Dodaj do ulubionych

Przymus szkolnej wycieczki

12.09.13, 06:30
Wątek nieco podobny o tym z Zieloną Szkołą.Otóż sprawa dotyczy szóstoklasistów,klasa zgrana taka w miarę.Nie jakieś ochy i achy.No i pani wychowawczyni umyśliła sobie zrobić wycieczkę szkolną już we wrześniu,na ok.3 dni,ale był jeden warunek.Muszą jechać absolutnie i nieodwołalnie wszyscy.Jeśli ktoś nie pojedzie to nie pojedzie cała klasa.No i jak to w życiu,część dzieci chciała jechać inne nie.Ponieważ tych na nie, uzbierało się dość sporo,pani wychowawczyni,wspaniałomyślnie stwierdziła,że w takim razie wycieczkę odwołują.Ale za to w czerwcu pojadą na jakiś 2-3 dniowy wypad i ona nie przyjmuje do wiadomości faktu,że ktoś nie jedzie bo nie chce.Akurat moje dziecko nie chce jechać.Nie specjalnie czuje się zintegrowana z ta klasą,pani też szałowa nie jest.Po prostu nie chce jechać.Znosi szkolne towarzystwo w szkole bo musi,ale nie pała do nich taką przyjaźnią,że chce spędzić z nimi aż 3 dni,dzień i noc.W dodatku na przestrzeni lat IV-VI były juz 2 wycieczki klasowe takie właśnie dłuższe i córka za każdym razem (ale nie tylko ona) wracała rozczarowana.Było nudno,przeganiali ich tylko aby zmęczyć,nie robili nic fajnego poza łażeniem i cały czas musieli być cicho.W ośrodku w którym spali,grandzili za to ponad miarę a pani zawsze miała wszystko w czterech literach.Krótko mówiąc źle wspomina wyjazdy szkolne.
No,ale teraz ja mam problem.Córka definitywnie i nieodwołalnie nie chce jechać na wycieczkę szkolną dłuższą niż jeden dzień.Pani wychowawczyni twardo stanęła na stanowisku,że jechać muszą wszyscy albo nikt i nie przyjmuje do wiadomości tłumaczenia,że ktoś jechać nie chce.Ja natomiast nie chcę aby z mojej córki zrobiła sobie pani czarną owcę i potem mówiła dzieciom,podziękujcie koleżance bo przez nią nie jedziemy na wycieczkę.Macie pomysł jak to rozegrać?
Obserwuj wątek
    • kocianna Re: Przymus szkolnej wycieczki 12.09.13, 06:54
      czerwiec szóstej klasy??? i pani będzie robić czarną owcę? To niech robi na zdrowie przez całe dwa tygodnie, które zostaną jej do końca znajomości z Twoją córką.
      • katrinka00 Re: Przymus szkolnej wycieczki 15.04.19, 10:35
        Przecież teraz już nie ma gimnazjum, więc będzie jeszcze 2 lata z tą klasą i tą nauczycielką
        • katrinka00 Re: Przymus szkolnej wycieczki 15.04.19, 10:36
          Ups, teraz zauważyłam, że temat z 2013 tongue_out Jakiś oszołom go odkopał i nie zwróciłam uwagi na datę wink
    • jagabaga92 Re: Przymus szkolnej wycieczki 12.09.13, 08:13
      czym Wy się przejmujecie, skoro to ma być koniec 6 klasy? I dlaczego niby na koniec roku ma sie zebrac cała klasa, skoro teraz wiekszośc olewa "integrację końcową"(?) Widocznie większość podchodzi podobnie jak Twoja córka. Kompletnie nie przejmowałabym się skutkami niepojechania na wycieczkę (jesli w ogóle dojdzie do skutku), bo nie będzie już czasu na te "skutki".
    • mama-ola Re: Przymus szkolnej wycieczki 12.09.13, 08:55
      > ale był jeden warunek.Muszą jechać absolutnie i nieodwołalnie wszyscy.
      > Jeśli ktoś nie pojedzie to nie pojedzie cała klasa.

      Wszystko zależy, jak się to powie. Jeśli żartobliwym tonem, na wesoło, to ok.

      Pamiętam taką nauczycielkę, wysoką na 1,55 m chyba, która mówiła żartem, obejmując wychowawstwo w klasie IV: Pamiętajcie, kto mnie przerośnie, dostanie jedynkę! Żart się podobał, było wesoło. A jakby to zapisać, to ktoś mógłby odczytać różnie.
      • angazetka Re: Przymus szkolnej wycieczki 12.09.13, 09:45
        > Wszystko zależy, jak się to powie. Jeśli żartobliwym tonem, na wesoło, to ok.

        A co tu ma ton do rzeczy? Pani przecież postępuje według tego, co zapowiedziała, więc wiadomo, że to nie żart, tylko jej głupi wymóg. Nigdy przecież nie będzie tak, że pojadą wszyscy: zawsze ktoś nie chce, nie może (np. z powodów finansowych), jest chory etc.
        • mama-ola Re: Przymus szkolnej wycieczki 12.09.13, 12:11
          > A co tu ma ton do rzeczy?

          W zależności od tonu może być różna reakcja: np. niechęć, bunt, a takiego wała głupia babo, albo wspólny śmiech, wesołość, poczucie przynależności do grupy.
          Ta nauczycielka od 1,55 m wzrostu miała takie różne "groźby" w repertuarze, a wywoływały one w uczniach nieprzemożną chęć wykonywania tego, co ona chce, bo dzieci ją bardzo lubiły. To właśnie ton ma do rzeczy.
          • angazetka Re: Przymus szkolnej wycieczki 12.09.13, 12:42
            Tyle to sama wiem, ale to nie jest ta sytuacja.
    • triss_merigold6 Re: Przymus szkolnej wycieczki 12.09.13, 09:09
      Normalnie. Córka nie chce jechać na wycieczkę z noclegiem, potrafi to uzasadnić rozsądnie. Absolutnie bym nie zmuszała. Skoro część innych dzieci też nie jest zachwycona pomysłem, to pewnie jakaś grupa rodziców Cię poprze.
    • ga-ti Re: Przymus szkolnej wycieczki 12.09.13, 10:01
      Najbardziej uczciwie byłoby po prostu powiedzieć uczciwie, że młoda nie chce jechać, bo...i zupełnie jej to nie przeszkadza, że reszta klasy pojedzie, nie będzie jej przykro, nie będzie miała pretensji o utracone lekcje (może w szkole taki wymóg, że jadą wszyscy, by niejadący nie byli problemem-co z nimi zrobić) itp.
      Jeśli się nie da to możecie po prostu wykręcić się chorobą, w ostatni dzień telefon do wychowawcy z info, że młoda rozchorowała się nagle i niestety pojechać nie może. Tylko w tym wypadku zostaje jeszcze kwestia poniesionych kosztów. I uczciwości.
      • jarkotowa1 Re: Przymus szkolnej wycieczki 12.09.13, 10:43
        U syna w 6 klasie było podobnie. Część klasy chciała jechać, część nie. Dogadali się z inną klasą 6 i pojechali w dwie klasy (oczywiście niepełne). Ci, którzy nie pojechali, zostali w domach.
        Jak córka nie chce jechać to niech nie jedzie. Zdecydowanie bym nie zmuszała. Zresztą to koniec 6 klasy. Czas na integrację już minął. Jak się klasa nie zintegrowała to nie dziwne, że młodzież nie chce spędzać ze sobą czasu, którego nie musi.
    • solaris31 Re: Przymus szkolnej wycieczki 12.09.13, 10:48
      dla mnie te przymusy to trochę dziwne jednak są.

      chociaż z drugiej strony, równie idiotyczne jest, jak na wycieczkę jedzie częśc klasy, a częśc zostaje. żadno rozwiązanie nie jest dobre. w klasie córki była taka sytuacja, i naprawdę nie jest to fajne. i nie chodzi o kase, bo akurat rodzice przy forsie, ale o to, że z jakiegoś powodu dziecko jechać nie chce. bo powód jest zawsze.

      zachęcałabym dziecko, ale nie zmuszałabym.

      • k1234561 Re: Przymus szkolnej wycieczki 12.09.13, 11:54
        Sposób aby wycofać się w ostatniej chwili i wykręcić chorobą,dobry.Jednak z tą panią trochę ryzykowny ponieważ,w IV klasie koleżanka córki,naprawdę w wieczór poprzedzający wyjazd mocno się pochorowała.Matka tej dziewczynki zadzwoniła wieczorem do wychowawczyni,że jej dziecko jest w takim stanie,że pojechać nie może.Wychowawczyni wyraziła ubolewanie i obiecała tej matce,że wpłacone pieniądze jej odda,gdyż ona i tak rozlicza się po wycieczce z organizatorem za rzeczywistą liczbę dzieci,które w tej wycieczce brały udział.Efekt tego taki,że mama tej dziewczynki swoich 300 zł nie zobaczyła do dnia dzisiejszego.Upomniała się raz na zebraniu po wycieczce i wychowawczyni powiedziała,że odda.I nie oddała.Matka tamtej dziewczynki osoba niebiedna i dość honorowa nie poszła więcej upominać się o swoje pieniądze.Dlatego obawiam się,że jak ja wpłacę ok 400 zł,bo prawdopodobnie taki będzie koszt wycieczki, to zrobię piękny prezent pani wychowawczyni na koniec 6 klasy.
        Tak czy inaczej córki nie zamierzam zmuszać do wyjazdu.Ja też nie chciałabym na urlop jechać w towarzystwie osób,których nie lubię.To ma być miłe spędzanie czasu,a nie odrabianie pańszczyzny.
        • solaris31 Re: Przymus szkolnej wycieczki 12.09.13, 12:31
          nie, nie jest to dobry sposób. wycieczka jest opłacona, i niby jak pani miałaby wam oddac pieniądze? żaden touroperator nie odda kasy w takim wypadku, koszty rozkładają się na całość grupy i wtedy kto miałby dopłacić? reszta klasy, żebyś Ty dostała zwrot?

          prezent dla pani na koniec? no proszę Cię confused myślisz, że pani ma coś z takiej wycieczki?

          córki nie zmuszaj, ale zamiast kombinować, zastanów się, dlaczego dziecko nie chce jechać, co się stało, że nie jest lubiana w klasie i dlaczego grupa ją odpycha.
          • k1234561 Re: do solaris31 12.09.13, 14:44
            solaris31 napisała:

            wycieczka jest opłacona, i niby jak pani miałaby
            > wam oddac pieniądze? żaden touroperator nie odda kasy w takim wypadku, koszty
            > rozkładają się na całość grupy i wtedy kto miałby dopłacić? reszta klasy, żebyś
            > Ty dostała zwrot?
            >
            > prezent dla pani na koniec? no proszę Cię confused myślisz, że pani ma coś z takiej w
            > ycieczki?

            Nie przeczytałaś dokładnie tego co napisałam.Pani wychowawczyni wyraźnie powiedziała mamie chorej dziewczynki,że ODDA jej pieniądze,bo rozlicza się z organizatorem PO PRZYJEŹDZIE dzieci z wycieczki.Wtedy dokładnie wiedzą ile osób rzeczywiście,fizycznie było na tej wycieczce.Wpłaty całości dokonują rodzice przed wycieczką (jest podany konkretny termin),aby pani mogła zaraz po powrocie być może już na następny dzień uiścić opłatę.
            Ponieważ obiecała,że pieniądze odda i nie oddała,zatem ja też przypuszczam,że sytuacja w przypadku mojej osoby może się powtórzyć.Pani zbierze pieniądze przed wycieczką od 20 osób,zapłaci po wycieczce za 19 osób, a za tą jedną zamiast oddać rodzicowi weźmie sobie.Przynajmniej już raz tak było w tej klasie i z ta panią.Bo dla mnie jak obiecuję,że oddam tym bardziej pieniądze to taka obietnica jest święta.Dla tej pani nie.Jak widać powyżej ona MA coś z tej wycieczki.I to wymierną korzyść finansową.Ja nie zamierzam jej odpalić tak po prostu czterech stówek.Ale nie chcę i nie będę zmuszać dziecka do wyjazdu na wycieczkę na którą jechać nie ma ochoty. Nie chcę też aby pani zrobiła z córki tą przez którą cała klasa musi cierpieć nie jadąc na wycieczkę.
            • solaris31 Re: do solaris31 12.09.13, 19:22
              owszem, przeczytałam dokładnie. ale Ty chyba nie wink

              po pierwsze - nie wiesz, jakie są zasady organizacji wycieczek - na jakiejkolwiek byłam, ZAWSZE płaci się przed -a nie po. to, że pani powiedziała, że kasę odda - no cóż, głupio powiedziała. ale skoro powiedziała, powinna oddać, chocby z własnej kieszeni. tak, masz rację - słowo rzecz święta.

              ciekawam, niby co pani ma z tej wycieczki wink jakie profity i korzysci podejrzewasz?

              mnie denerwuje w Twoich postach to, co wyraźnie napisałam - kombinujesz, cudujesz - a nie zadajesz sobie podstawowego pytania - dlaczego dziecko nie chce jechac. myślę, że tym się powinnaś zająć na początek.

              a kombinacja po d tytułem - zapłacę, w ostatniej chwili wymówię się choroą i odzyskam pieniądze / bo pani inaczej je sobie przywłaszczy/ - sorry, ale dla mnie to piaskowica, a nie rozmowa dorosłych osób.
              • k1234561 Re: do solaris31 13.09.13, 02:47
                solaris31 napisała:
                po pierwsze - nie wiesz, jakie są zasady organizacji wycieczek - na jakiejkolw
                > iek byłam, ZAWSZE płaci się przed -a nie po. to, że pani powiedziała, że kasę o
                > dda - no cóż, głupio powiedziała. ale skoro powiedziała, powinna oddać, chocby
                > z własnej kieszeni. tak, masz rację - słowo rzecz święta.

                Wiem.Bo na niejednej już byłam i podobnie jak Ty wiem,że zwykle płaci się przed wycieczką za wszystko.Natomiast nie jestem nauczycielem,nie wiem na jakich preferencyjnych warunkach nasza pani załatwia finanse z biurem podróży.Może z racji tego,że korzystają ciągle jako szkoła z tego samego biura,mają jakieś szczególne przywileje?Nie wiem.Nie muszę tego wiedzieć.Fakt jest jeden i tu się z Tobą zgodzę,skoro wychowawczyni powiedziała,że kasę odda powinna oddać.Nie oddała.

                ciekawam, niby co pani ma z tej wycieczki wink jakie profity i korzysci podejrzew
                > asz?
                Nie podejrzewam tylko stwierdzam niezbity fakt,że z ostatniej wycieczki miała ok.300 stówek dla siebie.Miała,ponieważ obiecała tamtej mamie,że odda pieniądze,czyli miała do nich dostęp,nie musiała płacić z góry za wycieczkę tylko po przyjeździe (sama wychowawczyni to potwierdziła,że płaci po wycieczce) i spokojnie mogła tej matce te pieniądze oddać.Nie oddała.Z drugiej strony nikt też nie wymagał od niej żeby oddała te pieniądze.Ona sama z tym pierwsza wyskoczyła.
                Skoro z góry wiem,że nie mogę czegoś zrobić,bo jest to fizycznie niemożliwe to nie obiecuję ,że to zrobię.No magikiem - cudotwórcą nie jestem. wink Myślę,że tyle zdrowego rozsądku ma ok.40 -letnia kobieta jaką jest nasza wychowawczynią.

                mnie denerwuje w Twoich postach to, co wyraźnie napisałam - kombinujesz, cuduje
                > sz - a nie zadajesz sobie podstawowego pytania - dlaczego dziecko nie chce jec
                > hac. myślę, że tym się powinnaś zająć na początek.

                Nic nie kombinuję.Temat finansów i przytoczenia przeze mnie w/w sytuacji z chorą dziewczynką tuż przed wyjazdem na wycieczkę,był odpowiedzią na jedną z rad dawanych mi parę postów wyżej,że mogłabym pokombinować tak,że córka nie pojedzie w ostatniej chwili i wymyśli chorobę.Zresztą owa sprawa z nieoddanymi przez wychowawcę pieniędzmi,jest tu najmniej istotna.
                Dla mnie, jak słusznie zauważyłaś, powinno być i jest najbardziej istotne to, dlaczego córka nie chce jechać.Ale to tez już wyjaśniałam w pierwszym poście.Nie chce jechać bo:
                - ogólnie nie specjalnie lubi swoją klasę,nie są zgrani,zaprzyjaźnieni etc.
                - była już na 2 klasowych wycieczkach i zawsze wracała rozczarowana
                -na każdej klasowej wycieczce było nudno,nie robili nic ciekawego.Panie przeganiały ich ile się da aby zmęczyć,bo nic fajnego nie oglądali,nie robili.
                -Pani po wejściu do miejsca gdzie mieli spać,po przydzieleniu pokoi dzieciom zamykała za sobą drzwi i była głucha i ślepa na to co się wtedy działo.A dzieciaki grandziły ile wlazło.Do tego stopnia,że inni współlokatorzy,wczasowicze,goście musieli interweniować o zachowanie ciszy nocnej w recepcji.A która to recepcja dopiero interweniowała u pani wychowawczyni.
                Efekt dzieciaki zmęczone rano,niewyspane i przez cały dzień przeganiane na nowo.Moja córka już w drugim dniu miała dość.Należy do spokojnych dzieci,po 21,wolała raczej porozmawiać z koleżankami z pokoju leżąc w łóżku niż uskuteczniać gonitwy i wrzaski na korytarzu.Niestety nie dało się.Spać szli jak ostatni zadymiarz z ich klasy padł czyli ok.1-2 w nocy.
                Wcale jej się nie dziwię,że nie chce jechać.
                Tymczasem pani umyśliła sobie zastosować jakąś dziwną zasadę,albo wszyscy jadą albo nikt.I boję się tylko jednego i dlatego napisałam ten post,że jeśli córka będzie ta jedyną,która nie chce jechać to nie pojedzie cała klasa,a pani powie,że mogą podziękować koleżance,dzięki której wycieczka się nie odbędzie.To nie jest miłe i na miejscu córki nie chciałabym wtedy być.Atmosfera w klasie nie do pozazdroszczenia.
                • solaris31 Re: do solaris31 13.09.13, 10:20
                  zdecydowaną większość wycieczek szkolnych załatwia się tak, jak każdą inną wycieczkę. touroperator coś tam oferuje za taką lub inną kasę, i tyle. podajesz ilosć osób, zbierasz kasę, wpłacasz i jedziesz. jak ktoś nie jedzie - no sory, ale które biuro podróży zwraca kasę za niewykorzystany wyjazd?

                  co do jednego jesteśmy zgodne - skoro pani powiedziała, że kasę tamtemu dziecku odda, to powinna była to zrobić. natomiast Ty nie możesz być absolutnie pewna, że sobie te pieniądze zatrzymała, albo biuro podróży jej zwróciło, czy tez ma jakiekolwiek profity z tego tytułu. nie siedzisz w jej kieszeni, jesteś w sumie osobą bezstronną, i jeśli ktokolwiek powinien dochdozić swoich praw, to tamta matka. a, że była za mało asertywna - no cóż, jej kłopot.

                  biura podróży są bardzo cwane, i wcale takich cudownych warunków nie oferują, że o profitach dla szkół nie wspomnę. mój mąż niedawno jechal na wycieczkę z biura podróży / ze szkołą ofkors/, i był to jeden wielki kosmos za bardzo dużą kasę.

                  dlatego moja szkoła nie korzysta z usług biur, i organizujemy wycieczki sami. w szkole córki jest podobnie. i wszyscy są zadowoleni.

                  zapewniam, że wycieczka dla nauczyciela to jeden wielki koszmar. wiadomo, że opiekunów musi być więcej , bo jeden nauczyciel może mieć pod opieką 10-15 uczniów/ zależy gdzie się jedzie i z dziećmi w jakim wieku/. upilnowanie towarzystwa szczególnie nocą nie jest łatwe, zwłaszcza, jak grupa jest rozproszona po kilku/nastu/ pokojach. nauczyciel nie może byc wszędzie. podczas swojej ostatniej wycieczki pilnowałam dzieci do 5 rano, latałyśmy z koleżanką jak wariatki po 2 piętrach, żeby towarzystwo się zachowywało jak należy - ale nie mogłam być wszędzie w każdej chwili.

                  pisałam już tu gdzies, że idiotyczne jest stawianie sprawy - albo jada wszyscy, albo nie jedzie nikt. ale równie głupie jest wyszukiwanie sposobu wykręcenia się od wycieczki, skoro jest prostszy i łatwiejszy - moja córka nie jedzie, bo nie wyrażam na to zgody. powiedz pani, że jeśli się ośmieli zwalić winę na córkę za to, że wycieczka się nie odbyła, to spotkacie się w gabinecie u dyrektora.

                  i to w sumie kończy temat.
                  • mama303 Re: do solaris31 13.09.13, 14:00
                    solaris31 napisała:

                    > zapewniam, że wycieczka dla nauczyciela to jeden wielki koszmar.

                    niekoniecznie, znam osobiście jedną nauczycielkę nauczania początkowego ochoczą bardzo do wycieczek. Jak to mówi: w ten sposób za darmo zwiedziła całą Polskę.
                    • solaris31 Re: do solaris31 13.09.13, 18:15
                      opiekun zwykle ma wycieczkę za darmo. podobnie jak wejścia do muzeum itd. nic to nie jest dziwnego. ale sądzić,ż e nauczyciel na wycieczce zarabia, jest nonsensem wink
                      • mama303 Re: do solaris31 13.09.13, 19:09
                        solaris31 napisała:

                        > opiekun zwykle ma wycieczkę za darmo. podobnie jak wejścia do muzeum itd. nic
                        > to nie jest dziwnego. ale sądzić,ż e nauczyciel na wycieczce zarabia, jest non
                        > sensem wink

                        nikt nie mówi że zarabia, ale zwiedza za darmo smile sama byłam kiedys jako opiekun, fajna sprawa.
                  • jagabaga92 Re: do solaris31 13.09.13, 14:14
                    >wycieczka dla nauczyciela to jeden wielki koszmar

                    Myśle, że o ten "koszmar" łatwiej w klasach późniejszych, aniżeli w I-III. Ale i tak najwięcej zależy od posłuchu, jaki wychowawca wyrobi sobie u dzieci.
                    • angazetka Re: do solaris31 13.09.13, 15:48
                      W klasach I-III masz koszmar innego rodzaju - jak upilnować stado dzieci, nie zgubić etc. I nie oszaleć od natężenia dźwięków.
    • jusytka Re: Przymus szkolnej wycieczki 12.09.13, 13:32
      Gdyby moje dziecko nie chciało jechać na wycieczkę, to by nie pojechało i nikt nie byłby w stanie mnie do tego przymusić, bo nie ma to żadnego sensu.
      Natomiast dziwne jest to, że nie chce jechać, generalnie dzieci są bardzo chętne na wszelkie wycieczki. Całe szczęście, że to już ostatni rok. Oby w gimnazjum miała więcej szczęścia do wychowawczyni i dzieci/młodzieży w klasie. U mojego starszego syna tak właśnie było, z beznadziejnej klasy w podstawówce i od beznadziejnego wychowawcy trafił w gimnazjum do super klasy ze świetnym wychowawcą.
    • mama303 Re: Przymus szkolnej wycieczki 13.09.13, 09:00
      jesli klasa jakoś tak mało zgrana to pewnie nie tylko Twoja córka nie pojedzie. Ja bym dziecka nie zmuszała a w rozmowie z panią odbiłabym piłeczkę, że szkoda że nie zgrała klasy przez 3 lata.
      Swoją drogą pani chyba nie bardzo sie chce jechac na tę wycieczkę, jeśli stawia takie warunki wink
    • tijgertje Re: Przymus szkolnej wycieczki 14.09.13, 10:03
      poprosilabym wychowawczynie o pokazanie konkretnego przepisu w regulaminie szkolnym okreslajacego obowiazkowe uczestnictwo w wycieczkach. pewnie, ze latwiej jest zorganizowac wycieczke jak jada wszyscy, bo nie trzeba sie glowic, co zrobic z tymi niejadacymi (teoretycznie powinni wtedy normlanie isc do szkoly), ale takie stawianie sprawy to grube przegiecie. moze z innymi rodzicami pogadac i namowic wychowawczynie na 2-3 jednodniowe wyjazdy zamiast jednej dlugiej wycieczki? dla dzieci ciekawsze urozmaicenie roku szkolnego, znacznie nizsze koszty, bo odpadaja noclegi i dla opiekunow mniejsze obciazenie. Jak sie chce, to sie da, w calej Polsce mozna mnostwo na takich jednodniowych wycieczkach robic, wyjechac wczesnie, wrocic pozno i zorganizowac czas tak, zeby dzieciaki nie mialy czasu sie nudzic. Trzeba tylko chciec.
      • gabbiano Re: Przymus szkolnej wycieczki 16.09.13, 14:07
        W mojej szkole (państwowa, duże miasto) nigdy wszystkie dzieci nie były na wycieczce, a w klasach 1-3 jeździły dwa razy w roku, teraz w 4-6 jeden raz w roku. W roczniku są 2 klasy i zawsze jadą razem. Klasy są liczne 30-33 osoby trudno byłoby warunkować wyjazd 100% frekwencją. Powody są różne – finansowe, zdrowotne, emocjonalne, nie bo nie itp. Rodzice ileś tam przed wycieczką deklarują czy dziecko jedzie czy nie i już. Wychowawczyni zachęca dzieci do wyjazdów, bo integrują one klasy, ale nie ma przymusu. Dzieci, które nie wyjeżdżają mają zapewnione przez szkołę zajęcia (bo muszą realizować obowiązek szkolny), z tego co wiem mają chodzić z inną klasą lub do świetlicy. Przeważnie jednak ci co nie pojechali zostają w domach. A propos zwrotu kosztów wycieczki, to moja córka raz rozchorowała się poważnie dwa dni przed wyjazdem. Pożegnałam się już z kwotą ok. 350 zł za ww wycieczkę, ale wychowawczyni poinformowała mnie, że ona rozlicza się za wycieczkę tuż przed wyjazdem, czy zaraz po wycieczce i zwróci mi pieniądze. Rzeczywiście zaraz po wycieczce, ku mej radości oddała mi całą kwotę, czyli można. Pewnie zależy to od sposobu współpracy z biurami organizującymi takie wycieczki.
    • camel_3d pogadac z rodzicami i z pania... 16.09.13, 14:16
      sa pewnei jakies zebrania...

      ja bym pogadal i przypomnial, ze nie ma obowiazku jezdzenia na wycieczki.. choc z drugiej strny..jezeli jedno dziecko nie pojedzie..to potem moze czuc sie odrzucone..

      przymusu nei powinno byc, a juz nie taki o jakim pisalas, bo jezeli zrezygnuje tylko jedna osoba i wycieczka nie wypali, to cala klas bedzie te osobe szczerze nienawidzila.. a jezeli jeszcz enauczycielka wredna i powie ze to przez tego i owego..to juz kleska..

      ja bym z pania porozmawial najpierw..w czym problem zeby pojechala i cala klasa -1
      • hanna26 Re: pogadac z rodzicami i z pania... 17.09.13, 00:40
        choc
        > z drugiej strny..jezeli jedno dziecko nie pojedzie..to potem moze czuc sie odr
        > zucone..
        >

        Camel, czy Ty aby na pewno przeczytałeś post, na który odpowiadasz? wink Chodzi o wycieczkę szóstoklasistów, która ma się odbyć w czerwcu, czyli pod koniec szóstej klasy. Kiedy oni mieliby czas, żeby dziewczynę odrzucić, znienawidzieć itp.?

        Do autorki wątku: Żaden nauczyciel nie ma prawa zmuszać dzieci do jakichkolwiek płatnych imprez. Jeżeli to robi, szkoła może mieć poważne kłopoty w Kuratorium, wystarczy sprawę zglosić. Przynajmniej tak było ok. cztery lata temu, gdy moja najstarsza - obecnie piątoklasistka chodziła do pierwszej klasy. Ona też nie chciała jechać na wycieczkę - pięciodniową Zieloną Szkołę. Klasę bardzo lubiła, natomiast bała się pani i z tego powowdu nie chciała jechać. Takich dzieci było kilkoro - wszystkie odmówiły wyjazdu z powodu strachu przed wiecznie wrzeszczącą wychowawczynią. Zadzwoniłyśmy z mamami do Kuratorium, tam nas poinformowano o naszych prawach. Nie było żadnego problemu, ja po prostu zrobiłam to, co nam poradzono w Kuratorium: powiedziałam pani, że dziecko nie jedzie, taka jest moja decyzja i nie mam zamiaru się z niej tłumaczyć. Pani była wkurzona, ale to była połowa czerwca, po wakacjach zapomniała o wszystkim.
        Aha, nasze dzieci nie chodziły w tym czasie do szkoły, ja napisałam córce krótkie usprawiedliwienie, też nie wdając się w szczegóły.
        • k1234561 Re: pogadac z rodzicami i z pania... 17.09.13, 11:38
          Dzięki Hanna też tak właśnie zrobię.Bez zbędnego tłumaczenia powiem pani,że nie wyrażam zgody na wyjazd córki i koniec.Nie muszę przecież się tłumaczyć.
          Gorzej tylko jak pani powie,ze w takim razie musi odwołac wycieczkę.No,ale myślę,że i z tym sobie poradzę.Tym bardziej,że będzie to już niemal koniec 6-klasy.Dzieciaki będą już myslami na wakacjach.
          • solaris31 Re: pogadac z rodzicami i z pania... 17.09.13, 12:07
            a niech sobie mówi. to podpada pod szantaż emocjonalny wink

            pisałam Ci już wczesniej, że zamiast kombinowania, po prostu wystarczy nie wyrazić zgody na wycieczkę. masz do tego prawo i nie musisz się tłumaczyć.
        • annes67 Re: pogadac z rodzicami i z pania... 17.09.13, 11:46
          hanna26 napisała:


          >

          > Do autorki wątku: Żaden nauczyciel nie ma prawa zmuszać dzieci do jakichkolwiek
          > płatnych imprez. Jeżeli to robi, szkoła może mieć poważne kłopoty w Kuratorium
          > , wystarczy sprawę zglosić....................... ja po prostu zrobiłam to, co nam
          > poradzono w Kuratorium: powiedziałam pani, że dziecko nie jedzie, taka jest mo
          > ja decyzja i nie mam zamiaru się z niej tłumaczyć.
          >
          >



          Oo, ciekawe, ciekawe..ja juz dawno nie tel. do kuratorium, Dosyć już naszumiałam...ale tez tak wyczułam ze nie można nikogo zmuszać.
          W zeszłym roku gdy odmówiłam wycieczki pani go po prostu zmusiła. mówiła :ale nie można nie jechać -MUSISZ! "
          i dlatego ,ze dziecko czuło się naciskane przyparte do muru odpuściłam, ale w tym roku nie mam zamiaru się tłumaczyć...i znowu wystaje z owczego stada.
          napisałam ,ze nie pojedzie( choc dodadałam -ze względu na koszt )-

          Przykro mi, ale to pani bez konsultacji z nami zażądała wpłaty i bez dyskusji. Moze teraz inne dzieci będą musiały dopłacić po parę złotych co zapewne pani napisze każdemu w dzienniczku: ...z powodu ,ze jedno dziecko nie pojechało. ( a rodzice być może westchną," no tak, znowu ta bidula")



          ============0=0=0=080=0=0=0==========
          • annes67 Re: pogadac z rodzicami i z pania... 17.09.13, 20:46
            ....i spieszę dodać że wiele sie nie pomyliłam.

            >.("..z powodu ,ze jedno dziecko nie pojechało.
            > rodzice być może westchną," no tak, znowu ta bidula")

            właśnie dostałam wiadomosc ze pani powiedziała wszem wobec dzieci ze "X -uś nie pojedzie bo nie ma pieniążków"...nie do wiary?..a jednak...a możę powinnam się wkurzyć...?
            nie...mnie już nic nie zdziwi ...szum robiłam 3 lata ...już wiem ze to walka z wiatrakami.( typu jeden krok do przodu dwa do tyłu)
            • wrzesniowamama07 Re: pogadac z rodzicami i z pania... 18.09.13, 10:01
              We wszystkich szkołach, które znam, dzieci z rodzin w których jest trudna sytuacja materialna mogą liczyć na sfinansowanie wycieczki. Załatwia się to przez szkolną Radę Rodziców, lub - jeśli chodzi o mniejsze pieniądze - w ramach klasy.

              Wymaga to jednak z obu stron dobrej woli. Chyba paradoksalnie większej ze strony rodzica, którego nie stać na zapłacenie za wycieczkę, bo musi iść do wychowawczyni wcześniej (na pierwszym zebraniu?) lub porozmawiać z kimś z trójki klasowej o swojej sytuacji.

              W przypadku małych dzieci i wycieczek jednodniowych koszty nie są zwykle kosmiczne, i w klasie dziecka mojej przyjaciółki rodzice (w klasie) zadeklarowali pokrywanie kosztów dla trójki dzieci (klasa liczy 27 osób). Wychodzi na oko tak, że jak wycieczka przy 100 proc. płacących kosztowałaby 50 złotych, 24 osób płaci po 60 złotych (jak coś braknie, dokładane jest z komitetowego).

              W gimnazjum i liceum - pisałam o tym kiedyś na forum - na droższe wycieczki klasa zbiera przez cały rok, częściowo dokładają się rodzice, ale wychowawca od razu powiedział, że nie dopuszcza możliwości, żeby ktoś nie pojechał ze względu na koszty i tak ułożyli razem plan zarabiania (włączając w to samych zainteresowanych), że bez problemu sfinansowali tygodniową eskapadę do Włoch czy Hiszpanii (już nie pamiętam) dla całej klasy.

              Rodzice powinni mieć świadomość, że wycieczka klasowa to nie wyciągarka pieniędzy. Nawet jeśli z punktu widzenia rodzica niewiele dziecko na takiej wycieczce skorzysta, samo wyprawa i sytuacje, z którymi musi się zmierzyć (w pozytywnym i negatywnym wymiarze), są wartością.
              • annes67 Re: pogadac z rodzicami i z pania... 18.09.13, 14:12
                no to pięknie...ale u nas pani wie kto jak ma, a jednak przymus jest ...czy to ja mam wstać na zebraniu i poprosić o zrzute na moje dziecko...?

                w tym wypadku koszt wycieczku był po prostu relatywnie zbyt wysoki jak na atracje i tyle. n a główną wycieczke staram sie dawać.
                • wrzesniowamama07 Re: pogadac z rodzicami i z pania... 18.09.13, 14:21
                  Nie na zebraniu. Nie znam stosunków w klasie twojego dziecka, piszę o przykładach, w których rodzice potrzebujący wsparcia w sfinansowaniu takich imprez mogą/chcą/potrafią się komunikować z nauczycielem/trójką klasową. Poza zebraniem, nie publicznie.
        • camel_3d sorry 17.09.13, 12:01
          zapomnialem, te reza szkola podstawowa konczy sie po 6 klasie smile)




          > Camel, czy Ty aby na pewno przeczytałeś post, na który odpowiadasz? wink Chodzi o
          > wycieczkę szóstoklasistów, która ma się odbyć w czerwcu, czyli p
          > od koniec szóstej klasy. Kiedy oni mieliby czas, żeby dziewczynę odrzucić, znie
          > nawidzieć itp.?
    • a-lfa Re: Przymus szkolnej wycieczki 18.09.13, 08:08
      Przymusu wycieczkowego być nie może. Bo to absurd. Wycieczka kosztuje trochę kasy i w związku z tym jeśli to nie jest przypadek szkoły prywatnej gdzie nie chodzi nikt którego rodzice nie zarabiają minimum średniej krajowej na rękę miesięcznie to o takich których po prostu na taką imprezę nie stać trudno nie jest. Dlatego mowy nie ma o przymusie. I sugerowałbym, to uświadomić Pani i to szybko. A groźbami się nie przejmować to końcówka 6 klasy i będzie wiele innych problemów przy których wycieczkowy problem będzie mało istotny.
    • cemiranda Re: Przymus szkolnej wycieczki 14.04.19, 09:46
      zwolnienie lekarskie wink
      • mysiaapysia Re: Przymus szkolnej wycieczki 14.04.19, 19:55
        Bez przesady. Nie ma prawnego przymusu wyjazdu na klasową wycieczkę. Odmawiasz i już - a właściwie nie wpłacasz pieniędzy i nie wydajesz pisemnej zgody. Finał. Rodzic jest dorosłym człowiekiem i powinien być uodporniony na psychiczne manipulacje.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka