Dodaj do ulubionych

12 latka i problemy

31.05.12, 23:29
Witajcie,

Proszę o rady, bo sytuacja trochę zaczyna wymykać się spod kontroli.
Córka, lat 12, koniec V klasy SP.
- Generalnie sowa, ranki fatalne, dźwigiem o 7 nie ściągniesz choć pilnujemy, żeby w łóżku była o 22.
- Od jakiegoś czasu zdarza się, że nie chce iść do szkoły. Wymówką jest najczęściej jakiś ból: brzuch, głowa, gardło. Czasami wydaje mi się jednak, że przesadza z tym bólem, że nawet jeśli jest, to nie na tyle silny, żeby zaraz zostawać w domu. Ból brzucha skonsultowałam u ginekologa - poradziła ibuprom, ew. 1 dzień w domu, parę dodatkowych badań których jeszcze nie zrobiłam, ale nie wydaje mi się, żeby w tym był realny powód. Natomiast ona pod tym pretekstem chętnie zostaje w łóżku nawet cały dzień.
- Kiedy z niej usiłuję coś wyciągnąć, skarży się na kolegę z klasy, który jej dokucza. Chodz io zaczepki słowne, przykre dogadywanie w stylu - "Szkoda że jesteś, zapowiadał się fajny dzień", Docinanie "jesteś gruba, brzydka itp"

Tłumaczymy z mężem, że należy go ignorować, tym bardziej że ewidentnie nie celuje w jej słabe punkty. Obiektywnie jest śliczną szczupłą dziewczyną, świetną uczennicą, lubianą w klasie, więc nie ma powodów, żeby się tym przejmowała. Cóż, ona się przejmuje. Niby jakoś sobie radzi, ale twierdzi, że ma już dosyć tych zaczepek, że jest jej przykro, że zdarza się jej płakać w szkolnej toalecie, że nie chce go ciągle unikać.
Wydaje się, że najskuteczniejsza strategia czyli olewanie nie działa, chyba czas pogadać z wychowawcą i rodzicami chłopaka. Ale Młoda trochę nie chce konfrontacji: przeczuwa, że się odsłoni ze słabymi punktami i wyjdzie na ofiarę, która nie potrafi się bronić.

Nie wiem, na ile sytuacja z kolegą jest naprawdę napięta, a na ile Młoda jest przewrażliwiona i reaguje zbyt emocjonalnie na takie sytuacje, które naprawdę zdarzają się między dziećmi. Dodam, że szkoła społeczna, klasy małe, patologii nie ma. Ja mam wrażenie, że ona trochę wyolbrzymia, już zdarzały się przypadki, że woli dać nogę niż się wysilić i zawalczyć. Ale z drugiej strony chciałabym ją jakoś wesprzeć. No i oczywiście uniknąć powtarzających się nieobecności w szkole. Kiedy mimo jakiegoś sygnalizowanego bólu namawiam ją, żeby jednak poszła do szkoły, potrafi się zbuntować twierdząc, że nigdzie nie idzie, nie będzie chodzić do szkoły, ma dość, może nie mieć komputera, muzyki i kieszonkowego.

Mam wrażenie zapętlenia: nie wiem, w czym naprawdę leży problem i jak się tego dowiedzieć. Rozmawiamy z nią, ale nadal nie wiem, czy naprawdę powodem jest wredny kolega czy Młoda szuka różnych pretekstów, żeby postawić na swoim. A może trochę jedno i drugie. Co z tym zrobić?
Obserwuj wątek
    • kara_mia Re: 12 latka i problemy 31.05.12, 23:37
      Tłumaczymy z mężem, że należy go ignorować

      Jak rozumiem na skutek waszych tłumaczeń córka ma przestać czuć to co czuje....????

      Przy takich oczekiwaniach ja wysiadam w tłumaczeniu czegokolwiek... może Verdana, ona ma wiedzę i cierpliwość wielka.....
    • soffia75 Re: 12 latka i problemy 01.06.12, 00:18
      Ja też niestety będę się czepiać tego "ignorowania" - to nie jest rozwiązanie na dłuższą metę. Jak długo córka ma ignorować agresora? Aż mu się znudzi? (co nie nastąpi szybko lub... wcale) To jest tylko 12-latka, nie oczekujmy od niej filozoficznego dystansu na miarę dalajlamy. uncertain Obawiam się, że w tej sytuacji konieczna jest konfrontacja - z jednej strony po to, żeby utrzeć kolesiowi nosa, a z drugiej, żeby uświadomić córkę, że nie da się przez całe życie uciekać od problemów, tylko czasami trzeba się z nimi zmierzyć. Oczywiście niezbędne jest przy tym Wasze wsparcie.
      Jeśli chodzi o problemy z porannym wstawaniem, z własnego doświadczenia nocnego marka polecam pobudkę "na raty": ja nastawiam sobie budzik na wcześniejszą godzinę niż ta, o której muszę wstać, i ustawiam go na 10-minutowe "drzemki". Dzięki temu budzę się stopniowo i mam na to więcej czasu, co dla "sowy" jest znacznie mniej przykre niż pobudka "natychmiast".
      • asia.xyz Re: 12 latka i problemy 01.06.12, 08:36
        Corka mojej kolezanki tak miala jak zmienila szkole. Caly rok nie bylo tygodnia zeby miala wszystkie obecnosci. Mama nie robila z tego problemu i samo przeszlo. Uwazam ze zamiast naciskac corke powinniscie spotkac sie z nauczycielem i porozmawiac o sytuacji. W szkole dzieci spedzaja tyle godzin ze naprawde trudno oczekiwac od dziecka ze bedzie codziennie zmuszc sie do pojscia w miejsce gdzie jest bardzo nieszczesliwe. Jesli to szkola spoleczna to dyrekcja bedzie zainteresowana aby corka nie zmieniala szkoly wiec moze beda interweniowac.
        Zachowanie tego chlopca to znecanie sie psychiczne i ignorowanie nic nie pomoze a uczenie dziecka zeby zgadzalo sie na takie traktowanie (czyli bycie bierna ofiara) nie jest moim zdaniem zbyt madre.
    • dziki-imbir Re: 12 latka i problemy 01.06.12, 09:08
      Mam podobny problem z córką. Też końcówka piątej klasy. W szkole, jak to w szkole: raz lepiej, raz gorzej. Moja mała jest lubiana w klasie, ale oczywiście są dzieci, które lubią ją mniej. Wytłumaczyłam, że to zupełnie w porządku, że jedni lubią ją bardziej, inni mniej.
      U nas problemem był nie tyle kolega z klasy, ile kłopoty z polskim, które w umyśle mojej córki urosły do rozmiarów tragedii nie do pokonania. Obiektywnie były to zaledwie trudności. Nie mówiła o nich, strach narastał. W końcu dowiedziałam się, o co chodzi.
      Wspierałam córkę, razem rozwiązałyśmy problem z polskim, poprawiła oceny.
      Ale, niestety, zdążyła się nauczyć, że najlepszym sposobem na problem jest unikanie. I to jej się umocniło. Gdy pojawiał się problem w szkole, mała starała się wymóc na mnie zostawienie jej w domu.
      Zaczęłyśmy więc rozmawiać o jej mocnych stronach, o tym, jak może radzić sobie z problemami. Nazwałam sprawę wprost: nauczyłaś się unikać problemów i nawet nie wiesz, że potrafisz sobie z nimi poradzić. Zapewniałam ją, że nie jest sama. Zawsze może spytać o radę, zawsze może poprosić o pomoc. Gdy spotka ją coś, z czym naprawdę sama nie da rady, wie, że może liczyć na moją interwencję. Ona oczywiście to wiedziała, ale potrzebowała usłyszeć ode mnie.
      Umówiłyśmy się też, że chodzi do szkoły. Nie ma zwalniania z lekcji z powodu bólu brzucha (też była taka reakcja). Powiedziałam jej, że no-spa jest cudownym lekiem, który likwiduje ból brzucha. Bóle miały ewidentnie podłoże psychiczne, więc zadziałał efekt placebo. Po no-spie ból przechodził w ciągu dosłownie trzech minut. Przez jakiś czas potrzebowała no-spy (nie codziennie, ale zdarzało się). Teraz już nie, bo zobaczyła, że ból brzucha nie załatwia zostania w domu. No i uwierzyła we własne możliwości.
      Pomysł z ignorowaniem kolegi wydaje mi się dość rozsądny. Gdyby inne dzieci traktowały ją podobnie, ignorowanie nie byłoby rozwiązaniem. Ale piszesz, że jest lubiana w klasie. Niech więc skupi się na tych, którzy ją lubią.
      Rozumiem obiekcje dziewczyn, które piszą, że agresji nie należy ignorować. Ale zastanawiam się, czy w przypadku agresji słownej reakcja ze strony córki nie nasili zachowań kolegi. On najwyraźniej szuka jej uwagi i zdobywa ją sobie dokuczaniem. Brak uwagi może go po prostu zniechęcić. A może córka mu się podoba i w taki sposób chłopak to okazuje.
      Sama miałam takiego kolegę w podstawówce. Dokuczał mi codziennie. W końcu zapytałam go: czy ty się we mnie zakochałeś, że codziennie potrzebujesz ze mną porozmawiać? To go zawstydziło. Nie przestał mi dokuczać całkiem, ale trochę się uspokoił. Ja miałam swoją grupę koleżanek i po prostu w pewnym momencie przyzwyczaiłam się do jego docinków i przestałam zwracać na to uwagę.
      • morekac Re: 12 latka i problemy 01.06.12, 09:48
        Rozumiem obiekcje dziewczyn, które piszą, że agresji nie należy ignorować. Ale
        > zastanawiam się, czy w przypadku agresji słownej reakcja ze strony córki nie na
        > sili zachowań kolegi.

        Moja córka w IV klasie też miała takiego kolegę - porozmawiałam sobie z jego mamą i mu przeszło, a nie się nasiliło.
    • morekac Re: 12 latka i problemy 01.06.12, 09:42
      Przyszło ci do głowy, że może to jakaś forma nerwicy szkolnej? Może w ramach wsparcia nie doradzajcie dziecku ignorowania kolegi z klasy, a po prostu pójdźcie z tym do wychowawcy?

      Nie wiem, na ile sytuacja z kolegą jest naprawdę napięta, a na ile Młoda jest p
      > rzewrażliwiona i reaguje zbyt emocjonalnie na takie sytuacje, które naprawdę zd
      > arzają się między dziećmi.
      Dziewczynki w tym wieku są nadwrażliwe i dlatego nie należy fundować im takich stresów. Twojej córce to przeszkadza, a ty to olewasz.
    • hanyah Re: 12 latka i problemy 01.06.12, 09:51
      Dzięki dziewczyny, wiem że to sprawa, która może potrwać, więc proszę jeszcze o Wasze opinie.

      Tłumaczę się z zalecenia ignorowania: jak pisze dziki-imbir:
      zastanawiam się, czy w przypadku agresji słownej reakcja ze strony córki nie nasili zachowań kolegi.
      Z tego, co przekopałam różne książki psychologiczne, to w przypadkach innych niż grupowe dokuczanie jednej osobie, ignorowanie jest pierwszą strategią, często całkiem skuteczną. Często właśnie brak uwagi powoduje, że osoba dokuczająca rezygnuje, widząc,że zaczepki nie przynoszą skutku. Płacz i szukanie ratunku u wychowawcy odsłaniają słabość atakowanego i mogą doprowadzić do eskalacji zachowań.
      Rozmawiałam z teściową - mądrą emerytowaną nauczycielką matmy w SP - jest dokładnie tego samego zdania. Nauczyciel ma ograniczone możliwości interwencji i choć będzie oczywiście działał w takiej sytuacji, konfrontacja może być trudna, znacznie trudniejsza niż ignorowanie. Oczywiście to wszystko pod warunkiem, że zaczepki są umiarkowane - zgadzam się jak najbardziej, że jeśli sytuacja się nasila, konfrontacja jest nieunikniona. Tylko jak dostrzec ten moment, kiedy trzeba koniecznie wkroczyć i nie przedobrzyć ze zbyt wczesną interwencją?

      W klasie były już takie sytuacje i strategie są różne.
      Chłopiec szykanowany przez resztę chłopców - od ok 3 lat mama interweniuje, wychowawca działa, rozmawia - chłopiec nadal jest ofiara klasową (chłopców)
      Dziewczynka - szykanowana przez pojedynczych chłopców - mama ostro interweniuje u nauczycieli, dyrekcji, rodziców - dziewczynka daje radę, uczy się nieźle, niestety niezbyt akceptowana przez klasę, trochę odrzucona również przez dziewczyny
      Moja Młoda - po raz pierwszy taka sytuacja w szkole. Ala generalnie dość wrażliwa na takie sytuacje. Ma klasie panny, które przejawiają takie zachowania: niby Ok, kolegują się, ale panny nieprzewidywalne, potrafią dogryźć, uszczypnąć, coś schować itp. Zachowania sporadyczne, wg mnie trzeba olać i znaleźć inne towarzystwo, ale Młoda choć raczej przebywa w innej grupce, nie trawi taki zachowań. Natomiast uważa, że świat powinien być sprawiedliwy, i że wychowawca powinien zadziałać. W praktyce - to raczej zachowania, która nauczyciel uważa za normalne w grupie dzieci. Emerytowany nauczyciel też. Po prostu - różne charaktery i trzeba znaleźć swoje miejsce w grupie.

      Na konsultacjach zawsze pytam wychowawcę, czy Młoda nie ma jakichś problemów w klasie. I zawsze dostaję odpowiedź, że wszystko OK, nauczyciel nic nie widzi. To znamienne - perspektywa nauczyciela jest inna. Teraz będę pytać konkretnie, poinformuję o problemie i poproszę, żeby nauczyciel się przyjrzał sytuacji. Ale konkretna strategia pozostaje wciąż sprawą otwartą.

      Nie chcę załatwiać spraw z pozycji rodzica, myślę, że to niekoniecznie najlepsza strategia. Jako ostateczna- tak, ale jak początkowa - niekoniecznie.
      Jak wesprzeć Młodą, żeby chciała stawić temu czoła? Żeby nie dawała nogi od razu?

      Na razie stanęło na tym po wspólnych rozmowach : ona idzie w poniedziałek do szkoły i próbuje go olewać, trzymając się bardziej z grupą swoich kumpelek. Ja proszę wychowawcę o przyjrzenie się sytuacji. MOnitorujemy na bieżąco cały tydzień i zobaczymy, jak się sytuacja rozwinie.

      Co myślicie?
      • b-b1 Re: 12 latka i problemy 01.06.12, 10:58
        Ja interweniuję-przyjeżdżam do szkoły, kiedy kończą lekcję i pytam delikwenta o co mu chodzi.Pytam przy całej klasie-kiedy wychodza z szatni.
        Moje dziewczyny(też 12 lat) są po prostu "grzeczne"-uważają że odpyskowanie i wyzwiska wobec atakującego jako kontra nie jest w porządku(mam nadzieję, że je tego oduczębig_grin).
        Grzecznie pytam i informuję, że jeśli sie to nie skończy zawiadomię rodziców, wychowawcę, dyrekcję i policję-bo to jest nękanie. Działa w tempie ekspresowym.
        Zauważyłam pewną prawidłowość. Agresorami są tylko i wyłącznie te dzieci, które panicznie boją się rodziców-wszystkie dostają "baty" za nieprawidłowe zachowanie, albo ciężkie(oczywiście w ich mniemaniu) kary.
        Kiedy nękanie nastąpiło netowo-wydrukowałam maile i poszłam z nimi do rodziców-informując że następnym razem zawiadamiam policję. Problem się skończył.
        Uczę dzieci-że o takich sprawach mają nam rodzicom mówić, że to nie skarżenie, że my rodzice opiekujemy się nimi i jesteśmy po to, aby je bronic, kiedy same nie potrafią, żeby się nie obawiały, że wyjdą na mięczaków i że dzieci będą je wyśmiewać, że do mamusi z problemami biegną. Oczywiście takie obśmianie się zdarza, ale akurat tym się najmniej przejmują.
        • madik robię dokładnie tak jak b-b1 01.06.12, 11:47
          Moja córka też z tych grzecznych. W pierwszej klasie miała sytuacje podpadające pod nękanie. Przy odbieraniu jej po szkole powiedziałam nękającej osóbce jedno zdanie: jeśli kiedykolwiek sytuacja się powtórzy, zadzwonię do jej mamy.
          Już się nigdy nie powtórzyło.
          I mam te same obserwacje - nekającymi najczęściej są dzieci, które bardzo boją się, że ta sytuacja może dojść do rodziców.
      • jola_ep Re: 12 latka i problemy 01.06.12, 11:09
        Ja akurat interweniowałam u pedagoga (problem dotyczył chłopców z innej klasy) - skutecznie.

        Ignorowanie jest dobre pod warunkiem, że będzie autentyczne. Jeśli córka się przejmuje, to efekt jest - niezależenie od tego, co przemilczy... Już czasem lepiej się odgryźć. Jak potrafi.

        Wsparcie możecie dawać "obok": być z dzieckiem, rozmawiać o wszystkim i niczym, doceniać nie tylko wyniki w szkole itd. itp. Czasem warto zapisać na zajęcia poza szkołą - inne środowisko, inne przyjaźnie, inne role - (np. akido, może harcerstwo - ważniejsza jest chyba osoba prowadząca).

        Same dobre rady dawane dziecku typu: co on powinien zrobić, mogą być sygnałem dla dziecka, że 1. ma radzić sobie samo 2. i tak jej w niczym nie pomożecie....
        A to w przypadku wrażliwego dziecka nie musi być aż tak dobre.

        > ale Młoda choć raczej przebywa w innej grupce

        Ważne jest też wsparcie w grupce przyjaciółek: zwierza się im z problemu? Widzą te szykany?

        Pozdrawiam
        Jola
      • canuck_eh Re: 12 latka i problemy 04.06.12, 14:39
        A ja bym kolesia zawstydzila i to na cacy.tylko czy twoja corka pojdzie na taki uklad..W szkole podstawowej mialam takiego wesolka ktory dokuczal nie tylko mnie ale prawie kazdej z nas.Wkurzylam sie i jednego dnia przynioslam bidonik do szkoly, napelnilam go woda i cierpliwie czekalam az sobie chloptas przykucnie.Podeszlam i wlalam mu wode w spodenki.Jak wstal to wygladalo jakby sie zsikal.Przestal nam dokuczac.Bo wszystkie dziewczyny zaczely go wutykac ze sie posikal.Nie wlalam tej wody duzo.Naprawde niewiele , ale wystarczylo.Wstydu sie na lykal jak bocian zab
        Moze takie rozwiazanie pomoze.Byc moze corka bedzie miala jakas kare bo teraz to w szkolach roznie bywa, ale wtedy tez mozna poruszyc wlasnie owy problem i ze juz corka nie wiedzial jak inaczej sie opedzic od agresora wiec postanowila go upokorzyc majac nadzieje ze zostawi ja w spokoju.Jestem przekonana ze da jej spokoj.A jak dalej bedzie ja zaczepial z tekstami ze gruba ze to ze tamto.To niech sie odcina ze wlasnie pracuje nad zwiekszeniem wagi ale idzie jej to opornie i czy nie ma on jakis dobrych rad jak szybciej zwiekszyc wage.Jak zobaczy ze ja tego typu docinki nie ruszaja to zrezygnuje.
        I tez jak inne dziewczyny pisaly - nie wykluczone ze mu wpadla w oko i w taki sposob probuje zwrocic na siebie uwage.Moze tez glosno i dobitnie powiedziec ze jest zajeta ma juz adoratora i jego podchody nie zmiekcza jej serca bo jej serducho nalezy do kogos innego i jest jej bardzo przykro.Ale musi to powiedziec glosno i wyraznie.Zeprzykro jej ze lamie muserce , ale...
        • hanyah Re: 12 latka i problemy 05.06.12, 09:38
          O dzięki, właśnie po tej linii chcę ją przekonać, żeby spróbowała.
          Ona się trochę odcina, ale to nie bardzo leży w jej naturze, więc nie radzi sobie z przykrymi emocjami. Ale może powoli zacznie jej to lepiej wychodzić.
    • hanyah Re: 12 latka i problemy 01.06.12, 12:47
      Spróbuję może z nagadaniem chłopakowi po lekcjach. Albo lepiej wyślę męża...

      Ale w tej klasie były do tej pory inne doświadczenia - dokuczali chłopcy, którzy absolutnie nie bali się reakcji rodziców. Rodzice sprawy olewali, stawali zawsze po stronie rozrabiakow. Sytuacja patowa, kolesie nauczyli się, że są bezkarni. W okresie eskalacji problemu 3 dzieci została przeniesiona do innej szkoły, agresor został - ma również poparcie przez sytuację rodziców, dyrekcja nie poradziła sobie z problemem lub też nie chciała tego zrobić. To przykład ekstremalny ale na pewno wpłynął na pewność siebie dzieciarni i ich poczucie bezkarności.

      W przypadku Młodej agresor jest inny - może z tych, co się boją rodziców. Wtedy metoda zadziała. Co jeśli nie? Jeśli rodzice sprawę oleją, lub staną po jego stronie? Mogę liczyć na pomoc wychowawcy, ale raczej nie na zdecydowane kroki Dyrekcji.

      w międzyczasie wyciągnęłam z Młodej, że problem też częściowo leży w miganiu się od szkoły, które chyba próbuje uskuteczniać. Jest 6kową uczennicą ale raczej leniwcem, tzn dobre stopnie są rezultatem naturalnych zdolności, które powoli przestają wystarczać.
      Ostatnie bóle jako pretekst, kolega dręczyciel nakładają się na nową strategię klasówek: Młoda zauważyła, że lepiej napisze w 2 podejściu, bo się dowiaduje co było i ma 5 z marszu. Strategia podpatrzona u innych dzieci z klasy.

      Tu mam dylemat, jak reagować. Bo choć uważam, że powinna być na 1 terminie, raz że widzę niesprawiedliwość takiego rozwiązania, dwa: ograniczone kombinowania to cecha, która akturat może by jej wyszła na dobre: absolutnie boję się wychowania jej na perfekcjonistkę jaką ja jestem - bo mam z tym spore problemy.
      W tym przypadku - zastanawiam się, czy może poczekać na naturalne konsekwencje? MOże nauczyciel się ogarnie i zmodyfikuje zasady zaliczania zaległych kartkówek? Młoda jak dostanie parę pał albo straci pozycję pupilki wszystkich nauczycieli, dostrzeże sama, że takie rozwiązanie może być skuteczne tylko czasem, ale również ryzykowne?

      TYlko przy czekaniu na naturalne konsekwencje jak rozwiązać sytuacje podbramkowe?
      Młoda odmawia pójścia do szkoły, argumentując jakimś bólem. Jak nie ma temperatury, daję lek na ból i wysyłam do szkoły. A ona na to w zaparte: nie pójdę i już. NIe pomagają tłumaczenia, że nieusprawiedliwiona nieobecność, że to na dłuższą metę strategia bez sensu, że obowiązek szkolny, że konsekwencje takich zachowań to poprawczak itp. Karą jest najczęściej brak komputera, kieszonkowego, zajęć dodatkowych. Nie działa, odpowiedź jest jedna: nie idę i już.

      Wiem, zaczął się okres dojrzewanie. Tak pewnie będzie, może jakoś wybrniemy powoli.
      MOże macie jakąś wizję w 2 kwestiach:
      1. Jak wysłupłać prawdziwy powód - wredny kolega, uniki i jak sensownie zareagować
      2. Co w sytuacji rannej, kiedy odmawia pójścia do szkoły?


      • tukata Re: 12 latka i problemy 01.06.12, 13:39
        "Spróbuję może z nagadaniem chłopakowi po lekcjach. Albo lepiej wyślę męża..."

        Szczerze mówiąc, gdyby ktoś nagadał mojemu dziecku po lekcjach...., to ja zwróciłabym uwagę takiemu rodzicowi i to dość dosadnie. Od zwracania uwagi (wychowywania)mojemu dziecku są rodzice, nauczyciele, dziadkowie czy opiekunowie, a nie obcy ludzie. Jeśli masz zamiar z kimś porozmawiać, to z rodzicami dziecka lub nauczycielem. Szczególnie, że w tego typu przypadkach często prawda wygląda inaczej, niż mówi nam dziecko. Można doprowadzić do konfrontacji, też w obecności rodziców. A jak rodzice są nie współpracujący, to pozostaje nauczyciel i dyrekcja.

        • duch_mariana Re: 12 latka i problemy 01.06.12, 22:21
          > Od zwracania uwagi (wychowywania)mojemu dziecku są rodzice, nauczyciele, dziadkowie
          > czy opiekunowie, a nie obcy ludzie.

          Jak będę miał coś do powiedzenia Twojemu dziecku to ja jemu to powiem i mam takie prawo. Kto mi zabroni?

          > Można doprowadzić do konfrontacji, też w obecności rodziców. A jak rodzice są nie
          > współpracujący, to pozostaje nauczyciel i dyrekcja.

          A może jeszcze konferencję prasową zwołać? A może spotkanie w kuratorium albo w gabinecie Ministra Edukacji, bo dwunastolatkowi trzeba powiedzieć, że postępuje niewłaściwie i niech uważa żeby jemu ktoś nie pojechał po rajtach. Już nie raz widziałem w przedszkolu, na placach zabaw efekty takiego postępowania. Czteroletnia dziewczynka stosuje terror fizyczny, psychiczny i emocjonalny wobec innych dzieciaków, manipuluje, wyklucza z zabawy, pomiata nimi, a mamunia cała szczęśliwa że dziecko sobie świetnie radzi w grupie. I dziecku nikt nie może nic powiedzieć, bo mamusia gotowa oczy wydrapać każdemu, kto choćby krzywo spojrzy na jej królewnę. Nie tędy droga i niech się mamuśkom nie wydaje że nikt nie ma prawa czegokolwiek powiedzieć ich dzieciom. Bo prawo ma i w razie potrzeby z niego skorzysta.
      • dzieciata.renata Re: 12 latka i problemy 01.06.12, 14:27
        hanyah napisała:

        > w międzyczasie wyciągnęłam z Młodej, że problem też częściowo leży w miganiu si
        > ę od szkoły, które chyba próbuje uskuteczniać. Jest 6kową uczennicą ale raczej
        > leniwcem, tzn dobre stopnie są rezultatem naturalnych zdolności, które powoli p
        > rzestają wystarczać.
        > Ostatnie bóle jako pretekst, kolega dręczyciel nakładają się na nową strategię
        > klasówek: Młoda zauważyła, że lepiej napisze w 2 podejściu, bo się dowiaduje co
        > było i ma 5 z marszu. Strategia podpatrzona u innych dzieci z klasy.
        >
        > Tu mam dylemat, jak reagować. Bo choć uważam, że powinna być na 1 terminie, raz
        > że widzę niesprawiedliwość takiego rozwiązania, dwa: ograniczone kombinowania
        > to cecha, która akturat może by jej wyszła na dobre: absolutnie boję się wychow
        > ania jej na perfekcjonistkę jaką ja jestem - bo mam z tym spore problemy.
        > W tym przypadku - zastanawiam się, czy może poczekać na naturalne konsekwencje?
        > MOże nauczyciel się ogarnie i zmodyfikuje zasady zaliczania zaległych kartkówe
        > k? Młoda jak dostanie parę pał albo straci pozycję pupilki wszystkich nauczycie
        > li, dostrzeże sama, że takie rozwiązanie może być skuteczne tylko czasem, ale r
        > ównież ryzykowne?
        >

        Nie wiem, co doradzić w innych kwestiach, ale napiszę o tym. Ja bym się na takie kombinowanie nie godziła, nie pisałabym po prostu usprawiedliwienia, to jest oszustwo wobec nauczyli i innych uczciwych dzieci, a prędzej czy później wyjdzie bokiem również córce. Pójdzie do gimnazjum i te piątki zamienią się na dwóje, będzie miała zaległości. Czas wziąć się za prawdziwą naukę, może piątek już nie będzie, ale skoro taka zdolna, to czwórki powinny być w zasięgu przy systematycznym uczeniu. A może córka już ma zaległości albo czegoś nie rozumie i dlatego unika sprawdzianów? Dla mnie to niepokojące i od razu wyłożyłabym kawę na ławę, co o tym myślę. Dziewczyna jest dopiero w podstawówce i już odstawia takie akcje, co będzie w gimnazjum i dalej jak sprawdzianów coraz więcej, codziennie będzie zostawała w domu? Poruszyłabym również sprawę na zebraniu czy spotkaniu z nauczycielami, dyrektorem. System, w którym ocena z drugiego terminu jest tak samo ważna jak z pierwszego, a zadania są takie same jest niesprawiedliwy i demoralizujacy. Nie wymyśla coś innego.
      • morekac Re: 12 latka i problemy 02.06.12, 07:24
        Sytuacja patowa, kolesie nauczyli się, że są bezkarni. W okresie eskalacji problemu 3 dzieci została przeniesiona do innej szkoły, agresor został -

        A ja myślę, że nie jest to za fajna szkoła, mimo wszystko. Natomiast strategia klasówkowa jest bez sensu - ale jest to głównie wina szkoły.
        Zastanów się też, czy nie za dużą wagę ty sama przywiązujesz do stopni typu piątki czy szóstki i czy nigdy nie zdarzyło ci się rzec rozczarowanym głosem czegoś w stylu: "Tylko czwórka?". "Ja to miałam same piątki" etc.
        • b-b1 Re: 12 latka i problemy 02.06.12, 11:29
          morekac napisała:

          > Zastanów się też, czy nie za dużą wagę ty sama przywiązujesz do stopni typu pią
          > tki czy szóstki i czy nigdy nie zdarzyło ci się rzec rozczarowanym głosem czego
          > ś w stylu: "Tylko czwórka?". "Ja to miałam same piątki" etc.

          O tym samym pomyślałam-czy Twoja córka jest ambitna sama w sobie, czy jednak ktoś jej tę ambicję w jakiś niewinny sposób narzuca?
          U mnie etap bólu brzucha również zaistniał-tylko, że ja się nie zdradzam z tym, że wiem/podejrzewam, że jest udawany-biorę na poważnie i informuje, że diagnostykę zaczynamy od badania krwi-to raz, a jak ból mniejszy i dziecko informuje, że na pewno przejdzie za godzinkę dwie, to się umawiamy na wielkie porządki w szafach/biurkach itp..
          w końcu szkoda marnować tyle czasu big_grin
          Działa w obu opcjach-dziecię decyduje się pójść jednak do szkoły. Informuję, że w każdej chwili jak się pogorszy ból brzucha może zadzwonić, i ja je odbiorę-nigdy nie zadzwoniły, a po południu nawet śladu wspomnień nie było.
          • dzieciata.renata Re: 12 latka i problemy 02.06.12, 16:04
            b-b1 napisała:

            > morekac napisała:
            >
            > > Zastanów się też, czy nie za dużą wagę ty sama przywiązujesz do stopni ty
            > pu pią
            > > tki czy szóstki i czy nigdy nie zdarzyło ci się rzec rozczarowanym głosem
            > czego
            > > ś w stylu: "Tylko czwórka?". "Ja to miałam same piątki" etc.
            >
            > O tym samym pomyślałam-czy Twoja córka jest ambitna sama w sobie, czy jednak kt
            > oś jej tę ambicję w jakiś niewinny sposób narzuca?

            Nawet jeśli dziewczynka jest ambitna sama z siebie, chce zdobywać najwyższe oceny, zawsze być najlepsza to usprawiedliwia kombinatorstwa i oszustwa. Jeśli ma ambicje, niech się uczy normalnie.
            • morekac Re: 12 latka i problemy 04.06.12, 10:18
              najlepsza to usprawiedliwia kombinatorstwa i oszustwa.
              To mama usprawiedliwia, a szkoła wręcz do tego zachęca. Dlaczego oczekiwać wyższej moralności od dziecka jak od dorosłych?
              • dzieciata.renata Re: 12 latka i problemy 04.06.12, 17:40
                morekac napisała:

                > najlepsza to usprawiedliwia kombinatorstwa i oszustwa.
                > To mama usprawiedliwia, a szkoła wręcz do tego zachęca. Dlaczego oczekiwać wyżs
                > zej moralności od dziecka jak od dorosłych?

                Tak mama usprawiedliwia, ale teraz wiedząc dlaczego córka ją o to prosi, nie powinna tego robić, bo w ten sposób właśnie daje przyzwolenie na oszustwo. To rodzice wychowują, przekazują swój sysytem wartości i tłumaczą jak odnaleść sie w świecie, czasami trzeba podejmować trudne wybory. Dla mnie uczciwość jest ważna jako zasada zawsze i to wpajam dzieciom, bez względu na to jak bardzo okoliczności, otoczenie sprzyjają jej łamaniu. Na miejscu autorki wytłumaczyłabym córce, że nawet jeśli wszyscy tak robią a nauczyciele dają ciche przyzwolenie, to ja się nie zgadzam, żeby i moje dziecko tat robiło. Inni mnie nie interesują, jak wszyscy zachowują się źle, to i ja mogę? Jednocześnie zrobiłabym wszystko, żeby szkoła poszła po rozum do głowy i zmieniła postępowanie, łącznie z doniesieniem do kuratorim. Jest niesprawiedliwe, że na sprawdzianach w drugim terminie są te same pytania co w pierwszym. Również poruszyłabym sprawę na zebraniu, żeby inni rodzice mieli świadomość, że dzieciaki mogą wykorzystywać sytuację i od razu nie usprawiedliwiali wszystkich nieobecności dzieci jak leci.
                Miałam taką sytuację ze ściągami, 6-klasistka na początku roku uznała, że woli ściągać i dostawać piątki jak niektórzy, co przy normalnym uczeniu w jej przypadku się nie zdarza niż siedzieć nad książkami i ledwo na czwórki, tróje wyciągać. Oczywiście wytłumaczyłam, że to nieuczciwe i nawet chęć zdobycia świadectwa z paskiem i dostania się do dobrego gimnazjum nie jest usprawiedliwieniem. Oprócz tego poszłam do szkoły do wychowczyni i zwróciłam uwagę na to ściaganie, żeby uczulić nauczycieli. Nie minęło kilka dni i córka przychodzi i mówi, że nauczyciele za złapanie ze ściągą nie będą wogóle sprawdzać sprawdzianu tylko od razu wpisywać jedynki. I sprawa się sama rozwiązała.
                • morekac Re: 12 latka i problemy 04.06.12, 20:14
                  Tu jest problem nie tylko ze stopniami, ale również jakieś problemy towarzyskie w szkole. Nie byłabym taka do końca przekonana, że ten brzuch to nie boli jednak czasem z nerwów. Nie do końca byłabym przekonana, że dziecko musi koniecznie iść do szkoły, bo na pewno udaje, oszukuje i ten ból pochodzi wyłącznie z lenistwa. Jasna sytuacja z klasówkami bez wątpienia ułatwiłaby rozróżnienie tych 2 sytuacji.
          • hanyah Re: 12 latka i problemy 02.06.12, 16:17
            U nas sytuacje z bólem wyglądają tak (oczywiście kiedy nie ma temperatury i innych ewidentnych dla mnie objawów choroby typu katar kszel):
            Kiedy Młoda miała dzwonić ze szkoły, jakby jej ból nie przeszedł, zawsze dzwoniła. Dla mnie to jeszcze gorzej, bo rozwala mi dzień, jak w środku muszę nagle ją odebrać.
            A porządki w szafie - cięzkie do przeprowadzenia. Ja nie mam czasu, żeby z nią tego robić. Przy tym nie uważam też, że powinnam - 12 latka raczej w tym zakresie powinna sobie poradzić.
            A jak chcę wykorzystać tą ilość czasu mówiąc jej, żeby coś zrobiła - ona najczęściej nie może. Ból czegośtam jest tak silny, że NOSPA nie działa, Apap nie działa, ibuprom nie działa. Młoda gnije w wyrku przez pól albo cały dzień, bo boli. I jak boli, to potrzebny audiobook albo komp, no bo przecież boli.

            Ostatnio tłumaczyła lekarkom - pediatrze i gin że ją boli, właściwie przez całe 6 dni okresu i tabletki nie pomagają. Tzn przez pierwsze 3 dni (weekend) nie bolało, zaczęło boleć w niedzielę wieczorem, kiedy poprosiłam o sprzątnięcie zabawek z ogródka po KOmunii jeszcze Młodszej, I bolało przez następne 2 dni - sprawdziany ze słówek.
            Ręce mi opadają. Co mam z tym zrobić? Ja wiem, że różne rzeczy mogą boleć, ale to chyba trochę dziwne?
            • ada828 Re: 12 latka i problemy 07.06.12, 23:13
              Tzn przez pierwsze 3 dni (weekend) nie b
              > olało, zaczęło boleć w niedzielę wieczorem, kiedy poprosiłam o sprzątnięcie zab
              > awek z ogródka po KOmunii jeszcze Młodszej,

              A może za dużo wymagasz...
          • hanyah Re: 12 latka i problemy 02.06.12, 16:19
            Ja też myślę, że pod względem wychowawczym nasza szkoła nie staje na wysokości zadania. I też 2 lata temu, kiedy nastąpił odpływ uczniów z klasy, zastanawiałam się nad zabraniem Młodej. NIe zdecydowaliśmy się wtedy z wielu względów - również ona sama nie chciała zmiany. Teraz to nie ma sensu - został jej 1 rok, ona absolutnie tego nie chce.

            Strategia klasówkowa - no cóż, taką ma większość nauczycieli. Raczej ciężko coś zmienić. Rodzice już sygnalizowali problem, a podejrzewam, że być może tym, którzy mają słabsze dzieci, sytuacja jest na rękę. Dziecko zalicza na 5 w drugim terminie, średnia jest wysoka, wszystko pięknie. Problem do tej pory mnie nie dotyczył, Młoda pisała w wyznaczonych terminach, stopnie bardzo dobre. Nawet przez głowę mi nie przeszło, że coś takiego może się dziać. Teraz - widzę i zastanawiam się nad właściwą reakcją.

            Jeśli chodzi stopnie - no cóż, siebie samego trudno obiektywnie ocenić. Chcielibyśmy z mężem, żeby nasze dzieci umiały się uczyć, wykonać swoje prace i obowiązki, rozplanować czas, przyłożyć się bardziej do tego, co ważniejsze. Właściwie koncentrujemy się na:
            - angielski - chodzi o systematyczną naukę, odrabianie prac domowych, przygotowanie do 1 godz. zajęć dodatkowych na tydzień
            - w przypadku Młodej - matematyka - tu ma spore zdolności i szkoda je zaprzepaścić
            - reszta przedmiotów - systematyczne odrabianie lekcji i przygotowanie do sprawdzianów, stopnie nie mają takiego znaczenia

            Efekt naszych działań:
            - matematyka świetnie, dzięki nauczycielce, która ją ogarnia, motywuje, wystawia do konkursów. W luźnym czasie ja posuwam różne ciekawe rzeczy - z bardzo marnym skutkiem. Młoda sama niezbyt chętna, na kółko szkolne robi wszystko chętnie w olbrzymich jak dla mnie ilościach
            - angielski - kiepsko. Tzn efekt naszych starań. Młoda nie chce się uczyć, a kartkówki ze słówek to masakra - tzn, twierdzi że w kontekście wszystko rozumie, ale bez kontekstu to bez sensu, wygląda, że nie chce jej się popracować. Ciężko ją zmobilizować. A poza tym - po co ona się ma mobilizować, skoro i tak ma 6? - to oczywiście jej punkt widzenia. 6 jej wystarczy, a że poza tym angielski na tym etapie przecież należy kontynuować, bo wiadomo, że poziom A2 to ciut mało - na razie to do niej nie dociera.
            - inne przedmioty - zupełnie nie kontroluję na bieżąco, stopnie są bardzo dobre. Ale też kiedy się pogarszają, staram się zobaczyć w czym rzecz. Ostatnio była bardzo zawiedziona, że wkuwała do historii, na sprawdzianie pojawiło się trochę co innego, niż zapowiedziane, efekt - 3. Jak zobaczyłam czego się mają uczyć, wydało mi się bez sensu wkuwanie na pamięć, tłumaczyłam, że 3 jest OK, klasówka zaliczona, nie ma sensu skupiać się na bzdurach, nie da się z wszystkiego być jednakowo dobrym, trzeba się skupić na wybranej działce i tu się angażować.

            Był moment, kiedy Młoda i jeszcze Młodsza dostawały kasę za słabe stopnie. Wiem, niewychowawcze itp. Proszę nie bić - nie wymyśliłam wtedy nic lepszego. Ale chciałam im pokazać - kiedy tłumaczenie nie odnosiło efektu, że słabe stopnie to nie dramat, to coś normalnego, nie można mieć ze wszystkiego samych 6 bo nikt nie jest jednakowo genialny w każdej dziedzinie, a dążenie do takiego ideału jest bez sensu. Chciałabym uniknąć sytuacji, kiedy zestresowane wkuwają po nocach dla samych 6. Znam pułapki perfekcjonizmu - i nie chciałabym ich zafundować własnym dzieciom. Choć gdyby w grę wchodziło dostanie się do gimnazjum czy liceum - to nie wiem, jaka ostatecznie strategia jest najsensowniejsza.

            Moim zdaniem - Młoda się przyzwyczaiła do świetnych stopni bez większego wysiłku. Teraz to już nie takie proste jak w młodszych klasach. Stąd właśnie takie akcje, jak ostatnio. Z jednej strony chce mieć ekstra stopnie, z drugiej nie pracuje jakoś dużo.
            Jak znaleźć złoty środek? Jak ją motywować do pracy - starannej i systematycznej - a nie odwalenia czegoś na kolanie w pośpiechu? I jak odwrażliwić - bo chyba tu tkwi problem, który się ujawnia przez ambicję przesadną jeśli chodzi o stopnie i może reakcje na dokuczliwego kolegę.


            • dzieciata.renata Re: 12 latka i problemy 02.06.12, 17:56
              Dlaczego chce mieć z wszystkiego szóstki? Czy uważa, że zasługuje na to, umie wszystko z wszystkich przedmiotów perfekcyjnie, zawsze jest pezygotowana? Jeśli nie, to dlaczego ma dostawać te szóstki? Bo tak jej zależy? Każdemu zależy. Każdy by chciał mieć same najlepsze oceny, ale nie każdy jest w stanie tak dobrze się nauczyć. Czy czwórka to zła ocena? Jakie ma znaczenie czy dostanie świadectwo z wyróżnieniem czy nie? Jeśli nie jest najlepsza, to już wogóle nie warto się uczyć? Czy córka ma jakiś przedmiot, którego uczy się z chęcią bez przypominania, sama wyszukuje informacje, zadania? Nie obraź się, ale moim zdaniem jej problemem jest lenistwo. Nie widzę tu ambicji. Chce być najlepsza, ale nie chce się uczyć. Tak się nie da, uświadom jej to, bo do końca edukacji jeszcze daleka droga. Jest zdolna, więc może zdobyć te piątki czy szóstki uczciwą drogą, dlaczego tego nie robi?
              Na Twoim miejscu nie pisałabym dziecku usprawiedliwień, bo chyba jak ma nieusprawiedliwiony dzień, nie może pisać sprawdzianu w drugim terminie? Dla mnie ta wasza szkoła jest jakaś dziwna, można poprawiać oceny do skutku, aż dostanie się wymarzoną a pytania są takie same? W szkole moich dzieci nie do pomyślenia. Pewnie nauczyciele się cieszą, że dzieci takie wysokie średnie mają. Ja bym interweniowała u dyrektora, że nauczyciele postępują w sposób niesprawiedliwy. Niech coś z tym zrobią.
              • hanyah Re: 12 latka i problemy 03.06.12, 00:52
                Ona generalnie uczy się sama, bez przypominania. Od początku IV klasy ja nawet nie wiem, co się w szkole dzieje. POprosiła, żeby jej nie sprawdzać, że jest samodzielna. I to przez 2 lata zdawało egzamin i właściwie nadal zdaje, poza tym ostatnim odjazdem na sprawdzianach ze słówek. Jej dotychczasowe oceny są jak najbardziej zdobyte uczciwie.

                Co do zainteresowań - ma, oczywiście, ale raczej nie wiążą się z poszerzaniem wiedzy z konkretnego przedmiotu i żadnym wyszukiwaniem dodatkowych zadań. To mnie zresztą wcale ani nie dziwi, ani nie niepokoi. Choć na pewno są takie dzieci, to uważam jej podejście za jak najbardziej normalne. Czyta sporo książek, fikcji i popularnonaukowych, słucha audiobooków, gra na kompie, pisze swojego bloga. Interesuje się wieloma rzeczami, jest OK. A że chce mieć najlepsze możliwe stopnie możliwie najmniejszym wysiłkiem - to też dla mnie zrozumiałe, cecha jak najbardziej ludzka. Tyle że niekoniecznie może dobrze skutkująca w przyszłości - i tu już rola rodzica, żeby odpowiednio dziecko ustawił. TYle że ja mam problem z ustawieniem - bo, jak pisałam, dezercja ze sprawdzianów nakłada się na dokuczanie ze strony kolegi. I choć przeczuwam, że to raczej żadne dręczenie, to przecież oczywiście nie mogę tego wiedzieć na pewno. Nie chcę ani jej skrzywdzić swoim brakiem pomocy, ani pozwolić na kombinowanie, ani pozwolić sobą manipulować. TYlko mam problem ze znalezieniem konkretnego powodu i właściwą reakcją, Sądzę, że jest zbyt wrażliwa i za mocno przeżywa nieprzyjemne sytuacje - zarówno towarzyskie jak intelektualne.

                Kwestia stopni - tu większość dzieci chce mieć maksymalnie dobre oceny,. I jeśli nauczyciel daje możliwość dodatkowych prac, poprawek itp - większość z tego korzysta. POprawka jest raz, tzn ktoś nieobecny pisze w 2 terminie. Problem, że pisze to samo. I jak koledzy podpowiedzą, co było, ma luz.
                • dzieciata.renata Re: 12 latka i problemy 04.06.12, 17:56
                  Jeśli chodzi o tego chłopaka to są wyzwyska i złośliwości, więc nie takie nic, na pewno poszłabym do wychowawcy powiedzieć co się dzieje, ile czasu to trwa, jak często, w jakich sytuacjach, jakie konkretnie słowa padają, czy tylko do Twojej córki, które dzieci sobie pozwalają na takie zachowania. Wychowawca ma porozmawiać z chłopcem tak, żeby to się więcj nie powtórzyło, powiadomić rodziców. Jeśli się powtórzy od razu do pedagoga, niech on rozmawia. Jeśli rozmowy nie skutkują, żądaj, żeby chłopak miał obniżone zachowanie. Pedagog też mógłby przeprowadzić zajęcia w klasie na temat szacunku do innych itd. To są już duże dzieci, nie można pozwalać, żeby czuły się bezkarnie, powinny wiedzieć co jest dopuszczalne a co nie.
            • morekac Re: 12 latka i problemy 04.06.12, 10:16
              Ale też kiedy się pogarszają, staram się zobaczyć w czym rzecz
              Hm, może w tym jest problem? Ma 5 i 6, oceny się pogarszają na 4 czy 3, a ty natychmiast dociekasz co, jak i dlaczego?
        • dzieciata.renata Re: 12 latka i problemy 02.06.12, 15:58
          morekac napisała:

          > Sytuacja patowa, kolesie nauczyli się, że są bezkarni. W okresie eskalacji prob
          > lemu 3 dzieci została przeniesiona do innej szkoły, agresor został -
          >
          > A ja myślę, że nie jest to za fajna szkoła, mimo wszystko. Natomiast strategia
          > klasówkowa jest bez sensu - ale jest to głównie wina szkoły.

          Ale warto dziecku wytłumaczyć, że wykorzystywanie luk, niedociągnieć statutu czy szkolnego systemu oceniania albo dobrej woli nauczycieli, by osiągnąć coś nieuczciwą drogą jest nie w porządku i my jako rodziece nie zgadzamy się na to.

          > Zastanów się też, czy nie za dużą wagę ty sama przywiązujesz do stopni typu pią
          > tki czy szóstki i czy nigdy nie zdarzyło ci się rzec rozczarowanym głosem czego
          > ś w stylu: "Tylko czwórka?". "Ja to miałam same piątki" etc.

          Nawet jeśli rodzice takich rzeczy nie mówią, warto dziecku wytłumaczyć, że oceny nie są najważniejsze, że bardziej będziemy się cieszyć z trójki uczciwie wyuczonej niż z piątki zdobytej przez kombinowanie. Wcale nie jest powiedziane, że dziewczynka nie jest w stanie zdobywać piątek. Mnie to wygląda na zwykłe lenistwo. Mogłaby się normalnie nauczyć na sprawdzian, ale woli pokombinować, mieć mniej nauki i gwarancję dobrej oceny. Była przyzwyczajona, że w miarę łatwo zdobywa najwyższe oceny i pewnie trudno jej się pogodzić, że teraz musi się porządnie poczuć, a mimo to nie zawsze uda się super wypaść. Musi sie oswoić, że bedzię dostawała różne oceny i nauczyć się z tego cieszyć.
      • canuck_eh Re: 12 latka i problemy 06.06.12, 03:52
        W sprawie klasowek to juznic sieniepomoze.Wypracowane ze dzieciaki sobie powiedza co bylo.Pamietam zdziwienie znajomego.Byli u nas z wizyta i corka nie byla w szkole juz nie pamietam jaki byl powod i byl test.Zadzwonila do kolezanki i kolega sie przysluchiwal.Zapytala sie ILE BYLOPYTAN nie CO bylo tylko ILE pytan.I taki zdziwiony pyta jej nie pytalas sie co bylo a ta mu odpowiada ze byloby to oszukiwaniem a poza tym kolezanka nie powiedzialby jej.Bo to oszukiwanie.W tej kwiestii jedno co nauczyciele moga zrobic?Zmieniac zadania, testy dla tych co pisza w drugim terminie.
        Corce bym zapowiedziala ze na sprawdziany , testy chodzi w pierwszym terminie - mie ma ze boli.Nie ma wymigiwania sie.Albo prosze bardzo chce w drugim terminie nie ma sprawy, ale ty idziesz do nauczycieli i za pierwszy termin wstawiaja jej lufe - niech wybiera.Kontaktujesz sie z nauczycielem i za ten sprawdzian na ktory nie idzie wstawia jej ocene niedostateczna i teraz pisze w drugim terminie i poprawia.Daj jej do wyboru - nie ma symulowania choroby.

        Z dokuczaniem kolegi pracowac i sobie poradzi a z tym omijaniem klasowek i nieobecnosciami walczyc.
    • guderianka Re: 12 latka i problemy 03.06.12, 09:36
      Dziwię się, że zakładasz, że dziecko wyolbrzymia podczas gdy zachowanie wskazuje na to, że problem jest na tyle duży,ze uniemożliwia jej normalne funkcjonowanie. Jako rodzic powinnaś od razu reagowac na takie symptomy-pierwsze co to rozmowa z wychowawcą, jego spojrzenie na sprawę, następnie rozmowa z tym chłopakiem i jego rodzicami. Lepiej zrobić za dużo niz za mało.
    • aniko16 Re: 12 latka i problemy 04.06.12, 10:38
      Chyba widzisz, że ignorowanie nic nie daje i problem narasta. Uważam, że należy pomóc córce, zgłosić problem wychowawcy, a jeżeli nie pomoże to dyrektorowi. Chociaż wcześniej dobrze byłoby powiedzieć parę ostrych słów prześladowcy. Nie rozumiem tych głupawych teorii, że od zwracania uwagi są rodzice. Skoro nie potrafią wychowywać dziecka, to każdy jest uprawniony do interwencji. U syna w szkole (też 5 klasista, szkoła publiczna) takie sytuacje momentalnie są załatwiane przez wychowawcę, który bardzo czuwa nad dobrą atmosferą i poprawnym zachowaniem. Jakikolwiek sygnał o złym traktowanu kogokolwiek jest rozkładany na czynniki pierwsze w rozmowie z klasą lub zainteresowanymi a "winowajcy" wskazani i odpowiednio potraktowani. Sytucja, o której piszesz, złego traktowania dziewczynki przez kolegę raczej by się nie wydarzyła, bo przez te niekończące się podaganki wychowawcze i wyjaśnianie konfliktów dzieci wiedzą co wolno a co absolutnie nie przejdzie.
      Za to żadnych ulg w obecnościach. Mój syn też tego próbował swojego czasu ale teraz wie, że żaden ból (głowy, brzucha, mięśni) nie zwalnia ze szkoły. Musi mieć temp. i to taką blisko 38 st. Spać chodzi o 9.30 i sam pilnuje tej godziny bo nie znosi być niewyspany.
    • hanyah Re: 12 latka i problemy 05.06.12, 09:34
      Sprawa nie jest taka prosta.
      Jeśli chodzi o stopnie - to sytuacja była rozciągnięta w czasie ale dotyczyła dwóch ostatnich sprawdzianów językowych. Tak więc rozumiem, że zależało jej, uczyła się i była przygotowana, chciała wzmocnić szanse na ostateczną ocenę.

      Szkoła może rządzi się innymi prawami, jako że jest płatna. Zrobię wywiad jak się rzeczy mają u znajomych. Natomiast kwestia zmiany zasad nauczycieli - jak mówiłam, sprawa była poruszana, nic się nie zmieniło..
      Jestem w trochę dziwnej sytuacji: moje dziecko naprawdę w szkole jest bez najmniejszych zastrzeżeń, ma masę sukcesów i jest doceniane przez nauczycieli. Wszyscy się dziwią, że w ogóle my rodzice pojawiamy się na wywiadówkach. Wydaje mi się, że kwestia jej podejścia to raczej problem psychologiczny - mała odporność na porażkę spowodowana licznymi sukcesami, trochę lenistwo ( choć powiedzcie mi, jak naklaniać do systematycznej pracy kiedy raczej i tak dostaje szóstki? może takiego zdolnego lenia lepiej zostawić samemu sobie - choć tego sie trochę obawiam jako odpowiedzialna matka).

      POruszylismy problem z kolegą u wychowawcy. Jak się spodziewałam, wychowawca nic nie zauważył, obiecał tylko, że się przyjrzy sytuacji. Na razie Młoda chora, a potem już zaraz wakacje. Myślę, czy nie odłożyć sprawy licząc, że przez wakacje chłopak się odczepi. Jeśli nie, frontem atak na rodziców i oficjalne poruszenie sprawy w szkole.
      • aniko16 Re: 12 latka i problemy 05.06.12, 10:14
        moje dziecko naprawdę w szkole jest bez najmn
        > iejszych zastrzeżeń, ma masę sukcesów i jest doceniane przez nauczycieli. Wszys
        > cy się dziwią, że w ogóle my rodzice pojawiamy się na wywiadówkach

        Wiesz w płatnych szkołach tzw. społecznych zawyżanie stopni jest nagminne. Podobnie jak informowanie o pytaniach, które bądą na sprawdziani czy wręcz dawanie tych samych pytań co na pierwszym terminie, niedopuszczalne w żadnej "normalnej" szkole. "Srednia" to magiczne słówko działające na wielu rodziców i stąd to zawyżanie. 5 i 6 są normą, podobnie jak niekończące się dopytywania na wyższą ocenę. Twoja córka ma najwyraźniej szkolną nerwicę, bo nie mogę inaczej wytłumaczyć faszerowania się lekami i spędzania pół dnia w łóżku przez 12 latkę. Nie przekonuj się, że jest wszystko w porządku, bo nie jest. I im szybciej temu stawisz czoła, tym lepiej.
        • aniko16 Re: 12 latka i problemy 05.06.12, 10:19
          No i wbrew temu co piszesz, stopnie są dla ciebie ważne, skoro pozwalasz córce na uszutstwo i kombinowanie, wręcz niechodzenie do szkoły, aby mieć szansę na lepszą ocenę. Ja bym szybko wytłumaczyła mojemu synowi, że z takiej oceny nie ma żadnej satysfakcji. No i nigdy nie zgodziłabym się na takie "zagranie" będąc świadoma przyczyny. Dla ciebie to wszystko nie ma znaczenia, liczy się ocena. No i córka czuje presję, a skoro nie chce jej się wysilać na uczciwą pracę to jest jak jest. Boli brzuch.
          • morekac Re: 12 latka i problemy 05.06.12, 10:41
            Czuje presję również dlatego, że jak tyko oceny się nieco pogarszają (nie dramatycznie, tylko trochę), to zaraz mama docieka co, jak i dlaczego. Dla świętego spokoju lepiej dostać szóstkę czy piątkę, a nie 4 czy 3+, bo skończy się przesłuchaniem przed jednoosobową komisją ds pogorszenia stopni. wink
            • hanyah Re: 12 latka i problemy 05.06.12, 13:41
              Chyba nie potrafię wytłumaczyć, o co mi chodzi.

              Wiesz w płatnych szkołach tzw. społecznych zawyżanie stopni jest nagminne. [/i]
              Tu się zgadzam i mam świadomość tego. ALe szkoła zostaje (jeszcze 1 rok) a dziecko uświadamiam, że w gimnazjum może być trochę inaczej.

              Twoja córka ma najwyraźniej szkolną nerwicę, bo nie mogę inaczej wytłumaczyć faszerowania się lekami i spędzania pół dnia w łóżku przez 12 latkę.
              No i wbrew temu co piszesz, stopnie są dla ciebie ważne, skoro pozwalasz córce na uszutstwo i kombinowanie, wręcz niechodzenie do szkoły, aby mieć szansę na lepszą ocenę.
              Tu akurat nie wiem - zaczęła dojrzewanie, bolał brzuch, nie chciała iść do szkoły. Tu się wszystko na siebie nałożyło. NIe zgadzam się na oszustwo, tłumaczę, przekonuję. Ale po pierwsze nie mam przecież pewności, czy ból jest tylko wymówką. A może naprawdę boli?
              Tak samo jak nie wiem, na ile kolega ją dręczy, a na ile ona wyolbrzymia (tu wiem, że potrafi). Ale jako rodzic przecież nie chcę jej skrzywdzić ani zmusić - raczej wychować.
              PO drugie - rodzic w interakcji z dojrzewającym nastolatkiem - ciekawa jestem, jakie Wy macie cudowne metody. Bo kiedy Młoda definitywnie odmawia pójscia do szkoły - co robi rodzic? Przecież nie weźmie pod pachę i nie zaniesie. Ja tłumaczę i nie usprawiedliwiam nieobecności. Inne pomysły? Bo ja nie mam. Liczę, że moje tłumaczenie przyniesie skutek przynajmniej za czas jakiś... A może wcześniej nauczy się sama poprzez naturalne negatywne konsekwencje (jeżeli będą...)

              Czuje presję również dlatego, że jak tyko oceny się nieco pogarszają (nie dramatycznie, tylko trochę), to zaraz mama docieka co, jak i dlaczego
              Ja nie dociekam i nie sprawdzam jej bez przerwy. Pisałam już, że tłumaczę, że oceny są ważne, ale uczę że nie ma sensu nauka dla ocen (patrz moje posty wyżej). Pokazuję jej, że należy zrobić swoje obowiązki i nie przeginać w perfekcjonizmie (kiedy np. siedzi długo nad lekcjami, czas jej się rozłazi kosztem odpoczynku, relaksu, rozzrywki). Ale Młoda chce robić po swojemu - i uważam, że powinnam na to pozwolić, choć trzymając się ustalonych wartości. Pytanie - na ile i jak ogarnąć nastolatka?

              Dziękuję za rady w kwestii kolegi - tu mamy już jakąś strategię, zobaczymy jak się uda tej sytuacji stawić czoła.
              W sprawie szkolnej strategii - zobaczymy, czy takie akcje się powtórzą. I
              • dzieciata.renata Re: 12 latka i problemy 05.06.12, 14:23
                Co do motywowania do systematycznej nauki, tylko rozmowy i tłumaczenia mogą pomóc. Musisz wytłumaczyć córkce, że większość ludzi uczy się przez powtarzanie, ćwiczenia. Jeśli coś ma zostać w głowie na dłużej, a ona teraz uczy się podstaw, które bedą potrzebne dalej, to musi być porządnie utrwalone. Powinna tak sobie zagospodarować czas w tygodniu, by wszystko co było przerobione powtórzyć, tak powtórka daje też możliwość wychwycenia, że czegoś nie zrozumieliśmy do końca.
                Co do bólu, rozumiem zaczyna dojrzewać, ale pisałaś, że byłyście u gina, powinien przepisać jakieś tabletki specjalistyczne jeśli bóle są silne, a córka musi je brać kiedy ból jest jeszcze niewielki, wtedy będą skuteczne. I trudno, takie życie, czasami boli a swoje obowiązki trzeba wykonać mimo to. Tak co miesiąc córka zamierza kilka dni nie chodzić do szkoły? Do tego piszesz, że choruje, będzie miała dużo zaległości, nie boicie się tego? Jeśli ma zostawać w domu niech sama się uczy, przerabia następne tematy, uzupełnia ćwiczenia.
                Jeśli odmawia pójścia do szkoły, chociaż Ty się nie zgadzasz, nie usprawiedliwiasz, więc jest to traktowane jak wagary, czyli ze sprawdzianów, które były w czasie ma jedynki? Niech ponosi konsekwencje.
                Co do chłopaka, wychowawczyni miała obserwować, ile czasu minęło? coś widziała? rozmawiała z nim? Jeśli nic nie zrobiła następny krok to pedagog, zgłaszasz takie sytuacje i żądasz reakcji konkretnej, córka przecież tego nie wymyśliła. Nie ma świadków tych zdarzeń? Powinni też zrobić konfrontacje z obojgiem, pedagog zauważy kto kantuje. Ja nie popieram zostawienia sprawy na następny rok. Zostały jeszcze ponad trzy tygodnie do końca, nawet jak córka pochoruje jeszcze z tydzień, to zostają dwa. Dużo czasu na rozmowy, a chłopak powinien dostać wyraźny sygnał od dorosłych, że wyzywanie i złośliwości są niedopuszczalne.
    • ada828 Re: 12 latka i problemy 07.06.12, 22:59
      Wesprzeć. Pójść do nauczyciela i porozmawiać. To nadal jest dziecko, więc choćby nie chciała słowa kolegi mogą ją boleć, mimo, że macie inne zdanie na jej temat. Uważam, że rodzice dają przykład, starając się o nią dacie sygnał, że warto się o siebie starać.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka