pewnie nieraz wam sie zdrzalo, że dzieciaki przywoziły nadbagaż z kolonii, a czasem pewnie i niedobagaż. Czy szukacie zaginionych rzeczy?
Moje dziecko zawsze cos tam zostawiało, ale były to drobiazgi. Tym razem wróciło z mniej wiecej połową rzeczy, za to walizka wypchana była.....4 butelkami wody mineralnej....po co?-nie wiem.
Pogubił fajne koszulki, spodnie oraz kosmetyczke z całym wyposażeniem

no i tradycyjnie bielizna...
Nie ma....wcięło, choć się zarzeka, że pakował. Mial oczywiście listę swoich rzeczy, a ponadto na metkach rzeczy opisane inicjałami-nie miał nic nowego, żeby nie komplikowac spraw. Byl mlodszy i zwykle gineły jakies majtki czy skarpety, a teraz jako 9 latek nie poradzil sobie z powrotnym pakowaniem.
Jest sens pisac do biura?-udalo sie komus tak odzyskac dzieciowe rzeczy?