Czy w Waszych szkołach mają z tym problem?
W klasie mojego syna pani zabroniła dzieciom zapisywać się na mleko/jogurt, bo mają problem z nieregularnymi dostawami, mleko jest rozdawane w klasach, a nie na szkolnej stołówce, która stoi wtedy pusta i nowiutka - tylko do obiadów. Dodatkowo niedopite mleko trafia cdo koszy na śmieci i płynie po szkolnych korytarzach, że już nie wspomnę o wciskanych wszędzie kartonikach, brr.
Za moich dawnych czasów panie kucharki na szkolnej słówce gotowały mleko i podawały na 2-ej przerwie do drugiego śniadania. Dlaczego teraz jest z tym problem? Nie trzeba już mleka gotować, nie trzeba nalewać i zmywać potem kubków. Tłumaczenie jest takie, że kucharki i tak ledwo się wyrabiają z ugotowaniem obiadu, więc rozdanie dzieciom kartoników z mlekiem na stołówce to już za duże zamieszanie itd. Najlepiej nie dać dzieciom mleka - będzie mniejszy bałagan

Z akcją "warzywa i owoce w szkole" ten sam problem. Dzieci dostają te "witaminy" jak się uzbiera, zwykle 2-razy w tygodniu.
Co z tym zrobić?