31
      Wiesz, to że Ty zmieniałaś szkołę 6 razy i nic sie nie stało to jeszcze nic nie znaczy. Może masz silniejsza psychikę (a na pewno inną), a moze uodporniły Cię te częste zmiany. Syn bez własnej woli i chęci został przeniesiony do nowego zespołu klasowego, w którym dzieci się znają i lubią - prawdopodobnie zostanie "nowy" do końca podstawówki. Tak, nie jest to tragedia, ale jednak może stanowić poważną trudność. Jak mi się gdzieś nie podoba, że to też nie chcę tam przebywać. Gdy muszę - to idę. Ale nie wiem, czy byłabym zdolna do równie racjonalnej decyzji w wieku 11 lat.
      Moim zdaniem nie stało się dobrze, że przeniosłaś syna. Ale skoro już się stało, to może warto porozmawiać z nowym wychowawcą - może akurat jakiś sensowny będzie, może ustalicie jakiś wspólny front, który pozwoli przetrwać Twojemu synowi ten trudny czas bez większych uszczerbków
    • olamka1 Przemyśl co napisałam wyżej... 29.09.10, 13:01
      ... jak nie ma większych problemów traumatycznych w szkole to ... nie możesz trochę Ty psychicznie wyluzować... ? Nie zadręczać się non stop "humorkami synalka" a po prostu stwierdzać, ze WSZYSCY mają OBOWIĄZKI, jego obowiązkiem jest szkoła i nie ma gadania. Nie słuchać jęków, nie wdawać się w rozdmuchiwanie problemu - tylko powtarzać, że musi to po prostu ZAAKCEPTOWAĆ i już. Moim zdaniem za bardzo przejmujesz się jękami nastolatka.
      • verdana Re: Przemyśl co napisałam wyżej... 29.09.10, 13:16
        Dla wielu dzieci przeniesienie do innej szkoly to stres. Moja corka, dobra uczennica, przeniesiona do innej szkoły przeżyla dwa najgorsze lata swojego życia. Byla "nowa" , nie udało jej się znaleźć grupy kolegow - w żadnej innej klasie nie miała problemów. A przeniesiona była na własną prosbę.
        Zaplanowałaś dziecku przyszłość, podoprzadkowaną jednemu celowi - edukacji. Nic więcej się nie liczy, koledzy, przyjaźnie, chęci syna. Najwazniejsza jest szkoła i temu Twoje dziecko ma podporzadkować swoje życie. Tylko prawda jest taka - jesli znienawidzi szkołę, to nie będzie wzorowym uczniem i nie dostanie sie do gimnazjum, ktore Ty mu wybrałaś.
        Być moze Twoje marzenie nie jest marzeniem syna - ja tez miałam zdolnosci matematyczne, zrobilam olimpiadę i za nic nie zgodzilam się iść do klasy matematycznej - bo interesowało mnie co innego.
        Porozmawiaj z synem - czy chce wrócić do poprzednej klasy. Jeśli tak, jest to najlepsze rozwiązanie, o ile w ogóle chcesz myśleć o lepszym gimnazjum.
        • olamka1 Ale niechęć do szkoły... 29.09.10, 13:59
          ... była już u syna autorki w starej szkole...
          Zgadzam się, ze jakiś stres na pewno jest, ale nie przypisywałabym mu największej roli. Świadczy o tym zachowanie dziecka w starej szkole - nie był to przecież typ chodzący do starej szkoły radośnie ze śpiewem na ustach - a dopiero tutaj nabrał niechęci pod wpływem decyzji ambitnej mamy... Dlatego nie przewartościowywałabym roli stresu a raczej chodzi tu pewnie o ogólne podejście do tematu: "Nie lubię szkoły, bo... coś tam" Ja bym skupiła się na kładzeniu do głowy, ze musi zaakceptować szkołę jako obowiązek od którego nie ma zmiłuj się, szkoły lubić nie musi, ale szkoda życia na jęczenie.
          • verdana Re: Ale niechęć do szkoły... 29.09.10, 14:05
            Dla mnie niechęć do szkoły to u 11-latka raczej norma, niz coś, z czym trzeba walczyć. problem zaczyna się, gdy dziecko protestuje przeciw chodzeniu do szkoły, a nie po prostu szkoły nie lubi.
          • morekac Re: Ale niechęć do szkoły... 29.09.10, 14:08
            Ale mama nie ma pojęcia z jakiego powodu młody nie lubił chodzić do starej szkoły. Koledzy? Nauczyciele? Problemy młodego ? Fobia szkolna?
            Wydawało jej się, że zmiana szkoły załatwi problem niezdefiniowanej niechęci chłopaka do placówki edukacyjnej. A jest jeszcze gorzej...

            Ja bym skupiła się na kładzeniu do głowy, ze m
            > usi zaakceptować szkołę jako obowiązek od którego nie ma zmiłuj się, szkoły lub
            > ić nie musi, ale szkoda życia na jęczenie.

            Ale czy musi być to akurat ta szkoła, która marzyła się mamie?
            • olamka1 No ale: 29.09.10, 14:15
              "Ale czy musi być to akurat ta szkoła, która marzyła się mamie? "
              No ale już jest TA szkoła. Należy patrzeć już dalej, w przyszłość. Stało się, jest już TA szkoła. Młody starej tez raczej nie lubił, nie wykazuje zdeterminowanej chęci powrotu do niej - to odpuściłabym już GDYBANIE o szkole stara-nowa a skupiła się na SZKOLE jako takiej, tej co jest.
              • morekac Re: No ale: 29.09.10, 14:29
                IMHO: mama, podejmując bez syna decyzję o zmianie szkoły, strzeliła sobie w stopę.
          • morekac Re: Ale niechęć do szkoły... 29.09.10, 14:12
            nie był to przecież typ chodzący do starej szkoły radośnie ze śpiewem na ustach

            Kurcze, nie znam osobników chodzących do szkoły ze śpiewem na ustach wink. Nawet jeśli lubią się uczyć i mają niezłe stopnie, do entuzjastycznych spiewów sporo im brakuje...
            • olamka1 Ja znam... 29.09.10, 14:16
              Moja Córka smile
              Czwarta podstawówki. Aż sama nie mogę uwierzyć... big_grin
              • morekac Re: Ja znam... 29.09.10, 14:23
                To mija. Poza tym może nie chce cię dołować wink.
                Moje - jakby mogły - to by nie chodziły, ewentualnie wyłącznie w celach towarzyskich.
                • olamka1 Wiem, że mija... 29.09.10, 14:25
                  ... ale na razie trwa...
                  big_grin
          • samaira Re: Ale niechęć do szkoły... 29.09.10, 17:40
            Olamka1, ogromnie Ci dziękuję za zrozumienie i uważne przeczytanie tego co napisałam!
      • samaira Re: Przemyśl co napisałam wyżej... 29.09.10, 13:16
        Coś takiego też staram się robić jednocześnie nie pozbawiając go współczucia od czasu do czasu.
    • anext Re: Syn 11lat nie chce chodzić do szkoły-już nie 29.09.10, 15:20
      sytuacja z twoim synem przypomina sytuacje, ktora przechodzilismy kilka lat temu z naszym gimnazjalista, ktory dostal sie do dobrego gimnazjum, ale reszta klasy poszla do innego. pierwsze pol roku bylo zrzedzenie non stop, ze niefajne dzieci, niefajni nauczyciele, metody nauczania glupie, wymyslal co tylko mogl, zeby go przeniesc do szkoly, do ktorej poszla reszta towarzystwa z podstawowki. moj maz jednak dal na wstrzymanie. po pol roku jak reka odjal, a teraz syn jest tak zadowolony i dumny, ze uwaza, ze to najlepsza szkola na swiecie.

      rozmawiaj z nim, obserwuj go, wspieraj, moze to tylko kwestia przyzwyczajenia? moze i w waszym przypadku pol roku bedzie zbawienne? moze syn najzwyczajniej w swiecie potrzebuje czasu na aklimatyzacje, potrzebuje nowych przyjazni i tzw. wchloniecia sie w zycie nowej klasy? jesli nie dzieje sie nic strasznego i jesli w tej szkole moze sie realizowac pod wzgledem swoich talentow, to ja bym dala czasowi czas.
      • samaira Re: Syn 11lat nie chce chodzić do szkoły-już nie 29.09.10, 17:43
        Ja mam nadzieję że i u nas się polepszy.
        Szczególnie bezsensownymi uważam rady żeby oddać syna z powrotem do tamtej szkoły!!!
        • morekac Re: Syn 11lat nie chce chodzić do szkoły-już nie 29.09.10, 19:57
          11-latek to nie paczka, żeby go gdzieś oddawać. wink
      • morekac Re: Syn 11lat nie chce chodzić do szkoły-już nie 29.09.10, 20:11
        Podejrzewam, że młody mimo wszystko poszedł do tego gimnazjum na ochotnika, a nie pod przymusem i tylko potem usiłował zmienić zdanie.
        • anext Re: Syn 11lat nie chce chodzić do szkoły-już nie 29.09.10, 20:39
          morekac napisała:

          > Podejrzewam, że młody mimo wszystko poszedł do tego gimnazjum na ochotnika, a n
          > ie pod przymusem i tylko potem usiłował zmienić zdanie.

          autorka tez chyba wspolnie z synem te przenosiny ustalila? to nie byl przymus, tylko jej syn chce teraz, zeby tak to wygladalo. wywnioskowalam tez, ze jemu jest w sumie wszystko jedno i nie o te zmiane chodzi, zauwaz ze nie ma konkretnego powodu, tylko o caloksztalt.
          • morekac Re: Syn 11lat nie chce chodzić do szkoły-już nie 29.09.10, 20:48
            Przenosiny wymarzyła sobie ona i poinformowała o tym syna. Że młody ubezwłasnowolniony - to się zgodził bez gadania (a może nie miał prawa glosu), a teraz stosuje bierny opór i wkurza matkę swoim jęczeniem. Sabotaż po prostu.
          • jakw Re: Syn 11lat nie chce chodzić do szkoły-już nie 29.09.10, 21:26
            anext napisała:


            > autorka tez chyba wspolnie z synem te przenosiny ustalila?
            Imho raczej ustaliła sama, a potem jakimś szantażem emocjonalnym ("zgódź się, bo będę ci truła do końca życia jak to zaprzepaściłeś życiową szansę w V klasie") uzyskała jego zgodę.
    • joannab-o Re: Syn 11lat nie chce chodzić do szkoły-już nie 29.09.10, 15:35
      Mnie się wydaje, że rzeczywiście strzeliłaś sobie w stopę, ale dobrze się stało, bo rutyna została przerwana i masz szansę coś zmienić.

      Ja tu widzę ten problem, że synowi brakuje oddechu, jego bierność jest wyrazem generalnego buntu (nie takiego zwykłego, rozwojowego), a zmiana szkoły jest rzeczywiście pretekstem, żeby bunt nasilić.
      Przyczynę Twojego zachowania widzę w obciążeniu zawodowym wink i mówię to jako córka nauczycielki. Za dużo presji, za dużo odpowiedzialności za syna i za dużo wiary w to, że da się dziecko uformować, tylko sposób trzeba dobrać.
    • mama303 Re: Syn 11lat nie chce chodzić do szkoły-już nie 29.09.10, 20:18
      Dajże Ty mu ponarzekać. Wydaje mi sie że nie dzieje sie tutaj nic bardzo złego. Ten typ pewnie tak ma. Są ludzie lubiący sobie ponarzekać. Może też działać na zasadzie przekory: Ty wychwalasz szkołę , on krytykuje. Wysłuchaj jego krytyki, przytaknij, staraj sie zrozumieć. Pewnie ma tez sporo racji bo szkoła to wytwór, który ma wiele minusów. Co inteligentniejsze dziecko je szybko wychwyci. Tylko zerówkowicze i pierwszaki z entuzjazmem leca do szkoły i przyjmują wszystko bezkrytycznie.
    • nangaparbat3 Re: Syn 11lat nie chce chodzić do szkoły-już nie 29.09.10, 21:06

      > Jestem trochę podłamana obecną sytuacją, dla tego sięgam po rady na forum:
      > Syn ma 11 lat i już od zeszłego roku, a może nawet to się zaczęło, zaczął mówi
      > ć, że nie chce chodzić do szkoły. Ciągle wykazywał niezadowolenie. Syn jest zdo
      > lny matematycznie, wygrywał konkursy więc rok temu zaczęłam zastanawiać się, cz
      > y nie przenieść go do klasy matematycznej, może zainteresuje się nauką... (....) Tamta szkoła zawsze mi się
      > marzyła, ale była dla nas nieosiągalna bo odnosimy się do innej szkoły w naszej
      > dzielnicy. Bardzo dużo rodziców chce zapisać dzieci do tamtej szkoły, ale nie
      > przyjmują nikogo poza rejonem, bo po prostu za dużo chętnych. Jednak w zeszłym
      > roku przyszła do mnie na zajęcia (uczę angielskiego) pani psycholog z tej lepsz
      > ej szkoły. Kiedy dowiedziała się, że marzy mi się jej szkoła, to sama powiedzia
      > ła, że porozmawia z dyrektorką.

      Spełniłaś swoje marzenia i zafundowałaś dziecku niezły stres. Prawdopodobnie właśnie dlatego, że Ciebie przenoszono 6 razy, i że własny stres związany z tymi zmianami szkoły wyparłaś. Tak to działa, wygląda na jakieś czary-mary, ale niestety naprawdę fundujemy dzieciom te sytuacje stresogenne, w których bylismy wypierając własne uczucia.
      Teraz już chyba tylko można przeczekac, wysłuchując narzekań syna ze zrozumieniem, bo nie wierzę, ze zgodziłabyś się na powrót do starej szkoły. To byłaby klęska Twoich marzeń.

      Natomiast do mojej szkoły właśnie wróciła dziewczyna, która poprzedni rok spędziła w dwóch innych, i powiedziała: dopiero teraz potrafię w pełni docenic tę szkołę.
      • marminia Re: Syn 11lat nie chce chodzić do szkoły-już nie 29.09.10, 22:16
        Czy on odmawia chodzenia do szkoły, czy po prostu nie lubi tam chodzić ? Są dzieci lubiące chodzić do szkoły, są takie, które chodzą bo muszą (tak jest przecież i z dorosłymi i pracą). Mi się wydaje jakbyś szukała w zachowaniu syna potwierdzenia tego, że dobrze zrobiłaś namawiając go na taką szkołę. Gdy nie ma entuzjazmu - nie jesteś pewna, czy była to dobra decyzja (tym bardziej, że z tego co piszesz o mężu prawdopodobnie decyzja była przede wszystkim Twoja), Aklimatyzacja nie zachodzi z dnia na dzień. Poczekaj spokojnie, wyluzuj, nie naciskaj syna, by z entuzjazmem chodził do szkoły. To musi trochę potrwać. Zresztą efekty tej decyzji i tak będą widocznie dopiero po dłuższym czasiewink Zawsze możesz też pogadać z wychowawcą jak spostrzega syna w tej szkole. Ale poczekaj jeszcze miesiąc, czy dwa.
    • jakw Re: Syn 11lat nie chce chodzić do szkoły-już nie 29.09.10, 22:01
      samaira napisała:

      > Tamta szkoła zawsze mi się marzyła, ale była dla nas nieosiągalna
      (...)
      > Kiedy dowiedziała się, że marzy mi się jej szkoła, to sama powiedzia
      > ła, że porozmawia z dyrektorką. Tak zrobiła, i syn od września tego roku chodzi
      > do tej szkoły.
      Pewnie, i jeszcze teraz mu będziesz wmawiać, że zmiana szkoły to było jego marzenie i jego decyzja.

      > Myslałam, że zainteresuje się, tym bardziej, że chodzi do klasy z dawnym
      > kolegą z przedszkola,
      Składając papiery mojej starszej córki do gimnazjum spotkałam dawno niewidzianą mamę jej koleżanki z przedszkola. Wyobraź sobie, że starsza nawet nie kojarzyła tej koleżanki . A były nawet trochę zakumplowane i chodziły do siebie na urodziny. Za to ja doskonale kojarzyłam mamę i ona mnie.


      > a w innej klasie jest jego najlepszy kolega.
      Najlepszy kolega z przedszkola?

      > Tracę tyle sił i energii, ile potrzebuję do prowadzenia zajęć z angielskiego przez cały dzień. > Już nie wytrzymuję.
      Współczuję, ale prawdopodobnie sama strzeliłaś sobie w stopę.

      > Syn nie ma konfliktów z dziećmi z klasy, oczywiście jest nowy i nie jest to łatwa sytuac
      > ja, ale też nie powód żeby chodzić cały czas nieszczęśliwym.
      Dla ciebie - zapewne nie, a dla niego?

      > Co ja robię:
      > Mówię, że rozumiem, bo sama chodziłam do 6 szkół.
      Zapewne jednak nie rozumiesz.

      > Przypominam, że kilka lat temu sam prosił się do tej szkoły bo chodzi tam kolega.
      Pewnie, czy przy jego 1-szych słowach ostrzegłaś go "wszystko co powiesz, może być użyte przeciwko tobie"?

      > Uczę pozytywnego myślenia, żeby wyobraził sobie że są o wiele gorsze sytuacje,
      Podaj mu gotowy przykład: matka przenosi go ze szkoły do szkoły raz na semestr.

      > Tłumaczę, że to dla jego dobra (trzeba myśleć o przyszłości), że z tej szkoły z
      > ostanie przyjęty do lepszego gimnazjum
      Czy wytłumaczyłaś mu także, że zostanie przyjęty do dobrego gimnazjum o ile osiągnie odpowiednie wyniki w nauce?

      > Z tej szkoły będzie natomiast przyjęty bezwarunkowo.
      Bezwarunkowo może zostać przyjęty tylko do gimnazjum rejonowego.

      > Wydaje mi się, że syn nie chce zrobić wysiłku, żeby przyzwyczaić się do nowe
      > j szkoły.

      To była twoja decyzja, ale wysiłku wymagasz od niego.

      > Są w życiu trudne sytuacje kiedy trzeba zrobić krok do przodu,
      Tylko trudną sytuację ma na wyraźne życzenie matki.

      >tak mu tłumaczyłam.
      Prawdopodobnie odbiera to jako "trucie", a jego bierność to po prostu opór a'la Gandhi

      >Wiem, że on protestuje, bo nie była to jego decyzja, ale jest on mało ambitny,
      Straszne, 11-letni młodzieniec powinien zapewne już planować koszenie konkurencji na super ambitnych studiach.

      > a tutaj pojawiła się szansa i postanowiłam wykorzystać dla jego dobra..
      Prawdopodobnie dla ciebie "dobro" to lepszy "papier" i większa kasa. Dla kogoś innego "dobro" to może być towarzystwo kumpla z ławki.

      > . Mam męża, ale on tu jest raczej
      > bierny, jemu obojętnie co i jak u syna z nauka.
      Za to ty masz nadmiar ambicji za nich obu. Dlaczego nie realizujesz SWOICH ambicji w SWOIM życiu zawodowym? Choćby ucząc angielskiego w SWOJEJ wymarzonej szkole?

      > Nie wiem jak reagować kiedy syn ciągle narzeka na nową szkołę, wydaje mi się, ż
      > e on po prostu nie chce chodzić do szkoły generalnie.
      A dlaczego narzekał na poprzednią szkołę? Rozmawiałaś z nim o tym czy rozmawiasz tylko i wyłącznie z gronem pedagogicznym twoich wymarzonych szkół?



      • sarulja1 Hej... wyluzuj trochę z tą krytyką... 29.09.10, 22:24
        i dokopywaniem.
        Masz jakieś RADY?
        • verdana Re: Hej... wyluzuj trochę z tą krytyką... 29.09.10, 22:44
          Tak, mam radę.
          Uswiadom sobie, ze Twój syn nie jest Toba i nie ma żadnego obowiazku realizować Twoich ambicji i Twoich marzeń. Ty sobie wymarzylas klasę? Cóż, widocznie syn nie. Takie marzenia mamuś zazwyczaj konczą się fatalnie. Bo jakos nie potrafią zrozumieć, ze dziecko nie jest do realizacji własnych ambicji - to jego życie.
          Rada - przestań synowi truć. Pozwól mu wrócić do poprzedniej szkoły, jeśli chce - rozumiem, ze to zburzy twoje marzenia, ale nie one są tu wazne.
        • jakw Re: Hej... wyluzuj trochę z tą krytyką... 29.09.10, 23:15
          RADY?
          Przecież tak naprawdę nie oczekujesz rad. Oczekujesz za to potwierdzenia, że zrobiłaś dobrze przepisując syna do szkoły pewnie trochę lepszej niż dotychczasowa. Przy czym syn nie sprawiał pewnie żadnych specjalnych problemów i pewnie nie miał żadnych specjalnych problemów w dotychczasowej szkole. Dodatkowo samo chodzenie do aktualnej szkoły nic mu nie gwarantuje - nawet dostania się do konkretnego pozarejonowego gimnazjum.
          A jeśli nie będziesz w stanie wysuchać syna o co mu tak naprawdę chodzi to nawet najlepsze rady nic nie pomogą. Bo stwierdzisz, że jest za mało ambitny, nic mu się nie chce, a wiek lat 11 to pewnie wredny jest i trzeba przeczekać, i wogóle "to wszystko dla jego dobra". I jeśli teraz nie potrafisz z nim rozmawiać to nie łudź się , że w okresie następnych kilku lat będziesz się z nim dogadywała lepiej niż teraz.
          • joa66 Re: Hej... wyluzuj trochę z tą krytyką... 30.09.10, 07:16
            " Przy czym syn nie sprawiał pewnie żadnych specjalnych problemów i pewnie nie miał żadnych specjalnych problemów w dotychczasowej szkole"

            Wydaje mi sie, że autorka pisała, że niechętnie chodził i do poprzedniej szkoły.....

            ale może ślepa jestem wink
            • joa66 Do autorki.. 30.09.10, 07:23
              W sumie dostałaś tutaj niezłą szkołę jak rozmawiac z dzieckim. Pewnie zrozumiałaś , że trzeba uwaznie słuchać dziecka, a nie prowadzic rozmowę tak, żeby udowodnic z góry postawioną tezę.. wink

            • jakw Re: Hej... wyluzuj trochę z tą krytyką... 30.09.10, 18:08
              joa66 napisała:

              >
              > Wydaje mi sie, że autorka pisała, że niechętnie chodził i do poprzedniej szkoły
              Autorka nie pisała, że młody miał jakieś straszne problemy w szkole - prawdopodobnie jakoś funckjonował, nie miał może super stopni, ale całkiem beznadziejnych też nie, towarzysko też pewnie jako tako funkcjonował.
              A teraz jeszcze bardziej marudzi, a autorka ma problem ze ściągnięciem go z łóżka. I prymusem chyba też nie został, jak domniemuję. Za to towarzysko pewnie odstaje, bo kolega z przedszkola sprzed lat 5 to żadna rekomendacja towarzyska.
              • joa66 Re: Hej... wyluzuj trochę z tą krytyką... 30.09.10, 18:32
                napisała wyraźnie:

                Syn już do starej szkoły chodził niechętnie, to nie było tak, że zaczęło się to teraz, ale teraz jest gorzej,

                a stwierdzenie:

                I prymusem chyba też nie został, jak domniemuję. Za to towarzysko pewnie o
                > dstaje, bo kolega z przedszkola sprzed lat 5 to żadna rekomendacja towarzyska.


                to raczej zgaduj zgadula wink

                Problemy były wczesniej..w nowej szkole sie pogłębiły. TE SAME problemy...smile

                Dlatego mam nadzieję, że autorka czegoś się naczyła przed rozmowami z synem i nie będzie domnienywać, bo prawdopodobnie i pewnie jest tak jak ona sobie wyobraziła ..wink
                • verdana Re: Hej... wyluzuj trochę z tą krytyką... 30.09.10, 18:44
                  Nie te same.
                  Poprzednio po prostu nie przepadał za szkołą, co jest zachowaniem normalnym, wręcz banalnym, ale uczył się dobrze - skoro mozna bylo go przenieść do znacznie lepszej, matematycznej klasy.
                  Teraz odmawia chodzenia do szkoły. Nie chce rano wstawać z łóżka, chodzi cały czas nieszczęśliwy.
                  Spora różnica jednak. I wg. mnie - zupełnie inny problem.
                  • joa66 Re: Hej... wyluzuj trochę z tą krytyką... 30.09.10, 18:59
                    " skoro mozna bylo go przenieść do znacznie lepszej, matematycznej klasy"

                    mozna go było przenieśc po znajomości, nie zapominajmy....

                    A czy teraz uczy sie źle?

                    I czy może to mieć związek z przejściem z klas 1-3 do 4-6?

                    Mnóstwo pytań.....
              • joa66 Re: Hej... wyluzuj trochę z tą krytyką... 30.09.10, 18:57
                Dla mnie sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Autorka jest normalna kochająca matką, która chce jak najlepiej dla swojego dziecka. Nagle pojawiła się szansa na szkołę, o której marzyła, ale była dla nich niedostepna. Nie było czasu na zastanawianie, nie było dorosłego, żeby o tym porozmawiac i autorka w panice zrobiła błąd i nie porozmawiała z dzieckiem o zmianie szkoły.

                Problem, który istniał już wczesniej nasilił się. W jakim stopniu spowodowane to było zmianą szkoły , a w jakim faktem, że wczesniejszy problem nie został zdiagnozowany - nie wiadomo. Problemy bywają jak choroby - nie leczone, nasilaja się. Ale tego nie wiemy ani my, ani autorka. Ona dopiero musi sie tego dowiedzieć.


                Rady o przeniesieniu do poprzedniej szkoły na jedno życzenie dziecka uważam za nieodpowiedzialne. To nie worek kartofli gdzie można ciągle przerzucać jak sie chce. Już raz taki błąd został popełniony. A co jeżeli dziecko powie: tak mamo przenieś mnie do poprzedniej szkoły, bo w pamięci ma szlaczki, piosenki i wesołą panią i nie rozumie, że to już nie wróci?

                Naprawdę poza rozmowami z dzieckiem (plus ewentualnie lekarzem, nauczycielem) niewiele można doradzić.

                No może ja bym jeszcze poradziła, że kiedy będzie rozmwaiał z synem , niech odwoła się do swoich negatywnych uczuć związanych ze szkołą, zmianą szkoł, a nawet pracą. To może dziecko ośmielić do powiedzenia o sobie. A jeżeli jest tak, że nawet sam nie umie nazwac swoich uczuć, to na pewno takie rozmowy w tym mu też pomogą.

                • verdana Re: Hej... wyluzuj trochę z tą krytyką... 30.09.10, 19:23
                  Nie, to jest typowy przyklad matki realizujacej swoje ambicje, bez zwracania uwagi na preferencje dziecka. matki, kochające rozumnie, nie marzą jakos szczególnie o konkretnej klasie dla 11-latka, ktory ani nie jest wybitny, ani nie ma szczególnych problemów. Owszem, mogą sobie mysleć "chciałabym" - to normalne, ale przenosiny urzadzają w tej sytuacji po konsultacji z własnym dzieckiem.
                  Naprawdę, dziecko, ktore nie lprzepada za szkolą- to nie jest prawdziwy problem.
                  Dziecko nie jest workiem lartofli i dlatego wlaśnie, jeśli jest nieszczęśliwe - powinno znaleźć się tam, gdzie chce się znaleźć.
                  • joa66 Re: Hej... wyluzuj trochę z tą krytyką... 30.09.10, 19:38
                    " Nie, to jest typowy przyklad matki realizujacej swoje ambicje, bez zwracania uwagi na preferencje dziecka"

                    Najwiekszy problem, to jest to, że nie wiadomo jakie sa preferencje dziecka. Byc może, powtarzam, byc może problemy sa spowodowane zmiana szkoły, ale tego nie wiadomo.

                    Za bardzo bagatelizujecie wczesniejsza niechęć ("to normalne").

                    Uważam za skrajnie nieodpowiedzialne wmawianie, że mozliwa jest tylko jedna przyczyna obecnej sytuacji. "Ambicja matki" to bardzo łatwy łup wink

                    Przypomnę tylko obecnym, że nawet dzieci zbyt ambitnych edukacyjnie matek mogą:

                    -miec wadę wzroku
                    -miec łagodne ADHD przejawiające się tylko brakiem koncentracji, co przy (nie)sprzyjających warunkach może wyjść na jaw własnie w 4-5 klasie
                    -mieć chamowatego nauczyciela od jakiegos przedmiotu
                    -mogą być obiektem niewybrednych dowcipów koleżanki, która im się podoba
                    -mieć anemię
                    -nie mieć wyrobionych nawyków pracy, bo do tej pory zdolności wystarczały

                    chyba nie ma sensu, żebym kontynuowała tę listę?

                    Oczywiście wiadomo, że na wszystkie te problemy najlepszym lekarstwem jest powrót do poprzedniej szkoły.

                    • verdana Re: Hej... wyluzuj trochę z tą krytyką... 30.09.10, 19:47
                      Jak nie wiadomo - to trzeba zapytać. A tu najwyrażniej nikt nie zapytał, tylko dziecko przeniesiono.
                      Autorka postu sama pisze, ze dopiero teraz ma problem. Nie pisze, ze wczesniej syn odmawiał chodzenia do szkoły i był nieszczęśliwy - po prostu marudził. Podejrzewam, ze Autorka w ogóle nie uznaje narzekania na szkołe - i nie pisze nic o tym, jakoby motywem przeniesienia były kłopoty z dzieckiem. Raczej przeciwnie - dziecko jest zbyt dobre do bylejakiej szkoły.
                      Nie mowilabym o "ambicji matki", gdyby nie jasno i prosto wylozony motyw przeniesienia "tamta szkoła była moim marzeniem".
                      Powrót do poprzednej szkoly moze być idealnym rozwiązaniem, o ile dziecko tego własnie chce i jest nieszczęśliwe z powodu zmiany szkoły.
                      • joa66 Re: Hej... wyluzuj trochę z tą krytyką... 30.09.10, 19:54
                        Teraz pisze o problemie, problem jest większysmile

                        Zwracamy uwage na inne rzeczy...ja zwróciłam uwage na:

                        " Może rzeczywiście rozmawiamy o szkole tak w ruchu, trzeba wybrać się razem gdzieś i poświęcić rozmowie więcej czasu. "

                        Nie oceniam, bo nie znam przyczyn, co nie zmienia faktu, że to ten najwazniejszy błąd. I od tego trzeba zacząć.

                        Kto wie - może większośc tutaj ma rację, to się dopiero okaże. Ale traktowanie tego jako pewnik i na dodatek koncentrowanie się na ataku to gruba przesada.
                        • joa66 Re: Hej... wyluzuj trochę z tą krytyką... 30.09.10, 20:00
                          p.s. wiele błędów popełnia się z powodu zabiegania, a nie nadmiernych ambicji. Czasami człowiek nie ma czasu w nos się podrapac (i nie dlatego, że tłucze kasę..wink ) , tu cos usłyszy , tam cos usłyszy, nie zastanowi się, bo sił brak i leci na oślep i w swoim mniemaniu dobrze.
                        • nangaparbat3 Re: Hej... wyluzuj trochę z tą krytyką... 30.09.10, 21:08
                          A jednak, kiedy czytam: Tamta szkoła zawsze mi się marzyła.... myślę, że całkiem możliwe, że po prostu matka od początku nie akceptowała szkoły młodego - a to się dzieciom udziela.
                          To raz.
                          A dwa: wielokrotnie mogłam obserwowac, że w tzw. lepszych szkołach, a tym bardziej "lepszych" klasach, relacje między dziecmi są zdecydowanie gorsze w niż w "zwykłych" klasach i szkołach. (Upraszczając: pochodna wyścigu szczurów.)
                          • joa66 Re: Hej... wyluzuj trochę z tą krytyką... 30.09.10, 21:50
                            Pozwolę sobie przypomnieć, że może i sie marzyła (wiele rodziców ma różne marzenia) , ale jakoś autorka nie stawała na palcach, nie przemeldowywała, nie wycierała dywaników u dyrekcji, nie czatowała na wolne miejsca. Okazja przyszła sama.

                            Dlatego te nagonki na "ambitne matki" przybierają postać polowań na czarownice. Bez refleksji, bez sensu.


                            Ekscytując się cudzymi błędami, zapominamy o tym co jest najwazniejsze w tej sprawie czyli dziecku.
                            • nangaparbat3 Re: Hej... wyluzuj trochę z tą krytyką... 30.09.10, 22:33
                              Przeczytaj co ta pani pisze, bo wątek się rozrósł i chyba zapomniałaś.
                              • menodo Re: Hej... wyluzuj trochę z tą krytyką... 30.09.10, 23:01
                                > Przeczytaj co ta pani pisze, bo wątek się rozrósł i chyba zapomniałaś.

                                Kurcze, przeczytalam i nie moge zrozumiec, po co tak maglowac ten temat i przy okazji "jezdzic" po autorce watku.
                                sama tez przenioslam corke do innej podstawowki w 5 klasie,bo byc moze tez mam chore ambicjesmile...Wszystko wygladalo tragicznie,corka grozila wrecz ucieczka z domu; najwiekszym koszmarem byly nowe kolezanki. Domyslalam sie ze chodzi o to, ze po raz pierwszy w zyciu spotkala sie z rownymi sobie - silnymi osobowosciami.
                                ALE kiedy po 2 przyszlo do wyboru gimnazjum - corka poszla tam,gdzie wiekszosc tych "wrednych dziewczyn" i do dzis sie z nimi przyjazni.
                              • joa66 Re: Hej... wyluzuj trochę z tą krytyką... 30.09.10, 23:27
                                Az chciałabym napisac niektórym to samowink
                                • nangaparbat3 Re: Hej... wyluzuj trochę z tą krytyką... 01.10.10, 22:21
                                  Chcesz to pisz, nie widzę problemu.
                    • sarulja1 Mądrze prawisz :) 30.09.10, 19:47
                      Zgadzam się w 100%.
                    • jakw Re: Hej... wyluzuj trochę z tą krytyką... 30.09.10, 22:05
                      joa66 napisała:

                      > Oczywiście wiadomo, że na wszystkie te problemy najlepszym lekarstwem jest powr
                      > ót do poprzedniej szkoły.
                      Skoro lekarstwo typu nowa szkoła nie podziałało ;-/
                      • menodo Re: Hej... wyluzuj trochę z tą krytyką... 30.09.10, 22:16
                        A jak nie pomoze powrot chlopca do poprzedniej szkoly to moze po miesiacu sprobowac znow go przeniesc - do tej albo jeszcze innej szkoly ...i tak dalej ; moze w ktorejs mu sie spodobabig_grin
          • olamka1 Chyba pomyliłaś autorów postu :) 30.09.10, 07:58
            big_grin
            • jakw Re: Chyba pomyliłaś autorów postu :) 30.09.10, 18:24
              serio ? Garść cytatów:
              "Zmiany przeprowadziłam na pewno korzystne, i nie chcę z tego tłumaczyć się"
              "Szczególnie bezsensownymi uważam rady żeby oddać syna z powrotem do tamtej szkoły!!! "

              Kilka kolejnych cytatów nt myśli , wrażeń i "wydawań" ambitnej matki:

              "zaczęłam zastanawiać się, czy nie przenieść go do klasy matematycznej, może zainteresuje się nauką... "
              "Tamta szkoła zawsze mi się marzyła"
              "Myslałam, że zainteresuje się, tym bardziej, że chodzi do klasy z dawnym kolegą z przedszkola"
              "Tracę tyle sił i energii"
              "Mówię, że rozumiem, bo sama chodziłam do 6 szkół."
              "Tłumaczę, że to dla jego dobra (trzeba myśleć o przyszłości"
              "Wydaje mi się, że syn nie chce zrobić wysiłku, żeby przyzwyczaić się do nowej szkoły. "
              "on protestuje, bo nie była to jego decyzja, ale jest on mało ambitny, a tutaj pojawiła się szansa i postanowiłam wykorzystać dla jego dobra.."
              "wydaje mi się, że on po prostu nie chce chodzić do szkoły generalnie"
              "Wydaje mi sie, ze dzieci obecnie maja za łatwe życie."
              "Chodzi mi bardziej o niechęć do szkoły (przypominam, że pojawiła się w STAREJ szkole), nie była związana z konfliktem, myśle, że raczej z braku zainteresowania, trochę z lenistwa"

              Czyli mamie się wszystko wydaje, ,mama marzy mama myśli , mama jest ambitna. Za to mama dokładnie nie wie dlaczego młodemu się stara szkoła nie podobała, i dlaczego nie podoba się ta nowa. Uczucia młodego ? Chyba jedno zdanie jest na ten temat: "Obydwoje jesteśmy przygnębieni."
              Nie widzę tu śladów dialogu z młodym - za to doskonale jestem w stanie wyobrazić sobie monolog samairy w obecności jej "mało ambitnych" facetów.
        • morekac Re: Hej... wyluzuj trochę z tą krytyką... 30.09.10, 10:54
          Mam radę:
          Myśl pozytywnie i wyobraź sobie o wiele gorszą sytuację. Twoja nie jest jeszcze taka zła.
          Gdybyś miała rodzinne kłopoty z wyobraźnią, wyobraź sobie, że twoj syn już nie jęczy, że nie chce do szkoły, tylko leży biernie w łóżku i musisz zamówić kuriera, żeby go do tej szkoły dostarczyc.
    • oneway9 Re: Syn 11lat nie chce chodzić do szkoły-już nie 30.09.10, 10:17
      nie uwazam, ze zle zrobilas przenoszac syna, ale musisz mu pamoc to przetrwac; oczekiwanie ze nastoletnie dziecko bedzie lubilo szkole, czesto z gory skazane jest na porazke; to jest najtrudniejszy chyba okres w zyciu; oceniany jestes przez kilkudziesieciu rowiesnikow; 6 godzin dziennie przez nauczycieli, masz sto rzeczy do zrobienia na jutro i tylez samo nie zrobionych na dzis, z czego wiekszosc cie kompletnie nie interesuje a masz to wkuc; to siedzi na plecach takiego osobnika bez wzgledu na to co mowi; sprawianie sobie przyjemnosci spotyka sie z krytyka rodzicow czyli rodzi kolejne wyrzuty sumienia i tak oto staje przed toba gosc, ktory albo pyszczy, albo zlewa wszystko i traci usmiec; oczywiscie sa prymusy i duma rozparte matki, ale niestety w doroslym zyciu ich nie spotykam; zabraklo im czasu na pasje; przyjaznie, nie posmkowali zycia, nie nauczyli sie ustalac i bronic wlasnych priorytetow bo musieli zadowalac innych; zostala nijakosc
      • rennatta1 Re: Syn 11lat nie chce chodzić do szkoły-już nie 30.09.10, 10:57
        Ja bym się tak nie przejmowała tym oporem, podjęłaś decyzję - uważasz, że dobrą i koniec. Obserwowałam podobne zachowanie u mojej kuzynki z gimnazjum. Najpierw sama wybrała szkołę, potem w pierwszej klasie nienawiść, straszliwe opowieści, bunt. Teraz jako absolwentka opowiada, że to najlepsza szkoła na świecie, przyjaźni się z byłymi nauczycielkami. Trudno się w tym wszystkim połapać, młode to niezrównoważone, jak syn się zorientuje, że klamka zapadła i nie ma co kombinować to się przystosuje.
        Druga rzecz to powtarzające się wątki o samodzielnym wyborze u 11-latka. To chyba trochę przesada, uważam, że rodzice powinni jednak decydować w sprawie wyboru szkoły w tym wieku i z gimnazjum też.
        • joa66 Re: Syn 11lat nie chce chodzić do szkoły-już nie 30.09.10, 11:05
          Ja jeszcze zastanowiłabym się nad jedną sprawą - czy to nie jest tak, że problemy zaczęły się pojawiać w 4 klasie czyli wtedy kiedy system nauczania się zmienia i czasami inteligencja i wiedza ogólna przestają wystarczać? Czy problemem może być to, że pojawiały się nowe wymagania, trzeba poświęcić szkole więcej pracy i wysiłku?

          O tym też pogadałabym z dzieckiem..
        • morekac Re: Syn 11lat nie chce chodzić do szkoły-już nie 30.09.10, 11:18
          > Druga rzecz to powtarzające się wątki o samodzielnym wyborze u 11-latka.
          To nie był samodzielny wybór, to mama zmieniła młodemu szkołę, do której chodził od 4 lat z powodu swoich idei i marzeń.
          Sytuacja mogła wyglądać tak:
          Synku, czy wiesz jaką mam dla ciebie niespodziankę? Pamiętasz, jak mowiłeś, że podoba ci się ta zielona szkoła? Otóż udało mi się tam ciebie zapisać i będziesz tam od jutra chodził. Dlaczego się nie cieszysz? Przecież mówiłeś, że chcesz tam iść... No, jak to kiedy mówiłeś? Jak chodziłeś do żłobka... Czy wiesz, jak się musiałam starać i jakie to poświęcenie? Jak mozesz być tak niewdzięczny? (mama strzela focha)


          Co do wyboru gimnazjum:
          uważam, że rodzice powinni pomóc wybrać dziecku szkołę - uwzględniając preferencje i predyspozycje dziecka oraz swoje prorytety. Nie powinni zmuszać dziecka do pójścia do szkoły, do której ono absolutnie nie chce iść. Nie zapominaj zresztą, że bez podpisu rodziców na papierach, młody może edukować się w szkole rejonowej
        • laura_fairlie Re: Syn 11lat nie chce chodzić do szkoły-już nie 30.09.10, 12:27
          A ja bym się przejmowała. Nie jest złem, że młody zmienił szkołę - ostatecznie zmiany szkoły są z różnych powodów. Samaira olała syna - bo z góry założyła, że w nowej szkole będzie mu lepiej i zainteresuje się nauką. Nie obchodziło jej pół roku temu, co tak naprawdę stoi za niechęcią syna do szkoły czy nauki. W związku z tym problem się nie zmniejszył, a zwiększył. Nadal jest nierozwiązany.

          Obserwowałam podobne zachowanie u mojej kuzynki z gimnazjum. Najpier
          > w sama wybrała szkołę, potem w pierwszej klasie nienawiść, straszliwe opowieści
          > , bunt. Teraz jako absolwentka opowiada, że to najlepsza szkoła na świecie, pr
          > zyjaźni się z byłymi nauczycielkami. Trudno się w tym wszystkim połapać, młode
          > to niezrównoważone
          Bo wiek gimnazjalny jest trudny. I dlatego rodzice powinni rozmawiać z dziećmi i słuchać, co owe dzieci mają do powiedzenia. tzn. powinni to robić zawsze, ale wtedy - koniecznie. Poza tym mogłaś znać tylko część szkolnych opowieści kuzynki.
        • jakw Re: Syn 11lat nie chce chodzić do szkoły-już nie 30.09.10, 18:40
          rennatta1 napisała:

          > Ja bym się tak nie przejmowała tym oporem, podjęłaś decyzję - uważasz, że dobrą
          > i koniec.
          A młody może uważa, że złą, i stosuje opór bierny. Dla przypomnienia - to jednak Gandhi okazał się skuteczniejszy niż Anglicy wink.

          > Trudno się w tym wszystkim połapać, młode
          > to niezrównoważone, jak syn się zorientuje, że klamka zapadła i nie ma co kombi
          > nować to się przystosuje.
          Do starej szkoły też był przystosowany.

          > To chyba trochę przesada, uważam, że rodzice powinni jednak decydować w sprawie wybor
          > u szkoły w tym wieku i z gimnazjum też.
          Pewnie, mama zdecyduje, że "pośle" syna do najlepszego gimnazjum w województwie, ale dziecko, które będzie chciało pójśc do gimnazjum rejonowego z kumplami z podwórka, może całkiem te mamine decyzje zniweczyć. W związku z tym jednak wskazana jest pewna współpraca na linii dziecko-rodzice.
          • ata-07 Re: Syn 11lat nie chce chodzić do szkoły-już nie 30.09.10, 21:42
            Myślę,ze każda zmiana jest jakimś stresem,tym bardziej szkoły, kolegow dla dziecka. Wiek tez trudny się zaczyna. Nie wiem,jak bylo w szkole,ale na te ostatnie dwa lata sp nie zmienialabym mu szkoły,takie moje zdanie.
    • morekac Re: Syn 11lat nie chce chodzić do szkoły-już nie 30.09.10, 23:23
      Samaira, ogólnie mam wrażenie, że wy synem nie rozmawiacie. To znaczy pewnie każde z was coś mówi, ale totalnie się rozmijacie.
      On mówi, co czuje - ty zaprzeczasz jego uczuciom, lekceważysz je i pouczasz go, co powinien czuć.
      Przestań puszczać teksty typu:
      - że czepia się drobiazgów
      -że rozumiem, bo sama chodziłam do 6 szkół.
      - że to nie powód żeby chodzić cały czas nieszczęśliwym.
      - żeby wyobraził sobie że są o wiele gorsze sytuacje,
      > i jego nie jest taka zła.
      - że syn nie chce zrobić wysiłku, żeby przyzwyczaić się do nowe
      > j szkoły.
      - Są w życiu trudne sytuacje kiedy trzeba zrobić krok do przodu
      - jest > on mało ambitny,
      Bo wcale mu w ten sposób nie pomagasz. Daj mu powiedzieć, co czuje, co myśli - bez przerywania, pouczania i wiedzenia lepiej.
      • joa66 Re: Syn 11lat nie chce chodzić do szkoły-już nie 30.09.10, 23:37
        No właśnie!
    • joxanna Re: Syn 11lat nie chce chodzić do szkoły-już nie 01.10.10, 22:07
      Samaira - jeśli jeszcze tu jesteś.

      Taka uwaga na boku 'myślenia pozytywnego'. Fajniejsze 'pozytywne myślenie' to np. takie ćwiczenie, że każdego dnia doszukujesz się chociaż jednej, chociaż minimalnie fajnej rzeczy. Niech to będzie, że dostał dobrą kanapkę. Albo, że nauczycielka się pomyliła i był śmiech. Albo, że wygłupiali się na przerwie. Cokolwiek. Jedna, jedyna rzecz dziennie.

      To taka trochę afirmacja, trochę automanipulacja, ale może pomoże?
      • julia_mba Re: Syn 11lat nie chce chodzić do szkoły-już nie 02.10.10, 13:07
        Samaira, bardzo dobrze, że przeniosłaś syna do lepszej szkoły, kiedyś trzeba robić kroki do przodu =)) A synek się przyzwyczai, zobaczysz, za parę miesięcy nie będzie pamiętał o starej szkole. Dzieci już tak mają: są tradycjonalistami, ale szybko też zapominają o starych kolegach.
        • ata-07 Re: Syn 11lat nie chce chodzić do szkoły-już nie 02.10.10, 13:50
          To pierwszy miesiąc,jeszcze różnie może być.
    • kolezanka_filizanka Re: Syn 11lat nie chce chodzić do szkoły-już nie 05.10.10, 23:08
      a rozmawiałaś z nim dlaczego nie chce chodzić i jest taki oporny? Może to okres adaptacji, miał wcześniej z tym problemy? Może w szkole dzieją się jednak rzeczy o których ty ani nauczyciele nie wiecie...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka