hankam
27.11.10, 16:13
Ponieważ poprzedni wątek zniknął, zanim zdążylam go przeczytać, zakładam nowy.
O tablicach i w ogóle nowinkach w szkole.
W szkole mojej córki zainstalowano w takie tablice, chyba w starszych klasach. Zdaje się, że była na ten cel jakaś zrzutka, albo przekazane zostały pieniądze, które zostały z czegoś tam. Cuda nam opowiadano o tych tablicach.
W każdym razie we wrześniu pojawily się tablice i w zasadzie są nieużywane. Wiem, bo nieco złośliwie pytalam na jednej z pierwszych wywiadówek. Doszliśmy do tego, że nauczyciele muszą się nauczyć z tablic korzystać, na razie wychowawca (i informatyk zarazem) pokazal klasie jakiś film.
A ostatnio - niespodzianka - matematyczka zaczęła używać tablicy do pisania, bo przynajmniej nie brudzi się kredą.
Więc może z czasem nauczyciele się przyzwyczają, opracują lekcje tak, zeby można było wykorzystać to cudo techniki i jakiś pożytek z tego będzie. Bo już się bałam, że tablica, przez ktorą zniknęla wystawka opracowywana przez dzieci, będzie się kurzyć i zamieni w nieużywany, nikomu niepotrzebny grat.
Z drugiej strony zastanawiam się, czy to nie jest tak, ze takie udogodnienia powodują, że świat staje się mniej "prawdziwy". Zamiast zrobić doświadczenie na przyrodzie, będzie można je sobie obejrzeć na tablicy. Nic się nie ubrudzi, nic się nie zniszczy, nikt się nie skaleczy. Sterylnie, czysto. Tego się boję.