Dodaj do ulubionych

Nastolatki

28.04.04, 23:41
Mam czasem wrażenie, ze matki interesują się swoimi dziećmi tylko póki sa
malutkir i smieszne. A potem, to już tylko kłopot. Może ktoś miałby ochotę
porozmawiać o nastolatkach, kłopotach i radosciach z ich wychowaniem?
Obserwuj wątek
    • Gość: Iza2 Re: Nastolatki IP: *.k.mcnet.pl 29.04.04, 09:53
      Wielokrotnie były próby organizowania forum dla starszych dzieci. Zresztą to
      forum miało taki charakter w odróżnieniu od forum edziecka, gdzie niemowlaki i
      przedszkolaki zaduszą każdą próbę dyskusji. Gazeta niszcząc forum dziecko w
      wątku społeczeństwo obiecała stworzyć dla nas tam miejsce, ale na obiecankach
      się skończyło. Może musiałybysmy założyć forum prywatne...
    • burza4 Re: Nastolatki 29.04.04, 12:28
      verdana napisała:

      > Mam czasem wrażenie, ze matki interesują się swoimi dziećmi tylko póki sa
      > malutkir i smieszne. A potem, to już tylko kłopot. Może ktoś miałby ochotę
      > porozmawiać o nastolatkach, kłopotach i radosciach z ich wychowaniem?


      O dzisss, to są jakieś radości z posiadania nastolatki w domu???? bo ja to rwę
      włosy z głowy...
      • verdana Re: Nastolatki 29.04.04, 13:21
        A dla mnie właśnie nastolatki to najlepszy wiek. Opiekować się już nie trzeba,
        a porozmawiać b. miło. Bardzo chętnie porozmawiałabym o typowych i nietypowych
        kłopotach z innymi mamami - ale załozyć forum nie mogę, bo jedno już mam, a
        drugiego chyba się nie da... Moze jedna z was?
        • burza4 Re: Nastolatki 30.04.04, 11:55
          verdana napisała:

          > A dla mnie właśnie nastolatki to najlepszy wiek. Opiekować się już nie
          trzeba, a porozmawiać b. miło.

          To twoje w ogole rozmawia???? moja głównie jest obrażona na cały świat, co byś
          nie zaproponowała to "nuuda, nie chce mi się", wycieczka błe, obóz błeee,
          zimowisko błeee, chcesz jej coś kupić - NIC W TYCH SKLEPACH NIE MA!!! jak ma
          wyrzucić śmieci to uważa się za wykorzystywanego Kopciuszka, jak pytasz co
          słychać, to odpowiada "NIC" albo "fajnie"...

          Opiekować się sensu stricte nie trzeba, ale mieć oko i czuwać na pewno i to
          znacznie bardziej skomplikowane niż opieka nad młodszym dzieckiem.
      • andaba Re: Nastolatki 22.08.13, 14:02
        burza4 napisała:

        > O dzisss, to są jakieś radości z posiadania nastolatki w domu???? bo ja to rwę
        > włosy z głowy...


        Same radości.

        Jak dla mnie nastolatek to zaraz po niemowlaku najfajniejszy okres. Niemowlę bo słodkie, kochanne i bezbronne, nastolatek fajny, dowcipny, pogadać można, pomoże we wszystkim.

        Ja najbardziej nie lubię dzieciaków w wieku przedszkolnym.
    • roseanne :) od jakiego wieku sie kwalifikuje? 29.04.04, 16:28
      moj syn skonczyl 10 w grudniu
      w/g polskiego nazewnictwa wkroczyl w okres nastoletni
      w/g tutejszego nastolatkiem jest po 13 urodzinach
      chetnie porozmawiam
      takich tematow mi czesto brakuje

      pozdrowki
      • verdana Re: :) od jakiego wieku sie kwalifikuje? 29.04.04, 18:24
        Moim zdaniem nastolatki są wg. liczebników angielskich czyli 13-19.
        Dziesięciolatek jeszcze nie, bo po prostu nie wkaracza jeszcze w wiek
        dojrzewania i problemy sa jeszcze inne. Ale pogadać można i tak, nie?
        • roseanne pewno :) 29.04.04, 21:01
          jak narazei to z przyjemnoscia obserwuje, jak powolutku "skorupka traca"
          manierami,
          zrozumieniem wobec faktu, ze ktos sie zle czuje
          checia pomocy


          to zabawne, gdy slyszy sie wlasne zwroty w ustach dziecka , jako argument w
          powaznej rozmowie z rowiesnikami smile
          • verdana Ile swobody? 29.04.04, 21:09
            Jak uważacie? Ile swobody dawać nastoletniemu dziecku? Bo spotkałam się z taką
            opinią dyr. jednej z najlepszych szkół w W-wie, ze mlodzież powinna mieć zajęty
            cały czas po lekcjach, to nie narobi głupstw. A moim zdaniem właśnie wtedy
            narobi, bo nie nauczy się samodzielnie dysponować czasem i organizować sobie
            rozrywek. A przecież są ferie, wakacje, no i dorosłe zycie już blisko...
            • aka10 Re: Ile swobody? 29.04.04, 22:24
              Mlodziez powinna sama wybierac,jak chodzi o zajecia po lekcjach.Jeden lubi grac
              w siatkowke,drugi w tenisa,trzeci jeszcze trenuje judo.Na pewno tez nie caly
              wolny czas powinien byc przeznaczony na treningi,kursy itp.,bo musi byc i czas
              na nauke,na kolege/kolezanke,kino itp.Pozdrawiam.
            • evee1 Re: Ile swobody? 30.04.04, 02:15
              Ja uwazam, ze dobrze jak ma zajety, ale wlasnie tym co lubi. Dlatego
              ja poszukuje zajec dla dzieci, ktorymi one na dluzszy czas beda
              zainteresowane i mam nadzieje, ze chec uczestniczenia w tych zajeciach
              moze przewazy nad zabawa w idiotyzmy. No, ale dobrze tez miec troche
              czasu na "zmarnotrawienie". Doroslym tez to sie by przydalo smile).
              Oczywiscie istnieje jeszcze presja rowiesnikow, ale nad tym tez staram
              sie pracowac budujac w dziecku poczucie wlasnej wartosci i to, ze bycie
              nieco innym niekoniczenie musi oznaczac bycie gorszym. Na ile to zadziala
              nie wiem, czas pokaze.
              Oczywiscie ja narazie jedynie teoretyzuje, bo moje dzieci sa jeszcze
              nieduze, ale corka (w czerwcu skonczy 9) zaczyna juz dorastac i hormony
              niedlugo zaczna robic swoje. Dlatego bardzo chetnie poczytam i porozmawiam
              z innymi mamami, ktorych dotycza (beda dotyczyc) te problemy.
              • verdana Re: Ile swobody? 30.04.04, 21:26
                Czy nastolatkom trzeba jeszcze szukać zajęć? A może to one już same powinny te
                zajęcia załatwiać? Tak mi się nasunęło, bo młodzież idąca na studia często jest
                niesamodzielna, nie umie znaleźć sobie i ułożyć zajęć. A jak jest, waszym
                zdaniem, ze szkołą srednią. Ja jestem zdania, ze młodzież powinna sama
                wybierać, ale wiele moich koleżanek wysłało dzieci do szkoły wybranej przez
                siebie, najwyżej po krótkiej konsultacji. Ciekawa jestem, jak jest u was.
                • aka10 Re: Ile swobody? 30.04.04, 22:46
                  Jasna sprawa,ze szkole srednia i zajecia pozalekcyjne w szkole sredniej
                  mlodziez musi sama sobie wybierac.Toz to prawie dorosli ludzie,o krok od
                  samodzielnego zycia i samodzielnego podejmowania decyzji(i ponoszenia
                  konsekwencji za swoje decyzje).Nie mozna ich przez cale zycie za raczke
                  prowadzic.Pozdrawiam.
                  • verdana Re: Ile swobody? 03.05.04, 15:24
                    No i co? Moja teoria, ze nastolatki nie interesują rodziców, ze to tylko
                    kłopot, o którym jak najmniej należy mówić, jakośsię sprawdza...
                    • Gość: joannab-o Re: Ile swobody? IP: *.garbatka.sdi.tpnet.pl 03.05.04, 17:18
                      Ze dwa lata temu przeprowadzono w Stanach badania, z których wynikło, że 50%
                      rodziców nastolatków żałuje, że w ogóle mieli dzieci. Biedne dzieci.
                      joanna
    • evee1 Mamy nastolatek 04.05.04, 03:25
      To ja mam pytanie do mam dziewczynek. Kiedy wasze panienki staly sie
      kobietami, to znaczy kiedy zaczely miesiaczkowac. Mojej corce zaczal
      juz "puchnac" biust i ciekawa jestem kiedy zacznie sie ta cala
      szopka smile)).
      • Gość: Echo Re: Mamy nastolatek IP: *.sympatico.ca 04.05.04, 03:47
        A moze to jest tak, ze problemy z zupkami, kupkami, nauka sikania na nocniku
        czy klopotami z samodzielnym zasypianiem sa takie bardziej ogolne gdy problemy
        z indywidualnymi nastolatkami sa duzo bardziej specyficzne? Zeby rozmawiac o
        nastolatkach i problemach z nimi za duzo by trzeba opisywac szczegolow a te nie
        zawsze chce sie podawac na publicznym forum. To tylko taka moja spekulacja -
        nie przypuszczam zeby rodzice mniej sie przejmowali nastolatkami tylko po
        prostu duzo trudniej o klopotach opowiadac i szukac rady, bo za duzo juz jest
        rodzinnych historii i powiazan do opisania. Dorastanie dziecka to bardzo trudny
        okres dla kazdej rodziny ale mam wrazenie, ze w kazdej rodzinie te trudnosci sa
        troszke wyjatkowe. Dlatego moze tak malo z nas zareagowalo na Twoj watek.
        Pozdrawiam.
        • verdana Re: Mamy nastolatek 04.05.04, 09:31
          Własnie tak się zastanawiam... Czy dorastanie dziecka musi być trudnym okresem?
          Dlaczego uwazamy go za trudny? Bo nastolatek się buntuje? Ale przeciw czemu?
          Może dorastanie jest także trudne nie z winy 'zbuntowanych nastolatków', ale i
          rodziców, którzy nie chcą przyjąć do wiadomości, ze dorastające dzieci powinny
          mieć o wiele większą sferę wolnosci niż 10-12 latki?
          • Gość: Opty Re: Mamy nastolatek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.05.04, 10:14
            Skłaniam się do zdania Echo nt. wypowiedzi o nastolatkach w internecie. Jest to
            tak trudny temat, bo bardzo osobisty. Po tych kilkunastu latach wychowywania
            dziecka zauważa się już pewne błędy popełnione wcześniej i trudno o nich mówić.
            Nastolatki to temat rzeka i rady innych nie zawsze się sprwdzają. Myśli
            rodziców nt. swoich dzieci (nastolatków) czasami są straszne i nie do
            przytoczenia na forum. Sprawdza się powiedzenie: małe dziecko - mały kłopot,
            duże dziecko - duży kłopot. Z chęcią bym się cofnęła o parę lat, żeby zobaczyć
            radosny uśmiech mojego dziecka.
            • verdana Re: Mamy nastolatek 04.05.04, 12:28
              Jestem zaskoczona! Przez wiele lat uczyłam nastolatki i zawsze uwazałam, ze to
              fajny wiek! Nie uczą się, pyskują, są czasem aroganccy, ale jeszcze czegoś
              chcą, mają jakieś zainteresowanie, ideały? Dlaczego Wasze nastolatki się nie
              uśmiechają? Moje tak.
              • Gość: Opty Re: Mamy nastolatek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.05.04, 12:59
                Bo gdzieś trzeba się odstresować. Dom rodzinny najbardziej się do tego nadaje.
                Tu przechodzi się szkolenie w zakresie uzyskania niezależności. A to czasem
                boli (wszystkich).
      • burza4 Re: Mamy nastolatek 04.05.04, 14:08
        coś między 11 a 12 rokiem życia.
        • Gość: Echo Re: Mamy nastolatek IP: *.sympatico.ca 05.05.04, 02:58
          Dzisiejszy numer TIME magazine przyniosl cover story poswiecone rozwojowi mozgu
          u nastolatkow. To nie jest wszystko takie proste i oczywiste, ze bunt i klopoty
          wychowawcze sa prostym wynikiem nieodpowiedniego postepowania z mlodzieza ze
          strony rodzicow. Duzo ciekawych informacji - ide czytac dalej. Od siebie
          powiem, ze wbrew roznym opiniom, widze duza zaleznosc pomiedzy wychowaniem w
          rozsadnej dyscyplinie we wczesnym dziecinstwie i stosunkowo bezbolesnym
          przechodzeniem przez okres nastoletni roznych dziewczyn i chlopakow. Dla mnie
          powiedzonko o skorupce nasiakajacej za mlodu znajduje jak najbardziej
          potwierdzenie w zyciu.
          • evee1 Re: Mamy nastolatek 05.05.04, 03:17
            > Dzisiejszy numer TIME magazine przyniosl cover story poswiecone rozwojowi
            mozgu
            Musze tam zajrzec. Trzeba sie do tego dobrze przygotowac smile).
            Moja firma organizowala serie roznych seminariow poswieconych roznym
            tematom (radzenie sobie ze stresem, ze zloscia, balans miedzy zyciem
            zawodowym i rodzinnem, zycie z nastolatkami). Poszlam na to o natolatkach
            i dowiedzialam sie bardzo wielu ciekawych rzeczy. Teraz nie mam tych
            notatek pod reka, bo jestem w pracy, ale wspomne moze tylko o tym, ze
            dla nastolatkow ten okres nie jest jedynie ciezki psychicznie, ale takze
            fizycznie. Bardzo wiele nastolatkow po prostu nie radzi sobie ze swoim
            szybkim wzrostem, cialem, ktore zaczyna sie zachowywac zupelnie inaczej
            (i nie mam tu na mysli jedynie spraw intymnych). Bardzo czsto w tym
            okresie potrzebuja po rpostu znacznie wiecej snu i wypoczynku.
            Poza tym psycholog porownywala ten okres do oresu, kiedy dzieci sa
            malutkie i odkrywaja swoja niezaleznosc, ciagle mowia nie i chca postapowac
            tak jak one tylko chca. Musze wtedy sie wiele nauczyc i my rodzice musimy
            im w tym pomagac. Dorastanie jest pod tym wzgledem bardzo podobnym okresem
            z tym, ze teraz dzieci ucza sie byc doroslymi i my rodzice powinnismy im
            w tym pomagac, zamiast gnebic. Jest tez okres dorastania nie tylko dzieci,
            ale i rodzicow, ktorzy musza nauczyc sie radzenia sobie z faktem, ze ich
            dzieci ni sa juz od nich zalezne. To wbrew pozorom dosyc trudne i jest
            wilu rodzicow, ktorzy sobie z tym po rpostu nie radza.
            Jak sobie przypomne, to moze przyniose te notatki i jeszcz kilka rzeczy
            wstukam.
          • burza4 Re: Mamy nastolatek 05.05.04, 10:10
            Rozsądna dyscyplina... hmmm, mam wrażenie, że u mnie to funkcjonowało w miarę
            dobrze, ale do czasu. Nie wiem, skąd się bierze bunt, czy to hormony, czy moje
            wcześniejsze błędy, pewnie wszystkiego po trochu. Ale do tego dochodzi jeszcze
            czynnik ludzki, czyli tzw. charakterek. I z tym chyba mam największy problem.
            Moja córka np. potwornie ciężko przechodzi wszelkie konfliktowe sytuacje z
            przyjaciółmi. A w tym wieku wiele nie trzeba. Karolina powiedziała, że Paulina
            słyszała, że Kasia mówiła... i afera gotowa. A ona przeżywa to zupełnioe
            niewspółmiernie do okoliczności, dla niej taki konflikt (który zazwyczaj ustaje
            w ciągu 2 dni) jest zgoła dramatem. Ja po prostu nie wiem, co robić -
            psychologowie trąbią na każdym kroku - pogadać! Jak??? moje dziecko od
            maleńkości było skryte i niezależne. Do tej pory jest nieskora do jakichkolwiek
            rozmów, ja nie potrafię nakłonić jej do zwierzeń, opędza się od jakichkolwiek
            pytań i wydobycie z niej informacji to kilkugodzinna orka na ugorze. Nie raz
            bywało, że widziałam po niej, że coś ją strasznie gryzie, a nijak nie mogłam
            się dowiedzieć, co się właściwie stało. Pytałam i prosiłam - coraz bardziej
            przerażona - a po 1,5 godziny pytań i dociekań (oczywiście życzliwych i
            spokojnych tłumaczeń) okazywało się, że ktoś krzywo spojrzał...

            A pyskowanie? przecież nie mogę z drugiej strony tolerować pewnych odzywek?
            Wiecznie spóźniona wraca od koleżanki - mówię że miała być 45 minut temu. I
            słyszę "no i co?". No sorry - moja wyrozumiałość też ma pewne granice. A
            jeszcze rok temu (tak gdzieś właśnie dopóki nie zaczęła miesiączkować) to było
            rozsądne, grzeczne, uśmiechnięte dziecko... Gdzie się podziało? bo teraz jest
            wiecznie nadęta i obrażona na cały świat.

            A co do artykułów - wszystko fajnie, ale najlepsza nawet analiza nie przybliży
            mnie do rozwiązania, które w tym konkretnym przypadku byłoby skuteczne. Bo mi
            ręce opadają - ani prośbą ani groźbą, ani tłumaczeniem, ani serdecznością, ani
            wrzaskiem, ani karami... Co ja mam do cholery robić???
            • verdana Re: Mamy nastolatek 05.05.04, 10:52
              Pmiętam z czasów burzliwej młodości, ze też nie znosiłam w domu mówić o swoich
              problemach. Gdy widzę, ze córka jest wściekła/ zmartwiona, mówię - widzę, ze
              jesteś wściekła. Na to z reguły (o ile nie chodzi o problemy z nauczycielami, o
              których mówi chętnie) z reguły słyszę odpowiedź - ależ skąd. Jesli nie mija,
              pytam po pewnym czasie jeszcze raz - chodzi mi o to, by wiedziała, ze orientuję
              się, że ma zły nastrój i mogła pogadać, kiedy zechce. Albo nie pogadać, o ile
              nie chce. Natomiast b. rzadko wypytuję dłużej, bo pamiętam jakie to było
              denerwujące. 1,5 godziny to już całe przesłuchanie! Natomias 'krzywe
              spojrzenie' zawsze było dla mnie w młodości b. powaznym problemem, nie uwazam,
              by bardzo silne przeżywanie odrzucenia (a zdanie nastolatki jest to odrzucenie)
              było niewspółmierne do okoliczności. Ja do dziś po pewnych drobnych incydentach
              w szkole nie mogę się otrzasnąć, a minęło, hmm... wiele lat. Jeśli chodzi
              natomiast o odzywki to wytępiłam je b. wcześnie. Za rzeczy, których nie
              toleruję po prostu karałam, w bardzo rózny sposób.
              • burza4 Re: Mamy nastolatek 05.05.04, 11:23
                Przesłuchania? też miałąm takie wrażenei - jakbym próbowała wyciągnąć coś z
                zakamieniałego przestępcy - jak grochem o ścianę... Wiesz, mnie po prostu
                przeraził całokształt sytuacji, widziałam, ze z dzieckiem dzieje się coś
                bardzo, bardzo dziwnego, że coż straszliwie przeżywa, po pierwszych pytaniach i
                braku odpowiedzi wystraszyłam się śmiertelnie... Raz coś takiego zdarzyło się
                po szkolnej dyskotece, wróciła z niej tak roztrzęsiona, że w pewnym momencie
                zaczęłam się zastanawiać, czy ktoś jej nie zrobił jakiejś krzywdy... Im
                bardziej ona unikała odpowiedzi, tym ja stawałam się coraz bardziej
                przerażona... w końcu okazało się, że chodzi o to, że żaden chłopak nie
                poprosił jej do tańca... A jej zachowanie równie dobrze mogło wskazywac na to,
                że ktoś ją np. molestował albo coś w tym stylu ("nie mogę ci powiedzieć co się
                stało"). Dodam, że moja córka w 3 klasie podstawówki była już mojego wzrostu,
                więc zawsze wyglądała na o wiele starszą, co pogłębiało moje obawy.

                Ja zdaję sobie sprawę, że to tylko OBIEKTYWNIE wygląda na przejaskrawioną
                sytuację, ale coś trzeba z tym zrobić - nie chcę bagatelizować problemu (sama
                też pamietam różne historie, podobnie jak ty i nie chcę mówić dziecku że nic
                się nie stało), mogę jedynie pocieszyć i wskazać rozwiązanie, ale to nie
                przynosi spodziewanych efektów, ona nadal się tym strasznie przejmuje. I mam
                powody do niepokoju, bo boję się, czy jej nie odbija na tyle, żeby sobie np.
                jakąś krzywdę zrobić. Nie da się rozmawiać z nią racjonalnie, myślałam o
                psychologu, ale to tak mało prawdopodobne że to coś da, skoro ona izoluje się
                od najbliższych.

                A odzywki - cóż - tępiłam zawsze i tępię, ale mało efektywnie. Przeprasza;
                widać, że sama wie, że za daleko się posunęła, po czym przy kolejnej okazji -
                to samo.
            • Gość: Opty Re: Mamy nastolatek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.05.04, 11:33
              Tak naprawdę nie ma możliwości doszkolenia się w zakresie "rozwów z
              nastolatkiem". Wszystko jest na zasadzie prób i błędów. Rodzicielstwa też
              trzeba się nauczyć ale gdzie? Są warsztaty dla rodziców ale z większymi
              problemami(narktyki , ucieczki z domu, itp.). Dla zwykłych "problemów domowych"
              nie ma.Czytam trochę literatury na te tematy i stwierdzam,że problemy rodziców
              w Stanach (jeszcze do niedawna abstrakcyjne) są jak najbardziej aktualne w tych
              czasach. Wiele rzeczy się dowiedziałam ale wolałabym zajęcia rzeczywiste.
              Ps. Ja też nie poznaje swojego dziecka, zmieniło się diametralnie.
              • verdana Re: Mamy nastolatek 05.05.04, 13:27
                Współczuję Burza! Wyobrazam sobie, jak musiałaś się wystraszyć, ja w tej
                sytuacji też przesłuchiwałabym do upadłego! Ale czytając wypowiedzi matek
                mniejszych dzieci zorientowałam się, gdzie może leżeć jeden z możliwych błędów.
                Okazało się, ze wiele matek 6-7 letnich dzieci nie bardzo wie, o czym z nimi
                rozmawiać, zastępuje więc zwykłą rozmowę pytaniami o to co było w szkole, co na
                obiad w przedszkolu itd. Nie mówię, by o tym nie rozmawiać, ale wydaje się, że
                wiele matek maluchów nie ma pomysłu na inne rozmowy z dziećmi. Te dzieci także
                nie uczą się rozmowy, a tylko odpowiedzi na pytania dotyczące ich spraw. Kiedy
                wkraczają w okres dojrzewania nie mają już chęci zwierzać się rodzicom. A na
                inne tematy nigdy się w domu nie mówiło - stąd kryzys. A co wy o tym sądzicie?
                • burza4 Re: Mamy nastolatek 05.05.04, 13:56
                  Moja córka nigdy nie nalezała do tych wylewnych. Od najwcześniejszego
                  dzieciństwa w przeciwieństwie do większości dzieci świetnie się zajmowała sama
                  sobą i nie oczekiwała uczestnictwa kogokolwiek w zabawach. Absorbująca była w
                  znikomym stopniu już w niemowlęctwie - o ile wiele matek skarży się, że maluchy
                  wymagają maksimum uwagi - moja potrafiła leżeć i przez 2 godziny z zachwytem
                  oglądać sobie paluszki. Potem godzinami bawiła się lalkami, budowała z klocków
                  i w zasadzie raczej mnie przepędzała "ja się teraz bawię, nie przeszkadzaj".
                  Moim błędem było być może to, że nie nalegałam zbyt usilnie, siłą rzeczy było
                  mi to na rękę. Rozmawiałyśmy o róznych rzeczach, ale niezbyt często córka
                  wykazywała jakieś zainteresowanie, czy inicjatywę (pytaniami). Co by nie mówić -
                  rzecz już się stała. I pytanie - jak z tego wybrnąć? Tłumaczyłam wiele razy,
                  że problemy są nieodłączną częścią życia i po prostu trzeba nauczyć się je
                  rozwiązywać. Że mogę jej pomóc, ale niech powie, o co chodzi, niech
                  zasygnalizuje. Ona nie życzy sobie tej pomocy, ale z drugiej strony sobie nie
                  radzi.

                  Pisałaś o poszanowaniu prywatności - ale chyba z pozycji osoby, której dziecko
                  nie przysparza poważniejszych problemów. Leksji ani tornistra nie pilnowałam
                  nigdy w życiu. Zasadniczo się zgadzam z teorią, ale... co robić, kiedy są
                  podstawy do niepokoju? poważnego niepokoju? rozmowa nic nie daje...
                  • evee1 Re: Mamy nastolatek 06.05.04, 01:47
                    Ja Wam bardzo wspolczuje, ale wiem tez, ze mnie to czeka. I sama
                    naprawde nie wiem jak sobie w takich sytuacjach bede radzic. Ja
                    mam niby jeszcze czas, zeby nauczyc moje dzieci "wylewnosci",
                    ale ciekawa jestem o czym ja mam tak naprawde ze swoimi dziecmi
                    (lat 7 i 9) rozmawiac, zeby to nie bylo o tym co w szkole czy
                    o tym co robia w domu. To jest ich swiat i o tym moga mi cos
                    opowiedziec. Czasami probuje rozmow na inne tematy bardziej
                    abstrakcyjne, ale moje dzieci sa jedynie zainteresowane konmi
                    i Bioniclami. O, o tym moznaby z nimi rozmawiac godzinami!
                    Wiec o tym tez rozmawiamy, ale ile mozna. Poza tym one sa
                    z gatunku bardzo zywych i musza sie wyzyc fizycznie. Wiec na
                    to tez odchodzi trcohe czasu, a bawia sie wspolnie i my im
                    do tego nie jestesmy tak bardzo potrzebni.
                    Poza tym ja naprawde nie mam pomyslu jak takie "rozmawianie"
                    powinno wygladac. Moze Wy macie jakies pomysly?
                    Jak narazie wydaje mi sie, ze mam z nimi dobry kontakt,
                    ale kto to wie co bedzie pozniej. Ba, ja nawet jestem pewna,
                    ze potem sie zamkna i tylko od czasu do czasu cos odburkna.
                • black_halo Re: Mamy nastolatek 22.08.13, 12:51
                  > obiad w przedszkolu itd. Nie mówię, by o tym nie rozmawiać, ale wydaje się, że
                  > wiele matek maluchów nie ma pomysłu na inne rozmowy z dziećmi. Te dzieci także
                  > nie uczą się rozmowy, a tylko odpowiedzi na pytania dotyczące ich spraw. Kiedy
                  > wkraczają w okres dojrzewania nie mają już chęci zwierzać się rodzicom. A na
                  > inne tematy nigdy się w domu nie mówiło - stąd kryzys. A co wy o tym sądzicie?

                  No ale to nie jest generalnie wina rodzicow. Ja ze swoimi nie mialam za bardzo o czym rozmawiac bo to niewykszalceni ludzie, wychowani dodatkowo w innych czasach kiedy "ryby i dzieci" glosu nie mialy. Zreszta w tym wieku prowadzilam niekanczace sie rozwazania z kolezankami na tematy typu "Zbyszek z 7C spojrzal na mnie o pol sekundy dluzej, czy to znaczy, ze chce ze mna chodzic?". Nie wyobrazam sobie rozmawiania na te tematy z mama czy tata.
            • judytak Re: Mamy nastolatek 06.05.04, 15:51
              burza4 napisała:

              > Moja córka np. potwornie ciężko przechodzi wszelkie konfliktowe sytuacje z
              > przyjaciółmi. A w tym wieku wiele nie trzeba. Karolina powiedziała, że
              Paulina
              > słyszała, że Kasia mówiła... i afera gotowa. A ona przeżywa to zupełnioe
              > niewspółmiernie do okoliczności, dla niej taki konflikt (który zazwyczaj
              ustaje
              > w ciągu 2 dni) jest zgoła dramatem.

              moja tak miała w wieku 5-6-7 lat, potem się poprawiło :o)
              czy to znaczy, że znów się pogorszy? :o(

              > wydobycie z niej informacji to kilkugodzinna orka na ugorze. Nie raz
              > bywało, że widziałam po niej, że coś ją strasznie gryzie, a nijak nie mogłam
              > się dowiedzieć, co się właściwie stało. Pytałam i prosiłam - coraz bardziej
              > przerażona - a po 1,5 godziny pytań i dociekań (oczywiście życzliwych i
              > spokojnych tłumaczeń) okazywało się, że ktoś krzywo spojrzał...

              no mówię, opis słowo w slowo mojej córki w zerówce...
              może to, co teraz (początek szkoły podstawowej) to taka "przerwa na
              wytchnienie"?

              > A pyskowanie? przecież nie mogę z drugiej strony tolerować pewnych odzywek?
              > Wiecznie spóźniona wraca od koleżanki - mówię że miała być 45 minut temu. I
              > słyszę "no i co?".

              "no i jutro nigdzie nie idziesz" - przynajmniej takie mam bardzo zdecydowane
              zamiary, przede wszystkim w kwestii spóźnienia

              pozdrawiam
              Judyta
    • grrrrw Re: Nastolatki 05.05.04, 21:03
      Mnie wykańczaja:
      - nieodzywanie się i nieodpowiadanie na najnormalniejsze wswiecie neutralne
      pytania w stylu "czy byliscie na tym badaniu kosci z klasą?" bez wyraźnych
      przyczyn. Po prostu chwilowy brak humoru !
      - niezauwazanie rodzica rankiem i po przyjsciu ze szkoły. W naszym domu
      obowiazuje "dzień dobry" lub przynajmniej "cześć mamo", ale zauwazanie go
      natychmiast jak wyjmie portmonetkę ! Interesowność i to tak nieumiejętnie
      maskowana, ze smiac się chce;
      - reagowanie na komplementy i pochwały dzikim "przestań, jestem najbrzydsza
      (najgłupsza... wpisz co chcesz... w szkole!";
      - wręczanie rodziców prezentów z okazji czegokolwiek dziwaczną manierą:
      wchodzimy do pokoju, rzucamy przezent i uciekamy, podziękowan nie przyjmujemy.
      Ewentualne komplementowanie prezentu wywołuje dzikie p/w "przestań, to
      najgorszy prezent, jaki dało się znależć w miescie!".

      Osobny wart omówienia temat to oczywiscie "wyjscie z nastolatka po zakup
      zimowego obuwia".

      • Gość: Opty Re: Nastolatki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.05.04, 09:53
        Znamy to ,znamy. Mimo tej burkliwości nastolatka on oczekuje zachowania
        rodziców zgodnego ze "standardem rodzicielskim". Wtedy w szkole powie:"u mnie
        to samo co u was".Najgorsze dla rodziców jest to, że nie wiedzą co robić i co
        mówić. Najlepiej nie narzucać się ani z pochwałą (tylko uzasadniona i nie na
        wyrost)ani z krytyką (najpierw mała pochwała , potem zapewnienie naszej
        akceptacji, potem krytka). Obserwować, obserwować i nigdy nie stracić
        czujności. Z czasem dziecko się przyzwyczaja , ze jesteśmy tuż obok (jakby
        wcześniej nie wiedziało)i kiedy trzeba pomóc to na pewno pomożemy(niby to wie).
        Burza hormonów robi swoje i na nowo trzeba wszystkie prawdy powtarzać. Poza tym
        dużo cierpliwości(!), spokoju (!) i robić swoje. Nastolatek zna nas czasem
        lepiej, niż my sami (a potem krytykuje ostro).
        Polecam książki: "Ocalić Ofelię" M. Pipher (Jak chronić osobowość dorastających
        dziwcząt), "Nie przestawaj mnie kochać" A.F.Caron (Poradnik dla matek
        dorastających córek) a także "Te straszne nastolatki" K. Figes i ksiżki typu:
        Jak mówić, żeby dzici nas słuchały, itp.
        Pozdrowienia
        • verdana O czym rozmawiać z dziećmi 06.05.04, 11:38
          Ewee1! ja jakoś nie miałam problemów z rozmowami, ale widzę, że wiele osób ma
          (tak jak ja np. z zabawami, nigdy nie umiałam bawić się z dzieckiem). Nigdy nie
          zdarzyło mi się wymyslać tematów, rozmawiam o tym samym mniej-więcej co z
          dorosłymi. Z moim 9-latkiem sporo mówię o grach komputerowych (oboje gramy
          namiętnie), o kolegach szkolnych (to nie najlepszy sposób uczyć dziecko
          plotkować, ale za to jak przyjemnie!) i o czym się nawinie. Przykładowe rozmowy
          z wczoraj na krótkim spacerze (efekt bieżących wydarzeń i szkoły). Czy jestem
          za akceptacją marszu gejów w Krakowie i dlaczego? Czy zaakceptowabym syna-geja
          i czy byłabym z tego zadowolona? Co to są fundusze inwestycyjne i czym róznią
          się agresywne od innych (ogłoszenie na przystanku). Poza tym - syn powiedział,
          że ma wyrzuty sumienia, gdy babcia daje mu pieniądze, a ja tłumaczyłam, że dla
          babci to większa przyjemność niż dla niego. Jak nie będzie miała, to nie da.
          Syn miał wątpliwości. W jaki sposób dać tramwajowi cukierek, jesli się mu
          obiecało (przywoływaliśmy tramwaj obiecując za przyjechanie słodycze i się
          udało). Jak więc widać poziom rozmowy rózny, problemy różne.
          • Gość: agatka_s Re: O czym rozmawiać - Do Verdany- NIE NA TEMAT IP: *.aster.pl / *.aster.pl 06.05.04, 17:22
            Verdana a jesteś za akceptacją marszu w Krakowie i zaakceptowałabyś syna
            geja ? Pytam, bo ja dzisiaj też się nad tym zastanawiałam (to jest nad
            Krakowem, bo syna geja i moją potencjalną akceptacje, przemyslalam juz dawno).

            Sorry ,jeżeli to jakieś zbyt osobiste pytanie (choć chyba nie)

            Pozdrawiam
            • verdana Re: O czym rozmawiać - Do Verdany- NIE NA TEMAT 06.05.04, 22:43
              Tak, zdecydowanie akceptuję ( z tym, ze nie w tym pierwszym wybranym terminie).
              Nietolerancja wobec gejów jest tak duża, że trzeba pokazać ludziom, ze ci
              ludzie istnieją i śa normalni (a nie tacy, jak pokazują idiotyczne komedie).
              Akceptuję takze dlatego, ze ich prawa moga być zagrożone - np. pomysł, aby
              homoseksualiści nie mogli być nauczycielami. Jest to grupa niewątpliwie
              dyskryminowana (czego najlepszym dowodem jest to, ze większość woli się
              ukrywać). W demokracji nikt, kto nie szkodzi innym nie powinien być
              dyskryminowany - i dlatego popieram!
              • verdana Re: O czym rozmawiać - Do Verdany- NIE NA TEMAT 06.05.04, 22:45
                A, zapomniałam o synu geju. Więc tu są dwie prawdy - jedna, która powiedziałam
                synowi i jedna, starannie skrywana nawet przede mną. A więc, oficjalnie
                zaakceptowałabym syna geja, z tym ze wolałabym stałego partnera, niż wielu (ale
                to samo w przypadku heteroseksualisty). Powiedziałam też, ze martwiłby mnie
                brak wnuków i odrzucenie społeczne, z którym mógłby się spotkać. Mniej
                oficjalnie wiem, że na pewno byłabym bardzo zmartwiona.
          • evee1 Re: O czym rozmawiać z dziećmi 07.05.04, 01:53
            verdana napisała:

            > Ewee1! ja jakoś nie miałam problemów z rozmowami, ale widzę, że wiele osób ma
            > (tak jak ja np. z zabawami, nigdy nie umiałam bawić się z dzieckiem).
            Ja z kolei w ogole nie mam problemu z zabawami z nimi. I tez staram sie bawic
            nie zawsze z obojgiem, tylko
            Wlasciwie caly czas po przyjsciu z pracy az do czasu kiedy pojda spac spedzamy
            z dziecmi. Telewizor nigdy nie jest wlaczony. Bardzo czesto gramy w gry
            planszowe na ogol w monopol (wtedy dzieci trenuja liczenie), albo w Cluedo
            (nie wiem czy w Polsce jest taka gra - super gra uczaca logicznego myslenia).

            > Nigdy nie
            > zdarzyło mi się wymyslać tematów, rozmawiam o tym samym mniej-więcej co z
            > dorosłymi. Z moim 9-latkiem sporo mówię o grach komputerowych (oboje gramy
            > namiętnie), o kolegach szkolnych (to nie najlepszy sposób uczyć dziecko
            > plotkować, ale za to jak przyjemnie!) i o czym się nawinie.
            No to ja wlasciwie tez tak robie. Ale jakas tam mama kiedys pisala o czym
            to ona rozmawia ze swoim 5letnim synkiem i ja sie troche podlamalam.

            > Przykładowe rozmowy
            > z wczoraj na krótkim spacerze (efekt bieżących wydarzeń i szkoły). Czy jestem
            > za akceptacją marszu gejów w Krakowie i dlaczego? Czy zaakceptowabym syna-
            geja
            > i czy byłabym z tego zadowolona? Co to są fundusze inwestycyjne i czym róznią
            > się agresywne od innych (ogłoszenie na przystanku). Poza tym - syn
            powiedział,
            > że ma wyrzuty sumienia, gdy babcia daje mu pieniądze, a ja tłumaczyłam, że
            dla
            > babci to większa przyjemność niż dla niego. Jak nie będzie miała, to nie da.
            > Syn miał wątpliwości. W jaki sposób dać tramwajowi cukierek, jesli się mu
            > obiecało (przywoływaliśmy tramwaj obiecując za przyjechanie słodycze i się
            > udało). Jak więc widać poziom rozmowy rózny, problemy różne.
            Acha, dziekuje. Moje dzieci w ogole sa jakie takie dosyc naiwne, czy tez moze
            beztroskie, no ale sa jednak troche mniejsze. Z corka (8 lat) juz zaczyna byc
            lepiej.
    • izunia6 Założyłam forum NASTOLATKI 07.05.04, 09:26
      Jestem mamą dwóch nastolatków 12 i 14 lat i ponieważ zauważałam, że my - mamy
      nastolatków nie mamy się gdzie podziać, a nasze dyskusje przeplatają sie to tu
      to tam - założyłam to forum. Mam nadzieję, że szybko się rozrośniemy, nabijemy
      taką ilość postów, że gazeta nasz doceni, doceni wagę problemów z dziećmi w
      wieku szkolnym i wysunie nas na nieco lepszą pozycję.
      Zapraszam Iza2
      • izunia6 Re: Założyłam forum NASTOLATKI - link 07.05.04, 11:11
        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=20150
    • 4gretchen13 Re: Nastolatki 22.08.13, 12:37
      Mam na imie Gretchen i mam 13 lat

      Tatus zalozyl mi to konto dzisiaj,mam jezyk polski w szkole
      ale mam tez trenowac zywy jezyk pisany-tak mowi Tata

      szukam na forum GW forum dla nastolatkow i nieznalazlam
      Tata niechce pomoc,mowi naucz sie szukac sama
      pomozcie mi znalezdz takie forum,podajcie strone,moze na
      moj mail ?

      4gretchen13@gazeta.pl
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka