Dodaj do ulubionych

wiara w Świętego Mikołaja...

04.12.10, 22:46
Jak długo Wasze dzieci wierzyły w Mikołaja?
Moja córka jest z tych naiwnych i łatwowiernych aczkolwiek zaczyna temat drążyć:

"Mamusiu a Aga mowiła, że tak naprawdę to rodzice dają prezenty a nie Święty Mikołaj. Czy to prawda?"

Co mówić dziecku? Dodam, że jest z tych co to lubią ten świat magii, bardzo się ekscytuje faktem istnienia Mikołaja. Z jednej strony jest to jedna z tych fajniejszych spraw w dzieciństwie. Z drugiej strony... Wiadomo, nie chce, żeby poczuła się oszukana, tym bardziej, że pyta. Widzę, że dzieci z jej grupy wiekowej podchodzą do tego bardziej sceptycznie (6-7 lat). Ja sama wierzyłam w Mikołaja nieprzyzwoicie długo i w sumie w momencie, gdy sprawa wyszła na jaw, byłam bardziej zawiedziona nie tym, że rodzice mnie oszukiwali ale tym, że on nie istnieje. Jak to było u Was, Waszych dzieci? Warto pielęgnować w dziecku takie wierzenia?
Obserwuj wątek
    • magotka11 Re: wiara w Świętego Mikołaja... 04.12.10, 23:16
      Moja jakiś czas temu pytała (po raz kolejny) czy to prawda, że to rodzice daja prezenty a nie Mikołaj. Zapytała wprost więc odpowiedziałam, że tak, to prawda.
      Ale teraz się tyle mówi o Mikołaju, że ona sama na niego czeka smile
      Wydaje mi się (jest w podobnym wieku co twoja), że jest w "przejściowym" etapie i nie wie czy wierzyć czy nie. Za rok pewnie już będzie po problemie wink

      Na początku dawałam wymijające odpowiedzi typu Jak myślisz? albo a kto ci powiedział?
    • marghe_72 Re: wiara w Świętego Mikołaja... 04.12.10, 23:19
      Moja została uświadomiona w zeszłym roku (skonczone 9 lat).. ale przyznała, że wczesniej miała podejrzenia smile
      • magotka11 Re: wiara w Świętego Mikołaja... 04.12.10, 23:26
        A pamiętacie jak to było z Wami?
        Ja pamiętam tylko, że po prostu jakoś "wiedziałam" no i zaczęło się szukanie po szafkach.
        Teraz tylko czekam aż moja córcia tak zacznie wink



        • lukrecja34 Re: wiara w Świętego Mikołaja... 04.12.10, 23:31
          syn mając 9 lat był jeszcze wątpiący a my zdecydowanie te wątpliwości podsycaliśmy smile
          córka ma 3 lata i coś czuję,że bardzo szybko zostanie przez brata uświadomiona..
        • angazetka Re: wiara w Świętego Mikołaja... 05.12.10, 00:42
          Nigdy nie wierzyłam w to, że to św. Mikołaj daje prezenty, a ci wszyscy przebierańcy, którzy przyłazili do przedszkola, okropnie mnie drażnili. Wiedziałam, że prezenty dajemy sobie sami, magia Świąt na tym nie ucierpiała, a prezenty uwielbiam dawać smile
    • kozauwoza Re: wiara w Świętego Mikołaja... 05.12.10, 09:24
      zakletawmarmur napisała:

      > Jak długo Wasze dzieci wierzyły w Mikołaja?

      Moja pomimo że juz uświadomiona, nadal wierzy że Mikołaj te prezenty przynosi. Ostatnio tak napisała w ćwiczeniach z polskiego.
      • verdana Re: wiara w Świętego Mikołaja... 05.12.10, 09:47
        Nie przepadam za oszukiwaniem dzieci, ze prezenty daje Mikolaj, ale póki są małe i wierzą, nie pytają - cóż, taki zwyczaj, sama nie musze się stosować, ale nic w tym złego nie ma.
        Natomiast, gdy dziecko pyta, jak jest naprawdę, a my zwyczajnie kłamiemy mu prosto w oczy - wtedy dla mnie to jest już problem. Dziecko dowiaduje się, ze mozna kogoś oszukać po prostu dla zabawy, ze klamać jak najbardziej wolno.
    • marcin.slawski Re: wiara w Świętego Mikołaja... 05.12.10, 11:12
      Wierzą czy nie, to czas magiczny wink
      Dla wszystkich dzieci i ich rodziców piosenka:
      radek78.wrzuta.pl/audio/1J3zs998PQ8/majka_jezowska_-_kochany_panie_mikolaju
      Samych wymarzonych prezentów wink
      • marzec76 Re: wiara w Świętego Mikołaja... 05.12.10, 13:25
        Mój syn zapytał o to, czy święty Mikołaj istnieje, kiedy miał 9 lat. Ponieważ nie chciałam go okłamywać, odpowiedziałam, że obdarowujemy się prezentami na pamiątkę świętego Mikołaja, który kiedyś istniał i też dawał prezenty. Wolałam, żeby syn znał prawdę, mogli się z niego śmiać koledzy, a tak wie, jak jest. Nadal jednak wszyscy czekamy na prezenty od świętego Mikołaja. Dało się pogodzić prawdę z tradycją.
        • lullanka07 Re: wiara w Świętego Mikołaja... 05.12.10, 15:24
          Moj syn w wieku 8 lat odkryl iz nie ma Mikolaja,ale on ma logiczny umysl i sam do tego doszedl smile
          Szoku nie przezyl,wytlumaczylam mu ze to jest taka legenda o Mikolaju a teraz ten zwyczaj podtrzymuja rodzice.
    • zuzanka79 Re: wiara w Świętego Mikołaja... 05.12.10, 18:06
      Odkładała, odkładałam wpis do tego wątku i co?

      Powiedziałam dziś Filowi, że jutro jest Mikołaj i pojedziemy do babci, bo tam przyjdą ... (tu wymieniłam wszystkie rodzinne i sąsiedzkie dzieci, które to teściowa z tej okazji zaprosiła, Mikołaja co prezenty rozda zorganizowała, pierników na jutro napiekła) a młody w płacz.
      Pytam czego ryczy a on do mnie, bo on dostanie węgiel albo rózgę i wszyscy będą wiedzieli, że jest niegrzeczny i będą się śmiać. Mówię mu, że może przecież wziąć ten swój prezent i go otworzyć dopiero w domu, ale on nie i nie i nie. I ryczy, że nie ma mowy, że zostanie w domu. No to mu powiedziałam, ze ten Mikołaj to pic na wodę , fotomontaż, że to będzie ktoś ( jakiś wujek) przebrany itd... I jak będzie zadawał dzieciom jakieś pytania, to ma udawać, że nie wie, że to ten przebrany, bo maluchy jeszcze wierzą. I grzeczniejsze starszaki też tongue_out

      I teraz czuję się tak jakbym mu część dzieciństwa zabrała.
      Kurcze no, nie mógł sam do tego dojść?

      PS. Prezenty dla mych dzieci kupiłam ja, mam je zostawić w szklarni, a Mikołaj je sobie do worka zapakuje.
      • verdana Re: wiara w Świętego Mikołaja... 05.12.10, 18:09
        E tam. Fajne takie dzieciństwo, gdzie zamiast radości z prezentów jest strach?
        Niczego mu nie zabrałas, dałaś mu wiarę, ze mama zawsze mówi prawdę, staje po jego stronie, i ze uznaje go za rozsądnego i odpowiedzialnego. To jest naprawdę dobre dzieciństwo, a nie Mikołaj, ktory wystepuje w roli straszaka.
        • makurokurosek Re: wiara w Świętego Mikołaja... 13.12.10, 12:28
          Tak mnie zastanawia, bo ani ja ani moje rodzeństwo ani moje dziecko nigdy nie baliśmy się że dostaniemy rózgę, ba niezależnie od naszych wybryków ( mała jako jedynaczka ma małe szanse na szaleństwa ale nasz trójka miała niezbyt normalne pomysły ) było dla nas oczywiste że prezenty dostaniemy bo mimo wszystko w całym rozrachunku jesteśmy grzeczni.
          kiedy i dlaczego dzieci myślą że dostaną rózgę i kto w nich to pielęgnuje ?
    • mamusia1999 Re: wiara w Świętego Mikołaja... 05.12.10, 19:25
      anekdota:
      moja Mloda zapytala , zy Mikolaj jest prawdziwy jak miala ...umowmy sie 7 lat. Tata powiedzial, ze on w to nie wierzy... i go objechala i wysmiala. Bo niby skad te prezenty, i kto ciasteczka podgryza?
      Jak miala 9 lat w zasadzie bylo jasne, ze Mikolaj to zabawa i tradycja i legenda...ale jak sobie wymyslila dosc nierealny prezent (miala byc ZYWA koza i stajenka dla niej) to wysmazyla jednak list do Mikolaja - bo ze rodzice jej tej kozy nie kupia bylo pewne.

      Ja podtrzymywalam (i podtrzymuje i bede podtrzymywac w mlodszym Mlodym) ta wiare dopoki mialam wrazenie, ze Mloda bardzo chce, zeby ten Mikolaj byl. Nastapil moment, ze widocznie juz jej nie byl potrzebny...
    • marbus Re: wiara w Świętego Mikołaja... 05.12.10, 20:32
      moja corka wierzyła,az do teraz(7l).Powiedziałam,jej sama jak to jest.Cieszę,sie ze i tak długo udało nam sie podtrzymywac ta tradycję.A powiedziałam dlatego,ze wolałam,zeby dowiedziała się prawdy od nas nie od rówiesników i tym samym nie zostala przez nich wysmiana,ze wierzy w "mikołaja"(dzieci sa naprawdę rózne).Tez była bardziej zniesmaczona faktem,ze ja oszukiwalismy,niz tym,ze mikołaja nie ma.Wytłumaczyliśmy jej dlaczego uciekaliśmy sie do takich "kłamstewek"i zniosła to super.
      • monika9920 Re: wiara w Świętego Mikołaja... 05.12.10, 20:46
        Moj syn , 8 lat wierzy i w mikolaja i w wrozke zebowa... jest to wiara calkowita i jeszcze zadne watpliowsci / pytania sie nie pojawily...... co wiecej, wiem (od rodzicow) ze wsrod jego rowiesnikow jest dokladnie tak samo...

        mnie sama wiary pozbawily katechetka (lub zakonnica) na religii jak mialam 6-7 lat..... powiedziala po prostu, bez owijania w bawelne "wy chyba nie wierzycie w swietego mikolaja ? ! przeciez to rodzice klada prezenty pod choinke !" .................no coz... my wierzylismy.... ja poczulam sie strasznie - do tej pory pamietam to uczucie (: jakby mnie ktos obuchem zdzielil przez leb......

        dlatego bynajmniej sama nie spiesze uswiadamiac mojego syna.... wiara w mikolaja jest piekna i dopoki dziecko nie ma pytan nie powinno sie tego tak znienacka niszczyc....

        mam nadzieje, ze moj syn z pierwszymi watpliwosciami przyjdzie prosto do mnie iwtedy na pewno lagodniej przez to przebrniemy
        • agata1979-fr Re: wiara w Świętego Mikołaja... 05.12.10, 22:29
          Mój 8-latek także wierzy w wróżkę zębuszkę i Mikołaja...to takie słodkie i niewinne ! Wytłumaczyłam mu ,że niektóre dzieci przestały wierzyć w Mikołaja i dlatego rodzice kupują im jakieś prezenty aby im przykro nie było....ale tak naprawdę w tym wszystkim jest magia i tylko od nas samych zależy jak będziemy się na to zapatrywać ! Każdy ma prawo do swoich wyborów......Cudnych prezentów mikołajkowych suspicious
          ps.ja też wierzę w Mikołaja......
          • verdana Re: wiara w Świętego Mikołaja... 05.12.10, 22:42
            Taak - i pewnie mu także mowisz, ze oszukiwać nie wolno. Mam wrażenie, ze największa uciechę z wiary w Mikolaja maja nie dzieci, a ich rodzice, szczęśliwi, ze dzieci wierza im bez zastrzezeń i ze mogą się pośmiać z ich dzieciecvej wiary i naiwnosci.
            A potem dziwia się, ze razem z wiarą w Mikołaja znikła magia świąt. A czesto znika dlatego, ze dziewięciolatek rozumie, że brał udział w czymś, czego nie ma. Najwazniejsza, najbardziej tyajemnicza część swiąt znika, a z nią także - stosunkowo często umiejętność przezywania niemagicznych świąt.
            A można uczynić święta magicznymi i bez Mikolaja, tak, aby ich magia nie rozwiała sie na lekcji religii...
        • cojatutaj Re: wiara w Świętego Mikołaja... 06.12.10, 01:15
          U mojego syna, lat7, w Mikołaja była tak silna i szczera, że wszelkie próby podważenia jej przez kolegów z grupy przedszkolnej czy zerówkowej kończyły się co złością na kolegę, że "jak on może tak mówić". Niestety parę dni temu pani KATECHETKA, oznajmiła uczniom,że wszyscy Mikołaje, którzy chodzą po sklepach i ci, co przynoszą prezenty są OSZUKANI. Zdębiałam, usłyszawszy takie okreslenie, moje dziecko prawie w płacz uderzyło po takim wyznaniu. Nie wiedziałam jak z tego wybrnąć, bo dziecku ewidentnie na Mikołaju i magicznym świecie bardzo zależy... Jestem nieco zbulwersowana zagraniem pani katechetki, żeby na tej religii chociaż czegoś oprócz klepania paciorków uczyli...

          Pozdrawiam
          • tomojekontoityle Katechetka 06.12.10, 08:30
            Moim zdaniem, katechetka uratowała wiarę w Pana Boga, bo jak by to wyglądało? Ona opowiada o Bogu, aniołach, świętych, a tu dziecko przerywa "Proszę pani/siostry, a ja widziałam świętego, on był Mikołaj". A po paru latach już przestaje wierzyć i w "oszukanego" świętego, i w prawdziwych. Po prostu katechetka jest sprawą serio i nie bawi się w ściemki o mikołajkach, tylko jest poprawna teologicznie. Niby jak miałaby potem tłumaczyć, że święci są w niebie, a nie w postaci upiorów na cmentarzu, skoro tu się jakiś kominem o przepraszam spuszcza na ziemię?

            Już nie mówiąc o tym, że można nie uważać Mikołaja za bajkę, tylko za kłamstwo - a kto ma mówić prawdę, jeśli nie katechetka, hm?
            • cojatutaj Re: Katechetka 06.12.10, 16:37
              Nie jestem za jakimkolwiek kłamstwem, także tym Mikolajowym. Ale jeśli już tak wszyscy ściemniamy, poniekąd jest społeczny przymus "bajki" lub "kłamstwa" o św. Mikołaju, to kto i dlaczego ma dziecku uświadomić prawdę? Katechetka? I co, wyjdzie, że to rodzice kłamali??? Nie zgadzam się. To ja wiem, kiedy moje dziecko osiągnie dojrzałość do stawienia czoła prawdzie. Nie pańcia, k†óra "sprzeda" newsa i zostawi dziecko z tym faktem. A poza tym, przepraszam - czym różni się bajka o św.Mikołaju od bajki o aniołach??? Nie zauważam różnicysmile. Ktoś je kiedyś widział, te anioły? A "prawdziwi"święci to kto? Ktoś, kogo jacyś ludzie - zwierzchnicy instytucji zwanej kościołem nazwali świętymi i każą tak wszystkim mówić...? I że niby są w niebie? Litości... Bez urazy, ale to wszystko brzmi jak bajka...wink. Niech wierzy ten kto chce lub musi...
              • tomojekontoityle Stawić czoła pluralizmowi dostępu do wiedzy 07.12.10, 08:51
                No nie, moment, dziecko musi być gotowe do "stawienia czoła prawdzie", jeżeli jest w takim wieku, że spora część rówieśników już nie wierzy. Czyli około 6-7 lat najczęściej. "To ja decyduję" czyli co? Zabraniamy mówić prawdy wszystkim wokół i ściema leci dalej? Nie mam oporów wobec mikołajkowego zmyślania, ale nie można dziecku wciskać, że święty mikołaj istnieje w sytuacji, kiedy już doszły do niego informacje, czy od kolegów, czy od informatorów szkolnych, że św. Mikołaj nie istnieje.

                A pomyśl tak: twoje dziecko bawi się z kolegą, którego rodzice nigdy nie opowiadali bajek o Mikołaju. I opowiada o tym twojemu synkowi. I co? Mówisz, że kolega kłamie? Czy po prostu przyznajesz, że to była bajka? Czy to aż tak straszne się przyznać do tego, że dziecko musi aż "stawić czoła" i w dodatku nie wtedy, kiedy zapytało (czyli już ma niepokój w myślach), ale wtedy, kiedy mama wreszcie dojrzeje do opowiedzenia mu, że w dzieciństwie słyszał mikołajową legendobajeczkę?

                Co do aniołów i świętych, nie zamierzam się kłócić, ale jeżeli takie podejście serwujesz swojemu synowi, to jak on ma pogodzić to z faktem, że uczęszcza na religię? Chyba, że serwujesz to tylko sobie i tym, którzy mają nieszczęście powiedzieć po prostu dziecku prawdę, a ono niech poczeka do czasu, kiedy ty będziesz mogła z faktem odwoływania bajek mikołajkowych się oswoić. Zresztą to trochę strata czasu, dodawać mu dwie lekcje religii w tygodniu do czasu aż "dojrzeje" do bycia niewierzącym.

                Nie wiem, jak mają to rozumieć ci rodzice, którzy wierzą (bo z Twoich słów wynika, że jesteś niewierząca, a dziecko jest na religii, lub przynajmniej nie wierzysz w to, co jest elementarzem wiary katolickiej) i jednocześnie opowiadają o mikołajkach, niemniej zwyczajnie, jeśli nie widzieli problemu w opowiadaniu bajki, to chyba mogą też opowiedzieć o tym dziecku - że to była bajka o mikołaju, a święci i aniołowie to prawda - bo chyba nie domagają się ogłoszenia dogmatu o przychodzeniu Mikołaja szóstego grudnia do grzecznych dzieci, a jeśli się domagają, to mogą się pogodzić z przegraną, skoro nadal ich dzieci na religię katolicką uczęszczają i dogmatu o przychodzeniu Mikołaja nie słyszą.

                Jakby się czuł rodzic, mający zaufanie do szkoły i lekcji religii, że uczą dziecko tego, co jest w programie i czego powinny uczyć, dowiadując się, że jeden z dogmatów sprzedanych przez katechetkę to przychodzenie Mikołaja do domu? I jednym tchem potem opowiadanie o tym, co jest elementarzem wspomnianego katolicyzmu?

                Jeśli twierdzisz, że "niech wierzy ten kto chce lub musi", to rozumiem, że dziecko ani nie musi wierzyć w Mikołaja (i może wiedzieć, że rodzice nie powiedzieli stanu realnego, lecz bajkowy - i trzeba się pogodzić z faktem, że niektóre z nich "wyjdą na to" że rodzice kłamali). A jeśli pyta, to chce wiedzieć prawdę. I nie rozumiem oczekiwania od innych osób że w instytucji powołanej do przekazywania wiedzy (a w przypadku lekcji religii - do przekazywania wiedzy nt. religii katolickiej i światopoglądu z tym związanego) te osoby będą kłamać, żeby przypadkiem któreś z dzieci nie pomyślało tej zakazanej rzeczy - że rodzice nie powiedzieli prawdy.

                Niestety, trzeba się pogodzić z faktem, że dziecko ma prawo odczuć to zarówno jako "koniec bajki, po co mnie uświadamiałaś", jak i jako "po co wciskaliście mi taką ściemę" jak i "jestem duży i wreszcie mi powiedzieli, że to bajka", i w niewielkim stopniu zależy to od starań rodziców. Na pewno natomiast, w momencie, kiedy już dzieci SŁYSZAŁY że Mikołajem bywają/są rodzice, nie można im dalej kłamać, bo jak by to wyglądało? To jest dopiero upokarzające dla takiego malucha - dowiedzieć się od kogoś innego, a potem nie móc znaleźć potwierdzenia ze strony własnych rodziców.

                Jest jeszcze jeden plus "zbiorowego uświadomienia" przez nauczycielkę czy katechetkę: inne dzieci nie będą się śmiały z tego jednego naiwniaka, co wierzy, bo dowiedziały się (w pewnej części) wszystkie jednocześnie i cześć, już wiedzą.
            • marcin.slawski Re: Katechetka 06.12.10, 16:39
              Rodzice, do których należy decyzja w jaki sposób wychowują dzieci, starają się znaleźć rozwiązanie tej kwestii, natomiast katechetce wolno z "grubej rury" w imię poprawności teologicznej ??? Oj porozmawiałbym sobie z tą katechetką uncertain

              Kilka miesięcy temu zwiedzając jeden z zabytkowych kościołów, zrobiłem telefonem fotkę plakatu, który niemal zwalił mnie z nóg wink
              A oto on:
              https://akademia-przygody.pl/oku.jpg
              • kabarethrabi marcin slawski 06.12.10, 17:01
                A co niby takiego szokującego jest w tym plakacie, że zwalił cię z nóg? IMO brzmi on całkiem sensownie.
                • marcin.slawski Re: marcin slawski 06.12.10, 17:21
                  CytatA co niby takiego szokującego jest w tym plakacie, że zwalił cię z nóg? IMO brzmi on całkiem sensownie
                  Czyli w imię poprawności teologicznej zabrońmy dzieciom uprawiania karate, judo, aikido, wykreślamy Halloween, wyrzucamy Harry Potter'a, kasujemy "Gwiezdne Wojny", przestajemy wróżyć w Andrzejki. Złe media to zapewne TVN i inne, mające odbiegające zdanie od TV Trwam...
                  Ktoś, kto uznaje medycynę niekonwencjonalną i homeopatię, zapewne powinien zastąpić to egzorcyzmami...Itd, itp...
                  Ręce opadają...
                  • angazetka Re: marcin slawski 06.12.10, 18:38
                    Ale nie ma obowiązku bycia katolikiem smile
                    • marcin.slawski Re: marcin slawski 06.12.10, 18:52
                      Cytat Ale nie ma obowiązku bycia katolikiem smile
                      A jeśli ktoś nim jest, powinien pozwolić,aby katechetka, ksiądz, Radio Maryja decydowali o wychowaniu dzieci ponad kompetencjami rodziców ?
                  • tomojekontoityle prawdziwość wiedzy szkolnej a poglądy rodziców 07.12.10, 07:51
                    Nie no nie, przepraszam bardzo, akurat tutaj, katechetka po pierwsze zwyczajnie stwierdziła fakt - w imię świętego Mikołaja występują rodzice. Jak już, to można by się czepiać sytuacji odwrotnej - że nauczyciel W SZKOLE MÓWI NIEPRAWDĘ - gdyby któryś opowiadał dzieciakom jak to Mikołaj sobie mieszka w Laponii/w Raju i stamtąd zrzuca podarki - oczywiście, gdyby to nie była bajka, lecz podane jako faktografia, której w końcu w szkole dzieci z definicji mają mieć dużo i konkretnie.

                    Po drugie - abstrahując od tematu mikołajowego - skoro katechetka naucza ZASAD wiary katolickiej, to jej psim lub ludzkim obowiązkiem jest być poprawną teologicznie, a na religię dziecko nie ma obowiązku chodzić, i zwykłym ściemnianiem jest tu opowiadanie o światopoglądzie.

                    Może zabrońmy dzieciom opowiadać o poczęciu i zapłodnieniu, bo to tak słodko i niewinnie, jak sobie jeszcze do dojrzewania powierzy w bocianki? Przy czym to ostatnie zdanie dotyczy np. lekcji przyrody bardziej, niż (z definicji światopoglądowej) lekcji religii. Ręce opadają na kogoś, kto chce, aby szkoła sprzedawała dzieciakom szkolnym, czyli takim, które albo już mają, albo za chwilę będą mieć problem z wiarą w mikołaja, opowiastki podane w konwencji "prawdy do wierzenia".

                    A plakat dotyczy całkiem innej kwestii i mnie osobiście nie obchodzi.
                  • daga_j Re: marcin slawski 10.12.10, 12:39
                    Zgadzam się z Tobą.
              • mamusia1999 Re: Katechetka 08.12.10, 10:24
                autorzy plakatu szybciutko sie musza doszkolic. zapomnieli o reiki np. nie mowiac o hipnozie, psychoterapii i EMDR, tai chi, qi gong, treningu autogennym...i jakas owieczka sie im zablaka bo na liscie nie bylo. wypadaloby wyburzyc pare swiatyn, bo ich posadzki to ewidentne mandale. no i absolutnie znalezc jakas inna date na Boze Narodzenie - boc to przeciez poganskie Swieto rownonocy bylo przyczynkiem do ustalenia 24. 12. tudziez zabronic kategorycznie choinek, bo tez poganskie. nalezaloby sie zastanowic nad miejsce wina w obrzadku katolickim, skoro wymyslili to Grecy na czesc Dionizosa.

                za to w mojej parafii (katolickiej) lektorka jest kobitka praktykujaca i nauczajaca reiki. a m diecezjalnym czasopismie byl na rozkladowce traktat o wartsociach chrzescijanskich w Harry Potterze. ciekawe na co poszedl moj podatek : na taki plakat czy na ta rozkladowke.

                taaak, nie ma obowiazku bycia katolikiem (IMO demagogia) ale jak juz czlowiek wierzy i pragnie uczestniczyc we Wspolnocie to dostaje w pakiecie stek bredni lacznie z napletkiem Jezusa.
            • mamusia1999 Re: Katechetka 07.12.10, 09:11
              mysle ze BAJKA (a dzieciom o dziwo bajki dobrze robia, choc wszystkie sa zmyslone) pomaga "zaczarowac" rzeczywistosc , ktora je jeszcze przerasta - jak mowia o roznych mitach i rytualach psycholodzy. od Mikolaja mozna sobie zyczyc wszystkiego, niezaleznie od rzeczywistosci.

              a co do katechezy - mit o Mikolaju to dla mnie pikus maly w porownaniu np. z...napletkiem Jezusa, ofiarowanym przez tegoz sw. Katarzynie w charakterze pierscionka obubienicy. ow napletek jest uznana przez Kosciol relikwia. IMO Mikolaj sensowniejszy.

              Moja Mloda miala kupe frajdy dopoki wierzyla, teraz ma frajde z obserwacji procederu. Traumy, ze ja oszukiwalismy nie przezyla. Ze Mikolaj to (TYLKO???) niesmiertelna idea tez przelknela. a ze poznala "niewinne" klamstwo - coz, Mikolajowi dzieki. bez drobnych klamst i lawirowania dzieci by np. takiego molocha jakim jest publiczne szkolnictwo bez uszczerbku na duszy nie przezyly....
            • monika9920 Re: Katechetka 07.12.10, 23:07
              Tu sie nie zgodze... mozna spokojnie pogodzic wiare w Boga z wiara w sw. mikolaja....

              a takie bezpardonowe sprowadzanie dzieci na ziemie niczemu dobremu nie sluzy... mi osobiscie sprawilo to wielka przykrosc (skoro do tej pory pamietam to okropne uczucie) i bynajmniej nie zblizylo do Boga

              a w weekend bylismy na spotkaniu mikolajkowym dla dzieci w naszym kosciele...

              najpierw modlilismy sie i spiewalismy piesni / piosenki religijne.. a potem czekalismy na mikolaja...
              mikolaj przyszedl usiadl przy oltarzu i rozdawal dzieciom slodycze....
              wszystko to prowadzil ksiadz z pomoca siostr

              wiec jak widac mozna wierzyc i w Boga i w mikolaja... i sa ksieza i siostry, ktorym bynajmniej to nie przeszkadza... i jak widac jest na to miejsce w kosciele ....

              • tomojekontoityle Re: Katechetka 08.12.10, 07:59
                Można wierzyć w Mikołaja jako wierzący, ale nie można oczekiwać od innych, że będą dziecko utrzymywali w mniemaniu, że św. Mikołaj jest prawdziwy, a tym bardziej nie można utrzymywać tego w kontekście świętych obcowania, a katechetka jest tu w szczególnej sytuacji, i żądania rodzicielskie, aby podtrzymywała taką fikcję (nie mówię o tradycyjnych przebierankach z rozdawaniem prezentów) są absurdem, dlatego że po pierwsze nikt nie ma obowiązku mówić nieprawdy, nawet w konwencji bajkowej (no, poza aktorami itp.), a już tym bardziej nie jest to obowiązkiem pani ze szkoły podstawowej, gdzie dzieci już często w Mikołaja nie wierzą. Nie twierdzę, że jest złe opowiadanie bajki o Mikołaju, twierdzę natomiast, że tej bajki, podobnie jak i bajki o krasnoludkach, nie ma obowiązku podtrzymywać otoczenie dziecka - czy komukolwiek przyszło na myśl, aby zabronić powiedzenia dzieciom "krasnoludki tak naprawdę nie istnieją, są tylko w bajkach" (abstrahując od tego, czy tego rodzaju oświadczenia są potrzebne dzieciom przedszkolnym bądź szkolnym).

                Następna sprawa, to wiara w świętego Mikołaja jako czynnik niszczący wiarę w Boga - nie pamiętam dokładnie tego dialogu z "Oskara i Pani Róży", ale to brzmiało mniej więcej tak:
                - Bóg? Daj spokój. Już wierzyłem w świętego Mikołaja, więcej nie dam się nabrać na takie bajki.
                - Wierz mi, Oskarze, Bóg i święty Mikołaj nie mają ze sobą nic wspólnego.
                - Naprawdę?
                - Czy sądzisz że ja, była zapaśniczka, mogłabym wierzyć w świętego Mikołaja?
                -Nie.
                - A w Boga wierzę. Wyobraź sobie.

                I jeszcze jedna kwestia: pamiętam, że nie było żadną dla mnie traumą, że wierzyłam w świętego Mikołaja. Nawet moim rodzicom udało się tę wiarę na chwilę podtrzymać, i dumnie głosiłam (w wieku sześciu i pół roku) dzieciom z sąsiedztwa, że "święty Mikołaj przychodzi do tych, co w niego wierzą", bo to rzeczywiście było przekonujące. Natomiast skoro dzieciaki nie dały się przekonać, a rodzice obawiając się zapewne wyjść na kłamczuchów, używali stale tej właśnie formułki, ogłosiłam, nie wiedząc o tym, zwykły strajk, aby uniknąć niepewności. A mianowicie, stwierdziłam, że albo mi dokładnie wyjaśnią jak to jest z tym Mikołajem, albo nie zamierzam obchodzić swoich siódmych imienin, bo w prezencie chcę właśnie to i nic innego. I w związku z tym przyszedł do mnie w te imieniny święty Mikołaj, którego dzięki temu bezproblemowo zdemaskowałam, choć chyba założenie było takie, aby tę wiarę jeszcze trochę podtrzymać. Nie miałam z tego powodu urazów, ale po pierwsze, ogromnie niemiło wspominam to upokorzenie związane z niemożnością uzyskania prawdziwej odpowiedzi (bo nie ma się co oszukiwać - jeśli dziecko pyta, to nie pyta, czy "bajka istnieje", tylko czy ta bajka istnieje dotykalnie i namacalnie, bo temu właśnie służy pytanie). Po drugie w dzieciństwie należałam do dość kłamliwych dzieci i nie sprawiało mi to specjalnego problemu, więc może rzeczywiście coś jest na rzeczy?
        • srebrnarybka Re: wiara w Świętego Mikołaja... 08.12.10, 23:10
          wiara w mikolaj
          > a jest piekna i dopoki dziecko nie ma pytan nie powinno sie tego tak znienacka
          > niszczyc....

          A co jest w tej wierze takiego pięknego?
    • marcin.slawski Re: wiara w Świętego Mikołaja... 05.12.10, 23:02
      Nie pamiętam kiedy przestałem wierzyć w Mikołaja, lecz było to jeszcze w wieku przedszkolnym. Moi rodzice cały czas utrzymywali, że prezenty są od Mikołaja. Choć wiedzieliśmy z siostrą, że to rodzice kupują, udawaliśmy, że wierzymy wink Nigdy nie czułem traumy z tytułu, że rodzice oszukują w tej sprawie. Obustronnie traktowaliśmy to na wesoło.
      I nigdy nie pomyślałem, że to coś złego, podważającego zaufanie dziecka ( i całe te psychologiczne bzdety). Święta, Mikołaj, choinka... To wszystko tworzy magię którą dziecko pamięta do końca życia smile
      Podejrzewam rodzice, że Wasze dzieci już dawno wiedzą, że to nie Mikołaj przynosi im prezenty wink
    • jaque Re: wiara w Świętego Mikołaja... 06.12.10, 08:42
      Moje dzieci (5,5 i prawie 7) jeszcze rok temu wierzyły w Mikołaja.
      W tym roku temat się pojawił, kiedy młodsza zaczęła dogłębnie analizować działalność zębowej wróżki wink Powiedziałam im więc, że Mikołaj i Zębowa Wróżka istnieją dla tych, którzy w nich wierzą. A jak dziecko przestaje wierzyć, to ich obowiązki przejmują rodzice.
      I teraz jest tak, że starszak chyba wierzy (to typ raczej nie zastanawiający się nad tak nieistotnymi kwestiami - ważne, że prezenty czy monety są), natomiast córka - filozofka moim zdaniem nie wierzy, ale bierze radośnie w tym wszystkim udział, bo czemu nie? smile
    • magumagu Re: wiara w Świętego Mikołaja... 06.12.10, 10:00
      W dzieciństwie dotarło do mnie, że mikołaja nie ma, kiedy dostałam sanki - niby jak miał się z nimi przecisnąć przez dziurkę od klucza lub inny otwór?
      Nasz syn ma 6 lat, ma jakieś podejrzenia, ale chyba nadak wierzy w tego Mikołaja.
      Ja nie mam zamiaru pozbawiać go złudzeń, dla mnie ta wiara to część dzieciństwa, a nie powód do nabijania się z jego naiwności. Zbieramy prezenty od całej rodziny - dzisiaj je podłożyliśmy w nocy koło łóżka, wcześniej razem ze znajomymi robiliśmy imprezę, na której nasz przebrany kolega rozdawał dzieciom ich prezenty. Wcale nie czuję, żebym jakoś dzieciaka okłamywała, po prostu podtrzymuję przyjemną dla wszystkich iluzję.
      Mimo tego, że ja długo wierzyłam w Mikołaja, jakoś nie pozbawiło mnie to przyjemności przeżywania świąt - czy raczej całego tego ceremoniału i spotkań z rodziną, u nas mniej ma to wymiar religijny, bardziej rodzinny właśnie.
    • coright Re: wiara w Świętego Mikołaja... 06.12.10, 16:03
      Jak bylam dzieckiem rodzice wyjasnili mi, ze Mikolaj istnieje (bo istnieje! smile Dalej tak uwazam, choc jestem dorosla), ale ma bardzo duzo pracy, tyle dzieci na swiecie do obdarowania, ze rodzice mu po prostu pomagaja.

      Najlepsza wersja wedlug mnie.
    • hawela Re: wiara w Świętego Mikołaja... 07.12.10, 12:29
      Według mnie to fajna tradycja. Św Mikołaj istniał naprawdę, obecnie żyje w niebie, a my jesteśmy jakby jego "pomocnymi dłońmi"smile
    • mw144 Re: wiara w Świętego Mikołaja... 08.12.10, 11:41
      Staram się nie oszukiwać dzieci. O biskupie Mikołaju opowiadałam jak miały 3-4 lata i pytały dlaczego inne dzieci myślą, że to Mikołaj przynosi prezenty.
      • srebrnarybka Re: wiara w Świętego Mikołaja... 09.12.10, 07:19
        Staram się nie oszukiwać dzieci. O biskupie Mikołaju opowiadałam jak miały 3-4
        > lata i pytały dlaczego inne dzieci myślą, że to Mikołaj przynosi prezenty.

        Mnie też rodzice tak właśnie to wyjaśniali i bardzo jestem im za to wdzięczna. Wiedziałam, skąd wziąła się tradycja, że obradorwujemy się prezentami w święto św. Mikołaja. I wcale nie cieszyłam się z tego powodu mniej. Nawet może więcej: bo prezenty, fajnie dobrane, były wyrazem miłości rodziców, tego, że troszczą się, myślą i pamiętają. Po co miałby w ten układ wchodzić jakiś święty Mikołaj?
        Spotkania mikołajkowe miałam na religii dla przedszkolaków. Przyszedł pan przebrany za biskupa, a nie za podstarzałego krasnala z brodą, a wszystkim wcześniej katechetka opowiedziała, kim był św. Mikołaj, i wiedzieliśmy, że ten pan tylko odgrywa św. Mikołaja, jak w każdej innej bajce. Dlaczego nie można tradycji przedstawić tak, by dzieci nie okłamywać?
    • pamama Re: wiara w Świętego Mikołaja... 09.12.10, 00:36
      Starszy syn- niedługo 12 lat w zeszłym roku oficjalnie poinformowany że Święty to my, wierzy że Święty istnieje a przebierańcy to po prostu pomocnicy.Najwyraźniej ma z tego frajdę i tyle. Błagał mnie w tym roku żebym nie uświadamiała młodszego (prawie 9 lat) przynajmniej do wieku 12 lat bo mu popsuję przyjemność. Przy czym młodszy też wierzy więc nie zamierzamy być nadgorliwi w odczarowywaniu świąt.
    • hermetyczka Re: wiara w Świętego Mikołaja... 09.12.10, 17:35
      młoda sama doszła do wniosku, ze nie ma w wieku 4,5 lat. moj starszy syn- w podobnym wieku. zapytali i przyznalismy, ze nie ma. i juz. ale czytamy legendy o mikolaju etc.
      corka jest w zerowce, z 6-7 latkami i jak oni gadaja o tym mikolaju, to ona im mowi, ze przeciez to rodzice. ostatnio jakas mamuska byla oburzona- pytala co tez moja corka wyprawia z tym mikolajem...
      sama zdecydowanie za dlugo wierzylam
    • maadzik3 Re: wiara w Świętego Mikołaja... 10.12.10, 16:41
      moje w ogole nie wierzylo. w wieku 2,5 roku wyjasnilismy ze prezenty sa od ludzi ktorzy nas kochaja na pamiatke narodzin Jezusa
      • ulab35 Re: wiara w Świętego Mikołaja... 11.12.10, 17:38
        Moja córka, która ma teraz 10 lat też przychodziła i mówiła, że w szkole koleżanka powiedziała , że Mikołaj nie istnieje albo że widziała jak rodzice kładą prezenty pod choinkę. Wytłumaczyłam jej to tak, że Mikołaj przynosi prezenty małym dzieciom, że tym starszym to dają prezenty rodzice i że kiedyś nastąpi taki moment, że to my rodzice zastąpimy Mikołaja w tym "obowiązku". W zeszłym roku gdy miała 9 lat powiedziałam jej, że jest już na tyle duża, że to my kupimy jej już prezent. Zresztą od samego początku tłumaczyłam jej że Mikołaj przynosi prezenty tylko dzieciom a dorośli sami sobie nawzajem wręczają prezenty.
    • pia_ Re: wiara w Świętego Mikołaja... 13.12.10, 11:15
      Moja 7 letnia córka zawsze wiedziała, że wszelcy Mikołajowie - z przedszkola, centrów handlowych itp to przebierańcy. Natomiast w Mikołaja przychodzącego nocą nadal wierzy, chociaż starsze koleżanki ze świetlicy szkolnej próbowały ją uświadomić. Nadal sądzi, że prawdziwy Mikołaj przygodzi tylko do tych dzieci, które w Niego wierzą, a kiedy stracą wiarę, to przestaje je odwiedzać, ale na pamiątkę tego rodzice przejmują rolę Mikołaja i obdarowują dziecko prezentami, aby mu nie było smutno. Tak to sobie wykombinowała wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka