pasik 04.04.14, 09:50 Najnowsza odsłona badań PISA pokazuje, że nasza młodzież nie radzi sobie z codziennymi problemami radość była kilka miesięcy temu Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
ewa_mama_jasia Re: Szkoło, mamy problem z rozwiązywaniem problem 04.04.14, 10:09 Jak się uczy pod testy....... Odpowiedz Link Zgłoś
b_y Re: Szkoło, mamy problem z rozwiązywaniem problem 04.04.14, 10:13 pewnie, że mają problem... niestety nadal w większości szkół nauka polega na tym, że nauczyciel dyktuje lekcje, a uczniowie piszą dyktowany tekst do zeszytu.. potem wykuwają na pamięć... zero samodzielności... także bardzo dużo rodziców wyręcza dzieci we wszystkim.. ostatnio na zebraniu szkolnym mieliśmy dyskusję na ile dzieci są przygotowane do wyjazdu na zieloną szkołę, bo niektóre dzieci w 2kl nie są zupełnie samodziele i są wyręczane (nawet z myślenia) przez rodziców... więc nie zwalajmy winy tylko na szkołę jak mają poradzić sobie z biletomatem, jak niektórzy z nich nie wiedzą nawet jak bilet wygląda.. w podstawówce (6 lat) podwożeni samochodem pod drzwi szkoły... w gimnazjum to samo... codziennie rano widzę jak gromada rodziców z dziećmi wsiada do samochodu aby zawieźć dziecko do szkoły znajdującej się na tym samym osiedlu - max 500 m... Odpowiedz Link Zgłoś
baz12 Re: Szkoło, mamy problem z rozwiązywaniem problem 04.04.14, 11:08 Moje dziecko ( 1 klasa) jest samodzielne, ale biletu w biletomacie w życiu nie kupowało, ja również :0 ( a mam 40 lat). Nie każdy jeździ komunikacją miejską a jeśli jeździ często to ma z reguły bilet miesięczny więc tu akurat przykład z biletomatem nietrafiony. Odpowiedz Link Zgłoś
truscaveczka Re: Szkoło, mamy problem z rozwiązywaniem problem 04.04.14, 12:29 Przypomina mi to niegdysiejszy wątek na forum, w którym matka była wzburzona, że dziecko zostało zakwalifikowane jako opóźnione w mowie, bo nie rozpoznało na obrazku szafy i zegara, a oni nie mają takich rzeczy w domu. Biletomat ma na sobie instrukcję. Jak kupisz konsolę do gier albo malakser to tez czytasz instrukcję, jeśli intuicyjnie nie umiesz zamontować/obsłużyć. I dowiadujesz się, jak pociachać warzywa na pożądaną grubość. W konfrontacji z nowym urządzeniem musisz umieć wybrnąć / zrealizować potrzebę/zamiar i już. Jak nie umiesz, to nie znaczy, że masz własne auto i biletomatu na oczy nie widziałaś, tylko że kiepsko ci idzie rozwiązywanie problemów. Odpowiedz Link Zgłoś
baz12 Re: Szkoło, mamy problem z rozwiązywaniem problem 04.04.14, 12:56 Skoro na biletomacie jest instrukcja to nie ma chyba problemu z zakupem biletu. Wystarczy umieć czytać ze zrozumieniem. Odpowiedz Link Zgłoś
ewa_mama_jasia Re: Szkoło, mamy problem z rozwiązywaniem problem 04.04.14, 14:27 A miało sie odejść od uczenia encyklopedycznego na rzecz umiejętności wyszukiwania informacji i wykorzystania jej w praktyce. A tu ani tego, ani tego. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Szkoło, mamy problem z rozwiązywaniem problem 04.04.14, 10:16 A w realnym życiu często kupujesz bilet tak na papierze czy ustawiasz głośność w MP3? Odpowiedz Link Zgłoś
b_y Re: Szkoło, mamy problem z rozwiązywaniem problem 04.04.14, 10:46 triss_merigold6 napisała: > A w realnym życiu często kupujesz bilet tak na papierze czy ustawiasz głośność > w MP3? W realnym życiu bardzo często kupuję bilety (na wszelkie środki transportu).. ustawiam głośność parę razy dziennie... Odpowiedz Link Zgłoś
tusia-mama-jasia Re: Szkoło, mamy problem z rozwiązywaniem problem 04.04.14, 10:55 Bilet codziennie No dobra, na autobusy mam miesięczny, ale pociągami jeżdżę kilka razy w miesiącu, a czasem kilka razy w tygodniu. I tak, uważam, że to kalectwo, jeśli nastolatek nie umie biletu kupić, bo wiecznie od auta rodziców uzależniony i w życiu niczym innym nie podróżował /a znam takich niestety, to nie jest mój ironiczny żart.../. MP3 nie mam i akurat tego nie uważam za niezbędne do życia, nie zauważyłam też w codzienności, żeby akurat z takimi rzeczami nastolatki miały problem. A z tą niesamodzielnością przedmówca /przedmówczyni? / też ma słuszność - dyskusje na temat samodzielnego wyjazdu drugoklasistów, rozważania, czy dadzą radę kanapkę posmarować (!!!), umyć włosy, zasznurować buty, przejść 6km trasę albo wytrzeć się po basenie - to wszystko przeraża... znacznie bardziej niż nieumiejętność ustawienia basów w mp3. Rodzice wypożyczają i oddają za dzieci książki do biblioteki /chwała za to, że ich chociaż do tej biblioteki zapisali..../, rodzice kupują loda na wakacjach /gdzieżby wczesnoszkolniak sam poszedł dać pieniążka i wybrać smak gałki, nie da rady przecież!/. Licealista /tak, to nie pomyłka, licealista, a nie gimnazjalista/, któremu rodzice piszą i zanoszą podanie o przyjęcie do szkoły, a nawet papiery do dziekanatu uniwerku to już szczyt żenady, którą nawet komentować trudno /dodajmy, że gość nie połamał nóg, nie przebywał poza miastem, nie jest niepełnosprawny/. "Bo on nie będzie wiedział, co powiedzieć" - mówi mama omc studenta. Noż kurka wodna! To niestety wszystko przykłady z życia, widziane i słyszane osobiście, nie z literatury i nie z trzeciej ręki. Żadna z tych rzeczy powyższych nie przekracza możliwości 7-latka /jesli skreślić pisanie podania i dziekanat zamienić na sekretariat szkoły, w którym jakiś świstek trza oddać/, a jednak... To nie jest wina szkoły. To nie jest wina wkuwania pod testy /choć jestem przeciwna takowemu z całego serca/. To jest kalectwo, które niestety niektórzy z nas sami pielęgnują we własnych dzieciach począwszy od butów tylko na rzepy, przez wycieczki tylko autem pod samiutkie drzwi aż po wyręczanie w sprawach urzędowych. Odpowiedz Link Zgłoś
agni71 Re: Szkoło, mamy problem z rozwiązywaniem problem 04.04.14, 11:03 dy > skusje na temat samodzielnego wyjazdu drugoklasistów, rozważania, czy dadzą rad > ę kanapkę posmarować (!!!), umyć włosy Masz chłopca, prawda? Poradzenie sobie z umyciem dłuuugich włosów przez 7-8-latke nie jest takie łatwe. I tak, jednym z argumentów na nie jeśli chodzi o wyjazd kolonijny mojej drugoklasistki latem, było to, że córka ani sobie dobrze nie umyje włosów, ani ich dobrze nie rozczesze. Wyobraźnia podsuwa mi wizję kołtuna, który po powrocie można by tylko ściąć przy skórze. Odpowiedz Link Zgłoś
niktmadry Re: Szkoło, mamy problem z rozwiązywaniem problem 04.04.14, 12:26 Moja córka w ubiegłe wakacje 7-latka ma włosy do pośladków. Nie wnikam w to jak je myła ale tygodniowy wyjazd bez mamy włosy przeżyły. Myła sama,czesała się różnie - czasami któraś z koleżanek ją rozczesywała, czasami wychowawczyni a czasami ona sama. Na moje i jej szczęście nie widziałam tych fryzur. Wróciła do domu, umyłyśmy włosy porządni i żyje nadal. Nie wyobrażam sobie rezygnować z wakacji przez włosy. Odpowiedz Link Zgłoś
agni71 Re: Szkoło, mamy problem z rozwiązywaniem problem 04.04.14, 16:39 Ależ nie ma mowy o rezygnacji z wakacji. Jeździmy, póki co, rodzinnie. Może to argument od czapy, ale ja na pierwsze kolonie pojechałam w wieku 11 lat, i żyłam wtedy, i żyję teraz Córka ma trudne włosy, bardzo skłonne do plątania. Myśle, że jak w wieku 8 lat nie pojedzie jeszcze na kolonie, to nie odciśnie to na niej niezatartego piętna Odpowiedz Link Zgłoś
fogito Re: Szkoło, mamy problem z rozwiązywaniem problem 04.04.14, 17:14 Wagni71 napisała: > Ależ nie ma mowy o rezygnacji z wakacji. Jeździmy, póki co, rodzinnie. Może to > argument od czapy, ale ja na pierwsze kolonie pojechałam w wieku 11 lat, i żyła > m wtedy, i żyję teraz > > Córka ma trudne włosy, bardzo skłonne do plątania. Myśle, że jak w wieku 8 lat > nie pojedzie jeszcze na kolonie, to nie odciśnie to na niej niezatartego piętna > Kolonie to mi sie tylko z koszmarem kojarzą. Przereklamowany sposób spędzania wakacji przez dzieci. Byłam raz w wieku 9 lat i odchorowalam to. Tyle wulgaryzmow to sie to sie przez całe późniejsze życie nie nauczyłam. O wysypce z nerwów nie wspominając. I nie dzwoniłam bynajmniej do mamy z płaczem. Następny raz pojechalm na obóz harcerski w wieku 14 lat i to tez była porażka. Chyba nie nadaje sie na spędzanie czasu w dużej grupie i robienia wszystkiego na gwizdek. I to wieczne czekanie na maruderow i te okropne łazienki... Jak dla mnie meka a nie wakacje. Odpowiedz Link Zgłoś
agni71 Re: Szkoło, mamy problem z rozwiązywaniem problem 04.04.14, 19:20 Ja przyznaję tez nie przepadałam nigdy (tez mam alergię na duże spędy i robienie różnych rzeczy na komendę , ale pewnie dzieci kiedys wyślę, może im sie spodoba? Odpowiedz Link Zgłoś
jakw Re: Szkoło, mamy problem z rozwiązywaniem problem 04.04.14, 20:44 No cóż, ja pojechałam mając lat 8. Wywarły na mnie takie wrażenie, że odmówiłam raz na zawsze jeżdżenia na kolonie. Starsza córka pojechała mając lat 11. Tęskniła. Ale potem jeszcze parę razy pojechała. Odpowiedz Link Zgłoś
fogito Re: Szkoło, mamy problem z rozwiązywaniem problem 04.04.14, 12:27 Polskie szkoły nie uczą myśleć. One sprawdzają tylko wiedzę nauczona lub nie w domu. Dzieciaki wkuwaja od najmłodszego, ale nie umieją tej wiedzy wykorzystać. I te badania pięknie to pokazują. Odpowiedz Link Zgłoś
tusia-mama-jasia Re: Szkoło, mamy problem z rozwiązywaniem problem 04.04.14, 12:37 > Polskie szkoły nie uczą myśleć. One sprawdzają tylko wiedzę nauczona lub nie w > domu. Dzieciaki wkuwaja od najmłodszego, ale nie umieją tej wiedzy wykorzystać. > I te badania pięknie to pokazują. Ale tego dziecko nie nauczy się w samej szkole, choćby szkoła była ze złota. Wykorzystanie życiowej wiedzy w praktyce to jest to, czego uczymy się w domu, w codzienności, w załatwianiu różnych spraw z rodzicami. A jakże ich się nauczyć, kiedy tylu znanych mi rodziców wyznaje zasadę "podrzucę dziecko dziadkom/niani, bo muszę załatwić coś w urzędzie/u szewca/w pralni/banku/na poczcie". Ja rozumiem, że dla dziecka to może nie jest super atrakcyjne, a dla rodzica odpowiadanie na 1000 pytań małolata w ferworze codziennych spraw załatwianych z zegarkiem w ręku nie jest może szczytem komfortu, ale małolat w taki właśnie sposób uczy się gdzie jakie sprawy się załatwia, jak się zachować, co powiedzieć, jak organizować czas. I że życie nie z samych atrakcji się składa. To też element wychowania do życia w społeczeństwie i tego szkoła za nas nie zrobi. Odpowiedz Link Zgłoś
fogito Re: Szkoło, mamy problem z rozwiązywaniem problem 04.04.14, 13:08 tusia-mama-jasia napisała: > > Ale tego dziecko nie nauczy się w samej szkole, choćby szkoła była ze złota. Mam syna w systemie brytyjskim, więc widzę jak dramatyczna jest różnica w podejściu do nauczania dzieci w porównaniu z polskim systemem, który utkwil w XIX wieku i nic go ruszyć nie może. Śmiem więc twierdzić, ze jednak od szkoły szalenie dużo zależy, bo w tej szkole dzieciaki spędzają pól życia. I jakby nie było nasiakaja nią doszczętnie. Syn od wieku 6 lat uczy sie wykonywać zadania polegające na planowaniu, myśleniu i rozwiązywaniu problemów. Wiedza książkowe to tylko punkt wyjścia do nauki a nie jej koniec. Wy > korzystanie życiowej wiedzy w praktyce to jest to, czego uczymy się w domu, w c > odzienności, w załatwianiu różnych spraw z rodzicami. Ale w większości rodzice są niewydolno wychowawczo i nie spędzają czasu z własnymi dziećmi, bo nie daj Boże musieliby sami zacząć myśleć. I wtedy jedyna nadzieja w szkole. A jakże ich się nauczyć, > kiedy tylu znanych mi rodziców wyznaje zasadę "podrzucę dziecko dziadkom/niani, > bo muszę załatwić coś w urzędzie/u szewca/w pralni/banku/na poczcie". Ja rozum > iem, że dla dziecka to może nie jest super atrakcyjne, a dla rodzica odpowiadan > ie na 1000 pytań małolata w ferworze codziennych spraw załatwianych z zegarkiem > w ręku nie jest może szczytem komfortu, ale małolat w taki właśnie sposób uczy > się gdzie jakie sprawy się załatwia, jak się zachować, co powiedzieć, jak orga > nizować czas. I że życie nie z samych atrakcji się składa. Święta racja, mamy niewydolne wychowawczo pokolenie rodziców i niewydolne szkoły. Będziemy Azjatom buty czyścić, albo w UK na zmywaku pracować. > To też element wychowania do życia w społeczeństwie i tego szkoła za nas nie zr > obi. No nie. Ale jak kuleja oba elementy kształcenia i wychowania to dramat. Odpowiedz Link Zgłoś
kajka271 Re: Szkoło, mamy problem z rozwiązywaniem problem 04.04.14, 12:39 to nie szkoła ma uczyć rozwiązywania problemów, albo nie tylko szkoła. Rodzice wszystko robia za dzieci i myślą, że szkoła nauczy je życia. Sami uczmy nasze dzieci, a nie wymagajmy tego od innych Naprawdę 8-9 latki nie umieją same sie uczesać czy umyć włosów??? moja córka ma 5lat, długie włosy i sama je myje... i sama się czesze... oczywiście na tym etapie ja to kontroluję, poprawiam itp, jak przyjdzie z przedszkola, gdzie w ciągu dnia robiła sama sobie kitki to wygląda komicznie, ale próbuje robić to sama. A jak nie zacznie próbować, nie zrobi tego 100raz źle, to się nie nauczy. Czegoś Jaś się nie nauczy, tego Jan nie będzie umiał Nic sie jej nie stanie, jak przez 2 tygodnie niedokładnie te włosy umyje... albo źle rozczesze Tak samo z butami... ok, mój 9latek tez narzeka na wiązanie sznurowadeł, ale jak zawiąże je jeszcze 1000 razy to bedzie umiał to perfekcyjnie. Jeśli po pierwszym marudzeniu kupie mu buty tylko na rzepy to będzie znał wiązanie tylko w teorii... może to sposób na interes, eleganckie buty dla biznesmanów na rzepy Za 15lat będą jak znalazł Odpowiedz Link Zgłoś
tusia-mama-jasia Re: Szkoło, mamy problem z rozwiązywaniem problem 04.04.14, 12:49 > ... może to sposób na interes, eleganckie buty dla biznesmanów na rzepy > Za 15lat będą jak znalazł LOL! ale się usmiałam Odpowiedz Link Zgłoś
fogito Re: Szkoło, mamy problem z rozwiązywaniem problem 04.04.14, 13:16 kajka271 napisała: > Tak samo z butami... ok, mój 9latek tez narzeka na wiązanie sznurowadeł, ale ja > k zawiąże je jeszcze 1000 razy to bedzie umiał to perfekcyjnie. Jeśli po pierws > zym marudzeniu kupie mu buty tylko na rzepy to będzie znał wiązanie tylko w teo > rii... może to sposób na interes, eleganckie buty dla biznesmanów na rzepy > Za 15lat będą jak znalazł Organiczne nie cierpię butów ze sznurowadlami. Uważam, ze kiepsko wyglądają i dlatego nie kupuje takowych. Pomimo, ze nie mam problemów z wiazaniem. Uwielbiam buty wsuwane i na zamki. Sznurowadla mnie irytują kiedy tak wiszą nie wiedzieć czego Odpowiedz Link Zgłoś
jakw Re: Szkoło, mamy problem z rozwiązywaniem problem 04.04.14, 20:53 >moja córka ma > 5lat, długie włosy i sama je myje... i sama się czesze... oczywiście na tym et > apie ja to kontroluję, Ciekawe jak by wyglądała gdybyś niekontrolowała.. Starsza, jak pamiętam, to sama włosy zaczęła myć tak naprawdę mając lat 11. Wcześniej nie potrafiła umyć sobie głowy tak, żeby nie nalać sobie czegoś do oczu. Młodsza myje sobie od pewnego czasu sama, choć do wieku 11 lat sporo jej jeszcze brakuje. Bo woda z szamponem w oczach jej nie przeraża. Za to nie umie wiązać butów. W sumie panie nie muszą mieć wiązanych butów > ok, mój 9latek tez narzeka na wiązanie sznurowadeł, ale ja > k zawiąże je jeszcze 1000 razy to bedzie umiał to perfekcyjnie. To za rok czy dwa... Odpowiedz Link Zgłoś
tusia-mama-jasia Re: Szkoło, mamy problem z rozwiązywaniem problem 04.04.14, 12:30 Tak, mam chłopca, ale też właśnie o chłopcach była mowa... I o samym umyciu, bo panie od razu zapowiedziały, że w płukaniu i rozczesaniu pomagają w razie potrzeby, zwłaszcza długowłosym dziewczynkom. Odpowiedz Link Zgłoś
truscaveczka Re: Szkoło, mamy problem z rozwiązywaniem problem 04.04.14, 12:32 Ja mam córkę. I sobie razi z myciem włosów. Tak samo jak z ugotowaniem zupy, odkurzaniem, kupowaniem biletu w biletomacie czy powiedzeniem lekarzowi, jak się czuje (mimo, że jest nieśmiała). Kołtun się bosko rozczesuje dzięki psikanej odżywce. Którą sobie sama aplikuje, a poza tym kupiła sobie dobry szampon i włosy mniej się jej plączą. Tak. Ma 8 lat. Odpowiedz Link Zgłoś
tusia-mama-jasia Re: Szkoło, mamy problem z rozwiązywaniem problem 04.04.14, 12:47 No właśnie, 8-latek może sobie z tym radzić. A z tym lekarzem dobry przykład - kiedyś już epistołę pisałam o rodzicach rozpinających suwak 10-latkowi, żeby rozebrał się do badania i mamie odpowiadającej na pytania skierowane do maturzysty. To nie jest wina szkoły, co by nie mówić... To że wczesnoszkolne dzieci nie potrafią nic zrobić w domu - też nie jest winą szkoły. Zdziwiło mnie zdziwienie wyrażone przez znajomych, gdy z rozmowy wynikło, że mój 7-letni syn przygotował dla nas śniadanie/kolację jak byłam chora, że posprzątał swój pokój używając szmatki do kurzu i odkurzacza, że załatwia w pobliskim sklepie jakieś zakupy, nastawia pranie itd. Kurczę, robi to wszystko od 2 lat, czyli dłużej niż chodzi do szkoły, a czemuż by nie, już dawno zapomniałam, że można się tym dziwić i zachwycać. Wie, że zapomniany przepis znajdzie w książce kucharskiej, potrafi zaplanować wycieczkę używając mapy, posługuje się katalogiem w bibliotece, no normalne, życiowe sprawy, nie żadne cuda. Nie oczekuję od niego mycia okien i prasowania, podróżowania autobusem samemu ani zaplanowania zakupów i menu na cały weekend, ale wiem, że biorąc udział w różnych rzeczach jako obserwator, potem pomocnik, a potem pełnoprawny uczestnik nauczy się wszystkiego. Wystarczy dać szanse i zapomnieć o haśle "ja to zrobię, będzie szybciej"... Odpowiedz Link Zgłoś
lucyjkama Re: Szkoło, mamy problem z rozwiązywaniem problem 04.04.14, 12:39 >czy dadzą radę kanapkę posmarować (!!!), umyć włosy, O ile mój syn mając 4 lata mył sam włosy i sam spłukiwał, o tyle córka mając obecnie lat prawie 5,5 tego sama nie robi. I zapewne jeszcze długo tego robić sama nie będzie. Odpowiedz Link Zgłoś
b_y Re: Szkoło, mamy problem z rozwiązywaniem problem 04.04.14, 17:15 tusia-mama-jasia napisała: > To nie jest wina szkoły. To nie jest wina wkuwania pod testy /choć jestem przec > iwna takowemu z całego serca/. To jest kalectwo, które niestety niektórzy z nas > sami pielęgnują we własnych dzieciach począwszy od butów tylko na rzepy, przez > wycieczki tylko autem pod samiutkie drzwi aż po wyręczanie w sprawach urzędowy > ch. dokładnie.. ten test miał pokazać, na ile dzieci są w stanie same sobie poradzić.. otrzymały niezbędną ilość informacji.. niestety samodzielność i logiczne myślenie przekroczyło możliwości niektórych z nich.. a to już nie wina szkoły ale rodziców.. nie zwalajmy wszystkiego na szkołę Odpowiedz Link Zgłoś
jakw Re: Szkoło, mamy problem z rozwiązywaniem problem 04.04.14, 21:02 Masz rację, nie można zwalać na szkołę - przecież w programie szkoły samodzielność i logiczne myślenie występuje w ilościach śladowych. W związku z tym to wina rodziców, że nie nauczyli... Odpowiedz Link Zgłoś
mama303 Re: Szkoło, mamy problem z rozwiązywaniem problem 04.04.14, 21:14 Ale polska szkoła nawet najbardziej analityczny i dociekliwy umysł pedzej czy później stłamsi. Niestety. Odpowiedz Link Zgłoś
morekac Re: Szkoło, mamy problem z rozwiązywaniem problem 04.04.14, 20:47 Mam szczere obawy, że w rzeczywistości nawet nierozgarnięty gimnazjalista byłby dużo szybszy w rozpracowaniu takich dupereli w praktyce niż układacz owych testów... Zrobiłby to intuicyjnie i bez wgłębiania się w teorię i wyjaśnienia opisujące, co robi. Poza tym nie wiem, czy klimatyzacja i biletomaty to codzienne problemy większości Polaków. Jeśli chodzi o biletomaty do biletów miejskich - nie ma opcji wyboru trasy, taryfy dosyć proste i nie zależą od trasy (przynajmnie w Wwie). Nie wiem, czy są w jakieś skomplikowane opcje wyboru trasy w biletomatach kolejowych, jako że korzystałam z takiego tylko raz , w dosyć dużym pospiechu - być może wcale nie ma opcji jechania z Warszawy do Poznania przez Kraków. Odpowiedz Link Zgłoś
jakw Re: Szkoło, mamy problem z rozwiązywaniem problem 04.04.14, 21:45 To chyba nie chodzi o to, czy te problemy do rozwiązania są codziennymi problemami młodych Polaków, Niemców czy Japończyków. Przecież biletomaty , taryfy czy mp3 mogą się zdecydowanie różnić między sobą. Osobiście podejrzewam, że młodzi Holendrzy częściej jadą rowerem niż kupują bilet w jakimkolwiek biletomacie, a młodzi Amerykanie, w dobie smartfonów, to już może nie widzieli samodzielnego odtwarzacza mp3. Tyle że wszyscy oni jakoś lepiej radzą sobie z tymi zadaniami. Nawet ci Amerykanie, którzy podobno geografii nie umieją. W polskiej szkole uczy się mniej więcej tak: nauczyciel wykłada o obsłudze urządzenia X, uczniowie sobie coś pomajstrują przy tym urządzeniu zgodnie z wytycznymi, nauczą się na pamięć poszczególnych kroków i napiszą z tego test. Potem nauczyciel zaczyna omawiać urządzenie Y itd. Nie ma miejsca i czasu na samodzielne przyjrzenie się jakiemuś kolejnemu "urządzeniu" i samodzielnemu dochodzeniu do tego "jak to działa". Odpowiedz Link Zgłoś
morekac Re: Szkoło, mamy problem z rozwiązywaniem problem 04.04.14, 22:24 Ale zasadniczo jest różnica w radzeniu sobie z rzeczą, jeśli trzymasz ją w ręku i masz sobie z nią poradzisz niż wtedy, kiedy masz przed sobą jej wyobrażenie, nawet i interaktywne. Człowiek ma coś takiego, jak pamięć ruchową - umie coś zrobić, pomimo, że nie umie tego opisać czy też zaznaczyć tego na rysunku/ schemacie/kliknąć w komputerze. Bo nie działa mu ta pamięć i ta inteligencja, która jest potrzebna akurat w tej chwili. I tyle. Ile z was potrafi opisać sposób, w jaki należy obierać marchewkę czy ziemniaki? A ile potrafi to zrobić w praktyce? Potraficie opisać sposób, w jaki chodzicie albo jeździcie na rowerze? Albo co dokładnie należy zrobić, aby jechać samochodem czy zatankować paliwo, jeśli jesteście kierowcami? Stąd moje przekonanie, że ze sprzętem muzyczno-elektronicznym realny gimnazjalista w realu poradziłby sobie całkiem nieźle. BTW: inna sprawa, że szkoła uczy myślenia przede wszystkim schematami, wzorami itp. (i stąd rodzice uczący w kołysce układów równań, bo przecież bez tego nie da się rozwiązywać zadań) . Po wielu latach takiego treningu nawet stosunkowo proste zadania można sobie skomplikować nadmiarem teorii, wzorów i równań... Odpowiedz Link Zgłoś
jakw Re: Szkoło, mamy problem z rozwiązywaniem problem 05.04.14, 07:14 morekac napisała: > Ale zasadniczo jest różnica w radzeniu sobie z rzeczą, jeśli trzymasz ją w ręku > i masz sobie z nią poradzisz niż wtedy, kiedy masz przed sobą jej wyobrażenie, > nawet i interaktywne. Człowiek ma coś takiego, jak pamięć ruchową - umie coś z > robić, pomimo, że nie umie tego opisać czy też zaznaczyć tego na rysunku/ schem > acie/kliknąć w komputerze. Bo nie działa mu ta pamięć i ta inteligencja, która > jest potrzebna akurat w tej chwili. I tyle. Ale to zgoda. Tyle że polska szkoła, ucząc ucznia posługiwania się biletomatem, zafundowałabym mu najpierw wykład co jest w środku , wykład jak to działa i wykład jak kupić bilet. A potem zrobiła z tego kartkówkę... Myślę, że dobrym przykładem jest geografia. Uczniowie nadal zakuwają mnóstwo rzeczy na pamięć. Moja córka w podstawówce zużywała tony map konturowych na przygotowanie do klasówek mniej więcej takich: "podpisz na mapie dopływy Wisły i Odry", w gimnazjum (już nowa podstawa programowa) zakuwała co się gdzie wydobywa , a w liceum zakuwała ogólnoświatowy zestaw państwo + stolica. A są to wszystko informacje w tej chwili na tyle łatwo dostępne, że należałoby uczyć jak je znaleźć i jak ewentualnie wyciągać z tego wnioski. > Albo co dokładnie należy zrobić, aby jechać samochodem czy zatankować paliwo, j > eśli jesteście kierowcami Ale żeby zostać kierowcą należy odpowiadać na pytania mniej więcej takie: "ile dni trzeba być rezydentem w RP, żeby ubiegać się o prawo jazdy". I nie jest to pytanie ze starego egzaminu... > Stąd moje przekonanie, że ze sprzętem muzyczno-elektronicznym realny gimnazjali > sta w realu poradziłby sobie całkiem nieźle. Pod warunkiem, że nie byłby uczony tego w szkole > BTW: inna sprawa, że szkoła uczy myślenia przede wszystkim schematami, wzorami > itp. (i stąd rodzice uczący w kołysce układów równań, bo przecież bez tego nie > da się rozwiązywać zadań) . Po wielu latach takiego treningu nawet stosunkowo > proste zadania można sobie skomplikować nadmiarem teorii, wzorów i równań... Podejrzewam, że także stąd bierze się co roku 20-25% maturzystów nie będących w stanie zdobyć 30% z matury podstawowej z matematyki. Odpowiedz Link Zgłoś
morekac Re: Szkoło, mamy problem z rozwiązywaniem problem 05.04.14, 09:06 > Stąd moje przekonanie, że ze sprzętem muzyczno-elektronicznym realny gimnazjali > sta w realu poradziłby sobie całkiem nieźle. smile Pod warunkiem, że nie byłby uczony tego w szkole wink Och, być może gdyby dzieci były uczone tego w szkole, trzymałyby się od takiego sprzętu z daleka. Na polskim musiałyby opisać przebieg akcji w grze (wcześniej umówić się na grę z kolegami z klasy), na matematyce - wyliczyć powierzchnię domu swoich simów (gra obowiązkowa przez godzinę dziennie), zaś na biologii - referat o roślinkach sadzonych przy owym domu. Na historię oczywiście praca n/t doboru optymalnego uzbrojenia w zależności od rodzaju gry... Na fizykę - referat o basach i innych falach dźwiękowych wydostających się z mp3... Przy czym od czasy, kiedy moje dzieci na zajęciach technicznych pisały kartkówkę czy klasówkę z obierania marchewki, nic mnie już nie zdziwi. Odpowiedz Link Zgłoś
mama303 Re: Szkoło, mamy problem z rozwiązywaniem problem 05.04.14, 08:51 A co robi przecietny nauczyciel matmatyki gdy uczy dziecko rozwązania zadania z treścią? ......wypisz dane, szukane....rozwiązanie /co wiekszośc dzieci rozumie: ułóż liczby w działanie/, odpowiedź. Czyli postępuj zawsze według jednego schematu. A gdzie burza mózgów, gdzie szukanie pomysłu /swojego własnego!!!!!/? Odpowiedz Link Zgłoś
jakw Re: Szkoło, mamy problem z rozwiązywaniem problem 05.04.14, 09:31 No i potem badania wykazują, że dzieci, mając na sprawdzianie/egzaminie liczby w zadaniu usiłują zrobić jakieś działania z tymi liczbami, niezależnie od treści zadania. A na forum rozpacz ematek, których dzieci źle rozwiązały zadanie typu: "Na drzewie siedziały 4 gawrony i 3 kruki.W pewnym momencie odleciały wszystkie ptaki.Ile ptaków zostało" ... Odpowiedz Link Zgłoś
71tosia Re: Szkoło, mamy problem z rozwiązywaniem problem 04.04.14, 20:49 z ustawieniem telefonu czy MP3 tez miewam problemy, niektore instrukcje urzadzen sa pisane tak ze nikt przy zdrowych zmyslach nawet nie probuje ich czytac...a obserwujac nastolatki raczej nie zauwazam, zeby mialy problem z obsluga nawet skomplikowanych urzadzen. Co najciekawsze w tych wynikach - roznice miedzy krajami sa zaskakujaco male, praktycznie dziaciaki w calej Europie wypadaja podobnie (+ -10%). Wiec nie przesadzajmy z ta tragedia, wieksza tragedia jest ze redaktor opisujacy wyniki ich nie rozumie. Odpowiedz Link Zgłoś
cruzbos Re: Szkoło, mamy problem z rozwiązywaniem problem 04.04.14, 22:20 Chętnie bym sobie zobaczyła te pytania. Bo naprawdę nie wiem, co jest takiego życiowego w zadaniu "Dostałeś od znajomego odtwarzacz mp3. Zapoznaj się z tym, jak działa, a potem (klikając jak najmniej razy) ustaw go na słuchanie muzyki rockowej przy głośności 4 i poziomie basów 2". Czy w życiu w takiej sytuacji liczyłoby się, ile razy kliknęłam, żeby uzyskać pożądany efekt. Wg mnie te codzienne problemy mają mało wspólnego z rzeczywistością. Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p Re: Szkoło, mamy problem z rozwiązywaniem problem 05.04.14, 01:42 Ale myślicie, że to kwestia szkoły? Ostatnio moja córka wnosiła materac na schody - leciutki, ale obijał jej się, bo trzymała w ten sposób, w jaki niosła po równym, czyli na środku dłuższego boku. Zatrzymała się, zastanowiła, chwyciła tak, że ustawił się pod idealnym kątem, równolegle do schodów. Ani ja jej nie uczyłam tego, ani, jak sądzę, szkoła - od malutkiego szkraba praktycznie była lepiej zorientowana niż ja. Myśmy jej tylko nie zabierali okazji do testowania swojej praktyczności. Odpowiedz Link Zgłoś
morekac Re: Szkoło, mamy problem z rozwiązywaniem problem 05.04.14, 09:24 Wiele zwierząt, nie tylko ludzie, uczy się wskutek własnych doświadczeń. Odpowiedz Link Zgłoś
feniks_z_popiolu Re: Szkoło, mamy problem z rozwiązywaniem problem 06.04.14, 07:08 Mści się wychowanie pod kloszem naszych dzieci, wyręczanie we wszystkim przez rodziców. Brak samodzielności w załatwianiu wielu spraw formalnych. Mści się testomania i nadmiar wtłaczanej do głów wiedzy. Zagłębienie się w szczegółach bez ogarnięcia całości. Brak zajęć praktyczno-technicznych. Moje pokolenie szyło przybijało gwoździ robilo sałatki. Teraz uczą się tego... z książek Odpowiedz Link Zgłoś
71tosia Re: Szkoło, mamy problem z rozwiązywaniem problem 06.04.14, 13:32 'W państwach OECD uzyskiwali średnio 500 punktów. W Polsce przeciętnie zdobywali 481 punktów.' Z badan wynika wiec ze roznice miedzy 'dobrymi' z 'zlymi' to kilka %. Blad statystyczny badania, podejrzewam ze tez wynosi kilku procentowy? Nie wiemy wiec czy roznice sa az tak istostne. Jezeli jednak uznamy ze tak, to badania te glownie pokazuja ze urzadzenie typu 'air condition' obsluguje lepiej dzieciak, ktory ma je w domu, bo kraje cieple wypadaja lepiej A powaznie to badanie glownie pokazuje ze dzieci w wiekszosci krajw radza sobie z tymi 'praktycznymi' zadaniami podobnie. Odpowiedz Link Zgłoś
ismenamalena Re: Szkoło, mamy problem z rozwiązywaniem problem 06.04.14, 18:56 feniks_z_popiolu napisał: > Brak zajęć praktyczno-technicznych. Moje pokolenie szyło pr > zybijało gwoździ robilo sałatki. Teraz uczą się tego... z książek Gdzie? Córka to wszystko robiła w podstawówce, teraz jest w I gimnazjum i dalej ma technikę. W podręcznikach jest pełno zadań praktycznych. Jak nauczyciel nie przerabia programu, nie chce się pobrudzić, cóż poradzić? Odpowiedz Link Zgłoś
morekac Re: Szkoło, mamy problem z rozwiązywaniem problem 06.04.14, 19:21 W byłej podstawówce córek też tak było... Szkoła poza tym ok. Poza tym za moich czasów były 2 godziny, nie jedna. Odpowiedz Link Zgłoś
ismenamalena Re: Szkoło, mamy problem z rozwiązywaniem problem 06.04.14, 19:00 Nigdy nie korzystałam z biletomatu ani moja 14-letnia córka, nie mam mp3 ani córka. Mieszkamy w małym miasteczku, znam mnóstwo dzieci, które nie mają w domu komputera ani odtwarzacza CD. Na wsiach pewnie jest jeszcze gorzej. Takie dzieciaki potrzebują pewnie więcej czasu, żeby rozgryźć te urządzenia. Odpowiedz Link Zgłoś