Dodaj do ulubionych

Jak rozmawiać z tęskniącym dzieckiem??

18.07.14, 13:36
Jak rozmawiać z dzieckiem, które będąc na koloniach tęskni? A co najgorsze, tęskniąc zamyka się na szukanie kumpla wśród innych kolonistów. Podczas zajęć "zorganizowanych" problem znika jak ręką odjął, a gdy jest czas wolny, tęsknota zżera dzieciakasad.
Obserwuj wątek
    • ewa_mama_jasia Re: Jak rozmawiać z tęskniącym dzieckiem?? 18.07.14, 13:54
      Ale tęskni bo mu źle? Bo nie podobają się kolonie? Chce wrócić? Czy po prostu tęskni? Bo jeśli wszystko jest ok, tylko kumpla brak to może porozmawiać z wychowawcą, żeby dziecko zaktywizował? Pomógł znaleźć się w grupie?
      • plater-2 Re: Jak rozmawiać z tęskniącym dzieckiem?? 18.07.14, 14:00
        Nie sugerowac - "bardzo tesknisz za domem "... itd.
        Jak dziecko samo zaczyna - "tak, tak, jak sie wyjedzie, to sie teskni...", "czesto tesknimy za domem...". Czyli nie użalać się nad dzieckiem, nie "basowac mu" , nie dokładać.
      • jagabaga92 Re: Jak rozmawiać z tęskniącym dzieckiem?? 18.07.14, 14:05
        Źle, bo koledzy bawią się z innymi ciągle w te sama zabawę, a jego to już nudzi. W chwilach dołka odlicza dni do końca kolonii. Najlepiej mu, gdy może sobie rozmawiać z wychowawcą, ale przecież wychowawca nie może jemu non stop poświęcać czasu. Wcześniej, gdy jeździł na kolonie, ogólnie kolonia nie była liczna, a teraz jest ponad setka dzieci i młody żali się, że nawet w autokarze, gdy jadą na wycieczkę nie może usiąść z tym, z kim chce, tylko z tym, z kim przypadnie. Pogubił się w tym tłokusad(.
        • mama-ola Re: Jak rozmawiać z tęskniącym dzieckiem?? 18.07.14, 14:21
          > Najlepiej mu, gdy może sobie rozmawiać z wychowawcą

          Z Twojego posta wyłania się obraz dziecka, które dobrze się czuje w kontakcie z dorosłym (bo to jego poziom?), a źle w kontakcie z rówieśnikami (bo zbyt dziecinni?). Wydaje mi się, że to niedobrze. Stary maleńki Ci rośnie?

          > Źle, bo koledzy bawią się z innymi ciągle w te sama zabawę, a jego to już nudzi

          Kowalski, opcje! Albo się dopasować, albo zaproponować inną zabawę, albo iść poczytać. Najbardziej podoba mi się druga. Czy Twój syn ma pomysł na ciekawą zabawę, która wciągnie innych?
          Opcja: "dzwonię do mamy z żalem, że koledzy świetnie się bawią w coś, co ja negatywnie oceniłem" jest słaba...
          • jagabaga92 Re: Jak rozmawiać z tęskniącym dzieckiem?? 18.07.14, 14:33
            Nie zaprzeczam, że młody lubi przebywać w towarzystwie dorosłych, ale nie dlatego ze rówieśnicy są dla niego zbyt dziecinni, bo gdy znajdzie się w gronie dzieci, które dobrze zna, świetnie się z nimi dogaduje i bawi. Uczestniczył również początkowo w zabawie kolegów kolonijnych, ale od prawie tygodnia bawić się w jedno i to samo?? Sama uważam, że to nudne.

            > zaproponować inną zabawę

            no i tu jest problem, bo wpierw młody usuwa sie na bok, bo "nudna juz ta zabawa", a potem, gdy tamci zżyją się przy "nudnej zabawie", on nie wparuje w ich już zacieśnione towarzystwo ze swoim pomysłem na zabawę. No więc pozostają rozmowy z wychowawcą albo łkanie w samotnościuncertain.
            Oj, trudno w tym roku, pomimo że to jego 6-ty samodzielny wyjazd.
            • jotde3 Re: Jak rozmawiać z tęskniącym dzieckiem?? 18.07.14, 18:55
              jagabaga92 napisała:
              > Oj, trudno w tym roku, pomimo że to jego 6-ty samodzielny wyjazd.

              trudno w tym roku ? a jak było w poprzednich latach ? jak dobrze to co sie teraz dzieje ? a jak podobnie to rozumiem że go nie zmuszaliście do obecnego wyjazdu a wiec skoro sam chciał to niech sie weżmie w garść .
              • jotde3 Re: Jak rozmawiać z tęskniącym dzieckiem?? 19.07.14, 15:45
                Jak bedzie dzwonil i bidolil to spytaj czy masz go zabrac , jak bedzie chcial to zabieraj . potem przez 2 lata nie puszczaj.
            • rolly_mo Re: Jak rozmawiać z tęskniącym dzieckiem?? 21.07.14, 08:48
              Powiem Ci tak. U mojej córy na obozie (letnim i zimowym) dzieciaki miały cały czas wypełniony, organizowany przez opiekunów, jakiś czas wolny na "swoje" zabawy też był, ale dzieciaki nie miały czasu sie nudzić i za bardzo tęsknić.
    • triss_merigold6 Jeso, następna 18.07.14, 14:26
      Nie dzwoń zbyt często. Wychowawcom powiedz, żeby telefony dawali dzieciom po obiedzie, a nie wieczorem. Nie przedłużaj rozmów, nie rozkminiaj co jest nie tak i nie dopytuj dziecka szczegółowo, bo wtedy samo się sobą wzrusza nadmiernie.
      Baw się dobrze kochanie, jak się nudzisz to poczytaj, wrócisz to porobimy coś fajnego razem, a teraz pa.
      • jagabaga92 Re: Jeso, następna 18.07.14, 14:38
        Telefony są dostępne 3 razy w ciągu dnia, z czego rano i po obiedzie slyszę najwięcej szlochów. Wieczorem jest ok. PS. Pomimo że wiem, co rano uslyszę w słuchawce, nie mam serca nie odebrać telefonu, gdy młody dzwoni, bo wiem, że on potrzebuje usłyszeć choc przez chwilę mój głos.
        • camel_3d Re: Jeso, następna 18.07.14, 19:18
          jagabaga92 napisała:

          > Telefony są dostępne 3 razy w ciągu dnia,

          to o 3 razy za duzo... nie powinny byc dostepne wogole...
          • asia_i_p Re: Jeso, następna 18.07.14, 21:36
            No daj spokój - dorosła jestem babka, a w szpitalu nie przetrwałabym bez telefonów do męża. Jak mu się wyżaliłam, wygadałam, to już mogłam mieć lepszy humor przez resztę dnia.

            Dzieci to też ludzie - ludziom się nie dozuje kontaktów z ich ukochanymi, o ile nie siedzą w więzieniu lub klinice odwykowej, w pierwszym miesiącu nowicjatu lub obowiązkowej służby wojskowej.
            • triss_merigold6 Re: Jeso, następna 18.07.14, 22:15
              Ok, jesteś krótko po porodzie, ale szpital (sytuacja przymusowa i niezabawna), to jednak inny kaliber odosobnienia niż kolonie.
              W opisywanej sytuacji śniadanie jest za późno (powinno byc o 8 rano) i niepotrzebnie te telefony dostają 3x dziennie + za dużo mają czasu wolnego.
          • e_r_i_n Re: Jeso, następna 19.07.14, 09:21
            A dlaczego? Nie widzę powodu odbierania telefonu wszystkim, bo pojedyncze dzieci mają problem. Trzeba się tymi pojedynczymi dziećmi zająć odpowiednio po prostu.
    • melancho_lia Re: Jak rozmawiać z tęskniącym dzieckiem?? 18.07.14, 14:40
      Ja swojemu mówiłam, ze normalne, ze tęskni, żeby dał jeszcze szansę i spróbował trochę zostać. i następnie pytałam o inne rzeczy- co robili, gdzie byli. Mój się rozkręcał gadając o przeżyciach danego dnia i nieco mu mijało.
      • jagabaga92 Re: Jak rozmawiać z tęskniącym dzieckiem?? 18.07.14, 14:45
        > Ja swojemu mówiłam, ze normalne, ze tęskni, żeby dał jeszcze szansę i spróbował
        > trochę zostać. i następnie pytałam o inne rzeczy- co robili, gdzie byli. Mój
        > się rozkręcał gadając o przeżyciach danego dnia i nieco mu mijało.

        No tak właśnie robię, tyle że gdy wieczorem opowie o przeżyciach dnia, to na rano pozostają szlochy, bo od obudzenia się do śniadania ma ok. 2,5 godziny czasu wolnego - "akurat na rozpamiętywania" uncertain A tak jak napisałam wyżej: nie mam serca nie odebrać od niego rano telefonusad. Rozmowe skracam jak się da, życze udanego dnia i przyjemnej zabawy, ale co uslyszę, to usłyszę. I codziennie tęsknota jest silniejszasad.
        • tusia-mama-jasia Re: Jak rozmawiać z tęskniącym dzieckiem?? 18.07.14, 17:23
          Nieodbieranie telefonu z pewnością nie jest rozwiązaniem, tylko katowaniem i siebie i dziecka, natomiast dostępność telefonu aż 3x dziennie to moim zdaniem przesada. Na trwającym obecnie obozie mego syna jest jedna godzina dziennie - po obiedzie - na dzwonienie do domu/odbieranie telefonów, a i tak nie korzystamy codziennie z tej opcji. Oczywiście jak Młody dzwoni, to odbieram, jak się umówię, ze w dany dzień zadzwonię, to dzwonię, ale sama nie wychodzę z inicjatywą rozmowy codziennie. Dziecko które 3x dziennie słyszy dom, ma moim zdaniem mniejszą szansę, na wtopienie się w atmosferę kolonii, włączenie się w jej rytm, zwłaszcza jeśli tęskni.
          Nie ma nikogo znajomego na tej kolonii? Rodzice znajomych dzieci też mają takie sygnały jak Ty? Bo jeśli tak, to może niekoniecznie po stronie dziecka jest problem. A jeśli nie, to, hmm... dziecię musi sobie poradzić, jakkolwiek brutalnie to zabrzmi....
          Zaproponować kolegom zabawę nie wtedy, kiedy oni już pysznie się bawią w inną, tylko przy posiłku/na spacerze/przy wieczornych pogaduchach w łóżkach. Może ktoś podchwyci, jeśli pomysł będzie atrakcyjny.
          Jakim cudem ma aż 2,5h od pobudki do śniadania? Tak wcześnie wstaje? Coś mało zmęczone to dziecko wink Nie ma żadnych ciekawych męczących zajęć na wieczór? /synek mi dzisiaj zameldował, że wczoraj wieczorem biegali boso w piżamach po błocie i szukali ślimaków tongue_out myślałam, że pęknę ze śmiechu, jak sobie zwizualizowałam tę scenę tongue_out/
          A tak serio - jeśli inni rodzice nie zgłaszają podobnych żalów, pogadałabym z wychowawcą na pewno, czy widzi jakiś obiektywny problem. To w końcu pan/pani jest na miejscu i musi zareagować, a przynajmniej próbować pomóc dziecku, które z czymkolwiek sobie nie radzi.
          Z dzieckiem rozmawiałabym w optymistycznym tonie, bez smutku i współczucia w głosie, bo obiektywnie - krzywda zapewne się nie dzieje, chociaż emocje mogą być chwilowo niełatwe. "rozumiem, że tęsknisz, ja też za tobą tęsknię, bo to normalne, jak się kogoś kocha. jak wrócisz to będzie mnóstwo do opowiadania. a co dzisiaj chciałbyś mi opowiedzieć? co było najciekawsze?".
          A może napisze do Ciebie list? To też sposób na rozładowanie emocji, a i przemiła pamiątka! Ty też napisz do syna, wyślij jakiś drobiazg, którym może podzielić się z kolegami. Jak w zeszłym roku napisałam do syna list i wysłałam w nim duperelek /tatuaże z chinskimi literami w ilości wystarczającej dla całego pokoju/, to porozdawał kolegom i zaraz nowa zabawa się z tego wyklarowała. A w tym roku na zbiórce przy wyjeździe inni rodzice mówili mi, że wszystkie dzieci Jaśkowi zazdrościły, że dostał list w kopercie i wszyscy rodzice mają za zadanie listy pisać tongue_out
          Niech w ten sposób dostanie sygnał, że myślisz o nim tak jak on o Tobie, ale niech nie ma szans wypłakiwać się 3x dziennie, bo to nikomu nie pomaga...
          Tak mi się wydaje - teoretyk jestem, bo mój syn b. lubi obozy, ale wydaje mi się, że tak bym robiła na Twoim miejscu...
          • jagabaga92 Re: Jak rozmawiać z tęskniącym dzieckiem?? 18.07.14, 21:17
            > Jakim cudem ma aż 2,5h od pobudki do śniadania? Tak wcześnie wstaje?

            Noooo, on od urodzenia mało sypiał (bywały dni, że jako noworodkowi wystarczylo mu dziennie 2 razy po 40 minut snu). Na koloniach budzi sie ok. 6.30, a śniadanie jest o 9.15.

            Wychowawca widzi problem w tych telefonowaniach, bo po zakończeniu rozmowy młody bierze się w garść i podobno jest ok aż do kolejnego telefonowania. Poprosiłam wy
            chowawcę o "inteligentne" ograniczenie mlodemu dostępu do telefonu o każdej z wyznaczonych pór. Zobaczymy, czy i jak to wypali.

            Moim zdaniem te 3 pory na dzwonienie są dobre, bo nie każdy rodzic ma możliwośc rozmawiac z dzieckiem w porze "po ich obiedzie", bo np. jest w pracy, ale tak czy siak, to dziecko mogloby dostawać telefon tylko raz w ciągu dnia - w zależnści od dogodnej pory dla rodzica.
            • ewa_mama_jasia Re: Jak rozmawiać z tęskniącym dzieckiem?? 19.07.14, 16:48
              A mój to sam zadzwonił 2 razy. Przez ponad tydzień. jak nie zadzwonię to nie wiem co u niego. A, i jak zadzwonię to tez niewiele więcej smile Że jest super, że pogoda dobra, że chętnie kąpie się w jeziorze, że dziś o 17tej ma egzamin (9 kyu w aikido). Że resztę mi opowie jak wróci smile A i to wiem tylko dlatego, że dopytywałam szczegółowo smile
              Długo twój syn będzie jeszcze na koloniach? Może na ten czas wolny wymyślcie jakieś zadanie? Pisanie opowiadania, pamiętnika? Łatwiej mu będzie się uporać z uczuciami?
    • camel_3d nie rozmwiac... 18.07.14, 19:16
      no wlasnie... jezeli dzeicko ciagle dzwoni, to sie dobija tylko..bo cigle slyszy glos mamy czy taty..i mysli o domu...

      mysle, ze jednak kiedys bez komorek bylo lepiej smile))
      • sop.hie Re: nie rozmwiac... 19.07.14, 10:10
        Ciekawa jestem ile syn ma lat? A ja mysle, ze super, ze sa telefony! Sama bylam na koloniach ze dwa razy. Nienawidzilam tego scisku, tlumow i masowki. Przez wiekszosc czasu zamykalam sie w kiblu i szlochalam. Telefonow nie bylo, wiec pisalam rozpaczliwe listy, zeby rodzice mnie zabrali. Nie zdazyla przyjsc odpowiedz. Wspominam to jako koszmar. Brrrrrrr.
        Mysle, ze z tej lekcji plynie jedna nauka: zeby na przyszlosc wybierac male kolonie, bo to sie sprawdzilo.
        A co do porad na teraz to jednak uwazam, ze telefony trzeba odbierac i dawac dziecku wsparcie. Poniewaz od rodzicow nie przychodzila odpowiedz na tych moich feralnych koloniach, wymyslilam, ze nie przyszla, bo pewnie umarli..... uncertain Bez komentarza...... W kazdym razie zawsze bym uprzedzala, ze np czasem moge nie moc odebrac, bo to czy tamto......
        Ja pracuje na noce. Mam 6 cio latke, ktora teskni wieczorem i sie rozzala czesto. Okropnie tego sluchac..... To co pomaga w naszym wypadku to przekierowywanie rozmowy na pozytywy, na to co fajnego jej sie dzisiaj przydarzylo, na skupianie sie na jakims planie na nastepny dzien, no ale tez na wysluchaniu tej tesknoty.... Poza tym pomagaja detale, ktore swiadcza o rym, ze mysle o niej, ze jestem i ze kocham: zostawiam jej lisciki albo kartki ( np przed wyjsciem do pracy wrzucam do skrzynki na listy), czytam bajki przez telefon. Na kilkudniowy wyjazd do niezbyt znanej rodziny napisalam list na kazdy dzien pobytu, taki pozytywny z roznymi rysunkami, o ktorych wiem, ze lubi. Rytualem bylo czytanie tych listow..... Nie wiem czy to sie da zaadoptowac do Twojej sytuacji i syna, ale moze jakos? Poczta jest, adres masz.....
        Rodzice mojej kolezanki po prostu ja odwiedzali na tej kolonii w weekendy. W kazdym razie, po moich doswiadczeniach, bym powiedziala, zeby tej tesknoty nie ignorowac jednak, tylko zrozumiec i wyciagnac wnioski na przyszlosc.
        • tusia-mama-jasia Re: nie rozmwiac... 19.07.14, 11:46
          A ja myślę, że odwiedziny to nienajlepszy pomysł. Jako kolonistka zadowolona z kolonii rozklejałam się, gdy po odwiedzinach przyszło się żegnać z Mamą, jako wychowawca kolonijny apelowałam do rodziców, żeby nie przyjeżdżali, bo to tylko utrudnia sprawę - i rzeczywiście, lepiej funkcjonowały dzieci nieodwiedzane.
          Jako rodzic kolonisty dostosowuję się do apeli kadry i nie odwiedzam - Młody wie, że do niektórych rodzice jutro przyjadą, wie, że mnie nie będzie i wie dlaczego.
          Na szczęście w tej sprawie cała ekipa synka jest w podobnej sytuacji - znamy się z rodzicami i umówiliśmy się, że solidarnie nie przyjeżdżamy, sami jedziemy na małą wycieczkę jednodniową w inny rejon niż kolonia tongue_out
        • camel_3d Re: nie rozmwiac... 21.07.14, 14:17
          matka helikopter.....

          tez jezdzilem na kolonie..najczesciej pierwsze 2-3 dni to byla tesknota, a potem byl placz zeby nie jechac do domu...

          pewnei gdybym codziennie dzwonil do domu i wspieral sie w tej tesknosci e to by byly masakra...






          > Ciekawa jestem ile syn ma lat? A ja mysle, ze super, ze sa telefony! Sama bylam
          > na koloniach ze dwa razy. Nienawidzilam tego scisku, tlumow i masowki. Przez w
          > iekszosc czasu zamykalam sie w kiblu i szlochalam. Telefonow nie bylo, wiec pis
          > alam rozpaczliwe listy, zeby rodzice mnie zabrali. Nie zdazyla przyjsc odpowied
          > z. Wspominam to jako koszmar. Brrrrrrr.
          > Mysle, ze z tej lekcji plynie jedna nauka: zeby na przyszlosc wybierac male kol
          > onie, bo to sie sprawdzilo.
          > A co do porad na teraz to jednak uwazam, ze telefony trzeba odbierac i dawac
          > dziecku wsparcie. Poniewaz od rodzicow nie przychodzila odpowiedz na tych moich
          > feralnych koloniach, wymyslilam, ze nie przyszla, bo pewnie umarli..... uncertain Bez
          > komentarza...... W kazdym razie zawsze bym uprzedzala, ze np czasem moge nie m
          > oc odebrac, bo to czy tamto......
          > Ja pracuje na noce. Mam 6 cio latke, ktora teskni wieczorem i sie rozzala czest
          > o. Okropnie tego sluchac..... To co pomaga w naszym wypadku to przekierowywanie
          > rozmowy na pozytywy, na to co fajnego jej sie dzisiaj przydarzylo, na skupiani
          > e sie na jakims planie na nastepny dzien, no ale tez na wysluchaniu tej tesknot
          > y.... Poza tym pomagaja detale, ktore swiadcza o rym, ze mysle o niej, ze jest
          > em i ze kocham: zostawiam jej lisciki albo kartki ( np przed wyjsciem do pracy
          > wrzucam do skrzynki na listy), czytam bajki przez telefon. Na kilkudniowy wyjaz
          > d do niezbyt znanej rodziny napisalam list na kazdy dzien pobytu, taki pozytyw
          > ny z roznymi rysunkami, o ktorych wiem, ze lubi. Rytualem bylo czytanie tych li
          > stow..... Nie wiem czy to sie da zaadoptowac do Twojej sytuacji i syna, ale moz
          > e jakos? Poczta jest, adres masz.....
          > Rodzice mojej kolezanki po prostu ja odwiedzali na tej kolonii w weekendy. W ka
          > zdym razie, po moich doswiadczeniach, bym powiedziala, zeby tej tesknoty nie ig
          > norowac jednak, tylko zrozumiec i wyciagnac wnioski na przyszlosc.
      • pasik Re: nie rozmwiac... 19.07.14, 19:03
        I za to dziękuję na obozach harcerskich......telefon ma TYLKO komendant i koniec. Dzieci nie zabierają żadnych sprzętów ( telefony, tablety, gry itp)
        Dzwoniłam tak raz, dwa razy w tygodniu .....najgorsza pora na wieczór..wtedy dziecko będzie do rana rozpamiętywało słowa rodzica..bo idzie spac, żadnych zajmujących zabaw nie ma.
        Po co rozmowy codziennie?
    • gopio1 Re: Jak rozmawiać z tęskniącym dzieckiem?? 19.07.14, 15:26
      Ja mam dwójkę dzieci - jedno na koloniach tęskni i potrafi płakać nam do telefonu, drugie mogłoby nie dzwonić wcale i przyznać się do tęsknoty dopiero po powrocie. Co dziwne to drugie (córka) ma mnóstwo czasu wolnego i to jest dla niej właśnie cudowna forma relaksu - robi co chce, leni się, nic nie musi, koleżanki, wygłupy, zabawy własne. Syn jeździ na obozy przygodowe, na których ciągle coś robią zorganizowanego, czasu wolnego jak na lekarstwo, przeważnie dopiero wieczorem między kolacją a zajęciami wieczornymi - więc głównie wtedy dzwonił rozżalony.

      Nie przyszło mi do głowy, żeby zignorować jego tęsknotę i nie odbierać - no, jak już naprawdę nie miałam siły słuchać jego żali, to prosiłam męża aby odbierał i mówił, że się kąpię - przy tacie jakoś bardziej brał się w garść.

      A rozmawiałam tak - pytałam, co było fajne, co dziś miłego się wydarzyło, opowiadałam o kolegach, którzy też wyjechali na obozy i mają gorzej - bo np. nie mogą w ogóle mieć telefonów albo siedzą w namiotach nad jeziorem a właśnie leje, o tym, że dobrze, że wyjechał, bo akurat jest remont w bloku i ciągle wiercą. Że zazdroszczę mu tych przygód i zabaw, które może tam przeżywać, czasem coś opowiadałam ze swojego dzieciństwa i wyjazdów z dala od domu. Czasem prosiłam, żeby się wziął w garść, bo tym płaczem nic nie zmieni - wie, że nie przyjedziemy, wie na co się pisał, chciał jechać, sam wybrał miejsce, jest mi przykro, że jest smutny, bo sądziłam, że się dobrze bawi i są to wakacje jego marzeń. To głównie działało, bo to mocno empatyczny człowiek i od razu przepraszał, że nas martwi...
      Na pocieszenie dodawałam, że to tylko jeszcze np. 6 dni, że połowa już zna nim, że zaraz wróci i zatęskni za tą wolnością i obozowym życiem. Podkreślałam, że wiem, że tęskni, my też tęsknimy, bo tak to jest jak ludzie się kochają i nagle się rozdzielają, ale to właśnie jest potrzebne, żeby uczyć się samodzielności, żeby poznać inne dzieci, warunki, miejsca, żeby potem być bardziej samodzielnym i niezależnym. Że wyjazdy bez rodziców to krok w dorosłość, musi się tego nauczyć, żeby za kilka lat mógł jeździć gdzie chce i z kim chce i żeby wiedział różne rzeczy - na temat bezpieczeństwa, rozrywki, dobierania sobie znajomych, wędrówek, no różnych rzeczy...

      Się rozpisałam, ale zebrałam swoje doświadczenia z trzech lat. Muszę dodać, że po powrocie zawsze pozytywnie wyrażał się o obozach, był zawsze zadowolony i w zasadzie zaraz po powrocie planował, gdzie pojedzie za rok...
    • maeve_binchy Re: Jak rozmawiać z tęskniącym dzieckiem?? 20.07.14, 12:58
      moze moje dzieci sa mniejsze, ale wg mnie wakacje maja byc przyjemnoscia dla dziecka. Jaki jest sens wysylania potomka w miejsce, w ktorym on sie zle czuje? Czy z tym ma mu sie kojarzyc wypoczynek: z placzem, brakiem akceptacji przez kolegow itp.? A juz rady, zeby nie dzwonic i pozwalac telefonowac, to jakis zupelny kosmos dla mnie uncertain
      Jezeli sprawdzaly sie male kolonie, to tego sie trzymaj. Moze wyjazdy ze znajomymi dziecmi? A jesli nie chce w ogole wyjezdzac, to moze jakies lato w miescie i tyle.

      Sama nie znosilam kolonii, bylam raz jako 12-latka, koszmar. Potem pojechalam juz swiadomie jako 15-latka na oboz tenisowy, z klubu, w ktorym gralam i to byla zupelnie inna bajka.
      • maeve_binchy Re: Jak rozmawiać z tęskniącym dzieckiem?? 20.07.14, 12:59
        NIE pozwalac telefonowac mialo byc
    • pajesia zaraz posypia sie gromy na mnie ;) 21.07.14, 17:42
      A ja uwazam, ze nie powinno sie dawac telefonow.
      Po kolejnej mokrej rozmowie zadzwonic do opiekuna z prosba o wylaczenie telefonu.
      Dzieci sa juz duze, skoro zostaly wyslane na kolonie. Niech wiec ruszą głową i wymyślą sobie zajecie, gdy sie nudzą, a nie przy kazdej okazji skamla do matki, bo... nie dosyc inteligentny na rozmowe z kumplem z lozka obok???????? Jak mu sie nudzi, to niech porozwiazuje zadania z fizyki wink
      • rolly_mo Re: zaraz posypia sie gromy na mnie ;) 22.07.14, 08:43
        A ja się z Tobą zgadzam.
        Moja córa na pierwszy wyjazd nie dostała telefonu, w ogóle go jeszcze nie miała itd.
        Zadzwoniłam po 2 dniach do wychowawczyni zapytać co i jak. A po za tym tak jak pisałam wyżej młoda nie miała czasu żeby tęsknić.
        Tam jest tak, że dzieci dostają telefon raz dziennie po obiedzie mają godzinę i mogą dzwonić albo spędzać ten czas na swoich zabawach.
    • jagabaga92 Re: Jak rozmawiać z tęskniącym dzieckiem?? 22.07.14, 08:24
      Ufff, problem rozwiązanysmile. Z pomocą wychowawcysmile. Młody dzwoni tylko wieczorami, z radością opowiada o wydarzeniach dnia, czasu nie ma wtedy za wiele i "musi kończyć", bo już jest zbiórka na wyjście "gdzieś". Również kolegów mu przybyło, z którymi świetnie się dogaduje i wspólnie bawi. Jak miło się z nim teraz rozmawia!!!big_grinDD

      Co do posiadania telefonów przez kolonistów, to osobiście uważam, że jeśli dziecko ma potrzebę rozmowy z rodzicami, powinno mieć dostęp do telefonu, ale RAZ DZIENNIE!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka