Dodaj do ulubionych

refleksje pourodzinowe

16.11.10, 10:55
Tak mnie naszło, bo moi ostatnio z jednych urodzin na drugie.

Zwyczaj rozpoczął się gdzieś w przedszkolu, tak od 4-5 rż i przybiera na sile. Dzieciaki zapraszaja się (całą grupa przedszkolna/cała klasa), imprezy są orgaziowane gdzies poza domem. Zazwyczaj były to fikolandy, ale byliśmy tez w klubo księgarni, muzeum techniki, kręgielni. Wszystkie te imprezy maja dla mnie jeden wspólny mianownik-dzieciaki wprawdzie dobrze się bawia, ale nie ma to nic wspólnego z żadną integracją, czasami nawet nie byli w stanie powiedzieć czy dany kolega był obecny. Stałym punktem programu jest powitanie solenizanta i wręczenie prezentu; solenizant często jest tak zakręcony i przytłoczony masą prezentów, że nawet zapomina o dziękuję; odśpiewanie stolat i tort, który sporadycznie jest zjadany. Rodzice plotkują na paluszkami i kawa w papierowym kubku.

Rozumiem, że nie jest trendi robienie imprez w domu; sama nie mam warunków na 20 dzieciaków, ale czy naprawdę nie daje się inaczej? Mierzi mnie komercyjność tych imprez, ich powtatrzalność, wtłaczenia zza młodu w jakieśc schematyczne rozwiązania.

U mnie problem póki co nie istnieje bo chłopcy są z sierpnia więc urodziny obchodzimy zawsze w terenie na wyprawie wakacyjnej. Chłopaki wybieraja sobie atrakcje, idziemy na ciacho, jest prezent (ale o zgrozo jeden dla każdego). Ale juz zaczynają przebąkiwać że też by chcieli tak jak koledzy. Mogę to zrozumieć bo każdy chce mieć swoje 5 min, poczukć się ważny i dostać kupę przentów, ale nie chcę tez tworzyć precedensów organizując imieniny. No i poza tym nie mam pojęcia jak możnaby to zorganizować aby pokazać jakąś alternatywę.
A może własnie tak jest dobrze? Dzieci w każdym wieku mają "jedyny, słuszny pomysł na zabawę" i trzeba im na to pozwolić a nie uszczęśliwiać na siłę...
Obserwuj wątek
    • bozenka78 Re: refleksje pourodzinowe 16.11.10, 11:08
      Ja nie lubie tych wszystkich urodzin w lokalach dla dzieci i na zamknietych placach zabaw. Chodzę, jesli dzieci sa zaproszone, bo sprawia im to radosc, ale ich urodziny organizuje w domu.
      Fakt, ze nie zapraszam 20 dzieci, tylko okolo 10. Dzieci nie zglaszaja pretensji, sa bardzo zadowolone, moim zdaniem takie urodziny maja duzo wiecej uroku. Jest to wiecej pracy dla rodzicow, bo nie wystarczy zaprosic, trzeba organizowac konkursy, wymyslac rozne zabawy, ale to przeciez tylko raz w roku.
      Jesli maja urodziny w sierpniu, to wymarzona sytuacja. Mozna zorganizowac im te urodziny w formie pikniku, podchodow na dworze, mozna wybrac taki termin, by przynajmniej czesc kolegow juz wrocila z wakacji, gosci pewnie bedzie troche mniej niz w trakcie roku szkolnego, ale to tez chyba plus.
      Dzieci najbardziej wspominaja takie oryginalne urodziny.
      • agulka04 Re: refleksje pourodzinowe 16.11.10, 12:17
        U nas na szczęście zapraszają się grupki 5-7 osób, czasem do domu.
    • anndelumester Re: refleksje pourodzinowe 16.11.10, 13:32
      Ja jestem przekonana, że do alternatywy trzeba dojrzeć. I nie jest dobrze, gdy rodzice, którzy pewnie juz czasy dopasowania do konwencji i łamania takowej mają za sobą wprowadzają jako jedynie słuszne rozwiązanie alternatywę.
      Poza tym - dla dziecka kwestia urodzin, grupy jest po prostu ważna. Nie rozumiem w imię czego się wyłamywać? Sama mam dziecko - typ dusza towarzystwa, bardzo lubiane , a więc stale zapraszane i czasami te kulkolandy doprowadzają mnie do szału, ale bez przesady ... 2-3 godziny w towarzystwie innych fajnych rodziców jakoś da się opędzić wink
      BTW jeżeli bardzo zależy Ci na alternatywie - są oferty imprez dla dzieci w kopalniach, na lotnisku, gry miejskie, ścianki wspinaczkowe itp. Jest z czego wybierać.
    • mim288 Re: refleksje pourodzinowe 16.11.10, 14:04
      Wychodzę z założenia, że urodziny dziecka to swięto dziecka i dziecku ma sie podobać, a nie mnie. Pytam córek jakie chcą miec urodziny i z reguły mamy balangę dla całej klasy/grupy przedszkolnej w "fikolandzie" plus imprezę w domu dla pozaszkolnych kolegów (ok 10 dzieci plus rodzice). Dzieci tak mają, że nie tęsknią za rozwiązaniami oryginalnymi, niesztampowymi, to raczej w fazie bliżej matury (wiem pewnie są wyjątki, ale nie oszukujmy się nie często).
      • grocholica Re: refleksje pourodzinowe 16.11.10, 14:10
        ja tam urządziłam imprezę w domu i jak na razie to wiem, że jest jedną z najdłużej pamiętanych.

        Plus taki, że dzici np. uważają, że moja córka ma fajną mamęsmile tylko dlatego, że ja się z nimi bawiłam, a nie siedziałam na kawce z innymi rodzicami (co nie znaczy, ze ich nie poznałam - ba nawet sie dzięki takiej imprezie zaprzyjaźniłam z jednymi rodzicami).

        Chociaz mój atut to urodziny w czerwcu i ogród 1000m z fajnym placem zabawsmile
      • hankam Re: refleksje pourodzinowe 16.11.10, 21:43
        Z jednym wyjątkiem (kiedy bylam zapracowana po uszy i nie mialam czasu, a poza tym corka wyrazila wtedy takie życzenie) - zawsze urządzalam urodziny córce w domu. Pomimo trendu na urodziny na zewnątrz. I jakoś wszyscy byli zadowoleni - zarówno solenizantka, jak i goście.

        Fakt, że do urodzin przygotowywalam się bardzo staranie - robilam dekoracje, raz nawet uszyłam przebrania, wymyślalam gry i zabawy, zamawialam balony napelniane helem...

        Fakt, że calej przedszkolnej grupy zaprosić się nie da, optimum to siedmioro, ośmioro dzieci. I przynajmniej jedna mama do pomocy w okiełznaniu towarzystwa.



    • amwaw Re: refleksje pourodzinowe 16.11.10, 20:30
      Umówmy się. Każde dziecko powinno spędzić urodziny (jeżeli jest taka możliwość) w sposób wybrany przez SIEBIE. I nie nam oceniać wybory.
      Jedno wybierze samotne spędzenie w domu, inne w grupie- mniejszej/ większej znajomych na placu zabaw, inne w Muzeum Techniki.
      Dziecko_Gość cieszy się zaś w większości z każdej formy urodzin kolegi/ koleżanki. I to jest piękne.
      Nawet jeżeli te imprezy są potwornie "powtarzalne" i może "da się inaczej".
      Pozdr
      • agni71 Re: refleksje pourodzinowe 16.11.10, 22:16
        > Dziecko_Gość cieszy się zaś w większości z każdej formy urodzin kolegi/ koleżan
        > ki. I to jest piękne.

        Niestety, moja corka z kolejnych i kolejnych urodzin koleżanek i kolegów w fikolandach już się tak nie cieszy... Może jest zmanierowana.... Ona w fikolandzie miała raz, ale woli w domu. I my też. Oczywiście nie zapraszamy calej klasy.
        • amwaw Re: refleksje pourodzinowe 21.11.10, 17:38
          agni71 napisała:

          > > Dziecko_Gość cieszy się zaś w większości z każdej formy urodzin kolegi/ k
          > oleżan
          > > ki. I to jest piękne.
          >
          > Niestety, moja corka z kolejnych i kolejnych urodzin koleżanek i kolegów w fiko
          > landach już się tak nie cieszy... Może jest zmanierowana....

          Może. Pamiętajmy jednak, że to SOLENIZANT ma się najbardziej cieszyć, to JEGO święto.
          Pozdr
          • agni71 Re: refleksje pourodzinowe 21.11.10, 17:42
            No tak, z tym, że wydaje mi się, że dzieci czasem nawet nie zdaja sobie sprawy, ze urodziny dla kolegów i koleżanek można urządzic w domu. Jesli taka opcja nigdy nie była brana pod uwage przez rodziców, to, dopóki dziecko nie doświadczy takich urodzin u kogoś, nawet nie wie, że to może byc fajne.....Nie oszukujmy się, urodziny w fikolandach wybierane sa przez rodziców przede wszystkim z wygody.... Nie ma w tym, oczywiście, nic złego, o ile jubilat tez tego właśnie sobie życzy...
            • agnesj11 Re: refleksje pourodzinowe 21.11.10, 23:30
              Witam,
              ja jestem po urodzinach zorganizowanych w domu. Kosztowało nas to trochę pracy, ale myślę, że dzieciakom się podobało. Impreza była w stylu pirackim, tort robiliśmy też sami w kształcie głowy pirata. Oprócz fajnej zabawy podczas urodzin, super wspominam same przygotowania, jak synek chodził zadowolony i nie mógł się doczekać samej imprezy i było warto. Teraz myśli o następnych urodzinach i w jakim charakterze je urządzimy smile
      • daniela11 Re: refleksje pourodzinowe 19.11.10, 11:32
        Zgadzam się z tym co napisała amwaw.
        To święto dziecka, jego dzień, jedyny w roku i mądry rodzic powinien posłuchać o jakich urodzinach marzy dziecko, mimo, że my uważamy ten sposób za "prosty", idący na łatwiznę i powtarzalny, banalny.
        Zresztą przypomnijmy sobie nasze dzieciństwo i nasze urodziny, co najbardziej nas cieszyło w ten dzień? Przecież w imprezie urodzinowej kilkulatka najważniejsze są prezenty, goście pod postacią ulubionych kolegów/koleżanek i dobra zabawa, ale zabawa rozumiana jako dobra przez dziecko a nie mamę, która ma ambicję zorganizowania oryginalnej imprezy, żeby ktoś nie powiedział, że jest powtarzalna i mało oryginalna.
        U mojego syna od czasów przedszkolnych są organizowane różne urodziny (w Kulkolandach i w domach). Za kilkanaście dni on obchodzi urodziny i na moje pytanie gdzie chciałby je spędzić odpowiedział jednoznacznie: Zabawa w kulkolandzie. I co? Powinnam starać się mu to wybić z głowy i wytłumaczyć, że to zbyt banalne, proste i nie oryginalne, skoro dziecko o tym marzy?
    • morekac Re: refleksje pourodzinowe 16.11.10, 22:09
      Takie imprezowanie mija z czasem i przeradza się w imprezy domowe w dobrze dobranym gronie...
      Osobiście wolałam zorganizować imprezę dla przedszkolaków i młodszych uczniów w sali ze względu na stopień zdemolowania domu po imprezie...
      • annakate Re: refleksje pourodzinowe 16.11.10, 22:51
        taki model imprezowania mija dosc szybko; mojej minał chyba po czwartych, może piątych takich urodzinach w klasie (I-II klasa, 10 lat temu) - zaproszenie na kolejne w ciągu kwartału zostało poiwitane "mamoooo, czy ja muszę iść? może lepiej na basen bysmy poszli?"
    • canuck_eh Re: refleksje pourodzinowe 19.11.10, 00:42
      Takie imprezy zorganizowane to nawet dobra rzecz.tylko nie wiem czy od razu trzeba cala klase sprowadzac...A ze sie powtarzaja - no coz - dzieciak pojdzie na jedna i sie spodoba i jeczy rodzicom ze tez cos podobnego chce - no to rodzice szukaja i albo jest to samo albo cos podobnego bardzie pasujace pod upodobania latorosli.
      U nas kiedys dzieciarnia oszalala jak maz pokazywal rozne doswiadczenia - za rok kolejka sie ustawila do corki i nie bylo mozliwosci sie wylgac z imprezy, ba nie bylo mozliwosc zorganizowania czegos innego jak pokazow roznych doswiadczensmile
      • myelegans Re: refleksje pourodzinowe 19.11.10, 05:16
        Moj 6-latek nigdy nie mial urodzinowych przyjec-spedow, chociaz na takowe chadza od kilku lat, wiec jest narazony. Tu w Stanach tak zazwyczaj urodziny sie obchodzi, chociaz w gronie naszych najblizszych znajomych czesciej jednak w domu.

        Chcialam mu nawet na pozegnanie prezdszkola wyprawic taka spedowa impreze na basenie, na ktory chodzimy, caly basen do dyspozycji, ratownik, pani moderatorka, zabawki itd. itp. Zaparl sie i powiedzial, ze chce swoich 4 najblizszych kolegow i 2 kolezanki prawie siostry dla niego, w domu i ma to byc impreza w temacie Halloween, dzieci maja przyniesc kostiumy, albo my dostarczymy, bo tego pelno w domu. Wspolnie udekorowalismy caly dom, przygotowali jakies zabawy, nei bylo tego duzo.

        Zrobilam mnostwo jedzenia na doroslych i dzieci. Dzieciaki bawily sie swietnie, na podworku mialam postacie z Wojen Gwiezdnych i Ksiezniczki jezdzace na rowerach i hulajnogach. ksiezniki graly w baseball. Pozniej udekorowali dynie, czytali ksiazki, ogladali zabawki, bawili sie swietnie.

        Teraz inni koledzy chca takie urodziny jakie mial moj syn.
        • canuck_eh Re: refleksje pourodzinowe 23.11.10, 15:54
          Tyle ze na taka impreze jaka zorganizowalas swojemu dziecku to trzeba sie odrobine wykazac.A taka zorganizowana - placi sie okolo 200 dolcow i masz sped min 10 dzieciakow.A te domowe to zawsze inne sa i ja tez po prawdzie takie wole.Mi jakos sie nie usmiecha wydac takiej kasy na kregle, basen( tu odrobine wiecej sie placi) czy co innego bo do tego dochodzi jeszcze ze jak ktores dziecko nie przyjdzie to co?Placisz za puste miejsce.
          JA tylko pisalam ze sa takie mozliwosci i dlaczego dzieciaki do tego tak lgna.
          A ta imprezka na zakonczenie przedszkola to niezla i podejrzewam ze dluzej zapamietaja niz wyjscie na basensmile
    • marghe_72 Re: refleksje pourodzinowe 22.11.10, 01:08
      Decyzja należy do dziecka (o ile rodziców stać na imprezę poza domem..)
      Jakby nie patrzeć to jego święto..
    • olena.s Re: refleksje pourodzinowe 22.11.10, 07:10
      Trochę się z dorkiem zgadzam - urodzinowe imprezy organizowane na zewnątrz są faktycznie mało integrujące. Ale przecież kulkolandy nie są jedyną okazją do integracji...Dzieci się odwiedzają w domach i wtedy są bliżej siebie, wchodzą w głębsze interakcje.
      Ja nie lubię generalnie zewnętrznych imprez, ale są one o tyle łatwiejsze... Zwłaszcza, że mamy teraz relatywnie mały domek, z tycim salonikiem, gdzie nie upchnie się więcej niż piątki dzieci. W dodatku kiedy nasza ma urodziny, temperatura na zewnątrz dobrze przekracza 30+C, a może sięgnąć 40 i więcej stopni. Więc urodziny muszą być we wnętrzu. Dodatkowo, co tu dużo gadać, w stosunkach towarzyskich obowiązuje zasada rewizyt: jeżeli idę do kogoś, powinnam się zrewanżować zaproszeniem do siebie. Jak to zrobić inaczej niż w kulkolandzie?
      katar1.blox.pl/html
    • stypkaa Re: refleksje pourodzinowe 22.11.10, 14:44
      Moje refleksje są takie:
      Organizujemy urodziny dla chłopców (razem, bo obaj są z lutego, 3 dni różnicy pomiędzy dniem urodzin) odkąd starszy skończył 4 lata, a młodszy 2. Czyli w tym roku, w lutym, będzie 3. impreza urodzinowa.
      I dotąd wszystkie były w domu. I powiem więcej, dopóki mnie moje dzieci nie zamęczą nękaniem o zorganizowanie imprezy gdzieś indziej to tak będzie.
      Osobiście nie cierpię imprez w wszelkiego rodzaju piłkolandiach etc. Nie dość, że właśnie jak powiedziałaś - totalny brak integracji, każdy sobie sam biega, do tego hałas, gorąc. Masakra.

      Natomiast rozumiem doskonale Twoje dzieci, że chcą mieć przyjęcie urodzinowe. U nas mówienie o urodzinach zaczyna się już mniej więcej w porze listopad/grudzień. A po Świętach Bożego Narodzenia zaczynają się prawdziwe przygotowania. I wszyscy mają z tego fun. Razem przygotowywujemy zaproszenia dla gości, każdy dostaje wydrukowane ze swoim imieniem etc. Razem szykujemy paczuszki dla gości na zakończenie imprezy. Menu głównie ja wymyslam, choć pewnie w przyszłym roku chłopcy będą juz brali aktywny udział w tym co by chcieli mieć do jedzenia.
      W programie zawsze są jakieś atrakcje, w tym roku było to własnoręczne dekorowanie babeczek, które wcześniej razem z chłopcami upiekłam.
      Imprezy bardzo udane, jubilaci zachwyceni, dzieciaki zaproszone też.
      Polecam. I naprawdę nie trzeba od razu organizować imprezy dla 20 osób, jeśli się nie ma w domu warunków. Przecież można zaprosić 5-6 dzieciaków i też może być fajnie.

      Dla mnie bezcenny jest ten czas, który mogę spędzić razem z moimi dziećmi organizując tę imprezę i wspólne, całej rodziny, zaangażowanie.
      A na imprezę organizowaną gdzieś po prostu się idzie, płaci, spędza 2 h i wychodzi. I już.
    • aneta-skarpeta Re: refleksje pourodzinowe 23.11.10, 08:46
      moj syn tez mial etap urodzinowy w wieku 5-6 lat, wszyscy sie nawzajem zapraszali do fikolandów itd

      ja chcialam tak ambitnie- w domu

      przygotowałam koreczki owocowe, super tort, zabawy, dekoracje- strasznie sie starałam

      było 14 dzieci, mieszkanie 60 m.kw.

      o rany- nigdy wiecej!!!!- jak rodzice przywozili dzieci to mowili z usmieszkiem- powodzeniawink

      dzieci były naprawde fajne, znaly sie dobrze, bawily sie, ale jak to dzieci- szalenstwo, dzikosc, przechodzenie samego siebie-syn był przerazony, bo nie bylo swiętości i były ruszane jego budowle z klosków itd

      na szczescie był mąż i przyjaciolka bo sama to bym nie dała rady

      jak wszyscy wyszli- po 2.5h - odetchnelam z ulgą i powiedzialam- nigdy wiecej- syn tez wolałby pozniej juz jakies fikoland

      ale jakos sie tak zlozylo , ze potem to robilismy tradycyjnie- tort w gronie rodzinnym, jakas atrakcja w najblizszy weekend etc
      • agni71 Re: refleksje pourodzinowe 23.11.10, 09:14
        Oj, bo to trzeba mierzyc zamiary na siły. My wolimy urodziny w domu, ale:

        zapraszamy ok. 6-7 osob (+ moich trojka, więc jest 9-10 dzieci), a dom mamy większy dwa razy
        dzieci nie mają wstepu np. do naszej sypialni czy do pokoju gościnnego

        mam ogród, a urodziny urządzamy pózną wiosną lub wczesna jesienią, więc zawsze liczę na to że będzie ładna pogoda i dzieci straca troche energii biegajac dookoła domu lub skacząc na trampolinie

        przyjecie ma okreslone ramy czasowe, zazwyczaj od 16 do 18, bo empirycznie stwierdziłam, że 3 godziny to juz za długo.

        nie przyrządzam wymyslnych potraw, bo dzieci nie sa tym zainteresowane: sa slodycze, głównie żelki, bo dzieci lubia i nie sa takie brudzące jak np. czekolada; tort zawsze zamawiałam dobry, ale wiele dzieci nawet nie chce spróbować, więc chyba dla szkodników będę zamawiac jakis tańszy wink . Poza tym zawsze sa tez owoce, bo sa dzieci, ktore je wolą od typowych słodyczy. Do picia soki, kompot (jak mam) i woda.
    • formelka1 Re: refleksje pourodzinowe 23.11.10, 09:34
      Urodziny na basenie, urodziny-podchody w lesie z ogniskiem i kiełbaskami,urodziny na kortach tenisowych,urodziny w teatrze,urodziny w muzeach-bardzo rozbudowana oferta....każdy coś znajdzie dla siebie, nie muszą być w Fikolandzie smile
      pzdr,
      fj
      • agni71 Re: refleksje pourodzinowe 23.11.10, 10:10
        Takie urodziny tematyczne sa bardzo fajne, chetnie bym dla odmiany cos takiego zrobiła. Niestety, tutaj to juz koszty sa masakryczne, przynajmniej w Warszawie.
        • formelka1 Re: refleksje pourodzinowe 23.11.10, 10:59
          Podchody w lesie, zamówiłam 3 harcerzy do ogarnięcia tematu, cena 100zł, las-free.
          Muzeum opłata ok 150zł plus 4-5zł za dziecko....trzeba tylko poszukać
          Super kameralne muzeum, w którym mieliśmy świetne urodziny www.muzewol.pan.pl/

          pzdr,
          fj
          • agni71 Re: refleksje pourodzinowe 23.11.10, 11:14
            formelka1 napisała:

            > Podchody w lesie, zamówiłam 3 harcerzy do ogarnięcia tematu, cena 100zł, las-fr
            > ee.

            Na podchody w lesie to ja nie mam ochoty smile

            > Muzeum opłata ok 150zł plus 4-5zł za dziecko....

            Ale chyba inne muzeum niz zalinkowane, bo tam jest koszt 280 zl + 8 zł od dziecka...

            >trzeba tylko poszukać
            > Super kameralne muzeum, w którym mieliśmy świetne urodziny rel="nofollow">www.muzewol.pan.pl/

            Faktycznie wydaje sie byc ciekawe, rozważę na nast. raz. Chociaz nie wiem, co na to rodzice gości? Nie jestem w stanie zapewnic wszystkim dojazdu, a mieszkamy pod Warszawą, więc na dojazd trzebaby liczyc z godzinke samochodem w jedna stronę....Czy 9-latki juz nie za "dorosłe" na taka imprezę? W jakim wieku bylo twoje dziecko, jak urządzaliście mu tam urodziny?
            >


            • tajmk Re: refleksje pourodzinowe 23.11.10, 14:14
              wszystkie odpowiedzi przeczytalam i mam wrazenie ze urodziny w fikolandach czy kregielniach sa po prostu bardziej wygodne - my rodzice wtedy tez jestesmy goscmi i wychodzimy nie zmordowani tez jako goscie.
              my rodzice jako dzieci nie znalismy fikolandow i to nam sie nawet nie snilo wiec wiadomo ze urodziny musialy byc w domu.
              wiec jak nasze dzieci maja nie marzyc o fikolandach jak koledzy tak maja ze przychodzi cala grupa i dostaje sie 20 czy 30 prezentow zamiast jednego
              powiedzmy sobie wprost po prostu duza czesc z nas jest po prostu wygodna
              • morekac Re: refleksje pourodzinowe 23.11.10, 14:34
                e tam , wygodni. Wpuść 10 dzieciaków do mieszkania, to się przekonasz...
                • yarpen111 Re: refleksje pourodzinowe 23.11.10, 14:59
                  Ja organizowalam 2 i 3 urodziny synka w domu.
                  Teraz robimy w Fikolandzie, bo szczerze mowiac w tym roku nie mam juz sily ani weny ,zeby organizowac taka impreze w warunkach domowych. Moze jestem wygodnasmile
                  Wiem z doswiadczenia kolezanek, ze okolo 7 urodziny mija okres fascynacji Fikolandami , preferowane sa wlasnie mniejsze grupki i raczej warunki domowe. Mysle,ze i u nas tak bedzie.
                  A fakt, faktem,ze dom po przejsciu 7-8 dzieci wyglada jak po tornadziesmile
                  W tym roku nie mam sily na takie atrakcjesmile Poza tym u nas wiaze sie to z tym, iz z dziecmi przychodza rodzice i dla nich trzeba tez zapewnic jedzenie, picie, kawe, etc. Wiec oprocz zajmowania sie dzecmi, trzeba tez i z doroslymi pogadac. Ja poprostu ledwo to ogarnialam.
                  W tym roku zaporsilam 10 dzieci, w tym 7 to dzieci znajomych, wiec przyjda z rodzicami do fikolandu. My wypiejmy kawe i pogadamy, dzieciaki sie wyszalejasmile Moj synek juz sie nie moze doczekac, bo fikolandy kochasmile
                • stypkaa Re: refleksje pourodzinowe 25.11.10, 13:35
                  >Wpuść 10 dzieciaków do mieszkania, to się przekonasz...

                  A o czym? Bo ja wpuściłam i to, pewnie ku przerażeniu niektórych mam, zamierzam w lutym powtórzyć już 3 raz smile A że urodziny mamy podwójne więc liczba gości też podwójna.
          • amwaw Re: refleksje pourodzinowe 25.11.10, 21:44
            Potwierdzam- Muzeum Ewolucji to świetne miejsce na urodziny. Wykopywanie kości dinozaurów, przejażdżki w pudle i rysowanie stopy T. Rex. U nas to był prawdziwy hit! ( uwaga! dzieciaki bardzo zainteresowane dinozaurami).
            Pozdr
        • amwaw Re: refleksje pourodzinowe 25.11.10, 21:39
          Zadzwoń do ZOO.
          BARDZO przyzwoita kwota 130 czy 150 zł+ wejściówki dla dzieci ( poza dzieckiem obchodzącym urodziny/ imieniny i jego rodzicem-te są gratis). Dzieciaki świetnie się bawią. Tylko terminy b b b długie.
          Pozdr
    • minkapinka Re: refleksje pourodzinowe 23.11.10, 20:46
      Nie jestesmy fanami urodzin "w kulkach", więc nigdy takich nie robilismy. Urodziny w domu moga być fajne pod warunkiem, ze ktoś ma warunki. Nie wyobrazam sobie imprezy nawet dla 10 dzieci w mieszkaniu.
      Dwukrotnie robiłam duze urodziny na działce pod Warszawą i nie ukrywam, ze pracy przy przygotowaniu takiej imprezy jest bardzo duzo.
      Dla dzieci w wieku szkolnym imprezy w salach zabaw nie są juz moim zdaniem atrakcyjne, córka (2klasa) mówi, ze to zabawy dla malych dzieci.
    • pia_ Re: refleksje pourodzinowe 24.11.10, 21:47
      Córka miała raz organizowane urodziny w ogromnej sali zabaw, gdzie w tym samym momencie odbywały się 4 imprezy w tym dla 11-latków i dla 2-3 latków - masakra! Od dwóch lat urodziny robimy w miejscu, w którym młoda wybiera określony temat np Opowieści z Narnii, Magia z Krzywej Wieży, Na tropie agentów itp. Jest odpowiednia scenografia, kostiumy, muzyka i animator, który tym kieruje. Jest to droga impreza, ale wziełam się na sposób i robimy imprezę na spółkę z kolegą córki z klasy, który ma prawie w tym samym czasie urodziny. Ale coś ostatnio młoda coraz częściej przebąkuje, że chciałaby zaprosić dzieciaki do domu - a raczej do ogrodu. Gdybym tylko miała pewność, że nie będzie lać, to byłoby fajnie.
      • illka1 Re: refleksje pourodzinowe 25.11.10, 09:17
        u nas w przedszkolu też często ostanie mają mijesce takie uroczystości: głównie w jakichs pracowniach dla dzieci lub małpich gajach. Dzieci to wręcz uwielbiają a rodzice maja okazję żeby porozmawiać o przedszkolu, szkole, problemach .. Ja widzę same plusy
        • tajmk Re: refleksje pourodzinowe 25.11.10, 09:52
          przeciez normalne ze z fikolandow sa wszyscy zadowoleni - rodzice bo maja czas na pogaduchy i dzieci bo sie wyszaleja- NORMALNE
          mi chodzi o cos zupelnie innego tj. autorce wątku
          ze wszystkie urodziny wyglądają jednakowo
          a mi chodzi o to ze to jest wygodnictwo
          za naszych czasow nie zapraszalo sie na urodziny 10 osob
          tylko 3-5 kolezanek i wystarczylo na warunki domowe
          prezenty tez byly skromniejsze - bo pamietam ze dostalam na urodziny od kolezanki w drugiej klasie zestaw kolorowych gumek do włosów - i to byl swietny prezent
          a teraz nie oszukujmy sie dzieci maja inne wymagania i inne przyzwyczajenia
          i niestety nikt mnie chyba nie przekona ze fikolandy to nie wygodnicwo - bo sie nie chce dzieci zabawiac ani potem sprzatac
          • morekac Re: refleksje pourodzinowe 25.11.10, 10:22
            Bo tylko taka matka jest wystarczająco dobra, która po urodzinach własnego dziecka padnie ze zmęczenia.
            wink
            • aniaop Re: refleksje pourodzinowe 25.11.10, 10:54
              morekac napisała:

              > Bo tylko taka matka jest wystarczająco dobra, która po urodzinach własnego dzie
              > cka padnie ze zmęczenia.


              Tiaa, ja jestem jeszcze bardziej wredna matkabig_grin. Mam ogrod a nawet las pod nosem i w przeciwienstwie do Agni chetnie bym sie w takie to podchody (serio mowie, mam mile wspomnienia z dziecinstwa) pobawila, ale niestety Mloda ma urodziny w marcu, wiec odpada.
              W domu nie zrobie, bo demolka przez dzieci, panowanie nad "bachorkami" i sprzatanie mnie przeraza i po prostu nie mam na to ochoty ani mi sie nie chcetongue_out Rok temu chcialam zorganizowac Mlodej urodziny w jakims klubiku (nie kulki tylko prace plastyczne) albo kawiarnio-cukierni z opieka plastyczki i animatorki, ale jak podliczylam koszty to sie przerazilam. Zapytalam wiec Mlodej, czy woli miec klasowe urodziny czy weekend pelen wrazen z rodzicami w jakims europejskim miescie (koszty byly podobne) i tylko tort w gronie najblizszej rodziny i zgadnijcie, jaka opcje Mloda wybrala?wink Zdaje sie, ze jest nieodrodna corka wlasnej wrednej matkibig_grin
              • tymianek21 Re: refleksje pourodzinowe 26.11.10, 10:25
                A ja się zastanawiam dlaczego założycielka wątku krytykuje urodziny w fikolandach choć nigdy nie wyprawiła urodzin dla swoich dzieci. Nie jest wytłumaczeniem że dzieci z sierpnia (ja jestem z lipca i zawsze miałam urodziny z dużą grupą koleżanek z podwórka, które nie wyjeżdżały na wakacje i uwaga-także imieniny, na które zapraszałam dzieci z grupy, klasy. Moi rodzice uważali że skoro chodzę na urodziny do osób z przedszkola potem z klasy to również ja powinnam ich zaprosić). Sama piszesz że was ten problem nie dotyczy-ciekawe co byś napisała gdyby chłopcy byli z innego miesiąca? A może wypraw im jednak urodziny z kolegami i napisz nam pózniej jak sobie poradziłaś. Napiszę tak -byliśmy na różnych urodzinach. W teatrze: dzieci były w pracowni i tam miały zajęcia artystyczne. Po 2 godzinach przyszły 2 dziewczynki, które powiedziały przy mamie solenizantki że było nudno i pani kazała im rysować i nimi żądziła a one chciały pobiegać po korytarzu! Byłam też w innej pracowni artystycznej -tam też część dzieci była zachwycona ale kilkoro dzieci było znudzonych i siedziało między dorosłymi przy kawie.(nie każde dziecko lubi rysować, lepić z gliny itp.) Byłam w kilku fikolandach. W niektórych było mało dzieci-tylko 1 urodziny- i dużo miejsca do zabawy a w niektórych równocześnie 3 solenizantów a więc tłok i ścisk. My robimy urodziny i w domu i w fikolandzie. Do domu zapraszamy znajomych z dziećmi. Mamy 2 pokoje, dzieci jest zawsze 6+ ostatnio 2 maluchy raczkujące+ dorośli. A dla dzieci przedszkolnych mamy zabawę w fikolandzie. Najlepiej robić w niedzielę jak najwcześniej bo wtedy nikt inny nie urządza. Kiedy synek podrośnie poszukam innych opcji dla fikolandu-w kinie, w tarzanii-czyli parku linowym itp. Pzdr
                • dorek3 Re: refleksje pourodzinowe 26.11.10, 11:16
                  Niktórym to chyba trzeba drukowanymi pisać bo inaczej nie zrozumieją...

                  Moje dzieci pewnie byłyby przeszczęśliwe gdyby miały urodziny w fikolandzie. Szczęśliwie póki co dla mnie (nie musze się 'przełamywać') w tym czasie zawsze są na wakacjach pozadomem.
                  Oczywiste są dla mnie powody dla których się urodziny robi w fikolandach co nie zmienia faktu, że mnie, osobie dorosłej, takie imprezy sie nie podobaja dlatego bo w żaden spsób nie integrują solenizanta i gości oraz mają bardzo schematyczny przebieg. zdecydowanie lepiej prezentują się imprezy tematyczne. Moi synowie nie maja takich przemyśleń i są zadowoleni jak się im pozwoli wyszaleć. Ale to ja a nie oni pisza na forum (co nie jest równozanczne z podejmowaniem decyzji odnośnie kształtu ewentualnej imprezy).
                  Zastanawiam się nad organizacją czegoś zastępczego, aby była możliwość rewizyty, ale póki sami nie nalegaja to nie zamierzam wybiegać przed szereg "bo wypada", spełniać niewypowiedzianych zachcianek. Uważam, że fakt iż są zapraszani wcale nie ZOBOWIĄZUJE. Zakładam że są zapraszani bo ktoś się chce z nimi poprostu spotkać na innym gruncie.
                  • tymianek21 Re: refleksje pourodzinowe 26.11.10, 11:42
                    Nie musisz pisać drukowanymi! Nie da się porównać urodzin które robisz tylko dla dla twoich synów z ciachem, prezentem z urodzinami robionymi dla większej liczby dzieci. Dla mnie to że robisz tylko w gronie rodzinnym wygoda i nic więcej. Moi rodzice robili mi choć jestem z lipca +imieniny. Ktoś wspomina o urodzinach w ogrodzie mimo że dziecko też jest z lipca. Napisałam ci że byłam na warsztatach artystycznych i były dzieci zachwycone takimi urodzinami, ale były też dzieci znudzone, którym się nie podobało i co chwilę przychodziły do rodziców siedzących w innym pokoju. Poza tym urodziny tematyczne są dużo droższe-nie każdego rodzica na to stać. W fikolandach masz na ogół za cenę ok. 300 zł (cena z tortem i słodyczami) możliwość zaproszenia do 15 dzieci. W atelier artystycznym-grupki są malutkie do 6 dzieci a cena identyczna lub droższa. Czasmi dziecku trudno wybrać tylko np. 3 kolegów z grupy bo często ma jeszcze rodzeństwo, kuzynów itp. W tamtym roku byliśmy na urodzinach "w krainie wróżki"-oprócz naszego było zaproszonych jeszcze 2 chłopców i oni w ogóle nie chciali zostać w środku bo pani kazała robić korony-ozdabiać cekinami i koralikami. Pani prowadząca była bardzo zdenerwowna bo to burzyło jej pracę i wizję że wszyscy świetnie się bawią. Mój syn jest zawsze zadowolony na urodzinach i artystycznych ( ale my w domu ciągle robimy różne prace plastyczne) i uwielbia fikolandy.
                    • dorek3 Re: refleksje pourodzinowe 26.11.10, 12:29
                      No to się nie dogadałyśmy. Ja wogóle nie proównuję imprezy w fikonadzie do urodzin moich dzieci. W zasadzie to trudno to przecież nawet nazwać imprezą. Jesteśmy w terenie więc jakoś wyróżniamy ten dzień, ale żadne to przyjęcia. Refleksje nt urodzin naszły mnie po tym jak kolejny tydzień spędziłam z dzieciakami na podobnej imprezie. Oni zreszta praktycznie zawsze wychodzą zadowoleni niezaleznie od formy, widac jakos mało wymagające egzemplarze....

                      I w sumie to chyba sama sobie odpowiedziałam. Imprezy są takie jakie chcą mieć dzieci, grunt aby tylko wiedziały, że mozna bawić się różnie.
                      • tymianek21 Re: refleksje pourodzinowe 26.11.10, 12:44
                        No właśnie- a najgorsze że nigdy nie wiadomo czy goście będą zadowoleni (chłopcy przerażeni wizją robienia korony, dziewczynki które wola biegać niż rysować pod dyktando pani z teatru). Te urodziny z parku były dla mnie najlepszymi urodzinami jakie widziałam bo goście robili co chcieli. Oprócz konkursów typu:biegi z piłeczką na łyżeczce, skakanie w worku rodzice mieli kilka piłek, balony, paletki, ringo, sznur do skakaniaitp. i po konkursach dzieciaki bawiły sie jak chciały. Aż im zazdrościłam że my tak nie możemy. Mieli też duże termosy-pewnie z kawą i herbatą dla rodziców. Na zamku dmuchanym w parku też było fajnie bo dzieciaki bawiły się też z rodzicami w chowanego pomiędzy krzakami i drzewami i w berka, ale to już kosztuje a polanka darmowa!
                  • emtii Re: refleksje pourodzinowe 26.11.10, 12:39
                    dorek3 napisała:
                    [...] Zastanawiam się nad organizacją czegoś zastępczego, aby była możliwość rewizyty
                    > , ale póki sami nie nalegaja to nie zamierzam wybiegać przed szereg "bo wypada"
                    > , spełniać niewypowiedzianych zachcianek. Uważam, że fakt iż są zapraszani wcal
                    > e nie ZOBOWIĄZUJE.

                    A ja uważam,że jednak powinien zobowiązywać.
                    Nie wyobrażam sobie,aby córka,która jest bardzo często zapraszana i zaproszenia przyjmuje nie "zorganizowała imprezy" .
                    To,że urodziny wypadają w wakacje nie jest żadnym wytłumaczeniem tylko wymówką.
                    Znam dzieci,którym rodzice w ww.przypadku wyprawiają imieniny tudzież zapraszają gości w czerwcu bądź we wrześniu.
                • agni71 Re: refleksje pourodzinowe 26.11.10, 11:29
                  tymianek21 napisała:

                  dla dzieci
                  > przedszkolnych mamy zabawę w fikolandzie. Najlepiej robić w niedzielę jak najw
                  > cześniej bo wtedy nikt inny nie urządza.

                  brrrr tylko, że to niestety okazanie zerowego szacunku dla gości. Na pewno rodzice są zachwyceni, że zamiast sie wyspać, musza sie zrywać w niedzielę rano, żeby zdążyc na urodziny uncertain Nam zdarzało się z tego powodu rezygnować, bo córka sama stwierdzała, że woli sie wyspać i spokojnie zjeśc śniadanie, niż pędzić gdzieś z samego rana....

                  natomiast zgadzam się, że skorzystanie z zaproszenia jednak do czegos zobowiązuje, rodziców. Wiem, że wiele osób w ogóle nie robi urodzin swoim dzieciom (np. z powodów finansowych), ale może raz w ciagu całego okresu przedszkolnego wypadaloby je zrobic i zaprosic tych wszystkich, u których się bywalo?
                  • tymianek21 Re: refleksje pourodzinowe 26.11.10, 11:59
                    Tak wiem że lepiej byłoby się wyspać, ale niedziela rano to jedyny termin gdzie zawsze był tylko 1 solenizant. Im póżniej tym było gęściej! Fajne urodziny widziałam raz w parku na polanie. W sierpniu (ale nietety też o 10 -chyba po to żeby właśnie nie było wielu innych ludzi) na polankę zaczęli przychodzić mali goście+rodzice. Witali ich dorośli+chłopiec którzy wcześniej rozłożyli koce z jedzeniem. Organizowali różne konkursy, grali w piłkę itp. Powiem wam że to były najlepsze urodziny jakie widziałam, szkoda że nasz jest z późnej jesieni i że ze znajomymi musimy siedzieć w domu. Poza tym 2 razy byliśmy też na urodzinach na dmuchanym zamku w parku. Było super, dzieciaki szalały-jedzenie leżało na ławeczkach ( i najśmieszniejsze że też były o 10 w niedzielę) Te były na początku lipca i koniec czerwca więc nie było obawy o deszcz!
    • joanna_poz Re: refleksje pourodzinowe 26.11.10, 10:36
      my robimy w domu.
      choc syn uwielbia urodziny swoich kolegów w tych fikolandach czy kulkolandach to w kwestii swoich urodzin ma ortodoksyjne poglądy - w domu i koniec.
      w zeszłym roku, przyznaję z wygody, chciałam mu zrobić w sali zabaw, zrobiłam rezerwację, wpłaciłam i... zrezygnowałam. syn chciał miec urodziny w domu, no nie dał się przekonać, jego upór w tej sprawie nas wręcz zaskoczył!
      na szczęscie syn ma urodziny w lipcu, my mamy dom z ogródkiem, więc co roku modlimy się tylko o sprzyjającą pogode i robimy imprezę w ogrodzie (negatywny aspekt jest taki, że w lipcu część potencjalnych gości bywa na wakacjach, ale zawsze jakaś mniejsza czy wieksza ekipa się zbiera).
      syn zawsze sam wybiera gości, najlepszych kumpli.
      powiem tak - no jest z tym trochę zachodu i logistyki do ogarnięcia, ale imprezy zawsze udanesmile
      • tajmk Re: refleksje pourodzinowe 26.11.10, 10:45
        wiec wlasnie o to chodzi troche wygody robiąc gdzies - ale imprezy zawsze udane
    • nitka111 Re: refleksje pourodzinowe 05.03.14, 13:52
      W domu urządzałam urodziny 7 latka, było ok. 10 - 11 dzieci - pokój 11m2, jako "nadzór" bezpośredni starszy o 5lat brat i starszy o 3 lata kolega. Nadzór w cudzysłowie, bo wiadomo byli jako goście przede wszystkim ( chociaż siedzieli głównie na górnym łóżku i gadali ze sobą), bardzo przydali się jak chłopiec znajomy z przedszkola nie mógł się zintegrować z resztą, pomogli mu w tym, bo jubilat wiadomo zaaferowany. Demolki nie było, mimo że mieszkanie małe, zabawy doglądał mąż, który to uwielbia. Dzieci wyszły zachwycone, a my w tym roku robimy urodziny ponownie.

      Swoją drogą, robiłam też takie urodziny 11-sto latkowi i było gorzej, tzn. starsi mieli o wiele bardziej urozmaicone pomysły. Ale też przeżyliśmy bez strat.
    • malami115 Re: refleksje pourodzinowe 05.03.14, 14:27
      ale może te zajęcia są po prostu źle zorganizowane ? Skoro nie ma integracji... Uważam, że rodzice solenizanta powinni wynająć jakiegoś animatora, który nadzorowałby zabawę i by dzieci robiły coś wspólnie. Ja nie widzę nic dziwnego w organizowaniu urodzin poza domem. Jezeli ktoś nie ma warunków to po co na siłę się ściskać ?
      • mama-ola Re: refleksje pourodzinowe 05.03.14, 14:56
        > ale może te zajęcia są po prostu źle zorganizowane ? Skoro nie ma integracji...
        > Uważam, że rodzice solenizanta powinni wynająć jakiegoś animatora, który nadzo
        > rowałby zabawę i by dzieci robiły coś wspólnie.

        W kulkach zazwyczaj jest organizator zabaw.
    • mama-ola Re: refleksje pourodzinowe 05.03.14, 14:55
      Wątek jest sprzed 4 lat smile Ale dla mnie akurat na czasie, bo szykuję się do urodzin moich chłopców urodzonych na wiosnę.
      Nigdy nie robiłam urodzin w kulkach, bo po pierwsze nie podobały mi się - właśnie z powodów, które wymieniłaś. Jak dla mnie, to w ogóle nie są urodziny, tylko zabawa w kulkach akurat tym razem na koszt solenizanta.
      Młodszemu robię urodziny w domu na 12 dzieci. Podobno jestem odważna smile A starszemu - w lesie.
      • dusia_dusia Re: refleksje pourodzinowe 06.03.14, 10:42
        My bardzo lubimy urodziny na dworze. Młodsza córka jest z czerwca, więc nie ma z tym problemu, już raz robiliśmy piknik z pieczeniem kiełbasek i konkursami. Starsza urodziła się 1 listopada, ale ostatnim razem też odważyliśmy się na imprezę w terenie, tyle że krótszą (około 45 minut). Było to coś w rodzaju podchodów, które zakończyły się w pizzerii, gdzie był zarezerwowany stolik i gdzie dzieciaki pozamawiały pizzę i picie. Myślę, że wszyscy byli zadowoleni smile
    • jagoda2 Re: refleksje pourodzinowe 05.03.14, 21:47
      Z obserwacji i doświadczenia wiem, że gdzieś około 3 klasy to mija. Później ew. zaprasza się najlepsze koleżanki (kolegów) do kina/na kręgielnię/gdzie tam bądź i na deser i impreza odbywa się w małym kameralnym gronie bez udziału osób dorosłych. Zaproszenie do domu "na imprezkę" kilku najlepszych koleżanek (2-3), połączone z nocowanką, też sprawdza się znakomicie - przetestowane.
    • beatulek Re: refleksje pourodzinowe 06.03.14, 12:55
      ja też nie lubię takich urodzin ale ze wstydem przyznaję, że przy moich własnych dzieciach były one dla mnie wybawieniem.
      • tusia-mama-jasia Re: refleksje pourodzinowe 06.03.14, 23:08
        Ja też nie jestem fanką kulkolandów, ale to nie o mnie tu chodzi wink
        A tak serio - Młody robił jeszcze w przedszkolu 5 urodziny artystyczno-paleontologiczne i bardzo się podobało wówczas i jemu i gościom, potem wymyślił sobie 6 urodziny na basenie i ekipa zgodnie stwierdziła, że to była najlepsza impreza, na jakiej byli wink W związku z tym zachwytem 7 urodziny zgodnie z życzeniem jubilata również były na basenie.
        Za to dawno już mi powiedział, że 8 chce mieć w kulkolandzie. A to najbliższej jesieni będzie, już się boję wink
        Te urodziny to w klasie bardzo ważny temat, "listę urodzinową" dzieci robia nierzadko wiele miesięcy naprzód, przeżywają ogromnie, a "skreślenie z listy urodzinowej" to najwyższy wymiar towarzyskiej kary wink Nie wyobrażam sobie, żebym mojemu towarzyskiemu dziecku miała postawić limit 3-5 gości na urodzinach, skoro sam chodzi na kilkanaście, jak nie więcej, imprez w ciągu roku szkolnego i naprawdę ma z tymi dziećmi bliskie kontakty. Najbliższe osoby z klasy, z obozu, z klubu szachowego, ze środowiska górskiego... To juz tłum jak na nasze 2 pokoiki. Zatem urodziny są "zewnętrzne" - ułatwia to sprawę technicznie i co najważniejsze, jest wymarzone.

        Ale urodziny to nie jest jedyna impreza w roku przecież smile Przeróżne tematyczne i inne imprezy dla mniejszych podgrup w domu robię co jakiś czas, wspólne przygotowania /i wspólne sprzątanie, ha!/ mają wiele uroku. Bywają nawet imprezy z noclegiem - zaiste, rodzice przyprowadzając dzieci z uśmieszkiem mówili "powodzenia" smile Ale było bardzo fajnie - dzikie wyczyny, gry planszowe, kalambury, szukanie skarbów, wspólne kuchcikowanie i wieczór bajkowy, wreszcie nocne szeptanki i śmiechy w śpiworowisku na podłodze do 3 nad ranem smile Pełna integracja smile
        To przykład tylko jeden z bardzo wielu wspólnych imprez, wyjść, wyjazdów, na których dzieci się integrują, rodzice też, no i jest okazja poznać towarzystwo dziecka, czasem troszkę skanalizować ich energię albo wpłynąć na sposób spędzania czasu.
        A urodziny? Szaleństwo w czystej postaci, ale jak ekipa jest na innych wspólnych imprezach/wypadach zintegrowana, to nie biega bezładnie w rozsypce, bawi się razem i żaden animator nie jest potrzebny /choć istnieje oczywiście i próbuje wkręcić się w zabawę tongue_out/
    • mnb0 Re: refleksje pourodzinowe 07.03.14, 12:24

      Urodziny w kulkowniach to opcja dla leniwych, ktorzy tak niby kochaja swoje dziecko, ze nie chce im sie wyprawic dla niego urodzin raz w roku. Co poniektorzy nawet tortu dziecku nie zrobia. Zal.
      • grzalka Re: refleksje pourodzinowe 07.03.14, 13:45
        Należę do leniwych, co dziękują Opatrzności, że nie muszą wymyślać dziecku urodzin w domu. Jakbym już koniecznie musiała, to zatrudniłabym animatora, żeby się nimi zajął. Tortu tez nie robię- zamawiam. Uwielbiam te wszystkie opcje urodzinowe poza domem. A integracje to mają w szkole i jak koledzy przychodzą do domu.
      • valtho Re: refleksje pourodzinowe 09.03.14, 22:50
        Niektórzy mają więcej niż jedno dziecko. Niektórzy mają dużo znajomych z dziećmi i dużą rodzinę i dla nich robią w domu, a dla dzieci ze szkoły poza. Czasami dzieci wolą w kulkach, czasami mieszka sie daleko od szkoły i większości kolegów i ciężko zaprosić do domu. Niektórzy bywają zapracowani, bywają leniwi,a są też tacy co nie lubią/nie potrafią piec i gotować. Świat bywa skomplikowany smile. A najważniejsze, żeby dzieci były szczęśliwe i w miarę możliwości rodziców spędziły to święto radośnie.
      • zofijkamyjka Re: refleksje pourodzinowe 16.03.14, 11:38
        mnb0 napisała:

        >Co poniektorzy
        > nawet tortu dziecku nie zrobia. Zal.

        nie bądź śmieszna, nigdy żadnego tortu nie zrobiłam /poza galeretkowym/ i nie mam zamiaru robić.....ciasto też piekę sporadycznie....nie czuje sie przez to zła matką smile
    • blagajo Re: refleksje pourodzinowe 10.03.14, 11:57
      żeby nie zbankrutować i zrobić fajne urodziny w Warszawie na osiedlu Służew nad dolinką zorganizowaliśmy urodziny tuż obok naszego placu zabaw. Zaproszeni byli oczywiście goście ale bawiły się wszystkie chętne dzieci które akurat wyszły na spacer znajome i nie znajome słodkości tez starczyło smile Fakt pogoda dopisała czerwiec ale też musieliśmy wykazać się zaangażowaniem były piłki, kreda, husta klanza, skoki w workach (chyba tak to się nazywa)gry zręcznościowe i muzyczka . https://www.facebook.com/photo.php?fbid=568477646536481&set=pb.100001227532197.-2207520000.1394448874.&type=3&theater Dla zmęczonych zabawą koce do poleżenia i posiedzenia napoje i słodkości. Czas zabawy nieograniczony.https://www.facebook.com/photo.php?fbid=568476843203228&set=pb.100001227532197.-2207520000.1394448874.&type=3&theater
    • attiya Re: refleksje pourodzinowe 13.03.14, 15:47
      ale to nie tobie ma się podobać tylko dzieciom
      ja tez wg własnego uznania mogłabym zrobić urodziny w muzeum etnograficznym albo muzeum techniki
      ale dzieci wolą sale zabaw więc czemu mam na siłę uszczęśliwiać je
    • pszczolka1020 Re: refleksje pourodzinowe 13.03.14, 16:02
      Ja tam nie uważam , że urodziny poza domem to cos złego wręcz odwrotnie, jedyny minus że drogie niestety. Mój syn już miał kilka takich imprez i niekoniecznie w jakiejś kulkowni ( tylko jako 4 latek) potem były tematyczne super zorganizowane przez animatorki, świat magii harrego potera , akademia pana kleksa, dzieciaki były zachwycone i super się bawiły, za każdym razem były to jego najlepsze urodziny, a dla mnie to było najważniejsze. W ostatnim roku zrobiliśmy w kinie ( już 7 latki) , było zwiedzanie, trochę wspólnej zabawy i seans filmowy, a w tym roku wybraliśmy wspólnie ściankę wspinaczkową , dla wszystkich dzieciaków łącznie z moim synem będzie to pierwszy raz na ściance, wszyscy są bardzo podekscytowani. Czasem sobie myślę, że może zrobiłabym mu w domu urodziny....ale on nie chce. Był raz na imprezce domowej, mama kolegi się poświęciła przygotowała konkursy dla dzieci i zabawy, mówił że było fajnie ale on nie chce w domu. A z drugiej strony to ta mama potem mi się zwierzyła , że nigdy więcej , narobiła się z sąsiadką i mężem , żeby ogarnąć grupkę 10 dzieciaków, tyle tylko że dużo taniej wyszło. Domówki chyba są przereklamowane smile Mój syn wybiera sobie takie urodziny, jakie chce kosztem prezentu, bo wtedy imprezka jest dla niego prezentem od rodziców , wie o tym i sam się na to decyduje.
    • mid.week Re: refleksje pourodzinowe 16.03.14, 09:11
      Też nie lubię. Ale to nie moje uroczystości i nie mnie ma się podobać. Córka równiez ma urodziny w czasie wakacji i są organizowane kameralnie. Jednak chciała imprezę dla większej ilości dzieci, więc poszłam w precedens i miała imieniny. Ona szczęśliwa, dzieci wybawione, ja nie musiałam gotować i sprzątać - same plusy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka