milena-2006
19.10.12, 22:34
Niedawno na głowie u mojej 7-letniej córki odkryłam insekty -coś jakby malutkie czarne muszki ze skrzydełkami. Na początku wyglądają jak czarne punkciki. Dodam, że gryzą i pozostawiają na skórze czerwone swędzące ślady. Wszy tak nie wyglądają. Poza tym nie było gnid. Udałyśmy się do lekarza [pierwszego kontaktu], ktory potwierdził, że to nie wszawica. Zalecił delacet. Za pierwszym razem wszystkie muszki zdechły, ale jak się okazało -odrodziły się, a czarne kropeczki pojawiły się nie tylko na skórze głowy, ale i na włosach, tak ok. 1 cm od nasady włosów i w niektórych miejscach jest ich dość sporo. Trudno je ściągnąć, bo są naprawdę mikroskopijne. Po ok. 4 dniach powtórnie zastosowałyśmy delacet i też pomogło tylko na chwilę. Muszki nadal zyją [aczkolwiek jest ich mniej] i kąsają, a tych kropeczek na włosach pojawiło się jakby więcej i są jaśniejsze. Ale nadal myślę, że to nie gnidy, bo nie są umiejscowione u samej nasady włosów i są naprawdę maleńkie. Za małe, żeby to ściągnąć grzebieniem i nie "pstrykają" [nie ma co pstrykać]. Niestety, właśnie zauważyłam, że te dość liczne jasne kropeczki na włosach i pojedyncze muszki pojawiły się także u starszego dziecka. Co to może być? Czy ktoś miał podobny problem, a jeśli tak -jak skutecznie się tego pozbyć? Z góry dziękuję za wszelką pomoc.