loretacja?

28.04.11, 05:59
Okazało się ,że moje dziecko ma pomieszaną loretację ,a dokladnie jest praworęczna a do butelki ,lub przez dziurke od klucza zagląda lewym oczkiem.
Czy ktoś ma z tym doświadczenie i czy rzeczywiście są z tym problemy podczas czytania itp?
    • morekac Re: loretacja? 28.04.11, 06:24
      może to chodzi o lateralizację skrzyżowaną?
      • agnes4444 Re: loretacja? 28.04.11, 07:03
        Tak właśnie o to chodzi
        Dzięki, wreszcie mogę wyszukać jakieś info.
        • verdana Re: loretacja? 28.04.11, 08:40
          Moja matka i dwoje starszych dzieci ma skrzyzowaną lateralizację. Dzieci maja także dysortografię, ale raczej nie z tego powodu - ma ją również najmlodszy leworęczny i lewooczny. A moja matka zorientowała się, ze ma skrzyzowana lateralizację koło 50-tki, więc chyba jej to w życiu nie przeszkadzało - a była redaktorem...
          Żaden problem, naprawdę.
          • babalu73 Re: loretacja? 28.04.11, 09:27
            Moja siedmiolatka jest leworęczna a na bilansie okazało się że piłkę kopie prawą nogą ,patrzy przez lunetę prawym okiem ,miała spotkanie z psychologiem która orzekła że wszystko jest w normie .Córka ładnie rysuje ,pisze i jak narazie nie ma problemów ,zobaczymy co będzie dalej
          • agnes4444 Re: loretacja? 28.04.11, 09:28
            Spoko...
            Moja na jesieni będzie miała 6 lat ,teraz przynajmniej wiem dlaczego czasami próbuje pisać w lewą stronę
            Zawsze to mniej stresu dla matki i dziecka jak wie z czym ma do czynienia .

            Poczytałam trochę o ćwiczeniach i zabawach na sl ,chyba warto popracować nad lepszą współpracą lewego oka z prawą ręką?


            • agnes4444 Re: loretacja? 28.04.11, 09:37
              prawa ręka ,lewe oko ,prawa noga .....big_grin ,może im bardziej pod górkę tym lepiej
              Pozostaje jeszcze inteligencj ,a przy takim kombinwaniu to kto wie ..i redaktor nie straszny .
          • bi_scotti Re: loretacja? 30.04.11, 01:10
            verdana napisała:

            > A moja matka zorientowała się, ze ma skrzyzowana lateraliz
            > ację koło 50-tki, więc chyba jej to w życiu nie przeszkadzało - a była redaktor
            > em...
            > Żaden problem, naprawdę.

            Jedyny (krotki!!!) moment kiedy poczulam sie zagubiona byl wtedy gdy po raz pierwszy przesiadlam sie ze standardu na automatic. Ale to bylo doslownie kilkadziesiat sekund kiedy musialam sobie wszystko poukladac w glowie. Od tego czasu (juz dobrze ponad cwiers wieku) przesiadki na taki czy inny samochod nie sa juz zadnym wyzwaniem. Reszta zycia uplywa bez dodatkowych komplikacji spowodowanych lateralizacja skrzyzowana. Ja mysle, ze sa tysiace ludzi na swiecie, ktorzy sobie nawet nie zdaja sprawy, ze naleza do "naszej grupy" wink
    • kepp Re: loretacja? 28.04.11, 13:02
      Też mam skrzyżowaną lateralizację. Lewa ręka, prawe oko, lewe ucho, prawa noga wink.
      Problemów z nauką nie miałam, może małe problemy z koordynacją, ale czy ja wiem, czy przyczyną była lateralizacja... Nauka pływania na basenie i problemy z koordynacją mi przeszły.
      • kepp Re: loretacja? 28.04.11, 13:04
        Chyba się nie da edytować posta...

        Co do pisania, to na początku pisałam od prawej do lewej (do tej pory potrafię), ale u mnie była kwestia leworęczności.
    • kara_mia Re: loretacja? 28.04.11, 14:06
      odpadłam....

      jak rozumiem ma mieć to coś wspólnego z litanią loretańską....
      • srebrnarybka Re: loretacja? 28.04.11, 20:42
        cóż, to są skutki braku nauczania łaciny w szkołach ogólnokształcących. Słowo lateralizacja pochodzi od łacińskiego słowa "latus", gen. "lateris", III dekl., oznaczającego bok czy stronę ciała. Niestety wskutek powszechnej nieznajomości łaciny coraz częściej Polacy nie rozumieją słów pochodzenia obcego, których znaczna część ma źródłosłów łaciński, a także mają większe trudności z nauczeniem się języków obcych. Wbrew pozorom łacina jest potrzebna po to, by uczestniczyć w kulturze. Niestety władze oświatowe od 20 lat tego nie rozumieją, bo komunistyczne usunęły łacinę ze szkół właśnie dlatego, że to rozumiały.
    • angazetka Re: loretacja? 28.04.11, 14:20
      Też mam "loretację" wink Prawa ręka (jako dziecko byłam oburęczna), lewe oko, ucho, noga... Problem widzę jeden: nie odróżniam prawej i lewej strony.
    • alabama8 Re: loretacja? 28.04.11, 14:50
      agnes4444 napisała:
      ... czy rzeczywiście są z tym problemy podczas czytania itp?
      Z loretacją? Z loretacją ma się problemy z pisaniem smile
      • lolinka2 Re: loretacja? 28.04.11, 22:30
        big_grin big_grin big_grin big_grin big_grin
        w życiu bym nie wpadła, czym ta "loretacja" (też mi się z litanią skojarzyło) ma być, gdyby nie opis, że oko-ręka itp.
        • agnes4444 Re: loretacja? 29.04.11, 09:08
          Przepraszam za niepoprawny tytuł tego tematu .
          Chyba nie da sie go teraz zmienić ?
          • srebrnarybka Re: loretacja? 29.04.11, 10:20
            nie przepraszaj, bo nie jest Twoją winą, że edukowałaś się w kraju, w którym najpierw celowo komuna wyrzuciła z edukacji szkolnej łacinę, by osłabić związek kultury polskiej z kulturą zachodnią, a następnie "antykomuniści", którzy rządzą, wolą uczyć w szkole o tym, jak zła była komuna, zamiast naprawić oczywisty błąd komuny i przywrócić nauczanie łaciny bodaj w LO.
            Ten przypadek pokazuje tylko, jak bardzo potrzebna jest w XX w. znajomość łaciny. Kiedyś jedna z matek pytała na forum, czy warto dziecko zapisać na dodatką łacinę organizowaną w szkole, ale była zdumiona, po co się organizuje takie lekcje. Ano po to, by nie było takich wpadek, jak Twoja.
            Tobie zaś i Twojemu Dziecku życzę jak najmniej kłopotów wynikających ze skrzyżowanej LATERALIZACJI.
            • srebrnarybka Re: loretacja? 29.04.11, 11:04
              oczywiście znajomość łaciny jest potrzebna także w XXI w., chyba mi klawisz nie wybił.
            • nangaparbat3 Re: loretacja? 29.04.11, 21:01
              Iiiiiiiiii...
              Równie dobrze wspomoże jakiś współczesny język romański - włoski czy hiszpański, nie wiem jak z francuskim, bo ma zabójczą ortografię, ale pewnie też. I nie trzeba ryć deklinacyjek smile
              • srebrnarybka Re: loretacja? 29.04.11, 22:50
                przecież te języki są dużo trudniejsze, niż łacina, a poza tym nauczenie się łaciny ułatwia zrozumienie każdego języka romańskiego.
                Łaciny się jakoś nauczyłam, nie jest to moja główna specjalizacja, bo jestem historykiem, ale prowadziłam już nawet translatorium łacińskie dla doktorantów na historii. A koniugacji włoskiej przebrnąć nie jestem w stanie za chińskiego boga, rozumiem po włosku i czytam, chociaż wolniej, niż po niemiecku, angielsku czy francusku, ale samodzielnie stworzyć jakąkolwiek formę czasownika po włosku przekracza moje możliwości intelektualne. A to, że udalo mi się jako tako nauczyć francuskiego, a nawet ten włoski przynajmniej biernie, zawdzięczam faktowi, że przedtem nauczyłam się łaciny. Znajomość gramatyki łacińskiej pomogła mi też zrozumieć niemiecki. Angielskiego zaczęłam się uczyć wcześniej, niż łaciny, i brak zrozumienia gramatyki, następstwa czasów i takich tam rzeczy, sprawił, że uczenie się tego cholernego angielskiego szło mi dużo trudniej, niż później innych języków.
                • gemmavera Re: loretacja? 30.04.11, 22:46
                  srebrnarybka napisała:

                  > Angielskiego zaczęłam się uczyć wcześniej, niż łaciny, i
                  > brak zrozumienia gramatyki, następstwa czasów i takich tam rzeczy, sprawił, że
                  > uczenie się tego cholernego angielskiego szło mi dużo trudniej, niż później inn
                  > ych języków.

                  Może właśnie dlatego, że angielski nie jest językiem romańskim? big_grin
                  O ile, faktycznie, znajomość łaciny ułatwia naukę francuskiego (na temat innych języków romańskich się nie wypowiadam, bo nie znam), o tyle nauki angielskiego nie ułatwia, śmiem twierdzić.

                  Poza tym, zdarzyło się dziewczynie pomylić słowo - wielkie mi rzeczy, pewnie usłyszała od kogoś i nie zapamiętała nazwy. Zapamiętała, że coś na "L", kończy się na "-cja" i tyle, coś na zasadzie "dzwonią, ale nie wiadomo, w którym kościele".
                  Ale imo nie trzeba od razu wyjeżdżać z tezą "jakbyśmy się wszyscy uczyli łaciny, to byśmy wiedzieli, skąd pochodzi termin 'lateralizacja'."
                  Może byśmy wiedzieli, może nie.
                  Uczyłam się łaciny przez kilka lat, a nigdy się nie zastanawiałam nad znaczeniem słowa "lateralizacja". Mimo tego, że wiem, co to słowo oznacza i mimo tego, że mam lateralizację skrzyżowaną. wink

                  btw lateralizacja skrzyżowana zasadniczo mi w życiu nie przeszkadza - jako dziecko miałam problemy z kaligrafią ("kaligrafia" to z greckiego - trochę się uczyłam i wiem, ale w sumie to przypadkiem wink) i z koordynacją. Oba do przeżycia.
                  smile
                  • srebrnarybka Re: loretacja? 01.05.11, 00:13
                    Angielskiego zaczęłam się uczyć wcześniej, niż łaciny, i
                    > > brak zrozumienia gramatyki, następstwa czasów i takich tam rzeczy, sprawi
                    > ł, że
                    > > uczenie się tego cholernego angielskiego szło mi dużo trudniej, niż późni
                    > ej inn
                    > > ych języków.
                    >
                    > Może właśnie dlatego, że angielski nie jest językiem romańskim? big_grin
                    > O ile, faktycznie, znajomość łaciny ułatwia naukę francuskiego (na temat innych
                    > języków romańskich się nie wypowiadam, bo nie znam), o tyle nauki angielskiego
                    > nie ułatwia, śmiem twierdzić.

                    Znajomość łaciny ułatwiała mi naukę niemieckiego, który też jest językiem germańskim. Łacina ma niezwykle logiczną gramatykę i opanowanie tej gramatyki pozwala zrozumieć każdą inną. Jak uczyłam się angielskiego, nie byłam w stanie pojąć, po jakiego grzyba jest więcej niż jeden czas przeszły. Po zapoznaniu się z gramatyka łacińską zrozumiałam.
                    Nikt nikogo nie uczy obecnie czynnej znajomości łaciny, bo to faktycznie niepotrzebne, a na opanowanie bierne wystarczą 2 lata. Wysiłek niewielki, ale procentuje.

                    Uczyłam się łaciny przez kilka lat, a nigdy się nie zastanawiałam nad znaczenie
                    > m słowa "lateralizacja". Mimo tego, że wiem, co to słowo oznacza i mimo tego, ż
                    > e mam lateralizację skrzyżowaną. wink

                    nie chodzi o to, żeby się zastanawiać, ale jeśli uczyłaś się łaciny przez kilka lat, to po prostu to WIESZ, nie wiesz skąd. Tak samo, jak nie zastanawiasz się, jakiego przypadku użyć albo czy mówi się "poszłam" czy "poszedłam", bo to wiesz. I sądzę, że gdyby Autorka wątku musiała kiedyś wkuć odmianę "latus", "lateris", to by się jej nie pomyliło, chociaż mogłaby nie pamiętać, od czego to pochodzi. Nawiasem mówiąc od tego pochodzi też słowo "
                    bilateralny".

                    Oczywiście pomylenie słowa nie ma wielkiego związku ze skutkami tej przypadłości. Ale nie ukrywam, że lepiej mi w świecie, w którym ludzie rozumieją słowa, których używają. Na koniec pewne anegdota: przeciw usuwaniu łaciny ze szkół protestował prymas Wyszyński, tłumacząc jakiemuś ważnemu komuniście, z którym rozmawiał, że wszystkie słowa w wyrażeniu "plenum komitetu centralnego partii komunistycznej" mają źródłosłów łaciński i warto, by młodzież go poznała.
                    Na podobnej zasadzie tłumaczyłam bratankowi, by uczył się historii starożytnej, by rozumieć, co to znaczy "lesbijka".
                    • gemmavera Re: loretacja? 01.05.11, 17:35
                      Srebrnarybko, ja nie neguję sensu nauczania łaciny w ogóle - przeciwnie, tak jak Ty uważam, że łacina bardzo się przydaje, i to nie tylko przy nauce języków obcych. A poza tym to piękny język, taki logiczny i uporządkowany. smile

                      Btw o ile wiem, w języku polskim kiedyś również funkcjonował czas zaprzeszły (teraz też się chyba sporadycznie pojawia, ale już tylko w literaturze).

                      Chodziło mi jedynie o to, że autorka wątku po prostu się pomyliła, co się każdemu może zdarzyć, a Ty wytoczyłaś od razu ciężkie działa, wink dodatkowo odchodząc od meritum sprawy, czyli skrzyżowanej lateralizacji.
                      • srebrnarybka Re: loretacja? 01.05.11, 17:52
                        Chodziło mi jedynie o to, że autorka wątku po prostu się pomyliła, co się każde
                        > mu może zdarzyć, a Ty wytoczyłaś od razu ciężkie działa, wink dodatkowo odchodząc
                        > od meritum sprawy, czyli skrzyżowanej lateralizacji.

                        Mój post jest którymś kolejnym reagującym na błąd autorki, inni po prostu ją wyśmiewali kojarząc to z litanią loretańską Ja zaś autorki bronię, wskazując, że powodem takiej pomyłki jest nieznajomość łaciny. Jakby się uczyła łaciny, prawdopodobieństwo takiej pomyłki byłoby o niebo mniejsze.
                        Działa ciężkie wytoczyłam z dwóch powodów, po części nakładających się na siebie. Primo: na tym forum była kiedyś dyskusja, czy warto dziecko zapisywać na dodatkową łacinę orgaznizowaną w szkole i zdumienie większości dyskutantek, po grzyba tego uczyć. Więc tu na żywym przykładzie pokazałam, po co. Po drugie: jestem wykładowcą historii na wyższej uczelni, trafiają do mnie studenci, którzy na ogół nie uczyli się łaciny w szkole, bo to teraz rzadkość, i widzę, jak bardzo są okaleczeni intelektualnie. Ja juz nie mówię o znajomości historii średniowiecznej, bo niektórzy twierdzą, że bez tego można żyć (ja twierdzę inaczej, ale trudno), ale o tym, że przy tłumaczeniu tekstu łacińskiego dziewczę nie rozumie słowa "martyr", każę sprawdzić w słowniku, panna dowiaduje się, że to męczennik, to pytam, jakie polskie słowo od tego pochodzi? Dziewczę nie wie, to pytam, czy nigdy nie słyszała słowa "martyrologia"? Odpowiedź: słyszałam, ale już nie pamiętam, co to znaczy. Potem się nie dziwię, że jej się martyrologia pokiełbasi np. moratorium.
                        Niestety dla zrozumienia współczesnej cywilizacji trzeba znać nie tylko współczesny system wyborczy i wiedzieć, co to jest PKB, ale także znać historię i kulturę. Często niestety teraz traktuje się te dziedziny jako zbędny balast.
Pełna wersja