makbyt
27.11.12, 07:28
Moja cierpliwosc juz sie nie odradza, nie mam juz Ciaglenadziei ze kiedykolwiek bedzie dobrze.
Mam córkę prawie dziewieciolatke i nie moge wogole sie z nia porozumiec. Nie chce jej ciagle zakazywac dawac kar i kazac jej cos robic. Ale ona sama nic nie robi. Ma zadania domowe zapisane na kartce - nie robi . Musze ciagle przypominac i nakazywac to robic. Ona mi ciagle mówi ze inne kolezanki nic w domu nie robią. Nie mają zadnych obowiązków.
No i najwiekszy problem jej niejedzenie. Owszem je malo , ale ciagle grymasi i wybrzydza .
Nie moge zrobic normalnego obiadu bo nie je miesa , ziemniakow. Ciagle musze pilnować zeby jadla. Jadla szybciej , z zupy nie jadla tylko i wylacznie wody.
Przed kazdym jedzeniem jest licytowanie ila ma zjesc lyzek , co z talerza nie zje bo przeciez nie lubi.
Ja juz nie mam sily. Jestem za slaba psychicznie na wychowywanie dziecka. Cierpie tak strasznie ze juz mi na niczym nie zalezy. Najgorsze ze nie zalezy mi juz na niej.