hanyah
05.07.11, 11:36
Może ktoś z Was miał podobny problem i potrafi mi coś doradzić: moja 11 letnia córka od zawsze kiepsko spała: generalnie śpi sama w swoim pokoju , ja wieczorem przychodzę na pogaduchy, masażyk i buziak, zasypia samodzielnie ale zabiera jej to dużo czasu wieczorem, czasami się wybudza w nocy i trudno jej zasnąć. Trochę to może rodzinne, podobne problemy ma mój mąż.
Kiedy się obudzi w nocy, woła nas albo przychodzi do sypialni, najczęściej ją odprowadzam do łóźka, przytulę i zasypia, ale czasami muszę z nią poleżeć, ja zasnę jak kamień a on leży obok mnie i nie może długo usnąć. Tak jest stale: generalnie śpi, od 21.30-22 do 7.00, wybudzanie nocne występuje raz na jakis czas, radzimy sobie przychodząc do niej aby ja uspokoic w nocy.
Problem nasilił się teraz w wakacje: córka mówi, że chce spać z nami, nie lubi usypiać sama, chce aby zostawić zapalone światło w łazience obok. Zasypia więc przy świetle, ale 2 ostatnie noce to był koszmar: kilkakrotne przychodzenie do nas, odmówiła zupełnie samodzielnego spania. Twierdzi, że nie lubi ciemności. Ja nie zgadzam się na to, żeby spała ze mną lub z ojcem - generalnie nie przeszkadza mi to, ale zgadzam się absolutnie wyjątkowo (np. w czasie burzy) gdyż chcę, żeby nauczyła się samodzielnie funkcjonować, radzić sobie z sytuacją. Za tydzień jedzie na pierwsze kolonie - i zastanawiam się, czy w ogóle jest sens żeby jechała i co zrobić, żeby zminimalizować problem. Kiedy rozmawiamy w ciągu dnia, córka twierdzi, że nie boi się tego wyjazdu - jest po 4 klasie, jedzie z 2 koleżankami z klasy na obóz, na jaki bardzo chciała jechać.
Po pierwszej tak dramatycznej nocy kupiłam małe lampki do kontaktu, żeby mogla sobie zapalić w nocy małe światło w pokoju, powiedziałam, że jeżeli się obudzi i nie będzie mogła usnąć, może zapalić lampkę lub światło, poczytać książkę, i za jakiś czas spróbować usnąć.
Kiedy drugiej nocy o 1.00 sytuacja się powtórzyła, córka przyszła do nas, odmówiła powrotu do łózka, a kiedy z nią poszłam do pokoju, nie chciała w nim zostać, twierdząc,że lampka jej nie wystarcza i że chce spać za mną. Żadnych konkretnych lęków, tylko że nie lubi i boi się ciemności, ale dostała wręcz histerii - płakała, blada, trzęsła się i chciala koniecznie spać z nami. Porozmawiałam więc z nią krótko o koloniach - że jeśli nie będzie potrafiła sobie poradzić z taka sytuacją, to trzeba będzie ją zabrać lub w ogóle nie pojedzie, zapaliłam jej lampkę, dałam książkę i wyszłam. Młoda się ciut uspokoiła, poczytała i przy lampce w kontakcie usnęła. POtem obudziła się o 4.00 i już sama poleżala jak twierdzi do 4.30 i usnęła. Obudziłam ją o 7.30 na zajęcia na półkoloniach, na które chodzi juz 2 tydzień.
Nie wiem zupełnie, w czym jest problem - czy boi się tych kolonii, czy ma jakieś inne podświadome lęki, czy wymusza spanie za mną, czy jeszcze chodzi o coś innego. Kiedy z nia rozmawiam w ciągu dnia - jest zupełnie spokojna, pogodna, pamięta sytuacje w nocy, akceptuje pomysły radzenia sobie - wybierała sobie muzykę relaksującą na okres wybudzenia - mówi jedynie, że nie lubi ciemności i jest jej wtedy nieprzyjemnie w pokoju, trochę się boi, na kolonie chce jechać i liczy, że jakoś to będzie.
Jak postępować w takiej sytuacji - doradźcie