Jestem w trojce klasowej. Ale nie wiem, czy ma to znaczenie, czy nie. Więc proszę Was o spojrzenie na to, jakby było tak w waszej klasie, czy byście były zadowolone czy raczej nie.
Klasa składała się po 25zł/1 dziecko na komitet klasowy (czyli 5 zł na m-c)
Z tych pieniędzy kupowałyśmy a raczej robiłam prezenty na dzień chłopca.
Były to breloczki z filcu (koty- które zresztą swego czasu sprzedawałam,i się podobały) i do tego był lizak. Dziewczynki dostały też po lizaku.
Z tego co mówiły mamy, dzieciaki to breloczki się podobały bardzo (nie ma takich w sprzedaży) i widzę że chłopaki noszą przy plecakach.
Potem było pasowanie na ucznia - tu z dwoma mamami zrobiłyśmy rożki ze słodyczami. tal wyszło, że jedna firma produkująca cukierki była mi coś dłużna, i dali mi 2kg cukierków, drugie tyle zakupiła od siebie jedna z mam, resztę wydałyśmy z klasowych pieniędzy. Rożki wyszły bosko. Aha rożki robiłysmy same z bristolu. Ale wszyscy myśleli że są kupne, bo naprawdę super wyszły (ale jestem skromna hihi) .
Na birety składaliśmy się dodatkowo po 3zł. (bo to wyszło w ostatniej chwili, a my obliczyłyśmy budzet na rożki, ale akurat te 3zł nie było problemem

)
Na dzień nauczyciela, zakupiła skarbniczka bardzo ładny, nie drogi bukiet. Bez szaleństw. Ale ładny.
Na mikołaja mamy już zakupione kalendarze adwentowe (załatwione przez jedną z mam, dość tanio z Niemiec). Myślę, że na mikołaja to starczy.
W grudniu jest Boże Narodzenie (u nas w wlkp. zwyczaj że wtedy się daje lepszy prezent niż na Mikołaja).
Zostało nam po 10zł na dziecko. Niewiele. Ale idzie za to np.zakupić grę planszową w hurtowni.
I teraz mam dylemat, bo można by się złożyć jeszcze po 10zł, ale czy 20zł to też taka spora kwota? zapewne nie, i też nadal można kupić "byle co".
Zaproponowałam, że zakupimy prezent za te 10zł, i ja sama od siebie (bo ja taka społecznica i lubię dłubać) zrobie dla każdego dziecka aniołka
img151.imageshack.us/img151/4241/aniolekfilipekaniolmasa.jpg
, a oprócz tego uszyjemy wspólnie (bo o dziwo w naszej klasie wszystkie mamy chętne, aby się udzielić) takie koty klamkowce.(każdy dostarczy jakiś materiał, guziki, tasiemki, itd) taki przykład
img854.imageshack.us/img854/2300/dsc03720iq.jpg
czyli wyszłoby na to, że każde dziecko otrzyma grę+aniołka+kota.
Jak myśliscie fajny pomysł? czy lepiej zawołać od rodziców , np. po 20zł i kupić coś po 30zł?
Bo jak słyszę, tam się składają po 30zł, u innych po 40zł, to sobie tak myślę, po co ciągnąć kasę jeszcze od rodziców?
Może źle myślę, może to głupi pomysł, może ja jakaś nawiedzona?
PS. Dodam że mamy naprawdę chętne do pracy, myślę, iż zajmie nam to jeden dłuższy wieczór, a przy okazji się poznamy. A jak kogoś nie będzie, to też nie będziemy mieć pretensji.