myelegans
26.11.12, 15:38
No wlasnie gdzie jest ta granica, kiedy rodzic powinien troche popchnac mloda latorosl, do czegos, co dziecko lubi, ale kocha, albo co mu sie juz znudzilo, ale co potencjalnie moze w przyszlosci pokochac, jak umiejetnosci zostana wycwiczone.
Moj 8 latek dostal sie pare miesiecy temu do sekcji plywackiej, konkurencja ostra, na 85 dzieci przyjeto 20. I zaczely sie treningi, mlody ma wyrazny dyg do plywania, jest szybki, wytrzymaly, szybko sie uczy, treningi 2 razy w tygodniu po 1.5 godziny, plus zawody w weekendy. I tu sie zaczynaja schody, bo jak treningi lubi (jeszcze), to zawodow juz nie, chociaz zawsze zajmuje wysokie miejsca i zdobywa punkty dla druzyny, wiec nagroda jest i myslalam, ze to bedzie jego najwieksza motywacja, tymczasem nie jest. Na treningach sie przyklada, jest skupiony, wykonuje polenia, pracuje wytrwale, ale widze, ze nie jest to jego pasja i mu zapal troche wygasa.
My tam specjalnego parcia na kariere plywacka nie mamy, nie mamy oczekiwan wynikowych, ale widze, ze to jest pierwszy raz, kiedy synowi cos nie przychodzi, latwo, prosto i przyjemnie jak: karate, narty, lyzwy, jazda na rowerze, czy nauka czytania, ktora przyszla przez osmoze, i czegokolwiek sie dotknie to szybko sie uczy. Nawet to plywanie, dostal sie do sekcji bez specjalnego wysilku i zadnych formalnych lekcji wczesniej nie mial, poza tym, ze cale wakacje na basenie siedzi, po prostu "nasladowalem inne dzieci".
ale tu podczas treningow, po raz pierwszy musi sie przylozyc, popchnac troche, zmeczyc, pracowac systematycznie, wyjsc poza swoja strefe komfortu psychicznego.
I tak sobie mysle, ze to jest dobre cwiczenie charakteru, kiedy to dochodzi sie do czegos praca i systematycznoscia i z czego ma sie na koncu satysfakcje, bo tak najczesciej w zyciu do czegos sie dochodzi, i dobrze jak jeszcze jest talent, a tutaj jest. Kiedys bedzie musial sie w koncu przylozyc do nauki, uczyc do sprawdzianu, przysiasc faldow, i moze to jest wlasciwy moment zeby zaczac.
No i nie wiem, odpuscic mu to plywanie, pozwolic zrezygnowac, przy pierwszych objawach, ze mu sie nie chce, ze nie czuje tego, pomimo, ze ma wyrazne predyspozycje, pozwolic, na przyszlosc po prostu rezygnowac jak cos przestaje byc "fun". Na razie mamy umowe, ze do konca sezonu potrenuje, pozniej podejmiemy decyzje. Gdyby nie bylo zawodow, to wszystko byloby OK, ale bez zawodow sie nie da. Jak zrezygnuje teraz, to wlasciwie juz zamyka sobie droge, a dla mnie to jest dodatkowo fajny sport dla zdrowia, a on potrzebuje czegos do spalenia energii, ktorej ma w nadmiarze, a takze ze wzgledow towarzystkich, bo tam jest druzyna, duzo czasu ze soba podczas zawodow spedzaja itd.. Po treningach, to nawet zmeczony nie jest. Wogole jest z typu co lubi sport i jest bardzo aktywny.
No i co mamy robic?