Dodaj do ulubionych

Kieszonkowe-to ciemnogrod !

19.08.14, 22:38
Ja nigdy nie dawalem kieszonkowego,ale zawsze nagradzalem dzieci za dobre stopnie czy tez osiagniecia w sporcie.
Wyszlo im to na dobre.
Corka ma 17 lat i nie prosi o pieniadze.
Obserwuj wątek
    • grave_digger Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 19.08.14, 22:43
      Prosi, tylko w inny sposób taki, który Ciebie zadowala, czyli przynosi dobre stopnie, by dostać kasę.
      • zjawa1 Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 19.08.14, 23:16
        Nie ma nic gorszego jak wypłacanie dziecku pieniędzy za dobre oceny.
        • fogito Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 20.08.14, 00:36
          Moj tez nie prosi, bo nie musi. Wyniki w szkole ma rewelacyjne bez placenia. Z czystej ambicji wlasnej wink
          • maksimum Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 20.08.14, 06:12
            Gra jeszcze w tenisa w taki sposob ze mnie zadowala i ograla mnie 2x w ping-ponga za co dalem jej po 20 doll. bo mnie jest bardzo trudno ograc w ping-ponga.
            • joa66 Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 20.08.14, 08:21
              ograla mnie 2x w ping-ponga za co dalem jej po 20 doll. bo mnie jest bardzo trudno ograc w ping-ponga.

              big_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grin
              • jagabaga92 Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 20.08.14, 08:28
                > ograla mnie 2x w ping-ponga za co dalem jej po 20 doll. bo mnie jest bardzo
                > trudno ograc w ping-ponga.

                >
                > big_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grin

                TAK, taki tekst przeczytany o poranku od razu zapewnia świetny humor na cały dzień big_grinbig_grinbig_grin
                • mama-ola Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 20.08.14, 08:34
                  A czemu Cię to rozbawiło?
                  Ja ostatnio zrobiłam podobnie. Grałam z synem w "15". Też mnie trudno ograć smile Żeby pobudzić syna do tego, by nie grał na chybił trafił, powiedziałam, że jak wygra, to dam mu złotówkę. Wygrał, bo go ta złotówka pobudziła smile
                  A potem tak się wciągnął, że rozpracował zasadę. Zwiększałam liczbę elementów do 16, 17 itd., ale jak już rozpoznał (samodzielnie) zasadę, to był nie do pokonania. Bardziej się cieszył z tego, że rozpracował system, niż z tej złotówki, dodam dla porządku smile
                  • jagabaga92 Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 20.08.14, 08:51
                    > Ja ostatnio zrobiłam podobnie. Grałam z synem w "15". Też mnie trudno ograć smile

                    Tyle że Twoje ego zdaje się nie być tak rozbuchane jak ego Maksia. Zawsze śmieszą mnie tacy ludkowiebig_grin

                    PS. Ja też jako małolata grałam z ojcem, a on mi płacił - płacił groszami, a graliśmy w pokerabig_grin.
                    • mama-ola Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 20.08.14, 08:57
                      > PS. Ja też jako małolata grałam z ojcem, a on mi płacił - płacił groszami, a gr
                      > aliśmy w pokerabig_grin.

                      Przypomniałaś mi... Mój tata też grał ze mną w pokera na drobne monety smile
                    • fogito Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 20.08.14, 08:58
                      Gdybym zaczela placic synowi za medale, puchary czy trofea pilkarskie to chyba bym z torbami poszla. Albo sie ma pasje do sportu albo nie. Po co to placenie. Niech klub jej placi jak zloto zdobędzie.
                    • mama_kotula Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 20.08.14, 09:29
                      Ha, ja płacę za kilometry wyrabiane na rowerze!
                      Znaczy, nie do końca, ogólnie zasada jest, że za przekleństwo 3 złote idzie do słoika przekleństw, a jak nie masz kasy, możesz odrobić na rowerku, z przelicznikiem 6km za złotówkę tongue_out. Wszyscy równo pedałują wink.

                      • fogito Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 20.08.14, 09:44
                        Żartujesz mam nadzieję? A moze nie uncertain
                        • mama_kotula Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 20.08.14, 10:11
                          fogito napisała:

                          > Żartujesz mam nadzieję? A moze nie uncertain

                          Nie, dlaczego? Niżej opisałam, na czym to polega. Dzieci uważają to bardziej na zabawę, niż sankcje wink.
                          • jakw Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 23.08.14, 07:55
                            Czyli jak ktoś chce koniecznie na rower to najpierw bluzga ? wink
                      • mama-ola Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 20.08.14, 09:55
                        A skąd dzieci mają mieć 3 zł, skoro nie dostają kieszonkowego? One tylko pedałują, jak rozumiem?
                        • mama_kotula Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 20.08.14, 10:10
                          > A skąd dzieci mają mieć 3 zł, skoro nie dostają kieszonkowego?

                          Ależ do niedawna dostawały kieszonkowe, poza tym dostają pieniądze np. od babci, całkiem sporo dostają. Często pozwalam im zatrzymać resztę z zakupów, wychodzi imo więcej niż kieszonkowe, które dostawały.

                          Nota bene moje dzieci uwielbiają jeździć na rowerze i mają z tego spory fun, jeszcze bardziej z tego wyrabiania kilometrów za bluzgi. Zapewniam cię, że nie czują się jakoś szczególnie zgnębione z tego powodu, nikt ich nie zmusza do tego, jest to bardziej na zasadzie challenge'u i sami się pilnują.
                          Jakby był to dla nich problem, nie kazałabym im tego robić.

                          • fogito Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 20.08.14, 10:29
                            Z twojego postu wynika, ze dzieci regularnie przeklinaja. Nie widze zwiazku miedzy przeklinaniem a pedalowa iem na rowerku stacjonarnym. To ma byc kara, za ktora maja placone? Czyli placone za przeklinanie posrdenio? Skoro to jednakze lubia, to zadna kara tylko nagroda za przeklinanie. No bo w koncu te pieniadze sa nagroda. Sorki, ale nie pojmuje i nie widze logicznegomwytlumaczenia dla sytuacji.
                            • mama_kotula Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 20.08.14, 10:43
                              fogito napisała:

                              > Z twojego postu wynika, ze dzieci regularnie przeklinaja.

                              Tak. Bluźnią jak piraci tongue_out, aż uszy więdną tongue_out.

                              > Nie widze zwiazku miedzy przeklinaniem a pedalowaniem na rowerku stacjonarnym.
                              Nie widzisz związku, bo go tam nie ma. Poza tym rowerek nie jest stacjonarny, na stacjonarnym się umiera z nudów.

                              > To ma byc kara, za kt
                              > ora maja placone? Czyli placone za przeklinanie posrdenio? Skoro to jednakze lu
                              > bia, to zadna kara tylko nagroda za przeklinanie. No bo w koncu te pieniadze sa
                              > nagroda.

                              Nie, to nie tak smile
                              Może wprost wyjaśnię - to jest coś w rodzaju zabawy.

                              Kiedyś wyrwało mi się parę choler, sama postawiłam więc słoik i zapowiedziałam, że będziemy wrzucać tu 3zł za każdy bluzg, po czym wrzuciłam parę monet. Chi chi, a co zrobimy z tą kasą? - pyta syn. Oddamy na schronisko brata Alberta - mrugnęłam. A co, jak nie będziemy mieć kasy? - pyta dalej dziecko. To możesz wyrobić na rowerze - zażartowałam. Dziecko wzięło to na serio.

                              Po czym stało się to zabawą. Serio, zabawą. I nie, nie sprawiło, że ludzie w domu przeklinają więcej, bo zapewne zaraz mi to zarzucicie, że dzieci będą celowo przeklinać, aby dostać nagrodę w postaci jazdy na rowerze - one i tak jeżdżą, i my tez jeździmy, bo lubimy.

                              I napisałam to w ramach anegdotki, ale wychodzi znowu na to, żem patologia tongue_out
                              • maksimum Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 20.08.14, 16:00
                                mama_kotula napisała:

                                > Nie widzisz związku, bo go tam nie ma. Poza tym rowerek nie jest stacjonarny, n
                                > a stacjonarnym się umiera z nudów.

                                No to mnie rozbawilas.
                                U mnie w domu kazdy ma swoj rower i ze ja na cos takiego nie wpadlem.
                                • mama_kotula Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 20.08.14, 16:24
                                  Cytat
                                  U mnie w domu kazdy ma swoj rower i ze ja na cos takiego nie wpadlem.


                                  U mnie w domu jest jeden rower. Korzystamy z niego na zmianę. Najfajniej jest na rodzinnych wycieczkach - najpierw losujemy kolejność korzystania, a potem kolejno każdy jedzie, a reszta w tym czasie biegnie albo łapie stopa.
                                  • maksimum Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 20.08.14, 17:53
                                    mama_kotula napisała:

                                    > U mnie w domu jest jeden rower. Korzystamy z niego na zmianę. Najfajniej jest n
                                    > a rodzinnych wycieczkach - najpierw losujemy kolejność korzystania, a potem kol
                                    > ejno każdy jedzie, a reszta w tym czasie biegnie albo łapie stopa.

                                    Przykro mnie ze nie masz miejsca na rowery.
                                    Pomysl jest ciekawy,szczegolnie z tym bieganiem za rowerem ale niestety nie moge skasowac rowerow u mnie w domu bo czesto wszyscy korzystamy z nich w tym samym czasie i co najgorsze jezdzimy w zupelnie roznych kierunkach.
                                    • mama_kotula Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 20.08.14, 19:14
                                      maksimum napisał:
                                      > Przykro mnie ze nie masz miejsca na rowery.

                                      Mam miejsce, po prostu mnie nie stać. To dlatego, że mieszkam w Polsce.
                                      • joa66 Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 20.08.14, 19:44
                                        ba, nawet na bilety Cię nie stać skoro stopa musicie łapać jezeli rowerka nie wylosujecie big_grin
                                      • maksimum Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 21.08.14, 07:05
                                        mama_kotula napisała:

                                        > maksimum napisał:
                                        > > Przykro mnie ze nie masz miejsca na rowery.
                                        >
                                        > Mam miejsce, po prostu mnie nie stać. To dlatego, że mieszkam w Polsce.
                                        -----------
                                        Ja dla odmiany nie jezdze rowerem lecz Schinn'em,to jest taki Mercedes rowerowy.

                                        en.wikipedia.org/wiki/Schwinn_Bicycle_Company
                                        www.sears.com/search=pacific%20cycle%20schwinn%2026%20inch%20bike%20girls%20cascade?catalogId=12605&storeId=10153&levels=Fitness+%26+Sports_Wheeled+Sports&autoRedirect=true&viewItems=50&redirectType=CAT_REC&prop17=pacific%20cycle%20schwinn%2026%20inch%20bike%20girls%20cascade
                                        Wiem ze u was rowery sa drozsze,bo w NYC mozna normalny rower kupic za 100 doll.
                                        • mama_kotula Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 21.08.14, 08:05
                                          O, wklejamy zdjęcia rowerów? To ja tez wkleję, to jest nasz, stojący przy drzwiach frontowych:

                                          tinyurl.com/njkabsr
                                          • fogito Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 21.08.14, 08:40
                                            Oto prawdziwie polski rower big_grin
                                            • mama_kotula Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 21.08.14, 09:32
                                              fogito napisała:

                                              > Oto prawdziwie polski rower big_grin

                                              Nie, on jest produkcji ZSRR. Drabina jest tylko polska na tym zdjęciu, dziadziunio zrobił, ale potem z niej spadł i się zabił, bo był pijany.
                                              • fogito Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 21.08.14, 11:22
                                                W obecnej sytuacji politycznej posiadanie ruskiego rowera jest nad wyraz nie na miejscu. Musisz sie go jak najszybciej pozbyc i kupic cos co nalezy do paktu polnocnoatlantyckiego. Moze jakis kradziony z Holandii bylby ok. Takich w Warszawie sporo widuje.
                                                • mama_kotula Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 21.08.14, 12:41
                                                  fogito napisała:
                                                  > Takich w Warszawie sporo widuje.

                                                  Ho ho, do Warszawy z mojej wsi to muszę autobusem kilkadziesiąt minut, pani, jechać. A rower jeszcze wieźć? I dziadunia już nie ma, to nie ma komu ukraść.
                                              • maksimum Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! Dziadunio. 21.08.14, 15:54
                                                mama_kotula napisała:

                                                > Nie, on jest produkcji ZSRR.

                                                Nie ma to jak good old stuff!!
                                                Rowery kiedys sie odziedziczalo po ojcach i dziadkach mimo ze lancuchow do wiazania przy plocie nie mialy a teraz co pare lat latorosl chce nowy.


                                                > Drabina jest tylko polska na tym zdjęciu, dziadziu
                                                > nio zrobił, ale potem z niej spadł i się zabił, bo był pijany.

                                                Szkoda ze lepszych czasow nie doczekal,bo moglby takim rowerem po pijaku na drogach szybkiego ruchu do Warszawy jezdzic po alkohol w razie potrzeby.

                                                img20.olx.pl/images_tablicapl/107495055_1_644x461_stary-rower-typu-ukraina-pulawy_rev003.jpg
                                                • morekac Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! Dziadunio. 26.08.14, 07:45
                                                  bo moglby takim rowerem po pijaku na dro
                                                  > gach szybkiego ruchu do Warszawy jezdzic po alkohol
                                                  Chyba zgłupiałeś? Po cholerę jeździć kilkadziesiąt km do Warszawy, skoro sprzęt do pędzenia bimbru pewnie stoi w tej stodole? A sklep z alkoholem za rogiem.
                                                  • maksimum Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! Dziadunio. 26.08.14, 16:06
                                                    morekac napisała:

                                                    > Chyba zgłupiałeś? Po cholerę jeździć kilkadziesiąt km do Warszawy, skoro sprzęt
                                                    > do pędzenia bimbru pewnie stoi w tej stodole? A sklep z alkoholem za rogiem.

                                                    I to sie nazywa "cywilizacja".
                                          • maksimum Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 21.08.14, 15:13
                                            mama_kotula napisała:

                                            > O, wklejamy zdjęcia rowerów? To ja tez wkleję, to jest nasz, stojący przy drzwi
                                            > ach frontowych:
                                            >
                                            > tinyurl.com/njkabsr

                                            Bardzo ladny ekologiczny kolor,no i ma blotniki czego moje rowery nie maja!!!

                                            Ja rzadko jezdze w czsie deszczu,bo niewygodnie sie jezdzi z parasolka w jednej rece a zakupami w drugiej.
                                          • hankam Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 21.08.14, 17:14
                                            Mamo-kotula - mistrzostwo świata (z tym zdjęciem).
                                        • fogito Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 21.08.14, 08:44
                                          Schinn to zwykly rower. Kupilam dzieciakowi. Daj znac jak sobie sprawisz rower BMW. To jest dopiero odlot. Moj kochany synek marzy o takowym na gwiazdke. Ale obawiam sie o bezpieczeństwo dziecka na takim rowerze.
                                          • maksimum Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 21.08.14, 15:46
                                            fogito napisała:

                                            > Schinn to zwykly rower. Kupilam dzieciakowi. Daj znac jak sobie sprawisz rower
                                            > BMW. To jest dopiero odlot. Moj kochany synek marzy o takowym na gwiazdke. Ale
                                            > obawiam sie o bezpieczeństwo dziecka na takim rowerze.
                                            ----------
                                            Schwinn to jest ten lepszy ze zwyklych rowerow i dobrze mi z nim,a na BMW mnie nie stac,bo u was wszystko musi byc bardzo drogie.

                                            shop.bmw.com/en_US/p/lifestyle/sports/bikes/bikes/bmw-cruise-bike-2014-white-blue/80912352289/
                                            U nas takie rowery sa po 200-400 doll a w EU musi byc 3x drozszy.
                                            • srubokretka Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 29.08.14, 00:09
                                              max nie rob wiochy z tych biednych stanow... Schwinn??? realy? Chociaz naklejki zedrzyj.
                                              • maksimum Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 29.08.14, 00:22
                                                srubokretka napisał:

                                                > max nie rob wiochy z tych biednych stanow... Schwinn??? realy? Chociaz naklejki zedrzyj.

                                                Ja sie chwale moim Schinnem bo wczesniej mialem gorsze.
                                        • canuck_eh Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 16.09.14, 05:38
                                          Wyglada ten mercedes rowerowy jak rower dla starszej pani/panasmile
                                          • maksimum Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 16.09.14, 05:53
                                            canuck_eh napisała:

                                            > Wyglada ten mercedes rowerowy jak rower dla starszej pani/panasmile

                                            Schwinn Corvette to jest model sprzed 60 lat.

                                            www.google.com/webhp?sourceid=chrome-instant&ion=1&espv=2&ie=UTF-8#q=schwinn%20corvette
                                            ale moj jest inny i troche bardziej moderny.
                              • fogito Kotula 20.08.14, 21:01
                                Spoks. Po prostu sie zdziwilam. Zastosuje metode w stosunku do meza, ktoremu sie pod nosem wyrywaja przeklenstwa. Tylko bedzie placil wiecej za jedno wypsniecie i kilometrow tez bedzie wiecej. Moze to pomoze mu odzyskac forme smile bedzie jakis pozytek z przeklinania.
                                • aka10 Re: Kotula 20.08.14, 21:43
                                  fogito napisała:

                                  > Spoks. Po prostu sie zdziwilam. Zastosuje metode w stosunku do meza, ktoremu si
                                  > e pod nosem wyrywaja przeklenstwa. Tylko bedzie placil wiecej za jedno wypsniec
                                  > ie i kilometrow tez bedzie wiecej. Moze to pomoze mu odzyskac forme smile bedzie j
                                  > akis pozytek z przeklinania.

                                  Licz obydwa jezykiwink
                                  • fogito Re: Kotula 20.08.14, 21:51
                                    On przeklina tylko po angielsku. Rzadko, ale jak juz to cala seria leci. Uzbieraloby sie na cos ekstra dla zony big_grin
                                    • maksimum Re: Kotula 21.08.14, 07:08
                                      fogito napisała:

                                      > On przeklina tylko po angielsku. Rzadko, ale jak juz to cala seria leci. Uzbier
                                      > aloby sie na cos ekstra dla zony big_grin

                                      To raczej ty powinnas jechac rowerem a on powinien cie gonic i nie kupuj mu za drogich trampek zeby sie nie czul zbyt komfortowo jak przeklina.
                                      • fogito Re: Kotula 21.08.14, 08:47
                                        Za późno niestety. Wypasione trampeczki do biegania juz ma i rower tez uncertain Widzę, ze popelnilam blad wychowawczy. Bede musiala to jakoś naprawić.
                                    • canuck_eh Re: Kotula 16.09.14, 05:39
                                      fogito, jakaz to znowu seria przeklenstw moze poleciec po angielsku?Polski jezyk jest o wiele barwniejszysmile
                                      • maksimum Re: Kotula 16.09.14, 05:55
                                        canuck_eh napisała:

                                        > fogito, jakaz to znowu seria przeklenstw moze poleciec po angielsku?Polski jezy
                                        > k jest o wiele barwniejszysmile

                                        U nas jedno przeklenstwo kosztuje 1 dolara,wiec trzeba jezyk trzymac q za zebami.
                      • maksimum Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 20.08.14, 15:55
                        mama_kotula napisała:

                        > Ha, ja płacę za kilometry wyrabiane na rowerze!
                        > Znaczy, nie do końca, ogólnie zasada jest, że za przekleństwo 3 złote idzie do
                        > słoika przekleństw, a jak nie masz kasy, możesz odrobić na rowerku, z przeliczn
                        > ikiem 6km za złotówkę tongue_out. Wszyscy równo pedałują wink.

                        To rozumiem i to jest wlasnie zachod a nie ciemnogrod.
                        • undoo Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 20.01.15, 21:53
                          A co jest nie kosher we wschodzie, że musi być zachód?
                      • mama303 Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 20.08.14, 19:58
                        słaby ten przelicznik. za złotókę to moja corka noga nie ruszy wink
                        • mama_kotula Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 20.08.14, 20:04
                          mama303 napisała:
                          > słaby ten przelicznik. za złotókę to moja corka noga nie ruszy wink

                          Moje ruszają. O ile rower jest wolny, nie wink
                    • maksimum Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 20.08.14, 15:50
                      jagabaga92 napisała:

                      > PS. Ja też jako małolata grałam z ojcem, a on mi płacił - płacił groszami, a graliśmy w pokerabig_grin.

                      Za granie z dzieckiem w pokera powinno sie po lapach lac ojca i dziecko!
                      Uczysz tego,co jest w zyciu przydatne,a nie hazardu.
                  • mama303 Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 20.08.14, 19:48
                    naprawde taki na złotówke nakręcony?
          • maksimum Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 20.08.14, 06:13
            fogito napisała:

            > Moj tez nie prosi, bo nie musi. Wyniki w szkole ma rewelacyjne bez placenia. Z
            > czystej ambicji wlasnej wink

            Tylko,co to za szkola?
            • fogito Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 20.08.14, 08:45
              Jeszcze podstawówka, ale juz niedlugo Harvard big_grin

              Synowi tez placisz na studiach za zaliczone egzaminy? Z pewnością tak. Corka pewnie nie ma chlopaka i nigdzie sama nie wychodzi, wiec kieszonkowego mieć nie musi. To sie nazywa ubezwlasnowolnienie.
              • maksimum Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 20.08.14, 16:15
                fogito napisała:

                > Jeszcze podstawówka, ale juz niedlugo Harvard big_grin

                Tak myslalem,a Harvard bedziesz na filmach ogladal a jak juz tam bedziesz to zobaczysz moja corke.

                > Synowi tez placisz na studiach za zaliczone egzaminy?

                To zalezy jak zaliczy,jak bardzo dobrze to nie mam wyjscia i musze mu dac 20 doll.

                > Z pewnością tak. Corka pewnie nie ma chlopaka i nigdzie sama nie wychodzi, wiec >kieszonkowego mieć nie musi. To sie nazywa ubezwlasnowolnienie.

                Za corka tylu chlopakow lazi,ze nie nadazam ich przeganiac jak mnie sie nie podobaja.
                • fogito Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 20.08.14, 17:47
                  big_grin pewnie twoja corka pojdzie na Harvard tak jak syn poszedl, czyz nie?
                  • canuck_eh Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 16.09.14, 05:47
                    Eee tam Harvard - tam pani z rekrutacji sie nie zna, czy to bylo na innej uczelni?No i tak tez sie zastanawiam jak to krucho musi byc z tymi wyplatami za egzaminy - 20 dolcow za dobrze zdany egzamin.Hmmm ile tych egzaminow w semestrze?
                    • maksimum Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 16.09.14, 05:57
                      canuck_eh napisała:

                      > Eee tam Harvard - tam pani z rekrutacji sie nie zna, czy to bylo na innej uczel
                      > ni?No i tak tez sie zastanawiam jak to krucho musi byc z tymi wyplatami za egza
                      > miny - 20 dolcow za dobrze zdany egzamin.Hmmm ile tych egzaminow w semestrze?
                      -----------
                      20 dolcow to po to by sobie pizze po egzaminie kupil.
                      A wiesz ile ta uczelnia kosztuje?
                      • canuck_eh Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 16.09.14, 15:14
                        Malo mnie obchodzi ile ta uczelnia kosztuje.Ja wiem ile bedzie kosztowalo mnie wyslanie dziecka na wymarzona uczelnia i to dla mnie wazne.A to czy ty placisz 20 000 czy 50 000 i ze uwazasz ze uczelnia na ktora przyjeli ci syna na pielegniarstwo jest najlepsza w polnocnej Ameyce tez nie robi na mnie wrazenia bo ty jak zwykle bierzesz rankingowy ogol a nie departamenty jak to wiekszosc mlodych ludzi z glowa.Ale jak to mowia - nie moj cyrk i nie moje malpy
                • aka10 Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 20.08.14, 19:11
                  maksimum napisał:


                  >

                  >
                  > To zalezy jak zaliczy,jak bardzo dobrze to nie mam wyjscia i musze mu dac 20 do
                  > ll.
                  >
                  Jak zacznie prace i tam beda z niego zadowoleni, to bedziesz wyplacal druga pensje.
                  • maksimum Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 21.08.14, 06:53
                    aka10 napisała:

                    > Jak zacznie prace i tam beda z niego zadowoleni, to bedziesz wyplacal druga pensje.

                    Na pewno nie bede mu dawal kieszonkowego jak nie pojdzie do pracy.
                    Doplacac do pensji to jest raczej demoralizujace,bo powinien wiedziec jak sie utrzymac.

          • maksimum Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 20.08.14, 15:52
            fogito napisała:

            > Moj tez nie prosi, bo nie musi. Wyniki w szkole ma rewelacyjne bez placenia. Z
            > czystej ambicji wlasnej wink

            Maly jeszcze jest i zycia nie zna.
            • fogito Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 20.08.14, 17:49
              A co? W życiu ambicja sie nie przydaje? big_grin Przyda sie w drodze na Harvard i do Ligii Mistrzow tez.
        • maksimum Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 20.08.14, 06:14
          zjawa1 napisała:

          > Nie ma nic gorszego jak wypłacanie dziecku pieniędzy za dobre oceny.

          Place jej tez za wygrane mecze tenisowe.
        • maksimum Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 20.08.14, 15:51
          zjawa1 napisała:

          > Nie ma nic gorszego jak wypłacanie dziecku pieniędzy za dobre oceny.

          Pewno u twoich dzieci by to i tak nie pomoglo.
          • nchyb Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 21.08.14, 12:07
            a jeszcze pewniej ma dobre oceny i matka nie musi do portmonetki sięgać, by te dobre stopnie zapewnić...
    • mama_kotula Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 20.08.14, 08:29
      Nie wypłaciłabym się w przypadku moich dzieci tongue_out. Ale u ciebie Maksiu pewnie to działa, w końcu z tego co piszesz, dzieci masz raczej mało zdolne i mało ambitne, więc trzeba je pieniędzmi zmotywować. Za ścielenie łóżka i mycie zębów też płacisz?

      Z drugiej strony, kieszonkowego moje dzieci też nie mają, więc może aż tak bardzo ciemnogrodem nie jestem. wink
      • maksimum Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 20.08.14, 16:20
        mama_kotula napisała:

        > Nie wypłaciłabym się w przypadku moich dzieci tongue_out. Ale u ciebie Maksiu pewnie to
        > działa, w końcu z tego co piszesz, dzieci masz raczej mało zdolne i mało ambit
        > ne, więc trzeba je pieniędzmi zmotywować. Za ścielenie łóżka i mycie zębów też płacisz?

        Z myciem zebow nie ma problemow ale za niescielenie lozka bede musiac wprowadzic jakies restrykcje,tylko zastanowie sie jakie.

        > Z drugiej strony, kieszonkowego moje dzieci też nie mają, więc może aż tak bard
        > zo ciemnogrodem nie jestem. wink

        Ty nie, ale wiekszosc w Polsce niestety tak.
    • makurokurosek Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 20.08.14, 08:34
      Maksiu ty nigdy nie dawałeś bo ci było szkoda wydać na nich choć centa. Nie ma to nic wspólnego z wychowaniem , a jedynie z twoim skąpstwem.
      • maksimum Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 20.08.14, 16:34
        makurokurosek napisała:

        > Maksiu ty nigdy nie dawałeś bo ci było szkoda wydać na nich choć centa. Nie ma
        > to nic wspólnego z wychowaniem , a jedynie z twoim skąpstwem.
        -----------
        Gdyby tak bylo to za nauke,tenis czy ping-ponga tez bym nie dawal.
        Chodzi o cos zupelnie innego i tego pewno nie zrozumiesz.
        Wiekszosc matek w Polsce mysli,ze wychowanie dzieci polega na dawaniu im jak najwiecej(obojetnie czego) a dziecko juz samo bedzie wiedzialo jak ma sie rozwijac i jaka droga isc.
        Gdyby tak bylo,to dzieci moglyby brac udzial w wyborach od najmlodszych lat,bo mamuski juz im daly mozliwosci nieograniczonych wyborow i dostarczaja kasy by upewnic w przekonaniu ze dziecko nie tylko robi dobrze ale i wie co dla niego najlepsze.
        No i w ten sposob wychowuja dzieci przyzwyczajone do brania oraz nie majace pojecia jak podejmowac racjonalne decyzje.
        Jest nawet taki przedmiot jak "Teoria Podejmowania Decyzji"

        akson.sgh.waw.pl/~mlewan1/Site/TPD.html
        Dziecko niepelnoletnie a czesto i pelnoletnie nie ma pojecia jak podejmowac decyzje i dlatego rodzice powinni je tego uczyc,tak samo jak ucza jezdzenia na rowerze czy gry w tenisa.
        Czym mamuska jest mniej rozgarnieta tym szybciej pozwala dzieciom na podejmowanie samodzielnych decyzji.
        Czy w wieku 18 lat mialas pojecie na kogo zaglosowac i czy poszlas na wybory.
        Domyslam sie ze nie poszlas,bo cie to nie interesowalo,czyli nie bylas osoba na tyle uksztaltowana by podejmowac trudne decyzje.
        • makurokurosek Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 20.08.14, 18:30
          > Gdyby tak bylo to za nauke,tenis czy ping-ponga tez bym nie dawal.
          > Chodzi o cos zupelnie innego i tego pewno nie zrozumiesz.

          O ile pamiętam to korepetytorem , nauczycielem tańca jak i trenerem dla swoich dzieci jesteś ty. Chcesz powiedzieć, że wypłacasz sobie pensję?
          • maksimum Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! NYU 21.08.14, 06:40
            makurokurosek napisała:


            > O ile pamiętam to korepetytorem , nauczycielem tańca jak i trenerem dla swoich
            > dzieci jesteś ty. Chcesz powiedzieć, że wypłacasz sobie pensję?

            Mysle ze kazdy chcialbybyc takim wszechstronnym a zamiast placic innym za lekcje wydaje pieniadze inaczej.
            Moja znajoma wydala majatek(rownowartosc domu) na nauke tenisa dla swoich 2 synow i graja teraz dla przyjemnosci bo nawet na druzyne uniwersytecka sie nie zalapal.

            A moj syn gra na NYU w ping-ponga.
            Poziom sportowy na uczelniach amerykanskich jest bardzo wysoki.
            • fogito Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! NYU 21.08.14, 11:25
              Czyli jednak nie wydawales na trenerow.
              Ping pong to dobry dla Azjatow jest wink bo to taki malo meski sport.
              • maksimum Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! NYU-ping-pong 21.08.14, 15:20
                fogito napisała:

                > Czyli jednak nie wydawales na trenerow.

                Wygladalo to tak,ze na poczatku sam z dzieciaki gralem,a gdy dochodzily do mojego poziomu to znajdowalem im sparring-partnerow,ktorzy byli lepsi ode mnie.

                > Ping pong to dobry dla Azjatow jest wink bo to taki malo meski sport.

                To zobacz jaki meski ten jest.

                www.youtube.com/watch?v=ZS3O0OOn0a0
        • fogito Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 20.08.14, 18:42
          Ja bylam na wyborach w wieku 18 lat. Sama tez podrozowalam za granice w tym wieku. Ty zaś piszesz eseje za syna, wiec raczej go samodzielności nie uczysz. Nie wspominając o tym, ze studiuje pod twoim nosem i samodzielny z pewnością nie jest.
          • maksimum Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 21.08.14, 06:47
            fogito napisała:

            > Ja bylam na wyborach w wieku 18 lat. Sama tez podrozowalam za granice w tym wie
            > ku. Ty zaś piszesz eseje za syna, wiec raczej go samodzielności nie uczysz. Nie
            > wspominając o tym, ze studiuje pod twoim nosem i samodzielny z pewnością nie jest.
            ------------
            Niedlugo zacznie 3-ci rok studiow i ma dopiero 19 lat,a w Polsce mature sie robi w wieku 20 lat.
            Co Ty od niego chcesz?
            Nie pisalem za niego ale tylko pomoglem mu ogarnac temat.
            Corka tego sie uczy teraz w czasie wakacji.
            Sa oddzielne zajecia z pisania esejow na SAT.
            • fogito Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 21.08.14, 09:01
              Od kiedy to w Polsce sie robi maturę w wieku 20 lat? Chyba tylko ci co repetowali po drodze. Ja w wieku twojego syna mieszkalam sama i studiowalam w W-wie. Wyjezdzalam również sama do Londynu na kilka miesięcy, żeby dorobić do stypendium. Nikt mi tez nie pomagal pisać żadnych prac odkąd poszlam do szkoly w wieku 7 lat. Twój syn jest niesamodzielny, bo nim sterujesz i nie nauczyl sie podejmowac wlasnych decyzji. Strach przed tobą go ogranicza.
              • hankam Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 21.08.14, 13:06
                Fogito, Maks robił maturę w wieku 20 lat, bo kończył jakieś technikum w Ożarowie.
                • nchyb matura 20latków to nic dziwnego 21.08.14, 13:11
                  chyba Fogito tylko o licealistach myśli
                  licealiści w PL zdają egzamin dojrzałości w wieku ok 19 lat, a po technikach i tego typu szkołąch jak najbardziej w wieku 20 lat i tak jest do dziś...
                  SP - 6 lat, gimnazjum 3, LO 3 lub technika 4 - przy początkowym wieku 7 lat to jak w pysk daje na dziś 20 lat...
                • maksimum Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! Szkola na Szkolnej 21.08.14, 16:11
                  hankam napisała:

                  > Fogito, Maks robił maturę w wieku 20 lat, bo kończył jakieś technikum w Ożarowie.

                  W Ozarowie konczylem tylko podstawowke i byla ona jak bog przykazal na ul.Szkolnej 2.

                  sp1ozarow.pl/component/option,com_wrapper/Itemid,35/

                  Ja jeszcze chodzilem do tej szkoly gdzie byla siatka w oknach,bo obok bolo boisko i pilka czesto ladowala na szybach.
                  Teraz pewno nikt nie uwierzy ale w szkole byly kaflowe piece i zawsze bylo cieplo.

                  szkolyozarowmazowiecki.szkolnictwa.pl/
                  Poza podst #1 gimnazjum Pallottiego jest bardzo dobre.
            • hankam Jeśli fakty nie zgadzają się z rzeczywistością... 21.08.14, 13:04
              Jak zwykle naciągasz fakty tak, żeby były zgodne z Twoją racją.
              W Polsce maturę zdaje się (jeszcze) rocznikowo w 19 roku życia. Niektórzy mają wtedy lat osiemnaście i pół, niektórzy są już dziewiętnastolatkami.

              W Stanach szkołę zaczyna się wcześniej i kończy wcześniej. Twój syn urodzony na początku września, zacznie trzeci rok studiów mając rocznikowo lat dwadzieścia, a zgodnie z datą urodzin w wieku 19 lat, 11 miesięcy i dwóch tygodni. W Polsce zaczynałby w tym wieku drugi rok studiów.

              Moja córka też jest wrześniowa, nigdy nie przyszło mi do głowy pisać, że do szkoły poszła jako sześciolatka - wszak urodziny miała już po rozpoczęciu roku szkolnego, więc może powinnam. W takim razie maturę zda jako osiemnastolatka i w tym wieku rozpocznie studia.
              • nchyb rocznikowo - 19 lub 20 21.08.14, 13:15
                > W Polsce maturę zdaje się (jeszcze) rocznikowo w 19 roku życia. Niektórzy mają
                > wtedy lat osiemnaście i pół, niektórzy są już dziewiętnastolatkami.

                nie tylko licealiści zdają maturę!!!
                • hankam Re: rocznikowo - 19 lub 20 21.08.14, 17:07
                  No, to prawda, ale McSimum pisze , że w Polsce maturę zdaje się w wieku lat dwudziestu, a więc mija się z prawda.

                  nie tylko licealiści zdają maturę!!

                  Och, zdają ją nawet dorośli po liceach dla dorosłych, ale co z tego? W liceach jest więcej młodzieży niż w technikach (zresztą szkoda, technikum to jest dobry pomysł, jeśli sensowne).
                  • hankam Re: rocznikowo - 19 lub 20 21.08.14, 17:11
                    I generalnie na studia idzie się raczej po liceum, więc o tym tu mówimy.
                    A McSimum jak zawsze nagina fakty albo zwyczajnie kłamie.
                    W tym przypadku - w Polsce młodzież idąca na studia ma rocznikowo 19 lat, syn maksika miał rocznikowo osiemnaście lat.
                    • nchyb Re: rocznikowo - 19 lub 20 21.08.14, 18:38
                      > W tym przypadku - w Polsce młodzież idąca na studia ma rocznikowo 19 lat,
                      zazwyczaj, ale dużo jest idących w wieku 18tu jak najbardziej...
                      nie tylko teraz do 1 klasy idą 6latki, a za moich czasów podstawówkowych nagminnie najlepszych, nudzących sie na lekci w 1 klasie przesuwano do 2giej...
                      • hankam Re: rocznikowo - 19 lub 20 21.08.14, 19:52
                        Ciekawe. Nie znam takich przypadków. Owszem, znam takie, kiedy dzieci szły rok wcześniej do szkoły, ale nigdy nie znałam nikogo, kto zostałby przesunięty do wyższej klasy.
                        • maksimum Re: rocznikowo - 19 lub 20 21.08.14, 20:55
                          hankam napisała:

                          > Ciekawe. Nie znam takich przypadków. Owszem, znam takie, kiedy dzieci szły rok
                          > wcześniej do szkoły, ale nigdy nie znałam nikogo, kto zostałby przesunięty do w
                          > yższej klasy.
                          -------------
                          U mnie w podstawowce w Ozarowie,dyrektor szkoly przesunal swoja corke o rok wyzej,co jej pozniej wyszlo bokiem na studiach.
                        • nchyb Re: rocznikowo - 19 lub 20 23.08.14, 19:58
                          > wcześniej do szkoły, ale nigdy nie znałam nikogo, kto zostałby przesunięty do w
                          > yższej klasy.

                          a ja znam mnóstwo...
                          mnie chciano przesunąć, bo intelektualnie pasowałam do wyższej klasy, ale rodzice uznali, że lepiej mi będzie w klasie rocznikowo takiej samej...
                          • hankam Re: rocznikowo - 19 lub 20 23.08.14, 23:08
                            Mnóstwo, to znaczy ile?

                            Bo z tego co piszesz, wygląda to na jakieś powszechne zjawisko, a ja się z tym nie zetknęłam.
                            A, przepraszam, jedna dziewczynka w szkole mojej córki została przeniesiona z zerówki do pierwszej klasy w pierwszym tygodniu szkoły. Więcej takich dzieci nie znam.
                            • tinywee Re: rocznikowo - 19 lub 20 24.08.14, 12:14
                              Mnie i kilka innych osób w szkole promowano z trzeciej do piątej; kolegę po pierwszym semestrze przeniesiono z trzeciej do czwartej klasy. Co prawda to było dawno - jeszcze za Gierka smile.
                              • maksimum Re: rocznikowo - 19 lub 20 24.08.14, 15:22
                                tinywee napisała:

                                > Mnie i kilka innych osób w szkole promowano z trzeciej do piątej; kolegę po pie
                                > rwszym semestrze przeniesiono z trzeciej do czwartej klasy. Co prawda to było d
                                > awno - jeszcze za Gierka smile.
                                -------
                                No i jak to sie skonczylo?
                                Przeskoczyc klase w podstawowce jest bardzo latwo,ale przeskoczyc rok na studiach juz niestety latwo nie jest,wiec problem z tymi przeskakujacymi zaczyna sie na studiach.
                                Zazwyczaj na studiach sa mierni i bierni.
                            • nchyb Re: rocznikowo - 19 lub 20 24.08.14, 14:52

                              > Mnóstwo, to znaczy ile?
                              w mojej klasie pierwszej szkoły podstawowej -sztuk 3 plus omc jeszcze jedna...
                              w tak małej grupie (klasa 27 osób) uważam że to sporo
                              znam co najmniej kilkanaście takich osób wiekowo do mnie zbliżonych...
                  • nchyb Re: rocznikowo - 19 lub 20 21.08.14, 18:35
                    > No, to prawda, ale McSimum pisze , że w Polsce maturę zdaje się w wieku lat dwu
                    > dziestu, a więc mija się z prawda.

                    prawdę jest, ze w PL maturę zdaje się (edukując się bez opóźnień) PO UKOŃCZENIU szkoły średniej, co u nas na razie przypada na wiek dziecięcia 19 lub 20...
                    Obydwie odpowiedzi są równoważnie poprawne. Nie wyłącznie 19 i nie 20.
                    Tylko: część tak, część tak - w zależności od kończonej szkoły...
                    i to z tego smile

                    • hankam Re: rocznikowo - 19 lub 20 21.08.14, 19:50
                      Ale w przypadku młodzieży z technikum jest to inny system kształcenia - trzynastoletni. Trudno używać argumentu, że w Polsce maturę się zdaje w wieku lat 20 porównując 12-letni system z trzynastoletnim. I jeszcze zestawiając rocznikowy wiek ukończenia szkoły przez polskie dzieci z urodzeniowym maksikowego syna.
                      Dzieci uczące się w systemi dwunastolenim kończą w Polsce szkołę w wieku lat dziewiętnastu, a w Stanach w wieku lat osiemnastu. Maks rozciąga fakty tak, żeby pasowały do jego jedynie słusznej wersji, że jego syn zaczął studia trzy lata wcześniej niż młodzież w Polsce. A to bzdura.
                      • maksimum Re: rocznikowo - 19 lub 20 21.08.14, 20:53
                        hankam napisała:

                        > Maks rozciąga fakty tak, żeby
                        > pasowały do jego jedynie słusznej wersji, że jego syn zaczął studia trzy lata w
                        > cześniej niż młodzież w Polsce. A to bzdura.
                        -----------
                        Zapomnialas dodac,ze w USA rok akademicki zaczyna sie we wrzesniu a w Polsce w pazdzierniku,no wiec jak ktos urodzil sie w polowie wrzesnia jak moj syn to zaczynal studia na NYU w wieku 17 lat.
                        • hankam Re: rocznikowo - 19 lub 20 22.08.14, 00:40
                          Jakich znowu siedemnastu lat.
                          Do osiemnastki brakuje mu dwóch tygodni.
                          Nie bądź śmieszny.
                        • mama_kotula Re: rocznikowo - 19 lub 20 22.08.14, 09:46
                          maksimum napisał:
                          > Zapomnialas dodac,ze w USA rok akademicki zaczyna sie we wrzesniu a w Polsce w
                          > pazdzierniku,no wiec jak ktos urodzil sie w polowie wrzesnia jak moj syn to zac
                          > zynal studia na NYU w wieku 17 lat.

                          Wow, zaczynałam studia w wieku młodszym niż twój syn! bo, będąc posłaną rok wcześniej do szkoły, 18 kończyłam dopiero w październiku tongue_out
                          Wychodzi na to, że mogę czuć się jeszcze bardziej zajebista suspicioussuspicious
                          • maksimum Re: rocznikowo - 19 lub 20 22.08.14, 17:51
                            mama_kotula napisała:

                            > Wow, zaczynałam studia w wieku młodszym niż twój syn! bo, będąc posłaną rok wcz
                            > eśniej do szkoły, 18 kończyłam dopiero w październiku tongue_out
                            > Wychodzi na to, że mogę czuć się jeszcze bardziej zajebista suspicioussuspicious
                            ------------
                            Jak jeszcze napiszesz ze studiowalas na uczelni lepszej niz NYU to dopiero bedzie zadecie !!
                        • nchyb Re: rocznikowo - 19 lub 20 22.08.14, 10:29
                          > zynal studia na NYU w wieku 17 lat.
                          17-tu?
                          18 bez dwóch tygodnie to dalej nie jest 17 lat...
                      • nchyb Re: rocznikowo - 19 lub 20 22.08.14, 08:57
                        > Ale w przypadku młodzieży z technikum jest to inny system kształcenia - trzynas
                        > toletni.
                        pełnoprawny, równorzędny do licealnego, żaden inny, niesamowity, nietypowy. Jak najbardziej typowy dla PL, tyle że z uzupełnieniem zawodowym, którego ogólniaki nie mają ...
                        po prostu część młodzieży (dane z 2012r liczba uczniów w obu rodzajach szkół -nieco ponad 700tys licealistów i trochę ponad 500tys w technikum) wybiera jedną ścieżkę, część drugą. Obie są równie dobre i nie jest prawdą, że wyłącznie 19latki przystępują do matury (bez poślizgów i szkół dla dorosłych). 19 i 20latki w zależności or rodzaju szkoły...

                        a syn Maksia to inna sprawa...
                        • maksimum Re: rocznikowo - 19 lub 20 24.08.14, 15:41
                          nchyb napisała:

                          > po prostu część młodzieży (dane z 2012r liczba uczniów w obu rodzajach szkół -n
                          > ieco ponad 700tys licealistów i trochę ponad 500tys w technikum) wybiera jedną
                          > ścieżkę, część drugą. Obie są równie dobre i nie jest prawdą, że wyłącznie 19la
                          > tki przystępują do matury (bez poślizgów i szkół dla dorosłych). 19 i 20latki w
                          > zależności or rodzaju szkoły...

                          Wyszlo szydlo z worka,ze ponad 40% maturzystow ma 20 lat,jesli ...nie mialo poslizgow.

                          > a syn Maksia to inna sprawa...

                          Tutaj nie ma technikow,wiec normalnie szkole konczy sie w wieku 17-18 lat bez zadnego przeskakiwania.
              • nchyb Re: Jeśli fakty nie zgadzają się z rzeczywistości 21.08.14, 13:16
                > olnego, więc może powinnam. W takim razie maturę zda jako osiemnastolatka i w t
                > ym wieku rozpocznie studia.

                chyba że wybierze szkołę typu technikum i wtedy będzie mieć 19 lat...
            • aka10 Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 21.08.14, 15:31
              maksimum napisał:



              > ------------
              > Niedlugo zacznie 3-ci rok studiow i ma dopiero 19 lat,a w Polsce mature sie rob
              > i w wieku 20 lat.

              To wina systemu, nie specjalnych umiejetnosci, Max.
              • maksimum Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 21.08.14, 15:38
                aka10 napisała:

                > maksimum napisał:
                >
                > > ------------
                > > Niedlugo zacznie 3-ci rok studiow i ma dopiero 19 lat,a w Polsce mature sie rob
                > > i w wieku 20 lat.
                >
                > To wina systemu, nie specjalnych umiejetnosci, Max.

                Czas chyba najwyzszy zmieniac system na lepsze,bo slyszalem,ze polskie szkolnictwo jest wzorowane na amerykanskim a nigdzie tego nie widze.
                • aka10 Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 21.08.14, 15:44
                  maksimum napisał:


                  >
                  > Czas chyba najwyzszy zmieniac system na lepsze,bo slyszalem,ze polskie szkolnic
                  > two jest wzorowane na amerykanskim a nigdzie tego nie widze.

                  Pojecia nie mam. Jedyne, co uwazam, to to, ze j. angielski powinien byc jednym z trzech przedmiotow glownych oprocz polskiego i matematyki. Potem mozna zaczac mowic o jezykach obcych.
                  • maksimum Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 21.08.14, 20:59
                    aka10 napisała:

                    > Jedyne, co uwazam, to to, ze j. angielski powinien byc jednym
                    > z trzech przedmiotow glownych oprocz polskiego i matematyki. Potem mozna zaczac
                    > mowic o jezykach obcych.
                    ----------
                    Z tym sie zgadzam w 100%,bo bez dostepu do zrodel w jezyku angielskim praktycznie nie ma zadnej nauki,bo wszystko to co jest na wysokim poziomie jest po angielsku.
                    • kocianna Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 21.08.14, 22:34
                      Maksiu, ale wiesz, że jeśli chciałbyś zostać hodowcą róż na poziomie, to powinieneś się uczyć perskiego? A specjaliści od ziemniaków uczą się polskiego?
        • aka10 Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 20.08.14, 19:08
          maksimum napisał:




          >
          > Dziecko niepelnoletnie a czesto i pelnoletnie nie ma pojecia jak podejmowac dec
          > yzje i dlatego rodzice powinni je tego uczyc,tak samo jak ucza jezdzenia na row
          > erze czy gry w tenisa.
          > Czym mamuska jest mniej rozgarnieta tym szybciej pozwala dzieciom na podejmowan
          > ie samodzielnych decyzji.
          > Czy w wieku 18 lat mialas pojecie na kogo zaglosowac i czy poszlas na wybory.
          > Domyslam sie ze nie poszlas,bo cie to nie interesowalo,czyli nie bylas osoba na
          > tyle uksztaltowana by podejmowac trudne decyzje.

          Max, Ty chyba sobie zartujesz. Dzieci na pewnym etapie MUSZA zaczac podejmowac wlasne decyzje. I to nie w wieku 16-tu czy 18-tu lat, tylko duzo duzo wczesniej.
          • maksimum Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 21.08.14, 06:49
            aka10 napisała:

            > Max, Ty chyba sobie zartujesz. Dzieci na pewnym etapie MUSZA zaczac podejmowac
            > wlasne decyzje. I to nie w wieku 16-tu czy 18-tu lat, tylko duzo duzo wczesniej .
            -------
            Zalezy jakie.
            Tu slyszalem ze mamuski pozwalaja dzieciom decydowac do jakiego gimnazjum isc!!
            • aka10 Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 21.08.14, 15:37
              maksimum napisał:



              > Zalezy jakie.
              > Tu slyszalem ze mamuski pozwalaja dzieciom decydowac do jakiego gimnazjum isc!!

              Max, jak sie od dziecka konczacego 6-ta klase dowiedzialam, ze chce zmieniac szkole, bo sie chce rozwijac, to mialam zabronic?
              • maksimum Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 21.08.14, 15:42
                aka10 napisała:

                > Max, jak sie od dziecka konczacego 6-ta klase dowiedzialam, ze chce zmieniac s
                > zkole, bo sie chce rozwijac, to mialam zabronic?
                --------
                No to gdzie ty bylas,ze sie wczesniej nie rozwijalo.
                To jest obowiazek rodzicow wysladzic jakie sa najlepsze szkoly i tam poslac dzieci.
                Ja tak wlasnie zrobilem.
                Mam nadzieje ze twoje dziecko zmienilo szkole z gorszej na lepsza a ie odwrotnie.
                • aka10 Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 21.08.14, 15:55
                  maksimum napisał:


                  > --------
                  > No to gdzie ty bylas,ze sie wczesniej nie rozwijalo.
                  > To jest obowiazek rodzicow wysladzic jakie sa najlepsze szkoly i tam poslac dzi
                  > eci.
                  > Ja tak wlasnie zrobilem.
                  > Mam nadzieje ze twoje dziecko zmienilo szkole z gorszej na lepsza a ie odwrotni
                  > e.

                  Alez oczywiscie, ze sie rozwijalosmile Mialo nawet wlasnych nauczycieli w szkole i indywidualne programy. Chcialo sie przeniesc jeszcze wyzej.
                  • maksimum Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 21.08.14, 16:17
                    aka10 napisała:

                    > Alez oczywiscie, ze sie rozwijalosmile Mialo nawet wlasnych nauczycieli w szkole
                    > i indywidualne programy. Chcialo sie przeniesc jeszcze wyzej.

                    No to chyba stanowczo zaprotestowalas.Dzieciakowi cos na mozg padlo z ta nauka.
                    • aka10 Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 21.08.14, 16:26
                      maksimum napisał:


                      >
                      > No to chyba stanowczo zaprotestowalas.Dzieciakowi cos na mozg padlo z ta nauka.

                      Dla Ciebie to dziwne, bo Twoje dzieci nigdy o niczym same nie decydowaly. Tu jest Twoj problem.
                      • maksimum Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 21.08.14, 16:49
                        aka10 napisała:

                        > Dla Ciebie to dziwne, bo Twoje dzieci nigdy o niczym same nie decydowaly. Tu je
                        > st Twoj problem.

                        U mnie decyzje o szkolach byly na tyle uproszczone,ze sa rankingi szkol i wszyscy wiedza ktora jest najlepsza a moj problem to bylo przygotowanie dzieci by sie tam dostaly.
                        • aka10 Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 21.08.14, 17:10
                          maksimum napisał:


                          >
                          > U mnie decyzje o szkolach byly na tyle uproszczone,ze sa rankingi szkol i wszys
                          > cy wiedza ktora jest najlepsza a moj problem to bylo przygotowanie dzieci by si
                          > e tam dostaly.

                          No, widzisz, TWOJ problem, a nie Twoich dzieci. Przeciez caly czas mowie, ze sa ubezwlasnowolnione bez prawa do glosu i wlasnych wyborow.
    • aka10 Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 20.08.14, 19:02
      maksimum napisał:

      > Ja nigdy nie dawalem kieszonkowego,ale zawsze nagradzalem dzieci za dobre stopn
      > ie czy tez osiagniecia w sporcie.
      > Wyszlo im to na dobre.
      > Corka ma 17 lat i nie prosi o pieniadze.
      Max, czysta glupota. Ucz raczej dzieci, ze ucza sie dla siebie i tylko dla siebie.
      • maksimum Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 21.08.14, 06:43
        aka10 napisała:

        > Max, czysta glupota. Ucz raczej dzieci, ze ucza sie dla siebie i tylko dla siebie.

        Teraz juz to ogarniaja,choc mala nagroda za dobre wyniki nigdy nie zaszkodzi.
        • fogito Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 21.08.14, 08:51
          Trochę poznoindifferent przez naście lat uczyly sie tylko dla kasy od tatusia?
          • maksimum Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 21.08.14, 15:23
            fogito napisała:

            > Trochę poznoindifferent przez naście lat uczyly sie tylko dla kasy od tatusia?

            Najwazniejsze ze sie nauczyly wszystkie na najwyzszym swiatowym poziomie,a jakich sposobow uzyjesz to juz twoja sprawa.
            • fogito Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 21.08.14, 15:51
              Chyba nie zbyt wysoki to byl poziom skoro skonczylo sie na nauce pielegniarstwa.
      • jakw Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 23.08.14, 07:59
        Dzieci Maksia to już chyba takie dość duże. I pewnie doskonale wiedzą, że pracuje się dla kasy...
    • nchyb czy to na pewno efekt kieszonkowego lub jego braku 21.08.14, 12:05
      > Ja nigdy nie dawalem kieszonkowego,ale zawsze nagradzalem dzieci za dobre stopn
      > ie czy tez osiagniecia w sporcie.

      a ja dostawałam (i dziecku dawałam) kieszonkowe, a za dobre oceny czy osiągnięcia w sporcie nigdy nie byłam finansowo nagradzana i sama tak nie nagradzałam i zarówno mi jak i starszemu dorosłemu synowi też wyszło to nam na dobre. Mój syn ma 20 i też nie prosi o pieniądze...
      więc co chcesz udowodnić? może to wcale nie to kieszonkowe na to wpływa?
      • azja001 Re: czy to na pewno efekt kieszonkowego lub jego 21.08.14, 13:27
        Ja dostawałam w liceum kieszonkowe i to był pierwszy moment kiedy musiałam nauczyć sie gospodarować tym co miałam w portfelu, mój syn dostaje od początku gimnazjum odpowiednio 15 i 20 zł tygodniówkę na swoje wydatki, wiem że nie wydaje całej kwoty zawsze i potrafi odłożyc np. na książki które uwielbia kupować. Myslę że gospodarowanie swoim kieszonkowym to taki trening gospodarowania tym co mam bo już więcej nie dostanę w danym momencie. dostaje też ekstrasy za dobre świadectwo czy udział w konkursie z dobrym efektem.
        • maksimum Re: czy to na pewno efekt kieszonkowego lub jego 21.08.14, 15:29
          azja001 napisała:

          > Myslę że gospodarowanie swoim kieszonkowym to taki trening gospodarowania tym co ma
          > m bo już więcej nie dostanę w danym momencie. dostaje też ekstrasy za dobre świ
          > adectwo czy udział w konkursie z dobrym efektem.
          ---------
          Owszem to jest trening,ale to jest "money for nothing" a wg mnie lepiej jest dawac za cos niz wyplacac tyg za nic.
      • maksimum Re: czy to na pewno efekt kieszonkowego lub jego 21.08.14, 15:27
        nchyb napisała:

        > Mój syn ma 20 i też nie prosi o pieniądze...
        > więc co chcesz udowodnić? może to wcale nie to kieszonkowe na to wpływa?

        Najwazniejszy jest charakter,ale ciezko go ksztaltowac jak sie caly czas dzieciom daje nic od nich nie wymagajac w zamian.
        • fogito Re: czy to na pewno efekt kieszonkowego lub jego 21.08.14, 15:56
          A dawanie kieszonkowego wyklucza wymagania w stosunku do dziecka? Ja wymagam sporo, ale tez nie szantazuje dzieciaka pieniedzmi.
          • nchyb Re: czy to na pewno efekt kieszonkowego lub jego 21.08.14, 18:40
            podpisuję się pod Fogito, dawanie kieszonkowego nie oznacza jednoczesnego braku wymagań.
            I tak jak pisze moja przedmówczyni, nie trzeba ani szantażu pieniężnego, ani dodałabym - łapówek smile
          • maksimum Re: czy to na pewno efekt kieszonkowego lub jego 21.08.14, 23:20
            fogito napisała:

            > A dawanie kieszonkowego wyklucza wymagania w stosunku do dziecka? Ja wymagam sp
            > oro, ale tez nie szantazuje dzieciaka pieniedzmi.

            Wymagasz, a jak tego nie robia to co?
            Zostaje ci tylko szantaz.
            • fogito Re: czy to na pewno efekt kieszonkowego lub jego 21.08.14, 23:37
              Twoje nie robia ity musisz je przekupywac. Moj syn jest ambitny sam z siebie i wie po co sie uczy. Uwielbia osiągać sukcesy i dąży do tego. Ja mu jedynie materialy podsuwam, woze na treningi i zapewniam jedzenie i opieke medyczna na wysokim poziomie. Madre dzieci nie potrzebuja popychania i zewnętrznej motywacji, bo one mają ja w sobie. Oszalalabym, gdybym musiała do 18tki dzieciaka motywowac.
              • maksimum Re: czy to na pewno efekt kieszonkowego lub jego 22.08.14, 00:09
                fogito napisała:

                > Oszalalabym, gdybym musiała do 18tki dzieciaka motywowac.

                A ja ostatnio namowilem mojego syna na turniej ping-ponga bo sam by w zaden sposob nie poszedl. Uplasowal sie mniej wiecej w srodku stawki ale warto bylo isc.
                W ta niedziele znowu go sprobuje wyciagnac.
                On lubi grac w tenisa i gra niemal caly czas ze swoim kumplem ze szkoly a do ping-ponga musze go troche zmuszac.
                Ja tez bylem niesmialy a jak sie rozkrecilem to wyemigrowalem.
                • fogito Re: czy to na pewno efekt kieszonkowego lub jego 22.08.14, 09:10
                  No coz. Jak to mozliwe, ze on tam w tej Ameryce taki niesmialy jest. Toz tam dzieciaki otwarte i tryskajace checia pokazania swoich umiejetnosci. Chyba po prostu on tomrobi, bo ty tego chcesz a nie dlatego, ze m u sprawia przyjemnosc. Jakis upupiony ten twoj dorosly syn.
                  Moj syn uwielbia rywalizacje i kazde zawody. Nie wyobrazam sobie namawiania go do tego. Pasje sie ma albo nie. A jak sie ma pasje to sukcesy przychodza same przy okazji.
                  • maksimum Re: czy to na pewno efekt kieszonkowego lub jego 22.08.14, 17:55
                    fogito napisała:

                    > No coz. Jak to mozliwe, ze on tam w tej Ameryce taki niesmialy jest.

                    Sa tacy ludzie.Ja tez taki bylem,Bill Gates taki jest.Moze mu to pozniej przejdzie.

                    > A jak sie ma pasje to sukcesy przychodza same przy okazji.

                    Oczywiscie ze ma pasje i sukcesy ale w dalszym ciagu jest niesmialy.
                    • fogito Re: czy to na pewno efekt kieszonkowego lub jego 22.08.14, 19:55
                      Gdyby mial pasje, to nie musialbys go do turniejow namawic. Sam by sie rwal. Nie musialbys tez esejow pisac za niego.
                      • maksimum Re: czy to na pewno efekt kieszonkowego lub jego 23.08.14, 02:07
                        fogito napisała:

                        > Gdyby mial pasje, to nie musialbys go do turniejow namawic. Sam by sie rwal. Ni
                        > e musialbys tez esejow pisac za niego.
                        ----------
                        To moze ci napisze jak turniej wyglada.
                        Zaczyna sie o 12 a konczy okolo 3 PM z tym ze rozgrzewke juz mozna przeprowadzac od 10 rano,czyli jest to 5 godzin bardzo wyczerpujacego ping-ponga,bo gra sie z zawodowcami.
                        Ci zawodowcy graja codziennie a w dni wolne po 6 godzin i teraz wyobraz sobie mojego syna,ktory od 2 miesiecy nie gral w ping-ponga,grajacego przeciwko nim.
                        W ciagu ostatnich 2 mies. syn gral w tenisa,gral w kosza,uczyl sie ale nie gral w ping-ponga,gdzie jeden lub dwa punkty decyduja o przegraniu meczu.
                        Teraz sie gra do 11 a nie tak jak dawniej do 20,kiedy mozna bylo w polowie seta jeszcze cos odrobic.
                        To nie jest gra na poziomie podworkowym czy kolezenskim.Ci zawodowcy sa lepsi od tych z ktorymi on trenuje na NYU.Moze nie wszyscy ale przynajmniej polowa z nich.
                        • fogito Re: czy to na pewno efekt kieszonkowego lub jego 23.08.14, 08:25
                          No ale co to ma za znaczenie. Skoro jest amatorem to nie pisz, ze jest w tym dobry. Moj syn na turniejach gra czasami od rana do wieczora kilkanascie meczy przez kilka dni. Ja padam oglądając a dla niego to wciąż malo. Moze daj spokój facetowi i niech robi co lubi.
                          • maksimum Re: czy to na pewno efekt kieszonkowego lub jego 24.08.14, 15:55
                            fogito napisała:

                            > No ale co to ma za znaczenie. Skoro jest amatorem to nie pisz, ze jest w tym dobry.

                            No wlasnie pisze,ze jak na amatora to jest w tym bardzo dobry.
                            Na NYU na eliminacje tenisa nawet nie poszedl,bo tam jest tylko jedna osoba z NY a reszta z calego swiata.

                            www.gonyuathletics.com/roster.aspx?path=mten
                            W USA sport na uczelniach to jest przedsionek zawodostwa.

                            > Moj syn na turniejach gra czasami od rana do wieczora kilkanascie meczy przez kilka dni.

                            A w co on gra?
                            • fogito Re: czy to na pewno efekt kieszonkowego lub jego 24.08.14, 16:00
                              Trenuje pilke nozna.
                              • maksimum Re: czy to na pewno efekt kieszonkowego lub jego 25.08.14, 06:10
                                fogito napisała:

                                > Trenuje pilke nozna.

                                OK,to jest sport zbiorowy(druzynowy) czyli jak troche postoi na boisku to nic sie nie stanie.

                                Moj syn trenuje sporty indywidualne i tam nie ma mowy o przestojach.
                                Gra sie jeden na jednego i nie ma zmiluj sie.
                                • fogito Re: czy to na pewno efekt kieszonkowego lub jego 25.08.14, 08:19
                                  Napastnicy nie stoja tylko non stop biegają. Gdyby stal, to by go trener zdjal z boiska. Dobry trener to podstawa.
                                  Zwlaszcza w ping pongu nie ma zmiluj sie. Sama gralam z nudów wiele lat smile
                                  • maksimum Re: czy to na pewno efekt kieszonkowego lub jego 25.08.14, 22:02
                                    fogito napisała:

                                    > Napastnicy nie stoja tylko non stop biegają. Gdyby stal, to by go trener zdjal
                                    > z boiska. Dobry trener to podstawa.

                                    Zle sie wyrazilem.
                                    Albo strzela albo tylko biega.
                                    Jak jest krolem strzelcow to uklony dla niego,a jak nie to niech sie wezmie za siebie.

                                    > Zwlaszcza w ping pongu nie ma zmiluj sie. Sama gralam z nudów wiele lat smile

                                    To trzeba bylo sprobowac zagrac na turnieju profesjonalnym,to bys ani jednej pilki nie odebrala.
                                    • fogito Re: czy to na pewno efekt kieszonkowego lub jego 25.08.14, 22:49
                                      Syn ma juz kilka pucharów krola strzelców i najlepszego zawodnika. O medalach drużynowych nie wspominając, bo tych to na kopy przynosi. Ma, bo to lubi i nikt go do niczego nie zmusza.
                                      Nie trenowalam pingponga, bo mnie to nie krecilo. Wolalam jazdę konna.
                                      • maksimum Re: czy to na pewno efekt kieszonkowego lub jego 26.08.14, 03:23
                                        fogito napisała:

                                        > Syn ma juz kilka pucharów krola strzelców i najlepszego zawodnika.

                                        Dowiem sie wreszcie ile szkola ma uczniow?
                                        I czy to jest podstawowka czy troche wyzej?

                                        > Nie trenowalam pingponga, bo mnie to nie krecilo. Wolalam jazdę konna.

                                        Jazda konna pewno konia nie krecila.
                        • azjaodkuchni Re: czy to na pewno efekt kieszonkowego lub jego 23.08.14, 15:31
                          To co opisałeś nie zmienia faktu, że gdyby Twój syn kochał ten sport to sam by biegł na te zawody a nie byś TY mógł siedzieć na kanapie i nawet palcem nie kiwnąć. Gdy piszesz o swoich dzieciach to ja mam wrażenie,że piszesz max o 10 a nie o dorosłych ludziach. Może dlatego Twój syn taki nieśmiały, bo zahukany przez Ciebie... daj mu pooddychać samodzielnie to mu przejdzie.
                          • maksimum Re: czy to na pewno efekt kieszonkowego lub jego 24.08.14, 00:36
                            azjaodkuchni napisała:

                            > To co opisałeś nie zmienia faktu, że gdyby Twój syn kochał ten sport to sam by
                            > biegł na te zawody

                            To jest turniej.Trzeba zaplacic wpisowe,rozgrzac sie i przygotowac do meczow.
                            Za darmo to mozna sie co najwyzej popatrzec jak inni graja.
                            • azjaodkuchni Re: czy to na pewno efekt kieszonkowego lub jego 24.08.14, 06:13
                              o jest turniej.Trzeba zaplacic wpisowe,rozgrzac sie i przygotowac do meczow.
                              > Za darmo to mozna sie co najwyzej popatrzec jak inni graja.

                              I to nie zmienia faktu, że gdyby Twój syn to kochał to by SAM przyszedł do Ciebie i poprosił o pieniądze na wpisowe (lub wydał wcześniej zarobione na dobrych stopniach wszystko jedno) gnałby na ten turniej bez Twojej ingerencji. Pasja tym się różni od rodzicielskich ambicji, że ona JEST.
                              Rozumiem pokazywanie małemu dziecku różnych zajęć ( wożenie, opłacanie ) ale naciskanie na dorosłego prawie człowieka by grał w turnieju jest dla mnie kosmosem. Jak on się ma nauczyć samodzielności jak Ty za niego myślisz? Dziwisz się, że jest nieśmiały? Sam na to pracujesz i to od wielu lat.
                              • fogito Re: czy to na pewno efekt kieszonkowego lub jego 24.08.14, 07:52
                                Ciekawa jestem jak on sie czuje na tym wybranym przez ojca pielegniarstwie uncertain
                                • hankam Re: czy to na pewno efekt kieszonkowego lub jego 24.08.14, 09:09
                                  Uczy się pilnie, żeby mieć "A" ze wszystkich przedmiotów, za coś tatuś da mu dwadzieścia dolarów.
                                  • azjaodkuchni Re: czy to na pewno efekt kieszonkowego lub jego 24.08.14, 09:56
                                    Od jakiegoś czasu podejrzewałam, a teraz mam pewność, że Max wychowuje swojego syna "po chińsku" czyli ucz się, zdobywaj nagrody i nie dyskutuj.
                                    Owo wychowanie jest dobre jeśli chce się mieć świetnego rzemieślnika , który zrobi to co mu każą, ale nie twórcę. Ktoś wychowany w ten sposób nigdy niczego nie zaneguje, nigdy niczego nie odkryje, nigdy nie będzie umiał wyjść poza ustalone ramy choćby ze strachu, że tatuś źródełko z dolarami zakręci.
                                    • maksimum Re: czy to na pewno efekt kieszonkowego lub jego 24.08.14, 16:02
                                      azjaodkuchni napisała:

                                      > Od jakiegoś czasu podejrzewałam, a teraz mam pewność, że Max wychowuje swojego
                                      > syna "po chińsku" czyli ucz się, zdobywaj nagrody i nie dyskutuj.

                                      To raczej Chinczycy mnie nasladuja.

                                      > Owo wychowanie jest dobre jeśli chce się mieć świetnego rzemieślnika , który zr
                                      > obi to co mu każą, ale nie twórcę. Ktoś wychowany w ten sposób nigdy niczego ni
                                      > e zaneguje, nigdy niczego nie odkryje, nigdy nie będzie umiał wyjść poza ustalo
                                      > ne ramy choćby ze strachu, że tatuś źródełko z dolarami zakręci.
                                      ------------
                                      Jak ma sie dobre stypendium to jest sie praktycznie niezaleznym i slucha sie wtedy tatusia bo jest madrzejszy od innych podpowiadaczy czy wykladowcow.
                                      • azjaodkuchni Re: czy to na pewno efekt kieszonkowego lub jego 24.08.14, 18:51
                                        Twoje wychowanie jak wzór metra w Sèvres. Max nie schlebiaj sobie...
                                        A tak na poważnie Ci powiem, że znam 40 i 50 letnich Chińczyków wychowywanych w ten sposób i wierz mi , że to niczego dobrego nie prowadzi. Wszyscy są bardzo mili mega pracowici, ale nic sami nie potrafią pomyśleć tylko czekają aż ktoś im na tacy zadania poda, czas pracy zorganizuje a potem z tego rozliczy... Świetni wyrobnicy....Gdyby byli ciut bardziej kreatywni każdy z nich zarabiałby jakieś 30 % do 50 % więcej.
                                        Popatrz poza forum na swojego syna i zastanów się: Kiedy i o czym On zdecydował sam? Kiedy mógł robić to co chce? Kiedy liczyłeś się z Jego zdaniem nawet jak było sprzeczne z Twoim ?
                                        Nie musisz odpowiadać. Twoje wcześniejsze wpisy ( o ile nie zostały podkolorowane na użytek forum) dają dość jasny obraz sytuacji.
                                        • maksimum Re: czy to na pewno efekt kieszonkowego lub jego 25.08.14, 06:27
                                          azjaodkuchni napisała:

                                          > Twoje wychowanie jak wzór metra w Sèvres. Max nie schlebiaj sobie...
                                          > A tak na poważnie Ci powiem, że znam 40 i 50 letnich Chińczyków wychowywanych w
                                          > ten sposób i wierz mi , że to niczego dobrego nie prowadzi.

                                          Twoje porownanie jest nie na miejscu.

                                          > Wszyscy są bardzo
                                          > mili mega pracowici, ale nic sami nie potrafią pomyśleć tylko czekają aż ktoś i
                                          > m na tacy zadania poda, czas pracy zorganizuje a potem z tego rozliczy...

                                          To nie ma nic wspolnego z moim synem.
                                          Ja go motywuje,ale wiekszosc decyzji podejmuje on sam.
                                          Na przyklad ja go namowilem na extra SAT a na tym wlasnie extra SAT dostal najlepszy wynik.

                                          > Świetni wyrobnicy....Gdyby byli ciut bardziej kreatywni każdy z nich zarabiałby jaki
                                          > eś 30 % do 50 % więcej.

                                          On jest kreatywny,choc jeszcze nie tak jak ja.Przyjdzie czas to mnie przegoni.

                                          > Popatrz poza forum na swojego syna i zastanów się: Kiedy i o czym On zdecydował sam?

                                          On chcial dostac sie do najlepszej szkoly a ja mu tylko w tym pomoglem.
                                          Wiekszosc dzieci nie umie grac w tenisa czy ping-ponga bo rodzice ich nie nauczyli a ja go nauczylem tego co sam umialem.

                                          > Kiedy mógł robić to co chce? Kiedy liczyłeś się z Jego zdaniem nawet jak
                                          > było sprzeczne z Twoim ?

                                          On sam zapisal sie na ping-ponga na NYU a ja mu jedynie znalazlem sparring-partnera i namawiam go na turnieje.

                                          Corka nie chciala sie uczyc grac w tenisa jak miala 12 lat,ale ja zmuszalem i przekupywalem by sie nauczyla ,a dzisiaj sama wyciagnela syna na gre w tenisa.
                                          Dzieci nie bardzo wiedza czego w zyciu chca ani co jest dla nich dobre i rola rodzicow jest to im pokazac i do tego przekonac.
                                          Ile ja nerwow stracile by ja nauczyc grac w tenisa a teraz ona bez tenisa zyc nie umie.
                                          Tak,to jest trudna gra i przez pierwszy rok czy dwa nie widac efektow,ale jak juz efekty przyjda po 3-ch latach,to jest to gra jak zadna inna.
                                          W kopana niemal kazdy gra za mlodu a potem sie o tym zapomina i siada przed telewizornia zeby poogladac innych grajacych w pilke a w tenisa gra sie cale zycie.
                                          • fogito Re: czy to na pewno efekt kieszonkowego lub jego 25.08.14, 08:28
                                            W ping ponga to za komuny sie z nudów grali. Nie trudno sie tego nauczyc. A w tenisa to teraz miliony graja. Jak ktoś chce osiągnąć sukces to musi mieć pasje i dobrego trenera. Ale ty trenera nigdy dzieciom nie zafundowales. Moj syn tez gra w tenisa z tatusiem, w ping ponga z babcia, grywa tez w golfa jak jest w Stanach. To są inne czasy i nie ma w tym wielkich zaslug tylko norma.
                                            • maksimum Re: czy to na pewno efekt kieszonkowego lub jego 25.08.14, 22:08
                                              fogito napisała:

                                              > Moj syn tez gra w tenisa z tatusiem, w ping ponga z babcia, grywa tez w golfa jak jest w St
                                              > anach. To są inne czasy i nie ma w tym wielkich zaslug tylko norma.

                                              To dlaczego twoje dziecko nie gra w druzynie szkolnej w tenisa czy ping-ponga ze o golfie nie wspomne?
                                              Moje dzieci byly w druzynach szkolnych w tych sportach indywidualnych.

                                              Cala druzyna tenisa na mecz to jest 7 dzieciakow z 5 tys w calej szkole.
                                              A ty sie chwalisz ze twoj dzieciak gra w pilke,gdzie w druzynie jest 11 zawodnikow a cala szkola liczy 200 uczniow.
                                              • fogito Re: czy to na pewno efekt kieszonkowego lub jego 25.08.14, 22:58
                                                Megalomania to twój podstawowy problem.
                                                W szkole nie ma drużyny tenisa ani ping ponga. Tenis stolowy nie jest tu atrakcyjna rozrywka. Szkola ma drużyny koszykówki, pilki noznej, hokeja na trawie i krykieta. Uczniow jest 500 a reprezentacja pilki to chyba 15 najlepszych chlopcow. Jednakze szkolna pilka nozna to tylko zabawa. Profesjonalne treningi odbywają sie w klubie poza szkolą. I tu mozeszwziac pod uwagę najlepsza grupę dzieci z calej Warszawy. Masz manie wielkości chyba skoro szkola z 5 tys dzieciaków to powod do dumy. To jakiś koszmar chyba, albo chiński kolchoz.
                                                • maksimum czy to na pewno -Brooklyn Tech 26.08.14, 03:34
                                                  fogito napisała:

                                                  > W szkole nie ma drużyny tenisa ani ping ponga.

                                                  Rozumiem ze do tenisa trzeba miec korty ale ping-pong to tylko kilka stolow na dodatek skladanych i kazda szkola powinna miec druzyne ping-ponga.

                                                  > Tenis stolowy nie jest tu atrakcyjna rozrywka.

                                                  Wszyscy graja w ping-ponga na calym swiecie w kazdym osrodku wypoczynkowym.
                                                  Jest tez sportem olimpijskim.

                                                  > Szkola ma drużyny koszykówki, pilki noznej, hokeja na trawie i krykieta.

                                                  To juz przesada by w Polsce miec druzyne hokeja na trawie i krykieta a nie miec ping-ponga.

                                                  > Uczniow jest 500 a reprezentacja pilki to chyba 15 najlepszych chlopcow.

                                                  Czyli selekcja taka sobie.
                                                  To nie to samo co 7 z 5 tys.

                                                  > Jednakze szkolna pilka nozna to tylko zabawa. Profesjonalne treningi odbywaj
                                                  > ą sie w klubie poza szkolą. I tu mozeszwziac pod uwagę najlepsza grupę dzieci z
                                                  > calej Warszawy.

                                                  To juz jest cos.

                                                  > Masz manie wielkości chyba skoro szkola z 5 tys dzieciaków to
                                                  > powod do dumy. To jakiś koszmar chyba, albo chiński kolchoz.

                                                  Duzy budynek i to wszystko.

                                                  en.wikipedia.org/wiki/Brooklyn_Technical_High_School
                                                  Enrollment-5,407.

                                                  "In 2011, Brooklyn Tech was ranked by U.S. News & World Report among the top 50 of the nation’s Best High Schools for Mathematics and Science.[12]"
                                                  • fogito Re: czy to na pewno -Brooklyn Tech 26.08.14, 07:39
                                                    W tenisa dzieciaki trenują w kllubach sportowych pod okiem trenerów. A ping pong byl popularny za komuny, kiedy to byl najtańszą forma rozrywki. Teraz tez jest obecny w wielu klubach, ale marginalnie.
                                                  • maksimum Re: czy to na pewno -Brooklyn Tech 26.08.14, 15:14
                                                    fogito napisała:

                                                    > W tenisa dzieciaki trenują w kllubach sportowych pod okiem trenerów.

                                                    Tylko dlatego ze jest malo kortow.
                                                    Dlaczego pilki noznej nie trenuja pod okiem trenerow,tylko wybiegaja na boisko i graja?

                                                    > A ping pong byl popularny za komuny, kiedy to byl najtańszą forma rozrywki. Teraz tez jes
                                                    > t obecny w wielu klubach, ale marginalnie.

                                                    A szkoda bo to jest swietny sport.
                                                  • fogito Re: czy to na pewno -Brooklyn Tech 26.08.14, 16:04
                                                    W szkole jest trener pilki. Ktos pisal, ze nie ma? Korty w W-sie sa wszędzie. Ale w szkole są boiska a nie korty.
                                                  • maksimum Re: czy to na pewno -Brooklyn Tech 26.08.14, 16:12
                                                    fogito napisała:

                                                    > W szkole jest trener pilki. Ktos pisal, ze nie ma? Korty w W-sie sa wszędzie. A
                                                    > le w szkole są boiska a nie korty.

                                                    Tak mniej wiecej 2 korty na dzielnice i wszystkie platne.
                                                    Ja mowie o tym ze w NYC jest 500 kortow bezplatnych.
                                                  • fogito Re: czy to na pewno -Brooklyn Tech 26.08.14, 16:32
                                                    Chyba 200 na dzielnice. Gdyby w NY nie bylo bezplatnych kortów to nie byloby cię stać na zaplacenie za nie, wiec wyslij kwiaty do burmistrza z podziękowaniem.
                                                  • maksimum Re: czy to na pewno -Brooklyn Tech 26.08.14, 21:41
                                                    fogito napisała:

                                                    > Chyba 200 na dzielnice. Gdyby w NY nie bylo bezplatnych kortów to nie byloby ci
                                                    > ę stać na zaplacenie za nie, wiec wyslij kwiaty do burmistrza z podziękowaniem.

                                                    Ja tu podatki place i darmowe korty naleza mi sie jak psu buda.
                                                  • fogito Re: czy to na pewno -Brooklyn Tech 26.08.14, 22:45
                                                    Dobrze, ze przynajmniej podatki placisz.
                                                  • maksimum Re: czy to na pewno -Brooklyn Tech 27.08.14, 01:38
                                                    fogito napisała:

                                                    > Dobrze, ze przynajmniej podatki placisz.

                                                    Nie tylko place ale i dumny jestem z tego.
                                                    Przynajmniej cos z tych podatkow mam.
                                                    Pojechalbym do Polski a tam podatki wyzsze,sluzba zdrowia pozal sie boze,korty platne,no i policja dorabia lapowkami.
                                                  • fogito Re: czy to na pewno -Brooklyn Tech 27.08.14, 08:05
                                                    Ale za to nikt cię na ulicy w Polsce nie zastrzeli ani nie wystrzela twoich dzieci w szkole jak kaczki.
                                                  • maksimum Re: czy to na pewno -Brooklyn Tech 28.08.14, 04:17
                                                    fogito napisała:

                                                    > Ale za to nikt cię na ulicy w Polsce nie zastrzeli ani nie wystrzela twoich dzi
                                                    > eci w szkole jak kaczki.

                                                    Moje dzieci juz przeszly przez podstawowke,gimnazjum i liceum w NYC i NIKT do nich nie strzelal,ani NIKT w ich szkolach nie strzelal.

                                                    Jakis psychiczny gdzies zabil 20 dzieci w jednej szkole i statystyki sa przez to zle,ale to nie znaczy ze w kazdej szkole strzelaja.

                                                    www.cbsnews.com/news/20-children-6-adults-killed-in-conn-elementary-school-massacre/
                                                    Co najdziwniejsze stalo sie to w malej wsiowej szkolce w Connecticut a nie gdzies w wielkim miescie.

                                                    W USA wies ma bron a w miastach broni nie ma.
                                                  • fogito Re: czy to na pewno -Brooklyn Tech 28.08.14, 08:00
                                                    smile moze ty nie masz broni. W miastach sa gangi, które strzelają do siebie. Trochę bardziej zorganizowana forma przestępczości.
                                                  • maksimum Re: czy to na pewno -Brooklyn Tech 28.08.14, 14:36
                                                    fogito napisała:

                                                    > smile moze ty nie masz broni. W miastach sa gangi, które strzelają do siebie. Troc
                                                    > hę bardziej zorganizowana forma przestępczości.

                                                    I te gangi w NYC sprowadzaja sobie bron nielegalnie z Georgii.
                                          • hankam Pasje Maćka 26.08.14, 01:20
                                            > Kiedy mógł robić to co chce? Kiedy liczyłeś się z Jego zdaniem nawet jak
                                            > było sprzeczne z Twoim ?
                                            On sam zapisal sie na ping-ponga na NYU a ja mu jedynie znalazlem sparring-partnera i namawiam go na turnieje.


                                            Pomijając to, że to w ogóle nie jest odpowiedź na pytanie (w ogóle to nie są żadne odpowiedzi, ani dyskusja w tym poscie, tylko rozmowa typu dziad swoje, baba swoje, czy raczej na odwrót) to faktycznie, namawianie na turnieje i poszukiwanie przez tatusia sparring partnerów wybitnie świadczy o pasjach dziecka.

                                            Napisałam "dziecko", chociaż ten młody człowiek jest już pełnoletni. Cóż, kiedy tatuś sprowadził go do roli dzieciaczka. Oby nie został nim na całe życie.
                                          • azjaodkuchni Re: czy to na pewno efekt kieszonkowego lub jego 26.08.14, 10:10
                                            A przepraszam czemu moje porównanie jest nie na miejscu? To Ty twierdzisz, że Chińczycy Cię naśladują....
                                            Możesz wierzyć w kreatywność swojego syna, ale jeśli on jest dokładnie taki jak opisujesz to jego kreatywne podejście zabiłeś parę lat temu podejmując za niego decyzję i mówiąc mu co ma robić.
                                            Kreatywny nastolatek sam zajmuje się sobą, a Ty musisz namawiać dorosłego prawie człowieka by poszedł na turniej w dziedzinie z której jest dobry? Żonę też mu wybierzesz?

                                            Pasjonatów do uprawiania pasji namawiać nie trzeba. Widzisz moje dziecię na olimpiadę ze science gna samo, samo czyta książki mocno wykraczające poza program, samo zapisało się do klubu Nasa, samo zapisało się do wolontariatu w science center i wywalczyło by je przyjęli .... ma lat 12 ( przyjmowali od 14) , hoduje jakieś robale, robi dziwne doświadczania... Do mnie przychodzi pochwalić się efektem lub powiedzieć co się schrzaniło. Jedyny mój udział to podpisanie zgody, dowiezienie i ewentualnie odebranie na przykład z nocnego oglądania gwiazd. Całą kasę z kieszonkowego wydaje na części do robota lego, to czego nie wyda odkłada na nowy lepszy teleskop...
                                            I swojego dziecka nie zachęcam do grania na pianinie, bo go to zwyczajnie nie kręci. Zaliczyliśmy 1 rok w szkole muzycznej i przy pierwszym kopnięciu pianina ze szkoły muzycznej zrezygnowaliśmy. I w nosie mam, że dzieciak był w swoim roku najlepszy, że świetnie zdał egzaminy... Wiem, że owo kopnięcie pianina pozwoliło mu odkryć to co kocha naprawdę... Tylko co Ty masz powiedzieć Twój syn jest dorosły, a Ty zaplanowałaś co będzie lubił robić i w czym będzie dobry niedługo potem jak wyrósł z pieluch.

                                            W kwestii kieszonkowego nawet trochę Cię rozumiem... żyjesz w NYC miejscu średnio bezpiecznym, syn jest nieśmiały, dość wpływowy i może 20 dol dawane za darmo co tydzień poszłyby na narkotyki... W Twojej sytuacji dawanie pieniędzy za coś to wybór mniejszego zła... Skoro dzieciak musi zarobić, a to zajmuje mu czas to chęć na durne rozpuszczenie pieniędzy mniejsza.
                                            • maksimum Re: czy to na pewno efekt kieszonkowego lub jego 26.08.14, 15:30
                                              azjaodkuchni napisała:

                                              > Żonę też mu wybierzesz?

                                              Przeciez nie pozwole by mnie do domu jakas lebiege przyprowadzil.

                                              > Tylko co Ty masz powiedzieć Twój syn j
                                              > est dorosły, a Ty zaplanowałaś co będzie lubił robić i w czym będzie dobry nied
                                              > ługo potem jak wyrósł z pieluch.

                                              Bo to jest moje dziecko a nie adoptowane i dziedziczy po mnie.
                                              Ja wiem w czym bylem dobry i w tym samym syn jest dobry.
                                              Gral 3 lata w orkiestrze szkolnej ale jak chcial zrezygnowac-to zrezygnowal.Corka tez.
                                              I to nie bylo jakies granie poczatkowe,tylko niezle zaawansowane.

                                              > W kwestii kieszonkowego nawet trochę Cię rozumiem... żyjesz w NYC miejscu śre
                                              > dnio bezpiecznym,

                                              NYC jest bardziej bezpieczny od Warszawy.
                                              Tu jest zycie nocne i dziewczyny same chodza o 2 w nocy od klubu do klubu.
                                              W Warszawie zycie zamiera o 10-11 wieczorem.
                                              O 10 wieczorem ja wyjezdzam rowerem na boardwalk na Brooklynie i jest tam kupa ludzi.
                                              Co 100m jakas muzyka.Ludzie spiewaja,tancza,bawia sie.
                                              Wracam o polnocy do domu a ludzie w dalszym ciagu sa na boardwalku.

                                              > syn jest nieśmiały, dość wpływowy i może 20 dol dawane za da
                                              > rmo co tydzień poszłyby na narkotyki...

                                              Tlumaczylem jak komu dobremu,ze w domu nikt nie pali,nie pije i nie cpa,to skad mialyby dzieci nalog odziedziczyc?

                                              > W Twojej sytuacji dawanie pieniędzy za
                                              > coś to wybór mniejszego zła... Skoro dzieciak musi zarobić, a to zajmuje mu cza
                                              > s to chęć na durne rozpuszczenie pieniędzy mniejsza.

                                              W kazdej sytuacji nagradzanie za walsciwe zachowanie sprawdza sie najlepiej-tylko wy tego nie wiecie i dajecie kase za nic,a pozniej wyrasta dzieciak i chce kase za nic.
                                              • fogito Re: czy to na pewno efekt kieszonkowego lub jego 26.08.14, 16:16
                                                A kiedy ty w Warszawie byles ostatnio. Chyba w dniu wyllotu do Stanów. Ja po nocy po Pradze Polnoc chodze bez szwanku.
                                                • maksimum Re: czy to na pewno efekt kieszonkowego lub jego 26.08.14, 21:39
                                                  fogito napisała:

                                                  > A kiedy ty w Warszawie byles ostatnio. Chyba w dniu wyllotu do Stanów. Ja po no
                                                  > cy po Pradze Polnoc chodze bez szwanku.

                                                  To tylko dlatego,ze inni boja sie wyjsc na ulice.
                                              • azjaodkuchni Oj Maksiu... 27.08.14, 08:12
                                                Nie wiem czy Twój syn miał okazję zaprezentować swoje poglądy pani z Harvard, ale jeśli poglądy odziedziczył po Tobie to lepiej dla ludzkości, że tam się nie dostał ...Jeśli Ty uważasz dzieci adaptowane za gorsze dzieci, niepełnoletnich za gorszych członków rodziny, wierzysz, że nałogi się dziedziczy i planujesz ingerować w wybór partnerki życiowej .... to ja mogę jedynie powiedzieć : WSPÓŁCZUJĘ Twoim dzieciom...bez względu na to do jakiego high school chodziły.

                                                Ps. Zacznij szukać męża dla córki. Trudniej znaleźć dobrego męża niż cnotliwą żonę

                                                " Bo to jest moje dziecko a nie adoptowane i dziedziczy po mnie.
                                                > Ja wiem w czym bylem dobry i w tym samym syn jest dobry.
                                                • maksimum Re: Oj Maksiu... 28.08.14, 04:33
                                                  azjaodkuchni napisała:

                                                  > Nie wiem czy Twój syn miał okazję zaprezentować swoje poglądy pani z Harvard, a
                                                  > le jeśli poglądy odziedziczył po Tobie to lepiej dla ludzkości, że tam się nie dostał ...

                                                  O przyjeciu na uczelnie decyduje:
                                                  1-SAT-mial bardzo dobre 2.200 pkt
                                                  2-Srednia stopni-mial tylko dobra,bo byl w bardzo dobrej szkole.

                                                  Lepsze stopnie dostaje sie w gorszych szkolach za takie same wyniki a nawet gorsze,a w dobrych szkolach o dobre stopnie jest bardzo trudno.
                                                  Pani z Harvard nie miala pojecia jak wysoko w rankingu jest Brooklyn Tech HS i to jest cala przyczyna nieporozumienia.

                                                  Ja jestem bardzo zadowolony ze syn studiuje na NYU,bo w dalszym ciagu moze brac przyklad z ojca.

                                                  > Jeśli Ty uważasz dzieci adaptowane za gorsze dzieci,

                                                  A dlaczego oddawane sa do adopcji?
                                                  Ja nigdy nie mialem takiej mysli by oddac swoje dzieci do adopcji.

                                                  > niepełnoletnich za gorszych członków rodziny,

                                                  W normalnej rodzinie,glowa rodziny jest dorosly a reszta go slucha,tak samo jak w pracy kirownik decyduje a pracownik slucha i wykonuje polecenia.

                                                  > wierzysz, że nałogi się dziedziczy

                                                  To jest naukowo udowodnione.

                                                  > i planujesz ingerować w wybór partnerki życiowej ....

                                                  Nie moge sobie pozwolic by mnie dzieci byle kogo do domu przyprowadzaly.Jesli u ciebie to mozliwe,to twoja sprawa.

                                                  > to ja mogę jedynie powiedzieć : WSPÓŁ
                                                  > CZUJĘ Twoim dzieciom...bez względu na to do jakiego high school chodziły.

                                                  One tobie nie wspolczuja,bo ...dziedzicza po mnie poglady na zycie.

                                                  > Ps. Zacznij szukać męża dla córki. Trudniej znaleźć dobrego męża niż cnotliwą żonę

                                                  Na razie przeganiam tych,ktorzy mnie sie nie podobaja.A pozniej oczywiscie dokonam wlasciwego doboru.

                                                  > " Bo to jest moje dziecko a nie adoptowane i dziedziczy po mnie.
                                                  > > Ja wiem w czym bylem dobry i w tym samym syn jest dobry.

                                                  Tak jest prawda,czy sie z nia zgadzasz czy nie.

                                                  Nie tylko wyglad sie dziedziczy,ale i budowe fizyczna oraz zdolnosci intelektualne.
                                                  • fogito Re: Oj Maksiu... 28.08.14, 07:57
                                                    Z pewnością pani z Harvardu ma pojecie o rankingach szkol. Ale tez na pewno szybko orientuje sie, który dzieciak jest bezwolnym osiolkiem, a ktory nie. To zadne nieporozumienie. To naturalna konsekwencja odrzucenia kandydata, który nie rokuje.

                                                    Dzieci adoptowane nie da gorsze. Maja po prostu gorszych rodzicow, którzy je porzucają. Ale czasami brak zlego rodzica jest lepszy niż posiadanie rodzica sadysty.
                                                  • maksimum Re: Oj Maksiu... 28.08.14, 14:33
                                                    fogito napisała:

                                                    > Z pewnością pani z Harvardu ma pojecie o rankingach szkol. Ale tez na pewno szy
                                                    > bko orientuje sie, który dzieciak jest bezwolnym osiolkiem, a ktory nie. To zad
                                                    > ne nieporozumienie. To naturalna konsekwencja odrzucenia kandydata, który nie rokuje.

                                                    Syn ma stypendium naukowe w jednej z najlepszych uczelni na swiecie a wg ciebie"nie rokuje".
                                                    Ci co nie rokuja,nie maja stypendium.
                                                    Wiesz chyba co to jest stypendium naukowe?
                                                    To nie jest socjalne ,ktore tobie przysluguje,to jest tylko dla tych ,ktorzy sie najlepiej ucza.

                                                    > Dzieci adoptowane nie da gorsze. Maja po prostu gorszych rodzicow, którzy je porzucają.

                                                    To jest dokladnie to co ja napisalem,ze gorsi rodzice maja gorsze dzieci.

                                                    > Ale czasami brak zlego rodzica jest lepszy niż posiadanie rodzica sadysty.

                                                    Bo tobie sie wydaje,ze jestes dobrym rodzicem.
                                                  • fogito Re: Oj Maksiu... 28.08.14, 16:45
                                                    Nie rokowal na Harvard i tyle. Mialam stypendium naukowe, wiec daruj sobie tlumaczenie.
                                                    Mnie sie wydaje jedynie, ze jestes rodzicem sadysta i tyle. Syn bez ciebie moglby rozkwitnąć.
                                                  • maksimum Re: Oj Maksiu... 28.08.14, 18:39
                                                    fogito napisała:

                                                    > Mialam stypendium naukowe, wiec daruj sobie tlumaczenie.

                                                    No to chyba wiesz,ze stypendium na uczelnie na Zadoopiu Gornym jest latwiej niz na NYU.
                                                    Na jaka uczelnie mialas stypendium?

                                                    > Mnie sie wydaje jedynie, ze jestes rodzicem sadysta i tyle. Syn bez ciebie mogl
                                                    > by rozkwitnąć.

                                                    To moze niech twoja corka dostanie sie na NYU i wtedy pogadamy.
                                                  • fogito Re: Oj Maksiu... 28.08.14, 20:27
                                                    Na uniwersytecie. I ja mam syna. Pamiętasz? Trenuje pilke nozna. On będzie studiował gdzie będzie chcial. O ile nie będzie gral profesjonalnie.
                                                  • maksimum Re: Oj Maksiu... 28.08.14, 22:57
                                                    fogito napisała:

                                                    > Na uniwersytecie. I ja mam syna. Pamiętasz? Trenuje pilke nozna. On będzie stud
                                                    > iował gdzie będzie chcial. O ile nie będzie gral profesjonalnie.

                                                    Pociecha jest w podstawowce a ty juz go na studia wysylasz.
                                                  • fogito Re: Oj Maksiu... 28.08.14, 23:47
                                                    On sie sam wysle na studia jak będzie chcial.
                                                  • jotde3 Re: Oj Maksiu... 28.08.14, 08:31
                                                    Dziwie sie ze to trzeba tlumaczyc.
                                                    Dzieci adoptowane sa gorsze w sensie IQ i mozliwosci socjalizacyjnych poniewaz do adopcji trafily najczesciej nie z powodu smierci calej rodziny w wypadku prywatnego odrzutowca a z powodu niskiej jakosci swych biologicznych rodzicow po ktorych dzidzicza geny. Braku pracy i patologi.
                                                  • fogito Re: Oj Maksiu... 28.08.14, 08:49
                                                    Nie zgodze sie, bo znam kilkoro adoptowanych dzieciaków o wysokim IQ. Aktualnie goszcze u siebie koleżankę z liceum, ktora byla adoptowana w wieku 3 lat z rodziny patologicznej (alkoholizm). Dziewczyna po Uniwersytecie jest tlumaczem przysieglym, ma wlasna firmę. Wlasnie wrocila z Anglii z corka, ktora tez afoptowala z tzw patologii. Jest to jedna z bystrzejszych osób jakie znam, pomimo, ze jejj matka jest alkoholiczka. Zyczylibyscie sobie takich dzieci.
                                                  • jotde3 Re: Oj Maksiu... 28.08.14, 09:13
                                                    Poczytaj o dziedziczeniu sklonnosci do uzaleznien.
                                                  • fogito Re: Oj Maksiu... 28.08.14, 09:21
                                                    Znam teorie. Ona jednak nie oznacza, ze wszystkie dzieci alkoholika będą pily. Kolezanka ma 7 rodzeństwa w wieku okolo 40 -50 lat. Zadne nie pije. Wiekszosc adoptowana przez roznych rodzicow. Kazde ma pracę I wyksztalcenie. Sklonnosc do uzaleznien mozna odziedziczyc takze po dziadkach, wiec niepijacym rodzicom moze sie trafic pijace lub narkotyzujace sie dziecko. Sama tez sklonnosc do uzależnień nie wyklucza wysokiej inteligencji. Mamy mnostwo przykladow slawnych alkoholików, którzy są niewydolni wychowawczo.
                                                  • maksimum Re: Oj Maksiu... 28.08.14, 14:47
                                                    fogito napisała:

                                                    > Znam teorie. Ona jednak nie oznacza, ze wszystkie dzieci alkoholika będą pily.

                                                    Oczywiscie ze nie.
                                                    Jesli alkoholikiem byl tylko jeden rodzic to szanse sa duzo mniejsze niz wtedy gdy oboje rodzicow pili.
                                                    Znam przyklad z rodziny funkcjonalnych alkoholikow,w ktorej tylko jedna osoba pila i na troje dzieci tylko jedno pije.
                                                    Wiesz co to jest funkcjonalny alkoholik?
                                                    Taki co ma normalny dom,normalna prace i normalna rodzine a mimo wzystko pije.

                                                    > Sama tez sklonnosc do uzależn
                                                    > ień nie wyklucza wysokiej inteligencji. Mamy mnostwo przykladow slawnych alkoho
                                                    > lików, którzy są niewydolni wychowawczo.

                                                    Zdecydowana wiekszosc pijacych to ludzie malo inteligentni.
                                                  • hankam Re: Oj Maksiu... 28.08.14, 11:06
                                                    Fogito, to są anegdotyczne przypadki.
                                                    Oczywiście, że zdarzają się dzieci o wysokim IQ, ale po pierwsze, IQ to nie wszystko, trzeba miec jeszcze odpowiednią konstrukcję emocjonalną. Motywację.
                                                    Różne rzeczy się dziedziczy, np. skłonność do podejmowania ryzyka, skłonnosc do pójścia na łatwiznę etc. Wychowanie może to zmoderowac, ale chyba wszyscy wiemy, że na te same bodźce ludzie reagują różnie - bo mają inne predyspozycje.
                                                    Znam trochę adoptowanych dzieci, w POlsce i Stanach i to jest bardzo różnie.
                                                    A o ie wiem statystycznie to wygląda też średnio.
                                                  • fogito Re: Oj Maksiu... 28.08.14, 11:58
                                                    W statystyce to dużo rzeczy wypada średnio. Ja pisze o realu a nie opowiadam bajki. Dzieci adoptowane maja takie same szanse na osiągnięcie sukcesu jak dzieci biologiczne, bo geny to tylko polowa sukcesu.
                                                  • hankam Re: Oj Maksiu... 28.08.14, 12:34
                                                    Statystycznie jest średnio, czyli nie za dobrze.
                                                    Właśnie czasem genów nie przeskoczysz.
                                                    Znam trochę przypadków adoptowanych dzieci. I są różne problemy.
                                                    Adoptowany nastoletni dziś syn mojej koleżanki z LA, nauczycielki angielskiego w liceum prawie nie umie czytać. Sylabizuje. Pewnie będzie futbolistą, jest wielki i ma predyspozycje. Na szczęście ma dobry charakter. Adoptowany syn moich znajomych, tutaj, w Polsce, jest śliczny jak obrazek, gra w reklamach i serialach, ale ma paskudny charakter, skłonność do złego i niechęć do wszelkiej nauki.
                                                    Dla odmiany adoptowana córeczka mojej koleżanki jest do tańca i różańca. Inteligentna, utalentowana, ładna, łatwa w prowadzeniu. Adoptowani portorykańscy bliźniacy z Connecticut - już bardzo dorośli, fajni, rodzinni faceci prowadzący jakieś swoje firmy.
                                                    Wszyscy adoptowani jako niemowlęta, bo starsze dzieci to już inna, dużo trudniejsza bajka.
                                                  • hankam Re: Oj Maksiu... 28.08.14, 12:38
                                                    A nie tyle uzależnienia, ale skłonność do nich się dziedziczy, jak najbardziej, niestety. Tak jak wszystkie inne cechy skłonność można odziedzyć z pewnym prawdopodobieństwem.
                                                    Przypadki, które opisałam powyżej są anegdotyczne właśnie, nie mają wartości dowodu.
                                                    Dowodem jest jednak statystyka. Nie "średnia statystyczna", ale dane.
                                                  • maksimum Re: Oj Maksiu... 28.08.14, 15:06
                                                    hankam napisała:

                                                    > A nie tyle uzależnienia, ale skłonność do nich się dziedziczy, jak najbardziej,
                                                    > niestety. Tak jak wszystkie inne cechy skłonność można odziedzyć z pewnym pra
                                                    > wdopodobieństwem.
                                                    --------
                                                    Tak bylo w przypadku 3 dzieci jednego alkoholika o ktorym wspomnialem.
                                                    Drugie jego dziecko tez mialo sklonnosci do picia,ale je przezwyciezylo.Wygladalo to tak,ze za mlodu lubil sobie wypic,ale z biegiem lat pil coraz mniej a teraz alkohol jest mu obojetny.
                                                  • maksimum Re: Oj Maksiu... 28.08.14, 14:55
                                                    fogito napisała:

                                                    > W statystyce to dużo rzeczy wypada średnio. Ja pisze o realu a nie opowiadam ba
                                                    > jki. Dzieci adoptowane maja takie same szanse na osiągnięcie sukcesu jak dzieci
                                                    > biologiczne, bo geny to tylko polowa sukcesu.
                                                    --------------
                                                    Geny to jest 90% sukcesu.
                                                    Dzieci adoptowane zazwyczaj trafiaja do rodzin bardzo dobrze sytuowanych i maja zazwyczaj lepsze warunki rozwoju niz przecietne dziecko.
                                                    Geny jednak na tyle ograniczaja rozwoj dziecka,ze nia maja one takich osiagow jak rodzice,ktorzy ich adoptowali.
                                                  • azjaodkuchni Re: Oj Maksiu... 28.08.14, 15:34
                                                    Maksiu przeczytaj to :
                                                    azjaodkuchni.blogspot.sg/2012/06/dziecinstwie-dzieki-niebieskiej.html
                                                    przy okazji dodam, że historia ma ciąg dalszy i para sklepikarzy z Sin którzy adoptowali dziewczynki z indyjskiej ulicy ma starszą córkę w najlepszym singapurskim gimnazjum. Dziewczynka pokonała jakieś 40 tyś Chinek głównie tych wspieranych od kołyski... wiele z nich pochodziło z tzw. dobrych domów.

                                                    I inna historia ..
                                                    Pewna bezdzietna para w latach 70 adoptowała dziewczynkę. Pani była zwykłą urzędniczką pan robotnikiem... Nie byli ani bogaci , ani inteligentni ale kochali swoją adopcyjną córkę nad życie. Dziś dziewczyna jest dorosła ...skończyła świetne studia, mówi 4 językami świetnie jej się żyje... Jedyne co jej rodzice adopcyjni dali to miłość i szansę na edukację.
                                                    Z przykrością stwierdzam, że Twoje obserwacje są dalekie od moich.
                                                    --
                                                    azjaodkuchni.blogspot.sg/
                                                  • azjaodkuchni Re: Oj Maksiu... 28.08.14, 15:39
                                                    A może nie z przykrością tylko z radością... ups....
                                                  • maksimum Re: Oj Maksiu... 28.08.14, 16:17
                                                    azjaodkuchni napisała:

                                                    > Maksiu przeczytaj to :
                                                    > azjaodkuchni.blogspot.sg/2012/06/dziecinstwie-dzieki-niebieskiej.html
                                                    > przy okazji dodam, że historia ma ciąg dalszy i para sklepikarzy z Sin którzy
                                                    > adoptowali dziewczynki z indyjskiej ulicy ma starszą córkę w najlepszym singapu
                                                    > rskim gimnazjum. Dziewczynka pokonała jakieś 40 tyś Chinek głównie tych wspiera
                                                    > nych od kołyski... wiele z nich pochodziło z tzw. dobrych domów.

                                                    Zacznijmy od tego,ze sukcesy w mlodym wieku o niczym nie swiadcza,a dokladniej swiadcza o tym ze jest sie early bloomer.
                                                    Dopiero sukcesy po studiach swiadcza jakim jest sie dobrym.

                                                  • jotde3 Re: Oj Maksiu... 28.08.14, 16:32
                                                    azjaodkuchni napisała:
                                                    > Maksiu przeczytaj to :
                                                    > rel="nofollow">azjaodkuchni.blogspot.sg/2012/06/dziecinstwie-dzieki-niebieskiej.html
                                                    > przy okazji dodam, że historia ma ciąg dalszy i para sklepikarzy z Sin którzy
                                                    > adoptowali dziewczynki z indyjskiej ulicy ma starszą córkę w najlepszym singapu
                                                    > rskim gimnazjum.

                                                    i tak pojedyńczymy do tego nieadekwatymi przypadkami sie bedziemy przerzucać ?
                                                    w biednych krajach bieda i ubustwo jest spowodowane nie przez cechy indywidualne a np. przez gorszy dostęp do edukacji i o ile zawsze mozna być biednym i pozucić dzieci w wyniku okolicznosci to w polsce czy europie czy stanach jest to znacznie mniej prawdopodobne i tak , tam w biednych krajach gdzie ubustwo jest powszechne dzieci adopcyjne mogą mieć ta samą jakość.
                                                  • azjaodkuchni W kwestii adpocjii 28.08.14, 20:15
                                                    Nie lubię pisać o sobie z byt dużo, ale mam duże doświadczenie z dzieciakami adopcyjnymi i z pełną odpowiedzialnością mogę powiedzieć , ze wśród adopcyjnych jest rozkład zupełnie normalny.... Ani in + ani in - .
                                                  • maksimum Re: W kwestii adpocjii 28.08.14, 23:00
                                                    azjaodkuchni napisała:

                                                    > Nie lubię pisać o sobie z byt dużo, ale mam duże doświadczenie z dzieciakami ad
                                                    > opcyjnymi i z pełną odpowiedzialnością mogę powiedzieć , ze wśród adopcyjnych j
                                                    > est rozkład zupełnie normalny.... Ani in + ani in - .
                                                    ------------
                                                    Musisz poczekac,az dzieciak samodzielnie zacznie sie zmagac z zyciem to wtedy bedziesz mogla ocenic na ile jest dobry.
                                                    Rodzice tych adoptowanych tez jako dzieci niczym sie nie wyroznialy,ale jak im zycie dalo w kosc to popekaly.
                                                  • azjaodkuchni Re: W kwestii adpocjii 29.08.14, 05:58
                                                    Max różnica w wychowaniu po mojemu i Twojemu jest taka, że Ty wychowujesz dziecię na własny obraz i podobieństwo, a ja wspieram rozwój i pokazuję alternatywy... Zobaczymy kto na tym lepiej wyjdzie i czyje dziecko więcej osiągnie.

                                                    A niebawem będę mogła ocenić poziom szkół w Ameryce...bo za kilka miesięcy się przeprowadzamy i pewnie Cię zaskoczę, ale Ci powiem, ze moje dziecko które ma lat 12 i jest jeszcze w podstawówce ( klasa za chwilę 6, bo rok szkolny podzielony jest inaczej) po testach z netu zostało zakwalifikowane do klasy 8 ( i nie jest to dupna rejonówka, ale świetna szkoła z czołówki rankingów)...
                                                    I pewnie dostaniesz piany na ustach, ale napiszę Ci, że nie będziemy emigrantami ze zmywaka tylko specjalistami przeniesionymi przez firmę do amerykańskiego oddziału, a nasze dziecko które dostaje regularnie kieszonkowe szykuje się do studiowania medycyny, biologii, biotechnologii lub fizyki oczywiście na Harvard wink
                                                  • azjaodkuchni Re: W kwestii adpocjii 29.08.14, 06:19
                                                    Zeżarło mi kawałek posta więc jasno i klarownie dopiszę by Max nie mówił, że przeskakiwania klas nie ma nawet a Ameryce, że moje dziecię lat 12 i ciut rozwiązało test przysłany przez szkołę:
                                                    - (można było korzystać z książek i czego się chciało, ale jak by ktoś zaczął szukać odpowiedzi to by nie zdążył bo pytań było 40 a minut 30)
                                                    - napisało wypracowanie o sobie o tym co lubi i jakie jest
                                                    - przedstawiło dyplomy ( chociaż wyczytałam na tym forum, że w Ameryce olimpiady są bez znaczenia)
                                                    - opinię nauczyciela wiodącego ( odpowiednika polskiego wychowawcy)
                                                    - kilka kwitków z działalności około szkolnej

                                                    I dostaliśmy mail, że miło będzie widzieć nasze dziecko w klasie 8 ...
                                                    Mojej ingerencji w procesie rekrutacji nie było. Rozprawki nawet nie czytałam...
                                                    --
                                                    azjaodkuchni.blogspot.sg/
                                                  • maksimum Re: W kwestii adpocjii 29.08.14, 06:53
                                                    azjaodkuchni napisała:

                                                    > Zeżarło mi kawałek posta więc jasno i klarownie dopiszę by Max nie mówił, że pr
                                                    > zeskakiwania klas nie ma nawet a Ameryce, że moje dziecię lat 12 i ciut rozwiąz
                                                    > ało test przysłany przez szkołę:
                                                    > - (można było korzystać z książek i czego się chciało, ale jak by ktoś zaczął s
                                                    > zukać odpowiedzi to by nie zdążył bo pytań było 40 a minut 30)
                                                    > - napisało wypracowanie o sobie o tym co lubi i jakie jest
                                                    > - przedstawiło dyplomy ( chociaż wyczytałam na tym forum, że w Ameryce olimpiad
                                                    > y są bez znaczenia)
                                                    > - opinię nauczyciela wiodącego ( odpowiednika polskiego wychowawcy)
                                                    > - kilka kwitków z działalności około szkolnej
                                                    >
                                                    > I dostaliśmy mail, że miło będzie widzieć nasze dziecko w klasie 8 ...
                                                    > Mojej ingerencji w procesie rekrutacji nie było. Rozprawki nawet nie czytałam.
                                                    ------------
                                                    Oni ci odpowiadaja na jakim poziomie moze twoje dziecko do szkoly isc,choc testy wszystkiego nie badaja,a od ciebie zalezy do jakiej klasy wyslesz dziecko.
                                                    Szkola nie decyduje do ktorej klasy pojdzie dziecko,jedynie ci daje sugestie.
                                                    Dla dobra twojego dziecka radzilbym ci bys poslala go w swoim roczniku,bo w kazdej wyzszej klasie testy sa o niebo trudniejsze.

                                                    I napisz wreszcie jaka szkola,to ci powiem gdzie stoi w rankingu.
                                                  • azjaodkuchni Re: W kwestii adpocjii 30.08.14, 20:54
                                                    A myślisz, że gdyby moje dziecko było słabe to by zaproponowali klasę rocznikowo wyższą? Zaproponowali wyższą, bo uznali, że da radę.
                                                    No widzisz Max moje dziecko cześć z matmy i science napisało na poziomie klasy 9 ( wszystkie punkty jakie były do zdobycia), ale test był obarczony kulturowo i na przykład dzieciak nie wiedział na czego pamiątkę został ustanowiony Dzień świętego Patryka ...(przypominam dzieciak jest polski, dwujęzyczny i od 4 lat mieszkający w Azji). Doradzono nam klasę 8 zakładając, że sobie świetnie poradzi z materiałem to co będzie wymagane szybko nadrobi....
                                                    Nie wiem do jakiej klasy poślę dziecko z kilku względów wolałabym rówieśnikami, ale pracodawca męża sugerował szkołę prywatną... ( bardzo dobrą i w zasięgu możliwości, ale z dość długim dojazdem, więc jeszcze nie wiem na co się zdecydujemy). Z dużym prawdopodobieństwem zaprowadzę dzieciaka do każdej z tych szkół i dam wybrać.
                                                    Bo wychowanie to uczenie między innymi dokonywania wyborów...gdy tego brak w robi się hodowla...

                                                    --
                                                    azjaodkuchni.blogspot.sg/
                                                  • maksimum Re: W kwestii adpocjii 31.08.14, 01:15
                                                    azjaodkuchni napisała:

                                                    > A myślisz, że gdyby moje dziecko było słabe to by zaproponowali klasę rocznikow
                                                    > o wyższą? Zaproponowali wyższą, bo uznali, że da radę.

                                                    Nie daj sie na to zlapac.
                                                    Szkola zawsze bedzie ci mowila,jakie to twoje dziecko jest genialne tylko po to zebys je do danej szkoly zapisala.

                                                    > No widzisz Max moje dziecko cześć z matmy i science napisało na poziomie klasy
                                                    > 9 ( wszystkie punkty jakie były do zdobycia), ale test był obarczony kulturowo
                                                    > i na przykład dzieciak nie wiedział na czego pamiątkę został ustanowiony Dzień
                                                    > świętego Patryka ...(przypominam dzieciak jest polski, dwujęzyczny i od 4 lat m
                                                    > ieszkający w Azji). Doradzono nam klasę 8 zakładając, że sobie świetnie porad
                                                    > zi z materiałem to co będzie wymagane szybko nadrobi....

                                                    Bo to jest taka sobie szkola.
                                                    Topowe szkoly nie przyjmuja dzieci z transferow.
                                                    Twoj syn bedzie szedl do amerykanskiego gimnazjum(klasy 6-8) i w ostaniej klasie gimnazjum niemal na poczatku roku szkolnego jest egzamin do wszystkich lepszych liceow a twoj syn po 2 miesiecznym pobycie w nowej szkole nie ma szans napisac tego testu dobrze.
                                                    Moje dzieci byly w topowym gimnazjum IS-187 na Brooklynie i mniej niz polowa z nich dostala sie do topowych liceow.Taka jest konkurencja w NYC by dostac sie do najlepszych szkol.
                                                    Gdy poslesz go ze swoim rocznikiem to bedzie mial 1 rok by sie ogarnac w edukacji amerykanskiej i wtedy bedzie mial szanse na zdawanie do topowych liceow.Inaczej stawiasz go w sytuacji bez szans.

                                                    > Nie wiem do jakiej klasy poślę dziecko z kilku względów wolałabym rówieśnikam
                                                    > i, ale pracodawca męża sugerował szkołę prywatną... ( bardzo dobrą i w zasięgu
                                                    > możliwości, ale z dość długim dojazdem, więc jeszcze nie wiem na co się zdecydujemy).

                                                    Jak pracodawca sugerowal szkole prywatna tzn ze publiczne obok was beda slabe.
                                                    Publiczne obok mnie byly bardzo dobre,wiec mam rozeznanie.

                                                    > Z dużym prawdopodobieństwem zaprowadzę dzieciaka do każdej z tych szkół
                                                    > i dam wybrać.

                                                    To jest NAJGORSZE co mozesz zrobic.
                                                    Ty nie masz pojecia o edukacji amerykanskiej a twoje dziecko skad ma je miec.

                                                    > Bo wychowanie to uczenie między innymi dokonywania wyborów...gdy tego brak w r
                                                    > obi się hodowla...

                                                    Dzieciakowi bedzie sie podobala szkola "fajna" bo on nie bedzie mial pojecia na jakim poziomie jest szkola.
                                                    Pierwsze co robisz,to przegladasz rankingi.
                                                    Jak nie umiesz tego robic-to napisalem jak dziecku-powiedz jaka szkola i ja ci doradze.
                                                    Trzeba byc rozgarnietym doroslym czlowiekiem by wybrac dobra szkole dla dziecka,a ty te decyzje powierzasz 12-letniemu dziecku a pozniej mu powiesz:"no przeciez sam sobie wybrales".
                                                    To jest podejscie niekumatej mamuski.
                                                  • azjaodkuchni O szkole 31.08.14, 08:39
                                                    Większość pracowników firmy męża ma dzieciaki w szkole publicznej w okolicy... (szkoła uznawana przez rankingi za dobrą). Dzieciaki znane od kołyski, duża swoboda jeśli chodzi o wracanie do domu. Sporo zalet..
                                                    My wiedząc, że tam dzieciak ma miejsce niejako z urzędu napisaliśmy mail do bardzo dobrej szkoły poza obwodem gdzie chcieliśmy mieszkać... Odpowiedzieli... są skłonni przyjąć dziecka. I tu pytanie czy zmienić plan co do mieszkania czy wręcz przeciwnie założyć, że będziemy dzieciaka dowozić..tylko wtedy albo mąż albo dzieciak są skazani wtedy na dojazdy. Mąż pytał kolegów a oni powiedzieli, że jeśli chcemy dowozić dziecko to można bliżej do szkoły prywatnej ( zaledwie 10 km ) wyniki ma podobno podobne, ale kosztuje...( W sumie paliwo na 30 km dojazdu też nie jest za darmo). Problem jest tylko taki, że szkół prywatnych nie ma w rankingach i to tylko opinia, ale kogoś kto ma łep na karku. ( tylko jego dzieci są malutkie, ale pójdą tam)
                                                    Wydać kasę mogę, ale nie wiem czy warto.
                                                    To tyle. Szkoły która nie daje nawet szansy innym dzieciakom tylko przyjmuje na początku 6 klasy a potem jest zamknięta unikałabym jak ognia. Dzieci rozwijają się w różnym tempie i nikt nie powiedział, że ten który był w klasie 6 dobry już tak zostanie.., a ten który w klasie 5 był lichy już taki zostanie. Zwłaszcza w kraju emigrantów gdzie angielski jest często 2 językiem...

                                                    Max ty masz serio jakieś kompleksy... i musisz milion razy pisać, że szkoła najlepsza, że the best, że wszystkie szkoły poza Nyc to dno... Możesz żyć w swojej iluzji, bo na najlepsze uczelnie dostaję się dzieciaki nie tylko z tej słynnej szkoły w NYC, ale z całego świata. Zdolny dzieciak zawsze poradzi ... jeśli ma talent, chęć do nauki i jest w czymś dobry. Prezesi znanych koncernów też pochodzą z całego świata, a nie tylko z NYC.
                                                    W sumie o tyle sprawiedliwe, że bez względu na kraj rodzice mogą sobie żyły wypruć i jeśli dzieciak nie będzie sam chciał to wysiłki rodziców są daremne.
                                                    Na Nyc świat się nie kończy a poza Stanami istnieje normalne życie nie koniecznie w lepiance i szkole gdzie uczą tylko wyplatać koszyki.
                                                  • zgagusia Re: O szkole 31.08.14, 10:45
                                                    > My wiedząc, że tam dzieciak ma miejsce niejako z urzędu napisaliśmy mail do b
                                                    > ardzo dobrej szkoły poza obwodem gdzie chcieliśmy mieszkać... Odpowiedzieli...
                                                    > są skłonni przyjąć dziecka. I tu pytanie czy zmienić plan co do mieszkania czy
                                                    > wręcz przeciwnie założyć, że będziemy dzieciaka dowozić..tylko wtedy albo mąż a
                                                    > lbo dzieciak są skazani wtedy na dojazdy. Mąż pytał kolegów a oni powiedzieli,
                                                    > że jeśli chcemy dowozić dziecko to można bliżej do szkoły prywatnej ( zaledwi
                                                    > e 10 km ) wyniki ma podobno podobne, ale kosztuje...( W sumie paliwo na 30 km d
                                                    > ojazdu też nie jest za darmo). Problem jest tylko taki, że szkół prywatnych nie
                                                    > ma w rankingach i to tylko opinia, ale kogoś kto ma łep na karku. ( tylko jeg
                                                    > o dzieci są malutkie, ale pójdą tam)

                                                    30 km w jedna strone?? Bardzo daleko jak na szkole, darowalabym sobie. Musza gdzies byc rankingi uwzgledniajace szkole prywatna, bo jak inaczej zorientowac sie o jej poziomie? A kogos kto na karku ma łeP zamiast łBa to chyba lepiej nie sluchac wink


                                                    > Szkoły która nie daje nawet szansy innym dzieciakom tylko przyjmuje na
                                                    > początku 6 klasy a potem jest zamknięta unikałabym jak ognia. Dzieci rozwijają
                                                    > się w różnym tempie i nikt nie powiedział, że ten który był w klasie 6 dobry j
                                                    > uż tak zostanie.., a ten który w klasie 5 był lichy już taki zostanie.

                                                    Zupelnie sie nie zgadzam. Dzieki temu zasady rekrutacji sa jasne, czytelne i zrozumiale dla wszystkich, nie ma mozliwosci ich obejscia, a mlodziez po przejsciu sita egzaminacyjnego ma poczucie stabilizacji. Do czasu kolejnych egzaminow - gdzie znow jest weryfikacja poziomu wiedzy i tego tempa rozwoju o ktorym piszesz. Wiec to nie jest tak ze to ,zamkniecie' szkoly zamyka szanse innym dzieciom na dobra edukacje, ani ze ja gwarantuje tym ktorzy sie dostali. Ja jestem jak najbardziej ze pelna przejrzystoscia procesu rekrutacji, nie tylko w szkolach zreszta.
                                                  • maksimum Re: O szkole 31.08.14, 16:10
                                                    azjaodkuchni napisała:

                                                    > Większość pracowników firmy męża ma dzieciaki w szkole publicznej w okolicy...
                                                    > (szkoła uznawana przez rankingi za dobrą). Dzieciaki znane od kołyski, duża swo
                                                    > boda jeśli chodzi o wracanie do domu. Sporo zalet..

                                                    No to masz problem z glowy i nie glowkuj wiecej.

                                                    > My wiedząc, że tam dzieciak ma miejsce niejako z urzędu napisaliśmy mail do b
                                                    > ardzo dobrej szkoły poza obwodem gdzie chcieliśmy mieszkać... Odpowiedzieli...
                                                    > są skłonni przyjąć dziecka. I tu pytanie czy zmienić plan co do mieszkania czy
                                                    > wręcz przeciwnie założyć, że będziemy dzieciaka dowozić..tylko wtedy albo mąż a
                                                    > lbo dzieciak są skazani wtedy na dojazdy.

                                                    Z mojego doswiadczenia lepiej jest mieszkac obok szkoly do ktorej chodzi dzieciak.
                                                    Nie ma wtedy spoznien na co w USA bardzo zwracaja uwage.Nie ma nieobecnosci nieusprawiedliwionych i latwiejszy jest dostep do szkoly na extra zajecia.

                                                    > Mąż pytał kolegów a oni powiedzieli,
                                                    > że jeśli chcemy dowozić dziecko to można bliżej do szkoły prywatnej ( zaledwi
                                                    > e 10 km ) wyniki ma podobno podobne, ale kosztuje...( W sumie paliwo na 30 km d
                                                    > ojazdu też nie jest za darmo). Problem jest tylko taki, że szkół prywatnych nie
                                                    > ma w rankingach i to tylko opinia, ale kogoś kto ma łep na karku. ( tylko jeg
                                                    > o dzieci są malutkie, ale pójdą tam)

                                                    Szkoly prywatne maja rankingi tylko ty ich nie umiesz znalezc.

                                                    > Wydać kasę mogę, ale nie wiem czy warto.

                                                    Jesli facet jest rozsadny,to wie co mowi i szkola prywatna musi byc lepsza od okolicznych publicznych bo inaczej nikt by tam dzieci nie wysylal.

                                                    > To tyle. Szkoły która nie daje nawet szansy innym dzieciakom tylko przyjmuje na
                                                    > początku 6 klasy a potem jest zamknięta unikałabym jak ognia.

                                                    Co ja ci poradze,jak ty sie na tym nie znasz.
                                                    Ty myslisz ze twoj syn jest geniuszem,a to przeciez po tobie musialby to odziedziczyc.
                                                    KAZDY by chcial byc przeniesionym do najlepszej szkoly w USA i dlatego WSZYSTKIM sie odmawia.
                                                    Jest jasny proces rekrutacji i NIE MA WYJATKOW.
                                                    Ja wiem,ze twoje dziecko jest wyjatkowe,ale najlepsze szkoly MUSZA miec przejrzysta polityke rekrutacyjna,bo inaczej zeszlyby na psy.
                                                    A to dziecko pana ministra chcialoby sie dostac do najlepszej szkoly poza egzaminami,rowniez prezydenta miasta,komendanta policji i setki innych notabli,ktorzy maja zamulone dzieci ale maja znajomosci.

                                                    > Dzieci rozwijają się w różnym tempie i nikt nie powiedział, że ten który był w klasie 6 dobry j
                                                    > uż tak zostanie.., a ten który w klasie 5 był lichy już taki zostanie. Zwłaszc
                                                    > za w kraju emigrantów gdzie angielski jest często 2 językiem...

                                                    To samo dotyczy twoje syna.

                                                    > Max ty masz serio jakieś kompleksy... i musisz milion razy pisać, że szkoła naj
                                                    > lepsza, że the best, że wszystkie szkoły poza Nyc to dno...

                                                    No to chyba sama sie przeprowadzasz na amerykanska prowincje i widzisz jaki jest tam poziom szkol.
                                                    Zeby miec dobra szkole,musisz miec duzo chetnych to niej i bardzo selektywne egzaminy i to jest mozliwe TYLKO w duzym miescie by miec 10 kandydatow na 1 miejsce.
                                                    Bo 3 na 1 miejsce mozesz miec i na prowincji ale wtedy poziom niestety jest nizszy.

                                                    > Możesz żyć w swojej iluzji, bo na najlepsze uczelnie dostaję się dzieciaki nie tylko z tej słynnej
                                                    > szkoły w NYC, ale z całego świata.

                                                    90% studentow na najlepszych uczelniach amerykanskich pochodzi z USA.Zagraniczni studenci niczym nie blyszcza na amerykanskich uczelniach.

                                                    > Na Nyc świat się nie kończy a poza Stanami istnieje normalne życie nie konieczn
                                                    > ie w lepiance i szkole gdzie uczą tylko wyplatać koszyki.

                                                    Taka jest prawda,ze dostep do najlepszych szkol jest najlatwiejszy w NYC bo to najwieksze miasto w USA i sciaga najwieksze talenty.
                                                    Koszyki tez tu mozna wyplatac,ale na prowincji ludziom to latwiej przychodzi.
                                                  • maksimum Re: O szkole 31.08.14, 16:26
                                                    azjaodkuchni napisała:

                                                    > Większość pracowników firmy męża ma dzieciaki w szkole publicznej w okolicy...
                                                    > (szkoła uznawana przez rankingi za dobrą).

                                                    To nie przez rankingi ma byc uznawana za dobra,ale przez ciebie.
                                                    Ranking porownuje ta szkole z okolicznymi ale nie daje ci porownania z tymi nalepszymi.

                                                    www.schooldigger.com/go/NY/schoolrank.aspx?level=2
                                                    Mowilem juz,patrzysz na przedostatnia rybryke,gdzie jest 191,4 dla IS-187.
                                                    Rozwazalismy inne szkoly na Brooklynie,min. IS-98 ktora ma wskaznik 163,7 i dla nas ta szkola byla za slaba.
                                                    Ale szkola z takim wskaznikiem (163,7) na prowincji bedzie bardzo dobra szkola.

                                                    Musisz wypytac przede wszystkim o ILOSC poziomow nauczania.
                                                    W wiekszosci szkol w NYC sa 3 poziomy nauczania,czyli w szkole ktora ma wskaznik 163,7 najwyzszy poziom nauczania moze byc na poziomie 185,sredni na 163,7 a najslabszy na 140.

                                                    Niestety wiekszosc szkol na prowincji nie roznicuje poziomow nauczania.
                                                  • azjaodkuchni Re: O szkole 31.08.14, 16:57
                                                    Max w swoim czasie napiszę jakie to miasto ...nazwy szkoły nie , ale rankingi gdzie owa szkoła jest tak... Nie chcę odbierać przyjemności zgadywania czytelnikom mojego bloga. Wszystko się wyjaśni w swoim czasie. Swoją drogą pamiętając Twoje wpisy nie liczyłam, że ktokolwiek będzie chciał gadac z naszym dzieckiem, ale chcieli. Może mamy w życiu szczęście w Singapurze dzieciak trafił do dobrej, ale przyjaznej szkoły chociaż biorąc pod uwagę jego angielski wtedy nie powinien tam trafić. Potem dostaliśmy fantastyczną nauczycielkę i dzieciak pięknie się rozwinął... Nowa nauczyciela dziwiła się, że my w domu po polsku rozmawiamy, bo dzieciak mówił pięknie oraz pisał i czytał na poziomie rówieśniczym a potem już tylko lepiej.

                                                    Nie mam genialnego syna ( to ty widzisz geniusz we wszystkim co jest powyżej średniej) mam fajne, radosne i zdolne dziecko tylko Tobie ciężko to zrozumieć, bo swoją rodzinę trzymasz krótko.

                                                    Nie potrafisz zrozumieć, że Usa to nie dla wszystkich szczyt marzeń... Chętnie pomieszalibyśmy sobie też w Chinach i w Grecji może ... ale to za jakiś czas. Kiedyś wrócę też do Polski, bo mam wybitnie polską duszę. Dzieciak tez sobie sam wybierze miejsce do życia jak dorośnie uczelnię też ze szkołą trochę pomogę to znaczę powiem, że może wybierać tylko z tych dobrych.
                                                    Dojazd przeraża mnie trochę długością ..., ale dojeżdżaliśmy w Polsce i w Sin ( tu bez auta tylko taxi) i spóźniliśmy się raz przez 6 lat prawie, więc chyba damy radę. Podobno amerykańską autostradą szybko się jedzie.
                                                  • maksimum Re: O szkole 31.08.14, 17:16
                                                    azjaodkuchni napisała:

                                                    > Swoją drogą pamiętając Tw
                                                    > oje wpisy nie liczyłam, że ktokolwiek będzie chciał gadac z naszym dzieckiem, ale chcieli.

                                                    Na prowincji jest inna sytuacja i tam kazde dziecko sie liczy.
                                                    Raz jeszcze powtorze,ze do gimnazjum i liceum gdzie chodzily moje dzieci NIE MA transferow.
                                                    Do innych szkol,gdzie nie ma egzaminow wstepnych-sa transfery.Moga to byc nawet calkiem dobre szkoly,ale nie te najlepsze.

                                                    > Może mamy w życiu szczęście w Singapurze dzieciak trafił do dobrej,
                                                    > ale przyjaznej szkoły chociaż biorąc pod uwagę jego angielski wtedy nie powin
                                                    > ien tam trafić. Potem dostaliśmy fantastyczną nauczycielkę i dzieciak pięknie się rozwinął...

                                                    Dzieciak nowy jezyk lapie w rok,chyba ze jest to bardzo dobre liceum-to juz niestety nie.

                                                    > Nowa nauczyciela dziwiła się, że my w domu po polsku rozmawiamy,
                                                    > bo dzieciak mówił pięknie oraz pisał i czytał na poziomie rówieśniczym a pote
                                                    > m już tylko lepiej.

                                                    Mnie nauczycielka powiedziala,zebysmy w domu po angielsku rozmawiali.

                                                    > Nie potrafisz zrozumieć, że Usa to nie dla wszystkich szczyt marzeń...

                                                    Wiem,bo moj kuzyn po 20+ latach wyjezdza do Polski.

                                                    > Chętnie pomieszalibyśmy sobie też w Chinach i w Grecji może

                                                    W Chinach bardzo chetnie,ale w Grecji nigdy.

                                                    > Kiedyś wrócę też do Polski, bo mam wybitnie polską duszę.
                                                    > Dojazd przeraża mnie trochę długością ...,

                                                    Ja bym zamieszkal blisko szkoly,przynajmniej w zasiegu autobusow szkolnych.
                                                    Pytalas czy maja autobusy szkolne?
                                                    Oni maja caly rozklad jazdy autobusow szkolnych.Popytaj o to.

                                                    > Podobno amerykańską autostradą szybko się jedzie.

                                                    Na prowincji tak,ale w miescie juz niekoniecznie,szczegolnie w godz szczytu.
                                                  • azjaodkuchni Re: O szkole 31.08.14, 17:21
                                                    Max o autobusy jeszcze nie ... to dla nas nowa sytuacja wszystko rozstrzygnęło się w dwóch tygodni ... miesiąc temu gotowi byliśmy wracać do Polski a tu czeka nas nowa przygoda. Miłego święta pracy smile
                                                  • maksimum Re: O szkole 03.09.14, 14:30
                                                    azjaodkuchni napisała:

                                                    > Max o autobusy jeszcze nie ...

                                                    Kazda szkola ma autobusy a jak nie ma to daje bilety miesieczne na komunikacje miejska.
                                                    Moja znajoma urzadzila sie tak,ze dowozila dzieciaka tylko na przystanek autobusowy najblizej jej miejsca zamieszkania.
                                                  • azjaodkuchni Re: W kwestii adpocjii 30.08.14, 20:57

                                                    > I napisz wreszcie jaka szkoła,to ci powiem gdzie stoi w rankingu.

                                                    Do znalezienia szkoły w rankingu nie potrzebuję wsparcia... Od wpisuję nazwę szkoły w google i już mam ... miejsce w mieście, stanie i co tam jeszcze chcesz.
                                                  • maksimum Re: W kwestii adpocjii-Ranking. 31.08.14, 01:27
                                                    azjaodkuchni napisała:

                                                    >
                                                    > > I napisz wreszcie jaka szkoła,to ci powiem gdzie stoi w rankingu.
                                                    >
                                                    > Do znalezienia szkoły w rankingu nie potrzebuję wsparcia... Od wpisuję nazwę sz
                                                    > koły w google i już mam ... miejsce w mieście, stanie i co tam jeszcze chcesz.

                                                    To teraz patrzysz na przedostatnia rubryke "NY State assessments combined"
                                                    To sa wyniki z testow stanowych.
                                                    Dla IS-187 jest to "191,4"
                                                    Jesli w twojej szkole jest ponizej 150-to szkola jest raczej slaba.

                                                    www.schooldigger.com/go/NY/schoolrank.aspx?level=2

                                                    Szkoly prywatne tez maja swoje rankingi i musisz je umiec znalezc i z nich korzystac.

                                                    I nie wyglupiaj sie z wysylaniem dziecka rok wyzej.
                                                  • azjaodkuchni O Harvardzie 29.08.14, 08:29
                                                    Max wytłumacz mi jak prostej kobiecie dlaczego Ty amerykański republikanin chciałeś wysłać swojego kreatywnego syna na niekreatywną uczelnię? Jakieś mam dziwne uczycie, że zadział u Ciebie mechanizm zwany w psychologii jako kwaśne winogrona pl.wikipedia.org/wiki/Racjonalizacja
                                                  • maksimum Re: O Harvardzie 29.08.14, 15:45
                                                    azjaodkuchni napisała:

                                                    > Max wytłumacz mi jak prostej kobiecie dlaczego Ty amerykański republikanin chciałeś wysłać swojego kreatywnego syna na niekreatywną uczelnię? Jakieś mam dziwne uczycie, że zadział u Ciebie mechanizm zwany w psychologii jako kwaśne winogrona
                                                    -----------
                                                    To nie tyle ja chcialem go wyslac ile kazdy dobry uczen sprawdza swoje mozliwosci,gdzie sie jest w stanie dostac.
                                                    Zalecenia sa takie by wysylac podania do max 12 uczelni a pozniej wybrac najlepsza oferte.
                                                    Tak tez syn zrobil,z tym ze wyslal tylko 8 podan i najlepsza oferta byla z NYU.

                                                    Jak sie mieszka w NYC to nie jezdzi sie po Bostonach na uczelnie by po uczelni wrocic do NYC do pracy?
                                                    Nie wiem czemu tego nie kumasz?
                                                  • azjaodkuchni Re: O Harvardzie 29.08.14, 17:46
                                                    Max wytłumacz mi jak prostej kobiecie dlaczego Ty amerykański republikan
                                                    > in chciałeś wysłać swojego kreatywnego syna na niekreatywną uczelnię? Jakieś ma
                                                    > m dziwne uczycie, że zadział u Ciebie mechanizm zwany w psychologii jako kwaśn
                                                    > e winogrona
                                                    > -----------
                                                    > To nie tyle ja chcialem go wyslac ile kazdy dobry uczen sprawdza swoje mozliwos
                                                    > ci,gdzie sie jest w stanie dostac.
                                                    > Zalecenia sa takie by wysylac podania do max 12 uczelni a pozniej wybrac najlep
                                                    > sza oferte.
                                                    > Tak tez syn zrobil,z tym ze wyslal tylko 8 podan i najlepsza oferta byla z NYU.
                                                    >
                                                    > Jak sie mieszka w NYC to nie jezdzi sie po Bostonach na uczelnie by po uczelni
                                                    > wrocic do NYC do pracy?
                                                    > Nie wiem czemu tego nie kumasz?
                                                    Przez grzeczność nie wypomnę Ci jak się tu podniecałeś szkołą wakacyjną, satem pisanym 1,5 roku przed skończeniem szkoły a potem tym, że zadzwoniła pani z Harvard. Nie wypomnę też, że w tym wątku sam uznałeś, że kto jak kto, ale Twoja córka będzie na Harvard... Za dobrze jestem wychowana... by Ci cokolwiek wypominać, ale cierpliwie czekam aż mi wytłumaczysz dlaczego pani mieszkająca w NYC nie miała pojęcia, że liceum twojego syna takie super skoro była mieszkanką NYC? W Warszawie każdy kojarzy Batorego czasem Rejtana czy Żmichowską i wie, że są lepsze od szkoły średniej na Kolejowej. Jak to się stało, że pani po Harvard ( czyli nie idiotka) zajmująca się rekrutacją nie miała pojęcia, że ta szkoła jest najlepsza to nijak zrozumieć nie mogę.
                                                    --
                                                  • azjaodkuchni Re: O Harvardzie 29.08.14, 18:08
                                                    Nazwy szkoły mojego dziecka nie podam, bo chronię jego prywatność.. jeszcze na głowę nie upadłam by cały net wiedział jak na imię ma moje dziecko, gdzie chodzi do szkoły i z kim się przyjaźni... Wierzę w dobrą wolę rozmówcy, ale nie mam gwarancji, że Max to jedynie barwny motyl z "oryginalnymi metodami wychowawczymi" a nie psychopata, który porywa dzieci dla okupu. Nie zamierzam być cieniem nastolatka, bo to niezdrowe jest.
                                                  • maksimum Re: O Harvardzie 29.08.14, 18:50
                                                    azjaodkuchni napisała:

                                                    > Nazwy szkoły mojego dziecka nie podam, bo chronię jego prywatność..

                                                    Wam ta ochrona prywatnosci na glowe padla.

                                                    > jeszcze na głowę nie upadłam by cały net wiedział jak na imię ma moje dziecko, gdzie chodz
                                                    > i do szkoły i z kim się przyjaźni...

                                                    Nikt sie nie pyta jak sie nazywa ani z kim sie przyjazni.
                                                    Polakom troche gotuje sie pod czapka na temat ochrony prywatnosci ale....jesli zostaniesz kims
                                                    to i tak wszyscy beda wiedzieli o tobie.
                                                    Corka na kostiumie szkolnym do gry w tenisa ma napisane jej nazwisko,czyli kazdy przechodzien moze zajrzec do internetu i sprawdzic gdzie ona sie uczy i jak gra w tenisa.
                                                    Tego w USA NIKT sie nie boi.
                                                    Ludzie w krajach 3-ciego swiata sa za to bardziej bojace.

                                                    > Wierzę w dobrą wolę rozmówcy, ale nie mam
                                                    > gwarancji, że Max to jedynie barwny motyl z "oryginalnymi metodami wychowawczym
                                                    > i" a nie psychopata, który porywa dzieci dla okupu. Nie zamierzam być cieniem n
                                                    > astolatka, bo to niezdrowe jest.

                                                    USA to nie Bliski Wschod i tu sie ludzi nie porywa.
                                                    W Polsce sie porywa duzo wiecej niz w USA.
                                                  • azjaodkuchni Re: O Harvardzie 29.08.14, 19:24
                                                    A myślałam, że Amerykanie tacy tolerancyjni są ... nie przeszkadza mi , że ktoś pokazuje w necie cały odwłok ja tego robić nie zamierzam. A tu sobie poczytaj o porwaniach en.wikipedia.org/wiki/Kidnapping_in_the_United_States

                                                    Moje dziecko też ma imię na koszulce szkolnej i to wystarczy.
                                                  • maksimum Re: O Harvardzie 29.08.14, 20:58
                                                    azjaodkuchni napisała:

                                                    > Moje dziecko też ma imię na koszulce szkolnej i to wystarczy.

                                                    I jest 10.000 innych chlopcow o takim samym imieniu w okolicy.
                                                    Po prosty wy sa bojace.
                                                  • azjaodkuchni Re: O Harvardzie 30.08.14, 08:16
                                                    I jest 10.000 innych chlopcow o takim samym imieniu w okolicy.
                                                    > Po prosty wy sa bojace.

                                                    Nie sądzę ...i nie jesteśmy bojący tylko rozsądni i zapobiegliwi...
                                                    --
                                                    azjaodkuchni.blogspot.sg/


                                                  • maksimum Re: O Harvardzie 30.08.14, 14:16
                                                    azjaodkuchni napisała:


                                                    > Nie sądzę ...i nie jesteśmy bojący tylko rozsądni i zapobiegliwi...

                                                    To jest polski odpowiednik amerykanskiego-bojacy.
                                                  • azjaodkuchni Re: O Harvardzie 30.08.14, 20:34

                                                    > > Nie sądzę ...i nie jesteśmy bojący tylko rozsądni i zapobiegliwi...
                                                    >
                                                    > To jest polski odpowiednik amerykanskiego-bojacy.

                                                    Jeśli mówię dziecku nie łaź na czerwonym świetle i każę zapinać pasy w aucie to jestem bojąca czy rozsądna

                                                    Strasznie ubogi masz angielski jeśli do określenia, rozsądny, zapobiegliwy i bojący użyjesz jednego słowa.
                                                  • fogito Re: O Harvardzie 29.08.14, 20:16
                                                    Jasne jasne. I dlatego w każdym wiekszym sklepie w Stanach wiszą zdjecia porwanych dzieci w różnym wieku. W Polsce porwania ss szalenie rzadkie w porównaniu z Usa.
                                                  • maksimum Re: O Harvardzie 29.08.14, 21:00
                                                    fogito napisała:

                                                    > Jasne jasne. I dlatego w każdym wiekszym sklepie w Stanach wiszą zdjecia porwan
                                                    > ych dzieci w różnym wieku.

                                                    Nie porwanych lecz zaginionych czyli mowiac po polsku tych ktore uciekly z domow.

                                                    > W Polsce porwania ss szalenie rzadkie w porównaniu z Usa.

                                                    A ile lat Olejnik siedzial w szambie?
                                                  • fogito Re: O Harvardzie 29.08.14, 21:49
                                                    Osmieszasz sie. Wiekszosc z tych dzieci nie ma nawet 5 lat. Ilosc porwań dzieci w Stanach jest przerażająca.
                                                  • maksimum Re: O Harvardzie 29.08.14, 22:06
                                                    fogito napisała:

                                                    > Osmieszasz sie. Wiekszosc z tych dzieci nie ma nawet 5 lat. Ilosc porwań dzieci
                                                    > w Stanach jest przerażająca.

                                                    Twoje wyobrazenie o USA jest przerazajace.

                                                    " The Department of Justice reports that of the 800,000 children reported “missing” in the United States each year, 115 are the result of “stereotypical kidnapping” — a stranger snatching the child. About 90 percent of abductees return home within 24 hours and the vast majority are teenage runaways."

                                                    www.freerangekids.com/crime-statistics/
                                                    Biorac pod uwage ze w USA jest 10x wiecej ludzi niz w Polsce to 115 porwan w USAodpowiada 11 porwaniom w Polsce rocznie.

                                                    www.nationmaster.com/country-info/stats/Crime/Kidnappings
                                                    Polska na #76 z 0,6 na 100.000 co daje ponad 200 rocznie.
                                                  • hankam Bzdety, bzdety 29.08.14, 22:30
                                                    Jak zwykle porównujesz gruszki z jabłkami.
                                                    Porównujesz coś, co jest określone jako "stereotypical kidnappiing" w jednym zestawieniu (czyli porwanie dziecka przez obcą osobę), z porwaniami w ogóle w drugiej tabeli. W drugiej tabeli (National Master) zawarte są porwania dorosłych i parental kidnapping, czyli wszystko, co zgłoszone zostało na policję.
                                                    Szkoda, że pierwsza tabela nie zawiera USA - inaczej zestawienie jest zupełnie bezwarościowe.

                                                    Metoda liczenia musi być ta sama, inaczej wychodzą bzdury.

                                                    -
                                                  • maksimum Re: Bzdety, bzdety 30.08.14, 00:49
                                                    hankam napisała:

                                                    > Porównujesz coś, co jest określone jako "stereotypical kidnappiing"

                                                    bo to jest normalne porwanie,a reszta to jest ze chlopak "porywa" dziewczyne na wakacje bez zgody rodzicow.

                                                    > Metoda liczenia musi być ta sama, inaczej wychodzą bzdury. [/b]

                                                    Pisalem ci,ze przestepczosc w USA jest nizsza niz w Polsce i nie wierzylas.
                                                  • hankam Nie zrozumiałeś, trudno. 30.08.14, 20:26
                                                    Nie będę tłumaczyła drugi raz.
                                                  • maksimum Re: Nie zrozumiałeś, trudno. 31.08.14, 01:17
                                                    hankam napisała:

                                                    > Nie będę tłumaczyła drugi raz.

                                                    Musisz tlumaczyc tak by kazdy cie zrozumial.
                                                    Wskoczylas na bardzo wysoki stopien abstrakcji.
                                                  • hankam Re: Nie zrozumiałeś, trudno. 31.08.14, 10:11
                                                    Nie będę tłumaczyła, bo najwyraźniej masz trudności ze zrozumieniem.

                                                    Po co chłopu zegarek.
                                                  • maksimum Re: Bzdety, bzdety 30.08.14, 14:10
                                                    hankam napisała:


                                                    > Szkoda, że pierwsza tabela nie zawiera USA - inaczej zestawienie jest zupełnie
                                                    > bezwarościowe.

                                                    Pierwsza tabela nie zawiera nie tylko USA ale i kilkudziesieciu innych krajow,bo ....zawiera tylko te w ktorych porwania sa najwieksze.Dlatego Polska tam jest.
                                                  • maksimum Re: O Harvardzie 29.08.14, 18:35
                                                    azjaodkuchni napisała:

                                                    > Przez grzeczność nie wypomnę Ci jak się tu podniecałeś szkołą wakacyjną, satem
                                                    > pisanym 1,5 roku przed skończeniem szkoły

                                                    Tu wszyscy pierwszy SAT pisza 1,5 roku przed skonczeniem szkoly a ostatni SAT w listopadzie roku konczacego szkole, czyli 7 miesiecy przed skonczeniem szkoly.

                                                    > a potem tym, że zadzwoniła pani z Harvard.

                                                    To znaczy,ze jego osiagniecia nadawaly sie na Harvard.

                                                    > Nie wypomnę też, że w tym wątku sam uznałeś, że kto jak kto, ale Twoja c
                                                    > órka będzie na Harvard...

                                                    Mnie sie niestety zdaje,ze ona wcale tam nie chce jechac,bo chce studiowac w NYC.

                                                    > Za dobrze jestem wychowana... by Ci cokolwiek wypomin
                                                    > ać, ale cierpliwie czekam aż mi wytłumaczysz dlaczego pani mieszkająca w NYC n
                                                    > ie miała pojęcia, że liceum twojego syna takie super skoro była mieszkanką NYC ?

                                                    Ona nie mieszkala w NYC,lecz tu tylko pracowala.

                                                    > Jak to się stało, że pani po Harvard
                                                    > ( czyli nie idiotka) zajmująca się rekrutacją nie miała pojęcia, że ta szkoła j
                                                    > est najlepsza to nijak zrozumieć nie mogę.
                                                    ----------
                                                    Widze nie wiesz jak rekrutacja przebiega.
                                                    Zazwyczaj to sa 2 lub 3 takie wywiady i ta osoba przeprowadzajaca wywiad nie podejmuje decyzji lecz tylko wydaje swoja opinie.

                                                    Zdecydowana wiekszosc uczniow decyduje sie na uczelnie w miejscu zamieszkania lub w poblizu ze wzgledu na dojazdy na weekendy czy swieta,wiec jesli mieszkasz w NYC i masz do wyboru Harvard(Boston) lub Columbie(NYC) to wybieraja Columbie.
                                                    Harvard wybiera sie dla szpanu i nic wiecej.
                                                    Jest niewielka roznica w poziomie nauczania na Harvardzie i Columbii,choc Harvard ma duzo lepsze warunki,duzo lepsze obiekty sportowe itd(lodowisko,korty tenisowe itd).

                                                    Jesli ranking wyglada tak:

                                                    www.shanghairanking.com/ARWU2013.html
                                                    To Harvard i MIT sa w Bostonie
                                                    #8 Columbia i #27 NYU sa w NYC
                                                    #7 Princeton miedzy NYC a Filadelfia
                                                    #11 Yale miedzy NYC a Bostonem
                                                    #13 Cornell w NY State
                                                    #34 Rockefeller U. jest w NYC

                                                    Czyli jak widzisz,w NYC i okolicach jest sporo bardzo dobrych uczelni.
                                                    Syn mojego kumpla z liceum jest w Princeton i bardzo czesto graja w tenisa razem.
                                                  • azjaodkuchni Re: O Harvardzie 30.08.14, 08:26
                                                    Widze nie wiesz jak rekrutacja przebiega.
                                                    > Zazwyczaj to sa 2 lub 3 takie wywiady i ta osoba przeprowadzajaca wywiad nie po
                                                    > dejmuje decyzji lecz tylko wydaje swoja opinie.

                                                    Czyli wywiad udupił... rozumiem nie udało się mówi się trudno i żyje dalej.
                                                  • maksimum Re: O Harvardzie 30.08.14, 14:20
                                                    azjaodkuchni napisała:

                                                    > Czyli wywiad udupił... rozumiem nie udało się mówi się trudno i żyje dalej.

                                                    Moze tak,moze nie.
                                                    Oni maja 10 kandydatow na 1 miejsce,wybieraja jak chca a ja jestem zadowolony ze syn studiuje w NYC.
                                                  • maksimum Re: W kwestii adpocjii- Junior High-IS-187 29.08.14, 06:40
                                                    azjaodkuchni napisała:

                                                    > Max różnica w wychowaniu po mojemu i Twojemu jest taka, że Ty wychowujesz dziec
                                                    > ię na własny obraz i podobieństwo, a ja wspieram rozwój i pokazuję alternatywy.

                                                    Cos fantazjujesz za bardzo.
                                                    Ja wychowuje dzieci by byly duzo lepsze ode mnie i sa na dobrej drodze a ty po omacku probujesz wszystkiego i wychodzi ci srednio.

                                                    > .. Zobaczymy kto na tym lepiej wyjdzie i czyje dziecko więcej osiągnie.

                                                    Nie moge suie doczekac!!

                                                    > A niebawem będę mogła ocenić poziom szkół w Ameryce...bo za kilka miesięcy się
                                                    > przeprowadzamy i pewnie Cię zaskoczę, ale Ci powiem, ze moje dziecko które ma
                                                    > lat 12 i jest jeszcze w podstawówce ( klasa za chwilę 6, bo rok szkolny podzie
                                                    > lony jest inaczej) po testach z netu zostało zakwalifikowane do klasy 8 ( i ni
                                                    > e jest to dupna rejonówka, ale świetna szkoła z czołówki rankingów)...

                                                    Czemu nie napiszesz jaka szkola z czolowki rankingu?
                                                    Nie boj sie nie nastraszysz mnie za bardzo,bo moje dzieci chodzily do najlepszego gimnazjum w NY State i pewno jednego z najlepszych lub nie najlepszego w USA. To jest IS-187 na Brooklynie.
                                                    Pewno cie zdziwi,ze najlepsze gimnazjum w stanie NY,ktory ma 20 mln ludzi jest wlasnie na Brooklynie,bo 20 mln ludzi to ciut wiecej niz polowa Polski.

                                                    www.schooldigger.com/go/NY/schoolrank.aspx?level=2
                                                    > I pewnie dostaniesz piany na ustach, ale napiszę Ci, że nie będziemy emigrantam
                                                    > i ze zmywaka tylko specjalistami przeniesionymi przez firmę do amerykańskiego o
                                                    > ddziału, a nasze dziecko które dostaje regularnie kieszonkowe szykuje się do st
                                                    > udiowania medycyny, biologii, biotechnologii lub fizyki oczywiście na Harvard wink
                                                    ------------
                                                    Najpierw poczekajmy i zobaczymy do jakiego liceum sie dostanie i wtedy bedziesz piala.
                                                    Bo jak przyjedziecie do NYC i dziecie nie dostanie sie do tego liceum co moje dzieci,to zobaczymy jaka piane bedziesz miala na ustach.
                                                  • maksimum Re: Oj Maksiu... 28.08.14, 23:08
                                                    jotde3 napisał:

                                                    > i tak , tam w biednych krajach gdzie ubustwo jest po
                                                    > wszechne dzieci adopcyjne mogą mieć ta samą jakość.

                                                    To ma sens,przeciez wychowywalismy sie w komunie i tez wszyscy byli niemal tacy sami.
                                                    Dopiero rozwarstwienie dochodow powoduje wielkie roznice poziomow.
                                                  • maksimum Re: Oj Maksiu... 28.08.14, 14:57
                                                    hankam napisała:

                                                    > Fogito, to są anegdotyczne przypadki.
                                                    > Oczywiście, że zdarzają się dzieci o wysokim IQ, ale po pierwsze, IQ to nie wsz
                                                    > ystko, trzeba miec jeszcze odpowiednią konstrukcję emocjonalną. Motywację.
                                                    > Różne rzeczy się dziedziczy, np. skłonność do podejmowania ryzyka, skłonnosc do
                                                    > pójścia na łatwiznę etc. Wychowanie może to zmoderowac, ale chyba wszyscy wiem
                                                    > y, że na te same bodźce ludzie reagują różnie - bo mają inne predyspozycje.
                                                    ------------
                                                    A skad ty takie rzeczy wiesz???????????????
                                                  • hankam Re: Oj Maksiu... 28.08.14, 17:24
                                                    > A skad ty takie rzeczy wiesz???????????????

                                                    No, że ty nie wiesz, to się nie dziwię...

                                                    Taki prezent dostałam
                                                  • jotde3 Re: Oj Maksiu... 28.08.14, 13:28
                                                    fogito napisała:

                                                    > Nie zgodze sie, bo znam kilkoro adoptowanych dzieciaków o wysokim IQ.

                                                    nie zgodze sie że kobiety są średno niższe od męzczyzn bo znam kilkoro kobiet wysokich.
                                                  • fogito Re: Oj Maksiu... 28.08.14, 17:06
                                                    Ja tez sie nie zgodze, bo wysoka jestem i na wiekszosc facetow patrze z gorytongue_out
                                                  • maksimum Re: Oj Maksiu... 28.08.14, 23:10
                                                    fogito napisała:

                                                    > Ja tez sie nie zgodze, bo wysoka jestem i na wiekszosc facetow patrze z gorytongue_out

                                                    To syn ci wyrosnie na skoczka wzwyz a nie na pilkarza.
                                                  • fogito Re: Oj Maksiu... 28.08.14, 23:51
                                                    Pilkarze tez są wysocy. Patrz na reprezentacje Niemiec
                                                  • maksimum Re: Oj Maksiu... 29.08.14, 00:17
                                                    fogito napisała:

                                                    > Pilkarze tez są wysocy. Patrz na reprezentacje Niemiec

                                                    180 to sa wysocy??
                                                  • jotde3 Re: Oj Maksiu... 29.08.14, 07:04
                                                    Oj maksiu, zdaje sie ze niekturzy napastnicy maja i 190 ?ale generalne to faktycznie sa raczej niewysocy.
                                                    Ale jak syn fogito jest wysoki to wtdy nieprawda ze napastnicy sa srednio niscy bo jej syn jest wysoki i cala logika dokubla smile jeden przyklad i cala statystyke szlag trafia smile heheheh
                                                  • maksimum Re: Oj Maksiu... 29.08.14, 15:30
                                                    jotde3 napisał:

                                                    > Oj maksiu, zdaje sie ze niekturzy napastnicy maja i 190 ?

                                                    No moze jeden ale Klose i Podolski maja po 180.
                                                  • fogito Re: Oj Maksiu... 29.08.14, 07:53
                                                    A wszyscy maja po 180 cm?
                                                  • maksimum Re: Oj Maksiu... 29.08.14, 15:27
                                                    fogito napisała:

                                                    > A wszyscy maja po 180 cm?

                                                    Moj syn jest sredniego wzrostu i ma 186.
                                                  • maksimum Re: Oj Maksiu... 28.08.14, 14:39
                                                    jotde3 napisał:

                                                    > Dziwie sie ze to trzeba tlumaczyc.
                                                    > Dzieci adoptowane sa gorsze w sensie IQ i mozliwosci socjalizacyjnych poniewa
                                                    > z do adopcji trafily najczesciej nie z powodu smierci calej rodziny w wypadku p
                                                    > rywatnego odrzutowca a z powodu niskiej jakosci swych biologicznych rodzicow p
                                                    > o ktorych dzidzicza geny. Braku pracy i patologi.
                                                    -------------
                                                    Tego nie trzeba mnie tlumaczyc,bo ja o tym wiem.
                                                    Czasami ci rodzice sa nawet dosc inteligentni ale wpadli w nalogi i nie dawali sobie rady z zyciem.
                                              • azjaodkuchni Re: czy to na pewno efekt kieszonkowego lub jego 28.08.14, 15:44
                                                Gdyby szkoła Twojego syna była tak słynna jak nas tu od lat przekonujesz to na pewno pracownicy Harvardu by o niej słyszeli... a Twój syn nie byłby pierwszym rodzynkiem który był poddawany procesowi rekrutacji do tak szacownej szkoły. No,ale każdy ma prawo wierzyć w to co mu się podoba.
                                                W sumie jeśli testy nie są standaryzowane i każda szkoła ma własne to lepiej w ostatnim roku przenieść się ze świetnej szkoły do byle jakiej i wydoić piątki. Bez sensu system...
                                                • maksimum Re: czy to na pewno efekt kieszonkowego lub jego 28.08.14, 16:25
                                                  azjaodkuchni napisała:

                                                  > Gdyby szkoła Twojego syna była tak słynna jak nas tu od lat przekonujesz to na
                                                  > pewno pracownicy Harvardu by o niej słyszeli...

                                                  Pracownicy w rekrutacji to sa bardzo przypadkowo dobrani ludzie i niewiele wiedza.

                                                  > W sumie jeśli testy nie są standaryzowane i każda szkoła ma własne to lepiej w
                                                  > ostatnim roku przenieść się ze świetnej szkoły do byle jakiej i wydoić piątki.

                                                  Tak,tylko kto chce chodzic do zamulonej szkoly i nie miec tam zadnych kumpli?
                                                  Tylko testy regents sa standaryzowane i to tylko w ramach tego samego stanu.Kazdy stan ma inne. Testy regents sa stosunkowo proste,by wiekszosc uczniow je przeszla,dlatego lepsze szkoly maja trudniejsze testy wewnetrzne niz regent i na tej podstawie stawiaja stopnie.

                                                  en.wikipedia.org/wiki/Regents_Examinations


                                                  • fogito Re: czy to na pewno efekt kieszonkowego lub jego 28.08.14, 17:10
                                                    Zal ci tylek sciska o ten Harvard. Rekrutorzy nie szukaja odtwarzaczy tylko inteligentnych ludzi.
                                                  • maksimum Re: czy to na pewno efekt kieszonkowego lub jego 28.08.14, 18:42
                                                    fogito napisała:

                                                    > Zal ci tylek sciska o ten Harvard.

                                                    Nie,bo nawet jakby go przyjeli,to nie wiem czy bym go tam wyslal.
                                                    Tak rekrutorka skonczyla Harvard ale....pracowala w NYC,no wiec co za sens konczyc uczelnie w Bostonie a pozniej szukac pracy w NYC ?
                                                  • azjaodkuchni Re: czy to na pewno efekt kieszonkowego lub jego 28.08.14, 20:05
                                                    I ta pani nie słyszała o tej najlepszej szkole ... chociaż żyła NYC... no wręcz nie do uwierzenia.
                                                  • maksimum Re: czy to na pewno efekt kieszonkowego lub jego 28.08.14, 22:52
                                                    azjaodkuchni napisała:

                                                    > I ta pani nie słyszała o tej najlepszej szkole ... chociaż żyła NYC... no wręcz
                                                    > nie do uwierzenia.

                                                    Rekrutorka na Harvard nawet nie mieszkala w NYC,tylko gdzies w polowie drogi miedzy NYC a Bostonem a do NYC przyjechala po studiach,to skad miala znac szkoly w NYC.
                                                  • fogito Re: czy to na pewno efekt kieszonkowego lub jego 28.08.14, 20:30
                                                    Ty byś go wyslal :-o Ratunku. Ten chlopak to kukielka a nie mezczyzna.
                                                  • maksimum Re: czy to na pewno efekt kieszonkowego lub jego 28.08.14, 23:12
                                                    fogito napisała:

                                                    > Ty byś go wyslal :-o Ratunku. Ten chlopak to kukielka a nie mezczyzna.

                                                    Okoliczni Ruscy na niego tak mowia,co znaczy ze jest bardzo przystojny.
                                                  • fogito Re: czy to na pewno efekt kieszonkowego lub jego 28.08.14, 23:55
                                                    No patrz pan jak trafilam. Nawet koledzy widza w nim bezwolna kukle. I to nie ma nic wspólnego z wyglądem.
                                                • maksimum czy to na pewno efekt kieszonkowego-Regents 28.08.14, 16:30
                                                  azjaodkuchni napisała:

                                                  > W sumie jeśli testy nie są standaryzowane i każda szkoła ma własne to lepiej w
                                                  > ostatnim roku przenieść się ze świetnej szkoły do byle jakiej i wydoić piątki.
                                                  ----------
                                                  Zapomnialem dodac,ze licza sie stopnie z calego liceum a juz najmniej z ostatniego roku,bo podania na studia trzeba wyslac do konca grudnia ostatniego roku liceum a szkola zaczyna sie we wrzesniu a konczy w czerwcu.

                                                  en.wikipedia.org/wiki/Regents_Examinations
                                                • tinywee Re: czy to na pewno efekt kieszonkowego lub jego 28.08.14, 19:41
                                                  'Bez sensu system...'

                                                  Przeczytalam gdzies na CC że to wręcz 'crapshoot process' - nie wiadomo, co decyduje o przyjęciu. Raczej nie same stopnie/saty.

                                                  Tak przynajmniej można pomyśleć, jak się spojrzy na wpisy jak np. tu poniżej:
                                                  talk.collegeconfidential.com/harvard-university/1627558-official-harvard-university-2018-rd-decisions-only.html
                                                  Wezmy taka Suzy:
                                                  A high school senior who wrote an open letter to the Ivy League universities that rejected her has sparked a firestorm of anger, with readers accusing her of being 'entitled', 'whiny' and even racist.
                                                  But others have praised Suzy Lee Weiss, from Pittsburgh, Pennsylvania, for the honesty and 'accuracy' of her article, which appeared in the Wall Street Journal on Friday.
                                                  She said she wrote the piece after she was rejected from a string of schools in one day.
                                                  Despite the teenager's 4.5 GPA, an SAT score of 2120 and work experience as a U.S. Senate page, she was shunned by Princeton, Yale, Vanderbilt and the University of Pennsylvania.

                                                  Read more: www.dailymail.co.uk/news/article-2304083/Suzy-Lee-Weiss-Entitled-high-school-senior-sparks-firestorm-writing-biting-open-letter-Ivy-League-schools-rejected-her.html#ixzz3Bi2kUjx1
                                                  Follow us: @MailOnline on Twitter | DailyMail on Facebook

                                                  A ona sama pisze tak:
                                                  online.wsj.com/news/articles/SB10001424127887324000704578390340064578654
                                                  O ileż lepszy nasz system - matura i wszystko jasne.



                                                  • azjaodkuchni Re: czy to na pewno efekt kieszonkowego lub jego 28.08.14, 20:09
                                                    Nie wiem czy lepszy... może bardziej klarowny. Szkoła taka jak Harvard może sobie przebierać w uczniach niczym w ulęgałkach i stawia na osobowości a nie na odtwórców. Pisałam wcześniej o świetlnych rzemieślnikach tych Harvard nie chce.
                                                  • fogito Re: czy to na pewno efekt kieszonkowego lub jego 28.08.14, 20:33
                                                    Dokladnie. Mam znajomych po Harvardzie i to są osobowości a nie kujony.
                                                  • maksimum Re: czy to na pewno efekt kieszonkowego lub jego 28.08.14, 23:15
                                                    fogito napisała:

                                                    > Dokladnie. Mam znajomych po Harvardzie i to są osobowości a nie kujony.

                                                    No juz tego brakuje by kobiecina z Polski decydowala kto ma jaka osobowosc po Harvardzie.
                                                    Dla ciebie wszyscy po uczelniach amerykanskich to sa osobowosci.
                                                  • fogito Re: czy to na pewno efekt kieszonkowego lub jego 28.08.14, 23:57
                                                    big_grin mam wielu znajomych po amerykanskich uczelniach. A Ci po Harvardzie to elita.
                                                  • maksimum Re: czy to na pewno efekt kieszonkowego lub jego 29.08.14, 00:30
                                                    fogito napisała:

                                                    > big_grin mam wielu znajomych po amerykanskich uczelniach. A Ci po Harvardzie to elita .

                                                    Ciekawe jak oniznajduja z toba wspolny temat?
                                                  • fogito Re: czy to na pewno efekt kieszonkowego lub jego 29.08.14, 07:59
                                                    Bez problemu tongue_out
                                                  • maksimum Re: czy to na pewno efekt kieszonkowego lub jego 28.08.14, 22:55
                                                    azjaodkuchni napisała:

                                                    > Nie wiem czy lepszy... może bardziej klarowny. Szkoła taka jak Harvard może so
                                                    > bie przebierać w uczniach niczym w ulęgałkach i stawia na osobowości a nie na o
                                                    > dtwórców. Pisałam wcześniej o świetlnych rzemieślnikach tych Harvard nie chce.
                                                    -----------
                                                    Jest wrecz odwrotnie.
                                                    Harvard stawia na kujonow z nieuprzywilejowanych rodzin.
                                                    Czyli jak jestes kolorowa z rozbitej rodziny i mieszkasz gdzie w norze to masz pierwszenstwo.
                                                    Po kilku pierwszych zdaniach widac ze dzieciak jest z dobrej republikanskiej rodziny i to ....go dyskwalifikuje.
                                                  • fogito Re: czy to na pewno efekt kieszonkowego lub jego 28.08.14, 23:59
                                                    Jestes emigrantem z Polski i nie dali mu forów. Oj zal.
                                                  • maksimum Re: czy to na pewno efekt kieszonkowego lub jego 29.08.14, 00:16
                                                    fogito napisała:

                                                    > Jestes emigrantem z Polski i nie dali mu forów. Oj zal.

                                                    Gdybys ty emigrowala to by tobie dali.
                                                    Syn sie urodzil w USA w dobrej republikanskiej rodzinie,wiec do wszystkiego trzeba samemu dochodzic.Gdy bysmy byli na zasilkach to juz dawno bylby na Harvardzie.
                                                  • fogito Re: czy to na pewno efekt kieszonkowego lub jego 29.08.14, 08:01
                                                    Chwalisz sie czy żalisz. Wiara w republikanów jest passe.
                                                  • maksimum Re: czy to na pewno efekt kieszonkowego lub jego 29.08.14, 15:32
                                                    fogito napisała:

                                                    > Chwalisz sie czy żalisz. Wiara w republikanów jest passe.

                                                    Chore lewactwo z Obama na czele podbily umysly ludzi zasilkami ale jak trzeba sie do pracy wziac,to wszystkie oczy skierowane sa na republikanow.
                                                  • maksimum Harvard,Columbia,NYU. 28.08.14, 22:44
                                                    tinywee napisała:

                                                    > Przeczytalam gdzies na CC że to wręcz 'crapshoot process' - nie wiadomo, co dec
                                                    > yduje o przyjęciu. Raczej nie same stopnie/saty.

                                                    Oczywiscie,ze nie.
                                                    Harvard jest czysto polityczny.
                                                    Jesli mieszkasz w getcie,jestes kolorowy i pochodzisz z rozbitej rodziny -to masz pierwszenstwo.

                                                    > [b]Despite the teenager's 4.5 GPA, an SAT score of 2120

                                                    Moj syn mial SAT 2.200-czyli byl w 1% najlepszych i tez nie pomoglo.
                                                    Gral w druzynach szkolnych w tenisa i w ping-ponga,czyli nie jest zaden kujon,ktory swiata nie widzi poza ksiazkami.

                                                    Zadowolony jestem ze syn studiuje w NYC bo tu bedzie pracowal po studiach.
                                                    Najwiekszy problem bedzie jak corke przyjma na Harvard,a ja nie chce by tam studiowala.
                                                    Wole by studiowala na Columbii lub NYU.
                                                    Co za sens jest jechac z NYC do Bostonu na studia a pozniej wracac do NYC do pracy?
                                                  • fogito Re: Harvard,Columbia,NYU. 29.08.14, 00:01
                                                    Niech ona lepiej wyjeżdża jak najdalej i nie wraca. Tylko wtedy uwolni sie od ojca despoty.
                                                  • maksimum Re: Harvard,Columbia,NYU. 29.08.14, 00:19
                                                    fogito napisała:

                                                    > Niech ona lepiej wyjeżdża jak najdalej i nie wraca. Tylko wtedy uwolni sie od o
                                                    > jca despoty.

                                                    Ona boi sie wyjezdzac bo moglbym juz jej do domu nie zaprosic.
                                                  • fogito Re: Harvard,Columbia,NYU. 29.08.14, 08:02
                                                    Fritz tez stosowal podobna metode.
                                                  • maksimum Re: Harvard,Columbia,NYU. 29.08.14, 15:36
                                                    fogito napisała:

                                                    > Fritz tez stosowal podobna metode.

                                                    Co ty ciagle z jakimis zydami wyskakujesz?
                                                    Najpierw sie wszyscy modlili do Freuda a teraz nowa moda?
                                                  • fogito Re: Harvard,Columbia,NYU. 29.08.14, 16:53
                                                    Oj "l" ucieko i nie zrozumiales. Fritzl, Josef Fritzl.
                                                  • maksimum Re: Harvard,Columbia,NYU. 29.08.14, 17:24
                                                    fogito napisała:

                                                    > Oj "l" ucieko i nie zrozumiales. Fritzl, Josef Fritzl.
                                                    -----------
                                                    Chyba wiem o ci chodzi.
                                                    Chodzi ci o wolnosc taka jaka miala pa panna:

                                                    www.wprost.pl/ar/458859/Tajemnice-Iwony-Wieczorek/
                                                    Wychodzi sobie wieczorem z kim chce.Wraca na noc lub nie.A jak juz nie wroci-to trzeba cala Polske zaalarmowac ze cos zlego sie stalo.
                                                    Iwonia to jest typowy przyklad polskiej samodzielnosci i dlatego cala Polska jej szuka.
                                                  • maksimum Re: Harvard,Columbia,NYU. 29.08.14, 17:29
                                                    www.wprost.pl/ar/458859/Tajemnice-Iwony-Wieczorek/
                                                    Przeciez Iwona w momencie zaginiecia byla dorosla i wiedziala co robi a wyszlo jak zwykle.
                                                    A ze czasami dorosle osoby podejmuja glupie decyzje,no to juz ich sprawa i niech sie na swoich glupich decyzjach ucza.
                                                    No tak, ale mama jest fryzjerka,wiec wychowala corka jak umiala.
                                                  • fogito Re: Harvard,Columbia,NYU. 29.08.14, 18:52
                                                    Chodzi mi o drugi biegun patologii, czyli więzienie i znęcanie sie nad corka. Profil masz podobny.
                                                  • maksimum Re: Harvard,Columbia,NYU. 29.08.14, 20:56
                                                    fogito napisała:

                                                    > Chodzi mi o drugi biegun patologii, czyli więzienie i znęcanie sie nad corka.

                                                    Jak ja ja wieze,jak jej nigdy w domu nie ma.Wraca o 9 wieczorem i to wszystko.

                                                    > Profil masz podobny.

                                                    Widze,ze ci sie podobam.
                                                  • fogito Re: Harvard,Columbia,NYU. 29.08.14, 21:53
                                                    Profil psychopaty a nie wygląd. Alez z ciebie niekumaty chłopaczyna. Chociaz z twarzy faktycznie jesteście podobni.
                                                  • maksimum Re: Harvard,Columbia,NYU. 30.08.14, 14:18
                                                    fogito napisała:

                                                    > Chociaz z twarzy faktycznie jesteście podobni.

                                                    Czyli podobam ci sie.
                                                  • fogito Re: Harvard,Columbia,NYU. 30.08.14, 16:55
                                                    Nie gustuje w psychopatach. A poza tym jestes brzydki i niemęski. Sorki, ale sam sie prosisz o ocene.
                                            • tinywee Re: czy to na pewno efekt kieszonkowego lub jego 27.08.14, 17:23
                                              Azjo, masz szczęście być matką dziecka z ciekawością świata i już poznanymi pasjami. Tobie zostaje, generalnie, zaufać i nie przeszkadzać, nespa? [trochę mówię z doświadczenia, u mnie to się sprawdziło raczej].

                                              Nie każdy rodzic ma to szczęście. Co wtedy może zrobić? Pewnie wydawać pieniądze i poświęcać czas (czytaj: dowozić i czekać aż się skończy) na to, co uważa jakoś za sensowne, a także na to, czego opanowanie – jak uczy go doświadczenie – wymaga mnóstwa czasu (sport, muzyka, języki itede).

                                              Weźmy takie szachy. Dziecko zaczyna w pierwszej klasie powiedzmy i jest to twój pomysł. Chodzi na treningi. Nie zawsze mu się chce. Czasem nie wie, czy mu się chce, czy nie. Raczej nie, bo np. jest ciepło i można w piłkę pograć. Ale jakoś trzymasz konsekwencję, dziecko dalej chodzi – chociaż je czasem zmuszasz – potem zaczyna jeździć na turnieje, potem grać coraz lepiej, potem – zaczyna to LUBIĆ. I zaczyna być w tym naprawdę DOBRE. Przy okazji, okazuje się, że ma świetną pamięć, umie się na długo skoncentrować i jest wyjątkowo odporne na stres.

                                              Czego by pewnie nie było, gdybyś w pewnej chwili, a raczej chwilach, nie uciekła się do przymusu. Nie wiedziała lepiej.


                                              • maksimum Re: czy to na pewno efekt kieszonkowego lub jego 28.08.14, 05:00
                                                tinywee napisała:

                                                > Weźmy takie szachy. Dziecko zaczyna w pierwszej klasie powiedzmy i jest to twój
                                                > pomysł. Chodzi na treningi. Nie zawsze mu się chce. Czasem nie wie, czy mu się
                                                > chce, czy nie. Raczej nie, bo np. jest ciepło i można w piłkę pograć. Ale jako
                                                > ś trzymasz konsekwencję, dziecko dalej chodzi – chociaż je czasem zmuszas
                                                > z – potem zaczyna jeździć na turnieje, potem grać coraz lepiej, potem 
                                                > 211; zaczyna to LUBIĆ. I zaczyna być w tym naprawdę DOBRE. Przy okazji, okazuje
                                                > się, że ma świetną pamięć, umie się na długo skoncentrować i jest wyjątkowo od
                                                > porne na stres.
                                                >
                                                > Czego by pewnie nie było, gdybyś w pewnej chwili, a raczej chwilach, nie uciekł
                                                > a się do przymusu. Nie wiedziała lepiej.
                                                ----------
                                                To jest to.
                                                Dziecko NIE WIE co jest dla niego dobre i dlatego potrzebuje pomocy rodzicow w podejmowaniu decyzji.
                                                Moj syn gral w szachy i jezdzil na turnieje,ale.... nauczycielka go zniechecila...bo za bardzo wysylala go na turnieje,nawet jak on nie chcial.
                                                Czasami nawet lubi wracac do tego,ale....ja nigdy nie lubilem szachow i bylem w nich raczej sredni.
                                                Moj ojciec byl bardzo dobry i gral kiedys w klubie w Warszawie.
                                                Nie wiem jak to u niego sie zaczelo,bo tylko on jedyny w domu byl dobry w szachy i grywal tylko z nauczycielem i ksiedzem,a jak ich zaczal ogrywac w wieku 14 lat,to nie mial konkurentow.Po wojnie zamieszkal w Warszawie i tam zaczal znow grac.

                                                Z synem byla inna sprawa,bo on mial niesamowity wybor.
                                                Gral w szachy,w kosza, w tenisa, w ping-ponga,w hokeja,gral w orkiestrze szkolnej oraz na paradach.Plywa niemal codziennie w oceanie i gra tez w base-ball.
                                                Czesc zajec musial zaniechac by rozwijac inne.
                                                Ja bylem dobry w ping-ponga,bo ....takie mialem predyspozycje,czyli bardzo dobry refleks i niezla technike.
                                                Syn ma takie same predyspozycje i duzo lepsza technike ode mnie,mimo ze refleksu takiego jeszcze nie ma.Z biegiem lat wypracuje lepsza technike i bedzie mial lepszy refleks,bo to przychodzi z czasem.Ja za to wybieram mu sprzet do grania,o ktorym on nie ma pojecia.
                                                Na ostatnim turnieju ping-pongowym przeciwnik powiedzial synowi ze gra anty-spin rakieta,a on nawet nie umial odpowiedziec,bo sie na tym nie zna.
                                                Ja dawno zauwazylem,ze syn ma problemy,tak jak ja zreszta z odbieraniem pilek bardzo kreconych,bo w ping-pongu nie mozesz tylko nadstawiac rakiety,a musisz kazda pilke dosc mocno uderzyc,bo inaczej pilka pojdzie za spinem.
                                                No wiec wytlumaczylem mu,ze rakiety anty-spin sa jak najbardziej legalne i w jego przypadku to najlepszy wybor.
                                                Ci ktorzy graja rekreacyjnie w ping-ponga nie odebraliby zadnej pilki na turnieju profesjonalnym,bo to jest duzo wieksza roznica niz miedzy kopaniem pilki na podworku a 1-sza liga.
                                                Kopacz podworkowy moze byc 1 z 11 zawodnikow na boisku 1-ligi i jego druzyna moze nawet wygrac mecz,ale amator nigdy nic nie wygra na turnieju zawodowym ping-ponga.NIGDY!
                                                • azjaodkuchni Re: czy to na pewno efekt kieszonkowego lub jego 28.08.14, 15:51
                                                  tinywee napisała:
                                                  >
                                                  > > Weźmy takie szachy. Dziecko zaczyna w pierwszej klasie powiedzmy i jest t
                                                  > o twój
                                                  > > pomysł. Chodzi na treningi. Nie zawsze mu się chce. Czasem nie wie, czy
                                                  > mu się
                                                  > > chce, czy nie. Raczej nie, bo np. jest ciepło i można w piłkę pograć. Al
                                                  > e jako
                                                  > > ś trzymasz konsekwencję, dziecko dalej chodzi – chociaż je czasem z
                                                  > muszas
                                                  > > z – potem zaczyna jeździć na turnieje, potem grać coraz lepiej, pot
                                                  > em 
                                                  > > 211; zaczyna to LUBIĆ.
                                                  I fajnie tylko ty piszesz o dziecku małym 7 letnim a nie o studencie prawie dorosłym... Małemu dziecku trzeba podsuwać rożne rozwiązania, obserwować dobierać zajęcia do predyspozycji a z czasem już tylko wspierać...
                                                  Sprawdza się i uczy samodzielności oraz zapewnia świetne relacje z rodzicami na zawsze.
                                                  --
                                                  azjaodkuchni.blogspot.sg/
                                            • tinywee Re: czy to na pewno efekt kieszonkowego lub jego 27.08.14, 17:25
                                              wpieniłam, się, sorry, znowu drzewko zwariowało. Dlatego przepraszam i wklejam jeszcze raz.

                                              Azjo, masz szczęście być matką dziecka z ciekawością świata i już poznanymi pasjami. Tobie zostaje, generalnie, zaufać i nie przeszkadzać, nespa? [trochę mówię z doświadczenia, u mnie to się sprawdziło raczej].

                                              Nie każdy rodzic ma to szczęście. Co wtedy może zrobić? Pewnie wydawać pieniądze i poświęcać czas (czytaj: dowozić i czekać aż się skończy) na to, co uważa jakoś za sensowne, a także na to, czego opanowanie – jak uczy go doświadczenie – wymaga mnóstwa czasu (sport, muzyka, języki itede).

                                              Weźmy takie szachy. Dziecko zaczyna w pierwszej klasie powiedzmy i jest to twój pomysł. Chodzi na treningi. Nie zawsze mu się chce. Czasem nie wie, czy mu się chce, czy nie. Raczej nie, bo np. jest ciepło i można w piłkę pograć. Ale jakoś trzymasz konsekwencję, dziecko dalej chodzi – chociaż je czasem zmuszasz – potem zaczyna jeździć na turnieje, potem grać coraz lepiej, potem – zaczyna to LUBIĆ. I zaczyna być w tym naprawdę DOBRE. Przy okazji, okazuje się, że ma świetną pamięć, umie się na długo skoncentrować i jest wyjątkowo odporne na stres.

                                              Czego by pewnie nie było, gdybyś w pewnej chwili, a raczej chwilach, nie uciekła się do przymusu. Nie wiedziała lepiej.
                                  • maksimum Re: czy to na pewno efekt kieszonkowego lub jego 24.08.14, 15:59
                                    hankam napisała:

                                    > Uczy się pilnie, żeby mieć "A" ze wszystkich przedmiotów, za coś tatuś da mu dw
                                    > adzieścia dolarów.
                                    -------
                                    Nie tylko ja mu place,bo on ma stypendium naukowe,wiec nie moze sobie odpuszczac bo by je stracil.
                                • maksimum Re: czy to na pewno efekt kieszonkowego lub jego 24.08.14, 15:57
                                  fogito napisała:

                                  > Ciekawa jestem jak on sie czuje na tym wybranym przez ojca pielegniarstwie uncertain

                                  Pisalem wczesniej,widac nie dotarlo.Syn nie jest na pielegniarstwie.

                                  • fogito Re: czy to na pewno efekt kieszonkowego lub jego 24.08.14, 16:04
                                    Pisales i dlatego wiem, ze na pielęgniarstwie. Długo tu udowadniałeś, ze to przedsionek medycyny. Ale moze zmienil kierunek bez twojej wiedzy...
                                    • maksimum Re: czy to na pewno efekt kieszonkowego lub jego 25.08.14, 06:06
                                      fogito napisała:

                                      > Pisales i dlatego wiem, ze na pielęgniarstwie. Długo tu udowadniałeś, ze to prz
                                      > edsionek medycyny. Ale moze zmienil kierunek bez twojej wiedzy...
                                      ----------
                                      Ja chcialem ale on nie chcial i postawil na swoim,oczywiscie z moja wiedza.
                                      • fogito Re: czy to na pewno efekt kieszonkowego lub jego 25.08.14, 08:21
                                        Maslo jest maślane big_grin
                                      • hankam Re: czy to na pewno efekt kieszonkowego lub jego 26.08.14, 02:00
                                        > Ja chcialem ale on nie chcial i postawil na swoim,oczywiscie z moja wiedza.

                                        Czyżby?
                                        • maksimum Re: czy to na pewno efekt kieszonkowego lub jego 26.08.14, 03:38
                                          hankam napisała:

                                          > > Ja chcialem ale on nie chcial i postawil na swoim,oczywiscie z moja wiedza.
                                          >
                                          > Czyżby?

                                          Porozmawialismy,przekonal mnie i to wszystko.
                                          • fogito Re: czy to na pewno efekt kieszonkowego lub jego 26.08.14, 07:45
                                            Ale di czego? Do pielęgniarstwa?
                              • maksimum Re: czy to na pewno efekt kieszonkowego lub jego 24.08.14, 15:48
                                azjaodkuchni napisała:

                                > I to nie zmienia faktu, że gdyby Twój syn to kochał to by SAM przyszedł do Cie
                                > bie i poprosił o pieniądze na wpisowe (lub wydał wcześniej zarobione na dobrych
                                > stopniach wszystko jedno) gnałby na ten turniej bez Twojej ingerencji. Pasja
                                > tym się różni od rodzicielskich ambicji, że ona JEST.

                                Pasja jest,ale on woli grac w tenisa i kosza.

                                > Dziwisz się, że jest nieśmiały? Sam na to pracujesz i to od wielu lat.

                                Sil mu na wszystko nie starcza.
                                • fogito Re: czy to na pewno efekt kieszonkowego lub jego 24.08.14, 16:06
                                  Sil to juz mu pewnie na ojca nie starcza. Uwazaj, bo w Stanach sfrustrowane dzieci maja latwy dostęp do broni.
                                  • maksimum Re: czy to na pewno efekt kieszonkowego lub jego 25.08.14, 06:13
                                    fogito napisała:

                                    > Sil to juz mu pewnie na ojca nie starcza. Uwazaj, bo w Stanach sfrustrowane dzi
                                    > eci maja latwy dostęp do broni.

                                    W duzych miastach jest ciezko o bron i malo ludzi ja ma,ale na prowincji kazdy ma po kilka sztuk.
                                    Moj kuzyn w Toronto ma chyba 7 sztuk.
                                    • fogito Re: czy to na pewno efekt kieszonkowego lub jego 25.08.14, 08:31
                                      Jasne. Bo na Brooklynie broni nie ma. A Nowy Jork To Male miasto. Chicago tez malutkie. Komu te kity wciskasz. Kanada to inna bajka i inni ludzie. Oni do zwierząt strzelają a nie do siebie nawzajem.
                                      • maksimum Re: czy to na pewno efekt kieszonkowego lub jego 25.08.14, 22:14
                                        fogito napisała:

                                        > Jasne. Bo na Brooklynie broni nie ma. A Nowy Jork To Male miasto. Chicago tez m
                                        > alutkie. Komu te kity wciskasz. Kanada to inna bajka i inni ludzie. Oni do zwie
                                        > rząt strzelają a nie do siebie nawzajem.
                                        -------
                                        Nie wiem jak ci wytlumaczyc rzeczy najprostsze.
                                        W NYC czy Brooklynie jest monitoring na ulicach i kamery w kazdym wiekszym budynku w srodku.
                                        Nie ma takiej sytuacji,ze wchodzi ktos obcy strzela i slad po nim ginie.Wszystko jest na kamerach.
                                        Pojedziesz na prowincje i monitoringu nie ma a bron ma kazdy.

                                        Przeciez tych zamachowcow z maratonu bostonskiego szybko namierzyli z monitoringu i szybko ich zlapali.
                                        • fogito Re: czy to na pewno efekt kieszonkowego lub jego 25.08.14, 23:02
                                          I co z tego ze złapali skoro problem polega na tym, żeby nie strzelali. Monitoring nie zapobiega tylko pomaga zlapac strzelających po fakcie. I w efekcie trup sie ściele gęsto a ty bajki opowiadasz.
                                          • maksimum Re: czy to na pewno efekt kieszonkowego lub jego 26.08.14, 03:41
                                            fogito napisała:

                                            > I co z tego ze złapali skoro problem polega na tym, żeby nie strzelali. Monitor
                                            > ing nie zapobiega tylko pomaga zlapac strzelających po fakcie. I w efekcie trup
                                            > sie ściele gęsto a ty bajki opowiadasz.
                                            ---------
                                            Widze ze ty sporo nie rozumiesz.
                                            Gdyby kazdy siedzial za swoje przestepstwo,to po 1 roku nie byloby juz przestepcow.
                                            Przestepczosc jest,bo wiekszosci sie udaje uniknac sprawiedliwosci.
                                            Gdyby kazdy przestepca wiedzial z gory ze za kazde przestepstwo bedzie siedzial,to by zrezygnowal z zawodu.
                                            • fogito Re: czy to na pewno efekt kieszonkowego lub jego 26.08.14, 07:43
                                              Polowe populacji musieliby zapuszkowac. Jestes strasznie naiwny biorąc pod uwagę fakt, ze w US rocznie zabijanych jest z broni palnej okolo 10tys ludzi.
                                              • maksimum Re: czy to na pewno efekt kieszonkowego lub jego 26.08.14, 15:09
                                                fogito napisała:

                                                > Polowe populacji musieliby zapuszkowac.

                                                W Polsce tak,bo przestepczosc jest nagminna.

                                                > Jestes strasznie naiwny biorąc pod uwag
                                                > ę fakt, ze w US rocznie zabijanych jest z broni palnej okolo 10tys ludzi.

                                                Ilosc zabijanych w USA i Polsce w stos do liczby ludnosci jest taki sam,z tym ze w Polsce przewazaja noze,siekiery,lomy.
                                                • fogito Re: czy to na pewno efekt kieszonkowego lub jego 26.08.14, 15:15
                                                  W Stanach, nie w Polsce. W Polsce zaledwie kradna a w US morduja na potege. Nie masz pojecia albo rzniesz glupa.
                                                  • maksimum Re: czy to na pewno efekt kieszonkowego lub jego 26.08.14, 16:03
                                                    fogito napisała:

                                                    > W Stanach, nie w Polsce. W Polsce zaledwie kradna a w US morduja na potege. Nie
                                                    > masz pojecia albo rzniesz glupa.
                                                    -------
                                                    W Polsce morduja na potege,tylko nie chcecie o tymwiedziec.

                                                    www.nationmaster.com/country-info/stats/Crime/Murders/Per-capita
                                                    Porownaj sobie Polske z Niemcami. 4x wiecej morderstw.
                                                  • fogito Re: czy to na pewno efekt kieszonkowego lub jego 26.08.14, 16:49
                                                    Porównaj Polskę ze Stanami...
                                  • hankam Re: czy to na pewno efekt kieszonkowego lub jego 26.08.14, 01:11
                                    Fogito, umarłam ze śmiechu. big_grin
                                    • maksimum Re: czy to na pewno efekt kieszonkowego lub jego 26.08.14, 03:46
                                      hankam napisała:

                                      > Fogito, umarłam ze śmiechu. big_grin

                                      Ja sie jeszcze trzymam,....za brzuch.
                                      • fogito Re: czy to na pewno efekt kieszonkowego lub jego 26.08.14, 07:50
                                        Przytylo sie na amerykanskim zarciu to jest sie za co trzymacbig_grin
                                        • maksimum Re: czy to na pewno efekt kieszonkowego lub jego 26.08.14, 16:09
                                          fogito napisała:

                                          > Przytylo sie na amerykanskim zarciu to jest sie za co trzymacbig_grin

                                          Wlasnie ostatnio sie schudlo 15 funtow i zaczyna mnie sie kaloryfer na brzuchu wycinac.
                                          Nie ma lepszego zarcia niz amerykanskie.
                                          Jak sobie przypomne te schabowe ociekajace tluszczem i do tego mizeria ze smietana-to mnie sie na wymioty zbiera.
                                          Ale premier tak je-wiec widocznie dobre to dla calego narodu.
                                          • fogito Re: czy to na pewno efekt kieszonkowego lub jego 26.08.14, 16:39
                                            big_grin amerykanskie żarcie jest obrzydliwe. Ale pocieszaj sie, bo co ci pozostalo.
                                            • maksimum Re: czy to na pewno efekt kieszonkowego lub jego 26.08.14, 21:47
                                              fogito napisała:

                                              > big_grin amerykanskie żarcie jest obrzydliwe. Ale pocieszaj sie, bo co ci pozostalo.

                                              Amerykanskie zarcie jest najlepsze na swiecie poniewaz jest bardzo zroznicowane.
                                              Zaczelo sie od kuchni wloskiej,poprzez francuska,niemiecka,grecka itd.
                                              Wybierasz co ci najbardziej pasuje a jest z czego.
                                              W Polsce w dalszym ciagu golonka,schabowy,mielony,mizeria itd.No i bardzo duzo przypraw.
                                              A najlepsi kucharze umieraja na serce jak Kuron.
                                              • fogito Re: czy to na pewno efekt kieszonkowego lub jego 26.08.14, 22:49
                                                Oj czas sie wyrwać z grajdolka, bo pojęcia o świecie nie masz kolego. Polecam kuchnie na Krecie i we Francji. Zawsze mozesz pooglądać Travel chanell.
                                                • maksimum Re: czy to na pewno efekt kieszonkowego lub jego 27.08.14, 01:45
                                                  fogito napisała:

                                                  > Oj czas sie wyrwać z grajdolka, bo pojęcia o świecie nie masz kolego. Polecam k
                                                  > uchnie na Krecie i we Francji. Zawsze mozesz pooglądać Travel chanell.

                                                  Travel channel mnie nudzi:

                                                  www.travelchannel.com/tv-shows/food-paradise/episodes/burrito-paradise
                                                  I co oni tam ostatnio pokazuja?
                                                  Burrito Paradise?

                                                  Summer Chowdown:

                                                  www.travelchannel.com/video/top-ten-summer-chowdown-2
                                    • fogito Re: czy to na pewno efekt kieszonkowego lub jego 26.08.14, 07:48
                                      Hankam, no wez sie opanuj! Ja ty powazna dyskusje prowadzę smile
    • mim288 Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 25.08.14, 17:43
      No to np. w Paryżu straszny ciemnogród panuje, nie to co w "Hameryce".
      • maksimum Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 25.08.14, 21:38
        mim288 napisała:

        > No to np. w Paryżu straszny ciemnogród panuje, nie to co w "Hameryce".

        EU w porownaniu ze Stanami jest bardzo zacofane a Francja szczegolnie.
        To juz w Niemczech,Holandii,Anglii jest lepiej niz we Francji.
        • maksimum Raising Children With an Attitude of Gratitude. 25.08.14, 22:16
          online.wsj.com/news/articles/SB10001424052702303773704579270293660965768?mod=trending_now_3
          Najlepsza gazeta na swiecie pokazuje ze trzeba wychowywac dzieci tak,by byly wdzieczne za to co sie dla nich robi,a nie money for nothing i tumiwisizm.
          • fogito Re: Raising Children With an Attitude of Gratitu 25.08.14, 23:08
            Twoje to raczej nie będą wdzięczne tylko sfrustrowane. Moze poproś kogoś to ci artykul przetlumaczy. Pomiędzy sterowaniem dzieci jak traktorem a olewaniem calkowitym jest morze możliwości wychowawczych.
            • maksimum Re: Raising Children With an Attitude of Gratitu 26.08.14, 03:44
              fogito napisała:

              > Twoje to raczej nie będą wdzięczne tylko sfrustrowane. Moze poproś kogoś to ci
              > artykul przetlumaczy. Pomiędzy sterowaniem dzieci jak traktorem a olewaniem cal
              > kowitym jest morze możliwości wychowawczych.
              ----------
              Z tym morzem to mocno przesadzasz.Tak jakbys wody dolewala do jeziora.
              • fogito Re: Raising Children With an Attitude of Gratitu 26.08.14, 07:51
                Metafory nie lapiemy? wink
        • fogito Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 25.08.14, 23:04
          smile a byles ty kiedyś we Francji, czy sie Wikipedia podpierasz.
    • jotde3 Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 26.08.14, 12:47
      maksimum napisał:
      > Ja nigdy nie dawalem kieszonkowego,ale zawsze nagradzalem dzieci za dobre stopn
      > ie czy tez osiagniecia w sporcie.

      kieszonkowe też może być nagrodą , taką zryczałtowaną jak np. szkoła dobrze idzie .
      za wydazenia extra można nagradzać extra.


      • maksimum Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 26.08.14, 15:06
        jotde3 napisał:

        > kieszonkowe też może być nagrodą , taką zryczałtowaną jak np. szkoła dobrze idzie .
        > za wydazenia extra można nagradzać extra.

        Ryczalt nie jest zadna nagroda.On sie po prostu nalezy.
        • jotde3 Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 26.08.14, 15:23
          Jak to nie jest ryczalt nagroda? Np w poprzednim roku dziecko osiagnelo satysfakcjonujace rodzica wyniki i on mowi tak: za to dostaniesz 520 zl platnew tygodniowch ratach i jesli dalej tak bedzie to uzyskasz ta nagrode na koljny okres.gdzie ty masz tu problem.
    • hankam Statystyka MacSimuma 26.08.14, 19:39
      Maksimum rzuca jakimś linkiem jak ten w tym poście i ma nadzieję, że nikt nie sprawdzi.
      forum.gazeta.pl/forum/w,46,153065956,153309073,Re_czy_to_na_pewno_efekt_kieszonkowego_lub_jego.html?wv.x=2
      Bezkarnie dowodzi, że w Polsce jest podobna liczba zabójstw, co w USA (w innych wątkach pisze, że większa) i cztery razy wyższa niż w Niemczech.
      W linku National Master faktycznie są podane takie liczby - dotyczą one jednak osób skazanych za morderstwa, nie samych morderstw.
      Trudno coś wyczytać z tych danych. Może w Niemczech są wielokrotni mordercy? Może częściej ich uniewinniają?

      A jak jest z morderstwami? Ukochana przez Maksa Wiki en.wikipedia.org/wiki/List_of_countries_by_intentional_homicide_rate podaje np. Count total and rate per 100,000 population per year.
      Germany - 0,8 (2011)
      Poland - 1,2 (2011)
      USA - 4,7 (2012)
      O rany Julek! Cztery razy więcej morderstw w Stanach, niż w Polsce. Strach się bać.

      Popatrzmy jeszcze, jak to jest z bezpieczeństwem w największych miastach.
      Dane wzięłam z opracowania 2014 - Global Homicide Book www.unodc.org/documents/gsh/pdfs/2014_GLOBAL_HOMICIDE_BOOK_web.pdf, Tablica 8.4 str.147.
      Cóż widzimy.
      Intentional homicide count and rate / 100000 in most populous city,
      Wybrałam dane z 2005 i 2011 roku.
      Ameryka Północna.
      Toronto - 1.9 i 1.3
      Mexico City - 7.9 i 8.8
      NY - 6.5 i 6.3.
      No cóż, pod względem bezpieczeństwa Niujorkowi bliżej do stolicy Meksyku, niż do Toronto.

      A jak jest w Europie?
      Warsaw - 2.2 i 2.1
      Berlin - 1.8 i 1.0
      Budapest - 1.8 i 1.8
      Kopenhaga - 1.2 i 1.3
      Londyn - 2.4 i 1.3
      Belfast - 4.9 i 1.1
      Moskwa - 7.1 i 3.8
      Tirana - 5,7 i 6,7

      No niesamowite.Najbliżej Nowemu Jorkowi do Tirany. Nawet w Moskwie jest, czy było w 2011 roku bezpiecznej. Warszawa to oaza spokoju w porównaniu z Wielkim Jabłkiem.

      A Warszawa nocą żyje. Może nie zimą, kiedy jest paskudnie, ale latem mnóstwo się działo. Ale do niektórych nie dociera, że obserwacje sprzed dwudziestu czy więcej lat są zdziebko zdezakualizowane.
    • asia_i_p Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 28.08.14, 17:41
      > Wyszlo im to na dobre.
      > Corka ma 17 lat i nie prosi o pieniadze.

      To bardziej tobie wyszło na dobre niż im. Na różnych rzeczach można oszczędzać, kwestia wyboru.
    • szamanta Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 29.08.14, 00:14
      Nie ma żadnych finansowych wynagrodzeń za sukcesy jak i porażki w kwestii osiągnieć, ani nagród ,ani kar. To jest fair Dzieci ucza się dobrze i bardzo dobrze ,potknięcia również maja, ale osiągniecia także liczne
      Dostają kieszonkowe, no chyba ze za jakiś poważny wybryk w niefortunnym zachowaniu brak jako kara, lecz mało skuteczne i dlatego rzadko stosowane
      • maksimum Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 29.08.14, 00:25
        szamanta napisała:

        > Nie ma żadnych finansowych wynagrodzeń za sukcesy jak i porażki w kwestii osiąg
        > nieć, ani nagród ,ani kar.

        To beda tacy bezplciowi jak Szwedzi i Dunczycy.W Polsce oczywiscie beda glosowali tak jak "inteligencja wielkich miast" na PO.


        • szamanta Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 29.08.14, 00:43
          raczej nie zamierzają osiedlić się na stale ani w Polsce ,ani nie popierając wcale naszego rządu ani parlamentu mimo młodego wieku
          Sluchaj , ja wychowuje DO PEWNEGO WIEKU, ja daje fundusze na edukacje, jak sobie pościelĄ tak się wyśpi . Autentycznie za nich roboty nie będę oddalać ani wyręczać, nie będę siE proscic,płaszczyć , błagać na kolanach w jakim kierunku ich przyszłość pójdzie
          Im ma zalezyc priorytetowo , to oni z bolączkami się będą zmagac, nie ja
          Ja swoje zycie realizuje swoimi wysiłkami, na nich tez przyjdzie czas, z jakim efektem? pluć w brodę sobie mogą kiedy na własne zyczenie zmarnują szanse.
          Nianczyc w nieskończoność i odwalac balu murzynow nie ma zamiaru

          • maksimum Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 29.08.14, 06:47
            szamanta napisała:

            >Autentycznie za nich roboty nie będę oddalać ani wy
            > ręczać, nie będę siE proscic,płaszczyć , błagać na kolanach w jakim kierunku
            > ich przyszłość pójdzie
            > Im ma zalezyc priorytetowo , to oni z bolączkami się będą zmagac, nie ja
            > Ja swoje zycie realizuje swoimi wysiłkami, na nich tez przyjdzie czas, z jakim
            > efektem? pluć w brodę sobie mogą kiedy na własne zyczenie zmarnują szanse.
            > Nianczyc w nieskończoność i odwalac balu murzynow nie ma zamiaru
            ---------------
            dzieciaki nawet kilkunastoletnie nie maja pojecia co jest dla nich dobre,a ty jesli nie masz rozeznania to je najnormalniej utracasz.
            Moja 17 letnia corka nie wie jakie studia wybrac a ty pewno 14 latkom kazesz decydowac o przyszlosci.
            Wez na siebie troche odpowiedzialnosci za swoje dzieci,przynajmniej do 18 roku zycia.
            • fogito Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 29.08.14, 08:06
              Kończy liceum i nie ma żadnych zainteresowań?. Cos ty tym dzieciakom za krzywdę zrobil.
              • morekac Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 29.08.14, 11:21
                Oj, po prostu nie wie, na jakie studia. Mojej starszej też się zmieniło miesiąc przed 18 urodzinami. Ale też jeszcze się zastanawia nad czymś innym, a co to będzie i co ostatecznie skończy - przyszłość pokaże.
                • maksimum Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 29.08.14, 15:51
                  morekac napisała:

                  > Oj, po prostu nie wie, na jakie studia. Mojej starszej też się zmieniło miesiąc
                  > przed 18 urodzinami. Ale też jeszcze się zastanawia nad czymś innym, a co to b
                  > ędzie i co ostatecznie skończy - przyszłość pokaże.
                  -----------
                  To raczej normalne jak dziecko jest wielokierunkowe.
                  Nigdy nie myslalem,ze Monika jest dobra z matematyki a na SAT dostala 770 na 800 mozliwych z matematyki.
                  • szamanta Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 29.08.14, 22:37
                    maksimum napisał:

                    > morekac napisała:
                    >
                    > > Oj, po prostu nie wie, na jakie studia. Mojej starszej też się zmieniło m
                    > iesiąc
                    > > przed 18 urodzinami. Ale też jeszcze się zastanawia nad czymś innym, a c
                    > o to b
                    > > ędzie i co ostatecznie skończy - przyszłość pokaże.
                    > -----------
                    > To raczej normalne jak dziecko jest wielokierunkowe.
                    > Nigdy nie myslalem,ze Monika jest dobra z matematyki a na SAT dostala 770 na 80
                    > 0 mozliwych z matematyki.

                    Matyki nie da się wkuć na pamięć, to nie jest kodeks karny ,ani wykroczeń ze można na blachę wryć jak na egz. na prawo. Trzeba mieć do tego łeb
                    Dziwne ,ze córka ma 17 lat a u córki potencjału matematycznego nigdy nie dostrzegłeś zaniżając jej umiejetnosci i możliwości
                    Wyniki same przez się mówią. Monice należy się 770$ wink
                    • maksimum Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 30.08.14, 00:45
                      szamanta napisała:

                      > Wyniki same przez się mówią. Monice należy się 770$ wink

                      Z pierwszego SAT miala 2.100 pkt i czekam cierpliwie jak napisze drugi i czy przegoni syna.
                      Oczywiscie ze jej cos odpale,bo wynik z SAT przeklada sie na stypendium.
              • maksimum Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 29.08.14, 15:38
                fogito napisała:

                > Kończy liceum i nie ma żadnych zainteresowań?. Cos ty tym dzieciakom za krzywdę zrobil.

                A dlaczego nie przychodzi ci do glowy opcja wrecz przeciwna?
                Ma tyle zainteresowan,ze sama nie wie na czym sie skupic.
                • fogito Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 30.08.14, 17:40
                  Gdyby miala TYLE zainteresowań to juz byś je dawno wymienil. Ona po prostu jest kujonem i robi co jej kaza. Ale mnie to nie dziwi wcale.
                  • maksimum Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 30.08.14, 18:09
                    fogito napisała:

                    > Gdyby miala TYLE zainteresowań to juz byś je dawno wymienil.

                    Ona ma wiecej zainteresown niz ty jestes w stanie pojac.
                    Trudno by ci bylo znalezc cos ciekawego czym sie ona nie interesuje.
                    Dla ulatwienia dodam,ze nie pali,nie cpa i nie pije oraz zawsze wraca na noc do domu.

                    W Polsce by sie nie sprawdzila,bo tam juz na 100-dniowkach wszyscy sa pijani i wiekszosc pali i cpa.

                    > Ona po prostu jest kujonem i robi co jej kaza. Ale mnie to nie dziwi wcale.

                    Ona jest normalna dziewczyna z inteligenckiej rodziny i to cie powala na kolana.
                    • fogito Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 30.08.14, 19:58
                      maksimum napisał:


                      >
                      > Ona ma wiecej zainteresown niz ty jestes w stanie pojac.

                      Nie ma zadnych i to cie boli.

                      > Dla ulatwienia dodam,ze nie pali,nie cpa i nie pije oraz zawsze wraca na noc do
                      > domu.

                      I to jest niby takie wyjatkowe? To standard.

                      >
                      > W Polsce by sie nie sprawdzila,bo tam juz na 100-dniowkach wszyscy sa pijani i
                      > wiekszosc pali i cpa.

                      Pochodzisz z patologii, ze masz taki obraz w oczach?

                      >
                      > Ona jest normalna dziewczyna z inteligenckiej rodziny i to cie powala na kolana
                      > .

                      Nie powala. Tez jestem dziewczyna z inteligenckiego domu, ktora jednak w jej wieku miala sprecyzowane poglady i plany od dawna.
                      • maksimum Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 31.08.14, 00:47
                        fogito napisała:

                        > > Dla ulatwienia dodam,ze nie pali,nie cpa i nie pije oraz zawsze wraca na noc do domu.
                        >
                        > I to jest niby takie wyjatkowe? To standard.

                        Tu masz standard.

                        www.rmf24.pl/fakty/polska/news-alkohol-chetnie-ponad-90-procent-mlodziezy-nie-odmawia,nId,433467

                        "Według raportu, alkoholu próbowało niespełna 90 procent uczniów gimnazjów i 95 procent starszych nastolatków. W ciągu 30 dni przed badaniem upiło się ponad 21 procent młodszych i ponad 32 procent starszych uczniów. Nigdy natomiast nie upiło się ponad 51 procent młodzieży z młodszej i niespełna 30 procent ze starszej grupy."

                        > > W Polsce by sie nie sprawdzila,bo tam juz na 100-dniowkach wszyscy sa pijani i
                        > > wiekszosc pali i cpa.
                        >
                        > Pochodzisz z patologii, ze masz taki obraz w oczach?

                        Wrecz przeciwnie.Ucieklem od patologii,ktora jest norma w Polsce.

                        • fogito Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 31.08.14, 04:30
                          Czyli uciekles z patologicznego domu.
                          Jak jestem w Stanach to wszyscy pija wokól mnie duże ilości. Amerykanskie dzieciaki pija i ćpają.
                          • maksimum Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 31.08.14, 04:38
                            fogito napisała:

                            > Czyli uciekles z patologicznego domu.
                            > Jak jestem w Stanach to wszyscy pija wokól mnie duże ilości. Amerykanskie dziec
                            > iaki pija i ćpają.
                            ------------
                            Ciekawych masz znajomych.
                            Moze lepiej bylo z Polski nie wyjezdzac by w takie towarzystwo trafiac.
                            Z moich znajomych nikt nie pije,nie pali ani nie cpa.
                            Moje dzieci tez nie maja znajomych ktorzy pija czy cpaja.
                            • fogito Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 31.08.14, 07:57
                              Wyzsza klasa srednia. Whisky i wino na każdej imprezie. Bogate dzieci maja dostep do alkoholu i narkotyków, ale tych na szczęście nie widuje tylko znam z opowiesci rodzicow.
                              Ja syna wychowam w biedniejszej Polsce z lepszym kregoslupem moralnym.
            • hankam Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 29.08.14, 10:14
              Moja 17 letnia corka nie wie jakie studia wybrac a ty pewno 14 latkom kazesz decydowac o przyszlosci.

              No nie mogę.
              Monika też nie wie?
              To się, oczywiście, zdarza, ale nie najlepiej świadczy o dziecku.
              Szkoda, myślałam, że chociaż z tej Moniki coś będzie, wygląda jak rasowa nerdzica, ale prawdopodobnie jest tylko rasowym kujonem.
              • maksimum Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 29.08.14, 15:48
                hankam napisała:

                > Szkoda, myślałam, że chociaż z tej Moniki coś będzie, wygląda jak rasowa nerdzi
                > ca, ale prawdopodobnie jest tylko rasowym kujonem.
                -----------
                Z ktorej strony wyglada jak nerdzica?
                Zdziwisz sie jak wiosenny sezon rozpocznie jako #1 tenis player w swoim liceum.
                Ona pomyslow na zycie ma tak duzo,ze pewno mnie tez zaskoczy.
            • szamanta Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 29.08.14, 12:45
              maksimum napisał:

              > dzieciaki nawet kilkunastoletnie nie maja pojecia co jest dla nich dobre,a ty j
              > esli nie masz rozeznania to je najnormalniej utracasz.
              > Moja 17 letnia corka nie wie jakie studia wybrac a ty pewno 14 latkom kazesz de
              > cydowac o przyszlosci.
              > Wez na siebie troche odpowiedzialnosci za swoje dzieci,przynajmniej do 18 roku
              > zycia.

              To najwyraźniej masz mdławe i bezbarwne DUZE dzieci, bez własnej osobowości ,własnych zainteresowań w czym One na silach się czują, a w czym nie . To takie niemoctwo ,żeby łoojca zdanie było nadrzędne zamiast nastolatka.... to nie małe dzidzi, to już niemal dorosła osoba znająca się siebie ,swoje mocne strony jak i słabe . No chyba ze niedorajda to coż... kwestia wychowania i zdominowania w każdym calu dzieciaka .Rośnie pokraka zyciowa i tyle

              Wiek 14 lat t jest 2 gimn. Nawet po liceum humanistycznym jak masz łeb na karku, bez problemu możesz dostać się na medycynę, informatykę, lub po liceum ścisłym na prawo. Liczy się matura bardzo dobrze napisana, oprócz szkoły uczeń jeszcze musi włożyć wkład swój własny w naukę i przygotowania do egzaminu dojrzałości, głownie on i tylko On
              Kwestia to co się ma w główce i co sie czuje a nie ' bo tata powiedział..."

              Sorry, mam najstarsze bliźniaki w wieku 17 lat, jakie studia wybiorą to już kwestia ich woli i siły w czym się dobrze czują ,a w czym fatalnie i moje widzimisię może dalece odbiec od ich wyboru. To one w tym się będą realizować i zdobywać laury, nie ja .
              Z tych najstarszych to jeden ma plany iść na psychiatrie, drugi na weterynarie, a córka cos wspomina o marynarce ,ale na razie nabiera wody w ustach i nie drąży tematu ,porad nie chce żadnych. Bardzo tez jest nastawiona przyszłościowo na sport ,bo jest wybitnie utalentowana w swoich wybranych dziedzinach sportu, ma liczne i sukcesywnie osiągniecia światowe i europejskie

              Tak samo jest w sporcie co sobie wybrały w czym czują się znakomicie, wyczynowo ćwiczą z własnej pasji i talentu a nie " bo matka z szpicrutą w ręku nad głową stoi .."

              Prowadzenie za rączkę prawie pełnoletniej dziewczyny i podejmowanie za nią decyzji to nic szczególnie fajnego i pochwalnego, to takie uwłaczające i dosyć i degradujące wysoką samoocenę
              • maksimum Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 29.08.14, 16:11
                szamanta napisała:

                > To najwyraźniej masz mdławe i bezbarwne DUZE dzieci, bez własnej osobowości ,
                > własnych zainteresowań w czym One na silach się czują, a w czym nie .

                No nareszcie jakis ciekawy post!
                Problem z wychowaniem dzieci z osobowoscia zaczyna sie od tego jaka osobowoscia dysponuja rodzice.Jesli rodzice dysponuja taka sobie osobowoscia,to dzieci szybko wybijaja sie ponad osobowosc rodzicow,ale gdy rodzice dysponuja potezna osobowoscia,to dzieci czesto nigdy nie dorastaja do rodzicow i cale zycie zyja w ich cieniu.
                No wiec moja rola polega na tym by spokojnie budowac ich osobowosc by kiedys przerosly mnie.Na razie to nie nastapilo,ale mam nadzieje ze wkrotce nastapi.
                Ciebie juz przeskoczyly ,wiec odsunelas sie w cien.

                > To takie niemoctwo ,żeby łoojca zdanie było nadrzędne zamiast nastolatka.... to nie mał
                > e dzidzi, to już niemal dorosła osoba znająca się siebie ,swoje mocne strony
                > jak i słabe . No chyba ze niedorajda to coż... kwestia wychowania i zdominowa
                > nia w każdym calu dzieciaka .Rośnie pokraka zyciowa i tyle

                Jak juz wspomnialem wyzej,pokraki zyciowe sa przerastane przez dzieci w wieku 15-16 lat a wybitni rodzice dopiero przez dzieci ,ktore koncza studia.

                > Kwestia to co się ma w główce i co sie czuje a nie ' bo tata powiedział..."

                Mnie jest przykro ze twoje 17 latki maja wiecej w glowce niz ty,ale moje jeszcze mnie nie przerosly.

                > Sorry, mam najstarsze bliźniaki w wieku 17 lat, jakie studia wybiorą to już k
                > westia ich woli i siły w czym się dobrze czują ,a w czym fatalnie i moje widzi
                > misię może dalece odbiec od ich wyboru. To one w tym się będą realizować i zd
                > obywać laury, nie ja .
                > Z tych najstarszych to jeden ma plany iść na psychiatrie, drugi na weterynarie,
                > a córka cos wspomina o marynarce ,ale na razie nabiera wody w ustach i nie dr
                > ąży tematu ,porad nie chce żadnych. Bardzo tez jest nastawiona przyszłościowo n
                > a sport ,bo jest wybitnie utalentowana w swoich wybranych dziedzinach sportu, m
                > a liczne i sukcesywnie osiągniecia światowe i europejskie

                Gratuluje zdolnych dzieci!!

                > Tak samo jest w sporcie co sobie wybrały w czym czują się znakomicie, wyczyno
                > wo ćwiczą z własnej pasji i talentu a nie " bo matka z szpicrutą w ręku nad głową stoi .."

                To nie matka stala nad corka ze szpicruta by uczyla sie grac w tenisa tylko ja.
                Zajelo mnie to 3 lata i ja nauczylem,ale ile bylo cierpien i zawodow to tylko ja wiem.
                Teraz ona sama sie rwie do tenisa.

                > Prowadzenie za rączkę prawie pełnoletniej dziewczyny i podejmowanie za nią de
                > cyzji to nic szczególnie fajnego i pochwalnego, to takie uwłaczające i dosyć
                > i degradujące wysoką samoocenę

                Dzieci dziedzicza wszystko po rodzicach i ja wiem w czym bylem najlepszy i w tym samym beda moje dzieci.Ja sie nigdy nie rwalem za podnoszenie ciezarow czy boks,choc moj ojciec byl w tym dobry,bo ja sie bardziej w matke wdalem.Ojciec gral zawodowo w szachy a ja gralem na turniejach brydzowych.
                • maksimum IS-187 najlepsze gimnazjum w Stanach. 29.08.14, 16:55
                  Ciekawe zjawisko ze wszystkie mamcie maja dzieci w szkolach a nikt mnie nie pyta,jak wyglada najlepsze gimnazjum w USA do ktorego moje dzieci chodzily.
                  Mamcie marzycielki(czesto zwane maglowe) wyobrazaja sobie,ze to mala szkola o malych klasach,a budynek szkolny otoczony jest parkiem,gdzie na lawkach wypoczywaja dzieci lub czekajacy na swoje pociechy rodzice a po drzewach biegaja wiewiorki i oczywiscie z najblizszej galezi dochodzi spiew skowronkow.

                  A teraz jak wyglada rzeczywistosc.

                  www.schooldigger.com/go/NY/schoolrank.aspx?level=2
                  Szkola rzeczywiscie jest najlepsza hands down w NY State i US.A te nastepne sa daleko w tyle.

                  projects.nytimes.com/new-york-schools-test-scores/counties/kings/districts/new-york-city-district-20/schools/i-s-187
                  Szkola jest duza i ma prawie 1.000 uczniow(966),a przecietna klasa ma 33 uczniow.
                  W kazdym roczniku jest 10 klas.
                  Na podworku szkolnym jest kilka kortow do koszykowki i to by bylo na tyle.
                  Szkola lezy przy glownej ulicy i z kazdej strony jest otoczona innymi ulicami.

                  www.greatschools.org/new-york/brooklyn/1898-Is-187-The-Christa-Mcauliffe-School/?tab=test-scores
                  Zadnych awantur,kradziezy,bijatyk w szkole nie ma.

                  Mozna porownac wyniki testow z tej szkoly ze srednia stanowa.
                • 77kunda Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 30.08.14, 08:40
                  Maksiu a dlaczego twoje dzieci dziedziczą tylko po tobie a nie po swojej matce, w żadnym twoim poście nie dostrzegłam informacji o matce twoich dzieci w czym jest dobra. Twoje dzieci maja grać w tenisa bo Ty grasz, a dlaczego nie dałeś synowi możliwości podnoszenia ciężarów przecież mógł odziedziczyć talent po swoi dziadku, twoim ojcu.
                  Maksiu po prostu jesteś tyranem i ciekawe co zrobią twoje dzieci gdy też trafią takiego tyrana w osobie męża, żony, czy teścia
                  • jotde3 Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 30.08.14, 09:14
                    Moze widzial predyspozycje dziecka ?
                    • fogito Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 30.08.14, 10:10
                      Inteligencje w dużej mierze dzieci dziedziczą po matce i to jest jedyna nadzieja dla tych dzieci. A maksiu o zonie i matce nie pisze, bo dla tyrana ona nie istnieje.
                      • jotde3 Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 30.08.14, 11:39
                        Fogito na jakiej to zasadzie ointeligencje dziedziczy sie w duzej mierzepo matce? Mi sie wydawalo ze po 50% sie dziedziczy wszystkich genow
                        • fogito Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 30.08.14, 11:50
                          Wlasnie tak nie jest pól na pól. W większości inteligencja dziedziczona jest po matce. I dlatego trzeba uważać przy wyborze zony wink Swego czasu mialam z tego zajecia z genetyki.
                          • jotde3 Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 30.08.14, 12:05
                            Oj fogito, inteligencje dziedziczy sie na 50% ,owszem sa struktury kture po matce ale sa tez takie ktore po ojcu, niby badali korelacje i wyszly nieistotne statystycznie roznice . kobieta ma wiekszy wplyw nie z powodu dziedziczenia a hormonow w ciazy i wychowania ktore ona przewaznie daje w wiekszym stopniu, mozna od biedy nazwac to dziedziczeniem ale nie w sensie genetycznym.
                          • maksimum Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 30.08.14, 15:03
                            fogito napisała:

                            > Wlasnie tak nie jest pól na pól. W większości inteligencja dziedziczona jest po
                            > matce. I dlatego trzeba uważać przy wyborze zony wink Swego czasu mialam z tego
                            > zajecia z genetyki.

                            Nawciskali ci ciemnot by podtrzymac by cie podbudowac psychicznie.
                        • maksimum Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 30.08.14, 14:57
                          jotde3 napisał:

                          > Fogito na jakiej to zasadzie ointeligencje dziedziczy sie w duzej mierzepo matc
                          > e? Mi sie wydawalo ze po 50% sie dziedziczy wszystkich genow
                          --------
                          To jest taka teoria naukowa,by podtrzymac mamuski na duchu.
                          Kiedys pisalem,ze kolega syna,Sean mial 2.400 pkt na SAT czyli maksimum i okazalo sie ,ze ojciec byl bardzo madrym czlowiekiem a matka zwykla wariatka od ktorej Sean w koncu uciekl i nie chce jej widziec na oczy.
                      • maksimum Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 30.08.14, 14:48
                        fogito napisała:

                        > Inteligencje w dużej mierze dzieci dziedziczą po matce i to jest jedyna nadziej
                        > a dla tych dzieci.

                        Naukowcy maja takie podejrzenia ale nie sa na 100% pewni.
                        Jak to w zyciu wyglada,kazdy moze sprawdzic na sobie.
                        Ja odziedziczylem duzo wiecej po matce ale moja siostra duzo wiecej po ojcu.
                        Moje dzieci dziedzicza duzo wiecej po mnie,choc charakter maja mamusi.

                        > A maksiu o zonie i matce nie pisze, bo dla tyrana ona nie istnieje.

                        Tak sie sklada ze to ja uczylem wszystkiego moje dzieci,nawet zone nauczylem grac troche w tenisa i ping-ponga.
                        • fogito Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 30.08.14, 15:03
                          Uczenie gry w tenisa to jest za przy proszeniem g..no warte. Trzeba bylo uczyc dzieci samodzielności, to by ich Ruscy od kukielek nie wyzywali.
                          • jotde3 Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 30.08.14, 15:06
                            Fogito podejrzewam ze kukielka to po rusku lalka a oznaczac moze slicznego chlopca
                            • fogito Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 30.08.14, 15:09
                              Ja znam rosyjski. Kukielka to obraźliwe określenie w stosunku do mezczyzny, którym powinien ten chlopak byc. A nie jest, bo sie zapewne nikomu nie umie postawic. Dlaczego to juz chyba wszyscy wiemyy. On jest bezwolny. Zal mi go.
                              • maksimum Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 30.08.14, 18:13
                                fogito napisała:

                                > Ja znam rosyjski.

                                Ja tez znam rosyjski.

                                > Zal mi go.

                                Widze,ze nie rozumiesz ludzi,ktorzy sa inni niz ty i stad ta zalosc.
                                • maksimum IS-187 najlepsze gimnazjum w Stanach. 30.08.14, 18:24
                                  Dyskusja zbacza na tematy osobiste a jakos nikt mnie nie pyta jak wyglada nauka w najlepszym gimnazjum w USA.
                                  Zamiast sie klocic,moze nadszedlby czas wziac przyklad z najlepszych i zrobic to samo u siebie.
                                • fogito Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 30.08.14, 19:49
                                  maksimum napisał:

                                  >
                                  > Widze,ze nie rozumiesz ludzi,ktorzy sa inni niz ty i stad ta zalosc.

                                  Mowisz o kochajacych inaczej ? wink ja nie jestem zla. Ty mnie rozsmieszasz,
                            • maksimum Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 30.08.14, 16:45
                              jotde3 napisał:

                              > Fogito podejrzewam ze kukielka to po rusku lalka a oznaczac moze slicznego chlopca

                              Tak wlasnie jest i tak tego Rosjanie uzywaja.
                              • fogito Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 30.08.14, 17:36
                                Oznacza bezwolna laleczke. I co byś nie myslal ma znaczenie negatywne w stosunku do faceta. Moze on jest ciapowaty i uwazaja go za geja.
                                • maksimum Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 30.08.14, 18:04
                                  fogito napisała:

                                  > Moze on jest ciapowaty i uwazaja go za geja.

                                  A ilu znasz dobrych sportowcow,ktorzy sa gejami?
                                  Pewno chcialabys mu majtki sciagnac na pierwszym spotkaniu.
                                  A tu niespodzianka,nie jest obrzezany.
                                  • fogito Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 30.08.14, 18:13
                                    Jest wielu sportowców gejów, ale twój syn sportowcem nie jest. Ja za dzieciakami sie nie ogladam, zwlaszcza ciapowatymi. Moze ty podgladasz licealistki w krzakach big_grin
                                    • zgagusia Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 30.08.14, 20:05
                                      fogito napisała:

                                      > Moze ty podgladasz licealistki w krza
                                      > kach big_grin

                                      Swego czasu max ekscytowal sie rosnacymi biustami kolezanek swojej corki (pisal o tym tu na forum...), wiec chyba wcale nie jestes daleko od prawdy uncertain

                                      Maksiu - kazesz tu na forum roznym osobom podawac wyniki ich dzieci i dokladnie do jakich szkol chodza, nasmiewasz sie gdy ktos odpowiada ze po prostu szanuje prywatnosc swoich dzieci i tych informacji nie upublicznia - to podaj na jaki to kierunek studiow rzekomo przeniosl sie twoj syn z tego żenującego dla faceta pielegniarstwa. No bo jesli nie podasz to ani chybi znaczy ze sie po prostu wstydzisz syna tongue_out
                                      • maksimum Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 31.08.14, 00:53
                                        zgagusia napisała:

                                        > Maksiu - kazesz tu na forum roznym osobom podawac wyniki ich dzieci i dokladnie
                                        > do jakich szkol chodza, nasmiewasz sie gdy ktos odpowiada ze po prostu szanuje
                                        > prywatnosc swoich dzieci i tych informacji nie upublicznia -

                                        Bo po co pisac ze dziecina idzie do topowej szkoly,skoro prawda jest zupelnie inna.
                                        Topowe szkoly NIE PRZYJMUJA DZIECI z transferow.
                                        Do topowych szkol trzeba przejsc przez sito eliminacyjne by dostac sie do 1-szej klasy gimnazjum.Nie mozna byc przeniesionym do topowej szkoly z innej szkoly,bo tym samym odrzuca sie caly proces przyjecia do szkoly.
                                        • azjaodkuchni Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 31.08.14, 07:39
                                          A Tobie tak żal tyłek ściska, że akurat szkoła do której napisaliśmy uznała, że nasze dziecko jest na tyle zdolne, że sobie w niej poradzi... Nie wszyscy w Stanach mają tak ciasno pod kopułą jak Ty...
                                          Ps. Nie będziemy mieszkać w NyC
                                          --
                                          azjaodkuchni.blogspot.sg/
                        • jotde3 Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 30.08.14, 15:04
                          Maksio czy swoja zone okreslil bys jako nie stawiajaca sie?
                    • 77kunda Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 30.08.14, 10:21
                      Może...
                      tylko, że ze wszystkich postów Maksia bije aż w oczy uwielbienie dla siebie, dzieci aby zasłużyć na uznanie muszą robić to co chce tatuś. Wokół Maksia toczy się życie rodziny. Bo jestem ciekawa co by Maksiu zrobił jakby córka chciała być baletnicą i czy pozwolił by jej spróbować bo tak naprawdę to on- ojciec nie zna się na balecie wiec trudno by mu było zauważyć u dziecka predyspozycje.

                      • jotde3 Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod !a mi sie wydaje ze 30.08.14, 11:40
                        A mi sie wydaje ze maksio jest oki tylko pisze tak by dodac sobie animuszusmile
                        • fogito Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod !a mi sie wydaje ze 30.08.14, 11:54
                          Jestes facetem, wiec musisz z nim trzymac sztamę. Maks jest pelen kompleksów i dziećmi probuje zrekompensować wlasne braki.
                          • jotde3 Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod !a mi sie wydaje ze 30.08.14, 12:20
                            Nie wiem czy maks ,ja czy ty jestesmy pelni kompleksow ,czy sobie cos rekompensujemy i jest to malo interesujace w kontekscie tego forum. Tu chodzi o to czy podejmowane dzialania daja konkretnemu dziecku korzysc czy nie .moim zdaniem jak mowi ze syn czy corka mu nie podskocza tobrzmi to jak by byl sadysta. Ale potem okazuje sie ze sadyzm sprowadza sie do odciecia od pieniedzy, no trudno zeby dawal kase na cos co uwaza za blad ale przeciez jest i gotowy ze dziecko zrobi po swojemu i ja mysle ze to nieuniknienienadejdzie i bedzie oznaczac dojrzalosc dziecka. Poki dzieci wybieraja pieniadze ojca a nie samodzielnosc poty sa dziecmi i tak je trzeba traktowac.
                            • 77kunda Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod !a mi sie wydaje ze 30.08.14, 13:48
                              wszystko zależy co rozumiemy przez błąd, wg Maksia błędem jest inna samodzielna decyzja jego dzieci
                              • fogito Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod !a mi sie wydaje ze 30.08.14, 14:50
                                Uzależnienie powoduje zniewolenie i ogranicza samodzielne myslenie. Nie moje pole i nie moje buraki, ale nie lubię jak sie ludzie nad dziećmi znęcają.
                              • maksimum Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod !a mi sie wydaje ze 30.08.14, 15:00
                                77kunda napisała:

                                > wszystko zależy co rozumiemy przez błąd, wg Maksia błędem jest inna samodzielna
                                > decyzja jego dzieci

                                No to sama sie zastanow,kto podejmuje lepsze decyzje,czy osoba dorosla po studiach czy dziecko ktore do studiow jeszcze nie doroslo?
                                Jesli mamuska jest zahukana i mature ma za kurczaki,no to powinna dzieciom pozwalac dosc szybko samodzielne decyzje.
                                • fogito Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod !a mi sie wydaje ze 30.08.14, 15:06
                                  Twoja żona jest zahukana i dzieci tez. A ty na forum jawisz sie jako psychol. Kazda decyzja mądrego dziecka jest lepsza od podporządkowywania sie psychicznemu ojcu. Ale twoje dorosle dzieci sie tego boja i żadnej decyzji nie podejmą.
                              • maksimum Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod !a mi sie wydaje ze 30.08.14, 15:06
                                77kunda napisała:

                                > wszystko zależy co rozumiemy przez błąd, wg Maksia błędem jest inna samodzielna
                                > decyzja jego dzieci

                                To jest tak jak w szkole.
                                Oddajesz prace domowa i nauczyciel poprawia twoje bledy.
                                Widzialas gdzies na swiecie ze dzieci sa nauczycielami a dorosli uczniami?
                      • maksimum Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 30.08.14, 14:53
                        77kunda napisała:

                        > Bo jestem ciekawa co by Maksiu zrobił jakby córka chciała być
                        > baletnicą i czy pozwolił by jej spróbować bo tak naprawdę to on- ojciec nie zn
                        > a się na balecie wiec trudno by mu było zauważyć u dziecka predyspozycje.
                        ----------
                        Corka nawet nie probowala bo nie ma predyspozycji,ale jej kolezanka(nazwijmy ja dla ulatwienia Malinowska) miala predyspozycje ale rodzice sie nie zgodzili bo chodzila do szkoly baletowej.
                    • maksimum Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 30.08.14, 14:30
                      jotde3 napisał:

                      > Moze widzial predyspozycje dziecka ?

                      Mamusia jest szczupla i bardzo dobrze biega.Dzieci tez sa szczuple,wiec sporty silowe odpadaja.
                      Ja gralem w tenisa,ping-ponga,kosza,hokeja i tego ich nauczylem.
                  • maksimum Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 30.08.14, 14:25
                    77kunda napisała:

                    > Maksiu a dlaczego twoje dzieci dziedziczą tylko po tobie a nie po swojej matce,
                    > w żadnym twoim poście nie dostrzegłam informacji o matce twoich dzieci w czym
                    > jest dobra.

                    Pewno w wielu rzeczach jest dobra,ale jak ktos jest lepszy to nasladuje sie tego najlepszego.

                    > Twoje dzieci maja grać w tenisa bo Ty grasz, a dlaczego nie dałeś s
                    > ynowi możliwości podnoszenia ciężarów przecież mógł odziedziczyć talent po swoi
                    > dziadku, twoim ojcu.

                    Nie mogl bo ojciec byl niski i nocno zbudowany a ja jestem wysoki i szczuply,tak jak moje dzieci.Mamuska tez jest szczupla,choc nie gra w tenisa,wiec ja musialem dzieci wszystkiego uczyc.

                    > Maksiu po prostu jesteś tyranem i ciekawe co zrobią twoje dzieci gdy też trafią
                    > takiego tyrana w osobie męża, żony, czy teścia

                    Beda musialy wybierac na wzor swoje ojca to wtedy dobrze trafia.
                    • fogito Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 30.08.14, 14:59
                      Nie wiesz w czym twoja żona jest dobra? Z pewnością w siedzeniu cicho jak mysz po miotla. Dzieci podobnie. To sie nazywa przemoc domowa.
                      • maksimum Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 31.08.14, 01:54
                        fogito napisała:

                        > Nie wiesz w czym twoja żona jest dobra? Z pewnością w siedzeniu cicho jak mysz
                        > po miotla. Dzieci podobnie. To sie nazywa przemoc domowa.

                        To sie nazywa dobrze zorganizowany dom.
                        W zle zorganizowanym,kazdy robi co chce,bo kazdy jest "najmadrzejszy".
                        Widac ze w wojsku nie bylas.
                        • maksimum Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 31.08.14, 01:56
                          www.rmf24.pl/fakty/polska/news-warminsko-mazurskie-4-promile-u-nastolatki-ktora-zmarla-po-i,nId,426215?parametr=embed_linki
                          A co sie stalo 14-letniej pannicy,ktora byla bardzo samodzielna?
                          Jak ostatnim razem bylem na Mazurach to 12-letnie chlopaki zbierali butelki na imprezach by je sprzedac a nastepnie za zarobione pieniadze dorosli koledzy kupowali im piwo.
                          • szamanta Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 31.08.14, 10:02
                            maksimum napisał:

                            > Jak ostatnim razem bylem na Mazurach to 12-letnie chlopaki zbierali butelki na
                            > imprezach by je sprzedac a nastepnie za zarobione pieniadze dorosli koledzy kup
                            > owali im piwo.

                            Odwiedź Detroit i przejdź wzdłuż i wszerz , tam zobaczysz dopiero co nie co w wydaniu małolatów. Opisywany chłopiec na Mazurach to Pikuś
                            • maksimum Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 31.08.14, 15:41
                              szamanta napisała:

                              > Odwiedź Detroit i przejdź wzdłuż i wszerz , tam zobaczysz dopiero co nie co w w
                              > ydaniu małolatów. Opisywany chłopiec na Mazurach to Pikuś

                              A poco ja mam jechac do zdominowanego przez czarnych a opuszczonego przez bialych miasta??
                              Ja pojechalem do pieknych miejscowosci wakacyjnych w Polsce i zobaczylem bialych 12-latkow nagminnie pijanych.
                              Chyba nie zaprzeczysz ze Mazury sa najpiekniejszym miejscem wakacyjnym w Polsce a Detroit to upadle miasto?
                              Pojedziesz do ladnych miejscowosci wakacyjnych w USA to tam nie ma pijanych malolatow.
                              • fogito Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 31.08.14, 15:52
                                A kiedyż ty w Polsce byles? 40 lat temu?
                        • fogito Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 31.08.14, 04:33
                          Nie bylam w wojsku ani tez nigdy z sadysta nie mieszkalam.
                          • maksimum Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 31.08.14, 04:40
                            fogito napisała:

                            > Nie bylam w wojsku ani tez nigdy z sadysta nie mieszkalam.

                            Masz kupe znajomych,ktorzy pija i cpaja,moze wiec sama jestes sadystka?
                            • fogito Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 31.08.14, 08:02
                              To bogaci i znajomi męża w Stanach. Nie moi.
                              Ale to nie zmienia faktu, ze znęcasz sie nad rodziną i ich zastraszasz.
                              • 77kunda Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 31.08.14, 08:34
                                Maksiu żyjesz w jakiejś iluzji że tylko ty masz rację twoja rodzina nie ma prawa do wyborów, do własnego zdania niegodnego z twoim, mieszkasz we wspaniałym świecie w tej swojej Ameryce i dobrze.
                                Tylko zrozum że ludzie na całym świecie są tacy sami, bo w tej twojej Ameryce to są przybysze z tych innych krajów bo tak naprawdę rdzennych Amerykanów jest garstka.
                                • fogito Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 31.08.14, 09:19
                                  Garstka zepchnieta do rezerwatów.
                                • maksimum Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 31.08.14, 15:33
                                  77kunda napisała:

                                  > Maksiu żyjesz w jakiejś iluzji że tylko ty masz rację twoja rodzina nie ma praw
                                  > a do wyborów, do własnego zdania niegodnego z twoim, mieszkasz we wspaniałym św
                                  > iecie w tej swojej Ameryce i dobrze.

                                  Bede mieli wlasny wybor,gdy sie wyprowadza z domu.
                                  Nie bede mieli wlasnych wyborow w moim domu za moje pieniadze.
                                  To tak jak idziesz do banku po kredyt i jak rozmowa wyglada.
                                  Ty im mowisz co chcesz a oni sie na wszystko zgadzaja,czy raczej odwrotnie?

                                  > Tylko zrozum że ludzie na całym świecie są tacy sami,

                                  Mnie inni ludzie nie interesuja.
                                  • 77kunda Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 31.08.14, 16:04
                                    Rodzina to nie bank czy zakład pracy a dzieci i współmałżonek to nie pracownicy. Twoja zona zarabia, twój syn ma stypendium naukowe, więc nie żyją tylko za twoje pieniądze.
                                    • maksimum Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 31.08.14, 16:56
                                      77kunda napisała:

                                      > Rodzina to nie bank czy zakład pracy a dzieci i współmałżonek to nie pracownicy
                                      > . Twoja zona zarabia, twój syn ma stypendium naukowe, więc nie żyją tylko za tw
                                      > oje pieniądze.
                                      ----------
                                      Rodzina wlasnie powinna byc tak zorganizowana jak najleszy zaklad pracy,wtedy gdy idziesz do pracy wiesz czego sie spodziewac.
                              • maksimum Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 31.08.14, 15:28
                                fogito napisała:

                                > To bogaci i znajomi męża w Stanach. Nie moi.

                                Bogaci ludzie w USA ktorzy pija,to sa zwykli dorobkiewicze bez charakteru.

                                > Ale to nie zmienia faktu, ze znęcasz sie nad rodziną i ich zastraszasz.

                                Tak,nie pozwalam im sie zadawac z tymi co pija ,pala lub cpaja.
                                Maja tez wracac do domu przed 10 wieczorem-czyli maly oboz koncentracyjny stworzylem w domu.Nie ma sleep-overs z byle kim oraz byle kogo do mojego domu nie mozna przyprowadzic.
                                Krotko mowiac-terror.
                                • hankam Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 31.08.14, 15:35
                                  maksimum napisał:

                                  > Tak,nie pozwalam im sie zadawac z tymi co pija ,pala lub cpaja.


                                  Ty im nie pozwalasz, czy same nie chcą?
                                  • maksimum Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 31.08.14, 15:47
                                    hankam napisała:

                                    > Ty im nie pozwalasz, czy same nie chcą?

                                    OK,przylapalas mnie.Same nie chca,ale wychowane byly w tym wlasnie duchu.
                                    U mnie w domu nikt nie pali ani nie pije,wiec przyklad mialy dobry.
                                    Ja od najmlodszych lat chodzilem z synem do parku,wiec nie bylo takiej mozliwosci zeby koledzy go do czegos namowili,jak mnie kiedys w Polsce.
                                • fogito Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 31.08.14, 15:45
                                  Z pewnością dorobkiewicze. Kazdy ma po kilkanaście nieruchomosci, jachty i najnowsze samochody.
                                  Samo przebywanie z tobą to musi byc męka. Zoneczka tez tak chodzi jak w zegarku? Jej nie wspolczuje. Sama sie w to wpakowala, ale dzieciaków zal.
                                  • maksimum Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 31.08.14, 16:54
                                    fogito napisała:

                                    > Zoneczka tez tak chodzi jak w zegarku ?

                                    I bardzo to lubi.

                                    > Jej nie wspolczuje. Sama sie w to wpakowala, ale dzieciaków zal.

                                    Chcialabys znac opinie moich dzieciakow o sobie?
                                    • maksimum Szkoly w NYC. 31.08.14, 17:00
                                      Gimnazja i licea sa tak zorganizowane,ze sa w nich zazwyczaj 3 lub nawet 4 poziomy nauczania.
                                      Na poczatku roku szkolnego jest mnostwo testow i po 2 miesiacach dziela klasy na tych najlepszych,srednich,gorszych itd.
                                      Jesli stopnie ci spadaja to wypadasz z najlepszej klasy.
                                    • fogito Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 31.08.14, 20:05
                                      A to twoje dzieciaki maja jakieś opinie? Pewnie takie powtarzane po tobie ze strachu. Zoneczka szara myszka. Wszystko jak w Korei Pln.
                                      • maksimum Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 31.08.14, 22:17
                                        fogito napisała:

                                        > A to twoje dzieciaki maja jakieś opinie? Pewnie takie powtarzane po tobie ze st
                                        > rachu. Zoneczka szara myszka. Wszystko jak w Korei Pln.

                                        Wszystko jak w IBM albo w Microsoft czy Apple.
                                        Trudno zebym ja z dzieciakami opienie wymienial.
                                        A ty sie sluchasz jakiejs obcej 17-latki?
                                        Przecie to rozumu za grosz nie ma.
                                        • fogito Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 31.08.14, 23:17
                                          No cóż ja ze swoim 10 letnim synem opinie wymieniam, ale to inteligentny dzieciak jest.
                                          Ty masz zastraszone dorosle dzieci, z ktorymi nie pogadasz. Cóżeś ty im zrobil.
                                          • maksimum Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 03.09.14, 14:33
                                            fogito napisała:

                                            > No cóż ja ze swoim 10 letnim synem opinie wymieniam, ale to inteligentny dzieciak jest.
                                            > Ty masz zastraszone dorosle dzieci, z ktorymi nie pogadasz. Cóżeś ty im zrobil.
                                            ------------
                                            Ale jak ci obcy 10-latek cos powie to traktujesz go jak powietrze,prawda?

                                            Co innego jest uczyc dzieci,a co innego "wymieniac z nimi opinie".
                                            • fogito Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 03.09.14, 15:43
                                              Ja nikogo nie traktuje jak powietrze. Ignoruje tylko chamstwo, ale to raczej u obcych dorosłych. Dzieci wokól siebie inteligentne i milo z nimi porozmawiac.
                                              • maksimum Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 03.09.14, 18:37
                                                fogito napisała:

                                                > Ja nikogo nie traktuje jak powietrze. Ignoruje tylko chamstwo, ale to raczej u
                                                > obcych dorosłych. Dzieci wokól siebie inteligentne i milo z nimi porozmawiac.
                                                ----------
                                                Prawda jest taka ze swojego 10-letniego syna kazda matka-Polka traktuje jak rownoprawnego dyskutanta w dyskusji ale juz obcy 10-latek to jest gowniarz,ktory nie moze miec racji w dyskusji z dorosla kobieta.
                                                No wiec sprobuj traktowac wszystkich 10-latkow tak samo,wlaczajac w to swojego syna.
                                                Jesli obcy 10-latek mowi bez sensu tzn ze twoj syn tez,tylko twoja matczyna milosc stawia go na piedestale i dlatego przyznajesz mu racje.
                                                • hankam Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 03.09.14, 18:48
                                                  Wysłuchiwanie dziecka to przyznawanie mu racji?
                                                  • maksimum Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 03.09.14, 23:58
                                                    hankam napisała:

                                                    > Wysłuchiwanie dziecka to przyznawanie mu racji?

                                                    Bardzo czesto tak z mamuskami wlasnie bywa.
                                                    Przeznaja 10-latkowi racje i juz we dwojke tworza wspolny front przeciwko "niedobremu" ojcu.
                                                  • hankam Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 04.09.14, 08:18
                                                    > Przeznaja 10-latkowi racje i juz we dwojke tworza wspolny front przeciwko "niedobremu" ojcu.

                                                    Masz jakiś strasznie dziwny pogląd na stosunki w rodzinie.
                                                  • maksimum Kieszonkowe-to ciemnogrod ! Najszybszy pies. 04.09.14, 16:46
                                                    hankam napisała:

                                                    > Masz jakiś strasznie dziwny pogląd na stosunki w rodzinie.

                                                    Jesli poglady rodzicow roznia sie miedzy soba,to nastepuje nastawianie dziecka przez mamusie przeciwko tatusiowi.
                                                    A czy dzieciak mlodszy to to lepiej wychodzi,bo nie ma jeszcze zdania na zaden z tematow.
                                                    I wtedy jest gonitwa,tak jak z najszybszym psem,kto jest w stanie wpoic dziecku wiecej swoich pogladow.

                                                    www.youtube.com/watch?v=MKSa7kfFfa0
                                                • fogito Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 03.09.14, 20:39
                                                  Poki co jedynym, który mówi bez sensu jestes ty. Ja nie znam glupich dzieci. Z każdym mi znanym jestem w stanie z przyjemnością porozmawiac. Ale to są dzieci inteligentne, obyte w świecie i dobrze wychowane. Z twoimi pewnie bym nie pogadala, bo one pewnie nic nie mówią. Z synem rozmawiam o wojnie na Ukrainie, o cierpieniu ludzi, o śmierci, o milosci, o seksie, o pilce, o malarstwie, o filmach, o ksiazkach itd itp. Syn to wdzięczny rozmowca, zadaje pytania, jest ciekawy, wyciaga fajne wnioski.
                                                  • maksimum Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 04.09.14, 00:08
                                                    fogito napisała:

                                                    > Poki co jedynym, który mówi bez sensu jestes ty.

                                                    Ciekawe dlaczego podkreslilas ze jestes z bogatej wielkopolskiej wsi?
                                                    Pewno ma sie rozumiec,ze bogatsi ludzie sa madrzejsi,ale nie dotyczy to bogatszych Amerykanow w dyskusjach z biedniejszymi Polakami,bo wiadomo ze wtedy biedniejski Polacy sa madrzejsi.

                                                    > Ja nie znam glupich dzieci.

                                                    Mozna smialo powiedziec,ze w porownaniu z doroslym dzieciak nie jest za bardzo rozgarniety,bo inaczej 10-latki bylyby juz na studiach.
                                                    Jak masz wspolny jezyk z 10-latkami to MUSISZ znizac sie do ich poziomu i wtedy one nie ucza sie od ciebie.

                                                    > Z każdym mi znanym jestem w stanie z przyjemnością porozmawiac. Ale to są dzieci
                                                    > inteligentne, obyte w świecie i dobrze wychowane. Z twoimi pewnie bym nie pogad
                                                    > ala, bo one pewnie nic nie mówią.

                                                    Sa obyte w swiecie i gadatliwe,tylko ze po bardzo dobrych szkolach i moglabys sie wiele od nich nauczyc.
                                                    Ja kiedys rozmawialem z kumplem mojego syna Sean'em ,ktory mial max 2.400 pkt z SAT i mimo ze mial wtedy 17-18 lat rozmawialo sie z nim jak z czlowiekiem po studiach,tak wszystko w lot lapal.

                                                    > Z synem rozmawiam o wojnie na Ukrainie, o cie
                                                    > rpieniu ludzi, o śmierci, o milosci, o seksie, o pilce, o malarstwie, o filmach
                                                    > , o ksiazkach itd itp. Syn to wdzięczny rozmowca, zadaje pytania, jest ciekawy,
                                                    > wyciaga fajne wnioski.

                                                    I 10-latek jest zainteresowany malarstwem,sytuacja na Ukrainie itp.?
                                                  • fogito Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 04.09.14, 06:50
                                                    Podkreśliłam, bo imputowales mi wozy drabiniaste, a za moich czasów byly tam ciągniki i przyczepy.
                                                    Ty Maksiu bogatszy nie jestes, wiec znajdz inny argument.

                                                    Z dzieckiem mozna rozmawiac na poziomie doroslego i caly czas mu mase wiedzy przekazywać. Zniżać sie mozna do poziomu trzylatka.
                                                    Twoje dzieci nie mające prawa glosu w domu na pewno nie sagadatliwe. Ale moze syn powiedzialby co studiuje, gdyby sie tatusia nie bal big_grin
                                                    Dziwi cię, ze dziesieciolatek jest zainteresowany polityka miedzynarodowa? Mnie dziwiloby gdyby nie byl. Zna sytuacje na Ukrainie, ale również w Syrii, Iraku, Afganistanie. Czesto rozmawiamy o wojnie, o przyczynach biedy w Afryce. O sytuacji kobiet w islamie itd. O malarstwie i sztuce rozmawiamy, bo w każdym mieście odwiedzamy galerie sztuki. Syn rozpoznaje wiekszosc czolowych malarzy i zna ich zyciorysy. Podczas pobytu we Francji przegonil mnie kilkanaście godzin po Luwrze, odwiedzil Centrum Pompidou i tylko sie troszke wkurzyl, ze muzeum Picassa bylo w remoncie.To się nazywa zainteresowanie swiatem maksiu. I na dodatek nikt go do niczego nie zmusza. Inteligencje dziecka poznaje się po ilości zadawanych pytań.

                                                    Traktujesz ludzi po chamsku a dzieci jak smieci i pewnie dlatego dziwi cię, ze z dzieckiem mozna rozmawiac o poważnych sprawach na wysokim poziomie. Dla was juz za późno, ale moze z wnukami spróbujesz.
                                                  • maksimum Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 04.09.14, 16:42
                                                    fogito napisała:

                                                    > Zna sytuacje na Ukrainie, ale również w Syrii, Iraku,
                                                    > Afganistanie. Czesto rozmawiamy o wojnie, o przyczynach biedy w Afryce. O sytu
                                                    > acji kobiet w islamie itd. O malarstwie i sztuce rozmawiamy, bo w każdym mieści
                                                    > e odwiedzamy galerie sztuki. Syn rozpoznaje wiekszosc czolowych malarzy i zna i
                                                    > ch zyciorysy. Podczas pobytu we Francji przegonil mnie kilkanaście godzin po Lu
                                                    > wrze, odwiedzil Centrum Pompidou i tylko sie troszke wkurzyl, ze muzeum Picassa
                                                    > bylo w remoncie.To się nazywa zainteresowanie swiatem maksiu. I na dodatek nik
                                                    > t go do niczego nie zmusza.

                                                    Ty mu wpajasz swoje zainteresowania a on je poglebia i tak robia wszyscy.
                                                    W domach alkoholikow dzieci lubia za mlodu siegnac po alkohol.

                                                    > Inteligencje dziecka poznaje się po ilości zadawanych pytań.

                                                    Czesto tez po jakosci tych pytan.

                                                    > Traktujesz ludzi po chamsku a dzieci jak smieci i pewnie dlatego dziwi cię, ze
                                                    > z dzieckiem mozna rozmawiac o poważnych sprawach na wysokim poziomie. Dla was j
                                                    > uz za późno, ale moze z wnukami spróbujesz.

                                                    Mysle,ze do wnukow moje dzieci mnie nie dopuszcza.
                                                  • fogito Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 04.09.14, 17:08
                                                    Ja sie nie interesuje pilka, a on tak. Ja mu mogę jedynie bilet do Barcelony kupić. Ja sie nie interesuje wojnami i polityka, ale on tak i niejako musze na te tematy rozmawiac. Fakt lubię malarstwo, ale starożytność mnie nudzi. Syn natomiast uwielbia i moze poświęcać godziny na oglądanie rzeźb antycznych. Ja nigdy nie gralam na pianinie a on blagal mnie o lekcje i w końcu uleglam i poszukalam nauczyciela. Teraz gra jak ma ochote. Reasumując, nie kopiuje mnie jak tobie sie wydaje.
                                                    Jeśli cię dzieci do wnuków nie dopuszcza, to będzie kolejny dowód na to, ze sie nad nimi znecales w dzieciństwie. I postąpią slusznie ze wszech miar.
                                                  • maksimum Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 04.09.14, 19:04
                                                    fogito napisała:

                                                    > Ja sie nie interesuje pilka, a on tak.

                                                    To tak jak moj syn,ktory caly czas oglada lige angielska i kibicuje MC.Nawet niebieski szlaczek zrobilismy pod sufitem na ta okolicznosc.

                                                    > Fakt lubię malarstwo, ale starożytność mnie nudzi.

                                                    Starozytnosc jest kul,tylko trzeba sie w nia wglebic.

                                                    > Syn natomiast uwielbia i moze poświęcać godziny na oglądanie rzeźb antycznych.

                                                    Czy on aby nie jest gay?

                                                    > Ja nigdy nie gralam na pianinie a on blagal mnie o lekcje i w końcu uleglam i poszukalam
                                                    > nauczyciela. Teraz gra jak ma ochote.

                                                    Kolejny kaprys malolata a pewno fura siana na to poszla.
                                                    Ja tylko instrumenty kupowalem a grali w orkiestrze szkolnej.

                                                    > Jeśli cię dzieci do wnuków nie dopuszcza, to będzie kolejny dowód na to, ze sie
                                                    > nad nimi znecales w dzieciństwie. I postąpią slusznie ze wszech miar.

                                                    Jakie znecanie?
                                                    Dobra stara,sprawdzona kawaleryjska szkola.Krotko za uzde,a jak nie daja rady to troche popuszczac.
                                                  • fogito Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 04.09.14, 21:00
                                                    Sztuka generalnie jest cool. Rzeźby antyczne to nie tylko goli faceci.
                                                    Ja nie zaluje pieniędzy na edukacje dziecka. Syn lubi grac na pianinie i to jest najważniejsze.

                                                    Traktujesz dzieci jak psy do tresury. I z pewnością odplaca ci pieknym za nadobne.
                                                  • hankam Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 04.09.14, 07:38

                                                    I 10-latek jest zainteresowany malarstwem,sytuacja na Ukrainie itp.?


                                                    Tak, wyobraź sobie, że tak.
                                                    Dzieci lubią zwiedzać galerie i zabytki - dopóki się w nich tej ciekawości nie zabije.

                                                    Moje dziesięcioletnie dziecko pytało na przykład, o co chodzi z aborcją. Wytłumaczyłam jej, przedstawiłam jej różne spojrzenia na tę sprawę i wtedy wyrazilo swoją opinię. Na tym polega wysłuchiwanie dziecka, a nie na narzucaniu swego zdania.
                                                    Dziecko trzeba nauczyć myśleć i argumentować, a nie narzucać mu swoje zdanie. czasem narzucanie jest konieczne, ale częściej nie jest. To ty masz ocenić, kiedy dziecko pogubiło się całkowicie i trzeba wkroczyć i interweniować, a nie z góry zakłądać, że ono nigdy nic nie wymyśli. Bo jak będzie miało dwadzieścia parę lat, to już na tę naukę będzie za późno.
                                                  • maksimum Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 04.09.14, 16:51
                                                    hankam napisała:

                                                    > To ty masz ocenić, kied
                                                    > y dziecko pogubiło się całkowicie i trzeba wkroczyć i interweniować, a nie z gó
                                                    > ry zakłądać, że ono nigdy nic nie wymyśli.

                                                    Tak wlasnie jest,bo jak jest w szkole,to tam musi samodzielnie myslec i za to jest oceniany.

                                                    > Bo jak będzie miało dwadzieścia parę lat, to już na tę naukę będzie za późno.

                                                    Na nauke nigdy nie jest za pozno,a jesli tak twierdzisz to moze chcesz potwierdzic teorie,ze w twoim wieku nie jestes w stanie niczego ode mnie sie nauczyc.
                                                  • fogito Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 04.09.14, 17:10
                                                    Od ciebie sie mozna jedynie nauczyc jak wytresować dziecko, które nas w przyszłości ugryzie.
                                                  • maksimum Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 04.09.14, 18:50
                                                    fogito napisała:

                                                    > Od ciebie sie mozna jedynie nauczyc jak wytresować dziecko, które nas w przyszł
                                                    > ości ugryzie.

                                                    A co ty z tym gryzieniem?
                                                    Dobrze wytresowany pies nie gryzie,chyba ze ma odchylki psychiczne.Tak samo jest z ludzmi.
                                                    Dobrze wychowane dziecko pomaga rodzicom,a szkodza tylko niedorozwoje.
                                                  • hankam Gryzienie 04.09.14, 19:12
                                                    Z tym gryzieniem to jest tak, że samce alfa zawsze kończą zagryzione przez młodsze osobniki.
                                                    Wystarczy, że trochę się zestarzeją i osłabną.
                                                    Ty się uważasz za samca alfa, n'est ce pas?
                                                  • jotde3 Re: Gryzienie 06.09.14, 13:04
                                                    Hankam ,proste analogie nie zawsze sa adekwatne, u ludzi potomstwo walczy o swoje ale potem przed zagryzieniem samca alfa odchodzi tworzyc swoje stadlo . pozatym maksio nie gryzl, nie bil a jedynie namawial i nagradzal .
                                                  • maksimum Re: Gryzienie 06.09.14, 15:54
                                                    jotde3 napisał:

                                                    > Hankam ,proste analogie nie zawsze sa adekwatne, u ludzi potomstwo walczy o swo
                                                    > je ale potem przed zagryzieniem samca alfa odchodzi tworzyc swoje stadlo .

                                                    Ona opisuje stosunki czysto wschodnio europejskie.
                                                    Wiadomo,ze jak sie republiki od Rosji odlaczaly to musialo sie to konczyc wojenka,bo glupie ludzie bez bicia niczego nie rozumieja.

                                                    > poza tym maksio nie gryzl, nie bil a jedynie namawial i nagradzal .

                                                    To jest amerykanska metoda,ktora jest obca mentalnosci wschodniej.
                                                  • fogito Re: Gryzienie 06.09.14, 17:36
                                                    Mam spore wątpliwości, czy nie bil. To Polak cala gębą. Na pewno zastraszal i szantazowal.
                                                  • fogito Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 04.09.14, 21:08
                                                    Maksiu, nie chce cię martwic, ale to ty masz odchylki psychiczne, wiec marne szanse, ze dobrze dzieci wychowales. Z tego co piszesz na 100% ich nie wychowales tylko zastraszyles.
                                                  • hankam Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 04.09.14, 19:07
                                                    Na naukę samodzielnego myślenia w wieku dwudziestu paru lat jest za późno, maksiu. I to, niestety, twoim dzieciom grozi.
                                                    Na szczęście to nie moje dzieci.
                                        • tinywee Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 31.08.14, 23:19
                                          Azjo, napisałaś (jakiś czas temu):

                                          Zeżarło mi kawałek posta więc jasno i klarownie dopiszę by Max nie mówił, że przeskakiwania klas nie ma nawet a Ameryce, że moje dziecię lat 12 i ciut rozwiązało test przysłany przez szkołę:
                                          - (można było korzystać z książek i czego się chciało, ale jak by ktoś zaczął szukać odpowiedzi to by nie zdążył bo pytań było 40 a minut 30)
                                          - napisało wypracowanie o sobie o tym co lubi i jakie jest
                                          - przedstawiło dyplomy ( chociaż wyczytałam na tym forum, że w Ameryce olimpiady są bez znaczenia)
                                          - opinię nauczyciela wiodącego ( odpowiednika polskiego wychowawcy)
                                          - kilka kwitków z działalności około szkolnej

                                          I dostaliśmy mail, że miło będzie widzieć nasze dziecko w klasie 8 ...


                                          To będziecie mieli zagwozdkę pewnie, co wybrać.

                                          Się nie dziwię, że takie ruchy (jak u Was, 6-8) są możliwe, bo to – jak czytam - kraj, w którym można szkołę średnią skończyć w wieku lat 11, doktorat rozpocząć mając lat 14, a złożyć – w wieku lat 20. Nie wiem co prawda dokładnie po co, ale można.

                                          Co do olimpiady, aczkolwiek to próba zdecydowanie zbyt mała do wysuwania daleko idących wniosków, ale mogę powiedzieć, że z sześciu osób, o których wiem, że dostały się do Bluszczy, trzy miały jakieś olimpiady a jedna międzynarodowy konkurs zespołowy. Wszyscy po publicznym liceum.


                                          I jeszcze przy okazji 2100 z SATa - to świetny wynik niewątpliwie (96 percentyl).

                                          Natomiast bez namysłu przychodzą mi do głowy co najmniej trzy (inne) osoby, które uzyskały lepszy wynik, chodząc do polskiego państwowego liceum (pisząc go rzecz jasna w drugiej klasie LO). Aha, i z tego, co wiem, dla żadnej z nich angielski nie jest pierwszym językiem.

                                          To tak na marginesie.

                                          Na drugim marginesie mogę dodać, że – patrząc dookoła – nie jest takie oczywiste, że zdolny (lub bardzo zdolny) i ogarnięty człowiek w wieku lat 17-18 musi wiedzieć, co chce robić po maturze. Bo może mieć zbyt rozległe a w miarę równorzędne zainteresowania.

                                          Wówczas – słyszałam – sporo delikwentów wybiera ekonomię i takietam…

                                          PS. Azjo, czy planujesz kontynuować swój blog? (osobiście bym chętnie zaglądała smile )

                                          • maksimum Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 01.09.14, 00:57
                                            tinywee napisała:

                                            > I dostaliśmy mail, że miło będzie widzieć nasze dziecko w klasie 8 ...[/i]
                                            >
                                            > To będziecie mieli zagwozdkę pewnie, co wybrać.
                                            >
                                            > Się nie dziwię, że takie ruchy (jak u Was, 6-8) są możliwe,

                                            Sa mozliwe,ale nie sa wskazane.
                                            Moja corka,gdy zaczynala podstawowke,byla o 2 poziomy wyzej niz reszta klasy,wiec zagadalem do nauczycielki czy nie przesunac jej o rok wyzej.
                                            Nauczycielka mnie wyjasnila ,ze sa programy dla dzieci specjalnie uzdolnionych,tylko,ze .....trzeba przejsc egzamin by sie tam dostac.
                                            Jedna albo max dwie osoby najlepsze z klasy byly wybierane do tego specjalnego programu.
                                            W sumie bylo ich 60 w dystrykcie a nowa klasa miala miec 20 sztuk.
                                            Corka przez egzamin przeszla i znalazla sie w tej specjalnej klasie i byla tam przez cala podstawowke.
                                            Tylko polowa dzieci z tej klasy zdala do IS-187,czyli tego najlepszego gimnazjum w USA,a reszta sie w miedzyczasie wykruszyla,bo byli to np early bloomers,ktorzy w 1-2 klasie byli dobrzy ale juz w 5 niebardzo.
                                            Caly czas pisze o NYC-gdzie jest ogromna konkurencja.
                                            Calkiem inaczej sprawy wygladaja na prowincji-bo tam jak sie dzieciak wybija to praktycznie nie ma z kim konkurowac i wtedy zostaje przeniesienie go do wyzszej klasy.
                                            Problem zaczyna sie ze studiami,bo SAT dla wszystkich jest takie samo i 1,5 mln dzieciakow je pisze. No wiec jak dzieciak jest rok mlodszy od reszty,to i SAT gorzej napisze i na gorsza uczelnie sie dostanie.
                                            Na Harvard z tego 1,5 mln uczniow dostanie sie tylko 4,000. czyli kazde 100 pkt na SAT sie liczy.
                                            Na jakas pomniejsza i nieznana uczelnie mozna sie dostac w wieku 15-16 lat i studiowac jakis niszowy kierunek po ktorym pracy nie ma,ale normalnym ludziom nie o to chodzi.
                                            Chodzi o to by byc na najlepszej uczelni i studiowac wziete kierunki.

                                            > bo to – jak czytam - kraj, w którym można szkołę średnią skończyć w wieku lat 11, doktorat r
                                            > ozpocząć mając lat 14, a złożyć – w wieku lat 20. Nie wiem co prawda dokł
                                            > adnie po co, ale można.

                                            To sie robi dla pobicia rekordow,ale nikt o tych ludziach nie slyszy po skonczeniu uczelni.

                                            > I jeszcze przy okazji 2100 z SATa - to świetny wynik niewątpliwie (96 percentyl).

                                            To bylo rok temu czyli miala 16 lat i poszla bez przygotowania bo ona jest troche zwariowana.
                                            Srednia krajowa jest 1.500 pkt.
                                            Syn zaczal od 1.900 a skonczyl na 2.200.

                                            > Natomiast bez namysłu przychodzą mi do głowy co najmniej trzy (inne) osoby, któ
                                            > re uzyskały lepszy wynik, chodząc do polskiego państwowego liceum (pisząc go rz
                                            > ecz jasna w drugiej klasie LO). Aha, i z tego, co wiem, dla żadnej z ni
                                            > ch angielski nie jest pierwszym językiem.

                                            Kwestia angielskiego jest o tyle drugorzedna,ze najwazniejsze jest logiczne myslenie i jak sie go ma w polskim to sie go ma i w angielskim.
                                            SAT nie jest bardzo trudny,ale trzeba go robic na spokojnie i z rozmyslem.
                                            Jak sie wedra emocje to juz jest po tescie.


                                            > Na drugim marginesie mogę dodać, że – patrząc dookoła – nie jest ta
                                            > kie oczywiste, że zdolny (lub bardzo zdolny) i ogarnięty człowiek w wieku lat 1
                                            > 7-18 musi wiedzieć, co chce robić po maturze. Bo może mieć zbyt rozległe a w mi
                                            > arę równorzędne zainteresowania.

                                            Szczegolnie dla osob bardzo zdolnych jest to problem ,bo sa uzdolnieni wielokierunkowo.

                                            > Wówczas – słyszałam – sporo delikwentów wybiera ekonomię i takietam

                                            Ci bez pomyslu na zycie wybieraja ekonomie,administracje i zarzadzanie.
                                            • fogito Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 01.09.14, 06:55
                                              "nauczycielka mnie wyjaśniła" :-o tak źle to nawet wiejskie ziomale w Polsce nie "gadajom". MI wyjaśniła na litość boską! Kiedy ty sie w końcu nauczysz poprawnie wyslawiac. Twoje dzieciaki tez po chlopskiemu polskiemu mowia?
                                              • zgagusia Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 01.09.14, 10:02
                                                fogito napisała:

                                                > "nauczycielka mnie wyjaśniła" :-o tak źle to nawet wiejskie ziomale w Polsce ni
                                                > e "gadajom". MI wyjaśniła na litość boską! Kiedy ty sie w końcu nauczysz popraw
                                                > nie wyslawiac. Twoje dzieciaki tez po chlopskiemu polskiemu mowia?

                                                ee, jego dzieciaki nie mowia bo zupelnie nie maja do kogo - do rodzicow musza po angielsku sie zwracac
                                                • fogito Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 01.09.14, 12:31
                                                  Wiem, ze nie są dwujezyczni, ale moze chociaz parę zdan umieją.
                                                • hankam Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 01.09.14, 22:53
                                                  Od czasu, kiedy makś grazuje po forum, czyli od dobrych kilku lat dobre dusze próbują mu wyjaśnić zasady używania zaimków "mi" i "mnie", niestety, bezkutecznie. Makś zawsze używa je na swój podwarszawski sposób. Trudno, ja już się pogodziłam i nawet przyzwyczaiłam, kaleczenie języka polskiego to jego znak rozpoznawczy, tak jak obrażanie rozmówców.
                                              • maksimum Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 01.09.14, 15:22
                                                fogito napisała:

                                                > "nauczycielka mnie wyjaśniła" :-o tak źle to nawet wiejskie ziomale w Polsce ni
                                                > e "gadajom". MI wyjaśniła na litość boską! Kiedy ty sie w końcu nauczysz popraw
                                                > nie wyslawiac. Twoje dzieciaki tez po chlopskiemu polskiemu mowia?

                                                Jak ja bylem w Polsce to mowilo sie mnie,a tylko wiocha mowila mi,ale pozniej wiocha pojechala do miast i stala sie inteligencja wielkich miast glosujaca na PO i ustanowila ze od teraz mi jest oficjalne a burzuazyjne mnie odchodzi do lamusa.
                                                Wiocha natarla na miasta gdy wytworzyla sie proznia spowodowana emigracja ludzi z miast na zachod i teraz emigracja mowi poprawnym polskim,a "inteligencja wielkich miast" mowi wsiowo.
                                                Gdy tylko wracam do Warszawy to od razu slysze to wsiowe zaciaganie i oni sie dziwia,ze ja musze byc z zagranicy bo inaczej mowie.
                                                • fogito Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 01.09.14, 17:42
                                                  Widocznie pochodzisz z wiochy, skoro tak się nauczyłeś mówić. Nigdy nie była to poprawna forma. Jak to się mówi mozna z wiochy wyjechać, ale słoma z butów dalej ci wystaje.
                                                • mokotowianka1 Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 02.09.14, 09:35
                                                  Biedny idioto bez obycia.
                                                  Profesor Miodek wyjaśnia

                                                  Przecież jestem przekonany, że co najmniej połowa rodaków zżymających się na przytoczone na początku zdania z przyimkiem dla, nadużywanym w tamtym regionie niewątpliwie pod wpływem języków ruskich, poprawiłaby je na syntagmy "mi się to należy" i "mi to nie przeszkadza"!!! A ja, kiedy je słyszę, dostaję gęsiej skórki i wyzywam rodaków od bezsłuchowców. No bo jak można nie słyszeć, że krótkie zaimki mi, ci, cię, go, mu same dla siebie akcentu zyskać nie mogą, że tworzą jeden zestrój z wyrazami poprzedzającymi: PO-daj mi, DA-ję ci, KO-cham cię, WI-dzę go, U-faj mu (a nie: "po-DAJ-mi", "da-JĘ-ci", "ko-CHAM-cię", "wi-DZĘ-go, "u-FAJ-mu"), więc skoro pierwszy wyraz w zdaniu jest zawsze pod przyciskiem, to nie można w tym miejscu kłaść form ex definitione bezakcentowych! Ponieważ historycznie ruchome końcówki czasu przeszłego -m, -ś, -śmy, -ście (ja to zrobiłem - jam to zrobił, ty to zobaczyłeś - tyś to zobaczył, dobrze zagraliśmy - dobrześmy zagrali, ładnie zaśpiewaliście - ładnieście zaśpiewali) stają się coraz bardziej zrośnięte z czasownikami (w 1. osobie liczby poj. to się już właściwie dokonało; kto dziś jeszcze używa konstrukcji typu jam to zrobił?!), rodacy także coraz częściej nie wyczuwają, że w pierwszej i drugiej osobie liczby mnogiej mają one identyczny status jak zaimki mi, ci, cię, go, mu, czyli też nie decydują o miejscu akcentu, ale tworzą jeden zestrój z formą poprzedzającą: za-GRA-li-śmy, zro-BI-li-śmy, za-śpie-WA-li-ście, prze-czy-TA-li-ście. Niestety, i w ustach elit, i najmłodszych użytkowników polszczyzny są to często brzmienia "za-gra-LI-śmy", "zro-bi-LI-śmy", "za-śpie-wa-LI-ście", "prze-czy-ta-LI-ście".

                                                  • maksimum Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 02.09.14, 14:42
                                                    mokotowianka1 napisała:

                                                    >No bo jak można nie słyszeć, że krótki
                                                    > e zaimki mi, ci, cię, go, mu same dla siebie akcentu zyskać nie mogą, że tworzą
                                                    > jeden zestrój z wyrazami poprzedzającymi: PO-daj mi, DA-ję ci, KO-cham cię, WI
                                                    > -dzę go, U-faj mu (a nie: "po-DAJ-mi", "da-JĘ-ci", "ko-CHAM-cię", "wi-DZĘ-go, "
                                                    > u-FAJ-mu"), więc skoro pierwszy wyraz w zdaniu jest zawsze pod przyciskiem, to
                                                    > nie można w tym miejscu kłaść form ex definitione bezakcentowych!
                                                    -------------
                                                    No wlasnie tlumacze to sloikom a one ani w zab.
                                            • zgagusia Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 01.09.14, 10:00
                                              maksimum napisał:
                                              > Chodzi o to by byc na najlepszej uczelni i studiowac wziete kierunki.

                                              no to na jakim wzietym kierunku jest teraz twoj syn? chyba sie nie wstydzisz napisac?
                                              • fogito Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 01.09.14, 12:29
                                                On nie napisze, bo pewnie nie ma sie czym chwalić.
                                                • zgagusia Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 01.09.14, 12:39
                                                  no ale przez lata max pisał ze kazdy kto tego typu informacji nie chce podac to po prostu sie wstydzi swojego dziecka big_grin W przeciwienstwie wlasnie do maxia, ktory upubliczniał nie tylko dane osobowe swoich dzieci, adresy ich szkol, ale tez wszelakie wyniki klasowek, testow, meczow tenisowych czy nawet opinie nauczycieli szkolnych na temat swoich pociech big_grin No wiec teraz ten tajemniczy 'wziety' kierunek studiow na ktory rzekomo przeszedl jego syn z tego pielegniarstwa ani chybi jeszcze berdziej obciachowy jest wink
                                              • maksimum Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 01.09.14, 15:24
                                                zgagusia napisała:


                                                > no to na jakim wzietym kierunku jest teraz twoj syn? chyba sie nie wstydzisz napisac?

                                                Oczywiscie ze sie nie wstydze.
                                                • jotde3 Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 01.09.14, 16:34
                                                  To na co czekasz, pisz .
                                                  • fogito Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 01.09.14, 17:44
                                                    Zastanawia się co wymyśleć, żeby jakoś z tego wybrnąć.
                                                  • hankam Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 01.09.14, 22:49
                                                    Zwlaszcza, że można to sprawdzić.
                                                • fogito Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 01.09.14, 17:43
                                                  big_grin ależ wstydzisz się na bank
                                                • hankam Ci na pewno nie mają się czego wstydzić: 01.09.14, 23:19
                                                  Agata Foryciarz
                                                  Agnieszka Zarówna
                                                  Oskar Kocol
                                                  • hankam Re: Ci na pewno nie mają się czego wstydzić: 01.09.14, 23:21
                                                    Agata
                                                    Foryciarz
                                                    raz jeszcze, bo się źle wkleiła. smile
                                                  • maksimum Re: Ci na pewno nie mają się czego wstydzić: 02.09.14, 04:24
                                                    hankam napisała:

                                                    > Agata Foryciarz
                                                    > Agnieszka Zarówna
                                                    > Oskar Kocol
                                                    >

                                                    Ty to jednak jestes wsiowa baba!!
                                                    Oni nie dostali sie wprost z polskich szkol na Harvard!!!

                                                    www.uwc.org.pl/o-nas_relacje_dulwich-college.htm

                                                    Po skonczeniu szkoly w Polsce spedzili dwa lata na uczelni w UK i ..dopiero wtedy jakos wepchnieto ich na Harvard za zaslugi w rozglaszaniu dobrego imienia tej uczelni.
                                                    Oczywiscie nikt tu w USA o nich nie pisze,wiec pewno ciagna sie w ogonku skromnie.
                                                  • maksimum Re: Ci na pewno nie mają się czego wstydzić: 02.09.14, 04:30
                                                    Agata Foryciarz pisze o szkolach prywatnych w USA:

                                                    naukazagranica.pl/USA_liceum.html
                                                    Sa 4 poziomy nauczania,czyli tyle samo ile niemal w kazdej szkole publicznej w NYC.
                                                  • maksimum Agata Foryciarz. 02.09.14, 04:37
                                                    www.ivypoland.pl/pl/o-fundacji,nasi-ochotnicy.html
                                                    Skonczyla szkole w Polsce,pozniej rok w amerykanskim liceum a pozniej w nagrode Harvard.

                                                    Nie ma mowy,zeby po polskim liceum zdac bezposrednio na Harvard bo roznica poziomow jest za duza.

                                                    Poza tym wszyscy oni byli uczestnikami "Drogi na Harvard" czyli dostali sie tam nie za stopnie ale w nagrode za udzial w konkursie.
                                                  • maksimum Jakub Florkiewicz. 02.09.14, 04:40

                                                    Jakub Florkiewicz
                                                    Od września 2016 student Harvard Business School MBA (Class of 2018). Pracował już m.in. dla McKinsey oraz Kancelarii Premiera. Laureat drugiej edycji Drogi na Harvard. Twórca programów międzynarodowych takich jak Emerging Markets Business Summit oraz Chinese-European Partnership for Development. Wykształcenie zdobywał na SGH, London School of Economics, Hong Kong UST oraz Rotterdam School of Management. Prywatnie instruktor windsurfingu i miłośnik podróży.
                                                    --------------
                                                    Policz ile on uczelni skonczyl zanim dostal sie na Harvard i to w nagrode za udzial w konkursie "Droga na Harvard".

                                                    Pokaz mnie JEDNEGO polskiego 18 latka,ktory po polskim liceum dostaje sie na Harvard.
                                                    Kaktus ci na dloni wyrosnie zanim takiego znajdziesz.
                                                  • fogito Re: Jakub Florkiewicz. 02.09.14, 06:48
                                                    No cóż. Twój syneczek po najlepszym amerykanskim liceum sie na Harvard nie dostal. Pewnie teraz studiuje bibliotekoznawstwo. Ale spoks wszystko jest dla ludzi. Wyszedles z wioski, ale wioska z ciebie nie wyszla. Nikt cię w domu kultury nie nauczyl i z pewnością ty sam nie jestes w stanie dzieciom jej przekazać, bo jej nie masz. Żółć ci mozg zalewa, a owi mlodzi na Harvardzie smile I twoja zawiść ich karierze nie zagrozi.
                                                  • zgagusia Re: Jakub Florkiewicz. 02.09.14, 08:53
                                                    > Pokaz mnie JEDNEGO polskiego 18 latka,ktory po polskim liceum dostaje sie na Ha
                                                    > rvard.
                                                    > Kaktus ci na dloni wyrosnie zanim takiego znajdziesz.

                                                    Najstarsza corka jednej z forumek, ktora kiedys tu z toba dyskutowala dostala sie... nie, nie na Harvard, bo ona scisly kierunek studiuje, wiec na Harvardzie nie miala by czego szukac big_grin Bezposrednio po polskim liceum, zdala te wszystkie testy SAT, odbyla rozmowe rekrutacyjna i zostala przyjeta na uczelnie na ktorej wybrany przez nia kierunek byl we wrzucanych tu przez ciebie rankingach nr 1 na swiecie, co wszystkie sprawdzalysmy tongue_out Scisly kierunek, czujesz? fizyka, chemia, matematyka, biologia - te klimaty, a nie pielegniarstwo czy bibliotekoznastwo. Dostala sie na uczelnie ktora odrzucila twojego syna, na kierunek o ktorym on nawet nie mogl marzyc, bo za dobry w te klocki (przedmioty scisle) to on nie byl. I nie rozmawiala z rodzina w domu po angielsku, chociaz, no dobra, jej mama uczy angielskiego, ojej wink
                                                  • maksimum Re: Jakub Florkiewicz. 02.09.14, 14:14
                                                    zgagusia napisała:

                                                    > Najstarsza corka jednej z forumek, ktora kiedys tu z toba dyskutowala dostala
                                                    > sie... nie, nie na Harvard, bo ona scisly kierunek studiuje, wiec na Harvardzie
                                                    > nie miala by czego szukac big_grin Bezposrednio po polskim liceum, zdala te wszystki
                                                    > e testy SAT, odbyla rozmowe rekrutacyjna i zostala przyjeta na uczelnie na ktor
                                                    > ej wybrany przez nia kierunek byl we wrzucanych tu przez ciebie rankingach nr 1
                                                    > na swiecie, co wszystkie sprawdzalysmy tongue_out Scisly kierunek, czujesz? fizyka, ch
                                                    > emia, matematyka, biologia - te klimaty, a nie pielegniarstwo czy bibliotekoznastwo.

                                                    Moje dzieci sa dobre z przedmiotow scislych,mimo ze studiowanie w tym kierunku ich nie interesuje.

                                                    > Dostala sie na uczelnie ktora odrzucila twojego syna, na kierunek o ktory
                                                    > m on nawet nie mogl marzyc, bo za dobry w te klocki (przedmioty scisle) to on nie byl.

                                                    Moj syn nie umiegal sie o przyjecie na uczelnie techniczne,bo on chce studiowa medycyne.
                                                    By dostac sie na uczelnie medyczna to trzeba byc bardzo dobrym z fizyki,chemii,biologii itd.

                                                    No i co sie stalo z ta geniuszka po skonczeniu uczelni amerykanskiej?
                                                    Bo jesli chodzi np o Princeton,to syn nie chcial tam studiowac a jego kolega z liceum dostal sie tam majac tylko 2.100 z SAT. Cale wakacje grali razem w tenisa.
                                                  • hankam Re: Jakub Florkiewicz. 02.09.14, 17:08
                                                    > Moj syn nie umiegal sie o przyjecie na uczelnie techniczne,bo on chce studiowa
                                                    > medycyne.


                                                    Nie, to ty chcesz, żeby studiował medycynę.

                                                    Swoją drogą, spuściłeś z tonu. Swego czasu miał być następcą Nadala.
                                                  • hankam Droga na Harvard 02.09.14, 10:16
                                                    Droga na Harvard jest konkursem organizowanym przez stowarzyszenie polskich harwardczyków (tak, są tacy) i nagrodą w konkursie NIE SĄ STUDIA NA HARVARDZIE.
                                                    Nagrodą w konkursie jest tygodniowy wyjazd do Bostonu, zwiedzanie uniwersytetu, poznawanie uczelni i kadry. Z przyjmowaniem na uczelnię nie ma nic wspólnego. To rodzaj promocji zainteresowania studiami na najlepszych uczelniach wśród polskiej młodziezy.
                                                    Czy naprawdę sobie, biedaku, wyobrażasz, że taka uczelnia jak Harvard może sobie pozwolić na przyjmowanie ludzi w nagrode za zwycięstwo w polskim konkursie? LOL. Przecież nawet "najlepsze licea" w Stanach tego nie robią.

                                                    Jakie ma znaczenie to, że ktoś chodził przez rok do amerykanskiego liceum? Twoje dzieci chodziły przez całe życie do amerykańskch szkół i się nie dostały.
                                                    Jeśli ktoś zdaje na prawo, business czy medycynę, to jak sam wiesz, nie może zdawać bezpośrednio po liceum, tylko najpierw musi skończyć studia przygotowawcze, idiotyczne jest zatem robienie z tego zarzutu.

                                                    Strasznie się zdenerwowałeś. big_grin

                                                  • hankam Re: Droga na Harvard 06.09.14, 08:22
                                                    Droga na Harvard prowadzi też czasem na NYU.
                                                    Albo do Szanghaju.
                                                    Albo do NYU w Sznanghaju. wink
                                                    www.facebook.com/DroganaHarvard/photos/a.10150148986808694.330597.389637953693/10152775037993694/?type=1&theater
                                                  • maksimum Re: Droga na Harvard 06.09.14, 15:51
                                                    www.nyu.edu/about/news-publications/news/2014/04/07/nyu-receives-over-52-000-freshman-applications-to-its-global-net.html
                                                    "New York University received a record 52,727 applications from young men and women seeking admission to a spot in the freshman class on an NYU campus. NYU has degree-granting campuses in New York, Abu Dhabi, and Shanghai,"

                                                    Mysle ze w Szanghaiu jest 5x taniej niz w NYC,gdzie jeden rok kosztuje ponad 43 tys doll +akademik+jedzenie+ksiazki.
                                                  • azjaodkuchni Re: Droga na Harvard 06.09.14, 17:51
                                                    Mysle ze w Szanghaiu jest 5x taniej niz w NYC,gdzie jeden rok kosztuje ponad 43
                                                    > tys doll +akademik+jedzenie+ksiazki.

                                                    Myślę, że się mylisz mit taniej Azji upadł już dawno temu, a w Szanghaju ceny mieszkań są astronomiczne.
                                                  • hankam Re: Ci na pewno nie mają się czego wstydzić: 02.09.14, 10:31
                                                    Twoja wściekłość naprawdę cię kompromituje.

                                                    Droga na Harvard nie jest rekrutacją na Harvard.
                                                    Harvard przyjmuje kogoś wepchniętego przez angielskie uczelnię w nagrodę za coś? LOL.
                                                    Wymienieni studenci Harvardu dostali się tam no po LSE, znakomitej uczelni, na którą nie dostaje się tak od tak, bo się komus podoba. Po prostu byli świetni.
                                                    Agata Foryciak - rok w liceum w Stanach? No i co z tego? Musiała prawdopodobnie zdać SAT, jeśli tego wcześniej nie zrobiła. Wbrew pozorom SAT nie jest tak łatwo zdać w Polsce mając na głowie liceum i maturę. Przypominam ci letnie szkoły twojego Maćka, przygotowania, kucie, piłowanie, wielokrotne podchodzenie - i to wszystko w systemie, który do SATu przygotowuje i w którym SAT jest normą, a nie ponadstandardowym obowiązkiem.

                                                    Na koniec przypominam Ci, że Twoje dziecko nie dostało się na Harvard po podobno znakomitym liceum i najlepszym w kosmosie gimnazjum. Nędza.

                                                    Ech, zawiść to taka typowa polska cecha. Tyle lat na bruklynie i nadal rwagujesz jak w tej anegdocie o szewcu z Podlasia, który się powiesił, bo kanonik z Poznania biskupem został. smile
                                                  • fogito Re: Ci na pewno nie mają się czego wstydzić: 02.09.14, 11:11
                                                    Oj nieladnie sie tak znęcać. Toć on pozabija te swoje dzieci z wscieklosci. A przecież nie wina dzieciaków, ze geny po ojcu odziedziczyly.
                                                  • hankam Zgagusia 02.09.14, 11:15
                                                    Napisałam do Ciebie na gazetowy.
                                                    Fogito, uśmiałam się.
                                                  • azjaodkuchni Kończ waść, wstydu oszczędź 02.09.14, 14:55
                                                    Maks imponuje mi Twoje zaangażowanie w sprawy dzieci. Wszak gdy moje dziecko zaczynało pierwszą klasę ( jeszcze w Pl) ledwo kojarzyłam imiona koleżanek, ale szalenie drażni mnie deprecjonowanie osiągnięć innych dzieciaków ( zwłaszcza tych uczących się poza NYC) ...
                                                    Zakładasz nie wiem na jakiej podstawie, że szkoła która chce przyjąć moje dziecko jest słaba, że w PL jest niski poziom edukacji, nazywasz mniej zdolne dzieci przymułami i
                                                    piszesz, że laureaci konkursu Droga na Harvard ciągną się w ogonie.

                                                    Skąd niby masz info, że polscy stypendyści sobie nie radzą? Piszesz, że prasa amerykańska nie pisze o laureatach drogi na Harvard ale sam wiesz, że ta uczelnia ma parę tysięcy studentów, którzy nie mają ochoty udzielać wywiadu przy byle pierdnięciu. Nie każdy jest ekshibicjonistą i może wspomniani wolą uczyć się w spokoju.

                                                    Piszesz jakie to szkoły poza Usa są do dupy, ale nie masz świadomości, ze gdyby Twoje dzieci ( w których zdolności nie wątpię) przeniosły się do Singapuru, Anglii czy Australii to potrzebowałby czasu na wyrównanie różnicy programowej, a przecież to kraje anglojęzyczne... Edukacja w każdym kraju jest uwarunkowana kulturowo i dopiero gdy zmieniasz system to jesteś w stanie to zobaczyć. Tematy omawiane dokładnie w jednym systemie w innym mogą być pominięte i odwrotnie. Nie dziw się więc, że dzieciaki z innego systemu są ciut starsze. ( W sumie czym jest jeden rok w całym życiu?).
                                                    Jeśli nie wierzysz jak mocno postrzeganie świata zależy od kultury w jakiej się wychowaliśmy obejrzyj sobie koreańską dramę ( lub pokaż dzieciakom polskie komedie: Miś, Przepraszam czy biją i Alternatywy). Zaręczam, że niewiele zrozumieją nawet jeśli puścisz im wersję z angielskimi napisami.

                                                    W przypadku polskich dzieciaków studiujących za granicą nie bez znaczenia jest język. Jeśli zapomniałeś to przypominam, że w w PL szkoły prowadzone są po polsku i dla owych dzieciaków pisanie nawet pisanie eseju po angielsku to pisanie eseju w języku obcym. Jeśli esej ma być dobry dzieciaki muszą być dwujęzyczne, a sam wiesz jak cholernie trudno jest utrzymać dwujęzyczność.

                                                    Ja chętnie poczytam o Twoim doświadczaniach, ale deprecjonowanie innych i dopie...ć sobie daruj, bo zamiast być partnerem w dyskusji stajesz się osobą, którą trudno traktować poważnie.
                                                    --
                                                    azjaodkuchni.blogspot.sg/
                                                  • maksimum Re: Kończ waść, wstydu oszczędź 02.09.14, 17:18
                                                    azjaodkuchni napisała:

                                                    > Maks imponuje mi Twoje zaangażowanie w sprawy dzieci. Wszak gdy moje dziecko za
                                                    > czynało pierwszą klasę ( jeszcze w Pl) ledwo kojarzyłam imiona koleżanek, ale s
                                                    > zalenie drażni mnie deprecjonowanie osiągnięć innych dzieciaków ( zwłaszcza tyc
                                                    > h uczących się poza NYC) ...

                                                    Roznica miedzy NYC a prowincja jest taka,ze SREDNI poziom nauczania moze byc wyzszy nawet na amerykanskiej prowincji ale z powodu braku selekcji nie ma tam tak dobrych szkol jak w NYC. Z tych wyselekcjonowanych szkol korzystaja moje dzieci i to wszystko.

                                                    > Zakładasz nie wiem na jakiej podstawie, że szkoła która chce przyjąć moje dziec
                                                    > ko jest słaba, że w PL jest niski poziom edukacji, nazywasz mniej zdolne dzieci
                                                    > przymułami i piszesz, że laureaci konkursu Droga na Harvard ciągną się w ogonie.

                                                    Na prowincji nie moze byc dobrych szkol bo jest ograniczona selekcja.
                                                    Studenci zagraniczni sa rzeczywiscie w ogonie na najlepszych uczelniach amerykanskich i to nie jest zadna nowosc.

                                                    > Piszesz jakie to szkoły poza Usa są do dupy, ale nie masz świadomości, ze gdyby
                                                    > Twoje dzieci ( w których zdolności nie wątpię) przeniosły się do Singapuru, An
                                                    > glii czy Australii to potrzebowałby czasu na wyrównanie różnicy programowej, a
                                                    > przecież to kraje anglojęzyczne...

                                                    Mylisz dwie odrebne rzeczy.
                                                    Duzo zlych szkol jest w USA i NYC tak jak i na calym swiecie,ale moje dzieci do nich nie chodza.
                                                    Moje dzieci nie mialyby zadnych problemow w Singapurze,Anglii czy Australii,bo SREDNI poziom nauczania jest w USA najwyzszy i stad najlepsze uczelnie na swiecie sa wlasnie w USA.

                                                    > Nie dziw się więc, że dzieciaki z innego systemu są ciut starsze. ( W sumie czy
                                                    > m jest jeden rok w całym życiu?).

                                                    W wieku 60-70 lat jeden rok jest bez znaczenia ale dla 17 latkow,20-latek jest osoba stara.
                                                    W tym wieku jeden rok to baaaardzo duzo.

                                                    > Ja chętnie poczytam o Twoim doświadczaniach, ale deprecjonowanie innych i dopie
                                                    > ...ć sobie daruj, bo zamiast być partnerem w dyskusji stajesz się osobą, którą
                                                    > trudno traktować poważnie.
                                                    -----------
                                                    Testy PISA namieszaly wam w glowach,ze szkolnictwo w Polsce jest na takim samym poziomie jak w USA,a nikt sie nie zastanowil dlaczego w Polsce nie ma tak dobrych uczelni jak w USA mimo ze dzieci koncza szkole o 1-2 lata starsze.
                                                    Sredni poziom szkolnictwa w Polsce jest duzo nizszy niz sredni poziom nauczania w USA,za to w Polsce jest on wyzszy niz na Ukrainie.
                                                    Poziom nauczania jest adekwatny do poziomu GDP.
                                                  • fogito Re: Kończ waść, wstydu oszczędź 02.09.14, 18:07
                                                    Sredni poziom nauczania jest w Polsce wyższy niż w Stanach. Stany maja dobre uniwersytety, bo te potrzebuja mase pieniędzy na rozwój, a w Polsce brak im dofinansowania. I dlatego tak wiele polskich zdolnych dzieciaków studiuje poza krajem. Co oczywiscie kosztuje majatek.
                                                  • maksimum Re: Kończ waść, wstydu oszczędź 02.09.14, 18:57
                                                    fogito napisała:

                                                    > Sredni poziom nauczania jest w Polsce wyższy niż w Stanach.

                                                    No i to zdanie swiadczy wszystko o tobie i nie musisz sie wysilac na dalsze przedstawianie pogladow.

                                                    > Stany maja dobre uniwersytety,

                                                    Nie dobre,tylko najlepsze na swiecie uniwersytety.

                                                    > bo te potrzebuja mase pieniędzy na rozwój, a w Polsce brak im dofinansowania.

                                                    Ale Japonia,UK,Niemcy czy Australia maja pieniadze-wiec dlaczego tam nie powstaly?
                                                    Ty masz takie zasadnicze problemy z logicznym mysleniem,ze nie wiem jak mature zdalas?

                                                    > I dlatego tak wiele polskich zdolnych dzieciaków studiuje poza kraje
                                                    > m. Co oczywiscie kosztuje majatek.

                                                    Jak sie dobrze uczy to nic nie kosztuje.Kosztuje tylko slabeuszy.
                                                  • fogito Re: Kończ waść, wstydu oszczędź 02.09.14, 19:47
                                                    Ty zaś matury nie zdales wcale, bo niziutki poziom reprezentujesz.
                                                    W Europie tez są swietne Uniwersytety, ale ty pojęcia o nich nie masz.
                                                    Stypendia naukowe nie pokryją calego czesnego zagranicznego studenta.
                                                  • maksimum Re: Kończ waść, wstydu oszczędź 02.09.14, 20:40
                                                    fogito napisała:

                                                    > Stypendia naukowe nie pokryją calego czesnego zagranicznego studenta.

                                                    Straaasznie wonskie horyzonty myslowe masz.
                                                  • fogito Re: Kończ waść, wstydu oszczędź 02.09.14, 20:56
                                                    Nie. To ty masz wąskie, bo poza NY swiata nie widziales. Sorki jeszcze okolice Warszawy znasz.
                                                  • maksimum Re: Kończ waść, wstydu oszczędź 02.09.14, 21:12
                                                    fogito napisała:

                                                    > Nie. To ty masz wąskie, bo poza NY swiata nie widziales. Sorki jeszcze okolice
                                                    > Warszawy znasz.

                                                    Ja sie w Warszawie urodzilem,a ty tam jezdzilas wozem drabiniastym.
                                                  • fogito Re: Kończ waść, wstydu oszczędź 02.09.14, 22:11
                                                    U nas wozów drabiniastych nie bylo, ale moze w twojej wsi byly, bo ty w końcu starszawy jestes.
                                                  • srubokretka Re: Kończ waść, wstydu oszczędź 02.09.14, 23:23
                                                    > U nas wozów drabiniastych nie bylo, ale moze w twojej wsi byly, bo ty w końcu s
                                                    > tarszawy jestes.

                                                    Hehe nikt sie nie chce przyznac. U mnie byly i jak wyjezdzaly, to ja bylam pierwsza zeby na nich jezdzic. Nigdy nie bylam bardziej szczesliwa. Sczerze polecam.

                                                    Pierwszy raz widze, jak 2 warszawiakow o poziom swej wsiowosci sie bije smile Pozyczyc wam sztachet? ;D
                                                  • fogito Re: Kończ waść, wstydu oszczędź 02.09.14, 23:40
                                                    Ja nie jestem z W-wy tylko z bogatej wielkopolskiej wsi. Maks natomiast pochodzi z wioski podwarszawskiej. I jako starszy ma wiecej doswiadczenia z drabiniastymi wozami.
                                                  • maksimum Ozarow Maz. 03.09.14, 02:54
                                                    fogito napisała:

                                                    > Ja nie jestem z W-wy tylko z bogatej wielkopolskiej wsi.

                                                    Zaraz sie okaze,ze polowa rodziny ma korzenie niemieckie i dziadek w Wehrmacht'cie sluzyl.

                                                    > Maks natomiast pochodzi z wioski podwarszawskiej. I jako starszy ma wiecej doswiadczenia z >drabiniastymi wozami.

                                                    Maks urodzil sie w Warszawie a pozniej przeprowadzilismy sie do Ozarowa Maz. ktore jest pieknym miasteczkiem.

                                                    www.plywalnia.ozarow.maz.pl/
                                                    Szkola jest tam na ul.Szkolnej, straz na Strazackiej a stacja na ul Kolejowej.

                                                    Kapitulacja powstania Warszawskiego zostala podpisana w Ozarowie.

                                                    plaszcz-zabojcy.blogspot.com/2012/10/odcinek-468-akt-kapitulacji-powstania.html
                                                    Wlasnie tutaj:

                                                    pl.wikipedia.org/wiki/Dworek_Reicher%C3%B3w
                                                  • maksimum Re: Kończ waść, wstydu oszczędź 03.09.14, 02:15
                                                    srubokretka napisał:

                                                    > Hehe nikt sie nie chce przyznac. U mnie byly i jak wyjezdzaly, to ja bylam pier
                                                    > wsza zeby na nich jezdzic. Nigdy nie bylam bardziej szczesliwa. Sczerze polecam.

                                                    To bylo duuuzo lepsze niz jezdzenie na dinozaurach!!!
                                                    A juz najfajnie bylo jak sie ze wsi od mojego dziadka jechalo caaaalaa droge all the way az do targu w miasteczku!

                                                    > Pierwszy raz widze, jak 2 warszawiakow o poziom swej wsiowosci sie bije smile Pozy
                                                    > czyc wam sztachet? ;D

                                                    Ja ogrodzenie u mojego dziadka wlasnorecznie robilem i zostalo tam kilka sztuk.
                                                  • srubokretka Re: Kończ waść, wstydu oszczędź 03.09.14, 02:42
                                                    To bylo duuuzo lepsze niz jezdzenie na dinozaurach!!!
                                                    > A juz najfajnie bylo jak sie ze wsi od mojego dziadka jechalo caaaalaa droge al
                                                    > l the way az do targu w miasteczku!

                                                    Targowisk unikalam. Ludzi nie lubilam. Najprzyjemniej mi bylo sledzic bociany i wracac na wozie pelnym siana pachnacego mmmmm.


                                                    > Ja ogrodzenie u mojego dziadka wlasnorecznie robilem i zostalo tam kilka sztuk.

                                                    Co od gardzisz moja sztacheta??? Osz ty taki nie taki !! ;-P
                                                  • maksimum Re: Kończ waść, wstydu oszczędź 03.09.14, 03:25
                                                    srubokretka napisał:

                                                    > Targowisk unikalam. Ludzi nie lubilam.

                                                    Ja bylem malolatem a dziadek byl wazna persona w okolicy to poznawalem wszystko i wszystkich od najlepszej strony.

                                                    > Najprzyjemniej mi bylo sledzic bociany i
                                                    > wracac na wozie pelnym siana pachnacego mmmmm.

                                                    Moja siostra zlamala reke jak spadla z takiej fury siana.

                                                    Bociany siedzialy grzecznie na stodole a lubilem sie z nimi ganiac po lace obok sadzawki.
                                                    A jak ktoregos roku zalalo nam cala lake razem z sadzawka,to wtedy dopiero bylo plywanie.
                                                    Szybko sie roznioslo po wsi ze Warszawiacy nago lataja po lakach i sadzawkach.
                                                  • maksimum Re: Ci na pewno nie mają się czego wstydzić: 02.09.14, 14:38
                                                    hankam napisała:

                                                    > Twoja wściekłość naprawdę cię kompromituje.

                                                    To przeciez wy ujadacie jak wsciekle psy a ja probuje wam cokolwiek wyjasnic.

                                                    > Harvard przyjmuje kogoś wepchniętego przez angielskie uczelnię w nagrodę za coś
                                                    > ? LOL.

                                                    Tak.Wymagania dla tych spoza USA sa duzo nizsze niz dla Amerykanow.

                                                    > Wymienieni studenci Harvardu dostali się tam no po LSE, znakomitej uczelni, na
                                                    > którą nie dostaje się tak od tak, bo się komus podoba. Po prostu byli świetni.
                                                    > Agata Foryciak - rok w liceum w Stanach? No i co z tego? Musiała prawdopodobnie
                                                    > zdać SAT, jeśli tego wcześniej nie zrobiła. Wbrew pozorom SAT nie jest tak łat
                                                    > wo zdać w Polsce mając na głowie liceum i maturę. Przypominam ci letnie szkoły
                                                    > twojego Maćka, przygotowania, kucie, piłowanie, wielokrotne podchodzenie - i to
                                                    > wszystko w systemie, który do SATu przygotowuje i w którym SAT jest normą, a n
                                                    > ie ponadstandardowym obowiązkiem.

                                                    Licea w USA nie przygotowuja do SAT.Kazdy to robi we wlasnym zakresie.

                                                    Zapisujesz sie na SAT poprzez internet i idziesz na egzamin gdzie chcesz.
                                                    Zazwyczaj do najblizszej szkoly. SAT nie piszesz w swojej szkole,choc mozesz.

                                                    SAT w USA jest ponad standardowym obowiazkiem.

                                                    > Na koniec przypominam Ci, że Twoje dziecko nie dostało się na Harvard po podobn
                                                    > o znakomitym liceum i najlepszym w kosmosie gimnazjum. Nędza.

                                                    Nawet gdyby sie tam dostal,to by tam nie studiowal.
                                                    Najlepszy bedzie numer jak corka sie tam dostanie i nie pojedzie tam studiowac.

                                                    > Ech, zawiść to taka typowa polska cecha.

                                                    Wlasnie dlatego z Polski wyjechalem by nie miec z tym stycznosci,ale wy wszedzie ta swoja zawisc wcisniecie,w kazda dyskusje.
                                                    ----------
                                                    A to typowy przyklad:
                                                    Gdzie twoj syn studiuje?
                                                    hahaha ha ha
                                                    Zwykla polska zawisc polaczona z chamstwem.
                                                  • hankam Re: Ci na pewno nie mają się czego wstydzić: 02.09.14, 15:39
                                                    A to typowy przyklad:
                                                    Gdzie twoj syn studiuje?
                                                    hahaha ha ha
                                                    Zwykla polska zawisc polaczona z chamstwem.


                                                    To tylko skromny rewanż.
                                                    To ty w każdej dyskusji musisz nie tylko napisać, jakie twoje dzieci są geniane, lepsze od rówieśników itd. (a są ta normalne, zdolne dzieci, tyle, że dość zahukane) i jeszcze musisz dodać, jakie beznadziejne są nasze dzieci.
                                                    Jak twoim czegoś brakuje, to są late bloomers, jak nasze nie mają osiągnięć, to są beznadziejne to trzeciego pokolenia wstecz.
                                                    Smiejemy się z ciebie i twoich dzieci, bo jesteś wyjątkowo beznadziejnym przypadkiem prowincjonalnego zakompleksionego nienawistnika.
                                                    Śmieszny jest ten wyścig, do którego w charakterze koni wystawiasz swoje dzieci.
                                                    Jak chcesz się ścigać, to może sam stań w szranki.
                                                    Smieszna jest twoja bałwochwalcza wiara w rankingi (i manipulowanie nimi).
                                                    I śmieszne jest to, że myślisz, że jak będziesz innym wymyślał i ich obrażał, to sam się staniesz wspanialszy i mądrzejszy, a przynajmniej za takiego uchodził.
                                                    Jesteś pożałowania godny, ty i twoje przechwałki z nie swoich sukcesów.
                                                  • maksimum Re: Ci na pewno nie mają się czego wstydzić: 02.09.14, 17:26
                                                    hankam napisała:

                                                    > Jak twoim czegoś brakuje, to są late bloomers,

                                                    Bo sa late bloomers.

                                                    > Smiejemy się z ciebie i twoich dzieci, bo jesteś wyjątkowo beznadziejnym przypa
                                                    > dkiem prowincjonalnego zakompleksionego nienawistnika.

                                                    Wrecz odwrotnie.
                                                    Smiejecie sie ze mnie i moich dzieci,bo sami nie macie takich osiagniec i wg. polskiej tradycji lepszego trzeba zgnoic.

                                                    > Smieszna jest twoja bałwochwalcza wiara w rankingi (i manipulowanie nimi).

                                                    To jest zwykla statystyka i tego sie nie manipuluje.

                                                  • fogito Re: Ci na pewno nie mają się czego wstydzić: 02.09.14, 18:14
                                                    Ale ty nie jestes lepszy, wiec martwic sie nie musisz big_grin Tu nikt nikogo nie gnoi poza kilkoma samcami, którzy nie odnieśli w życiu sukcesu i dlatego próbują sie dowartościować na kobiecych forach. Z mizernym skutkiem rzecz jasna.
                                                    Jak na polskiego kierowcę autobusu w NY to masz bardzo rozbuchane ego.
                                                    Twoje dzieci nie maja żadnych specjalnych osiągnięć ale to moze sie zmienić jak sie urwą z lancucha. Czego serdecznie im zycze.
                                                  • hankam Re: Ci na pewno nie mają się czego wstydzić: 02.09.14, 18:17
                                                    No, chyba nie są late bloomers, skoro były w programie Delta.
                                                    Problem w tym, że zdolnych małych dzieci jest dużo, nie za wiele potem jest genialnych nastolatków.
                                                    Twoj syn niby był genialny jako dziecko, a teraz, na studiach nadal się dobrze zapowiada. A kiedy w końcu z tego zapowiadania się coś będzie? Bo miał być Bog wie kim, a na razie kształci się na pielęgniarza.

                                                    A swoją drogą, dlaczego uważasz, ze twoje są late bloomers, a inne nie?

                                                    > Wrecz odwrotnie.
                                                    > Smiejecie sie ze mnie i moich dzieci,bo sami nie macie takich osiagniec i wg. p
                                                    > olskiej tradycji lepszego trzeba zgnoic.


                                                    Nie jest dokładnie odwrotnie. Tot y dostajesz piany na pysku i próbujesz zgnoić każdego, kto ma jakiekolwiek osiągnięcia, małe, czy duże. Pamiętamy, jak za wszelką cenę próbowałeś umniejszyc sukces Zbyluta,i teraz robisz to samo. Niech no ktoś spróbuje napisać, że jego dziecko ma jakikolwiek sukces. Grzeczność wymagałaby, aby pogratulować, ty się zapluwasz udowadniając, że to żadne osiągnięcie.

                                                    > To jest zwykla statystyka i tego sie nie manipuluje.

                                                    Po pierwsze, błąd gramatyczny, ale do twoich błędów językowych już się przyzwyczaiłam.
                                                    Co do statystyki, to nie masz o niej zielonego pojęcia, mieszasz dane, pojęcia i metodologie i nawet nie jesteś w stanie pojąć, jak ci się łopatologicznie tłumaczy.
                                                  • maksimum Zbylut. 02.09.14, 19:29
                                                    hankam napisała:

                                                    > Pamiętamy, jak za ws
                                                    > zelką cenę próbowałeś umniejszyc sukces Zbyluta,i teraz robisz to samo.

                                                    Ja probowalem wam przedstawic sytuacje w normalnym swietle,a wy jak zwykle za nic nie moglyscie tego pojac.

                                                    www.today.com/video/today/25238091#25238091
                                                    Lukasz Zbylut dawno skonczyl Harvard i NIC nie wiadomo,co sie z nim dzieje,a mial byc wielkim politykiem.

                                                    Zaczal Harvard w 2008 a w 2012 skonczyl.

                                                    nypost.com/2008/06/17/a-one-man-ivy-league/
                                                    Slyszal ktos cos o nim?
                                                    Polska prasa powinna go odnalezc i przeprowadzic wywiad ,jak mu sie zycie uklada itd.

                                                    Zbylut zlozyl podania do 21 uczelni,choc zalecane jest by zlozyc do max 12.
                                                    Moj syn zlozyl do 8 i dostal sie gdzie chcial.

                                                    To wy zescie pialy na jego temat,to odszukajcie go i przeprowadzcie z nim wywiad.

                                                    Is Lukasz Zbylut the next Albert Einstein?

                                                    askville.amazon.com/Lukasz-Zbylut-Albert-Einstein/AnswerViewer.do?requestId=10497079
                                                    Sam fakt ze skladal podania do 21 uczelni swiadczy ze lubi przyszpanowac.Wy sie na tym nie polapalyscie.
                                                  • azjaodkuchni Re: Gdzie jest Zbylut? 02.09.14, 19:40
                                                    Wyjechał do Australii gdzie hoduj owce lub zmienił nazwisko, bo miał dość , ze mu wszyscy do du py zaglądają.
                                                    A tak zapytam na marginesie czy za składanie podania się płaci? Jeśli nie to ja bym do wszystkich złożyła wink co najwyżej bym potem odrzuciła ofertę o ile pojawiłaby się lepsza.
                                                  • maksimum Re: Gdzie jest Zbylut? 02.09.14, 20:38
                                                    azjaodkuchni napisała:

                                                    > Wyjechał do Australii gdzie hoduj owce lub zmienił nazwisko, bo miał dość , ze
                                                    > mu wszyscy do du py zaglądają.

                                                    Czyli na stanowsko kierownicze sie nie nadaje,bo byle jaka presyjka go zjada.

                                                    > A tak zapytam na marginesie czy za składanie podania się płaci? Jeśli nie to ja
                                                    > bym do wszystkich złożyła wink co najwyżej bym potem odrzuciła ofertę o ile poja
                                                    > wiłaby się lepsza.
                                                    --------
                                                    Wlasnie zeby wyeliminowac zwariowanych Polakow placi sie 50 doll za kazde podanie.
                                                    Teraz policz ile Zbylut wydal na same aplikacje 21x50=2.050 i jeszcze ktos mu pisal profesjonalne podania za kilkaset doll. itd.

                                                    Domyslam sie ze moja corka zlozy tylko 4 podania:Harvard,Columbia,NYU i costamjeszcze.
                                                    Przeciez nie bedzie sie osmieszala podaniem do Princeton.
                                                  • fogito Re: Gdzie jest Zbylut? 02.09.14, 20:42
                                                    Ty ja tu osmieszasz wystarczajaco, wiec lepiej faktycznie niech sie dodatkowo nie ośmiesza.
                                                  • hankam Re: Zbylut. 02.09.14, 22:19
                                                    Nie, nie słyszelismy o Zbylucie, tak jak nie słyszelismy o tysiącach innych absolwentów Harvardu.
                                                    To ty go wyciągnąłeś ileś tam lat temu, bo był ci solą w oku.
                                                    Wtedy gazety pisały o nim, bo raz, że imigrant, dwa, dostał się na Harvard z byle jakiego liceum i trzy - tylko jedna uczelnia odrzuciła jego podanie.

                                                    A kto słyszał o Macku Zaboklickim?

                                                    My wiemy że w odróżnieniu od Zbyluta na Harvard nie został przyjęty, a zatem nie dostał się tam, gdzie chciał.
                                                    W każdym razie pies z kulawą nogą nie wie kto to jest ten Zaboklicki NYU.
                                                  • azjaodkuchni Kończ waść, wstydu oszczędź 02.09.14, 19:04
                                                    No i pstryk...PKB na osobę w Singapurze 64 584 w Usa 53 101USD ...dane na podstawie funduszu walutowego dla ułatwienia podane w dolarach amerykańskich. O testach Pisa w Singapurze nie wspomnę, bo Ameryka wypadła na nich dużo gorzej ...To tyle w kwestii poziomu nauczania który zależy od dochodu.

                                                    Ja wiem, że Stany ogromne, ale trudno uznać prawie 10 milionową aglomerację za prowincję. Wyjaśniłam Ci więc po raz kolejny, że napisałam do szkoły z selekcją i na 85 % tam się będzie uczyło moje dziecko. Szkoła ma duże wymagania wstępne jest popularna, ale dyplomy mojego dziecka opinie nauczycieli i egzamin przez net na tyle ich zauroczyły , że chcą je przyjąć. 15% zostawiam dla szkoły prywatnej dużo bliżej. Na jednym Nyc stany się nie kończą i każdy stan ma selektywne szkoły.

                                                    Twoje dzieci z dużym prawdopodobieństwem nie poradziły by sobie w singapurskiej bo na dzień dobry uwaliłyby social studies chociażby dlatego, że nie mają pojęcia czego symbolem jest Divali, dlaczego świętuje się urodziny Buddy, co je się na ramadanową kolację i dlaczego malajskie kobiety rozdają jedzenie, Raczej nie wiedzą co stało się w Nankin zanim druga wojna dotarła do Europy i dlaczego w Azji swastyka nie kojarzy się źle. Nie wiedzą, że pokazanie stóp to przejaw prostactwa i nie mają pojęcia kiedy należy zdjąć buty a kiedy nie... nie mam pretensji nadrobiłby w rok tylko to jest właśnie w ten rok którego tak bardzo potrzebują dzieci zmieniające system. Jasne, że to są łatwe rzeczy, ale jest tego cholernie dużo a im kraj bardziej różny od Twojego tym tych niuansów jest więcej.
                                                    Przesłałeś kiedyś link do tych " trudnych egzaminów " do selektywnej szkoły to ja przesyłam singapurską matmę www.youtube.com/channel/UCJH_ys6MsEMKbDGT3l8caZg. Ile amerykańskich dzieci ( nawet tych wybranych) zniesie rygor kilku godzin egzaminu i sesję jak dla studenta gdzie jest kilka egzaminów w tygodniu każdy po 2-3h ? Jaki procent jest w stanie rozwiązać je wszystkie zadania bez błędu? Wszak najlepsze gimnazja tylko dla najlepszych.
                                                    Nie wiem czy gdzieś poza Koreą można mieć wyższą matmę niż w Sin. W końcu to do Sin a nie do selektywnych szkół w Nyc jeżdżą światowi eksperci i od Azjatów się uczą..Tego w necie są dziesiątki... jak nie setki ... www.youtube.com/watch?v=6sNQI0o4uxs,
                                                    www.youtube.com/watch?v=_MvTIbK6Vpk
                                                    www.youtube.com/watch?v=sEn6OKsVoMs
                                                    ale ty uparcie swoje .

                                                    "W wieku 60-70 lat jeden rok jest bez znaczenia ale dla 17 latkow,20-latek jest osoba stara.
                                                    W tym wieku jeden rok to baaaardzo duzo.
                                                    " Już Ci z 1 roku 3 się zrobiły wink Jeśli pytasz mnie o zdanie to gdybym miała wybierać, czy moje dziecko zda maturę mając lat 17 czy 18 , ale po drodze zdobędzie doświadczanie, nauczy się języka, po podróżuje wybrałabym to drugie. I do pracy też bym przyjęła kandydata dwa wierząc, że sprawdził się w różnych sytuacjach a nie tylko w jednorodnych z znanym środowisku. Rekrutatorzy z Harvard też są tego zdania bo rok czy dwa nie robi na nich wrażenia.
                                                    Uczelnie w Stanach są świetne tu wątpliwości nie mam, ale gdyby średnia w liceach była najwyższa na świecie to nie byłoby na nich studentów z Chin, Tajwanu, Singapuru i wreszcie z Polski...., bo dzieci po a tamtejszym systemie zajęłyby wszystkie miejsca. W końcu jeśli na Harvard trafiła jakaś Agata z Polski to pokonała jakieś amerykańskiego ucznia, którego rodzice o Harvardzie przez lata marzyli.
                                                  • maksimum Re: Kończ waść, wstydu oszczędź 02.09.14, 20:19
                                                    azjaodkuchni napisała:

                                                    > Twoje dzieci z dużym prawdopodobieństwem nie poradziły by sobie w singapurskie
                                                    > j bo na dzień dobry uwaliłyby social studies

                                                    W 1 weekend by sie tego nauczyly,albo i nawet w samolocie.

                                                    > Uczelnie w Stanach są świetne tu wątpliwości nie mam, ale gdyby średnia w lice
                                                    > ach była najwyższa na świecie to nie byłoby na nich studentów z Chin, Tajwanu,
                                                    > Singapuru i wreszcie z Polski....,

                                                    Studenci z zagranicy sa na Harvardzie w celach czysto pokazowych,ze caly swiat moze tam studiowac a jest ich tylko 10%. Czyli Amerykanow jest 90% a reszta swiata ma tu 10%.



                                                  • hankam Re: Kończ waść, wstydu oszczędź 02.09.14, 22:22
                                                    > Studenci z zagranicy sa na Harvardzie w celach czysto pokazowych,ze caly swiat
                                                    > moze tam studiowac a jest ich tylko 10%. Czyli Amerykanow jest 90% a reszta swi
                                                    > ata ma tu 10%.


                                                    To chyba akurat naturalne, że większość stanowią obywatele danego kraju. Zdziwiłabym się, gdyby było inaczej.
                                                  • hankam Re: Kończ waść, wstydu oszczędź 02.09.14, 22:24
                                                    W 1 weekend by sie tego nauczyly,albo i nawet w samolocie.

                                                    Typowe przechwałki Maksia.
                                                    Piaskownica.

                                                    Dobra, moje dziecko nauczyłoby się tego w 15 sekund. Wygrałam!
                                                  • fogito Re: Ci na pewno nie mają się czego wstydzić: 02.09.14, 17:08
                                                    Przecież to ty wypytujesz innych gdzie ucza sie ich dzieci a potem po chamsku sie wyśmiewasz, ze chodza do g..nych szkol. Ostatnio z Azji. Nie rob drugiemu co tobie niemile.
                                                    Zwisa mi i powiewa gdzie sie uczą twoje dzieciaki, ale skoro to ukrywasz, to znaczy, ze najpewniej syna ze studiów wywalili.
                                                  • maksimum Re: Ci na pewno nie mają się czego wstydzić: 02.09.14, 19:00
                                                    fogito napisała:

                                                    > Zwisa mi i powiewa gdzie sie uczą twoje dzieciaki, ale skoro to ukrywasz, to zn
                                                    > aczy, ze najpewniej syna ze studiów wywalili.

                                                    To jest wlasnie twoja mentalnosc nezinteresownej zlosliwosci.
                                                    Niestety dla ciebie syn uczy sie bardzo dobrze.
                                                  • fogito Re: Ci na pewno nie mają się czego wstydzić: 02.09.14, 19:57
                                                    Mnie nie obchodzi co robi twój syn. Ty masz problem, bo wstydzisz sie napisać, gdzie wyladowal. Zawsze sie chwalisz a tu najwyraźniej nie masz czym.
                                                  • maksimum Re: Ci na pewno nie mają się czego wstydzić: 02.09.14, 22:48
                                                    fogito napisała:

                                                    > Mnie nie obchodzi co robi twój syn.

                                                    Co sie tak nagle obrazilas?

                                                    > Ty masz problem,

                                                    Zadnych.
                                                  • fogito Re: Ci na pewno nie mają się czego wstydzić: 02.09.14, 23:25
                                                    Nigdy mnie nie interesuje co cudze dzieci robia. Pytanie o studia zadałam dlatego, ze zacząłeś ukrywać co aktualnie studiuje, wiec z pewnością jest to cos malo spektakularnego czego sie najwyraźniej wstydzisz.
                                                  • maksimum Re: Ci na pewno nie mają się czego wstydzić: 03.09.14, 02:35
                                                    fogito napisała:

                                                    > Nigdy mnie nie interesuje co cudze dzieci robia. Pytanie o studia zadałam dlate
                                                    > go, ze zacząłeś ukrywać co aktualnie studiuje, wiec z pewnością jest to cos mal
                                                    > o spektakularnego czego sie najwyraźniej wstydzisz.
                                                    ----------
                                                    Tak sie zastanawialem,ze cokolwiek bym nie napisal to bedzie dla was smieszne i mysle nad najsmiesniejszym wyborem.
                                                  • fogito Re: Ci na pewno nie mają się czego wstydzić: 03.09.14, 06:43
                                                    Ty masz tak rozbuchane ego, ze pochwalilbys sile na pewno gdyby bylo sie czym chwalić.
                                                  • hankam Re: Ci na pewno nie mają się czego wstydzić: 03.09.14, 15:25
                                                    A tu jeszcze jeden link dla maksia, żeby mu ciśnienie skoczyło:
                                                    www.facebook.com/DroganaHarvard/photos/a.10150148986808694.330597.389637953693/10152769499738694/?type=1&theater
                                                  • hankam Ci na pewno nie mają się czego wstydzić: 29.09.14, 08:51
                                                    Jeszcze jeden przyklad dla maksia, ktory wierzy, ze nastolatki maja sie uczyc od-do, studenci takoz, a potem tak ni z tego ni z owego zaczna pracowac tworczo.
                                                    Otoz tworczo i niestandardowo wykorzystywac posiadana wiedze mozna w kazdym wieku. Bycie skoncentrowanym li tylko i jedynie na osiaganiu maksimum w testach w tworczym mysleniu przeszkadza.

                                                    Gimnazjalistka Katarzyna Chrapko najlepszym Młodym Wynalazcą 2014.
                                                    www.computerworld.pl/news/398977/Gimnazjalistka.Katarzyna.Chrapko.najlepszym.Mlodym.Wynalazca.2014.html
                                                  • hankam Te też nie: 29.09.14, 15:50
                                                    www.iflscience.com/technology/google-science-fair-winners-announced
                                          • maksimum Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 01.09.14, 01:06
                                            tinywee napisała:

                                            > Natomiast bez namysłu przychodzą mi do głowy co najmniej trzy (inne) osoby, któ
                                            > re uzyskały lepszy wynik, chodząc do polskiego państwowego liceum (pisząc go rz
                                            > ecz jasna w drugiej klasie LO).

                                            Druga klasa LO to jest 17-18 lat a corka pisala w wieku 16 lat.
                                            W pazdzierniku 2014 bedzie pisala kolejny juz w wieku 17 lat.
                                            • maksimum Szkoly.You kicked my dog. 01.09.14, 01:20
                                              Jak mieszkasz w dobrym neighborhood to masz dobre szkoly a jak okolica jest przecietna to do dobrych szkol trzeba troche dojezdzac lub wyslac dziecko do prywatnej.
                                              Nigdy nie wiesz kto mieszka down the street from you i kiedy jakis Paki do ciebie zadzwoni.

                                              www.youtube.com/watch?v=Xyr-QJ-9CLs
                                              • tinywee Re: Szkoly.You kicked my dog. 02.09.14, 20:22
                                                Jeszcze raz powtórzę dla niesłyszących, te sześć bluszczowych osób, o których pisałam, skończyło licea w Polsce (pięć z nich było w klasie IB).

                                                Wśród nich jest harwardczyk, powtórzę, po polskiej szkole: edukacja.wprost.pl/publikacja/id,181312/Jak-dostac-sie-na-Harvard.html

                                                Zresztą autor też jest absolwentem HC po polskim państwowym liceum.

                                                A DnH (podobnie jak UWC ze swoim programem stypendialnym) wydaje się być świetną inicjatywą – mobilizuje i pokazuje format. Że same stopnie nie wystarczą, że trzeba być "well-rounded". Samo to wydaje mi się być cenne i rozwojowe przy naszym kulcie dobrych stopni i maturze jako jedynym kryterium naboru. Zakładam też, że DnH oferuje mentoring dla najbardziej rokujących, który ma walor bezcenny ze względu na fundamentalne różnice w filozofii rekrutacji. Polska szkoła przecież nie uczy pisania personal statement czy esejów aplikacyjnych (nie każdy chodzi do IB). Tym bardziej mój osobisty wielki szacun dla wszystkich, którzy jednocześnie przygotowują się do polskiej/IB matury i do rekrutacji do USA/UK czy gdziekolwiek indziej, zdają saty, toefle i inne dodatkowe rzeczy.

                                                Mentoringowi chyba też służy thekingsfoundation.org/ambassadors/ - w sensie wsparcia ze strony byłych i obecnych studentów dla potencjalnych kandydatów, o ile to dobrze rozumiem. Bardzo przyjemna lektura zresztą. Jednym z wniosków jest dla mnie, że mamy całkiem przyzwoite szkoły i nauczycieli. I zdolną młodzież – która potem na tych świetnych studiach, mimo iż z zagranicy, często wyciąga GPA pod 4.0 – w każdym razie tyle, że spokojnie starcza np. na studia doktoranckie w najlepszych amerykańskich uniwersytetach… (takich jak np. stanford czy dartmouth).

                                                Fogito – słyszałaś na pewno o need-blind admissions.

                                                Azjo – coś się płaci, ale nie na tym zdaje się trudność polega, tylko raczej na przyzwoitym przygotowaniu oddzielnych aplikacji (głównie innych esejów). Najlepsze szkoły w USA dbają o diversity i gdybyś spojrzała w admission stats, pewnie by się okazało, że odsetek zagranicznych studentów jest rok w rok z grubsza podobny; oni raczej konkurują ze sobą, a nie z miejscowymi kandydatami, wydaje mi się.




                                                • maksimum Re: Szkoly.You kicked my dog. 02.09.14, 20:30
                                                  tinywee napisała:

                                                  > Najlepsze szkoły w USA dbają o diversity i gdybyś spojrzała w admission stats,
                                                  > pewnie by się okazało, że odsetek zagranicznych studentów jest rok w rok z gru
                                                  > bsza podobny; oni raczej konkurują ze sobą, a nie z miejscowymi kandydatami, wydaje mi się.
                                                  -----------
                                                  Dokladnie tak.
                                                  ---------
                                                  " Najlepszym amerykańskim uczelniom nie chodzi bowiem o studentów najlepszych według kryteriów akademickich. Harvard mógłby skompletować cały rocznik tylko z prymusów, a jednak nad rekrutacją pracuje tam wiele osób przez kilka miesięcy w roku. Bo równie ważna jak oceny jest pasja odkrywania świata i nadzieja, że absolwent swoimi działaniami będzie świadczył jak najlepiej o uczelni, którą ukończył."
                                                  ------------
                                                  Gdyby Harvard przyjmowal TYLKO na podstawie kryteriow akademickich to nie byloby tam zadnych studentow zagranicznych a Lukasz Zbylut by sie tam nie dostal.
                                                  Jego MIT odrzucil,czyli on jest cienki z matematyki,ale za to mocny w gadce.
                                                  NIKT nigdzie nie podal jaki on mial SAT,czyli domyslam sie ze taki sobie.

                                                  • fogito Re: Szkoly.You kicked my dog. 02.09.14, 20:58
                                                    Twojemu synowi z pewnością zabraklo owej pasji odkrywania swiata. Samo stukanie z książek nie wystarczy.
                                                  • maksimum Re: Szkoly.You kicked my dog. 02.09.14, 21:15
                                                    fogito napisała:

                                                    > Twojemu synowi z pewnością zabraklo owej pasji odkrywania swiata. Samo stukanie
                                                    > z książek nie wystarczy.

                                                    On na rowerze rownik pare razy przejechal a ty klepiesz caly czas to samo.
                                                    Jak byl mlodszy to co rok jedzil do Polski a caly twoj swiat jest sztachetami ogrodzony.
                                                  • fogito Re: Szkoly.You kicked my dog. 02.09.14, 22:16
                                                    Od kiedy ilosc pedalowania po tych samych ulicach mozna uznac za poznawanie swiata. Pewnie jak dziadkowie placili to latal do Polski. Szkoda, ze rodzice zamknęli przed nim reszte swiata. Moj syn ma 10 lat a zwiedzil juz kilkanaście krajow a byl w kilkudziesieciu.
                                                  • maksimum Re: Szkoly.You kicked my dog. 03.09.14, 02:23
                                                    fogito napisała:

                                                    > Od kiedy ilosc pedalowania po tych samych ulicach mozna uznac za poznawanie swiata.

                                                    Bo NYC to jest swiat a twoja prowincja niekoniecznie.

                                                    > Pewnie jak dziadkowie placili to latal do Polski. Szkoda, ze rodzice zamkn
                                                    > ęli przed nim reszte swiata.

                                                    Dzieciaki spedzaly quality time w Warszawie,Ozarowie i Komorowie gdzie mamy domek letni.


                                                    > Moj syn ma 10 lat a zwiedzil juz kilkanaście krajow a byl w kilkudziesieciu.

                                                    Bo u was w EU to jest taka patologia,ze co kilkadziesiat kilometrow jest nowy kraj i ludzie innym narzeczem gawedza. U nas jedzie przez cale USA i tylko accent sie zmienia ,chyba ze pojedziesz do New Orleans to tam jest wszystko jak w EU.
                                                  • srubokretka Re: Szkoly.You kicked my dog. 03.09.14, 02:52
                                                    W Komorowie spedzalam kilka tyg latem, jako malolata z moimi kuzynkami. Eh az mnie zakulo powyzej przepony.
                                                  • maksimum W Komorowie. 03.09.14, 03:15
                                                    srubokretka napisał:

                                                    > W Komorowie spedzalam kilka tyg latem, jako malolata z moimi kuzynkami. Eh az m
                                                    > nie zakulo powyzej przepony.
                                                    ------------
                                                    Jak wyjezdzalem do Stanow to zal mnie sie rodzicow zrobilo,ze beda sami siedziec i sie zanudzac,wiec kupilismy dzialke w Komorowie,postawilismy tam domek i cale lato uprawialo sie tam wszystko od truskawek,po pomidory,drzewa owocowe itd. Czyli zajecie na cale lato od rana do nocy.
                                                    W lecie jak byla pogoda a zazwyczaj byla to jezdzilismy z ojcem z Ozarowa Maz do Komorowa przez Pruszkow na rowerach w ramach male bonding. Zakrecalismy obok Manhattanu w Pruszkowie a pozniej tylko przez tory w Komorowie tuz obok kolejki WKD.Dalej zakret przy szkole i juz widac nasze rancho.
                                                    Sama kolejka WKD w Komorowie to juz jest istny cud swiata i zabytek 1 klasy.

                                                    pl.wikipedia.org/wiki/Warszawska_Kolej_Dojazdowa
                                                    Ja jeszcze jezdzilem tym zabytkowym EN 80.
                                                  • srubokretka Re: W Komorowie. 03.09.14, 04:21
                                                    Dziwne, jazdy kolejka nie pamietam, ale droge do stacji dosc wyraznie.

                                                    > Manhattanu w Pruszkowie

                                                    Tej nazwy nie slyszalam. Moje kuzynki przeprowadzily sie pozniej do P. Mialam tam chlopaka nawet wink
                                                    Od chrzestnego, ktory pracowal w tamtejszej fabryce olowkow dostalam pastele woskowe na komunie. Pewnie nawet nie wie ,ze to byl wtedy najwazniejszy prezent. Ciekawe czy jeszcze cos z nich zostalo?

                                                    Czy juz sie domysliles, ze cie sledze? wink))
                                                  • maksimum W Komorowie,Ozarowie i Pruszkowie. 03.09.14, 05:09
                                                    srubokretka napisał:

                                                    > Dziwne, jazdy kolejka nie pamietam, ale droge do stacji dosc wyraznie.

                                                    Kolejka w dawnych czasach to bylo jezdzace muzeum i tylko najtwardsi zawodnicy sie na to zapisywali,bo nawet w zimie jezdzila czesto z otwartymi drzwiami.
                                                    Kolejka byla przy Brzozowej,ktora po drugiej stronie nazywala sie Al Marii Dabrowskiej a przy Dabrowskiej jest szkola obok ktorej ja skrecalem na swoje rancho.
                                                    Nastepny przystanek w kierunku Warszawy byl przy Kraszewskiego juz w Pruszkowie.

                                                    > > Manhattanu w Pruszkowie

                                                    "Manhattan" to byla nazwa targowiska w Pruszkowie przy Al Wojska Polskiego i Kosciuszki.
                                                    No chyba wiesz gdzie Czolg stal???
                                                    Gdybys stamtad byla to bys wiedziala,ze miejscowi okreslali polozenie wszystkiego w odniesieniu do Czolgu.
                                                    No wiec "Manhattan" byl niedaleko Czolgu ,choc Czolgu juz wtedy tam nie bylo.

                                                    To tak jak w Warszawie mowilo sie Plac Wilsona,chociaz go tam nie bylo,ale byl przed wojna a teraz znowu jest.
                                                    Do tej pory mowi sie Rondo Babka,a przyjezdni otwieraja szeroko oczy.

                                                    > Tej nazwy nie slyszalam. Moje kuzynki przeprowadzily sie pozniej do P. Mialam t
                                                    > am chlopaka nawet wink
                                                    > Od chrzestnego, ktory pracowal w tamtejszej fabryce olowkow dostalam pastele wo
                                                    > skowe na komunie.

                                                    Ul.Olowkowa to bylo kiedys centrum Pruszkowa,nawet Masa tam mieszkal na jednym podworku z moja znajoma.

                                                    A ze mna w Ozarowie do szkoly chodzil "Pershing" tzw Krol "Pruszkowa" z Ozarowa.

                                                    Warszawa wtedy byla nudna ,a wszystko sie dzialo w Ozarowie ,Pruszkowie,Komorowie.

                                                    > Pewnie nawet nie wie ,ze to byl wtedy najwazniejszy prezent.
                                                    > Ciekawe czy jeszcze cos z nich zostalo?

                                                    Fabryka sie ma jak za najlepszych czasow.

                                                    pl.wikipedia.org/wiki/Fabryka_o%C5%82%C3%B3wk%C3%B3w_%22Majewski_St._i_S-ka%22

                                                    > Czy juz sie domysliles, ze cie sledze? wink))

                                                    Nie.
                                                  • fogito Re: Szkoly.You kicked my dog. 03.09.14, 06:47
                                                    NY to swiat big_grin Jak sie nie ma co się lubi to sie lubi co sie ma.
                                                    Swiat to nie tylko EU. Są jeszcze inne kontynenty wink
                                                • maksimum Re: Szkoly.You kicked my dog. 02.09.14, 22:46
                                                  tinywee napisała:

                                                  > Fogito – słyszałaś na pewno o need-blind admissions.

                                                  Ona cale lato w stodole na sianie spi,tylko jej zarcie raz w tyg z McDonald's przywoza.

                                                  > Azjo – coś się płaci,

                                                  Zalezy od dochodow.Jak sie republikaninem w USA to doja strasznie,ale biednych Polakow ucza za darmo,akademik maja za darmo,zarcie za darmo i raz w roku bilet do domu na samolot za darmo.


                                                  • fogito Re: Szkoly.You kicked my dog. 02.09.14, 23:30
                                                    Tak mieszkacie w tym NY? Slyszalam, ze tam dużo ludzi bezdomnych, ale nie wiedzialam, ze wy tez na slomie śpicie. I na dodatek jecie g..no z Maca. Oj jak mi was szkoda.
                                                    Moze powiedz im tam, ze biednym Polaczkiem jestes, to tez cos za darmo dostaniesz. Moze chociaz kupony zniżkowe do wallmartu.
                                                  • maksimum Re: Szkoly.You kicked my dog. 03.09.14, 02:32
                                                    fogito napisała:

                                                    > Moze powiedz im tam, ze biednym Polaczkiem jestes, to tez cos za darmo dostanie
                                                    > sz. Moze chociaz kupony zniżkowe do wallmartu.

                                                    Problem w tym,ze tu gdzie mieszkamy jest plaza i widok na ocean z kazdego okna i ani Walmart'u
                                                    ani McDonald'a nie ma,a slyszalem,zescie waszego McDonalda do EUropy wyslali.
                                                  • fogito Re: Szkoly.You kicked my dog. 03.09.14, 06:51
                                                    To bieda, ze nie ma. Byloby ci latwiej żyć.
                                          • azjaodkuchni Do tinywee 02.09.14, 20:23
                                            My jeszcze nie wiemy która szkoła a klasa tym bardziej skłaniamy się do 7 bo dzieci wychowane w Azji są bardzo dziecinne i pewnie naszemu pieszczochowi byłoby ciężko z dzieciakami rok starszymi nie tyle pod względem nauki ( lubi wyzwania i szybko się uczy ) co zachowania. Nie chcę by zamykali w szafce na szczotki ...wink

                                            Co do bloga to na pewno będzie cześć 2 z nowego miejsca. Trwają dyskusje nad tytułem. Z części azjatyckiej została nam do opisania Japonia, oryginalna nauczycielka matmy i romans syna Jednoliterowej...w sumie materiał na 10 postów. Zanim stąd wyjadę pewnie to zrobię. Tylko na razie uczę się angielskiego, bo już mi się bycie Kurą troszkę znudziło i chętnie bym popracowała. Najchętniej w zawodzie a do tego potrzeba świetnej znajomości języka której jeszcze nie mam.
                                            • maksimum Re: Do tinywee 02.09.14, 20:45
                                              azjaodkuchni napisała:

                                              > My jeszcze nie wiemy która szkoła a klasa tym bardziej skłaniamy się do 7 bo dz
                                              > ieci wychowane w Azji są bardzo dziecinne i pewnie naszemu pieszczochowi byłoby
                                              > ciężko z dzieciakami rok starszymi nie tyle pod względem nauki ( lubi wyzwania
                                              > i szybko się uczy ) co zachowania. Nie chcę by zamykali w szafce na szczotki .
                                              > ..wink

                                              Za duzo sie filmow naogladalas.
                                            • tinywee Re: Do tinywee 08.09.14, 22:15
                                              To fajnie, że będziesz kontynuować - poczekam zatem.

                                              Tymczasem przyjemnej nauki smile

    • 77kunda Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 02.09.14, 21:23
      Z Maksiem nie ma co dyskutować bo on wie lepiej że szkoły jego dzieci są najlepsze, jego dzieci najzdolniejsze bez żadnych dysfunkcji, tenis jest najlepszym sportem a inne się nie liczą uprawia je pospólstwo
      • fogito Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 02.09.14, 22:17
        Ja tu nie dyskutuje tylko obnażam głupotę.
      • maksimum Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 02.09.14, 22:51
        77kunda napisała:

        > Z Maksiem nie ma co dyskutować bo on wie lepiej że szkoły jego dzieci są najlep
        > sze, jego dzieci najzdolniejsze bez żadnych dysfunkcji,

        Faktem jest ze o dysfunkcjach sie od was dowiedzialem.

        > tenis jest najlepszym sportem a inne się nie liczą uprawia je pospólstwo

        Pospolstwo pilke kopie,a wybrancy ubrani na bialo po kortach ganiaja i nawiazuja nowe znajomosci.
        • fogito Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 02.09.14, 23:33
          Wybrańcy to w golfa graja. W tenisa to juz kazdy prawie gra.
          • maksimum "At Middleton" 03.09.14, 02:17
            ffilms.org/at-middleton-2013/
            Tak wyglada przecietna amerykanska uczelnia a w Polsce pewno nikt o niej nie slyszal.
          • maksimum Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 03.09.14, 02:41
            fogito napisała:

            > Wybrańcy to w golfa graja. W tenisa to juz kazdy prawie gra.

            Golf is dying!!

            www.golfwrx.com/forums/topic/1007563-golf-is-dying-lost-5-million-players-in-the-last-decade-another-5-million-will-quit-in-the-next-few-years/
            A ladnie zbudowane dziewczyny o bardzo zgrabnych sylwetkach ZAWSZE beda ganialy w krotkich spodniczkach z rakieta w reku.
            • fogito Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 03.09.14, 06:53
              Golf jest dla tych co maja kase i koneksje. Tenis jest dla tych co maja rakiety i graja na darmowych kortach.
        • 77kunda Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 03.09.14, 09:05
          Kopać piłkę też trzeba umieć i to tego współpracować z innymi bo to sport zespołowy wiec nawet gdyś najlepiej kopał piłkę a nie umiał grać w drużynie to żadna drużyna cie nie przyjmie.
          A miedzy piłkę a tenisem jest masa sportów np jeździectwo, sporty walki, pływanie i każde jest tak samo wartościowe.

          tak bo u nas dysfunkcje się nazywa i stara się pomóc dziecku a nie daje etykietki nieuka
          • maksimum "The Rocketeer" 05.09.14, 00:26
            Jesli twoj syn jest taki zdolny to uwazaj by ci rakiety w domu nie zmontowal.

            watch32.com/movies-online/the-rocketeer-1792
            • maksimum Re: "The Rocketeer" 06.09.14, 21:37
              fogito napisała:

              > Mam spore wątpliwości, czy nie bil. To Polak cala gębą. Na pewno zastraszal i s
              > zantazowal.

              Na ciebie tez sie pare razy zamachnalem,ale bylas odwrocona i cudem uniknelas ciosu.
              • maksimum Droga na Harvard i NYU. 06.09.14, 21:50
                azjaodkuchni napisała:

                > Myślę, że się mylisz mit taniej Azji upadł już dawno temu, a w Szanghaju ceny
                > mieszkań są astronomiczne.

                Ja nie naleze do tych co sie myla.

                usa.chinadaily.com.cn/epaper/2013-08/12/content_16887399.htm
                "The annual tuition for international students is similar to NYU's standard in the US - $44,800. Chinese students pay significantly lower at 100,000 yuan ($16,000), but it is much higher than the standard tuition of 5,000 yuan for most of undergraduates at East China Normal University."

                NYU w NYC- 44,800 doll
                NYU w Shanghaiu -16 tys doll
                Kazda inna uczelnia w Chinach- 800 doll.

                Poziom NYU w Shanghaiu na pewno jest duzo nizszy niz NYU w NYC.
                • maksimum Re: Droga na Harvard i NYU. 06.09.14, 21:57
                  "Students pay 800 to 1,800 yuan each a month to share a two- or three-person dormitory room."

                  Studenci placa od 100-220 doll za 1 miesiac w akademiku w Shanghaiu.
                  • srubokretka Re: Droga na Harvard i NYU. 06.09.14, 22:17
                    kurka, to I tak duzo

                    pudelekx.pl/zycie-w-chinskim-akademiku-31982
                    • maksimum Re: Droga na Harvard i NYU. 06.09.14, 22:53
                      srubokretka napisał:

                      > kurka, to I tak duzo
                      >
                      > pudelekx.pl/zycie-w-chinskim-akademiku-31982

                      Juz sie zaczalem niepokoic o ciebie!

                      Akademik w NYC kosztuje mniej wiecej tyle samo i jest troche wiekszy,bo sa to zazwyczaj pokoje 2-osobowe.
                      Zycie towarzyskie kwitnie tam jak cholera,ale syn woli u tatusia mieszkac.

                      My mamy closet na ciuchy wielkosci pokoju akademickiego i czasami syn uczy sie w klozecie bo tam jest ciszej.
                      • fogito Re: Droga na Harvard i NYU. 07.09.14, 07:10
                        Woli by tatusia i mamusi niż z kumplami ze studiów. Biedaczek. On juz sie życia samodzielnego nigdy nie nauczy.
                        • hankam Re: Droga na Harvard i NYU. 07.09.14, 09:04
                          Max wszystko traktuje śmiertelnie serio i jakaś niezwykle poważna dyskusja się z tego wywiązała.
                          A dla mnie ciekawe było w tym linku to, że NYU otwiera jakieś filie w Chinach - ciekawe, po co, rozumiem, że dla kasy, bo wyławiać zdolnych studentów można w inny sposób, ale nadal do mnie to średnio przemawia.
                          W sumie przy uwielbieniu dla tej alma mater, na której jego syn studiuje pielegniarstwo i dla Chin powinien tam latorośl posłać.
                          • maksimum Re: Droga na Harvard i NYU. 07.09.14, 16:00
                            hankam napisała:

                            > A dla mnie ciekawe było w tym linku to, że NYU otwiera jakieś filie w Chinach -
                            > ciekawe, po co, rozumiem, że dla kasy, bo wyławiać zdolnych studentów można w
                            > inny sposób, ale nadal do mnie to średnio przemawia.

                            W Chinach mozna studiowac na NYU 3x taniej niz w NYC i jak ktos chce byc na dobrej uczelni za niewielkie pieniadze a przyokazji lubi sie przytulac do skosnych dziewczyn,to Shanghai jest najlepszym miejscem na to.
                            Syn nawet myslal by studiowac w Chinach,ale byl przekonany ze musi sie wczesniej chinskiego nauczyc.
                            Nawet mu nie mowilem ze studia sa po angielsku a mlodzi w Chinach lepiej mowia po angielsku niz w Polsce,gdzie tylko aj lof ju jest powszechnie znane.
                            • srubokretka Re: Droga na Harvard i NYU. 08.09.14, 03:30
                              > W Chinach mozna studiowac na NYU 3x taniej niz w NYC i jak ktos chce byc na dob
                              > rej uczelni za niewielkie pieniadze ............

                              Moja corka zaprzyjaznila sie z dziewczynka chinskiego pochodzenia. Kilka dni temu jej tata mi powiedzial, ze kto tylko moze posiweca swoje cale zycie, zeby wyslac swoje dzieci do Ameyki do szkoly. Przy okazji zapytam sie o wiecej. Sam zreszta wiesz, jakie sa szkoly w okolicach 60st, prawda?
                              • maksimum Re: Droga na Harvard i NYU. 08.09.14, 16:46
                                srubokretka napisał:

                                > Moja corka zaprzyjaznila sie z dziewczynka chinskiego pochodzenia. Kilka dni te
                                > mu jej tata mi powiedzial, ze kto tylko moze posiweca swoje cale zycie, zeby wy
                                > slac swoje dzieci do Ameyki do szkoly.

                                www.iie.org/Research-and-Publications/Open-Doors/Data/International-Students/Leading-Places-of-Origin/2011-13
                                Chinczycy nie zaluja kasy na wyksztalcenie i z roku na rok jest tu ich wiecej.
                                Polacy w tabeli sie nie mieszcza,chociaz Kolumbia,Wenezuela i Hiszpania sie mieszcza.

                                > Przy okazji zapytam sie o wiecej. Sam zr
                                > eszta wiesz, jakie sa szkoly w okolicach 60st, prawda?

                                Moj syn chodzil do PS 48 przy 60/18 ale to byly inne czasy.
                          • maksimum Re: Droga na Harvard i NYU. 07.09.14, 17:12
                            hankam napisała:

                            > Max wszystko traktuje śmiertelnie serio i jakaś niezwykle poważna dyskusja się
                            > z tego wywiązała.

                            A tobie przykro bo nie mozesz sie jak zwykle powyglupiac,jakbys nie wiedziala,ze od tego jest piaskownica i magiel.
                        • maksimum Re: Droga na Harvard i NYU. 07.09.14, 15:54
                          fogito napisała:

                          > Woli by tatusia i mamusi niż z kumplami ze studiów. Biedaczek. On juz sie życia
                          > samodzielnego nigdy nie nauczy.

                          No wiesz,wychodzic z wygodnego mieszkania gdzie zarelko jest super,do dziupli pt akademik jest zwykla degradacja.To juz w Polsce pokoje w akademikach byly duzo wieksze niz tutaj,ze o Chinach nie wspomne.
                          • fogito Re: Droga na Harvard i NYU. 07.09.14, 17:25
                            Wolnosc i samodzielność to jest to czego mlody czlowiek powinien sie nauczyc i zaznać na studiach. Twój synek jest przydupaskiem tatusia i kukieleczka dla kolegow. Nie dziwie sie nic a nic.
                            • maksimum Re: Droga na Harvard i NYU. 07.09.14, 20:29
                              fogito napisała:

                              > Wolnosc i samodzielność to jest to czego mlody czlowiek powinien sie nauczyc i
                              > zaznać na studiach.

                              Wolnosci i samodzielnosci to sie uczysz wtedy gdy zakladasz wlasny biznes,a na studiach masz tylko przygotowanie teoretyczne do zycia.

                              >Twój synek jest przydupaskiem tatusia i kukieleczka dla kol
                              > egow. Nie dziwie sie nic a nic.

                              Strasznie nisko upadasz ze slownictwem,a szkoda bo sobie przez to wiele szkody wyrzadzasz.
                              • fogito Re: Droga na Harvard i NYU. 08.09.14, 06:52
                                Jak sie zaklada wlasna firmę to juz jest ciezka praca i odpowiedzialność. Studia to jedyny czas w życiu, kiedy wolnosc smakuje najlepiej i najwięcej uczy. Ale jak sie wolności nie ma to sie niczego nie uczy. Szkoda, bo moglby mieszkając sam nauczyć sie samodzielności i odpowiedzialności oraz zastanowic sie co chce w życiu,robić. A tak sterujesz nim jak marionetka albo przedszkolaczkiem.
                                Przydupasek ci sie Maksiu nie spodobal? Alez to slodkie określenie uwiązania przy tyłku doroslego syna.
                                • jotde3 Re: Droga na Harvard i NYU. 08.09.14, 09:18
                                  Fogito, okreslenie przydupasek nie jest slodkie a obrazliwe . chyba nie myslisz ze np. Nazwanie cie idioteczka zamiast idiotka bedzie slodkim okresleniem twoich mozliwosci intelektualnych.
                                  Do tego nie obrazasz maksia a jego dziecko.
                                  • fogito Re: Droga na Harvard i NYU. 08.09.14, 11:04
                                    No cóż, kto mieczem wojuje od miecza ginie. Zarowno Maksiu jak i ty wiele razy wyzwaliscie mnie od idiotek, a mojego syna od glupka a ty sam posunąłeś sie jeszcze dalej w swoich obelgach kierowanych w stronę mojego syna. Reasumujac jestes ostatnia osoba mogaca mnie w tej kwestii pouczać. Ale ciesze sie, ze zauważasz iż wyśmiewanie cudzych dzieci jest niefajne. Szkoda, ze ani ty ani maksio nie trzymacie sie tej zasady w stosunku do innych.
                                    • jotde3 Re: Droga na Harvard i NYU. 08.09.14, 12:02
                                      Nie schlebiaj sobie , nikt od twoich tepych ripost nie zgininie smile
                                      nie mowilem o tym czy ja czy maksiu bylismy niefajni czy nie , tylko ze gadasz glupoty twierdzac ze okreslenie przydupasek nie jest obrazliwe. Nie zabraniam ci tez proby obrazania kogokolwiek .
                                      Pozatym nie nazwalem twojego synak glupkiem a jedynie powiedzialem ze konkurs matematyczny ktorym sie chwalilas jest dla glupkow ( czy jakos tak ) co jeszcze nie oznacza ze uczestniczacy w nim glupkami sa , ale oznacza jego, konkursu ,niski poziom jak i twoj poziom skoro wpadlo ci do glowy ze jest sie czym chwalic.
                                      • fogito Re: Droga na Harvard i NYU. 08.09.14, 13:47
                                        Z pewnością tepacy od nich nie zgina smile Przydupasek tatusia to odpowiednik maminsynka.
                                        I z pewnością panowie czuja sie obrażeni, choć wielokrotnie wcześniej użyli określenia maminsynek.
                                        Ja wiem co napisales o moim synu, bo musialam to drukować w wiadomym celu. I nie chodzi wcale o glupie konkursy. Jednakze ciesze sie, ze robisz sie wrażliwy na slowa, bo moze będziesz traktowac rozmówców z wiekszym szacunkiem.
                                    • jotde3 Re: Droga na Harvard i NYU. 08.09.14, 12:23
                                      Pozatym to gdzie maksio sie nasmiewal z twojego synka ? To juz raczej my razem sie smialismy z jego pielegniarki .smile heheh
                                      Takze nie wybielaj sie tak bo zajmujesz sie tu na forum jedynie wywyzszaniem sie a nie masz do tego podstaw chyba ze dla kogos jest wazna gra dziecka w druzynie pilki noznej bo wybacz ale szkole macie przecietna i osiagniecia na jej poziomie sa malo warte jak na takie zadzieranie nosa.
                                      • hankam Re: Droga na Harvard i NYU. 08.09.14, 12:55
                                        zajmujesz sie tu na forum jedynie wywyzszaniem si
                                        > e a nie masz do tego podstaw chyba ze dla kogos jest wazna gra dziecka w druzy
                                        > nie pilki noznej bo wybacz ale szkole macie przecietna i osiagniecia na jej poz
                                        > iomie sa malo warte jak na takie zadzieranie nosa.


                                        To tak jak maks, prawda?
                                        To maks generalnie wywyższa siebie i swoje dzieci, a stara się poniżyć innych - wprost lub pośrednio. Właśnie takimi tekstami, ze jesli twoje dziecko startowało w konkursie, to ten konkurs jest dla głupków. Jeśli ktoś osiągnął sukces, to ten sukces jest nic nie wart. Natomiast jeśli jego syn grywa w jakiejś tam drużynie w tenisa - to jest tenisistą co najmniej taki jak Federer (a przy tym dużo młodszy, on jest late bloomer, jak dorośnie, to dopiero Federerowi pokaże). Itd.
                                        Jak ktoś się z nim nie zgadza, to jest wsiowa baba, baba z magla itd.
                                        Zanim maks nie wprowadził tutaj takiej agresji zdarzało się to raczej marginalnie.
                                        No cóż, on i jego maniery są dla mnie prowincjonalne.
                                        • jotde3 Re: Droga na Harvard i NYU. 08.09.14, 13:12
                                          Maksio moze sie pochwalic wynikami satu i dobra uczelnia ( no oki, myslal pewnie ze bedzie lepiej i ze syna od razu do nasa wezma smile hehe)no fakt wywyzsza sie ale przynajmniej ma do tego podstawy w postaci edukacyjnych wynikow dzieci.
                                          Fogito moze temu przeciwstawic tylko dobre wyniki na poziomie przecietnej podstawowki bez konkursow w ktorych jest kilka tysiecy uczestnikow w grupie wiekowej a ocena obiektywna.
                                          O konkursie dla glupkow ja pisalem a nie maksio.
                                          • hankam Re: Droga na Harvard i NYU. 08.09.14, 19:44
                                            Wyniki maksiowego syna kompletnie mi nie imponują, bo nie są to wyniki bardzo inteligentnej osoby, której wszystko przychodzi łatwo, tylko zdolnego kujona, który na dodatek nie wie, co go interesuje. Niby nic w tym złego, sporo dzieci tak ma, ale nie jest to powód do chwały.
                                            Syn mojej znajomej z Kalifornii miał chyba nawet lepszy wynik SAT - 2250, od zawsze wie, że będzie studiował medycynę, kolejne lato spędził jako wolontariusz w szpitalu. To mi imponuje, owszem. Rodzice chcieliby, żeby studiował w LA - medycyna na UCLA jest dobra, a przynajmniej jeszcze parę lat temu była, on wizytuje Columbię i Harvard - nie wiem, na jakim jest etapie rekrutacji, jest teraz w ostatniej klasie high school.

                                            Jakby na to nie patrzeć - wywyższanie się jest w złym guście, a poniżanie innych w jeszcze gorszym. Nieważne, czy ma się do tego powody, czy nie.
                                            Nie dlatego śmiejemy się z maksia, że z Maćkiem jest coś nie tego (zwykły chłopak, dość zdolny, ale bez specjalnego drive'u), tylko dlatego, że maksio jest nadętą purchawką.
                                            • jotde3 Re: Droga na Harvard i NYU. 09.09.14, 07:46
                                              Moze ty hankam czy ja smiejemy sie z maksia wlawnie z tego powodu, zgadzam sie z twoja ocena aktualnego statusu jego syna ale dziwi mnie ze fogito majac jednego 10 latka bez osiagniec okresla macka jako przydupaska. Moze gdyby ojciec syna fogito bardziej sie nim zajal to tez mialby jakis wynik edukacyjny .a tak to biedna fogito musi mowic o tym angielski i ze wozna w szkole powiedziala ze syn zdolny smile
                                              • mokotowianka1 Re: Droga na Harvard i NYU. 09.09.14, 08:38
                                                Ależ ty jej zazdrościsz...
                                              • fogito Re: Droga na Harvard i NYU. 09.09.14, 08:47
                                                W szkole syna nie ma woznej, ale z pewnością w rejonowce twojego syna jest.
                                                Moj syn zdal rewelacyjnie sat'y i jest w najlepszych grupach z angielskiego, matmy i francuskiego. Ma dyplomy, nagrody od dyrekcji, puchary za osiągnięcia sportowe i na dodatek nikt nie wisi nad nim z siekiera tak jak ty i Maksio nad swoimi dziećmi.
                                                Mam nadzieje tez, ze pojedzie na studia daleko od mamusi i tatusia, żeby lyknac prawdziwego życia a nie byc przydupaskiem do 50tki. A jak zdecyduje sie na profesjonalna pilke to tez dobrze, bo to jego zycie a nie moje.
                                                • maksimum Re: Droga na Harvard i NYU. 09.09.14, 15:27
                                                  fogito napisała:

                                                  > Moj syn zdal rewelacyjnie sat'y

                                                  Rewelacyjnie to znaczy jak?
                                                  Tylko nie klam bo sprawdze.


                                                  • fogito Re: Droga na Harvard i NYU. 09.09.14, 17:45
                                                    To są dane dostepne ogolowi, wiec nie sprawdzisz tongue_out Napisalam juz twojemu ziomalowi.
                                              • maksimum Re: Droga na Harvard i NYU. 09.09.14, 15:24
                                                jotde3 napisał:

                                                > a tak to biedna fogito musi mowic o tym angielski i ze wozna w szkole powiedziala ze sy
                                                > n zdolny smile

                                                Bo sporo woznych ma dyplomy z psychologii.
                                                • fogito Re: Droga na Harvard i NYU. 09.09.14, 17:47
                                                  U ciebie tez wozna byla w szkole? Jakas traumę macie chlopaki.
                                                  • maksimum Re: Droga na Harvard i NYU. 09.09.14, 18:07
                                                    fogito napisała:

                                                    > U ciebie tez wozna byla w szkole? Jakas traumę macie chlopaki.

                                                    Wozna to byla bardzo wazna osoba,bo sprawdzala przy wejsciu czy tarcze nie byly na agrafki,a jak sie kto spoznil minute,to mogl sciera przez plecy zarobic.
                                                  • fogito Re: Droga na Harvard i NYU. 09.09.14, 21:14
                                                    No coz nie mam takich wspomnien, ale pewnie dlatego jest dla was takim autorytetem
                                      • fogito Re: Droga na Harvard i NYU. 08.09.14, 13:51
                                        To nie jest pierwsza rozmowa zmaksiem. Wysmiewal mnie wielokrotnie, bo taki ma "sposób" wyslawiania jak mu brak argumentow. Nie udawaj Greka.
                                        A synem mogę chwalić sie do woli, bo to fajny dzieciak i jestem z niego dumna.
                                        • jotde3 Re: Droga na Harvard i NYU. 08.09.14, 17:32
                                          Mi to wisi czy uwazasz go za fajnego czy nie , nie macie satysfakcjonujacych wynikow edukacyjnych ktore by mi zainponowaly i kazaly sie liczyc z twoim zdaniem a twoje posty nic nie wnosza , sa zbiorem przechwalek.
                                          A maksio chociaz takie wyniki edukacyjne dzieci ma .
                                          A znasz powiedzenie : po owocach ich poznacie .
                                          To tez sobie wydrukuj i wklej w album smile
                                          • fogito Re: Droga na Harvard i NYU. 08.09.14, 21:33
                                            A czy mnie zależy, żeby tobie imponować. Smieszne wprost. Nie umiesz pisać po polsku, nie znasz angielskiego i niewiele sobą reprezentujesz sadzac po chamskich odzywkach. Syna tresujesz do matmy a i tak kiepsko mu poszlo na kangurze. Twój syn nie dalby sobie rady w szkole mojego syna, bo nie rozumialby języka. Ty byś nawet z nauczycielem nie umiał porozmawiac. I niby czym ty masz zaimponować? Litości.
                                            A Maksio pomimo peanow ma temat dzieci ma syna na pielęgniarstwie, albo juz nawet nie. I gdzie tu powod do chwaly.
                                            • jotde3 Re: Droga na Harvard i NYU. 09.09.14, 07:36
                                              Jak twoj choc raz zostqnie lauratem to wtedy mozesz komentowac potkniecia mojego. Poki co z czym do ludzi smile co do angielskiego to zachowujesz sie jak sekretareczka co krytykujac swojego szefa mowi ze on nawet angielskiego nie zna . spoko, bedzie potrzebny to sie nauczy .
                                              • zgagusia Re: Droga na Harvard i NYU. 09.09.14, 08:53
                                                jotde3 napisał:

                                                > Jak twoj choc raz zostqnie lauratem to wtedy mozesz komentowac potkniecia mojeg
                                                > o. Poki co z czym do ludzi smile

                                                niezle ci sodowa do glowy uderzyla uncertain tak sie zwykle dzieje z malymi, zakompleksionymi ludzmi, ktorzy maja poczucie porazki i uwazaja ze to co w zyciu osiagneli jest ponizej ich 'rzeczywistych' mozliwosci... tacy ludzie z reguly usiluja sie dowartosciowac sukcesami swoich dzieci, ktorymi licytuja sie na forach jak i czesto w realu, bo mysla ze osiagniecia dzieci rekompensuja brak wlasnych...
                                                jotde - sukcesy syna sa JEGO sukcesami, to ON moze je wyciagac przed swoimi kolegami czy nauczaycielami zeby sie pochwalic... a uzywanie przez doroslego faceta argumentu w stylu 'ja mam bardziej racje bo moj syn ma laureata' jest... zalosne uncertain
                                                dokladnie to samo odnosi sie do maksia
                                              • fogito Re: Droga na Harvard i NYU. 09.09.14, 10:07
                                                To ty sam wyolbrzymiasz porażki wlasnego syna podobnie jak sukcesy. Tak jak to zrobiles w watku "porazka w kangurze", czy jakiś tak
                                                Moj syn osiaga sukcesy w konkursach organizowanych przez szkoly nord Anglia, o których ty pojęcia nie masz. Nawet kangura pisal po angielsku.
                                                A skoro nauka angielskiego taka latwa to sie naucz, a nie pllacz za każdym razem, ze zalinkowanych zrodel nie jestes w stanie przeczytać. Moze przescigniesz Tuska w tej nauce.
                                                • jotde3 Re: Droga na Harvard i NYU. 09.09.14, 11:31
                                                  Maksi mogl podac sat syna a fogito nie moze . dziwne to troche. A teraz slucham , dlaczego sie nie znam smile
                                                  • jotde3 Re: Droga na Harvard i NYU. 09.09.14, 12:14
                                                    I jakie 10 latek ma saty? Przeciez to egzamin dla szkol srednich chyba?
                                                  • fogito Re: Droga na Harvard i NYU. 09.09.14, 12:18
                                                    No widzisz, ze są rożne egzaminy Sat. Wejdź sobie na strony szkol brytyjskich to poznasz ich system.
                                                  • jotde3 Re: Droga na Harvard i NYU. 09.09.14, 12:21
                                                    Ale wyniku podac nie chcesz a nie wierze ze nie mozna podac jakiegos lacznego bilansu punktow i porownac tego do calej np angli.
                                                  • jotde3 Re: Droga na Harvard i NYU. 09.09.14, 12:24
                                                    Cos mi sie wydaje ze to nie zaden sat a jakis wewnetrzny szkolny sprawdzian.
                                                  • jotde3 Re: Droga na Harvard i NYU. 09.09.14, 12:31
                                                    Wedlug wiki sat w brytani jest ok 13 roku po gimnazjum . skala ocen od 1 do 8. Wam szkola na poziomie rejonowki pewnie robi sprawdzianiki i nazywa to szumnie satami a ty to faktycznie za satbierzesz a to nie ma zadnej wartosci porownawczej w wiekszej skali
                                                  • fogito Re: Droga na Harvard i NYU. 09.09.14, 12:48
                                                    Czego ty nie rozumiesz? Przeciez pisalam, ze to egzaminy po kazdym semestrze. Sa rozne rodzaje sat'ow. Semestralne sprawdzaja wiedze I lokalizuja dzieciaka w konkretnej grupie, Bo jest selekcja do 3 grup. Mam zacząć ubolewać, ze on za maly na gimnazjalny Sat?
                                                  • fogito Re: Droga na Harvard i NYU. 09.09.14, 12:51
                                                    Sprawdzian to kartkówka z konkretnego przedmiotu. Dzieciak ma tygodniowe egzaminy 3 razy w roku ze wszystkiego. Ale ja nie będę udowadniać, ze nie jestem wielbłądem.
                                                  • jotde3 Re: Droga na Harvard i NYU. 09.09.14, 13:10
                                                    Nie ubolewaj ale co pisalas ze saty pisze. No litosci smile hehe
                                                  • fogito Re: Droga na Harvard i NYU. 09.09.14, 13:29
                                                    Bo pisze, ale mowilam ci, ze nie zrozumiesz. Gadal dziad do obrazu...
                                                  • fogito Re: Droga na Harvard i NYU. 09.09.14, 12:43
                                                    Nie znam bilansu punktow, bo nigdy o to nie pytalam. Z każdego przedmiotu jest kilka egzaminów pisemnych. Wyniki lacznie skladaja sie na umieszczenie na konkretnym poziomie. Nie porownywalam nigdy z nikim, bo te wyniki są tylko do wiadomosci szkoly i rodzicow konkretnych dzieci. Syn zawsze kazdy rok kończy uplasowaniem sie na higher attainment target HAT. Gdyby spadl na basic bylabym zaniepokojona. Patrzac na national curriculum level dla każdej grupy wiekowej to klase 4 skonczyl na poziomie 4a, czyli upper level, który to poziom wymagany jest po ukończeniu klasy 6, czyli na koniec brytyjskiej podstawówki. Syn zaczal klase 5 teraz. To jest skrot oczywiscie, bo z każdego przedmiotu są oceny cząstkowe Np osobno ocenia sie czytanie i pisanie etc.
                                                  • jotde3 Re: Droga na Harvard i NYU. 09.09.14, 12:59
                                                    No to niezlej rangi nadalas takim sprawdzianikasmile ze sat smile buhehejejwje
                                                  • fogito Re: Droga na Harvard i NYU. 09.09.14, 13:03
                                                    No cóż, moze cię to śmieszy, ale te egzaminy noszą nazwę Sat'u. I wielu rodzicow korepetytorow zatrudnia coby dzieci do Sat'u przygotowywali. Twoje dziecko nie zdaloby żadnego z tych egzaminów, ale to chyba jest oczywiste.
                                                  • jotde3 Re: Droga na Harvard i NYU. 09.09.14, 13:17
                                                    Mozesz je nawet nazwac matura , a to tylko sprawdzianiki. W klasach1-3 wlasnie takie cos sie robilo co miesiac a potem na koniec semestru i zadne to aj waj bylo . najwyzszy poziom mialo ok 20 % dzieciakow.
                                                    Problem z tym taki ze bycie w gornych 20% w przecietnej szkole ma sie nijak do konkursow ogolnokrajowych gdzie nie kazdy podchodzi.
                                                    Jak kangur poszedl ? Tylko szczerze smile pobakiwalas wiec pytam, zakladam ze tragedi nie bylo ale super tez nie bo juz bysmy dawno wiedzieli. No wiem bylo bo po angielskusmile biedni ci anglicy, wszyscy maja po angielskuwink
                                                  • fogito Re: Droga na Harvard i NYU. 09.09.14, 13:32
                                                    Takiego sprawdzianku to ani ty ani twój synek byscie nie zaliczyli. Kangur poszedl dobrze. Zdaje sie sie, ze wyróżnienie, ale ja nie emocjonowalam sie tym, bo dzieciak sie w szkole uczy a nie w domu.
                                                  • jotde3 Re: Droga na Harvard i NYU. 09.09.14, 13:36
                                                    Emocjonujesz sie spie...mi a nie wiesz jak kangur? I to po naszej wczesniejszej pisaninie ? Kogo ty chcesz oszukac?
                                                  • fogito Re: Droga na Harvard i NYU. 09.09.14, 13:50
                                                    To ty sie emocjonujesz kangurem a nie ja. Dla mnie ważniejszy byl czerwcowy Sat z matematyki, bo od tego zalezalo do jakiej grupy trafi syn i jaki nauczyciel będzie go uczyl w tym roku. Wiem, ze kangur poszedl niezle bo bylo jakieś wyróżnienie. Ale ja nawet nie sprawdzilam co napisal dobrze aco źle. Ja nie skacze z powodu konkursów pod sufit, bo to przecież dopiero podstawówka. Jak napisze maturę dobrze to dam ci znac.
                                                  • jotde3 Re: Droga na Harvard i NYU. 09.09.14, 13:59
                                                    Jaki znowu sat? Sprawdzian .balas sie ze moze nie byc w 1/3 najlepszych ? No litoscismile to cie zajmowalo ? ???
                                                    W twoim wypadku bym sie nie zdziwil jak by wyroznienie z kangora okazalo sie dyplomem za udzial wydanym przez szkole czy taka zabawka co wszyscy dostaja. smile
                                                  • fogito Re: Droga na Harvard i NYU. 09.09.14, 14:37
                                                    Normalny sat. Nie balam sie, tylko zależało mi, żeby dostal sie do najlepszej grupy z każdego przedmiotu. W tym roku kończy brytyjska podstawówkę i chce żeby mial dobrych nauczycieli przed egzaminem, którego nazwy nie pamietam. Wybacz.
                                                  • jotde3 Re: Droga na Harvard i NYU. 09.09.14, 13:22
                                                    Fogito a twoj by nie zdal po chinsku ale czy to znaczy ze wszyscy
                                                    Chinczycy sa madrzejsi od niego?
                                                  • fogito Re: Droga na Harvard i NYU. 09.09.14, 13:35
                                                    Syn sie chińskiego nie uczy, ale twój syn angielskiego chyba juz tak, jeśli go nie zwolniles jak planowales.
                                                    Angielski to wspolczesna lacina. Kazdy wyksztalcony powinien znac. Moze kiedyś to będzie chiński.
                                                  • jotde3 Re: Droga na Harvard i NYU. 09.09.14, 13:41
                                                    No uczy sie angielskiego ale to poziom przecietnej podstawowki wiec mnie jego 6tki ( zdaje sie ze tam najwyzejsa 5 ki )) nie ekscytuja.
                                                    Ty tu jestes od zachwycania sie takimi wynikami wink Planowalem zwolnienie z drugiego jezyka w gimnazjum chyba a noe z angielskiego w podstawowce.
                                                  • fogito Re: Droga na Harvard i NYU. 09.09.14, 13:54
                                                    To moze zainwestuj w prywatny angielski, bo ten rejonowy sukcesu nie przyniesie. Dziwne, ze podstawówka nie ma drugiego języka. Moj syn juz 3 rok uczy sie francuskiego i niezle gada.
                                                  • jotde3 Re: Droga na Harvard i NYU. 09.09.14, 14:08
                                                    Mialo nie byc ,dopiero w gimnazjum planowo mial byc 2 ale rpdzice chcieli i zrobili. Ja mimo ze obawiajac sie slabych zdolnosci jezykowych syna przekonalem sie ze nie mam czego sie bac skoro idzie dobrze i choc moglbym zwolnoc to puszczam .
                                                    Prywatny angielski ? Napewno wazny bedzie na maturze wiec przed matura bedzie musial dpcisnac a potem to zalezy,jak mu bedzie potrzebny do pracy to bedzie musial dbac o jego poziomale jak zycie wskazuje mozna pelnic woele funkcji bez jego znajomosci.
                                                    Oczywiscie ty tu masz inna sytuacje a wiei inne priorytety.
                                                  • zgagusia Re: Droga na Harvard i NYU. 09.09.14, 14:44
                                                    > Prywatny angielski ? Napewno wazny bedzie na maturze wiec przed matura bedzie m
                                                    > usial dpcisnac

                                                    twoj syn pierwszy egzamin z angielskiego bedzie zdawal juz konczac podstawowke - i od punktow z tego m.in. egzaminu bedzie zalezalo do jakiego gimnazjum bedzie przyjety... potem egzamin gimnazjalny i znow angielski i znow od wynikow zalezy ktore liceum go przyjmie... czy ty myslales ze dopiero na maturze angielski sie liczy?
                                                  • jotde3 Re: Droga na Harvard i NYU. 10.09.14, 07:54
                                                    Zgagusia ,no faktycznie odtego roku angielski bedzie na koniec podstawowki ale gra idzie teraz jedynoe o jedna z dwu klas w gimnazjium jedna jest sportowa druga z jezykiem obcym i nie widze przeszkod by jego umiejetnosci z czegokolwiek nie pozwolily dostac soe do dowolnej klasy wiec nie ma sie co nad angielskim spinac . na maturze zas kazdy punkcik bedzie sli liczyl gdy bedzie chcial isc np. Na informatyke ( przynajmniej teraz chce , po okresie kiedy mowil ze chce zostac starym pijakiem bo caly dzien sie ninoe robi tylko siedzi z kolegami smile jezyk matematyki da mu zawsze dobra prace w kraju a angielski da mu prace w wielu krajach ale bez innych umoejetnosci tylko na przyslowiowym zmywaku ale czy wowczas jego bardzo dobra umiejetnosc jest naprawde tak wazna?
                                                  • zgagusia Re: Droga na Harvard i NYU. 10.09.14, 08:13
                                                    jotde3 napisał:
                                                    > jezy
                                                    > k matematyki da mu zawsze dobra prace w kraju a angielski da mu prace w wielu k
                                                    > rajach ale bez innych umoejetnosci tylko na przyslowiowym zmywaku ale czy wowcz
                                                    > as jego bardzo dobra umiejetnosc jest naprawde tak wazna?

                                                    z tym generalnie sie zgadzam; ale juz przy dostawianiu sie do liceum, nawet do klas scislych (wiem o czym pisze, jak nie wierzysz to sobie sprawdz) jezyk jest bardzo wazny - zarowno punkty z egzaminu jak i ocena na swiadectwie. Sam pisales ze syn ma jakies tam trudnosci jezykowe, dlatego rozwazales zwolnienie czy cos takiego... wiec nie licz na to ze jak mu w ostatnim roku zalatwisz korepetycje 1x w tyg. godzinka to beda z tego jakies oszalamiajace efekty. A niestety poziom angielskiego w przecietnej polskiej podstawowce (czy gimnazjum) jest slaby i dzieciaki ktore gdzies jeszcze sie tego jezyka nie ucza wypadaja na egzaminie slabo.
                                                  • jotde3 Re: Droga na Harvard i NYU. 10.09.14, 09:00
                                                    Pisalem ze ma trudnosci jezykowe ale mialem raczej na mysli brak wyjatkowych zdolnosci do np elokwentnych wypowiedzi i slabsza wymowe r a nie jakas dysfunkcje . sadzilem ponadto nie ze sobie nie da rady tylko ze lepiej skupic sie jedynie na angielskim bo on na maturze da mu punkty .
                                                    w kazym razie te trudnosci nie przeszkadzaja mu miec najlepszych ocen z angielskiego .
                                                    Wiesz mysle ze puki bedzie mial piatki z jezyka to nie ma sie co bac o jakis strasznie negatywny wplyw oceny z egzaminu na dostanoe sie do wlasciwego liceum . oczywiscie oepowiednio wczesniej rozejrze sie ze jakimos prubnymi testami by nie polegac jedynie na tej ocenie.z matura jest powazniej bo punkciki z niej przy ochocie dostania sie na medycyne czy informatyke juz sa bardzo wazne.
                                                  • zgagusia Re: Droga na Harvard i NYU. 10.09.14, 09:58
                                                    jotde3 napisał:

                                                    > Pisalem ze ma trudnosci jezykowe ale mialem raczej na mysli brak wyjatkowych zd
                                                    > olnosci do np elokwentnych wypowiedzi i slabsza wymowe r a nie jakas dysfunkcje
                                                    > . sadzilem ponadto nie ze sobie nie da rady tylko ze lepiej skupic sie jedynie
                                                    > na angielskim bo on na maturze da mu punkty .
                                                    > w kazym razie te trudnosci nie przeszkadzaja mu miec najlepszych ocen z angiels
                                                    > kiego .
                                                    > Wiesz mysle ze puki bedzie mial piatki z jezyka to nie ma sie co bac o jakis st
                                                    > rasznie negatywny wplyw oceny z egzaminu na dostanoe sie do wlasciwego liceum .
                                                    > oczywiscie oepowiednio wczesniej rozejrze sie ze jakimos prubnymi testami by n
                                                    > ie polegac jedynie na tej ocenie.z matura jest powazniej bo punkciki z niej prz
                                                    > y ochocie dostania sie na medycyne czy informatyke juz sa bardzo wazne.

                                                    ja cie tylko uswiadamiam, zebys kiedys potem nie plakal ze nic nie wiedziales... 5 z angielskiego w przecietnej podstawowce rejonowej nie znaczy NIC. wynik matury w duzym stopniu zelezy od tego do jakiego liceum sie chodzilo - a to z kolei od wynikow na tescie gimnazjalnym i ocen na swiadectwie. system rekrutacji jest elektroniczny, taki sam dla wszystkich i wszystkie punkty i oceny maja TAKA SAMA WAGE. Liceum w zaleznosci od ilosci miejsc ustala sumaryczny limit punktowy od jakiego przyjmuje kandydatow - i nie ma tak, ze np. dyrektor bedzie wolal przyjac kandydata ktory z matmy mial 10 pkt. a z angielskiego 2 zamiast tego ktory mial z matmy 3 a z angielskiego 10, bo elektroniczny system po prostu wywala tych z mniejsza suma. Oczywiscie przedmiotow ktore sie licza jest kilka, na punkty przelicza sie swiadectwo jak i egzamin i tych punktow do zdobycia w sumie jest duzo, ale po prostu miej swiadomosc ze te dajmy na to 3 punkty ktore dzieciak straci na angielskim na egzaminie gimnazjalnym moga zadecydowac o nieprzyjeciu do wybranego liceum. Nawet jesli bedzie to klasa matematyczna. No tak jest w tej chwili; moze do czasu twojego syna sie to zmieni, ale w kazdym razie ostrzegam zawczasu.
                                                  • jotde3 Re: Droga na Harvard i NYU. 10.09.14, 12:19
                                                    Oczywiscie ze piatka z angielskiego w podstawowce nie oznacza znajomosci tego jezyka na poziomie normalnej komunikatownosci oznacza jednak za jest duza szansa ze zaliczy go tez przyzwoicie na egzaminie na koniec podstawowki a to poki co wystarczy i nie jest to NIC. Gimnazjum rejonowe calkowicie zreszta wystarczy, owszem ,uczeszczanie do tzw dobrego gimnazjum ma pozniejsza korelacje z dobrym liceum ,pewnie jest w tym troche i zwiazku przyczynowo skutkowego wyniklego z przebywania ucznie nie z tzw elementem ale ten aspekt nie zawsze jest istotny . u nas raczej nie bedzie .
                                                    Oczywiscie wiem ze jesli juz teraz bysmy cisneli ten angielski to wynik do egzaminu bylby pare punktow lepszy niz gdybysmy to zrobili dopiero w liceum ,ale dzien nie jest z gumy , mysle ze za jakis czas nasza uwaga bedzie ewoluowac w ta strone .
                                                    Na dzis , kl 4 jest pewna zmiana bo doszlo duzo przedmiocikow , czesto 4 kategori w mojej ocenie a nalezy w szkole umiec uczyc sie dowolnej rzeczy i to teraz musimy miec pod kontrola, bardziej nadaje sie do tego zreszta moja zona. Zredukowala sie tez matma po podstawy ma juz wdrukowane i wymagaja moze sprawdzenia raz w roku a i przygotowania do konkursow mat skrucilem kiedy to po kangurku bez wyroznienia nastepny -matematyczne mistrzostwa polski , poszedl bardzo dobrze ( gorne 5%)i kiedy teraz po kilku tygodniowej przerwie dobrze napisal probny. Moge juz teraz byc spokojniejszy ale pracy wczesniej bylo kupa .zostaje jeszcze sprawa treningow poza szkola , one przynajmniej w/g planu zredukuja sie dopiero z poczatkiem gimnazjum ,bedzie juz wszechstronnym wojownikiem smile i bedzie mogl przejsc na mma ktore jest kolo domu .
                                                    Takz ez nie przywiazujac teraz wagi do angielskiego (w sytuacji piatek z tego przedmiotu ) nie przywiazyje jej TERAZ a nie na forewer smile
                                                  • jotde3 Re: Droga na Harvard i NYU. 10.09.14, 09:03
                                                    Pozatym zgagusia czy myslalas ze jak ja pisze o docisnieciu to mam na mysli korepetycje raz w tygodniu smile heheh .
                                                  • zgagusia Re: Droga na Harvard i NYU. 10.09.14, 10:04
                                                    jotde3 napisał:

                                                    > Pozatym zgagusia czy myslalas ze jak ja pisze o docisnieciu to mam na mysli kor
                                                    > epetycje raz w tygodniu smile heheh .

                                                    mysle ze na wiecej nie bedzie cie stac tongue_out cena PORZADNYCH (czytaj: naprawde efektywnych, prowadzonych przez osoby ze swietnymi kwalifikacjami i umiejetnosciami pedagogicznymi) korepetycji indywidualnych wynosi od 100zl za godz. w gore smile tak, w twoim miescie smile znam osoby takich korepetycji udzielajace i wiem ze przebieraja w klientach jak w ulegalkach tongue_out
                                                  • jotde3 Re: Droga na Harvard i NYU. 10.09.14, 12:21
                                                    Ciekawym jest skutecznosci takich korepetycji w porownaniu do programow audiowizualnych .
                                                  • zgagusia Re: Droga na Harvard i NYU. 10.09.14, 12:39
                                                    jotde3 napisał:

                                                    > Ciekawym jest skutecznosci takich korepetycji w porownaniu do programow audiowi
                                                    > zualnych .

                                                    dyskusja z toba na ten temat jest bezprzedmiotowa - ty nie jestes w stanie ocenic i porownywac skutecznosci nauczania jakakolwiek metoda, bo jezyka nie znasz tongue_out mozesz miec tylko jakies tam swoje wyobrazenia na ten temat ale na takim poziomie rozmawiac nie zamierzam tongue_out
                                                  • jotde3 Re: Droga na Harvard i NYU. 10.09.14, 12:56
                                                    Bez badan porownawczych nikt nie jest, jak tego nie rozumiesz to dyskusja z toba jest bezprzedmiotowa.
                                                    Jesli nawet jednak nie ma badan sadze ze jednak kazdy moze ocenic postep przez jakies interaktywne testy.
                                                  • hankam Re: Droga na Harvard i NYU. 10.09.14, 13:31
                                                    Przygotowując się do matury będzie wystarczająco dociśnięty z innych przedmiotów.
                                                    Do angielskiego przygotowujcie się już teraz.
                                                  • jotde3 Re: Droga na Harvard i NYU. 10.09.14, 13:41
                                                    Nie zamierzam czekac do matury , mysle ze w gimnazjum jak z tymi treningami troche sie uspokoi to zobaczymy na cos oprocz szkoly ale nie wiem czy to korepetycje, kurs czy program audiowizualny, pewnie zaczniemy od programow audio i bedziemy sprawdzac umiejetnosci na jakis egzaminach , to daleko i jeszcze mi sie nie chce tu nic konkretyzowac ,w liceum bardziej a rok przed matura jeszcze bardziej , kolanem docisne wink
                                                    Poki co cisnienia nie ma.
                                                    Do matury nie bedzie mial chyba az tak duzo , matme pilnujemy i fizyke dopilnujemy jak bedzie na bierzaco , polski to mu wystarczy 3 wiec zostanie tylko ten jezyk.
                                                  • fogito Re: Droga na Harvard i NYU. 09.09.14, 14:51
                                                    No nie wiem jak mozna sie poruszać bez dobrego angielskiego we wspolczesnym świecie. Ale nie moja sprawa. Moj syn musi znac perfekt polski i angielski a dodatkowo dobrze francuski, bo sporo pracy w niego wlozyl. Juz samym angielskim jest w stanie porozumieć sie w każdym kraju, do którego jedziemy. I to jest podstawa dla mnie.
                                                  • jotde3 Re: Droga na Harvard i NYU. 09.09.14, 12:18
                                                    Ciagle tylko fogito podajesz sukcesy na poziomie przecietnej szkoly , ja dyplomow za takie pierdoly to nawet do szuflady nie wkladam nie mowiac o wspominaniu o nich tutaj.
                                                  • fogito Re: Droga na Harvard i NYU. 09.09.14, 12:15
                                                    Gdybys sie znal to byś wiedzial, ze Sat pisany w brytyjskich szkolach kilka razy w roku a Sat pisany po liceum lub w trakcie tegoz w Stanach to dwa różne rodzaje Sat'ow. W obu przypadkach maja na celu sprawdzić wiedze i zakwalifikować dzieciaka do konkretnego poziomu. Ale tego sie nie da porownac. Syn jak dobrze pojdzie skonczy liceum matura IB. Gdyby chcial pojsc na amerykanska uczelnie musialby zdawac amerykanski Sat dodatkowo. Wielu jego starszych kolegow tak zrobilo. Jak będzie u syna nie wiem. Wyniki ma dobre, zna perfekt angielski i jeśli będzie chcial sie uczyc to zajdzie wysoko. Ale ja daje mu wolna reke i niech robi co chce.
                                                  • maksimum Re: Droga na Harvard i NYU. 09.09.14, 16:30
                                                    fogito napisała:

                                                    > Syn jak dobrze po
                                                    > jdzie skonczy liceum matura IB. Gdyby chcial pojsc na amerykanska uczelnie musi
                                                    > alby zdawac amerykanski Sat dodatkowo.

                                                    Matura IB w USA nic nie znaczy.
                                                    I w USA jest SAT a w UK jest sat.


                                                  • fogito Re: Droga na Harvard i NYU. 09.09.14, 17:48
                                                    A umiesz czytac ze zrozumieniem ?
                                                  • hankam Re: Droga na Harvard i NYU. 10.09.14, 13:25
                                                    A u nas SAT nic nie znaczy.
                                                    W UK IB jest uznawany, w Polsce zresztą też.
                                                    SAT jest wasz lokalny i niech tam pozostanie.
                                                  • maksimum Re: Droga na Harvard i NYU. 10.09.14, 17:56
                                                    hankam napisała:

                                                    > A u nas SAT nic nie znaczy.
                                                    > W UK IB jest uznawany, w Polsce zresztą też.
                                                    > SAT jest wasz lokalny i niech tam pozostanie.
                                                    -------------
                                                    Znowu piszesz jakbys cale zycie pietrucha handlowala.

                                                    SAT jest globalny i mozna go zdawac na CALYM swiecie.
                                                    IB jest lokalny-czyli europejski.
                                                  • hankam Re: Droga na Harvard i NYU. 10.09.14, 22:37
                                                    > Znowu piszesz jakbys cale zycie pietrucha handlowala.
                                                    >
                                                    > SAT jest globalny i mozna go zdawac na CALYM swiecie.
                                                    > IB jest lokalny-czyli europejski.


                                                    Znowu zaczynasz post od obrażania interlokutora. Gdybyś tak nie robił (od dawna) nie wypominałabym ci tego, że jesteś prowincjuszem i zdawałeś egzaminy na kierowcę autobusów.

                                                    SAT jest lokalny amerykański, a to, że można go zdawać na całym świecie o niczym nie świadczy. Polską maturę możesz zdawać w ambasadach na całym świecie i nie nazwałbyś jej globalną.
                                                  • maksimum Re: Droga na Harvard i NYU. 11.09.14, 03:04
                                                    hankam napisała:

                                                    > SAT jest lokalny amerykański, a to, że można go zdawać na całym świecie o niczy
                                                    > m nie świadczy. Polską maturę możesz zdawać w ambasadach na całym świecie i nie
                                                    > nazwałbyś jej globalną.
                                                    ------
                                                    Bede musial sie przez pare dni zastanawiac jaki jezyk jest globalny a jaki lokalny.
                                                    Do wyboru mam angielski i polski.
                                                  • maksimum Re: Droga na Harvard i NYU. 11.09.14, 03:49
                                                    hankam napisała:

                                                    > > Znowu piszesz jakbys cale zycie pietrucha handlowala.
                                                    > >
                                                    > > SAT jest globalny i mozna go zdawac na CALYM swiecie.
                                                    > > IB jest lokalny-czyli europejski.

                                                    >
                                                    > Znowu zaczynasz post od obrażania interlokutora. Gdybyś tak nie robił (od dawna
                                                    > ) nie wypominałabym ci tego, że jesteś prowincjuszem i zdawałeś egzaminy na kie
                                                    > rowcę autobusów.

                                                    W jaki sposob cie obrazam?
                                                    Ze nie rozumiesz ,ze SAT jest GLOBALNY i na calym swiecie mozesz go zdawac,wlaczajac w to Polske,Chiny,Indie,Koree itd.
                                                    To ty nie rozumiesz prostych rzeczy,ktore dla pozostalych sa proste i od razu musisz sie obrazic i normalnie po polsku pokazywac swoja glupote.

                                                    > SAT jest lokalny amerykański, a to, że można go zdawać na całym świecie o niczy
                                                    > m nie świadczy. Polską maturę możesz zdawać w ambasadach na całym świecie i nie
                                                    > nazwałbyś jej globalną.
                                                    ----------
                                                    SAT nie jest lokalny bo jest w jezyku swiatowym(jedynym zreszta) i zdawany jest przez wszystkich tych,ktorzy chca w USA studiowac.
                                                    Licea amerykanskie nie przygotowywuja do SAT.Kazdy to robi we wlasnym zakresie i zdaje sie SAT w SOBOTY i NIEDZIELE.
                                                  • hankam Re: Droga na Harvard i NYU. 11.09.14, 11:17
                                                    I znowu obrażasz, albo raczej próbujesz zgodnie ze swoją prowincjonalno - piaskownicową kulturą. I jak zawsze piszesz bzdury i głupoty.

                                                    > SAT nie jest lokalny bo jest w jezyku swiatowym(jedynym zreszta) i zdawany jest
                                                    > przez wszystkich tych,ktorzy chca w USA studiowac.
                                                    > Licea amerykanskie nie przygotowywuja do SAT.Kazdy to robi we wlasnym zakresie
                                                    > i zdaje sie SAT w SOBOTY i NIEDZIELE.


                                                    SAT jest lokalny, gdyż wyniki z SATu są uznawane jedynie w Stanach. Jest dokładnie tak samo lokalny jak polska matura.
                                                    IB jest międzynarodowa, choć nie globalna, bo jej wyniki są uznawane w wielu krajach.
                                                    Język nie ma tu nic do rzeczy.
                                                    Każda minuta spędzona w amerykańskiej szkole służy zdaniu SATu.
                                                    Tak jak każda minuta spędzona w polskiej - zdaniu matury.
                                                    Można też powiedzieć inaczej - że amerykańskie licea nie przygotowują do SATu, bo trzeba się uczyć w domu i na kursach. I podobnie polskie - dzieciaki zakuwają w domu, na kursach i na korepetycjach, bo polskie licea nie przygotowują do matury.
                                                  • maksimum Re: Droga na Harvard i NYU. 09.09.14, 16:04
                                                    jotde3 napisał:

                                                    > Maksi mogl podac sat syna a fogito nie moze . dziwne to troche.

                                                    No przeciez podala,ze "bardzo dobrze".

                                                    > A teraz slucham , dlaczego sie nie znam smile

                                                    Bo nie wiesz,ze "bardzo dobrze" tzn wiecej niz 2.200 pkt.
                                                  • maksimum Re: Droga na Harvard i NYU. 09.09.14, 16:08
                                                    jotde3 napisał:

                                                    > Maksi mogl podac sat syna a fogito nie moze . dziwne to troche.

                                                    Napisala,ze "bardzo dobrze" bo ktos jej powiedzial ze 1.500 to jest "bardzo dobrze".

                                                    > A teraz slucham , dlaczego sie nie znam smile

                                                    Nie znasz sie,bo w Polsce wazniejsza jest ocena opisowa "bardzo dobrze" a nie jakies 2.200 pkt mojego syna.
                                                  • fogito Re: Droga na Harvard i NYU. 09.09.14, 17:53
                                                    To nie są polskie oceny, ale tez nie amerykanskie. Wysilcie sie trochę panowie.
                                                  • hankam Nie, to ty się nie znasz 10.09.14, 13:10
                                                    > Nie znasz sie,bo w Polsce wazniejsza jest ocena opisowa "bardzo dobrze" a nie j
                                                    > akies 2.200 pkt mojego syna.

                                                    Nie, to ty się nie znasz i znów porównujesz gruszki z jabłkami - szkolny błąd.
                                                    Ocena opisowa w Polsce dotyczy klas 1-3, a nie liceum, jak w przypadku twojego syna.
                                          • maksimum Re: Droga na Harvard i NYU. 09.09.14, 01:24
                                            jotde3 napisał:

                                            > A maksio chociaz takie wyniki edukacyjne dzieci ma .

                                            To jest wlasnie to.
                                            Mamuski mysla ze maja najzdolniejsze dzieci na swiecie i chcialyby je wyslac do najlepszych szkol w USA czy gdzie indziej ale...bez egzaminow.
                                            Jak napisalem,ze moje dzieci uczyly sie w najlepszym gimnazjum w USA to ....NIKT nie zapytal jak w tej szkole bylo!!!
                                            Nagle nikogo to nie interesuje!
                                            Corka tam byla w czolowce a syn powyzej sredniej i jest sie czym pochwalic.

                                            Polowa dzieci z tego najlepszego gimnazjum zdalo do najlepszych liceow w NYC i moje dzieci tez sie tam zalapaly.
                                            Oczywiscie te najlepsze licea tez sa z egzaminami wstepnymi.
                                            Nie ma nic za friko.NIKOGO poza kolejka nie przyjma ani NIE MA transferow do najlepszych szkol.
                                            • fogito Re: Droga na Harvard i NYU. 09.09.14, 06:13
                                              Tylko, ze zakuwanie doi bolu nie przyniosło spektakularnych rezultatów co do wyboru studiow. I to jest przyklad na to, ze poza kuciem dzieciak musi cos wiecej sobą reprezentować. Ty stłamsiłeś w dzieciach to cos wiecej, wiec nie oczekuj zachwytów.
                                              • maksimum Re: Droga na Harvard i NYU. 09.09.14, 15:19
                                                fogito napisała:

                                                > Tylko, ze zakuwanie doi bolu nie przyniosło spektakularnych rezultatów co do wy
                                                > boru studiow.

                                                Oczywiscie ze przyniesie po studiowaniu przedmiotow scislych.
                                                Po politologii to nic poza szpanowaniem soba czlowiek nie reprezentuje.

                                                > I to jest przyklad na to, ze poza kuciem dzieciak musi cos wiecej
                                                > sobą reprezentować. Ty stłamsiłeś w dzieciach to cos wiecej, wiec nie oczekuj
                                                > zachwytów.

                                                Stlamsilem zachwyt nad studiowanie politologii na Harvardzie i zobaczymy kto bedzie mial lepsze efekty po studiach.
                                                • fogito Re: Droga na Harvard i NYU. 09.09.14, 16:04
                                                  Zobaczymy.
                                            • zgagusia Re: Droga na Harvard i NYU. 09.09.14, 08:58
                                              maksimum napisał:

                                              > Jak napisalem,ze moje dzieci uczyly sie w najlepszym gimnazjum w USA to ....NIK
                                              > T nie zapytal jak w tej szkole bylo!!!
                                              > Nagle nikogo to nie interesuje!

                                              alez ty o tym pisales i caly czas piszesz pomimo tego ze nikt nie pyta big_grin
                                              a z kolei jak pytamy jak jest na 'najlepszych studiach na najlepszej w usa uczelni' (czytaj pielegniarstwo tudziez inne bibliotekoznastwo na lokalnym uniwerku) to nagle nabierasz wody w usta big_grin
                                            • hankam Re: Droga na Harvard i NYU. 09.09.14, 09:48
                                              Nabor na studia w EU wyglada tak ze wysylasz podanie i czekasz na odpowiedz a w USA niestety dla EUropejczykow trzeba zdac SAT i pokazac jakie sie mialo stopnie w liceum.
                                              SAT dla wiekszosci Polakow jest nie do przejscia na przyzwoitym poziomie,a przypominam ze srednia jest 1.500 pkt.


                                              Za to w Europie trzeba zdać maturę i pokazać, jakie się miało stopnie w liceum. Nigdzie nie jest tak, że przyjmują na podstawie podania. Trzeba pokazać wyniki.

                                              Przetłumaczcie ten SAT na polski, będziemy zdawać.
                                              Moja córka przyzwoicie zna angielski - biernie, ale jej zasób słów w jakimś teście został określony na niecałe 20000. Zasób słów ma szerszy niż jej koledzy, którzy przez rok czy dwa uczyli się w USA (na etapie podstawówki, potem wrócili do Polski), ale językiem posługuje się od nich mniej sprawnie.
                                              Zdając SAT bez wieloletniego przygotowania, jak dzieci w amerykańskich szkołąch (każda godzina tam spędzona przygotowuje do SAT, czego byś nie mówił) od razu byłaby do tyłu. Z definicji.
                                              Twoje dzieci pewnie lepiej mówią po polsku niż nasi licealiści o angielsku, a polskie matury nie zdałyby na pewno, nawet na te 30%. Musiałyby się co najmniej rok intensywnie przygotowywać, jak sądzę, żeby zaliczyć na średnim poziomie.

                                              Na tym college board, który kiedyś linkowałeś jest m.in. biologia, a nawet dwie jej odmiany. Córka chciała się sprawdzić i określiła jedną jako banalną, a drugą jako "nieco trudniejszą". Przypominam, że rozwiązywała to ten test bez przygotowania jako czternastolatka, ale biologia to jest jej pasja od lat i słownictwo biologiczne ma opanowane, bo czyta różne naukowe pisma w oryginale. (Oczywiście, wiemy, że jest to przykładowy kawałek testu, odpada stres etc.). Ale już te części angielskie wypadły jej średnio, bo nie może porównywać się uczniami, którzy 100% nauki mają w języku angielskim.
                                              Żeby test SAT był wiarygodny musiałby być zdawany w ojczystym języku albo po rocznej nauce za granicą. Wtedy coś można porównywać.
                                              Przestań się mądrzyć, bo jak na razie piszesz głupoty. W internecie możesz znaleźć rozszerzone matury z odpowiedziami, sprawdź swoje dzieci, tak z marszu, przecież znają polski, prawda?
                                              • maksimum Droga na Harvard i NYU.Szkola medyczna. 09.09.14, 15:59
                                                hankam napisała:

                                                > Przetłumaczcie ten SAT na polski, będziemy zdawać.

                                                To jest dobry pomysl ale to nie my mamy przetlumaczyc ale wy i stosowac go w czasie przyjec na wyzsze uczelnie.
                                                Skoro angielski jest powszechnie nauczany w Polsce,to SAT nie powinien byc tlumaczony lecz zdawany po angielsku i wtedy odsialabys te rozne plewy,ktore nie chca sie uczyc angielskiego.

                                                > Moja córka przyzwoicie zna angielski - biernie, ale jej zasób słów w jakimś teś
                                                > cie został określony na niecałe 20000. Zasób słów ma szerszy niż jej koledzy, k
                                                > tórzy przez rok czy dwa uczyli się w USA (na etapie podstawówki, potem wrócili
                                                > do Polski), ale językiem posługuje się od nich mniej sprawnie.

                                                20.000 to nawet wystarczy na gimnazjum,albo na jakies bardzo podle studia.
                                                Na dobre studia juz musisz znac 50 tys slow.


                                                > Twoje dzieci pewnie lepiej mówią po polsku niż nasi licealiści o angielsku, a p
                                                > olskie matury nie zdałyby na pewno, nawet na te 30%. Musiałyby się co najmniej
                                                > rok intensywnie przygotowywać, jak sądzę, żeby zaliczyć na średnim poziomie.

                                                Myslenie ze zrozumieniem sie klania.
                                                Po polskich maturach nie masz zadnych szans na amerykanskie uczelnie,a syn znajomego,ktoremu w USA zupelnie nie szlo zostal wyslany do Polski na egzaminy do ...uczelni medycznej.
                                                Smiechu bylo co niemiara,bo chlopak w USA jest totalnym nieudacznikiem a Polska miala go uleczyc z tego nieudacznictwa.
                                                No wiec pojechal i ...zdal na uczelnie medyczna po amerykanskim liceum.

                                                • fogito Re: Droga na Harvard i NYU.Szkola medyczna. 09.09.14, 18:09
                                                  Teraz nie ma egzaminów na uczelnie wyższe. Musiałby chlopak zdać rewelacyjnie maturę. Znam takiego, co zdal i studiuje medycynę, ale to madry chlopak. A ową historie wloz do bajek, bo lykasz wszystko jak pelikan.
                                                  • maksimum Re: Droga na Harvard i NYU.Szkola medyczna. 09.09.14, 21:32
                                                    fogito napisała:

                                                    > Znam takiego, co zdal i studiuje medycynę, ale to madry chlopak. A ową h
                                                    > istorie wloz do bajek, bo lykasz wszystko jak pelikan.
                                                    ------------
                                                    Znam tego chlopaka i moje dzieciaki go znaja,ale nie chcialy sie z nim zadawac bo strasznie niewydarzony jest.
                                                    Zadnego celu w zyciu.W Stanach mu kompletnie nie szlo,to rodzina umyslila,ze Polska go uleczy.
                                                    Postanowili go poslac tam na studia a juz najlepiej na medyczne.
                                                    W pierwszej chwili mnie smiech ogarnal,bo slyszalem ze tam na medycyne sie trudno dostac.
                                                    No wiec wszyscy czekali w skupieniu i nasluchiwali wiadomosci,a ten pojechal i ....zdal.
                                                    Cala 6 letnia impreza bedzie rodzicow kosztowac 80 tys doll a w USA jeden rok studiow medycznych kosztuje 50 tys doll.
                                                    What a deal!!
                                                  • fogito Re: Droga na Harvard i NYU.Szkola medyczna. 09.09.14, 22:27
                                                    Znaczy, ze uczelnia sciaga kase od naiwnych. Za moich czasow tego nie bylo. Gamon sie na te studia nie przesliznal. Choc moze sie okazac, ze skonczy i pojedzie leczyc do Stanow i tam zrobi kariere big_grin moze przyslij do Polskimswojego syna. Ma szanse na to samo....
                                                  • maksimum Re: Droga na Harvard i NYU.Szkola medyczna. 10.09.14, 01:33
                                                    fogito napisała:

                                                    > Gamon sie na te studia nie przesliznal. Choc moze sie okazac, ze skonczy i pojedz
                                                    > ie leczyc do Stanow i tam zrobi kariere big_grin

                                                    Najpierw bedzie musial ten polski dyplom nostryfikowac w USA i przejsc tu praktyke.
                                                    Wielu lekarzy z Polski nie daje sobie tutaj rady.

                                                    > moze przyslij do Polskimswojego syna. Ma szanse na to samo....

                                                    Moj syn by na takie numery nie poszedl.
                                                  • fogito Re: Droga na Harvard i NYU.Szkola medyczna. 10.09.14, 06:50
                                                    Wielu polskich lekarzy pracuje w Stanach. Ale jeszcze wiecej jest rozsianych po Europie. Tylkomw kraju mamy przez to braki.
                                                  • maksimum Re: Droga na Harvard i NYU.Szkola medyczna. 10.09.14, 18:04
                                                    fogito napisała:

                                                    > Wielu polskich lekarzy pracuje w Stanach. Ale jeszcze wiecej jest rozsianych po
                                                    > Europie. Tylkomw kraju mamy przez to braki.
                                                    ---------
                                                    Wszyscy najlepsi wyjechali a w Polsce lecza was te braki.
                                                  • fogito Re: Droga na Harvard i NYU.Szkola medyczna. 10.09.14, 20:03
                                                    Na szczescie zostalo kilku, ktorzy angielskiego nie znaja i wyjechac nie moga. Mlodzi po studiach wyjezdzaja, ale oni bez doswiadczenia sa, to niech sie ucza na obcych pacjentach.
                                                  • maksimum Re: Droga na Harvard i NYU.Szkola medyczna. 10.09.14, 22:17
                                                    fogito napisała:

                                                    > Na szczescie zostalo kilku, ktorzy angielskiego nie znaja i wyjechac nie moga.

                                                    No i jak sie bedzie taki lekarz doksztalcal jak on po angielsku nie kuma?


                                                  • fogito Re: Droga na Harvard i NYU.Szkola medyczna. 11.09.14, 06:53
                                                    Po francusku moze albo po niemiecku smile
                                                  • zgagusia Re: Droga na Harvard i NYU.Szkola medyczna. 10.09.14, 20:05
                                                    maksimum napisał:

                                                    > fogito napisała:
                                                    >
                                                    > > Wielu polskich lekarzy pracuje w Stanach. Ale jeszcze wiecej jest rozsian
                                                    > ych po
                                                    > > Europie. Tylkomw kraju mamy przez to braki.
                                                    > ---------
                                                    > Wszyscy najlepsi wyjechali a w Polsce lecza was te braki.

                                                    W Polsce jest wielu bardzo dobrych lekarzy. Wiesz co przede wszystkim znaczy 'dobry' lekarz? To taki ktory jest zlaszcza dobrym diagnosta. Polska sluzba zdrowia jest mocno niedofinansowana, niestety, i to w tych warunkach musza pracowac polscy lekarze - a pacjentow nie stac na leki, placowki na sprzet, nie ma z czego oplacac drogich badan czy terapii. A czasy sa takie ze jak juz cie ktos dobrze zdiagnozuje to sam wiesz najlepiej jak to wyleczyc wink Bo maksio chodzi do lekarza jak go kciuk boli zeby sie w gabinecie powymadrzac co w necie wyczytal wink
                                                  • maksimum Re: Droga na Harvard i NYU.Szkola medyczna. 10.09.14, 22:20
                                                    zgagusia napisała:

                                                    > Bo maksio chodzi do le
                                                    > karza jak go kciuk boli zeby sie w gabinecie powymadrzac co w necie wyczytal wink

                                                    Z tym kciukiem to troche glupio wyszlo,bo poszedlem do lekarza by mnie inne nowe proszki przepisal,wiec przy okazji powiedzialem ze mnie kciuk boli,a on sie na zartach nie zna i zrobil mnie zastrzyk w ten kciuk wlasnie.A po tym zastrzyku dopiero sie zaczelo.
                                                    Nie wiem co mnie podkusilo,zeby mu o tym kciuku mowic.
                                                  • fogito Re: Droga na Harvard i NYU.Szkola medyczna. 11.09.14, 06:56
                                                    Jaja jak berety smile To mnie palec u nogi bolal i lekarz zrobil rtg i masc zalecil, bo zlamania nie bylo. Polski lekarz jakby nie bylo wink
                                                    Ciesz, ze ci kciuka nie amputowal big_grin
                                                  • maksimum Re: Droga na Harvard i NYU.Szkola medyczna. 11.09.14, 16:55
                                                    fogito napisała:

                                                    > Jaja jak berety smile To mnie palec u nogi bolal i lekarz zrobil rtg i masc zaleci
                                                    > l, bo zlamania nie bylo. Polski lekarz jakby nie bylo wink
                                                    > Ciesz, ze ci kciuka nie amputowal big_grin
                                                    ----------
                                                    No wlasnie,mogl ostrzej zareagowac.
                                                    A po co ci rentgen robil jak zlamania nie bylo?
                                                    Lubisz w nocy swiecic?
                                                  • maksimum Re: Droga na Harvard i NYU.Szkola medyczna. 11.09.14, 17:14
                                                    fogito napisała:

                                                    > Jaja jak berety smile To mnie palec u nogi bolal i lekarz zrobil rtg i masc zaleci
                                                    > l, bo zlamania nie bylo. Polski lekarz jakby nie bylo wink
                                                    ------------
                                                    Polski lekarz jakby nie bylo...nie zorientowal sie ze zlamania ...NIE BYLO,a moj lekarz od razu wiedzial ze to nie zlamanie i RTG nie robil.
                                                    Inny kraj inna jakosc.
                                                  • fogito Re: Droga na Harvard i NYU.Szkola medyczna. 11.09.14, 18:06
                                                    Moze byc pęknięcie kodci, które tylko rtg pokaże. Ale pewnie twoje ubezpieczenie by kosztow nie pokryło tongue_out
                                                  • maksimum Re: Droga na Harvard i NYU.Szkola medyczna. 11.09.14, 17:19
                                                    fogito napisała:

                                                    > Jaja jak berety smile To mnie palec u nogi bolal i lekarz zrobil rtg i masc zaleci
                                                    > l, bo zlamania nie bylo. Polski lekarz jakby nie bylo wink

                                                    Jakby ci to powiedziec ze najwazniejsza jest trafna diagnoza a z ta twoj polski lekarz nie wskoczyl w sedno sprawy.
                                                    Szukal po omacku co to moze byc i skonczylo sie na masciach.
                                                    Moj natomiast od razu wiedzial co to jest i masci mnie nie przepisal.

                                                    > Ciesz, ze ci kciuka nie amputowal big_grin

                                                    Gdybym poszedl do polskiego lekarza,to wszystkiego bym mogl oczekiwac.
                                                  • fogito Re: Droga na Harvard i NYU.Szkola medyczna. 11.09.14, 18:04
                                                    Diagnoza przy urazie jest taka jaki wynik rtg. Ale Stany biedny kraj,wiec rtg rzadko robia.
                                                  • hankam Re: Droga na Harvard i NYU.Szkola medyczna. 10.09.14, 22:41
                                                    > > Wielu polskich lekarzy pracuje w Stanach. Ale jeszcze wiecej jest rozsian
                                                    > ych po
                                                    > > Europie. Tylkomw kraju mamy przez to braki.
                                                    > ---------
                                                    > Wszyscy najlepsi wyjechali a w Polsce lecza was te braki.


                                                    Niektórzy wyjeżdżają, inni wracają.
                                                    Syn koleżanki pracuje w szpitalu w Londynie i raz na dwa tygodnie przyjeżdża do Polski, gdzie pracuje w prywatnej klinice.
                                                  • hankam Re: Droga na Harvard i NYU.Szkola medyczna. 10.09.14, 13:13
                                                    Znam tego chlopaka i moje dzieciaki go znaja,ale nie chcialy sie z nim zadawac bo strasznie niewydarzony jest.
                                                    Zadnego celu w zyciu.


                                                    Patrz, to wypisz, wymaluj, jak twój syn. KOmpletnie nie miał żadnego celu w życiu, dopóki mu ojciec nie podpowiedział pielęgniarstwa.
                                                  • jotde3 Re: Droga na Harvard i NYU.Szkola medyczna. 10.09.14, 13:27
                                                    No wlasnie maksio, nie ulega watpliwosci ze masz zdolne dzieciaki ale czy synowi nie amputowales jajec wink moze on spolegliwy po zonie , tak to juz jest ze rozsadny czlowiek z jajami wybiera sobie spokojna zone ale ryzykuje wtedy ze harakter syncia bedzie po zonce i to jest oki jesli sie da synciowi silne piesci to wtedy juz te kompetencje go poprowadza do alfowania wink i daje sie wygrac w rozne gry i postawic na swoim w pie...ch.
                                                    Czy ty tego nie zaniedbales ?
                                                  • maksimum Re: Droga na Harvard i NYU.Szkola medyczna. 10.09.14, 18:01
                                                    jotde3 napisał:

                                                    > No wlasnie maksio, nie ulega watpliwosci ze masz zdolne dzieciaki ale czy synow
                                                    > i nie amputowales jajec wink moze on spolegliwy po zonie

                                                    Jak najbardziej ma charakter po mnie i troche po mamusi.
                                                    Umie sie postawic i czasami to robi.

                                                    > Czy ty tego nie zaniedbales ?

                                                    Zero zaniedban,wszystko idzie zgodnie z planem.
                                                  • azjaodkuchni Re: Droga na Harvard i NYU.Szkola medyczna. 10.09.14, 21:03
                                                    o wlasnie maksio, nie ulega watpliwosci ze masz zdolne dzieciaki ale czy
                                                    > synow
                                                    > > i nie amputowales jajec wink moze on spolegliwy po zonie
                                                    >
                                                    > Jak najbardziej ma charakter po mnie i troche po mamusi.
                                                    > Umie sie postawic i czasami to robi.
                                                    >
                                                    > > Czy ty tego nie zaniedbales ?
                                                    >
                                                    > Zero zaniedban,wszystko idzie zgodnie z planem.

                                                    A czy ja mogę skromnie zapytać na kiedy nagrodę Nobla dla syna zaplanowałeś nie chciałabym przegapić.....
                                                  • maksimum Re: Droga na Harvard i NYU.Szkola medyczna. 10.09.14, 22:29
                                                    azjaodkuchni napisała:

                                                    > A czy ja mogę skromnie zapytać na kiedy nagrodę Nobla dla syna zaplanowałeś nie
                                                    > chciałabym przegapić.....

                                                    My nie idziemy w teorie.My idziemy w praktyke.
                                                    To tak jakbys Nobla co rok dostawala a nie raz w zyciu.
                                                  • jotde3 Re: Droga na Harvard i NYU.Szkola medyczna. 11.09.14, 10:11
                                                    Maksio a pielegniarstwo tez bylo zgodne z planem? No to jestes ekstremalny edukator smile
                                                    I na co teraz zmienil ? Czy to samodzielny jego pomysl ?
                                                  • hankam Re: Droga na Harvard i NYU.Szkola medyczna. 11.09.14, 11:24
                                                    No tak, bo taka pielegniarka to prawie doktor, w końcu też w medycynie robi. big_grin

                                                    Swoją drogą to, pominąwszy brak predyspozycji maksia juniora, dziwne, że tak zmusza go do tej medycyny, skoro lekarzy uważa za durni, którym sam musi mówić, co mu dolega i co mają mu przepisać - bo przecież on wszystko wie lepiej.
                                                  • zgagusia Re: Droga na Harvard i NYU.Szkola medyczna. 11.09.14, 12:13
                                                    hankam napisała:
                                                    > Swoją drogą to, pominąwszy brak predyspozycji maksia juniora, dziwne, że tak zm
                                                    > usza go do tej medycyny, skoro lekarzy uważa za durni, którym sam musi mówić, c
                                                    > o mu dolega i co mają mu przepisać - bo przecież on wszystko wie lepiej.

                                                    wciaz pamietam, jak jakies 2-3 lata przed rozpoczeciem studiow przez juniora, maksio z najwyzsza pogarda wypowiadal sie o lekarzach; wrecz posunal sie do tego ze medycyne zaliczyl do dzienin 'artystycznych', czyli tych wywolujacych u maksia jedynie usmiech politowania. Syn mial sie zajac jedynie biznesem, ekonomia czy innymi finansami, co ustalono w 'meskiej rozmowie' big_grin No coz, wyszlo na to ze mlody na te ostatnie najwyrazniej sie nie nadawal, a ze medycyna calkiem niezle brzmi to maks zaczal odwracac kota ogonem i pisac jak to lekarze spia na forsie, wiec syn bedzie lekarzem. Szybko wydalo sie ze nie lekarzem a pielegniarzem - po co maksiu bylo to kamuflowac, wszak pielegniarze sa bardzo potrzebni, to bardzo pozyteczny zawod, zwlaszcza w USA gdzie rokrocznie przybywa chorych monstrualnie otylych amerykanow - ktos ich musi dzwigac w szpitalach...
                                                  • jotde3 Re: Droga na Harvard i NYU.Szkola medyczna. 11.09.14, 12:24
                                                    Hankam w tej sytuacji to nie istotne jest czy lekarze to durnie czy nie ,wazne ze dobrze zarabiaja .
                                                  • hankam Re: Droga na Harvard i NYU.Szkola medyczna. 11.09.14, 13:53
                                                    Wiesz, żeby dobrze zarabiać - trzeba być dobrym w swojej dziedzinie. Do medycyny trzeba mieć predyspozycje.
                                                    Spolegliwy, podporządkowujący się, dokładny i pracowity Maciek doskonale się sprawdzi w roli pielęgniarza.
                                                    Przygotowanie fizyczne też mu nie zaszkodzi - do tego trzeba być sprawnym.
                                                  • jotde3 Re: Droga na Harvard i NYU.Szkola medyczna. 11.09.14, 14:13
                                                    Zalezy co rozumiesz przez "dobrze zarabiac " lekarz przecietny zarabia w polsce pewnie kolo 10 tys brutto a przecietny nauczyciel tylko z 3 brutto wiec jesli uznamy ze 10 tys w polsce to dobre zarobki to wcale nie trzeba byc dobrym w dziedzinie medycyny , wystarczy uzyskac takie wyksztalcenie .czy do medycyny trzeba miec predyspozycje ? Na przecietnym poziomie internisty ? Watpie zeby jakies specjalne .
                                                    Podejrzewam jednak ze zeby sie dostac na takie sutdia w polsce to trzeba swietnie zdac mature . jednak po zrobionych badaniach ustalono ze to jednak iq studentow politechniki bije wszystkich na glowe wiec pewnie ci od medycyny maja glownie swietna pamiec pozwalajaca im ta mature tak dobrze zrobic i to jest ich predyspozycja - dobra pamiec do zdania matury na wysokim poziomie.
                                                  • hankam Re: Droga na Harvard i NYU.Szkola medyczna. 11.09.14, 16:01
                                                    Tak, chyba masz rację, akurat pamięć u lekarza jest ważna (tak przynajmniej twierdzą znajomi lekarze i mówią też, że na studiach bez dobrej pamięci ani rusz) - diagnoza polega na analizie wielu szczegółów. I studia to w dużej mierze pamięciówka. Ale te szczegóły trzeba umieć ze sobą kojarzyć.
                                                    Ale myślę też, ze trzeba mieć inne predyspozycje. Trzeba umieć brać odpowiedzialność, działać pod presją, trzeba mieć zimną krew (zwłąszcza, jak się jest operatorem), trzeba też mieć odporność fizyczną - rezydentura to nie bajka. Czasem trzeba umieć pokierować zespołem, nie wpadać w panikę.
                                                    Tępy lekarz to katastrofa.
                                                    Czy IQ studentów politechniki jest wyższe? Nie wiem, myślę, że to nie ma znaczenia. Powątpiewałabym w IQ studentów wydzialów rolniczych, choć znajomy absolwent rolnictwa jest na liście najbogatszych Polaków i to nie na tym tysięcznym miejscu. I nie w dziedzinie rolnictwa. smile Studia nie determinują tego, co zrobisz ze swoim życiem.
                                                  • jotde3 Re: Droga na Harvard i NYU.Szkola medyczna. 12.09.14, 08:37
                                                    jaka analiza wielu szczegółów ? u przecietnego lekarza pediatry co odsyła do specjalisty a ten do nastepnego ?czy u dentysty ? wystarczy nie mdlec na widok krwi i bedzie dobrze smileodpornosc fizyczna ? u zwyklego lekrza ? litosci .a nawet u niezwyklego to co to moze byc za odpornosc fizyczna , kazdy pracownik co przy maszynie na stojaka robi ma taka . naprawde przesadzasz z opisem jakosci tych ludzi , maja pamiec , glupi nie sa ale nic pozatym, robia przy waznej dziedzinie jaka jest ludzkie zdrowie , limity na studia wyłacznie państwowe sa niskie to i zarobki sa wysokie .
                                                  • hankam Re: Droga na Harvard i NYU.Szkola medyczna. 12.09.14, 09:47
                                                    Nie chce mi się szczegółowo na to odpowiadać.
                                                    W kwestii odporności fizycznej:
                                                    Postój osiem godzin albo więcej przy stole operacyjnym, to prawdopodobnie zrozumiesz.
                                                    W kwestii analizy:
                                                    Tak właśnie na tym to polega.
                                                    Pogadaj może z jakimś lekarzem.
                                                    Wyobraźni ci nie starcza, a na informacje jesteś odporny.
                                                  • jotde3 Re: Droga na Harvard i NYU.Szkola medyczna. 12.09.14, 10:05
                                                    hankam napisała:

                                                    > W kwestii odporności fizycznej:
                                                    > Postój osiem godzin albo więcej przy stole operacyjnym, to prawdopodobnie zrozu
                                                    > miesz.

                                                    skup sie .mówimy o przecietnym lekarzu z przecietnymi zarobkami np. pediatrze a nie o np. neurochirurgu . pozatym na stojąco pracuje wielu pracowników przy taśmie czy choćby listonosz , myślisz że byliby dobrymi lekarzami ? smile

                                                    > W kwestii analizy:
                                                    > Tak właśnie na tym to polega.
                                                    > Pogadaj może z jakimś lekarzem.
                                                    > Wyobraźni ci nie starcza, a na informacje jesteś odporny.

                                                    a ty pogadaj np. z zamiataczem ulic ,księgową , kierowcą,nauczycielem , dysponentem bankowym czy kimkolwiek, też dowiesz sie jaka to ciężka i odpowiedzialna praca i jakie to trzeba mieć walory by ją wykonywać wink oj naiwna jesteś strasznie smile hehehe
                                                  • maksimum Re: Droga na Harvard i NYU.Szkola medyczna. 12.09.14, 15:53
                                                    jotde3 napisał:

                                                    > jaka analiza wielu szczegółów ? u przecietnego lekarza pediatry co odsyła do sp
                                                    > ecjalisty a ten do nastepnego ?czy u dentysty ? wystarczy nie mdlec na widok
                                                    > krwi i bedzie dobrze

                                                    W Polsce tak rzeczywiscie jest.
                                                    W USA jest bardzo ostra selekcja.

                                                  • hankam Re: Droga na Harvard i NYU.Szkola medyczna. 12.09.14, 16:19
                                                    W Polsce też jest bardzo ostra selekcja.
                                                  • maksimum Re: Droga na Harvard i NYU.Szkola medyczna. 12.09.14, 21:06
                                                    hankam napisała:

                                                    > W Polsce też jest bardzo ostra selekcja.

                                                    Konkursy w obrzucaniu sie blotem sa na wysokim poziomie.
                                                  • jotde3 Re: Droga na Harvard i NYU.Szkola medyczna. 13.09.14, 07:20
                                                    Wydaje sie ze w polsce jest ostrzejsza selekcja do medycyny niz w stanach bo uczelnioe tylko panstwowe i liczba miejsc ogrwniczona mocno.
                                                  • maksimum Re: Droga na Harvard i NYU.Szkola medyczna. 13.09.14, 16:00
                                                    jotde3 napisał:

                                                    > Wydaje sie ze w polsce jest ostrzejsza selekcja do medycyny niz w stanach

                                                    1-Tak ci wlasnie wmowili w Polsce,zebys sie dobrze czul jak idziesz do lekarza.
                                                    2-Nie wiesz jak wyglada selecja na studia medyczne w USA.

                                                    > bo uczelnioe tylko panstwowe i liczba miejsc ogrwniczona mocno.

                                                    1-W USA uczelnie panstwowe sa duzo gorsze od prywatnych.
                                                    2-Na studia medyczne mozesz sie UBIEGAC dopiero po 4-letnich studiach
                                                    3-Na tych studiach przed medycznymi MUSISZ miec fizyke,chemie,biologie ,matematyke na bardzo wysokim poziomie.
                                                    4-MUSISZ miec bardzo wysoka srednia na studiach 4-letnich by sie ubiegac na st.medyczne.
                                                    5-MUSISZ zdac bardzo dobrze egzamin MCAT

                                                    www.aamc.org/students/applying/mcat/
                                                    To jest cos takiego jak SAT tylko ze z biologii,chemi,fizyki itd.
                                                    A jak ogolnie wiadomo Polacy nie lubia SAT ani MCAT.

                                                    A w Polsce to wyglada tak,ze dzieciaki przykladaja sie do nauki w roku maturalnym i zdaja na studia medyczne.
                                                    A efekt tego jest taki,ze jak mam isc do polskiego lekarza,to ciarki mnie po plecach przechodza.
                                                  • maksimum Re: Droga na Harvard i NYU.Szkola medyczna. 11.09.14, 17:11
                                                    jotde3 napisał:

                                                    > Zalezy co rozumiesz przez "dobrze zarabiac " lekarz przecietny zarabia w polsc
                                                    > e pewnie kolo 10 tys brutto a przecietny nauczyciel tylko z 3 brutto

                                                    Jeszcze wieksze roznice sa w USA.


                                                    > czy do medycyny trzeba miec predyspozycje ? Na przecietnym poziomie internisty ? Watpie >zeby jakies specjalne .

                                                    Jesli chodzi o Polske to masz racje,ale w USA jest duzo trudniej dostac sie na medycyne i wtedy predyspozycje sie licza.

                                                    > Podejrzewam jednak ze zeby sie dostac na takie sutdia w polsce to trzeba swietn
                                                    > ie zdac mature . jednak po zrobionych badaniach ustalono ze to jednak iq studen
                                                    > tow politechniki bije wszystkich na glowe wiec pewnie ci od medycyny maja glow
                                                    > nie swietna pamiec pozwalajaca im ta mature tak dobrze zrobic i to jest ich pre
                                                    > dyspozycja - dobra pamiec do zdania matury na wysokim poziomie.

                                                    Z tym sie tez zgadzam,ze najlepsze uczelnie techniczne maja lepszych studentow niz uczelnie medyczne.
                                                    W USA trzeba byc bardzo dobrym z przedmiotow scislych by dostac sie na medycyne.
                                                    Trzeba miec 5-tki z matematyki,fizyki,chemii,biologii.
                                                  • maksimum Re: Droga na Harvard i NYU.Szkola medyczna. 11.09.14, 17:04
                                                    hankam napisała:

                                                    > Wiesz, żeby dobrze zarabiać - trzeba być dobrym w swojej dziedzinie. Do medycyn
                                                    > y trzeba mieć predyspozycje.

                                                    No i ma.

                                                    > Spolegliwy, podporządkowujący się, dokładny i pracowity Maciek doskonale się sprawdzi

                                                    Ty bys sie nie nadawala,bo klocisz sie ze wszystkimi.
                                                  • hankam Re: Droga na Harvard i NYU.Szkola medyczna. 11.09.14, 17:28
                                                    W roli pielęgniarki, zapomniałeś dodać.
                                                  • maksimum Re: Droga na Harvard i NYU.Szkola medyczna. 11.09.14, 17:02
                                                    jotde3 napisał:

                                                    > Hankam w tej sytuacji to nie istotne jest czy lekarze to durnie czy nie ,wazne
                                                    > ze dobrze zarabiaja .

                                                    Troche ma to znaczenie bo wsrod durni latwiej sie przebic.
                                                    Przecie nauczyciel nie dysponuje taka wiedza jak lekarz i dlatego zarabia mniej.
                                                  • jotde3 Re: Droga na Harvard i NYU.Szkola medyczna. 12.09.14, 08:42
                                                    no ale maksio nie motywuje w wyborze medycyny to ze lekarze to nie durnie i trudno sie dostac , wrecz przeciwnie -to moze odstreczac , motywuje tylko to ze sie dobrze zarabia a ja pisałem o motywacjach ZA a nie przeciw.
                                                  • maksimum Re: Droga na Harvard i NYU.Szkola medyczna. 11.09.14, 16:59
                                                    hankam napisała:


                                                    > Swoją drogą to, pominąwszy brak predyspozycji maksia juniora, dziwne, że tak zm
                                                    > usza go do tej medycyny, skoro lekarzy uważa za durni, którym sam musi mówić, c
                                                    > o mu dolega i co mają mu przepisać - bo przecież on wszystko wie lepiej.
                                                    --------
                                                    Ja sobie noge na to pozwolic bo mam rozlegla wiedze,ale tobie to juz nie jest dane.
                                                  • fogito Re: Droga na Harvard i NYU.Szkola medyczna. 11.09.14, 17:20
                                                    Pozwalasz sobie, bo jestes aroganckim chamem i tyle. Gdybys mial wiedze, to mialbys dobra prace i na maglowych forach nie siedzialsmile
                                                  • jotde3 Re: Droga na Harvard i NYU.Szkola medyczna. 12.09.14, 08:57
                                                    jotde3 napisał:

                                                    > Maksio a pielegniarstwo tez bylo zgodne z planem? No to jestes ekstremalny edu
                                                    > kator smile
                                                    > I na co teraz zmienil ? Czy to samodzielny jego pomysl ?

                                                    jakos maksio unikasz jak ognia tego tematu smile
                                                  • maksimum Re: Droga na Harvard i NYU.Szkola medyczna. 10.09.14, 17:40
                                                    hankam napisała:

                                                    > Patrz, to wypisz, wymaluj, jak twój syn. KOmpletnie nie miał żadnego celu w życ
                                                    > iu, dopóki mu ojciec nie podpowiedział pielęgniarstwa.

                                                    No ale przynajmniej nie wyslalem go na banicje do Polski,bo by tam mnie dzieciaka otumanili.
                                                • hankam Re: Droga na Harvard i NYU.Szkola medyczna. 09.09.14, 19:15
                                                  > Smiechu bylo co niemiara,bo chlopak w USA jest totalnym nieudacznikiem a Polska
                                                  > miala go uleczyc z tego nieudacznictwa.
                                                  > No wiec pojechal i ...zdal na uczelnie medyczna po amerykanskim liceum.


                                                  Bo obcokrajowcy przyjmowani są na uczelnie na specjalnych prawach.

                                                  Muszą zdać jakiś tam egzaminik, ale niezbyt trudny, bo uczelnia na nich zarabia. Na niektórych polskich uczelniach jest wydział medyczny po angielsku i nietkórzy mają dylemat, czy na nim studiowac, bo wydaje im się, że potem łatwiej będzie pracować za granicą, jednak na wydziałach dla angielskojęzycznych poziom jest dużo niższy, bo przyjeżdżają tam właśnie takie spady, jak twój znajomy.

                                                  > 20.000 to nawet wystarczy na gimnazjum,albo na jakies bardzo podle studia.
                                                  > Na dobre studia juz musisz znac 50 tys slow.


                                                  Dlatego właśnie piszę, że wyniki SAT dzieci uczących się w Polsce w stosunku do uczących się w krajach anglojęzycznych są kompletnie nieporównywalne.
                                                  Twoje dzieci też nie zdałyby polskiej matury, nawet tej podstawowej, chociaż zapewne znają polski, natomiast gdyby im ją przetłumaczyć na angielski, to miałyby jakieś szanse.
                                                  I też nie byłoby to całkiem miarodajne, bo wymagania programowe są inne.
                                                  Mówię ci, poszukaj testów maturalnych, tych rozszerzonych i daj dzieciakom, żeby się, z zachowaniem odpowiedniego czasu.
                                                  Wtedy zrozumiesz, o czym mówimy.
                                                  2000 pkt SAT dla Amerykanina to bardzo dobry wynik, dla Polaka to wynik rewelacyjny, bo trzeba przezwyciężyć barierę językową.
                                                  • maksimum Re: Droga na Harvard i NYU.Szkola medyczna. 09.09.14, 21:55
                                                    hankam napisała:

                                                    > Bo obcokrajowcy przyjmowani są na uczelnie na specjalnych prawach.
                                                    >
                                                    > Muszą zdać jakiś tam egzaminik, ale niezbyt trudny, bo uczelnia na nich zarabia.

                                                    No ale wyobraz sobie ze on po skonczeniu uczelni medycznej w Polsce bedzie mial prawo leczyc w Polsce i to wlasnie ciebie. I czy teraz tez sie to oplaci?

                                                    Ja rozumiem ze wyprodukowanie bubelka za grube pieniadze i podeslanie go komustam wyglada na dobry biznes,ale on sie moze ozenic z jakas polska pania doktorowa i osiedlic w Polsce na stale.
                                                    A pozniej bedzie kupa kawalow jak to idzie baba do lekarza a lekarz tez baba.

                                                    > Na niektórych polskich uczelniach jest wydział medyczny po angielsku i nietkó
                                                    > rzy mają dylemat, czy na nim studiowac, bo wydaje im się, że potem łatwiej będz
                                                    > ie pracować za granicą, jednak na wydziałach dla angielskojęzycznych poziom jes
                                                    > t dużo niższy, bo przyjeżdżają tam właśnie takie spady, jak twój znajomy.

                                                    Cyli jednakowoz,produkcja na kraj jest lepszej jakosci niz na export?

                                                  • hankam Re: Droga na Harvard i NYU.Szkola medyczna. 10.09.14, 13:21
                                                    > Cyli jednakowoz,produkcja na kraj jest lepszej jakosci niz na export?

                                                    Materiał jest gorszy. Przyjeżdżają tam tacy, co nie dostali się u siebie na medycynę. Nie dlatego, że polska medycyna jest lepsza, czy gorsza, tylko dlatego, ze łatwiej studiować w swoim własnym kraju.
                                                    I po drugie - jest trochę osób, jak wzmiankowany przez ciebie chłopak, które są aglojęzyczne, są Skandynawowie, są Azjaci, są Arabowie i Afrykanie. Cała ta reszta nie jest naturalnie angielskojęzyczna.
                                                    Studiowanie w drugim języku zawsze jest trudniejsze i daje gorsze efekty.
                                                    Poza tym ten zbiór ma różne przygotowanie, najpierw trzeba im poziom wyrównać.

                                                    Jeśli chodzi o twojego znajomego, to nie, nie martwię się, że będzie mnie leczył. Zda amerykański egzamin lekarski i będzie leczył ciebie.
                                                  • maksimum Re: Droga na Harvard i NYU.Szkola medyczna. 10.09.14, 17:51
                                                    hankam napisała:

                                                    > > Cyli jednakowoz,produkcja na kraj jest lepszej jakosci niz na export?
                                                    >
                                                    > Materiał jest gorszy. Przyjeżdżają tam tacy, co nie dostali się u siebie na med
                                                    > ycynę. Nie dlatego, że polska medycyna jest lepsza, czy gorsza, tylko dlatego,
                                                    > ze łatwiej studiować w swoim własnym kraju.

                                                    Nie we wlasnym kraju,ale w kraju przodkow.

                                                    > Jeśli chodzi o twojego znajomego, to nie, nie martwię się, że będzie mnie leczy
                                                    > ł. Zda amerykański egzamin lekarski i będzie leczył ciebie.

                                                    Nie jest to takie proste w USA jak w Polsce.
                                                    1-W USA lekarzy jest pod dostatkiem i przebierasz jak w ulegalach.
                                                    2-Najpierw musi przejsc praktyke w szpitalu amerykanskim i nie wszystkim to wychodzi.
                                                    3-Pozniej znalezc szpital,ktory bedzie chcial go zatrudnic-co jest baaaardzo trudne,bo patrza na dyplom,doswiadczenie itd. Czyli w duzym miescie jak NYC nie ma szans,bo lekarzy jest jak ulegalek i szpitale wybieraja tych najlepszych.
                                                    4-Pojedzie na zas.... prowincje pelna kolorowych imigrantow-bo tam lekarzy brak.Czyli Getto.
                                                    5-W takim getcie nie otworzysz praktyki prywatnej-bo strach.

                                                    Reasumujac.
                                                    Jak konczysz uczelnie w NYC to znajdziesz prace w NYC,a jak studiujesz na zadoopiu,to bedziesz pracowac na zadoopiu.
                                                    To tak samo jakz transferami.
                                                    Nie ma transferow do najlepszych szkol i nie ma pracy w najlepszych miejscach dla studentow z zadoopia.
                                                    W USA kazdy ma swoja polke,a w Polsce jeszcze jest partyzantka.
                                • maksimum Re: Droga na Harvard i NYU. 08.09.14, 16:59
                                  fogito napisała:

                                  > Jak sie zaklada wlasna firmę to juz jest ciezka praca i odpowiedzialność.

                                  I wtedy sie dopiero poznaje zycie,bo to co jest na studiach to tylko teoria.

                                  > Studia to jedyny czas w życiu, kiedy wolnosc smakuje najlepiej i najwięcej uczy.

                                  O jakiej wolnosci mowisz?
                                  O chodzeniu na manify?
                                  Paleniu marihuany?
                                  Balangach?
                                  Piciu alkoholu?
                                  Dla mnie to nie jest wolnosc lecz glupota.

                                  > Ale jak sie wolności nie ma to sie niczego nie uczy. Szkoda, bo moglby mieszkając
                                  > sam nauczyć sie samodzielności i odpowiedzialności oraz zastanowic sie co chce
                                  > w życiu,robić.

                                  A jesliby trafil na takich samych jak on sam,to by sie nic od nich nie nauczyl.
                                  Wiekszosc akademinkow to jeden wielki pie...ik.

                                  > A tak sterujesz nim jak marionetka albo przedszkolaczkiem.

                                  Sam siebie wysterowalem na biznesmena to wiem jak synem sterowac.

                                  > Przydupasek ci sie Maksiu nie spodobal? Alez to slodkie określenie uwiązania pr
                                  > zy tyłku doroslego syna.

                                  Slownik masz taki bardziej maglowy i czas bys wydoroslala troche.
                                  • hankam Re: Droga na Harvard i NYU. 08.09.14, 19:48
                                    Sam siebie wysterowalem na biznesmena to wiem jak synem sterowac.

                                    U hu hu.
                                    I dlatego zdawałeś dziesięć lat temu egzamin na bus drivera na Brooklynie. big_grin
                                  • fogito Re: Droga na Harvard i NYU. 08.09.14, 21:41
                                    Najbardziej maglowy to ty tu jestes Maksiu.
                                    A wolnosc na studiach oznacza samodzielne wyjazdy zagraniczne, samodzielne wynajęcie mieszkania i zarobienie w wakacje na to mieszkanie. Ja nigdy w akademiku nie mieszkalam tylko w wynajętym mieszkaniu. Placilam rachunki, zarabialam i uczylam sie. I mialam stypendium naukowe. I gotowalam tez sama i pod spodnica mamusi nie siedzialam.
                                    • maksimum Re: Droga na Harvard i NYU. 09.09.14, 01:41
                                      fogito napisała:

                                      > A wolnosc na studiach oznacza samodzielne wyjazdy zagraniczne,

                                      Ludzie o waskich horyzontach cenia sobie wyjazdy zagraniczne,bo jak mieszkasz np w Krakowie i przejedziesz 200 km na poludnie to przejedziesz przez 2 inne kraje.
                                      Jak mieszkasz w NYC i przejedziesz 2 tys km na poludnie to w dalszym ciagu jestes w ..USA.
                                      Reasumujac.
                                      1-Nie jest tak latwo wyjechac z USA
                                      2-Gdziebym nie wyjechal poza USA to jest tam nizsza kultura,
                                      to tak jakbys wyjezdzala z Warszawy poznawac zycie na wsi bialostockiej i na dodatek sie tym zachwycala.

                                      > samodzielne wynajęcie mieszkania i zarobienie w wakacje na to mieszkanie.

                                      Wakacje w USA wygladaja inaczej niz w Polsce.
                                      W Polsce nie mozna zmusic leniwego narodu by sie zgodzil na prace domowe w czasie wakacji a w USA niemal kazdy robi cos ciekawego w wakacje i to scisle zwiazanego z nauka.


                                      > Ja nigdy w akademiku nie mieszkalam tylko w wynajętym mieszkaniu. Placilam rachunki, >zarabialam i uczylam sie. I mialam stypendium naukowe.

                                      Tak to kiedys w Polsce bywalo i pewno dzieje sie tez tak i w USA ale generalnie jest troche inaczej.
                                      Szkoly nie przygotowuja do SAT i najlepiej sie przygotowac do tego w wakacje.
                                      Grafik na studiach jest bardzo przeladowany w ciagu roku szkolnego i dlatego czesc studentow przeklada sobie jakies przedmioty na wakacje.

                                      • srubokretka Re: Droga na Harvard i NYU. 09.09.14, 01:58
                                        > Grafik na studiach jest bardzo przeladowany w ciagu roku szkolnego i dlatego cz
                                        > esc studentow przeklada sobie jakies przedmioty na wakacje.

                                        Myslalam, ze jest to spowodowane tym , ze wiekszosc pracuje/dorabia.
                                        • maksimum Re: Droga na Harvard i NYU. 09.09.14, 05:27
                                          srubokretka napisał:

                                          > Myslalam, ze jest to spowodowane tym , ze wiekszosc pracuje/dorabia.

                                          Na dobrych studiach nie masz czasu na prace.
                                          Zalezy to tez co studiujesz.
                                          Jak studiujesz politologie jak Lukasz Zbylut na Harvardzie,to mozesz pracowac full time i dajesz sobie rade bez problemow.
                                          Ale jak musisz studiowac chemie organiczna oraz masz laboratoria jak moj syn a do tego fizyka i kilka innych scislych,to o pracy nie masz czasu nawet pomyslec.

                                          Musialby mnie niezle dekiel pod sufitem odbic bym pozwolil dzieciom na studiowanie politologii.
                                      • 77kunda Re: Droga na Harvard i NYU. 09.09.14, 09:24
                                        maksimum napisał:

                                        >
                                        >
                                        > 2-Gdziebym nie wyjechal poza USA to jest tam nizsza kultura,
                                        > to tak jakbys wyjezdzala z Warszawy poznawac zycie na wsi bialostockiej i na do
                                        > datek sie tym zachwycala.
                                        >
                                        >
                                        >
                                        >
                                        >
                                        Ale jak chce się poznać historię to niestety trzeba wyjechać z tego pięknego kraju bo nie niestety historia i kultura USA jest bardzo uboga
                                        • mokotowianka1 Re: Droga na Harvard i NYU. 09.09.14, 09:36
                                          Ale jak chce się poznać historię to niestety trzeba wyjechać z tego pięknego kr
                                          > aju bo nie niestety historia i kultura USA jest bardzo uboga

                                          A cóż to ma do rzeczy w kwestii nauki, jeżeli łaska? Naprawę sądzisz, że na doskonałych wydziałach historii w USA nie posiądziesz wiedzy o intelektualistach na dworze karolińskim? Wyciągniesz mniej wniosków o procesach cywilizacyjnych w epoce renesansu niż po studiach na UW?
                                          I ta uboga kultura - też bym toszkę ostrożniej formułowała podobne tezy. Czyje filmy oglądasz? Czyje książki czytasz? Gdzie jest więcej produkcji teatralnych? Czy rolnik spod Grójca naprawdę stoi kulturalnie wyżej niż farmer z Minnesoty? I jak to chcesz oceniać?
                                        • fogito Re: Droga na Harvard i NYU. 09.09.14, 10:13
                                          Kultura w USA? Nawet w jogurtach juz nie ma. Widać, ze w stolicach swiata nie bywasz.
                                          • mokotowianka1 Re: Droga na Harvard i NYU. 09.09.14, 10:29
                                            Fakty poproszę, nie opinie. Dane statystyczne, dane porównawcze, jasne kryteria oceny.
                                            • 77kunda Re: Droga na Harvard i NYU. 09.09.14, 11:49
                                              Historię i kulturę można studiować wszędzie ale co innego oglądać na filmach czy czytać a co innego zobaczyć na własne oczy np w Grecji, w Rzymie czy we Francji czy w innych krajach.
                                              Historia Stanów jest bardzo krótka, jej kultura też.
                                              • mokotowianka1 Re: Droga na Harvard i NYU. 09.09.14, 12:35
                                                > Historię i kulturę można studiować wszędzie ale co innego oglądać na filmach cz
                                                > y czytać a co innego zobaczyć
                                                He he.
                                                Może miałaś na myśli turystyczne poznawanie historycznej Europy? To bym się musiała zgodzić, choć pierwszy w życiu średniowieczny klasztor romański oglądałam akurat w Nowym Jorku. Nawet wirydarz prowadzili wtedy zgodnie ze sztuką, śliczna rzecz.
                                                Ale studiowanie historii to coś ździebko innego niż spacer po Rzymie. A kto ma lepszych naukowców czy większe zbiory w danym zakresie - no, to by trzeba było posprawdzać wedle konkretnych wąskich dziedzin. Podejrzewam, że poza polonikami mają w USA więcej wszystkiego - i tabliczek klinowych, i mumii, i papirusów, i Matissa, i pierwodruków, i kodeksów.
                                                Zresztą każdy badacz historyczny, poza takimi, którzy są zainteresowani wyłącznie wycinkiem własnej historii narodowej, wcześniej czy później musi zebrać manatki i robić kwerendę gdzieś dalej.

                                                Historia Stanów jest bardzo krótka, jej kultura też.
                                                A historia i kultura Polski jest o wiele któtsza niż historia i kultura Sri Lanki czy Langwedocji. I co z tego?
                                                • maksimum Re: Droga na Harvard i NYU. Manuscript. 09.09.14, 16:38
                                                  mokotowianka1 napisała:

                                                  > Może miałaś na myśli turystyczne poznawanie historycznej Europy?

                                                  No wlasnie.
                                                  Czym innym jest ogladanie czegostam,a zupelnie czym innym znawstwo w danej dziedzinie.

                                                  Najdrozszy manuskrypt na swiecie,ktory byl dzielem Leonardo da Vinci jest w USA.

                                                  www.fastcompany.com/3009718/bottom-line/why-bill-gates-bought-da-vincis-notebooks
                                                  • fogito Re: Droga na Harvard i NYU. Manuscript. 09.09.14, 18:10
                                                    Podskocz do Luvru to zobaczysz co oni maja.
                                                  • maksimum Re: Droga na Harvard i NYU. Manuscript. 09.09.14, 21:34
                                                    fogito napisała:

                                                    > Podskocz do Luvru to zobaczysz co oni maja.

                                                    Poza tym,ze jest duzo ludzi ,ktorzy bilet do Louvre oprawia w ramki,to sa tam same nudy.
                                                  • fogito Re: Droga na Harvard i NYU. Manuscript. 09.09.14, 22:28
                                                    Ja bedziesz to,zmienisz zdanie. Ale nie bedziesz, bo samolot drogi.
                                                  • maksimum Re: Droga na Harvard i NYU. Brama Mazur. 10.09.14, 01:36
                                                    fogito napisała:

                                                    > Ja bedziesz to,zmienisz zdanie. Ale nie bedziesz, bo samolot drogi.

                                                    Kuzyn mowil jak byl w Elku na otwarciu Bramy Mazur.

                                                    www.youtube.com/watch?v=QzFIj6CMxo4
                                                    I sie dziwil ze sami biali przyszli na ta okolicznosc.
                                                  • fogito Re: Droga na Harvard i NYU. Brama Mazur. 10.09.14, 06:51
                                                    A co ma piernik do wiatraka.
                                                  • maksimum Re: Droga na Harvard i NYU. Manuscript. 10.09.14, 01:46
                                                    fogito napisała:

                                                    > Ja bedziesz to,zmienisz zdanie. Ale nie bedziesz, bo samolot drogi.

                                                    Ciekawe dlaczego z NYC do Berlina samolot jest o polowe tanszy niz z NYC do Warszawy??
                                                    Masz jakies sugestie?
                                                  • fogito Re: Droga na Harvard i NYU. Manuscript. 10.09.14, 06:53
                                                    Polec wobec tego do Berlina a potem wsiadz w pociag smile Ja LOTem nie latam, wiec nie mam pojecia.
                                              • maksimum Re: Droga na Harvard i NYU. Kultura. 09.09.14, 16:18
                                                77kunda napisała:

                                                > Historię i kulturę można studiować wszędzie ale co innego oglądać na filmach cz
                                                > y czytać a co innego zobaczyć na własne oczy np w Grecji, w Rzymie czy we Franc
                                                > ji czy w innych krajach.

                                                Ogladac mozesz wszystko wszedzie,ale jest nie jestes artystka to ci to nic nie da.
                                                To jest tak samo jak z jezdzeniem na rowerze.
                                                Jezdzic umie kazdy ale w Tour de France juz sie nie zalapiesz,bo nie ten poziom.

                                                > Historia Stanów jest bardzo krótka, jej kultura też.

                                                Ty po prostu nie kumasz co to jest kultura.
                                                Kultura to jest owoc pracy ludzi kulturalnych,czyli tych na najwyzszym poziomie.
                                                Jesli ludzie na najwyzszym poziomie zyja w USA to tam tez zyje nawiecej noblistow a nie w jakiejs Grecji,Rzymie czy Francji.
                                                W Grecji byla kiedys wysoka kultura ale tylko slady po niej pozostaly a od ponad 100 lat najwyzsza kultura na swiecie jest w USA.
                                                I ta amerykanska kultura daje ci najlepsze uczelnie na swiecie,najwiecej wynalazkow na swiecie,najwiecej noblistow na swiecie.

                                                Mylisz jakies tam ruiny gdziestam z kultura.

                                                • fogito Re: Droga na Harvard i NYU. Kultura. 09.09.14, 18:13
                                                  Tyle lat w Stanach siedzisz , a kulturalny nie jestes, wiec jak widać ten niewielki procent noblistów na nic sie nie przydal.
                                            • maksimum Re: Droga na Harvard i NYU. 09.09.14, 16:02
                                              mokotowianka1 napisała:

                                              > Fakty poproszę, nie opinie. Dane statystyczne, dane porównawcze, jasne kryteria oceny.

                                              Problem w tym,ze ona na tym sie nie zna.
                                              Fakty to jest takie czasopismo i to ,co pani Zosia powiedziala w maglu.
                                              • fogito Re: Droga na Harvard i NYU. 09.09.14, 18:14
                                                I co Maksiu w maglu napisał big_grin
                                        • maksimum Re: Droga na Harvard i NYU. 09.09.14, 15:47
                                          77kunda napisała:

                                          > Ale jak chce się poznać historię to niestety trzeba wyjechać z tego pięknego kr
                                          > aju bo nie niestety historia i kultura USA jest bardzo uboga

                                          Historia i kultura sa w USA na najwyzszym poziomie.
                                          W USA masz mnostwo budynkow 300-letnich w nienaruszonym stanie,a w Polsce nie masz ani jednego. Starowka warszawska calkowicie zbudowana po II wojnie swiatowej.
                                          • fogito Re: Droga na Harvard i NYU. 09.09.14, 18:16
                                            Wow. Ani jednego. No mnostwo jest takich nawet ze średniowiecza i wcześniej czasow romańskich. Ale skąd ty mialbys to niby wiedzieć. Nie odróżniasz zapewne.
                                          • 77kunda Re: Droga na Harvard i NYU. 09.09.14, 19:55
                                            a co macie co ma więcej lat niż 300?
                                            Stany są młodym narodem, zlepkiem różnych kultur, bo jakoś o kulturze rdzennych amerykanów mało się mówi.
                                            • fogito Re: Droga na Harvard i NYU. 09.09.14, 21:08
                                              O nich sie nie mowi, bo oni w rezerwatach siedza uncertain
                                            • maksimum Re: Droga na Harvard i NYU. 09.09.14, 22:18
                                              77kunda napisała:

                                              > a co macie co ma więcej lat niż 300?

                                              Z uniwersytetow to Harvard i Yale maja ponad 300 lat oraz 2 inne o ktorych w zyciu nie slyszalas:

                                              www.answers.com/Q/What_are_the_20_oldest_colleges_in_the_US
                                              W samym NY jest zatrzesienie budynkow majacych ponad 300 lat a w Warszawie nie ma zadnego.

                                              en.wikipedia.org/wiki/List_of_the_oldest_buildings_in_New_York
                                              Tu jeszcze jest kilka domow stojacych ponad 300 lat:

                                              en.wikipedia.org/wiki/List_of_the_oldest_buildings_in_the_United_States
                                              > Stany są młodym narodem, zlepkiem różnych kultur, bo jakoś o kulturze rdzennych
                                              > amerykanów mało się mówi.

                                              Jak sie urodzisz w Stanach to jest rdzenna.
                                              • 77kunda Re: Droga na Harvard i NYU. 10.09.14, 06:53
                                                Maksiu czy ty znasz tylko Stany i Warszawę...świat się tutaj nie kończy zobacz ile lat maja zabytki Rzymu, Grecji, Francji i wielu innych państw europejskich i nie tylko.

                                                Czyli wg ciebie każdy obywatel urodzony na terenie danego kraju jest rdzenny? bo wg mnie jest obywatelem tego kraju ale pochodzenia może być innego.

                                                Masiu twoje dzieci chodzą do najlepszych szkół w Stanach ale system edukacyjny każdego kraju jest inny i nie znaczy tu ze gorszy. I możemy rozmawiać i dyskutować o różnicach w systemach szkolnictwa, o problemach szkolnictwa w różnych krajach czy poziomach nauczania.
                                                • maksimum Re: Droga na Harvard i NYU.Kultura. 10.09.14, 18:07
                                                  77kunda napisała:

                                                  > Maksiu czy ty znasz tylko Stany i Warszawę...świat się tutaj nie kończy zobacz
                                                  > ile lat maja zabytki Rzymu, Grecji, Francji i wielu innych państw europejskich

                                                  Zabytki swiadcza o tym,ze w tamtym czasie byl tam wysoki poziom,ale nie ma to nic wspolnego z obecnym poziomem nauczania czy kultury.
                        • maksimum Re: Droga na Harvard i NYU. 07.09.14, 16:39
                          fogito napisała:

                          > Woli by tatusia i mamusi niż z kumplami ze studiów. Biedaczek. On juz sie życia
                          > samodzielnego nigdy nie nauczy.
                          ----------
                          Tu jest sporo gejow,lesbijek,podpalanych,innych wyznan,ze o lewicowcach nie wspomne,to trzeba uwazac by sie z jakimis myslacymi inaczej nie zadac.
                          A w domu ma jak u pana boga za piecem.
                          • zgagusia Re: Droga na Harvard i NYU. 07.09.14, 17:09
                            maksimum napisał:
                            > Tu jest sporo gejow,lesbijek,podpalanych,innych wyznan,ze o lewicowcach nie wsp
                            > omne,to trzeba uwazac by sie z jakimis myslacymi inaczej nie zadac.

                            bo twoj synek-pielegniareczka samodzielnie myslec nie potrafi i nauczony jest (przez ciebie) przejmowac swiatopolglad taki jak mu ktos narzuci... jakbys przestal go miec pod kontrola jeszcze by sie do gejow czy innych lewicowcow zapisal, ale dramat, nie?

                            • maksimum Re: Droga na Harvard i NYU. 07.09.14, 17:21
                              zgagusia napisała:

                              > jakbys przestal go miec pod kontrola jeszcze by sie do gejow czy innych lewicowcow zapisal,
                              > ale dramat, nie?

                              Zadnego dramatu by nie bylo,ale moglby sie ozenic w wieku 20 lat,bo bardzo przystojny po tatusiu jest,dzieci narobic i kto by sie tym wszystkim zajmowal?
                              • fogito Re: Droga na Harvard i NYU. 07.09.14, 17:29
                                A on juz wie co sie z dziewczynami robi? Moze on taki bezwolny, bo chlopcow woli.
                                • maksimum Re: Droga na Harvard i NYU. 08.09.14, 02:22
                                  fogito napisała:

                                  > A on juz wie co sie z dziewczynami robi?

                                  To zalezy z jakimi.
                                  Ze zdolnymi studiuje,a z tymi niewiele wartymi nie zadaje sie.
                                  • fogito Re: Droga na Harvard i NYU. 08.09.14, 06:46
                                    Znaczy, ze nie wie big_grin
                                    • zgagusia Re: Droga na Harvard i NYU. 08.09.14, 08:26
                                      no nie doczytalas, ze maks boi sie ze gdyby jego syn mieszkal sam to jeszcze moglby odkryc ze jest gejem? wink
                                      • fogito Re: Droga na Harvard i NYU. 08.09.14, 11:05
                                        Ale czy to wstyd jakiś? Badzmy nowocześni.
                                    • maksimum Re: Droga na Harvard i NYU. 08.09.14, 16:53
                                      fogito napisała:

                                      > Znaczy, ze nie wie Wie,wie,nie boj zaby.
                          • fogito Re: Droga na Harvard i NYU. 07.09.14, 17:27
                            Wsadź go sobie w majtki dla bezpieczeństwa. Niech tam siedzi do 50 tki
                      • srubokretka Re: Droga na Harvard i NYU. 08.09.14, 03:19
                        > Juz sie zaczalem niepokoic o ciebie!

                        Szkola corki MI sie zaczela wink Chodzic do szkoly lubilam, ale jak corka chodzi...no nie cierpie. Szczegolnie poczatkow. Za duzo zlego o am szkole sie nasluchalam. Ehhh czuje sie , jak zajac, ktory cos uslyszal i jest pewny, ze to lis mimo, ze widzi czlowieka z marchewka wink
                    • maksimum Re: Droga na Harvard i NYU. 06.09.14, 23:03
                      srubokretka napisał:

                      > pudelekx.pl/zycie-w-chinskim-akademiku-31982


                      A jesli chodzi o karaluchy,to nie jest kwestia brudu lecz klimatu.
                      Tam gdzie jest cieplo one zyja caly rok na zewnatrz i przychodza do ludzi podzerac.
                      A w zimnym klimacie jak Polska one musza byc w srodku bo zimy na zewnatrz nie przetrzymaja.
                      Jak pojechalem na Floryde,to tam zobaczylem okazy!!
                      • azjaodkuchni Re: Droga na Harvard i NYU. 07.09.14, 04:23
                        Max tylko ty podajesz gołe ceny, ale zapominasz, że w Nyc dużo łatwiej o pożyczkę studencką, stypendium czy wsparcie innego rodzaju ze strony uczelni.... Sam przecież pisałeś, że pieniądze to nie jest problem w Usa, że biedny też może.... Pamięta jak mi to udowadniałeś w innym wątku. Tłumaczyłam Ci wtedy, że wielu rodziców wybiera Europę, bo jest taniej, bo 1 dol to 3 zł , bo w Anglii czy Niemczech można mieć dobrą uczelnię. Jeśli chodzi o Azję to system stypendialny jest daleko za Ameryką ( nie wierzę , że to napisałam wink). W Singapurze większość stypendiów jest jedynie dla obywateli i obcy choćby był Einsteinem ich nie dostanie. Jeśli chodzi o Szanghaj jest tylko gorzej. Wiele programów stypendialnych ( jak nie wszystkie, ale musiałabym dopytać ) jest tylko dla Chińczyków, członków partii i koniec. O poziomie życia w akademiku chińskim i amerykańskim nawet nie wspomnę .... O różnicy kulturowej, niemożliwości kupienia głupienia obiadu( poza obszarami turystycznymi i exspackimi) bez podstaw chińskiego też nie...
                        Ps. W Singapurze " trucie karaluchów " to stały element życia. Nawet w mieszkaniach za 11 tyś ( miesięcznie ), wypucowanych przez maidy trzeba latać ze sprayem...
                        • morekac Re: Droga na Harvard i NYU. 07.09.14, 11:00
                          Już nie mówiąc o tym, że są kraje, w których studia dla obywateli UE są bezpłatne albo stosunkowo tanie. Na niezłych uczelniach. Np. Niemcy. Mnie też się wydawało , że jest to super droga impreza - bo wiadomo: czesne, koszty utrzymania itp. Wczoraj zostałam wyprowadzona z błędu... Impreza typu "Stuttgart' jest niewiele droższa od wysłania dziecka na studia spoza miasta akademickiego na studia do Warszawy (sądząc po wątku o kosztach utrzymania dziecka w Warszawie ).
                          BTW: karaluchy kojarzę z bloków, w których są zsypy. A że od dwudziestu lat mieszkam z domu ze śmietnikiem zewnętrznym - zapomniałam nawet, jak te zwierzątka wyglądają.
                          • maksimum Droga na Harvard i NYU. suny i cuny. 07.09.14, 16:33
                            morekac napisała:

                            > Już nie mówiąc o tym, że są kraje, w których studia dla obywateli UE są bezpłat
                            > ne albo stosunkowo tanie. Na niezłych uczelniach. Np. Niemcy. Mnie też się wyda
                            > wało , że jest to super droga impreza - bo wiadomo: czesne, koszty utrzymania i
                            > tp. Wczoraj zostałam wyprowadzona z błędu... Impreza typu "Stuttgart' jest niew
                            > iele droższa od wysłania dziecka na studia spoza miasta akademickiego na studia
                            > do Warszawy (sądząc po wątku o kosztach utrzymania dziecka w Warszawie ).
                            ------------
                            To sie zgadza,bo uczelnie europejskie sa dofinansowywane przez rzady tych krajow.
                            W USA natomiast jest bardzo duzo uczelni prywatnych jak NYU.
                            Wszystkie najlepsze uczelnie w USA sa prywatne,pozniej ida stanowe a na koncu miejskie.

                            Tu sa universytety stanowe (NY) kosztuja ok 6 tys rocznie :

                            www.suny.edu/attend/visit-us/complete-campus-list/
                            A tu masz NYC uniwersytety kosztuja okolo 4-5 tys rocznie:

                            en.wikipedia.org/wiki/List_of_City_University_of_New_York_institutions
                            > BTW: karaluchy kojarzę z bloków, w których są zsypy.

                            Tam sie cale towarzystwo zbiera na posilki i party.

                        • maksimum Droga na Harvard i NYU. Need Blind. 07.09.14, 16:23
                          azjaodkuchni napisała:

                          > Max tylko ty podajesz gołe ceny, ale zapominasz, że w Nyc dużo łatwiej o pożycz
                          > kę studencką,

                          Z pozyczkami jest ten problem ze musisz je splacac i sa oprocentowane na okolo 6%.
                          Moj znajomy Mark splaca po studiach pozyczke i zostalo mu tylko 150 tys do splacenia a w miedzyczasie sie ozenil a zona zarabia symbolicznie,a....chcialoby sie caly swiat zwiedzic zanim dzieci przyjda. ...No wiec jezdza po calym swiecie i sa goli i weseli.

                          > stypendium czy wsparcie innego rodzaju ze strony uczelni....

                          Stypendium jest naukowe i trzeba sie bardzo dobrze uczyc jak moj syn by sie na nie zalapac,a gdy ci stopnie spadna to masz po stypendium.

                          > Sam przecież pisałeś, że pieniądze to nie jest problem w Usa, że biedny też może...

                          Oczywiscie ze biedny moze ale na slabych uczelniach lub na ....najlepszych...tylko jak sie na nie dostac.
                          Na Harvardzie studiuje sie za darmo jak rodzina zarabia ponizej 60 tys rocznie.

                          Tu masz najlepsze uczelnie na ktorych mozesz studiowac za darmo jak tylko sie na nie dostaniesz:

                          pl.wikipedia.org/wiki/Need_blind
                          Nie ma tym NYU,choc na NYU tez mozesz za darmo jak sie bardzo dobrze uczysz.
                          Wszystkie uczelnie oferuja darmowe studiowanie wybitnym studentom.

                          > . Pamięta jak mi to udowadniałeś w innym wątku. Tłumaczyłam Ci wtedy, że wielu
                          > rodziców wybiera Europę, bo jest taniej, bo 1 dol to 3 zł , bo w Anglii czy Nie
                          > mczech można mieć dobrą uczelnię.

                          Wszystko sie zgadza.Tylko ze ty piszesz o przecietnych studentach na przecietnej uczelni,za ktore musza placic.Przecietna uczelnia w USA jest duzo drozsza niz przecietna uczelnia w EU,z tym ze poziom nauczania w USA jest duuuzo wyzszy niz w EU.

                          > Jeśli chodzi o Azję to system stypendialny jest daleko za Ameryką

                          Wszystko sie zmienia,bo...jesli Chinczycy moga sie ubiegac o stypendia w USA,to zagraniczniaki w Chinach musza miec taka sama szanse.

                          www.scholars4dev.com/2514/chinese-government-scholarships-for-international-students/
                          > Ps. W Singapurze " trucie karaluchów " to stały element życia. Nawet w mieszkan
                          > iach za 11 tyś ( miesięcznie ), wypucowanych przez maidy trzeba latać ze sprayem...

                          Tak jest we wszystkich krajach,gdzie nie masz zimy.
                          • azjaodkuchni Re: Droga na Harvard i NYU. Need Blind. 07.09.14, 20:27
                            To, że studenci z Chin mogą ubiegać się o stypendium w Usa jest chwalebne, ale nie sądzę by Chiny były skore do dawania kasy komukolwiek. Równe szanse to oni mają gdzieś ...
                            Skoro rozmawiamy o stypendystce opisanej wyżej to pojęcia nie ma czemu wybrała Szanghaj może skusiła ją nauka chińskiego,a może Nyc jej się nie podoba. Jak by nie patrzeć ja jej gratuluję.

                            Pożyczka w Usa są tanie, studenckie można umorzyć częściowo ...i spłacić zanim dzieci się pojawią. Max ty na wszystko patrzysz jak na kopię Usa a ja Ci napiszę, że Azja to inny świat... Nie gorszy tylko inny. Kopnij syna na stypendium to Ci opowie takie kwiatki, że Ci włosy dęba staną...Zmieni się, wydorośleje czas przeciąć tą pępowinę, bo robi się toksyczna.
                            Jeśli chodzi o stypendia w Azji to przypomniało mi się jak jechałam kiedyś taxi z chłopakiem który studiował na Nus i pracował na taksówce by czesne zapłacić nie był słaby był trzeci na roku tylko był z Malezji a stypendium naukowe na jego wydziale jest dla swoich. Studia w Sin kosztują majątek i co prawda można mieć pożyczkę, ale chłopak studiował informatykę i gdy skończy będzie zarabiał 5 tyś i więcej. Gdyby wziął pożyczkę to by 8 lat zasuwał za 2 tyś w miejscu przez rzad wyznaczonym... A ty mówisz o zwiedzaniu świata, 6 % oprocentowania no proszę Cię.... Nawet jeśli NYC jest drogie to i koszty sumaryczne są podobne.

                            Azja jest tania, ale nie wtedy gdy chodzi o naukę. Tanio to tu się można nażreć.
                            • maksimum Re: Droga na Harvard i NYU. Need Blind. 08.09.14, 02:19
                              azjaodkuchni napisała:

                              > Skoro rozmawiamy o stypendystce opisanej wyżej to pojęcia nie ma czemu wybrała
                              > Szanghaj może skusiła ją nauka chińskiego,a może Nyc jej się nie podoba. Ja
                              > k by nie patrzeć ja jej gratuluję.

                              Wyklady sa po angielsku a chinskiego moze sie douczac w wolnym czasie.
                              W Shanghaiu wyda 16 tys rocznie a w USA 44 tys rocznie.Akademik kosztuje podobnie a zarcie jest duuuzo tansze w Chinach. Wiec moze wzgledy finansowe a juz na pewno latwiej jest studiowac w Shanghaiu niz NYC bo jest tam nizszy poziom.

                              > Pożyczka w Usa są tanie, studenckie można umorzyć częściowo ...i spłacić zanim
                              > dzieci się pojawią.

                              Skonczyly sie czasy umarzania pozyczek.
                              Kiedys tak bylo,ze jak zaklad pracy bardzo cie chcial zatrudnic to placil czesc twojej pozyczki,ale teraz jest inna sytuacja.

                              > Kopnij syna na stypendium to Ci opowie takie kwiatki, że Ci włosy dęba staną...

                              To sie najnormalniej w swiecie nie kalkuluje.
                              Pozyczke musisz spalcac z oprocentowaniem,a gdy sa to studia medyczne,to jest to 8 lat nauki a pozniej 2 lata specjalizacji.
                              Zanim skonczysz studia medyczne,to masz minimum 0,5 mln doll do splacania z oprocentowaniem.
                              Jesli bedziesz to splacac przez 10 lat,to samo oprocentowanie bedzie ze 100 tys doll.
                              No wiec ja dzieciom udzielam pozyczki nieoprocentowanej,a jak beda zarabialy to beda mnie zwracac.
                              Cos tam na tym trace ale one sa bardzo do przodu i nie maja presji dlugu.

                              > Zmieni się, wydorośleje czas przeciąć tą pępowinę, bo robi się toksyczna.

                              Pierwszy bym ja to zauwazyl.
                              Nie ma tyu zadnego przymusu,chca brac pozyczki to niech biora.

                              > Azja jest tania, ale nie wtedy gdy chodzi o naukę. Tanio to tu się można nażreć.

                              Nie jest tak zle jak opisujesz.

                              www.mycollegesabroad.com/country/singapore/cost-of-study/
                              www.studyabroad18.com/articles/study-cost-in-singapore.php
                              • hankam Re: Droga na Harvard i NYU. Need Blind. 08.09.14, 10:03
                                Wiec moze wzgledy finansowe a juz na
                                > pewno latwiej jest studiowac w Shanghaiu niz NYC bo jest tam nizszy poziom.


                                Może trudno Ci sobie to wyobrazić, ale ludzie miewają inne motywacje niż niższy poziom. (Prawdopodobnie jest niższy, bo w filiach jest zawsze niższy.)
                                Jeśli studiują jakieś kierunki związane z biznesem, to mogą Chiny widzieć jako przyszłościowy rynek i chcieć poznać specyfikę kraju, nauczyć się języka i nawiązać kontakty zdobywając jednoczesnie dyplom NYU studiując na uczelni, która ma jednak jakieś związki i zachodnią kulturę organizacyjną. Studiowanie po chińsku mogłoby być za trudne - pewnie najpierw ze dwa lata trzeba byłoby się uczyć języka. Studiując w Szanghaju w jęz. angielskim i ucząc się równolegle na miejscu języka można to robić równolegle. Dyplom jest NYU.
                                Jeśli chcą się uczyć czegoś związanego z kulturą chińską czy języka - to też lepiej chyba to robić w Szanghaju niż w Nowym Jorku.

                                Ludzi coraz bardziej fascynują Chiny. Nie tylko kulturalnie, ale również jako rosnąca ekonomiczna potęga.
                                W klasie mojego dziecka chyba każde, poza moją córką było już na wakacjach w Stanach. W Chinach może ze 25%, więc to jest dużo większe wow.
                              • azjaodkuchni Re: Droga na Harvard i NYU. Need Blind. 08.09.14, 15:50
                                Poszukaj jakiś aktualnych danych tu info ze strony moe:
                                www.moe.gov.sg/media/press/2012/06/adjustments-in-school-fees-2013.php

                                Studia kosztują tylko więcej .. cena za rok to ok 30 tyś dol ( zależnie od kierunku) A wynajęcie mieszkania ... cóż tu się czasem łóżko za zasłonką wynajmuje...
                                Max nie pitol mi o nauce chińskiego w wolnym czasie, bo to nie angielski....Znasz ten język? Znają go twoje genialne dzieci? Jeśli nie to naucz się go razem z synem w wolnym czasie i baw się dobrze...
                                Nie przekonają Cię żadne argumenty ani moje ani innych forumek. Żyjesz w jakieś iluzji i nic co Ciebie nie dociera, więc dyskusję z Tobą uważam za zakończoną.
                                • maksimum Re: Droga na Harvard i NYU. Need Blind. 08.09.14, 16:29
                                  azjaodkuchni napisała:

                                  > Max nie pitol mi o nauce chińskiego w wolnym czasie, bo to nie angielski....

                                  Wszyscy tak robia.
                                  Jezykiem wykladowym niemal na calym swiecie jest angielski a jezyka lokalnego uczysz sie przy okazji.

                                  > Nie przekonają Cię żadne argumenty ani moje ani innych forumek.

                                  A tak dokladnie to jakie argumenty?
                                  Takie ze z Polski nikt nie dostaje sie na najlepsze amerykanskie uczelnie,bo roznica poziomow to zwykla przepasc.
                                  Moje dzieci przechodza przez najlepsze szkoly amerykanskie to niby kogo ja mam sie sluchac?

                                  > Żyjesz w jakieś iluzji i nic co Ciebie nie dociera, więc dyskusję z Tobą uważam za >zakończoną.

                                  Rozmawiamy o szkolach i uczelniach moich dzieci to nie sa iluzje,to sa fakty ktore opisuje.
                                  Niedlugo przyjedziesz do USA i bedzie opisywac szkoly swojego dziecka i wszyscy czekamy na to z duzym zainteresowaniem.

                                  • fogito Re: Droga na Harvard i NYU. Need Blind. 08.09.14, 21:44
                                    Skoro tak chętnie piszesz o dzieciach, to napisz na czym wyladowal syn po tym pielegniarstwie. Wierzyc mi sie nie chce, ze sie zbuntowal.
                                  • azjaodkuchni Re: Droga na Harvard i NYU. Need Blind. 09.09.14, 19:03
                                    Max nie odbieram Twoim dzieciom należnej glorii i chwały...., ale z tym nikt to TY nie przesadzaj... Dziewczyny podały przykłady więc jacyś polscy studenci w Usa są. I to nie yle jakich uczelniach. Czemu jest ich tak mało ? Bo jesteśmy w UE i w obrębie Uni jest taniej dużo taniej.... Bo wiza, bo formalności bo daleko...

                                    Szkoły w Usa jestem ciekawa niestety obawiam się, że jeśli chodzi o matmę to Amerykańskie szkoły nawet te bardzo dobre są daleko za singapurskimi ... ( Porównywałam tylko najwyższy poziom w dobrych szkołach kierując się wiekiem dzieci... i np. odkryłam, że prealgebra jest w Ameryce dla 12 /13 latków zależnie od szkoły a w Singapurze mają ją 10 latki...). No, ale pożyjemy zobaczymy... w razie czego dzieciak lepiej Sat napisze.
                                    • fogito Re: Droga na Harvard i NYU. Need Blind. 09.09.14, 21:12
                                      Nikt nie przebije singapurskiej matmy, wiec dzieciak Ci sie bedzie w szkole relaksowal i zapoznawal z lokalsami. Byleby szoku nie przezyl kulturowego.
                                      Moj osobisty maz nie chcialby nawet, zeby mu sie dziecki w Stanach uczylo, bo boi sie o jego bezpieczenstwo, Ale mam nadzieje, ze jedziecie do spokojnego miasta.
                                      • maksimum Re: Droga na Harvard i NYU. Need Blind. 09.09.14, 22:21
                                        fogito napisała:

                                        > Moj osobisty maz nie chcialby nawet, zeby mu sie dziecki w Stanach uczylo, bo b
                                        > oi sie o jego bezpieczenstwo, Ale mam nadzieje, ze jedziecie do spokojnego miasta.

                                        Moje dzieci sa juz prawie dorosle i nikt ich w szkolach w NYC nie uderzyl.
                                        • fogito Re: Droga na Harvard i NYU. Need Blind. 09.09.14, 22:30
                                          Nie o uderzenia sie martwimy tylko o strzaly w glowe.
                                          • maksimum Re: Droga na Harvard i NYU. Need Blind. 10.09.14, 01:48
                                            fogito napisała:

                                            > Nie o uderzenia sie martwimy tylko o strzaly w glowe.

                                            Tego sie predzej doczekasz jak pojdziesz na wiejska zabawe w Polsce niz w USA.
                                            • fogito Re: Droga na Harvard i NYU. Need Blind. 10.09.14, 06:58
                                              Nie chodze na wiejskie zabawy. Poza tym tam sie bija na noze, bo broni palnej nie maja. W Stanach kazdy glupek i wariat moze miec karabin maszynowy i wyejsc do szkoly i strzelac domdzieci jak do kaczek. Pytanie jest tylko gdzie i kiedy na kogo padnie.
                                              • maksimum Re: Droga na Harvard i NYU. Need Blind. 10.09.14, 18:11
                                                fogito napisała:

                                                > Nie chodze na wiejskie zabawy. Poza tym tam sie bija na noze, bo broni palnej n
                                                > ie maja. W Stanach kazdy glupek i wariat moze miec karabin maszynowy i wyejsc
                                                > do szkoly i strzelac domdzieci jak do kaczek. Pytanie jest tylko gdzie i kiedy
                                                > na kogo padnie.
                                                -----------
                                                A kiedy byla ostatni raz strzelanina w szkole w NYC i ile osob zginelo?
                                                Te wszystkie strzelaniny sa na zadoopiach,bo tam kazdy ma bron a jak komus odbije to strzela do bezbronnych.
                                                Przeciez to nie sa normalni ludzie.To sa wszystko uposledzeni psychicznie.
                                                • fogito Re: Droga na Harvard i NYU. Need Blind. 10.09.14, 19:41
                                                  W NY to gangi strzelaja albo samoloty sie o budynki rozbijaja. Super bezpieczne miasto uncertain
                                                  • maksimum Re: Droga na Harvard i NYU. Need Blind. 10.09.14, 22:15
                                                    fogito napisała:

                                                    > W NY to gangi strzelaja albo samoloty sie o budynki rozbijaja.

                                                    Gangi strzelaja sie miedzy soba i nam nic do tego.
                                                  • fogito Re: Droga na Harvard i NYU. Need Blind. 10.09.14, 22:20
                                                    Jasne, tylko trzeba uwazac, coby sie na lini strzalu nie znalezc
                                                  • maksimum Re: Droga na Harvard i NYU. Need Blind. 10.09.14, 22:31
                                                    fogito napisała:

                                                    > Jasne, tylko trzeba uwazac, coby sie na lini strzalu nie znalezc

                                                    No i dlatego trzeba uwaznie wybierac dzielnice w ktorej sie mieszka.
                                                    Nie mozna mieszkac z biedakami,bo tam tanio ale przy okazji moga strzelac dla rozrywki.
                                    • maksimum Re: Droga na Harvard i NYU. Need Blind. 09.09.14, 21:46
                                      azjaodkuchni napisała:

                                      > Max nie odbieram Twoim dzieciom należnej glorii i chwały...., ale z tym nikt to
                                      > TY nie przesadzaj... Dziewczyny podały przykłady więc jacyś polscy studenci w
                                      > Usa są. I to nie yle jakich uczelniach. Czemu jest ich tak mało ? Bo jesteśmy
                                      > w UE i w obrębie Uni jest taniej dużo taniej.... Bo wiza, bo formalności bo daleko...
                                      -------------
                                      Moze wyjasnijmy sobie sprawe raz i na zawsze.
                                      Na kazdej amerykanskiej uczelni MOZNA studiowac za darmo,tylko trzeba sie dobrze uczyc.
                                      Wiza nie jest problemem,bo problemem jest NISKI poziom nauczania w Polsce w porownaniu do standardow amerykanskich.

                                      > Szkoły w Usa jestem ciekawa niestety obawiam się, że jeśli chodzi o matmę to Am
                                      > erykańskie szkoły nawet te bardzo dobre są daleko za singapurskimi ... ( Porówn
                                      > ywałam tylko najwyższy poziom w dobrych szkołach kierując się wiekiem dzieci...
                                      > i np. odkryłam, że prealgebra jest w Ameryce dla 12 /13 latków zależnie od s
                                      > zkoły a w Singapurze mają ją 10 latki...). No, ale pożyjemy zobaczymy... w ra
                                      > zie czego dzieciak lepiej Sat napisze.

                                      Sam program szkolny o niczym nie swiadczy,bo w lepszych szkolach jest wyzszy poziom.
                                      Jak twoj dzieciak napisze pierwszy SAT-to bedziesz wiedziala gdzie jestes.
                                    • tinywee Re: Droga na Harvard i NYU. Need Blind. 09.09.14, 22:54
                                      Dla polskich licealistów SAT II (przedmiotowe) są raczej banalne. Poziom gimnazjum generalnie - tak słyszałam o matmie, biologii i fizyce przynajmniej. I 750-800 jest spoko do uzyskania.

                                      SAT I to trochę inne historia - no ale też wyobrażam sobie, że kryteria oceny wyniku też są inne niż dla natywnych.

                                      A w Stanach mają MYP? Nie wiem jaka tam jest matma, ale w IB DP potrafi być na wysokim poziomie...
                                      • maksimum Re: Droga na Harvard i NYU. Need Blind. 10.09.14, 01:43
                                        tinywee napisała:

                                        > Dla polskich licealistów SAT II (przedmiotowe) są raczej banalne. Poziom gimnaz
                                        > jum generalnie - tak słyszałam o matmie, biologii i fizyce przynajmniej. I 750-
                                        > 800 jest spoko do uzyskania.

                                        sat.collegeboard.org/about-tests/sat-subject-tests
                                        Te testy sie bierze bez przygotowania,ale czym lepsza uczelnia tym lepszy wynik musisz miec.

                                        > SAT I to trochę inne historia - no ale też wyobrażam sobie, że kryteria oceny w
                                        > yniku też są inne niż dla natywnych.
                                        >
                                        > A w Stanach mają MYP? Nie wiem jaka tam jest matma, ale w IB DP potrafi być na
                                        > wysokim poziomie...

                                        en.wikipedia.org/wiki/IB_Middle_Years_Programme
                                        IB zupelnie nie jest w USA popularne.
                                      • maksimum Re: Droga na Harvard i NYU. Need Blind. 10.09.14, 01:52
                                        tinywee napisała:

                                        > Dla polskich licealistów SAT II (przedmiotowe) są raczej banalne. Poziom gimnaz
                                        > jum generalnie - tak słyszałam o matmie, biologii i fizyce przynajmniej. I 750-
                                        > 800 jest spoko do uzyskania.

                                        Najlepsi polscy uczniowie by tyle uzyskali a teraz pomysl o przecietnych.

                                        > SAT I to trochę inne historia - no ale też wyobrażam sobie, że kryteria oceny w
                                        > yniku też są inne niż dla natywnych.

                                        Co za roznica,przeciez angielski jest jezykiem swiatowym i w Polsce tez mozna sie go bardzo dobrze nauczyc.
                                        Juz komuna sie skonczyla i wszyscy maja kablowke z programami po angielsku poza cyganami.

                                        > A w Stanach mają MYP? Nie wiem jaka tam jest matma, ale w IB DP potrafi być na
                                        > wysokim poziomie...

                                        W USA IB to robia tylko ci,ktorzy chca do EU na studia jechac,ale zaden dobry uczen tego nie robi.
                                        • azjaodkuchni Re: Droga na Harvard i NYU. Need Blind. 10.09.14, 09:05
                                          Max a skąd ty masz info o niskim poziomie polskich szkół skoro sam do PL nie jeździsz, a Twoje osobiste dzieci nawet nie bardzo po polsku mówią? Odpada nauka w szkółce sobotniej, której poziom i tak jest daleki od tego czego wymagają w PL od średniego ucznia.
                                          Sam doskonale wiesz, że w Stanach , Polsce czy każdym innym miejscu na świecie są szkoły lepsze i gorsze.... Twoje porównania ( mocno faworyzujące Stany) oparte są o zestawienie dobrych szkół w Usa i lichych w PL. To tak jak by oceniać jabłka z gruszkami i zastanawiać się z czego będzie lepsza szarlotka...

                                          Kilka tygodni temu myślałam, że wrócimy do PL... I prawdę mówiąc trochę się przeraziłam gdy zobaczyłam jak duża jest różnica programowa między polską a singapurską szkołą. Moje dziecko po powrocie musiałoby ciężko pracować chociaż w miarę możliwości realizujemy polski program. Z matmy byłby luz przez 3 lata najmarniej , ale z geografii, historii, polskiej gramatyki czekałby dzieciaka huk roboty... Tymczasem do szkoły amerykańskiej wejdzie z marszu ... chociaż różnica kulturowa pewnie będzie duża. Science jest do przodu, matma też z historii materiału nie ma dużo ( szkoła nam udostępniła internetową wersję podręczników ), angielski też nie wydaje się jakiś kosmiczny...Boję się bardziej nudy i singapurskich wyzwań niż wysokiego poziomu.
                                          I jeszcze raz powtórzę... patrzę tylko na dobre i bardzo dobre szkoły, bo mam zdolne dziecko.
                                          Do tego słynnego Sat-u dzieciak ma 5 lat.... ale książki już mamy. Kupiłam je rok temu z ciekawości gdy mówiłeś jaki ten Sat trudny i mocno się zdziwiłam, że ów Sat wcale trudny nie jest. Jego jedyna trudośc to znaczne ograniczenie czasowe.
                                          • maksimum Re: Droga na Harvard i NYU. Need Blind. 10.09.14, 18:25
                                            azjaodkuchni napisała:

                                            > Max a skąd ty masz info o niskim poziomie polskich szkół

                                            Dom budujesz od fundamentow i jak masz slabe szkoly ...to i uczelnie sa slabe.
                                            Polskie uczelnie sa w 5-tej setce w rankingu i tak wyglada prawda o polskim szkolnictwie.

                                            > Sam doskonale wiesz, że w Stanach , Polsce czy każdym innym miejscu na świecie
                                            > są szkoły lepsze i gorsze....

                                            I z tych najlepszych szkol w Polsce uczniowie nie przyjezdzaja na studia do USA bo sa za slabi.

                                            > Tymczasem do szkoły amerykańskiej wejdzie z marszu

                                            Zobaczymy jak ten marsz bedzie wygladal.

                                            > Boję się bardziej nudy i singapurskich wyzwań niż wysokiego poziomu.

                                            W 8 klasie bedzie mial mozliwosc zdawania egzaminu do liceum to zobaczymy jak mu pojdzie.
                                            Chyba ze wyslesz go do liceum bez egzaminow i bedziesz twierdzic ze to bardzo dobra szkola.

                                            > I jeszcze raz powtórzę... patrzę tylko na dobre i bardzo dobre szkoły, bo mam z
                                            > dolne dziecko.

                                            Ja ci pokazalem ranking gimnazjum moich dzieci a ty jak na razie nabralas wody w usta.

                                            > Do tego słynnego Sat-u dzieciak ma 5 lat.... ale książki już mamy. Kupiłam je r
                                            > ok temu z ciekawości gdy mówiłeś jaki ten Sat trudny i mocno się zdziwiłam, że
                                            > ów Sat wcale trudny nie jest. Jego jedyna trudośc to znaczne ograniczenie czasowe.
                                            ----------
                                            No sama widzisz,ze niby trudny nie jest a jednak Polacy nie umieja go dobrze napisac.
                                            No wiec jest trudny czy nie jest trudny.
                                            Jak mowisz ze nie jest trudny to pewno go nie zrozumialas.
                                            On wyglada na latwy,ale bardzo trudno jest otrzymac dobry wynik z niego.
                                            • azjaodkuchni Re: Droga na Harvard i NYU. Need Blind. 10.09.14, 20:47
                                              Będziesz sobie Maksiu snuć wizję , że się " kolejnemu polskiemu dziecku " nie powidło, bo ja w Stanach pójdę do pracy i stracę oceany czasu na durne dyskusje...Póki mam czas to Cię pobiczuję trochę i napiszę, że kupiłam książkę z kluczem odpowiedzi i nawet jeśli nie zrozumiałam to odpowiedziałam poprawnie czyli odezwał się we mnie geniusz po porostu... bo zrobiłam to intuicyjnie. wink.
                                              Szkoła państwowa która chce dzieciaka przyjąć ma klasy od 7 do 12 z tym, że zastrzega sobie prawo do relegowania ucznia który sobie nie nie radzi.
                                              Widząc rankingi z NYC wcale nie nabrałam wody w usta ( polecam przejrzeć archiwum owego wątku ) to ty założyłeś , że każda szkoła do której nie chodziły Twoje dzieci jest słaba. .
                                              Dom budujesz od fundamentow i jak masz slabe szkoly ...to i uczelnie sa slabe.
                                              > Polskie uczelnie sa w 5-tej setce w rankingu i tak wyglada prawda o polskim szk
                                              > olnictwie.
                                              Max zapominasz o jednym drobiazgu ... czyli kasie. Czy nam się to podoba czy nie Polska oświata jest mocno niedofinansowana. W przypadku małych dzieci mądry nauczyciel nadrobi kreatywnością, zrobi zabawki z iści i sznurka ( nawet lepiej na wyobraźnię działa niż tona plastiku), ale nie da się dobrze uczyć chemii gdy do dyspozycji jest 1 stara menzurka....
                                              Studenci z Polski są wszędzie ... na jednych Stanach świat się nie kończy. Studentów z Warszawy spotkałam na bazarze w Tajwanie i sklepie kosmetycznym w Hong- Kongu, w singapurskim autobusie i w australijskim metrze....
                                              A tu artykuł o profesorze Nowińskim pewnie go nie znasz bo nie pracuje w Usa, ale warto chociaż o nim poczytać...Od 1991 roku ściąga on młodych biologów do Singapuru. Są ich dziesiątki wszyscy młodzi, zdolni i o rany z Polski.... O jego pracy można poczytać tu : wyborcza.pl/1,75400,12086475,Mozg_jak_z_klockow_lego.html
                                              a tu znów o profesorze i "głupich" studentach dla odmiany z innej dziedziny
                                              www.polskieradio.pl/7/179/Artykul/1114383,Polskie-supersamoloty-polski-wynalazcawizjoner-i-swiat-po-bozonie-Higgsa...
                                              Ps... Doświadczenia moich znajomych na temat polskich dzieci w Usa są zgoła inne od Twoich wizji... Większość z nich po wyrównaniu języka nie odstawała od rówieśników. Wszyscy pokończyła szkoły i studia i chociaż nie zawsze to były najlepsze uniwerki to ludzie są szczęśliwi i pracują za wcale nie marne pieniądze...
                                              --
                                              azjaodkuchni.blogspot.sg/
                                              • maksimum Re: Droga na Harvard i NYU. Need Blind. 10.09.14, 22:27
                                                azjaodkuchni napisała:

                                                > Widząc rankingi z NYC wcale nie nabrałam wody w usta

                                                To jaki tam numerek stal przy twojej szkole?


                                                • azjaodkuchni Re: Droga na Harvard i NYU. Need Blind. 11.09.14, 03:02
                                                  Dyszka smile
                                          • mokotowianka1 Re: Droga na Harvard i NYU. Need Blind. 10.09.14, 22:53
                                            O, to wyjeżdżacie z Singapuru? Pytam, bo podczytuję bloga. Stany następnym przystankiem?
                                            • azjaodkuchni Re: Droga na Harvard i NYU. Need Blind. 11.09.14, 03:00
                                              Mokotowianka było kilka lokacji do wyboru ....i padło na Stany... Azjatycki blog zamkniemy, ale otworzymy nowy mam nadzieję równie ciekawy.
              • fogito Re: "The Rocketeer" 06.09.14, 22:20
                Nie wątpię, ze miałbyś ochote mi przywalić.
                • maksimum Re: "The Rocketeer" 06.09.14, 22:55
                  fogito napisała:

                  > Nie wątpię, ze miałbyś ochote mi przywalić.

                  Czasami zaslugujesz,ale sie powstrzymuje.
                  Przydaloby sie ciebie do kata od czasu do czasu postawic.Albo na groch.
                  • fogito Re: "The Rocketeer" 07.09.14, 07:14
                    Jestes przemocowcem, ale buzie mozesz pozamykać jedynie swoim dzieciom i szarej myszce zwanej przez ciebie zona.
                    • maksimum Re: "The Rocketeer" 07.09.14, 16:34
                      fogito napisała:

                      > Jestes przemocowcem,

                      Wokol mnie sa same szare myszki i dobrze na tym wychodza.
                      • fogito Re: "The Rocketeer" 07.09.14, 17:36
                        Nikt normalny by nie wytrzymal.
                        • maksimum Transfery. 09.09.14, 01:30
                          To jest wymysl czysto polski i europejski,ze studiujesz na byle jakiej uczelni czy chodzisz do byle jakiej szkoly i w ciagu ostatniego roku przenosisz sie do najlepszych szkol czy na NYU i juz masz dyplom najlepszej amerykanskiej uczelni.
                          Takie numery w USA nie przechodza i dlatego Polacy nie przyjezdzaja tu studiowac.
                          Z gorszej do lepszej uczelni sie w zaden sposob nie przeniesiesz,choc z lepszej do gorszej mozna.

                          Nabor na studia w EU wyglada tak ze wysylasz podanie i czekasz na odpowiedz a w USA niestety dla EUropejczykow trzeba zdac SAT i pokazac jakie sie mialo stopnie w liceum.
                          SAT dla wiekszosci Polakow jest nie do przejscia na przyzwoitym poziomie,a przypominam ze srednia jest 1.500 pkt.
                          • fogito Re: Transfery. 09.09.14, 06:22
                            Polacy rzadko studiują w Stanach, bo jest daleko i drogo. I ciezko wpaść do rodziny na weekend. Ale nie martw sie Azjaci są bardziej zdenterminowani. Moj brat robil podyplomowe studia w Stanach i placila za to jego macierzysta firma. Pozwiedzal chlopak Stany przez 1,5 roku i wypoczal.
                            • maksimum Re: Transfery. 09.09.14, 15:14
                              fogito napisała:

                              > Polacy rzadko studiują w Stanach, bo jest daleko i drogo.

                              Znowu zaczynasz nawijac jak jakas baba wsiowa.
                              Chinczycy,Hindusi,Koreanczycy,Japonczycy maja blizej do Europy a jednak przyjezdzaja do USA na studia bo TU JEST WYZSZY POZIOM.

                              > I ciezko wpaść do rodziny na weekend.

                              No to sie zdecyduj co jest wazniejsze,czy imieniny pani Zuzi czy poziom studiow?

                              > Ale nie martw sie Azjaci są bardziej zdenterminowani. Moj brat
                              > robil podyplomowe studia w Stanach i placila za to jego macierzysta firma. Poz
                              > wiedzal chlopak Stany przez 1,5 roku i wypoczal.

                              Z tego co wiem,to w USA nie zrobisz podyplomowych w 2 lata,chyba ze na wariackich papierach.
                              • fogito Re: Transfery. 09.09.14, 17:04
                                To ty gadasz jak wsiowy chlop, ktoremu ziemniaki obrodziły i cieszy sie jak szalony.
                                W Europie jest dużo dobrych uniwersytetów i dla wielu bliskość kraju to duży plus. Trzymasz dorosłego chłopa przy tyłku, wiec wiesz, ze czesto bliskość rodziny jest dużym plusem.
                                No pacz pan a mój brat zrobil, ale on zdolniacha jest i stypendium dostal.
                                • maksimum Re: Transfery. 09.09.14, 17:13
                                  No bo o to chodzi zeby obrodzily.Lepiej zeby ziemniaki obrodzily niz mialyby nie obrodzic.
                                  Chodzi tez oto by studiowac na najlepszej z mozliwych uczelni a niej tej najblizej domu gdzie sie najlatwiej dostac.
                                  • fogito Re: Transfery. 09.09.14, 18:18
                                    To czegoś ty synka przy tylku przytrzymal. Trza go bylo jednak puscic do lepszej uczelni na lepsze studia.
                          • morekac Re: Transfery. 09.09.14, 06:24
                            Myślę, że dla wielu ludzi liczą się jednak te ułatwienia formalne. Jeśli ktoś jest wystarczająco dobry i zamożny, by stać go było na Oxford, Cambridge czy inną znaną uczelnię europejską, to może nie ma potrzeby startowania na Harvard (chociaż teoretycznie lepszy) , bo ma mniej zawracania głowy, a też brzmi dobrze w cv . Na tej samej zasadzie mało kto będzie się pchał
                            na jakaś mniej znaną uczelnię (nawet jeśli jest teoretycznie lepsza) ?
                            BTW: niezależnie od wszystkiego studiowanie pielegniarstwa zamiast medycyny to jednak jest porażka i zrujnowanie planów życiowych.

                            -------------------------------------------------------------
                            "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
                            • tinywee Re: Transfery. 09.09.14, 09:15
                              Ale w usa medycynę robisz w grad school, a nie po maturze.

                              W Anglii i Walii opłata za studia to generalnie 9k rocznie - i generalnie możesz dostać na to kredyt studencki. Wówczas tak naprawdę o różnicy stanowią koszty utrzymania w danym mieście.

                              W każdym przypadku trzeba się jednak dostać, czyli (zwykle) najpierw dostać ofertę, a potem rozwalić maturę na te min. 85%. I mam wrażenie, że nikt - może poza zwycięzcami olimpiad międzynarodowych - nie może mieć pewności, że ofertę dostanie, to jest ten nieprzyjemny element, przynajmniej w porównaniu do naszego systemu.

                              Co miałaś na myśli, pisząc o 'uczelni mniej znanej, a teoretycznie lepszej'?
                              • morekac Re: Transfery. 09.09.14, 13:05
                                Ale w Niemczech sprawy odpłatności wyglądają trochę inaczej, z tego, co wiem. A poza tym w Europie nie trzeba się bujać z wizami, do domu można skoczyć niemalże na weekend itp. Takie małe rzeczy, które mogą wpływać na wybór tej czy innej szkoły...
                                Jest ranking (światowy) szkół wyższych. Od razu mówię, że potwierdza to tezę naszego interlokutora z NY , że amerykańskie jest najlepsze, bo w pierwszej setce (czy pierwszych dziesiątkach) jest mnóstwo uczelni z USA. Tyle tylko, że z tych uczelni człowiek reaguje tylko na kilka hasełek typu: Princeton, Harvard itp.- jakiś Texas University nie będzie cię zapewne tak fascynował jak uniwersytet w Heidelbergu...
                                • maksimum Transfery.Poziom nauczania w USA. 09.09.14, 17:02
                                  morekac napisała:

                                  > Jest ranking (światowy) szkół wyższych. Od razu mówię, że potwierdza to tezę na
                                  > szego interlokutora z NY , że amerykańskie jest najlepsze, bo w pierwszej setce
                                  > (czy pierwszych dziesiątkach) jest mnóstwo uczelni z USA. Tyle tylko, że z tyc
                                  > h uczelni człowiek reaguje tylko na kilka hasełek typu: Princeton, Harvard itp.
                                  > - jakiś Texas University nie będzie cię zapewne tak fascynował jak uniwersytet
                                  > w Heidelbergu...
                                  -------------
                                  Nie wiem czy zauwazylas ,ze piszesz o murach uczelni a nie o poziomie nauczania.
                                  Mury europejskich uczelni cio zadnej wiedzy nie przekaza,bo co najwyzej mozesz miec jakies odczucia estetyczne.

                                  Poziom nauczania w USA jest duzo wyzszy niz na to rankingi wskazuja,bo europejskie uczelnie maja duzo punktow za te mury,ktore przyciagaja naiwnych studentow.

                                  www.shanghairanking.com/ARWU2014.html
                                  Kto slyszal o #39 The University of Texas at Austin?
                                  A kto o #49 Heidelberg University?

                                  Na pewno poziom nauczania jest duzo wyzszy w Texasie niz Heldelberg,no ale mury sa starsze w Heidelbergu i naiwni sie na to nabieraja.

                                  Ciekawe jaki procent studentow z Heidelberg U. zdaloby do UoT at Austin?
                                  Mysle ze mniej niz 10%.

                                • tinywee Re: Transfery. 09.09.14, 22:06
                                  OK, rozumiem, choć nie wiem, czy to rzeczywiście tak działa.
                                  • maksimum Oxford-Cambridge vs Harvard,Columbia. 10.09.14, 17:35
                                    tinywee napisała:

                                    > OK, rozumiem, choć nie wiem, czy to rzeczywiście tak działa.

                                    Dziala jeszcze bardziej oszalamiajaco.

                                    W USA masz 320 mln ludzi a w Niemczech 81 mln ,czyli jest roznica 4:1.

                                    Na calym swiecie na lepszych uczelniach jest okolo 10% studentow zagranicznych a reszta to ziomale.
                                    Najlepsi zagraniczni studenci pochodza z Japonii,Chin,Korei,Indii i oni niemal wszyscy jada do USA na studia.

                                    W UK masz 64 mln ludzi i na Oxfordzie i Cambridge jest tez okolo 10% studentow zagranicznych,z tym ze nie tych najlepszych.

                                    W jaki sposob z 64 mln UK wybierzesz taka sama ilosc zdolnych ludzi na czolowe uczelnie co z 320 mln USA???

                                    1-Liczba ludnosci USA:UK to jest 5:1
                                    2-Poziom zycia w USA jest duzo wyzszy niz w UK-czyli poziom nauczania jest rowniez wyzszy.
                                    3-Wytlumacz mi w jaki sposob poziom Oxford-Cambridge moze byc zblizony do poziomu czolowych uczelni amerykanskich?
                                    To przeczy logice i statystyce.
                                    • fogito Re: Oxford-Cambridge vs Harvard,Columbia. 10.09.14, 20:18
                                      Poziom zycia nie jest wyzszy w Stanach. W Europie jest wiecej inteligentnycn ludzi na metr kwadratowy. W Stanach wiekszosc to jednak prosci ziomale.
                                      • maksimum Re: Oxford-Cambridge vs Harvard,Columbia. 10.09.14, 22:24
                                        fogito napisała:

                                        > Poziom zycia nie jest wyzszy w Stanach.

                                        Oj jest i to sporo.
                                        Zarobki te czolowe moze sa i zblizone,ale w USA jest wszystko tansze.
                                        Tu cale wycieczki z EU ciagna do NYC na zakupy.

                                        > W Europie jest wiecej inteligentnycn ludzi na metr kwadratowy.

                                        EU jest rzeczywiscie gesciej zaludniona.

                                        > W Stanach wiekszosc to jednak prosci ziomale.

                                        Oni tylko tak udaja a jak przyjdzie do SAT to was zostawiaja w lesie.
                                        • maksimum SAT vs IB. 11.09.14, 04:09
                                          pl.wikipedia.org/wiki/International_Baccalaureate_Organization
                                          Na czym polega IB to wszyscy z grubsza wiedza.
                                          Trzeba sie uczyc odpowiednich przedmiotow narzuconych przez IB.
                                          Matura IB o niczym nie swiadczy,bo nie pokazuje poziomu ucznia.

                                          "Oferuje trzy programy edukacyjne: Primary Years Programme, Middle Years Programme oraz Diploma Programme, zgodnie z którymi uczy się już około 637 tysięcy uczniów w wieku od 3 do 19 lat."

                                          IB obejmuje tylko 637 uczniow w wieku 3-19!! WOW !!

                                          A jak wyglada SAT?
                                          SAT to jest egzamin ,ktory dokladnie w punktach okresla jakosc ucznia,gdzie by on nie byl na calym swiecie.

                                          Rokrocznie 3 mln uczniow zdaje egzamin SAT w 170 krajach.

                                          www.ask.com/question/how-many-students-take-the-sat-each-year
                                          Teraz mam za zadanie ocenic,ktory egzamin jest lokalny a ktory globalny,biorac pod uwage ze SAT zdaje rocznie 3 mln uczniow a w calym programie IB jest 637 uczniow w wieku 3-19.
                                          Czyli rokrocznie mature IB zdaje moze 50-100 tys uczniow.

                                          Jak wyciagniecie zle wnioski to hankam zmiesza was z blotem-bo to jest to co ona najbardziej lubi robic i to wlasnie sprawia jej najwieksza przyjemnosc.

                                          Zamiast samemu sie poglowic i poszukac odpowiedzi w sieci,to od razu wyskakuje z chamstem i bedzie to zawsze robila jak czegos nie zrozumie.


                                          • maksimum Re: SAT vs IB. 11.09.14, 04:28
                                            en.wikipedia.org/wiki/International_Baccalaureate
                                            Najwiecej szkol uczacych wg IB programu jest w ..USA-1.489. Canada-332. UK-156.Polska-41.
                                            • fogito Re: SAT vs IB. 11.09.14, 06:51
                                              No prosze, a mowiles, ze US ma IB w odwloku smile
                                              • maksimum Re: SAT vs IB. 11.09.14, 16:44
                                                fogito napisała:

                                                > No prosze, a mowiles, ze US ma IB w odwloku smile

                                                Tak,bo nie przyjmuja na podstawie IB na studia.
                                                • fogito Re: SAT vs IB. 11.09.14, 17:17
                                                  No to po co sie teraz tym ekscytujesz?
                                                • hankam Re: SAT vs IB. 11.09.14, 17:29
                                                  To tak, jak w Europie na podstawie SAT.
                                                  Ale rozumiem, że taka analogia jest dla ciebie za trudna.
                                          • fogito Re: SAT vs IB. 11.09.14, 06:50
                                            O kurka. A moj ma 10 lat i jeszcze IB nie robi. Cos ci sie pokrecilo. To program licealny. W szkole syna jest IB i najlpesi po gimnazjum moga w programie uczestniczyc.
                                            • maksimum Re: SAT vs IB. 11.09.14, 16:48
                                              fogito napisała:

                                              > O kurka. A moj ma 10 lat i jeszcze IB nie robi. Cos ci sie pokrecilo. To progra
                                              > m licealny. W szkole syna jest IB i najlpesi po gimnazjum moga w programie uczestniczyc.

                                              To nie mi sie pokrecilo,tylko ci sie pokrecilo.
                                          • hankam Re: SAT vs IB. 11.09.14, 11:19
                                            "Oferuje trzy programy edukacyjne: Primary Years Programme, Middle Years Programme oraz Diploma Programme, zgodnie z którymi uczy się już około 637 tysięcy uczniów w wieku od 3 do 19 lat."

                                            IB obejmuje tylko 637 uczniow w wieku 3-19!! WOW !!


                                            Cz ty na pewno umiesz czytać?
                                            • maksimum Re: SAT vs IB. 11.09.14, 16:50
                                              hankam napisała:

                                              > "Oferuje trzy programy edukacyjne: Primary Years Programme, Middle Years Pro
                                              > gramme oraz Diploma Programme, zgodnie z którymi uczy się już około 637 tysięcy
                                              > uczniów w wieku od 3 do 19 lat."
                                              >
                                              > IB obejmuje tylko 637 uczniow w wieku 3-19!! WOW !!

                                              >
                                              > Cz ty na pewno umiesz czytać?
                                              --------------
                                              A z czym masz znowu problemy????
                                              Cytatu nie kumasz?
                                              • hankam Re: SAT vs IB. 11.09.14, 17:50
                                                Przeczytaj raz jeszcze. Nawet materiału nie umiesz sobie znaleźć, bidulku. Międzynarodowa matura to program trwający Dwa lata. dwa lata przed maturą, czyli przeważnie 16-18. Jest to program międzynarodowy i na jego podstawie można być przyjętym na uczelnię w wielu krajach (w Polsce też).
                                                Na podstawie SAT - tylko w Stanach. Nie wiem, może jeszcze Kanadzie?
                                                pl.wikipedia.org/wiki/Matura_mi%C4%99dzynarodowa
                                          • hankam Re: SAT vs IB. 11.09.14, 16:34
                                            Jak wyciagniecie zle wnioski to hankam zmiesza was z blotem-bo to jest to co ona najbardziej lubi robic i to wlasnie sprawia jej najwieksza przyjemnosc.

                                            Ach, jaka ta Hankam wredna i niedobra, o jejku, jejku.
                                            A grzeczny Maks z Bruklynu czy Grynpojntu nigdy w życiu na nikogo nie napisał złego słowa. Bosh, jakie to zycie w necie jest niesprawiedliwe.
                                            • fogito Re: SAT vs IB. 11.09.14, 17:16
                                              Bo kobieta musi byc grzeczna i ulegla a facet moze byc burakiem i chamem. smile
                                              • maksimum Re: SAT vs IB. 11.09.14, 20:49
                                                fogito napisała:

                                                > Bo kobieta musi byc grzeczna i ulegla a facet moze byc burakiem i chamem. smile

                                                Taki jest wlasnie ostatni trend a juz sie obawialem ze go nie znasz.
                                                • fogito Re: SAT vs IB. 11.09.14, 20:57
                                                  To jest trend minionego stulecia popularny wsrod ludzi ubogich intelektualnie. Mowiac delikatnie smile
                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. 11.09.14, 22:53
                                                    fogito napisała:

                                                    > To jest trend minionego stulecia popularny wsrod ludzi ubogich intelektualnie.
                                                    > Mowiac delikatnie smile

                                                    Bylo przez pewien czas komunistyczne i hippisowskie rownouprawnienie ale wszystko wraca juz do normy.
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. 11.09.14, 23:13
                                                    Tak. I teraz kobiety sa gora,a takich jak ty to juz tylko w muzeach osobliwosci bedzie mozna ogladac.
                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. 12.09.14, 02:48
                                                    fogito napisała:

                                                    > Tak. I teraz kobiety sa gora,a takich jak ty to juz tylko w muzeach osobliwosci
                                                    > bedzie mozna ogladac.

                                                    W czym niby sa gora,bo nie zauwazylem?

                                                    W ilosci nagrod Nobla czy w biznesie?

                                                  • fogito Re: SAT vs IB. 12.09.14, 06:42
                                                    W inteligencji i kulturze smile Swietnie jest to na forum widoczne. Twoja corka tez lepiej wyladuje niz twoj syn. Tak mi cos z kart wychodzi.
                                                  • jotde3 Re: SAT vs IB. 12.09.14, 08:55
                                                    fogito napisała:

                                                    > W inteligencji i kulturze smile Swietnie jest to na forum widoczne. Twoja corka t
                                                    > ez lepiej wyladuje niz twoj syn. Tak mi cos z kart wychodzi.

                                                    wiec to pewnie dlatego w szachach kobiety startuja osbno smile bo by facetów rozniosły smile buhehehehe
                                                    to ze kobity mają srednio IQ 100 jak mezczyzni to tylko dlatego ze tak wyskalowali te testy dajac odpowiednia ilosc zadań na umiejetnosci jezykowe w ktorych kobiety sa lepsze .
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. 12.09.14, 09:30
                                                    Ciesze sie, ze sie odezwales, bo jestes doskonalym potwierdzeniem mojej tezy.
                                                    Ja w szachach wygrywam z każdym facetem. Jedynie kilka razy przegralam z synem, ale to mojs krew.
                                                  • jotde3 Re: SAT vs IB. 12.09.14, 09:40
                                                    a ty doskonałym potwierdzeniem mojej tezy wciąż nie rozumiejąc że pojedyńczy przykład nie decyduje o zasadzie .
                                                    w realu to bym pomyślał że mnie kokietujesz wink hehehe

                                                  • fogito Re: SAT vs IB. 12.09.14, 10:05
                                                    To tez typowo samcze myslenie. Jak kobieta, to pewnie kokietuje, bo coz innego moze robic. Ratunku!
                                                  • jotde3 Re: SAT vs IB. 12.09.14, 10:13
                                                    no a co ja mam myśleć jak stawiasz swoj przykład przeciw statystyce np wcześniej na moją ironie że pewnie uważasz że kobiety sa statystycznie wyższe ponieważ Ty jesteś wysoka powiedziałaś że prawda .
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. 12.09.14, 10:28
                                                    Bo staytystyka jest wielokrotnie oderwana od zycia. Co mi z tego, ze kobiety nizsze, jak wokol mnie same wysokie kobiety i krepi panowie.
                                                  • jotde3 Re: SAT vs IB. 12.09.14, 11:27
                                                    To ci z tego ze wbrew twoim codziennym obserwacja mezczyzn mozesz nadal wierzyc ze znajdziesz jeszcze wysokiego przystojnego faceta bez brzyszka a nie znajac tej statystyki tej nadzei bys nie miala smile hehe
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. 12.09.14, 11:47
                                                    Nie wiem jak ci to powiedziec, ale ja nie szukam juz faceta. Poza tym brzuszek moze miec, byleby byl inteligentny i nie byl chamem. Wiem, to tez rzadkosc tongue_out
                                                  • jotde3 Re: SAT vs IB. 12.09.14, 15:03
                                                    Rozumiem ze stary z brzuchem ale potulny smile. Heheheh
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. 12.09.14, 15:40
                                                    Potulnymi sie brzydzę niezaleznie od plci. Musi byc inteligentny, coby ze mna dyskutowac.
                                                  • hankam Re: SAT vs IB. 12.09.14, 16:15
                                                    Statystycznie to Polak, wysoki czy niski ma spory wyhodowany brzuch.
                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. 12.09.14, 21:04
                                                    hankam napisała:

                                                    > Statystycznie to Polak, wysoki czy niski ma spory wyhodowany brzuch.

                                                    Mnie to nie dotyczy,ja tam nie mieszkam.
                                                  • hankam Re: SAT vs IB. 13.09.14, 08:12
                                                    A wyglądasz jakoś strasznie po polsku.
                                                    Trawestując znane powiedzenie: Można wyrwać faceta z Polski, ale nie wyrwiesz Polski z faceta.
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. 13.09.14, 08:28
                                                    Ja bym nawet zaryzykowala stwierdzenie, ze wyglada jak typowy polski ziomal wink i nie ma nic zlego na mysli,
                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. 13.09.14, 16:10
                                                    fogito napisała:

                                                    > Ja bym nawet zaryzykowala stwierdzenie, ze wyglada jak typowy polski ziomal wink
                                                    > i nie ma nic zlego na mysli,

                                                    A syn tez wyglada jak typowy polski ziomal?
                                                    Bo ja wygladalem identycznie jak on w jego wieku.
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. 13.09.14, 18:25
                                                    Nie chce cie martwic, ale syn dzieki Bogu ma nos po matce, wiec nie sadze, zebys ty wygladal tak jak on w mlodosci. Syn wyglada na milego dzieciaka, wiec traktuj go dobrze, zeby ci drzwi przedmnosem nie zatrzasnal w pewnym momencie,
                                                  • jotde3 Re: SAT vs IB. 12.09.14, 10:22
                                                    fogito napisała:

                                                    > Ciesze sie, ze sie odezwales, bo jestes doskonalym potwierdzeniem mojej tezy.
                                                    > Ja w szachach wygrywam z każdym facetem. Jedynie kilka razy przegralam z synem,
                                                    > ale to mojs krew.

                                                    no że kokietujesz to bym pomyślał w realu ale tu to mysle że wykorzystujesz każda okazje żeby pochwalić siebie i swoje dziecko i stąd gotowa jesteś nawet palnąc takie głupstewko .
                                                    słuchaj w realu to gra u kobiety dzieki temu ze jej głupstewka moga być brane za kokietowanie ale tu to odpada , chyba że ćwiczysz sobie smile
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. 12.09.14, 10:30
                                                    Dobudowujesz ideologie tam gdzie jej nie ma.
                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. 12.09.14, 15:48
                                                    fogito napisała:

                                                    > Ciesze sie, ze sie odezwales, bo jestes doskonalym potwierdzeniem mojej tezy.
                                                    > Ja w szachach wygrywam z każdym facetem. Jedynie kilka razy przegralam z synem,
                                                    > ale to mojs krew.
                                                    ----------
                                                    Jak przegrywasz z 11-latkiem to musisz byc ciuniutka jak niteczka w te klocki.
                                                  • hankam Re: SAT vs IB. 12.09.14, 16:16
                                                    Albo jedenastolatek nieprzeciętnie dobry.
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. 12.09.14, 17:15
                                                    On nie moze byc w tym nieprzecietnie dobry, bo nieprzecietniendobre we wszystkim sa tylko dzieci maksa surprised
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. 12.09.14, 17:11
                                                    To sie nazywa niedocenienie przeciwnika, ktore konczy sie przegrana. A przy szachach chwila nieuwagi moze slono kosztowac. Poza tym moj syn zaczal rowniez wygrywac z moim bratem, ktory jest po Politechnice, a to podobno najinteligentniejsi ludzie big_grin
                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. 12.09.14, 15:56
                                                    jotde3 napisał:

                                                    > wiec to pewnie dlatego w szachach kobiety startuja osbno smile bo by facetów rozni
                                                    > osły smile buhehehehe

                                                    To kobiety tez w szachy graja???
                                                    Bo caly czas sie slyszy o Spaskim,Fisherze i innych facetach.

                                                  • jotde3 Re: SAT vs IB. 12.09.14, 16:13
                                                    Nie slyszales dlatego ze fogito nie ma czasu wystartowac smile musi zupe gotowac wink
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. 12.09.14, 17:18
                                                    Masz racje, zupa wazniejsza. Szachy to moja rozrywka. Dzisiaj przy obiedziensyn zremisowal, bo juznmilam wygrana w kieszeni a tu chwilamzamyslenia i bec wink Ja gram w szachy od 35 lat prawie codziennie. Ale do konkursow mnie nie ciagnie, bomja nie mam parcia na szklo.
                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. 12.09.14, 21:34
                                                    fogito napisała:

                                                    > Ja gram w szachy od 35 lat prawie codziennie. Ale do konkursow mnie nie ciagnie,
                                                    > bomja nie mam parcia na szklo.
                                                    ----------
                                                    Moj ojciec cale zycie gral w szachy.
                                                    Jeszcze w podstawowce wszystkich w miasteczku rozbijal,wlacznie z ksiedzem i burmistrzem.
                                                    Po wojnie gral w Warszawie w klubie a pozniej amatorsko cale zycie.
                                                    Uczyl mnie ale mnie do szachow nie ciagnelo.
                                                    Gralem za to bardzo dobrze w brydza i to na turniejach a nie jakies domowe roberki.
                                                    Wszyscy sie dziwili na turniejach ze nigdzie w klubie nie gralem,bo wiekszosc zawodowcow rozbijalem.

                                                  • jotde3 Re: SAT vs IB. 13.09.14, 07:14
                                                    Fogito ,do konkurow cie nieciagnie bo jeszcze okazalo by sie ze musiala bys sie pozegnac ze swoim dobrym samopoczuciem a co do studentow politechniki to zalezy keszcze kiedy brat zdawal bo kiedys politechnika nie ciszyla sie powodzeniem ,ludzie szly na marketingi i zarzadzania i wtedy na politechnice ladowali rozni wiec wyzsza iq dotyczy bardziej wspolczesnych studentow i tych z tamtych kieronkow z tamtych starszych czasow na ktore bylo trudno sie dostac jak np informatyka .
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. 13.09.14, 08:24
                                                    smile mnie nie sa potzrebne wygrane konkursy szachowe do zachowania dobrego sampopoczucia. Ja nie mam nadmiaru testosteronu, zeby na kazdym kroku udowadniac, ze jestem lepsza. Od dziecka maluje i w tej dziedzinie mam sporo wygranych konkursow. Ale nie tam zdobywam zyciowa satysfakcje.
                                                    Widze, ze wycofujesz sie z teorii o inteligentnych ludziach po politechnice big_grin. Czegoz moglabym sie spodziewac. Przeciez moj brat nie moze byc zdolny wink Otoz jest i to piekielnie. To student z czasow egzaminow na Politechnike, ktorych teraz wiekszosc by nie zdala. Ma tez za soba dwuletnie podyplomowe studia w Stanach. Glupi nie jest. Z moim malym grywa w szachy i w pilke i zawsze rozmawiaja po angielsku, bo brat lubi sobie pocwiczyc jezyk z nativem.
                                                  • jotde3 Re: SAT vs IB. 13.09.14, 09:03
                                                    Czyli ilu bylo na jedo miejsce u twojego brata? Ja was nie oceniam jako glupich tylko nie moge ocenic jako madrych w stopniu w jakim sie przedstawiasz. Wezmy np. Twojego syna, wiem ze glupi nie jest bo jest w gurnyc 20% klasy ( angielskiego nie biore pod uwage bo jestescie 2 jezyczna rodzina ) ale dla mnie to za malo . dopiero powazne konkursy doceniam. Np. Piszesz ze jest dobry w szacach to ja sie pytam o jakis miedzyszkolny konkurs . oczywiscie , masz gdzies moja negatywna opinie ale nie o tym tu mowa. Pytam sie o kangurka , migasz sie . mogla bys nipisac mial tyle i tyle punktow i dostal wyroznienoe czy laurata .
                                                  • jotde3 Re: SAT vs IB. 13.09.14, 09:05
                                                    Poprostu chcialbym ci czegos pogratulowac, tak jak maksiowi ,oge pogratulowac wynikow sat syna mimo ze uwazam ze w innych sparawach gada glupoty.
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. 13.09.14, 10:00
                                                    Ale mnie twoje gratulacje do niczego nie sa potrzebne, Mowiac delikatnie. Sukcesy dziecka sa jego sukcesami a nie moimi. Ja nie zmuszam go do nauki. On sam sie uczy i decyduje co chce robic. Ja za niego zycia nie przezyje.
                                                  • jotde3 Re: SAT vs IB. 13.09.14, 10:14
                                                    fogito napisała:

                                                    > Ale mnie twoje gratulacje do niczego nie sa potrzebne,

                                                    tak sie wielokrotnie przechwalasz ( ty to nazywasz informowaniem smile ze sądze jednak ze potrzebne smile
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. 13.09.14, 10:36
                                                    Projektujesz na mnie swoje potrzeby. Ja wiem jakie sa osiagniecia mojego syna, wiem w czym jest dobry i o tym pisze, ty zas nieustannie wolasz o certyfikaty, bo nie mozesz uwierzyc w nic co napisze. Nie musisz wierzyc. Ale tez ja nie zmienie sie dlatego, ze ty jestes jaki jestes. Twojej postawy nie pochwalam, ale nic mi do tego jak wychowujesz dziecko. Nie moje i nie moj problem.
                                                  • jotde3 Re: SAT vs IB. 13.09.14, 11:01
                                                    No nie moge uwierzyc bez jak to nazwalas certyfikatu bo pewnie sama tez znasz mamuski zachwycone zdolnosciami swoich dzieci ktore jednak jak przychodzi do konkursu matematycznego to nic nie pokazuja szczegolnego a ze w klasie idzie dobrze ? A co to za poziom w przecietnej szkole do ktorych chodza nasze dzieci w poczatkowych klasach by sie tym zachwycac czy nazywac to osiagnieciami ?
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. 13.09.14, 09:55
                                                    A skad ja mam wiedziec ilu wtedy bylo na jedno miejsce na jego wydziale. Mam go pytac? Po co? U mnie bylo 6 na jedno miejsce.
                                                    Ja nie wiem ile mial syn z kangurka punktow, bo nie pytalam o to. Wiem, dziwna jestem, ale mnie to n ie interesowalo. Musialabym zapytac nauczyciela z ubieglego roku jakie sa wyniki. Wiem,ze poszlo mu dobrze, ale laureatem z pewnoscia nie byl, bo to bym chyba wiedziala. Tobie sie wydaje, ze jak dizeciak wygra w jakims konkursie to ma szanse na sukces w zyciu. Ja tak nie uwazam. Dziecko musi byc silne emocjonalnie, zeby sobie w zyciu poradzilo. Wiedza na konkretnym poziomie to oczywistosc, ale nie zbuduje sie na tym poczucia wlasnej wartosci.
                                                  • jotde3 Re: SAT vs IB. 13.09.14, 10:12
                                                    fogito napisała:

                                                    > A skad ja mam wiedziec ilu wtedy bylo na jedno miejsce na jego wydziale. Mam go
                                                    > pytac? Po co? U mnie bylo 6 na jedno miejsce.

                                                    a na co zdawałaś ? bo wiesz- na politechnike to logiczne myslenie a na medycyne to raczej pamiec .

                                                    Tobie sie wydaje, ze jak dizeciak wygra w ja
                                                    > kims konkursie to ma szanse na sukces w zyciu. Ja tak nie uwazam. Dziecko musi
                                                    > byc silne emocjonalnie, zeby sobie w zyciu poradzilo. Wiedza na konkretnym pozi
                                                    > omie to oczywistosc, ale nie zbuduje sie na tym poczucia wlasnej wartosci.

                                                    na wiedzy niekoniecznie ,ale raczej pośrednio bo przez sukcesy z tej wiedzy i umiejetnosci wynikłych .
                                                    rozumiem że przy ego które twoj syn pewnie tez dziedziczy po tobie wszelkie powazne sukcesy mogły by być wręcz szkodliwe smile
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. 13.09.14, 10:43
                                                    Ja konczylam historie sztuki. Choc faktycznie w liceum bylam na biologiczno chemicznym profilu, bo mama zaplanowala dla mnie kariere lekarza. Zbuntowalam sie dwa tygodnie przed egzaminem na studia, bo pomimo 5.0 ze wszystkiego nie czulam sie mentalnie gotowa na sekcje zwlok itp atrakcje. To tak a propos zmuszamia dzieciaka do wybranej przez rodzicow sciezki kariery. Zawsze chcialam malowac, blagalam o pozwolenie wyjazdu do liceum plastycznego z internatem, ale wedlug mamy poziom byl tam za niski i zdalam do liceum o biologicznym profilu, w ktorym to liceum uczyla mama. Bylam pod calkowita kontrola, wiec wiem czym to pachnie takie zniewolenie przez rodzicow. Nie mam zamiarunzrobic tego samego synowi. On bedize mogl wybrac sam, bo zmuszamie do czegokolwiek nie ma zadnego sensu w dluzszej perspektywie. A do malowania wrocilam, tylko okrezna droga. Ale zal do mamy pozostal.
                                                  • jotde3 Re: SAT vs IB. 13.09.14, 11:09
                                                    A To twoja projekcja z ta kontrola, pomiedzy calkowita kontrola a samowola jest sporo miejsca. Pozatym piszesz -w dluzszej peryspektywie ale ja nie pisalem o dluzszej peryspektywie duzej kontroli , ona slabnie jak dziecku rogi rosna , wtedy sie uznaje ze mialczec dalej trzeba ale juz sie nie ma co upierac .
                                                    Maksio przedstawia sie jako intensywny kontroler prawie doroslych dzieci ale ia watpie by to bylo tak jak on pisze bo przewaznie krowa ktora duzo ryczy malo .........
                                                    Wrocilas do malowania ? Daje sie na tym zarobic ?
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. 13.09.14, 12:55
                                                    Wrocilam do malowania, skonczylam podyplomowe na asp w Lodzi. Zarobic sie daje, ale za granica. Sprzedaje w Stanach. Jednakze nie pieniadze sa moim celem, bo te albo sa albo nie. Z pewnoscia bycie grafikiem komputerowym daje wiecej pieniedzy niz metody klasyczne.
                                                    Jednakze wlasne zycie nauczylo mnie, ze pasje dziecka nalezy wspierac nawetbgdyby nas skrecalo. Ja juz rzygam pilka nozna, ale coz moge zrobic poza zawiezieniem dziecka na trening i porysowaniem w trakcie. Oczywiscie pilnuje, zeby Szkolne obowiazki byly wypelnione, ale nie snuje wizji o synu lekarzu ani astronaucie. Nie mozna kosztem dziecka realizowac wlasnych ambicji. Niedawno sie dowiedzialam, ze moja mama sama chciala byc lekarzem, ale bala sie zwlok. Zostala matematykiem, aleumyslila sobie, ze to ja zrealizuje jej osobiste marzenia. A tu klops, bo ja odkad wzielam olowek do reki to rysowalam. I na co sie zdalo to zmuszanie. Jedynie na zrujnowanie wiezi z matka.
                                                  • jotde3 Re: SAT vs IB. 13.09.14, 15:05
                                                    Twoja mama moze miala mazenie bycia lekarzem i chciala zrealzowac to przez ciebie ale wiekszosc ludzi jedynie dba o to by ich dzieci nabyly umiejetnosci ktore pomoga im dac sobie rade w zyciu i o ile mozna sie spodziewac ze majac zawod informatyka czy lekarza dziecko jest zabezpieczone to majac zawod historyka sztuki moze byc z tym roznie i nie jest to kwestia zadnej ambicji tylko dbania o przyszly bytdziecka
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. 13.09.14, 15:55
                                                    Tylko nalezy pamiętać, ze zbytni nacisk spowoduje bunt w pewnym momencie i to co mialo dać pozytywny efekt staje sie przekleństwem. Jak dzieciak ma konkretna pasje od dziecka to rodzic powinien ja wspierać. Niedawno mój syn powiedział "życie jest zbyt krótkie, żeby marnowac je na rzeczy, których sie nie lubi robic". I trudno sie nie zgodzic.
                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. 13.09.14, 16:28
                                                    fogito napisała:

                                                    > Niedawno mój syn powiedział "ż
                                                    > ycie jest zbyt krótkie, żeby marnowac je na rzeczy, których sie nie lubi robic> ".

                                                    Pewno w szkole od sfrustrowanej nauczycielki to uslyszal.
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. 13.09.14, 18:05
                                                    Nie. Sam to wymyslil. W jego szkole nie ma sfrustrowanych nauczycielek. Inna jego zlota mysl to "bez koloru nie ma sztuki" smile
                                                  • srubokretka Re: SAT vs IB. 14.09.14, 05:28
                                                    Inna je
                                                    > go zlota mysl to "bez koloru nie ma sztuki" smile

                                                    W czarnych gustuje?
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. 14.09.14, 08:54
                                                    Przemycasz odrobine rasizmu dla fun'u?
                                                  • srubokretka Re: SAT vs IB. 15.09.14, 01:16
                                                    Gdzie tu rasizm widzsz? Bawie sie slowami. smile

                                                    Inna je > go zlota mysl to "bez koloru nie ma sztuki" smile

                                                    Moja corka powiedziala, ze sztuka moze istniec bez koloru. ( Byla kiedys na wykladzie w Metropolitan, gdzie wiekszosc zwiedzajacych byla niewidoma. To jej sie przypomnialo , jak jej zadalam to pytanie.)
                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. 14.09.14, 11:04
                                                    > Inna jego zlota mysl to "bez koloru nie ma sztuki" smile

                                                    To jest tak normalne,ze inaczej byc nie moze.
                                                    Jesli wszystko wokol jest kolorowe,to sztuka musi to oddawac.

                                                  • jotde3 Re: SAT vs IB. 14.09.14, 07:49
                                                    fogito napisała:

                                                    > Tylko nalezy pamiętać, ze zbytni nacisk spowoduje bunt w pewnym momencie i to c
                                                    > o mialo dać pozytywny efekt staje sie przekleństwem.

                                                    kiedy nacisk jest "zbytni" , kiedy jest bunt ? bunt czasem jest bez żadnego nacisku , ot prawo wieku .

                                                    Jak dzieciak ma konkretna
                                                    > pasje od dziecka to rodzic powinien ja wspierać.

                                                    zalezy jaka to pasja i czy nie zaniedbuje nauki itd.

                                                    Niedawno mój syn powiedział "ż
                                                    > ycie jest zbyt krótkie, żeby marnowac je na rzeczy, których sie nie lubi robic
                                                    > ". I trudno sie nie zgodzic.

                                                    idealizm smile
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. 14.09.14, 08:58
                                                    Idealizm to tez przywilej mlodosci. Ale mam nadzieje, ze uda mu sie robić to co lubi, bo tacy ludzie da w życiu najszczęśliwsi.
                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. 13.09.14, 16:25
                                                    jotde3 napisał:

                                                    > Maksio przedstawia sie jako intensywny kontroler prawie doroslych dzieci ale ia
                                                    > watpie by to bylo tak jak on pisze bo przewaznie krowa ktora duzo ryczy malo .

                                                    To nie znaczy,ze mam w tym same sukcesy.
                                                    Zmuszalem corke do tenisa,a teraz jest to jest najbardziej ulubiona rozrywka.
                                                    Syn gra w tenisa tydzien w tydzien.

                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. 13.09.14, 16:20
                                                    fogito napisała:

                                                    > Ja konczylam historie sztuki. Choc faktycznie w liceum bylam na biologiczno che
                                                    > micznym profilu, bo mama zaplanowala dla mnie kariere lekarza. Zbuntowalam sie
                                                    > dwa tygodnie przed egzaminem na studia, bo pomimo 5.0 ze wszystkiego nie czulam
                                                    > sie mentalnie gotowa na sekcje zwlok itp atrakcje. To tak a propos zmuszamia d
                                                    > zieciaka do wybranej przez rodzicow sciezki kariery.

                                                    No wlasnie!
                                                    Gdybym ja syna zmuszal,to tez moglby sie odwinac,ale sie nie odwija i jest juz na 3-cim roku studiow a za pare dni bedzie mial 20 urodziny.
                                                    A w Polsce w tym wieku jest polowa maturzystow.


                                                    > Zawsze chcialam malowac, b
                                                    > lagalam o pozwolenie wyjazdu do liceum plastycznego z internatem, ale wedlug ma
                                                    > my poziom byl tam za niski

                                                    Taka jest niestety prawda,ze poziom nauczania w szkolach artystycznych jest bardzo niski.

                                                    > A do malowania wrocilam, tylko okrezna droga. Ale zal do mamy pozostal.

                                                    Zal pozostal,bo nie masz sukcesow w malowaniu jakich sie spodziewalas.
                                                    Gdybys rzeczywiscie byla bardzo zdolna w tym,to po technikum kucharskim bys sie wybila.
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. 13.09.14, 18:14
                                                    Sukcesy mam w malowaniu. Ale zal mi, ze w dziecinstwie mama nie wspierala mojej pasji. Wygrywalam konkursy krajowe i zagraniczne a mama caly czas krzyczala, kiedy widziala mnie malujaca, albo rysujaca. W efekcie w liceum bedac podarlam wszystkie moje prace i niensiegnelam po pedzel przez ponad 10 lat. Ale najgorsza jest ta zadra w sercu. Dopiero na studiach w Lodzi z powrotem zobaczylam jaka jestem wtym dobra. Pozno, ale nie za pozno. Teraz mam czas na sztuke, bomsyn odchowany i prawoe samodzielny smile
                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. Chooka Parker. 13.09.14, 18:57
                                                    fogito napisała:

                                                    > Sukcesy mam w malowaniu. Ale zal mi, ze w dziecinstwie mama nie wspierala mojej pasji.

                                                    A moze medycyna wyszlaby ci na dobre.

                                                    > niensiegnelam po pedzel przez ponad 10 lat. Ale najgorsza jest ta zadra w sercu.

                                                    Talentu sie nie traci a jak masz zadre tzn ze przewartosciowujesz swoj talent.

                                                    > Teraz mam czas na sztuke,

                                                    To pokaz co potrafisz.

                                                    www.youtube.com/watch?v=T_PxDyIrCdY
                                                    Ten chlopak ma talent i wszystkiego sie sam nauczyl.
                                                    Myslisz ze szkola muzyczna bardzo by go zmienila?
                                                    Domyslam sie ze moglby jej nie lubic.
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. Chooka Parker. 13.09.14, 19:13
                                                    Gdybys byl moim znajomym na facebooku to bys prace zobaczyl, ale nie jestes.
                                                    Ja jestem zbyt wrazliwa osoba na medycyne. Nie mam tej odpornosci psychicznrj. Plakalabym przy kazdym smiertelnym przypadku. Choc faktem jest, ze wiedza pozawala mi rozmawiqc z lekarzami i jak rowny z rownym. Co oczywiscie rodzi mase problemow. Bo niedouczonych konowalow jest masa,
                                                  • zgagusia Re: SAT vs IB. Chooka Parker. 13.09.14, 19:17
                                                    Nie mam tej odpornosci psychicznrj. Plakalabym przy kazdym smiertelnym przypadku.

                                                    To jak raz rzecz nabyta. Wiekszosc studentow nabiera odpornosci psychicznej w trakcie studiow.
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. Chooka Parker. 13.09.14, 19:44
                                                    Z pewnoscia czesc na pewno. Ale ja chcialam rysowac, a nie kroic zwloki.
                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. Chooka Parker. 13.09.14, 23:23
                                                    fogito napisała:

                                                    > Z pewnoscia czesc na pewno. Ale ja chcialam rysowac, a nie kroic zwloki.

                                                    Tylko matce wreszcie odpusc.
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. Chooka Parker. 14.09.14, 09:01
                                                    Mama sie aktualnie nie odzywa do mnie, bo sie po raz kolejny obrazila, po tym co jej powiedzialam. Za dlugo bylam poslusznym dzieckiem i teraz jest zdziwiona, ze mowie jej w twarz co myślę. O 30 lat za późno.
                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. Chooka Parker. 14.09.14, 11:18
                                                    fogito napisała:

                                                    > Mama sie aktualnie nie odzywa do mnie, bo sie po raz kolejny obrazila, po tym c
                                                    > o jej powiedzialam. Za dlugo bylam poslusznym dzieckiem i teraz jest zdziwiona,
                                                    > ze mowie jej w twarz co myślę. O 30 lat za późno.
                                                    --------
                                                    Chciala dobrze ale nie wyszlo.
                                                    Powiedzialas jej co myslisz,ale....to niczego nie zmieni.
                                                    Gdybys byla wzieta artystka to nie musialabys jej tego mowic.
                                                  • jotde3 Re: SAT vs IB. Chooka Parker. 14.09.14, 12:18
                                                    Glupio maksio ze wychodzi ze spijamy sobie z dziubkow ale znowu masz racje, jak by zrobila sukces w malowaniu to wszystko bylo by oki a teraz to ma pretansje za ten brak sukcesu i sie czepia .
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. Chooka Parker. 14.09.14, 15:09
                                                    Następny, który nic nie rozumie. Ja mam wszystko czego potrzebuje i robie co lubię. Nie czepiam sie nawet o to liceum. Chodzi o caloksztalt braku szacunku dla dziecka, które ma prawo do życia wedlug wlasnych wyborow.
                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. Chooka Parker. 14.09.14, 18:37
                                                    fogito napisała:

                                                    > Chodzi o caloksztalt braku szacunku dla dziecka, które ma prawo do życia wedlug wlasnych >wyborow.

                                                    Dzieciak w wieku 12-17 lat nie ma pojecia o zyciu i ktos mu MUSI pokazac jaki jest najlepszy wybor.
                                                    Gdyby dzieci w tym wieku byly samodzielne to udzielono by im prawa do glosowania.
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. Chooka Parker. 14.09.14, 20:51
                                                    Bzdura. Sa dzieci, ktore od zawsze wiedza co chca w zyciu robic. Ja taka bylam i taki jest moj syn. Stare dusze tak maja. Sa dojrzale od urodzenia. Wielu doroslych nigdy nie bedzie wiedzialo czym sie zajac w zyciu i bedzie siedziala u rodzicow do 50tki.
                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. Chooka Parker. 14.09.14, 21:21
                                                    fogito napisała:

                                                    > Bzdura. Sa dzieci, ktore od zawsze wiedza co chca w zyciu robic.

                                                    Moze dotyczy to dzieci jednokierunkowo utalentowanych artystycznie.

                                                    > Ja taka bylam i taki jest moj syn.

                                                    A kim chce byc twoj syn?

                                                    > Stare dusze tak maja. Sa dojrzale od urodzenia.

                                                    Pewno tak jest,ale wiekszosc dzieci nie wie kim chce zostac jak dorosna.

                                                    > Wielu doroslych nigdy nie bedzie wiedzialo czym sie zajac w zyciu i bedzie siedziala u ro
                                                    > dzicow do 50tki.

                                                    Slyszalem,ze w Polsce i EU to jest popularne.
                                                  • hankam Re: SAT vs IB. Chooka Parker. 14.09.14, 21:54
                                                    > Moze dotyczy to dzieci jednokierunkowo utalentowanych artystycznie.

                                                    Nonsens.
                                                    Są dzieci, które wiedzą bardzo wcześnie.
                                                    Moje dziecko od bardzo wczesnych lat interesowało się biologią.
                                                    Jak miała jakieś 11 lat zaczęła się interesować mózgiem - i przez pewien czas chciała być lekarzem neurologiem.
                                                    Po jakichś trzech latach doszła do wniosku, że jednak nie lekarzem, a neurobiologiem, bo interesuje ją praca naukowa, a nie leczenie.
                                                    Ale cały czas jest to neuroscience.
                                                    I wgryza się w temat coraz bardziej.
                                                    Nawet jej znajomość angielskiego jest pochodną tej pasji - szybko stwierdziłą, że najciekawsze, źródłowe artykuły są publikowane po angielsku i siedziała godzinami, najpierw ze słownikiem, aż zaczęła biegle czytać trudne teksty.
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. Chooka Parker. 14.09.14, 22:33
                                                    To niemozliwe, takich dzieci nie ma wink
                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. Chooka Parker. 15.09.14, 00:40
                                                    fogito napisała:

                                                    > To niemozliwe, takich dzieci nie ma wink

                                                    Wiekszosc bardzo zdolnych ludzi jest utalentowanych wielokierunkowo.

                                                    Corka nigdy nie przepadala za matematyka a na 1-szym SAT dostala 770 pkt na 800 mozliwych z matematyki.Przylozyla sie troche i dziekuje bardzo.
                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. Chooka Parker. 15.09.14, 00:24
                                                    > szybko stwierdziłą, że najciekawsze, źródłowe artykuły są publikowane po angielsku

                                                    Brak znajomosci angielskiego w nowoczesnym swiecie to jest kalectwo.
                                                    Slyszalem ze Tusk ma sie zaczac uczyc angielskiego i bedzie dukal tak jak inny wielki Polak,Grzesio Lato.
                                                  • hankam Re: SAT vs IB. Chooka Parker. 15.09.14, 07:13
                                                    Co ma piernik do wiatraka?
                                                    Co ma to, co napisałam do Grzegorza Lato?
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. Chooka Parker. 14.09.14, 22:32
                                                    Syn odkad skonczyl 4 lata chce byc pilkarzem i konsekwentnie dazy do celu. Przez ostatnie 6 lat nie bylo ani jednego momentu, ze nie chcialby pojsc na trening czy zawody z powodu zmeczenia. A trenuje wlasciwie codziennie.
                                                    Ja mam juz dosyc jego treningow i ciaglych turniejow, a on jest niezmordowany. I coz moge zrobic? Zakazac? Chyba by mnie utlukl tepym nozem.

                                                    W Stanach tez jest grupa ludzi bez planu na zycie tzw. White trash itp. Idealizujesz, a nie masz podstaw.
                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. Chooka Parker. 15.09.14, 00:32
                                                    fogito napisała:

                                                    > Syn odkad skonczyl 4 lata chce byc pilkarzem i konsekwentnie dazy do celu. Prze
                                                    > z ostatnie 6 lat nie bylo ani jednego momentu, ze nie chcialby pojsc na trenin
                                                    > g czy zawody z powodu zmeczenia. A trenuje wlasciwie codziennie.
                                                    -----------
                                                    Moze wyrosnie na pilkarza,bo USAnastawila sie na pilke nozna i jest tu mnostwo boisk.
                                                    Pamietaj,ze jednak tylko w 1-szej lidze oni zarabiaja dobre pieniadze.
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. Chooka Parker. 15.09.14, 06:56
                                                    On nie będzie gral w USA, bo tam pilka nie istnieje. I nie o pieniądze chodzi tylko o pasje.
                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. Chooka Parker. 15.09.14, 11:39
                                                    fogito napisała:

                                                    > On nie będzie gral w USA, bo tam pilka nie istnieje. I nie o pieniądze chodzi tylko o pasje.

                                                    Pilka nozna w USA jest na duuuuzo wyzszym poziomie niz w Polsce,a Singapore to istne przed przedszkole w pilce.
                                                    Dawno temu Polacy przyjezdzali do USA grac w pilke ale teraz nie przyjezdzaja bo sa..za slabi na amerykanska lige.
                                                  • jotde3 Re: SAT vs IB. Chooka Parker. 15.09.14, 12:26
                                                    Maksio polscy pilkarze sa dobrzy na niemiecko i brytyjska lige a na amerykanska za slabi ? No cuda panie opowiarasz smile
                                                  • hankam Re: SAT vs IB. Chooka Parker. 15.09.14, 15:23
                                                    Napisz cokolwiek, a maksik zawsze odpowie - w polsce jest słabe, a w USA na duuuuużo wyższym poziomie.
                                                    W tym mi przypomina mojego kalifornijskiego szefa, który usiłowywał mnie przekonywać, ze więcej wie bloku wschodnim, POlsce i Solidarności niż ja.
                                                    No cóż.
                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. Chooka Parker. 15.09.14, 18:55
                                                    jotde3 napisał:

                                                    > Maksio polscy pilkarze sa dobrzy na niemiecko i brytyjska lige a na amerykanska
                                                    > za slabi ? No cuda panie opowiarasz smile

                                                    Niestety tak jest.
                                                    Tak mowi ranking FIFA.

                                                    www.fifa.com/worldranking/rankingtable/index.html#
                                                    Kiedys przyjezdzali do USA i grali calkiem dobrze a teraz nie mieszcza sie w zadnej amerykanskiej druzynie.
                                                    #18 USA zrobila ogromny krok na przod a #61 Polska cofnela sie w rankingach.

                                                    A jak bylo na ostatnich mistrzostwach swiata?
                                                    Polska nie zakwalifikowala sie a USA gralo calkiem dobrze i wyszlo z grupy.
                                                    Polska ma JEDNEGO dobrego gracza a trzeba miec 11.
                                                  • azjaodkuchni Re: SAT vs IB. Chooka Parker. 15.09.14, 13:22
                                                    Maksiu ... chyba Ci się forumki pomyliły... To ja mieszkam w Singapurze, ale ja nie mam syna piłkarza. Moje dziecko ze sportów najbardziej lubi szachy.
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. Chooka Parker. 15.09.14, 17:10
                                                    On chyba juz nie wie co pisze i do kogo surprised
                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. Kultura osobista. 15.09.14, 18:12
                                                    fogito napisała:

                                                    > On chyba juz nie wie co pisze i do kogo surprised

                                                    A czemu ty sie mna przejmujesz tak samo jak glupia chamka aka hankam?

                                                    Sprawdz sobie rankingi na ktorym miejscu jest USA,Polska i Singapore w pilce noznej i wtedy sie wypowiedz troche bardziej sensownie.

                                                    Poza tym mnie nie interesuje z kim ja rozmawiam i nie bede cie szukal gdzies w USA czy Singapore.
                                                    Nie interesuje mnie rowniez gdzie mieszka i jak sie nazywa srubokretka czy jodte.

                                                    Jak ktos ma troche kultury osobistej,to koncentruje sie na temacie i stara sie przytaczac dane faktyczne a nie cos gdzies tam zaslyszane w warzywniaku.

                                                    hankam to jest zwykla chamka ktora koncentruje sie wylacznie na atakach osobistych,bo nie ma zadnych sukcesow zyciowych.
                                                    Teraz w tobie znalazla sobie kolezanke i namawia cie do robienia tego samego.
                                                  • azjaodkuchni Re: SAT vs IB. Kultura osobista. 16.09.14, 11:21
                                                    Max każdy kto ma trochę kultury szanuje rozmówcę, a Tobie szacunku do rozmówcy czasem brakuje.
                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. Chooka Parker. 15.09.14, 19:44
                                                    azjaodkuchni napisała:

                                                    > Maksiu ... chyba Ci się forumki pomyliły... To ja mieszkam w Singapurze, ale ja
                                                    > nie mam syna piłkarza. Moje dziecko ze sportów najbardziej lubi szachy.

                                                    Dzieki za sprostowanie i sama chyba widzisz ze ja nie przezywam tego kto kim jest i nie interesuje sie zyciem prywatnym forumowiczow jak to robi chamkam.

                                                    Przyjezdzaj do USA i niech syn bedzie drugim Bobby Fischerem.
                                                  • zgagusia Re: SAT vs IB. Chooka Parker. 15.09.14, 20:20
                                                    maksimum napisał:

                                                    > Przyjezdzaj do USA i niech syn bedzie drugim Bobby Fischerem.

                                                    to ja ci na to odpisze. Jest taki mlody arcymistrz szachowy, Fabiano Caruana sie nazywa. W ostatnim czasie sensacja i objawienie szachowe smile Tyle co sie skonczyl turniej szachowy - najsilniej obsadzony turniej wszechczasow Nigdy w jednym turnieju nie bylo tak grali sami najznakomitsi szachisci na swiecie. Tu wybrano 6 z pierwszej 10 obecnie na swiecie. W tym mistrza swiata oczywiscie. Jakich rezultatow sie mozna spodziewac po partiach topowych graczy ze soba? Ano glownie remisow wink I tak bylo... poza wlasnie Caruana. Wszystkie partie wygrywal. Po 7 rundach mial 7 wygranych, podczas gdy mistrz swiata mial tylko 3 punkty. To byl szok. Caruana wygral deklasujac rywali, to byl pogrom. I tu sobie posluchaj co ten mlody 'Bobby Fischer' mowi:
                                                    www.youtube.com/watch?v=Hxm6-7Z3-vg
                                                    od 1:55 jak nie chce ci sie calego sluchac
                                                    Wypowiedz jest sprzed ponad roku, ale teraz po tym turnieju w wywiadach powtorzyl to samo; nie wklejam tych swiezych jego wypowiedzi bo sa w 5 godzinnym nagraniu, trudno mi bedzie teraz to odnalezc.
                                                  • zgagusia Re: SAT vs IB. Chooka Parker. 15.09.14, 20:24
                                                    Turniej o ktorym pisalam nazywal sie Sinquefield Cup 2014; teraz jeszcze szczegolowo sprawdzilam - tych 6 graczy bioracych w nim udzial miesci sie w czolowej 9 na swiecie, a nie 10 jak napisalam wczesniej. Niewielka roznica ale jednak wink
                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. Szachy. 15.09.14, 23:17
                                                    zgagusia napisała:

                                                    > Turniej o ktorym pisalam nazywal sie Sinquefield Cup 2014;

                                                    Ja szachow nie sledze bo sam slabo gram.Kiedys sie ojciec uwzial na mnie to troche gralem i kilku jego kolego ogralem,ale strasznie sie przy tym meczylem,bo ...nie znalem teorii.
                                                    Szachy trzeba zaczac od teorii.
                                                    Najpierw sie nauczyc gambitow i roznych pulapek,pozniej gry srodkowej i na koncu gry koncowej.
                                                    Jak sie zna teorie to gra juz jest latwa,ale ja niestety nie chcialem uczyc sie teorii.
                                                    Duzo latwiej przychodzil mnie brydz i gdzies w 2 lata nauczylem sie dobrze grac.
                                                    Ale w brydzu juz czytalem teorie i po przeczytaniu kolejnego rozdzialu siadalem do stolu.
                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. Fabiano Caruana. 15.09.14, 23:07
                                                    zgagusia napisała:

                                                    > Jest taki mlody arcymistrz szachowy, Fabiano Caruana si
                                                    > e nazywa. W ostatnim czasie sensacja i objawienie szachowe smile

                                                    Urodzil sie i wychowal w USA i zdradzil Ameryke na rzecz Wloch,bo matka jest Wloszka.
                                                    A na dodatek mieszka w Madrycie gdzie nic ciekawego sie nie dzieje.
                                                    I on matylko 22 lata i nie widac przy nim zadnych dziewczyn.
                                                    To sie moze skonczyc zle.

                                                    Europa emocjonuje sie szachami,Chiny ping-pongiem a my mamy NBA,NHL,baseball,football.



                                                  • zgagusia Re: SAT vs IB. Fabiano Caruana. 16.09.14, 07:54
                                                    maksimum napisał:

                                                    > zgagusia napisała:
                                                    >
                                                    > > Jest taki mlody arcymistrz szachowy, Fabiano Caruana si
                                                    > > e nazywa. W ostatnim czasie sensacja i objawienie szachowe smile
                                                    >
                                                    > Urodzil sie i wychowal w USA i zdradzil Ameryke na rzecz Wloch,bo matka jest Wl
                                                    > oszka.
                                                    > A na dodatek mieszka w Madrycie gdzie nic ciekawego sie nie dzieje.
                                                    > I on matylko 22 lata i nie widac przy nim zadnych dziewczyn.
                                                    > To sie moze skonczyc zle.
                                                    >
                                                    > Europa emocjonuje sie szachami,Chiny ping-pongiem a my mamy NBA,NHL,baseball,fo
                                                    > otball.


                                                    nadal nic nie rozumiesz... w sumie moja wina, bo ja zapomnialam ze tobie to trzeba jak krowie na rowie wink
                                                    zapraszales forumke azje do usa zeby dziecko zostalo tam drugim Fischerem - no to ja ci na to ze taki drugi 'Fischer' juz jest. Po Sinquefield Cup 2014 Fabiano Caruana jest nazywany 'Fabiano Fischer'. On zwyciestwo w 'turnieju wszechczasow' zapewnil sobie juz mniej wiecej w polowie. Jest w tej chwili absolutnym fenomenem szachowym, gra jak szatan wink I naprawde chodza komentarze ze chyba zawarl pakt z diablem i to z jego pomoca tak gra big_grin Bo gra lepiej niz silniki szachowe... choc w przedostatniej rundzie najwyrazniej zmeczenie dalo mu sie we znaki - zremisowal latwa do wygrania partie. Ale NIE PRZEGRAL zadnej. No i to objawienie szachowe, ten geniusz, mowi wprost w kazdym wywiadzie gdy jest o to pytany - wyjechal z usa bo chcial sie rozwijac szachowo. Gdy do jego rodzicow dotarlo ze dziecko chyba ma zdolnosci szachowe dali noge z usa - bo tak trzeba, bo z talentem szachowym to tylko do Europy, z dala od usa big_grin Wiec ty NIE ZAPRASZAJ nikogo z dzieckiem na szachy to usa, bo tam sie to dziecko tylko zmarnowac szachowo moze uncertain
                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. Fabiano Caruana. 16.09.14, 21:14
                                                    zgagusia napisała:

                                                    > big_grin Wiec ty NIE ZAPRASZAJ ni
                                                    > kogo z dzieckiem na szachy to usa, bo tam sie to dziecko tylko zmarnowac szachowo moze uncertain

                                                    Jak wyrosl w USA na mistrza tak jak Fischer to mogl tu dalej sie rozwijac,ale wiecej kasy za turnieje szachowe jest w EU,choc ten amerykanski geniusz mieszka w Madrycie,ktory w szachach nic nie znaczy.
                                                  • azjaodkuchni Re: SAT vs IB. Chooka Parker. 16.09.14, 10:52
                                                    Szachy fajna sprawa, ale mój dzieciak zapędy ma wyraźnie medyczne... Z science jest świetny i obstawiam, że w tę stronę będzie się rozwijać.
                                                    Max ja nie chcę być złośliwa, ale z Tobą nie ma żadnej dyskusji... Ty i tak wiesz swoje i żadne argumenty do Ciebie nie trafiają. Już kilka osób Ci pisało, że polski maturzysta ma lat 19 lub 18, a Ty wiesz swoje i co jakiś piszesz, że polski maturzysta ma lat 20 ...

                                                    --
                                                    azjaodkuchni.blogspot.sg/
                                                  • zgagusia Re: SAT vs IB. Chooka Parker. 16.09.14, 11:49
                                                    azjaodkuchni napisała:

                                                    > Szachy fajna sprawa, ale mój dzieciak zapędy ma wyraźnie medyczne... Z science
                                                    > jest świetny i obstawiam, że w tę stronę będzie się rozwijać.

                                                    To trzymam kciuki smile
                                                    Ja do maksia pisalam, bo on o wszystkim co w usa tylko ach, och i w ogole tam jest wszystko najlepsze... wink No i jeszcze probowal z szachami wyskoczyc - wiec mu dalam linka do wypowiedzi najlepszego w tej chwili szachisty na swiecie, ktory mowi ze wlasnie w celu rozwoju szachowego wyjechal z usa. Bo szachy to w tej chwili tylko w Europie. A kto jak kto, ale on na pewno moze sie na ten temat wypowiadac smile
                                                  • azjaodkuchni Re: SAT vs IB. Chooka Parker. 16.09.14, 14:00
                                                    Zgagusia czasem mi się dziwnie posty wyświetlaną wink , a jeśli chodzi o Max to po prostu trzeba się przyzwyczaić, że jego świat kończy się na NYC.
                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. Chooka Parker. 16.09.14, 21:06
                                                    zgagusia napisała:

                                                    > No i jeszcze probowal z szachami wyskoczyc - wiec
                                                    > mu dalam linka do wypowiedzi najlepszego w tej chwili szachisty na swiecie, kto
                                                    > ry mowi ze wlasnie w celu rozwoju szachowego wyjechal z usa. Bo szachy to w tej
                                                    > chwili tylko w Europie
                                                    -----------
                                                    Szachy sa w EU,ping-pong jest w Chinach a my mamy swoje sporty NBA,NHL itd
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. Chooka Parker. 15.09.14, 17:09
                                                    Czy ty maks na prozaku jedziesz? Sorki, ale wydajesz sie byc oderwany od rzeczywistosci. Pilka nozna w Stanach nie istnieje. Moze ci sie z Ameryka Poludniowa pomylilo surprised
                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. Pilka nozna. 15.09.14, 17:50
                                                    fogito napisała:

                                                    > Czy ty maks na prozaku jedziesz? Sorki, ale wydajesz sie byc oderwany od rzeczy
                                                    > wistosci. Pilka nozna w Stanach nie istnieje. Moze ci sie z Ameryka Poludniowa pomylilo surprised

                                                    A ciekawe na czym ty jedziesz skoro nie umiesz znalezc zwyklych rankingow?

                                                    www.fifa.com/worldranking/rankingtable/index.html#
                                                    #18 USA jest przed Anglia(#20 England)
                                                    Polski ani Singaporu nie ma w top-30.


                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. Pilka nozna. 15.09.14, 17:52
                                                    O,znalazlem Polske!!!
                                                    Jest na 61 miejscu a dla przypomnienia USA jest #18.

                                                    www.fifa.com/worldranking/rankingtable/index.html#
                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. Pilka nozna. 15.09.14, 18:02
                                                    Na zaszczytnym #152 miejscu jest Singapore.

                                                    www.fifa.com/worldranking/rankingtable/index.html#
                                                    Wytlumacz mi teraz na jak wysokim poziomie stoi pilka nozna w #152 Singapurze a na jak niskim w #18 USA i na jak genialnym w #61 Polsce.

                                                    Ty sie po prostu panicznie prawdy boisz,ze twoj syn krolowal w Singapurze ,gdzie nikt nie umie grac w pilke,a obawiasz sie poslac go do druzyny w jego szkole w USA bo by sie po prostu nie zalapal.
                                                    Wiekszosc twoich opinii opiera sie wlasnie o zaslyszane gdziestam costam.
                                                  • jotde3 Re: SAT vs IB. Chooka Parker. 15.09.14, 08:18
                                                    fogito napisała:

                                                    > Syn odkad skonczyl 4 lata chce byc pilkarzem i konsekwentnie dazy do celu.

                                                    fogito , to jak i artystyczne cele typu aktor czy spiewak to taka dziecinada , dzieci sa zainspirowane przez powszechnie popularne wzory . co innego przyklad hankam .
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. Chooka Parker. 15.09.14, 08:33
                                                    Z pewnością dla ciebie to gorsza pasja.
                                                  • srubokretka Re: SAT vs IB. Chooka Parker. 15.09.14, 00:44
                                                    > Pewno tak jest,ale wiekszosc dzieci nie wie kim chce zostac jak dorosna.

                                                    Moj trzyletni syn, po raz n'ty zapytany kim chce byc, uparcie twierdzi , ze Michalem. Nawet raz nie zmienil zania (typ uparciucha). I wiesz co , to nie jest glupi pomysl, bo swietnie mu to wychodzi.
                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. Chooka Parker. 15.09.14, 00:50
                                                    srubokretka napisał:


                                                    > Moj trzyletni syn, po raz n'ty zapytany kim chce byc, uparcie twierdzi , ze Michalem.

                                                    A Michal to starszy brat czy kolega z przedszkola?

                                                    > Nawet raz nie zmienil zania (typ uparciucha). I wiesz co , to nie jest
                                                    > glupi pomysl, bo swietnie mu to wychodzi.

                                                    Pewno chce by taki jak ojciec.
                                                  • srubokretka Re: SAT vs IB. Chooka Parker. 15.09.14, 00:55
                                                    > A Michal to starszy brat czy kolega z przedszkola?

                                                    To jego imie.

                                                    > Pewno chce by taki jak ojciec.

                                                    Wiesz, ze nigdy nie zapytalam. Kurcze corki nie zapytalam nawet raz,a w Polsce to bylo dosc popularne putanie.
                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. Chooka Parker. 14.09.14, 17:41
                                                    jotde3 napisał:

                                                    > jakby zrobila sukces w malowaniu to wszystko bylo by oki a teraz to ma pretansje
                                                    > za ten brak sukcesu i sie czepia .

                                                    O sukces nie jest latwo i fogito jest przekonana ,ze szkola by jej bardzo pomogla.
                                                    W dziedzinach artystycznych szkola niewiele pomaga bo najwazniejszy jest talent.
                                                    Co innego medycyna czy nauki scisle gdzie bez dobrej szkoly nie ruszysz z miejsca.

                                                    Chooka Parker nauczyl sie grac sam bez niczyjej pomocy i to jest wielki talent,ale mniejsze talenty wymagaja sporej pomocy by sie przebic i mozliwe ze szkola pomoglaby fogito byc lepsza malarka niz teraz jest.

                                                    Generalnie talent nie jest do nauczenia sie.Jego mozna tylko rozwijac w sprzyjajacych okolicznosciach.
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. Chooka Parker. 14.09.14, 18:03
                                                    smile specjalista od sztuki sie wypowiada. Szkoly artystyczne sa po to, aby budowac warsztat i cwiczyc reke. To tak jak z gra na pianinie. Jak nie rysujesz przez 10 lat to powrot do rysowania jest trudny. Ale mozna owszem dojsc samemu do wyszlifowania warsztatu. Z tym, ze potzreba do tego wiecej czasu.
                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. Chooka Parker. 14.09.14, 18:48
                                                    fogito napisała:

                                                    > Ale mozna owszem dojsc samemu do wy
                                                    > szlifowania warsztatu. Z tym, ze potzreba do tego wiecej czasu.

                                                    O tym wlasnie mowie,ze mozna to zrobic samemu bez szkoly jako hobby i jesli masz wielki talent to wyrosnie z ciebie Chooka Parker albo Nikifor.

                                                    www.google.com/webhp?sourceid=chrome-instant&ion=1&espv=2&ie=UTF-8#q=nikifor%20obrazy
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. Chooka Parker. 14.09.14, 20:52
                                                    Ale caly czas nie rozumiesz, ze chodzi o brak zrozumienia dla pasji dziecka i jego wyborow oraz braku wsparcia w dazeniu do celu.
                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. Chooka Parker. 14.09.14, 21:24
                                                    fogito napisała:

                                                    > Ale caly czas nie rozumiesz, ze chodzi o brak zrozumienia dla pasji dziecka i j
                                                    > ego wyborow oraz braku wsparcia w dazeniu do celu.
                                                    ----------
                                                    Ja wspieram swoje dzieci a corka w wieku 17 lat nie wie jeszcze kim chce byc.
                                                    Ona jest utalentowana wielokierunkowo i na pewno bedzie miala sukcesy w ktorym kierunku by nie poszla.
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. Chooka Parker. 14.09.14, 22:39
                                                    No coz. Moze nie miala wystarczajaco przestrzeni wokol siebie, zeby sie nad swoim zyciem zastanowic. Ciagle sterujesz dziecmi, wiec moze oduczyles je samodzielnie myslec. Ja tez mialam 5,0 na kazdym swiadectwie od I klasy podstawowki az do matury, wiec praktycznie moglam pojsc wszedzie. Ale pasje mialam.
                                                    Daj jej decydowac to moze cie zaskoczy.
                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. Chooka Parker. 15.09.14, 00:36
                                                    fogito napisała:

                                                    > Daj jej decydowac to moze cie zaskoczy.

                                                    Ona bardzo lubi biologie a ja chcialem by byla dermatologiem,wiec trafilem w sedno.
                                                  • jotde3 Re: SAT vs IB. Chooka Parker. 15.09.14, 08:08
                                                    fogito napisała:

                                                    > smile specjalista od sztuki sie wypowiada. Szkoly artystyczne sa po to, aby budowa
                                                    > c warsztat i cwiczyc reke.

                                                    mam nadzieje smile czy jesteś pewna ze kazdy artysta od sztuki nowoczesnej potrafi bez cyrkla narysowac duzy okrąg ? albo namalowac obraz ze wyglada on jak zdjecie ?
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. Chooka Parker. 15.09.14, 08:35
                                                    Powinien. Bo to podstawowe ćwiczenia na studiach. Patrz Picasso
                                                  • jotde3 Re: SAT vs IB. Chooka Parker. 15.09.14, 08:01
                                                    maksimum napisał:

                                                    > jotde3 napisał:
                                                    >
                                                    > > jakby zrobila sukces w malowaniu to wszystko bylo by oki a teraz to ma pr
                                                    > etansje
                                                    > > za ten brak sukcesu i sie czepia .
                                                    >
                                                    > O sukces nie jest latwo i fogito jest przekonana ,ze szkola by jej bardzo pomog
                                                    > la.
                                                    > W dziedzinach artystycznych szkola niewiele pomaga bo najwazniejszy jest talent


                                                    to jeszcze zalezy , w muzyce trzeba cwiczyc i miec technike wiec szkola moze pomoc czsem istotnie ale w malarstwie , co oni tam wyprawiaja , teraz to pełna uznaniowosc , pare plam zrobisz i gicio jest , bylebys przekonal innych ze za tym jest GŁEBIA smile
                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. Kupa na plotnie. 15.09.14, 19:04
                                                    jotde3 napisał:

                                                    > to jeszcze zalezy , w muzyce trzeba cwiczyc i miec technike wiec szkola moze po
                                                    > moc czsem istotnie ale w malarstwie , co oni tam wyprawiaja , teraz to pełna uz
                                                    > naniowosc , pare plam zrobisz i gicio jest , bylebys przekonal innych ze za tym
                                                    > jest GŁEBIA smile
                                                    ----------
                                                    Najsmieszniejsze jest to,ze np jakis zyd zrobi kupe na plotno a jego rodak uzna to za dzielo sztuki i wyda na to 1 mln doll odliczane z podatkow.
                                                  • srubokretka Re: SAT vs IB. Chooka Parker. 14.09.14, 13:52
                                                    >Chciala dobrze ale nie wyszlo.

                                                    Tak jak wiekszosc rodzicow z tego co widac.

                                                    >Gdybys byla wzieta artystka to nie musialabys jej tego mowic.

                                                    Sa ludzie, ktorzy nigdy nie sa zadowoleni z wyborow swoich dzieci, jezeli nie sa zgodne z ich oczekiwaniami. Np moja matka znalazla moje prace tydzien przed wystawa i rwala sobie wlosy z glowy, wyla i straszyla mnie policja. Hahaa tutaj, to bym ja do sadu wziela hahaha

                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. Chooka Parker. 14.09.14, 17:47
                                                    srubokretka napisał:

                                                    > Sa ludzie, ktorzy nigdy nie sa zadowoleni z wyborow swoich dzieci, jezeli nie s
                                                    > a zgodne z ich oczekiwaniami.

                                                    Bo kierunki artystyczne niczego praktycznie nie gwarantuja.Mozesz byc wzieta artystka ale tez i mozesz zyc w biedzie,a gdy skonczysz inna szkole to masz pewny zawod i pewne utrzymanie.


                                                    > Np moja matka znalazla moje prace tydzien przed w
                                                    > ystawa i rwala sobie wlosy z glowy, wyla i straszyla mnie policja. Hahaa tutaj,
                                                    > to bym ja do sadu wziela hahaha

                                                    No i jak to sie skonczylo?
                                                    Pracujesz jako artystka?
                                                    Moja corka ma spory talent.
                                                    Bardzo ladnie spiewa i ma talent plastyczny.Sama robi rozne ciekawe rzeczy i rozdaje znajomym jako upominki.
                                                  • zgagusia Re: SAT vs IB. Chooka Parker. 14.09.14, 18:36
                                                    Moja corka ma spory talent.
                                                    Bardzo ladnie spiewa i ma talent plastyczny.Sama robi rozne ciekawe rzeczy i rozdaje znajomym jako upominki.

                                                    No i dlaczego nie pozwoliles jej rozwijac talentu artystycznego? Pisales kiedys ze bardzo chciala tanczyc ale jej nie pozwoliles...
                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. Chooka Parker. 14.09.14, 19:01
                                                    zgagusia napisała:

                                                    > No i dlaczego nie pozwoliles jej rozwijac talentu artystycznego? Pisales kiedys
                                                    > ze bardzo chciala tanczyc ale jej nie pozwoliles...

                                                    Sam ja wozilem na te "tance" i jej to nie wychodzilo.

                                                    To jej kolezanka Kowalska byla utalentowana tanecznie i nawet dostala propozycje ze szkoly artystycznej ale rodzice sie nie zgodzili.
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. Chooka Parker. 14.09.14, 20:54
                                                    Smutne to jak wielu rodzicow zneca sie nad dzieciakami psychicznie i odbiera im radosc zycia.
                                                  • jotde3 Re: SAT vs IB. Chooka Parker. 15.09.14, 08:05
                                                    maksimum napisał:

                                                    > srubokretka napisał:
                                                    >
                                                    > > Sa ludzie, ktorzy nigdy nie sa zadowoleni z wyborow swoich dzieci, jezeli
                                                    > nie s
                                                    > > a zgodne z ich oczekiwaniami.
                                                    >
                                                    > Bo kierunki artystyczne niczego praktycznie nie gwarantuja.Mozesz byc wzieta ar
                                                    > tystka ale tez i mozesz zyc w biedzie,a gdy skonczysz inna szkole to masz pewny
                                                    > zawod i pewne utrzymanie.

                                                    tak samo jak sport , najpierw dzieciak sie tym zajmuje bo lubi ale potem jak juz trzeba dokonac wyboru i dla sportu zrezygnowac z dobrej uczelni to ryzykowne .
                                                  • maksimum Ping-pong w NYU. 15.09.14, 19:09
                                                    jotde3 napisał:

                                                    > tak samo jak sport , najpierw dzieciak sie tym zajmuje bo lubi ale potem jak ju
                                                    > z trzeba dokonac wyboru i dla sportu zrezygnowac z dobrej uczelni to ryzykowne .

                                                    W USA sport jest do polaczenia z nauka,bo sport na uczelniach jest na bardzo wysokim poziomie.
                                                    Syn gra w ping-ponga na NYU.
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. Chooka Parker. 14.09.14, 15:05
                                                    Nie rozumiesz. Nie ma znaczenia jak wzięta artystka jestem lub nie. Chodzi o lata znęcania sie nad dzieciakiem w imie jakiejś idei fix. Masz jeszcze czas, żeby oddac dzieciom wolna wole, zanim wylądujesz w tym samym punkcie co moja mama.
                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. Chooka Parker. 14.09.14, 18:33
                                                    fogito napisała:

                                                    > Chodzi o lata znęcania sie nad dzieciakiem w imie jakiejś idei fix. Masz jeszcze czas, żeb
                                                    > y oddac dzieciom wolna wole, zanim wylądujesz w tym samym punkcie co moja mama.
                                                    ------------
                                                    W USA sprawa jest o tyle uproszczona,ze masz licea normalne oraz artystyczne.
                                                    W gimnazjach jest wielkie pole do popisu dla artystow,ale corka mimo ze ma talent nie chciala grac w orkiestrze ale syn gral.
                                                    Zaczal w podstawowce na perkusji a w gimnazjum awansowal na trabke,ale w liceum porzucil muzyke i zajal sie tenisem i ping-pongiem.
                                                    Zapomnialem,ze w podstawowce tez gral w szachy na turniejach.

                                                    Egzaminy do liceow artystycznych sa bardzo rygorystyczne i bardzo nieliczne osoby sie tam dostaja a reszta musi uprawiac swoja sztuke we wlasnym zakresie.

                                                    Pamietam chlopaka,ktory w gimnazjum moich dzieci na pianinie gral jak mistrz i nauczyciel muzyki powiedzial,ze nie jest w stanie go niczego nauczyc,bo chlopak go przerosl.
                                                    On chyba poszedl do liceum artystycznego.
                                                    Czesto jest tez tak,ze tacy ludzie sa utalentowani wielokierunkowo i sztuke traktuja jako hobby.
                                                  • jotde3 Re: SAT vs IB. Chooka Parker. 15.09.14, 07:51
                                                    fogito napisała:

                                                    > Nie rozumiesz. Nie ma znaczenia jak wzięta artystka jestem lub nie. Chodzi o la
                                                    > ta znęcania sie nad dzieciakiem w imie jakiejś idei fix. Masz jeszcze czas, żeb
                                                    > y oddac dzieciom wolna wole, zanim wylądujesz w tym samym punkcie co moja mama.

                                                    wiesz fogito , maksio mi sie nie wydaje kims kto sie zneca nad dziecmi troche dlatego ze wydaje mi sie flgmatykiem a troche bo jak pisałem wydaje mi sie ze on kontroluje przez kase i jak dzieciak by np. do internatu chcial to prosze bardzo sa mozliwosci zarobkowania i stypendium i sobie idż , bez zadnego darcia japy.
                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. Chooka Parker. 15.09.14, 18:48
                                                    jotde3 napisał:

                                                    > wiesz fogito , maksio mi sie nie wydaje kims kto sie zneca nad dziecmi troche d
                                                    > latego ze wydaje mi sie flgmatykiem a troche bo jak pisałem wydaje mi sie ze on
                                                    > kontroluje przez kase i jak dzieciak by np. do internatu chcial to prosze bard
                                                    > zo sa mozliwosci zarobkowania i stypendium i sobie idż , bez zadnego darcia japy.
                                                    ----------
                                                    Dokladnie tak jest.
                                                    Masz dwie raczki,to idz do pracy i sobie zarob na akademik.
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. Chooka Parker. 15.09.14, 23:17
                                                    To sie nazywa skapstwo. Chciaz moj syn juz w wieku 10 lat ma spora sume na koncie w Stanach wylacznie na studia + to co zarobil z reklam. A na dodatek my mu pieniedzy nie zalujemy, bo on z zalozenia jest oszczedny. Wiec moze faktycznie twoj tez powinien zarobic i zwiewac gdzie pieprz rosnie. Tylko, czy on ma te wewnetrzna sile do podjecia decyzji...
                                                  • hankam Re: SAT vs IB. Chooka Parker. 14.09.14, 00:12
                                                    Różnie bywa. Znam dziewczynę z rodziny lekarskiej, która robiła specjalizację na oddziale hematologii dziecięcej. I to był koszmarny oddział, bo bardzo dużo dzieci umierało. Po pewnym czasie rzuciła tę specjalizację w cholerę.
                                                    Ostatecznie została psychiatrą.
                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. Chooka Parker. 13.09.14, 23:21
                                                    fogito napisała:

                                                    > Gdybys byl moim znajomym na facebooku to bys prace zobaczyl, ale nie jestes.

                                                    Mnie bys nie zaszokowala,bo ja nie przepadam za sztuka.

                                                    > Ja jestem zbyt wrazliwa osoba na medycyne. Nie mam tej odpornosci psychicznrj.
                                                    > Plakalabym przy kazdym smiertelnym przypadku.

                                                    Bardzo duzo ludzi tak ma,ale to przechodzi.

                                                    > Bo niedouczonych konowalow jest masa,

                                                    O tym to nie musisz mnie przekonywac.
                                                    Bardzo niskie kryterie w przyjmowaniu na studia medyczne w Polsce kreuja mase konowalow.
                                                    Dlatego tak ciezko zdac na amerykanskie uczelnie medyczne.
                                                  • hankam Re: SAT vs IB. Chooka Parker. 14.09.14, 00:22
                                                    Nieprawda. Konkurencja na studia medyczne jest w Polsce ogromna, liczba miejsc jest ograniczona.
                                                    Jak sam wielokrotnie przyznawałes, tam, gdzie duża konkurencja, poziom musi być wysoki.
                                                    Biologia i chemia w Stanach są w liceum na dużo niższym poziomie niż w Polsce - dlatego w USA studia medyczne są de facto studiami podyplomowymi - najpierw trzeba skończyć jakieś studia przygotowawcze, np. biologię właśnie.
                                                  • hankam Re: SAT vs IB. 14.09.14, 00:27
                                                    O drodze na Harvard nie dla maksia, bo jego dzieci studiowanie na Harvardzie nie dotyczy.
                                                    www.pi.gov.pl/PARP/CHAPTER_86203.asp?soid=241450A17A774B2D8016A758F1293BE4
                                                  • maksimum IB vs polska matura vs SAT. 14.09.14, 01:58
                                                    No wiec syn nie dosc ze zdal,to jeszcze dostal stypendium do prywatnego liceum gdzie jest program IB:

                                                    www.xaverian.org/page.cfm?p=380
                                                    " An Honors and International Baccalaureate program for advanced college preparation and scholarship."

                                                    I jak bardzo zabiegali o niego,gdy sie zastanawial do jakiej szkoly pojsc,bo zdal tez do innej bardzo dobrej.
                                                    Szkola oczywiscie z egzaminem wstepnym i to dosc surowym,a ci ktorzy zdali go najlepiej byli na obiedzie organizowanym przez szkole.

                                                    www.xaverian.org/page.cfm?p=364
                                                    IB sie nijak ma do SAT,ktore jest duzo trudniejsze niz IB.
                                                    Oczywiscie kazdy moze SAT jakos napisac ale po IB nie ma gwarancji ze napisze dobrze.
                                                  • jotde3 Re: SAT vs IB. Chooka Parker. 14.09.14, 08:06
                                                    fogito napisała:

                                                    > Ja jestem zbyt wrazliwa osoba na medycyne. Nie mam tej odpornosci psychicznrj.
                                                    > Plakalabym przy kazdym smiertelnym przypadku.

                                                    no ogólnie taka egzaltowana jesteś smile

                                                    Choc faktem jest, ze wiedza pozaw
                                                    > ala mi rozmawiqc z lekarzami i jak rowny z rownym. Co oczywiscie rodzi mase pro
                                                    > blemow. Bo niedouczonych konowalow jest masa,

                                                    to nie do końca tak , najczęściej to oni nas zlewaja a nie ze sa niedouczeni bo najczęszcze przypadki sa dosc standartowe a medycyna to nie fizyka cząstek i jak pacjet bystry to sie skonsultuje z innymi lekarzami i internetem i sam se znajdzie co mu może być i jakie badania robić itd.
                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. Chooka Parker. 14.09.14, 11:13
                                                    jotde3 napisał:

                                                    > to nie do końca tak , najczęściej to oni nas zlewaja a nie ze sa niedouczeni bo
                                                    > najczęszcze przypadki sa dosc standartowe a medycyna to nie fizyka cząstek i
                                                    > jak pacjet bystry to sie skonsultuje z innymi lekarzami i internetem i sam se z
                                                    > najdzie co mu może być i jakie badania robić itd.
                                                    ----------
                                                    Zgadzam sie w 100%.
                                                    Lekarze ida na latwizne i lecza standardowo.
                                                  • jotde3 Re: SAT vs IB. 14.09.14, 07:57
                                                    fogito napisała:

                                                    Teraz mam czas na sztuke, bomsyn o
                                                    > dchowany i prawoe samodzielny smile

                                                    masz czas nie ze syn odchowany tylko że stary na dom zarobi a ty sie możesz poobijac i polansowac na artystke smile ale jak rocznie wyjdzie ci zysku chociaż 20 tys . to to cofam smile
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. 14.09.14, 09:07
                                                    No widzisz, przynajmniej chlop sie do czegoś przydaje w życiu tongue_out A artyści najwięcej zarabiają po śmierci, wiec jeszcze musze poczekac smile
                                                  • jotde3 Re: SAT vs IB. 14.09.14, 09:12
                                                    fogito napisała:

                                                    > No widzisz, przynajmniej chlop sie do czegoś przydaje w życiu tongue_out A artyści najw
                                                    > ięcej zarabiają po śmierci, wiec jeszcze musze poczekac smile

                                                    ale nie chodzi o to ze najwiecej tylko czy wogóle dała byś rade z tego wyżyć bo jak nie to twoja mama miala racje , ja mysle że sobie poradzisz bo nie decyduje to co tam sie nabazgra ale czy krytyków sie do siebie przekona a ty ego do tego masz smile hehe
                                                    obiecaj ze jak nie dasz rady z tego miec choc tych 20 tys zl to przeprosisz mame smile
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. 14.09.14, 09:36
                                                    Mamy za to przepraszać nie będę. Nie licze swoich zarobków artystycznych. To jest cos co daje mi satysfakcje i radosc życia. Mam również inne możliwości zarabiania pieniędzy. Wiele lat po studiach pracowalam w amerykańskiej korporacji, bo swietnie mowilam po angielsku. Do korpo nie chcialabym wracac, ale z dobrym językiem czlowiek znajdzie prace. I dlatego polecam ci inwestycje w jezyki twojego dziecka, bo wydaje mi sie, ze nie doceniasz tego aspektu.
                                                  • jotde3 Re: SAT vs IB. 14.09.14, 12:10
                                                    Doceniam ale cos mi przeszkadza sie nadmiernie na nim skupic , otuz jak by tak bylo pieknie to kto ze znajomoscia angielskiego uczyl by w szkole ? No chyba ze tak naprawde ci nauczyciele wcale za dobrze angielskiego nie znaja i nie umieli by swobodnie konwersowac tak jak i pan od informatyki rwczej powaznego programu nie napisze .
                                                  • srubokretka Re: SAT vs IB. 14.09.14, 06:09
                                                    To tak a propos zmuszamia d
                                                    > zieciaka do wybranej przez rodzicow sciezki kariery. Zawsze chcialam malowac, b
                                                    > lagalam o pozwolenie wyjazdu do liceum plastycznego z internatem, ale wedlug ma
                                                    > my poziom byl tam za niski i zdalam do liceum o biologicznym profilu, w ktorym
                                                    > to liceum uczyla mama. Bylam pod calkowita kontrola,

                                                    Ja mialam troche szczescia. Moja miala odwrotnie. Chciala zebym szla na fryzjerke. Rok przed egzaminami wyjechala za granice. Probowala telefonicznie na mnie wplynac, ale sie nie udlao. Dostalam sie do L.P. Niestety pozniej wrocila i ze studiami nie poszlo juz po mojej mysli. Byl co prawda kompromis... i niestety sporo straconego, cennego czasu. Jednak nie zaluje. Moze czasami...

                                                    >Bylam pod calkowita kontrola, wiec wiem czym to pachnie
                                                    > takie zniewolenie przez rodzicow. Nie mam zamiarunzrobic tego samego synowi.

                                                    Pewna jestes? Zycze ci tego, ale spojrz realnie. Jestes matka syna, do tego jedynaka.
                                                    Wiem , ze sa wyjatki, ale ja nie spotkalam nawet jednego. Obesrwuje duzo rodzicow zyjacych zyciem swoich dzieci, ba sama jestem jedna z nich. Pocieszam sie tym , ze mam 2 dzieci i jestem egocentryczka, ktora ceni wartosc swoich wlasnych pasji wink
                                                    Nabijacie sie z Maxa, a prawda jest taka , ze wiekszosc z forum, to rodzice, ktorzy sa bardzo zaangazowani w zycie swoich dzieci. Roznice moga byc kilkuprocentowe. Roznica jest taka, ze Max wali prosto z mostu.




                                                  • jotde3 Re: SAT vs IB. 14.09.14, 08:15
                                                    srubokretka napisał:
                                                    > Nabijacie sie z Maxa, a prawda jest taka , ze wiekszosc z forum, to rodzice, kt
                                                    > orzy sa bardzo zaangazowani w zycie swoich dzieci. Roznice moga byc kilkuprocen
                                                    > towe. Roznica jest taka, ze Max wali prosto z mostu.

                                                    maksio kontroluje ze świadomoscią tej kontroli czy prób wpływu a reszta to robi bez świadomości wlaściwego celu.
                                                    ci co sie naprawde dziećmi nie przejmuje tu nie pisze .
                                                  • srubokretka Re: SAT vs IB. 14.09.14, 13:58
                                                    >maksio kontroluje ze świadomoscią tej kontroli czy prób wpływu a reszta to robi bez świadomości >wlaściwego celu.

                                                    Tak myslisz? W moim otoczeniu wiekszosc rodzicow cel swojego dziecka ma obrany wink Tylko malo kto szczerze sie do tego przyznaje.
                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. 14.09.14, 17:51
                                                    srubokretka napisał:


                                                    > Tak myslisz? W moim otoczeniu wiekszosc rodzicow cel swojego dziecka ma obrany
                                                    > wink Tylko malo kto szczerze sie do tego przyznaje.

                                                    Tak tez ja mysle.
                                                    Po prostu rodzice przeszli juz przez trudy zycia i wiedza lepiej co warto robic a co jest bez przyszlosci.
                                                    Takiej wiedzy nie moze miec 16-18 latek.
                                                  • jotde3 Re: SAT vs IB. 15.09.14, 07:47
                                                    srubokretka napisał:

                                                    > >maksio kontroluje ze świadomoscią tej kontroli czy prób wpływu a reszta to
                                                    > robi bez świadomości >wlaściwego celu.
                                                    >
                                                    > Tak myslisz? W moim otoczeniu wiekszosc rodzicow cel swojego dziecka ma obrany
                                                    > wink Tylko malo kto szczerze sie do tego przyznaje.

                                                    to sie nie musi wykluczac . mozna deklarowac cel ale swiadomie nie kontrolowac drogi do niego .
                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. 15.09.14, 18:22
                                                    jotde3 napisał:

                                                    > to sie nie musi wykluczac . mozna deklarowac cel ale swiadomie nie kontrolowac
                                                    > drogi do niego .

                                                    Szkoda ze tak malo inteligentnych ludzi jest na tym forum.
                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. 14.09.14, 11:03
                                                    srubokretka napisał:

                                                    > Ja mialam troche szczescia. Moja miala odwrotnie. Chciala zebym szla na fryzjerke.

                                                    U mnie sprawa byla prosta bo poszedlem do wszystkich tych samych szkol co moja starsza siostra z SGPiS wlacznie. W szkolach sie gorzej od niej uczylem ale na SGPiS juz duzo lepiej.

                                                    > Rok przed egzaminami wyjechala za granice. Probowala telefonicznie na mnie
                                                    > wplynac, ale sie nie udlao.

                                                    Matka chciala zebys robila kase a ty sie marzeniami zajelas.

                                                    > Obesrwuje duzo rodzicow zyjacych zyciem swoich dzieci, ba sama jestem jedna z nich.
                                                    > Pocieszam sie tym , ze mam 2 dzieci

                                                    2 dzieci to juz taka normalna rodzina,bo jedynaki maja przerabane.

                                                    > Roznica jest taka, ze Max wali prosto z mostu.

                                                    Tak trzeba,bo jak pozwolisz dzieciakom by weszly ci na glowe to juz kaplica.

                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. 13.09.14, 16:05
                                                    fogito napisała:

                                                    > : Z moim malym grywa w szachy i w pilke i zawsze rozmawiaja
                                                    > po angielsku, bo brat lubi sobie pocwiczyc jezyk z nativem.

                                                    Twoj syn to jest nativem w malay i tamil a nie angielskim.
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. 13.09.14, 18:18
                                                    Jest nativem. Jego pierwszy slowem po mama byl seahorse wink ale rozumiem, ze cie skreca z zazdrosci, bo dzieci nie sa dwujezyczne.
                                                  • jotde3 Re: SAT vs IB. 14.09.14, 08:01
                                                    fogito napisała:

                                                    > Jest nativem. Jego pierwszy slowem po mama byl seahorse wink ale rozumiem, ze ci
                                                    > e skreca z zazdrosci, bo dzieci nie sa dwujezyczne.

                                                    ja nie rozumiem czemu uwazasz że my ci tego tak zazdroscimi ? no ja to doceniam ten angielski u twojego syna choć to nie wynik zdolnosci jezykowych( któr moze i ma ale akurat angielski o tym nie świadczy) a dwujezycznosci rodzny ale dzieci maksia mówią po angielsku lepiej niz twoj syn a polski im do niczego nie potrzebny , czego on miałby ci wiec zazdrosci siedząc w pokoju i patrzac na ocean ?
                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. "Cicho." 14.09.14, 11:11
                                                    fogito napisała:

                                                    > Jest nativem. Jego pierwszy slowem po mama byl seahorse wink

                                                    Na pewno "sihor" ? Bo moze powiedzial "cicho" a ty zrozumialas "sihor"

                                                    Dzieci lubia troche seplenic.

                                                    Jak jeszcze dodasz,ze jestes gadatliwa,to sprawa jest wyjasniona na 100%.


                                                  • jotde3 Re: SAT vs IB. "Cicho." 14.09.14, 12:15
                                                    Maksio rozsmieszyles mnie do lez z ta gra slow . na slowo wierze ze tak to wlasnie w angielskim jest smile
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. "Cicho." 14.09.14, 15:24
                                                    Maksio nie zna dobrze angielskiego, wiec nie wysluchalby roznicy. Poza tym dzieciak pokazal konika morskiego w książce tongue_out
                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. "Cicho." 14.09.14, 17:29
                                                    fogito napisała:

                                                    > Maksio nie zna dobrze angielskiego, wiec nie wysluchalby roznicy. Poza tym dzie
                                                    > ciak pokazal konika morskiego w książce tongue_out

                                                    To wyjasnia cala sprawe ale pewno sihor kojarzylo mu sie z cicho,bo przeciez w domu rozmawialiscie po polsku.

                                                    Kiedy dzieci zaczynaja mowic?
                                                    Gdzies kolo 10-12 miesiaca.
                                                    1-szym slowem wypowiedzianym przez moja corke bylo :dada czyli tata.
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. "Cicho." 14.09.14, 18:06
                                                    W domu mowilismy glownie po angielsku, bo ja rozmawialam z mezem. Jezyk polski wszedl pozniej.

                                                    A propos twojej corki - napisz jeszcze, ze ja urodziles big_grin bo jak widac matka do niczego sie nie przydala.
                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. "Cicho." 14.09.14, 18:53
                                                    fogito napisała:

                                                    > A propos twojej corki - napisz jeszcze, ze ja urodziles big_grin bo jak widac matka d
                                                    > o niczego sie nie przydala.

                                                    Mamusia slyszala,ze corka mowi tylko dada i dada,wiec ja to troche poddenerwowalo.
                                                    Zaczela mala coreczke uczyc mowic mama.
                                                    Zajelo jej to kilka tygodni jesli nie miesiecy i ktoregos dnia corka powiedziala mama.
                                                    Od razu przyleciala do mnie i mowi:slyszales,slyszales,powiedziala mama.
                                                    Ja slyszalem ale powiedzialem ze nie slyszalem i gdy podszedlem do corki ona jak zwykle powiedziala dada.
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. "Cicho." 14.09.14, 20:57
                                                    Nawet w stosunku do wlasnej zony jestes zlosliwym chamem. Ale wcale mnie to nie dziwi.
                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. "Cicho." 14.09.14, 21:27
                                                    fogito napisała:

                                                    > Nawet w stosunku do wlasnej zony jestes zlosliwym chamem. Ale wcale mnie to nie dziwi.

                                                    A o co ci konkretnie chodzi?
                                                    Ze corka mowila dada i to przez dlugi czas nie uczona przez nikogo,a dopiero pozniej uczona przez mame powiedziala mama.
                                                    Taka jest prawda i do tej pory sie z tego smiejemy,ale widze ze tobie nie jest do smiechu.
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. "Cicho." 14.09.14, 22:43
                                                    Dada to nie tata po polsku. Raczej obstawiam na daj. Duzo dzieci tak zaczyna. Poza tym takie sylaby wchodza w zakres gaworzenia spontanicznego cos w stylu "gaga".

                                                    Nie chodzi mi o to, co mowilo dziecko, tylko jak minimalizujesz swoja zone w tej rodzinie. Po co ty z nia jestes, skoro jest dla ciebie nikim. Chyba, ze sluzy za stojak na lustro, w ktorym sie odbijasz.
                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. "Cicho." 15.09.14, 00:47
                                                    fogito napisała:

                                                    > Nie chodzi mi o to, co mowilo dziecko, tylko jak minimalizujesz swoja zone w tej rodzinie.

                                                    Znowu widze ze szukasz awantury.
                                                    Wiekszosc ojcow nie zmienia pieluch i nie kapie dzieci a ja to wszystko robilem.
                                                    Wiecej sie zajmowalem dziecmi niz zona,bo ona przy wiekszych problemach wpadala w panike i wtedy ja musialem wszystko robic i stad corka zaczela mowic dada.

                                                    Znalem takiego chlopaka,ktorego wychowywala babcia bo mamcia miala troche nasr... w glowie i dzieciak mowil do babci mama.
                                                    A jak jego matka przychodzila,to on mowil ze to nie jego matka.
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. "Cicho." 15.09.14, 06:49
                                                    Ale dada to nie tata. Moze twoja żona ma depresje. Po tylu latach w psychicznej niewoli nie zdziwiłabym sie. Smutno sie robi.
                                                  • jotde3 Re: SAT vs IB. "Cicho." 15.09.14, 08:09
                                                    fogito napisała:

                                                    > A propos twojej corki - napisz jeszcze, ze ja urodziles big_grin bo jak widac matka d
                                                    > o niczego sie nie przydala.

                                                    smile hehehe
                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. "Cicho." 14.09.14, 18:40
                                                    fogito napisała:

                                                    > Maksio nie zna dobrze angielskiego, wiec nie wysluchalby roznicy.

                                                    To kto wreszcie wpadl na to ze sihor jest podobny do cicho.

                                                    > Poza tym dzieciak pokazal konika morskiego w książce tongue_out

                                                    Bo moze on myslal ze ten konik nazywa sie cicho.
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. "Cicho." 14.09.14, 21:00
                                                    Zapominasz o "s" na koncu. Nawet boje sie myslec jak brzmi twoj angielski surprised
                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. "Cicho." 14.09.14, 21:28
                                                    fogito napisała:

                                                    > Zapominasz o "s" na koncu. Nawet boje sie myslec jak brzmi twoj angielski surprised

                                                    Cichos to powiedziala i nie zauwazylem.
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. "Cicho." 14.09.14, 22:55
                                                    Cichomto siedzi po miotla twoja zoneczka.
                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. "Cicho." 15.09.14, 00:51
                                                    fogito napisała:

                                                    > Cichomto siedzi po miotla twoja zoneczka.

                                                    Lata pracowalem nad tym.
                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. "Cicho." 14.09.14, 17:33
                                                    jotde3 napisał:

                                                    > Maksio rozsmieszyles mnie do lez z ta gra slow . na slowo wierze ze tak to wl
                                                    > asnie w angielskim jest smile

                                                    Maly dzieciak nie jest jeszcze w stanie wypowiedziec wszystkich liter a te ktore wypowiada nie sa w 100% czysto wypowiadane.
                                                    Zazwyczaj dziecko mowi te slowa,ktore najczesciej slyszy i sa najlatwiejsze do wypowiedzenia.
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. "Cicho." 14.09.14, 18:15
                                                    Specjalista od jezyka z Bozej laski na ucieche. Skoro jestes taki madry, to dlaczego twoje dzieci nie sa dwujezyczne?
                                                    Seahorse wzial sie z ksiazeczki z obrazkami, ktora syn dostal od babci. wtedy mieszkalismy w Stanach. I tyle. Ale slowo mama bylompierwsze tongue_out
                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. "Cicho." 14.09.14, 18:55
                                                    fogito napisała:

                                                    > Seahorse wzial sie z ksiazeczki z obrazkami, ktora syn dostal od babci. wtedy m
                                                    > ieszkalismy w Stanach. I tyle. Ale slowo mama bylompierwsze tongue_out

                                                    To masz szczescie bo moja corka przez dlugi czas mowila tylko dada.
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. "Cicho." 14.09.14, 22:20
                                                    Moze chodzilo jej o "daj", bo przeciez to nie "tata" ani "daddy"tongue_out
                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. "Cicho." 15.09.14, 00:29
                                                    fogito napisała:

                                                    > Moze chodzilo jej o "daj", bo przeciez to nie "tata" ani "daddy"tongue_out

                                                    Wyraznie mowila dada,co niestety ponosilo mamusie tak jak teraz ciebie.
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. "Cicho." 15.09.14, 06:51
                                                    Mnie nie ponosi. Mnie śmieszy, bo na sile próbujesz cos udowodnic. Polskie dzieci mówią tata, a amerykanskie daddy. Syn do ojca wolal daddy od razu.
                                                  • hankam Re: SAT vs IB. "Cicho." 15.09.14, 07:33
                                                    > fogito napisała:
                                                    >
                                                    > > Moze chodzilo jej o "daj", bo przeciez to nie "tata" ani "daddy"tongue_out
                                                    >
                                                    > Wyraznie mowila dada,co niestety ponosilo mamusie tak jak teraz ciebie.

                                                    Bo, jak sam pisałeś, "dada" jest łątwiejszym słowem.
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. "Cicho." 14.09.14, 15:21
                                                    Moj syn nigdy nie seplenil, a ja nie mam problemu ze zrozumieniem angielskiego.
                                                  • jotde3 Re: SAT vs IB. "Cicho." 15.09.14, 07:57
                                                    fogito napisała:

                                                    > Moj syn nigdy nie seplenil, a ja nie mam problemu ze zrozumieniem angielskiego.

                                                    poprostu przyznaj ze zart był przedni smile pierwsze słowo mama a drugie seahors które moze brzmiec wypowiedziane przez dziecko jako drugie slowo w zyciu " siho " co w polskim jest podobne do "cicho" i wychodzi -"mama cicho " i co nikogo co tu z toba dyskutował nie powinno zdziwic że tak sie odezwał w pierwszych słowach i dotego maksio elegancko oddaje że twój syn to zdolna bestia skoro zauwazył to co my tu wszyscy w tak mlodym wieku ,wiec powinnas być kontenta smile
                                                    poprostu genialne smile))))) buheheheheh
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. "Cicho." 15.09.14, 09:00
                                                    Jak malo potrzeba, żeby cię ucieszyć. Syn nie laczyl obu slów. Mama mówil do mnie a seahorse powiedział patrzac na książkę. Nie mial etapu dada, gaga, czy inne tego typu. Od razu mowil wyraznie w obu jezykach.
                                                  • jotde3 Re: SAT vs IB. "Cicho." 15.09.14, 09:05
                                                    oczywiscie , ale wiesz co to żart ?
                                                  • jotde3 Re: SAT vs IB. "Cicho." 15.09.14, 09:13
                                                    fogito napisała:

                                                    > Syn nie laczyl obu slów. Mama mówil do mn
                                                    > ie a seahorse powiedział patrzac na książkę. Nie mial etapu dada, gaga, czy inn
                                                    > e tego typu. Od razu mowil wyraznie w obu jezykach.

                                                    mając niedosłuch ? po co ty wogóle z nim chodzilaś do logopedy ?

                                                  • fogito Re: SAT vs IB. "Cicho." 15.09.14, 10:22
                                                    Tak. Bo jak juz dostal aparaty na uszy to od razu zaczal mowic wyraznie kazde slowo. Bylismy wtedy w Stanach, bo tam go diagnozowalam. Do logopedy polskiego chodzilam z synem po powrocie do Polski, zeby podgonic jezyk polski. Nie wiem na ile to pomoglo na ile nie, ale po 1,5 roku mowil perfekt w dwoch jezykach, chociaz do logopedy anglojezycznego nie chodzil i nie byl wtedy jeszcze w przedzkolu angielskim. Syn latwo uczy sie jezykow, bo ma sluch muzyczny, a to bardzo pomaga. Niedosluch nie ma znaczenia, bo to wszystko jest zwiazane z mozgiem a nie z przewodzeniem dzwiekow.
                                                    Poza tym logopede mialam ulice obok domu za darmo czyli za ZUS. Grzechem byloby nie chodzic. Tym bardziej, ze specjalisci z Bozej laski straszyli nas, ze on nie da sobie rady z dwoma jezykami etc. Na tamtym etapie niczego nie bylaam pewna, ale na szczescie dziecko okazalo sie madrzejsze od doroslych a moj instynkt mnie nie zawiodl.
                                                  • zgagusia Re: SAT vs IB. "Cicho." 15.09.14, 10:34
                                                    Tak. Bo jak juz dostal aparaty na uszy to od razu zaczal mowic wyraznie kazde slowo.

                                                    Wymowa ma ze sluchem tylko troche wspolnego. Sa osoby kompletnie gluche ktore potrafia mowic. W mowie sztuka jest przede wszystkim kontrola calego skomplikowanego aparatu miesniowego i oddechowego (a takze zebow; dlatego niektore wady zgryzu wykluczaja wlasciwa wymowe, tak samo brak zebow - u malucha, po wypadnieciu mleczakow czy na starosc...) tak, aby wydobywac pozadane dzwieki. To po prostu wymaga cwiczen, i ten okres cwiczen to czas niewyraznej/niedokladnej wymowy u dziecka. W kazdym jezyku (chyba?) sa fonatycznie trudne elementy, praktycznie niemozliwe do wymawiania dobrze od razu. I dla roznych jezykow to sa rozne gloski - polskie 'r' jest trudne, francuskie jest juz latwe i dzieci poslugujace sie francuskim nie z samym 'r' maja problemy tylko np. ze zbitka 'tr': zamiast trois wymawiaja 'k' na poczatku zamiast 't'... itd. Akurat jestem troche francuskojezyczna wink (dziecinstwo w jakiejs czesci we Francji) to to wiem tongue_out
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. "Cicho." 15.09.14, 10:44
                                                    Teorie tomja tez znam. Ale nie zmienie faktu, ze pomimo opuszczenia kilku etapow rozwoju mowy syn zaczal mowic od razu jak dorosly. Ja zawsze troche zalowalam, ze nigdy on tak po dzieciecemu niemmowil, bo jednak jest to slodkie jak sie slyszy taka mowe u dzieci. Nie wiem dlaczego tak a nie inaczej rozwinela siemjego mowa, ale surdologopeda, ktora kiedys prowadzila syna omawia jegomprzypadek na zajeciach ze studentami jako wyjatek od reguly. I moim zdaniem to dobrze, bo przy dzieciach rutynowe podejscie moze byc zgubne.
                                                  • zgagusia Re: SAT vs IB. "Cicho." 15.09.14, 11:12
                                                    Ale nie zmienie faktu, ze pomimo opuszczenia kilku etapow rozwoju mowy syn zaczal mowic od razu jak dorosly.

                                                    I na pierwsze (drugie?? dopiero?? wink )urodziny recytowal 'I take it you already know...' wink
                                                    Jeszcze raz powtorze: internet wszystko zniesie big_grin
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. "Cicho." 15.09.14, 11:36
                                                    Syn zaczal mowic dopiero po drugich urodzinach, bo wtedy dopiero zdiagnozowano niedosluch. Lekarze w Polsce z prof Skrazynskim czele uwazali, ze on dobrze slyszy przez bez mala rok zwalajac wszystko na plyn w uszach, ktorego nie bylo.
                                                    Wiec rozczaruje cie, ale nie walnal takiego tekstu na swoje drugie urodziny.
                                                    Po co pytasz jak wszystko obsmiewasz? Ta historia nie jest do smiechu tylko ku przestrodze, aby wierzyc we wlasna intuicje i we wlasne dziecko, bomjego mozliwosci sa nieograniczone jesli da mu sie szanse.
                                                  • zgagusia Re: SAT vs IB. "Cicho." 15.09.14, 11:53
                                                    fogito napisała:

                                                    > Po co pytasz jak wszystko obsmiewasz? Ta historia nie jest do smiechu tylko ku
                                                    > przestrodze, aby wierzyc we wlasna intuicje i we wlasne dziecko, bomjego mozli
                                                    > wosci sa nieograniczone jesli da mu sie szanse.

                                                    jaka historia?? rzeczywiscie historia jak to dziecko, i to z problemami ze sluchem, nagle (po okresie milczenia bo nawet nie gaworzylo) zaczelo mowic bezblednie i super wyraznie jest 'ku przestrodze'?? i jeszcze moze zakladasz ze piszesz tu o tym po to, bo tabuny rodzicow dzieci z wada sluchu wchodza na ten watek, przedzieraja sie przez setki postow na calkiem inny temat, zeby moze gdzies przypadkiem znalezc jak to fogito opisuje cudowny rozwoj genialnego syna... wink ktos do ciebie cos zartobliwie napisal a ty zupelnie nie umiesz odniesc sie z dystansem do tego, zamiast sie usmiechnac sama brniesz w coraz glebsze szczegoly tworzac zupelnie nieprawdopodobne scenariusze...

                                                    Ps. wyluzuj; idz rozstawiac bierki na szachownicy i obmyslac strategie debiutowe na dzisiaj wink
                                                  • fogito ... 15.09.14, 12:22
                                                    Masz racje. Na tym forum sie tylko o p..dolach pisze i obsmiewa. Bo jak cos powazniejszego to od razu zgrzyt.
                                                    Historia syna opisana zostala dawno temu na forum dla rodzicow dzieci nieslyszacych.
                                                    Ty sie wszystkiemu dziwisz, bo nie pasuje do twojej z gory ustalonej wizji. I dlatego probowalam pokazac ci, ze moze byc inaczej niz zwykle. Ale masz racje, zbedny trud.
                                                  • zgagusia Re: ... 15.09.14, 12:44
                                                    fogito napisała:

                                                    > Masz racje. Na tym forum sie tylko o p..dolach pisze i obsmiewa. Bo jak cos pow
                                                    > azniejszego to od razu zgrzyt.

                                                    no popatrz... a kto sie nasmiewal przez iles postow z dzieci maksia, zlosliwie komentujac wyglad bogu ducha winnych potomkow (vide: kartoflany nos) czy calkiem akurat sympatyczna anegdotke przytoczona przez maksa jak to jego corka zaczynala mowic wink kontrastujac to z geniuszem swojego syna ktory mowil 'od razu' wyraznie, bezblednie, no i 'jak dorosly'....
                                                    Jak tam, juz postanowilas co dzisiaj? obrona czterech skoczkow, czy moze Caro-Kann? czy tradycyjnie, sycyl? wink
                                                  • fogito Re: ... 15.09.14, 12:48
                                                    Maks zasluzyl jak najbardziej na riposte, bo przez lata bezkarnie obraza innych forumowiczow i ich dzieci. Ale ty pewnie nigdy tego nie zauwazylas, bo nowa na forum jestes.
                                                    Widze, ze probujesz dociagnac do owego poziomu. I masz juz sukcesy na koncie.
                                                  • zgagusia Re: ... 15.09.14, 13:12
                                                    ogito napisała:

                                                    > Maks zasluzyl jak najbardziej na riposte, bo przez lata bezkarnie obraza innych
                                                    > forumowiczow i ich dzieci. Ale ty pewnie nigdy tego nie zauwazylas, bo nowa na
                                                    > forum jestes.
                                                    > Widze, ze probujesz dociagnac do owego poziomu. I masz juz sukcesy na koncie.

                                                    czekaj, to bylo do mnie? ja jestem nowa na forum? :LOL jestem tu od... no, na potrzeby tego watku dosc powiedziec ze pamietam maksia od pierwszego postu. I z moich dzieci tez sie kiedys nasmiewal, poki jeszcze z nim dyskutowalam lata temu. W ktoryms momencie miarka sie przebrala i uznalam ze nie ma sensu go przekonywac bo on na argumenty jest wyjatkowo odporny wink doszlam poza tym do wniosku (nie ja jedna zreszta wink ) ze on tu chyba jest tylko po to zeby cwiczyc jezyk polski bo w domu nie ma jak big_grin Ale w kazdym razie nigdy nie znizylam sie do tego zeby w dyskusji komentowac wyglad jego dzieci. Czy czyichkolwiek. Masz racje, nie moj poziom big_grin
                                                  • fogito Re: ... 15.09.14, 13:26
                                                    Lo matko... To byl sarkazm. Ja wiem, ze nie jestes nowa.
                                                    O komentarz wygladu swoich dzieci maks sam sie doprasza kilkakrotnie w tym watku, chcac cos tam znowu udowodnic.
                                                  • zgagusia Re: ... 15.09.14, 13:35
                                                    fogito napisała:

                                                    > Lo matko... To byl sarkazm.

                                                    a z mojej strony ironia wink
                                                    to jak, lapka na zgode? smile
                                                  • fogito Re: ... 15.09.14, 13:37
                                                    Spoks. Zgoda wink
                                                  • hankam Re: ... 15.09.14, 15:55
                                                    Fogito, Zgagusia nie jest nowa na forum.
                                                    Zgagusia, ja też obśmiewam dzieci maksia, choć nic do nich nie mam.
                                                    Mamy za to dużo do maksia.
                                                    To maksio lata temu wprowadził w dyskusji argumenty typu "ty wsiowa babo" - dlatego bez żenady wypominam mu podwarszawskie pochodzenie (jest pewiem rodzaj prowincjonalności, której nie znoszę) i licencję brooklyńskiego busdrivera.
                                                    Zauważ, że nikomu innemu tego nie wypominam.
                                                    To maksio narzuca aksjomat "moje dzieci są zawsze duuuuużo lepsze od twoich, szkoły moich dzieci są duuuużo lepsze od szkół twoich dzieci", choćby twoje dzieci robiły doktorat na Oksfordzie. Dopóki tego nie przyznasz, jesteś wsiową babą, mieszkasz w pipidówku, masz wschodnią mentalność (w najlepszym razie, a tak naprawdę, to maks ma wschodnią mentalność). A ostatecznie wniosek z tego wszystkiego masz wyciągnąć taki (jak nie wyciągniesz, jesteś wsiową babą), że ponieważ dzieci maksa są lepsze od twoich dzieci, to maks jest lepszy od ciebie. To oczywiste, prawda?
                                                    Poza tym jego dzieci są świetne, a twoje przymulone, przygłupie i niewydarzone, bo nie mieszkają w Nowym Jorku. Twoje w wolnych chwilach biorą narkotyki, bo tak. Jego nie. W Nowym Jorku nikt nie bierze narkotyków.
                                                    Na poparcie swoich tez maks ma rankingi, których znaczenia nawet nie rozumie (i on twierdzi, że studiował na SGPiSie, LOL), np. z webometrics, którym się namiętnie posługiwał swego czasu wychodziło mu, że uniwersytet w Opolu , czy Zielonej górze jest lepszy niż UJ i UW. No cóż, gdyby w tym rankingu umieścić stronę nastoletnie lolitki, to niewykluczone, że byłaby lepsza od NYU. Na poparcie swoich tez ma również jakąś statystykę, z której my wychodzi, że jeśli on i jego pies mają średnio po trzy nogi, to maks ma więcej i lepsze.
                                                    Od maksa niczego ciekawego nie można się dowiedziec, niestety. Poza tym, że jego jest duuuużo lepsze.
                                                  • maksimum Re: ...chamka aka hankam 15.09.14, 18:04
                                                    hankam napisała:

                                                    > Zgagusia, ja też obśmiewam dzieci maksia, choć nic do nich nie mam.

                                                    Bo jestes po prostu glupia chamka,ktora nie trzyma sie tematu dyskusji ale koncentruje sie na atakach osobistych.

                                                  • hankam Re: ...chamka aka hankam 15.09.14, 22:13
                                                    Nie, to ty się czepiasz innych dzieci, w każdym razie to ty wprowadziłeś ten zwyczaj, więc nie powinien ci przeszkadzać.
                                                    Pamiętam, jak pisałeś o moim dziecku, jest przymulone, chorowite i niewydarzone - czy coś w tym rodzaju, podczas gdy nie znasz mojego dziecka i nic o nim nie wiesz.
                                                    Poza tym, nawet zaczynając ogólny wątek kończysz każdy post tekstem o swoich dzieciach - więc to ty wciągasz tutaj tematy osobiste.
                                                  • fogito Re: 15.09.14, 22:52
                                                    Obawiam sie, ze w chamskich tekstach to nikt maksia nie przebije. Strasznie mu ta sloma z butow wystaje. Zalosne. Strasznie panowie tu obnizaja poziom forumowych dyskusji. Moze powinni skoczyc na forum "spoleczenstwo". Tam podobno pelno takich, to by ziomali na swoim poziomie znalezli.
                                                  • maksimum Re: ...chamka aka hankam 15.09.14, 23:35
                                                    hankam napisała:

                                                    > Pamiętam, jak pisałeś o moim dziecku, jest przymulone, chorowite i niewydarzone
                                                    > - czy coś w tym rodzaju, podczas gdy nie znasz mojego dziecka i nic o nim nie wiesz.

                                                    No chyba normalne ze nic nie wiem,bo cie nie sledze.
                                                    Napisz cos o swoim dziecku to zabaczymy jaki to orzel.
                                                  • fogito Re: ...chamka aka hankam 15.09.14, 23:37
                                                    Nie pograzaj sie. Wypadaloby, abys zamilknal.
                                                  • maksimum Re: ... 15.09.14, 19:31
                                                    fogito napisała:

                                                    > Maks zasluzyl jak najbardziej na riposte, bo przez lata bezkarnie obraza innych
                                                    > forumowiczow i ich dzieci.

                                                    W jaki sposob obraza?
                                                    Jak pytam sie do jakiej szkoly poszedl,to od razu obrazilem twoje uczucia?
                                                    Jak napisalem ,ze pilka nozna w USA jest na duzo wyzszym poziomie niz w Polsce i Singapurze to tez obrazilem twoje uczucia?
                                                    Moze trzymaj sie faktow a nie zagrywaj jak ta idiotka chamkam,ktora po obudzeniu bierze prozak i kombinuje komu dokuczyc.


                                                  • fogito Re: ... 15.09.14, 22:54
                                                    Kliknelam w kosz i mam nadzieje, ze ktos cie sprzatnie. Przekraczasz granice przyzwoitosci a jestes latwy do namierzenia.
                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. "Cicho." 15.09.14, 19:19
                                                    fogito napisała:

                                                    > Syn zaczal mowic dopiero po drugich urodzinach, bo wtedy dopiero zdiagnozowano
                                                    > niedosluch. Lekarze w Polsce z prof Skrazynskim czele uwazali, ze on dobrze sl
                                                    > yszy przez bez mala rok zwalajac wszystko na plyn w uszach, ktorego nie bylo.

                                                    To sa typowi polscy lekarze.
                                                    Mowiac delikatnie zascianek swiata,no ale...tak ich do zawodu przygotowuja genialne polskie uczelnie.
                                                    No i ponoc studenci medycyny to jest elita polskich maturzystow.

                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. "Cicho." 15.09.14, 19:24
                                                    fogito napisała:

                                                    > Po co pytasz jak wszystko obsmiewasz?

                                                    Bo to jest typowe polskie zachowanie i przy okazji ona jest kolezanka chamkam.
                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. "Cicho." 15.09.14, 19:00
                                                    fogito napisała:

                                                    > Tak. Bo jak juz dostal aparaty na uszy to od razu zaczal mowic wyraznie kazde s
                                                    > lowo. Bylismy wtedy w Stanach, bo tam go diagnozowalam. Do logopedy polskiego c
                                                    > hodzilam z synem po powrocie do Polski, zeby podgonic jezyk polski. Nie wiem na
                                                    > ile to pomoglo na ile nie, ale po 1,5 roku mowil perfekt w dwoch jezykach, ch
                                                    > ociaz do logopedy anglojezycznego nie chodzil i nie byl wtedy jeszcze w przedzk
                                                    > olu angielskim. Syn latwo uczy sie jezykow, bo ma sluch muzyczny, a to bardzo p
                                                    > omaga. Niedosluch nie ma znaczenia, bo to wszystko jest zwiazane z mozgiem a ni
                                                    > e z przewodzeniem dzwiekow.
                                                    > Poza tym logopede mialam ulice obok domu za darmo czyli za ZUS. Grzechem bylob
                                                    > y nie chodzic. Tym bardziej, ze specjalisci z Bozej laski straszyli nas, ze on
                                                    > nie da sobie rady z dwoma jezykami etc. Na tamtym etapie niczego nie bylaam pew
                                                    > na, ale na szczescie dziecko okazalo sie madrzejsze od doroslych a moj instynkt
                                                    > mnie nie zawiodl.
                                                    ------------
                                                    Wniosek stad ze lekarzy amerykanscy sa bardzo dobrzy a polscy to specjalisci z Bozej laski.
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. "Cicho." 15.09.14, 22:59
                                                    W Stanach tez spotkalam paru konowalow. Ale do laryngologa mielismy szczescie. W Polsce sa lepsi pediatrzy i internisci niz w Stanach. Dopiero lekarze wyzszych specjalnosci sa lepsi za oceanem, bo maja wiec ej mozliwosci doksztalcania. Poza tym niewielu obywateli stac na lekarzy jacy badali i operowali moje dziecko, bo to byly bajonskie sumy. I to jest druga strona medalu, czyli dobra medycyna dla tych z dobrym ubezpieczeniem.
                                                  • zgagusia Re: SAT vs IB. "Cicho." 15.09.14, 09:55
                                                    fogito napisała:

                                                    > Nie mial etapu dada, gaga, czy inn
                                                    > e tego typu. Od razu mowil wyraznie w obu jezykach.

                                                    Tak, jeszcze napisz ze nigdy nie uzywal pieluch, tylko od razu korzystal z toalety wink fogito, blagam, dystansu troszke wink))
                                                    Trafilam kiedys na Twoje posty, bo moja przyjaciolka pare lat temu urodzila dziecko z wada sluchu i ja tez szukalam informacji na ten temat. Teraz obserwuje jak sie to dziecko rozwija (operowane bylo w wieku niemowlecym, teraz juz jest w przedszkolu) - no z mowa ma trudniej niz rowiesnicy. A rehabilitowane jest intensywnie od dawna. No ale czy to jest jakis wstyd ze mowi mniej wyraznie niz rowiesnicy? Moze kiedys to sie wyrowna, ale nawet jesli nie to nie bedzie to powod do jakiegos dramatu. Ale zeby twierdzic uparcie 'od razu wyraznie' i to 'w obu jezykach' no litosci wink toz to po prostu fizjologicznie niemozliwe jest
                                                  • jotde3 Re: SAT vs IB. "Cicho." 15.09.14, 10:05
                                                    zgagusia napisała:

                                                    > Tak, jeszcze napisz ze nigdy nie uzywal pieluch, tylko od razu korzystal z toal
                                                    > ety ;

                                                    używał ale sam sobie zmienial i zarabiał na nie pracując jako "model pupci" w reklamach smile
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. "Cicho." 15.09.14, 10:38
                                                    Zazdrscisz znowu, co? Jako model zaczal "pracowac" w wieku 9 lat tongue_out
                                                  • jotde3 Re: SAT vs IB. "Cicho." 15.09.14, 11:54
                                                    Ty masz jakas obsesje z ta zazdroscia , nie jestem egzaltowana panienka jak ty by sie zachwycac takimi rzeczami . ja sie ekscytuje jak syn mantu na macie spuszcza a nie jak robi za lale smile juz bardziej doceniam ten angielski ale u was to bylo wynikiem rozwoju w 2 jezycznej rodzinie a nie zdolnosci czy pracy albo francuski jak piszesz ze mu tak latwo wchodzi , ale wiesz - najpierw start w konkursach jezykowych a potem chwalonko bo zdanie egzaltowanej mamuski niewiele jest warte
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. "Cicho." 15.09.14, 12:26
                                                    To nie ja tu jestem egzaltowana. I nie ja pierwsza wpadlam na to, ze zazdrosc cie zaslepia.
                                                    Hmm kazdy, kto sie nie leje na macie jest lala? Ciekawe, ale moze przydatne. Cmchlopak zawsze moze w ochronie robic.
                                                  • jotde3 Re: SAT vs IB. "Cicho." 15.09.14, 12:37
                                                    Nie wiem kto na to wpadl pierwszy ale to zupelna glupota , juz ci wytlumaczylem chyba dostatecznie . zarzucilas tez zazdrosc maksiowi o dwujezycznosc twojego jedynego synka jak by ta dwujezycznosc byla jakas szczegolna wartoscia w sytuacji maksia.
                                                    Nie masz zadnego certyfikatu na to co mowisz i jednie czego mozna ci pozazdroscic to bardzo dobre zdanie o sobie i o twoim jedynaku . ale czy naprawde jest czego ? To bywa zwodnicze i moze doprowadzic do nieszczescia.
                                                    Moze w ochronie , w wojsku ,Moze tez obronic siebie i rodzine zamiast tylek i ustka wypinac smile
                                                  • jotde3 Re: SAT vs IB. "Cicho." 15.09.14, 12:53
                                                    Zrobilem rachunek sumienia i wyszlo mi ze z tego co wiem to moge pozazdroscic maksiowi wynikow jego dzieci w nauce i domu nad oceanem . ale tobie fogito czegos mialbym zazdroscic ?
                                                  • hankam Re: SAT vs IB. "Cicho." 15.09.14, 16:22
                                                    Spora ta chałupa maksia. Z górnych pięter pewnie widać ten ocean. /2930+W+5th+St,+Brooklyn,+NY+11224,+Stany+Zjednoczone/@40.5797488,-73.9663951,15z/data=!4m2!3m1!1s0x89c244484200e9e3:0x299476a11db8a971
                                                    Owszem, do wody blisko, ale ten dom
                                                  • hankam Re: SAT vs IB. "Cicho." 15.09.14, 17:05
                                                    Żle się wkleił link, a warto popatrzeć: www.google.pl/maps/place/2969+W+5th+St,+Brooklyn,+NY+11224,+Stany+Zjednoczone/@40.58005,-73.9731813,15z/data=!4m2!3m1!1s0x89c24448978942a9:0x6d58febf29d44640
                                                  • zgagusia Re: SAT vs IB. "Cicho." 15.09.14, 18:37
                                                    Żle się wkleił link, a warto popatrzeć:

                                                    to tam maksio mieszka? w ktoryms z tych betonowych wiezowcow? to ma byc to "cudenko przy plazy za milion $"?? no to rzeczywiscie jest czego zazdroscic big_grin
                                                  • hankam Re: SAT vs IB. "Cicho." 15.09.14, 22:16

                                                    > to tam maksio mieszka? w ktoryms z tych betonowych wiezowcow? to ma byc to "cud
                                                    > enko przy plazy za milion $"?? no to rzeczywiscie jest czego zazdroscic big_grin


                                                    No wiesz, pierwsze pokolenie imigrantów ma ciężko.
                                                  • hankam Re: SAT vs IB. "Cicho." 15.09.14, 22:26
                                                    > to tam maksio mieszka? w ktoryms z tych betonowych wiezowcow? to ma byc to "cud
                                                    > enko przy plazy za milion $"?? no to rzeczywiscie jest czego zazdroscic big_grin

                                                    Wiesz, w sumie okolica ładna i spokojna chyba, czysto, tylko te bloki, jak na Ursynowie. sad
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. "Cicho." 15.09.14, 23:02
                                                    A ja myslalam, ze ma bylejaki dom w Virginii wink
                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. "Cicho." 15.09.14, 23:28
                                                    hankam napisała:

                                                    > Wiesz, w sumie okolica ładna i spokojna chyba, czysto, tylko te bloki, jak na Ursynowie. sad

                                                    A od kiedy masz na Ursynowie widok na ocean?
                                                    Dzielnica spokojna,w 100% biala.
                                                    Mieszkania moglybyby byc wieksze,bo gniezdzic sie na 100m2 + 10m2 balkon to zadna radosc.

                                                    Ale jak sobie pomysle,ze w Polsce ludzie maja pokoje o pow 9 m2 to od razu lepiej sie czuje.

                                                    Mam rodzine na Ursynowie i maja 2 mieszkanka po ok 40m2 bez balkonu.
                                                    Poza tym to ich budownictwo i wykonczenie to jest 3-ci swiat przy tym co ja mam.
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. "Cicho." 15.09.14, 23:40
                                                    I tym mieszkaniem sie tak chwaliles uncertain moze to jakis sukces po Ozarowie.
                                                  • zgagusia Re: SAT vs IB. "Cicho." 16.09.14, 08:02
                                                    maksimum napisał:

                                                    > Dzielnica spokojna,w 100% biala.
                                                    > Mieszkania moglybyby byc wieksze,bo gniezdzic sie na 100m2 + 10m2 balkon to zad
                                                    > na radosc.

                                                    i ty za to dales 1mln $ ??? bo tak pisales... uncertain to chyba slono przeplaciles big_grin i to jeszcze do remontu bylo, opisywales jak to dach musiales naprawiac wink i plytki na 'tarasie' klasc... no piekny taras, nie ma co big_grin

                                                    > Ale jak sobie pomysle,ze w Polsce ludzie maja pokoje o pow 9 m2 to od razu lepi
                                                    > ej sie czuje.
                                                    >
                                                    CIEBIE pociesza jeszcze mniejszy komfort u INNYCH? uncertain
                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. "Cicho." 16.09.14, 21:22
                                                    zgagusia napisała:

                                                    > i ty za to dales 1mln $ ??? bo tak pisales... uncertain to chyba slono przeplaciles big_grin
                                                    > i to jeszcze do remontu bylo, opisywales jak to dach musiales naprawiac wink i p
                                                    > lytki na 'tarasie' klasc... no piekny taras, nie ma co big_grin

                                                    Jaki dach?
                                                    Czy ty masz rowno pod sufitem?
                                                    Kazdy przeprowadza remont wprowadzajac sie na nowe miejsce bo chce by bylo po swojemu.
                                                    Na tarasie byla zieloniutka trawa a ja chcialem piekne kafelki,wiec sobie sam polozylem.
                                                    A kto ma w Polsce 10m2 taras.
                                                    Jak bylem u rodziny na Mokotowie to ich caly balkon mial ze 3m2.
                                                    Czulem sie jak w klatce w ZOO.

                                                    > CIEBIE pociesza jeszcze mniejszy komfort u INNYCH? uncertain

                                                    Chodzi o wykonczeniowke.Standard mieszkan w USA jest duzo wyzszy niz w Polsce.
                                                  • hankam Re: SAT vs IB. "Cicho." 16.09.14, 21:26

                                                    > i ty za to dales 1mln $ ??? bo tak pisales... uncertain to chyba slono przeplaciles big_grin
                                                    > i to jeszcze do remontu bylo, opisywales jak to dach musiales naprawiac wink i p
                                                    > lytki na 'tarasie' klasc... no piekny taras, nie ma co big_grin


                                                    On nie dał żadnego miliona, wynajmuje to.
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. "Cicho." 16.09.14, 23:56
                                                    No pacz pani a ja mam w Stanach dom na wlasnosc. No to ja wieksza posiadaczka jednak jestem big_grin
                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. "Cicho." 17.09.14, 06:14
                                                    fogito napisała:

                                                    > No pacz pani a ja mam w Stanach dom na wlasnosc. No to ja wieksza posiadaczka
                                                    > jednak jestem big_grin

                                                    Popacz,popacz,ze ty tego nie wiedzialas.
                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. "Cicho." 17.09.14, 05:32
                                                    hankam napisała:

                                                    > On nie dał żadnego miliona, wynajmuje to.

                                                    Niedlugo napiszesz,ze od ciebie wynajmuje.
                                                  • zgagusia Re: SAT vs IB. "Cicho." 16.09.14, 22:36
                                                    maksimum napisał:

                                                    > zgagusia napisała:
                                                    >
                                                    > > i ty za to dales 1mln $ ??? bo tak pisales... uncertain to chyba slono przeplaci
                                                    > les big_grin
                                                    > > i to jeszcze do remontu bylo, opisywales jak to dach musiales naprawiac
                                                    > wink i p
                                                    > > lytki na 'tarasie' klasc... no piekny taras, nie ma co big_grin
                                                    >
                                                    > Jaki dach?
                                                    > Czy ty masz rowno pod sufitem?

                                                    Maksiu, to ty gdzieś swego czasu przy okazji tego remontu o dachu pisałeś... Jeszcze cię ktoś pytał (fogito?) co masz na tym dachu i wyszło ze papę wink
                                                    Ale pewnie już sie pogubiłeś w swoich klamstewkach big_grin
                                                    A sufity mam równe wink Dom mamy wybudowany bez fuszerek smile
                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. "Cicho." 17.09.14, 05:42
                                                    zgagusia napisała:

                                                    > Maksiu, to ty gdzieś swego czasu przy okazji tego remontu o dachu pisałeś... Je
                                                    > szcze cię ktoś pytał (fogito?) co masz na tym dachu i wyszło ze papę wink

                                                    Mozesz to znalezc?

                                                  • zgagusia Re: SAT vs IB. "Cicho." 17.09.14, 07:56
                                                    maksiu, ja sie ani mysle przedzierac przez trzydziesci tysiecy twoich postow big_grin
                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. "Cicho." 17.09.14, 06:01
                                                    zgagusia napisała:

                                                    > A sufity mam równe wink Dom mamy wybudowany bez fuszerek smile

                                                    Tak myslalem,ze ty sie na wszystkim znasz,tylko ze w domu "trzeba caly czas cos robic".
                                                  • zgagusia Re: SAT vs IB. "Cicho." 17.09.14, 07:53
                                                    zgagusia napisała:

                                                    > A sufity mam równe wink Dom mamy wybudowany bez fuszerek smile

                                                    Tak myslalem,ze ty sie na wszystkim znasz,tylko ze w domu "trzeba caly czas cos robic".

                                                    tobie sie niezle miesza co kto napisal wink
                                                    ja pisalam odwrotnie - w dobrze wybudowany dom przez wiele lat nie trzeba inwestowac smile nic nie trzeba robic smile
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. "Cicho." 16.09.14, 23:54
                                                    Ja mam wiekszy balkon niz 10 mkw. Mieszkania budowane po 2000 r maja wyzszy standard niz amerykanskie. Maja wyzsze sciany chociazby i czlowiek wysoki nie ma sufitu na glowie. To mnie zawsze w Stanach wkurza. Poza tym te lepsze budowane sa z cegly a nie betonu a to juz podwyzsza jakosc. I sciany dzialowe sa lepsze, nie trzeba sluchac sasiadow za sciana.
                                                    Domy tez maja w Polsce wyzszy standard. Juz same dachowki sa o niebo lepsze niz ta nieszczesna papa jak na kurniku.
                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. "Cicho." 17.09.14, 06:10
                                                    fogito napisała:

                                                    > Ja mam wiekszy balkon niz 10 mkw. Mieszkania budowane po 2000 r maja wyzszy sta
                                                    > ndard niz amerykanskie. Maja wyzsze sciany chociazby i czlowiek wysoki nie ma s
                                                    > ufitu na glowie. To mnie zawsze w Stanach wkurza.

                                                    To ty do jakichs karlow tu przyjezdzasz co buduja mieszkania na swoja miare?

                                                    > Poza tym te lepsze budowane s
                                                    > a z cegly a nie betonu a to juz podwyzsza jakosc. I sciany dzialowe sa lepsze,
                                                    > nie trzeba sluchac sasiadow za sciana.

                                                    Dokladnie o tym mowie,ze nie slysze sasiadow nawet jak sie kloca,a w Polsce kazde spuszczanie wody w klozecie u sasiadow slychac.

                                                    > Domy tez maja w Polsce wyzszy standard.

                                                    Widzialem ten pozal sie boze standard i plakac mnie sie chcialo.
                                                    Niby zbudowane pare lat temu a juz sie sypie.
                                                  • hankam Re: SAT vs IB. "Cicho." 17.09.14, 10:43
                                                    Maja wyzsze sciany chociazby i czlowiek wysoki ni
                                                    > e ma sufitu na glowie. To mnie zawsze w Stanach wkurza.
                                                    >
                                                    > To ty do jakichs karlow tu przyjezdzasz co buduja mieszkania na swoja miare?


                                                    Przez długie lata minimalny standard w Stanach według UBC (Uniform Building Code) to 7 stóp 6 cali (w łazienkach mniej), ale od pewnego czasu przyjęło się, że to powinno być 8 stóp. Czyli nieco ponad 240cm. Przy czym minimalny standard to ciągle tylko 7 stóp 6 cali. To nie jest dużo.
                                                    A wszystko to przez Franka Lloyda Wrighta, który miał 5'3" wzrostu.

                                                    Oczywiście, lepsze mieszkania mogą mieć więcej, ale nie w takim mrówkowcu, jak mieszka maks.
                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. "Cicho." 17.09.14, 16:00
                                                    hankam napisała:

                                                    > Przez długie lata minimalny standard w Stanach według UBC (Uniform Building Cod
                                                    > e) to 7 stóp 6 cali (w łazienkach mniej), ale od pewnego czasu przyjęło się, że
                                                    > to powinno być 8 stóp. Czyli nieco ponad 240cm.

                                                    8 stop to jest 244 cm a moje mieszkanie jest wyzsze niz 8 stop.

                                                    > Przy czym minimalny standard to ciągle tylko 7 stóp 6 cali.

                                                    Kiedys bylem w takim mieszkaniu na Manhattanie i nie moglem uwierzyc,ze cos takiego istnieje.
                                                    Wiekszosc mieszkan w NYC ma jednak powyzej 8 stop.

                                                    > Oczywiście, lepsze mieszkania mogą mieć więcej, ale nie w takim mrówkowcu, jak
                                                    > mieszka maks.

                                                    Co ty sie tak ciagle wpraszasz?
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. "Cicho." 17.09.14, 12:56
                                                    Amerykanie lubia czuc sufit na glowie. Ja jestem przyzwyczajona do wysokich scian w Polsce.
                                                    I napisalam, ze sciany dzialowe w Polsce sa lepsze. Skup sie.
                                                    Musisz sie obracac wsrod ubogich Polakow skoro nie miales okazjimzobaczyc wypasionych domow i osiedli w Polsce.
                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. "Cicho." 17.09.14, 16:16
                                                    fogito napisała:

                                                    > Amerykanie lubia czuc sufit na glowie. Ja jestem przyzwyczajona do wysokich sci
                                                    > an w Polsce.

                                                    "Standardową wysokością mieszkań w Polsce jest 2,5 metra. Mieszkania mogą jednak mieć nie mniej niż 2,4 metra. Kiedyś budowało się kamienice dużo wyższe. Nadal bardzo często można spotkać się, że pomieszczenia, szczególnie te starsze, mają wysokość 2,8 metra. Jest to dość uciążliwe, szczególnie zimą, kiedy ciepło kieruje się ku górze."
                                                    ----------
                                                    Mieszkania w Polsce moga miec 240cm a w USA 244.Takie sa normy.

                                                    > I napisalam, ze sciany dzialowe w Polsce sa lepsze.

                                                    Sama nie wiesz o jakim budownictwie piszesz.
                                                    Normalne domy murowane maja normalne murowane sciany dzialowe.
                                                    Teraz juz sie nie buduje w USA domow murowanych z drewnianymi scianami dzialowymi.
                                                    Jak chcesz sobie prywatnie taki dom postawic,to w dalszym ciagu mozesz ale duzych budynkow tak sie juz nie stawia.



                                                  • hankam Re: SAT vs IB. "Cicho." 17.09.14, 16:50
                                                    A skąd ty to wytrzasnąłeś?

                                                    Dz.U. 2002 nr 75 poz. 690
                                                    Rozporządzenie Ministra Infrastruktury z dnia 12 kwietnia 2002 r. w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie.
                                                    Rozdział 5
                                                    Pomieszczenia przeznaczone na pobyt ludzi
                                                    § 72. 1. Wysokość pomieszczeń przeznaczonych na
                                                    pobyt ludzi powinna odpowiadaç wymaganiom okre-
                                                    ślonym w poniższej tabeli, jeżeli przepisy odrębne,
                                                    w tym dotyczàce pomieszczeń pracy i pomieszczeń
                                                    służby zdrowia, nie określają innych wymagań:
                                                    Pokoje w budynkach mieszkalnych oraz sypialnie
                                                    1-4 osobowe w budynkach zamieszkania zbiorowego
                                                    Minimalna wysokość w świetle - 2.5m

                                                    W USA według UBC nadal obowiązuje minimalna wysokość 7 stóp i 6 cali. Sam sobie policz ile to cm. Wyżej budować zawsze można, w Polsce też.
                                                    W USA obowiązująca minimalna wysokość w świetle w pomieszczeniach mieszkalnych jest niższa, niż obowiązująca w Polsce. w Polsce jest 244cm, w Stanach 7 stóp 6 cali. Zadanie dla maksia - oblicz różnicę w centymetrach.
                                                    W obu krajach jest to najniższy standard, jak chcesz mieć więcej - sky is the limit.
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. "Cicho." 17.09.14, 17:17
                                                    Nie jestes wlascicielem domu ani mieszkania wiec coz ja tu bede z toba dyskutowac. Blokowiska buduje sie w Stanach z betonu i pewnie ty w takowym wynajmujesz mieszkanie. Ja mam w Stanach dom z cegiel i w Polsce tez. O wyzszych sufitach niz standardowe.
                                                  • hankam Re: SAT vs IB. "Cicho." 16.09.14, 09:53
                                                    Wiesz, mieszkanie 100 m2 to nie jest jakaś rzadkość w Polsce.
                                                    Z tą różnicą, że ludzie te mieszkania kupują na własność, a nie wynajmują, jak ty.
                                                    Jak mieszkałam w takim mrówkowcu jak ty, to miałam widok na Wisłę. Teraz to mieszkanie wynajmuję, ale widoku już lokatorzy nie mają, bo drzewa nad Wisłą urosły.
                                                    100m2 mi nie imponuje, bo mieszkam na kilkakrotnie większej powierzchni i nie jest to fajne - dużo kosztują media, w dom trzeba nieustannie inwestować, a poza tym dużo powierzchni do sprzątania. sad
                                                    Nie mogę go na razie sprzedać ze względów sentymentalnych,
                                                    Ja mogłabym mieszkać na jachcie, jestem minimalistką.
                                                  • zgagusia Re: SAT vs IB. "Cicho." 16.09.14, 10:25
                                                    hankam napisała:


                                                    > Jak mieszkałam w takim mrówkowcu jak ty, to miałam widok na Wisłę. Teraz to mie
                                                    > szkanie wynajmuję, ale widoku już lokatorzy nie mają, bo drzewa nad Wisłą urosł
                                                    > y.

                                                    W mrowkowcu nigdy nie mieszkalam. Bezposrednio nad woda tez nie. Teraz za oknami z kazdej strony mam widok na wlasny ogrod; jedno z drzew za oknem slowik sobie upodobal i nieraz go slyszymy smile A nad rzeke to chodze na spacer z psem smile

                                                    > 100m2 mi nie imponuje, bo mieszkam na kilkakrotnie większej powierzchni i nie j
                                                    > est to fajne - dużo kosztują media, w dom trzeba nieustannie inwestować, a poza
                                                    > tym dużo powierzchni do sprzątania. sad

                                                    ee tam, mozna nie sprzatac wink a dom zrobic oszczedny - rekuperacja i np. panele sloneczne. Wtedy rachunki mniejsze niz w mieszkaniu o kilkakrotnie mniejszej powierzchni smile A ta przestrzen... moje dzieci moga kopac pilke w ogrodzie i grac w ping ponga w domu - mamy w jednym z pomieszczen normalny stol ping-pongowy smile Nie ma sasiadow za sciana wink I dobrze wybudowany dom przez wiele lat nie wymaga zadnych inwestycji. Ale maksio moze znac to tylko z opowiesci polskich bab maglowych big_grin
                                                  • jotde3 Re: SAT vs IB. "Cicho." 16.09.14, 10:34
                                                    No to teraz tobie zgagusia zazdroszcze smile tym bardziej ze masz zdaje sie 3 dzieci ? A a syn na scislym kierunku .
                                                  • zgagusia Re: SAT vs IB. "Cicho." 16.09.14, 10:40
                                                    No to teraz tobie zgagusia zazdroszcze smile tym bardziej ze masz zdaje sie 3 dzieci ? A a syn na scislym kierunku .

                                                    Nie dopowiadaj tego, czego ja nigdy nie powiedzialam smile))
                                                    I nie zazdrosc, to nie jest fajne uczucie i do niczego dobrego nie doprowadzi smile
                                                  • jotde3 Re: SAT vs IB. "Cicho." 16.09.14, 11:08
                                                    Moglbym uzyc innego slowa , moze raczej pasowalo by ze cenie ,bylo by bardziej adekwatnie . Ale fogito i ktos jeszcze wyskoczyl z ta zazdroscia to uzywam tego slowo bo sie go nie boje.
                                                    Tak, dostrzegam ze inni maja dzieci z wiekszymi osiagnieciami niz ja ( i maja tez ich wiecej- sam chcialem miec 3 a nie 2 ale tak sie zlozylo ) ale fogito do tych osob nie nalezy a najbardziej mi ta zazdrosc wytyka .
                                                    Mam wrazenie ze ona sie komplememtuje w ten sposob smile chciala by smile. Ale fogito - nie ma czego smile
                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. "Cicho." 16.09.14, 21:30
                                                    hankam napisała:

                                                    > Wiesz, mieszkanie 100 m2 to nie jest jakaś rzadkość w Polsce.

                                                    Skad ja moge to wiedziec,przeciez nigdy w Polsce nie bylem.
                                                    I pewno kazdy ma extra balkon na 10m2.

                                                    > Z tą różnicą, że ludzie te mieszkania kupują na własność, a nie wynajmują, jak ty.

                                                    Znowu zaczynasz swoja bazarowa spiewke,widac bez tego nie umiesz jednego postu napisac.

                                                    > Jak mieszkałam w takim mrówkowcu jak ty, to miałam widok na Wisłę.

                                                    Bardzo smierdzialo?

                                                    > 100m2 mi nie imponuje, bo mieszkam na kilkakrotnie większej powierzchni i nie j
                                                    > est to fajne - dużo kosztują media, w dom trzeba nieustannie inwestować, a poza
                                                    > tym dużo powierzchni do sprzątania. sad

                                                    Zawsze mozna babe najac.

                                                    > Nie mogę go na razie sprzedać ze względów sentymentalnych,
                                                    > Ja mogłabym mieszkać na jachcie, jestem minimalistką.

                                                    Ja duzy dom na wsi amerykanskiej moge kupic za 50 tys doll ale nie mam sentymentu by mieszkac na odludziu.
                                                  • hankam Re: SAT vs IB. "Cicho." 16.09.14, 22:00
                                                    > > Wiesz, mieszkanie 100 m2 to nie jest jakaś rzadkość w Polsce.
                                                    > Skad ja moge to wiedziec,przeciez nigdy w Polsce nie bylem.
                                                    > I pewno kazdy ma extra balkon na 10m2.


                                                    Każdy pewnie nie, ale tu masz na przykład ofertę dewelopera - mieszkanko w Wilanowie, sto parę metrów, taras ponad 13m2.

                                                    Ale co ty z tym balkonem. To takie ważne? Pranie tam wieszasz i kołdrę wietrzysz, czy co?

                                                    > > Jak mieszkałam w takim mrówkowcu jak ty, to miałam widok na Wisłę.
                                                    > Bardzo smierdzialo?


                                                    Nie, skad ten pomysł. U ciebie w mrówkowcu śmierdzi?
                                                  • hankam Na Wilanowie, sto parę metrów, balkon trzynaście 16.09.14, 22:03
                                                    Tu masz jakąś ofertę dewelopera, balkon jest.
                                                    ostoja-wilanow.com/mieszkania/B4/116.pdf
                                                    Więc jak widzisz, niektórzy mają nawet większe balkony.
                                                  • maksimum Re: Na Wilanowie, sto parę metrów, balkon trzynaś 16.09.14, 22:28
                                                    Ile takie cudo kosztuje?
                                                    Poza tym strasznie fajansowe wykonczenie.

                                                    www.ostoja-wilanow.com/pl_galeria-wykonczone-wnetrza.html
                                                  • hankam Re: Na Wilanowie, sto parę metrów, balkon trzynaś 17.09.14, 10:12
                                                    Ile takie cudo kosztuje?
                                                    Poza tym strasznie fajansowe wykonczenie.


                                                    Wykańczasz sobie jak chcesz.
                                                    Możesz skorzystać z usług dewelopera, ale ja to odradzam, bo to sztampa.
                                                    Jak chcesz mieć fajne wnętrze, możesz zlecić projekt architektowi wnętrz, jak ci wszystko jedno, to idziesz do Ikei, kupujesz kuchnię, w markecie budowlanym płytki i podłogę i mówisz ekipie, żeby położyli.
                                                    Jednym urządzanie mieszkania wychodzi lepiej, bo mają smykałkę i dobry gust, innym gorzej.
                                                    Ciebie o dobry gust nie posądzam, w Twoim wypadku lepiej byłoby skorzystać z usług dewelopera albo wynająć architekta. A nie, zapomniałam, to przecież kosztuje. big_grin
                                                  • maksimum Re: Na Wilanowie, sto parę metrów, balkon trzynaś 17.09.14, 15:39
                                                    hankam napisała:

                                                    > Możesz skorzystać z usług dewelopera, ale ja to odradzam, bo to sztampa.

                                                    No wlasnie zobaczylem wykonczenie deweloperskie i to jest bezgustna sztampa.

                                                    > Jak chcesz mieć fajne wnętrze, możesz zlecić projekt architektowi wnętrz,

                                                    Architekt wnetrz zaproponuje inna bezgustna sztampe.

                                                    > jak ci wszystko jedno, to idziesz do Ikei,

                                                    Bylem w Ikei i nigdy tam nie pojde,bo to tania tandeta i czasami droga tandeta.

                                                    > kupujesz kuchnię, w markecie budowlanym p
                                                    > łytki i podłogę i mówisz ekipie, żeby położyli.

                                                    Kuchnie tak wlasnie zrobilem,ale wszystkie kafelki sam kladlem.
                                                    Kuchnie tez chcialem sam zrobic,ale trzeba bylo stara rozwalac a oni zrobili mnie to w cenie zrobienia nowej.

                                                    > Ciebie o dobry gust nie posądzam,

                                                    What else is new?

                                                    Byl u mnie jeden wziety architekt wnetrz i jak go posluchalem to wlosy mnie deba stanely na karku jaki facet jest przewrotny.
                                                    Z jednym tylko mial racje,ze trzeba przestawic lodowke dalej od kuchenki,ale ja tez mialem taki pomysl.
                                                    Podziekowalem mu i sam zrobilem wszystko.
                                                  • hankam Re: Na Wilanowie, sto parę metrów, balkon trzynaś 17.09.14, 17:12
                                                    Byl u mnie jeden wziety architekt wnetrz i jak go posluchalem to wlosy mnie deba stanely na karku jaki facet jest przewrotny.

                                                    "Wzięty" architekt wnętrz w pekinie na bruklinie. LOL
                                                    Wzięty to jest Jamie Drake na przykład.

                                                    Z jednym tylko mial racje,ze trzeba przestawic lodowke dalej od kuchenki,ale ja tez mialem taki pomysl.
                                                    Podziekowalem mu i sam zrobilem wszystko.


                                                    I masz tak jak chciałeś.
                                                  • maksimum Re: Na Wilanowie, sto parę metrów, balkon trzynaś 17.09.14, 18:02
                                                    hankam napisała:

                                                    > "Wzięty" architekt wnętrz w pekinie na bruklinie. LOL
                                                    > Wzięty to jest [url=https://fbcdn-sphotos-h-a.akamaihd.net/hphotos-ak-xap1/v/t1
                                                    > .0-9/8895_484650518256255_1190101973_n.jpg?oh=7c3350533ecb8193bb73d877c1834d53&
                                                    > oe=548CB475&__gda__=1419409031_3734a885657408c6b6a9ce6e55762140]Jamie Drake[/ur
                                                    > l] na przykład.
                                                    > [i]
                                                    ----------------
                                                    On wziety jest dla ciebie a dla mnie to jest ponizej dna.

                                                    To co pokazujesz to chyba jest barek w living roomie,choc w pierwszej chwili myslalem ze kuchnia.

                                                    Przeraza mnie prostota tego dziwactwa.
                                                    1-NIKT normalny nie robi ciemnych podlog.
                                                    2-NIKT normalny nie robi czarnych mebli.
                                                    3-Co robi tam ta biala decha przypominajaca do zludzenia lade sklepowa?
                                                    4-Pod lada zloty kolorek
                                                    5-Na ciemnej podlodze ciemny dywan.
                                                    6-No i te dwa dzwony po srodku,ktore maja udawac lampy zajmuja tyle przestrzeni na wysokosci glowy,ze trzeba non stop w kasku chodzic po mieszkaniu.
                                                    7-Kolor scian taki sam jak kolor sufitu,to tylko u tych,ktorzy nie maja rowno pod sufutem.
                                                    8-Czarny wazon z miotla siegajaca sufitu
                                                    9-Wisniowe fotele prosto z burdelu.
                                                    10- Drzwi tez czarne-
                                                    czyli mamy do czynienia z domem pogrzebowym z wrzuconymi do niego od niechcenia burdelowymi fotelikami.

                                                    To juz czarni w Stanach maja lepszy gust niz te wasze polskie designery.
                                                  • maksimum Re: Na Wilanowie, sto parę metrów, balkon trzynaś 17.09.14, 18:12
                                                    Masz dla porownania wnetrza domow normalnych ludzi.

                                                    www.frontdoor.com/photos/celebrity-homes-an-inside-look
                                                    Nie wszystkie mnie sie podobaja,ale nigdzie nie ma czarnych podlog polaczonych z czarnymi meblami i prawie czarnym dywanem-czyli ten dom pogrzebowy,ktory ci przypadl do gustu.
                                                  • hankam Re: Na Wilanowie, sto parę metrów, balkon trzynaś 17.09.14, 18:32
                                                    Chciałeś wziętego, dostałeś wziętego. smile

                                                    Strasznie tradycyjne wnętrza lubisz.
                                                    Konserwa.
                                                    To jest fajne.
                                                    Ale to kalifornijskie rezydencje znad Pacyfiku dla normalnych celebrytów. gdzie im tam do hacjendy busdrivera na 21 piętrze.
                                                  • hankam Re: Na Wilanowie, sto parę metrów, balkon trzynaś 17.09.14, 18:27
                                                    Nie szkodzi, że ci się nie podoba, to jest apartament w Chelsea (tym nowojorskim, nie londyńskim) za parę milionów dolarów, architekt też nie jest polski, ale nie szkodzi, że nie rozumiesz. Nie podejrzewałam cię o to.
                                                  • maksimum Re: Na Wilanowie, sto parę metrów, balkon trzynaś 17.09.14, 18:35
                                                    hankam napisała:

                                                    > Nie szkodzi, że ci się nie podoba, to jest apartament w Chelsea (tym nowojorski
                                                    > m, nie londyńskim) za parę milionów dolarów, architekt też nie jest polski, ale
                                                    > nie szkodzi, że nie rozumiesz. Nie podejrzewałam cię o to.
                                                    -----------
                                                    Chelsea to byla bida z nedza i teraz sie dopiero podnosi i wprowadza sie tam sporo nowobogackich,ktorzy o guscie pojecia nie maja.
                                                    Teraz sobie przypominam nawet artykul o takiej rodzince,ktora kupowala zruinowane domy i przerabiala je na swoj gust.

                                                  • hankam Re: Na Wilanowie, sto parę metrów, balkon trzynaś 17.09.14, 18:45
                                                    Teraz jest to modna dzielnica.
                                                    Nie byłbyś w stanie tam mieszkać, dla ciebie są mrówkowce i pekiny.

                                                    A swoją drogą - obliczyłeś już, jaka jest różnica między 250cm a 7'6"?
                                                  • maksimum Re: Na Wilanowie, sto parę metrów, balkon trzynaś 17.09.14, 05:34
                                                    hankam napisała:

                                                    > Tu masz jakąś ofertę dewelopera, balkon jest.

                                                    Tylko ze te wasze mieszkania od deweloperow trzeba samemu wykanczac i to kosztuje kolejny milion.

                                                    > Więc jak widzisz, niektórzy mają nawet większe balkony.

                                                    Bede musial swoj zmierzyc jeszcze raz.
                                                  • hankam Re: Na Wilanowie, sto parę metrów, balkon trzynaś 17.09.14, 10:20
                                                    Tylko ze te wasze mieszkania od deweloperow trzeba samemu wykanczac i to kosztuje kolejny milion.

                                                    Sporo przesadziłeś.
                                                  • maksimum Re: Na Wilanowie, sto parę metrów, balkon trzynaś 17.09.14, 15:47
                                                    hankam napisała:

                                                    > Tylko ze te wasze mieszkania od deweloperow trzeba samemu wykanczac i to kos
                                                    > ztuje kolejny milion.

                                                    >
                                                    > Sporo przesadziłeś.

                                                    Sasiadka wprowadzala sie w tym czasie co ja i ona urzadzila niezly remoncik,ktory kosztowal ja ok 150 tys doll a mieszkanie ma mniejsze od mojego,bo ja mam dwie lazienki i jeden pokoj wiecej.
                                                    Tez jej polozyli nowe kafelki na balkonie,ktore dosc szybko zaczely sie kruszyc.
                                                    Poza tym sztampa a'la Ikea.
                                                    Tylko ze jej sciane przesuwali,bo wieksza wanna nie chciala sie zmiescic itp rzeczy.

                                                  • zgagusia Re: SAT vs IB. "Cicho." 16.09.14, 22:21
                                                    Ale co ty z tym balkonem. To takie ważne? Pranie tam wieszasz i kołdrę wietrzysz, czy co?

                                                    Maks kiedyś pisał jak to żonę pogonil z praniem z tego 'tarasu' bo mu wstyd było jak skarpetki wieszala big_grin
                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. "Cicho." 16.09.14, 22:31
                                                    zgagusia napisała:

                                                    > Ale co ty z tym balkonem. To takie ważne?

                                                    Syn tam sniadania jada i taka juz ma tradycje.

                                                    > Maks kiedyś pisał jak to żonę pogonil z praniem z tego 'tarasu' bo mu wstyd by
                                                    > ło jak skarpetki wieszala big_grin

                                                    Szczegolnie jak byly nie od pary.
                                                  • zgagusia Re: SAT vs IB. "Cicho." 17.09.14, 08:01

                                                    > > Ale co ty z tym balkonem. To takie ważne?
                                                    maksimum napisał:
                                                    > Syn tam sniadania jada i taka juz ma tradycje.

                                                    no i jeszcze pilkami rzucacie big_grin napisz maksiu jak wyszlo rzucanie pilka do koszykowki z tego 21. pietra? big_grin
                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. "Cicho." 17.09.14, 15:05
                                                    zgagusia napisała:

                                                    > no i jeszcze pilkami rzucacie big_grin napisz maksiu jak wyszlo rzucanie pilka do kos
                                                    > zykowki z tego 21. pietra? big_grin

                                                    To ty nawet pod oknami lazisz zeby sprawdzic jakie ja eksperymenty wykonuje?
                                                    Po dluzszym zastanowieniu zdecydowalem,ze bedzie to jednak pilka tenisowa.
                                                  • zgagusia Re: SAT vs IB. "Cicho." 17.09.14, 15:19
                                                    maksimum napisał:

                                                    > zgagusia napisała:
                                                    >
                                                    > > no i jeszcze pilkami rzucacie big_grin napisz maksiu jak wyszlo rzucanie pilka
                                                    > do kos
                                                    > > zykowki z tego 21. pietra? big_grin
                                                    >
                                                    > To ty nawet pod oknami lazisz zeby sprawdzic jakie ja eksperymenty wykonuje?

                                                    Zeby dostac taka pilka?? Dobrze ze wiadomo gdzie mieszkasz - lepiej tam nie spacerowac bo mozna rzucana przez ciebie pilka z 21.p oberwac...

                                                    > Po dluzszym zastanowieniu zdecydowalem,ze bedzie to jednak pilka tenisowa.

                                                    golfowa tez rozwazales... no i jak? big_grin
                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. "Cicho." 17.09.14, 17:19
                                                    zgagusia napisała:

                                                    > > Po dluzszym zastanowieniu zdecydowalem,ze bedzie to jednak pilka tenisowa.
                                                    >
                                                    > golfowa tez rozwazales... no i jak? big_grin

                                                    Skad wiesz ze mam pilki golfowe?

                                                    Golfowa bardzo dobrze odbija sie od twardych powierzchni,no wiec jeslibym trafil w chodnik to byloby co ogladac chyba zeby okno komus wybila.
                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. "Cicho." 17.09.14, 05:30
                                                    hankam napisała:

                                                    > Nie, skad ten pomysł. U ciebie w mrówkowcu śmierdzi?

                                                    U mnie nie,to mieszkam przy oceanie,ale jak mieszkasz nad rzeka a w niej rozne g... plywa to potrafi smierdziec.
                                                    Chyba w Wisle nie masz sie odwagi kapac?
                                                    A u mnie w oceanie tysiace ludzi kapie sie codziennie.
                                                    Teraz jak juz jest kilka oczyszczalni to pewno jest lepiej,ale kiedys to bylo strach wejsc do wody.
                                                  • hankam Re: SAT vs IB. "Cicho." 16.09.14, 22:04
                                                    Ja duzy dom na wsi amerykanskiej moge kupic za 50 tys doll ale nie mam sentymentu by mieszkac na odludziu.

                                                    Ja też nie. Dlatego mieszkam w Warszawie.
                                                  • hankam Re: SAT vs IB. "Cicho." 17.09.14, 11:11
                                                    Ja duzy dom na wsi amerykanskiej moge kupic za 50 tys doll ale nie mam sentymentu by mieszkac na odludziu.

                                                    To niewiele.
                                                    Ale wiesz, w Detroit jest jeszcze taniej.
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. "Cicho." 15.09.14, 16:54
                                                    Z rzeczy materialnych zapewne sporo. Z rzeczy niematerialnych madrosci tongue_out
                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. "Cicho." 15.09.14, 18:18
                                                    fogito napisała:

                                                    > Z rzeczy materialnych zapewne sporo. Z rzeczy niematerialnych madrosci tongue_out

                                                    To wypowiedz sie madrze na temat poziomu pilki noznej na swiecie.
                                                    Zaznaczam,ze ja wiem na jakim poziomie jest pilka nozna w USA,Polsce i Singapurze.
                                                    W USA pilka nozna zrobila sie bardzo popularna i niemal kazde liceum ma swoja druzyne pilkarska.
                                                    Wiem,bo czasami gram z dzieciakami na dwoch nowych boiskach ze sztuczna nawierzchnia oraz oswietleniem i graja tam rowniez druzyny szkolne.
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. "Cicho." 15.09.14, 23:04
                                                    big_grin usa i Singapur to sie w pilce noznej nie licza. Teraz przoduja Niemcy do czasu az Brazylia i Argentyna sie podniosa. No i niesmiertelna Barcelona. Ale to chyba kazdy dzieciak w przedszkolu wie.
                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. "Cicho." 15.09.14, 19:36
                                                    jotde3 napisał:

                                                    > Zrobilem rachunek sumienia i wyszlo mi ze z tego co wiem to moge pozazdroscic m
                                                    > aksiowi wynikow jego dzieci w nauce i domu nad oceanem . ale tobie fogito czego
                                                    > s mialbym zazdroscic ?

                                                    Zwiedzila kawal swiata a teraz osiadla w USA i marzenia zostana zweryfikowane przez amerykanska rzeczywistosc.
                                                    Ladna pogoda u mnie jest.Slonce +20 st C wiec pojedze troche rowerem po deptaku bo z okna widze,ze juz troche ludzi na plazy jest.
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. "Cicho." 15.09.14, 23:07
                                                    Ty chyba jednak cos bierzesz maks. Ja mieszkam w Polsce i nie zamierzam osiadac w Stanach w zadnym wypadku, pomimo, ze mam tam dom i konto w banku,
                                                    A poza tym ty nawet domu nad oceanem nie masz, to po co sciemniasz jak dzieciuch.
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. "Cicho." 15.09.14, 12:55
                                                    Gdyby maks sie nie wymadrzal, ze jegomdzieci zdalyby polska mature z palcem w t..ku, to pewnienbym o tym nie pisala. On twierdzi, ze chinskiego sie przez osmoze mozna nauczyc. A to bzdura. Dlatego wytknelam mu, ze skoro te jezyki takiemproste to dlaczego dzieci nie sa dwujezyczne.
                                                    Ty jak widac bez swistka papieru nie jestes w stanie funkcjonowac. Ja niemzdawalam zadnych certyfikatow z angielskiego. Jak idziesz na rozmowe o prace to po prostu toczy sie ona po angielsku. Mozesz miec papier a nie byc w stanie ze stresu wydukac zdania. I na to patrza pracodawcy. Bo papierow na wszystko tomteraz ludzie sporo maja.

                                                    Ty wydymasz usteczka w chwili zagrozenia? No, nie spodziewalabym sie.
                                                  • jotde3 Re: SAT vs IB. "Cicho." 16.09.14, 09:50
                                                    Fogito syn sam chcial isc za lale robic wypinac pupe i usteczka smile no niezle biorac jeszcze pod uwage ze lubi rozowy , sprzata i ma zdolnosci jezykowe to hmm.... . jestes pewna ze ma siuraka ? smile
                                                    Jak idziesz na rozmowe o prace to i owszem rozmowa bez zadnych papierow moze toczyc sie po angielsku ale kwit jest jednak potrzeby np. Na ukonczenie jakis studiow jedynie z angielskim to moze sie starac o posade na zmywaku . i jak ci powiedzialem , nie masz odpowiednich kwitow to nie masz podstaw do wyglaszania opini o np umiejetnosciach matematycznych syna powyzej poziomu przecietnej szkoly czy jego umiejetnosci szchowych skoro nie gra w turniejach.
                                                    Powiem tak, ja byl nigdy sie nie odezwal ze syn umie walczyc czy matme nie majac wynikow walk czy konkursow bo wyniki szkolne i moja wiara to za malo by innych to moglo przekonac .
                                                  • jotde3 Re: SAT vs IB. "Cicho." 16.09.14, 09:54
                                                    Maksio powiedz mi dlaczego ja to sobie wyobrazalem ze masz dom ? Chyba jakis film widzialem i tam nad oceanem dom mieli smile qurde, myslalem ze masz prywatna plaze wink
                                                    Czy to moze kosztowac 1mln$ ? Hmm mozliwe, szczegolnie w bance tyle to moglo kosztowac . jak u nas byly mieszkania po ponad 10 tys za kwadrat to tam mogly byc i po 10 tys $ .
                                                  • jotde3 Re: SAT vs IB. "Cicho." 16.09.14, 10:24
                                                    Tak sobie maksio patrze na ten parking przed twoim blokiem i co co tam widac ? Po lewej barak i 2 przepelnione kontenery na smieci, przecietne auta i jakas przygarbiona aseksualna kobita , potem policjant z brzuszkiem i jakis rozkopany z lekka fragment terenu a po dugiej stronie ulicy nie ocean a jakis mur. No oczywiscie tyle mozna wyczytac z googla na szybko , dokladniej mi sie nie cce.
                                                  • jotde3 Re: SAT vs IB. "Cicho." 16.09.14, 10:31
                                                    Jest jeszcze opcja ze ten ocean to od drugiej strony smile
                                                  • zgagusia Re: SAT vs IB. "Cicho." 16.09.14, 10:31
                                                    Maksio powiedz mi dlaczego ja to sobie wyobrazalem ze masz dom ?

                                                    No bo maksio tak o tym pisal: 'kupilem cudenko za milion dolarow z wielkim tarasem przy plazy" big_grin A tu okazal sie jeszcze lepszy numer chyba niz z ta 'medycyna' (ktora byla pielegniarstwem...) jego syna big_grin
                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. "Sandy" 16.09.14, 21:44
                                                    jotde3 napisał:

                                                    > Maksio powiedz mi dlaczego ja to sobie wyobrazalem ze masz dom ? Chyba jakis f
                                                    > ilm widzialem i tam nad oceanem dom mieli smile qurde, myslalem ze masz prywatna plaze wink

                                                    Oczywiscie sa rozne mozliwosci do wyboru i zdecydowalem na mieszkanie wlasnosciowe.
                                                    Rok pozniej przyszla "Sandy" i zalala wszystkie prywatne domy w okolicy i ludzie ledwo z zyciem uszli.
                                                    Ja mieszkam dosc wysoko,wiec ma genialny widok na ocean,a jak masz dom nawet niedaleko plazy to ten widok jest mocno ograniczony.
                                                    Lekarka moich dzieci mieszka niedaleko mnie i wlasnie ma dom.
                                                    No ale jak przyszla "Sandy" to lekarka przez 6 miesiecy mieszkala w hotelu bo dom jej zalalo i CALY dom byl do remontu.
                                                    Gdy slodka woda zaleje dom,to nie ma specjalnych problemow,ale po slonej wodzie,cala instalacja elektryczna jest do wymiany i wszystko to co bylo drewniane trzeba z domu wyrzucic.
                                                    Na dodatek jak masz dom nad oceanem to ...nie dostaniesz ubezpieczenia od ...powodzi,czyli jak cie zaleje,to wykladasz 0,5 mln doll na remont z wlasnej kieszeni.
                                                    Akurat w czasie ostatniego huraganu byla pomoc federalna dla zalanych ale jak pisala srubokretka nie wszyscy z niej skorzystali.
                                                    Duza czesc domow drewnianych,ktore przetrzymaly huragan choc byly zalane,sa do tej pory na rynku do sprzedazy i NIKT nie chce ich kupic,a to juz 2 lata mija od huraganu.

                                                    Spytaj sie srubokretki jak ona wyszla na remoncie domu po huraganie.
                                                  • srubokretka Re: SAT vs IB. "Sandy" 16.09.14, 22:51
                                                    > Na dodatek jak masz dom nad oceanem to ...nie dostaniesz ubezpieczenia od ...po
                                                    > wodzi,czyli jak cie zaleje,to wykladasz 0,5 mln doll na remont z wlasnej kiesze
                                                    > ni.

                                                    Wszyscy musza miec domy nad oceanem ubezpieczone (niesplacone) od powodzi.

                                                    > Akurat w czasie ostatniego huraganu byla pomoc federalna dla zalanych ale jak p
                                                    > isala srubokretka nie wszyscy z niej skorzystali.

                                                    Max, ja nic takiego nie napisalam.

                                                    > Spytaj sie srubokretki jak ona wyszla na remoncie domu po huraganie.

                                                    Nie moge narzekac. Zyjemy i zalalo tylko jedno pietro. Trudno zeby wyjsc na plus- my nie z tych smile

                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. "Sandy" 17.09.14, 05:53
                                                    srubokretka napisał:

                                                    > Wszyscy musza miec domy nad oceanem ubezpieczone (niesplacone) od powodzi.

                                                    Tylko ci firma ubezpieczeniowa postawi warunek,ze musisz miec wyzej 1-szy poziom,czyli postawic dom na palach, lub ze dol nie moze byc zamieszkany.


                                                    > > Spytaj sie srubokretki jak ona wyszla na remoncie domu po huraganie.
                                                    >
                                                    > Nie moge narzekac. Zyjemy i zalalo tylko jedno pietro. Trudno zeby wyjsc na plu
                                                    > s- my nie z tych smile

                                                    Wiekszosc ludziom zalalo tylko 1 pietro.
                                                    A przy okazji spytam.Ile samochodow poplynelo?
                                                    ----------
                                                    I dostalas wszystko z ubezpieczenia czy z FEMA?

                                                    www.fema.gov/national-flood-insurance-program/base-flood-elevation
                                                  • srubokretka Re: SAT vs IB. "Sandy" 17.09.14, 12:46
                                                    > Tylko ci firma ubezpieczeniowa postawi warunek,ze musisz miec wyzej 1-szy pozio
                                                    > m,czyli postawic dom na palach, lub ze dol nie moze byc zamieszkany.

                                                    O tak slyszamam o tych fantazjach smile Tylko jakos nie widac, zeby ktokolwiek lyknal ta bzdure. Widzialesc chociaz jeden dom, ktory wlasciciel podnosl, albo nawet nowy stawial na palach? Ja ani jednego.

                                                    > A przy okazji spytam.Ile samochodow poplynelo?

                                                    Udalo nam sie przestawic w ostatniej chwili. Ale sasiadom suvs bmvice i audice itp rozwalaly sciany domow.
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. "Sandy" 16.09.14, 23:59
                                                    Biednemu zawsze wiatr w oczy...
                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. "Sandy" 17.09.14, 06:16
                                                    fogito napisała:

                                                    > Biednemu zawsze wiatr w oczy...

                                                    no i zawsze rower mu ukradna.

                                                    Musisz nauczyc syna by nigdy nie sikal pod wiatr bo moze go niespodzianka spotkac,..chyba ze chce koniecznie prysznic wziac.
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. "Sandy" 17.09.14, 13:00
                                                    Tylko psy i pijaki sikaja na dworze.
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. "Cicho." 16.09.14, 11:14
                                                    O! To ty uwazasz, ze modele i aktorzy są niemęscy? Hmm taki George Clooney albo Jude Law... Rozmarzylam sie.
                                                    Penis nie czyni nikogo mezczyzna, bo to jest akurat zestaw zachowan, a nie kawalek ciala wiszący miedzy nogami.
                                                    No cóż przez lata pracowalam w korpo bez certyfikatów po studiach humanistycznych. Jeśli ty potrzebujesz papierków to twoja sprawa. Ja nie potrzebuje.
                                                  • jotde3 Re: SAT vs IB. "Cicho." 16.09.14, 11:24
                                                    Mescy modele i aktorzy smile oni wygladaja jak merzczyzni, sa owszem aktorzy ktorzy trafili tam po sportach walki ale meskosc pozostalych zweryfikowal by pierwszy kop w d... . to ze ktos gra meska role na ekranie to nie znaczy jest meski , mylisz fikcje z rzeczywistosciasmile
                                                    Pozatym - rozmarzylas sie ? Przeciez ty gustujesz w niskich grubaskach jakimi sie otoczylas smile
                                                    Ze penis to kawalek wiszacej skury ? Chyba znudzilas nawet swojego starego smile
                                                    Pracowalas bez certyfikatow z angielskiego ale dyplom tych studiow to chyba mialas a to wlasnie certyfikat .
                                                  • jotde3 Re: SAT vs IB. "Cicho." 16.09.14, 11:45
                                                    A mozna gdzies sprawdzic ten sat dzieci maksia bo teraz to juz nawet tego nie jestem pewny . moze sie okazac ze nie 2200 a 220 ?
                                                  • zgagusia Re: SAT vs IB. "Cicho." 16.09.14, 12:53
                                                    A mozna gdzies sprawdzic ten sat dzieci maksia bo teraz to juz nawet tego nie jestem pewny . moze sie okazac ze nie 2200 a 220 ?

                                                    tego chyba nie sprawdzisz, bo wynik dostaje listem tylko sam zainteresowany ktorego wynik dotyczy smile ale widzac sklonnosci maksia do koloryzowania rzeczywistosci spokojnie mozna zalozyc ze wynik 'nieco' wink zawyzyl....
                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. "Cicho." 16.09.14, 20:49
                                                    zgagusia napisała:

                                                    > A mozna gdzies sprawdzic ten sat dzieci maksia bo teraz to juz nawet tego nie j
                                                    > estem pewny . moze sie okazac ze nie 2200 a 220 ?
                                                    >
                                                    > tego chyba nie sprawdzisz, bo wynik dostaje listem tylko sam zainteresowany kto
                                                    > rego wynik dotyczy smile ale widzac sklonnosci maksia do koloryzowania rzeczywisto
                                                    > sci spokojnie mozna zalozyc ze wynik 'nieco' wink zawyzyl....

                                                    To jak myslisz z jakim wynikiem ludzie dostaja sie na NYU i dostaja tam stypendium naukowe?
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. "Cicho." 16.09.14, 12:56
                                                    Dopiero teraz dociera do ciebie, ze maks konfabuluje.
                                                  • jotde3 Re: SAT vs IB. "Cicho." 16.09.14, 13:02
                                                    Konfabuluje ? Z tym domem ? Z przytoczonego cytatu wynika ze to ja sobie ten dom dospiewalem , on nie zmyslil tylko zasugerowal mnie . z kad ja moglem wiedziec ze cudenko za milion dolarow to mieszkanie w bloku w takim otoczeniu. To sie nazywa reklama smile. Powodowanie ze klamstwa sie nie mowi ale prawdy tez nie .
                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. "Cicho." 16.09.14, 20:55
                                                    fogito napisała:

                                                    > Dopiero teraz dociera do ciebie, ze maks konfabuluje.

                                                    Wszystko inne od twojej rzeczywistosci jest czyjas konfabulacja?
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. "Cicho." 16.09.14, 11:47
                                                    Facet ma tylko kawalek skóry miedzy nogami. Mezczyzna to stan umyslu. Wybacz, ale nawalajacy die ziomale nie są męscy. Widuje takich non stop na Pradze.
                                                    A mój mąż jest wysoki, choć nie o urodę u mezczyzny chodzi tylko o charyzme.
                                                  • jotde3 Re: SAT vs IB. "Cicho." 16.09.14, 12:35
                                                    Tak, tak. I ci modele to wzor stanu umyslu merzczyzny .
                                                  • jotde3 Re: SAT vs IB. "Cicho." 16.09.14, 12:38
                                                    Oczywiscie , nawalajacy sie ziomele mescy nie sa , mescy sa panowie z brzuszkiem i chlopaczki wystepujace w reklamach sokow smile maja haryzme smile. Buhehehe
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. "Cicho." 16.09.14, 12:51
                                                    Popadasz ze skrajnosci w skrajność a do tego chichoczesz jak pensjonarka. To jest bardzo niemęskie zachowanie.
                                                  • jotde3 Re: SAT vs IB. "Cicho." 16.09.14, 12:56
                                                    Nawet jak bym tutaj popadl w skrajnosc to tylko wysmiewam twoj tok rozumowania .
                                                    Ja mowie o sile i pewnosci siebie popartej umiejetnosciami a ty zaraz o ziomalach z pragi.
                                                    W skrajnosc jednak przeciez nie popadam , przeciez facet z brzuszkiem i chlopaczek z reklamy to nie skrajnosc prawda ?
                                                  • jotde3 Re: SAT vs IB. "Cicho." 16.09.14, 12:58
                                                    Acha , i nie hichocze -brzmialomby to wtedy hiihihi. Ja sie po mesku smieje smile buhehehehe
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. "Cicho." 16.09.14, 13:19
                                                    Śmiejesz sie jak gimnazjalistka, ktora po raz pierwszy sie nawalila. Cieniutko i w zlym momencie.
                                                  • jotde3 Re: SAT vs IB. "Cicho." 16.09.14, 13:25
                                                    Naprawde , zostalo ci tylko przyczepienie sie do mojego smiechu ?smile hehehehe
                                                    I ze nie rozumiem ?a co tu do rozumienia ? Masz z brzuszkiem , syn gra w reklamach ,lubi rozowy i sam sprzata .wzorzec meskosci ci sie zaburzyl smile
                                                  • jotde3 Re: SAT vs IB. "Cicho." 16.09.14, 13:27
                                                    Fogito, tymsz w domu jakiegos gendera chyba smile
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. "Cicho." 16.09.14, 14:49
                                                    Mam w domu prawdziwych mężczyzn. tongue_out
                                                  • jotde3 Re: SAT vs IB. "Cicho." 19.09.14, 08:44
                                                    fogito napisała:

                                                    > Mam w domu prawdziwych mężczyzn. tongue_out

                                                    nie rozśwmieszaj mnie ,masz dżenderów i tyle smile
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. "Cicho." 19.09.14, 15:57
                                                    To dobrze, bo to komplement. Prawdziwy mezczyzna jest wielofunkcyjny. Reszta to popluki i cieniasy.
                                                  • jotde3 Re: SAT vs IB. "Cicho." 20.09.14, 07:40
                                                    fogito napisała:

                                                    > To dobrze, bo to komplement. Prawdziwy mezczyzna jest wielofunkcyjny. Reszta t
                                                    > o popluki i cieniasy.

                                                    cieniasy to ci co trzymaja w domu darmozjadów
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. "Cicho." 20.09.14, 12:41
                                                    Cieniasy to ci, co na rodzine nie umieja zarobic i marnuja czas na babskich forach smile
                                                  • jotde3 Re: SAT vs IB. "Cicho." 20.09.14, 13:55
                                                    Nie fogito, cieniasy to ci ktorzy zarabiajac na dom jeszcze sprzataja czy gotuja czy robia inne poslednie zadania ktore powinni w calosci delegowac na swoje leniwe zony tymbardziej w czasie prqlek automatycznych czy zmywarek . ktorzy dzendera rozumieja tylko w jedna strone, tak jak widza go maglowe baby , wykonujac w calosci obowiazki standartowo meskie i przejmuja czesc obowiazkow standartowo zenskich . dali sie wyprowadzic w pole przez ciagle" no pomoz mi , ciagle tylko ja tu robie itd" oczywiscie zona pracy meza nie dostrzega bo jest ona wykonywana poza domem . baby ktore siedza w domu i pozwalaja by maz jeszcze sprzatal to pasozyty.
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. "Cicho." 20.09.14, 14:54
                                                    Nie chce cie rozczarowac, bo taki wywod wyprowadziles. Moze w oparciu o wlasne zycie? My mamy pania do sprzatania. A maz gotuje tylkomwtedy, gdy ja wyjezdzam. Pozamtym ja nie nazywam tego pomaganiem. Kazdy normalny czlowiek powinien umiec zrobic wszystko w domu w ktorym mieszka.
                                                  • jotde3 Re: SAT vs IB. "Cicho." 20.09.14, 15:22
                                                    Macie pania do sprzatania ? To po co tam jestes skoro mezowi wisi ten kawalek skory miedzy nogami wink
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. "Cicho." 20.09.14, 15:51
                                                    A ty nie masz? Sam sprzatasz, czy twoja kobieta?
                                                    Moj maz ma cos wiecej niz kawalek skory miedzy nogami. Ale ty tego nie zrozumiesz, bo tobie sie wydaje, ze penis to wszystko co czyni cie mezczyzna.
                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. "Cicho." 21.09.14, 01:38
                                                    fogito napisała:

                                                    > Moj maz ma cos wiecej niz kawalek skory miedzy nogami

                                                    Wnioskuje z tego,ze nie jest obrzezany?
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. "Cicho." 21.09.14, 08:41
                                                    A ty caly czas o penisie!? surprised Nie on czyni czlowieka mezczyzna. Wbijcie to sobie do glowy.
                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. "Cicho." 21.09.14, 17:58
                                                    fogito napisała:

                                                    > A ty caly czas o penisie!? surprised Nie on czyni czlowieka mezczyzna. Wbijcie to sobie do glowy.

                                                    Prawdziwego mezczyzne poznaje sie po tym,ze nie pozwala babie w domu rzadzic ani sie szarogesic.
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. "Cicho." 21.09.14, 18:58
                                                    smile alez skad moj drogi. Tak mysla tylko mieczaki. Prawdziwy mezczyzna to taki ktory swoja rodzine z szacunkiem traktuje i umie na nia zarobic. Ale nie musisz sie martwic. Ciebie to nie dotyczy tongue_out
                                                  • jotde3 Re: SAT vs IB. "Cicho." 22.09.14, 08:59
                                                    Fogito ale wielu umie zarobic na rodzine tylko zarobki sa na roznym poziomie , jesli mamy mierzyc meskosc jedynie wysokoscia dochodow to wychodzi ze jest meski bil gejts i paru inny a reszta to male dziewczynki smile
                                                    Wiec dochodza do tego jeszcze inne "konkurencje" wsrod nich jest istotna umiejetnosc obronienia siebie i rodziny wlasnymi rekami, owszem moze i jest to atawizm ale poki co JEST. Dlatego twierdze ze jesli wezmiemu 2 panow umiejacych zarobic na swoja rodzine to zdecydowanie bardziej meski jest ten ktory dodatkowo potrafi ja obronic .
                                                  • jotde3 Re: SAT vs IB. "Cicho." 22.09.14, 09:13
                                                    No i jak juz mamy wstepnie omowiony wzor meskosci , mozna go oczywiscie omawiac nadal to przejdzmy do wzoru kobiecosci i pytanie - czy jest nim pani siedzaca w domu ktory sprzata najeta osoba i zajmuje sie jednym 10 letnim dzieckiem w czasach pralek i zmywarek ? czy to nie wiszenie na mezu ?
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. "Cicho." 22.09.14, 10:51
                                                    Ja na nim nie wisze, bo go w tygodniu nie ma w domu. A jak wraca, no to sam rozumiesz....
                                                    Boli cie, ze nie chodze do biura na 8 godzin? juz nie musze. Ten etap mam za soba. Teraz mam komfort tworzenia. A przy okazji jestem pelnoetatowym rodzicem. Ale wybacz nie zamierzam marnowac czasu na sprzatanie jesli ktos moze zrobic to za mnie. Za to swietnie gotuje wink
                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. "Cicho." 22.09.14, 18:13
                                                    fogito napisała:

                                                    > Ale wybacz nie zamierzam marnowac czasu na sprzatanie jesli ktos moze zrobic to za mnie.

                                                    Strasznie anty-rodzinna jestes.To pewno snobizm.

                                                    > Za to swietnie gotuje wink

                                                    Bedziemy musiali sprobowac tej zupy nic.
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. "Cicho." 22.09.14, 18:50
                                                    A sprzatanie czyni cie bardziej rodzinnym? Wystarczy, ze ogarniam miekszkanie codziennie. No i nie daje junk food dzieciakowi tak jak ty tongue_out
                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. "Cicho." 22.09.14, 21:02
                                                    fogito napisała:

                                                    > No i nie daje junk food dzieciakowi tak jak ty tongue_out

                                                    Ty nawet nie wiesz kiedy mu dajesz junk food.
                                                    Musi byc whole wheat organic by nie byc junk food.
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. "Cicho." 23.09.14, 08:40
                                                    Tak wlasnie robiesmile
                                                  • hankam Re: SAT vs IB. "Cicho." 22.09.14, 09:27
                                                    Wielu umie zarobic na rodzine tylko zarobki sa na roznym poziomie , jesli mamy mierzyc meskosc jedynie wysokoscia dochodow to wychodzi ze jest meski bil gejts i paru inny a reszta to male dziewczynki smile
                                                    Wiec dochodza do tego jeszcze inne "konkurencje" wsrod nich jest istotna umiejetnosc obronienia siebie i rodziny wlasnymi rekami.

                                                    Niektórym tylko obrona rodziny pozostaje. Na maksa - z dużym prawdopodobieństwem - pracuje żona.
                                                  • jotde3 Re: SAT vs IB. "Cicho." 22.09.14, 09:35
                                                    Na maksa zona a na fogito maz . no to porownajmy teraz kto jest uzyteczniejszy dla swojego partnera smile
                                                    Poki co wiemy ze fogito ma jedno dziecko a maksio dwa i ze fogito do sprzatania ma pania dochodzaca.
                                                    Wiec wychodzi ze maksio uzyteczniejszy z tych szacunkow smile
                                                  • zgagusia Re: SAT vs IB. "Cicho." 22.09.14, 09:54
                                                    jotde3 napisał:

                                                    > Na maksa zona a na fogito maz . no to porownajmy teraz kto jest uzyteczniejszy
                                                    > dla swojego partnera smile
                                                    > Poki co wiemy ze fogito ma jedno dziecko a maksio dwa i ze fogito do sprzatania
                                                    > ma pania dochodzaca.
                                                    > Wiec wychodzi ze maksio uzyteczniejszy z tych szacunkow smile

                                                    no wiesz, jak ty tak lubisz atawizmow sie trzymac - toz wlasnie nieco juz atawistyczny wink model rodziny jest taki, ze mezczyzna mial na rodzine zarabiac, a zona zajmowac sie domem i dziecmi smile w pojecie zajmowania sie domem jak najbardziej wpisywalo sie zawiadywanie sluzba smile) co nijak ma sie do uzytecznosci maksia big_grin
                                                  • jotde3 Re: SAT vs IB. "Cicho." 22.09.14, 10:53
                                                    Ale zgagusia jaki atawizm co ja sie go trzymam , akurat tu mowie ze oki, zaluzmy ze maksio sie zajmuje domem . no to porownajmy jaka prace daje maksio a jaka fogito. I pisalem maksio ma 2 dIeci , fogito jedno i pania do sprzatania smile wiec na podstawie znanych mi fakto moge jedynie powiedziec ze maksio wiecej pracy wklada w dom.
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. "Cicho." 22.09.14, 11:04
                                                    A gotuje chociaz? Skoro jest kobieta w tym zwiazku big_grin bo jak nie gotuje to odpada. No i nie wygra w konkurencji bycia ladna blondynka wink
                                                  • jotde3 Re: SAT vs IB. "Cicho." 22.09.14, 11:07
                                                    No nie wiem czy gotuje , ale przeciez twojego starego w domu nie ma caly tydzien . chyba ze zostawiacie mu resztki z tygodniasmile
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. "Cicho." 22.09.14, 11:58
                                                    Bo gotowanie oznacza gotowanie dla misia rysia smile Gotuje dla siebie i dziecka i ewentualnych gosci. Wsrodmmoich znajomych to ja jestem ewenementem, bo wiekszosc nie gotuje dla dzieci. Podobno najadaja siemw szkole tymi marnymi obiadkami. Moj syn bez obiadu przed treningiem padlby jak mucha,
                                                    Jak maz jest to szlajamy sie po restauracjach, albo robie paelle smile
                                                  • jotde3 Re: SAT vs IB. "Cicho." 22.09.14, 12:06
                                                    Paelle ? Mam nadzieje ze chodzilo ci o cos do jedzenia wink
                                                    Tak , nigdy o czyms takim nie slyszalem do jedzenia smile
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. "Cicho." 22.09.14, 12:16
                                                    Powaznie? Wygoogluj sobie.
                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. "Cicho." 22.09.14, 18:15
                                                    jotde3 napisał:

                                                    > wiec na podstawie znanych mi fakto moge jedynie powiedziec ze maksio wiecej prac
                                                    > y wklada w dom.

                                                    Wiecej pracy i wiecej pieniedzy.
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. "Cicho." 22.09.14, 18:51
                                                    big_grin maksio nie gotuje wiec odpada z konkurencj zon. Pieniadze tez pewnie marne skoro mieszkanie wynajete. Cienko to widze,
                                                  • zgagusia Re: SAT vs IB. "Cicho." 22.09.14, 09:47
                                                    jotde3 napisał:

                                                    > Wiec dochodza do tego jeszcze inne "konkurencje" wsrod nich jest istotna umieje
                                                    > tnosc obronienia siebie i rodziny wlasnymi rekami, owszem moze i jest to atawiz
                                                    > m ale poki co JEST. Dlatego twierdze ze jesli wezmiemu 2 panow umiejacych zarob
                                                    > ic na swoja rodzine to zdecydowanie bardziej meski jest ten ktory dodatkowo pot
                                                    > rafi ja obronic .

                                                    a jak to zmierzyc, jak porownac umiejetnosc obrony swojej rodziny? Czyja jest wieksza - pana ktory jakis tam dach nad glowa swojej rodzinie zapewnia i chodzi przypakowac na silowni, rodzina mieszka w kiepskich warunkach, dzieciaki w kiepskiej szkole czy moze jednak pana ktory swoimi rekami tudziez glowa zarabia tyle, ze rodzina mieszka w komfortowym domu na strzezonym osiedlu, dziaciak w prywatnej szkole z monitoringiem do ktorej byle menel nie ma szans wejsc, a w razie czego jeszcze go stac na wynajecie 50 osilkow jako ochroniarzy dla swojej rodziny???
                                                  • jotde3 Re: SAT vs IB. "Cicho." 22.09.14, 10:00
                                                    Ano wlasnie zgagusia, nie ma jak tego zmierzyc min z powodu niekompletnosci tego opisu bo jest jeszcze duzo wiecej niuansow ktore nawet trudno nazwac .prawdziwe pytanie jest takie - jak pomoc chlopcu byc jak najlepszym mezczyzna ? I tu widac 2 glowne obrzary dzialan przy swiadomosci ze na tym rzecz sie nie konczy tylko ze ta reszta jest raczej poza mozliwosciami naszego wplywu. Mamy wiec :
                                                    1) obrzar do zwiekszenia dochodow - edukacja itd
                                                    2) obrzar do zwiekszszenia umiejetnosci obrony - sporty walki

                                                    A i jeszcze jedno wynajecie 50 osilkow jesli nie jest sie szefem kozanostry moze bardzo zle sie skonczyc dla najemcy smile
                                                  • zgagusia Re: SAT vs IB. "Cicho." 22.09.14, 10:12
                                                    jotde3 napisał:

                                                    > 2) obrzar do zwiekszszenia umiejetnosci obrony - sporty walki

                                                    no ale ja sie z tym nie zgadzam - nie uwazam zeby w dzisiejszych czasach znajomosc sportow walki miala jakiekolwiek realne przelozenie na zdolnosc obrony swojej rodziny.
                                                    Dla dzieciaka - ok, jak najbardziej, trenowanie jest elementem wychowawczym, sluzy budowaniu pewnosci siebie, poczucia wlasnej wartosci, umiejetnosci radzenia sobie ze stresem, poznaniu wlasnych granic itd. Ale u doroslych facetow - daj spokoj, to jest smieszne jesli nie wrecz obrzydliwe - 2 gosci w bialych szmatach, ktorzy obmacuja sie na macie i lapia nie wiadomo za co... fuj...
                                                  • jotde3 Re: SAT vs IB. "Cicho." 22.09.14, 10:32
                                                    Zgagusia ale juz nie pisze o obronie rodziny bo to tak nie jest , tu masz racje. Chodzi o umiejetnosc obrony ale nie tylko przez dziecko co przez doroslego rowniez . oczywiscie ze w doroslym wieku nie jest ona juz tak wazna by ja dalej cwiczyc dla czegos wiecej niz przyjemnosc jednak przyznasz ze z dwu kawalerow , powiedzmy braci blizniakow atrakcyjniejszy bylby ten ktury jednak jak element zaczepi na ulicy potrafi pewnym glosem powiedziec s....... Zamiast udawac ze nie slyszy . u doroslych to sie pewnie zdarza zadko ale sie zdarza .
                                                    Pozatym przedstawiony wczesniej przez ciebie przyklad byl skrajny i raczej powinnismy wziasc jako przyklad tego mniej zarabiajacego faceta chociaz takiego ktory ma 2 srednie krajowe a nie jakiegos lumpa z cieknacym dachem .
                                                  • zgagusia Re: SAT vs IB. "Cicho." 22.09.14, 10:43
                                                    jotde3 napisał:
                                                    > . Chodzi o umiejetnosc obrony ale nie tylko przez dziecko co przez doroslego ro
                                                    > wniez . oczywiscie ze w doroslym wieku nie jest ona juz tak wazna by ja dalej c
                                                    > wiczyc dla czegos wiecej niz przyjemnosc jednak przyznasz ze z dwu kawalerow ,
                                                    > powiedzmy braci blizniakow atrakcyjniejszy bylby ten ktury jednak jak element z
                                                    > aczepi na ulicy potrafi pewnym glosem powiedziec s....... Zamiast udawac ze nie
                                                    > slyszy . u doroslych to sie pewnie zdarza zadko ale sie zdarza .

                                                    Hmm... dla mnie - powiedzy ze slabej kobiety, kruchej delikatnej istoty, tulacej jeszcze np. dziecię w ramionach wink - istotne jest tylko czy dzialanie mezczyzny skutecznie zapewni nam bezpieczenstwo. Zauwaz, ze w takiej sytuacji rzucenie przeklenstwem moze byc odebrane wlasnie jako prowokacja i wywolac bojke, w poblizu ktorej kobieta z dzieckiem na pewno bezpiecznie sie nie czuje. Moze wiec czasem lepiej zignorowac zaczepke ktora wyglada na nieszkodliwa?

                                                    > Pozatym przedstawiony wczesniej przez ciebie przyklad byl skrajny i raczej powi
                                                    > nnismy wziasc jako przyklad tego mniej zarabiajacego faceta chociaz takiego kto
                                                    > ry ma 2 srednie krajowe a nie jakiegos lumpa z cieknacym dachem .

                                                    Ale (nie)slusznosc teorii dowodzi sie sprawdzajac czy dziala w przypadkach skrajnych tongue_out
                                                  • jotde3 Re: SAT vs IB. "Cicho." 22.09.14, 10:49
                                                    Oczywiscie zgagusia i nawet jak jest taka sytuacja to ten co zmilczy a wiesz ze umie ich zjesc na przystawke bedzie oceniony przez ciebie jako rozsadny a ten drugi jako tchurz.
                                                    Pozatym teoria nie mowila o scislym powiazania jednego czynnika z wynikiem a o powiazaniu obu w pewnym stopniu . czyli nic nie determinuje calkowicie ale ma swoj wplyw na ocene .
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. "Cicho." 22.09.14, 11:00
                                                    Czyli moj maz to jednak furiat, bo ma za soba bojke w pociagu z pijakiem, ktory sie nieladnie do zony odezwal. Ma tez za soba zatrzymanie wszystkich tramwajow w Jerozolimskich, bo stanal w obronie staruszka bitego przez ziomali z Pragi. Oczywiscie zareagowal tylko on, bo Polacy rzadko reaguja jak sie komus krzywda dzieje. Ziomale zostali aresztowani (a pewnie potem wypuszczeni jak to w Polsce bywa) a moj niemadry malzonek spedzil sporo czasu na torach blokujac ruch tramwajowy w swoim garniturku od Broke Brothers wink Az dziw, ze nozem w brzuch nie oberwal. Moze po prostu byli zaskoczeni, ze bialy kolnierzyk sie do walki rzucil.
                                                    Jak sie nad tym zastanawiam teraz to bylo to bardzo nieodpowiedzialne zachowanie. O tym jak sie maz wydarl na policjanta nie bede juz raczej pisac wink
                                                    Moze on ma w genach walecznosc po ojcu, ktory byl marinsem.
                                                  • jotde3 Re: SAT vs IB. "Cicho." 22.09.14, 11:14
                                                    Czyli rozumiem ze bylas swiadkiem wszystkich zdarzen , alez on sie przed toba popisuje smile ten pijak to sie do ciebie brzydko odezwal czy do zony ale wlasnej ? W pierwszym wypadku to moglo miec sens jesli on wogole stalna nogach a nie i tak juz lezal smile za sie na policjanta wydarl ? No chyba bujki z nim nie zakladal ? Nie kazdy co na pradze miaszka musi miec gruby kark a ci napewno nie mieli .pewnie jak uciekali to im kredki z tornistrow powypadaly
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. "Cicho." 22.09.14, 11:30
                                                    Nie bylam swiadkiem zdarzenia na Jerozolimskich. Wrocil do domu w poszarpanym garniturze i obledem w oczach to sie dowiedzialam. I bylam zla, bo zaryzykowal zyciem. To nie byly dzieci, tylko grupa osilkow praskich. Ale ja wiem, ze ty teraz bedziesz pribowal zdyskredytowac wszystko co napisze, bomtobie sie wydaje, ze trzeba byc mistrzem karate, zeby bronic kogos na ulicy. Otoz trzeba miec po prostu kregoslup moralny i checi. Czlowiek jestbwbtakiej adrenalinie, ze moze wszystko zrobic. I masz racje. My jestesmy z Pragi a karkow nie mamy : P
                                                    Co do policjanta, to wstyd, wiec lepeij nie bede pisac za duzo. Maz byl w samochodzie i uparl sie, ze przejedzie absurdalny zakaz wjazdu z policjantem na srodku w czasien1 listopada. No i przejechal, ale to bylo glupie i nie pochwalam. Wtedy bylam w samochodzie.
                                                  • jotde3 Re: SAT vs IB. "Cicho." 22.09.14, 11:37
                                                    Stary poradzil sobie z grupa osilkow praskich ? To jakis zart ? Jak jest dwu nawet jak kazdy jest slabszy to nie ma szans chyba ze pierwszemu dasz w morde a drugi ucieknie . i ty oczywiscie wiesz ze sobie poradzil z grupa osilkow jak cie tam nie bylo ? Na monitoringu widzialas ?
                                                    To jest jednak ciekawy problem , bronic staruszka i sie narazac czy nie , mysle ze jedynym za jest tu chec przylania komus bo sensu nie ma narazac sie dla obcych osob
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. "Cicho." 22.09.14, 12:08
                                                    Gdyby doszlo do do otwartej walki to,przegralby z kretesem. Ale,bojka byla w tramwaju i na przystanku przy wielu swiadkach. Maz nie pozwolil im uciec z tramwaju i tenze tramwaj zatrzymal stajac na torach. Nie znam szczegolow, ale policja przyjechala w koncu, a tramwaje przez pol godziny nie ruszyly.
                                                    Musisz wziac pod uwage element zaskoczenia u ziomali, ktorzy z pewnikiem byli zdziwieni, ze im ktos przerywa walke wrzeszczac cos lamanym polskim i robiac zdjecia komorka.
                                                    Moj maz nie ma nigdy checi przylania komus, ale zawsze staje w obronie slabszych nie myslac o konsekwencjach. Ty tak nie robisz? To po co ci te wszystkie umiejetnosci skoro "slabiak w garniturze " jest odwazniejszy od ciebie. Ja reaguje podobnienjak maz, ale ja najpierwmwzywam policje a potem wrzeszcze.
                                                    Mniembardziej przeraza fakt, ze wsrod tylu ludzi nikt mu nie pomogl. To jest typowa znieczulica na krzywde ludzka.
                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. "Cicho." 22.09.14, 18:20
                                                    fogito napisała:

                                                    > Czyli moj maz to jednak furiat, bo ma za soba bojke w pociagu z pijakiem, ktory
                                                    > sie nieladnie do zony odezwal. Ma tez za soba zatrzymanie wszystkich tramwajow
                                                    > w Jerozolimskich, bo stanal w obronie staruszka bitego przez ziomali z Pragi.

                                                    No to juz z grubsza wiesz jak Ameryka wyglada i dlatego ziomale z Pragi tu nie przyjezdzaja.

                                                    > Oczywiscie zareagowal tylko on, bo Polacy rzadko reaguja jak sie komus krzywda dzieje.

                                                    Bo przecietny Polak jest ulomny umyslowo w porownaniu z przecietnym Amerykaninem.

                                                    >Ziomale zostali aresztowani (a pewnie potem wypuszczeni jak to w Polsce bywa)

                                                    No i statystyki przestepstw od razu beda lepsze w Polsce niz w USA,gdzie za bojke uliczna sie obowiazkowo siedzi.


                                                  • fogito Re: SAT vs IB. "Cicho." 22.09.14, 18:53
                                                    Ziomale z Pragi nie przyjezdzaja, bo wiz i kasy nie maja.
                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. "Cicho." 22.09.14, 18:00
                                                    jotde3 napisał:

                                                    > raczej powinnismy wziasc jako przyklad tego mniej zarabiajacego faceta chociaz takiego kto
                                                    > ry ma 2 srednie krajowe a nie jakiegos lumpa z cieknacym dachem .

                                                    Bo tym bardzo atrakcyjnym zazwyczaj dach przecieka.
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. "Cicho." 22.09.14, 10:47
                                                    Ale mnie nie chodzi o facetow, ktorzy sa obrzydliwie bogaci, tylko o takich, ktorzy sa w stanie zapewnic komfortowy dom dla rodziny i zabezpieczyc te rodzine w przypadku jakiejs kleski np smierci wlasnej tudziez wojny. Czesto gesto jednak panowie zarabiaja malutko a kobieta po urodzeniu dziecka robi na dwoch etatach - w biurze lub sklepie za marne pieniadze i w domu, sprzatajac i wychowujac dzieci. A maczo siedzi przed tv i palcem nie ruszy, bo to niemeskie. Kobieta staje sie wyrobnikiem w takiej sytuacji a czestontez misio rysio zdradza ja z seksoowna mlodka niepbarczona rodzina.
                                                    Co do obrony fizycznej. W dzisiejszych czasach mozna zginac od noza trzymanego przezmnacpanego nastolatka i nijak sie przyda wtedy sztuka walki. Pamietamy wszyscy policjanta na Woli, ktory tak wlasnie zostal zabity pomimo, ze fizyczniemlepiej wyszkolony.
                                                  • jotde3 Re: SAT vs IB. "Cicho." 22.09.14, 11:05
                                                    No wlasnie fogito, piszesz jak to kobieta robi na 2 etatach ale sie rozpedzilas , dom to nie jest pelny etat , najwyzej cwierc jak sie dobrze zorganizuje ( szczegolnie przy jednym 10 latku bo przy noworodku to wiadomo ze inaczej ) czyli dom wychodzi 2 godziny dziennie z czego zona przejmujac prace w domu meza przejmuje jego 1 godzine . ale przeciez jak kran kapie to raczej maz go naprawi a z autem pojedzie do mechanika ale to raczej drobiazgi. W kazdym razie wyszlo ze masz 2 godziny pracy dziennie w domu jak twoj maz pelny etat i dlatego mowie ze wisisz na nim . caluj ziemie po ktorej stąpa smile
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. "Cicho." 22.09.14, 11:20
                                                    Poki co to maz caluje ziemie, po ktorej ja stapam wink Ja nie bede polemizowac z twoja wizja zwiazku, bo nie jest nasza wizja. Tego sie nie da tak wyliczyc godzinowo, bo wyszlo by, ze ja mam mniej czasu dla siebie niz maz. Juz samo wozenie dzieciaka do szkoly + na treningii zajmuje 3 godziny dziennie samego siedzenia w samochodzie. Nie licze oczekiwania, bo rysuje wtedy. Robienie zakupow i gotowanie to minimum 2 godziny dziennie. Do tego codzienne pranie i ogarnianie domu. O czasie przeznaczonym na lekarzy, serwis samochodu, pomoc synowi w lekcjach itp nawet nie ma co wspominac. No,i jeszcze malowanie, ktore wciskam pomiedzynte nudne obowiazki.
                                                    Jak tak o tym pisze, to wychodzi mi, ze trzeba zatrudnic kierowce do wozenia syna i pania do gotowania. Wtedy moglabym spokojnie malowac i pachniec big_grin
                                                  • jotde3 Re: SAT vs IB. "Cicho." 22.09.14, 11:43
                                                    Fogito ale ja szacowalem 2 godz przy dobrej organizacji ,. Pozatym 3 godziny wozenia ? No tego sie nie spodziewalem . rzecz w tym ze to co ty robisz to kazda moze robic a juz nie kazdy zarobi tyle co twoj maz . tak ze to ty caluj
                                                  • jotde3 Re: SAT vs IB. "Cicho." 22.09.14, 11:53
                                                    Jeszcze slowko co do obrony fizycznej , sa rzeczy nie do unikniecia ale wielu mozna uniknac samym tylko tonem glosu a nie uzyska sie go inaczej jak tylko przez doswiadczenie w walkach.czasem tez dyskusja sie niepotrbnie przedluza i najlepiej ja skrucic z banki .dlatego prosze bardzo , jak ktos nie chce niech nie uczy sunow walki , moi beda lepiej nimi zarzadzac wink
                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. "Cicho." 22.09.14, 18:31
                                                    jotde3 napisał:

                                                    > Jeszcze slowko co do obrony fizycznej ,

                                                    W USA nie ma czegos takiego ze karki chodza po ulicach i bija kogo chca.
                                                    Mial racje ze sie postawil,bo przecietny Polak to tchorz i chowa ogon pod siebie.


                                                  • fogito Re: SAT vs IB. "Cicho." 22.09.14, 19:05
                                                    Ty tez maksio przecietnym Polakiem jestes? wink
                                                  • jotde3 Re: SAT vs IB. "Cicho." 23.09.14, 14:31
                                                    Maksio to nie tak ze u nas chodza karki i wszystkich bija , to raczej tak ze jak masz odpowiedni kark i spokuj w glosie to wszyscy jakos staja sie grzeczniejsi np w kolejce do kasy, w korku i w wielu innych codziennych sutuacjach gdzie moga czasem wystapic konfliktowe sytuacje .
                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. "Cicho." 23.09.14, 18:21
                                                    jotde3 napisał:

                                                    > Maksio to nie tak ze u nas chodza karki i wszystkich bija , to raczej tak ze ja
                                                    > k masz odpowiedni kark i spokuj w glosie to wszyscy jakos staja sie grzeczniej
                                                    > si np w kolejce do kasy, w korku i w wielu innych codziennych sutuacjach gdzie
                                                    > moga czasem wystapic konfliktowe sytuacje .
                                                    -------
                                                    To tez prawda.
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. "Cicho." 22.09.14, 11:53
                                                    Z pewnoscia kazdy kto ma prawojazdy i doswiadczenie moze wozic dziecko. W naszym wypadku woze ja, bo z oczywistych wzgledow, nie bedac amerykanskim prawnikiem, nie zarobie miliona dolcow w miesiac. Ale pomimo tego co uwazasz, fakt nie zarabiania grubej kasy, nie stawia mnie nizej w hierarchii rodzinnej. Ktos musi zajac sie dzieckiem i zawiezc je do szkoly etc. Ale dociera do mnie, ze za duzo tego jezdzenia. Wiec moze trzeba bedzie szukac kierowcy. W koncu spora grupa dzieciakow tak w szkole syna zostaje do niej dowieziona.
                                                    Moze ty chcialbys pocalowac mojego meza. Najwyrazniej bardzo ci na tym zalezy big_grin
                                                  • jotde3 Re: SAT vs IB. "Cicho." 22.09.14, 12:10
                                                    Mi zalezy ? I dlatego radze to tobie ? No to tylko twoja logika to dopuzcza . mamy logike i logike fogitowink
                                                    Dbaj o niego bo ciezko o takiego frajera smile
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. "Cicho." 22.09.14, 12:17
                                                    Bo to jest wlasnie mezczyzna. Ale skad ty mialbys to wiedziec wink
                                                  • jotde3 Re: SAT vs IB. "Cicho." 22.09.14, 12:23
                                                    Musze przyznac ze polaczenie logiki fogito z tym odpowiadaniem bez cytowania staje zbyt upierdliwe .
                                                    Narka smile
                                                  • jotde3 Re: SAT vs IB. "Cicho." 22.09.14, 12:25
                                                    Ale jeszcze jedno . smile smile to nie prawdziwy mezczyzna trzyma pasozyta w domu tylko frajer smile
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. "Cicho." 22.09.14, 12:42
                                                    wink frajer to ten, co zamiast z zona pogadac siedzi na babskim forum i pytluje z innymi kobietami big_grin
                                                    No i jeszcze ten co kobiete do roboty wysyla, coby miec czas na to pytlowanie : D
                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. "Cicho." 22.09.14, 18:09
                                                    fogito napisała:

                                                    > Ale mnie nie chodzi o facetow, ktorzy sa obrzydliwie bogaci, tylko o takich, k
                                                    > torzy sa w stanie zapewnic komfortowy dom dla rodziny i zabezpieczyc te rodzine
                                                    > w przypadku jakiejs kleski np smierci wlasnej tudziez wojny. Czesto gesto jedn
                                                    > ak panowie zarabiaja malutko a kobieta po urodzeniu dziecka robi na dwoch etat
                                                    > ach - w biurze lub sklepie za marne pieniadze i w domu, sprzatajac i wychowujac
                                                    > dzieci. A maczo siedzi przed tv i palcem nie ruszy, bo to niemeskie. Kobieta s
                                                    > taje sie wyrobnikiem w takiej sytuacji a czestontez misio rysio zdradza ja z se
                                                    > ksoowna mlodka niepbarczona rodzina.

                                                    Co ty za patologie cyganska opisujesz?
                                                    Takich rodzin nie ma,chyba ze mamcia na dwoch etatach w dwoch burdelach pracuje.
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. "Cicho." 22.09.14, 19:04
                                                    Patologia? To czesty obrazek z forumowych oopwiesci.
                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. "Cicho." 20.09.14, 17:18
                                                    jotde3 napisał:

                                                    > Macie pania do sprzatania ? To po co tam jestes skoro mezowi wisi ten kawalek s
                                                    > kory miedzy nogami wink

                                                    Pani do sprzatania jest tam rowniez w celach podnoszenia poziomu emocji u jednych oraz w celach opikunczych u drugich.
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. "Cicho." 20.09.14, 18:52
                                                    ??? Pani przychodzi jak nikogo nie ma w domu tongue_out
                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. "Cicho." 20.09.14, 18:59
                                                    fogito napisała:

                                                    > ??? Pani przychodzi jak nikogo nie ma w domu tongue_out

                                                    No...to...zadnego pozytku z niej nie ma.
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. "Cicho." 20.09.14, 19:02
                                                    Poza tym, ze dom czysty to faktycznie nie ma.
                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. "Cicho." 21.09.14, 01:36
                                                    fogito napisała:

                                                    > Poza tym, ze dom czysty to faktycznie nie ma.

                                                    Czyli baba przyjdzie,odsiedzi swoje przed telewizorem jak pralka leci i idzie do domu.
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. "Cicho." 21.09.14, 08:42
                                                    A niech siedzi byle czysto bylo smile Pranie to ja robie sama.
                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. "Cicho." 21.09.14, 18:00
                                                    fogito napisała:

                                                    > A niech siedzi byle czysto bylo smile Pranie to ja robie sama.

                                                    To baba przychodzi,popodziwia jak wszystko ladnie pokladane jest,popilnuje domu i idzie do swojego domu.
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. "Cicho." 21.09.14, 18:55
                                                    Nie no skad. Idzie do nastepnego po kase.
                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. "Cicho." 20.09.14, 17:10
                                                    jotde3 napisał:

                                                    > baby ktore siedza w domu i pozwalaja by maz jeszcze sprzatal to pasozyty.

                                                    No i na zakupy koniecznie musza razem jezdzic itd.
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. "Cicho." 20.09.14, 18:53
                                                    Zakupy to ja wole sama robic, bo szybsza jestem i bardziej zdecydowana.
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. "Cicho." 16.09.14, 14:48
                                                    Bo to charakterystyczny smiech osoby, ktora nie ma nic do powiedzenia i tym śmiechem probuje zminimalizować marniutki poziom swoich wypowiedzi.
                                                    Prawdziwy mężczyzna nie tylko sprząta, ale rownież dziecku pieluchy zmienia. Ale skąd ty to mozesz wiedziec. Nie ta grupa klasyfikacyjna.
                                                  • jotde3 Re: SAT vs IB. "Cicho." 19.09.14, 09:33
                                                    fogito napisała:

                                                    > Bo to charakterystyczny smiech osoby, ktora nie ma nic do powiedzenia i tym śmi
                                                    > echem probuje zminimalizować marniutki poziom swoich wypowiedzi.

                                                    ty mi przypisujesz marniutki poziom wypowiedzi ?
                                                    chyba tak jak wcześnie zarzucałas mi brak kultury

                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,46,154305775,154355999,Re_czytanie_metoda_sylabowa.html
                                                    swoje niedomogi przypisujesz innym ale niestety słoma ci z butów wciąz wystaje
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. "Cicho." 19.09.14, 16:02
                                                    Bo jedno i drugie jest prawda. Zabolalo jak oberwales rykoszetem? Ciekawe, ze ci co najwiecej obrazaja innych na swoim punkcie sa ekstra wrazliwi. Jedynym mezczyzna z kultura na tym forum jest camel.
                                                  • jotde3 Re: SAT vs IB. "Cicho." 20.09.14, 07:36
                                                    fogito napisała:

                                                    > Bo jedno i drugie jest prawda. Zabolalo jak oberwales rykoszetem? Ciekawe, ze
                                                    > ci co najwiecej obrazaja innych na swoim punkcie sa ekstra wrazliwi.

                                                    zabolało ? ty zartujesz ? wykazałem ci jedynie ze to co zarzucasz innym dotyczy najbardziej ciebie .
                                                    do tego czemu rykoszetem ? przeciez to bylo skierowane prost do mnie - pleciesz 3 po 3 .
                                                    jak zwykle zreszta ?

                                                  • fogito Re: SAT vs IB. "Cicho." 20.09.14, 12:44
                                                    Ale zauważ, ze chamskie teksty lecą tylko do chamów, bo oni inaczej nie rozumieja. Tego sie na forum nauczylam.
                                                  • jotde3 Re: SAT vs IB. "Cicho." 20.09.14, 14:02
                                                    Do kogo by nie lecialy to odpowiadanie chamstwem na zart czy ironie a jednoczesne okreslaniem adwersarza mianem chama czyni z ciebie ponownie osobe ktora nie wie co plecie .
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. "Cicho." 20.09.14, 14:56
                                                    Znaczy w twoich ustach to ironia a w moich chamstwo? To sie nazywa hipokryzja smile
                                                  • jotde3 Re: SAT vs IB. "Cicho." 20.09.14, 15:30
                                                    Ja cie nie pytalem czy ananizujesz sie publicznie . i na wypadek jak bys chciala mi o tym opowiedziec - nie interesuje mnie to choc to prawdopodobne skoro pisalas ze siorak to wiszacy kawalek skury to ci sie nawet bym nie dziwil.dlatego to nie ja bylem chamski a ty bylas , nie przeprosilas za to co czyni cie buraczana baba ze wsi .co wiecej ty zazucilas mi po tym swoim chamstwie brak kultury , doprawdy masz tupet , to znaczy miala bys gdybys mogla to ocenic bo u ciebie to raczej brak rozumku egzaltacja swoja osoba . kazdy to moze stwierdzic jaka byla cronologia w zalinkowanym watku.
                                                  • jotde3 Re: SAT vs IB. "Cicho." 20.09.14, 15:40
                                                    Biorac po uwage fakty z zalinkowanego watku jak i zdarzenie wynikle w tym watku a dptyczace przypisywanie mi uzywania skrajnych przypadkow w argumentacji zaraz potym jak sama to zrobilas mozna uznac ze zaszla u ciebie PROJEKCJA ,mechanizm obronny cechujacy narcystyczna osobowosc. Mysle ze wielu by sie za mna co do tej djagnozy zgodzilo.
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. "Cicho." 20.09.14, 15:56
                                                    smile widze, ze bardzo cos cie dreczy....
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. "Cicho." 20.09.14, 15:55
                                                    Jakbys pisal po polsku, to byloby latwiej cie zrozumiec... Postaraj sie troszke.
                                                    Ja mam cie przepraszac? Ty mi wisisz milion przeprosin przez ostatnich kilka lat. Ciesze sie, ze unikasz chamstwa, bo to moze oznaczac, ze w koncu sie czegos nauczyles. Ale na Boga nie rob z siebie swietego.
                                                  • jotde3 Re: SAT vs IB. "Cicho." 21.09.14, 11:24
                                                    Fogito ja ci nie zarzucalem chamstwa bo to pie..., zarzucalem ci brak logiki i podejrzewalem u ciebie zespol maniakalny ,teraz widze ze to poprostu narcystyczna osobowosc.
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. "Cicho." 21.09.14, 17:39
                                                    Ty brak logiki zarzucasz wszystkim, ktorzy mysla inaczej niz ty. Co do bycia narcyzem... Nie przebije tutejszych panow, chocbym nie wiem jak sie starala.
                                                  • jotde3 Re: SAT vs IB. "Cicho." 22.09.14, 08:45
                                                    Brak logiki zarzucam tym co ten brak logiki wykaza np. Jak odpowiadaja wulgaryzmem na zart po czym zazucaja brak kultury adwersazowi. Co do bycia narcyzem to cechuje go wlasnie projekcja ktorej sie jednoczesnie dopuscilas i teraz nalezy sie zastanowic obiektywnie co przewaza i mysle ze jednak ten narcyzm bo przeciez skoro sie dobrze uczylas to glupia byc nie mozesz .naprawde radze ci przeczytac cos na jego temat, podaja tam mozliwe przyczyny ale chyba tylko domniemane, ktore wynikaja zdaje sie z nadmiernej surowosci ocen przez rodzicow
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. "Cicho." 22.09.14, 08:52
                                                    Alez to nie byl wulgaryzm tylko zart adekwatny do twojego sposobu wyslawiania. Ja nie uzywam wulgaryzmow. Gdybym chciala napisala bym zupelnie co innego.
                                                    Uwazaj wiec i nie badz zbyt surowy wobec syna, bo narcyz z niego wyrosnie wink
                                                  • jotde3 Re: SAT vs IB. "Cicho." 22.09.14, 09:05
                                                    To byl zart ? Chyba tylko na twoim poziomie . sadze ze takie pytanie jak to twoje mozna spokojnie uznac za powszechnie uznawane za obrazliwe i wulgarne w eufemistycznej formie ( strasznie zreszta oklepanej ).
                                                    To moze teraz ja sprubuje podobnie i rownie bez polotu - robisz loda publicznie ? I co teraz pewnie nic smiesznego w tym nie ma ?
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. "Cicho." 22.09.14, 10:01
                                                    A tobie robienie sobie dobrze kojarzy sie tylko z jednym? Bo dla mnie to moze byc czytanie w wannie wink
                                                    Jak bede w stosunku do ciebie tak upierdliwa jak ty do mnie to prosze bardzo. To nie jest najgorsze co na tym forum napisales.
                                                  • jotde3 Re: SAT vs IB. "Cicho." 22.09.14, 10:41
                                                    Nie wazne jak mi sie kojarzy , jest kategoria " powszechnie uznane itd"
                                                    Robienie loda publicznie chyba tez ci sie nie kojarzy tylko z jednym ? Bo dla mnie to poprostu sporzadzanie przez odpowiednia pania tego specjalu na promenadzie w jakiejs turystycznej miejscowosci wink
                                                    No to co ja tekiego napisalem najgorszego na forum ? Dawaj cytaty -ale jest jeden warunek, musisz je podac z wczesniejszymi postami w ktorych " wymienialismy poglady " smile
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. "Cicho." 22.09.14, 11:44
                                                    Tez mi sie nie kojarzy, wiec nie wale focha.
                                                    Wybacz. Ja nie bawie sie w cytowanie starych postow. Ale swego czasu musialam je wydrukowac i bylotego sporo.
                                                  • jotde3 Re: SAT vs IB. "Cicho." 22.09.14, 12:02
                                                    No to ja ci przypomne najciezszy chyba kaliber w twojej owczesnej ocenie, chodzilo o moja probe diagnozy twojego stanu psychicznego w oparciu o twoje stare posty w ktorych pisalas o krwawieniu z odbytu ojego syna.sadzilem ze po okresie w ktorym twoja np. Tesciowa mogla ci czynic zarzuty ,czy krzywo patrzec na ciebie postanowilas dla rownowagi widziec w nim jedynie zalety by sie psychicznie ustabilizowac ..
                                                    Jednak musze zwrocic ci uwage ze z tego jak ja to pamietam i co podnosilem wczesniej ja ci sie jedynie odwdzieczalem , a jak raz sie zagalopowalem i uzylem jakiegos grubego slowa choc nie jestem juz pewnien czy to o ciebie chodzilo czy to z kims innym to przeprosilem .
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. "Cicho." 22.09.14, 12:10
                                                    Nie pograzaj sie.
                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. "Cicho." 20.09.14, 17:22
                                                    jotde3 napisał:

                                                    > Ja cie nie pytalem czy ananizujesz sie publicznie .

                                                    o-o-o to sie robi ciekawe!


                                                  • fogito Re: SAT vs IB. "Cicho." 20.09.14, 19:06
                                                    Az strach myslec, co to ananizowanie znaczy surprised
                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. "Cicho." 21.09.14, 01:39
                                                    fogito napisała:

                                                    > Az strach myslec, co to ananizowanie znaczy surprised

                                                    Analizowanie na pewno to nie jest,wiec pewno to drugie.
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. "Cicho." 21.09.14, 08:43
                                                    Pozostawie bez komentarza na wszelki wypadek.
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. "Cicho." 16.09.14, 13:14
                                                    Wyśmiewasz, bo nie rozumiesz. Gdybys byl mężczyzną to byś sie tak glupawo nie podsmiewal.
                                                  • jotde3 Re: SAT vs IB. "Cicho." 16.09.14, 12:51
                                                    Wracajac do tematu watku.
                                                    Maksio powiedzial ze nagrody pieniezne kture udzielal nie spowodowaly zniechecenia corki do tenisa a wrecz przeciwnie , po latach corka polubila gre i po pieniadze nie przychodzi .
                                                    Ja to zagajenie maksia uzupelnie o swoje doswiadczenie z matma , gonilem syna i duzo pracowalismy , nie kochal tego telikatnie mowiac i pewnie nadal woli sie bawic niz pracowac nad testami ale ostatnio przylazl i powiedzial ze matematyka to najfajniejszy przedmiot ( jakos go nie zniechecilem do niego a chyba wrecz przeciwnie , polubil go bo jest w tym dobry ) kase niestety nadal chce smile
                                                  • hankam Re: SAT vs IB. "Cicho." 15.09.14, 15:25
                                                    Dwujęzyczność jest zawsze wartością.
                                                    Głupotą jest stracić język.
                                                  • srubokretka Re: SAT vs IB. "Cicho." 15.09.14, 16:00
                                                    > Głupotą jest stracić język.

                                                    To nie jest takie proste, zeby to nazwac glupota. Ja przeszlam przez uczenie mojego dziecka polskiego. To jest cholernie duzo pracy i wyzeczen. Nie kazdy moze pozwolic sobie na ten luksus, zwlaszcza jak dziecko sie buntuje. A buntuje sie kazde po tym jak w ieku 4 lat idzie do szkoly. Ja mialam szczescie, bo bez wyjezdzania do Polski udaje mi sie utrzymac j pol moich dzieci na dosc wysokim poziomie. Jednak widze po znajomych, ze to nie nie jest latwe, a glupimi nie sa. Kazdy by chcial , zeby ich dzieci mowily perfekcyjnym polskim, ale to jest malo realne, nawet przy corocznych wyjazdach do ojczyzny.
                                                  • hankam Re: SAT vs IB. "Cicho." 15.09.14, 22:08
                                                    No właśnie, jednym się udaje, innym nie, ciekawe dlaczego. Znam dzieci z małżeństw mieszalnych, które świetnie mówią w dwóch lub w trzech jezykach, a znam takie, które mają polskich rodziców i mieszkając za granicą ani be, ani me po polsku.
                                                  • srubokretka Re: SAT vs IB. "Cicho." 15.09.14, 23:23
                                                    >Znam dzieci z małżeń
                                                    > stw mieszalnych, które świetnie mówią w dwóch lub w trzech jezykach

                                                    Moze trzeba by okreslic co to jest swietnie. Dla mnie swietnie jest wtedy, kiedy dziecko mowi, czyta i pisze. Wsrod moich znajomych zadne dziecko tego poziomu nie osiagnelo jeszcze i sie nie zanosi, bo z roku na rok dzieciakom jest coraz trudniej. W szkole i poza nia jest tak duzo obowiazkow, ze naprawde nie dziwie sie wcale. Jestem chyba jedyna matka (wsrod moich znajomych), ktora stara sie nawet matematyke tlumaczyc po polsku, inni nawet nie probuja , bo nie chca dzieciakom mieszac w glowie. Moje i sasiada dzieci mowia miedzy soba po polsku. Dla nich ogromny szacun, bo sa nastolatkami. Co roku jezdza do Polski, szczesciarze smile Innych dzieciaki mowia ze soba po ang. Rodzice walcza, ale jak tu oczekiwac, ze bedzie inaczej, jak dzieciaki po 6-10h poza domem, czyli tego pol. maja ok 2h dziennie.


                                                    > No właśnie, jednym się udaje, innym nie, ciekawe dlaczego

                                                    Jezeli nie ma: czasu, determinacji, checi, sensu, powodu itp to i nie ma 2 jezyka. Tak jak z nauka czegokolwiek. Ja mam czas, jestem zdeterminowana. Powodow kilka: nie wiadomo, czy dzieci nie beda chcialy kiedys do Polski wrocic ; moze jezyk przyda im sie w pracy, w zyciu ; i najwazniejszy: chca rozmawiac z rodzina po polsku. Moja kuzynka powiedziala mi, ze bardzo zaluje, ze nie zna lepiej polskiego. Jest anesteziologiem i bardzo w pracy by jej sie teraz przydal. Widac, ze robi postepy, co roku mowi wyrazniej , ale poprostu teraz ma na to bardzo malo czasu.
                                                    Znam tez ludzi, ktorzy bali sie, ze ich dzieciom bedzie trudniej w am szkole. Jedni uczyli dodatkowo po angielsku, zeby dzieciaki dostaly sie do gifted and talented. Sa rozne priorytety.
                                                    Napewno moja corka by miala latwiej w przedszkolu, ale taka jest cena. Nie zaluje. Ona tez napewno nie.

                                                    aaa i sporo dzieci trafia do psychologow, logopedow, na roznorakie ewaluacje, oceny, testy, a tam zawsze doradza, zeby mowic do dziecka w jednym jezyku (czyli ang.). Wiekszosc na to sie lapie.
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. "Cicho." 15.09.14, 23:34
                                                    No to ja jestem wrecz otoczona dzieciakami dwujezycznymi, ktore mowia, czytaja i pisza w owych jezykach. Ale to jest w Europie, gdzie na porzadku dziennym jest, ze dzieciak uczy sie jezyka rodzicow, szkoly, dziadkow i przemieszczajac siemwykorzystuje te jezyki. Wydaje mi sie, ze w Stanach nie ma tego pozytywnego nastawienia do dwujezycznosci. Ja np uslyszalam od znajomego rodziny, że to nieelegancko rozmawiac z dzieckiempo polsku, bo on nie rozumie, co mowimy. A syn mial wtedy 5 lat i raczej trudno abym sekrety jakies z nim omawiala. Poza tym dwujezycznosc dziecka osiaga sie jedynie poprzez zelazne trzymanie sie zasady OPOL niezalenie od miejscampobytu i otoczenia. Wydaje mi sie takze z obserwacji, ze Meksykanie nie maja zahamowan w kwestii mowienia do wlasnych dzieci w rodzimym jezyku. Polacy w Stanach natomiast wstydza sie swojej polskosci i ich dzieci kiepsko po polsku mowia. O pisaniu i czytaniu to juz nie ma co mowic.
                                                  • srubokretka Re: SAT vs IB. "Cicho." 16.09.14, 03:25
                                                    > No to ja jestem wrecz otoczona dzieciakami dwujezycznymi,

                                                    Wiesz, ja tez. Wlasciwie to multi , nawet wielojezycznosc to juz za malo wink Wlasnie dzis sie okazalo, ze swietnie mowie po czesku. Nawet o tym nie wiedzialam smile A ze swietnie mowie po slowacku, to wiem juz od 7 lat hehe.
                                                    Moja corka twierdzi, ze po rosyjsku tez umie.

                                                    Wiesz, rodzice w anglojezycznych krajach maja troszke inne priorytety. Amerykanin nie musi znac j. polskiego. Natomiast Polak musi znac angielski.

                                                    > Meksykanie nie maja zahamowan w kwestii mowienia do wlasnych dzieci w rodzimym
                                                    > jezyku.

                                                    To jestem Meksykanka wink
                                                    W ich przypadku niestety to koniecznosc, nie wybor. Wiekszosc naprawde mowi kiepsko po angielsku. Podobnie maja Chinczycy. Kurcze nawet ci, ktorzy sie juz tu urodzili maja taki lekki specyficzny accent. Tak sie zastanawiam, jak bedzie z moja corka.

                                                    >Wydaje mi sie, ze w Stanach nie ma tego pozytywnego na
                                                    > stawienia do dwujezycznosci.

                                                    Cos ty, pomysl o Chinczykach, Arabach, Zydach, Rosjanach... maja specjalne dwujezyczne szkoly. Polacy tez maja...przedszkola, ale dobre i to.
                                                    Moi polscy znajomi tez sa bardzo pozytywnie nastowieni. Tylko jest roznica miedzy toba, a nimi. Twojego syna uczy szkola, a oni musza sami. Polskie szkoly sa w wiekszych miastach, ale te kilka h tygodniowo to jest NIC w przpadku jezyka polskiego.
                                                    Ile jest teraz w Polsce dwujezycznych szkol (oprocz studio wyzszych)?

                                                    Jeszcze jedna taka mysl. Wy macie wsparcie calego rzadu w nauce j. obcego. Powiedz jakie my mamy wsparcie w nauce j. pol (nawet hiszpanski nie jest zbyt czesty w podstawowce) ? Pomagaja koscioly. Ambasada tez podobno prowadzi lekcje w weekend. Tylko ostatnio , jak probowalam sie do nich dodzwonic, to odpowiedziala mi sekretarka, ze mam sie umowic przez internet smile Ja, obywatelka polska nie moge uzyskac info bez komunistycznej kolejki. Po tym wiem, ze brak zniesienia wiz , to zasluga polskich politykow.
                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. "Cicho." 16.09.14, 05:50
                                                    srubokretka napisał:

                                                    > Podobnie maja Chinczycy. Kurcze nawet ci, ktorzy sie juz tu
                                                    > urodzili maja taki lekki specyficzny accent. Tak sie zastanawiam, jak bedzie z moja corka.

                                                    Jesli to jest pierwsze dziecko i w domu mowicie po polsku to bedzie miala lekki akcent.
                                                    Drugie dziecko juz nie.
                                                    Zreszta dziewczynki maja wieksze zdolnosci jezykowe,wiec moze nie miec zupelnie akcentu.

                                                    > >Wydaje mi sie, ze w Stanach nie ma tego pozytywnego na
                                                    > > stawienia do dwujezycznosci.
                                                    >
                                                    > Cos ty, pomysl o Chinczykach, Arabach, Zydach, Rosjanach... maja specjalne dwuj
                                                    > ezyczne szkoly. Polacy tez maja...przedszkola, ale dobre i to.

                                                    W NYC niemal wszyscy sa dwojezyczni.

                                                    > Po tym wiem, ze brak zniesienia wiz , to zasluga polskich politykow.

                                                    Co prawda, to prawda.
                                                  • zgagusia Re: SAT vs IB. "Cicho." 16.09.14, 09:06
                                                    > Po tym wiem, ze brak zniesienia wiz , to zasluga polskich politykow.

                                                    Co prawda, to prawda.

                                                    oo, to mnie oswieccie, dlaczego?
                                                  • srubokretka Re: SAT vs IB. "Cicho." 16.09.14, 14:46
                                                    > oo, to mnie oswieccie, dlaczego?

                                                    to moze na jeszcze jednym przykladzie. 2 lata temu nas zalalo, tak jak i kilkadziesiat (kilkaset?) rodzin polskich. Zainteresowanie bylo ze strony polskich ...mediow i to tez posrednio. Nikt z ambasady, czy innych organizacji pol. nam nie pomogl. Tak naprawde to nikt chyba o ta pomoc do nich sie nie zwracal, bo skoro zeby sie umowic, to trzeba maila wyslac...
                                                    Co innego mieli nasi rosyjcy sasiedzi, ktorzy maili nie musieli wysylac... ale nie chce o tym pisac, nie chce sobie przypominac.

                                                    hehe wcale bym sie nie zdziwila, gdyby rzad am nawet nie wiedzial, ze Polacy chca zniesienia wiz. smile
                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. "Cicho." 16.09.14, 20:53
                                                    srubokretka napisał:

                                                    > 2 lata temu nas zalalo, tak jak i kilkad
                                                    > ziesiat (kilkaset?) rodzin polskich. Zainteresowanie bylo ze strony polskich ..
                                                    > .mediow i to tez posrednio. Nikt z ambasady, czy innych organizacji pol. nam ni
                                                    > e pomogl. Tak naprawde to nikt chyba o ta pomoc do nich sie nie zwracal, bo sko
                                                    > ro zeby sie umowic, to trzeba maila wyslac...
                                                    > Co innego mieli nasi rosyjcy sasiedzi, ktorzy maili nie musieli wysylac... ale
                                                    > nie chce o tym pisac, nie chce sobie przypominac.
                                                    -----------
                                                    Rosjanie w USA sa specjalistami w wyciaganiu kasy od amerykanskiego podatnika,moze dlatego ze wiekszosc z nich to zydzi.
                                                  • srubokretka Re: SAT vs IB. "Cicho." 16.09.14, 22:53
                                                    > Rosjanie w USA sa specjalistami w wyciaganiu kasy od amerykanskiego podatnika,m
                                                    > oze dlatego ze wiekszosc z nich to zydzi.

                                                    Mi chodzilo o to co rzad polski robi dla Polakow i rosyjski dl aRosjan.
                                                  • canuck_eh Re: SAT vs IB. "Cicho." 18.09.14, 04:37
                                                    Akurat zalanie i brak pomocy ze strony komunistycznej ambasady to nie ma nic wspolnego z wizami.Jak chcesz sie przeniesc do czasow glebokiej komuny to na bank mozesz przyjechac do Toronto do polskiego konsulatu i postarac sie zalatwic jakas sprawe.
                                                    brak zniesienia wiz nie ma tez nic wspolnego ze staraniami politykow o ich zniesienie.Problem tkwi w ilosci odrzuconych podan jak i ilosci rodakow ktorzy przyjechali so Stanow i postanowili zostac nielegalnie po uplywie max pol roku jaki dostali na lotnisku od celnika.
                                                  • srubokretka Re: SAT vs IB. "Cicho." 18.09.14, 12:02
                                                    >Problem tkwi w ilosci odrzuconych podan jak i ilosci rodakow ktorzy prz

                                                    Odrzuconych podan? Jakie odrzucone podania?

                                                    >jak i ilosci rodakow ktorzy prz
                                                    > yjechali so Stanow i postanowili zostac nielegalnie po uplywie max pol roku

                                                    Tu nikt nie zosta nielegalnie od 10lat. Za bardzo zyjesz przeszloscia. Jezeli wogole Polacy zostaja nielegalnie, to moze to jest 1%, jezeli wogole. Jeszcze ze 20 lat i ostatni nielegalny emigrant polski wyginie.

                                                  • hankam Re: SAT vs IB. "Cicho." 18.09.14, 14:09
                                                    > Tu nikt nie zosta nielegalnie od 10lat. Za bardzo zyjesz przeszloscia. Jezeli
                                                    > wogole Polacy zostaja nielegalnie, to moze to jest 1%, jezeli wogole. Jeszcze z
                                                    > e 20 lat i ostatni nielegalny emigrant polski wyginie.


                                                    Może on sam nie zalegalizował pobytu w Stanach.
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. "Cicho." 18.09.14, 14:51
                                                    Odrzuconych podan o wize do USA skladanych w Polsce. Jak nie masz majątku w Polsce lub dobrej pracy to wizy nie dostaniesz, czyli podanie zostanie odrzucone. A najczęściej o wizy staraja sie w Polsce ludzie bez pracy i wyksztalcenia. Tym zatrudnionym na stale jest latwiej, ale oni nie maja powodu wyjeżdżać.
                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. "Cicho." 18.09.14, 17:03
                                                    srubokretka napisał:

                                                    > Odrzuconych podan? Jakie odrzucone podania?

                                                    W Warszawie jak sie starasz o wize o twoje podanie jest odrzucone,bo jestes np bezrobotny i nie masz pieniedzy by pojechac do USA na wycieczke z zakupami.

                                                    > Tu nikt nie zosta nielegalnie od 10lat. Za bardzo zyjesz przeszloscia. Jezeli
                                                    > wogole Polacy zostaja nielegalnie, to moze to jest 1%, jezeli wogole. Jeszcze z
                                                    > e 20 lat i ostatni nielegalny emigrant polski wyginie.

                                                    Na wsi mieszkasz i nie wiesz co sie w swiecie dzieje.
                                                    W dalszym ciagu przechodza nielegalnie przez kanadyjska i meksykanska granice.
                                                    Znajomy kuzyna ze SI przeszedl przez meksykanska granice,zlapali go i odeslali spowrotem,odsiedzial 3 miesiace i jeszcze raz przeszedl tym razem bez problemow.
                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. "Cicho." 18.09.14, 16:31
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Akurat zalanie i brak pomocy ze strony komunistycznej ambasady to nie ma nic ws
                                                    > polnego z wizami.Jak chcesz sie przeniesc do czasow glebokiej komuny to na bank
                                                    > mozesz przyjechac do Toronto do polskiego konsulatu i postarac sie zalatwic ja
                                                    > kas sprawe.

                                                    Nie ma potrzeby jezdzic do Toronto bo w NYC jest dokladnie to samo.

                                                  • hankam Re: SAT vs IB. "Cicho." 16.09.14, 00:08
                                                    Ok, mówią. Mówią dobrze, bardzo rzadko robią błędy, czasem zabraknie im jakiegoś słowa, mają odrobinę nie taki akcent. Czytają. Nie wiem, jak z pisaniem, podejrzewam, że gorzej. Oba małżeństwa mieszane, jedno polsko-greckie, mieszka w Atenach, drugie z USA, rodzina polsko-argentyńska. Udało się.
                                                    I cała masa rodzin polsko-polskich lub polsko-amerykańskch z USA, gdzie dzieci potrafią powiedzieć kilka słów.
                                                    Nie wiem, czego zabrakło - konsekwencji?
                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. "Cicho." 16.09.14, 01:21
                                                    srubokretka napisał:

                                                    > W szkole i poza nia jest tak duzo obowiazkow, ze naprawde nie dziwie sie wcale.

                                                    Jak tak piszesz,to oni sie przestrasza,ze w szkolach amerykanskich trzeba sie uczyc a nie obijac jak im sie wydaje.
                                                    Oni maja w glowie polski luz w szkolach oraz zero pracy domowej na wakacje.
                                                  • srubokretka Re: SAT vs IB. "Cicho." 16.09.14, 02:35
                                                    > Jak tak piszesz,to oni sie przestrasza,ze w szkolach amerykanskich trzeba sie u
                                                    > czyc a nie obijac jak im sie wydaje.
                                                    > Oni maja w glowie polski luz w szkolach oraz zero pracy domowej na wakacje.

                                                    Luz jest, to jest prawda, ale nie dla tych co chca cos osiagnac ponad srednia krajowa. I nie dla emigrantow. NIestety my mamy n x trudniej, ale to dobrze.
                                                    Tak tez jest i Polsce. Z kazdym pokoleniem, wbrew pozorom, jest trudniej. Mysle, ze moje i moich rodzicow ("czynni" swiadkowie zmiany systemow) pokolenie rozumie to bardziej, bo widzi to na przykladzie.
                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. "Cicho." 15.09.14, 19:13
                                                    fogito napisała:

                                                    > Zazdrscisz znowu, co? Jako model zaczal "pracowac" w wieku 9 lat tongue_out

                                                    To juz jest cos.
                                                    Szkoda ze ja o tym nie pomyslalem.
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. "Cicho." 15.09.14, 23:13
                                                    No widzisz jaki jestes do tylu. Moj syn pomyslal i poprosil o zapisanie do agencji. Nie byl to w najmniejszym stopniu pomysl moj ani meza. I taka jest wlasnie roznica miedzy naszymi dziecmi. Ty musisz myslec za swoje, a ja nie.
                                                    A jaka kasa z tego smile dla dzieciaka oczywiscie, ja nie dotykam.
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. "Cicho." 15.09.14, 10:34
                                                    Pieluchy jak najbardziej uzywal.
                                                    Alez oczywiscie, ze jest to mozliwe kiedy dziecko nie mowiace praez dluzszy czas nagle zaczyna walic wyraznymi wyrazami albo nawet zdaniami. Znam taki przypadek, ale nie zwiazany z niedosluchem. Chlopak do 3 roku zycia nie mowil prawie nic a potem od razu weszly zdania.
                                                    Kazdy przypadek jest inny. Syn nie przeszedl etapu gaworzenia ze wzgledu na niedosluch. Nie przeszedl tez etapu seplenienia ani tzw.m mowy dzieciecej. Podobnie jak nie raczkowal. To sie nazywa skoki rozwojowe.
                                                    To, ze on tak od razu zaczal mowic wyraznie w obu jezykach bylo zaskoczeniem dla wszystkich, zarowno dla nas jak i dla sztabu specjalistwow, ktorzy gomprowadzilim w Stanach. Wszyscy nastawili sie na problemy, a logopedzi wmStanach kazali nam wybrac jeden jezyk, czyli w danym momencie angielski. Ale ja sobie tego nie wyobrazalam i kazde z rodzicow mowilo w jezyku ojczystym do dziecka. I syn nigdy nie mieszal jezykow, choc to sie czesto zdarza u dzieci dwujezycznych. Pisalam juz, ze nauczyciel francuskiego nazywa, go geniuszem jezykowym, bo co powie, to ten maly od razu jest wnstanie powtorzyc bezblednie. Taki ma dar i ja moge jedynie zazdroscic, bo ani maz ani ja tacy zdolni w tej kwestii nie jestesmy.
                                                  • zgagusia Re: SAT vs IB. "Cicho." 15.09.14, 10:38
                                                    fogito napisała:

                                                    > Alez oczywiscie, ze jest to mozliwe kiedy dziecko nie mowiace praez dluzszy cz
                                                    > as nagle zaczyna walic wyraznymi wyrazami albo nawet zdaniami.

                                                    tylko ze my piszemy o czym innym - o niedokladnej wymowie na poczatku. To po prostu fizjologiczne jest smile
                                                    Ale internet wszystko zniesie wink
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. "Cicho." 15.09.14, 10:46
                                                    Widocznie nie do konca. Wierzyc nie musisz, bo co mi po twojej wiarze lub jej braku.
                                                  • zgagusia Re: SAT vs IB. "Cicho." 15.09.14, 10:41
                                                    Syn nie przeszedl etapu gaworzenia ze wzgledu na niedosluch.

                                                    Jest CALKOWITA NIEPRAWDA ze dzieci niedoslyszace/nieslyszace nie gaworza. Gaworza jak najbardziej, i dopoki nie bylo metod diagnostycznych tak jak teraz wady sluchu zazwyczaj byly zauwazane i diagnozowane bardzo pozno, niestety sad
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. "Cicho." 15.09.14, 10:50
                                                    Syn przeszedl etap gluzenia a nie gaworzenia. Cco jak stwierdzila logopeda bylo charakterystyczne dla dziecka z niedosluchem.
                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. 12.09.14, 21:03
                                                    jotde3 napisał:

                                                    > Nie slyszales dlatego ze fogito nie ma czasu wystartowac smile musi zupe gotowac wink

                                                    Jest szansa na to ze po obiedzie w turnieju zastartuje?
                                                  • jotde3 Re: SAT vs IB. 12.09.14, 16:34
                                                    Maksio im dluzej nie odpowiadasz tym bardziej jestem ciekawy na czym jest teraz twoj syn ?
                                                    Na kosmetologi ?wink
                                                  • maksimum Re: SAT vs IB. 14.09.14, 01:59
                                                    jotde3 napisał:

                                                    > Maksio im dluzej nie odpowiadasz tym bardziej jestem ciekawy na czym jest teraz
                                                    > twoj syn ?
                                                    > Na kosmetologi ?wink

                                                    Czytasz mi w myslach!!
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. 12.09.14, 17:14
                                                    Kobiety graja dla rozrywki, a faceci to wszystko dla kasy robia.
                                                  • jotde3 Re: SAT vs IB. 13.09.14, 07:17
                                                    Kobiety graja dla rozrywki ? Tylko te co immza to nie placa .
                                                  • fogito Re: SAT vs IB. 13.09.14, 08:25
                                                    Really?
                                                  • maksimum Perfect mind in a perfect body. 12.09.14, 15:51
                                                    fogito napisała:

                                                    > W inteligencji i kulturze smile Swietnie jest to na forum widoczne. Twoja corka t
                                                    > ez lepiej wyladuje niz twoj syn. Tak mi cos z kart wychodzi.
                                                    -----------
                                                    Bo ona to jest perfect mind in a perfect body.
                                                  • hankam Re: Perfect mind in a perfect body. 12.09.14, 16:18
                                                    Ani mind, ani body nie jest perfect w przypadku Moniki, ale rozumiem, żeś zaślepiony tatuś.
                                                    Uroda przeciętna, inteligencja powyżej, ale gdzie tu perfect?
                                                  • jotde3 Re: Perfect mind in a perfect body. 12.09.14, 16:29
                                                    Nie wiem co wy tam po angielsku belkoczecie ale przystojny to jest syn maksia a corka to tak raczej po nim smile
                                                    Co do szachow to faktycznie nieprzecietny z tym ze ustalic mozna ze nieprzecietny w tym ze ma nieprzecietnie wpatrzona w niego mame zachwycajaca sie kazdym pierdnieciem smile
                                                  • fogito Re: Perfect mind in a perfect body. 12.09.14, 18:35
                                                    Pierdnieciami to sie panowie ekscytują, kobiet to nie interesuje.
                                                  • maksimum Re: Perfect mind in a perfect body. 12.09.14, 21:01
                                                    jotde3 napisał:

                                                    > Nie wiem co wy tam po angielsku belkoczecie ale przystojny to jest syn maksia a
                                                    > corka to tak raczej po nim smile

                                                    Syn jest niemal identycznie taki jak ja kiedys bylem,a corka jeszcze ladniejsza tylko ze ona nie przywiazuje wagi do stroju i wygladu.

                                                  • hankam Re: Perfect mind in a perfect body. 12.09.14, 21:58
                                                    Córka jest kubek w kubek jak mamuśka.
                                                  • fogito Re: Perfect mind in a perfect body. 12.09.14, 22:21
                                                    Ale kartoflany nos ma zdecydowanie po ojcu. Wiec moze chociaz operacja nosa...
                                                  • jotde3 Re: Perfect mind in a perfect body. 13.09.14, 07:07
                                                    Dajcie najswiesze foty o se oblukam bo na tej starej to mi sie wydawala do maksia podobna kubek w kubek , widzialem ten kartoflany nosek smile
                                                    Ale moim zdaniem jak sylwetka oki i nie gruba to z latoscia mozna zrobic nosek ,podpompowac ustka imto w zasadzie zalatwia sprawe wygladu dziuni smile
                                                  • hankam Re: Perfect mind in a perfect body. 13.09.14, 08:11
                                                    Uczciwie, nie pisałam o poprawianiu urody córki maksia.
                                                    Chodziło mi o to jego "poczekaj pół roku".
                                                    W pół roku miałaby się jakoś szczególnie zmienić? Chyba robiąc operację plastyczną. smile
                                                    A co do Moniki - dziewczyna, jak dziewczyna.
                                                    Ani szczególnie ładna (choć o gustach się nie dyskutuje), ani brzydka.
                                                    Dobra figura, jak u wielu nastolatek,
                                                  • maksimum Re: Perfect mind in a perfect body. 13.09.14, 15:47
                                                    jotde3 napisał:

                                                    > Dajcie najswiesze foty o se oblukam

                                                    No wlasnie wrzuccie swoje foty,to zobaczymy kto ile ma nadwagi po hamburgerach w Polsce,a komu wlasy cala twarz zaslaniaja i sa jedynym walorem pieknosci.
                                                  • fogito Re: Perfect mind in a perfect body. 13.09.14, 16:03
                                                    To ty tu jestes forumowym ehibicjonista.
                                                  • maksimum Re: Perfect mind in a perfect body. 12.09.14, 21:08
                                                    hankam napisała:

                                                    > Ani mind, ani body nie jest perfect w przypadku Moniki, ale rozumiem, żeś zaślepiony tatuś.
                                                    > Uroda przeciętna, inteligencja powyżej, ale gdzie tu perfect?
                                                    ---------
                                                    Poczekasz z pol roku i na oczy przejrzysz.
                                                  • hankam Re: Perfect mind in a perfect body. 12.09.14, 21:56
                                                    Chcesz powiedzieć, że zrobisz jej operacje plastyczną na osiemnastkę?
                                        • fogito Re: Oxford-Cambridge vs Harvard,Columbia. 11.09.14, 06:47
                                          Tansze nie oznacza lepsze. A ziomale nawet do liceum nie dociagaja, wiec SAT'u na oczy nie widdza.
                                          • maksimum IB vs polska matura vs SAT. 13.09.14, 23:13
                                            "Musiałam się sporo uczyć, bo zdawałam maturę międzynarodową, dużo trudniejszą od polskiej."

                                            Cały tekst:
                                            lodz.gazeta.pl/lodz/1,35153,15825624,Studia_w_Cambridge__praca_w_Australii__A_gotuje_w.html#ixzz3DESRkVks
                                            A w USA nikt normalny nie uczy sie IB bo jest duuzo latwiejsze od SAT.
                                            W USA IB ucza sie tylko ci,ktorzychca studiowac poza USA,choc najlepsze uczelnie na swiecie sa w USA.
                                            • hankam Re: IB vs polska matura vs SAT. 14.09.14, 00:16
                                              Niestety, nie masz racji. SAT i IB są w ogóle nieporównywalne, to są kompletnie inne rzeczy, ale trudniej jest mieć dobre wyniki z IB, to jest ogrom pracy.
                                              Ale ty o tym nie wiesz, bo o IB nie masz zielonego pojęcia.
                                              • maksimum Jak latwo dostac sie na Cambridge. 14.09.14, 02:27
                                                lodz.gazeta.pl/lodz/1,35153,15825624,Studia_w_Cambridge__praca_w_Australii__A_gotuje_w.html#TRNajCzytSST
                                                A jak trudno znalezc prace kucharki po Cambridge.
                                                • maksimum IB vs polska matura vs SAT. 14.09.14, 04:01
                                                  www.xaverian.org/page.cfm?p=380
                                                  Do prywatnego liceum Xaverian zdal syn oraz jego kolega.
                                                  Syn z Xaverian zrezygnowal bo dostal sie do lepszego liceum publicznego a jego kolega tam pozostal na IB programie.
                                                  Po liceum syn zostal przyjety na NYU,ktory jest jedna z najlepszych uczelni na swiecie a jego kolega dostal sie na Brooklyn College,ktora jest przecietna amerykanska uczelnia.
                                                  • hankam Re: IB vs polska matura vs SAT. 14.09.14, 19:11
                                                    Może Xaverian jest kiepską szkołą.
                                                    Może facet się nie uczył.
                                                    W każdym razie program IB przygotowuje do IB.
                                                    Nie przygotowuje do SAT, tak jak amerykańskie liceum.
                                                    IB przygotowuje do przyszłej pracy naukowej, jest znakomitym wstępem do studiów, w przeciwieństwie do program?, gdzie najważniejsze jest tłuczenie testów.
                                                  • maksimum Jak ziemia wyglada z wys 416 km? 14.09.14, 20:35
                                                    eol.jsc.nasa.gov/hdev/
                                                    Na zachodnim wybrzezu widze duze zachmurzenie.
                                                  • maksimum Re: IB vs polska matura vs SAT. 14.09.14, 21:02
                                                    Xaverian jest najlepsza szkola prywatna na Brooklynie.
                                                    Tak moj syn jak jego kumpel dostali sie tam ze stypendium.Syn zrezygnowal na rzecz Brooklyn Tech. ktora jest najlepsza szkola publiczna na Brooklynie.

                                                    Obie szkoly tak samo przygotowywuja do SAT.

                                                    Faktem jest ze IB jest duzo lepsza niz polska matura ale duzo gorsza niz amerykanskie dobre liceum.

                                                  • maksimum Re: IB vs polska matura vs SAT. 14.09.14, 21:02
                                                    Tu sa szkoly publiczne na Brooklynie:

                                                    www.greatschools.org/new-york/brooklyn/schools/?gradeLevels=h

                                                    A tu sa prywatne:

                                                    www.greatschools.org/new-york/brooklyn/schools/?gradeLevels=h&st=private
                                                    gdzies na 9 miejscu jest Xaverian,ktory ma IB program.
                                                  • srubokretka Re: IB vs polska matura vs SAT. 15.09.14, 00:59
                                                    Po czym doszles, ze jest na 9 miejscu? Szkoly prywatne przeciez nie maja raings. Testy maja tez swoje.
                                                    Publiczne, to pol biedy, bo sprawdzam sobie wyniki testow i slucham co ludzie mowia, ale prywatne nie wiem jak ludzie oceniaja. Opinie ludzi tez zazwyczaj sa b malo miarodajne. Czlowiek , ktory wybulil dobrowolnie ladnych pare tys. nie bedzie przeciez narzekac.
                                                  • maksimum Ranking szkol. 15.09.14, 18:31
                                                    srubokretka napisał:

                                                    > Po czym doszles, ze jest na 9 miejscu? Szkoly prywatne przeciez nie maja raings
                                                    > . Testy maja tez swoje.

                                                    9 to nie jest miejsce rankingowe,tylko 9 od gory w zestawieniu.

                                                    Szkoly prywatne tez maja rankingi,wg SAT.

                                                    www.businessinsider.com/high-schools-with-highest-sat-scores-2014-1
                                                  • fogito Re: IB vs polska matura vs SAT. 14.09.14, 22:18
                                                    maksimum
                                                    >
                                                    > Faktem jest ze IB jest duzo lepsza niz polska matura ale duzo gorsza niz ameryk
                                                    > anskie dobre liceum.

                                                    Alez bzdury piszesz.
                                                  • maksimum Re: IB vs polska matura vs SAT. 15.09.14, 00:27
                                                    fogito napisała:

                                                    > maksimum
                                                    > >
                                                    > > Faktem jest ze IB jest duzo lepsza niz polska matura ale duzo gorsza niz
                                                    > amerykanskie dobre liceum.
                                                    >
                                                    > Alez bzdury piszesz.

                                                    Nie wiem dlaczego prawda cie tak boli.Pewno przez nieznajomosc faktow.
                                                    Syn dostal stypendium od prywatnej szkoly z IB i zrezygnowal na rzecz bardzo dobrej szkoly publicznej.
                                                  • fogito Re: IB vs polska matura vs SAT. 15.09.14, 06:47
                                                    Mnie nic nie boli.
                                                    kazałeś mu to zrezygnowal. A teraz pewnie nie zaliczył na pielęgniarstwie i go wywalili, a tobie wstyd sie przyznac.
                                                  • maksimum Re: IB vs polska matura vs SAT. 15.09.14, 18:45
                                                    fogito napisała:

                                                    > Mnie nic nie boli.
                                                    > kazałeś mu to zrezygnowal. A teraz pewnie nie zaliczył na pielęgniarstwie i go
                                                    > wywalili, a tobie wstyd sie przyznac.
                                                    -----------
                                                    Oj boli cie boli,ze syn nie bedzie gral w pilke w USA bo jest za slaby.
                                                  • fogito Re: IB vs polska matura vs SAT. 15.09.14, 22:47
                                                    smile to sie nazywa upor maniaka. Miejmy nadzieje, ze zostanie w Europie. Jak juz to celujemy w Hiszpanie, Niemcy, albo UK. Amerykanie sa ciency w pilke nozna, bo oni wola football amerykanski czyli nawalanki.
                                                  • maksimum Re: IB vs polska matura vs SAT. 15.09.14, 23:37
                                                    fogito napisała:

                                                    > smile to sie nazywa upor maniaka. Miejmy nadzieje, ze zostanie w Europie. Jak ju
                                                    > z to celujemy w Hiszpanie, Niemcy, albo UK. Amerykanie sa ciency w pilke nozna,
                                                    > bo oni wola football amerykanski czyli nawalanki.

                                                    To twoj syn gra w pilke czy w szachy?
                                                  • fogito Re: IB vs polska matura vs SAT. 15.09.14, 23:42
                                                    Wez zimny prysznic maksiu albo porcje pastylek.
                                                    Jedna gra nie wyklucza drugiej, czyz nie?
                                                  • hankam Re: IB vs polska matura vs SAT. 15.09.14, 07:31
                                                    Nic jej nie boli, IB nie ma nic wspólnego z SAT, to jest inny program, a nie test.
                                                    Nie wypowiadam się o skali trudności, ale zapoznawałam się z testami SAT i nie były jakieś specjalnie trudne dla kogoś, kto bardzo dobrze zna język (a testy z przedmiotowe moje córka mając lat czternaście oceniła jako łatwe). IB to nie jest jednorazowy egzamin traktowany na zasadzie wyścigu, tylko program, w którym uczeń jest oceniany przez dwa lata zakończony egzaminem. Przedmioty rozszerzone są na bardzo wysokim poziomie i są nauczane (te doświadczalne) w laboratoriach uniwersyteckich. To są studia.
                                                    Nie widzę też specjalnego powodu, dla którego Amerykanie mieliby robić ten rodzaj matury, o ile nie zamierzają studiować w Europie.
                                                    To, że twój syn z czegoś zrezygnował nie ma zadnego znaczenia. I tak nie studiuje na Harvardzie ani na Columbii, tylko pielęgniarstwo na średnim uniwersytecie.

                                                    Natomiast matura IB jest pod pewnymi względami lepsza od polskiej. Nie pod względem sumy wiedzy, jaką się po tej maturze ma, bo to jest w dużym stopniu sprawa indywidualna, tylko pod względem sposobu nauki, który stawia nie na wkucie materiału, tylko na dociekliwość, krytyczne spojrzenie i studiowanie, a nie opanowywanie materiału.
                                                    Po rozważeniu za i przeciw (dostała się do obu szkół) moja córka wybrała jednak polską maturę. Z bardzo wielu względów - będzie miała więcej i większy wybór przedmiotów - w IB liczba przedmiotów, które można wybrać jest dość ograniczona, np. w jej szkole nie byłoby do wyboru informatyki, na której jej zależało.
                                                    Biologia albo chemia, a jeśli i biologia, i chemia, to zamiast niemieckiego itd.
                                                    Ale to za subtelne dylematy dla maksimuma, który nawet nie potrafi się odnieść wprost do postu.
                                                  • maksimum Ranking szkol w USA. 15.09.14, 18:41
                                                    www.businessinsider.com/high-schools-with-highest-sat-scores-2014-1
                                                    #3 Dalton School w NYC- oplata roczna 41 tys doll
                                                    #4 Stuyvesat HS NYC-publiczna-egzamin wstepny
                                                    #5 Regis HS NYC -katolicka-egzamin wstepny
                                                    #10 Packer Collegiate Institute-Brooklyn-prywatna-38 tys doll rocznie.

                                                    www.packer.edu/page.cfm?p=2009
                                                    www.dalton.org/podium/default.aspx?t=153746
                                                    Sa najlepsze licea na swiecie w NYC i na Brooklynie ale kosztuja tyle samo co dobre uczelnie.
                                                  • srubokretka Re: Ranking szkol w USA. 15.09.14, 21:45
                                                    Duzo dobrego slyszamam o MA, a wcale nie przoduja.
                                                    Dzieki za linki.
                                                  • maksimum Re: Ranking szkol w USA. 16.09.14, 01:48
                                                    srubokretka napisał:

                                                    > Duzo dobrego slyszamam o MA, a wcale nie przoduja.
                                                    > Dzieki za linki.

                                                    Jakie MA?
                                                  • maksimum Najlepsze boarding szkoly w USA. 16.09.14, 01:50
                                                    www.boardingschoolreview.com/highest_sat_scores.php
                                                    To sa prywatne z internatem i tez kosztuja w granicach 40 tys doll rocznie.
                                                    Sporo jest ze srednim SAT powyzej 2.000 a to juz cos.
                                                  • srubokretka Re: Najlepsze boarding szkoly w USA. 16.09.14, 02:21
                                                    MA (Massachusetts)

                                                    > Sporo jest ze srednim SAT powyzej 2.000 a to juz cos.

                                                    Jestem pod wrazeniem. Cen tez smile Na placenie za studia sie nastawiam, nie wczesniej wink
                                                  • maksimum Re: Najlepsze boarding szkoly w USA. 16.09.14, 05:37
                                                    srubokretka napisał:

                                                    > Jestem pod wrazeniem. Cen tez smile Na placenie za studia sie nastawiam, nie wczesniej wink

                                                    Mam dla ciebie dobra wiadomosc,bo ty chyba mieszkasz,gdzie ja kiedys mieszkalem.
                                                    W tych okolicach sa dobre szkoly a na studiach CUNY(Hunter College) tez sa specjalne programy dla uzdolnionych,tylko trzeba miec dobry SAT i srednia.
                                                    SAT w okolicy 2.000 oraz srednia powyzej 90 daje wejscie na te specjalne programy i na dodatek za darmo.
                                                  • srubokretka Re: Najlepsze boarding szkoly w USA. 16.09.14, 15:43
                                                    > Mam dla ciebie dobra wiadomosc,bo ty chyba mieszkasz,gdzie ja kiedys mieszkalem

                                                    Juz nie. Mieszkam za tym najdrozszym mostem w ny. Na tzw wsi wink Do czasu kiedy dzieci pojda na studia napewno sie przemieszcze wink

                                                    > W tych okolicach sa dobre szkoly

                                                    Na podstawowki nie narzekam. Middle sa podobno tragiczne. Z tego co slysze, to wiekszosc ludzi adresy zalatwia. A moze jest jakis inny sposob? Wiem , ze do niektorych sa egzaminy (Mark Twain. Dla mnie za daleko, a I egzaminy robia wrazenie). Zalezy mi tez na szole, ktora bedzie rozwijala artystycznie (plastycznie). Do takiej nie przeszkadzalyby midojazdy. Masz jakies sugestie?
                                                  • maksimum Najlepsze gimnazja na Brooklynie. 16.09.14, 19:48
                                                    srubokretka napisał:

                                                    > Na podstawowki nie narzekam. Middle sa podobno tragiczne.

                                                    Niestety tak,ale SI Tech jest bardzo dobry.

                                                    www.greatschools.org/new-york/staten-island/
                                                    > Z tego co slysze, to
                                                    > wiekszosc ludzi adresy zalatwia. A moze jest jakis inny sposob? Wiem , ze do ni
                                                    > ektorych sa egzaminy (Mark Twain. Dla mnie za daleko, a I egzaminy robia wrazen
                                                    > ie). Zalezy mi tez na szole, ktora bedzie rozwijala artystycznie (plastycznie).
                                                    > Do takiej nie przeszkadzalyby midojazdy. Masz jakies sugestie?

                                                    Mark Twain pod wgledem naukowym sporo stracil ale artystycznie w dalszym ciagu jest dobry.

                                                    Na Brooklynie najlepsza jest IS-187 a obok mnie sa IS-239 Mark Twain i IS-98 Bay Academy.

                                                    www.greatschools.org/new-york/brooklyn/schools/?gradeLevels=m
                                                    Roznica jest taka,ze w IS-187 jest zatrzesienie Chinczykow ,w Marka Twain jest sporo kolorowych a w Bay Academy przewazaja Rosjanie. Kazda z tych szkol jest dobra i do kazdej jest selekcja. Do Mark Twain i Bay Academy zdajesz jeden egzamin.
                                                    Do Mark Twain nie ma rejonizacji ale dojazd masz fatalny.

                                                    Moi kuzyni ktorzy mieszkaja na SI poslali dzieci do publicznego gimnazjum z dobrym programem dla zdolnych.Oni mieszkaja na E Broadway a tam prawie kazdy ma basen na backyardzie.

                                                    insideschools.org/component/schools/school/889
                                                    is239.schoolwires.com/site/default.aspx?PageID=1
                                                  • tinywee Re: IB vs polska matura vs SAT. 16.09.14, 02:59
                                                    Ja z kolei sie ciesze, ze wlasny delikwent wybral IB. Nie wyobrazam sobie odniesienia nawet porownywalnych korzysci przy polskiej maturze, dla scislowca przynajmniej. No moze jedna - nie napracuje sie tak przez te dwa lata smile
                                                  • tinywee Re: IB vs polska matura vs SAT. 16.09.14, 03:01
                                                    To do postu hankam bylo, witaj drzewko smile
                                                  • maksimum Re: IB vs polska matura vs SAT. 16.09.14, 05:41
                                                    tinywee napisała:

                                                    > Ja z kolei sie ciesze, ze wlasny delikwent wybral IB. Nie wyobrazam sobie odnie
                                                    > sienia nawet porownywalnych korzysci przy polskiej maturze, dla scislowca przyn
                                                    > ajmniej. No moze jedna - nie napracuje sie tak przez te dwa lata smile
                                                    ---------
                                                    W Polsce to jest jedyna szansa na sukces.
                                                    Namow go przy okazji na napisanie SAT,tylko nie w maturalnej ale w przedostatniej klasie.

                                                    Probne SAT sa na internecie.Ksiazki tez mozna wszedzie dostac.
                                                    Wymaga to troche nauki ale satysfakcja jest niesamowita.
                                                  • canuck_eh Re: IB vs polska matura vs SAT. 16.09.14, 06:18
                                                    No i patrzcie - ponad 1000 wpisow a zaczelo sie od kieszonkowego i zjechalo ZNOWU na genialne dzieci maksia, namowy zeby zdac nikomu nie potrzebny SAT tylko po to by udowodnic cos maksiowi.Oczywiscie nie obylo sie bez NYU jest najlepsza uczlnia itp itd.Zauwazylam ze maksiu wyszukuje rankingi uczelni calosciowo, a jakos malo kto szuka rankingu danej uczelni nie pod kontem programu ktory go interesuje.Bo co mi z tego ze dana uczelnia jest super duper np z fizyki jak moje dziecko jest zainteresowane medycyna.Akurat dana uczelnia moze byc kiepsa w te klocki.Ale nie przekonasz maksia.W sumie to te jego wpisy sa zabawne i mozna je traktowac jako rozrywke, a co.
                                                  • fogito Re: IB vs polska matura vs SAT. 16.09.14, 06:48
                                                    No bo to jest rozrywka sniadaniowa wink
                                                  • zgagusia Re: IB vs polska matura vs SAT. 16.09.14, 08:15
                                                    tinywee napisała:

                                                    > Ja z kolei sie ciesze, ze wlasny delikwent wybral IB. Nie wyobrazam sobie odnie
                                                    > sienia nawet porownywalnych korzysci przy polskiej maturze, dla scislowca przyn
                                                    > ajmniej. No moze jedna - nie napracuje sie tak przez te dwa lata smile

                                                    no popatrz - a moj wlasnie zrezygnowal z IB, tez scislowiec. Wiedzial z czego rezygnuje, bo mial w szkole wczesniej MYP - i wlasnie program mu sie nie podobal, czy przynajmniej jego wykonanie w szkole do ktorej chodzil. Moj mlodszy tez jest jeszcze w tej szkole z MYP co kiedys jego brat; i tez chyba bedziemy zmieniac szkole, bo on tez mowi ze nie chce wchodzic dalej w ten system.
                                                  • tinywee Re: IB vs polska matura vs SAT. 16.09.14, 09:32
                                                    Az tak to zabrzmmialo? Coz, takie mam przekonanie, jako rodzic po obu maturach - jezeli delikwent ma poczucie, ze formula ib jest dla niego, to wyniesie wiecej. Tyle.

                                                    A moglabys napisac, co Twoim synom sie nie podobalo?
                                                  • zgagusia Re: IB vs polska matura vs SAT. 16.09.14, 10:09
                                                    tinywee napisała:

                                                    > Az tak to zabrzmmialo? Coz, takie mam przekonanie, jako rodzic po obu maturach
                                                    > - jezeli delikwent ma poczucie, ze formula ib jest dla niego, to wyniesie wiece
                                                    > j. Tyle.

                                                    ja tego nie kwestionuje, to na pewno jest sprawa indywidualna

                                                    > A moglabys napisac, co Twoim synom sie nie podobalo?

                                                    moj syn scisly jest, a w szkole z IB mialby kiepskich nauczycieli od ulubionych przedmiotow
                                                    W MYP bylo duzo projektow (i chyba w IB jest podobnie) - tylko ze za ta szumna nazwa kryl sie plakat lub prezentacja w power poincie; zeby dostac wysoki poziom taka praca musiala tez miec wysokie walory estetyczne. Prowadzilo to do tego ze moj naprawde zdolny w przedmiotach scislych syn byl nizej oceniany od dzieci uzdolninych artystycznie, ktore robily sliczne wizualnie plakaty badz prezentacje z wlasnym podkladem muzycznym smile Niby kazdy taki projekt jest oceniany w ilus tam kryteriach, ale wiedza wymagana w MYP nawet na najwyzszy poziom nie jest trudna; zreszta ile merytorycznej tresci mozna zawrzec na takim plakacie? No wiec to takie frustrujace troche bylo - w ostatecznym rozrachunku syn nawet z tych scislych miewal gorsze oceny od dzieciakow 'artystycznych'. Ale zaznaczam - moze to dotyczy tylko 'naszej' szkoly.
                                                  • zgagusia Re: IB vs polska matura vs SAT. 16.09.14, 10:38
                                                    > A moglabys napisac, co Twoim synom sie nie podobalo?
                                                    jeszcze cos mi sie przypomnialo - na przyklad trzeba bylo zrobic most. Technika zupelnie dowolna - mogl byc z plasteliny, zapalek, papieru, czego tam jeszcze.... I tu znow - okazalo sie ze najwyzej zostaly ocenione projekty dzieci 'artystycznych' a nie tych zapowaidajacych sie na inzynierow... No i te projekty generalnie bardzo czasochlonne byly - a tu wlasciwie wszystko bylo do zrobienia w domu. No wiec naprawde malo czasu zostawalo na wlasny rozwoj w danej dziedzinie, jak trzeba bylo malowac ozdobki na moscie nie majac przy tym do tego talentu...
                                                    Ale moj syn trafil na sam poczatek MYP, szkola dopiero 'raczkowala' w tym programie, tyle co dostala akredytacje. Moze teraz jest inaczej, moze troche lepiej? Ale mojemu mlodszemu tez sie nie podoba, choc on dopiero liznal MYP; mamy pare m-cy na decyzje czy zostawic go w tej szkole, czy jednak zmienic placowke i isc zwyklym polskim trybem.
                                                  • tinywee Re: IB vs polska matura vs SAT. 16.09.14, 11:49
                                                    Dzieki. To ciekawe co piszesz, ze poziom wiedzy w myp nie jest wysoki. myslalam, widac nie mialam racji, ze myp przygotowuje do rygoru akademickiego ib, ktory jest wysoki. Widac niekoniecznie.

                                                    W ib sa raczej samodzielne prace badawcze, nie projekty, projekt zajmuje 10h z 240h przedmiotow na hl (jak czytam w subject briefs). Np dwie prace z matmy, z okreslonymi wymogami (based on mathematical investigation and modelling), nawet z przedmiotow na sl tez pamietam prace/eseje na wybrany temat w oparciu o wybrana literature przedmiotu. Nie mowiac o wszystkich rozlicznych labach czy extended essay czy pracy z tok.

                                                    Bym dodala, ze ib dziala, czyli daje wiedze, umiejetnosci i dobry wynik z matury, jesli zloza sie okolicznosci w postaci dobrych nauczycieli i uczniow, ktorzy do ib 'pasuja', i nie mowie tu o zdolnosciach, tylko o pewnym usposobieniu. Np niesystematyczni i niezmotywowani beda cierpiec raczej...
                                                  • zgagusia Re: IB vs polska matura vs SAT. 16.09.14, 12:07
                                                    tinywee napisała:

                                                    > Dzieki. To ciekawe co piszesz, ze poziom wiedzy w myp nie jest wysoki.

                                                    to jeszcze zalezy jak zdefiniowac 'wysoki' wink Absolutnie nie trzeba byc geniuszem zeby ten poziom swobodnie osiagnac smile

                                                    > W ib sa raczej samodzielne prace badawcze, nie projekty, projekt zajmuje 10h z
                                                    > 240h przedmiotow na hl (jak czytam w subject briefs). Np dwie prace z matmy, z
                                                    > okreslonymi wymogami (based on mathematical investigation and modelling), nawet
                                                    > z przedmiotow na sl tez pamietam prace/eseje na wybrany temat w oparciu o wybr
                                                    > ana literature przedmiotu. Nie mowiac o wszystkich rozlicznych labach czy exten
                                                    > ded essay czy pracy z tok.

                                                    Z ta samodzielnoscia przy pracach badawczych to roznie bywa wink Pracowalam kiedys na uniwerku z kolezanka ktora prowadzila rownolegle jeden z przedmiotow w klasie IB (nawet chyba o tym swego czasu wspominalam na forum?). Wiec rzeczywsicie, niby wymagania wysokie, jak sie to czyta na papierze to wszystko fajnie wyglada i robi wrazenie. Trafiaja sie natomiast delikwenci ktorzy samodzielni absolutnie nie sa, trzeba ich prowadzic za raczke, podsuwac wnioski jakie powinni ze 'swojej' pracy 'badawczej' wyciagnac... i jeszcze poprawiac ich lamana angielszczyzne. I to raczej tacy stanowili regule nie wyjatek wink Ale ja nie o szkolach (bo to byla jeszcze inna szkola niz ta do ktorej chodzil moj syn) w Twoim miescie pisze (chyba?). Wiecej szczegolow ewentualnie na priv.

                                                    > Bym dodala, ze ib dziala, czyli daje wiedze, umiejetnosci i dobry wynik z matur
                                                    > y, jesli zloza sie okolicznosci w postaci dobrych nauczycieli i uczniow, ktorzy
                                                    > do ib 'pasuja', i nie mowie tu o zdolnosciach, tylko o pewnym usposobieniu. Np
                                                    > niesystematyczni i niezmotywowani beda cierpiec raczej...

                                                    Mam nadzieje ze dobrze wybraliscie i trafiliscie - tego Tobie i dziecku zycze smile
                                                  • tinywee Re: IB vs polska matura vs SAT. 17.09.14, 12:02
                                                    'Trafiaja sie natomiast delikwenci ktorzy samodzielni absolutnie nie sa, trzeba ich prowadzic za raczke, podsuwac wnioski jakie powinni ze 'swojej' pracy 'badawczej' wyciagnac... i jeszcze poprawiac ich lamana angielszczyzne. I to raczej tacy stanowili regule nie wyjatek wink'

                                                    Zadziwiające. Z moim delikwentem, o ile wiem, tak nie było, a też wogle nie słyszałam o takich przypadkach - inna rzecz, że nie jest to coś do chwalenia się, prawda? Ale łamana angielszczyzna??? Po roku pre-ib??? No ale znowu, moje, jednostkowe, doświadczenie pochodzi ze szkoły publicznej o bardzo konkurencyjnym naborze. Chociaż teoretycznie i tu, przy przepisach pozwalających na przyjęcie laureata bez konieczności zdania egzaminu z języka (klasy pre-ib są dj), można sobie wyobrazić sytuację, że delikwent będzie kulał. Bo przecież to absurd - robić program po angielsku bez angielskiego.

                                                    Mam nadzieje ze dobrze wybraliscie i trafiliscie - tego Tobie i dziecku zycze smile

                                                    Dzięki. Obaj delikwenci wybrali i trafili dobrze, a z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że ten z ib wybrał bardzo dobrze (choć wybór był poniekąd kuszący - między ib i najlepszym społecznym liceum w mieście), no ale to nie było oczywiste od razu; od razu, to były dwa lata harówy... Drugi wybrał dobrze, bo nawet przez moment nie myślał o ib.

                                                    Życzę Twoim synom i Tobie dobrych i trafionych wyborów smile
                                                  • maksimum Re: IB vs polska matura vs SAT. 16.09.14, 21:09
                                                    tinywee napisała:

                                                    > Dzieki. To ciekawe co piszesz, ze poziom wiedzy w myp nie jest wysoki. myslalam
                                                    > , widac nie mialam racji, ze myp przygotowuje do rygoru akademickiego ib, ktory
                                                    > jest wysoki. Widac niekoniecznie.
                                                    >
                                                    > W ib sa raczej samodzielne prace badawcze, nie projekty, projekt zajmuje 10h z
                                                    > 240h przedmiotow na hl (jak czytam w subject briefs).
                                                    ------------
                                                    Moja corka,ktora jest w ostatnim roku liceum wziela dodatkowo wyklady na uniwersytecie,bo czesc tych najlepszych tak robi.
                                                    W Polsce chyba takie numery nie przechodza?
                                                  • canuck_eh Re: IB vs polska matura vs SAT. 16.09.14, 22:47
                                                    Przechodza maksiu - to ze ty nie masz o nich pojecia to zupelnie inna para kaloszy
                                                  • srubokretka Re: IB vs polska matura vs SAT. 16.09.14, 15:50
                                                    > jeszcze cos mi sie przypomnialo - na przyklad trzeba bylo zrobic most. Technika
                                                    > zupelnie dowolna - mogl byc z plasteliny, zapalek, papieru, czego tam jeszcze.

                                                    Zgadusia, czy mogalabys mi powiedziec co to za szkola? W Wawie?
                                                  • azjaodkuchni Re: IB vs polska matura vs SAT. 16.09.14, 11:08
                                                    Ib ma jedną ogromną zaletę... jeśli rodzina podróżuje to program w poszczególnych krajach jest taki sam... Dziecku łatwiej jest zmieni kraj gdy ma takie same przedmioty i na zbliżonym poziomie...
                                                    Systemy edukacyjne mocno różnią się między sobą i jako matka dziecka, które za chwilę wejdzie w trzeci system widzę gdzie będzie włożyć dużą pracę...i która wiedza na razie się nie przyda. Z matmy czeka mojego dziecka dwa lata plaży( mocno demotywujące) za to z historii niezła praca...Oczywiście zmiana systemów uczy odporności, planowania pracy , elastyczności, ale są ludzie, którzy wolą swoim dzieciom takich zabaw oszczędzić.
                                                    --
                                                    azjaodkuchni.blogspot.sg/
                                                  • zgagusia Re: IB vs polska matura vs SAT. 16.09.14, 12:20
                                                    azjaodkuchni napisała:

                                                    > Ib ma jedną ogromną zaletę... jeśli rodzina podróżuje to program w poszczególny
                                                    > ch krajach jest taki sam... Dziecku łatwiej jest zmieni kraj gdy ma takie same
                                                    > przedmioty i na zbliżonym poziomie...

                                                    Tak, jesli ktos ma w perspektywie zmiane krajow czy wrecz kontynentow i to kilka razy w ciagu edukacji dziecka to jest to niewatpliwa zaleta

                                                    > Systemy edukacyjne mocno różnią się między sobą i jako matka dziecka, które za
                                                    > chwilę wejdzie w trzeci system widzę gdzie będzie włożyć dużą pracę...i która
                                                    > wiedza na razie się nie przyda. Z matmy czeka mojego dziecka dwa lata plaży( mo
                                                    > cno demotywujące) za to z historii niezła praca...Oczywiście zmiana systemów u
                                                    > czy odporności, planowania pracy , elastyczności, ale są ludzie, którzy wolą sw
                                                    > oim dzieciom takich zabaw oszczędzić.

                                                    Dobrze miec przy tym swiadomosc ze tak jest, ze jest cos za cos; albo sie w jednym systemie wyciaga na maxa tyle ile jest sie w stanie z niego uzyskac, albo sie zmienia systemy liczac na inne profity - dziecko uczy sie np. nowego jezyka czy szczegolowej historii innego kraju, nabiera tej wlasnie elstycznosci do pracy w roznych srodowiskach ale cierpi na tym np. jego rozwoj w naukach scislych. Doba nie jest z gumy, dziecko tez nie ma nieograniczonych zasobow sil, no w kazdym razie zdecydowana wiekszosc dzieci (w tym wszystkie ktore znam) ich nie ma wink
                                                  • azjaodkuchni Re: IB vs polska matura vs SAT. 16.09.14, 14:30
                                                    Zgagusia gdybym wiedziała, że się przewrócę to bym się położyła...
                                                    A tak na serio to napiszę, że nasz dzieciak poszedł do polskiej szkoły jak wszyscy rówieśnicy. Pod koniec jego 1 klasy pojawiła się propozycja wyjazdu za granicę.
                                                    Myśleliśmy o szkole z Ib, ale w singapurskim systemie skusił nas wysoki poziom matematyki... ( Typowa singapurska szkoła z 10 latkami robi to co Ib z 12 latkami , a jak dołoży się do tego podział dzieciaków na poziomy, możliwość nauki chińskiego i okazję do poznania lokalnej kultury to wybór okazał się prosty). Nasze polskie dziecko zostało singapurskim uczniem ... jednym z 10 polskich dzieci kształconych w singapurskim systemie...Po dwóch latach kontrakt przedłużyliśmy o kolejne dwa i gdy chcieliśmy przedłużyć j o kolejnie dwa korporacja męża zaproponowała nam przeprowadzkę do Usa.., więc za chwilę będzie trzeci system...Gdybym 5 lat temu widziała jak będzie wyglądało moje życie to bym puściła dzieciaka do szkoły dwujęzycznej już w PL...
                                                    Gdybym wiedziała, że mąż zostanie wysłany do Usa to bym puściła dzieciaka do szkoły amerykańskiej w Sin, ale nie mogłam tego wiedzieć kilka lat temu....
                                                    W końcu miały być dwa lata egzotycznych wakacji za które ktoś nam zapłaci, a wyszło jak wyszło.
                                                    Nie to żebym narzekała, ale mam nadzieję, że dane będzie dzieciakowi dobić do matury ( czy sat-u) w jednym systemie.

                                                    Ps. Z nauki chińskiego nic nie wyszło i dzieciak mimo kilku prób tego języka nie cierpi i uczyć się nie chce. Po chińsku umie zamówić wodę i ciut pogadać ( z naciskiem na ciut) pisać nie umie wcale.
                                                  • zgagusia Re: IB vs polska matura vs SAT. 16.09.14, 14:56
                                                    azja, ale Wy chyba nie macie powodow do narzekan - z tego co pisalas poziom singapurskiej szkoly byl bardzo dobry a matmy wrecz rewelacyjny - to tylko pozazdroscic wink Mlode na pewno duzo zyskalo smile
                                                    Ja tak ogolnie pisalam ze warto sobie zdawac sprawe z plusow i minusow zmian szkol i systemow.
                                                  • azjaodkuchni Re: IB vs polska matura vs SAT. 16.09.14, 16:38
                                                    Zgagusia ja nie narzekam...dzielę się refleksją. Mój dzieciak nadal jest świetny z matmy i wiem, że dużo zyskał w singapurskiej szkole. Matematycznie od polskich i amerykańskich rówieśników jest kilka lat do przodu.( Jest w top 3 % Singapuru i pisze testy na 94 - 96% ) Nie zmienia to faktu, że na teście do amerykańskiego gimnazjum położył wszystkie pytania obarczone kulturowo...( pisałam o tym w tym wątku). Nie miał pojęcia dlaczego obchodzi się Dzień św Patryka, ile jest stanów w Usa, co jest stolicą Illinois ... Wie za to co znaczy malujah, dlaczego hindusi palą Divę, kto rządzi w malajskiej rodzinie, i dlaczego nie wolno chodzić po domu w butach, z kim graniczą Indie, co je się na ramadanową kolacje i ile dań powinno być na chińskim stole...
                                                    Wiedzę bądź jej brak ( wszak wszystko da się doczytać) można to potraktować jako doświadczenie, ale gdy przychodzi egzamin to punkty obarczone kulturowo zaniżają wynik...
                                                    I nie uważam jak Max , że są to rzeczy których można nauczyć się w 5 minut... To wiedza którą żyjąc w danym środowisku zdobywa się przez osmozę. Dlatego jeden system edukacyjny wiele ułatwia...Nasi znajomi przeprowadzają się synami już 5 raz w ciągu 8 lat szkoła jest zawsze Ib i oni tych dylematów nie mają. Pakują graty i jadą ku przygodzie.
                                                  • maksimum Re: IB vs polska matura vs SAT. 16.09.14, 21:02
                                                    azjaodkuchni napisała:

                                                    > Zgagusia ja nie narzekam...dzielę się refleksją. Mój dzieciak nadal jest świetn
                                                    > y z matmy i wiem, że dużo zyskał w singapurskiej szkole. Matematycznie od pols
                                                    > kich i amerykańskich rówieśników jest kilka lat do przodu.( Jest w top 3 % Sing
                                                    > apuru i pisze testy na 94 - 96% ) Nie zmienia to faktu, że na teście do ameryk
                                                    > ańskiego gimnazjum położył wszystkie pytania obarczone kulturowo...
                                                    ------------
                                                    Bo matematyki jest najlatwiej sie nauczyc,bo to jest nauka schematow.
                                                    Zobaczymy jak twoj orzel da sobie rade z angielskim,bo ponoc jest dwujezyczny.
                                                  • azjaodkuchni Re: IB vs polska matura vs SAT. 17.09.14, 00:03
                                                    Max napisał :
                                                    > Zobaczymy jak twoj orzel da sobie rade z angielskim,bo ponoc jest dwujezyczny.

                                                    Pewnie Cię zaskoczę, ale nauka w singapurskiej szkole odbywa się po angielsku.
                                                    Singapur to nie dżungla i książki do Sat można kupić w w każdej księgarni podobnie jak amerykańskie książki i magazyny.
                                                    Playboya nie ma, ale braku owego magazynu mój dzieciak nie odczuwa. wink
                                                  • srubokretka Re: IB vs polska matura vs SAT. 17.09.14, 01:09
                                                    > Playboya nie ma, ale braku owego magazynu mój dzieciak nie odczuwa. wink

                                                    Szybko nadrobi, nie martw sie wink
                                                  • maksimum Re: IB vs polska matura vs SAT. 17.09.14, 06:23
                                                    azjaodkuchni napisała:

                                                    > Pewnie Cię zaskoczę, ale nauka w singapurskiej szkole odbywa się po angielsku.

                                                    W Indiach tez sie odbywa po angielsku a slyszalas jak sie dogadywali w tym:you kicked my dog?

                                                    > Playboya nie ma, ale braku owego magazynu mój dzieciak nie odczuwa. wink

                                                    Widze cenzura sie odzywa!
                                                    Pewno pornoli na interencie tez mu zabraniasz ogladac?
                                                  • jotde3 Re: IB vs polska matura vs SAT. 19.09.14, 08:41
                                                    maksimum napisał:

                                                    > Bo matematyki jest najlatwiej sie nauczyc,bo to jest nauka schematow.
                                                    > Zobaczymy jak twoj orzel da sobie rade z angielskim,bo ponoc jest dwujezyczny.

                                                    maksio wszystko jest nauka schematów matematycznych , logicznych ( min. szachowych ) czy jezykowych czy ruchowych czy innych . inteligencja to umiejetnosc szybkiego sie ich uczenia i wyprowadzania nowych .
                                                  • canuck_eh Re: IB vs polska matura vs SAT. 16.09.14, 22:57
                                                    Azja, moze od ogolu amerykanskich rowiesnikow tak, ale niech go Pan Bog broni stanac wyzej niz dzieci maksia.To w zasadzie nie wchodzi w rachube.I jakaby nie wybral szkole to bedzie to slaba szkola bo nie chodzily do tej szkoly dzieci maksia.A ze polozyl czesc testu i nie wie co jest stolica Illinois to male piwenko.Wiekszosc amerykanskich nastolatkow nie wie ile jest stanow, uwaza ze Irak to jeden ze stanow, a syn maksia szukal tej drugiej Afryki.
                                                  • fogito Re: IB vs polska matura vs SAT. 16.09.14, 23:46
                                                    Nie badz okrutna. To bylo nowatorskie odkrycie nowego kontynentu big_grin
                                                  • maksimum Re: IB vs polska matura vs SAT. 17.09.14, 05:59
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Azja, moze od ogolu amerykanskich rowiesnikow tak, ale niech go Pan Bog broni s
                                                    > tanac wyzej niz dzieci maksia.To w zasadzie nie wchodzi w rachube.

                                                    Now you are talking!!

                                                    > A ze polozyl czesc testu i nie wie co jest stolica Illinois to male piwenk
                                                    > o.Wiekszosc amerykanskich nastolatkow nie wie ile jest stanow, uwaza ze Irak to
                                                    > jeden ze stanow, a syn maksia szukal tej drugiej Afryki.

                                                    Niezle musialas dzisiaj popic.
                                                  • hankam Re: IB vs polska matura vs SAT. 17.09.14, 10:24
                                                    Z tą drugą Afryką to było fajne, pamiętam!
                                                  • maksimum Re: IB vs polska matura vs SAT. 17.09.14, 15:42
                                                    hankam napisała:

                                                    > Z tą drugą Afryką to było fajne, pamiętam!

                                                    Bo moj syn oryginalny jest.
                                                  • fogito Re: IB vs polska matura vs SAT. 17.09.14, 16:35
                                                    Niedouczony po prostu w tych najlepszych szkolach.mkontynenty to dzieci w przedszkolu poznaja.
                                                  • maksimum Re: IB vs polska matura vs SAT. 16.09.14, 20:58
                                                    zgagusia napisała:

                                                    > azja, ale Wy chyba nie macie powodow do narzekan - z tego co pisalas poziom sin
                                                    > gapurskiej szkoly byl bardzo dobry a matmy wrecz rewelacyjny - to tylko pozazdr
                                                    > oscic wink Mlode na pewno duzo zyskalo smile
                                                    > Ja tak ogolnie pisalam ze warto sobie zdawac sprawe z plusow i minusow zmian sz
                                                    > kol i systemow.
                                                    ------------
                                                    To ze poziom podrecznikow jest na wysokim poziomie nie znaczy ze poziom uczniow jest na wysokim poziomie.
                                                    Pouczy sie 1 rok w USA i znajdzie swoje miejsce w szeregu i wtedy bedziemy rozmawiac o poziomie szkol amerykanskich.
                                                  • azjaodkuchni Re: IB vs polska matura vs SAT. 16.09.14, 23:53
                                                    Skoro dzieciak poradził sobie w singapurskim systemie to poradzi sobie i w amerykańskim...
                                                  • fogito Re: IB vs polska matura vs SAT. 17.09.14, 00:02
                                                    Dodalabym obrazowo, ze z palcem w t..ku wink
                                                    A pytanie dodatkowe mam. Jaki byl jezyk wykladowy w singapurskiej szkole. Pisalas, ze chinskiego nie lyknal przez osmoze (sic!) wiec sie zastanawiam, czy to byl angielski i jak sobiemporadzil w pierwszym roku...
                                                  • azjaodkuchni Re: IB vs polska matura vs SAT. 17.09.14, 05:18
                                                    Fogito my nadal jesteśmy w Singapurze ( będziemy do końca roku ) . Językiem wykładowym jest angielski a z nauki chińskiego dzieciak ma zwolnienie. Mamy ministerialną zamianę chińskiego na polski a ja jestem gwarantem, że dzieciak opanuje język ojczysty w stopniu dobrym. Nie jest z niego egzaminowany tylko co jakiś czas muszę podpisać papierek, że utrzymujemy dwujęzyczność... Gdyby dzieciak wszedł do singapurskiego systemu rok wczęsniej ( czyli nie jako 8 a 7 latek) to może dałoby radę pociągnąć ten chiński, ale był już duży różnica między nim a najsłabszym chińczykiem była duża i się zniechęcił. My też nie parliśmy, bo przyjechaliśmy z PL angielski dzieciaka był wtedy słaby, więc ważniejsze było dobicie do rówieśników. Zaczynał jak wszystkie singapurskie dzieci od klasy mix czyli dla średniaków. Chcieliśmy by dzieciak nie tylko dobił do poziomu klasy, ale nie przypuszczaliśmy, że jego szkolna kariera tak się rozwinie. wink
                                                    Pytasz jakie były początki, a mi się przypomina, że dzieciak drugiego dnia powiedział w szkole, że jest głodny bo nie umiał powiedzieć, że chce do mamy...Mieliśmy chyba dużo szczęścia, bo trafiliśmy na fantastyczną nauczycielkę, która codziennie przez godzinę zostawała z naszym dzieckiem i tylko do niego mówiła. Potem prosiła o drobną pomoc w zaniesieniu książek, wycięciu kartek, odesłała do biblioteki gdzie dzieciak miał pomagać bibliotekarce. Po kilku miesiącach nasza pani R wybrała najsłabsze dziecko z matmy i kazała naszemu dzieciakowi by został nauczycielem.. Siedziała obok i korygowała błędy... Dzieciak uwielbiał swoją misję dziewczynka egzamin końcowy zdała, a nasz dzieciak trafił do lepszej klasy.
                                                    Tam było 35 dzieci w jednej klasie, dzieciaki bystrzejsze, ale cichutkie i grzeczne. Nasz wiercący dzieciak był niczym barwny motyl. Po roku chińska nauczycielka powiedziała, że nigdy nie pracowała z takim dzieckiem... to znaczy z dzieckiem które zadaje pytania i zgłasza fakt, że czegoś nie umie...
                                                    Dzieciak nieźle ją wyćwiczył, ale to ona pozwoliła naszemu dzieciakowi pokochać matmę. Potem pojawiła się pani od science która hodowała z dzieciakiem jakieś robale, zainteresowała go makrofagami i nigdy nie była zmęczona.... Dyskutowali ze sobą mailowo a potem musieli się pożegnać, bo dzieciak po kolejnym roku trafił do najlepszej klasy... jako jedno z piątki niechińskich dzieci. Obecna klasa to 40 dzieci z czego 35 na chińskie korzenie jedno jest koreańskie, jedno hinduskie, jedno bengalskie, jedno khmerskie i nasz dzieciak...jedyny europejczyk.
                                                    W Akademii Chińczyków bywa ciekawie, ale dzieciak dobrze sobie radzi. Uwielbia swoją tegoroczną nauczycielkę o pseudonimie " Prania" pracę domową liczącą mniej niż 50 stron uważa za małą i chociaż z matmy ma ciut lepsze wyniki niż ze science to planuje być lekarzem...
                                                  • fogito Re: IB vs polska matura vs SAT. 17.09.14, 06:27
                                                    Super historia smile no to ona majac opanowany angielski wyladauje w Stanach jak w puchu. Tylko zamiast cichutkich i grzecznych Azjatow bedzie mial wymadrzajacychmsie na kazdym kroku Amerykanow. To moze byc dla niego szok smile
                                                    Imjeszcze spytam, czy to byla szkola miedzynarodowamw Singapurz sE, skoro wykladowym byl,angielski? I niech nikt nie mysli, ze sie przenosze. Za wysoka jestem wink
                                                  • azjaodkuchni Re: IB vs polska matura vs SAT. 17.09.14, 09:30
                                                    Fogito nie nasz dzieciak był i nadal jest w publicznej szkole w Singapurze. Jeśli interesują Cię szkolne historie to wejdź na bloga ( link w sygnaturce) i przeczytaj sobie wpisy z tagiem szkoła.
                                                    Ps. Mój mąż ma 195 cm i ciuchy szyje lub ściągą z Australii no i musieliśmy kupić europejskie łóżko, bo z azjatyckiego wystawały mu nogi od kolan. wink
                                                    --
                                                    azjaodkuchni.blogspot.sg/
                                                  • maksimum Re: IB vs polska matura vs SAT. 17.09.14, 15:17
                                                    fogito napisała:

                                                    > Imjeszcze spytam, czy to byla szkola miedzynarodowamw Singapurz sE, skoro wykla
                                                    > dowym byl,angielski? I niech nikt nie mysli, ze sie przenosze. Za wysoka jestemwink
                                                    ----------
                                                    Sa 4 jezyki oficjalne:ang. mandarin,malay,tamil oraz kilkadziesiat odmian chinskiego.
                                                    W szkolach ucza po angielsku.
                                                  • maksimum Re: IB vs polska matura vs SAT. 17.09.14, 06:53
                                                    azjaodkuchni napisała:

                                                    > a nasz dzieciak trafił do lepszej klasy.
                                                    > Tam było 35 dzieci w jednej klasie, dzieciaki bystrzejsze, ale cichutkie i grzeczne.

                                                    Zadnej Matki Polki nie przekonasz,ze w lepszych klasach moze byc po 35 dzieci,bo zaraz ci wytlumacza ze to abuse i trzeba do trybunalu w Brukseli o tym napisac by komisarz interweniowal osobiscie.
                                                    W NYC max jest 33 dzieci w klasie bo z.zaw nauczycieli nie pozwala na wiecej.
                                                    No wiec tyle jest w tym najlepszym gimnazjum w USA i dzieci byly cichutkie i grzeczne jak w Chinach jakichs.

                                                    > Nasz wiercący dzieciak był niczym barwny motyl. Po roku chińska nauczy
                                                    > cielka powiedziała, że nigdy nie pracowała z takim dzieckiem... to znaczy z dz
                                                    > ieckiem które zadaje pytania i zgłasza fakt, że czegoś nie umie...

                                                    Bo ma stulic pysk i zachowac wszystko dla siebie,a narzekanie jest tylko w domu do mamy.

                                                    > Dzieciak nieźle ją wyćwiczył, ale to ona pozwoliła naszemu dzieciakowi pokochać
                                                    > matmę. Potem pojawiła się pani od science która hodowała z dzieciakiem jakieś
                                                    > robale, zainteresowała go makrofagami i nigdy nie była zmęczona.... Dyskutowali
                                                    > ze sobą mailowo a potem musieli się pożegnać, bo dzieciak po kolejnym roku tra
                                                    > fił do najlepszej klasy... jako jedno z piątki niechińskich dzieci.

                                                    Czyli prawie doganial Chinczykow,a moje w gimnazjum przeganiali Chinczykow,bo corka byla w samym czubie a syn ciut nizej.

                                                    > Obecna klas
                                                    > a to 40 dzieci z czego 35 na chińskie korzenie jedno jest koreańskie, jedno hi
                                                    > nduskie, jedno bengalskie, jedno khmerskie i nasz dzieciak...jedyny europejczyk.

                                                    Taki maly bialy kujonek!!
                                                    Wyobrazam sobie ze on tam.. walked like an Eg...

                                                    www.youtube.com/watch?v=BWP-AsG5DRk

                                                    > W Akademii Chińczyków bywa ciekawie, ale dzieciak dobrze sobie radzi. Uwielbia
                                                    > swoją tegoroczną nauczycielkę o pseudonimie " Prania" pracę domową liczącą mni
                                                    > ej niż 50 stron uważa za małą i chociaż z matmy ma ciut lepsze wyniki niż ze sc
                                                    > ience to planuje być lekarzem...

                                                    A jak przyjedzie do Stanow to zapisze sie do Amishow.

                                                    www.youtube.com/watch?v=lOfZLb33uCg
                                                  • azjaodkuchni Re: IB vs polska matura vs SAT. 17.09.14, 09:09
                                                    Max moje dziecko też już dziesiątki Chińczyków przegoniło i jakoś z tym żyje.
                                                    Tłumaczę jeszcze raz dla tych co nie zrozumieli i dla Maxa...Niecałe dwa lata po przyjedzie do Sin dzieciak trafił do najlepszej klasy ( gdzie trzy przedmioty prowadzone są na najważniejszym poziomie) . Obecnie jest jednym białasem na tej ścieżce ( W ciągu 15 lat było takich dzieci 20 z czego pewne rodzeństwo z Polski) . Samo trafienie do ekspertów to duże wyróżnienie, a od tamtego czasu dzieckiem wiele się nauczył i znacznie podciągnął w rankingu.Trzeba było doczytać do końca i ciut uważniej ( oraz skojarzyć fakty napisane wczesnej) bo wszystko o moim dziecku można powiedzieć, ale na pewno nie to, że jest kujonem...
                                                    Nie wiem jak można wykuć matmę powyżej poziomu tabliczki mnożenia, nie wiem jak można nauczyć się działania enzymów bez zrozumienia tematu, ale ja generalnie mało o nauce dziecka wiem... Zabezpieczam naukę polskiego utrzymuję dwujęzyczność i tyle mojej roli jeśli chodzi o edukację. Wolę z dzieciakiem iść na basen niż rozliczać każde zadanie.

                                                    Szkoła singapurska w niczym nie przypomina ani polskiej ani pewnie amerykańskiej, ale generalnie tu dzieci nikt o zdanie nie pyta i ciężko wyczuć czy dzieciaki nieśmiałe z natury czy stłamszone...Dlatego idea wychowania "po chińsku" gdzie dzieci i ryby głosu nie mają bardzo mi nie odpowiada ... Obserwuję zamordystyczne wychowanie na żywo i widzę syndrom wypalenia u młodych ludzi oraz niechęć i zblazowanie. Dzieciaki mają po 15 lat i nawet nie wiedzą co lubią robić... niby są dobre, ale pasji w nich nie ma za grosz... Wyrosną z nich dobrzy wyrobnicy i nikt ponad to... chociażby oceny niezłe mieli ...

                                                    Moje dziecko nie zostanie raczej Amiszem i nie zachowa się jak spuszczone ze smyczy... bo w końcu się doczeka na teleskop i będzie sobie patrzeć w amerykańskie niebo ( lub na cycki sąsiadki wink
                                                  • hankam Re: IB vs polska matura vs SAT. 17.09.14, 10:47
                                                    > Max moje dziecko też już dziesiątki Chińczyków przegoniło i jakoś z tym żyje.

                                                    Pasjonujący ten wyścig.
                                                  • maksimum Re: IB vs polska matura vs SAT. 17.09.14, 15:26
                                                    azjaodkuchni napisała:

                                                    > Szkoła singapurska w niczym nie przypomina ani polskiej ani pewnie amerykańskie
                                                    > j, ale generalnie tu dzieci nikt o zdanie nie pyta i ciężko wyczuć czy dzieciak
                                                    > i nieśmiałe z natury czy stłamszone...Dlatego idea wychowania "po chińsku" gdzi
                                                    > e dzieci i ryby głosu nie mają bardzo mi nie odpowiada ...

                                                    A o co ka man?
                                                    Dzieciak idzie do szkoly sie uczyc a nie dyskutowac z nauczycielami jak w Polsce.

                                                    > Obserwuję zamordysty
                                                    > czne wychowanie na żywo i widzę syndrom wypalenia u młodych ludzi oraz niechę
                                                    > ć i zblazowanie. Dzieciaki mają po 15 lat i nawet nie wiedzą co lubią robić...

                                                    Bo zle patrzysz i zle widzisz.
                                                    Singapore dzieki walsnie takiemu wychowaniu dzieci jest jednym z najbogatszych krajow na swiecie a Chiny sa najszybciej rozwijajaca sie gospodarka na swiecie.
                                                    Czeba sie sluchac i uczyc a nie dyskutowac jak w polskiej szkole.

                                                    > niby są dobre, ale pasji w nich nie ma za grosz... Wyrosną z nich dobrzy wyrob
                                                    > nicy i nikt ponad to... chociażby oceny niezłe mieli ...

                                                    Wyrosna z nich bogaci ludzie,ktorzy wiedza na czym zycie polega.

                                                  • hankam Re: IB vs polska matura vs SAT. 17.09.14, 16:27
                                                    A o co ka man?
                                                    Dzieciak idzie do szkoly sie uczyc a nie dyskutowac z nauczycielami jak w Polsce.


                                                    W POlsce nie jest tak jak myślisz. Niestety.
                                                    W większości uczniowie nie mają wiele do powiedzenia, mają się nauczyć i nie myślec.

                                                    Ale to się powoli zmienia.
                                                    Szkoła, którą wybrało moje dziecko uczy właśnie - od poziomu gimnazjum - myślenia, kwestionowania, dyskutowania.

                                                    Na przykład gimnazjalny historyk dawał kilka tematów prac semestralnych do wyboru. Cztery w rodzaju "Dlaczego wybuchają rewolucje" i tradycyjnie ostatni, wolny, sformułowany mniej więcej tak "Jeśli uważacie, ze w jakiejś kwestii nie mam racji, spróbujcie mnie przekonac". Bzdur pisać nie można, trzeba rozumieć temat, znać fakty i wyciągnąć wnioski.

                                                    Regularnie między moją córką a babcią powtarzał się taki dialog:
                                                    - A z czego Cię dzisiaj pytali?
                                                    - Nas nigdy z niczego nie pytają.
                                                    - Jak to nie pytają?
                                                    - Nie pytają. My za to o wszystkim dyskutujemy. Nawet o wyniku na matematyce. smile

                                                    Wiem, że to wykracza poza granice pojmowania najlepszego na tym forum eksperta od IS 187.
                                                  • maksimum Re: IB vs polska matura vs SAT. 17.09.14, 17:43
                                                    hankam napisała:

                                                    > Ale to się powoli zmienia.
                                                    > Szkoła, którą wybrało moje dziecko uczy właśnie - od poziomu gimnazjum - myślen
                                                    > ia, kwestionowania, dyskutowania.

                                                    Czyli przygotowuje do pracy w EU gdzie bezmyslosc jest podstawowa norma.

                                                    > Cztery w rodzaju "Dlaczego wybuchają rewolucje"

                                                    Domyslam sie,ze nikt nic rozsadnego nie napisal na ten temat.
                                                    Glowne watki to byly ze to walka klas i chodzi o wyrownanie szans zyciowych tych ucisnionych,a nikt nie napisal ze rewolucje dokonywane sa przez rozwydrzonych i leniwych nieukow,bo prawda bardzo boli.

                                                    > Regularnie między moją córką a babcią powtarzał się taki dialog:
                                                    > - A z czego Cię dzisiaj pytali?
                                                    > - Nas nigdy z niczego nie pytają.
                                                    > - Jak to nie pytają?
                                                    > - Nie pytają. My za to o wszystkim dyskutujemy. Nawet o wyniku na matematyce. smile

                                                    Widze,ze chcecie babcie przeterminowo do grobu wpedzic.

                                                    > Wiem, że to wykracza poza granice pojmowania najlepszego na tym forum eksperta
                                                    > od IS 187.

                                                    Mylisz granice pojmowania z granica akceptacji glupoty.
                                                    Widze ze nie wiesz,wiec ktos ci musi to delikatnie przekazac by nie obrazic twojej inteligencji.
                                                    Szkola jest do max przekazywania wiedzy a nie dyskutowania nad tym czym jest wiedza.

                                                    Przypomina mnie sie podejscie EU po ataku na WTC.
                                                    No wiec Amerykanie zdecydowali sie na interwencje w Afganistanie,a EUropejczycy naklaniali USA do negocjacji z al-kaida i talibami.
                                                    Nie bardzo rozumiesz ze dyskusja niczego nie wskorasz,bo ...dyskusja prowadzi do tego ze ci maja racje,ktorych jest wiecej.
                                                    Podobnie bylo z interwencja w Iraku.
                                                    EU byla przeciw i naklaniala do negocjacji.
                                                    Przelozony z podwladnych nie dyskutuje o sensie wykonania czegos a moze mu co najwyzej pomoc zrozumiec jak to ma byc wykonane.

                                                  • iwoniaw Normalnie przykład sezonu :-D 17.09.14, 17:51
                                                    CytatPodobnie bylo z interwencja w Iraku.
                                                    > EU byla przeciw i naklaniala do negocjacji.


                                                    USA natomiast zrobiły wprost przeciwnie niż nakłaniała UE i dzięki temu dziś mamy na terenie Iraku tak cudowny rozwój sytuacji, że normalnie od razu widać, ile racji jest w maksiowych wywodach big_grin
                                                  • maksimum Re: Normalnie przykład sezonu :-D 17.09.14, 18:37
                                                    iwoniaw napisała:

                                                    > USA natomiast zrobiły wprost przeciwnie niż nakłaniała UE i dzięki temu dziś ma
                                                    > my na terenie Iraku tak cudowny rozwój sytuacji, że normalnie od razu widać, il
                                                    > e racji jest w maksiowych wywodach big_grin
                                                    --------
                                                    A w Syrii,Libii,Egipcie i Rosji tez namieszlaly USA ze te kraje nie moga sie ogarnac?


                                                  • iwoniaw Re: Normalnie przykład sezonu :-D 18.09.14, 08:24
                                                    Nie zmieniaj tematu - to ty dałeś przykład interwencji amerykańskiej w Iraku jako sukcesu polityczno-militarnego i perspektywicznego myślenia. Stawiając w opozycji powstrzymanie się od tego jako głupotę, bezmyślność i słabość. I tyle właśnie warte są twoje wywody.
                                                  • maksimum Re: Normalnie przykład sezonu :-D 18.09.14, 16:40
                                                    iwoniaw napisała:

                                                    > Nie zmieniaj tematu - to ty dałeś przykład interwencji amerykańskiej w [
                                                    > b]Iraku[/b] jako sukcesu polityczno-militarnego i perspektywicznego myślenia. S
                                                    > tawiając w opozycji powstrzymanie się od tego jako głupotę, bezmyślność i słabo
                                                    > ść. I tyle właśnie warte są twoje wywody.
                                                    --------------
                                                    Interwencja w Iraku byla jak bardziej na miejscu,ale lewactwo swiatowe z toba na czele nawolywalo do wycofania wojsk amerykanskich z Iraku,wiec Amerykanie wycofali sie z Iraku w 2011r a terrorysci z al-kaidy i ISIS znowu tam weszli.
                                                    No wiec rzad iracki znowu poprosil Amerykanow o pomoc w walce z terrorystami z ISIS,no i Amerykanie oczyszczaja Irak z tego badziewia.


                                                  • iwoniaw Re: Normalnie przykład sezonu :-D 18.09.14, 16:55
                                                    Cytatlewactwo swiatowe z toba n
                                                    > a czele nawolywalo
                                                    do wycofania wojsk amerykanskich z Iraku,wiec Amerykanie wyc
                                                    > ofali sie
                                                    z Iraku w 2011r


                                                    Ależ ja wpływowa jestem big_grin A ci Amerykanie to naprawdę tacy głupi i podatni? big_grin
                                                  • maksimum Re: Normalnie przykład sezonu :-D 18.09.14, 17:06
                                                    iwoniaw napisała:


                                                    > Ależ ja wpływowa jestem big_grin A ci Amerykanie to naprawdę tacy głupi i podatni? :

                                                    Nie sama,ale miliony takich jak ty powoduje presje spoleczna i glupie decyzje rzadow.
                                                  • fogito Re: Normalnie przykład sezonu :-D 18.09.14, 17:24
                                                    Moze jednak to rzady glupie sa. Nie pierwsza to wojna wywolana bez sensu.
                                                  • maksimum Re: Normalnie przykład sezonu :-D 18.09.14, 17:47
                                                    fogito napisała:

                                                    > Moze jednak to rzady glupie sa.

                                                    Rzady sa populistyczne,czyli nie najmadrzejsze.Kazdy glupi ma jeden glos tak samo jak kazdy madry i jesli glupich jest wiecej,to masz glupie rzady.

                                                    > Nie pierwsza to wojna wywolana bez sensu.

                                                    W Iraku to nie jest wojna lecz usuwanie terrorystow z al-kaidy i ISIS,ktorzy chca wprowadzic zamordystyczne swoje rzady.
                                                    ISIS nie zamierza na podbitych terenach wprowadzic wolnych wyborow,a po usunieciu Saddama przez USA w Iraku sa wolne wybory,czyli USA wprowadzily demokracje w Iraku i Afganistanie.
                                                  • fogito Re: Normalnie przykład sezonu :-D 18.09.14, 18:10
                                                    Nic to nie pomoże obawiam sie. To papierowa demokracja.
                                                  • maksimum Re: Normalnie przykład sezonu :-D 18.09.14, 21:23
                                                    fogito napisała:

                                                    > Nic to nie pomoże obawiam sie. To papierowa demokracja.

                                                    W Iraku i Afganistanie dopiero ucza sie demokracji ale zobacz co jest w Rosji,ktora niby jest cywilizowana i demokratyczna.
                                                  • fogito Re: Normalnie przykład sezonu :-D 18.09.14, 21:45
                                                    To tez papierowa demokracja. Jak jest kazdy wie.
                                                  • maksimum Re: Normalnie przykład sezonu :-D 18.09.14, 23:57
                                                    fogito napisała:

                                                    > To tez papierowa demokracja. Jak jest kazdy wie.

                                                    W Rosji trwa w dalszym ciagu rewolucja proletariacka przy dyktaturze Putina.
                                                    Putin zabiera bogatym i wsadza ich do wiezienia a rozdaje biednym.
                                                    Juz niedlugo Rosja zbankrutuje i nie bedzie komu zabierac a glodni i leniwi podniosa glowy by ich nakarmic.
                                                    Szykuje sie ciekawa historia upadku Rosji w ciagu najblizszych kilku lat.
                                                  • hankam Re: IB vs polska matura vs SAT. 17.09.14, 18:53
                                                    > > Szkoła, którą wybrało moje dziecko uczy właśnie - od poziomu gimnazjum -
                                                    > myślen
                                                    > > ia, kwestionowania, dyskutowania.
                                                    >
                                                    > Czyli przygotowuje do pracy w EU gdzie bezmyslosc jest podstawowa norma.


                                                    Czyli, jak zwykle, niewiele zrozumiałeś.
                                                    Tobie się wydaje, że wszystko już wymyślono i dziecko ma to wszystko wkuć i zaliczyć na teście. Że szkoła jest od tego żeby przekazać jak najwięcej faktów.
                                                    Tymczasem celem edukacji jest wypuszczenie ze szkoły myślącego człowieka, który w oparciu o posiadaną wiedzę potrafi rozwiązywać problemy.
                                                    To nieważne, że problemy, które stawia się przed uczniami zostały już wielokrotnie rozwiązane. Ważne, że oni próbują.
                                                    Ludzie są albo twórczy, albo odtwórczy. Ty preferujesz odtwórczych i dlatego twój syn do niczego nie dojdzie. Zawsze ktoś nim będzie kierował. Po córce się więcej spodziewam, może ci zrobi jakąś rewolucję.

                                                    Ale to, niestety, jest za trudne do pojęcia dla ciebie.
                                                  • fogito Re: IB vs polska matura vs SAT. 17.09.14, 20:25
                                                    Sto procent racji Hankam
                                                  • maksimum Re: IB vs polska matura vs SAT. 17.09.14, 23:02
                                                    hankam napisała:

                                                    > Czyli, jak zwykle, niewiele zrozumiałeś.

                                                    Co my bysmy tu wszyscy bez ciebie zrobili?

                                                    > Tobie się wydaje, że wszystko już wymyślono i dziecko ma to wszystko wkuć i zal
                                                    > iczyć na teście.

                                                    A pokaz mi jakies dziecko,ktore costam wynalazlo!!!!

                                                    > Że szkoła jest od tego żeby przekazać jak najwięcej faktów.

                                                    Widze,myslisz.

                                                    > Tymczasem celem edukacji jest wypuszczenie ze szkoły myślącego człowieka, który
                                                    > w oparciu o posiadaną wiedzę potrafi rozwiązywać problemy.

                                                    Myslenie jest tak samo indywidualne jak linie papilarne.
                                                    Logiczne myslenie dziedziczy sie tak samo jak zdolnosci artystyczne.
                                                    Jak mamusia jest zamulona to i dziecko jest zamulone i tego nie przeskoczysz.

                                                    > To nieważne, że problemy, które stawia się przed uczniami zostały już wielokrot
                                                    > nie rozwiązane. Ważne, że oni próbują.

                                                    Kazdy to robi we wlasnym zakresie,bo kazdy jest inny.
                                                    Dzieci robia to od piaskownicy oraz poza godzinami szkolnymi.

                                                    > Ludzie są albo twórczy, albo odtwórczy. Ty preferujesz odtwórczych i dlatego tw
                                                    > ój syn do niczego nie dojdzie.

                                                    A ty jestes tworcza i znalazlas genialnego architekta wnetrz na ktorego prace normalni ludzie rzygaja.

                                                    > Zawsze ktoś nim będzie kierował.

                                                    A najbardziej cie boli ze to nie ty bedziesz nim kierowac.

                                                    > Po córce się więcej spodziewam, może ci zrobi jakąś rewolucję.

                                                    Rewolucje robia ludzie glupi,cos twojego pokroju a moja corka jest zrownowazona.

                                                    > Ale to, niestety, jest za trudne do pojęcia dla ciebie.

                                                    A dlaczego ty nie pokierujesz swoich dzieci by zdaly na NYU czy nawet lepsza uczelnie?
                                                    Odpowiedz jest prosta.
                                                    Zamulona mamusia-zamulone dzieci.
                                                  • hankam Re: IB vs polska matura vs SAT. 18.09.14, 09:01
                                                    maksimum napisał:

                                                    > > Tobie się wydaje, że wszystko już wymyślono i dziecko ma to wszystko wkuć
                                                    > i zal
                                                    > > iczyć na teście.
                                                    > A pokaz mi jakies dziecko,ktore costam wynalazlo!!!!


                                                    A proszę bardzo:
                                                    www.huffingtonpost.com/tag/teen-inventors/
                                                    www.damngeeky.com/2014/04/17/20303/teenage-inventions-changing-world-live.html
                                                    inhabitat.com/7-incredible-inventions-by-teenage-wunderkinds/
                                                    www.googlesciencefair.com/en/competition/previous-years
                                                    www.greenoptimistic.com/2013/07/18/top-10-great-green-inventions-by-teenagers/#.VBqBga3k7OQ
                                                    en.wikipedia.org/wiki/Jack_Andraka
                                                    I moja ulubiona Shree Bose www.fastcoexist.com/1681325/what-happens-to-genius-kids-after-they-win-the-google-science-fair
                                                    A choćby:
                                                    www.explory.pl/poznaj-laureat%C3%B3w-e-x-plory-2014
                                                    Część się powtarza.

                                                    > > Ludzie są albo twórczy, albo odtwórczy.
                                                    >
                                                    > A ty jestes tworcza i znalazlas genialnego architekta wnetrz na ktorego prace n
                                                    > ormalni ludzie rzygaja.


                                                    E tam, Jamie Drake to był tylko przykład amerykańskiego wziętego architekta (bo takiego określenia użyłeś), na którego by cię nie było stać i który by nie chciał z tobą pracować, bo nie robi mieszkanek w bruklynskich wieżowcach dla niższej klasy średniej (w najlepszym razie) i ma innego typu klientów, zresztą ci od nadpacyficznych willi z Malibu też - ani ciebie na nich nie stać, ani oni by nawet nie spojrzeli w twoją stronę.

                                                    > A dlaczego ty nie pokierujesz swoich dzieci by zdaly na NYU czy nawet lepsza uc
                                                    > zelnie?


                                                    A dlaczego miałyby studiować w NY, daleko od domu i emocjonalnego wsparcia?
                                                    Pamiętam, jak pisałeś, że wolisz, żeby twój niekumaty, zamulony syn nie studiował w Bostonie, bo będzie jadł samą pizzę i nie bedziesz miał na niego oka.
                                                    Może ja myślę podobnie? wink

                                                    > Odpowiedz jest prosta.
                                                    > Zamulona mamusia-zamulone dzieci.


                                                    Do tego poziomu pyskówki nie zejdę nawet dla ciebie.
                                                  • fogito Re: IB vs polska matura vs SAT. 18.09.14, 11:49
                                                    Super strony! I super dzieciaki! Nie przeczytalam wszystkiego jeszcze, ale, juz spodobaly mi sie kieszenie na ochraniacze w getrach pilkarskich. Jakiez to proste i jakie uzyteczne. Poki comochraniacze wkladane za skarperte podczas meczu przesuwaja sie i opadaja. Starsi pilkarze obwiazuja je tasma na kazdy mecz. Szkoda, ze nie ma takich skarpet w sprzedazy jeszcze. Na proste rzeczy najtrudniej wpasc. Oczywisci jest tam podanych mnostwo innych ambitniejszych wynalazkow.
                                                  • srubokretka Re: IB vs polska matura vs SAT. 18.09.14, 12:23
                                                    Mi sie ten spodobal. Juz sie zapisalam w kolejke smile

                                                    www.getclug.com/
                                                  • fogito Re: IB vs polska matura vs SAT. 18.09.14, 13:47
                                                    Rewelacyjny!
                                                  • maksimum Re: IB vs polska matura vs SAT. 18.09.14, 16:57
                                                    srubokretka napisał:

                                                    > Mi sie ten spodobal. Juz sie zapisalam w kolejke smile
                                                    >
                                                    > www.getclug.com/

                                                    Clug wyglada dosc dobrze,ale jest co najmniej 10 rozmiarow grubosci opon.
                                                    I co sie stanie jak opona jest troche mniej napompowana?
                                                    No wlasnie ...clug nie zadziala.

                                                    No wiec nie clug ale hak jest najlepszy na rowery,bo rozmiar opony jest bez znaczenia jak i ilosc powietrza w oponie jest bez znaczenia.Mozesz nawet nie miec opony i hak zadziala a clug nie zadziala.
                                                    No ale do takich pomoslow jest potrzebny ktos madrzejszy.
                                                  • hankam Re: IB vs polska matura vs SAT. 18.09.14, 17:03
                                                    Jak się w ogóle nie ma roweru, to ani clug, ani hak nie zadziała.
                                                    A jak sobie poradzisz ze Shree Bose, Jackiem Andraką i Joanną Jurek?
                                                  • hankam Re: IB vs polska matura vs SAT. 18.09.14, 08:14
                                                    Domyslam sie,ze nikt nic rozsadnego nie napisal na ten temat.
                                                    Glowne watki to byly ze to walka klas i chodzi o wyrownanie szans zyciowych tych ucisnionych,


                                                    Walka klas?
                                                    Ty mentalnie wciąż jeszcze tkwisz w głębokiej komunie.
                                                  • azjaodkuchni Re: IB vs polska matura vs SAT. 17.09.14, 16:32
                                                    Dzieciak idzie do szkoly sie uczyc a nie dyskutowac z nauczycielami jak w Polsc
                                                    > e.
                                                    ?Dzieciak idzie do szkoły po wiedzę ...a ta wchodzi najszybciej gdy jest zdobywana empirycznie, a nie podczas wykładu... Jeśli nauczyciel mówi , a moje dziecko podnosi grzecznie rękę i mówi, ze prosi o powtórzenie to taki grzech? Jeśli idzie do nauczyciela i mówi, że chce się dowiedzieć więcej i prosi o wskazanie książek to też jest niedopuszczalne? Smutne szkoły mają Twoje dzieci. Jeśli dziecko pyta to myśli... i tylko cieszyć się należy...

                                                    Singapore dzieki walsnie takiemu wychowaniu dzieci jest jednym z najbogatszych
                                                    > krajow na swiecie a Chiny sa najszybciej rozwijajaca sie gospodarka na swiecie.
                                                    > Czeba sie sluchac i uczyc a nie dyskutowac jak w polskiej szkole.
                                                    >
                                                    > > niby są dobre, ale pasji w nich nie ma za grosz... Wyrosną z nich dobrzy
                                                    > wyrob
                                                    > > nicy i nikt ponad to... chociażby oceny niezłe mieli ...
                                                    >
                                                    > Wyrosna z nich bogaci ludzie,ktorzy wiedza na czym zycie polega.
                                                    Wyrosną z nich wyrobnicy i nadal będą ściągać kadrę kierowniczą ze świata. Będą im płacić wielokrotność własnych pensji, bo zrobić od punktu a do b to potrafią , ale do planowania i myślenia potrzebują kogoś ciut bardziej kreatywnego kto ogarnie, zaplanuje, przydzieli zadnia i rozliczy efekt. Dzięki takiemu " super" wychowaniu obok 6 milionów Singapurczyków żyje milion ekspatów piastujących stanowiska kierownicze. Wśród nich jest mój mąż wykształcony w polskim systemie od przedszkola po dyplom wyższej uczelni...I chociaż jako dziecko dostawał regularne kieszonkowe to sobie w życiu dobrze poradził smile
                                                    --
                                                    azjaodkuchni.blogspot.sg/
                                                  • fogito Re: IB vs polska matura vs SAT. 17.09.14, 16:40
                                                    Azja, jak mozesz rujnowac cale nadzieje maksa. Toz on dzieci po chinsku wychowuje, a ty mu nadzieje odbierasz. Miej litosc kobieto!
                                                  • fogito Re: IB vs polska matura vs SAT. 17.09.14, 12:37
                                                    Super historia smile no to ona majac opanowany angielski wyladauje w Stanach jak w puchu. Tylko zamiast cichutkich i grzecznych Azjatow bedzie mial wymadrzajacychmsie na kazdym kroku Amerykanow. To moze byc dla niego szok smile
                                                    Imjeszcze spytam, czy to byla szkola miedzynarodowamw Singapurze, skoro wykladowym byl,angielski? I niech nikt nie mysli, ze sie przenosze. Za wysoka jestem wink
                                                  • maksimum Re: IB vs polska matura vs SAT. 17.09.14, 06:20
                                                    fogito napisała:

                                                    > Dodalabym obrazowo, ze z palcem w t..ku wink
                                                    > A pytanie dodatkowe mam. Jaki byl jezyk wykladowy w singapurskiej szkole. Pisal
                                                    > as, ze chinskiego nie lyknal przez osmoze

                                                    Bo on jest z tych pracowitych i brzydzi sie jak cos komus latwo przychodzi.
                                                    Dzieciak znajomych jak byli w Chinach to sie chinskiego na podworku od ziomali nauczyl,ale widocznie azja nie puszczala swojego na chinskie podworka,tylko z malajami gegal po ichniemu.
                                                  • azjaodkuchni Re: IB vs polska matura vs SAT. 17.09.14, 09:17
                                                    Jak się zbierze Malaj, Taj, Koreańczyk , Hindus, Bengal, Polak i trzech Chińczyków to oni po angielsku będą gadać. ... Moje dziecko poprosi chińską niemówiącą po angielsku mamę koleżanki o wodę, zamieni dwa zdania o pogodzie, ale nie jest to dla mnie znajomość języka... Skoro dla Maxa jest to uznajemy, że mój Przychówek mówi po chińsku...wink
                                                    Po malajsku mówi ciut słabiej za to tak samo dobrze jak po bengalsku, koreańsku, tajsku i khmersku bo w każdym z tych języków mówi dzień dobry i liczy do 3. wink Za skromna jestem do dyskusji z Maxem..
                                                  • fogito Re: IB vs polska matura vs SAT. 17.09.14, 12:48
                                                    Zdecydowanie za skromna. Dzieciak w tylu jezykach gada a Ty nie doceniasz i niemtrabisz na forum! W Ameryce dostaniesz szkole samozachwytu nad soba. Oni tam jak pierdna to sobie gratuluja udanego pierdniecia. A jak dzieciak nie je jak swinia przy stole to wszyscy w zachwycie jaki kulturalny. I to ciagle it's good job niezaleznie od tego zrobi. Zycze powodzenia, moze sie przyzwyczaisz do zycia na innym biegunie.
                                                  • maksimum Re: IB vs polska matura vs SAT. 17.09.14, 06:04
                                                    azjaodkuchni napisała:

                                                    > Skoro dzieciak poradził sobie w singapurskim systemie to poradzi sobie i w amerykańskim...

                                                    A kto mowi ze sobie nie popradzi?
                                                    Wszystko zalezy na jakim poziomie sobie poradzi.
                                                  • tinywee Re: IB vs polska matura vs SAT. 17.09.14, 12:06
                                                    Nie bardzo rozkminiam tę nową maturę - czy Twoja córka będzie miała cztery rozszerzone przedmioty (biol, chem, IT i zakładam, matma)?
                                                  • hankam Re: IB vs polska matura vs SAT. 17.09.14, 15:06
                                                    tinywee napisała:
                                                    > Nie bardzo rozkminiam tę nową maturę - czy Twoja córka będzie miała cztery rozs
                                                    > zerzone przedmioty (biol, chem, IT i zakładam, matma)?


                                                    To było do mnie? Bo już nie ogarniam tego wątku i nie włączam drzewka.
                                                    Ja też nie rozkminiłam jeszcze nowej matury.
                                                    Chyba trzeba rozszerzać minimum dwa przedmioty, a może trzy?
                                                    Ona chce biologię, chemię i IT, matematyki rozszerzać nie będzie - nie lubi.
                                                    Co mnie martwi, to że nie można się uczyć fizyki na poziomie podstawowym, albo rozszerzenie, albo wcale.
                                                    A przy planach neurobiologia, biotechnologia, mismap fizyka byłaby wskazana, jak sądzę.
                                                  • zgagusia Re: IB vs polska matura vs SAT. 17.09.14, 15:26
                                                    Z tego co mi wiadomo, ale ekspertem od matur nie jestem, na nowej maturze nie bedzie prezentacji z polskiego, tylko losowane pytania. Zdawac trzeba polski, matematyke i jezyk na postawowym, rozszerzenie MUSI byc z co najmniej jednego z przedmiotow zgodnych z profilem klasy (do tej pory uczniowie z niczego nie musieli zdawac rozszerzenia). No a pozostale przedmioty to juz sobie trzeba wybrac wg wymagan uczelni i kierunku, i poziom tez - rozszerzenia z reguly sa lepiej punktowane przy aplikowaniu na studia.
                                                  • hankam Re: IB vs polska matura vs SAT. 17.09.14, 15:48
                                                    Aha. Ale u mojej córki rozszerzenia się wybiera dowolnie, klasy nie są profilowane, tylko kompletowane w zależności od poziomu egzaminu z angielskiego.
                                                    Fizyki nie rozszerzy bez rozszerzonej matmy.
                                                    Nie wiem, czy do informatyki rozszerzona matematyka jest niezbedna?
                                                    Próbowała się sama uczyć programowania w Pythonie - naprawdę nie wiem, jakie ma efekty - znalazła sobie jakieś kursy on-line.
                                                    Z matmy kocha tylko jeden dział - logikę.
                                                  • zgagusia Re: IB vs polska matura vs SAT. 17.09.14, 15:58
                                                    Ale u mojej córki rozszerzenia się wybiera dowolnie, klasy nie są profilowane, tylko kompletowane w zależności od poziomu egzaminu z angielskiego.

                                                    to z tego jak zrozumialam chyba bedzie musiala angielski rozszerzony wziac (?) - wczesniej uczniowie mogli zdawac mature tylko na podstawowych poziomach, reforma to zmienia i juz TRZEBA cos na rozszerzonym. Wiec w takim przypadku ten angielski to chyba tak jakby profil klasy jest?? Oczywiscie inne przedmioty tez moze sobie zdawac na rozszerzonym
                                                  • hankam Re: IB vs polska matura vs SAT. 17.09.14, 16:33
                                                    Wiec w takim przypadku ten angielski to chyba tak jakby profil klasy jest??

                                                    No właśnie chyba nie. Podzielono uczniów na klasy w zależności od poziomu zaawansowania, ale wszystkie klasy mają po cztery godziny angielskiego. A jak ktoś rozszerza, to chyba więcej?
                                                    Córka jest bardzo sprawna, jeśli chodzi o angielski, namawiałam ją na rozszerzanie niemieckiego, ale wolała IT, wszystkiego się zrobić nie da.
                                                  • maksimum Re: IB vs polska matura vs SAT. 17.09.14, 17:22
                                                    hankam napisała:

                                                    > Z matmy kocha tylko jeden dział - logikę.

                                                    Czyli totalne wyparcie sie mamusi.

                                                  • tinywee Re: IB vs polska matura vs SAT. 18.09.14, 20:18
                                                    No fizyka teraz tylko w gim plus pierwsza klasa lic i dziękuję.

                                                    O matmie wnioskowałam z tego, że na studiach biochemtech wszędzie jest matematyka; byłam przekonana, że trudna do ugryzienia bez m. rozszerzonej w liceum. Dziś koleżanka biotech uświadomiła mnie, że wcale niekoniecznie, no chyba że studia politechniczne, jak np. na PW, gdzie są 'dwa lata ciężkiej matematyki'.
                                                  • tinywee Re: IB vs polska matura vs SAT. 17.09.14, 13:14
                                                    Sorry, drzewo mnie znów powaliło.

                                                    Nie bardzo rozkminiam tę nową maturę - czy Twoja córka będzie miała cztery rozszerzone przedmioty (biol, chem, IT i zakładam, matma)?

                                                  • canuck_eh Re: IB vs polska matura vs SAT. 16.09.14, 23:06
                                                    Maksiu, ale my tutaj wiemy ze nawet jezeli twoje dzieci wybiora( o przepraszam tatus wybierze) kursy robienia kanapek to te kursy beda najlepsze na swiecie i zadne inne programy sie nie beda do nich umywac.Jakakolwiek szkola ktora twoje dzieci wybiora za pozwoleniem tatusia bedzie najlepsza na swiecie, bo inaczej byc nie moze.A prawda jest taka ze NYU nie jest najlepsza na swiecie.Moze choc raz zrob ranking programow.Np tego pielegniarstwa na ktorym jest twoj syn( jeszcze jest czy juz zmienil studia?) i zobaczysz ze wcale az tak na najwyzszym poziomie to ta twoja uczelnia nie stoi.Sa lepsze jezeli chodzi o departament health sciences
                                                  • maksimum Z Singapuru do USA. 17.09.14, 07:07
                                                    Przyjedzie chlopak do wolnego kraju z tego terroru policyjnego w Singapurze i zacznie sie Nirvana.

                                                    www.youtube.com/watch?v=FklUAoZ6KxY
                                                    Mamcia sie lzami zaleje jak dziecko z wolnosci korzysta i trzeba bedzie cala rodzine do psychologa zapisac na wizyty.
                                                  • maksimum Jack Andraka. 18.09.14, 17:42
                                                    natemat.pl/28445,15-latek-wynalazl-test-na-raka-zrobil-to-za-pomoca-wyszukiwarki-google
                                                    Moglby byc Jacek Andraka,ale ze mieszka w USA to jest Jack Thomas Andraka.

                                                    en.wikipedia.org/wiki/Jack_Andraka
                                                    Jest oczywiscie kilka ale's.

                                                    1-"None of Andraka's work has so far been published in a peer-reviewed journal."
                                                    2-"Many of Andraka's claims do not stand up to rigorous peer-reviewed research."
                                                    3-Matka jego jest anastezjologiem i to ona podsuwa mu wszystkie pomysly.
                                                    4-Jego starszy brat Luke wygral jeszcze wieksza nagrode i jakos o nim nie slychac.
                                                    5-Jest w Wikipedii po angielsku i kilku innych jezykach,ale....nie ma go po polsku...choc jest polskiego pochodzenia.
                                                  • maksimum Rewolucja. 18.09.14, 21:28
                                                    To jest bunt glupich,krnabrnych i leniwych a zadziornych przeciw bogatym i madrym azeby okrasc i zniszczyc tych bogatych i madrych.
                                                    Zadna rewolucja nie podniosla poziomu zycia ogolu spoleczenstwa a wszystkie zasadniczo zubozyly spoleczenstwa w ktorych rewolucja miala miejsce.

                                                    Wniosek z tego jest dosc prosty,ze jak ci sie w zyciu nie uklada,to rewolucja pogorszy jeszcze twoja sytuacje.
                                                    Jedyna szansa na poprawe jakosci zycia jest nauka,praca i uczciwosc i Chinczycy wlasnie wg tych zasad ida.Rosjanie i inni Slowianie niestety nie.
                                                  • fogito Re: Rewolucja. 18.09.14, 21:46
                                                    Moze jednak zmien pigulki, bo zaczynasz sie odrywac od realu surprised
                                                  • maksimum Re: Rewolucja. 18.09.14, 23:59
                                                    fogito napisała:

                                                    > Moze jednak zmien pigulki, bo zaczynasz sie odrywac od realu surprised

                                                    Ja jak najbardziej zyje w realu i nie biore zadnych pigulek,ale widze ze ty bierzesz bo ci to dosc szybko do glowy przyszlo to chyba wiesz z jakich na jakie sie zmienia.

                                                    PS.Obserwuj uwaznie sytuacje w Rosji bo niedlugo bedzie tam rewolucja.
                                                  • fogito Re: Rewolucja. 19.09.14, 07:00
                                                    Wiekszosc Amerykanow cos bierze. I dlatego sa tacy z siebie zadowoloeni niezazleznie od sytuacji. I tacy od realu oderwani.
                                                  • maksimum Re: Rewolucja. 19.09.14, 07:31
                                                    fogito napisała:

                                                    > Wiekszosc Amerykanow cos bierze. I dlatego sa tacy z siebie zadowoloeni niezazl
                                                    > eznie od sytuacji. I tacy od realu oderwani.
                                                    ------------
                                                    Wiekszosc Amerykanow to sa urodzeni optymisci i dlatego sa zadowoleni niezaleznie od sytuacji bo dzialaja dlugofalowo i wiedza zeszczescie sie zawsze do nich usmiechnie.
                                                    Polacy natomiast to urodzeni pesymisci i bardzo lubia byc upierdliwi dla innych.
                                                    Przeciez wizy dla Polakow to jest tylko i wylacznie glupia przekora Polakow,ze jak wiedza ze im nielegalnie w USA nie wolno pracowac,to wlasnie beda to robic.
                                                    Skad to zamilowanie do robienia na zlosc?
                                                    Zdyscyplinowania powinni sie od Chinczykow uczyc.

                                                  • maksimum Re: Rewolucja. 19.09.14, 07:44
                                                    fogito napisała:

                                                    > I tacy od realu oderwani.

                                                    Real w USA a real w Polsce to sa dwie rozne rzeczy.
                                                    Real w USA to jest porzadek,pracowitosc,uczciwosc ,dyscyplina a real w Polsce to co tu robic,zeby nic nie robic a zarobic.
                                                    No i Polacy sa roszczeniowi.Im sie po prostu wszystko nalezy.
                                                    Klasy maja byc male(16-20),bo tak sobie mama wymyslila,z jej dzieckiem ma pracowac noblista w szkole i wszystko ma byc na zawolanie mamusi i jej milusinskiego.
                                                    ---------
                                                    Rzeczywistosc amerykanska wyglada tak,ze w najlepszych szkolach klasy maja po 33 uczniow,przed szkola nie ma parku z lawkami ale sa boiska do koszykowki.
                                                    W szkolach cisza i porzadek.Nikt nikomu nie przeszkadza,a w Polsce rozwydrzone dzieci terroryzuja nauczycieli a rozwydrzone mamusie im w tym pomagaja.
                                                  • zgagusia Re: Rewolucja. 19.09.14, 08:30
                                                    maksimum napisał:
                                                    >
                                                    > Real w USA a real w Polsce to sa dwie rozne rzeczy.
                                                    > Real w USA to jest porzadek,pracowitosc,uczciwosc ,dyscyplina a real w Polsce t
                                                    > o co tu robic,zeby nic nie robic a zarobic.
                                                    > No i Polacy sa roszczeniowi.Im sie po prostu wszystko nalezy.
                                                    > Klasy maja byc male(16-20),bo tak sobie mama wymyslila,z jej dzieckiem ma praco
                                                    > wac noblista w szkole i wszystko ma byc na zawolanie mamusi i jej milusinskiego
                                                    > .
                                                    > ---------
                                                    > Rzeczywistosc amerykanska wyglada tak,ze w najlepszych szkolach klasy maja po 3
                                                    > 3 uczniow,przed szkola nie ma parku z lawkami ale sa boiska do koszykowki.
                                                    > W szkolach cisza i porzadek.Nikt nikomu nie przeszkadza,a w Polsce rozwydrzone
                                                    > dzieci terroryzuja nauczycieli a rozwydrzone mamusie im w tym pomagaja.

                                                    Znow porownujesz rzeczywistosc amerykanska, ktora znasz, z tym, jak ci sie wydaje ze jest w Polsce - i to te twoje wyobrazenia sa takie zeby Polska w tym zestawieniu wypadala jak najgorzej. A jesli chodzi o to co napisales to w Polsce nie ma zadnych roznic ze szkola amerykanska; juz ci kiedys pisalam, napisze jeszcze raz smile W szkole mojego syna tez sa klasy wlasnie 33 osobowe (niestety sad ), szkola ma 2 boiska - jedno tartanowe i jedno pelnowymiarowe pilkarskie, jest normalna sala gimnastyczna (np. do koszykowki), jest basen, lodowisko, silownia, sala do aerobiku i tanca (z duzymi lustrami), do bilarda, do tenisa stolowego, i, jakby tego wszystkiego bylo malo, mlodziez moze jeszcze grac w brydza sportowego na profesjonalnych stolach i bidding-boxach. I nawet nie wiem czy czegos jeszcze nie pominelam tongue_out Mlodziez w ramach zajec sportowych ma do wyboru do koloru roznych sekcji. I, pewnie cie zaskocze wink, nie ma w tej szkole narkomanow big_grin Az trudno uwierzyc, nie? wink
                                                  • maksimum Re: Rewolucja. 19.09.14, 15:32
                                                    zgagusia napisała:

                                                    > Znow porownujesz rzeczywistosc amerykanska, ktora znasz, z tym, jak ci sie w
                                                    > ydaje
                                                    ze jest w Polsce - i to te twoje wyobrazenia sa takie zeby Polska w t
                                                    > ym zestawieniu wypadala jak najgorzej.

                                                    Przeciez ja w Polsce do szkoly chodzilem i wtedy pilo sie na studiowce i pije sie teraz.


                                                    > W szkole mojego syna tez sa klasy wlasnie 33 osobowe (niestety sad )

                                                    Ano widzisz,niestety, a w Stanach to jest norma.

                                                    >, szkola ma 2 boiska - jedno tartanowe i jedno pelnowymiarowe pilkarskie,
                                                    > jest normalna sala gimnastyczna (np. do koszykowki), jest basen, lodowisko, sil
                                                    > ownia, sala do aerobiku i tanca (z duzymi lustrami), do bilarda, do tenisa stol
                                                    > owego, i, jakby tego wszystkiego bylo malo, mlodziez moze jeszcze grac w brydza
                                                    > sportowego na profesjonalnych stolach i bidding-boxach.

                                                    Czyli jest lepiej wyposazona niz przecietna szkola w NYC.
                                                    Poza NYC jest wiecej miejsca i tam boisk maja wiecej ale w tych szkolach gdzie chodzily moje dzieci byly tylko korty do kosza,sala gimnastyczna,w liceum jest basen i maja stoly ping-pongowe. i bowling alley.

                                                    en.wikipedia.org/wiki/Brooklyn_Technical_High_School

                                                    > I nawet nie wiem czy c
                                                    > zegos jeszcze nie pominelam tongue_out Mlodziez w ramach zajec sportowych ma do wyboru
                                                    > do koloru roznych sekcji. I, pewnie cie zaskocze wink, nie ma w tej szkole narkom
                                                    > anow big_grin Az trudno uwierzyc, nie? wink

                                                    Rzeczywiscie trudno uwierzyc ale pewno dzieciaki ci jeszcze o nich nie powiedzialy albo to dopiero podstawowka i nie zdazyly sie nauczyc palic.
                                                  • fogito Re: Rewolucja. 19.09.14, 15:54
                                                    No patrz pani o ja nie pilam piwa na studniowce. Alez z ciebie patologia!
                                                  • zgagusia Re: Rewolucja. 19.09.14, 16:24
                                                    maksimum napisał:

                                                    > zgagusia napisała:

                                                    > > I, pewnie cie zaskocze wink, nie ma w tej szkole
                                                    > narkomanow big_grin Az trudno uwierzyc, nie? wink
                                                    >
                                                    > Rzeczywiscie trudno uwierzyc ale pewno dzieciaki ci jeszcze o nich nie powiedzi
                                                    > aly albo to dopiero podstawowka i nie zdazyly sie nauczyc palic.

                                                    Ta szkola to gimnazjum + liceum, czyli sa tam dzieciaki 13-19 lat. Ale widzisz, nawet jesli sie do ciebie pisze wprost ze narkomanii tam nie ma to ty i tak wiesz lepiej wink Bo narkotyki sa we wszystkich polskich szkolach, w odroznieniu od szkol w NYC big_grin
                                                  • maksimum Re: Rewolucja. 19.09.14, 17:17
                                                    zgagusia napisała:

                                                    > Ale widzisz, nawet jesli sie do ciebie pisze wprost ze narkomanii tam nie ma to ty i tak wi
                                                    > esz lepiej wink Bo narkotyki sa we wszystkich polskich szkolach, w odroznieniu od
                                                    > szkol w NYC big_grin

                                                    W amerykanskich gimnazjach jeszcze nie ma bo tu dzieci maja po 12-14 lat ale w liceach juz sa.
                                                    Ty nie bedziesz wiedziala ze sa bo nikt sie z tym nie obnosi.
                                                    Dzieciak musi sie kolegowac z kims kto bierze i wtedy bedzie wiedzial.
                                                  • zgagusia Re: Rewolucja. 19.09.14, 17:25
                                                    W amerykanskich gimnazjach jeszcze nie ma bo tu dzieci maja po 12-14 lat ale w liceach juz sa.
                                                    Ty nie bedziesz wiedziala ze sa bo nikt sie z tym nie obnosi.
                                                    Dzieciak musi sie kolegowac z kims kto bierze i wtedy bedzie wiedzial.

                                                    A ty skad wiesz ze twoje dzieci nie biora/nie braly?
                                                  • maksimum Narkotyki. 19.09.14, 20:02
                                                    zgagusia napisała:

                                                    > A ty skad wiesz ze twoje dzieci nie biora/nie braly?

                                                    To ty nie wiesz jak to sie sprawdza?
                                                    Sa testy do kupienia w kazdej aptece,ale ja ich nie kupilem.
                                                    1-na narkotyki potrzebne sa pieniadze,a moje dzieciaki nigdy nie mialy finansowych wymagan.
                                                    2-dzieciak opuszcza sie w nauce-u mnie to nie mialo miejsca.
                                                    3-dziwne,irracjonalne zachowanie

                                                    www.wikihow.com/Tell-if-Your-Teen-Is-Using-Drugs
                                                  • zgagusia Re: Narkotyki. 19.09.14, 20:32
                                                    maksimum napisał:

                                                    > zgagusia napisała:
                                                    >
                                                    > > A ty skad wiesz ze twoje dzieci nie biora/nie braly?
                                                    >
                                                    > To ty nie wiesz jak to sie sprawdza?
                                                    > Sa testy do kupienia w kazdej aptece,ale ja ich nie kupilem.
                                                    > 1-na narkotyki potrzebne sa pieniadze,a moje dzieciaki nigdy nie mialy finansow
                                                    > ych wymagan.
                                                    > 2-dzieciak opuszcza sie w nauce-u mnie to nie mialo miejsca.
                                                    > 3-dziwne,irracjonalne zachowanie

                                                    nie maksiu, ja cie zapytalam skad ty to wiesz o swoich dzieciach po tym jak ty mi napisales ze ja nie bede tego wiedziala o swoich. Otoz wiem smile Wiem ze nie biora i nie maja kolegow 'bioracych'. Za WSZYSTKICH w ich szkolach oczywiscie reczyc nie moge, ale generalnie to sa duze afery i raczej bym slyszala... Szkole starszego znam od niedawna i jeszcze mnie zadne sluchy o narkotykach tam nie doszly; mlodszy jest w placowce gdzie starszy tez kiedys chodzil i znam ja od lat - tam kiedys byla taka sprawa, nawet nie tyle z narkotykami sensu stricto tylko z lekami psychotropowymi. Jakis uczen przyniosl leki psychotropwe (o ile ja dobrze pamietam to bylo to dziecko lekarzy ktore 'samo' wypisalo sobie stosowne recepty) - no w kazdym razie sprawa sie wydala i wywalono go ze szkoly. To jest szkola prywatna, platna - a z wielu stron slyszalam nieraz ze w takich szkolach to tylko 'bananowa' mlodziez, z mnostwem pieniedzy, i w zwiazku z tym dzieciaki pija, pala i cpaja. No to pod tym wzgledem szkola (a jest to podstawowka + gimnazjum + od tego roku liceum) jest super, uczniowie ktorzy wejda w konflikt z prawem sa z niej relegowani (przez 8 lat, tyle ile znam ta szkole, byl jeden przypadek z tymi lekami i jeden przypadek kradziezy - obu uczniow usunieto).
                                                  • maksimum Re: Narkotyki. 20.09.14, 00:41
                                                    zgagusia napisała:

                                                    > (przez 8 lat, tyle ile znam ta szkole, byl jede
                                                    > n przypadek z tymi lekami i jeden przypadek kradziezy - obu uczniow usunieto).

                                                    W gimnazjum moich dzieci nie bylo narkotykow ani kradziezy.
                                                    W liceum tez nie ma kradziezy ale kilka osob cpa,oczywiscie po cichu bo by ich wyrzucili.
                                                    Mysle ze oni w szkole nie cpaja lecz po szkole i dlatego tam jeszcze sa.
                                                    Nie moze to byc zadne potezne cpanie bo poziom nauczania jest bardzo wysoki i opuszczenie sie w nauce to wylot ze szkoly.
                                                  • hankam Re: Narkotyki. 20.09.14, 08:58
                                                    ... opuszczenie sie w nauce to wylot ze szkoly.

                                                    Aha. Czyli wysoki poziom utrzymywany jest dokładnie tak, jak w warszawskich wysokoprogrowych liceach.
                                                    Nie nadążasz - bierzesz korepetycje albo wylatujesz. Szkołą przecież nie może sobie pozwolić na obniżenie pozycji w rankingu.
                                                    Wyścig szczurow między szkołami napędza wyścig szczurów między uczniami.
                                                  • zgagusia Re: Narkotyki. 20.09.14, 09:58
                                                    maksimum napisał:

                                                    > Nie moze to byc zadne potezne cpanie bo poziom nauczania jest bardzo wysoki i o
                                                    > puszczenie sie w nauce to wylot ze szkoly.

                                                    Oo, a doprecyzuj co to znaczy - ten wylot ze szkoły za opuszczenie sie w nauce. W szkołach moich dzieci nie ma możliwości repetowania klasy; jesli dziecko nie zdało, to siła rzeczy musi przenieść sie gdzie indziej. Poza tym mozna mieć dowolna ilośc niskich ocen, aby tylko przejść rok wyżej. Nie wszystkim to odpowiada, moze nie wszyscy wytrzymują? i cześć przenosi sie w trakcie roku szkolnego do innych placówek, ale to sa raczej wyjątki i pojedyncze osoby. Ale za same niskie oceny (w sensie ze jeszcze pozytywne) nikt ze szkoły nie wylatuje.
                                                  • maksimum Re: Narkotyki. 20.09.14, 15:34
                                                    zgagusia napisała:

                                                    > Oo, a doprecyzuj co to znaczy - ten wylot ze szkoły za opuszczenie sie w nauce.

                                                    Musisz miec srednia z kazdego przedmiotu powyzej 66% i jak ci spadnie ponizej 66% choc z jednego przedmiotu to najpierw wylatujesz z kolek sportowych.
                                                    W ten sposob najlepszy tenisista w druzynie syna nie mogl grac w playoffs.
                                                    Jeden przedmiot mozesz jeszcze powtorzyc ale jak zawalisz dwa to juz grozi zostaniem na drugi rok.
                                                    I teraz masz dwa wyjscia.
                                                    1-Jesli przeniesiesz sie do innej szkoly w czasie roku szkolnego,to bez problemu rok zaliczysz,bo gdzie indziej sa nizsze kryteria.
                                                    2-Jesli bedziesz powtarzac rok w tej dobrej szkole,to wcale nie znaczy ze za rok zdasz do nastepnej klasy,bo poziom caly czas sie podnosi.
                                                    Widze to po synie i corce,ktorzy konczyli ta sama szkole,ze w pozniejszych rocznikach poziom jest wyzszy.

                                                    > W szkołach moich dzieci nie ma możliwości repetowania klasy; jesli dziecko nie
                                                    > zdało, to siła rzeczy musi przenieść sie gdzie indziej. Poza tym mozna mieć do
                                                    > wolna ilośc niskich ocen, aby tylko przejść rok wyżej.

                                                    U was te niskie oceny sa inaczej stawiane niz u nas.
                                                    W USA ocena z przedmiotu to srednia ocena z kilku testow w ciagu roku i NIE MA sily by tym manipulowac.
                                                    Jak srednia wyjdzie 65% to uczen nie zdaje a jak wyjdzie 66% to zdaje.

                                                    > Nie wszystkim to odpowiada, moze nie wszyscy wytrzymują?

                                                    Inne szkoly bardzo chetnie przyjmuja tych z najlepszych szkol,bo to im podnosi poziom.



                                                  • zgagusia Re: Narkotyki. 20.09.14, 16:49
                                                    maksimum napisał:

                                                    > Musisz miec srednia z kazdego przedmiotu powyzej 66% i jak ci spadnie ponizej 6
                                                    > 6% choc z jednego przedmiotu to najpierw wylatujesz z kolek sportowych.
                                                    > W ten sposob najlepszy tenisista w druzynie syna nie mogl grac w playoffs.

                                                    u nas na uczestnictwo w zajeciach sportowych czy kolkach oceny nie maja wplywu - chyba, bo w sumie to moj syn zagrozony nigdy nie byl, ale nie slyszalam o czyms takim w przypadku innych dzieciakow. Na rozgrywki poza szkola (czyli juz wyzszej rangi) musza sie zgodzic rodzice - i tak moj syn, jak chcial wyjechac ze swoja druzyna szkolna na rozgrywki miedzywojewodzkie, a potem ogolnopolskie to najpierw ze mna mial do czynienia wink Wiedzial ze musi miec niezle oceny bo inaczej nie wyraze zgody na jego wyjazd, koledzy z druzyny beda miec pretensje itd. Wiec sie staral smile

                                                    > U was te niskie oceny sa inaczej stawiane niz u nas.
                                                    > W USA ocena z przedmiotu to srednia ocena z kilku testow w ciagu roku i NIE MA
                                                    > sily by tym manipulowac.
                                                    > Jak srednia wyjdzie 65% to uczen nie zdaje a jak wyjdzie 66% to zdaje.
                                                    W szkole u mojego dziecka liczona jest srednia wazona; kazdy nauczyciel ustala na poczatku roku jaka wage maja oceny ze sprawdzianow, kartkowek, odpytek itp. na jego przedmiocie, ile procent maxa trzeba miec zeby w ogole miec ocene pozytywna itp. Nie jest to w zaden sposob odgornie narzucone, w sumie dosc duza samowolka tu panuje, nauczyciele okreslaja to sobie jak chca uncertain W szkole mojego syna oceniaja z reguly bardzo ostro, a ja wcale nie jestem przekonana czy to jest dobre...
                                                  • maksimum Re: Narkotyki. 20.09.14, 17:52
                                                    zgagusia napisała:

                                                    > u nas na uczestnictwo w zajeciach sportowych czy kolkach oceny nie maja wplywu

                                                    Rozniaca jest taka,ze w USA bez dobrych ocen nie mozesz uprawiac sportu.

                                                    > W szkole u mojego dziecka liczona jest srednia wazona; kazdy nauczyciel ustala
                                                    > na poczatku roku jaka wage maja oceny ze sprawdzianow, kartkowek, odpytek itp.

                                                    U nas nie ma odpytek bo to jest ocena subiektywna.
                                                  • hankam W USA bez dobrych ocen nie mozesz uprawiac sportu 22.09.14, 09:08
                                                    maksimum napisał:

                                                    > Rozniaca jest taka,ze w USA bez dobrych ocen nie mozesz uprawiac sportu.


                                                    Albo swiadomie kłamiesz, albo nie masz pojęcia.
                                                    Koleżanka adoptowała czarnoskórego chłopca.
                                                    Chłopiec, dziś już szesnastoletni, pomimo, że włożyła w niego ogromną pracę (jest nauczycielką angielskiego) ledwie umie czytać i pisać. Za to w szkolnej drużynie jest wyróżniającym się futbolistą.
                                                  • fogito Re: W USA bez dobrych ocen nie mozesz uprawiac sp 22.09.14, 09:15
                                                    No, ale pewnie jest w marnej szkole wink
                                                  • hankam Re: W USA bez dobrych ocen nie mozesz uprawiac sp 22.09.14, 10:56
                                                    Na pewno, skoro nie umie cztać. smile
                                                    Sprawdziłam w rankingu. Piąta setka krajowa.
                                                  • hankam Re: Narkotyki. 20.09.14, 19:21
                                                    > W szkołach moich dzieci nie ma możliwości repetowania klasy; jesli dziecko nie
                                                    > zdało, to siła rzeczy musi przenieść sie gdzie indziej. Poza tym mozna mieć do
                                                    > wolna ilośc niskich ocen, aby tylko przejść rok wyżej.

                                                    W szkole dzieci maksimuma też. 66% to jest niska ocena i można mieć 66% z dowolnej liczby przedmiotów i przejść do wyższej klasy.

                                                    maksimum napisał:
                                                    U was te niskie oceny sa inaczej stawiane niz u nas.
                                                    A skąd wiesz, jak są stawiane oceny?
                                                  • jotde3 Re: Narkotyki. 20.09.14, 07:46
                                                    maksimum napisał:

                                                    > To ty nie wiesz jak to sie sprawdza?
                                                    > Sa testy do kupienia w kazdej aptece,ale ja ich nie kupilem.
                                                    > 1-na narkotyki potrzebne sa pieniadze,a moje dzieciaki nigdy nie mialy finansow
                                                    > ych wymagan.

                                                    nie sa wcale drogie

                                                    > 2-dzieciak opuszcza sie w nauce-u mnie to nie mialo miejsca.
                                                    > 3-dziwne,irracjonalne zachowanie

                                                    zalezy co biora, jak czasem od czasu do czasu amfe to moze byc lepiej w nauce .

                                                  • hankam Re: Narkotyki. 20.09.14, 09:04
                                                    Lepiej jednak uczyć się bez amfetaminy. Podobno niewiele się pamięta po egzaminie.

                                                    Co ciekawe - moja mama, która maturę zdawała wkrótce po wojnie pamięta, że amfetamina czy benzedryna była łatwo dostępna (zostało jej dużo po wojnie, stosowano ją w wojsku, bardzo często w lotnictwie i marynarce) i młodzież wspomagała nią naukę - ona sama z koleżankami uczyły się tak do matury.
                                                  • maksimum Re: Narkotyki. 20.09.14, 17:06
                                                    jotde3 napisał:

                                                    > zalezy co biora, jak czasem od czasu do czasu amfe to moze byc lepiej w nauce .

                                                    Wszystkie narkotyki pobudzaja na krotki okres czasu a pozniej jest niewyobrazalny dolek.

                                                    www.sfd.pl/Naturalna_alternatywa-t240125.html?utm_source=SFD&utm_campaign=Szukaj&utm_medium=all

                                                  • canuck_eh Re: Rewolucja. 19.09.14, 20:40
                                                    Nie trzeba sie jak to nazwales kolegowac z kims kto bierze zeby wiedziec ze narkotyki sa w szkole.W kazdej, nawet najlepszej szkole sa dealerzy, sa ci co biora.Bo w kazdej szkole sa idioci co nie wiedza co ze swoim zyciem zrobic maksiu.Nawet w podstawowce znajdziesz jak i w gimnazjum choc trzeba przyznac ze w liceum to bedzie szersze zjawisko, zwlaszcza w stanach.Kanada niestety nie jest tez wolna od tej plagi.
                                                  • maksimum Re: Rewolucja. 20.09.14, 00:48
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Nie trzeba sie jak to nazwales kolegowac z kims kto bierze zeby wiedziec ze nar
                                                    > kotyki sa w szkole.W kazdej, nawet najlepszej szkole sa dealerzy, sa ci co biora.

                                                    Niestety nie masz racji.
                                                    W slabych szkolach to sie zdarza,ale w dobrych nie moze sie zdarzyc,bo za slabe stopnie wylatujesz ze szkoly a szkola przyjmuje bo bardzo trudnych egzaminach.

                                                    > Bo w kazdej szkole sa idioci co nie wiedza co ze swoim zyciem zrobic maksiu.N
                                                    > awet w podstawowce znajdziesz jak i w gimnazjum choc trzeba przyznac ze w lice
                                                    > um to bedzie szersze zjawisko, zwlaszcza w stanach.Kanada niestety nie jest tez
                                                    > wolna od tej plagi.

                                                    Napatrzylem sie troche na to na Brooklynie i ci co cpaja to sa w wiekszosci z rozbitych domow i takich gdzie rodzice tez sa nieudacznicy.
                                                    Oczywiscie samotna matka pozwala dzieciom na wszystko bo dziecko wie lepiej co dla niego dobre a dziecko czesto wybiera narkotyki.
                                                    Jak stary jest w domu to kopnie w doope raz czy dwa i stawia latorosl do pionu.
                                                    Rosjanie maja potezne sklonnosci do cpania,nie mniejsze niz kolorowi.
                                                  • canuck_eh Re: Rewolucja. 21.09.14, 04:58
                                                    Maksiu, ale nie musisz od razu sie opuscic w nauce jak wezmiesz cosik raz na ruski rok czy wypalisz ziolko.Ty to juz wyjezdzasz z duzym kalibrem gdzie ktos jest juz uzalezniony od narkotykow.Przyjmij do wiadomosci ze nawet w najlepszych szkolach sa narkotyki i ci co biora.Oczywiscie nie w takiej ilosci jak w slabszych szkolach ale sa.No i ten co wezmie okazjonalnie nie jest narkomanem.ot wezmie sobie dla rozrywki.nie mam pojecia jaka to wielka rozrywka i co mlodych do tego ciagnie, ale to nie moja bajka
                                                  • maksimum Rewolucja. Hera,coca,hasz,LSD 21.09.14, 05:52
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Maksiu, ale nie musisz od razu sie opuscic w nauce jak wezmiesz cosik raz na ru
                                                    > ski rok czy wypalisz ziolko.

                                                    Jak raz na miesiac wezmiesz to sie opuscisz,ale bedzie brac 2x w tyg to sie na pewno opuscisz.

                                                    www.youtube.com/watch?v=EoKpRZz-jcQ
                                                    Znam takich Ruskich,ktorzy pracuja by tylko na hasz zarobic.
                                                    A inny Ruski,Andriej diluje zeby zarobic na to co sam zuzywa.
                                                    On chodzil do tego bardzo dobrego gimnazjum z moimi dziecmi ale po gimnazjum sie stoczyl.

                                                    > Ty to juz wyjezdzasz z duzym kalibrem gdzie ktos jest juz uzalezniony od narkotykow.

                                                    Wiesz jak to jest,oni caly czas mowia ze nie sa uzaleznieni i w kazdej chwili moga rzucic,tylko...nie rzucaja.

                                                    > Przyjmij do wiadomosci ze nawet w najlepszych szkolach sa narkotyki i ci co biora.

                                                    Corka mnie powiedziala o paru sztukach w jej liceum,ktore biora ale na tyle malo by sie nie stoczyc.Syn stoi od nich z daleka i nawet z nimi nie rozmawia.

                                                    > Oczywiscie nie w takiej ilosci jak w slabszych szkolach ale sa.

                                                    To jest raczej oczywiste.

                                                  • tinywee Re: Rewolucja. 19.09.14, 19:37
                                                    "mlodziez moze jeszcze grac w brydza sportowego na profesjonalnych stolach i bidding-boxach."

                                                    I gra?

                                                    (Pytam jako wielka zwolenniczka brydża dla młodzieży.)
                                                  • zgagusia Re: Rewolucja. 19.09.14, 19:57
                                                    tinywee napisała:

                                                    > "mlodziez moze jeszcze grac w brydza sportowego na profesjonalnych stolach i bi
                                                    > dding-boxach."
                                                    >
                                                    > I gra?
                                                    >
                                                    > (Pytam jako wielka zwolenniczka brydża dla młodzieży.)

                                                    Tak, graja, jak najbardziej smile Zajecia przez sedziego brydza prowadzone, rozwiazuja zadania brydzowe, ucza sie rozgrywac, uzgadniac kontrakt, uzgadniac z partnerem system licytacyjny itp. Raz na jakis czas jest wewnatrzszkolny turniej organizowany... A dlaczego jestes taka zwolenniczka brydza wsrod mlodziezy? Ja mam szczerze mowiac dosc ambiwalentny stosunek do tego ze mi sie syn w brydza wciaga uncertain Ja wiem ze ta gra rozwija pamiec, logiczne myslenie, wnioskowanie... ale przy tym...hmmm... dosc konfliktogenna jest wink
                                                  • maksimum Re: Rewolucja. 19.09.14, 20:16
                                                    zgagusia napisała:

                                                    > Tak, graja, jak najbardziej smile Zajecia przez sedziego brydza prowadzone, rozwia
                                                    > zuja zadania brydzowe, ucza sie rozgrywac, uzgadniac kontrakt, uzgadniac z part
                                                    > nerem system licytacyjny itp. Raz na jakis czas jest wewnatrzszkolny turniej or
                                                    > ganizowany... A dlaczego jestes taka zwolenniczka brydza wsrod mlodziezy? Ja ma
                                                    > m szczerze mowiac dosc ambiwalentny stosunek do tego ze mi sie syn w brydza wci
                                                    > aga uncertain Ja wiem ze ta gra rozwija pamiec, logiczne myslenie, wnioskowanie... ale
                                                    > przy tym...hmmm... dosc konfliktogenna jest wink
                                                    -----------
                                                    To brzmi tak jak mnie to moj partner dawno temu opowiadal.
                                                    Brydz jest bardzo dobry a jedynym jego minusem jest,ze to gra siedzaca.
                                                    Kiedys ludzie przy brydzu duzo palili i pili i dlatego nie lubilem tych rozgrywek.
                                                    Turniej brydzowy to byla istna palarnia,ale na wyzszych poziomach juz bylo lepiej.
                                                  • tinywee Re: brydż 20.09.14, 19:52
                                                    No właśnie z tych wszystkich powodów: pamieć, logiczne myślenie, wnioskowanie, i wyobraźnię bym dodała. Mój kolega niegdyś profesjonalny brydżysta całkiem poważnie zgłasza tezę o wyższości brydża nad szachami, bo, mówi, w szachach widać wszystko, a w brydżu tylko połowę i tę połowę trzeba dokombinować, używając tych wszystkich narzędzi. A przy tym, wydaje mi się, fajna rozrywka towarzyska, służąca czasem przy okazji budowaniu więzi, czasem tylko rywalizacji. Konfliktogenna? No może czasem, ale radzenie sobie z konfliktem też rozwija, a przy tym jaki probierz charakteru…

                                                    Sama najwięcej grałam w liceum, na strajku i w stanie w. i bardzo miło to wspominam, wraz z całymi okolicami grania. Teraz zapisałam się na kurs b. sportowego (druga młodość, ha!) i ciekawa jestem bardzo.
                                                  • zgagusia Re: brydż 20.09.14, 20:38
                                                    tinywee napisała:

                                                    > No właśnie z tych wszystkich powodów: pamieć, logiczne myślenie, wnioskowanie,
                                                    > i wyobraźnię bym dodała. Mój kolega niegdyś profesjonalny brydżysta całkiem pow
                                                    > ażnie zgłasza tezę o wyższości brydża nad szachami, bo, mówi, w szachach widać
                                                    > wszystko, a w brydżu tylko połowę i tę połowę trzeba dokombinować, używając tyc
                                                    > h wszystkich narzędzi.
                                                    No popatrz, moj maz mowi tak samo smile On tez kiedys, moj maz znaczy, duzo gral w brydza, moze nie profesjonalnie, bo jednak zawodowo sie czym innym zajmowal, ale w rozgrywkach ligowych, o puchar polski, przez szereg lat. Do dzis grywa w turniejach, ale to juz dla czystej przyjemnosci. Szachy tez ogarnia smile wiec ma porownanie. W brydzu jeszcze kombinatoryka wchodzi, obliczanie prawdopodobienstwa, jednym slowem matematyki jest troche. No ale wlasnie tez to ze bez dobrego partnera w brydzu niewiele mozna zrobic, to troche frustrujace bywa wink Nasz starszy syn woli szachy, ale poniewaz obaj nasi chlopcy graja w brydza (w szkolach sie tego ucza) to zebysmy mogli w domu czasem pograc ja tez musialam podstawy przyswoic wink Ale jakos mnie ta gra tak bardzo nie wciaga.
                                                  • maksimum Re: brydż 21.09.14, 02:23
                                                    zgagusia napisała:

                                                    > No ale wlasnie tez to ze bez dobrego
                                                    > partnera w brydzu niewiele mozna zrobic, to troche frustrujace bywa wink

                                                    Gralem kiedys z R.Poznakowskim jak mial koncerty w USA.
                                                    Bardzo zapalony brydzysta a lalem go ostro i facet sie mocno denerwowal.

                                                    pl.wikipedia.org/wiki/Ryszard_Poznakowski
                                                    z jego zona Dana,ktora zmarla na raka.

                                                    Wodeckiego natomiast probowalem nauczyc grac w tenisa,ale nie dalo rady bo ma za mocne okulary i pilki nie widzial.
                                                  • maksimum Re: brydż 21.09.14, 01:33
                                                    tinywee napisała:

                                                    > No właśnie z tych wszystkich powodów: pamieć, logiczne myślenie, wnioskowanie,
                                                    > i wyobraźnię bym dodała.

                                                    Brydz jest bardzo dobry tak dlugo jak nie pija i nie pala przy brydzu.Sam kiedys palilem i pilem ale jak przestalem to zaczelo mnie to przeszkadzac.


                                                    > Mój kolega niegdyś profesjonalny brydżysta całkiem pow
                                                    > ażnie zgłasza tezę o wyższości brydża nad szachami, bo, mówi, w szachach widać
                                                    > wszystko, a w brydżu tylko połowę i tę połowę trzeba dokombinować, używając tyc
                                                    > h wszystkich narzędzi.

                                                    To prawda,z tym ze w szachach najlepsi maja przemyslane 12 ruchow do przodu a w brydzu tego sie nie da.

                                                    > Sama najwięcej grałam w liceum, na strajku i w stanie w. i bardzo miło to wspom
                                                    > inam, wraz z całymi okolicami grania. Teraz zapisałam się na kurs b. sportowego
                                                    > (druga młodość, ha!) i ciekawa jestem bardzo.
                                                    -----------
                                                    Brydz sportowy to glownie szybkosc i wysoka jakosc licytacji i rozgrywki.
                                                    Jedno rozdanie wraz z licytacja trwa jakies 5-7 minut.
                                                    Nie ma czasu na zastanawianie sie,bo przeciwnicy zawolaja sedziego,co mnie sie zdarzylo na turnieju.
                                                    Zastanawianie sie traktowane jest jako dawanie sygnalow partnerowi.
                                                    No i nie wolno rozmawiac.
                                                    Dostajesz karty juz ulozone,ktorymi ktos gral i kart nie rzucasz na srodek stolu,tylko kladziesz przy sobie.Jak bierzesz lewa to w pionie a jak oddajesz lewa to w poziomie.
                                                    Wkladasz karty pozniej do pudelka tak samo jak je dostalas,bo ktos inny bedzie nimi gral.
                                                    Poznasz kupe ludzi,bo przy jednym stoliku grasz lika rozdan i przesiadasz sie do nastepnego stolika.
                                                    W czasie jednego turnieju mozesz obleciec z 15 stolikow.
                                                  • zgagusia Re: brydż 21.09.14, 10:01
                                                    maksimum napisał:
                                                    > To prawda,z tym ze w szachach najlepsi maja przemyslane 12 ruchow do przodu a w
                                                    > brydzu tego sie nie da.

                                                    to nie do konca tak. Debiut gra sie z pamieci, ale trzeba bardzo uwazac jak przeciwnik odpowiada zeby wybrac optymalna linie debiutowa. To ktora jest optymalna w danym momencie analizuje sia w domu przy pomocy komputerow z silnikami szachowymi, ale potem trzeba te sekwencje ruchow zapamietac. Potem jest gra srodkowa - za kazdym razem inna, bo tu juz nawet obecne komputery nie daja rady policzyc jaki ruch jest lepszy, liczac do trzydziestu kilku posuniec naprzod dalej wychodzi ze szereg posuniec jest rownowaznych. Wiec od tego momentu szachista musi radzic sobie sam - tu bardzo przydaje sie analizowanie tysiecy rozegranych wczesniej partii, dostrzeganie pewnych podobienstw itp. Najlepsi szachisci u szczytu formy sa w stanie liczyc warianty do 6, najwyzej 7 ruchow naprzod. Nie 12 smile Koncowki w duzym stopniu mozna wycwiczyc, ale tu tez bardzo trzeba uwazac, zmeczenie wtedy juz bardzo daje sie we znaki. Mecze szachowe sa bardzo wyczerpujace, trzeba o tym pamietac i uzupelniac kalorie bo jak nie to sie mocno schudnie. W jednym z wywiadow byly mistrz swiata w szachach przyznaje ze w trakcie tego wlasnie meczu o mistrzostwo stracil na wadze kilkanascie kg! Jedna partia nieraz trwa kilka godzin; najdluzsza partia ktora rozegral moj syn trwala ponad 4h.

                                                    > Zastanawianie sie traktowane jest jako dawanie sygnalow partnerowi.
                                                    > No i nie wolno rozmawiac.
                                                    W szachach przez cala partie tez nie wolno rozmawiac, wiec milczy sie kilka godzin wink W brydzu po 5 min. rozgrywce z reguly jest klotnia przy stoliku ;P Bywa nawet ze krzeslami w siebie rzucaja big_grin takie sa pretensje ze partner polozyl dame zamiast waleta czy odwrotnie tongue_out Zanim porodzily nam sie dzieci chodzilam z mezem na turnieje jako osoba towarzyszaca - na jakie dziwy sie wtedy napatrzylam... cuda, cuda panie big_grin A ubaw mialam po pachy smile W turniejach tych powazniejszych gra sie na zaslonach, wiec nie wie sie czy zastanawial sie partner czy przeciwnik. Czas na zastanowienie sie ma rozgrywajacy po pierwszym wiscie i wylozeniu dziadka - na to nie mozna zawolac sedziego, chyba mozna dowolnie dlugo myslec (ale nie znam dokladnie przepisow). Potem rzeczywiscie rozgrywka toczy sie szybciutko wsrod profesjonalistow.
                                                  • maksimum Re: brydż 21.09.14, 17:56
                                                    zgagusia napisała:

                                                    > W brydzu po 5 min. rozgrywce z reguly jest klotnia przy stoliku ;

                                                    Nie ma czasu na klotnie,bo trzeba nastepne rozdanie zagrywac.Nikt nie bedzie czekal na maruderow.

                                                    > P Bywa nawet ze krzeslami w siebie rzucaja big_grin

                                                    Musialas byc na zabawie wiejskiej a nie turnieju brydzowym,albo na takim wiejskim turnieju brydzowym gdzie zamiast orkiestry zawodnicy dostaja po jednej sztachecie.
                                                    Na pro turniejach nawet nie rozmawia sie po rozgrywce,chyba ze chce sie doszlifowac rozgrywke czy licytacje.

                                                  • zgagusia Re: brydż 21.09.14, 18:54
                                                    maksimum napisał:

                                                    > Musialas byc na zabawie wiejskiej a nie turnieju brydzowym,albo na takim wiejsk
                                                    > im turnieju brydzowym gdzie zamiast orkiestry zawodnicy dostaja po jednej sztac
                                                    > hecie.
                                                    > Na pro turniejach nawet nie rozmawia sie po rozgrywce,chyba ze chce sie doszlif
                                                    > owac rozgrywke czy licytacje.
                                                    >

                                                    A zdziwisz sie - to bylo na wroclawskim turnieju brydzowym; swego czasu nawet Balicki (chyba najslynniejszy polski brydzysta) na nim grywal. Sztachet nikt nie rozdawal, ale ze po nieudanej rozgrywce partnerzy maja czasem ochote do gardel sobie skoczyc, to i takie zdarzenie z tym krzeslem mialo miejsce smile Na oczach mnostwa swiadkow, bo to byl kiedys dosc oblegany turniej i niezle obsadzony, brydzysci sie tlumnie schodzili majac nadzieje ze Bal sie pojawi i beda mieli okazje na niego zagrac.
                                                  • zgagusia Re: brydż 21.09.14, 18:59
                                                    > Na pro turniejach nawet nie rozmawia sie po rozgrywce,chyba ze chce sie doszlif
                                                    > owac rozgrywke czy licytacje.

                                                    to ty chyba byles na wiejskiej popijawie, po ktorej nikt nic nie pamieta, a nie na turnieju brydzowym - brydzysci ZAWSZE po turnieju omawiaja rozdania, dyskutuja ktore rozdanie mozna bylo zagrac na wieksza szanse, kto wypuscil kontrakt, jak dolicytowac szlema itd. Brydzysci rozdania z turnieju pamietaja calymi tygodniami, a te najciekawsze potrafia odtworzyc przez wiele lat smile
                                                  • maksimum Re: brydż 21.09.14, 20:56
                                                    zgagusia napisała:


                                                    > to ty chyba byles na wiejskiej popijawie, po ktorej nikt nic nie pamieta, a nie
                                                    > na turnieju brydzowym - brydzysci ZAWSZE po turnieju omawiaja rozdania, dyskut
                                                    > uja ktore rozdanie mozna bylo zagrac na wieksza szanse, kto wypuscil kontrakt,
                                                    > jak dolicytowac szlema itd.

                                                    Jak mnie wq... to go nie odwozilem do domu i jechal tramwajem i zadnych dyskusji nie bylo.

                                                    > Brydzysci rozdania z turnieju pamietaja calymi tygo
                                                    > dniami, a te najciekawsze potrafia odtworzyc przez wiele lat smile

                                                    To sie zgadza.Ja tez pamietalem niemal wszystkie rozdania po turnieju.
                                                  • maksimum Re: brydż 21.09.14, 20:42
                                                    zgagusia napisała:

                                                    > Sztachet nikt nie rozdawal, ale ze po nieudanej rozgrywce partnerzy maja czasem ochote do >gardel sobie skoczyc,

                                                    Ja tez jak kiedys zobaczylem co moj partner wyprawia,to troche na niego wsiadlem.
                                                    A on mi na to,ze i tak nie mielismy szansy wygrac turnieju a on sie umowil z przeciwnikami,ze jak wygraja z nami to go na wodke zaprosza.
                                                    A ten moj partner byl pijacy,wiec przestalem z nim grac.
                                                    Czasami umial ladnie grac a innymi razami paskudzil,widac ze byl uzalezniony.
                                                    A gralismy z 1 liga i latwo bysmy ich pokonali,gdyby mojemu partnerowi nie zachcialo sie chlac.
                                                    On juz wczesniej chodzil na turnieje i znal tych wszystkich ziomali i sie szybko z nimi dogadywal,a ja robilem co moglem by wypasc jak najlepiej.
                                                    Mimo jego glupocie i tak plasowalismy sie w czolowce.



                                                  • zgagusia Re: brydż 21.09.14, 10:03
                                                    Brydz jest bardzo dobry tak dlugo jak nie pija i nie pala przy brydzu.

                                                    Teraz juz przepisy brydzowe tego zakazuja.
                                                  • maksimum Re: Rewolucja. 19.09.14, 20:08
                                                    tinywee napisała:

                                                    > "mlodziez moze jeszcze grac w brydza sportowego na profesjonalnych stolach i bi
                                                    > dding-boxach."
                                                    >
                                                    > I gra?
                                                    >
                                                    > (Pytam jako wielka zwolenniczka brydża dla młodzieży.)
                                                    ------------
                                                    Moim partnerem brydzowym w Polsce byl chlopak,ktory mial lekcje brydza w liceum.
                                                    Gral dosc dobrze ale sie rozpil.
                                                  • hankam Re: Rewolucja. 19.09.14, 09:18
                                                    Real w USA to jest porzadek,pracowitosc,uczciwosc ,dyscyplina a real w Polsce to co tu robic,zeby nic nie robic a zarobic.

                                                    W takim razie ty jestes oderwany od realu, bo przeciez nie pracujesz.
                                                  • fogito Re: Rewolucja. 19.09.14, 11:01
                                                    No, ale wychodzi, ze on swietnie sie wpasowuje w polski real, bo siedzi przy kompie i obmysla jakbybtu na dzieciach zarobic.
                                                  • maksimum Re: Rewolucja. 19.09.14, 15:44
                                                    hankam napisała:

                                                    > W takim razie ty jestes oderwany od realu, bo przeciez nie pracujesz.

                                                    Praca to nie tylko odbijanie zegara gdzies tam od do.
                                                  • maksimum Re: Rewolucja. 19.09.14, 17:20
                                                    hankam napisała:

                                                    > W takim razie ty jestes oderwany od realu, bo przeciez nie pracujesz.

                                                    Ty jednego postu nie potrafisz napisac by komus z butami na glowe nie wchodzic.
                                                    Typowy bazar.

                                                    Czy ja sie ciebie kiedys pytalem co ty robisz i gdzie twoj maz jest?
                                                  • fogito Re: Rewolucja. 19.09.14, 19:01
                                                    Ciagle sie z niej wysmiewasz i obrazasz ja i jej dzieci wiec dlaczego nie wezmiesz na klate komentarza o prace? Mezczyzni sukcesu nie maja czasu na babskie fora... Jak ty to mowisz maglowe. Tylko bezrobotny facet siedzialby przy kompie i sledzil kazda wypowiedz. I ty to wlasnie robisz.
                                                  • maksimum Re: Rewolucja. 19.09.14, 20:05
                                                    fogito napisała:

                                                    > Ciagle sie z niej wysmiewasz i obrazasz ja i jej dzieci wiec dlaczego nie wezm
                                                    > iesz na klate komentarza o prace?

                                                    Przede wszystkim dlatego,ze was o to nie pytam.

                                                    Tez nie powinnas byc maglowa i nie powinnas interesowac sie zyciem innych ludzi.
                                                    Tu jest forum do wymiany pogladow,a jak chcesz forum randkowe to jest gdzie indziej.
                                                  • hankam Re: Rewolucja. 19.09.14, 22:16
                                                    Twoje watki nigdy nie sluzyly wymianie pogladow.
                                                    To ty zaczales tutaj walenie na odlew, wiec nie dziw sie, ze my to tez robimy.
                                                    I to ty sam wprowadzasz watki osobiste, nie tylko dotyczace twojej wlasnej rodziny. Pamietasz Kowalska?
                                                  • fogito Re: Rewolucja. 20.09.14, 12:50
                                                    Jeśli tu jest forum do wymiany poglądów to dlaczego nieustannie kogoś obrażasz?
                                                    Moze ty tu siedzisz, bo szukasz czegoś, czego w domu nie masz, czyli kobiet, które maja wlasne zdanie i nie boją sie go wypowiedziec. Ja gdybym chciala randkować przeniosłabym sie na forum dla mężczyzn.
                                                  • fogito Re: Rewolucja. 19.09.14, 10:57
                                                    Jasne jasne. Slyszles pewnie o tym 51 latku, ktory wczoraj na Florydzie wszystkie swoje wnuki zastrzelil w wieku od 8'miesiecy do 10 lat i ich matke, czyli swoja corke. Szkoda tylko, ze sam popelnil samobojstwo. Nalezaly mu sie tortury. I to jest wlasnie amerykanski real szczesliwych i optymistycznych ludzi. Boze chron od takiego.
                                                  • maksimum Re: Rewolucja. 19.09.14, 15:41
                                                    fogito napisała:

                                                    > Jasne jasne. Slyszles pewnie o tym 51 latku, ktory wczoraj na Florydzie

                                                    Z tym ze ode mnie w NYC na Floryde jest dalej niz z Polski do Barcelony.
                                                    Z NYC do Florydy to jest tyle ile z Polski do Tunezji czy Algierii.
                                                    Przejmujesz sie tym co sie dzieje w Algierii?
                                                  • fogito Re: Rewolucja. 19.09.14, 15:52
                                                    Troche sie przejelam jak w NY wieze runely 11 wrzesnia. Pitolisz o optymistycznych Amerykanach, to ci pokazuje jak ten optymizm sie w Stanach konczy. W twoim miasteczku na brooklynie jest podobnie. Chyba, ze ty w schronie siedzisz i swiata nie widzisz.
                                                  • maksimum Re: Rewolucja. 20.09.14, 19:29
                                                    fogito napisała:

                                                    > Troche sie przejelam jak w NY wieze runely 11 wrzesnia.

                                                    Ja tez sie przejalem,bo mimo ze mieszkalem 10 km od nich to popiol sie sypal na Brooklyn i przez co najmniej 1 miesiac tlil sie ogien pod WTC i ten smrod spalonych cial ludzkich roznosil sie po okolicy.

                                                    > Pitolisz o optymistyczn
                                                    > ych Amerykanach, to ci pokazuje jak ten optymizm sie w Stanach konczy. W twoim
                                                    > miasteczku na brooklynie jest podobnie. Chyba, ze ty w schronie siedzisz i swia
                                                    > ta nie widzisz.

                                                    Nasze powiedzenie brzmi,moj domem jest moim schronem i ja ze swojego schoronu codziennie na plaze patrze a czasami robie dzieciakom zdjecia jak sa na plazy.
                                                  • fogito Re: Rewolucja. 20.09.14, 19:57
                                                    Z balkonu, coby z domu nie wychodzic big_grin
                                                  • zgagusia Re: Rewolucja. 20.09.14, 20:40
                                                    fogito napisała:

                                                    > Z balkonu, coby z domu nie wychodzic big_grin

                                                    to sprzet z niezlym zoom'em musi miec wink
                                                  • maksimum Re: Rewolucja. 21.09.14, 01:48
                                                    zgagusia napisała:

                                                    > to sprzet z niezlym zoom'em musi miec wink

                                                    Zoom jest potezny,lepszy niz lornetka i nie da sie robic zdjec z wolnej reki bo obraz ucieka.
                                                    Z 300m zrobie zdjecie ,ktore niemal cale zajete jest przez jedna osobe.
                                                  • jotde3 Re: Rewolucja. 21.09.14, 14:39
                                                    Maksio ,ty juz jak fogito, zamiast sie posmiac ze do plazy masz jednak daleko to nam opowiadasz jak by to kogo obchodzilo smile
                                                  • zgagusia Re: Rewolucja. 21.09.14, 16:49
                                                    Maksio ,ty juz jak fogito, zamiast sie posmiac ze do plazy masz jednak daleko to nam opowiadasz jak by to kogo obchodzilo

                                                    przy okazji mimochodem opowiada jak to sledzi prawie juz dorosla corke, kontroluje z kim ona sie spotyka... coraz pelniejszy obraz sie z tego wylania...
                                                  • maksimum Re: Rewolucja. 21.09.14, 18:02
                                                    zgagusia napisała:

                                                    > przy okazji mimochodem opowiada jak to sledzi prawie juz dorosla corke, kontrol
                                                    > uje z kim ona sie spotyka... coraz pelniejszy obraz sie z tego wylania...

                                                    Z kolezanka byla i sprawdzalem czy sie nie caluja.
                                                  • jotde3 Re: Rewolucja. 22.09.14, 08:51
                                                    Eee, zgagusia . to ze maksio nam opowiada jak sobie zabawe w sledzenie z balkonu zrobil ,pewnie z nudow, to nie oznacza ze obsesyjnie kontroluje corke . ale teraz to widze ze w takie wlasnie buty oczywiscie fogito chce go ubrac .
                                                  • fogito Re: Rewolucja. 22.09.14, 10:28
                                                    Sam sie w nie ubiera. Ja watpie, zeby byl w stanie upilnowac 17 latke.
                                                  • jotde3 Re: Rewolucja. 22.09.14, 10:45
                                                    Fogito ale t nie chodzi czy jest w stanie upilnowac czy nie , on sie pochwalil zoomem i podal przyklad tego co robi jak mu sie nudzi a nie napisal ze sie np. Za krzak przebiera . mowil o swojej icydentalnej kontroli spowodowanej raczej ciekawoscia dostepnych srodkow a nie obsesja . a ty ta obsesje chcesz mu wmowic
                                                  • fogito Re: Rewolucja. 22.09.14, 11:08
                                                    Boszzzz to byl zart! Tracisz poczucie humoru.
                                                  • jotde3 Re: Rewolucja. 22.09.14, 11:19
                                                    Zart ? Ten z gotowaniem ? Moja odpowiedz to tez przeciez zart z tymi resztkami z tygodnia.
                                                  • jotde3 Re: Rewolucja. 22.09.14, 11:33
                                                    A teraz proponuje na chwile odejsc od wzorca merzczyzny ktory wiadoma - ma zarobic na dom i przejsc do wzorca kobiety . nie wydaje sie wam szanowne panie ze poniewaz nie macie juz po 7 dzieci a macie w zamian pralki, lodowki ,zmywarki to samo-zajmowanie sie domem to za malo ? Niepracujaca kobieta zaczyna wygladac nieco jak pasozyt .
                                                    Zaluzmy jednak na chwile ze oki, facet ma zarobic na dom a kobieta zajac sie tym domem przy jednym dzieci . sadze znajac mediane placy krajowej ze nieco trudniej spelnic ten wzorzec meski.
                                                  • fogito Re: Rewolucja. 22.09.14, 12:14
                                                    Chyba bardzo cie boli, ze nie zarabiasz wystarczajaco na dom. To mozna zmienic odrywajac sie od forum smile
                                                  • fogito Re: Rewolucja. 22.09.14, 12:12
                                                    Matko! Chyba sie juz pogubiles..
                                                  • maksimum Re: Rewolucja. 22.09.14, 18:05
                                                    jotde3 napisał:

                                                    > Fogito ale t nie chodzi czy jest w stanie upilnowac czy nie , on sie pochwalil
                                                    > zoomem i podal przyklad tego co robi jak mu sie nudzi

                                                    Sam sie zdziwilem ze zoom w tym aparacie jest wiekszy niz w lornetce,czyli moim pierwszym zakupie po przeprowadzce nad ocean.
                                                    Musialem wszystkie statki wysledzic jaki9e obok mnie przeplywaly itd.
                                                    Czesc z nich jest wycieczkowa z atrakcjami i swiatlami jak na disco polo.

                                                    > a ty ta obsesje chcesz mu wmowic

                                                    tego juz nie lubie.brr
                                                  • maksimum Re: Rewolucja. 22.09.14, 17:58
                                                    zgagusia napisała:

                                                    > przy okazji mimochodem opowiada jak to sledzi prawie juz dorosla corke, kontrol
                                                    > uje z kim ona sie spotyka... coraz pelniejszy obraz sie z tego wylania...

                                                    Przeciez nie moge pozwolic by jakiegos zamulonego mnie do domu przyprowadzila.
                                                  • fogito Re: Rewolucja. 22.09.14, 18:01
                                                    Zawsze moze zwiac z nim do,Las Vegas wink
                                                  • maksimum Re: Rewolucja. 21.09.14, 01:43
                                                    fogito napisała:

                                                    > Z balkonu, coby z domu nie wychodzic big_grin

                                                    Kiedys corka poszla na plaze bo sie z kims umowila,wiec postanowilem ja wysledzic i zrobilem jej zdjecie.
                                                  • maksimum Czy wasze dzieci maja nadwage? 21.09.14, 07:28
                                                    www.wfzklasa.sport.pl/wf/1,135921,16606263,60_minut_ruchu_zamiast_Facebooka.html#BoxSportMT
                                                    I jesli tak to ile.
                                                  • fogito Re: Czy wasze dzieci maja nadwage? 21.09.14, 08:38
                                                    Nie. Moj wysoki i szczuplutki. Same miesnie, ale on z tych trenujacych. W szkole syna nie ma otylych dzieci, ale to sa dzieci, ktore wszystkie cos trenuja po,lekacjach.
                                                  • jotde3 Re: Czy wasze dzieci maja nadwage? 21.09.14, 12:01
                                                    Fogito a co to u ciebie wysoki i szczuply ? Bo tak eamymi ogolnikami jedziesz.
                                                  • fogito Re: Czy wasze dzieci maja nadwage? 21.09.14, 17:32
                                                    Np. ja 178 cm, 52 kg. syn 152 cm, 39 kg ale same miesnie i grama tluszczu.
                                                  • jotde3 Re: Czy wasze dzieci maja nadwage? 22.09.14, 08:36
                                                    Nie sadzilem fogito ze sie pochwalisz swoimi parametrami smile pytalem o syna w kontekscie tej rozmowy z maksiem o wzroscie napastnikow w pilce i o ile sobie przypominam siatki centylowe to jesli dalej twoj bedzie rosl zgodnie ze statystyka to chyba do 190 nie dociagnie co zwieksza jego szanse . bo problem z wysokimi jest taki ze maja gorsza koordynacje i drybling gorzej im wychodzi .
                                                  • fogito Re: Czy wasze dzieci maja nadwage? 22.09.14, 09:18
                                                    To bylo w gratisie dla ciebie tongue_out
                                                    Mam nadzieje, ze nie bedzie mial 190. Poki co ma rewelacyjna koordynacje i jest szybki. Mam tez cicha nadzieje, ze mu ta pilka kiedys przejdzie, bo to ciezki kawalek chleba.
                                                  • jotde3 Re: Czy wasze dzieci maja nadwage? 22.09.14, 09:26
                                                    Juz to mowilem ale widze ze musze powturzyc - problem nie w tym czy mu pilka przejdzie bo nie jedynie od jegocheci zalezy czy na tym bedzie mogl zarobic ale problem w tym czy bedzie dosc dobry by na tym zarobic .
                                                  • fogito Re: Czy wasze dzieci maja nadwage? 22.09.14, 09:57
                                                    Pytanie jest czy za kilka lat bedzie dosc dobry, aby pojsc do dobrego klubu. Choc ja takiego w Polsce nie widze.
                                                  • zgagusia Re: Czy wasze dzieci maja nadwage? 21.09.14, 09:32
                                                    Nie. Obaj wysocy i szczupli smile
                                                    A twoje maja? Bo ty masz tongue_out lekarz ci kaze tluszczyk zrzucac big_grin
                                                  • maksimum Re: Czy wasze dzieci maja nadwage? 21.09.14, 17:47
                                                    zgagusia napisała:

                                                    > A twoje maja? Bo ty masz tongue_out lekarz ci kaze tluszczyk zrzucac big_grin

                                                    U mnie wszyscy w domu sa szczupli a ja mam "nadwage" przy 180 cm waze 84 kg.
                                                  • fogito Re: Rewolucja. 21.09.14, 08:36
                                                    Moze wszczep jej podskorny gps. Sa takie dla psow coby sie nie zgubily. Biedna dziewczyna. Jeydyny ratunek dla niej to studia najdalej od tatusia.
                                                  • maksimum Re: Rewolucja. 21.09.14, 17:08
                                                    fogito napisała:

                                                    > Moze wszczep jej podskorny gps.

                                                    Tel komorkowe maja GPS.
                                                  • fogito Re: Rewolucja. 21.09.14, 17:36
                                                    Ale telefon mozna zgubic, albo wyrzucic, albo moze sie rozladowac. Nie masz gwarancji stalej kontroli.
                                                  • maksimum Re: Rewolucja. 21.09.14, 18:06
                                                    fogito napisała:

                                                    > Ale telefon mozna zgubic, albo wyrzucic, albo moze sie rozladowac. Nie masz gwa
                                                    > rancji stalej kontroli.

                                                    Nie znasz dziewczyn.One majtki moga zgubic ale telefonu nigdy.
                                                  • fogito Re: Rewolucja. 21.09.14, 18:51
                                                    No to zapewne wylaczy go jak bedzie owe majtki zdejmowac z chlopakiem wink
                                                  • maksimum Re: Rewolucja. 21.09.14, 20:58
                                                    fogito napisała:

                                                    > No to zapewne wylaczy go jak bedzie owe majtki zdejmowac z chlopakiem wink

                                                    Nie kazda jest taka jak ty,niektorym emocje na to nie pozwalaja.
                                                  • fogito Re: Rewolucja. 21.09.14, 22:58
                                                    Wlasnie emocje jak najbardziej na to pozwalaja smile
                                                    Ja nie musialam wylaczac komorki, bo jej nie mialam. tongue_out a i ojciec nie latal za mna w przebraniu krzaka big_grin
                                                  • maksimum Re: Rewolucja. 22.09.14, 04:12
                                                    fogito napisała:

                                                    > a i ojciec nie latal za mna w przebraniu krzaka big_grin

                                                    Ja tylko pilnuje coby sie w nauce nie opuscila.
                                                  • fogito Re: Rewolucja. 22.09.14, 08:48
                                                    Pilnuj pilnuj, bo jak spuscisz z oka to nie wiadomo co sie wydarzy surprised
                                                  • jotde3 Re: Rewolucja. 22.09.14, 09:41
                                                    Fogito jak nie latal za toba ojciec w przebraniu krzaka to co robil ze go tak znielubilas ? ( jak matke zreszta ) chyba ze mi sie cos pomylilo , ale zawsze mozna siegnac do starych postow .
                                                  • fogito Re: Rewolucja. 22.09.14, 09:54
                                                    Ojciec nie robil nic specjalnego, bo dziecmi sie nie zajmowal. Nie mam stosunku uczuciowego do niego. Jest lepszym dziadkiem niz byl ojcem. A mame kocham, pomimo zalu do niej. Wyjezdzamy razem na wakacje i czesto gosci u mnie. A klocimy sie standardowo jak to matka z corka.
                                                  • jotde3 Re: Rewolucja. 22.09.14, 10:04
                                                    Pamietam fogito ze pisalas ze pialas jakies problemy psychosomatyczne z powodu ojca , chyba nawet napisalas ze masz je do dzisiaj
                                                  • fogito Re: Rewolucja. 22.09.14, 10:08
                                                    Raczej chyba nie z powodu ojca tylko nadmiernie wymagajacej mamy. Mialam klasyczna nerwice wieku dzieciecego z takimi objawami jak chroniczny bol brzucha i glowy.
                                                    Do dzisiaj mam problemynz zoladkiem, bo lata zycia pod presja daja o sobie znac.
                                                    Ale w porownaniu z dzecinstwem to teraz to jest sielanka. Dlatego ja wlasnego dziecka nie zaorze w imie idei i nie bede go zmuszac do niczego. Niech sam wybiera sobie droge zyciowa. Ja bede tylko wspierac.
                                                  • jotde3 Re: Rewolucja. 22.09.14, 10:35
                                                    Inaczej to pamietam , mialas o cos pretensje do ojaca i zal do matki ze cie nie wspierala , nie bronila czy jakos tak ? Ale mniejsza juz z tym jak konkretnie bylo ,czy ojciec czy matka wychodzi ze mieli duze oczekiwania i to moglo byc przyczyna wspomnianego narcyzmu u ciebie .
                                                  • fogito Re: Rewolucja. 22.09.14, 11:10
                                                    Chyba mnie z kims pomyliles. Ojciec mnie nigdy nie uderzyl, wiec nikt mnie bronic nie musial.
                                                    Moze zacznij studiowac podyplomowo psychologie. Przyda sie przy wychowywaniu dziecka wink
                                                  • jotde3 Re: Rewolucja. 22.09.14, 11:17
                                                    A ja napisalem ze cie uderzyl ? Gdzie ? Bronic mozna przed presja itd.
                                                  • fogito Re: Rewolucja. 22.09.14, 12:14
                                                    Nie bylo zadnej presji ze strony ojca, bo olewal nas rownym sikiem.
                                                  • zgagusia Re: Rewolucja. 21.09.14, 19:04
                                                    Nie znasz dziewczyn.One majtki moga zgubic ale telefonu nigdy.

                                                    Monice to mozna tylko wspolczuc tatusia, ktory interesuje sie majtkami prawie doroslej corki sad
                              • kredytstudencki Re: Transfery. 04.10.14, 19:19
                                Kredyt studencki w UK jest korzystny, ale ten w Polsce też niczego sobie. Dlatego polecam Kredyt Studencki naprawdę warto się zapoznać z darmowym ebookiem i przemyśleć sobie czy jego pobieranie jest korzystne.
                                • maksimum Re: Transfery. 06.10.14, 03:41
                                  kredytstudencki napisał(a):

                                  > Kredyt studencki w UK jest korzystny, ale ten w Polsce też niczego sobie.

                                  Przeczytalem warunki i widze,ze te kredyty sa duzo lepsze niz w USA.
                                  • azjaodkuchni Re: Transfery. 06.10.14, 05:58
                                    maksimum napisał:

                                    > kredytstudencki napisał(a):
                                    >
                                    > > Kredyt studencki w UK jest korzystny, ale ten w Polsce też niczego sobie.
                                    >
                                    > Przeczytalem warunki i widze,ze te kredyty sa duzo lepsze niz w USA.maksimum napisał:

                                    > kredytstudencki napisał(a):
                                    >
                                    > > Kredyt studencki w UK jest korzystny, ale ten w Polsce też niczego sobie.
                                    >
                                    > Przeczytalem warunki i widze,ze te kredyty sa duzo lepsze niz w USA.


                                    I już masz odpowiedz czemu tak mało polskiej młodzieży studiuje za wielką wodą .... proza życia się kłania a wraz z nią pieniądze... W Europie taniej , bliżej i nie gorzej....
                                    • maksimum Kredyty studenckie i stypendia. 15.10.14, 16:07
                                      azjaodkuchni napisała:

                                      > > Przeczytalem warunki i widze,ze te kredyty sa duzo lepsze niz w USA.
                                      >
                                      >
                                      > I już masz odpowiedz czemu tak mało polskiej młodzieży studiuje za wielką wodą
                                      > .... proza życia się kłania a wraz z nią pieniądze... W Europie taniej , bliżej i nie gorzej....
                                      ----------
                                      Hola,hola.
                                      Poziom edukacji w EU jest duzo nizszy niz w USA,nie to ze nizszy,on jest duuuuzo nizszy.
                                      W Europie jest taniej-to sie zgodze,bo jak jest gorzej to musi byc taniej,to chyba oczywiste.
                                      W Europie jest blizej-to jest oczywiste,ale chyba nie przyjezdzasz z UK do Polski na kazdy weekend.Jesli tylko na swieta-to odleglosc nie ma zadnego znaczenia.

                                      Teraz porozmawiajmy o kredytach.
                                      Rzeczywiscie te w EU sa nizej oprocentowane niz te w USA.

                                      Ale stypendia sa duuuzo lepsze w USA niz w EU.

                                      A stypendia znacza,ze tych pieniedzy NIE MUSISZ zwracac.
                                      Jesli bardzo dobrze zdasz na jakakolwiek amerykanska uczelnie-to studiowanie masz ZA DARMO.
                                      Jesli zostaniesz TYLKO przyjeta na jakas bardzo dobra uczelnie a rodzina zarabia ponizej 60 tys doll rocznie-to tez studiujesz ZA DARMO.
                                      Czyli mozliwosci studiowania ZA DARMO w USA jest duzo wiecej niz w EU.

                                      Problem rozbija sie o to,ze w Polsce jest za niski poziom nauczania,bo ktokolwiek dostal sie na jakas dobra amerykanska uczelnie.
                                      • azjaodkuchni Re: Kredyty studenckie i stypendia. 15.10.14, 17:03
                                        A bilety na samolot w Stanach są za darmo? Jeśli tak to fajowo... Do tej pory myślałam, że dużo taniej jest przylecieć z Londynu do Warszawy niż Nowego Yorku, ale może się nie znam...Poza tym 60 tyś dol rocznie to wiele Warszawianek na waciki wydaje wink i nie łapią się na studia za free.

                                        O poziomie miedzy Us a Polską to jeszcze sobie z Tobą podyskutuje. Na razie wiem, że poziom matmy i angielskiego i science jeśli chodzi o nastolatków jest znacznie niższy niż w Singapurze.
                                        • maksimum Re: Kredyty studenckie i stypendia. 15.10.14, 18:14
                                          azjaodkuchni napisała:

                                          > A bilety na samolot w Stanach są za darmo? Jeśli tak to fajowo...

                                          Jak masz stypendium to sa za darmo.
                                          Polacy o tym nie wiedza,bo nie maja szans na stypendium w USA po polskich szkolach.


                                          > Do tej pory myślałam, że dużo taniej jest przylecieć z Londynu do Warszawy niż Nowego >Yorku, ale może się nie znam...

                                          Z Londynu tak ale jak studiujesz w Bristol to juz z NYC jest latwiej przyjechac.
                                          Chyba nie marzy ci sie,ze wszyscy Polacy studiujacy w UK studiuja w Londynie?


                                          > Poza tym 60 tyś dol rocznie to wiele Warszawianek na
                                          > waciki wydaje wink i nie łapią się na studia za free.

                                          To musza miec dobra panstwowa robote,bo z wlasnego biznesu tyle nie wyciagna w Polsce.

                                          > O poziomie miedzy Us a Polską to jeszcze sobie z Tobą podyskutuje. Na razie wie
                                          > m, że poziom matmy i angielskiego i science jeśli chodzi o nastolatków jest zna
                                          > cznie niższy niż w Singapurze.

                                          To zalezy w jakich szkolach,pewno trafilas nie do tej najlepszej w okolicy.
                                          • azjaodkuchni Re: Kredyty studenckie i stypendia. 15.10.14, 19:26
                                            A jakieś info na ten temat...niekoniecznie wyssane z palca? Wiem, że w Usa jest sporo polskich studentów, ale nie słyszałam o żadnym któremu stypendium funduje bilety do domu ... No, ale może się nie znam... Nawet stypendyści bardzo prestiżowych uczelni mówią ( była o nich mowa w tym wątku) że uczelnia funduje bilet tam i co najwyżej z powrotem. Czyżby ukrywali przed rodakami, że latają za free?
                                            Do Warszawy to z ParyżA lub Berlinia możne i od biedy autobusem dojechać. Samolot za ocean to duże koszty.... Ubezpieczenie medyczne również ( w Anglii za free póki co w pozostałych krajach unii dla członków raczej symbolicznie w porównaniu z Usa )
                                            Max odnoszę dziwne wrażanie, że Cię strasznie moje poglądy na temat poziomu edukacji w Usa mocno bolą. Napiszę Ci w tajemnicy, że jeśli chodzi o wiedzę stricte akademicką to amerykańskie dzieci mogą singapurskim buty czyścic. Testy które ty przedstawiasz jako super trudne to każdy głąb tu rozwiązuje... Wiele razy dawałam przykłady singapurskich zadań, więc jeśli nie wierzysz lub nie masz czasu na szukanie to wpisz sobie w google singapore math i poczytaj... daj do rozwiązania dzieciakom potem pogadamy...

                                            Szkołę singapurską uważam za absolutny fenomen jeśli chodzi o poziom wiedzy, ale jej uczniom brak kreatywności i nad tym system powinien popracować.
                                            Jeśli jesteś zainteresowany nadal jesteśmy w Sin ... i gdyby decydowała tylko edukacja dzieciaka to nadal byśmy tu zostali, ale od połowy stycznia będziemy w Usa. Nasz dzieciak będzie w szkole która ma 10 ( wiesz co znaczy) i znaczące miejsce w rankingu stanowym. Szkoła ma klasy 7 -12 i naszego dzieciak lat 12 zakwalifikowała do 8 . Myślisz, że trafiliśmy na dyrektora idiotę czy nasz dzieciak, który zaliczył zaledwie klasę 5 ma poziom dzieciaka rocznikowego dwa lata wyżej z dobrej szkoły? ... I żeby była jasność... w singapurskiej szkole mój dzieciak jest bardzo dobry, ale rywalizuje z rówieśnikami .. To tyle w temacie...Prawdę mówiąc o ile przez 4 lata miałam luz jeśli chodzi o szkołę to teraz się boję, że szkoła nie spełni oczekiwań mojego dziecka a ja chcąc nie chcą będę soccer mom.

                                            A na studia dzieciak pójdzie gdzie zechce ... może w Stanach, może w Europie a może w Azji... Droga wolna...jedyne co do mnie należy to zebranie kasy ( wszak czesne to nie całe koszty studiowania) Na stypendium nie liczę, ale jak się uda je uzyskać, to dam dzieciaki gotówkę i powiem by sobie zwiedził świat ... dla przyjemności.
                                            • fogito Re: Kredyty studenckie i stypendia. 15.10.14, 20:10
                                              Maksio bzdury pisze o darmowych lotach. Moze jeden lot w jedna stronę, coby student doleciał na uczelnie to tak, ale reszta to blef. Znam kilkoro polskich stypendystów studiujących w Stanach. O dziwo po polskich szkołach. A ty Azja zalamiesz sie Stanami albo zaczniesz brać prochy jak wiekszosc. Za madra jestes na ten kraj.
                                              • maksimum Re: Kredyty studenckie i stypendia. 16.10.14, 00:14
                                                fogito napisała:

                                                > Maksio bzdury pisze o darmowych lotach.


                                                college.harvard.edu/sites/default/files/Foreign_Understanding.pdf
                                                " an allowance of $2,200 to cover the
                                                required health insurance fee, and an additional allowance to
                                                contribute toward the annual cost of round-trip airfare. (For
                                                your first year, your aid award includes a double travel
                                                allowance to allow you to travel home for winter break.)"

                                                > Moze jeden lot w jedna stronę, coby student doleciał na uczelnie to tak, ale reszta to blef.

                                                A u was na wsi wszyscy wszystko wiedza najlepiej.

                                                > Znam kilkoro polskich sty
                                                > pendystów studiujących w Stanach. O dziwo po polskich szkołach. A ty Azja zalam
                                                > iesz sie Stanami albo zaczniesz brać prochy jak wiekszosc. Za madra jestes na ten kraj.

                                                Wiekszoscv nie lyka prochow,bo biora je ci niekumaci,ktorym trudno sie do zycia w USA przyzwyczaic.
                                                Po polskich szkolach to maja stypendia na jakis zadoopnych uniwersytetach.
                                                • fogito Re: Kredyty studenckie i stypendia. 16.10.14, 06:41
                                                  2 tys na ubezpieczenie i loty to niewystarczajaca kwota. I dlategomwyciaga sie z wlasnej kieszeni, chyba ze kogos nie stac i siedzi tam na wieki jak ty.
                                                  To twoj syn ma stypendium na zadoopnym uniwersytecie, wiec pisz za siebie tongue_out
                                                  • maksimum Re: Kredyty studenckie i stypendia. 16.10.14, 16:28
                                                    fogito napisała:

                                                    > 2 tys na ubezpieczenie i loty to niewystarczajaca kwota.

                                                    Ty jestes z tych,ktorym trzeba 2x tlumaczyc.


                                                    " an allowance of $2,200 to cover the
                                                    required health insurance fee, and an additional allowance to
                                                    contribute toward the annual cost of round-trip airfare. (For
                                                    your first year, your aid award includes a double travel
                                                    allowance to allow you to travel home for winter break.)"
                                                    ------------
                                                    2.200 jest na ubezpieczenie "and an additional allowance to
                                                    contribute toward the annual cost of round-trip airfare."

                                                    Wiesz co to jest additional allowance ?

                                                    > I dlategomwyciaga sie z wlasnej kieszeni, chyba ze kogos nie stac i siedzi tam na wieki jak ty.

                                                    No i polski akcent na zakonczenie.
                                                  • fogito Re: Kredyty studenckie i stypendia. 16.10.14, 16:51
                                                    A ty jestes z tych, ktorym sie nic nie przetlumaczy.
                                                  • maksimum Re: Kredyty studenckie i stypendia. 16.10.14, 17:02
                                                    fogito napisała:

                                                    > A ty jestes z tych, ktorym sie nic nie przetlumaczy.

                                                    Nie powinnas sie tak latwo poddawac.
                                            • maksimum Singapore math. test. 16.10.14, 06:09
                                              azjaodkuchni napisała:

                                              > Nawet stypendyści bardzo pre
                                              > stiżowych uczelni mówią ( była o nich mowa w tym wątku) że uczelnia funduje bil
                                              > et tam i co najwyżej z powrotem. Czyżby ukrywali przed rodakami, że latają za free?

                                              Czyli jednak funduja.

                                              > Max odnoszę dziwne wrażanie, że Cię strasznie moje poglądy na temat poziomu ed
                                              > ukacji w Usa mocno bolą. Napiszę Ci w tajemnicy, że jeśli chodzi o wiedzę stri
                                              > cte akademicką to amerykańskie dzieci mogą singapurskim buty czyścic.

                                              Poczekajmy pare lat i zobaczymy komu bedzie twoj synalek buty czyscil.

                                              > daj do rozwiązania dzieciakom potem pogadamy...

                                              One nie sa super trudne i zalezy ile czasu jest na rozwiazanie takich testow.

                                              www.singaporemath.com/v/vspfiles/assets/images/pl_pm6btest.pdf
                                              To jest test 6B czyli domyslam sie ze dla 6 klasy czyli 12 latkow.
                                              Jesli w kazdej szkole sa takie testy i czas na rozwiazanie to 45 minut,to rzeczywiscie sa trudne.

                                              > od połowy stycznia będziemy w Usa. Nasz dzieciak będzie w szkole która ma 10 ( wiesz co >znaczy) i znaczące miejsce w rankingu stanowym.

                                              To 10 to dobrze wyglada na prowincji,gdzie jest mala konkurencja.To samo 10 w miescie jest duuuzo trudniej osiagnac.
                                              10 znaczy ze to jedna z najlepszych szkol w okolicy,ale jesli okolica jest mocno mieszana,to 10 znaczy niewiele.

                                              > Szkoła ma klasy 7 -12 i naszego dzieciak lat 12 z
                                              > akwalifikowała do 8 . Myślisz, że trafiliśmy na dyrektora idiotę czy nasz dziec
                                              > iak, który zaliczył zaledwie klasę 5 ma poziom dzieciaka rocznikowego dwa lata
                                              > wyżej z dobrej szkoły? ...

                                              Mysle ze dyrektor ciebie wzial za wariatke i chce cie na bialego konia wsadzic.
                                              Normalny dyrektor powiedzialby ci,ze dziecko nalezy poslac do szkoly ze swoim rocznikiem,bo w junior high jeszcze nie ma duzej konkurencje ale pod koniec High School juz sie twoje dziecie nie bedzie wybijac,jesli poslesz je ze starszym rocznikiem.

                                              Sama sobie policz ile twoj syn ma lat i w jakim wieku zaczal szkole.
                                              Jesli ma 12 lat to powinien chodzic do 6 klasy.
                                              Jesli urodzil sie w 2002 to powinien teraz chodzic do 7 klasy.

                                              Napisz jego date urodzin to powiem ci do ktorej klasy trzeba go poslac.

                                              > Na stypendium nie liczę, ale jak się u
                                              > da je uzyskać, to dam dzieciaki gotówkę i powiem by sobie zwiedził świat ... d
                                              > la przyjemności.
                                              ---------
                                              Jak na stypendium nie liczysz yzn ze nie jest zaden orzel.
                                              • srubokretka Re: Singapore math. test. 16.10.14, 08:23
                                                > rel="nofollow">www.singaporemath.com/v/vspfiles/assets/images/pl_pm6btest.pdf
                                                > To jest test 6B czyli domyslam sie ze dla 6 klasy czyli 12 latkow.
                                                > Jesli w kazdej szkole sa takie testy i czas na rozwiazanie to 45 minut,to rzecz
                                                > ywiscie sa trudne.

                                                Trudne nie sa (corka miala dokladnie takie zadania w zeszlym roku). ALe w 45 min nie sadze zeby sie wyrobila. Moze by zrobila 4 strony. Jutro sprawdze.

                                                Jestem ciekawa czy wiekowo poziom matematyki sie pokrywa. Jezeli po 5 klasie Usa zostaje w tyle, to nie bede zaskoczona, ale jezeli 7latki robia wiecej w Singapurze, to sie zdziwie.
                                                • azjaodkuchni Re: Singapore math. test. 16.10.14, 10:53
                                                  Max ja się Twoich dzieci nie czepiam, więc od mojego się odczep... Jeśli nie przestaniesz mojego dziecka obrażać skończę dyskusję i zgłoszę adminowi naruszenie regulaminu....

                                                  Moje dziecko ma lat 12 i w Stanach powinno być w klasie 7, ale biorąc pod uwagę osiągnięcia, opinię nauczycieli , sukcesy w olimpiadach i dyrektor uznał, że 7 klasa to jest za nisko... i szkoda dziecka , bo się za nudzi...Trafi do 8 ...a potem zobaczymy...
                                                  Wiele razy czytałam Twoje opinie o tym jak to olimpiady są nieważne, stopnie nieważne ,ważna nazwa szkoły ... ( Byłeś moim pierwszym źródłem na temat szkół w Stanach) i szukając szkoły spotkałam się z czymś przeciwnym... Olimpiady dziecka były przyjęte z dużą radością, szczegółowe opisy zadań które rozwiązują w szkole również...Twoje opinie mają się nijak do moich doświadczeń... W tej chwili niewielkich, ale nad poziomem się nie rozkminiam, bo nie ma nad czym. Jest niższy niż w Sin.. Średni uczeń jest niżej, najlepszy też... Gdyby było odwrotnie to amerykańska minister kopiowałaby rozwiązania z najlepszej szkoły z Nyc a nie jeździła się uczyć jak uczyć do Singapuru. Dawałam już filmik poszukaj sobie w tym wątku...
                                                  Jeśli chodzi o sinagpurski egzamin z matematyki to trwa on 2,10 h... Cześć A i B ma 40 zadań i trwa 40 minut... Nie wolno używać kalkulatora a polecenia są takie jak w zadaniu 1 i 7 czyli łatwe tylko przykładów jest dużo i trzeba szybko liczyć.... Za prawidłowe rozwiązanie zadania jest 1ptk..., ale jeśli przykłady w zadaniu są trzy a 1 jest źle to ptk nie ma i już...

                                                  Za cześć A i B dostaje się max 40 ptk ... cześć C to inna bajka zadań jest od 18 do 20 i 90 minut...Można używać kalkulatora, a zadania są takie jak w linku i trudniejsze. Podręcznik omawia tu 80 % materiału pozostałe 20 % jest dla dzieci zainteresowanych tematem... i ma dać przestrzeń dzieciom zdolnym... Nauczyciel tego materiału nie rusza wcale... dzieciaki uczą się go na kółkach, treningach olimpijskich itp...Stąd też się bierze ogromna popularność wszelkich korepetycji tutaj.. Wracając do testu to w części C wartość zadań jest różna, ale nikt nie szuka czy Jasio dobrze myślał, czy wiedział o co chodzi i jakim cudem doszedł do rozwiązania... Egzamin z matmy pisze się w sesji, ale obie części matematyczne są 1 dnia. Ocena ogólna to suma części A, B i C na 100 pkt.

                                                  Załóżmy , że dzieciak x dostał 34 pkt z części A i B i 50 pkt z części C oznacza to, że zrobił 6 zadań źle w części A lub B i np. 2 w części C. Czyli nie napisał, źle, ale razem zebrał 84 pkt czyli za mało na najlepszą klasę...
                                                  By być w najlepszej klasie trzeba mieć co najmniej 85 % przez cały rok. By dopuścili do olimpiady trzeba mieć co najmniej 91 % , ale jeśli okazuje się , że za dużo dzieci ma 91 % to się test się utrudnia... Ministerstwo uważa, że A z * na koniec roku (czyli 91 i więcej) nie powinno mieć więcej niż 4-5 % wszystkich singapurskich uczniów i mocno pilnuje poziomu... Jego utrzymanie gwarantuje stały dopływ olimpijczyków,matematyków z Chin oraz krajów ościennych...

                                                  Niby żadna praca nie hańbi a czyszczenie butów to też potrzeba umiejętność, ale mojemu dziecku póki co nie grozi...jeśli nie zostanie biologiem lub lekarzem to zawsze może zostać pielęgniarką w końcu pielęgniarki też potrzebne.

                                                  O egzaminach z pozostałych przedmiotów napiszę innym razem..


                                                  • azjaodkuchni Re: Singapore math. test. 16.10.14, 11:25

                                                    > Na stypendium nie liczę, ale jak się u
                                                    > da je uzyskać, to dam dzieciaki gotówkę i powiem by sobie zwiedził świat ... d
                                                    > la przyjemności. Wytłumaczę Ci jak komuś prostemu, bo inaczej nie zrozumiesz...

                                                    Jeśli dzieciak zechce studiować w Stanach to pewnie będzie stypendium, ale nie jestem w stanie na kilka lat do przodu przewidzieć jaka uczelnia, gdzie i ile mnie to będzie kosztować. ( A co jeśli dzieciak wybierze super dobrą szkołę, dostanie się a stypendium będzie za małe by z niego wyżyć? ... Wolę zakładać, że kasę na studia mam zapewnić ja. Najwyżej pieniądze zostaną na podróże. Jeśli dzieciak pojedzie postudiować do Polski to szkoła będzie za free, ale trzeba gdzieś mieszkać, coś jeśc kupić książki i płacić za transport. Jeśli zechce wrócić do Sin na przykład na Nus to samo czesne za rok będzie wynosić 40 tyś dol ( jako obcym nie zależy nam się żadne stypendium ). Czy teraz rozumiesz?

                                                    A tu coś specjalnie dla Ciebie :

                                                    www.youtube.com/watch?v=eliIzQ9gMME
                                                    www.youtube.com/watch?vshockf42G_bC1Co
                                                  • srubokretka Re: Singapore math. test. 16.10.14, 14:15
                                                    > www.youtube.com/watch?v=eliIzQ9gMME

                                                    Wytresowane dzieci sa nazywane geniuszami??? A ten jej dodatkowy talent...
                                                    Przerazajace. Przeciez juz dawno czlowiek zrobil computer. Po co ten ojciec ze swojego potecjalnie kreatywnego dziecka robi maszyne?
                                                  • azjaodkuchni Re: Singapore math. test. 16.10.14, 14:52
                                                    Inny kraj, inne zaplecze kulturowe, inne podejście do wychowania...Nie mi oceniać czy to dobre czy złe... Faktem jest, że takich dzieci w singapurskich szkołach nie ma wcale mało, ale one często rozkładają się na części C, bo już zadanie z treścią to nie to samo co mechaniczne liczenie. Gdy mój dzieciak szedł pierwszy raz na olimpiadę myślałam, że jest bez szans z takimi komputerkami, ale byłam w błędzie, bo matematyka to sprawne licznie, ale też rozwiązywanie problemów. Singapurczycy twierdzą, że jeszcze opanowanie, wyważanie ( podobno joga pomaga) i ciut kreatywności ( tu nadal system szuka rozwiązania, ale biorąc pod uwagę, że średni uczeń pisze matematyczkę na 60 % to jeszcze dużo mają do zrobienia).
                                                    --
                                                    azjaodkuchni.blogspot.sg/
                                                  • jotde3 Re: Singapore math. test. 16.10.14, 15:01
                                                    singapór ma podobny poziom matematyki jak szkoły w duzych polskich miastach no , może ciut wyższy ( pissa) i przez to stał sie jakby ... nieciekawy .
                                                  • azjaodkuchni Re: Singapore math. test. 16.10.14, 16:24
                                                    Ten ciut wyższy to jest jakieś dwa lata do przodu w stosunku do polskich dzieci... Znam obydwa systemy, więc wiem o czym piszę. Pisa badała 15 latki. W Singapurze ( przez u ) to jest połowa secondary ( odpowiedni gimnazjum) , ale nie badano dzieci lecących programem zintegrowanym ( przygotowującym bezpośrednio do studiów,kończących się odpowiednikiem matury bez żadnych egzaminów po drodze). czyli ip. Do tego programu idzie jakieś 10 % najlepszych absolwentów podstawówek... To tak jakby badać wiedzę warszawskich gimnazjalistów bez uczniów z Batorego, czy Cervantesa. Na wybór grupy badawczej nie miał Singapur podobno wpływu nie miał. OECD nie uwzględniło, że w Azji program bardzo szybko się rozjeżdża i kształcenie ogólne takie samo dla wszystkich kończy się szybko. ( Jeśli chodzi o Singapuru i Malezję to u 10 latków )
                                                    Średnia to tylko średnia ... zawsze ją ktoś podnosi lub ktoś obniża ... jakby zbadać singapurskie dzieci bez tych co są której w szkole krócej niż rok i nie rozumieją poleceń oraz bez zaniedbanych wychowawczo to wyniki by w kosmos wystrzeliły wink Zaiste zawsze jak mowa o singapurskiej matematyce to pojawiają się głosy, że duże polskie miasta są tylko ciupkę gorsze od średniej singapurskiej... Polskie miasta powinny być lepsze od Singapuru bo nie ma w nich dzieci emigrantów z Bangladeszu.Nie znam polskiej szkoły gdzie dzieci nawet ołówka nie mają. Wielu singapurskich uczniów najpierw trzeba ubrać , nakarmić , nauczyć korzystać z toalety i mówić po angielsku a dopiero potem wtłaczać matmę do głowy. itp... Te dzieci jakoś nie podnoszą średniej, ale są ... Nie uważam, że polskie dzieci są głupsze ... tylko lichość polskich szkół marnuje ich potencjał.
                                                    Bardzo podobają mi się porównania średniego ucznia singapurskiego z dobrym polskim. To tak jakby porównywać jabłka z gruszkami i udowadnianie, że moje na wierzchu. A przecież nie o to chodzi...
                                                    Jodte 3 zapominasz, że o ile polski uczeń świetnie sobie radzi z typowymi rachunkami to zadania z treścią są poniżej średniej światowej...
                                                    smarterpoland.pl/index.php/2014/04/pisa-2012-a-rozwiazywanie-problemow/
                                                    tu fragment raportu ZNP : "
                                                    W rozwiązywaniu zadań w wersji elektronicznej badania (tzw. opcja komputerowa) polscy uczniowie wypadli poniżej średniej OECD. Badanie dotyczyło umiejętności matematycznych oraz czytania i interpretacji. Badacze zwrócili uwagę na brak umiejętności wpisywania tekstu do komputera oraz trudności z czytaniem tekstów w wersji elektronicznej.

                                                    • 15-latkowie z Polski słabo poradzili sobie z rozwiązywaniem problemów z pomocą komputera, zwłaszcza z zadaniami wymagającymi eksperymentowania, zadawania pytań, kwestionowania założeń. Świadczy to o schematyczności nauczania.


                                                    A tu cały raport ... www.oecd.org/pisa/pisaproducts/pisainfocus/pisa-in-focus-n38-%28eng%29-final.pdf można zmienić język raportu na francuski i niemiecki. Polecam przeczytać, ale w skrócie napiszę, że są obszary gdzie Amerykanie są lepsi ... i dlatego zdecydowałam się ogóle tam przenieść ( Max możesz wypiąć pierś do przodu).
                                                    Jeśli chodzi o szkołę w Usa to mam nadzieję, że miło mnie zaskoczy i dzieciak będzie miał szansę na taki rozwój jak w singapurskiej szkole...
                                                    --
                                                    azjaodkuchni.blogspot.sg/
                                                  • maksimum Re: Singapore math. test. 16.10.14, 18:36
                                                    azjaodkuchni napisała:

                                                    > Do tego programu idzie jakieś 10 % najlepszych absolwentów p
                                                    > odstawówek... To tak jakby badać wiedzę warszawskich gimnazjalistów bez uczni
                                                    > ów z Batorego, czy Cervantesa.

                                                    Tak samo PISA badala USA,bez wszystkich najlepszych szkol.

                                                    > Polskie miasta powinny być lepsze od Singapuru bo nie ma w nich dzieci emigran
                                                    > tów z Bangladeszu.

                                                    To samo dotyczy NYC i USA gdzie 40% dzieci to dzieci imigrantow.

                                                    > Bardzo podobają mi się porównania średniego ucznia singapurskiego z dobrym pols
                                                    > kim. To tak jakby porównywać jabłka z gruszkami i udowadnianie, że moje na wier
                                                    > zchu. A przecież nie o to chodzi...

                                                    Dla Polakow to jest najwazniejsze.Pokazac innym ze jest sie lepszym.

                                                    >  15-latkowie z Polski słabo poradzili sobie z rozwiązywaniem problemów
                                                    > z pomocą komputera, zwłaszcza z zadaniami wymagającymi eksperymentowania, zada
                                                    > wania pytań, kwestionowania założeń. Świadczy to o schematyczności nauczania.[/ i]

                                                    No bo tego nie da sie wyklepac.

                                                    > że są obszary gdzie Amerykanie są lepsi ... i dlatego zdecydowałam się ogóle tam >przenieść ( Max możesz wypiąć pierś do przodu).

                                                    Proste wklepywanie matematyki kazdy moze zrobic,ale logiczne myslenie zdobywa sie genetycznie.

                                                    > Jeśli chodzi o szkołę w Usa to mam nadzieję, że miło mnie zaskoczy i dzieciak b
                                                    > ędzie miał szansę na taki rozwój jak w singapurskiej szkole...

                                                    Nigdzie na swiecie nie ma lepszych szkol niz w USA.
                                                  • jotde3 Re: Singapore math. test. 17.10.14, 10:24
                                                    Azja, polskie miasta maja tez wyniki podobne do innych europejskich miast .
                                                    Co do robienia tego pissa w singapurze to zdaje sie ze byla tu dyskusja i ze wszystko podobnie bo tych najmadrzejszych nie branych pod uwage bylo podobnie i pozatym chyba trzba by byc ciokiem zeby posluzyc sie srednia a nie mediana.
                                                  • jotde3 Re: Singapore math. test. 17.10.14, 10:38
                                                    Szkoly w polsce podzielono na prywatne i panstwowe a ja mowie o wynikach panstwowych
                                                  • azjaodkuchni Re: Singapore math. test. 17.10.14, 10:56
                                                    Jodte 3 jak spojrzysz i tak z tyłu będzie du. pa.. W badaniach OESD Azjaci wypadli lepiej niż Europejczycy ( z wyjątkiem Finów), ale co ja Ci będę tłumaczyć. Moje prywatne zdanie jest takie, że polscy uczniowie zupełnie nieźle radzą sobie z liczeniem, ale z zadaniami z treścią już nie bardzo....W edukacji początkowej poświęca się masę czasu na bzdury ... pisanie w liniaturze, kształtne literki zamiast skupić się nad rozwiązywaniem problemów...
                                                    Zaliczyłam wraz z moim dzieckiem półtora roku polskiej szkoły ( dobrej, w dużym mieście ), ale zanim mój dzieciak wszedł do singapurskiej szkoły przerobiłam z nim dwa lata z matmy....Starczyło na tyle by dzieciak był dobry w średniej klasie...
                                                    Polska matma moje 12 letnie dziecko przyprawia o atak śmiechu, ale by oddać sprawiedliwość w polskiej szkole jest bardzo dużo historii ( ogromny rozrzut jeśli chodzi o lata), geografii ( bardzo szczegółowej) i gramatyki polskiej ( zdania współrzędnie i podrzenie złożone )
                                                  • jotde3 Re: Singapore math. test. 17.10.14, 11:05
                                                    No to dlaczego u finow wypadlo to lepiej niz w singpurze i o ile w singapurzs wypadlo lepiej niz w warszawie ?
                                                  • azjaodkuchni Re: Singapore math. test. 17.10.14, 15:20
                                                    No to dlaczego u finow wypadlo to lepiej niz w singpurze

                                                    Myślę, że gdyby Singapurczycy wiedzieli to by natychmiast zastosowali.. W kraju gdzie płaci się za dobre oceny uczniów nauczycielom wszystko jest możliwe.
                                                  • maksimum Finlandia dobra w PISA. 17.10.14, 17:55
                                                    jotde3 napisał:

                                                    > No to dlaczego u finow wypadlo to lepiej niz w singpurze i o ile w singapurzs w
                                                    > ypadlo lepiej niz w warszawie ?
                                                    ----------
                                                    W wiekszosci krajow sa szkoly prywatne i panstwowe a w Finlandii tylko panstwowe i wszyscy chodza do takich samych szkol a w USA jest selekcja i tych najlepszych szkol PISA nie bierze pod uwage tak jak w Singapurze.
                                                    No wiec PISA bierze pod uwage przecietna szkole finska a tam wszystkie sa przecietne oraz najgorsze szkoly z USA i porownanie wypada na korzysc Finlandii.
                                                  • fogito Re: Finlandia dobra w PISA. 17.10.14, 18:50
                                                    A jak oni te najgorsze amerykanskie szkoly znajduja? Przeciez w Stanach nie ma kiepskich szkol wink
                                                  • maksimum Re: Finlandia dobra w PISA. 18.10.14, 00:10
                                                    fogito napisała:

                                                    > A jak oni te najgorsze amerykanskie szkoly znajduja? Przeciez w Stanach nie ma
                                                    > kiepskich szkol wink

                                                    Sprawdzasz w rankingu czy jest w 1-szej 100-tce i jesli nie ma to nie ma czym szpanowac.
                                                  • jotde3 Re: Singapore math. test. 17.10.14, 11:44
                                                    A pozatym jak to d... Z tylu ? Warszawa ma podobne wyniki jak singapur i tego nie zmienisz . byly tu juz dlugie dyskusje i metodologia sie zdaje sie obronila . a ze twoje dziecko sie smieje ? Moze sie smieje jako 12 latek ale jako 15 latkowi to mu minie . moze w polsce matma wchodzi pozniej ale i tak do wieku 15 lat nadganiaja ? Mowiac szczerze to mnie malo interesuje gdzie lepsza edukacja , ja patrze na swojego . nawet poczolem zawod ze ten singapurski system robi taka mala roznice bo to znaczy ze inni moga sie nieco zblizyc
                                                    do wynikow mojego syncia do 15 roku zycia bo ja chowam po singapursku w zakresie matmy.
                                                    Trzeba bedzie to wziasc na klate smile
                                                    No moze roznica jest tylko taka ze podejrzewam ze mam wyniki znacznie przekraczajace te singapurskie , szkoda ze kangurek nie publikuje srednich wynikow dla krajow z podaniem procentu populacji bioracej udzial.
                                                  • jotde3 Re: Singapore math. test. 17.10.14, 12:10
                                                    W sumie to jesli tego kangurka robia i w singapurze to przeciez sa chyba jakies statystyki , 10% ma wyroznienie i wystarczy zobaczyc od jakiego progu punktowego to wyroznienie jest i porownac to do polski dodajac troche nam bo tu mamy wojewodztwa a tam to jest duze miasto.
                                                  • azjaodkuchni Re: Singapore math. test. 17.10.14, 15:14
                                                    Jodte zakładasz, że program polski przyspiesza, a nie bierzesz pod uwagę, że tak się dzieje w każdym kraju... 573 pkt dla Singapuru przy 518 Polski nie bierze się z powietrza przecież.
                                                    Z olimpiad międzynarodowych matematycznych jest tu Singapore math olimpiad, Asian Pacific Mathematics Olympiad , oraz australijska www.eaa.unsw.edu.au/icas/subjects/mathematics... Kangurka nie ma i nikt tu o nim nie słyszał.

                                                    Nie wiem na jakiej podstawie twierdzisz, że Warszawa wypadła na poziomie Singapuru... Polskie badania nic na ten temat nie mówią. Dotarłam do raportu ifispan.waw.pl/pliki/wyniki_pisa.pdf i www.ibe.edu.pl/images/prasa/PISA-2012-raport_krajowy.pdf Jeśli masz badania dla Polski z podziałem na województwa, miasta szkoły czy cokolwiek innego chętnie poczytam... Może być link, scan gazety itp... W raporcie opracowanym przez PAN nie ma nic takiego. Są za to inne informacje które Cię pewnie zainteresują..
                                                    " Jest zaledwie kilka krajów, w których różnice te są bardzo małe. W
                                                    szczególności w Polsce i w krajach sąsiadujących z nami na skali umiejętności matematycznych (Kanada, Belgia i
                                                    Niemcy)"
                                                    ( Cytaty pochodzi ze strony 36). i pokrywa się zestawieniem ogólnym...
                                                    www.oecd.org/pisa/keyfindings/pisa-2012-results-overview.pdf gdzie jasno jest napisane, że w Singapurze 8,3 % osiągnęło poziom poniżej 2 i 40 % osiągnęło poziom 5 i 6 podczas gdy w Polsce 14,4 % osiągnęło poziom poniżej 2 i 16, 7 % powyżej 5 i 6. Polska ma niższy wskaźnik najlepszych wyników niż Niemcy, Belgia, Szwecja,Holandia ... I to mnie jako matkę ucznia zdolnego by martwiło, bo Polski system świetnie pracuje ze średniakami , a ciut słabiej z tymi co za obrys ( Ci najlepsi mają najbardziej przerypane ) Zerknij na polski raport strona 46 . Tam widać, że w stosunku do wcześniejszych badań najsłabsi się podciągnęli podczas gdy najlepsi się nie poprawili...

                                                    Pozycję w badaniach Polska zawdzięcza nie dużej ilości dobrych dzieci zdolnych, olimpijczyków, ale najsłabszym którzy się podciągnęli i średnim których jest dużo
                                                  • jotde3 Re: Singapore math. test. 19.10.14, 09:18
                                                    azjaodkuchni napisała:
                                                    > Nie wiem na jakiej podstawie twierdzisz, że Warszawa wypadła na poziomie Singapuru... Polskie badania nic na ten temat nie

                                                    w jednej z dyskusji tu zdaje sie joa66 czy ktoś inny zalinkował , sory ale nie chce mi sie szukać bo jakoś mam obojętny stosunek do sprawy . wbij może mnie jako autora a słowo wyszukiwania "pisa " to ci wyjda watki i tam były linki .
                                                  • maksimum Re: Singapore math. test. 19.10.14, 16:46
                                                    jotde3 napisał:

                                                    > w jednej z dyskusji tu zdaje sie joa66 czy ktoś inny zalinkował , sory ale nie
                                                    > chce mi sie szukać bo jakoś mam obojętny stosunek do sprawy . wbij może mnie ja
                                                    > ko autora a słowo wyszukiwania "pisa " to ci wyjda watki i tam były linki .

                                                    Z tym ze w Warszawie byly brane pod uwage najlepsze szkoly a w Singapurze przecietne,a w USA najgorsze.
                                                  • fogito Re: Singapore math. test. 19.10.14, 16:55
                                                    Biedni ci Amerykanie. Tak sie dali wykiwac. A niby tacy madrzy big_grin
                                                  • jotde3 Re: Singapore math. test. 20.10.14, 08:10
                                                    Tak jak maksio mowilem nie chce mi sie juz tego szukac ale szkoly byly losowane po rozdzieleniu na panstwowe i prywatne a ze badania w kazdej edycji nie wskazuja czegos zupelnie innego mozna sadzic ze wylosowane szkoly tworza reprezentatywna grupe.
                                                  • azjaodkuchni Re: Singapore math. test. 20.10.14, 12:00
                                                    Jodte 3 zawsze gdy braknie rozmówcy argumentów mówi, że nie chce mi się szukać dowodów... Otóż ja poszukałam dowodów... Wpisałam w goggle : warszawa pisa wyniki i nie pokazało mi się ani jedno wiarygodnie źródło... Stało się tak dlatego, że OECD badając 15 latków testem Pisa nie ma na celu porównania wsi z miastem czy szkół między sobą, ale różne systemy edukacyjne. Szkół gdzie wykonano test, poszczególnych wyników uczniów się się nie ujawnia po to by nie nakręcać wariatów....Dlatego w wypowiedziach na temat testów Pisa wolałabym się opierać na raportach OECD ( dla Polski opracowane przez PAN) a nie na informacjach gdzie jedna pani drugiej pani... Tym bardziej, że ów test miał ujawnioną w kwietniu cześć drugą, ale o niej się dziwnie milczy, bo wyniki były mniej chwalebne....www.tokfm.pl/Tokfm/1,103085,15740160,Fatalne_wyniki_nowych_badan_PISA__Zakowski_ponuro_.html.

                                                    Tak zupełnie miedzy nami napiszę Ci, że Pisa to tylko jeden test w dodatku na mało reprezentatywnej grupie ( w Polsce przebadano coś koło 4 tyś dzieci, w Singapurze tysiąc, a w Stanach chyba niecałe 8 tyś) Licha próba znaczy się.... mało reprezentatywna...bo zbyt mała. Dla mnie wyznacznikiem są zadnia które robią dzieciaki w tym samym wieku...
                                                    tu matematyka singapurska: ( dla klasy 5 i 6 gdyż ten edukacji traktuje się tu łącznie )
                                                    www.youtube.com/channel/UC8EHjLVVLusbyER38LDTPog
                                                    amerykańska: ( grade 7 czyli 12 latki)
                                                    www.youtube.com/watch?v=fFRZ98A4G8U
                                                    i polska: ( klasa 6 czyli 12 i 13 latki zależy kiedy dzieciak zaczął szkołę
                                                    www.youtube.com/watch?v=lY0JzjMs5wc

                                                    Jotde3 mając tak zdolne matematycznie dziecko jak Ty skończyłabym z myśleniem życzeniowym, deprecjonowaniem innych ( przeczytałam Twoje inne posty ) tylko dowiedziałabym się jak matmy uczą najlepsi i zrobiła wszystko by moje dziecko wykorzystało dany przez los potencjał.
                                                  • maksimum Re: Singapore math. test. 20.10.14, 18:20
                                                    Jak sie porownuje testy singapurski,amerykanski i polski to widac golym okiem ze tem polski jest dla zamulonych.
                                                  • hankam Re: Singapore math. test. 20.10.14, 18:38
                                                    Przeciwnie SAT z matmy jest banalny, cos pomiedzy polska matura podstawowa a rozszerzona, ale blizej tej podstawowej.
                                                  • maksimum SAT z matmy na 770 pkt. 20.10.14, 19:25
                                                    hankam napisała:

                                                    > Przeciwnie SAT z matmy jest banalny, cos pomiedzy polska matura podstawowa a r
                                                    > ozszerzona, ale blizej tej podstawowej.

                                                    On tylko wyglada na prosty,ale sprobuj go napisac na 100%.
                                                    SAT napisany na 50% NIC ci nie daje,a polska matura napisana na 50% to juz osiagniecie dla wiekszosci.
                                                    Corka napisala matematyke na 770 pkt na 800 mozliwych,co jest bardzo dobrym wynikiem.
                                                  • jotde3 Re: Singapore math. test. 21.10.14, 08:21
                                                    Maksiu ale ze co ? Sa inne pytania w kazdym z krajow ?
                                                  • jotde3 Re: Singapore math. test. 21.10.14, 08:17
                                                    Azja
                                                    smarterpoland.pl/index.php/2012/08/poziom-umiejetnosci-matematycznych-w-szkolach-prywatnych-a-panstwowych-w-miastach-malych-i-duzych/
                                                  • azjaodkuchni Re: Singapore math. test. 21.10.14, 10:15
                                                    Czytałam ten raport i muszę zauważyć , że:
                                                    1. nie uwzględnia on Singapuru
                                                    3. dotyczy tylko 1 części badań ( nie uwzględnia rozwiązywania problemów )
                                                    2. wyniki nie są akredytowane przez OECD czy choćby Pan , który opracowywał badania na Polskę, więc nie są wiarygodne.
                                                    Z całym szacunkiem, ale tabelkę to ja też mogę do netu wrzucić i napisać na jej podstawie artykuł. Niewątpliwie zapewni to dobre samopoczucie wielkomiejskim rodzicom ( Ci z zapadłej wsi nawet pewnie nie wiedzą, że były jakieś badania PISA) tylko czy w edukacji młodego pokolenia chodzi o to by rodzice dobrze się czuli? Czy o to by dzieci w przyszłości nie zaczynały swojej kariery zawodowej od zmywaka tylko były konkrecyjne na światowym rynku...
                                                    --
                                                    azjaodkuchni.blogspot.sg/


                                                    Wiem, że koreańskie dzieci których rodzicepracują chwilowo w sin chodzą na korki,
                                                  • azjaodkuchni Re: Singapore math. test. 21.10.14, 10:20
                                                    Ups za szybko poszło w dodatku, ale się poprawiam już ...

                                                    Czytałam ten wpis na blogu ( tzw.raport) i muszę zauważyć , że:
                                                    1. nie uwzględnia on Singapuru
                                                    2. dotyczy tylko 1 części badań ( nie uwzględnia rozwiązywania problemów )
                                                    3. wyniki nie są akredytowane przez OECD czy choćby Pan , który opracowywał badania na Polskę, więc nie są wiarygodne.
                                                    Z całym szacunkiem, ale tabelkę to ja też mogę do netu wrzucić i napisać na jej podstawie artykuł. Niewątpliwie zapewni to dobre samopoczucie wielkomiejskim rodzicom ( Ci z zapadłej wsi nawet pewnie nie wiedzą, że były jakieś badania PISA) tylko czy w edukacji młodego pokolenia chodzi o to by rodzice dobrze się czuli? Czy o to by dzieci w przyszłości nie zaczynały swojej kariery zawodowej od zmywaka tylko były konkrecyjne na światowym rynku...
                                                  • jotde3 Re: Singapore math. test. 21.10.14, 10:45
                                                    Nie widze niczyjego interesu by uznac to za niewiarygodne . moze sie gosc przypadkiem pomylil ale nie sadze.
                                                    Druga czesc badan byla mocno zwiazana z rozwojem cywilizacyjnym kraju i mozna sprowadzic sprawe do pytania ilu polskich nastolatkow korzystalo z biletomatu na ulicy w porownaniu z singapurem tak ze nie jaraj sie tym az tak.
                                                    Musze jednak zauwazyc ze zbyt emocjonalnie do tego podchodzisz , mi nie jest potrzebna do dobrego samopoczucia swiadomosci wysokich wynikow polskiej edukacji a tobie najwyrazniej potrzeba takiego wyobrazenia o edukacji singapurskiej.
                                                  • azjaodkuchni Matematyka 21.10.14, 17:02
                                                    Jotde stawiasz jeden artykuł jakiegoś gościa przeciwko badaniom opracowanym na Polskę przez Pan i stosujesz daleko idące myślenie życzeniowe no, ale skoro wolisz wierzysz jakiemuś blogerowi niż opracowaniom naukowym to Twoja sprawa...ja zaufam opracowaniu PAN.
                                                    Pomijając badanie PISA problem z Tobą jest taki, że Ty masz wyobrażenie ( oraz wyobrażenie o moim rzekomym wyobrażeniu) a ja mam doświadczenie z dwóch systemów... I widzę różnicę w poziomie edukacji, metodologii nauczania i zaangażowaniu nauczycieli. Specjalnie zapisałam się do szkolnego wolontariatu by sobie poobserwować jak wygląda życie w azjatyckiej szkole od kuchni. Prawdę mówiąc zazdroszczę singapurskim dzieciakom, że nigdy nie walą głową w szklany sufit, że dostają zadania na miarę możliwości a zdolny Jaś nie musi się męczyć w klasie gdzie nauczycielka po raz 100 tłumaczy coś wolniej myślącemu Krzysiowi...Zazdroszczę nauczycieli, którzy chyba nigdy nie są zmęczeni. Zazdroszczę braku piętnowania i przypinania łatek. Co roku jest nowe rozdanie i ten co był dobry, a dobry być przestał idzie do słabszej klasy i odwrotnie. Zazdroszczę nauczycielom pensji i warunków pracy ( singapurskie dzieci są bardzo grzeczne i kulturalne ). I prawdę mówiąc jest mi smutno, że u nas tak nie ma, że mój kraj o tak długich tradycjach matematycznych (lwowska szkoła matematyczna ) jeśli chodzi o matmę ( mam na myśli poziom i sposób nauki) może jedynie aspirować do Singapuru: ...
                                                    - dużej wiochy na końcu świata, która 50 lat temu został wydalona z Malezji
                                                    - czerwonej plamki na mapie gdzie wyższe wykształcenie ma kilka % obywateli i dopiero niedawno zlikwidowano analfabetyzm.
                                                    - miasta gdzie znaczna część obywateli powyżej 60 nie mówi w żadnym z 4 języków urzędowych
                                                    --
                                                    azjaodkuchni.blogspot.sg/
                                                  • maksimum Re: Matematyka 21.10.14, 20:48
                                                    azjaodkuchni napisała:

                                                    > Zazdroszczę nauczycieli, którzy chyba nigdy nie są zmęczeni. Zazdroszczę braku piętnowan
                                                    > ia i przypinania łatek. Co roku jest nowe rozdanie i ten co był dobry, a dobry
                                                    > być przestał idzie do słabszej klasy i odwrotnie.

                                                    Czyli wzoruja sie na USA.

                                                    >, że mój kraj o tak długich
                                                    > tradycjach matematycznych (lwowska szkoła matematyczna ) jeśli chodzi o matmę
                                                    > ( mam na myśli poziom i sposób nauki) może jedynie aspirować do Singapuru: ...

                                                    Polska to miala tradycje przed II wojna a pozniej przyszli komunisci i zniszczyli wszystko lacznie z tradycja a obecnie przewaza w Polsce postawa homosovieticus.
                                                    Komuna pozbyla sie wszystkich madrych ludzi i teraz masz tego skutki.

                                                    > - dużej wiochy na końcu świata, która 50 lat temu został wydalona z Malezji

                                                    A teraz duza wiocha na koncu swiata ma wyzszy poziom nauczania niz Polska.
                                                  • azjaodkuchni Re: Matematyka 22.10.14, 12:22
                                                    Polska to miala tradycje przed II wojna a pozniej przyszli komunisci i zniszczy
                                                    > li wszystko lacznie z tradycja a obecnie przewaza w Polsce postawa homosovietic
                                                    > us.
                                                    > Komuna pozbyla sie wszystkich madrych ludzi i teraz masz tego skutki.
                                                    >
                                                    Polska odwołuje się w wielu dziedzinach do tradycji międzywojennej, więc to samo można zrobić z matematyką....
                                                  • maksimum Re: Matematyka 22.10.14, 17:18
                                                    azjaodkuchni napisała:

                                                    > Polska odwołuje się w wielu dziedzinach do tradycji międzywojennej, więc to sam
                                                    > o można zrobić z matematyką....


                                                    Teraz sytuacja w Polsce jest o tyle trudna,ze masz praktycznie otwarte granice i dobra znajomosc angielskiego przez wyksztalconych i pracowitych ludzi,wiec jesli latwiej jest sie wybic na zachodzie,to zdolni ludzie wyjezdzaja.
                                                    Bardzo wielu zdolnych maturzystow studiuje za granica i wiekszosc z nich dostanie oferty pracy po studiach za granica.
                                                    Polska nie przyciaga talentow,a jedyni ludzie,ktorzym sie dobrze wiedzie to politycy i partyjni ustawieni na wysokich stolkach.
                                                  • azjaodkuchni Re: Matematyka 23.10.14, 08:29
                                                    Polska nie przyciaga talentow,a jedyni ludzie,ktorzym sie dobrze wiedzie to pol
                                                    > itycy i partyjni ustawieni na wysokich stolkach.

                                                    E no co ty ... przez ponad 30 lat żyłam z mężem w PL i dobrze nam się żyło.Nie zatykaliśmy butów tekturą stać nas było na mieszkanie , auta, i inne gadżety mimo tego, że żadne z nas nie jest ani politykiem ani złodziejem. Tak, że bez przesady.... wyjechaliśmy trochę z ciekawości, trochę z przekory ( nikt nie wierzył, że się odważymy) i teraz jedziemy dalej ... na jak długo nie wiemy, ale wiemy, że kiedyś do Polski wrócimy.
                                                  • jotde3 Re: Matematyka 22.10.14, 09:14
                                                    Azja ja nie stawiam "przeciwko" bo z tego co wiem to PAN sie nie wypowiedzial na temat roznic miedzy male/duze miasto . gdyby raczyl zrobic takie zestawienie to bym sie nad nim pochylil . gosc zajmuje sie w zasadzie statystyka i majac rozne dane dla pojedynczych szkol zrobil te tabele .
                                                    Problem zas z toba jest taki ze uwazasz ze twoje wyobrazenie jest cos warte.
                                                  • azjaodkuchni Re: Matematyka 22.10.14, 11:58
                                                    Pytanie tylko skąd ów gość miał taki informacje jak wypada miasto czy wieś skoro Pan ( odpowiedzialny za opracowanie tych badań na Polskę) tego nie ujawnił? Wyciąganie wniosków na podstawie " tajnych informacji" mnie nie interesuje...Już pisałam, że ja też mogę sobie tabelkę do netu wrzucić. Mogę też napisać, że Kopernik była kobietą ... Na pewno znajdzie się ktoś kto uzna to za pewnik, bo Azja ( światowa kobieta w końcu wink) tak napisała to tak jest wink

                                                    Jodte napisał/ a : uwazasz ze twoje wyobrażenie jest coś warte.

                                                    Uważam, że dalsza dyskusja z Tobą jest bezcelowa. Skoro nie potrafisz rozróżnić wyobrażenia od doświadczenia niczego nie zrozumiesz.

                                                    --
                                                    azjaodkuchni.blogspot.sg/
                                                  • jotde3 Re: Matematyka 23.10.14, 09:08
                                                    azjaodkuchni napisała:

                                                    > Pytanie tylko skąd ów gość miał taki informacje jak wypada miasto czy wieś skor
                                                    > o Pan ( odpowiedzialny za opracowanie tych badań na Polskę) tego nie ujawnił?
                                                    > Wyciąganie wniosków na podstawie " tajnych informacji" mnie nie interesuje...J
                                                    > uż pisałam, że ja też mogę sobie tabelkę do netu wrzucić. Mogę też napisać, że
                                                    > Kopernik była kobietą ... Na pewno znajdzie się ktoś kto uzna to za pewnik, bo
                                                    > Azja ( światowa kobieta w końcu wink) tak napisała to tak jest wink


                                                    hm , jak by to miało znamiona profejonalizu to trzeba by to zanalizowac z tym kopernikiem smile puki co niewidząc interesu gościa w tym by zmyslał zakładam że sobie tego nie wymyślił .
                                                    oczywiście mozesz powiedzieć że to z d.... wziete i możemy zakończyć dyskusje bo nie chce mi sie do niego pisać czy szukać zkąd on to mógł wziąść .

                                                    > Jodte napisał/ a : uwazasz ze twoje wyobrażenie jest coś warte.

                                                    ja nie mam wyobrazenia i chetnie bym przyjoł że w singapurze jest znacznie lepiej i że wynika to z systemu wczesnego bodżcowania ta matematyka ale narazie nie jestem przekonany .


                                                    > Uważam, że dalsza dyskusja z Tobą jest bezcelowa. Skoro nie potrafisz rozróżnić
                                                    > wyobrażenia od doświadczenia niczego nie zrozumiesz.

                                                    ale ty masz doświadczenie co do tego jak wygląda praktyka systemów a co do efektów to już tylko wyobrażenie .
                                                    faktycznie dalsza dyskusja nie ma sensu ale z innych przyczyn niż ci sie wydaje .
                                                    rozumiem bowiem że dla ciebie opracowanie tego gościa jest niewiarygodne i dlatego że gloryfikujesz ten singapór .
                                                  • azjaodkuchni Re: Matematyka 23.10.14, 11:17
                                                    A ja bym się chętnie dowiedziała, więc sama do niego napiszę ... Pośredników mi nie potrzeba. Generalnie prześledziłam ów blog i widzę, że tu gdzie jest link dany link to jest ok ( odnośniki do OCCD, ale tu gdzie jest rysowana w kiepskim programie tabelka to ciężko znaleźć odniesienie do czegokolwiek) ....Dlatego dopytam... w sekrecie Ci powiem, że wynik na poziomie Singapuru ( kraj emigrantów, dużo dzieci przychodzi bez języka, rodzice raczej słabowykształceni ) to żaden powód do dumy. Warszawa powinna mieć wyniki jak Korea co najmniej...

                                                    W Singapurze mieszkam 4 lata ... to wystarczająco długo bo zobaczyć, że dobrzy ( nie wybitni uczniowie) zdający odpowiednik polskiej matury mogą studiować gdzie im się zamarzy...Stany Australia, Anglia, Chiny, Niemcy i co tam sobie jeszcze dzieciaki wymyślą. Singapur to zamożny jako kraj, ale w domach bywa różnie... Singapurskie pieniądze są młode i mało która rodzinę stać by wydać 40 tyś dol na studia. Większość studiującej młodzieży ma stypendia czasem kryjące 80% wydatków... a na resztę rodzina bierze kredyt i ściska zęby... W klasie z moim dzieckiem jest taki chłopiec którego brat jest na Uniwerku Chicago ze stypendium uniwersyteckim. Pytałam i wiem, że nie miał żadnych problemów z rekrutacją... dostał się w kilka miejsc chociaż rodzice pracują na targu. Takich rodzin są tysiące jak nie dziesiątki tysięcy... ..Na rozwój Singapuru i wypuszczenie własnej kadry potrzeba kilku lat. Póki co ściąga się expatów ze świata...
                                                    Wykształcanie jest tu w cenie, a skończenie studiów daje dobrą pracę. ( Taką która daje wystarczająco dużo kasy by kupić mieszkanie, jechać na wakacje 2 razy w roku, utrzymać starych rodziców i mieć ... służącą). Jeśli dwoje ludzi jest po studiach to raczej nie mieszkają w rządowym bloku, a na prywatnym osiedlu z basenem i siłownią tylko dla mieszkańców. Ludzie cisną swoje dzieci do nauki, bo wiedzą, że edukacja to dobra praca i godna starość dla nich...Nie ma tu bezrobotnych magistrów... długo bez pracy ( rok i dłużej ) pozostaje 0,6 % obywateli. Kasjerki w markecie to mają ukończone gimnazjum a nie studia i dobrze im z tym. Sam przyznasz, że to co się stało z polską oświatą jest smutne... Po co w Polsce zylion pedagogów, socjologów, specjalistów od zarządzania . Na chorobę prywatne szkoły w krzakach które poza tytułem nic nie dają....Po co studia pielęgniarce ( bez osobistych uraz proszę wink). Kiedyś w Polsce świetnie działały szkoły policealne, w Singapurze załatwia to politechnika...Czyli kształcenie celowe... jak Ci się zawód znudzi w dwa lata ( lub rok) możesz go zmienić...
                                                    Singapurowi nie zależny by każdy idiota miał studia. ... zależy mu by każdy pracował i płacił podatki...oraz by pielęgnować talenty. W przeciwieństwie do wszelakich okupantów, którym zależało na utrzymaniu durnych ludzi w krajach podległych Singapurczycy są u siebie..Oni chcą mieć lepszy system..i coraz sprawniej działające społeczeństwo. Podglądają książki do nauki matmy, science i angielskiego z innych krajów..( w tutejszym ministerstwie jest do tego specjalna komórka ) i wyciągają coraz to nowe pomysły. Ciągle się uczą... i nie ma w nich za nic buty, zarozumialstwa czy założenia, że nasze najlepsze... bo nasze... Im zależy na dobrych szkołach, bo zakładają, że tak jak dom buduje się od fundamentu tak społeczeństwo od szkoły. Pewnie dlatego tutejsze szkoły są świetnie wyposażone, nauczyciele dobrze zarabiają, a exspackie dzieci które są w Singapurze na chwilę są chętnie widziane w lokalnych szkołach.W końcu one wnoszą do szkół inny światopogląd i trochę szaleństwa której małym Singapurczykom brakuje.

                                                    Ja nie mam interesu by przekonywać Cię do jakiegoś systemu i cokolwiek udowadniać. ( Koreańczycy mają matematykę na jeszcze wyższym poziomie), ale jeśli chcesz się przekonać jak daleko są singapurskie dzieci daj singapurskie zadania swojemu synowi... Kilka razy pisałeś, że Twój syn w swojej szkole jest najlepszy. Nie ciekawi Cię gdzie byłby w innym systemie? Jak poradziłby sobie z problemem innym niż typowo szkolny. Obejrzyj filmiki które zalinkowałam wcześniej i popatrz... Zerknij jak uczy się matmy maluchy i dzieci ciut starsze ( modele ) dużo możesz się nauczyć ... Ja na przykład nie wpadłam na pomysł by ułamki tłumaczyć wykorzystując pizzę... 1 czyli cała pizza , 1/2 czyli pół pizzy, 1/4 to dwa kawałki ( dodawanie ułamków) i 1/8 mały kawałeczek...jak go zjesz to ile części zostanie? Tego uczą się tu pierwszaki po zajęciach w pizzerii...

                                                    Ps. Jodte3 nie oczekuję , że odpiszesz, ale proszę włącz sprawdzane błędów. Czasem trudno się domyśleć o co Ci chodzi : skąd, przyjoł i Singapór już zawsze będą mi się kojarzyły z forumowym szaleńcem co dzieciaka do Kangurka ćwiczył
                                                  • zgagusia Re: Matematyka 23.10.14, 12:14
                                                    azjaodkuchni napisała:
                                                    > Zerknij jak uczy się matmy maluchy i dzieci ciut starsze ( modele ) duż
                                                    > o możesz się nauczyć ... Ja na przykład nie wpadłam na pomysł by ułamki tłumacz
                                                    > yć wykorzystując pizzę...
                                                    1 czyli cała pizza , 1/2 czyli pół pizzy, 1/4 to dwa
                                                    > kawałki ( dodawanie ułamków) i 1/8 mały kawałeczek...jak go zjesz to ile częś
                                                    > ci zostanie? Tego uczą się tu pierwszaki po zajęciach w pizzerii...

                                                    blagam, napisz ze zartujesz albo co... jak osoba z wyzszym wyksztalceniem moze na cos takiego 'nie wpasc'??? a jak inaczej tlumaczyc dziecku pojecie ulamka??? naprawde sadzisz ze to jakis wyczyn intelektualny zeby cos takiego wymyslec?? i ze w polskich szkolach dzieci sa uczone ulamkow inaczej niz z wykorzystaniem pizzy czy tabliczki czekolady????
                                                  • azjaodkuchni Re: Matematyka 23.10.14, 13:41
                                                    No widzisz mnie uczyli na abstrakcie... 1/2 i 1/2 to 1 .... w książkach które mamy z polski są kółeczka... Gdyby była pizza nauczyłabym się szybciej .... wszak najbardziej jestem szczęśliwa jak zjem 7/8 ... (tą 1/8 zostawiam by mieć czyste sumienie.... )wink Serio nie wpadłam na to by wykorzystać pizzę, tak samo jak nie wpadłam, że muzyczna ósemka to też jeden trójkącik z pizzy. Na swoją obronę powiem, że ja nigdy nie byłam ani matematyczna, ani muzyczna.
                                                    --
                                                  • zgagusia Re: Matematyka 23.10.14, 14:30
                                                    azjaodkuchni napisała:

                                                    > No widzisz mnie uczyli na abstrakcie... 1/2 i 1/2 to 1 .... w książkach które
                                                    > mamy z polski są kółeczka...

                                                    nie wiem jakie macie ksiazki z polski - teraz podrecznikow jest do wyboru do koloru, do nauczyciela nalezy decyzja na jakim podreczniku pracuje z uczniami. I akurat wiem, ze sa takie w ktorych przy temacie dotyczacym ulamkow sa rysunki pizzy pocietej na kawalki. Oczywiscie od nauczyciela zalezy co z tym zrobi i jak dzieciom wytlumaczy - akurat moje dzieci mialy przyniesc do szkoly tradycyjna tabliczke czekolady gdy byl temat o ulamkach. Po takiej lekcji wszystkie dzieci pokochaly ulamki wink
                                                    Twierdzisz ze znasz polska szkole, a tymczasem masz o niej mylne wybrazenia, bazujace w duzym stopniu na wlasnych niefajnych doswiadczeniach sprzed xxxdziestu lat...
                                                  • azjaodkuchni Re: Matematyka 23.10.14, 15:33
                                                    Znam polską szkołą , ale niekoniecznie wszystkie podręczniki do nauki matematyki jakie są na polskim rynku...
                                                  • azjaodkuchni Re: Matematyka 23.10.14, 15:56
                                                    W szkołach które znałam... też żaden z matematyków nie wpadł na naukę ułamków na pizzy...(Niedouczeni jacyś byli czy co? ) Moją " autorską " metodę nauki ułamków na lego koleżanki fotografowały jakbym Amerykę odkryła...
                                                    Jeśli chodzi o polską szkołę to sporo pamiętam sprzed 4 lat... Sklerozy nie mam i wiem , że wiele dzieci nie może ogarnąć matmy w 4 klasie. Trudno im zamienić ułamek zwykły na dziesiętny, czy doprowadzić do wspólnego mianownika... Proste rzeczy robią się trudne nie dlatego, że dzieci durne tylko... nie wiadomo dlaczego. Program idzie do przodu a dzieciaki już nie dają rady nauczyć się trudniejszych rzeczy. sad
                                                    Mimo moich obserwacji miło jest słyszeć, że dzieci lubią się uczyć , ale po raz kolejny potwierdza się stara prawda, że bez względu na system najważniejszy jest nauczyciel, który pracuje z klasą. Jeśli nauczyciel potrafi zainteresować tematem i przekazać wiedzę to z lichego ucznia do radę zrobić średnika, jeśli tego nie potrafi to ze średnika wyhoduje głąba.
                                                    --
                                                    azjaodkuchni.blogspot.sg/
                                                  • zgagusia Re: Matematyka 23.10.14, 16:32
                                                    azjaodkuchni napisała:

                                                    > W szkołach które znałam... też żaden z matematyków nie wpadł na naukę ułamków n
                                                    > a pizzy...(Niedouczeni jacyś byli czy co? ) Moją " autorską " metodę nauki uła
                                                    > mków na lego koleżanki fotografowały jakbym Amerykę odkryła...

                                                    no dobra, jestem w szoku....

                                                    > Jeśli chodzi o polską szkołę to sporo pamiętam sprzed 4 lat... Sklerozy nie mam
                                                    > i wiem , że wiele dzieci nie może ogarnąć matmy w 4 klasie.

                                                    no ale co mozesz pamietac jak Twoje dziecko chodzilo w Polsce tylko do I klasy?? 4 klase 'znalas' co najwyzej z czyichs opowiadan i spostrzezen...

                                                    > Mimo moich obserwacji miło jest słyszeć, że dzieci lubią się uczyć , ale po r
                                                    > az kolejny potwierdza się stara prawda, że bez względu na system najważniejszy
                                                    > jest nauczyciel, który pracuje z klasą. Jeśli nauczyciel potrafi zainteresować
                                                    > tematem i przekazać wiedzę to z lichego ucznia do radę zrobić średnika, jeśl
                                                    > i tego nie potrafi to ze średnika wyhoduje głąba.

                                                    Oczywiscie - z dwojga zlego lepsze jest zestawienie 'kiepski podrecznik + dobry nauczyciel' niz 'lichy nauczyciel + dobry podrecznik'. W polskich szkolach rzeczywiscie ciagle sporo jest kiepskich nauczycieli, niestety. Ale trafiaja sie tez i znakomici. Mam zdolnego matematycznie syna; w podstawowce nie bardzo mial w szkole nauczycieli na swoim poziomie, ale wylapany juz wtedy zostal przez program dla takich zdolnych dzieciakow - w ramach tego programu spotkal sie ze swietnymi nauczycielami (akademickimi) matematyki, od tamtej pory caly czas jest z nimi w kontakcie. Jest taka mozliwosc w Singapurze?
                                                    Ps. nasze odczucia moga byc troche zafalszowane przez czas, ale oboje z mezem ogladalismy te przykladowe zadania i testy z matmy dla singapurskich dzieci i oboje jestesmy przekonani ze nasz syn nie mialby swego czasu z nimi zadnych problemow (a badz co badz ksztalcony w polskim systemie).
                                                  • azjaodkuchni Re: Matematyka 23.10.14, 18:38
                                                    Zgagusia polskie dzieci nie są głupsze niż singapurskie ... ]To, że ktoś urodził się w Singapurze , Polsce czy Burkina Faso o niczym jeszcze nie świadczy. Jest dla mnie oczywiste, że dobre dziecko z Polski poradzi sobie z typowymi singapurskimi zadaniami. Różnica jest tylko taka, że w Singapurze jak sobie radzi to zaraz dostanie nowe wyzwanie ... i kolejne i tak w nieskończoność...Tu się łączy podobne z podobnym i nikt nie ma problemu by 15 latek się chemią molekularną zajmował o ile mu wiadomości pozwolą. Sami musieliśmy zrezygnować z zając o makrofagach na Nus, bo program jest dwuletni a my już się pakujemy.
                                                    Udało się za to dzieciakowi zaliczyć jakieś super zajęcia z projektowania stron www. Wyłapali go po olimpiadzie. Tak po prostu razem z dyplomem był liścik..zapraszający na zajęcia. Pani od szkolnej informatyki powiedziała, że gratuluje i w związku z powyższym ona już dzieciaka niczego nie nauczy i tak zamiast na szkolną informatykę dzieciak wsiadał w szkolny bus i jechał do innej szkoły gdzie spotkał takich samych jak on tylko z innych szkół...Koszty zerowe dla mnie, logistycznie nic mnie nie obchodziło to był problem moe by zajęcia w czasie ich lekcji zorganizować... W Polsce mój dzieciaczek nie miałby takiej szansy, bo w pewnej chwili każdy trafia się na szklany sufit....pierwsza nauczycielka mojego dziecka wszelkie prośby zajęcia mojego dziecka w czasie gdy się nudzi kwitowała... " a co ja mogę "... " szkoła ma program no i musi pomóc najsłabszym" ..I nie była to licha rejonówka, a dobra szkoła prywatna z dobrym miejscem w rankingu...Nie liczę, że byłoby lepiej chociaż nauczycielka z klasy 2 była super, ale ona powiedziała jasno... ja niczego Przychówka nie nauczę.... on powinien być wyżej...

                                                    Pamiętam polską szkołę jako rodzic i jako nie rodzic...Każdy włączając w to organy nadrzędne jak kuratorium i sąsiadujące poradnie PP ma w polskim systemie cholernie pod górkę i każdy ma swoją rację ... Stąd brak zaufania, współpracy i czasem wzajemna niechęć... Mówię nauczycielce, że mój dzieciak rozrabia, bo się nudzi, ona mówi proszę mi przynieść z poradni zalecenia do zadań specjalnych. przynoszę pani mówi, że nie z tej tylko z rejonowej dla szkoły... przynoszę za tydzień pani kładzie do szuflady i koniec gatki... Dyrekcja mówi poobserwujemy... dajmy pani szansę... i tak się obserwowaliśmy 1,5 roku podczas którego mój dzieciak w szkole nie nauczył się niczego...Poradnia nigdy nie sprawdza czy jej zalecenia weszły w życie....
                                                    Z mojej zawodowej strony napiszę, że przez 20 lat związków z oświatą polską ( o rany , ale jestem stara) spotkałam się z olewaniem zdolnych dzieci i nie dawaniem im szansy na rozwój. Do dziś pamiętam chłopca który mimo 1 miejsca w olimpiadzie z matmy, wejścia bez egzaminów do gim by skończyć podstawówkę musiałby siedzieć na śmiertelnie nudnych dla niego lekcjach... A mógł ten czas wykorzystać inaczej ... rozwijać się... Znane mi wybitne dzieciaki jeśli miały zajęcia na swoim poziomie to zwykle za kasę rodziców zorganizowane przy ich ogromnym uporze zwykle w czasie który powinny przeznaczać na odpoczynek czyli po obowiązkowej szkole, bo prawo polskie nie zezwala na opuszczanie lekcji i by zaliczać kolejne klasy trzeba fizycznie uczestniczyć w zajęciach. I tak marnuje się czas i zapał młodego człowieka.
                                                    Smutno mi patrzeć jak niegdyś wybitni uczniowie nie skończyli nawet lo bo ich siedzenie w ławce na matmie i klepanie tego samego po raz setny do szału doprowadzało. Ci co mieli zamożnych rodziców czasem skończyli szkoły społeczne gdzie dyrektorzy litości, ci co mieli szczęście trafili do warszawskiego Kąta. Studiują, ale Ci co mieli miej szczęścia w życiu chociaż niewątpliwie byli wybitni jeżdżą z taczką na budowie....

                                                    Nigdy nie uważałam, że polska szkoła jest zła uważam, że marnuje talenty, że w innym systemie ( Stany , Singapur, Korea, Chiny) z wybitego, a może również z tych bardzo dobrych dałoby radę wycisnąć więcej...zapewniając im satysfakcję przy okazji...
                                                    I żeby była jasność... nie jestem przekonana o geniuszu własnego jedynaka ... Mam zdolne, szybko uczące się dziecko, ale geniusza jeszcze nie odkryliśmy.

                                                    A na koniec napiszę o nauczycielach... których w Singapurze nic nie chroni. Zarabiają dobrze, ale nie mają żadnych kart nauczyciela itp... Od nauczycieli oczekuje się, wyników mierzalnych testem... Jeśli dostaje nauczyciel klasę średniaków ( testy pisane od 50 do 70 %) to na koniec roku poniżej 50 % może być tylko 10 % uczniów , a powyżej 70 powinno być więcej było na początku... Za każdy progres u dziecka nauczyciel dostaje kasę, czyli jak Jaś pisał na 50 a potem napisał na 80 to jest kasa... jak było 50 jest 51 % to jest jej mniej... Ci co uczą najlepsze klasy dostają kasę za olimpiady, ukończone projekty, publikacje uczniów...
                                                    Dlatego nauczycielom chce się chcieć...mają motywację finansową, ale jeśli nauczyciel nie wywiąże się 2 lata z rzędu, a dzieci nie będą miały progresu to dowiedzenia ..nikt się nad nim nie ulituje. A pokusa ... stawiania dobrych stopni, posiadanie pupilków, faworyzowania wybranych dzieci t nie istnieje... egzaminy są 4 razy w roku i sprawdza je ktoś z innej szkoły kto nie zna ani nauczyciela ani dziecka.... Na egzaminie król jest nagi...

                                                    Jak ktoś przebrał przez cały tekst i chce znać brzydkie sekrety singapurskiej szkoły to jutro napiszę jakie ów system ma wady, bo idealnego systemu nie ma...
                                                    --
                                                    azjaodkuchni.blogspot.sg/
                                                  • zgagusia Re: Matematyka 23.10.14, 19:22
                                                    > Jak ktoś przebrał przez cały tekst i chce znać brzydkie sekrety singapurskiej s
                                                    > zkoły to jutro napiszę jakie ów system ma wady, bo idealnego systemu nie ma..

                                                    napisz prosze, bo mnie to bardzo interesuje co piszesz, to naprawde ciekawe... to w jaki sposob nauczyciele sa wynagradzani jest bardzo sensowne... u nas niestety, nauczyciel tzw. mianowany jest praktycznie nie do ruszenia, chocby nie wiem jak slaby byl sad Podoba mi sie tez ten podzial co roku uczniow na poziomy - w Polsce sie to odbywa na etapie egzaminow do gimnazjum/liceum ale potem przez 3 lata uczen jest w takiej klasie do jakiej trafil... jak sie powinela noga na egzaminie to bedzie w slabszej szkole czy klasie uncertain
                                                    Nie do konca jest tak ze zdolny uczen musi siedziec na nudnych lekcjach - funkcjonuje cos takiego jak ITN, i jesli sie ma taki przyznany to nie chodzi sie na dany przedmiot ze swoja klasa tylko ma sie indywidualne lekcje ze specjalnie przydzielonym nauczycielem... ale to jest dla naprawde wybitnych, no bo sila rzeczy szkola nie jest w stanie zapewnic indywidualnego nauczania kilku uczniom jednoczesnie. Wiec taki podzial na poziomy co roku z kazdego przedmiotu chyba by sie sprawdzil.
                                                  • maksimum Re: Matematyka 23.10.14, 21:11
                                                    zgagusia napisała:

                                                    > Nie do konca jest tak ze zdolny uczen musi siedziec na nudnych lekcjach - funkc
                                                    > jonuje cos takiego jak ITN, i jesli sie ma taki przyznany to nie chodzi sie na
                                                    > dany przedmiot ze swoja klasa tylko ma sie indywidualne lekcje ze specjalnie pr
                                                    > zydzielonym nauczycielem... ale to jest dla naprawde wybitnych,

                                                    W kazdym liceum sa 3 lub 4 poziomy nauczania kazdego przedmiotu.
                                                    Jesli sie wybijasz w jakims przedmiocie to idziesz na wyzszy poziom,jesli dalej sie wybijasz to idziesz na najwyzszy.
                                                    Trzy poziomy z kazdego przedmiotu:
                                                    1-Normalny
                                                    2-Honor
                                                    3-AP


                                                  • azjaodkuchni Singapur z mniej ładnej strony 24.10.14, 16:14
                                                    Najwięcej rzeczy szokowało mnie zaraz po przyjeździe, potem do wielu przywykłam, ale też więcej zauważałam...
                                                    1. Pierwszym szokiem było dla mnie zupełnie niedocenianie zabawy w procesie edukacji. Sklepy z zabawkami wyglądają jak za głębokiej komuny. Gier planszowych prawie wcale nie ma... poza monopolem i scrabble , ale obie gry to ja miałam w wersji spolszczonej za głębokiej komuny. W sklepach lego siedzą studenci i składają domki a dzieci... jak dostają lego to tatuś składa zabaweczkę i stawia na półkę .Przedszkola to są tu szkoły dla małych dzieci gdzie 3 i 4 latki uczą się liter, cyfr i dodawania. Place zabaw owszem są ładne, zadbane, ale puste ...( wyjątkiem są te w centach handlowych, bo trzeba gdzieś podrzuć pacholęta gdy ma mamusia torebkę kupuje ) Za to każdy ( nawet maluch w wózku) potrafi posługiwać się padem i ogląda bajki ...głownie Elmo i ulica Sezamkowa, więc można powiedzieć, że się edukują z telewizora...
                                                    Efekt jest taki, że jak w drugiej klasie nauczyciela powiedziała, że teraz już nie będzie matematyki tylko lekcje zabawy to się jeden chłopiec zapytał czy owe zabawy będą na ocenę...
                                                    azjaodkuchni.blogspot.sg/2011/11/wakacje-znow-beda-wakacje.html
                                                    2.Poziom plastyki i muzyki w szkołach jest żenujący... Połowa zajęć się nie odbywa, bo jak pani od science matmy angielskiego chińskiego czy social studies ma wolne to wchodzi i robi swoje lekcje ... Przedmiotów artystycznych uczą zwykle nauczycielki emerytki lub panie którym zależy by być z klasą dłużej i tak np. nasza matematyk uczy plastyki....W efekcie dzieciak plastykę miał przez rok 4 razy ...a przez 4 lata w szkole malował farbami raz.. Muzyki dzieciaki uczą się poza szkołą głównie na prywatnych lekcjach, a wielu chińczyków ma słuch absolutny i potrafi grac na instrumencie
                                                    3. Łączenie podobnego czyli przydział do klasy ze względu na poziom dziecka następował po klasie 1 ... Jednak OECD po testach Pisa zwróciło Singapurowi uwagę, że system za rozdziela dzieci i faworyzuje te z lepszym zapleczem z domu... Dlatego teraz dzieci rozdziela się po klasie 2 poświęcając dwa lata na pomoc tym słabszym... Efekt jest taki , że nauczyciele nie potrafią pracować z grupami zróżnicowanymi... Narzekają, że dzieci dobre tracą , a słabe i tak nie zyskują i szkoły organizują coś na kształt ankiet... jakie wykształcenie mają rodzice, gdzie pracują , gdzie mieszkają jakim językiem mówią w domu.... i na tej podstawie przydzielają do klasy 1... Podziału po 1 klasie nie ma OECD się cieszy, bo przecież nie wie, że jest przed pierwszą...
                                                    4. Singapurscy nauczyciele się nie męczą, ale zakłada się tu , że dzieci też się nie męczą. Prace domowe mają przedszkolaki ( sprawdziany ze spelingu też mają ) i a uczniowie dostają lekcje na wakacje, święta , weekendy ....i to nie zadanko które się zrobi w minutę a 60 zadań z matmy, wypracowanie z angielskiego, jakieś 50 pytań ze science i projekt z social studies... Z pięciu dni wolnego 1 trzeba zawsze poświecić na zadania domowe. W zwykłe dni praca domowa jest zawsze i 20 zadań z matmy na dzień następny nikogo nie szokuje... Z kolei
                                                    odrabiania pracy domowej nikt nie egzekwuje.. to w dzieciaka interesie jest ją robić i chcieć się nauczyć... Jest czas oddania jak nie oddasz nauczyciel nie sprawdzi... To może nie wada, ale było to dla mnie szokiem.
                                                    Wadą jest ogromne zmęczenie dzieci. Lekcje zaczynają się o 7 rano i trwają do 13 potem są kółka zainteresowań, zajęcia dodatkowe a potem prawie każdy singapurski uczeń chodzi na dodatkowe lekcje. Typowy singapurski dzieciak opuszcza szkołę koło 16. 30 a potem idzie na korepetycje gdzie jest douczany matmy , angielskiego , science bo nie jest w stanie wyrobić z programem szkolnym... W klasie mojego dziecka tylko 3 troje uczniów nie ma żadnych korepetycji .. Pozostałe jadą na korkach czasem od pierwszej klasy. I chociaż oficjalnie system jest przeciwny to bardziej zależy mu na utrzymaniu poziomu niż rozwiązaniu tej chorej sytuacji. A dzieci się nie buntują tylko czasem zasypiają ze zmęczenia w autobusie...
                                                    5. Presja wywierana na dzieci jest ogromna.. I chociaż nie ma łatki słabego ucznia ( można mieć wyższą matmę i niższy science) to każdy chce by jego dziecko miało wszystkie przedmioty na możliwie najwyższym poziomie... by poszło do jak najlepszego gimnazjum ,liceum, dostało się na dobre studia ....Nauczyciele próbują wycisnąć ile się da i o ile dzieciak jest twardy psychicznie to super wyniesie z systemu to co ma dobrego a jak jest słaby... no cóż bywa różnie ... ilość nerwic, zaburzeń odżywania i samobójstw rośnie, a większość exspatów zabiera swoje dzieci z singapurskich szkół po roku, lub dwóch....Dla nich presja jest nie wytrzymania...I trzeba być albo dobrym, albo piąć się po drabince i być coraz lepszym , albo mieć hiper twardą dupę.. bo nauczyciele tu nie mają oporów by powiedzieć dzieciakowi, że jak się czegoś nie nauczy to skończy jako pomywacz w tanim barze. Ja też musiałam się udać na rozmowę z pewną panią, bo mi straszyła dzieciaka, że nie utrzyma się w najlepszej klasie jeśli nie przyjdzie na trening scrabble wakacje...
                                                    azjaodkuchni.blogspot.sg/2011/11/wakacje-znow-beda-wakacje.html
                                                    Po dorosłym pewnie by spłynęło, bo każdy wie, że liczy się egzamin, ale jak się ma 10 lat to świat wygląda inaczej ....
                                                    6.Egzamin jest święty ... egzaminu nie można poprawić ( chyba , że za rok licząc się ze stratą roku) większości nie da się też napisać w innym terminie...wiec dzieciaki z gorączką na egzaminie to tutaj żadna nowość. Maluchy z antybiotykami w różowych plecaczkach też nikogo poza mną nie dziwią .... bo choćby się waliło i paliło do szkoły iść trzeba...
                                                    7. Indywidualność , predyspozycje zainteresowania ... tego tu nie ma. Masz punkt to się dostajesz, nie masz trudno.. Wzbudziłam sensację w szkole gdy napisałam, że nasz dzieciak nie idzie na zajęcia z geometrii na Uniwerek bo nie ma ochoty.... Jak to nie ma ochoty? skoro się dostało?
                                                    8. Nadal jedną z metod karania uczniów za wymuszenia wagary i inne grzechy ciężkie jest ... caning czyli lanie rózgą ...często publiczne .Nie widziałam na żywo, ale sam fakt, że jest metoda dopuszczalna, akceptowana społecznie i prawnie jeży włosy na mojej europejskiej głowie..
                                                    en.wikipedia.org/wiki/Caning_in_Singapore#School_caning
                                                    To tyle w telegraficznym skrócie i bez wchodzenia w szczegóły....
                                                  • zgagusia Re: Singapur z mniej ładnej strony 24.10.14, 16:52
                                                    Dzięki azjo smile
                                                    To co opisałaś to dla mnie jakiś horror jest sad Gdy pisałaś o dobrych stronach szkoły w Sin już miałam wizje systemu idealnego szkolnictwa... No cóż, sprowadziłaś mnie na ziemie... Za skarby swiata bym żadnego z moich dzieci do takiej szkoły nie poslala... W tym co opisałaś jest pełna odpowiedz na pytanie dlaczego tym małym singapurczykom brakuje kreatywności - opracowali chyba doskonały sposób na zabijanie tego co prawie w każdym dziecku naturalnie jest. Chory system w którym liczy sie tylko kto wcześniej i wiecej sie nauczy, system ktory podcina skrzydła zamiast dodawać dziecku wiary w siebie, dać mu czas dojrzeć i potem rozkwitnąć... Dość to makabrycznie wyglada sad
                                                  • maksimum Re: Singapur z mniej ładnej strony 24.10.14, 20:01
                                                    zgagusia napisała:

                                                    > To co opisałaś to dla mnie jakiś horror jest sad Gdy pisałaś o dobrych stronach
                                                    > szkoły w Sin już miałam wizje systemu idealnego szkolnictwa... No cóż, sprowadz
                                                    > iłaś mnie na ziemie... Za skarby swiata bym żadnego z moich dzieci do takiej sz
                                                    > koły nie poslala... W tym co opisałaś jest pełna odpowiedz na pytanie dlaczego
                                                    > tym małym singapurczykom brakuje kreatywności - opracowali chyba doskonały spos
                                                    > ób na zabijanie tego co prawie w każdym dziecku naturalnie jest. Chory system w
                                                    > którym liczy sie tylko kto wcześniej i wiecej sie nauczy, system ktory podcina
                                                    > skrzydła zamiast dodawać dziecku wiary w siebie, dać mu czas dojrzeć i potem r
                                                    > ozkwitnąć... Dość to makabrycznie wyglada sad
                                                    ----------
                                                    Bardzo zle wnioski wyciagnelas.
                                                    NIKT nie zmusza dzieci do chodzenia do najlepszych szkol.
                                                    Jak chcesz by twoje dziecko chodzilo do najlepszej szkoly,to musisz sie liczyc z tym,ze bedzie rywalizowalo z Chinczykami i nie ma zmiluj sie.
                                                    Zanim Chinczycy zaczeli rzadzic w szkolach NYC,to sie wszystkim wydawalo,ze Zydzi sa taki madrymi ludzmi i takie madre dzieci dzieci maja.
                                                    Przyszli Chinczycy i wszystkich odstawili na drugi tor.Czesc bialych sie z nimi utrzymuje a reszta do lopaty tam gdzie ich miejsce.
                                                    Niech przy lopacie wykazuja swoja kreatywnosc.
                                                  • srubokretka Re: Singapur z mniej ładnej strony 24.10.14, 18:03
                                                    Ameryka bardzo zafascynowana jest tym systemem. Zeby potrafili to wszystko wyposrodkowac byloby super, bo kase na to maja I chceci tez.

                                                    Dzis ide do szkoly, bo corka mi wczoraj powiedziala, ze w tym roku tylko jej klasa nie ma art. Probowala sama zalatwic sobie lekcje, ale jej sie nie udalo smile
                                                    Mam nadzieje, ze to nie jest kolejny wzor z Singapuru.
                                                  • maksimum Re: Singapur z mniej ładnej strony 24.10.14, 20:11
                                                    srubokretka napisał:

                                                    > Ameryka bardzo zafascynowana jest tym systemem. Zeby potrafili to wszystko wypo
                                                    > srodkowac byloby super, bo kase na to maja I chceci tez.

                                                    Niemal wszystko co jest w Singapurze jest w USA w dobrych szkolach,poza chlosta,ktora by sie przydala.

                                                    > Dzis ide do szkoly, bo corka mi wczoraj powiedziala, ze w tym roku tylko jej kl
                                                    > asa nie ma art. Probowala sama zalatwic sobie lekcje, ale jej sie nie udalo smile
                                                    > Mam nadzieje, ze to nie jest kolejny wzor z Singapuru.

                                                    Jak dzieciak ma srednie zdolnosci w tym kierunku,to szkoda na to czasu.
                                                    Sama w domu odkrywasz w jakim kierunku jest dziecko utalentowane.
                                                    Syn gral na trabce w gimnazjum,ale ...nie gral partii solowych,czyli nie jest na tyle zdolny by sie z tego utrzymac.
                                                  • srubokretka Re: Singapur z mniej ładnej strony 25.10.14, 00:11
                                                    > Jak dzieciak ma srednie zdolnosci w tym kierunku,to szkoda na to czasu.

                                                    Mz nie szkoda. Tym bardziej, ze corka lubi zajecia plastyczne. Nie wiem , czy moge nazwac ja zdolna , ale potrafi portrety (bardziej karykatury wink) rysowac I to tak , ze mozna rozpoznac kogo przedstawiaja. Manualnie jest bardzo do przodu: szycie, glina, pismo... Wyobraznie tez ma niezla. I dlubie sobie cos codziennie.

                                                    > Sama w domu odkrywasz w jakim kierunku jest dziecko utalentowane.

                                                    Bym wolala, zeby ona sama to odkryla. Zalezy mi na plastyce w szkole, bo nie chcialabym jej tego sama uczyc (nie cierpie tresowanych dzieci). Chcialabym , zeby to ktos inny jej powiedzial, nie ja , ze ma talent I powinna isc w tym kierunku. Tak ja mialam w 1 kl podstawowki. Gdyby moja matka sie nade mna zachwycala, to nic z tego by nie bylo, a nauczycielki sie posluchalam.

                                                    > Syn gral na trabce w gimnazjum,ale ...nie gral partii solowych,czyli nie jest n
                                                    > a tyle zdolny by sie z tego utrzymac.

                                                    To byla jego decyzja, czy twoja? Moze nie chodzilo o utrzymanie sie, tlyko o to ze tego nie lubil tak do konca?
                                                    Dzis dowiedzialam sie , ze corka nie ma art, bo ma 2 h muzyki w tygodniu.Pewnie mniej ich to kosztuje i mniej sprzatania maja wink
                                                    Nic to, damy sobie rade. Ojca ma muzyka, on bedzie b zadowolony. A ja sobie z nia do Meropolitan pobiegam....zima brrr sad
                                                  • maksimum Re: Singapur z mniej ładnej strony 25.10.14, 00:57
                                                    srubokretka napisał:

                                                    > To byla jego decyzja, czy twoja? Moze nie chodzilo o utrzymanie sie, tlyko o t
                                                    > o ze tego nie lubil tak do konca?

                                                    On tak powiedzial,ze jest sporo uczniow od niego lepszych i ze woli co innego robic.
                                                    W Gimnazjum kazdy rocznik mial swoja orkiestre,czyli jak byly 4 klasy rownolegle-to jedna byla muzyczna.Cala szkola miala ok 1 tys uczniow i moze 30 uczniow byo od niego lepszych.
                                                    Gdy w liceum gral w tenisa to tylko 5 uczniow z 5 tys szkoly bylo od niego lepszych-czyli awans zanotowal potezny. Polowa uczniow to dziewczynki czyli 5 z 2,5 tys bylo od niego lepszych,bo dziewczynki maja swoja druzyne.
                                                    To samo dotyczny corki,ktora rowniez gra w tenisa w tej samej szkole.
                                                    W tym roku ona ma szanse byc jedna z najlepszych w calej szkole w tenisa.
                                                    Dzieci naprawde zdolne sa uzdolnione wielokierunkowo i wybor hobby bywa ciezki.

                                                    > Dzis dowiedzialam sie , ze corka nie ma art, bo ma 2 h muzyki w tygodniu.Pewnie
                                                    > mniej ich to kosztuje i mniej sprzatania maja wink
                                                    > Nic to, damy sobie rade. Ojca ma muzyka, on bedzie b zadowolony. A ja sobie z
                                                    > nia do Meropolitan pobiegam....zima brrr sad

                                                    No i orkiestra szkolna mozna sie pochwalic na akademiach czy innych uroczystosciach.
                                                  • srubokretka Re: Singapur z mniej ładnej strony 25.10.14, 01:46
                                                    > W Gimnazjum kazdy rocznik mial swoja orkiestre,czyli jak byly 4 klasy rownolegl
                                                    > e-to jedna byla muzyczna

                                                    To moze tak jest juz w podstawowce? Skad ty o tym wiesz, od syna, czy w szkole sie dowiadywalas? Dzis mi nic konkretnego nie powiedzieli tak na dobra sprawe.

                                                    > Dzieci naprawde zdolne sa uzdolnione wielokierunkowo i wybor hobby bywa ciezki.

                                                    Dlatego wybor hobby zostawie dzieciom. Napewno bede pomagac, ale wiem na 100%, ze moich dzieci nie bede mogla zmusic do moich wizji. Jeszcze corke jakbym sie bardzo uparla, to byloby to wykonalne, ale syn jest strasznym uparciuchem. On chyba jest z tych , co to od urodzenia wie czego chce. Klocki lego to jego swiat, jak mu cos podsuwam innego, zeby sie rownomiernie rozwijal, to zajmuje go to tylko na chwile i wraca do lego , jak boomerang.

                                                    Mam takich znajomych, ktorzy tez sa zafiksowani na tenisa, tak jak ty wink.
                                                    Ojciec zmusza core do grania w tenisa od wakacji. Buli niezla kase za lekcje, pozniej godzinami z nia gra. Bardzo jestem ciekawa co z tego bedzie. On jest zawziety, wiec sukcesy mozliwe. Robi to wylacznie dla sukcesow. Innej opcji u niego nie ma. Na poczatku bylo mi jej szkoda, bo darl sie na nia okropnie (ktory trener tego nie robi?) , ale teraz jak juz zaczyna odbijac pilki to glos mu przycichl wink
                                                  • maksimum Re: Singapur z mniej ładnej strony 25.10.14, 05:12
                                                    srubokretka napisał:

                                                    > To moze tak jest juz w podstawowce? Skad ty o tym wiesz, od syna, czy w szkole
                                                    > sie dowiadywalas? Dzis mi nic konkretnego nie powiedzieli tak na dobra sprawe.

                                                    Podstawowka jest mniejsza i nie ma selekcji,wiec tych umuzykalnionych jest mniej.
                                                    Na poczatku roku jest nabor i pan nauczyciel kazal powtarzac jakies takty lub kawalki piosenek i kta najlepiej powtorzyl to sie lapal na orkistre.
                                                    Syn sie w pierwszym rzucie nie zglosil i spytalem dlaczego,wiec poszedl tam i pan go przyjal na perkusje.W podstawowce gral na perkusji i z roku na rok sie wyrabial a w gimnazjum gral na trabce,a w liceum gral w tenisa i ping-ponga.

                                                    To bylo tak,ze my juz wczesniej trenowalismy tenisa i ping-ponga ale w wakacje przed leceum wzielismy sie na ostro i gralismy prawie codziennie.
                                                    Zalapal sie na druzyne za pierwszym podejsciem,a w druzynie grajacych jest tylko 7 a reszta rezerwowi.I to w Brooklyn Tech gdzie jest 5 tys uczniow.

                                                    > Mam takich znajomych, ktorzy tez sa zafiksowani na tenisa, tak jak ty wink.
                                                    > Ojciec zmusza core do grania w tenisa od wakacji. Buli niezla kase za lekcje, p
                                                    > ozniej godzinami z nia gra.

                                                    Dobry trener chce 60 doll/godz a ja uczylem syna od poczatku sam.

                                                    > Bardzo jestem ciekawa co z tego bedzie. On jest zaw
                                                    > ziety, wiec sukcesy mozliwe. Robi to wylacznie dla sukcesow. Innej opcji u nieg
                                                    > o nie ma. Na poczatku bylo mi jej szkoda, bo darl sie na nia okropnie (ktory tr
                                                    > ener tego nie robi?) , ale teraz jak juz zaczyna odbijac pilki to glos mu przycichl wink

                                                    Nie wiem w jakim wieku jest ta dziewczyna,ale pierwsze 3 lata nauki to sa same podstawy i umiejetnosci niewiele widac,chyba ze dzieciak jest mega zdolny.
                                                    Przede wszystkim trzeba byc bardzo dobrym fizycznie bo tenis nie jest dla cherlakow.
                                                    Ja zaczalem corke uczyc gdzie w wieku 12 lat i w wieku 14 lat zalapala sie na druzyne.
                                                    Poczatki byly paskudne bo ona nie chciala grac.Pozniej jak juz nauczyla sie odbijac to poszlo szybciej.Teraz sama sie rwie.
                                                  • azjaodkuchni Re: Singapur z mniej ładnej strony 25.10.14, 07:36
                                                    W Gimnazjum kazdy rocznik mial swoja orkiestre,czyli jak byly 4 klasy row
                                                    > nolegle
                                                    W Singapurze jest chór... każda szkołą ma swój. Kryterium doboru był wzrost...dzieciak na scenie muszą się dorze prezentować jako całość, a przecież w chórze każdy śpiewać może.
                                                  • maksimum Re: Singapur z mniej ładnej strony 25.10.14, 15:26
                                                    azjaodkuchni napisała:


                                                    > W Singapurze jest chór... każda szkołą ma swój. Kryterium doboru był wzrost...d
                                                    > zieciak na scenie muszą się dorze prezentować jako całość, a przecież w chórze
                                                    > każdy śpiewać może.

                                                    No widzisz jak ci namacili w glowie.
                                                  • maksimum Singapur z mniej ładnej strony -Kumon. 24.10.14, 19:13
                                                    azjaodkuchni napisała:

                                                    > Za to każdy ( nawet maluch w wózku) potrafi posługi
                                                    > wać się padem i ogląda bajki ...głownie Elmo i ulica Sezamkowa, więc można powi
                                                    > edzieć, że się edukują z telewizora...

                                                    No i ogladaja wszystko po angielsku!!!
                                                    Mowiac krotko ucza sie angielskiego z TV a w Polsce im mamuski na to nie pozwalaja.

                                                    > 2.Poziom plastyki i muzyki w szkołach jest żenujący...

                                                    Bo to sa przedmioty zbedne dla przecietnego dziecka.
                                                    Dzieciak zdolny muzycznie czy plastycznie jest moze 1 na 100-200 dzieciakow.
                                                    Reszte dzieci tez mozesz nauczyc jakos tam grac na instrumentach,ale nigdy to im sie nie przyda w zyciu,czyli nie beda w ten sposob zarabiac na zycie.
                                                    Moje dzieci graly na instrumentach w szkole i nawet byly w orkiestrach szkolnych,ale juz w liceum porzucily muzyke na rzecz sportu,czyli krotko mowiac ta zabawa w muzyke nie byla im potrzebna.

                                                    > Połowa zajęć się nie odbywa, bo jak pani od science matmy angielskiego chińskiego czy >social studies ma wolne to wchodzi i robi swoje lekcje ...

                                                    I bardzo dobrze ,bo z tym KAZDY bedzie mial do czynienia w zyciu.


                                                    > Przedmiotów artystycznych uczą zwykle
                                                    > nauczycielki emerytki lub panie którym zależy by być z klasą dłużej i tak np.
                                                    > nasza matematyk uczy plastyki....W efekcie dzieciak plastykę miał przez rok 4 r
                                                    > azy ...a przez 4 lata w szkole malował farbami raz.. Muzyki dzieciaki uczą si
                                                    > ę poza szkołą głównie na prywatnych lekcjach, a wielu chińczyków ma słuch absol
                                                    > utny i potrafi grac na instrumencie

                                                    Te ktore sa zdolne muzycznie naucza sie grac poza szkola,ale to dotyczy 1 na 100-200 uczniow i nie ma co glowy zawracac wszystkim uczniom z muzyka czy plastyka.

                                                    > 3. Łączenie podobnego czyli przydział do klasy ze względu na poziom dziecka nas
                                                    > tępował po klasie 1 ... Jednak OECD po testach Pisa zwróciło Singapurowi uwagę
                                                    > , że system za rozdziela dzieci i faworyzuje te z lepszym zapleczem z domu..

                                                    Bo nauczanie dzieci w domu przez rodzicow jest jak najbardziej NORMALNE i powinno byc POWSZECHNE.

                                                    > . Dlatego teraz dzieci rozdziela się po klasie 2 poświęcając dwa lata na pomoc
                                                    > tym słabszym... Efekt jest taki , że nauczyciele nie potrafią pracować z grupam
                                                    > i zróżnicowanymi...

                                                    PISA zawraca im doope by "wyrownywac poziomy" jak tego nie da sie zrobic,bo kto jest matolem to takim pozostanie.

                                                    > Narzekają, że dzieci dobre tracą , a słabe i tak nie zyskują

                                                    Bo taka jest prawda,ktorej PISA nie potrafi zakumac.
                                                    Zroznicowanie poziomu w klasie to kalectwo,bo zniecheca lepszych i balamuci slabych.

                                                    > i szkoły organizują coś na kształt ankiet... jakie wykształcenie mają rodzice
                                                    > , gdzie pracują , gdzie mieszkają jakim językiem mówią w domu.... i na tej pods
                                                    > tawie przydzielają do klasy 1... Podziału po 1 klasie nie ma OECD się cieszy, b
                                                    > o przecież nie wie, że jest przed pierwszą...

                                                    PISA ktos normalny musi wytlumaczyc ze zdolnosci sie DZIEDZICZY i ze z dziczy nie wychowasz nikogo inteligentnego.

                                                    > 4. Singapurscy nauczyciele się nie męczą, ale zakłada się tu , że dzieci też si
                                                    > ę nie męczą. Prace domowe mają przedszkolaki ( sprawdziany ze spelingu też mają
                                                    > ) i a uczniowie dostają lekcje na wakacje, święta , weekendy ....i to nie zada
                                                    > nko które się zrobi w minutę a 60 zadań z matmy, wypracowanie z angielskiego, j
                                                    > akieś 50 pytań ze science i projekt z social studies...

                                                    Tak samo jak w USA,czyli Singapore wzial dobry przyklad z Ameryki.

                                                    > Z pięciu dni wolnego 1 trzeba zawsze poświecić na zadania domowe.

                                                    W USA jest chyba nawet wiecej pracy wakacyjnej,ale w Polsce zamulone mamuski nie pozwola by dzieci rozwijaly sie intelektualnie w c zasie wakacji,bo to jest czas na bezmyslne "robta co chceta".

                                                    > W zwykłe dni praca domowa jest zaws
                                                    > ze i 20 zadań z matmy na dzień następny nikogo nie szokuje...

                                                    Zgadza sie.

                                                    > Z kolei odrabiania pracy domowej nikt nie egzekwuje.. to w dzieciaka interesie jest ją
                                                    > robić i chcieć się nauczyć... Jest czas oddania jak nie oddasz nauczyciel nie s
                                                    > prawdzi... To może nie wada, ale było to dla mnie szokiem.

                                                    Tak wlasnie czesto jest.

                                                    > Wadą jest ogromne zmęczenie dzieci. Lekcje zaczynają się o 7 rano i trwają do
                                                    > 13 potem są kółka zainteresowań, zajęcia dodatkowe a potem prawie każdy singapu
                                                    > rski uczeń chodzi na dodatkowe lekcje.

                                                    Tego w USA nie ma.
                                                    W podstawowkach nie ma az tylu programow dodatkowych.
                                                    W gimnazju juz sa,ale szkola jest od 8-2:30 i czasami 1 godz programow dodatkowych.
                                                    Programy dodatkow sa nie czesciej niz 2-3 razy w tyg w gimnazjum.

                                                    Dodatkowych lekcji poza szkolnych nie ma,ale sa specjalne szkoly chinskie i tam chinskie dzieciaki chodza w weekendy i wakacje sie uczyc.
                                                    Ja tam wyslalem dzieciaki w wakacje na kursy 6 tyg by przygotowac sie do egzamnow do liceum.Cena chyba byla 600 doll.

                                                    www.kumon.com/
                                                    > Typowy singapurski dzieciak opuszcza sz
                                                    > kołę koło 16. 30 a potem idzie na korepetycje gdzie jest douczany matmy , angie
                                                    > lskiego , science bo nie jest w stanie wyrobić z programem szkolnym...

                                                    Chinskie dzieciaki w NYC tez tak robia,ale ze szkoly wychodza o 2:30.

                                                    > W klasie mojego dziecka tylko 3 troje uczniów nie ma żadnych korepetycji .. Pozostałe j
                                                    > adą na korkach czasem od pierwszej klasy.

                                                    Bo Singapur to w 75% Chinczycy.

                                                  • azjaodkuchni Re: Singapur z mniej ładnej strony -Kumon. 24.10.14, 20:33
                                                    Czyli mówisz Max, że aż tak mocno się dzieciakowi nie zmieni... W sumie może i lepiej, bo już się bałam, że będę musiała kijem go profilaktycznie okładać by różnicy za mocno nie zauważył wink
                                                    A tak na serio to w Polsce szkołę wybrałam bardzo starannie , małe klasy, piękny budnek ach i och w powieściach rodziców ... I dzieciak poszedł otwarty na zdobywanie wiedzy , ufny i po kilku tygodniach szkoły nienawidził... Rozrabiał zdrowo, bo się nudził jak cholera... I nic się z tym zrobić nie dało... Gdy zapadła decyzja o przeprowadzce akurat trafiła się nowa nauczycielka i ona wnioskowała do dyrekcji o przeniesienie do klasy wyższej... Dzieciak klasy nie zmienił, ale zmienił system... Tu ze względu na lichość szkół międzynarodowych trafił do publicznego systemu. My zakładaliśmy od razu tylko chwilę w Singapurze, więc oceny był dla nas mniej ważne. Dzieciak miał się nauczyć angielskiego i płynąc trochę na fali... I popłynął... złapał wiatr w żagle i pokochał singapurską szkołę Nie wiem kiedy dzieciak zaczął szukać rozwiązań sam, zażyczył sobie by mu jakieś gazety science zaprenumerować , a ja odkryłam , że moje 10 letnie jest dwujęzyczne od tak po prostu... i za nic chce wracać do polskiej szkoły. Zostaliśmy .... Dzieciak znalazł się w czołówce szkoły a ja nie mogłam uwierzyć, że mimo zmęczenia, ogromu pracy zawsze o 6 rano wstawał i z uśmiechem szedł do szkoły. Przez 4 lata nie usłyszałam ani razy, że szkoły nie lubi, że jest nudno nieciekawie, byle jak...Owszem dawał trochę nauczycielom popalić... to znaczy zadawał pytania , a chociaż do tego nie nawykłe cierpliwe tłumaczyły...

                                                    Mając obecne doświadczanie nie potrafię uznać tego systemu za zły, ale gdybam sobie jak ów system by działał gdyby rodzice mieli więcej luzu...Gdyby doceniono zabawę... Może wyniki byłyby o 3 % niższe, ale społeczeństwo szczęśliwsze? ... A może nie.... OECD zbadało czy uczniowie są szczęśliwi w szkole i wyszło, że 85 % singapurskich uczniów jest szczęśliwa....( strona 24) www.oecd.org/pisa/keyfindings/PISA2012-Vol3-Chap1.pdf....

                                                    Są elementy z tutejszego systemu które bym przeflancowała w każde miejsce na ziemi, ale są też takie których się boję.Mimo tego gdyby dane było mi przeżyć jeszcze raz singapurską przygodę to znów puściłaby dzieciaka do singapurskiej szkoły ... bo to było niesamowite doświadczanie dla nas wszystkich.
                                                    --
                                                    azjaodkuchni.blogspot.sg/

                                                    azjaodkuchni.blogspot.com/
                                                  • azjaodkuchni Re: Singapur z mniej ładnej strony -Kumon. 24.10.14, 20:57
                                                    A no oczywiście nie o tym miało być tylko o Kumon ... bo my tu też mamy Kumon. Mnie ta smutna buzia przeraża i za nic z radością zdobywania wiedzy nie kojarzy no , ale co kto lubi. W Singapurze chodzą do Kumon dzieci słabe ( w swoich klasach ostatnie ) chodzi o to by zaczęły od poziomu gdzie były dobre i szły do przodu i by zalepić dziury edukacyjne...Chodzenie do Kumon dla każdego kto więcej niż 6 lat jest tu wstydem, więc Kumony pozwalają na cywilny strój ( nie mundurek szkolny).
                                                    Przedszkolne maluchy to co innego one siedzą w klasie razem z 4 czy 5 klasistami i robią te same zadania....
                                                  • maksimum Re: Singapur z mniej ładnej strony -Kumon. 24.10.14, 21:51
                                                    azjaodkuchni napisała:

                                                    > W Singapurze chodzą do Kumon dzieci słabe ( w swoich k
                                                    > lasach ostatnie ) chodzi o to by zaczęły od poziomu gdzie były dobre i szły do
                                                    > przodu i by zalepić dziury edukacyjne...Chodzenie do Kumon dla każdego kto wię
                                                    > cej niż 6 lat jest tu wstydem, więc Kumony pozwalają na cywilny strój ( nie mun
                                                    > durek szkolny).

                                                    Tutaj tez Kumon jest dla slabych i srednich,bo najlepsi w domu sie sami ucza.
                                                    Kumon ma dobry system przygotowawczy do liceum,czyli kursy wakacyjne.

                                                  • srubokretka Re: Singapur z mniej ładnej strony -Kumon. 25.10.14, 02:06
                                                    > Tutaj tez Kumon jest dla slabych i srednich

                                                    Nie odnioslam takiego wrazenia. Miesiac temu znajoma Litwinka namawiala mnie na Kumon. Jej syn chodzil 4 lata w podstawowce. Pozniej tam uczyl. Teraz jest w Hs na Manhattanie i robi klasy o podwyzszonym poziomie (bedzie mial kredyty + na studia. Zapomnilam jak to sie zwie)
                                                    W wakacje corke testowali w Eye level (cos jak kumon).Podczas testu mialam okazje posluchac wykladow, porozmawiac z rodzicami... to sa dzieci bardzo do przodu. Kolezanki corka chodzi (sporo od niej wiem). Napewno nie chodza tam dzieci slabe. To sa zajecia dla dzieci (lub rodzicow), ktorym szkola nie wystarcza.Poziom calkowicie dostosowany do dziecka. W Eye bardzo duzo Rosjan.
                                                    Ja sie nie skusilam, bo mam troche inna wizje edukacji swojego dziecka (za duzo testow. W szkole testy, po szkole testy. Co za duzo , to ...)
                                                  • maksimum Re: Singapur z mniej ładnej strony -Kumon. 25.10.14, 05:19
                                                    srubokretka napisał:

                                                    > > Tutaj tez Kumon jest dla slabych i srednich
                                                    >
                                                    > Nie odnioslam takiego wrazenia. Miesiac temu znajoma Litwinka namawiala mnie na
                                                    > Kumon. Jej syn chodzil 4 lata w podstawowce. Pozniej tam uczyl. Teraz jest w H
                                                    > s na Manhattanie i robi klasy o podwyzszonym poziomie (bedzie mial kredyty + na
                                                    > studia. Zapomnilam jak to sie zwie)

                                                    AP-advance placement.

                                                    > W wakacje corke testowali w Eye level (cos jak kumon).Podczas testu mialam okaz
                                                    > je posluchac wykladow, porozmawiac z rodzicami... to sa dzieci bardzo do przodu
                                                    > . Kolezanki corka chodzi (sporo od niej wiem). Napewno nie chodza tam dzieci s
                                                    > labe. To sa zajecia dla dzieci (lub rodzicow), ktorym szkola nie wystarcza.Pozi
                                                    > om calkowicie dostosowany do dziecka. W Eye bardzo duzo Rosjan.

                                                    To zalezy od okolicy.Na Staten Island jest sporo Rosjan a Bay Ridge i Bensonhurst to glownie Chinczycy.
                                                    Kiedys jak sie tu wprowadzalem to byly to wloskie dzielnice a teraz sa chinskie.

                                                  • hankam Re: Singapur z mniej ładnej strony -Kumon. 25.10.14, 12:56
                                                    Tutaj tez Kumon jest dla slabych i srednich

                                                    To w koncu twoj syn byl slaby, czy sredni, bo przeciez pisales, ze do Kumon chodzil.
                                                  • maksimum Re: Singapur z mniej ładnej strony -Kumon. 25.10.14, 14:19
                                                    hankam napisała:

                                                    > Tutaj tez Kumon jest dla slabych i srednich
                                                    >
                                                    > To w koncu twoj syn byl slaby, czy sredni, bo przeciez pisales, ze do Kumon chodzil.

                                                    Chodzil tylko RAZ w czasie wakacji by przygotowac sie do egzaminu do liceum.

                                                    Chinczycy chodza tam na okraglo.
                                                  • hankam Re: Singapur z mniej ładnej strony -Kumon. 25.10.14, 21:46
                                                    Tutaj tez Kumon jest dla slabych i srednich
                                                    > >
                                                    > > To w koncu twoj syn byl slaby, czy sredni, bo przeciez pisales, ze do Kum
                                                    > on chodzil.
                                                    > Chodzil tylko RAZ w czasie wakacji by przygotowac sie do egzaminu do liceum.


                                                    Kumon to jest normalna szkola.
                                                    Chodza do niej slabi,sredni i dobrzy.
                                                    Jesli chodzisz codziennie,to raczej jestes slaba,jesli sporadycznie to jestes dobra.


                                                    He he, czyli Kumon jest dla slabych i srednich, ale jak sie przypomni, ze Maciek tam chodzil, to juz jest dla wszystkich.
                                                  • maksimum Re: Singapur z mniej ładnej strony -Kumon. 25.10.14, 22:48
                                                    hankam napisała:

                                                    > He he, czyli Kumon jest dla slabych i srednich, ale jak sie przypomni, ze Macie
                                                    > k tam chodzil, to juz jest dla wszystkich.

                                                    To jest tak jak z dodatkowymi lekcjami w szkole czy korepetycjami.
                                                    Jesli wezmiesz raz w zyciu,to jest OK,ale jak bierzesz codziennie to niestety nie jestes za mocny.
                                                  • hankam Kumon minimuma 26.10.14, 13:20
                                                    Co to znaczy "raz w zyciu"? Dwa miesiace wakacji po pare godzin dziennie, to raz w zyciu, a raz w tygodniu po poltorej przez, powiedzmy, dziewiec miesiecy to raz czy nie raz?
                                                    Cos sie nie trzyma kupy to twoje tlumaczenie.
                                                  • maksimum Re: Kumon minimuma 26.10.14, 17:07
                                                    hankam napisała:

                                                    > Co to znaczy "raz w zyciu"? Dwa miesiace wakacji po pare godzin dziennie, to ra
                                                    > z w zyciu, a raz w tygodniu po poltorej przez, powiedzmy, dziewiec miesiecy to
                                                    > raz czy nie raz?
                                                    > Cos sie nie trzyma kupy to twoje tlumaczenie.
                                                    --------------
                                                    Duzo dzieci(szczegolnie Chinczykow) chodzi na Kumon CODZIENNIE po szkole.
                                                    Tam odrabiaja prace domowa i przygotowywuja sie do nastepnych lekcji wyprzedzajac program.
                                                    Pani cos tlumaczy na lekcji w szkole a Chinczycy juz to wszystko wiedza i dlatego tak ciezko z nimi konkurowac.
                                                    Ci troche lepsi Chinczycy chodza tam w weekendy a najlepsi w wakacje.

                                                    Moje dzieci niechetnie same ucza sie w wakacje ale z innymi jeszcze taka nauke strawia i dlatego namowilem je na Kumon w wakacje,a corke namowila jej kolezanka z klasy.
                                                    Corka poszla pierwszy raz i byla zalamana,bo niemal wszyscy napisali test lepiej od niej.
                                                    Tajemnica sie wyjasnila,ze oni to wszystko juz przerabiali i pisanie drugi raz tego samego testu bylo dla nich latwe.
                                                    Pod koniec kursu corka juz miala najlepsze testy w swojej grupie,a gdy sie dostala do Brooklyn Tech to szkola Kumon wywiesila jej nazwisko w witrynie od ulicy by pochwalic sie swoimi sukcesami.
                                                    Wygladalo to tak,ze dyrektorka tego Kumon zadzwonila kiedys do nas i spytala gdzie corka dostala sie do HS,a jak jej odpowiedzialem ze do Brooklyn Tech to od razu jej nazwisko zawislo
                                                    w oknie wystawowym a tego samego dnia Kowalska zadzwonila i pogratulowala ze corka dostala sie do Brooklyn Tech.
                                                    Ja spytalem skad ona o tym wie?
                                                    A ona mnie powiedziala ze codziennie przechodzi obok tej szkoly i zobaczyla w oknie wystawowym.
                                                    Reklama dzwignie handlu.
                                                    Corka nie lubi na zadne kursy chodzic i gdyby kolezanka(Chinka) jej nie namowila,to by sama tam nie poszla.
                                                  • maksimum Re: Singapur z mniej ładnej strony -Kumon. 25.10.14, 15:13
                                                    hankam napisała:

                                                    > Tutaj tez Kumon jest dla slabych i srednich
                                                    >
                                                    > To w koncu twoj syn byl slaby, czy sredni, bo przeciez pisales, ze do Kumon chodzil.

                                                    Kumon to jest normalna szkola.
                                                    Chodza do niej slabi,sredni i dobrzy.
                                                    Jesli chodzisz codziennie,to raczej jestes slaba,jesli sporadycznie to jestes dobra.

                                                    Jak chcesz sie w czyms poprawic to chodzisz do Kumon i Kumon nie jest za darmo.
                                                  • zgagusia Re: Singapur z mniej ładnej strony -Kumon. 24.10.14, 21:52
                                                    > I popłynął... złapał wiatr w żagle i pokochał singapurską szkoł
                                                    > ę Nie wiem kiedy dzieciak zaczął szukać rozwiązań sam, zażyczył sobie by mu j
                                                    > akieś gazety science zaprenumerować , a ja odkryłam , że moje 10 letnie jest dw
                                                    > ujęzyczne od tak po prostu... i za nic chce wracać do polskiej szkoły. Zostaliś
                                                    > my .... Dzieciak znalazł się w czołówce szkoły a ja nie mogłam uwierzyć, że mim
                                                    > o zmęczenia, ogromu pracy zawsze o 6 rano wstawał i z uśmiechem szedł do szkoły
                                                    > . Przez 4 lata nie usłyszałam ani razy, że szkoły nie lubi, że jest nudno nieci
                                                    > ekawie, byle jak...Owszem dawał trochę nauczycielom popalić... to znaczy zadawa
                                                    > ł pytania , a chociaż do tego nie nawykłe cierpliwe tłumaczyły...

                                                    tylko ze to wszystko bylo mozliwe bo Twoj dzieciak zaznal przez 8? 9? lat dziecinstwa nieskrepowanego rozwiazywaniem testow na 70%, pelnego zabawy i smiechu, dajacego pole do rozwoju wyobrazni, dziecinstwa w ktorym po tym gdy dziecko zadaje pytania nie jest sprowadzane przez doroslych do parteru i dyscyplinowane ze na razie ma sie tylko uczyc i sluchac doroslych, bo zadawanie pytan przez dziecko jest nie na miejscu.... Dziecko nie zostalo stlamszone przez ten system bo weszlo w niego z poczuciem wlasnej wartosci, z ciekawoscia swiata ktora jest naturalna u dzieci i ktora na szczescie nie zostala zarżnięta... To dlatego Twoje dziecko trafilo tam na warunki sprzyjajace jego rozwojowi.

                                                    > Mimo tego gdyby dane było mi przeżyć jes
                                                    > zcze raz singapurską przygodę to znów puściłaby dzieciaka do singapurskiej szko
                                                    > ły ... bo to było niesamowite doświadczanie dla nas wszystkich.

                                                    a w hipotetycznej sytuacji - Twoje dziecko sie tam rodzi, Ty znasz wszystkie plusy i minusy tego systemu - tez bys wepchnela je od malenkosci w ten system??


                                                    >gdyby rodzice
                                                    >mieli więcej luzu...Gdyby doceniono zabawę... Może wyniki byłyby o 3 % niższe, ale >społeczeństwo szczęśliwsze? ... A może nie....

                                                    a moze wyniki bylyby WYŻSZE? wszak Twoje dziecko tym sie wlasnie odroznialo od singapruczykow - zaznalo w zyciu beztroskiej zabawy, a Wy, rodzice, potraficie miec dystans do % z testow i ilosci dodatkowych zajec - i bylo jednym z najlepszych, choc przyznajesz ze zadnym geniuszem nie jest. Wiec moze nie 'mimo to' ale wlasnie DZIEKI TEMU lekkiemu dziecinstwu??
                                                  • maksimum Re: Singapur z mniej ładnej strony -Kumon. 24.10.14, 22:03
                                                    azjaodkuchni napisała:

                                                    > Czyli mówisz Max, że aż tak mocno się dzieciakowi nie zmieni... W sumie może i
                                                    > lepiej, bo już się bałam, że będę musiała kijem go profilaktycznie okładać by r
                                                    > óżnicy za mocno nie zauważył wink
                                                    -----
                                                    Ja ci opisalem najlepsze szkoly z duzym udzialem Chinczykow w NYC.
                                                    Nie wiem jak jest gdzie indziej ale w NYC Chinczycy bardzo podnosza poziom nauczania.

                                                    > A tak na serio to w Polsce szkołę wybrałam bardzo starannie , małe klasy, piękn
                                                    > y budnek ach i och w powieściach rodziców ... I dzieciak poszedł otwarty na zdo
                                                    > bywanie wiedzy , ufny i po kilku tygodniach szkoły nienawidził...

                                                    Bo w Polsce kazdy kazdemu chce udowodnic za wszelka cene ze jest lepszy.Nauczyciele wyzywaja sie na uczniach a uczniowie na nauczycielach.
                                                    W Stanach jest spokojnie i nikt sie na nikim nie wyzywa.

                                                    > Tu ze względu na lichość szkół międzynarodowych trafił do publicznego systemu.

                                                    Bo w publicznych sa Chinczycy ,ktorzy podnosza poziom,a w miedzynarodowych sa leniuszki,ktore chca byc podziwiane za sam fakt ze sa dziecmi dyplomatow czy innych waznych ludzi.

                                                    > Przez 4 lata nie usłyszałam ani razy, że szkoły nie lubi, że jest nudno nieciekawie, byle jak..

                                                    Moje dzieciaki tez nie narzekaly na szkoly.

                                                    > A może nie.... OECD zbadało czy uczniowie są szczęśliwi w szkole i wyszło, że 85 % >singapurskich uczniów jest szczęśliwa....

                                                    W USA jest to samo.




                                                  • zgagusia Re: Singapur z mniej ładnej strony -Kumon. 24.10.14, 22:24
                                                    > A może nie.... OECD zbadało czy uczniowie są szczęśliwi w szkole i wyszło, że 85 % >singapurskich uczniów jest szczęśliwa....

                                                    oni po prostu nie osmieliliby sie odpowiedziec ze szczesliwi nie sa....
                                                  • fogito Re: Singapur z mniej ładnej strony -Kumon. 24.10.14, 22:39
                                                    Dokladnie. Dzieciaki przechodza takie pranie mozgu od urodzenia, ze maja usmiech przyklejony do twarzy jak pionierzy radzieccy. Taki system to znecanie sie a, efekt mizerniutki. No chyba, ze te dzieci maja roboty zastapic.
                                                  • fogito Sztuka a rozwoj mozgu. 24.10.14, 23:11
                                                    Proponuje poczytac sobie troche o wplywie zajec artystycznych, typu malowanie, rysowanie, lepienie, spiewanie czy tanczenie na rozwoj mozgu dzieci. Jest tego sporo po angielsku, wiec linkow nie podrzucam, bo kazdy kto chce znajdzie.
                                                    Jednym slowem, dzieci, ktore bawia sie sztuka we wczesnym dziecinstwie lepiej sie ucza i rozwijaja wiele niezbednych kompetencji.
                                                    I moze tu jest pies pogrzebany w Singapurze. Owa rezygnacja z art'u byla bledem. Nawet roboty potrzebuja wytchnienia.
                                                  • fogito Re: Kolejna strzelanina w liceum Stanach, Seattle 24.10.14, 23:26
                                                    Przerazajace.
                                                  • maksimum Re: Kolejna strzelanina w liceum Stanach, Seattle 25.10.14, 00:31
                                                    I zauwaz ze to sie wszystko dzieje na prowincji.
                                                  • maksimum Re: Sztuka a rozwoj mozgu. 25.10.14, 00:25
                                                    fogito napisała:

                                                    > Proponuje poczytac sobie troche o wplywie zajec artystycznych, typu malowanie,
                                                    > rysowanie, lepienie, spiewanie czy tanczenie na rozwoj mozgu dzieci. Jest tego
                                                    > sporo po angielsku, wiec linkow nie podrzucam, bo kazdy kto chce znajdzie.
                                                    > Jednym slowem, dzieci, ktore bawia sie sztuka we wczesnym dziecinstwie lepiej s
                                                    > ie ucza i rozwijaja wiele niezbednych kompetencji.
                                                    > I moze tu jest pies pogrzebany w Singapurze. Owa rezygnacja z art'u byla bledem
                                                    > . Nawet roboty potrzebuja wytchnienia.
                                                    -------------
                                                    Niestety nie masz racji.
                                                    Badania potwierdzily,ze dzieci w klasach muzycznych lepiej sie ucza-wiec wszyscy rodzice zapisuja dzieci na muzyke.
                                                    Okazalo sie ze bardziej zdolne dzieci sa bardziej uzdolnione muzycznie i samo uprawianie muzyki nie ma na nie wplywu.
                                                    Moje dzieci byly w orkiestrach szkolnych,ale gdy przestaly uprawiac muzyke a zaczely uprawiac sport to ich stopnie .....poprawily sie.

                                                  • fogito Re: Sztuka a rozwoj mozgu. 25.10.14, 09:36
                                                    Moze niestety nie znasz angielskiego, zeby poczytac zrodla. Nie chodzi jedynie o muzyke. Chodzi o calosciowa nauke artu, czyli po prostu dzieciece zabawianie sie sztuka, ktore powoduje powstawanie nowych polaczen w mozgu.
                                                  • maksimum Re: Sztuka a rozwoj mozgu. 25.10.14, 14:55
                                                    fogito napisała:

                                                    > Moze niestety nie znasz angielskiego, zeby poczytac zrodla. Nie chodzi jedynie
                                                    > o muzyke. Chodzi o calosciowa nauke artu, czyli po prostu dzieciece zabawianie
                                                    > sie sztuka, ktore powoduje powstawanie nowych polaczen w mozgu.
                                                    ---------
                                                    Kazdy rodzaj aktywnosci powoduje powstawanie nowych polaczen w mozgu.
                                                  • maksimum Re: Singapur z mniej ładnej strony -Kumon. 25.10.14, 00:20
                                                    fogito napisała:

                                                    > Dokladnie. Dzieciaki przechodza takie pranie mozgu od urodzenia, ze maja usmiec
                                                    > h przyklejony do twarzy jak pionierzy radzieccy. Taki system to znecanie sie a,
                                                    > efekt mizerniutki. No chyba, ze te dzieci maja roboty zastapic.

                                                    Efekt jest taki,ze Singapore jest jednym z najbogatszych krajow na swiecie,a 60 lat temu byla tam nedza. W Polsce 60 lat temu byla nedza i teraz jest nedza,ale...ludzie sa szczesliwi.
                                                  • fogito Re: Singapur z mniej ładnej strony -Kumon. 25.10.14, 09:23
                                                    Nedza to jest w Stanach teraz. Ludzie traca domy, nie maja ubezpieczenia, strzelaja do siebie. Polska to eldorado w porownaniu ze Stanami.
                                                  • maksimum Re: Singapur z mniej ładnej strony -Kumon. 25.10.14, 15:18
                                                    fogito napisała:

                                                    > Nedza to jest w Stanach teraz. Ludzie traca domy, nie maja ubezpieczenia, strze
                                                    > laja do siebie. Polska to eldorado w porownaniu ze Stanami.

                                                    Najwazniejsze by sobie wmowic,ze sie jest w dobrym miejscu a statystyki gdzie sie lepiej zyje mozna wtedy za okno wyrzucic.
                                                  • fogito Re: Singapur z mniej ładnej strony -Kumon. 25.10.14, 18:26
                                                    Statystykami to mozesz sobie pupe podetrzec. Jak jestem w Stanach to co krok widze campery i znaki for sale.
                                                  • maksimum Re: Singapur z mniej ładnej strony -Kumon. 25.10.14, 19:36
                                                    fogito napisała:

                                                    > Statystykami to mozesz sobie pupe podetrzec. Jak jestem w Stanach to co krok wi
                                                    > dze campery i znaki for sale.

                                                    Normalne dzialanie rynku.
                                                    Slabych trzeba wyprzec by na ich miejsce przyszli mocniejsi.
                                                  • fogito Re: Singapur z mniej ładnej strony -Kumon. 25.10.14, 19:39
                                                    Meksykanie na ich miejsce przyjda big_grin
                                                  • maksimum Re: Singapur z mniej ładnej strony -Kumon. 25.10.14, 00:18
                                                    zgagusia napisała:

                                                    > > A może nie.... OECD zbadało czy uczniowie są szczęśliwi w szkole i wyszło
                                                    > , że 85 % >singapurskich uczniów jest szczęśliwa....
                                                    >
                                                    > oni po prostu nie osmieliliby sie odpowiedziec ze szczesliwi nie sa....

                                                    Ja ty bys byla taka bogata jak oni to nie wiedzialabys co to nieszczescie.
                                                    Nauczylas sie zyc w biedzie ale...szczesliwie.
                                                  • zgagusia Re: Singapur z mniej ładnej strony -Kumon. 25.10.14, 09:56
                                                    maksimum napisał:

                                                    > zgagusia napisała:
                                                    >
                                                    > > > A może nie.... OECD zbadało czy uczniowie są szczęśliwi w szkole i
                                                    > wyszło
                                                    > > , że 85 % >singapurskich uczniów jest szczęśliwa....
                                                    > >
                                                    > > oni po prostu nie osmieliliby sie odpowiedziec ze szczesliwi nie sa....
                                                    >
                                                    > Ja ty bys byla taka bogata jak oni to nie wiedzialabys co to nieszczescie.
                                                    > Nauczylas sie zyc w biedzie ale...szczesliwie.

                                                    big_grin ja nie zyje w biedzie maksiu. A szczescie zalezy od wielu czynnikow - brak klopotow finansowych jest tylko jednym z nich.
                                                  • maksimum Szczescie to jest charakter. 25.10.14, 14:53
                                                    zgagusia napisała:

                                                    > big_grin ja nie zyje w biedzie maksiu. A szczescie zalezy od wielu czynnikow - brak k
                                                    > lopotow finansowych jest tylko jednym z nich.

                                                    Pracujesz by miec pieniadze na realizowanie swoich marzen,a szczescie to jest to co masz w glowie.
                                                    Masz dobre pomysly na zycie tzn ze jestes szczesliwa.
                                                    Brak dobrych pomyslow na zycie oznacza nieszczescie.
                                                  • azjaodkuchni Re: Singapur z mniej ładnej strony -Kumon. 25.10.14, 07:09
                                                    A może nie.... OECD zbadało czy uczniowie są szczęśliwi w szkole i wyszło
                                                    > , że 85 % >singapurskich uczniów jest szczęśliwa....
                                                    >
                                                    > oni po prostu nie osmieliliby sie odpowiedziec ze szczesliwi nie sa....

                                                    To nie do końca tak.. oni znają tylko taki system i dobra szkoła to taka co uczy...Oni po prostu nie wiedzą , że może być inaczej...bo skąd niby mają wiedzieć jak azjatyckie wydolne systemy wyglądaj podobnie.
                                                    Kiedyś mi było szkoda maluchów które czekają na swoje starsze rodzeństwo i szwendają się bez celu po szkole i powiedziałam, że my w Polsce mamy świetlice, że tam dzieci siedzą i się bawią są bezpieczne no i w jednym miejscu... Zaproponowałam by coś takiego zorganizować i powstała świetlica... do której wstawiono wielki telewizor, xboxa i biurko dla nauczyciela... Po trzech dniach pani stażystka ktorą wyznaczono do opieki nad świetnicą miała dosyć łubu dubu... i poprosiła o ławki. Świetlica zmieniła się w miejsce do odrabiania lekcji.... 4 w szkole.... nikt poza mną nie protestował... Poparcia dla idei nie znalazłam więc upadła. Oni są inni na serio patrzą w to samo miejsce i widzą co innego, co innego daje im radość, co innego śmieszy...Wiec zakładam, że oni nawet mogą być szczęśliwi w tych szkołach...
                                                    --
                                                    azjaodkuchni.blogspot.sg/
                                                  • azjaodkuchni Re: Singapur z mniej ładnej strony -Kumon. 25.10.14, 07:44
                                                    A no i dopisze, że mój dzieciak też jest szczęśliwy...Lubi te dzieciaki ,nauczycielki a one lubią jego...lubi się uczyć, a same stopnie traktuje trochę jak efekt uboczy no, ale to cudak jest.
                                                    --
                                                    azjaodkuchni.blogspot.sg/
                                                  • zgagusia Re: Singapur z mniej ładnej strony -Kumon. 25.10.14, 10:28
                                                    azjaodkuchni napisała:

                                                    > A może nie.... OECD zbadało czy uczniowie są szczęśliwi w szkole i wyszło
                                                    > > , że 85 % >singapurskich uczniów jest szczęśliwa....
                                                    > >
                                                    > > oni po prostu nie osmieliliby sie odpowiedziec ze szczesliwi nie sa....
                                                    >
                                                    > To nie do końca tak.. oni znają tylko taki system i dobra szkoła to taka co ucz
                                                    > y...Oni po prostu nie wiedzą , że może być inaczej...bo skąd niby mają wiedzieć
                                                    > jak azjatyckie wydolne systemy wyglądaj podobnie.

                                                    Kiedys nauczyciel angielskiego (znakomity zreszta) opowiadal mi jak dostal swego czasu grupe Azjatow (na kurs ich firma w ktorej pracowali wyslala) - nauczyc ich czegokolwiek to byl wyczyn. Dlatego ze np. oni pytani czy rozumieja ZAWSZE odpowiadaja ze TAK - bo w ich mniemaniu odpowiedz NIE bylaby niekulturalna i moglaby urazic nauczyciela. Po czym po jakims czasie okazuje sie ze jednak wcale tego nie zrouzmieli - i nauczyciel musi sie cofac z materialem, bo okazuje sie ze niewystarczajaco cos przerobil tylko uczniowie nie osmielili sie tego zasygnalizowac. To byla grupa ludzi ktorzy NIGDY na lekcjach nie zadawali pytan, bo uwazali to za impertynencje; robili tylko to co im narzucano - gdy nauczyciel dawal np. czas na swobodne rozmowy (ucza sie jezyka obcego!) zalegala w sali cisza... musial im narzucac temat 'swobodnej' rozmowy, to wtedy sie odzywali... Wspominal to jako swego radzaju koszmar nauczycielski - grupa calkowicie biernych uczniow, ktorzy nigdy o nic nie zapytaja, nigdy nie powiedza ze cos jest niejasne, ze czegos nie zrozumieli...
                                                  • maksimum Made in China. 25.10.14, 14:41
                                                    zgagusia napisała:

                                                    > Kiedys nauczyciel angielskiego (znakomity zreszta) opowiadal mi jak dostal sweg
                                                    > o czasu grupe Azjatow (na kurs ich firma w ktorej pracowali wyslala) - nauczyc
                                                    > ich czegokolwiek to byl wyczyn. Dlatego ze np. oni pytani czy rozumieja ZAWSZE
                                                    > odpowiadaja ze TAK - bo w ich mniemaniu odpowiedz NIE bylaby niekulturalna i mo
                                                    > glaby urazic nauczyciela. Po czym po jakims czasie okazuje sie ze jednak wcale
                                                    > tego nie zrouzmieli - i nauczyciel musi sie cofac z materialem, bo okazuje sie
                                                    > ze niewystarczajaco cos przerobil tylko uczniowie nie osmielili sie tego zasygn
                                                    > alizowac. To byla grupa ludzi ktorzy NIGDY na lekcjach nie zadawali pytan, bo u
                                                    > wazali to za impertynencje; robili tylko to co im narzucano - gdy nauczyciel da
                                                    > wal np. czas na swobodne rozmowy (ucza sie jezyka obcego!) zalegala w sali cisz
                                                    > a... musial im narzucac temat 'swobodnej' rozmowy, to wtedy sie odzywali... Wsp
                                                    > ominal to jako swego radzaju koszmar nauczycielski - grupa calkowicie biernych
                                                    > uczniow, ktorzy nigdy o nic nie zapytaja, nigdy nie powiedza ze cos jest niejas
                                                    > ne, ze czegos nie zrozumieli...
                                                    ------------
                                                    I dzieki temu w kazdym polskim sklepie i na calym swiecie tez, masz towary Made in China.
                                                    Oni nie mowia,oni nie pytaja,ale robia swoje.Rozwijaja sie rocznie 8-10% a swiat nie moze w to uwierzyc.
                                                    Wiekszosc Europejczykow nie moze pojac,ze DYSKUSJA nie jest nikomu do NICZEGO potrzebna.
                                                    Standard zycia poprawia sie praca a nie dyskusja.
                                                  • maksimum Re: Singapur z mniej ładnej strony -Kumon. 25.10.14, 15:33
                                                    azjaodkuchni napisała:

                                                    > Zaproponowałam by coś takiego zorganizować i powstała świetlica... do której wstawiono w
                                                    > ielki telewizor, xboxa i biurko dla nauczyciela... Po trzech dniach pani staży
                                                    > stka ktorą wyznaczono do opieki nad świetnicą miała dosyć łubu dubu... i popros
                                                    > iła o ławki. Świetlica zmieniła się w miejsce do odrabiania lekcji.... 4 w szko
                                                    > le.... nikt poza mną nie protestował... Poparcia dla idei nie znalazłam więc up
                                                    > adła. Oni są inni na serio patrzą w to samo miejsce i widzą co innego, co inne
                                                    > go daje im radość, co innego śmieszy...Wiec zakładam, że oni nawet mogą być szc
                                                    > zęśliwi w tych szkołach...
                                                    ------------
                                                    Dorosla niby kobitka jestes i nie wiesz ze swietlica to jest łubu dubu.
                                                    Po co Chinczykom lubu dubu jak mozna popracowac nad lekcjami?
                                                    Lubu dubu jest w EU i dzieciaki sie z tego ciesza a im nie wprowadzaj europejskiego balaganu.
                                                  • maksimum Re: Singapur z mniej ładnej strony 24.10.14, 19:34
                                                    azjaodkuchni napisała:

                                                    > 5. Presja wywierana na dzieci jest ogromna..

                                                    W USA nie ma presji na uczniow by byli lepsi ale Chinczycy wywieraja taka presje na swoje dzieci i we wszystkich lepszych szkolach jest 60-70% Chinczykow,wiec nie ma wyboru bo jak moje dzieci chodza z Chinczykami do szkoly,to musza z nimi konkurowac.
                                                    Szkola nie wywiera presji-to rodzice wywieraja presje na dzieci.


                                                    > I chociaż nie ma łatki słabego ucz
                                                    > nia ( można mieć wyższą matmę i niższy science) to każdy chce by jego dziecko
                                                    > miało wszystkie przedmioty na możliwie najwyższym poziomie... by poszło do jak
                                                    > najlepszego gimnazjum ,liceum, dostało się na dobre studia ....Nauczyciele prób
                                                    > ują wycisnąć ile się da i o ile dzieciak jest twardy psychicznie to super wyn
                                                    > iesie z systemu to co ma dobrego a jak jest słaby... no cóż bywa różnie

                                                    Tak samo jak w USA.

                                                    > ... ilość nerwic, zaburzeń odżywania i samobójstw rośnie, a większość exspatów zabier
                                                    > a swoje dzieci z singapurskich szkół po roku, lub dwóch....

                                                    Czesc dzieci po kilku miesiacach w tych najlepszych szkolach nie daje dluzej rady uczyc sie po nocach i przenosi sie do gorszych szkol,gdzie wymagania sa nizsze.
                                                    Moim dzieciom nigdy to nie grozilo.
                                                    Syn generalnie olewal i jest w tym bardzo dobry i mimo wszystko mial 92% srednia w liceum.
                                                    Corka jest troche lepsza i ma 93% srednia.
                                                    Kumpel syna mial 100% srednia i jest teraz w Princeton.Znowu sie umowili na tenisa a grali cale lato.Ten jego kumpel jest mniej zdolny od syna,bo mial SAT 2.100 ale jest za to bardziej pracowity.

                                                    > bo nauczyciele tu nie mają oporów by powiedzieć dzieciakowi, że jak się czegoś nie nauczy >to skończy jako pomywacz w tanim barze.

                                                    W USA tego nie ma.Uczysz sie dla siebie i nauczyciela to nie interesuje.

                                                    > 6.Egzamin jest święty ... egzaminu nie można poprawić

                                                    To prawda,ale jak jestes chory,to mozesz przelozyc na inny termin.

                                                    > 7. Indywidualność , predyspozycje zainteresowania ... tego tu nie ma. Masz punk
                                                    > t to się dostajesz, nie masz trudno..

                                                    Zgadza sie.

                                                    > 8. Nadal jedną z metod karania uczniów za wymuszenia wagary i inne grzechy ci
                                                    > ężkie jest ... caning czyli lanie rózgą ...często publiczne

                                                    Tego w USA nie ma,ale szkoda bo przydaloby sie.
                                                    Glupie nastolatki sa bezkarne,bo nie wolno ich dotknac.
                                                  • zgagusia Re: Singapur z mniej ładnej strony 24.10.14, 22:19
                                                    azjaodkuchni napisała:
                                                    > 1. Pierwszym szokiem było dla mnie zupełnie niedocenianie zabawy w procesie edu
                                                    > kacji.

                                                    u ssakow rozwinela sie cecha, ktora odroznia je od innych grup zwierzat i przyczynila sie do sukcesu ewolucyjnego - mlode ssakow czerpia przyjemnosc i radosc z nauki - cos, co my dorosli nazywamy zabawa. Wystepuje u wszystkich ssakow. Odbieranie dzieciom mozliwosci zabawy jest cofaniem ich do poziomu plazow uncertain Czy tez moze owadow - dlatego chinczycy czy koreanczycy sa pracowici jak mrowki i rownie jak one kreatywni i tworczy...

                                                    > 2.Poziom plastyki i muzyki w szkołach jest żenujący...
                                                    a to wlasnie zajecia artystyczne warunkuja rozwoj wyobrazni...

                                                    > 3. Łączenie podobnego czyli przydział do klasy ze względu na poziom dziecka nas
                                                    > tępował po klasie 1 ...

                                                    rewelacja - juz male dzieciaki sa 'selekcjonowane' uncertain

                                                    > Wadą jest ogromne zmęczenie dzieci. Lekcje zaczynają się o 7 rano i trwają do
                                                    > 13 potem są kółka zainteresowań, zajęcia dodatkowe a potem prawie każdy singapu
                                                    > rski uczeń chodzi na dodatkowe lekcje. Typowy singapurski dzieciak opuszcza sz
                                                    > kołę koło 16. 30 a potem idzie na korepetycje gdzie jest douczany matmy , angie
                                                    > lskiego , science bo nie jest w stanie wyrobić z programem szkolnym... W klasie
                                                    > mojego dziecka tylko 3 troje uczniów nie ma żadnych korepetycji .. Pozostałe j
                                                    > adą na korkach czasem od pierwszej klasy.

                                                    jakas masakra - 6,7 latek uczy sie od rana do wieczora sad a gdzie czas na zabawe czy sport??
                                                    I wszystko co ponizej opisalas - no zgroza po prostu. Zaszczute, zameczone dzieciaki, nad ktorymi wisi grozba publicznej chlosty gdy tylko sprobuja sie zbuntowac... sad
                                                  • maksimum Pojecia nie masz 25.10.14, 00:13
                                                    zgagusia napisała:

                                                    > - dlatego chinczycy czy koreanczycy sa pracowici jak mrowki i r
                                                    > ownie jak one kreatywni i tworczy...

                                                    Pojecia nie masz co znaczy kreatywnosc.
                                                    Rozwoj jakikolwiek(gospodarczy) MUSI byc poprzedzony rozwojem intelektualnym.
                                                    Jesli Chinczycy rozwijaja sie ok 8-10% rocznie gospodarczo tzn ze conajmniej tyle rozwijaja sie rocznie umyslowo.
                                                    NIE MA rozwoju gospodarczego bez rozwoju umyslowego.
                                                    Teraz przesledz rozwoj gospodarczy EU i zobaczysz golym okiem ze jest ZEROWY-a to dlatego ze nie ma tam rozwoju intelektualnego.
                                                    Najpierw musisz miec pomysl na rozwoj a pozniej mozesz sie rozwijac.
                                                    Najpierw pomysl a pozniej realizacja i nie odwrocisz tego,nawet jakbys bardzo chciala.

                                                    >
                                                    > > 2.Poziom plastyki i muzyki w szkołach jest żenujący...
                                                    > a to wlasnie zajecia artystyczne warunkuja rozwoj wyobrazni...

                                                    Absolutnie nie.
                                                    Zajecia artystyczne wplywaja tylko na rozwoj artstyczny.

                                                    > > 3. Łączenie podobnego czyli przydział do klasy ze względu na poziom dziec
                                                    > ka następował po klasie 1 ...
                                                    >
                                                    > rewelacja - juz male dzieciaki sa 'selekcjonowane' uncertain

                                                    Tak wlasnie powinno byc.
                                                    Jak nie ma selekcji to jest chaos i balagan.

                                                    > I wszystko co ponizej opisalas - no zgroza po prostu. Zaszczute, zameczone dzie
                                                    > ciaki, nad ktorymi wisi grozba publicznej chlosty gdy tylko sprobuja sie zbuntowac... sad

                                                    Zadna zgroza,bo sa bardzo zadowolone z zycia.
                                                    Wyglada to na zgroze dla leniwych Polakow,ale dla pracowitych Chinczykow jest to normalka.
                                                    Wyobraz sobie ze Chinczycy pracuja 7 dni w tygodniu i ...nie narzekaja.
                                                    Polak jak ma pracowac 6 dni w tyg to juz mysli o strajku.
                                                  • zgagusia Re: Pojecia nie masz 25.10.14, 10:06
                                                    maksimum napisał:

                                                    > zgagusia napisała:
                                                    >
                                                    > > - dlatego chinczycy czy koreanczycy sa pracowici jak mrowki i r
                                                    > > ownie jak one kreatywni i tworczy...
                                                    >
                                                    > Pojecia nie masz co znaczy kreatywnosc.
                                                    > Rozwoj jakikolwiek(gospodarczy) MUSI byc poprzedzony rozwojem intelektualnym.
                                                    > Jesli Chinczycy rozwijaja sie ok 8-10% rocznie gospodarczo tzn ze conajmniej ty
                                                    > le rozwijaja sie rocznie umyslowo.
                                                    > NIE MA rozwoju gospodarczego bez rozwoju umyslowego.
                                                    > Teraz przesledz rozwoj gospodarczy EU i zobaczysz golym okiem ze jest ZEROWY-a
                                                    > to dlatego ze nie ma tam rozwoju intelektualnego.
                                                    > Najpierw musisz miec pomysl na rozwoj a pozniej mozesz sie rozwijac.
                                                    > Najpierw pomysl a pozniej realizacja i nie odwrocisz tego,nawet jakbys bardzo c
                                                    > hciala.

                                                    otoz to maksiu - tylko jakos chinczycy pomyslami wcale nie sypia... mimo tresowania potomstwa na 100% w testach...
                                                  • fogito Re: Pojecia nie masz 25.10.14, 10:22
                                                    Maz jak biuro w Szanghaju otwieral, to wszystkich pracownikow musial z Europy sciagac, bo Chinczycy nie kumali o co chodzi. Trzeba im bylo ciagle mowic co maja robic. Tacy k..va kreatywni sa.
                                                  • azjaodkuchni Re: Pojecia nie masz 25.10.14, 10:43
                                                    Fogito i to jest to... wszak mój mąż też po coś tu jest... Razem z nim jest tu pół miliona tzw. kadry zarządzającej... Wszyscy z którymi rozmawiałam mówią to samo Azjaci to świetni pracownicy, ale w wykonywaniu poleceń. Są mniej świetni gdy trzeba coś zaplanować, przemyśleć ustawić.... W szkołach jest im dobrze, bo się łatwo poddają poleceniom i nie dyskutują...Tu się generalnie nie dyskutuje a każdy durny projekt szkolny ma lidera którego się słucha...
                                                    Zupełnie jak u mojego męża w pracy.. z tym, że on w większości z hindusami pracuje, a oni działają dopiero po poważnym opier.. doleniu ( mniej dosłownie się nie da tego wyrazić ) .

                                                    A przy okazji dyskusji napiszę, że dzieciak brał udział w klubie debatującym... Cały klub to szkolna drużyna debatująca czyli 6 osób... Jak jedna odeszła ze szkoły klub zawiesił działalność, bo mimo prób nie udało się z dwóch roczników ( 500 dzieci) znaleźć ani jednego dziecka które by mówiło głośno, wyraźnie i nie bało się publicznie wystąpić... Zalety to Azjaci mają, ale wady mają też, ale ja i tak ich lubię.
                                                  • fogito Re: Pojecia nie masz 25.10.14, 10:58
                                                    Ja bym oszalala wsrod takich ludzi robotow. Nie wiadomo co oni tam sobie mysla, skoro nigdy swoich opinii nie wyrazaja uncertain Ta mentalnosc podwladnego jest nie dla mnie.
                                                  • maksimum Re: Pojecia nie masz 25.10.14, 14:22
                                                    fogito napisała:

                                                    > Ja bym oszalala wsrod takich ludzi robotow. Nie wiadomo co oni tam sobie mysla,
                                                    > skoro nigdy swoich opinii nie wyrazaja uncertain Ta mentalnosc podwladnego jest nie dla mnie.

                                                    A polska mentalnosc polega na tym,ze kazdy robol wszystko wie lepiej od kierownika.
                                                    Do pracy sie idzie pracowac a nie wyrazac swoja opinie.
                                                  • fogito Re: Pojecia nie masz 25.10.14, 18:19
                                                    Ja nie mam w swoim otoczeniu roboli, wiec pojecia nie mam.
                                                  • maksimum Re: Pojecia nie masz 25.10.14, 14:35
                                                    azjaodkuchni napisała:

                                                    > Fogito i to jest to... wszak mój mąż też po coś tu jest... Razem z nim jest tu
                                                    > pół miliona tzw. kadry zarządzającej... Wszyscy z którymi rozmawiałam mówią to
                                                    > samo Azjaci to świetni pracownicy, ale w wykonywaniu poleceń. Są mniej świetn
                                                    > i gdy trzeba coś zaplanować, przemyśleć ustawić.... W szkołach jest im dobrze,
                                                    > bo się łatwo poddają poleceniom i nie dyskutują...Tu się generalnie nie dysku
                                                    > tuje a każdy durny projekt szkolny ma lidera którego się słucha...

                                                    Tak wlasnie powinno byc wszedzie ,na calym swiecie.
                                                    Masz lidera,ktorego trzeba sluchac i wykonywac swoja prace.
                                                    W EU i Polsce wszyscy maja racje i nikt nikogo nie slucha.

                                                    > Zupełnie jak u mojego męża w pracy.. z tym, że on w większości z hindusami prac
                                                    > uje, a oni działają dopiero po poważnym opier.. doleniu ( mniej dosłownie się
                                                    > nie da tego wyrazić ) .

                                                    Narodek niestety to leniwy i sukcesow takich jak Chinczycy NIGDY nie beda mieli.

                                                    > A przy okazji dyskusji napiszę, że dzieciak brał udział w klubie debatującym...
                                                    > Cały klub to szkolna drużyna debatująca czyli 6 osób... Jak jedna odeszła ze s
                                                    > zkoły klub zawiesił działalność, bo mimo prób nie udało się z dwóch roczników (
                                                    > 500 dzieci) znaleźć ani jednego dziecka które by mówiło głośno, wyraźnie i nie
                                                    > bało się publicznie wystąpić... Zalety to Azjaci mają, ale wady mają też, ale
                                                    > ja i tak ich lubię.
                                                    ------------
                                                    Zauwaz ze w EU i Polsce sie TYLKO debatuje a robota lezy.
                                                  • maksimum Re: Pojecia nie masz 25.10.14, 14:45
                                                    fogito napisała:

                                                    > Maz jak biuro w Szanghaju otwieral, to wszystkich pracownikow musial z Europy s
                                                    > ciagac, bo Chinczycy nie kumali o co chodzi. Trzeba im bylo ciagle mowic co maj
                                                    > a robic. Tacy k..va kreatywni sa.
                                                    -----------
                                                    Jak przyjmujesz kogos do pracy to musisz mu powiedziec co ma robic,a nie powinno byc tak,ze nowy pracownik ma sie wszystkiego domyslac.
                                                  • maksimum Re: Pojecia nie masz 25.10.14, 14:49
                                                    zgagusia napisała:

                                                    > otoz to maksiu - tylko jakos chinczycy pomyslami wcale nie sypia... mimo tresow
                                                    > ania potomstwa na 100% w testach...

                                                    A kto im pomaga w rozwijaniu sie 8-10% rocznie?????????
                                                    Ty im pomagasz,czy Europejczycy,czy kosmici??????

                                                    Jak nie znasz odpowiedzi to ci podpowiem.Oni sami dzieki swoim pomyslom sobie taki rozwoj gwarantuja.
                                                    A jaki jest rozwoj w EU?????????
                                                    ZERO % rocznie.
                                                    I jak sobie EUropejczycy taki rozwoj zalatwiaja???????
                                                    Sami to robia dzieki swojej pomyslowosci!!!!!!

                                                    W dalszym ciagu nie rozumiesz???????
                                                  • azjaodkuchni Chiński sukces... 25.10.14, 15:42
                                                    Ten sukces bierze się w dużej części z niewolniczej pracy...tysięcy a raczej milionów którzy zasuwają za miskę ryżu .... Z tego, że nie jest problemem wyprodukować 100 czy milion sztuk wiertarek, koszulek , zeszytów, długopisów...a na to, że są one niskiej jakości niskiej jakości nikt nie patrzy... ważne przecież, że jest tanio...
                                                  • srubokretka Re: Chiński sukces... 25.10.14, 16:18
                                                    > o, że są one niskiej jakości niskiej jakości nikt nie patrzy... ważne przecież,ze jest tanio

                                                    Tak dokladnie jest i oni ten sposob myslenia mas wykorzystuja i sie na tym bogaca. Punkt dla nich. Polska dla nich to idealny rynek zbytu. Polak nie pojdzie kupic gdzie jest dobry towar, pojdzie tam gdzie jest tanio. Nawe teraz nie musi daleko isc, aby tylko do kompa doszedl.
                                                  • maksimum Re: Chiński sukces... 25.10.14, 19:30
                                                    srubokretka napisał:

                                                    > Tak dokladnie jest i oni ten sposob myslenia mas wykorzystuja i sie na tym boga
                                                    > ca. Punkt dla nich. Polska dla nich to idealny rynek zbytu. Polak nie pojdzie k
                                                    > upic gdzie jest dobry towar, pojdzie tam gdzie jest tanio. Nawe teraz nie musi
                                                    > daleko isc, aby tylko do kompa doszedl.
                                                    -----------
                                                    Towary produkowane w Chinach sa bardzo roznej jakosci.
                                                    Ja na ich rakiety tenisowe i ping-pongowe nie narzekam,bo sa lepsze niz te ,ktore kupowalem w USA.
                                                    Niemal wszystkie komputery,tv i inne artykuly sa Made in China a jaki do danego kraju jest importowany zalezy od IMPORTERA mieszkajacego w POLSCE.
                                                    Jesli IMPORTER(POLAK) kupi tani towar w Chinach,to taki bedzie sprzedawal w Polsce.
                                                  • maksimum Re: Chiński sukces... 25.10.14, 19:18
                                                    azjaodkuchni napisała:

                                                    > Ten sukces bierze się w dużej części z niewolniczej pracy...tysięcy a raczej mi
                                                    > lionów którzy zasuwają za miskę ryżu

                                                    Pomylilas Chiny z Ukraina.To na Ukrainie jest bieda az piszczy i doopy daja za grosze.
                                                    W Chinach jest 2x lepiej niz na Ukrainie.


                                                    >.... Z tego, że nie jest problemem wyprodu
                                                    > kować 100 czy milion sztuk wiertarek, koszulek , zeszytów, długopisów...a na t
                                                    > o, że są one niskiej jakości niskiej jakości nikt nie patrzy... ważne przecież, że jest tanio...

                                                    Sprawdz gdzie zostal wyprodukowany twoj komputer,telewizor i niemal wszystkie sprzety domowe,ze o butach nie wspomne.
                                                  • azjaodkuchni Re: Chiński sukces... 28.10.14, 17:56
                                                    Sprawdz gdzie zostal wyprodukowany twoj komputer,telewizor i niemal wszystkie s
                                                    > przety domowe,ze o butach nie wspomne
                                                    Ha wiem....przejęli rynek produkują dużo , tanio szybko i dla każdego....Majątki są w posiadaniu 1-2 % najzamożniejszych pozostali no cóż...szara masa do czarnej roboty..Wszyscy przykładamy do tego rękę...Do rozwoju Chin ( co mi nie przeszkadza) i do wyzysku co mi mocno przeszkadza, ale ja jako mały żuczek nic nie mogę zrobić ...poza tym, że nie kupuję więcej niż potrzebuję...
                                                    W Chinach jest 2x lepiej niz na Ukrainie
                                                    Mimo Putina z wścieklizną chyba wolałabym byc Ukrainą niż Chinka z biednej prowincji co zasuwa w fabryce przez 7 dni w tygodniu za miskę ryżu i kąt do spania...
                                                    --
                                                    azjaodkuchni.blogspot.sg/
                                                  • maksimum Re: Chiński sukces... 28.10.14, 18:19
                                                    azjaodkuchni napisała:

                                                    > Mimo Putina z wścieklizną chyba wolałabym byc Ukrainą niż Chinka z biednej pro
                                                    > wincji co zasuwa w fabryce przez 7 dni w tygodniu za miskę ryżu i kąt do spania

                                                    A kto ci takich glupot naopowiadal,ze w Chinach pracuja za miske ryzu i kat do spania?
                                                  • maksimum Przecietna placa w Shanghaiu. 28.10.14, 18:29
                                                    www.salaryexplorer.com/salary-survey.php?loc=24&loctype=2
                                                    Przecietna placa w Shanghaiu to 28,633 renminbi,ktorych az 6 wchodzi na 1 doll,wiec w dolarach
                                                    przecietny Shanghaiczyk zarabia 4,772 doll miesiecznie.
                                                    Co po kursie 3,35 wynosi 15,986 zlotych miesiecznie.
                                                    A ile zarabia Warszawiak miesiecznie?

                                                    tvn24bis.pl/informacje,187/warszawiacy-zarabiaja-najwiecej-srednio-6-tys-zlotych-miesiecznie,402044.html
                                                    Warszawiak zarabia 6 tys zl miesiecznie,czyli przy Shanghaiczyku jest zwyklym dziadem i zebrakiem.
                                                  • maksimum Chiny vs Polska. 28.10.14, 19:19
                                                    en.wikipedia.org/wiki/List_of_prefecture-level_cities_by_GDP_per_capita
                                                    Jak sie zyje w miastach chinskich w porownaniu z polskimi.

                                                    en.wikipedia.org/wiki/List_of_countries_by_GDP_(PPP)_per_capita
                                                    #48 Polska GDP -23.273 doll
                                                    #89 Chiny-GDP -11.868 doll
                                                    #106 UkrainaGDP-8.651 doll
                                                  • azjaodkuchni Re: Chiny vs Polska. 28.10.14, 23:29
                                                    Kto mi głupot o tym cudownym kraju nagadał...
                                                    chinalaborwatch.org/home.aspxud , miód i orzeczki...
                                                    to nic , że chińskie prawo dopuszcza pracę dzieci od 12 roku życia, że Chiny to nie tylko Szanghaj, ale też biedne wsie na zachodzie. To nic że wielu robotników pracuje 66h w tygodniu ważne, że można tanio rakietę do tenisa kupić... sad
                                                    W Szanghaj płace są wysokie, ale raczej nie podnoszą ich raczej panie ze stoisk z żarciem tylko exspaci których ściągnęły firmy wszelakie...

                                                    --
                                                    azjaodkuchni.blogspot.sg/
                                                  • maksimum Re: Chiny vs Polska. 29.10.14, 18:26
                                                    azjaodkuchni napisała:

                                                    > to nic , że chińskie prawo dopuszcza pracę dzieci od 12 roku życia,

                                                    W USA w liceum tez mozesz pracowac.W biznesie rodzinnym nie ma ograniczen.

                                                    > że Chiny to nie tylko Szanghaj, ale też biedne wsie na zachodzie. To nic że wielu robotnik
                                                    > ów pracuje 66h w tygodniu ważne, że można tanio rakietę do tenisa kupić... sad

                                                    Ale w Polsce i USA tez bardzo duzo ludzi pracuje po 66 godz tygodniowo.
                                                    Spytaj fogito,to sie dowiesz.

                                                    > W Szanghaj płace są wysokie, ale raczej nie podnoszą ich raczej panie ze stois
                                                    > k z żarciem tylko exspaci których ściągnęły firmy wszelakie...

                                                    To prawda,ale dzieki tym paniom mozna najesc sie do syta w Chinach za 1 doll. co w Polsce nie jest mozliwe.
                                                    Ja jak ide do chinskiej restauracji to zamawiam specjalnie chinskie warzywa,ktorych w zyciu na oczy nie widzialem a oni sie tym zajadaja i sa dlugowioeczni na dodatek.
                                                  • zgagusia Re: Pojecia nie masz 25.10.14, 16:13
                                                    maksimum napisał:

                                                    > zgagusia napisała:
                                                    >
                                                    > > otoz to maksiu - tylko jakos chinczycy pomyslami wcale nie sypia... mimo
                                                    > tresow
                                                    > > ania potomstwa na 100% w testach...
                                                    >
                                                    > A kto im pomaga w rozwijaniu sie 8-10% rocznie?????????
                                                    > Ty im pomagasz,czy Europejczycy,czy kosmici??????

                                                    pracuja jako wyrobnicy w zagranicznych koncernach, ktore otwieraja tam swoje oddzialy bo jest tania sila robocza i im sie to oplaca... dziwilam sie nieraz dlaczego taki potezny narod sie nie zbuntuje, dlaczego pozwala sobie na wyzysk i bez szemrania pracuje za glodowe stawki... no coz, skoro sami ucza swoje dzieci od przedszkola ze sie nie dyskutuje tylko slucha lidera to maja co chca uncertain
                                                  • maksimum Re: Pojecia nie masz 25.10.14, 19:24
                                                    zgagusia napisała:

                                                    > pracuja jako wyrobnicy w zagranicznych koncernach, ktore otwieraja tam swoje od
                                                    > dzialy bo jest tania sila robocza i im sie to oplaca... dziwilam sie nieraz dla
                                                    > czego taki potezny narod sie nie zbuntuje, dlaczego pozwala sobie na wyzysk i b
                                                    > ez szemrania pracuje za glodowe stawki... no coz, skoro sami ucza swoje dzieci
                                                    > od przedszkola ze sie nie dyskutuje tylko slucha lidera to maja co chca uncertain
                                                    -------------
                                                    Stawki godzinowe w Chinach sa takie same jak w Polsce a towary w sklepach 3x tansze i dlatego sie nie buntuja.
                                                    Ja kupuje rakiety tenisowe i ping-pongowe z Chin.
                                                    Dobra rakieta tenisowa w USA kosztuje 170 doll a ta sama kupiona w Chinach kosztuje 40-50 doll.
                                                    Dobra rakieta ping-pongowa kosztuje w USA 160 doll a ja kupuje w Chinach za 25-30 doll. razem z kosztami przesylki.
                                                    W Chinach zjesz obiad w restauracji za 2 doll a w Polsce musisz wydac minimum 5 doll.
                                                  • fogito Re: Pojecia nie masz 25.10.14, 19:35
                                                    Piep..rzysz jak potluczony maksio.
                                                  • zgagusia Re: Pojecia nie masz 25.10.14, 10:43
                                                    > rewelacja - juz male dzieciaki sa 'selekcjonowane'

                                                    Tak wlasnie powinno byc.
                                                    Jak nie ma selekcji to jest chaos i balagan

                                                    tylko co daje selekcja na etapie kolyski niemalze?
                                                  • fogito Re: Pojecia nie masz 25.10.14, 11:00
                                                    Moze to jest selekcja na mniej lub bardziej podporzadkowanych. Nie dziwota, ze dyktatura komunistyczna ma sie dobrze w Chinach i Korei Pln, bo przeciez to doskonaly ustroj dla bezmyslnych robotow.
                                                  • maksimum Re: Pojecia nie masz 25.10.14, 14:26
                                                    fogito napisała:

                                                    > Moze to jest selekcja na mniej lub bardziej podporzadkowanych. Nie dziwota, ze
                                                    > dyktatura komunistyczna ma sie dobrze w Chinach

                                                    ZADEN kraj nie rozwija sie tak szybko jak Chiny i wszyscy im zazdroszcza.
                                                    Rozbuchana demokracja w EU z kazdym wiedzacym wszystko najlepiej jest w stagnacji,wiec Chinczycy tego nie zaakceptuja.

                                                    >i Korei Pln, bo przeciez to doskonaly ustroj dla bezmyslnych robotow.

                                                    Nie wiadomo dokladnie co sie tam dzieje,ale mozliwe ze pojda droga Chinczykow.
                                                  • fogito Re: Pojecia nie masz 25.10.14, 18:21
                                                    Chyba tylko Amerykanie zazdroszcza Chinczykom. Reszta swiata wspolczuje.
                                                  • maksimum Re: Pojecia nie masz 25.10.14, 19:34
                                                    fogito napisała:

                                                    > Chyba tylko Amerykanie zazdroszcza Chinczykom. Reszta swiata wspolczuje.

                                                    Zgadza sie.
                                                    Reszta swiata,ktora jest w stagnacji wspolczuje Chinczykom rozwoju ekonomicznego rzedu 8-10% rocznie.
                                                  • fogito Re: Pojecia nie masz 25.10.14, 19:37
                                                    Wspolczujemy im zycia w dyktaturze i bezwolnosci.
                                                  • maksimum Re: Pojecia nie masz 25.10.14, 14:30
                                                    zgagusia napisała:

                                                    > tylko co daje selekcja na etapie kolyski niemalze?

                                                    Na pewno dalaby mniej chorob,bo jak tylko zaczalem posylac dzieci do szkoly to zaczely chorowac,bo inni rodzice maja w doopie czy dzieciak jest zdrowy czy nie i wysylaja go do szkoly.

                                                    A w Singapurze byla selekcja od 1-szej klasy i tak powinno byc,to moj syn nie siedzialby w lawce z przyszlym bandyta a tak ma sie czym chwalic.
                                                  • azjaodkuchni Re: Singapur z mniej ładnej strony 25.10.14, 06:52
                                                    Posłałabym do przedszkola międzynarodowego gdzie dzieci się bawią i do lokalnej szkoły.... Dom pewnie byłby taki sam... my nadal dużo rzeczy robimy razem.. Jak na wiek dzieciaka to trochę na mój gust za dużo, ale co mam zrobić jak odwiedziny koleżankę to prawie święto narodowe.... Jak zaprosiłam kiedyś dzieci do nas tak po prostu to nikt nie przyszedł, ale jak zaprosiłam na naukę pieczenia chleba przyszły wszystkie... I tak uczyłam Chińczyki piec chleb , robić pizzę, pierogi ....Nauka 15 minut zabawa 3 godziny.... a jakie dzieciaki szczęśliwe były.
                                                    --
                                                    azjaodkuchni.blogspot.sg/
                                                  • maksimum Re: Singapur z mniej ładnej strony 25.10.14, 15:37
                                                    azjaodkuchni napisała:

                                                    > Jak zaprosiłam kiedyś dzieci do nas tak po prostu to nikt nie przyszedł,

                                                    Bo mysleli,ze bedzie lubu dubu.

                                                    > ale jak zaprosiłam na naukę pieczenia ch
                                                    > leba przyszły wszystkie... I tak uczyłam Chińczyki piec chleb , robić pizzę, pi
                                                    > erogi ....Nauka 15 minut zabawa 3 godziny.... a jakie dzieciaki szczęśliwe były.
                                                    ---------
                                                    Teraz juz widzisz ze Chinczycy do nauki sa skorzy ale do lubu dubu nie.
                                                  • azjaodkuchni Re: Singapur z mniej ładnej strony 25.10.14, 16:42
                                                    Jak zaprosiłam kiedyś dzieci do nas tak po prostu to nikt nie przyszedł,
                                                    >
                                                    > Bo mysleli,ze bedzie lubu dubu.

                                                    Patrząc na mnie nikt mnie nie podejrzewa o łudu dubu... marnowania czasu się bali...wszak 3 godziny w gościach to kilka zadań rozwiązanych
                                                  • maksimum Re: Singapur z mniej ładnej strony 25.10.14, 19:32
                                                    azjaodkuchni napisała:

                                                    > Patrząc na mnie nikt mnie nie podejrzewa o łudu dubu... marnowania czasu się ba
                                                    > li...wszak 3 godziny w gościach to kilka zadań rozwiązanych

                                                    Chinczycy wiedza,ze biali sa nieobliczalni i o lubu dubu u nich bardzo latwo.
                                                    Przeciez chcialas im swiatlice(lubu dubu) zrobic zamiast pokoju do odrabiania lekcji.
                                                  • srubokretka Re: Singapur z mniej ładnej strony 25.10.14, 19:40
                                                    > Chinczycy wiedza,ze biali sa nieobliczalni I

                                                    Tak myslisz? To dlaczego mnie jeden Chinczyk z corka w wakacje sledzil? Serio pol wyspy na rowerze za mna gnal, zeby sobie pogadac (?). Za pierwszym razem wprawilo mnie to w zaklopotanie.
                                                    Nastempnym razem zaprosze na herbate. Zobaczymy czy przyjda.
                                                  • azjaodkuchni Re: Singapur z mniej ładnej strony 26.10.14, 04:14
                                                    Przeciez chcialas im swiatlice(lubu dubu) zrobic zamiast pokoju do odrabiania l
                                                    > ekcji.
                                                    Zaproszenie do domu było najpierw... świetlica była późnej... A świetlica to nie zawsze musi być xbox i łubu dubu... Wystarczy kilka worków sako, parę planszówek ( chciałam oddać te z których dzieciak wyrósł) kredki i pierwszaki oraz drugasy się sobą zajmą a przy okazji odpoczną trochę... ( starsze wracają do domu same) ... Odpoczynek to nie strata czasu tylko ładowanie akumulatorów...Rozumiem Azjatów, że jedna Polka nie była w stanie im tego wytłumaczyć, ale dziwię się , że Ty wykształcony człowiek tego nie rozumiesz...W końcu nie pracujesz 24h na dobę, bo gdybyś to robił nie pisałabyś na forum dla rozrywki.
                                                  • maksimum Re: Matematyka 23.10.14, 21:06
                                                    azjaodkuchni napisała:

                                                    > Dlatego nauczycielom chce się chcieć...mają motywację finansową, ale jeśli nau
                                                    > czyciel nie wywiąże się 2 lata z rzędu, a dzieci nie będą miały progresu to do
                                                    > wiedzenia ..nikt się nad nim nie ulituje. A pokusa ... stawiania dobrych stopni
                                                    > , posiadanie pupilków, faworyzowania wybranych dzieci t nie istnieje... egzamin
                                                    > y są 4 razy w roku i sprawdza je ktoś z innej szkoły kto nie zna ani nauczyc
                                                    > iela ani dziecka.... Na egzaminie król jest nagi...
                                                    ------------
                                                    W NYC niestety jest zw zaw nauczycieli i dlatego jest troche slabych nauczycieli i nie ma jak ich sie pozbyc.
                                                  • maksimum Matematyka + mgr Beger. 23.10.14, 17:37
                                                    azjaodkuchni napisała:

                                                    > Singapurowi nie zależny by każdy idiota miał studia. ... zależy mu by każdy pr
                                                    > acował i płacił podatki...oraz by pielęgnować talenty.

                                                    No tak bo to jest normalny kraj.
                                                    W EU dla odmiany najwazniejszy jest papier ukonczenia studiow i znajomosci w otrzymaniu pracy.
                                                    Moze nie uwierzysz ale Renata Beger skonczyla ...studia!! A baba glupia jest jak pien!!

                                                    pl.wikipedia.org/wiki/Renata_Beger
                                                    Ona jest pewno glupsza od swojej krowy ale mgr ma.


                                                    > Oni chcą mieć lepszy system..i coraz sprawniej działające społeczeństwo.

                                                    A w EU i Polsce chodzi o to aby sie ustawic.


                                                  • jotde3 Re: Matematyka 28.10.14, 10:25
                                                    Azja nie znalazlem zadan dla singaporskich 10 latkow ale przeczytalem zadanie ktorym jaralas sie na swoim blogu ze twoje dziecko robi, moj takie czterocyfrowce wymnazal chyba ze 4 lata temu jak mial 6 lat a procenty liczy od 2 lat i to nie 50% a np 27% czy 0,5% i to jeszcze w zadaniach tekstowych gdzie najpierw trzeba ogarnac od czego ten procent liczyc tak ze singapor nam nie straszny smile . pozatym " szalencem" ? Syn jest szczesliwy , jest najlepszy w nauce i na macie , dzieci go lubia i cenia . dazenie do tego nazywasz szalenstwem ?
                                                    A do faceta napisz ,niech sie wytlumaczy , wydaje mi sie ze katem oka widzialem jakis link do wynikow tego pisa w kazdej szkole osobno ale glowy nie dam.
                                                  • jotde3 Re: Matematyka 28.10.14, 10:35
                                                    I jeszcze jedno Azja, jak analizuje nasze ewd to dochodze do wniosku ze nawet szkoly ktore maja najwieksza wartosc dodana niewiele odbiegaja od sredniej dla swojej kohorty wyniku egzaminu ( max 3,5% w grupie sredniakow a w skrajnych jeszcze mniej ) , nie ma wiec magicznego skladnika , systemu , moze byc ranga tego pisa i bezposredni poziom przygotowan .
                                                  • azjaodkuchni Re: Matematyka 28.10.14, 14:41
                                                    Jodte ocenę singapurskich szkół zostawię komu innemu: wiadomosci.dziennik.pl/opinie/artykuly/343492,matematyka-glupcze.html
                                                    timssandpirls.bc.edu/data-release-2011/#
                                                    timssandpirls.bc.edu/pirls2011/downloads/P11_IR_FullBook.pdf . Dużo tego w necie ...

                                                    Do autora wspomnianego bloga już napisałam, ale nie odpowiedział jeszcze...

                                                    Nie wiem co i gdzie czytałeś , ale moim blogu nie ma żadnych zadań... Jest post pt: Matematyka po singapursku azjaodkuchni.blogspot.sg/2011/08/matematyka-po-singapursku.html, a w nim opis programu dla klasy 2... czyli dla 8 latków ....( przypominam dzieciak zaczynał jak wszyscy od klasy średniaków) Jest też post o ważeniu się pierwszaków ( czyli 6 latków ). azjaodkuchni.blogspot.sg/2012/05to/ile-ksiazek-wazysz-czyli-matematyka-dla.html... , ale on dotyczy bardziej nadwagi która tu jest powszechna skosnymokiem.wordpress.com/2013/09/30/najpierw-masa/tam oraz sposobu nauki, a nie poziomu...Już pisałam, że że w Singapurze będziesz mieć taki poziom na jaki sobie zasłużysz, więc słaby dzieciak będzie się uczył czego inne niż dobry chociaż programowo będą w tej samej klasie... Na drugi rok zostawia się tylko te dzieci które nie mają szans poradzić sobie w klasie najsłabszej...

                                                    Generalnie nie wątpię, że dzieci erodziców są super zdolne, mają same sukcesy i poradziłyby sobie nawet z nauką chińskiego bez lektora wink, ale moje doświadczenie dowodzą, że program matematyki w singapurskich szkołach przerasta większość expsackich dzieci...Ciężko wyczuć, czy zadania za trudne, czy presja za duża, czy rodzicom trudno jest zaakceptować, że ich wypieszczony John okazuje się słabszy od Mohameda z Bangladeszu lub Tana z Syczuanu.
                                                    Gwoli sprawiedliwości napiszę, że te europejskie dzieciaki które się utrzymały dłużej niż 2 lata w systemie trafiały zwykle do najlepszych klas ( wszystkie podstawówki mają taki sam program) potem do dobrych gimnazjów itd...

                                                    Link do zadań znajdziesz wpisując: singapore math primary 3, 4 i tak dalej... I pamiętam to kraj bez szklanego sufitu...najlepsze trzeciaki klepią zadania dla p 5... poziom miedzy najsłabszą a najlepszą klasą w roczniku wynosi 3 lata...

                                                    Szaleństwem nazywam douczanie dziecka by mu pozycję w grupie i " sukces" zapewnić... Owo szaleństwo można uprawiać bez względu na kraj... I chociaż rzadko coś dobrego wynika to szaleńców nie brakuje... To fragmenty Twoich wypowiedzi z innego wątku innego wątku ( o kangurku) " z dystansem to do porażek , sukces to jest radość , trzeba się cieszyć i pokazywać to dziecku, to jego największa nagroda , pewnie że z tyłu głowy wiem że to może mało znaczyć ale nie chce sobie odbierać tych naturalnych emocji nadmiernym analizowaniem bo stracił bym autentyczność przed dzieckiem . " i inna " po prawdzie trzeba powiedzieć że ta godzina jest intensywna jak ze 3 lekcje lub lepiej . robił cały test lub teraz jak robi alfika z 5kl ( jest w 3 ) to pół testu i omówienie tych co nie zrobił .może pod twoim katalizującym( bo i tak sie zmniejsza czas) wpływem będziemy robić już teraz po 1/3 ?
                                                    w duszy myślałem już podobnie ale bałem sie zmian bo jednak do czegoś doszliśmy cieżką pracą . "
                                                    "Dzięki mojej i w efekcie swojej pracy ma wyniki jak 1 na 2000 (średnia z konkursów biorac pod uwage tych co wogóle byliby za ciency i nie wzieli by udziału i na oko ) . "

                                                    Normalnie jak w chińskim domu tylko tam na straży edukacji stoi matka... Przerost ambicji projekcja na dziecko... smutne to bardzo..., bo skoro dzieciak zdolny poradziłby sobie bez tego tego, a jeśli zwyczajny miałby chociaż szczęśliwe dzieciństwo, które więcej by mu dało niż top 13 % z jakiegoś konkursu.
                                                  • jotde3 Re: Matematyka 29.10.14, 13:12
                                                    azja faktycznie twój syn był 10 latkiem a klasa singapór była 2 "Różnica jest taka, że tempo nauki jest bardzo duże jak zobaczyłam, że moje dziecko ( lat 10 ) mnoży 5432 * 2548 i liczy z tego 50 % które dodaje 2356 * 14321 by rozwiązać jedno zadanie to się mocno zdziwiłam." ale to nie zmienia faktu że mój robił to jeszcze 2 lata wcześniej niż singapórczycy bo w wieku 6 lat wiec jak wspomniałem singapur by mnie nie zaskoczył .

                                                    frazy które podajesz pewnie odniosa mnie do stron anglojęzycznych wiec nic mi po nich .

                                                    co do reszty dotyczacej mnie i mojego syna to nie widze sensu i nie mam ochoty na polemike . myśl sobie co chesz jak ci to pomaga .


                                                  • azjaodkuchni Re: Matematyka 29.10.14, 16:31
                                                    Jotde Ty już swojego dziecka matematyki nie ucz... bo mylisz się w prostych obliczeniach... Wyjechaliśmy jak moje dziecko miało niecałe 9 lat ( luty 2011) weszło dla klasy 2 bo z tej wyjechało z Polski. Nie mogli go dać do 3 bo nie miało zaliczonej 2 ... Rocznik ur.2002 czyli przedreformowy...Tutejsze Moe na taki ruch zgody nie wydało chociaż szkoła bardzo chciała... Zgodnie z tutejszym prawem singapurskie dzieci zaczynają szkołę w styczniu w roku w którym kończą 6 lub 7 lat... Rodzice sami decydują kiedy dziecko idzie do szkoły... Dzieciak idący do szkoły realizuje program dla danej klasy. Singapurczyk w klasie 2 może mieć więc skończone 8 lat, ale jak jest z listopada to może przez dużą cześć roku nie mieć nawet 7... Nie wiem skąd wziąłeś te 10 ???
                                                    Moje dziecko skończyłoby singapurską podstawówkę 6 letnią jako 13 latek, ( dokładnie 3 miechy później niż polscy rówieśnicy, bo egzaminy kończące podstawówkę kończą się we wrześniu). Singapurskie dzieci czasem mają w chwili skończenia podstawówki 12 czasem 13 lat ( rocznikowo)...obce zawsze 13 ...Singapur zakłada, że różnice kulturowe, językowe i programowe są tak duże, że przydziela dzieci przyjezdne by były tymi starszymi w klasie, ale tu to nie jest problem... W klasie mojego dziecka są dzieci starsze od niego tzn. ze stycznia 2012 i z września 2013... W Polsce w związku reformą jest chyba podobnie....
                                                    Zrozumiałeś czy wytłumaczyć jeszcze raz jaśniej?

                                                    Jotde nie mówi, że nie znasz angielskiego ... wszak każdy singapurski 3 latek dwoma językami zasuwa no przecież nie są mądrzejsze od Ciebie te małe żółte ludzi z Singapuru ( przez u)
                                                    --
                                                    azjaodkuchni.blogspot.sg/
                                                  • maksimum Nauka przedszkolna angielskiego. 29.10.14, 18:49
                                                    azjaodkuchni napisała:

                                                    > Jotde nie mówi, że nie znasz angielskiego ... wszak każdy singapurski 3 latek d
                                                    > woma językami zasuwa no przecież nie są mądrzejsze od Ciebie te małe żółte ludz
                                                    > i z Singapuru

                                                    W Polsce tez by mogly,ale mamuski sa za bardzo przymulone i nie chca uczyc dzieci angielskiego w wieku przedszkolnym.
                                                  • azjaodkuchni Re: Nauka przedszkolna angielskiego. 30.10.14, 05:31
                                                    W Polsce tez by mogly,ale mamuski sa za bardzo przymulone i nie chca uczyc dzie
                                                    > ci angielskiego w wieku przedszkolnym.

                                                    E no nie przesadzaj te wszystkie Helen Doron to dla kogo są jak nie maluczkich... Na moim polskim osiedlu było 5 szkół języka angielskiego z czego 3 prowadziły lekcje dla dzieciaków od 2 roku życia.
                                                    --
                                                    azjaodkuchni.blogspot.sg/
                                                  • hankam Re: Nauka przedszkolna angielskiego. 30.10.14, 09:07
                                                    Hehe, gdy moja córka miała dwa lata Helen Doron dopiero w Polsce się pojawiła i była tak oblegana, że dziecię nie dostało się z powodu braku miejsc. big_grin Zaczęła regularną naukę w HD dopiero w wielu lat trzech.
                                                    W międzyczasie pozostało nam puszczanie sprowadzanych z Amazonu bajeczek (polecam wszystkie Maisy) i domowe pięciominutówki z mamusią. smile
                                                  • azjaodkuchni Re: Nauka przedszkolna angielskiego. 30.10.14, 10:17
                                                    Hankam to żeś szansę życiowe dzieciaka zmarnowała....Dopiero 3 lata i zaczęło się uczyć angielskiego no powinnaś się wstydzić wink . Moje z kolei słuchało w domu płyt www.empik.com/angielski-w-domu-various-artists,31520,muzyka-p nie wiem czy da się to jeszcze kupić, ale fajne były. No i na angielski dla bobasów też chodziło wink
                                                  • maksimum Re: Nauka przedszkolna angielskiego. 30.10.14, 21:18
                                                    azjaodkuchni napisała:

                                                    > Hankam to żeś szansę życiowe dzieciaka zmarnowała....Dopiero 3 lata i zaczęło się uczyć angielskiego no powinnaś się wstydzić wink . Moje z kolei słuchało w domu płyt www.empik.com/angielski-w-domu-various-artists,31520,muzyka-p nie wiem czy da się to jeszcze kupić, ale fajne były. No i na angielski dla bobasów też chodziło wink
                                                    --------
                                                    Wlasnie jej chcialem to napisac,ale ona nerwowa jest i ode mnie by tego spokojnie nie przyjela.
                                                  • maksimum Re: Nauka przedszkolna angielskiego. 30.10.14, 14:32
                                                    hankam napisała:

                                                    > Hehe, gdy moja córka miała dwa lata Helen Doron dopiero w Polsce się pojawiła i
                                                    > była tak oblegana, że dziecię nie dostało się z powodu braku miejsc.

                                                    W dobie internetu i TV po angielsku to nauczanie szkolne(grupowe) traci na atrakcyjnosci.
                                                  • azjaodkuchni Re: Nauka przedszkolna angielskiego. 30.10.14, 15:27
                                                    Takie zajęcia to nie tylko język, ale też kontakt z rówieśnikami i kilka innych fajnych rzeczy
                                                  • hankam Re: Nauka przedszkolna angielskiego. 30.10.14, 20:26
                                                    Niekoniecznie. Nauczanie grupowe dzisiaj nie wyglada juz tak, jak za czasow kursow "Lingwisty".
                                                  • maksimum Re: Matematyka 29.10.14, 18:29
                                                    jotde3 napisał:

                                                    > azja faktycznie twój syn był 10 latkiem a klasa singapór była 2 "Różnica jest
                                                    > taka, że tempo nauki jest bardzo duże jak zobaczyłam, że moje dziecko ( lat 10
                                                    > ) mnoży 5432 * 2548 i liczy z tego 50 % które dodaje 2356 * 14321 by rozwiązać
                                                    > jedno zadanie to się mocno zdziwiłam." ale to nie zmienia faktu że mój robił t
                                                    > o jeszcze 2 lata wcześniej niż singapórczycy bo w wieku 6 lat wiec jak wspomnia
                                                    > łem singapur by mnie nie zaskoczył .
                                                    ----------------
                                                    To chyba niemozliwe by w wieku 6 lat to robic.
                                                  • jotde3 Re: Matematyka 30.10.14, 07:55
                                                    Maksio a coz tam takiego jest ? Mnozenie w slupku , dzielenie przez dwa i dodawanie w slupku.. Nie ma nawet dziesietnych a cyfry przy mnozeniu to do 5 , jedna 6 i jedna 8 .
                                                  • maksimum Re: Matematyka 30.10.14, 20:59
                                                    jotde3 napisał:

                                                    > Maksio a coz tam takiego jest ? Mnozenie w slupku , dzielenie przez dwa i dodaw
                                                    > anie w slupku.. Nie ma nawet dziesietnych a cyfry przy mnozeniu to do 5 , jedna
                                                    > 6 i jedna 8 .

                                                    No to rzeczywiscie dziecinnada jak na 2 klase.
                                                  • azjaodkuchni Re: Matematyka 30.10.14, 09:39
                                                    Jodte napisał :
                                                    mnoży 5432 * 2548 i liczy z tego 50 % które dodaje 2356 * 14321 by rozw
                                                    > iązać
                                                    > > jedno zadanie to się mocno zdziwiłam." ale to nie zmienia faktu że mój r
                                                    > obił t
                                                    To chyba niemozliwe by w wieku 6 lat to robic.

                                                    To jest możliwe... i takich dzieci w Singapurze jest sporo... Gdzieś niżej w tym wątku jest filmik o tym ( tam dziewczynka ma niespełna 5 lat) problem jest tylko taki, że mechaniczne myślenie uruchamia troszkę inne obszary mózgu niż rozwiązywanie problemów matematycznych... Dlatego tak wiele dzieci wytresowanych jak kalkulatory gdy ma zadanie z treścią wykraczające poza sztampowe myślenie to się rozkłada koncertowo. W ten sposób można wychować wyrobnika, pracowitą mróweczkę, ale nie da się wychowywać odkrywcy leku na raka ani dobrego informatyka.. Takie dzieci nie mają sukcesów w konkursach gdzie ważne jest twórce podejście do problemu a nie robienie za maszynę licząca... Szybko też się spalają i niezwykle rzadko w dalszych etapach edukacji odnoszą sukcesy...
                                                    Często spotykam takie "dorosłe dzieci" pracujące w sklepie... gdy kupuję kilka rzeczy jedną za 1,50, jedną za 5,40 i jedną za 3,80 i dwie za 2,40 to panie policzą ile mam zapłacić, wrzucą i 5 % na kartę lojalnością zanim zapakują mi rzeczy do siatki.
                                                    Można więc trenować dziecko w mechanicznym liczeniu tylko rodzi się pytanie po co skoro człowiek kalkulator wymyślił? Zajęcie równie bezsensowne jak nauka ładnego pisania w liniaturze... to miało sens w XIX wieku jak księgi prowadzone były ręcznie a nie teraz ...
                                                    --
                                                    azjaodkuchni.blogspot.sg/
                                                  • jotde3 Re: Matematyka 29.10.14, 13:16
                                                    azjaodkuchni napisała:

                                                    > Jodte ocenę singapurskich szkół zostawię komu innemu: rel="nofollow">wiadomosci.dziennik.pl/opinie/artykuly/343492,matematyka-glupcze.html

                                                    Andrzej Talaga (ur. 1965) – polski dziennikarz, zastępca redaktora naczelnego w „Rzeczpospolitej”, od 8 listopada 2012 pełni tymczasowo obowiązki redaktora naczelnego tego dziennika.Jest absolwentem kulturoznawstwa na Uniwersytecie Łódzkim. Specjalizuje się w problematyce Bliskiego Wschodu. Jako dziennikarz relacjonował konflikty zbrojne w Libanie (2006), Iraku (2007), Strefie Gazy (2007) i Afganistanie (2007)

                                                    no faktycznie , spec od edukacji .
                                                  • azjaodkuchni Re: Matematyka 29.10.14, 17:28
                                                    Andrzej Talaga (ur. 1965) – polski dziennikarz, zastępca redaktora naczel
                                                    > nego w „Rzeczpospolitej”, od 8 listopada 2012 pełni tymczasowo obow
                                                    > iązki redaktora naczelnego tego dziennika.Jest absolwentem kulturoznawstwa na U
                                                    > niwersytecie Łódzkim. Specjalizuje się w problematyce Bliskiego Wschodu. Jako d
                                                    > ziennikarz relacjonował konflikty zbrojne w Libanie (2006), Iraku (2007), Stref
                                                    > ie Gazy (2007) i Afganistanie (2007)
                                                    >
                                                    > no faktycznie , spec od edukacji .
                                                    Ja widzę dziennikarza poważnej gazety... Widzę też raporty anglojęzyczne czytam gazety po angielsku, polsku i francusku... mam informację z różnych źródeł..
                                                    A kimże jest pan tabelka ... czyli ten pan co bloga pisze? Największy autorytet dla Ciebie?
                                                    No, ale skoro w w english nie czytatsz ....musisz wierzyć na słowo tym co przetłumaczą , zinterpretują .... Masz rację dalsza dyskusja jest bez sensu... Ty żyjesz we własnym świecie i skoro Ci tam dobrze nic mi do tego.
                                                  • jotde3 Re: Matematyka 30.10.14, 08:19
                                                    Azja czemu mam nie uczyc ? Oprocz podkniecia kiedy byl w gornych 13. % startujacych ( tak na oko startuje ze 20% najlepszych z klasy ) byl tez 2 razy w gornych 0.3 kiedy wygrywal wycieczki wiec juz sie tak nie buzuj smile
                                                    Tu masz jeszcze cos
                                                    d.webgenerator24.pl/k/r//td/z8/.../zroznicowaniewgimnazjach1-ost.pdf
                                                    Jest o ruznicach miasto wies , niby men w tym ma cos z tym tekstem i jest jakis odsylacz do strony oecd . wiec moze facet dane wziol z tamtad.
                                                    Pozdrawiam i wez tabletke zanim odpiszesz smile
                                                  • jotde3 Re: Matematyka 30.10.14, 08:53
                                                    osswiata.pl/stojda/2014/01/20/pisa-2012-proba-analizy-krytycznej-cz-iii/
                                                    A tu facet wogole powatpiewa w wyniki tego pisa .ja zas ponownie podkresle ze i tak to pisa g.... pokazuje.
                                                    Ono pokazuje jak wyniki sa podobne ( paroprocentowe roznice ) , jak ewd . wiec jesli w tym sie zgodzimy ze pisa nierzetelna byla to nadal bedziemy mogli myslec ze singaporczycy sa super w matmie z przyczyny edukacyjnyc co pozwoli mi dalej miec nadzieje ze matma pilnowana za mlodu przynosi wspaniale owoce w przyszlosci a nie ze i tak sie wszystko wyrowna ok 15 roku dziecka .
                                                    Moim zdaniem tak powinno byc jesli prawdziwa jest opowiesc o tych 2 rozdzielonych blizniaczkach z ktorych jedna zostala znana pianistka czy kims takim .
                                                    Jedna z nich miala matke nauczycielke muzyki a druga taka co jak sie zorjentowala ze dziewczyna szybko lapie ta gre to juz jej nie odpuscila .
                                                  • jotde3 Re: Matematyka 30.10.14, 08:59
                                                    www.rp.pl/artykul/896028.html
                                                    No, tu masz zrodlo godne ciebie , moze ono ci przemowi do rozsadku ?smile powazna gazeta itdsmile buhehehe
                                                  • azjaodkuchni Re: Matematyka 30.10.14, 10:01

                                                    Tylko gdzie ten znak równości między Singapurem gdzie średnia wynosi 573 www.polskatimes.pl/artykul/1057040,program-pisa-polscy-uczniowie-wsrod-najbardziej-uzdolnionych-tusk-mamy-powod-do-dumy,id,t.html ( bardzo starałam się znaleźć artykuł po polsku, ale w raporcie OECD wartości są te same)
                                                    a dużymi miastami polskim gdzie średnia wynosi 537... ( artykuł zalinkowany przez Ciebie)www.rp.pl/galeria/774489,2,896028.html ?

                                                    Nie ucz Ty już dziecka matematyki... serio to mówię ..

                                                    To co zalinkowałeś pokrywa się z moimi obserwacjami i osobistymi doświadczeniami... Świetny dzieciak przetransferowany z dużego polskiego miasta do Singapuru będzie odstawał trochę w górę od średniej, ale na konkurowanie z najlepszymi będzie musiał sobie zasłużyć...
                                                  • maksimum Re: Matematyka 30.10.14, 21:03
                                                    jotde3 napisał:

                                                    > www.rp.pl/artykul/896028.html
                                                    > No, tu masz zrodlo godne ciebie , moze ono ci przemowi do rozsadku ?smile powazna
                                                    > gazeta itdsmile buhehehe

                                                    Tu zadnego odkrywania Ameryki nie ma,bo wiadomo od zawsze ze dzieci z bogatszych domow ucza sie lepiej.
                                                    Dlatego tez w USA jest najwyzszy poziom,tylko ze PISA bada tu slumsy i wychodzi im jak kazdy widzi.
                                                  • fogito Re: Matematyka 30.10.14, 21:28
                                                    Wow a to w Stanach slumsy sa? Myslalam, ze to tylko w krajach trzeciego swiata. No pacz pan jakie kontrasty w tej Ameryce.
                                                  • maksimum Re: Matematyka 30.10.14, 23:37
                                                    fogito napisała:

                                                    > Wow a to w Stanach slumsy sa? Myslalam, ze to tylko w krajach trzeciego swiata.
                                                    > No pacz pan jakie kontrasty w tej Ameryce.

                                                    Polska poza malymi wyjatkami to jest jeden wielki slum.
                                                  • fogito Re: Matematyka 30.10.14, 23:56
                                                    Powaznie? Ja na oczy w Polsce slumsow nie widzialam, camperow tez nie. Ale moze dlatego, ze ja w twojej rodzinnej wiosce nie bylam tongue_out
                                                  • maksimum Re: Matematyka 31.10.14, 16:56
                                                    fogito napisała:

                                                    > Powaznie? Ja na oczy w Polsce slumsow nie widzialam, camperow tez nie. Ale moze
                                                    > dlatego, ze ja w twojej rodzinnej wiosce nie bylam tongue_out

                                                    No to mi przykro z tego powodu,bo ja sie w Warszawie urodzilem.
                                                    A w Ozarowie gdzie sie przez wiele lat wychowywalem jest lepiej niz w Warszawie.

                                                    #28 Ozarow Maz
                                                    #43 Warszawa

                                                    samorzad.pap.pl/depesze/temat_dnia/135028/Ranking-najbogatszych-i-najbiedniejszych-gmin
                                                    A gdzie jest twoja wioska?
                                                  • fogito Re: Matematyka 31.10.14, 17:40
                                                    Ozarow to zadoopie. Moja wioska jest w Wielkopolsce i to jest metropolia w porównaniu z wioskami w Stanach i z Ozarowem tongue_out
                                                  • maksimum Re: Matematyka 31.10.14, 23:29
                                                    fogito napisała:

                                                    > Moja wioska jest w Wielkopolsce i to jest metropolia w poró
                                                    > wnaniu z wioskami w Stanach i z Ozarowem tongue_out

                                                    -----------
                                                    To pokaz gdzie ta twoja wiocha jest w tym zestawieniu.

                                                    samorzad.pap.pl/depesze/temat_dnia/135028/Ranking-najbogatszych-i-najbiedniejszych-gmin
                                                  • fogito Re: Matematyka 01.11.14, 09:22
                                                    Oj wyżej niż w-wa, ale nie powiem ci ktora, bo to mala gmina i nie daj bóg sie przeprowadzisztongue_out
                                                  • maksimum Re: Matematyka 01.11.14, 19:18
                                                    fogito napisała:

                                                    > Oj wyżej niż w-wa, ale nie powiem ci ktora, bo to mala gmina i nie daj bóg sie
                                                    > przeprowadzisztongue_out
                                                    Moze wyzej niz Warszawa ale nie wyzej niz Ozarow Maz i dlatego nabralas wody w usta.
                                                    I gdzie ja bym sie przeprowadzal do biednego poznanskiego jak Warszawa z okolicami jest najbogatsza w Polsce a za nia idzie Wroclaw.
                                                  • fogito Re: Matematyka 01.11.14, 21:16
                                                    Od Ożarowa tez wyżej tongue_out Ty lepiej zostan tam gdzie jestes.
                                                  • maksimum Re: Matematyka 30.10.14, 21:13
                                                    jotde3 napisał:

                                                    > Moim zdaniem tak powinno byc jesli prawdziwa jest opowiesc o tych 2 rozdzielony
                                                    > ch blizniaczkach z ktorych jedna zostala znana pianistka czy kims takim .
                                                    > Jedna z nich miala matke nauczycielke muzyki a druga taka co jak sie zorjentowa
                                                    > la ze dziewczyna szybko lapie ta gre to juz jej nie odpuscila .

                                                    Prawda jest taka,ze wszystko jest w genach:

                                                    www.illiteratewithdrawal.com/2008/02/nature-vs-nurture-twin-studies/
                                                  • jotde3 Re: Matematyka 14.01.15, 10:16
                                                    Maksio ,piszesz ze wszysko jest w genach ale po co wtedy posylac do "dobrej szkoly" ( moim zdaniem takie cos nie istnieje ) po co wogole sie starac pomoc dziecku i je dopingowac ?
                                                  • maksimum Czlowieka ogranicza genetyka i pracowitosc. 20.01.15, 22:35
                                                    jotde3 napisał:

                                                    > Maksio ,piszesz ze wszysko jest w genach ale po co wtedy posylac do "dobrej sz
                                                    > koly" ( moim zdaniem takie cos nie istnieje ) po co wogole sie starac pomoc d
                                                    > ziecku i je dopingowac ?

                                                    Pewno po to,ze zycie jest tylko jedno i jak zmarnujesz jeden rok,to on juz sie nie wroci.
                                                    Kiedys wszystko szlo sielsko bo konkurencja byla ograniczona do podworka a co najwyzej dzielnicy.Pani w szkole byla wszystkowiedzaca i wiecej niz w ksiazkach nikt nie smial wiedziec.
                                                    Teraz masz kompa i wiedze calego swiata przed soba bez wychodzenia z domu,ani ogladania dziennika telewizyjnego.
                                                    Czlowieka ogranicza teraz tylko pojemnosci mozgu i pracowitosc,czyli genetyka i dobry przyklad z domu.
                                                  • jotde3 Re: Czlowieka ogranicza genetyka i pracowitosc. 21.01.15, 12:47
                                                    Wiec maksio nie pisz ze wszystko jest w genach ,pisz ze maksimum jest w genach . to jak ze wzrostem, maksymalny jest w genach ale jego osiagnoecie zalezy od srodowiska ,w tymwypadku glownie odzywiania.
                                                  • azjaodkuchni Re: Matematyka 30.10.14, 10:07
                                                    Jotde ja się nie buzuję... tylko widzę jak się wykładasz...na prostej matematyce (o ortografii nie wspomnę.) przeczytaj jeszcze raz tylko proszę ze zrozumieniem co napisałam wcześniej to sam przyznasz mi rację...

                                                    Apeluję o zachowanie kultury dyskusji... bo na gadanie z chamem szkoda mi czasu.
                                                  • jotde3 Re: Matematyka 30.10.14, 10:28
                                                    Poprostu przyznaj ze gadalas glupoty twierdzac ze nie ma danych rozruzniajacych wielkosc osirodkow , ze duze miasto w polsce to nie warszawa i ze nikt nie stawial znaku rownosci miedzy singaporem a warszawa ( co dopiero "duzymi miastami " ) i ze nazywanie kogos szalencem itd nie jest dobra podstawa by zadac kultury dyskusji . a teraz zlas mi z oczu smile
                                                  • azjaodkuchni Re: Matematyka 30.10.14, 11:49
                                                    Jodte sam sobie wystawisz świadectwo... i chyba już każdy wie z kim ma do czynienia...

                                                    W tym wątku pokazałeś,że masz problem z matematyką, ortografią i czytaniem ze zrozumieniem a na moim blogu znalazłeś coś czego nie ma. Twoja Pisa raczej by dobrze nie wypadła...wink
                                                    Wracając jednak do rzeczy pisałam, że jak masz badania ten temat to chętnie poczytam...
                                                    17 października napisałam coś takiego :
                                                    " Jeśli masz badania dla Polski z podziałem na województwa, miasta szkoły czy cokolwiek innego chętnie poczytam... Może być link, scan gazety itp... W raporcie opracowanym przez PAN nie ma nic takiego. Są za to inne informacje które Cię pewnie zainteresują..
                                                    " Jest zaledwie kilka krajów, w których różnice te są bardzo małe. W
                                                    szczególności w Polsce i w krajach sąsiadujących z nami na skali umiejętności matematycznych (Kanada, Belgia i
                                                    Niemcy)" opierając się o Cytaty pochodzi ze strony 36). i pokrywa się zestawieniem ogólnym...
                                                    www.oecd.org/pisa/keyfindings/pisa-2012-results-overview.pdf gdzie jasno jest napisane, że w Singapurze 8,3 % osiągnęło poziom poniżej 2 i 40 % osiągnęło poziom 5 i 6 podczas gdy w Polsce 14,4 % osiągnęło poziom poniżej 2 i 16, 7 % powyżej 5 i 6.

                                                    Za to Ty napisałeś 17 października:

                                                    Warszawa ma podobne wyniki jak singapur i tego nie zmienisz
                                                    a 16
                                                    singapór ma podobny poziom matematyki jak szkoły w duzych polskich miastach

                                                    Więc bardzo się cieszę, że się do gadaliśmy...

                                                    Nazwanie Ciebie szaleńcem wobec inwektyw, którymi sypiesz w kierunku rożnych forumowiczów jak z rękawa możesz uznać za komplement wink

                                                    I nie zrobię Ci tej przyjemności i nie zniknę z forum... cierpliwie poczekam aż mi wytłumaczysz, ze 573 to tyle samo co 537...
                                                  • jotde3 Re: Matematyka 30.10.14, 12:23
                                                    Przeciez sama cytujesz za napisalem ze podobne . rozumiesz roznice ? PODOBNE TO NIE ZNACZY TAKIE SAME .
                                                    Jak ci mowilem ze byly zestawienia dla roznej wielkosci miast to pisalas ze sobie zmyslam i ze skora PAN nie opracowal czastkowych to one nie istnieja a pozatym nawet jak ja kogos tu obrazilem ( w odpowiedzi } to uwazasz ze mozna mnie obrazac pierwszemu i zaraz potem zadac kultury . czy to forum o dziecia czy kabaret jakis ?
                                                  • jotde3 Re: Matematyka 30.10.14, 12:44
                                                    I jeszcze czemu podobne ( bo jak nic by nienapisali to pewnie zero by bylo ? A jak wszystko to 1000 wiec czy jest 537 czy 573 to to podobny wynik dowodzacy obok ewd ze wszystkie szkoly sa podobne .) jesli sie myle i np. gora to 700 pkt ( 600 mial sznghaj a nie wierze ze zrobili 100? ) a dol to 300 to roznica miedzy singapurem a w-wa bedzie nie 4,5? a ok 10 . czy to wtedy bedzie duzo skoro roznice miedzy wynikami gimnazjow w polsce w jednym miescie moga byc 25% ( jedno ma 50% a drugie 75%) ale na mojego czuja to wyskalowane jest to od zera dotysiaca a skoro mialem czuja do danych czastkowych to pozwole sobie przy moim czuju pozostac . w normalnych warunkach moze i bym nadal mial chec to analizowac ale jak wiesz z linkow jest sporo zastrrzen co do metodologi tego pisa i jesli singapurczycy maja lepsza edukacje to nie pisa to pokazuje ani podejrzewam podobne badania .
                                                  • fogito Re: Matematyka 30.10.14, 13:08
                                                    Tak czesto obrazasz innych, ze chyba nie powinienes byc zdziwiony, ze od czasu do czasu ktos nie wytzryma i odezwie sie do ciebie na tym samym poziomie.
                                                  • maksimum Re: Matematyka 30.10.14, 21:23
                                                    fogito napisała:

                                                    > Tak czesto obrazasz innych, ze chyba nie powinienes byc zdziwiony, ze od czasu
                                                    > do czasu ktos nie wytzryma i odezwie sie do ciebie na tym samym poziomie.

                                                    Nie wiem czemu sie spokojnego faceta czepiasz,ze on tu zawyza poziom?
                                                  • fogito Re: Matematyka 30.10.14, 21:31
                                                    Chyba raczej zaniza poziom dyskusji maksiu.
                                                  • azjaodkuchni Re: Matematyka 30.10.14, 13:48
                                                    Jodte jeszcze raz... tu masz raport PAN www.ibe.edu.pl/pl/o-instytucie/aktualnosci/293-pisa-2012-wyniki w nim nie ma podziału na poszczególne województwa, miasta itd...
                                                    Ja nie wiem skąd ludzie mają tego typu info ... i chętnie bym się dowiedziała jak wypada szkoła a, b, c ...
                                                    Zakładam, że poważna gazeta dotarła do jakiegoś info, rozmawiała z ludźmi którzy opracowywali badania itp...
                                                    Powiedzmy, że jeśli info zgadza się to z moimi obserwacjami, doświadczeniem to wierzę na tzw. słowo jeśli nie szukam dlaczego tak i na jakiej podstawie, bo jestem człowiekiem czyli jednostką omylną, więc zakładam, że mogę być w błędzie.

                                                    Jeśli chodzi o wyniki to według słownika PODOBNY znaczy zbliżony, porównywalny, analogiczny, pokrewny, bratni, zbieżny ... Wyniki singapurskie nie są zbieżne, ani zbliżone [ani podobne, ani analogiczne do Polskich. Nie ważne czy z dużych czy z małych miast. ..Jeśli wielkomiejski dzieciak pisze na 537 to jest 20 pkt lepszy od średniej polskiej i aż o 36 pkt słabszy od średniego ucznia w Singapurze, więc więcej go dzieli od średniego Singapurczyka niż od średniego Polaka... co znowu potwierdza moje spostrzeżenia, że Polska wynik zawdzięcza nie najlepszym, a słabym którzy się podciągnęli i średnim których jest dużo.
                                                    --
                                                    azjaodkuchni.blogspot.sg/

                                                  • azjaodkuchni Re: Matematyka 30.10.14, 14:01
                                                    www.ifispan.waw.pl/pliki/zadania.pdf tu przykładowe zadnia z Pisy z opisem punktacji.

                                                    --
                                                    azjaodkuchni.blogspot.sg/
                                                  • maksimum Re: Matematyka 30.10.14, 21:27
                                                    azjaodkuchni napisała:

                                                    > ..Jeśli wielkomiejski dzieciak pisze na 5
                                                    > 37 to jest 20 pkt lepszy od średniej polskiej i aż o 36 pkt słabszy od średnie
                                                    > go ucznia w Singapurze, więc więcej go dzieli od średniego Singapurczyka niż od
                                                    > średniego Polaka... co znowu potwierdza moje spostrzeżenia, że Polska wynik za
                                                    > wdzięcza nie najlepszym, a słabym którzy się podciągnęli i średnim których jest dużo.
                                                    -------
                                                    Polska zawdziecza dobry wynik dobremu doborowi szkol.
                                                    W USA specjalnie sie PISA wysyla do najgorszych szkol by w ten sposob wymusic troche wiecej pieniedzy na edukacje PUBLICZNA,bo prywatna jest najlepsza na swiecie hands down.
                                                  • fogito Re: Matematyka 30.10.14, 21:40
                                                    Pitu pitu maksiu smile
                                                  • azjaodkuchni Re: Matematyka 30.10.14, 22:57
                                                    Szkoły były losowane....z losowania wyłączono szkoły z programami specjalnymi, ( czyli dla wybitnych i dla tych poniżej normy). artystyczne zostawiono . Kraje nie miały wpływu na wybór szkół ...To jest dokładnie w raporcie opisane, więc Max nie przesadzaj, że tak się wszyscy na tę Amerykę uwzięli..
                                                    --
                                                    azjaodkuchni.blogspot.sg/
                                                  • fogito Re: Matematyka 30.10.14, 23:05
                                                    No ale jak inaczej on moze wytlumaczyc nienajlepsze wyniki Stanow wink
                                                  • maksimum Re: Matematyka 30.10.14, 23:39
                                                    fogito napisała:

                                                    > No ale jak inaczej on moze wytlumaczyc nienajlepsze wyniki Stanow wink

                                                    A co mnie interesuja wyniki USA?
                                                    Mnie interesuja wymiki moich dzieci i szkol do ktorych oni chodza.
                                                    Kazdy niech zyje wlasnym zyciem.
                                                  • fogito Re: Matematyka 30.10.14, 23:58
                                                    Wow! Bo my tu wlasnym zyciem zyjemy a ty nas od zamulonych wyzywasz surprised no to relaks teraz smile
                                                  • maksimum Re: Matematyka 31.10.14, 16:58
                                                    fogito napisała:

                                                    > Wow! Bo my tu wlasnym zyciem zyjemy a ty nas od zamulonych wyzywasz surprised no to re
                                                    > laks teraz smile

                                                    Moze masz racje,ze niepotrzebnie was z NYC czy Ozarowem Maz. porownuje,bo to sa wyjatkowo bogate miejsca do zycia.
                                                  • fogito Re: Matematyka 31.10.14, 17:44
                                                    Zwlaszcza ten Brooklyn i Ozarow big_grin
                                                  • maksimum Re: Matematyka 31.10.14, 23:31
                                                    fogito napisała:

                                                    > Zwlaszcza ten Brooklyn i Ozarow big_grin

                                                    Pochwal sie swoim ocean view.
                                                  • fogito Re: Matematyka 01.11.14, 09:23
                                                    A to jest powod do chwalenia big_grin
                                                  • maksimum Re: Matematyka 31.10.14, 23:32
                                                    fogito napisała:

                                                    > Zwlaszcza ten Brooklyn i Ozarow big_grin

                                                    A moze ty z okiem smietnik widzisz i dlatego nabralas wody w usta.
                                                  • fogito Re: Matematyka 01.11.14, 09:26
                                                    smile z okien mieszkania w W-wie to ja Stare Miasto widzę. Z okien domu rzekę i laki. A w Stanach okien domu mam widok na Appalachy.
                                                  • maksimum Re: Matematyka 01.11.14, 19:21
                                                    fogito napisała:

                                                    > smile z okien mieszkania w W-wie to ja Stare Miasto widzę. Z okien domu rzekę i la
                                                    > ki. A w Stanach okien domu mam widok na Appalachy.

                                                    No przecie mowilem ze to wiocha gdzie moonshine pedza.
                                                  • fogito Re: Matematyka 01.11.14, 21:18
                                                    Lepsza wiocha z widokiem na Appalachy niż mieszkanko w molochu na Brooklynie dla emigrantów.
                                                  • maksimum Re: Matematyka 30.10.14, 23:34
                                                    azjaodkuchni napisała:

                                                    > Szkoły były losowane....z losowania wyłączono szkoły z programami specjalnymi,

                                                    Wlasnie probuje to wam od dluzszego czasu wytlumaczyc.
                                                    Tych dobrych szkol w NYC jest 10 na 500 wszystkich czyli jakies 2% i w nich sa WSZYSCY NAJLEPSI.
                                                    Nie ma takiej koncentracji najlepszych w zadnym kraju.
                                                    Wyglada to tak,ze Brooklyn Tech HS na 2 mln Brooklynie jest JEDYNA bardzo dobra szkola publiczna.
                                                    To tak jakby w Warszawie bylo tylko jedne dobre liceum.
                                                    Wiem ze tego sobie nie umiecie wyobrazic,ale tak wlasnie jest.
                                                    Problem w tym ze w Brooklyn Tech HS jest 5 tys uczniow,czyli to jest jakby 5 duzych szkol na warunki polskie albo nawet i 10 szkol po 500 uczniow.
                                                    Wyeliminujesz ta jedna szkole z badan i nastepna najlepsza jest juz na poziomie sredniej krajowej a reszta ponizej tego poziomu.
                                                    Jesli PISA wybrala 2-3 szkoly po wyeliminowaniu Brooklyn Tech HS to uzyskala poziom PONIZEJ sredniej krajowej,nawet gdy zalapala sie na badania druga najlepsza szkola na Brooklynie.
                                                    Bo jest ta druga najlepsza sie nie zalapala,to PISA uzyskuje poziom GRUBO ponizej sredniej krajowej.
                                                    I tak dzieje sie w calych Stanach.
                                                    Jest 2% tych najlepszych szkol,a reszta to co najwyzej srednia krajowa lub grubo ponizej sredniej krajowej.
                                                    Jest 5 tys uniwersytetow w USA i z tego 2% to jest 100 uniwersytetow na najwyzszym swiatowym poziomie,a reszta to sa takie sobie uniwersytety.
                                                    Nigdzie na swiecie nie ma takiej koncentracji talentu jak w USA.

                                                    >To jest dokładnie w raporcie opisane, więc
                                                    > Max nie przesadzaj, że tak się wszyscy na tę Amerykę uwzięli..

                                                    Metodologia faworyzuje kraje przecietne.
                                                    Slyszalas o jakichs dobrych uniwersytetach w Finlandii?
                                                    A ponoc szkolnictwo maja najlepsze na swiecie?
                                                    "Sukces" Finlandii polega na tym,ze wszystkie szkoly sa SREDNIE i ktore bys nie wybrala to jest wysoka srednia,a w USA po odrzuceniu 2% najlepszych reszta jest SLABA.
                                                  • azjaodkuchni Re: Matematyka 31.10.14, 11:17
                                                    Jak się te talenty na km 2 przeliczy to chyba niewiele ich wyjdzie wink A tak zupełnie serio to pisałam już i dawałam linki ( gdzieś w innym wątku), że szkoła Maxa dzieci nie mogła brać udziału w badaniu tak samo ja gimnazjum w warszawskim Batorym i 5000 najlepszych uczniów dzieciaków idących w Sin programem zintegrowanym, bo są to szkoły selektywne... realizujące programy specjalne ( o dziwo szkoły muzyczne, plastyce i baletowe z badań nie zostały wykluczone). To tak jakby liczyć osobisty majątek, ale bez biżuterii i kolekcji antyków.
                                                  • maksimum Re: Matematyka 31.10.14, 16:46
                                                    > To tak jakby liczyć osobisty majątek, ale bez biżuterii i kolekcji antyków.

                                                    I teraz wez pod uwage ze w Finlandii nie ma szkol specjalnych ani prywatnych,czyli jedynie tam badasz sredni poziom nauczania w kraju,bo w USA badasz sredni poziom nauczania w slabych szkolach.
                                                  • azjaodkuchni Re: Matematyka 01.11.14, 06:25
                                                    Czy wszystkie są słabe tego nie wiemy, ale zbadano szkoły bez tzw. "górki" najlepszych.... Jak to w badaniach ktoś na tym zyskał ktoś stracił... W Sin po 6 klasie ( czyli po podstawówce) nie ma czegoś takiego jak szkoła rejonowa ... ( małe miejsce ze świetna komunikacją publiczną ) i każdy chodzi tam gdzie mu punkty pozwolił....Pierwsze 20 szkół jest dla najlepszych 10 % więc dopadło na dzień dobry. Jeśli zbadali szkołę 25, 28, 34 ... to nadal dobre szkoły... i dobre dzieciaki ( takie co piszą koło 75 -80 % ), wiec można się spodziewać dobrych wyników a jeśli zbadali szkołę 153 i 162 i 170 to są to słabe szkoły których uczniowie są daleko od czołówki...i wtedy można by podejrzewać, że singapurczyki cały świat wyprzedzili. Dlatego bardzo żałuję, ze nie ujawnia się nazw szkół...bo to by dało pełny obraz badań.
                                                    W Polsce wyrzucono szkoły przy liceach .... czyli dla najlepszych ( słynny program specjalny) , ale polski system wygląda tak, że jeśli się dzieciak nie załapie do topowej szkoły to trafia do rejonówki... więc w jednej klasie może być ktoś komu zabrakło niewiele by być w top 1% i ten kto ledwo na miernych przez podstawkę przeszedł....
                                                    W Stanach z kolei w tym samym roczniku nawet w zwykłej rejonówce są 3 poziomy .... i jeśli zbada się tego z 1 poziomu i tego ostatniego to wyniki będą diametralnie różne... Przy próbie 8000 na Stany, 4000 na Polskę i 1000 na Singapur takie drobiazgi mają znaczenie. Dlatego do porównania poziomów lepsze są zadania jakie robią dzieci w danym wieku a nie Pisa...
                                                  • maksimum Re: Matematyka PISA 01.11.14, 19:15
                                                    azjaodkuchni napisała:

                                                    > ale polski system wygląda tak, że jeśli się dzieciak nie załap
                                                    > ie do topowej szkoły to trafia do rejonówki... więc w jednej klasie może być kt
                                                    > oś komu zabrakło niewiele by być w top 1% i ten kto ledwo na miernych przez pod
                                                    > stawkę przeszedł....

                                                    No i pani nauczycielka jest na tyle glupia ze najlepszego posadzi w jednej lawce z najgorszym i juz wyrownywanie poziomow dziala.

                                                    > W Stanach z kolei w tym samym roczniku nawet w zwykłej rejonówce są 3 poziomy .

                                                    O to chodzi,bo przeciez ten Lukasz Zbylut dostal sie do Harvardu ze zwyklej rejonowki,z tym ze z najlepszej klasy w tej rojonowce.
                                                    Wiadoma tez rzecza jest,ze LATWIEJ dostac sie na Harvard z rejenowki niz z bardzo dobrej,wyselekcjonowanej szkoly.
                                                    W rejonowce bardzo latwo jest o wysoka srednia ocen,a w dobrych szkolach jest to niemal niemozliwe,bo wszyscy sa bardzo dobrzy,a w rejonowce jest 2-3 dobrych uczniow na 1 tys
                                                    a w Brooklyn Tech na 5 tys uczniow jest co najmniej 1 tys bardzo dobrych uczniow.

                                                    > ... i jeśli zbada się tego z 1 poziomu i tego ostatniego to wyniki będą diametr
                                                    > alnie różne... Przy próbie 8000 na Stany, 4000 na Polskę i 1000 na Singapur ta
                                                    > kie drobiazgi mają znaczenie. Dlatego do porównania poziomów lepsze są zadania
                                                    > jakie robią dzieci w danym wieku a nie Pisa...

                                                    Badania PISA to jest jedno wielkie nieporozumienie,bo tylko jednakowy test dla WSZYSTKICH dalby porownywalne rezultaty.
                                                    Tak jak SAT jest dla wszystkich w USA i moglby byc dla wszystkich na calym swiecie.
                                                  • zgagusia Re: Matematyka 01.11.14, 20:38
                                                    azjaodkuchni napisała:

                                                    >. W Sin po 6 kl
                                                    > asie ( czyli po podstawówce) nie ma czegoś takiego jak szkoła rejonowa ... ( ma
                                                    > łe miejsce ze świetna komunikacją publiczną ) i każdy chodzi tam gdzie mu punkt
                                                    > y pozwolił....

                                                    Ja jestem zdania ze w Polsce powinno tez tak być od poziomu gimnazjum - żadnej rejonizacji, dzieciak idzie do takiej szkoły do jakiej sie dostał. A w tej chwili to w sumie niewiadomo po co sa te egzaminy po 6- klasie - przez to większość dzieciaków jak i szkół podstawowych na nie leje sad

                                                    > W Polsce wyrzucono szkoły przy liceach .... czyli dla najlepszych ( słynny prog
                                                    > ram specjalny) , ale polski system wygląda tak, że jeśli się dzieciak nie załap
                                                    > ie do topowej szkoły to trafia do rejonówki... więc w jednej klasie może być kt
                                                    > oś komu zabrakło niewiele by być w top 1% i ten kto ledwo na miernych przez pod
                                                    > stawkę przeszedł....

                                                    Nie do końca tak jest - coraz wiecej powstaje gimnazjów 'ponadrejonowych', do których przyjmuje sie uczniów wg kryteriów ustalonych przez dana szkole; ponadto coraz częściej w gimnazjach rejonowych powstają klasy do których jest osobny nabór, tez wg ustalonych przez szkole kryteriów - i żeby sie do nich dostać dzieciaki z rejonu jak i spoza niego musza przejść przez tę procedurę.
                                                  • maksimum Matematyka-coroczne testy dla wszystkich. 01.11.14, 21:20

                                                    > Ja jestem zdania ze w Polsce powinno tez tak być od poziomu gimnazjum - żadnej
                                                    > rejonizacji, dzieciak idzie do takiej szkoły do jakiej sie dostał.

                                                    Powiem wiecej,tak powinno byc od zakonczenia podstawowki.
                                                    Testy stanowe w USA sa bodajze od 3 klasy szkoly podstawowej czyli od 9-latkow COROCZNIE i to sa takie same testy dla wszystkich.

                                                    www.edinformatics.com/testing/new_york_state/grade-3-math.pdf
                                                    www.edinformatics.com/testing/ny.htm
                                                    To sa tylko przyklady a prawdziwe testy sa troche trudniejsze.


                                                    > A w tej chwili to w sumie niewiadomo po co sa te egzaminy po 6- klasie - przez to większość
                                                    > dzieciaków jak i szkół podstawowych na nie leje sad

                                                    Gdyby byly obowiazkowe dla wszystkich od 3 klasy i na tej podstawie przyjmowano do gimnazjum,to wszystko mialoby sens.

                                                    > Nie do końca tak jest - coraz wiecej powstaje gimnazjów 'ponadrejonowych', do k
                                                    > tórych przyjmuje sie uczniów wg kryteriów ustalonych przez dana szkole; ponadto
                                                    > coraz częściej w gimnazjach rejonowych powstają klasy do których jest osobny n
                                                    > abór, tez wg ustalonych przez szkole kryteriów - i żeby sie do nich dostać dzie
                                                    > ciaki z rejonu jak i spoza niego musza przejść przez tę procedurę.

                                                    W NYC tez tak jest i jest to uzaleznione od szkoly.
                                                    Ta szkola ktora ma dobre wyniki urzadza przyjecia lub wg egzaminow lub wg testow stanowych.
                                                    Egzaminy sa jednak kosztowne,wiec coraz czesciej jest to wg testow stanowych.
                                                    Podstawowka konczy sie na 5-tej klasie ,wiec do gimnazjum przyjmuja na podstawie testow stanowych z 4 i 5 klasy podstawowki.
                                                  • srubokretka Re: Matematyka-coroczne testy dla wszystkich. 01.11.14, 23:12
                                                    > www.edinformatics.com/testing/ny.htm
                                                    > To sa tylko przyklady a prawdziwe testy sa troche trudniejsze.

                                                    Dziekju bardzo za te testy. Przydadza sie.
                                                    Wlasnie corka zrobila z 3 klasy test z ang. bezblednie. O ziemi wlasnie sie uczyli , a ona jest w 2kl. Napewno te prawdziwe sa trudniejsze. Bez sensu zeby dawali takie, ktore 7latek (ktory nie chodzi na zadne korki) zrobi bezblednie.
                                                  • maksimum Re: Matematyka-coroczne testy dla wszystkich. 02.11.14, 04:29
                                                    srubokretka napisał:

                                                    > Wlasnie corka zrobila z 3 klasy test z ang. bezblednie. O ziemi wlasnie sie ucz
                                                    > yli , a ona jest w 2kl. Napewno te prawdziwe sa trudniejsze.

                                                    On w sumie sa podobne,ale daja te oryginalne takie bardziej na myslenie a te publiczne sa dlatego prostsze.

                                                    > Bez sensu zeby dawali takie, ktore 7latek (ktory nie chodzi na zadne korki) zrobi bezblednie.

                                                    Jak masz zdolne dziecko to zadne korki nie sa mu potrzebne.Korki sa dla srednich i slabych.
                                                    Pozniej jak sie zycie bardziej skomplikowane zacznie robic by dostac sie do najlepszego gimnazjum i liceum to trzeba bedzie troche zakuwac.
                                                    Ja syna przygotowywalem sam,a corka byla oporna i kolezanki dla niej byly zawsze wazniejsze i z tego powodu ledwo sie dostala do IS-187

                                                    www.greatschools.org/new-york/brooklyn/1898-Is-187-The-Christa-Mcauliffe-School/

                                                    Ale pozniej spedzic 3 lata w takiej szkole to sama przyjemnosc.
                                                  • srubokretka Re: Matematyka-coroczne testy dla wszystkich. 02.11.14, 11:51
                                                    > Ale pozniej spedzic 3 lata w takiej szkole to sama przyjemnosc.

                                                    Mozesz to rozwinac?

                                                    Narazie coraz mocniejsza mam opinie, ze te topowe, z dobra opinia nie sa dla mojego dziecka. Bede szukac szkoly, ktora bedzie u niej rozwijac kreatywnosc, a nie uczyc jak zaliczac testy. Trzaskac testy, jakby mi zalezalo, to moze w domu.
                                                  • maksimum Re: Matematyka-coroczne testy dla wszystkich. 02.11.14, 12:31
                                                    srubokretka napisał:

                                                    > > Ale pozniej spedzic 3 lata w takiej szkole to sama przyjemnosc.
                                                    >
                                                    > Mozesz to rozwinac?
                                                    >
                                                    > Narazie coraz mocniejsza mam opinie, ze te topowe, z dobra opinia nie sa dla mo
                                                    > jego dziecka.

                                                    Z jednej strony masz szzczescie wnieszczesciu bo na Staten Island nie ma topowych gimnazjow.Publiczne sa raczej slabe a prywatne troche lepsze ale nie powalajace.

                                                    W topowych gimnazjach masz bardzo wysoki poziom nauczania.Zero problemow wychowawczych.Nikt nie pali ,nie pije,nie bije sie ,nie przepycha sie ani nie szpanuje.
                                                    Mnostwo extra programow douczajacych na bardzo wysokim poziomie.
                                                    Corka chodzila na extra kurs komputerowy i nauczyli ja takich cudow,ze starszy o 3 lata syn tego nie kuma.

                                                    > Bede szukac szkoly, ktora bedzie u niej rozwijac kreatywnosc, a n
                                                    > ie uczyc jak zaliczac testy. Trzaskac testy, jakby mi zalezalo, to moze w domu.

                                                    Czym lepsza szkola tym bardziej rozwija kreatywnosc.
                                                    Poza tym kreatywnosc to jest cecha charakteru i jedni ja maja na wysokim poziomie a inni na niskim. To jest tak jak ze zdolnosciami muzycznymi czy plastycznymi.Jedni sa lepsi a drudzy gorsi,kazdy moze sie rozwijac ale do ograniczonego pulapu.

                                                  • srubokretka Re: Matematyka-coroczne testy dla wszystkich. 02.11.14, 12:57
                                                    > Z jednej strony masz szzczescie wnieszczesciu bo na Staten Island nie ma topowy
                                                    > ch gimnazjow

                                                    Blizej mam do topowych na B. Tylko te cholerne dojazdy rano brrrr

                                                    >.Publiczne sa raczej slabe a prywatne troche lepsze ale nie powalaj
                                                    > ace.

                                                    Jak narazie z tego co porownywalam, to prywatne podstawowki bazuja na pracach domowych. Czyli na tym co rodzic lub korepetytor nauczy. Mase projektow do domu. Ze dwa lata temu jak szukalam prywatnej, to robily na mnie wrazenie budynki, czystosc, super prace na korytarzach.... Teraz juz wiem ,ze te prace na wystawkach sa jak reklama, ale zrobiona nie przez szkole tylko przez rodzicow. Bardzo sie zawiodlam, wiec do prywatnej middle jej nie dam (chyba , ze dojazdy beda za bardzo upierdliwe, bo na to tez nie chce zeby tracila czas)

                                                    > Poza tym kreatywnosc to jest cecha charakteru

                                                    Napewno, ale tez duzo zalezy na kogo w zyciu trafisz, wiec szkola tez wazna. Gdybym poszla do ogolniaka, to musialabym zakuwac 80% rzeczy, ktore by mi sie pozniej nigdy nie przydaly. Gorzej, nie mialabym czasu rozwijac swoich zainteresowan.
                                                  • maksimum IS-187 i IS-98 02.11.14, 21:02
                                                    srubokretka napisał:

                                                    > Blizej mam do topowych na B. Tylko te cholerne dojazdy rano brrrr

                                                    IS-187 jest teraz lokalna,wiec musisz miec tam adres.
                                                    IS-98 tez wymaga proof of address
                                                    IS-239 Mark Twain nie jest taka dobra jak 15 lat temu,gdy byla najlepsza.

                                                    is239.schoolwires.com/site/default.aspx?PageID=1
                                                    www.greatschools.org/new-york/brooklyn/2832-I.S.-98-Bay-Academy/?tab=enrollment

                                                    > Jak narazie z tego co porownywalam, to prywatne podstawowki bazuja na pracach d
                                                    > omowych. Czyli na tym co rodzic lub korepetytor nauczy. Mase projektow do domu.
                                                    > Ze dwa lata temu jak szukalam prywatnej, to robily na mnie wrazenie budynki, c
                                                    > zystosc, super prace na korytarzach.... Teraz juz wiem ,ze te prace na wystawka
                                                    > ch sa jak reklama, ale zrobiona nie przez szkole tylko przez rodzicow. Bardzo s
                                                    > ie zawiodlam, wiec do prywatnej middle jej nie dam (chyba , ze dojazdy beda za
                                                    > bardzo upierdliwe, bo na to tez nie chce zeby tracila czas)

                                                    Kazda szkola sie nieprzecietnie reklamuje,a ty patrz tylko na wyniki testow stanowych.

                                                    www.greatschools.org/school-comparison-tool/testScores.page?schools=NY1898%2CNY2694%2CNY2832%2CNY2628&source=%2Fnew-york%2Fbrooklyn%2Fschools%2F%3FgradeLevels%3Dm
                                                    Najlepsza jak zawsze jest IS-187 a druga IS-98 .Mark Twain IS-239 podupadla niezle.
                                                    IS-187 jest w 70% chinska a IS-98 w wiekszosci rosyjska

                                                    www.greatschools.org/school-comparison-tool/studentTeacher.page?schools=NY1898%2CNY2694%2CNY2832%2CNY2628&source=%2Fnew-york%2Fbrooklyn%2Fschools%2F%3FgradeLevels%3Dm
                                                  • srubokretka Re: IS-187 i IS-98 02.11.14, 22:19
                                                    >teraz lokalna,wiec musisz miec tam adres

                                                    Tak bardzo to mi nie zalezy. Jezeli mam sie przeprowadzic , to ewentualnie do innego stanu.
                                                    MT odpada, bo za daleko i to szkola bardziej zwiazana z muzyka. Corka lubi spiewac, zaczyna sobie pogrywac , ale ...w tym nie moge jej pomoc, nie moja dzialka.

                                                    > Kazda szkola sie nieprzecietnie reklamuje,a ty patrz tylko na wyniki testow sta

                                                    . Wiesz na co bym z checia popatrzyla? Z jakich szkol dostaja sie dzieciaki do topowych HS. Jak masz jakis link , to podrzuc.

                                                    Testy to nie wszystko. Tak jak pisalam wczesniej , testy to ona moze w domu walkowac. Jak juz teraz widze ona nie ma zadnych problemow z logicznym mysleniem, wiec je zda. Mi bardziej zalezy na szkole, ktora bedzie miala $ na zajecia dodatkowe, a z tym bedzie coraz gorzej. To ze nie ma teraz art bardzo mnie zaskoczylo (a szkola nie z dolnej polki). Po tym to juz mnie nic nie zdziwi... Nawet mega hoo w topowej szkole.
                                                  • maksimum Re: IS-187 i IS-98 03.11.14, 01:38
                                                    srubokretka napisał:

                                                    > . Wiesz na co bym z checia popatrzyla? Z jakich szkol dostaja sie dzieciaki do
                                                    > topowych HS. Jak masz jakis link , to podrzuc.

                                                    Z IS-187 okolo 70 % dzieci dostaje sie do Stuyvesant i Brooklyn Tech.

                                                    nypost.com/2012/11/29/best-of-middles-lead-to-top-hss/
                                                    "Last year, IS 187 got 226 of its eighth-graders offers from Brooklyn Tech and Stuyvesant."

                                                    W calej szkole IS-1787 jest 964 uczniow,czyli w jednym roczniku jest 320 uczniow i 226 z nich idzie do topowych liceow Stuyvesant i Brooklyn Tech.
                                                    A z normalnej rejonowki moze 5 uczniow.

                                                    Jak bedziesz szla do gimnazjum to zapytaj ilu uczniow idzie do topowych HS.
                                                    Jak dostaniesz prospekt z IS-187 to chwala sie ilu uczniow idzie do topowych HS.
                                                    W moim domu 100% absolwentow IS-187 poszlo do topowego HS.

                                                    www.youtube.com/watch?v=igv038Pqr34


                                                  • maksimum Re: IS-187 i IS-98 03.11.14, 19:53
                                                    Teraz juz widzisz ile sa warte badania PISA,ktore pomijaja najlepsze szkoly w USA.
                                                    Ty pewno myslalas,ze z topowych gimnazjow dostaje sie do topowych liceow moze 20-39% uczniow,no max 40% a tu masz niespodzianke ze z IS-187 70% dostaje sie do topowych HS.
                                                    Pomin TYLKO 5 najlepszych gimnazjow na Brooklynie i reszta prezentuje tak sredni poziom,ze szkoda do nich dzieci posylac.

                                                    Masz 547 gimnazjow na Brooklynie:

                                                    www.greatschools.org/new-york/brooklyn/
                                                    i gdy pominiesz 5 najlepszych,to w pozostalych masz edukacje na takim sobie poziomie.

                                                    To czesto widac w rozmowach z Polakami,ktorzy narzekaja na poziom edukacji w USA,ale dzieci tych narzekajacych chodza do rejonowek.
                                                    Gdyby zdaly egzamin do dobrych szkol,to nie byloby powodu do narzekania.

                                                    Ja nigdy nie narzekalem na poziom edukacji w USA.Trzeba bylo pomoc dzieciom to im pomoglem ale zawsze upchanel je w najlepszych szkolach i dzieciaki sa zachwycone poziomem nauczania w USA.
                                                    Owszem,niektore nauczycielki sa slabe lub bardzo slabe,ale wtedy trzeba w domu samemu pociechy douczac.
                                                  • maksimum Re: IS-187 i IS-98 04.11.14, 00:03
                                                    nypost.com/2012/11/29/best-of-middles-lead-to-top-hss/
                                                    5 najlepszych z 547 gimnazjow na Brooklynie dostarcza do Brooklyn Tech HS 460 uczniow.
                                                    Pozostale 542 gimnazja razem dostarczaja do Brooklyn Tech HS 890 uczniow,bo Brooklyn Tech przyjmuje rocznie 1350 uczniow.
                                                    Czyli z przecietnego gimnazjum,poza 5-cioma najlepszymi idzie do Brooklyn Tech przecietnie 1,5 ucznia.A z najlepszego IS-187 idzie 143 uczniow.

                                                    Teraz juz z grubsza masz porownanie jakosci szkol przy wysokiej selekcji.

                                                    PISA oczywiscie eliminuje tych 5 najlepszych szkol i robi srednia z pozostalych,czyli robi srednia z badziewia amerykanskiego i porownuje to do sredniej europejskiej gdzie nie ma takiego rozwarstwienia w poziomach nauczania.

                                                    W przecietnej szkole jest 1-2 uczniow zdolnych a w najlepszym gimnazjum jest ich 100x wiecej.
                                                  • srubokretka Re: IS-187 i IS-98 04.11.14, 01:55
                                                    > PISA oczywiscie eliminuje tych 5 najlepszych szkol i robi srednia z pozostalych

                                                    W tym szkoly prywatne, czy nie ? Jezeli nie, to te wyniki sa bardzo niemiarodajne. Poziom home schooling tez jest dosc wysoki, a tych dzieci te egzaminy tez nie dotycza, prawda?

                                                  • maksimum Re: IS-187 i IS-98 04.11.14, 03:08
                                                    srubokretka napisał:

                                                    > > PISA oczywiscie eliminuje tych 5 najlepszych szkol i robi srednia z pozostalych
                                                    >
                                                    > W tym szkoly prywatne, czy nie ?

                                                    Szkol prywatnych jest stosunkowo malo w porownaniu do ilosci i wielkosci publicznych.
                                                    Poza tym szkoly prywatne tez sa takie do ktorych jest sie bardzo trudno dostac i takie do ktorych dostajesz sie bez problemu,to pewno te najlepsze sa rowniez wykluczone.

                                                    > Jezeli nie, to te wyniki sa bardzo niemiarodajne.

                                                    Mysle ,ze nigdzie na swiecie nie ma takiego zroznicowania poziomow w szkolach jak w USA i dlatego badania PISA sa najbardziej krzywdzace w stosunku do USA.
                                                    W USA w 1% najlepszych szkol masz caly talent,a reszta jest mniej lub wiecej srednia.
                                                    Chyba nie przypuszczalas ze z IS-187 dostaje sie do Brooklyn Tech 143 uczniow a z innego przecietnego gimnazjum 1-2 uczniow??
                                                    W IS-187 jesli nie dostaniesz sie do Brooklyn Tech to jestes nieudacznikiem,bo wiekszosc sie dostaje.

                                                    > Poziom home schooling tez jest dosc wysoki, a tych dzieci te egzaminy tez n
                                                    > ie dotycza, prawda?

                                                    Mysle,ze nie.
                                                    Home schooling to 3,4% wszystkich uczniow,czyli stosunkowo duzo w porownaniu z innymi krajami.
                                                    Poza tym szkoly prywatne musza wyrazic zgode by im PISA badania robila,bo MEN nie ma nad nimi zadnej wladzy.
                                                  • srubokretka Re: IS-187 i IS-98 04.11.14, 02:58
                                                    > To czesto widac w rozmowach z Polakami,ktorzy narzekaja na poziom edukacji w US
                                                    > A,ale dzieci tych narzekajacych chodza do rejonowek.

                                                    Mam inne doswiadczenia. Wlasnie wiekszosc jest zachwycona szkolami (nie ma roznicy czy dzieci chodza do rejonowych, czy prywatnych). Mowie o podstawowkach, bo tylko narazie takie mam doswiadczenia. Ci ktorzy maja dzieciaki w middle, to woza je na zajecia pozalekcyjne, wiec suma sumarum tez sa zadowoleni.

                                                    > Gdyby zdaly egzamin do dobrych szkol,to nie byloby powodu do narzekania.

                                                    Dobrze wiesz, ze to nie chodzi tylko zdanie egzaminow. Raz to rejonizacja, drugie i najwazniejsze to dojazdy. Ja na studia samochodem mialam 50min z domu i nie dojezdzalam, tylko wynajelam mieszkanie. Zeby moja corka mogla chodzic do bdb middle musialabym ja dowozic min 30min w jedna stone (autobusem conajmniej godzine) ... Kto ma na to czas? A 10latce nie wynajme przeciez mieszkania. Jeszcze zeby rzeczywiscie bylo o co sie zabijac. Prawda jest taka, ze jak sie ma zdolne dziecko , to ono sobie poradzi. A jak dziecko jest malo zdolne, to w topowej szkole moze psychicznie nie dac rady.

                                                  • maksimum Re: IS-187 i IS-98 04.11.14, 04:28
                                                    srubokretka napisał:

                                                    > Mam inne doswiadczenia. Wlasnie wiekszosc jest zachwycona szkolami (nie ma rozn
                                                    > icy czy dzieci chodza do rejonowych, czy prywatnych). Mowie o podstawowkach, bo
                                                    > tylko narazie takie mam doswiadczenia. Ci ktorzy maja dzieciaki w middle, to w
                                                    > oza je na zajecia pozalekcyjne, wiec suma sumarum tez sa zadowoleni.

                                                    Ja szkoly mialem blisko,wiec wszedzie sami chodzili.

                                                    > Zeby moja corka mogla chodzic do bdb
                                                    > middle musialabym ja dowozic min 30min w jedna stone (autobusem conajmniej god
                                                    > zine) ... Kto ma na to czas? A 10latce nie wynajme przeciez mieszkania. Jeszcze
                                                    > zeby rzeczywiscie bylo o co sie zabijac. Prawda jest taka, ze jak sie ma zdoln
                                                    > e dziecko , to ono sobie poradzi.

                                                    To nie tyle chodzi o zdolnosci,ale o to jak sobie poradzi bez dobrej konkurencji w przecietnej szkole.W przecietnej szkole program niby jest ten sam ale wymagania mniejsze i dziecko bardzo latwo moze pojsc na latwizne.Moj syn tak poszedl w IS-187.Nie przykladal sie za bardzo a stopnie mial w dalszym ciagu dobre.Dopiero jak sprawdzalem jego testy to wychodzilo jakie mial braki.
                                                    Zajelo mnie to 6 tyg na poczatku 8 klasy,bo egzamin do Brooklyn Tech jest pod koniec pazdziernika.Uczylem go codziennie po okolo 1 godz a w weekendy po 2 godziny i zalapal sie do Brooklyn Tech. z dobrym wynikiem.

                                                    > A jak dziecko jest malo zdolne, to w topowej szkole moze psychicznie nie dac rady.

                                                    W gimnazjum nie jest tak zle,bo dzieci uczyly sie 2-4 godzin dziennie.
                                                    W liceum juz duzo szybciej leca z materialem i niektore dzieciaki siedza nad lekcjami po polnocy.
                                                    Niektore dzieci rezygnuja z topowych liceow i ida do rejonowek.

                                                  • azjaodkuchni Szkoła dla dziecka 05.11.14, 04:50
                                                    Szkołę trzeba wybierać dla dziecka, a nie patrząc na punkty czy rankingi. Są tacy którzy dobrze czują się jako maklerzy giełdowi i tacy którym dobrze wśród średniowiecznych manuskryptów.
                                                    Są dzieci, które lepiej się będą czuły będąc najlepsze w dobrej szkole niż średnie w bardzo dobrej i odwrotnie.... Są szkoły gdzie ważny jest sport i takie gdzie religia. Nie każda dobra szkoła jest dobra dla każdego dobrego dziecka ... Szkoła to nie tylko nauka, ale też kawał życia młodego człowieka dlatego rozumiem Cię śrubokredko i wiem, że dla swojej córki dobrze wybierzesz
                                                    --
                                                    azjaodkuchni.blogspot.sg/
                                                  • srubokretka Re: Szkoła dla dziecka 05.11.14, 14:35
                                                    Mam nadzieje smile Chociaz powiem szczerze wolalabym nie wybierac. Bede sie starala, zeby to corka podejmowala decyzje dotyczace swojego zycia. Mysle, ze moge pozwolic sobie na ten komfort.
                                                    Znam wiecej ludzi wartosciowych po zwyklych szkolach niz po tych elytarnych (czesto tylko z nazwy). Wiec przecietniactwa sie nie boje smile
                                                    Moje doswiadczenie z edu w Stanach jest dosc krotkie, ale jednej rzeczy jestem pewna. Opinia o szkole jest wazna, ale moze nas rozczrowac. W praktyce moze okazac sie , ze nie tego szukalismy. Dlatego czasami jest lepiej wybrac ta przecietna, ktora i tak ma warunki dla tych b zdolnych i tych przecietnych. Szkoly o wysokich rankingach czasto bazuja na pracy rodzica (korepetytorow), a przecietne same pracuja nad wydajnym przekazywaniem wiedzy.
                                                    Np corka chodzi do przecietnej szkoly , gdzie nieliczni rodzice inwestuja w korepetycje. Znam tez sporo dzieci ze szkol o wyzszej punktacji, ale tych dzieci nie widac na zewnatrz po szkole. ( a jak juz wyjda, to cel jest narzucony z gory. Np dzieciak ma grac w tenisa, w pilke... Jakby nuda te dzieci miala conajmniej uszkodzic, jak nie zabic wink). Rodzce nie maja czasu na spotkanie na kawke, bo kraza z tymi dziecmi po roznych instytucjach wspomagajacych uczenie.
                                                    Ta duszaca atmosfera bardzo sie udziela , ale narazie sobie chyba radze wink Takie to uroki zycia obecnym swiecie.
                                                  • maksimum Re: Szkoła dla dziecka 05.11.14, 17:48
                                                    srubokretka napisał:

                                                    > Szkoly o wysokich rankingach czasto bazuja na pracy rodzica (korepetytorow), a przecietn
                                                    > e same pracuja nad wydajnym przekazywaniem wiedzy.

                                                    Jest dokladnie odwrotnie.
                                                    Moja Znajoma posylala dzieci na korepetycje a moje dzieci nie mialy korepetycji,a moje dzieci byly w lepszych szkolach niz dzieci Znajomej.

                                                    > Znam tez sporo dzieci ze szkol o wyzszej punktacji, ale tych dzieci n
                                                    > ie widac na zewnatrz po szkole. ( a jak juz wyjda, to cel jest narzucony z gory
                                                    > . Np dzieciak ma grac w tenisa, w pilke... Jakby nuda te dzieci miala conajmnie
                                                    > j uszkodzic, jak nie zabic wink). Rodzce nie maja czasu na spotkanie na kawke, bo
                                                    > kraza z tymi dziecmi po roznych instytucjach wspomagajacych uczenie.
                                                    > Ta duszaca atmosfera bardzo sie udziela , ale narazie sobie chyba radze wink Taki
                                                    > e to uroki zycia obecnym swiecie.
                                                    ----------
                                                    Corka Znajomych,ktora chodzila z moja corka do jednej klasy w podstawowce jest BARDZO dobra i sprawna fizycznie,ale....rodzice nie nauczyli jej grac w tenisa czy ping-ponga.
                                                    Czasami grala z nami i miala talent ,ale ....ja nie bylem zadowolony bo caly czas gadaly zamiast grac.
                                                    No wiec ja dzieci nauczylem grac w tenisa i ping-ponga,ze o koszu nie wspomne lub lyzwach itd a corki Znajomej niestety tego nie umieja.
                                                    Nauka poza szkolna wymaga CZASU i PIENIEDZY.
                                                    Najpierw trzeba zainwestowac by pozniej cos z tego miec.
                                                  • srubokretka Re: Szkoła dla dziecka 05.11.14, 21:54
                                                    > Jest dokladnie odwrotnie.

                                                    Max ty wspominasz jedno porownanie, ja mowie o masie ludzi. Nie zaprzeczysz, ze rodzice dzieci z bdb szkol prywatnych, czy topowych panstwowych woza je na zajecia edukacyjne po lekcjach. To jest taka masowka, ze chocbys nie wiem co robil, to mnie nie przekonasz.Z tych najgorszych sa zmuszani przez miasto (wycieczki do science centers). Dzieci z przecietnych szkol tez z tego korzystaja, ale nie tak masowo i obsesyjnie, jak ci z topowych.

                                                    > Nauka poza szkolna wymaga CZASU i PIENIEDZY.

                                                    I tak, i nie. W NY jest mase miejsc gdzie mozna duuuuzo sie nauczyc za darmo. Jest wygodniej jezeli ma sie kase, ale bez pieniedzy rownie bedzie to skuteczne. Jak komus placisz, to ten ktos dba o to zeby zrodlo szybko sie nie skonczylo. To jest tak ,jak ze slawnymi chiropraktykami. Musisz przyjsc 10 razy, a dopiero po 10 ci pomoze.
                                                    Dlatego ty sam uczyles sportow, bo jakbys za to latanie za pilka musial zaplacic, to tylko na to bys zarabial.
                                                  • maksimum Re: Szkoła dla dziecka 05.11.14, 23:08
                                                    srubokretka napisał:

                                                    > Nie zaprzeczysz, ze
                                                    > rodzice dzieci z bdb szkol prywatnych, czy topowych panstwowych woza je na zaj
                                                    > ecia edukacyjne po lekcjach.

                                                    Ja swoich nie wozilem,ale moja Znajoma obowiazkowo raz w tygodniu dzieciakom korki fundowala i straszna kase placila,bo pan nauczyciel podniosl stawke godzinowa z 50 doll na 70.

                                                    > To jest taka masowka, ze chocbys nie wiem co robil, to mnie nie przekonasz.

                                                    Sredni i slabi masowo na korkach jada.A ci najslabsi pala juz marijuane.

                                                    > > Nauka poza szkolna wymaga CZASU i PIENIEDZY.

                                                    > I tak, i nie. W NY jest mase miejsc gdzie mozna duuuuzo sie nauczyc za darmo.

                                                    Oglaszaja od czasu do czasu nabor na nauke tenisa za darmo na kortach miejskich.
                                                    No wiec 2x probowalem z tego skorzystac.
                                                    Trenerzy sa slabi i na jednym korcie masz 6 dzieciakow,wiec cwicza na zmiane.
                                                    Poza tym musialem je tam zawozic a nastepnie przywozic,wiec strata czasu totalna.

                                                    > Jest wygodniej jezeli ma sie kase, ale bez pieniedzy rownie bedzie to skuteczne.
                                                    > Jak komus placisz, to ten ktos dba o to zeby zrodlo szybko sie nie skonczylo.

                                                    Trener tenisa na indywidualnych lekcjach zada 60 doll za godz. a zeby sie nauczyc grac,to trzeba trenowac 3x w tyg po 2 godz. czyli 360 doll tyg na trenera.

                                                    > Dlatego ty sam uczyles sportow, bo jakbys za to latanie za pilka musial zaplaci
                                                    > c, to tylko na to bys zarabial.

                                                    Znajoma majatek wydala na trenerow dla swoich dwoch synow i nie graja ani na universytecie ani w liceum.
                                                    Ja sam nauczylem syna grac w ping-ponga i gra na NYU.

                                                    Wyjezdzalismy latem na wakacje i tam uczylem ich grac.
                                                    Rano gralismy w tenisa,pozniej w ping-ponga a na koncu basen.Jak starczalo czasu to robilismy 2 tury dziennie.Czasami wieczorami gralismy w kosza.

                                                    Ja nie wydawalem na trenerow bo sam lubilem we wszystko grac,ale jak ludzie sa ciapowaci,to musza bulic na trenerow.
                                                  • srubokretka Re: Szkoła dla dziecka 06.11.14, 00:07
                                                    > Ja nie wydawalem na trenerow bo sam lubilem we wszystko grac,ale jak ludzie sa ciapowaci, to musza bulic...

                                                    Tu ludzie nie sa ciapowaci.... Zwlaszcza ci co bula. Oni poprostu maja kase. I juz nie czaruj lepszymi szkolami. Gdyby w Polsce byl taki sam naklad $ na edukacje, jak i ze strony rzadu, jak i rodzicow, to wyniki byly by znacznie lepsze od tych w Stanach.
                                                    Polacy jednak obieraja taka sama droge, jak inni. Widac to dosokladnie po tym forum. Duzo tu mozna przeczytac o zajeciach pozalekcyjnych do nocy. Dodatkowej edukacji domowej. Zabawkach edukacyjnych. Dobieraniu szkoly, znajomych.

                                                    > Sredni i slabi masowo na korkach jada.

                                                    Nie ci najlepsi jada na takich korkach, ze ci sie nawet nie snilo. Malo tego, jada na dopalaczach za gruba kase.

                                                    >.A ci najslabsi pala juz marijuane.

                                                    Tu najbardziej sie mylisz.

                                                    > Znajoma majatek wydala na trenerow dla swoich dwoch synow i nie graja ani na un

                                                    A taki byl cel? A moze grali tak dla przyjemnosci. Mieli kase i tak ja postanowili zuzyc. Czy wszystko w tym cholernym swiecie to inwestycja?
                                                  • maksimum Jake Sosonkin. 06.11.14, 00:54
                                                    srubokretka napisał:

                                                    > > Ja nie wydawalem na trenerow bo sam lubilem we wszystko grac,ale jak ludz
                                                    > ie sa ciapowaci, to musza bulic...
                                                    >
                                                    > Tu ludzie nie sa ciapowaci.... Zwlaszcza ci co bula. Oni poprostu maja kase.

                                                    Sama kasa NIC ci nie da jak nie ma zaangazowania i dopilnowania ze strony doroslych i najlepiej by tymi doroslymi byli wlasnie rodzice.
                                                    Znajoma wydawala na korki mase kasy i NIC to jej corkom nie dalo.
                                                    Inna znajoma wydala majatek(wartosc domu) na trenerow tenisa dla dwoch synow i NIC to nie dalo.
                                                    Ja sam nauczylem syna w ping-ponga grac i gra na uczelni.
                                                    Nikt nie ma nieograniczonej ilosci kasy a wydawac ja zle,to jak wyrzucac w bloto.

                                                    > I juz nie czaruj lepszymi szkolami. Gdyby w Polsce byl taki sam naklad $ na eduka
                                                    > cje, jak i ze strony rzadu, jak i rodzicow, to wyniki byly by znacznie lepsze o
                                                    > d tych w Stanach.

                                                    Szkoly bylyby z marmuru i ze zlotymi klamkami i NIC to by nie dalo,bo szkola to zdolny UCZEN a nie wydatki na szkole.
                                                    Genetyka sie klania.Madrzy i bogaci maja madre dzieci i tego nie przeskoczysz.
                                                    Mozesz sie co najwyzej popodniecac wynikami testow PISA.

                                                    > Polacy jednak obieraja taka sama droge, jak inni. Widac to dosokladnie po tym f
                                                    > orum. Duzo tu mozna przeczytac o zajeciach pozalekcyjnych do nocy. Dodatkowej e
                                                    > dukacji domowej. Zabawkach edukacyjnych. Dobieraniu szkoly, znajomych.

                                                    Tak juz jest wszedzie.

                                                    > > Sredni i slabi masowo na korkach jada.
                                                    >
                                                    > Nie ci najlepsi jada na takich korkach, ze ci sie nawet nie snilo. Malo tego, j
                                                    > ada na dopalaczach za gruba kase.

                                                    Nie wiesz co sie dzieje w najlepszych liceach w NYC i nie znasz tych uczniow co maja 2.400 z SAT to moze poczekaj kilka lat az twoje dziecko znajdzie sie w takiej szkole i bedzie mialo takich kolegow,to sie wtedy dowiesz jak sie dostaje 2.400 z SAT.
                                                    Moja corka mialaby na to szanse,niestety ona sie nie przygotowywuje do SAT.

                                                    > >.A ci najslabsi pala juz marijuane.
                                                    >
                                                    > Tu najbardziej sie mylisz.

                                                    Ja uczylem syna grac w kosza a jego najgorsi koledzy z podstawowki juz w krzakach palili marijuane.

                                                    > > Znajoma majatek wydala na trenerow dla swoich dwoch synow i nie graja ani
                                                    > na un
                                                    >
                                                    > A taki byl cel? A moze grali tak dla przyjemnosci. Mieli kase i tak ja postanow
                                                    > ili zuzyc. Czy wszystko w tym cholernym swiecie to inwestycja?

                                                    Znam ich i nie maja za duzo kasy,ale starszy syn byl obiecujacym juniorem i mysleli ze uda mu sie isc na zawodowstwo.
                                                    W 1 klasie liceum rzeczywiscie imponowal.W drugiej klasie przyszedl inny chlopak od niego o niebo lepszy.W 3-ciej klasie przyszedl jeszcze jeden od niego lepszy i nagle stal sie 3-cim w szkole.
                                                    Rozmawialem z trenerem i on powiedzial,ze tylko 1-szy najlepszy ma jakies szanse na zawodowstwo i w tej chwili ten najlepszy z HS ma juz 20 lat i gra na college'u.

                                                    www.tennisrecruiting.net/player.asp?id=548917
                                                    Gdy konczyl HS byl #148 na liscie krajowej,a zeby miec szanse na zawodowstwo to trzeba byc w top-20.

                                                    www.devilsathletics.com/sports/mten/2012-13/bios/sosonkin_jake_g6tl
                                                    Jest #1 w swoim college'u co sie bardzo liczy ale wyniki meczow ma 9:8,czyli na poziomie uniwersyteckim daleko mu do czolowki.

                                                    www.devilsathletics.com/sports/mten/2013-14/files/teamigbg.htm#plyr0008
                                                    Ci bracia,ktorych matka wydala majatek na tenis synow nawet na druzyne uniwersytecka sie nie lapia.Syn sie skonczyl wraz z koncem liceum.
                                                  • azjaodkuchni Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 06.11.14, 14:33
                                                    Jak na niezainteresowanego tematem to bardzo mocno chciałeś się swojego czasu dowiedzieć jak nazywa się szkoła mojego dziecka i która jest w rankingu....
                                                    --
                                                    azjaodkuchni.blogspot.sg/
                                                  • maksimum Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 06.11.14, 16:41
                                                    Chcialem ci pomoc znalezc ja w rankingu,bo pojecia nie mialas z czym to sie je.
                                                  • azjaodkuchni Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 09.11.14, 14:34
                                                    Prawdę mówiąc nie podejrzałam Cię Max o czyste intencje, ale jeśli naprawdę chciałeś pomóc tak to Dziękuję bardzo. smile
                                                  • maksimum Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 09.11.14, 18:53
                                                    Za duzo obracasz sie w polskim towarzystwie i nie znasz jeszcze Amerykanow jak ja.
                                                  • azjaodkuchni Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 10.11.14, 04:09
                                                    Amerykanów rzeczywiście nie znam zbyt wielu, ale moje polskie kontakty też są raczej ograniczone..więc Twoje obserwacje nijak sie mają do rzeczywistości
                                                  • maksimum Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 10.11.14, 15:02
                                                    Mozesz przyjechac do USA i przywiezc ze soba charakter Polaka,a ja wyjezdzajac z Polski juz tego charakteru nie mialem.
                                                    Pozniej siedza ludzie przez kilkanascie lub kilkadziesiat lat w USA,dorabiaja sie majatkow i ...brakuje im Polski i do niej wracaja.
                                                  • fogito Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 10.11.14, 15:51
                                                    Ja nie chce cie martwic maksiu, ale ty masz typowy polski charakter z calym jego dobrodziejstwem smile
                                                  • azjaodkuchni Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 10.11.14, 16:14
                                                    Mozna też siedzieć za wielką wodą, udawać Amerykanina, a tak naprawdę być bardziej polski niż kiełbasa krakowska .Są tacy którzy zabierają ze sobą język, kulturę i tradycję ale są też tacy którzy z Polski wywożą tylko słomę co z butów wystaje.
                                                    ---
                                                    azjaodkuchni.blogspot.sg/
                                                  • zgagusia Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 10.11.14, 17:26
                                                    Swietnie to ujelas, azjo smile
                                                  • hankam Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 10.11.14, 18:57
                                                    Musisz pisać wprost, maks nie rozumie takich wyrafinowanych aluzji.
                                                  • maksimum Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 11.11.14, 03:36
                                                    fogito napisała:

                                                    > Ja nie chce cie martwic maksiu, ale ty masz typowy polski charakter z calym jeg
                                                    > o dobrodziejstwem smile

                                                    To raczej ty masz typowo polski i napadasz na mnie,bo ja mam calkiem inny.
                                                  • fogito Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 11.11.14, 08:13
                                                    Ja nie mam polskiego charakteru, bo ja nie oszukuje tak jak ty. Nie obrazam rowniez po chamsku rozmowcow na forum tak jak ty. Nie umniejszam tez znaczenia innych, bo mam wystarczajaco duze poczucie wartosci w przeciwienstwoe do ciebie. Jestes Polakiem pelna geba z cala ta twoja zawiscia, z obrazaniem Polski i Polakow, z chamstwem i traktowaniem kobiet jak polglowkow (w tym wlasnej zony i corki). Zaden Amerykanin tak sie nie zachowa, ale juz imigrant z Polski z cala pewnoscia.
                                                  • maksimum Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 12.11.14, 05:10
                                                    fogito napisała:

                                                    > Zaden Amerykanin tak sie nie zachowa, ale juz imigrant z Polski z cala pewnoscia.

                                                    Zaraz sie okaze ze ty znasz lepiej imigrantow z Polski niz ja miszkajacy tutaj na stale.
                                                    Ty po prostu wszystko wiesz najlepiej.
                                                  • fogito Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 12.11.14, 06:57
                                                    Znam emigrantow z Polski i dlatego omijam ich szerokim lukiem.
                                                  • maksimum Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 13.11.14, 01:24
                                                    fogito napisała:

                                                    > Znam emigrantow z Polski i dlatego omijam ich szerokim lukiem.

                                                    Nienawidzisz Polakow?
                                                    Przecie to twoi ziomale sa.
                                                  • fogito Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 13.11.14, 06:25
                                                    Moi ziomale to Polacy w Polsce. Ci co wyjechali do Stanow i wydaje im sie, ze weszli w bramy nieba budza tylko moj smiech.
                                                  • maksimum Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 13.11.14, 14:46
                                                    fogito napisała:

                                                    > Moi ziomale to Polacy w Polsce. Ci co wyjechali do Stanow i wydaje im sie, ze w
                                                    > eszli w bramy nieba budza tylko moj smiech.

                                                    Zdecydowana wiekszosc tych co wyjechali to pracowici i ambitni ludzie.
                                                    Menele nie znaja drogi do konsulatu.
                                                    A nieudacznicy szybko wracaja do Polski.
                                                  • fogito Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 13.11.14, 14:58
                                                    Nie jestes ani ambitny ani pracowity, wiec menelem chyba jestes tongue_out
                                                  • maksimum Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 11.11.14, 03:39
                                                    fogito napisała:

                                                    > Ja nie chce cie martwic maksiu, ale ty masz typowy polski charakter z calym jeg
                                                    > o dobrodziejstwem smile

                                                    Zastanow sie dlaczego Stany nie podobaja ci sie i wolisz mieszkac w Polsce,a dlaczego mnie Polska nie podoba sie i wole mieszkac w Stanach?
                                                    Przeciez masz jakas tam lepiane w Stanach i stoi pusta.
                                                  • fogito Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 11.11.14, 08:17
                                                    Nie mieszkam w Stanach, bo mi dobrze w Polsce. Bo jestem patriota pelna geba. Bo chce wychowac dziecko na dobrego czlowieka, co jest szalenie w Stanach trudne. No i nie chce, zeby go zastrzelili w szkole. To, ze nie mam typowego poleczkowatego charakteru tak jak ty, to juz inna sprawa. Sa Polacy i Polacy, ty nalezysz do grupy, ktora gardze, bo ja nie znosze ludzi o malych charakterkach, ktorym sie wydaje, ze sa najmadrzejsi a podpisac sie poprawnie nie umieja.
                                                  • maksimum Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 12.11.14, 05:15
                                                    fogito napisała:

                                                    > Nie mieszkam w Stanach, bo mi dobrze w Polsce. Bo jestem patriota pelna geba. B
                                                    > o chce wychowac dziecko na dobrego czlowieka, co jest szalenie w Stanach trudne.

                                                    Now you are talking!!
                                                    W Stanach jest wieksza konkurencja,wiec dostac sie do dobrej szkoly czy dobrego uniwersytetu jest bardzo trudno.Poszlas na latwizne i zobaczymy jak to sie w zyciu sprawdzi.

                                                    > Sa Polacy i Polacy, ty nalezy
                                                    > sz do grupy, ktora gardze, bo ja nie znosze ludzi o malych charakterkach, ktory
                                                    > m sie wydaje, ze sa najmadrzejsi a podpisac sie poprawnie nie umieja.

                                                    To jest typowo polski charakter,ze jak spotkasz kogos madrzejszego to musisz od razu nim gardzic.Amerykanie sa inni i nasladuja lepszych a Polacy gardza lepszymi.
                                                  • fogito Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 12.11.14, 07:01
                                                    Moj syn jest lepiej wyedukowany w Europie niz jakikolwiek dzieciak w Stanach. Moze jedynie Azjaci samna wyzszym poziomie. Syn ma swoje konto uniwersyteckie w Stanach i jak zapragnie tam zdawac to jego wola. Poki co moja noga w tym kraju nie postanie na stale.

                                                    Maksiu, ty madrzejszy nie jestes, wiec ja toba nie gardze. Mnie jest zal twoich udreczonych dzieci. To ty nieustannie rozsiewasz tutaj pogarde dla wszystkiego co polskie, bo sam jestes polaczkiem. Nie lacz z Polakiem, bo to zupelnie inna kategoria.
                                                  • maksimum Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 13.11.14, 01:23
                                                    fogito napisała:

                                                    > Moj syn jest lepiej wyedukowany w Europie niz jakikolwiek dzieciak w Stanach.

                                                    To jest takie samo zalozenie,ze w Polsce sa naukowcy,ktorzy sa w stanie zalozyc Monsanto.

                                                    > Moze jedynie Azjaci samna wyzszym poziomie.

                                                    Azjaci przyjezdzaja na studia do USA.

                                                    > To ty nieustannie rozsiewasz tutaj pogarde dla wszystkieg
                                                    > o co polskie, bo sam jestes polaczkiem.

                                                    O ktorej pogardzie ty mowisz?
                                                    Jak napisze ze w USA GDP jest wyzszy niz w Polsce tzn ze pogardzam Polska?
                                                    Jak napisze ze poziom edukacji w USa jest wyzszy niz w Polsce tzn ze pogardzam Polska?
                                                  • fogito Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 13.11.14, 06:23
                                                    Polscy dobrze wyedukowani naukowcy pracuja na calym swiecie oraz w Polsce. Tak jak neurolodzy z Wroclawia, ktorzy postawili na nogi sparalizowanego pacjenta kilka tygodni temu. Ale pewnie nie slyszales o tym na Brooklynie.

                                                    Nieustannie lejesz na innych forumowiczow, na Polske i na Polakow w ogole. Masz milion kompleksow i zolc sie z ciebie wylewa. Nie bede ci cytowac, ale nie rznij guupa, bo zal serce sciska.
                                                  • maksimum Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 13.11.14, 14:49
                                                    fogito napisała:

                                                    > Polscy dobrze wyedukowani naukowcy pracuja na calym swiecie oraz w Polsce. Tak
                                                    > jak neurolodzy z Wroclawia, ktorzy postawili na nogi sparalizowanego pacjenta k
                                                    > ilka tygodni temu. Ale pewnie nie slyszales o tym na Brooklynie.

                                                    Przy pomocy brytyjskich kolegow i brytyjskich metod.

                                                    > Nieustannie lejesz na innych forumowiczow, na Polske i na Polakow w ogole. Masz
                                                    > milion kompleksow i zolc sie z ciebie wylewa. Nie bede ci cytowac, ale nie rzn
                                                    > ij guupa, bo zal serce sciska.

                                                    No wiec dlaczego Amerykanie utrzymuja wizy dla Polakow????
                                                    Bo maja kompleksy i zolc sie z nich wylewa?
                                                  • fogito Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 13.11.14, 14:57
                                                    Metoda Polaków, współpraca Brytyjczyków. Ale ja wiem, ze sukcesy Polaków stoją ci kością w gardle. Przelknij, bo sie udusisz.
                                                    Amerykanie utrzymują wizy, żeby najmniej takich jak ty tam przyjeżdżalo. I slusznie zresztą.
                                                  • maksimum Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 20.01.15, 22:28
                                                    fogito napisała:

                                                    > Amerykanie utrzymują wizy, żeby najmniej takich jak ty tam przyjeżdżalo. I slus
                                                    > znie zresztą.

                                                    Gdzie sie nie pojawisz to awantury i wyzwiska,wiec czemu sie dziwisz.
                                                    To ze nie kradniesz i nie pijesz to wielki plus ale to nie wszystko.
                                                  • fogito Re: Znowu 2.200 z SAT.Family trademark. 21.01.15, 06:47
                                                    Awantury i wyzwiska? A to cos nowego. Ja bardzo opanowana jestem i nie wszczynam awantur, a wyzwiska to juz tylko jak prowadze samochod i mi jakis gamon droge zajedzie.
                                                  • maksimum Re: Szkoła dla dziecka 05.11.14, 17:00
                                                    azjaodkuchni napisała:

                                                    > Szkołę trzeba wybierać dla dziecka, a nie patrząc na punkty czy rankingi.

                                                    Taki jest wlasnie cel rankingow.
                                                    Jesli przejdziesz egzamin do najlepszej szkoly tzn ze sie tam NADAJESZ.

                                                    W IS-187 sa trzy kierunki ksztalcenia:
                                                    1-matematyczny,
                                                    2-prawniczo-ekonomiczy
                                                    3-artystyczny

                                                    Kazdy sobie znajdzie to co chce jak tylko przejdzie egzamin.
                                                  • hankam Re: Matematyka-coroczne testy dla wszystkich. 02.11.14, 11:29
                                                    > Ja jestem zdania ze w Polsce powinno tez tak być od poziomu gimnazjum - żadnej
                                                    > rejonizacji, dzieciak idzie do takiej szkoły do jakiej sie dostał.

                                                    Powiem wiecej,tak powinno byc od zakonczenia podstawowki.
                                                    Testy stanowe w USA sa bodajze od 3 klasy szkoly podstawowej czyli od 9-latkow COROCZNIE i to sa takie same testy dla wszystkich.


                                                    Czyli jak zwykle jest za, a nawet przeciw.
                                                    Po zakończeniu podstawówki jest właśnie gimnazjum.
                                                  • maksimum Re: Matematyka-coroczne testy dla wszystkich. 02.11.14, 12:17
                                                    hankam napisała:

                                                    > Czyli jak zwykle jest za, a nawet przeciw.
                                                    > Po zakończeniu podstawówki jest właśnie gimnazjum.

                                                    Jak zwykle nie zrozumialas.

                                                    " Na poziomie gimnazjum szkoła mogłaby być jeszcze włączająca, a nie różnicująca – podział niech będzie w liceum."

                                                    "Podzial od gimnazjum" znaczyl od zakonczenia gimnazjum.

                                                  • azjaodkuchni Re: Matematyka 02.11.14, 05:10
                                                    W opisie Pisa jasno stoi : " z badań wykluczono szkoły specjalne, szkoły realizujące programy specjalne i szkoły z obcym językiem wykładowymi " Czyli w Warszawie też całą górkę..Lista jest długa ... Batory to był tylko przykład. Niesety nie udało mi się doczytać czy jak szkoła jest rejowa a ma 1 klasę dwujęzyczną a 3 rejonowe to została zakwalifikowana czy nie.
                                                    --
                                                  • niegomezza Re: Matematyka 05.11.14, 07:46
                                                    Ostatnie badania Pisa były robione coś ze 2 lata temu, a klasyfikacja pewnie dokonała się jeszcze minimum rok wcześniej, więc dwujęzycznych szkoł rejonowych, zwłaszcza gimnazjów, było mniej niż teraz. Nawet gdyby wchodziły do puli zwyczajnie mogły nie zostać wylosowane. Swoją drogą, co to jest "szkoła realizująca program specjalny"?

                                                    Pisa w ogóle ma wyraźne ukierunkownie polityczne i w założeniu autorów wysoko plasuje systemy egalitarne. Niestety nie pokazuje ani szczegółów dotyczących typowania szkół, ani nie wyjaśnia dokładnie skalowania wyników, dlatego warto mieć trochę dystansu.
                                                  • azjaodkuchni Re: Matematyka 05.11.14, 08:40
                                                    Czytałam opracowanie ogólne OECD a także szczegółowe dla Polski, Singapuru , Francji i we wszystkich jest miej więcej to samo....specjalne obejmuje wszystkie braki czyli niedowidzenie, niedosłuch , brak normy intelektualnej , ale też naddatki ... szkoły dla wybitnie zdolnych, szkoły dwujęzyczne czy z innym językiem wykładowym niż narodowy. Dotyczy to jednak całych szkół i nie mam pojęcia jak się do poszczególnych krajów..W Singapurze wobec wszystkich schorzeń obowiązuje jedna zasada... jak najdłużej ze zdrowymi rówieśnikami, a pojęcie integracji jest tu nieznane, bo każda jedna podstawówka jest integracyjna.... Potem to już różnie bywa....
                                                    W polskim raporcie ( nie pamiętam strony) jest jasno napisane, że ponieważ gimnazjum jest etapem kształcenia ogólnego wyłączono szkoły przeprowadzające dodatkowy egzamin wstępny .... nie jestem specjalistą , ale nie wiem dlaczego w takim razie nie wyłączono szkół artystycznych muzycznych, baletowych, bo tym, ze nie wyłączono mówi ten sam polski raport strona 31 lub 32
                                                  • niegomezza Re: Matematyka 05.11.14, 08:52
                                                    Może do tych szkół nie obowiązuje egzamin wstępny, bo są kontynuacją podstawowych szkół muzycznych czy baletowych? Nie znam dzieci z tych szkół, więc nie wiem, jak to wygląda.
                                                    Albo też wyłączają szkoły, do których są progi intelektualne, a nie wyłączają tych, do których niezbędny jest teoretycznie tylko talent "fizyczny"? Co byłoby dość nieuczciwe, bo do szkół muzycznych i baletowych w zasadzie nie trafią dzieci alkoholików z Pragi ani z zabitej dechami bieszczadzkiej wsi. Także wyniki nauczania akademickiego pokazują, że tamtejsi uczniowie mają poza talentamiartystycznymi również zdolności intelektualne.
                                                  • srubokretka Re: Matematyka 05.11.14, 13:59
                                                    do tych szkol obowiazuje egzamin wstepny. Mysle, ze nie sa wylaczane, bo poziom nauczania ogolnego jest taka , jak w innych szkolach. Przedmioty artystyczne to tylko dodatek. Tak bylo w mojej szkole ( moze sie cos teraz zmienilo?) mialam tyle h mat, pol , chem itp ile w ogolniaku. Poziom byl tez ten sam, bo nauczycieli mielismy z reg. ogolniaka.
                                                  • niegomezza Re: Matematyka 05.11.14, 15:23
                                                    Czyli pewnie logika jest taka, żeby odrzucić skrajności intelektualne, a więc szkoły dla upośledzonych umysłowo, oraz takie, w których egzaminy wstępne przepuszczają tylko nadprzeciętnie inteligentnych.
                                                  • azjaodkuchni Re: Matematyka 05.11.14, 15:48
                                                    Badają zawartość cukru w cukrze wink czyli jaki jest średnia wśród średnich...W sumie nawet sensowne, ale szkoda , że nic nie wiadomo tym jak daleko najlepszy jest od średniego. Argument ze szkołami artystycznymi wydaje mi się sensowny... w sumie można być świetnym muzykiem i matematykiem jednocześnie
                                                    --
                                                    azjaodkuchni.blogspot.sg/
                                                  • maksimum Re: Matematyka 05.11.14, 18:00
                                                    azjaodkuchni napisała:

                                                    > Badają zawartość cukru w cukrze wink czyli jaki jest średnia wśród średnich..

                                                    Problem w tym,ze w USA nie ma srednich.
                                                    Albo chodzisz do bardzo dobrej szkoly i PISA cie nie obejmuje a reszta jest ponizej sredniej.
                                                  • maksimum Re: Matematyka 05.11.14, 17:54
                                                    niegomezza napisał(a):

                                                    > Czyli pewnie logika jest taka, żeby odrzucić skrajności intelektualne, a więc s
                                                    > zkoły dla upośledzonych umysłowo, oraz takie, w których egzaminy wstępne przepu
                                                    > szczają tylko nadprzeciętnie inteligentnych.

                                                    Z tym ze nie we wszystkich krajach.
                                                    W Finlandii nie ma szkol specjalistycznych i sa tylko szkoly publiczne,czyli nadprzecietnie inteligentnych sie nie odrzuca a w USA sie odrzuca.
                                                    Druga sprawa to jest koncentracja tych nadprzecietnie inteligentnych w szkolach specjalistycznych.
                                                    Czym wieksza koncentracja najzdolniejszych w najlepszych szkolach tym kraj na tym wiecej traci.
                                                    Jesli w NYC w 1% szkol jest 40% najzdolniejszych a w drugim kraju jest w 1% szkol tylko 20% najzdolniejszych,to ten drugi kraj wygrywa w statystykach.
                                                  • maksimum Re: Matematyka 05.11.14, 17:37
                                                    niegomezza napisał(a):

                                                    > Albo też wyłączają szkoły, do których są progi intelektualne,

                                                    Najwazniejsza roznica miedzy USA a reszta swiata jest koncentracja talentu w najlepszych szkolach.

                                                    W NYC w 1% najlepszych szkol jest az 40% najlepszych uczniow z danego rocznika.

                                                    Jesli wyeliminujesz ten 1% najlepszych szkol w badaniach PISA w USA a nie zrobisz tego w Finlandii,gdzie szkol specjalistycznych nie ma,to masz obraz mocno wypaczony.
                                                  • maksimum Re: Matematyka 05.11.14, 17:19
                                                    niegomezza napisał(a):

                                                    > Swoją drogą, co to jest "szkoła realizująca program specjalny"?

                                                    en.wikipedia.org/wiki/Specialized_high_schools_in_New_York_City

                                                    To sa szkoly dla specjalnie uzdolnionych.
                                                    Trzeba zdac bardzo trudny egzamin by sie tam dostac i leca z programem ostro do przodu.

                                                    > Pisa w ogóle ma wyraźne ukierunkownie polityczne i w założeniu autorów wysoko p
                                                    > lasuje systemy egalitarne.

                                                    Dlatego Finlandia jest tam wysoko,bo wszystkie szkoly sa publiczne i nie ma tam szkol specjalnych.

                                                    > Niestety nie pokazuje ani szczegółów dotyczących ty
                                                    > powania szkół, ani nie wyjaśnia dokładnie skalowania wyników, dlatego warto mie
                                                    > ć trochę dystansu.

                                                    Cale te testy PISA sa nic nie warte i maja tylko dowartosciowac tych u ktorych edukacja jest na bardzo niskim poziomie.
                                                    Gdyby edukacja w Polsce byla na dobrym poziomie,to w najlepszych amerykanskich uczelniach pelno byloby studentow z Polski.
                                                    Trafil sie jeden rodzynek Adam raz na 10 lat i juz szum wielki sie wokol tego robi.
                                                  • tinywee Re: Matematyka 02.11.14, 00:50
                                                    "ale polski system wygląda tak, że jeśli się dzieciak nie załapie do topowej szkoły to trafia do rejonówki... więc w jednej klasie może być ktoś komu zabrakło niewiele by być w top 1% i ten kto ledwo na miernych przez podstawkę przeszedł...."

                                                    Wydaje mi się, że rozwój intelektualny to nie wszystko w tak wrażliwym wieku – rozwój społeczny jest być może ważniejszy - i że w długiej perspektywie poszczególne szkoły, do których delikwent uczęszcza, nie mają znaczenia. Na poziomie gimnazjum szkoła mogłaby być jeszcze włączająca, a nie różnicująca – podział niech będzie w liceum. Sześć lat obcowania z delikwentami z różnych miejsc, co (w systemie publicznym) daje podstawówka to dla mnie trochę mało jak na w miarę spójne, a nie rozwarstwione społeczeństwo w przyszłości (podobno to młodzież dała ostatnio dużą część głosów temu darwiniście społecznemu specjaliście od gier). Tylko że niestety – i mogłam to oglądać z własnego podwórka – z rejonowych następuje odpływ do nierejonowych, czasem lepszych, czasem tylko postrzeganych jako lepsze, co w efekcie wypłukuje środek, no a w skrajnie niekorzystnej sytuacji gim. rejonowe rzeczywiście mogą być nieciekawą propozycją. Więc mleko się już rozlało.

                                                    Zgagusiu - dzięki za ciekawy, dający do myslenia opis szachowo-brydżowy smile

                                                    Hankam - czy może udało Ci się dowiedzieć coś o tym stypendium? (ew. napisz na priva).
                                                  • maksimum Re: Matematyka 02.11.14, 04:43

                                                    > Wydaje mi się, że rozwój intelektualny to nie wszystko w tak wrażliwym wieku &#
                                                    > 8211; rozwój społeczny jest być może ważniejszy - i że w długiej perspektywie p
                                                    > oszczególne szkoły, do których delikwent uczęszcza, nie mają znaczenia.

                                                    Rozwoj spoleczny dokonuje sie w kazdej szkole tylko ze w lepszych szkolach jest on na wyzszym poziomie.

                                                    > Na poziomie gimnazjum szkoła mogłaby być jeszcze włączająca, a nie różnicująca –
                                                    > podział niech będzie w liceum.

                                                    To zalezy na kim ci najbardziej zalezy.
                                                    Jesli nastawiasz sie na to by dbac o bardzo dobrych i dobrych i podzial powinien byc jak najwczesniej,to jak w Singapurze juz w pierwszych klasach podstawowki.
                                                    Pozniej mozesz pojsc wyzej czy spasc nizej ale podzial powinien byc.
                                                    Tak samo jak masz ligi w pilce noznej.
                                                    3 liga nie gra na codzien z ekstraklasa ze wzgledu na zbyt duza roznice poziomow i to samo powinno byc w szkolach.

                                                    > Sześć lat obcowania z delikwentami z różnych mi
                                                    > ejsc, co (w systemie publicznym) daje podstawówka to dla mnie trochę mało jak n
                                                    > a w miarę spójne, a nie rozwarstwione społeczeństwo w przyszłości (podobno to m
                                                    > łodzież dała ostatnio dużą część głosów temu darwiniście społecznemu specjaliśc
                                                    > ie od gier). Tylko że niestety – i mogłam to oglądać z własnego podwórka
                                                    > – z rejonowych następuje odpływ do nierejonowych, czasem lepszych, czasem
                                                    > tylko postrzeganych jako lepsze, co w efekcie wypłukuje środek, no a w skrajni
                                                    > e niekorzystnej sytuacji gim. rejonowe rzeczywiście mogą być nieciekawą propozy
                                                    > cją. Więc mleko się już rozlało.

                                                    Bo jaki jest inny wybor?
                                                    Ze menele i bardzo zdolni beda dla jakichstam idei chodzili do jednej klasy.
                                                    Zeby miec do czego dazyc w zyciu,to najpierw to musisz stworzyc.
                                                    Musisz stworzyc rankingi i caly system szkol bardzo dobrych,dobrych i slabych by miec jak najwiekszy wybor.
                                                    Jakbys sie czula,gdyby w sklepiej byl tylko JEDEN rodzaj pieczywa?
                                                    Czula bys sie ,ze ktos cie robi w konia dla jakiejs idiotycznej idei.

                                                    Zeby dzieciaki snily po nocach o Harvardzie-to najpierw go musisz stworzyc.
                                                  • azjaodkuchni Re: Matematyka 02.11.14, 05:16
                                                    Nie przeceniałabym konieczności urawniłowki na poziomie gimnazjum w imię rozwoju społecznego...Na poziomy dzielą dzieciaki Singapurczycy, Amerykanie , Australijczycy, Malajowie, Niemcy ( tam program rozjeżdża się bardzo szybko) a dzieci skrajnie różne są. Rozwój społeczny możliwy jest w każdej grupie i nie sądzę by poziom matematyki miał tu jakikolwiek związek....
                                                    Jestem przeciwniczką rejonowych gimnazjów gdzie w jednej ławce siedzi ten któremu tak malutko do topowej szkoły zabrakło i leń który olewa wszystko, ale szkoła go nie pozbędzie bo jest rejonowy przecież.
                                                    I od zawsze się zastanawiam dlaczego ludzie uważają za bezsensowne uczenie w jednej klasie dziecka dwujęzycznego i kogoś kto dopiero duka.. It is..., ale jeśli chodzi o matmę to się boją podziału jak diabeł święconej wody.
                                                    --
                                                    azjaodkuchni.blogspot.sg/
                                                  • maksimum Re: Matematyka 02.11.14, 06:27
                                                    azjaodkuchni napisała:

                                                    > Nie przeceniałabym konieczności urawniłowki na poziomie gimnazjum w imię rozwoj
                                                    > u społecznego...

                                                    Jakiego rozwoju spolecznego??????
                                                    Najzdolniejszy ma sie uczyc krasc od najgorszego w ramach wyrownywania poziomow?

                                                    > Na poziomy dzielą dzieciaki Singapurczycy, Amerykanie , Austral
                                                    > ijczycy, Malajowie, Niemcy ( tam program rozjeżdża się bardzo szybko) a dzieci
                                                    > skrajnie różne są.

                                                    Jesli dorosle spoleczenstwo jest podzielone to normalnym jest ze w szkolach tez powinien byc podzial.

                                                    > I od zawsze się zastanawiam dlaczego ludzie uważają za bezsensowne uczenie w je
                                                    > dnej klasie dziecka dwujęzycznego i kogoś kto dopiero duka.. It is..., ale jeśl
                                                    > i chodzi o matmę to się boją podziału jak diabeł święconej wody.

                                                    W Polsce chodzi o to by jak najwiecej uczniow zrobilo mature a pozniej jak najwiecej skonczylo studia,to procent ludzi po studiach wzrosnie.Statystyki ida w gore a coraz wieksze glaby dostaja dyplomy wyzszych uczelni.
                                                    Pracy z takimi dyplomami nie dostana,to ida do polityki,zz ,spolek panstwowych itd.
                                                  • azjaodkuchni Re: Matematyka 02.11.14, 09:02
                                                    Pracy z takimi dyplomami nie dostana,to ida do polityki,zz ,spolek panstwowych
                                                    > itd.
                                                    A jak mają mniej szczęścia to lądują na kasie w markecie i to jest dopiero przykre... Bo nawet jeśli potencjału na owe studia nie było to mogli zamiast bimbać w wyższej szkole w krzakach iść po zasadniczej szkole do pracy i płacić podatki... każdy by na tym zyskał.
                                                  • niegomezza Re: Matematyka 05.11.14, 08:05
                                                    Dlatego do porównania poziomów lepsze są zadania
                                                    > jakie robią dzieci w danym wieku a nie Pisa...

                                                    Pisa nie pokazuje stopnia opanowania programu! Z założenia jest oderwana od programów nauczania, ma raczej ocenić praktyczne wykorzystanie umiejętności. Czy absolwent szkoły będzie umiał znaleźć w tekście konkretne informacje, czy potrafi policzyć powierzchnię latawca.. (Przykładowe zadania Pisa dla piętnastolatków możesz znaleźć tu: wyborcza.pl/1,75478,15064842,Sprawdz__czy_poradzisz_sobie_z_testem_PISA_dla_pietnastolatkow.html, a tu możesz też zobaczyć jak oceniane są wyniki matematyki www.ifispan.waw.pl/pliki/zadania.pdf) Dlatego do badań Pisa nie mogą być używane złożone teksty czy matematyka na najwyższym poziomie. Jeżeli chcesz porównywać poziom matematyki teoretycznej na wiek ucznia, to musisz sięgnąć do innych badań międzynarodowych, takich jak Tims.
                                                  • maksimum TIMSS test. 05.11.14, 17:24
                                                    niegomezza napisał(a):

                                                    > Jeżeli chcesz porównywać poziom matematyki teoretycznej na wiek ucznia, to musisz sięgnąć do innych badań międzynarodowych, takich jak Tims.

                                                    nces.ed.gov/TIMSS/
                                                    nces.ed.gov/TIMSS/results11_math11.asp
                                                  • niegomezza Re: Matematyka 05.11.14, 08:22
                                                    Dlatego bardzo żałuję, ze nie ujawnia się nazw szkół..
                                                    > .bo to by dało pełny obraz badań.
                                                    A czy w badaniach uczestniczą wszyscy uczniowie wylosowanej szkoły, czy tylko część? Moim zdaniem po wylosowaniu szkoły losuje się też uczniów. Polska próba wynosiła 4600 uczniów z hakiem i 184 szkoły, z czego wynika, że średnio w szkole test pisało 25 uczniow, a więc zaledwie 1 klasa z rocznika. Niepodawanie nazwy szkoły ma więc sens: wyniki najprawdopodobniej oddają poziom krajowy, ale konkretnej szkole będą je zaniżać lub podwyższać.
                                                  • azjaodkuchni Re: Matematyka 05.11.14, 16:01
                                                    Na badania rodzice muszą wyrazić zgodę .... 25 osób ze szkoły super próba nie ma co ....crying
                                                  • niegomezza Re: Matematyka 05.11.14, 16:46
                                                    Powinna być wystarczająca jak na kraj, natomiast niewystarczająca jak na szkołę. Pomijam ewentualne masowe i celowe oszustwa, jak skłanianie najorszych uczniów do nieobecności.
                                                  • maksimum Re: Matematyka 05.11.14, 18:05
                                                    niegomezza napisał(a):

                                                    > Powinna być wystarczająca jak na kraj, natomiast niewystarczająca jak na szkołę
                                                    > . Pomijam ewentualne masowe i celowe oszustwa, jak skłanianie najorszych ucznió
                                                    > w do nieobecności.
                                                    -------------
                                                    W testach PISA jest tyle furtek by uniknac pokazania sredniego poziomu,ze nikt normalny sie tymi testami nie przejmuje.

                                                    Jak jestes dobry w wieku 15 lat to powinienes tez byc dobry w wieku 16-17 lat gdy trzeba pisac SAT a wtedy ta przepasc az razi w oczy.
                                                  • maksimum Re: Matematyka 05.11.14, 18:02
                                                    azjaodkuchni napisała:

                                                    > Na badania rodzice muszą wyrazić zgodę .... 25 osób ze szkoły super próba nie
                                                    > ma co ....crying

                                                    Badanie poziomu sredniej ma sens wtedy,gdy WSZYSCY pisza ten sam test,jak np. SAT.
                                                  • maksimum Re: Matematyka 05.11.14, 17:27
                                                    niegomezza napisał(a):

                                                    > A czy w badaniach uczestniczą wszyscy uczniowie wylosowanej szkoły, czy tylko c
                                                    > zęść? Moim zdaniem po wylosowaniu szkoły losuje się też uczniów. Polska próba w
                                                    > ynosiła 4600 uczniów z hakiem i 184 szkoły, z czego wynika, że średnio w szkole
                                                    > test pisało 25 uczniow, a więc zaledwie 1 klasa z rocznika.

                                                    Kto wybiera ta klase?
                                                    Moze uczniowie tez sa losowani,ale jak sie uczen nie zgodzi,to testu nie pisze.
                                                    Reasumujac,testy PISA pisza w Polsce najlepsi.


                                                  • niegomezza Re: Matematyka 05.11.14, 17:53
                                                    Zgaduję, że nikt nie wybiera klasy, tylko najpierw losowana jest szkoła, potem w tej szkole wybiera się uczniów, którzy w trakcie badania będą w odpowiednim wieku, i spośród nich znów losuje się jakąś 1/3 czy 1/4. Jeżeli dobrze pamiętam, to w puli jest rezerwowa, jakby któraś wylosowana odpadła czy odmówiła udziału, to zastępuje ją szkoła o analogicznych zmiennych demograficznych. Być może odpada również szkoła, w kórej wypięli się wylosowani uczniowie.
                                                    W Polsce nie piszą pisy najlepsi, bo najlepsi nie są losowani - chodzą do selekcjonujących gimnazjów i liceów. A czy gdzieś na świecie szkoły robią szwindle to nie mam pojęcia, nikt tego chyba nie imputował.
                                                    Skądinąd pokazywane zadania matematyczne (pokazują tylko wycinek) to taka straszna prościzna, że groza bierze. Na stronie IFISu jest m.in. zadanie z kostkami do gry. W najlepszych krajach rozwiązało je > 70 procent uczniów - moim zdaniem powinni rozwiązać je bezbłędnie średnio przytomni siedmiolatkowie.
                                                  • maksimum Re: Matematyka 05.11.14, 17:58
                                                    niegomezza napisał(a):

                                                    > Skądinąd pokazywane zadania matematyczne (pokazują tylko wycinek) to taka stras
                                                    > zna prościzna, że groza bierze. Na stronie IFISu jest m.in. zadanie z kostkami
                                                    > do gry. W najlepszych krajach rozwiązało je > 70 procent uczniów - moim zd
                                                    > aniem powinni rozwiązać je bezbłędnie średnio przytomni siedmiolatkowie.

                                                    To jest druga strona medalu,ze tam gdzie edukacja jest na niskim poziomie tez mozna testy PISA zrobic bardzo dobrze.
                                                  • jotde3 Re: Matematyka 15.01.15, 10:34
                                                    Tak Azja, i polska prowincja i warszawa i singapor i co tam jeszcze sa do siebie bardzo podobne jesli chodzi o wynik pisana na 1000 punktowej skali. Gdybym z warszawy wykroil jakas dzielnice o dochodach jak w singaporze to singapor zostal by z tylu .
                                                  • azja-od-kuchni Re: Matematyka 20.01.15, 21:31
                                                    O przypomniało Cię po pół roku i tęsknisz za wałkowanie Pisy.. Proszę bardzo powałkujemy...przeprowadziłam się, paczki rozpakowałam i nudzi mi się trochę ( do poniedziałku tylko).
                                                    Jotde 3 napisał:
                                                    "Gdybym z warszawy wykroil jakas dzielnice o dochodach jak w singaporze to singapor zostal by z tylu "
                                                    Gdybym odcięła sobie cycki to bym ważyła 50 kg, a jak bym dołożyła sobie 20 cm to bym została modelką...
                                                    Tak na serio to musisz pamiętać, że Singapur to kraj emigrantów. Tych bogatych z Chin i tych biednych z Bangladeszu też. Wielu rodziców obecnych uczniów nawet pisac nie potrafi. Wielu nie zna języka żadnego z czterech języków urzędowych naprawdę uważasz, że ambicją Polski powinno byc porównywanie się do kraju gdzie 50 lat temu była tropikalna dżungla, a 80 % obecnych 40 latków zaznało głodu? Wielu obecnych uczniów singapurskich szkół toaletę spłukiwaną wodą zobaczyło po rraz pierwszy w Singapurze. Wielu obecnych uczniów miało pierwszą książkę w ręku w szkole, wielu rodziców nie stac na ołówek i jak dzieciak nie dostanie go od szkoły to pisac nie będzie, bo nie będzie miał czym.... To też jest singapurska rzecywistośc której nie widac na pocztówce. Mimo tego. że singapuski system nie małe łatwego materiału do nauczania polskie dzieciaki wypadają gorzej ( średnia singapurska 573 polska 518 dla kraju i 537 w dużych miastach) , a ja mogę się tylko zastanawiac dlaczego?
                                                    Jotde 3 napisał :
                                                    "Tak Azja, i polska prowincja i warszawa i singapor i co tam jeszcze sa do siebie bardzo podobne jesli chodzi o wynik pisana na 1000 punktowej skali"
                                                    Nie znalazłam nigdzie info, że Pisa jest na 1000 pkt .. może jest na 100000 a wtedy Polskę od najsłabszego Kataru i najlepszej Korei dzielą tylko jakieś małe promile... a może na 601, a może na 600 i dzieciaki z Szanghaju rozwiązują takie zadania z zamkniętymi oczami... Jeśli znasz jakieś statystki chętnie je poznam...

                                                    Póki co radzę Ci byś odpuścił już tą Pisę ( wyniki sprzed trzech lat zresztą) W tym roku będzie nowe badanie to się na nowo poekscytujemy, a na razie załóżmy, że zdolny, pracowity dzieciak z pasjami zawsze sobie poradzi, bez względu na system w którym jest kształcony.
                                                  • maksimum 75% Singapurczykow to Chinczycy. 20.01.15, 22:47
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > Mimo tego. że singapuski syst
                                                    > em nie małe łatwego materiału do nauczania polskie dzieciaki wypadają gorzej (
                                                    > średnia singapurska 573 polska 518 dla kraju i 537 w dużych miastach) , a ja mo
                                                    > gę się tylko zastanawiac dlaczego?

                                                    75% Singapurczykow to Chinczycy i dlatego tak dobrze sie ucza.
                                                    Mniejszosci Malay i Tamil sa bez znaczenia,bo to w wiekszosci analfabeci.
                                                  • azja-od-kuchni Re: 75% Singapurczykow to Chinczycy. 20.01.15, 23:56
                                                    Max czy nam się to podoba czy nie to gdy mówimy o średniej to ktoś ją podnosi ktoś ją zaniża. Naiwnością jest sądzic, że jak ktoś się w Chinach urodził to jest dobry...
                                                  • maksimum Re: 75% Singapurczykow to Chinczycy. 21.01.15, 05:48
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > Max czy nam się to podoba czy nie to gdy mówimy o średniej to ktoś ją podnosi k
                                                    > toś ją zaniża. Naiwnością jest sądzic, że jak ktoś się w Chinach urodził to jest dobry...

                                                    Jakbys tego w slowa nie ubrala,to Chinczycy podnosza poziom w Singapurze a Malayowie i Tamile to w wiekszosci analfabeci,ktorzy nie kumaja angielskiego.
                                                  • azja-od-kuchni Re: 75% Singapurczykow to Chinczycy. 21.01.15, 15:13
                                                    Maksiu jeśli wrzucisz do worka 73 kulki żółte, 15 czerwonych i 10 czarnych i 2 białe to z większym prawdopodobieństwem wyciągniesz żółtą niż jakąś inną? Z singapurskimi studentami jest podobnie..
                                                    Na 73 % najlepszy student będzie Chińczykiem, ale może być też Malajem, Tamilem czy Europejczykiem ... najgorszy również... W dawnej szkole mojego dzieciaka najlepszy chiński i angielski w klasach drugich miała dziewczynka z Finlandii było ciekawiej jej mama nie zna chińskiego a po angielsku mówi raczej słabo...
                                                  • jotde3 Re: Matematyka 21.01.15, 12:42
                                                    Azja ja sie nie ekscytuje pisa ,pisalem ze singapor moze byc i nawet taki super ale tego napewno nie mozna powiedziec po pisa bo do jej metodologi jest duzo zarzutow ,zwroce tez twoja uwage ze skoro nie znamy skali punktwej to nie mamy o czym mowic a biorac pod uwage ze nie potrafilas odczytac posta ktory dla maksia nie mial zqadnych tajemnic to nie mamy wogole o czym mowic . pa.
                                                  • azja-od-kuchni Re: Matematyka 21.01.15, 13:58
                                                    Rzeczywiście nie ma o czym mówić skoro już nie pamietasz kto Ci tłumaczył, że Pisa jest badaniem niereprezentaywnym, bo uwględniającym zbyt mała próbę w dodatku bez najlepszych. Kto Ci napisał, że nie wiadomo na ile jest punktów? ( Ty zakładałeś nie wiem czemu, że na 1000)? Kto Ci tłumaczył są lepsze badania? Zerkij do archiwum chociaż tego wątku i się zastanów trochę...
                                                    Prostym sposobem na porówanie systemów jest porównanie zadań dla dzieciaków w danym wieku, ale do tego trzeba znać jezyk obcy chociaż troszkę... Skoro Ty nie znasz musisz bazować na cudzych obserwacjach i wnioskach. Wybacz, ale dyskusją z Tobą to jak dyskusja o literaturze z kimś kto nie przeczytał książki, ale obejrzał film i pragnie uchodzić za eksperta.


                                                  • maksimum Re: Matematyka 29.10.14, 18:32
                                                    jotde3 napisał:

                                                    > Andrzej Talaga (ur. 1965) – polski dziennikarz,
                                                    >
                                                    > no faktycznie , spec od edukacji .

                                                    www.google.com/search?q=Andrzej+Talaga&espv=2&biw=1024&bih=719&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ei=QSRRVOHYFu_esAS9-oLACA&ved=0CCQQsAQ
                                                    Nie wyglada na Harvardczyka.
                                                  • maksimum SAT vs polska matura. 17.10.14, 17:13
                                                    azjaodkuchni napisała:

                                                    > Polska matma moje 12 letnie dziecko przyprawia o atak śmiechu,

                                                    Mnie tez i zalozylem nowy watek o tescie 6-klasisty to adminka szybko go skasowala.
                                                    Polska matma to ciut bardziej skomplikowane wykonywanie 4 podstawowych dzialan.Zero myslenia.

                                                    > ale by oddać sprawiedliwość w polskiej szkole jest bardzo dużo historii ( ogromny rozrzut jeśli chodzi o lata), geografii ( bardzo szczegółowej) i gramatyki polskiej ( zdani
                                                    > a współrzędnie i podrzenie złożone )
                                                    ---------
                                                    Czyli jest bardzo duzo tego,co nie jest w zyciu potrzebne.

                                                    W SAT nie ma zadnej historii czy geografii a polska matura jest tym przeladowana.
                                                    I zaraz uslysze kwoki,ze moje dzieci nie zdalyby polskiej matury.
                                                    A ja na to,dlaczego polska matura nie mialaby byc podobna do SAT:
                                                    1-Czytanie ze zrozumieniem
                                                    2-matematyka
                                                    3-angielski

                                                    Polski uczen zakuwa fakty(historia,geografia) jak przed laty zakuwalo sie doplywy Wisly i po co to komu potrzebne.


                                                  • fogito Re: SAT vs polska matura. 17.10.14, 17:45
                                                    Skasowali twoj watek, bo po chamsku obrazales wszystkich naokolo.
                                                    Gdyby w SAT byla geografia, to moze twoj syn wiedzialby, ze Afryka jest tylko jedna. Bycie ignorantem jest bolesne dla otoczenia a poplaca jedynie w korporacjach.
                                                  • maksimum Re: SAT vs polska matura. 18.10.14, 00:55
                                                    fogito napisała:

                                                    > Gdyby w SAT byla geografia, to moze twoj syn wiedzialby, ze Afryka jest tylko jedna.

                                                    A po co komu wiedza o kontynencie ktory dal swiatu AIDS i ebole?
                                                  • fogito Re: SAT vs polska matura. 18.10.14, 08:40
                                                    Ignorantom zadna wiedza nie jest potrzebna. O i maja wiedziec tylko kto jest szefem i przy ktorym biurku siedza.
                                                  • maksimum Re: SAT vs polska matura. 18.10.14, 18:18
                                                    fogito napisała:

                                                    > Ignorantom zadna wiedza nie jest potrzebna. O i maja wiedziec tylko kto jest sz
                                                    > efem i przy ktorym biurku siedza.

                                                    Powiedzialbym ze to jest najwazniejsza wiadomosc dla wszystkich zatrudnionych osob.
                                                    Maja robic to co im sie zleci i nie wyglupiac sie z samodzielnym mysleniem.
                                                  • maksimum Re: Singapore math. test. 16.10.14, 17:44
                                                    jotde3 napisał:

                                                    > singapór ma podobny poziom matematyki jak szkoły w duzych polskich miastach no
                                                    > , może ciut wyższy ( pissa) i przez to stał sie jakby ... nieciekawy .

                                                    Wlasnie o tym od poczatku mowie,ze Singapur to jedno wielkie miasto jak NYC i nie co tego porownywac z amerykanska prowincja gdzies tam w Virginii ,gdzie towarzystwo chodzi czesto podchmielone na zwolnionych obrotach.
                                                    Czy ktos zna jakies duuze miasto w Virginii???????????
                                                    Tak z pamieci prosze.
                                                  • maksimum Re: Singapore math. test. 16.10.14, 17:41
                                                    azjaodkuchni napisała:

                                                    > Inny kraj, inne zaplecze kulturowe, inne podejście do wychowania...Nie mi oceni
                                                    > ać czy to dobre czy złe... Faktem jest, że takich dzieci w singapurskich szkoła
                                                    > ch nie ma wcale mało, ale one często rozkładają się na części C, bo już zadanie
                                                    > z treścią to nie to samo co mechaniczne liczenie.

                                                    I to jest najwazniejsze w USA.
                                                    1-Czytanie ze zrozumieniem
                                                    2-Matematyka
                                                    3-Angielski

                                                    Nie trzeba znac dobrze angielskiego by napisac dobrze SAT.

                                                    > Gdy mój dzieciak szedł pierw
                                                    > szy raz na olimpiadę myślałam, że jest bez szans z takimi komputerkami, ale był
                                                    > am w błędzie, bo matematyka to sprawne licznie, ale też rozwiązywanie problemów

                                                    To wlasnie zauwazysz w szkole amerykanskiej,ze z matmy moga byc troche do tylu ale w rozwiazywaniu problemow sa najlepsi. I lepiej pislij syna ze swoim rocznikiem do szkoly bo sie rozczarujesz.
                                                  • fogito Re: Singapore math. test. 16.10.14, 15:21
                                                    Bycie maszyna dla Azjaty to wielki honor.
                                                  • maksimum Re: Singapore math. test. 16.10.14, 17:46
                                                    fogito napisała:

                                                    > Bycie maszyna dla Azjaty to wielki honor.

                                                    Bo znaczy ze jest zdyscyplinowany,czyli ma charakter niezbedny do mrowczej i nudnej pracy.
                                                  • maksimum Re: Singapore math. test. 16.10.14, 17:37
                                                    srubokretka napisał:

                                                    > Wytresowane dzieci sa nazywane geniuszami??? A ten jej dodatkowy talent...
                                                    > Przerazajace. Przeciez juz dawno czlowiek zrobil computer. Po co ten ojciec ze
                                                    > swojego potecjalnie kreatywnego dziecka robi maszyne?

                                                    To jest czesc ich sukcesow,ze sa doskonale wytresowani a jak przyjdzie samodzielnie myslec,to sie zaczynaja schody.
                                                  • maksimum Re: Singapore math. test. 16.10.14, 17:30
                                                    azjaodkuchni napisała:

                                                    > ... Wolę zakładać, że
                                                    > kasę na studia mam zapewnić ja. Najwyżej pieniądze zostaną na podróże. Jeśli
                                                    > dzieciak pojedzie postudiować do Polski to szkoła będzie za free, ale trzeba
                                                    > gdzieś mieszkać, coś jeśc kupić książki i płacić za transport. Jeśli zechce w
                                                    > rócić do Sin na przykład na Nus to samo czesne za rok będzie wynosić 40 tyś dol
                                                    > ( jako obcym nie zależy nam się żadne stypendium ). Czy teraz rozumiesz?

                                                    Nie rozumiem dlaczego obcym nie nalezy sie stypendium skoro pisza ze sie nalezy.

                                                    www.nus.edu.sg//oam/scholarships/freshmen/nsg/scholarship-science-technology.html
                                                    >
                                                    > A tu coś specjalnie dla Ciebie :
                                                    >
                                                    > www.youtube.com/watch?v=eliIzQ9gMME
                                                    > www.youtube.com/watch?vshockf42G_bC1Co
                                                  • maksimum Re: Singapore math. test. 16.10.14, 17:15
                                                    azjaodkuchni napisała:

                                                    > Moje dziecko ma lat 12 i w Stanach powinno być w klasie 7, ale biorąc pod uwa
                                                    > gę osiągnięcia, opinię nauczycieli , sukcesy w olimpiadach i dyrektor uznał, że
                                                    > 7 klasa to jest za nisko... i szkoda dziecka , bo się za nudzi...Trafi do 8 ..
                                                    > .a potem zobaczymy...

                                                    W 1-szym czy 2-gim roku nic nie zauwazysz,ale pod koniec HS zauwazysz ze syn zostaje z tylu i co wtedy zrobisz.
                                                    Pisanie SAT w wieku 16 lat a 17 lat to wielka roznica i KAZDY ma co najmniej 100 pkt wiecej a to znaczy lepsza uczelnia i lepsze stypendium.

                                                    > Wiele razy czytałam Twoje opinie o tym jak to olimpiady są nieważne, stopnie n
                                                    > ieważne ,ważna nazwa szkoły ... ( Byłeś moim pierwszym źródłem na temat szkół w
                                                    > Stanach) i szukając szkoły spotkałam się z czymś przeciwnym... Olimpiady dzie
                                                    > cka były przyjęte z dużą radością, szczegółowe opisy zadań które rozwiązują w s
                                                    > zkole również...Twoje opinie mają się nijak do moich doświadczeń...

                                                    To dlaczego poslalas syna do szkoly z #10?


                                                    > W tej chwili niewielkich, ale nad poziomem się nie rozkminiam, bo nie ma nad czym. Jest ni
                                                    > ższy niż w Sin.. Średni uczeń jest niżej, najlepszy też... Gdyby było odwrotnie
                                                    > to amerykańska minister kopiowałaby rozwiązania z najlepszej szkoły z Nyc a n
                                                    > ie jeździła się uczyć jak uczyć do Singapuru.

                                                    Ona nie jedzie sie uczyc niczego do Singapuru lecz zalicza kolejna wycieczke.
                                                    Uczy to sie inteligentny czlowiek z internetu.
                                                    Ja znalazlem test z matmy w singapurskiej szkole na internecie a pani minister pojechala do Singapuru i ten sam test pokaza jej na kartce a moze nawet oprawiony w ramki.
                                                    Sredniowiecze mamy za soba i a teraz wszystko jest na internecie.
                                                    A w jakim hotelu pani minister bedzie mieszkala w Singapurze,co jeszcze bedzie zwiedzac i co jej dadza na obiad.
                                                    Gdyby to bylo to samo co w USA-to nie warto by bylo jechac.


                                                  • azjaodkuchni Re: Singapore math. test. 16.10.14, 17:48
                                                    A co jeśli zauważę, że dzieciak odstaje, ale do góry? Czytanie ze zrozumieniem, dla kogoś kto czyta 4 lub 5 książek w tygodniu to żadna sztuka w końcu. Co będzie jeśli będzie nudzić się w szkole bo Tuż będzie hen do przodu. Przed naszym wyjazdem do Sin wszyscy mówili, że w publicznym systemie jest b. trudno, że dziecko z Pl sobie nie poradzi...że tylko szkoła międzynarodowa... a my się na ten system uparliśmy i dzieciak dobrze na tym wyszedł...Jeśli nasz dzieciak będzie ostatni to dla niego lepiej...jest zdolny i pracowity, ale musi mieć wyzwanie gdy go nie ma wałoni się po łóżku i siedzi w necie. Uczy się znaczy się wink wszak w necie wszystko jest wink
                                                    Ja tam amerykańskiej pani minister nie śledzę, ale sam mówiłeś, że w Ameryce jest wszystko i nie warto wyjeżdżać, a skoro ona wyjechała i poszła do szkół to musiało być coś czego w amerykańskich szkołach nie ma.
                                                  • azjaodkuchni Re: Singapore math. test. 16.10.14, 18:00
                                                    gdzieś mieszkać, coś jeśc kupić książki i płacić za transport. Jeśli zechce w
                                                    > rócić do Sin na przykład na Nus to samo czesne za rok będzie wynosić 40 tyś dol
                                                    > ( jako obcym nie zależy nam się żadne stypendium ). Czy teraz rozumiesz?

                                                    Nie rozumiem dlaczego obcym nie nalezy sie stypendium skoro pisza ze sie nalezy.

                                                    www.nus.edu.sg//oam/scholarships/freshmen/nsg/scholarship-science-technology.html
                                                    Max w linku jest : Be citizens of an Asian country, excluding Singapore

                                                    a ja i moje dziecko mamy polski paszport... nie spełniamy więc 1 warunku i tyle w temacie stypendiów.
                                                  • azjaodkuchni Re: Singapore math. test. 16.10.14, 18:23

                                                    To dlaczego poslalas syna do szkoly z #10?

                                                    Max zainteresowało mnie to... wydawało mi się, że 10 jest najlepszą oceną dla szkoły.. Są jakieś inne oznaczenia?
                                                  • maksimum Re: Singapore math. test. 16.10.14, 18:57
                                                    azjaodkuchni napisała:

                                                    >
                                                    > To dlaczego poslalas syna do szkoly z #10?
                                                    >
                                                    > Max zainteresowało mnie to... wydawało mi się, że 10 jest najlepszą oceną dla s
                                                    > zkoły.. Są jakieś inne oznaczenia?
                                                    ---------------
                                                    To 10 oznacza jak ta szkola wypada na tle innych w okolicy i znaczy ze jest w scislej czolowce.

                                                    Bierzesz pod uwage "test scores".

                                                    www.greatschools.org/new-york/brooklyn/1898-Is-187-The-Christa-Mcauliffe-School/?tab=test-scores
                                                    To sa wyniki z egzaminow stanowych.
                                                  • azjaodkuchni Re: Singapore math. test. 16.10.14, 19:35
                                                    To 10 oznacza jak ta szkola wypada na tle innych w okolicy i znaczy ze jest w s
                                                    > cislej czolowce.
                                                    >
                                                    > Bierzesz pod uwage "test scores".
                                                    Biorę szkoła ma dobrą pozycję i jako jedyna w okolicy ma klasy 7-12.. ( zwykle jest to 6-8 lub k1-8 dla prywatnych) + (9-12) Dzieciaki jakiś egzamin wstępny piszą by się do niej dostać. Nas jakoś ulgowo potraktowali i poza egzaminem przez net, opiniami od nauczycieli, dyplomami i kartą szczepień niewiele od nas chcieli. Szkoła opinie ma świetne jest daleko od pracy męża, ale on powiedział, że się poświęci i będzie dojeżdżał byle nam było wygodnie. ( W grę wchodziła jeszcze szkoła prywatna bliżej pracy, ale nie chcę zmieniać dzieciakowi szkoły o ile to nie konieczne, bo ma zaledwie 12 lat a za chwilę zaliczy trzeci system szkolny na trzecim kontynencie. Na razie się nie buntuje a ja myślę ... no ileż można.... 7-12 w jednej szkole uważam za idealne dla nas...
                                                    --
                                                    azjaodkuchni.blogspot.sg/
                                                  • maksimum Re: Singapore math. test. 16.10.14, 23:56
                                                    azjaodkuchni napisała:

                                                    > bo ma zaledwie 12 lat a za chwilę zaliczy trzeci system szkolny na trzecim kontynencie.

                                                    No i bedzie mogl z Chinczykami po ichniemu rozmawiac w USA.
                                                    Niech sie przez te pare ostatnich miesiecy do chinskiego przylozy.


                                                  • srubokretka Re: Singapore math. test. 17.10.14, 00:29
                                                    > Niech sie przez te pare ostatnich miesiecy do chinskiego przylozy.

                                                    I niech idzie do tej szkoly, ktora zalinkowales. Szoku kulturowego nie byloby, bo tam sami swoi w wiekszosci. To by bylo idealne posuniecie (oczywiscie jezeli jest wogole taka opcja).
                                                  • maksimum Re: Singapore math. test. 17.10.14, 01:01
                                                    srubokretka napisał:


                                                    > I niech idzie do tej szkoly, ktora zalinkowales. Szoku kulturowego nie byloby,
                                                    > bo tam sami swoi w wiekszosci. To by bylo idealne posuniecie (oczywiscie jezeli
                                                    > jest wogole taka opcja).
                                                    ------------
                                                    Takiej opcji niestety nie ma,bo to jest najlepsza JH w USA i ma selekcje wstepna na poziomie 6 klasy i ZADNYCH transferow nie przyjmuje.
                                                    Jest tam 70% Chinczykow i moje dzieciaki mialy tam jak u Pana Boga za piecem.

                                                    www.greatschools.org/new-york/brooklyn/1898-Is-187-The-Christa-Mcauliffe-School/?tab=test-scores
                                                    Azja,sprawdz poziom testow stanowych(angielski i mat.) jakie twoja szkola ma i porownaj z IS-187 na Brooklynie.
                                                    Pan od muzyki namawial syna na lekcje indywidualne na trabce,bo syn gral w orkiestrze ale syn w HS rzucil muzyke i wzial sie za tenis i ping-pong i gral w druzynie szkolnej.
                                                  • azjaodkuchni Re: Singapore math. test. 17.10.14, 05:19
                                                    Przywykłam już, że Max , jego dzieci i szkoły w których się uczą są jak wzór metra..., ale w NYC nie zamieszkamy.
                                                    Miejsce w rankingu wybranej szkoły w pełni mnie zadawała. Wierzę, że zdolny dzieciak poradzi sobie zawsze i wszędzie w końcu studenci najlepszych uczelni ( zdobywcy Nobla i ludzie osiągają życiowy sukces) pochodzą z całego świata a nie tylko z NYC.
                                                    W końcu mężczyznę ocenia się po tym nie jak zaczyna a jak kończy wink

                                                    Wystarczy popatrzeć na Obamę. Wychowywał się przez pewien czas w Indonezji i jako dziecko chodził do lokalnej szkoły prowadzonej w pogardzanym przez Maxa Bahasa Indonesia ( niewiele różni się od Bahasa Malaysia) i daleko zaszedł. wink. Czego i waszym dzieciakom życzę.
                                                  • maksimum Re: Singapore math. test. 17.10.14, 17:27
                                                    azjaodkuchni napisała:

                                                    > Przywykłam już, że Max , jego dzieci i szkoły w których się uczą są jak wzór me
                                                    > tra..., ale w NYC nie zamieszkamy.

                                                    Prowincja ma dobre i zle strony.
                                                    Duzo lasow i zwierzyny ale mala konkurencja w szkolach.


                                                    > Wystarczy popatrzeć na Obamę.

                                                    Ja na niego nie patrze,bo to zaden przyklad do nasladowania.



                                                  • fogito Re: Singapore math. test. 17.10.14, 17:49
                                                    maksimum napisał:

                                                    >
                                                    > > Wystarczy popatrzeć na Obamę.
                                                    >
                                                    > Ja na niego nie patrze,bo to zaden przyklad do nasladowania.
                                                    >

                                                    Prezydent Stanow Zjednoczonych nie robi na tobie wrazenia? Sprobuj zostac chocby jego kierowca... wink
                                                  • maksimum Re: Singapore math. test. 17.10.14, 18:03
                                                    fogito napisała:

                                                    > Prezydent Stanow Zjednoczonych nie robi na tobie wrazenia?

                                                    Mam inne podejscie do zycia i ten prezydent mnie niczym nie imponuje.

                                                  • fogito Re: Singapore math. test. 17.10.14, 18:56
                                                    Po polskiemu bedzie 'mi imponuje'. No coz, nie masz szans na taka kariere i taka slawe, wiec nie musisz sobie glowki zaprzatac.
                                                  • azjaodkuchni Re: Singapore math. test. 17.10.14, 18:11
                                                    Max nie zamierzam polować, więc zwierzyna nie jest mi potrzebna ze względu na szkołę nie będziemy mieszkać na prowincji.
                                                    Max Twoje dzieci nie zdałaby polskiej matury. Przede wszystkim język musi być na dobrym poziomie by napisać coś sensownego, no i matura ( jak wiele polskich egzaminów) jest mocno uwikłana kulturowo i środowiskowo. Robię z dzieciakiem polską szkołę w miarę możliwości czasowych i wiem, że mój fajny, pracowity nigdy nie mający problemów z nauką dzieciak poległby na opisie jesieni, bo od 4 latach ma upał nawet w grudniu, a opowieści o spadających liściach , śniegu skrzypiącym pod nogami brzmią jak bajki..Wiem, że nie zrozumiałby zdania:
                                                    " Według podmiotu mówiącego w wierszu odgłosy lasu brzmią jak ...., bo nie wie co to podmiot mówiący i nie bardzo wie czemu służy rozbieranie poezji na czynniki pierwsze. Z kolei "dzwonki rosy" i sosny w necie musiałam pokazać wszak koło nas jedynie lasy deszczowe i namorzynowe ... Odniosłam się do wiersza stąd www.sprawdzian-szostoklasisty.pl/question.php?question_id=1979

                                                    Generalnie nie miałam pojęcia, że rażenie kulturowe jest w polskiej szkole jest tak duże. W Sinagurze social studies jest mocno uwikłane kulturowo, ale ważne egzaminy nie... podobnie jak Sat.
                                                    Nie zmienia to faktu , że dzieciakowi który przeszedł pełną edukację w Usa jest łatwiej napisać go dobrze niż Jasiowi z Gorzowa. Po pierwsze Jaś poza przygotowaniem do satu miał swoją szkołę i jak miał trochę rozsądku to nie postawił wszystkiego na jedną kartę i starał się utrzymać w szkole lokalnej dobre oceny i w razie " awarii " iść na polski uniwerek . Poza tym Sat jest w obcym dla Jasia języku. Czy nam się to podoba czy nie szkoły polskie są prowadzone po polsku, a angielski nad Wisłą jest językiem obcym.

                                                    Max zaspokój moją ciekawość i powiedz czemu nie lubisz Obamy to taki sympatyczny człowiek no i Harvard skończył?
                                                    --
                                                    azjaodkuchni.blogspot.sg/
                                                  • maksimum Re: Singapore math. test. 17.10.14, 18:22
                                                    azjaodkuchni napisała:

                                                    > Max zaspokój moją ciekawość i powiedz czemu nie lubisz Obamy to taki sympatycz
                                                    > ny człowiek no i Harvard skończył?

                                                    No wlasnie dlatego ze jest taki sympatyczny.
                                                    Prezydent powinien dbac o rozwoj gospodarczy a on tego nie robi,ale ...robi....dobre wrazenie na ludziach.
                                                  • srubokretka Re: Singapore math. test. 18.10.14, 02:09
                                                    i matura ( jak wiele polskich e
                                                    > gzaminów) jest mocno uwikłana kulturowo i środowiskowo. Robię z dzieciakiem pol

                                                    Oj rozumiem doskonale, o co ci chodzi. Jeszcze rok temu mialam ambicje zeby po rowno ciagnac z dziecmi polska szkole. Teraz juz wiem, ze to bez sensu. Historia odpada... Zwlaszcza dla dziewczynki to nudy nie do przejscia. Jak dziadki beda chcialy to niech edukuja, ja do tego wracac nie bede. Gramatyke tez tylko podstawowa pozna. Bez rozdrabniania sie. Ciekawe komu to zakuwanie " mianownik kto co, dopelniacz...." Sie w zyciu przydalo. Mi ani razu. Tylko i wylacznie bylo mi to potrzebne do zdania klasowki. Czy takich szczegolow nie mozna rozkminiac dopiero na studiach, a w podstawowce tylko wspomniec o tym ?

                                                    Doba ma 24h- w tym spac trzeba.

                                                    > gzaminów) jest mocno uwikłana kulturowo i środowiskowo. Robię z dzieciakiem pol
                                                    > ską szkołę w miarę możliwości czasowych i wiem, że mój fajny, pracowity nigdy n
                                                    > ie mający problemów z nauką dzieciak poległby na opisie jesieni, bo od 4 lata

                                                    Posilkuje sie filmami w takich sytuacjach. Moj znajomy ma na youtub kilka filmow o polskiej przyrodzie. Nie to samo co na zywo, ale dobre i to.
                                                  • maksimum Re: Singapore math. test. 18.10.14, 17:47
                                                    srubokretka napisał:

                                                    > Doba ma 24h- w tym spac trzeba.

                                                    I na dodatek po przebudzeniu bedziesz w USA i bedziesz musiala sobie dawac rade z amerykanskimi problemami a nie z polskimi.

                                                    > Posilkuje sie filmami w takich sytuacjach. Moj znajomy ma na youtub kilka filmo
                                                    > w o polskiej przyrodzie. Nie to samo co na zywo, ale dobre i to.

                                                    Ja tez czasami polski filmy ogladam:

                                                    www.youtube.com/watch?v=YcuDKkETi0Y
                                                  • srubokretka Re: Singapore math. test. 16.10.14, 18:23
                                                    Czy decyzji do ktorej klasy twoj syn pojdzie nie mozna zostawic na styczen? Styczen , wlasnie , polowa semestru. Nie wiem dlaczego dyrektor zasugerowal ci rocznik wyzej... ale ja sie nie znam.
                                                    Powiem szczerze , ze ja bym dzieciaka wyslala z jego rocznikiem. Tutaj w kazdej chwili mozna zmienic klase. Elastycznosc jest bardzo powszechna. Niektore dzieciaki nawet w HS robia klasy, ktore sa zaliczane na studiach. ( moj znajomy robi psychologie w ten sposob). Mnie indywidualne podejscie tutaj bardzo zaskakuje. Nie widze zadnego powodu do przeskakiwania klas w waszym przypadku na dziendobry. Zwlaszcza, ze to szkola z 10p. Takie szkoly zazwyczaj maja klasy z uczniami barddzo zaawansowanymi, ktorych rodzice ich woza na specjalne lekcje juz od 3 roku zycia (przynajmniej tak jest w wiekszych miastach. Na prowincji, tak jak Max napisal: 10p nie jest rowne 10p w duzym miescie).
                                                  • maksimum Re: Singapore math. test. 16.10.14, 18:40
                                                    srubokretka napisał:

                                                    > Czy decyzji do ktorej klasy twoj syn pojdzie nie mozna zostawic na styczen? Sty
                                                    > czen , wlasnie , polowa semestru. Nie wiem dlaczego dyrektor zasugerowal ci roc
                                                    > znik wyzej... ale ja sie nie znam.
                                                    > Powiem szczerze , ze ja bym dzieciaka wyslala z jego rocznikiem. Tutaj w kazdej
                                                    > chwili mozna zmienic klase. Elastycznosc jest bardzo powszechna. Niektore dzie
                                                    > ciaki nawet w HS robia klasy, ktore sa zaliczane na studiach. ( moj znajomy rob
                                                    > i psychologie w ten sposob). Mnie indywidualne podejscie tutaj bardzo zaskakuje
                                                    > . Nie widze zadnego powodu do przeskakiwania klas w waszym przypadku na dziendo
                                                    > bry. Zwlaszcza, ze to szkola z 10p. Takie szkoly zazwyczaj maja klasy z uczniam
                                                    > i barddzo zaawansowanymi, ktorych rodzice ich woza na specjalne lekcje juz od 3
                                                    > roku zycia (przynajmniej tak jest w wiekszych miastach. Na prowincji, tak jak
                                                    > Max napisal: 10p nie jest rowne 10p w duzym miescie).
                                                    -----------
                                                    Dokladnie tak.
                                                    Tu jest indywidualne podejscie i w HS bedzie mogl brac klasy AP oraz program uczelniany.
                                                  • azjaodkuchni Re: Singapore math. test. 16.10.14, 19:06
                                                    Tak się umówiliśmy z dyrektorem, że przyjedziemy damy dzieciakowi wejść do klas i po tygodniu zdecydujemy... My wolelibyśmy 7 klasę jeszcze z jednego powodu. Dzieci w Azji są bardzo dziecinne, nasz dzieciak pochodzi z Polski, dom mamy polski, ale środowisko szkolne ma wyraźnie chińskie. Słucha więc dzieciak k- popu, nosi białe skarpetki ( mam nadzieję, że za pół roku wyrośnie) i może trochę odstawać od amerykańskich rówieśników zachowaniem. Żyjemy w kraju gdzie nauczycielom dzieci kłaniają się tak , że nosem dotykają kolan, kraju bez gumy do życia i kraju gdzie uczeń widzący staruszkę z siatką biegnie ile sił w nogach i pyta gdzie zanieść.. W kraju gdzie praca rodzica na rzecz szkoły jest zaszczytem i rodzice się biją o miejsce w szkolnym wolontariacie. Dzieciak zachowuje się azjatycko i zanim zrozumie kod kulturowy to może być trudno... zwłaszcza wśród starszych dzieci. W sumie to nie chcę by mi dzieciaka w szafce szkolnej zamykali wink Akademicko pewnie sobie poradzi im większe wyzwanie tym lepiej się czuje, ale kulturowo może być ciekawie.
                                                    Korepetycje od 3 roku życia wcale mnie nie dziwią... U mojego dziecka w klasie są dzieci których urodziny zostały zaplanowane na styczeń by mieć prawie rok przewagi nad dziećmi z grudnia...A potem lekcje skrzypek,matma , angielski, akrobatyka sportowa, nauka budowy z lego i inne cuda...Większość z tych rzeczy rodzic może zrobić sam z dzieciakiem bez wysiłku, ale do tego trzeba by czaszką ruszyć. Przywykliśmy i mamy dystans do tego.
                                                    --
                                                    azjaodkuchni.blogspot.sg/
                                                  • srubokretka Re: Singapore math. test. 16.10.14, 19:31
                                                    > Tak się umówiliśmy z dyrektorem, że przyjedziemy damy dzieciakowi wejść do klas
                                                    > i po tygodniu zdecydujemy... My wolelibyśmy 7 klasę jeszcze z jednego powodu.

                                                    Mozliwe, ze oni w tej szkole jeszcze nie zmienili systemu, albo zmienili w tym roku i dyrektor wie, ze nauczyciele nie maja jeszcze wprawy w nowym sposobie nauczania.

                                                    > Dzieci w Azji są bardzo dziecinne,

                                                    Nosil pieluche w wieku 5 lat? Jak nie, to nie masz sie czym stresowac wink Skarpetki zrzuci w 2 sekundy, a jak nie, to tez ok. Jeszcze nie jedno cie zdziwi.. mocno. Wiesz, ze tu do szkoly w pizamach chodza?
                                                  • maksimum Re: Singapore math. test. 16.10.14, 19:36
                                                    azjaodkuchni napisała:

                                                    > Tak się umówiliśmy z dyrektorem, że przyjedziemy damy dzieciakowi wejść do klas
                                                    > i po tygodniu zdecydujemy... My wolelibyśmy 7 klasę jeszcze z jednego powodu.

                                                    Na dluzsza mete,tylko chodzenie ze swoim rocznikiem.
                                                    W wieku 12-14 lat nie bedzie mial problemow z programem rok wyzej ale czym dalej tym w USA szybciej leci sie z programem.

                                                    > Dzieci w Azji są bardzo dziecinne,

                                                    Moze nie tyle dziecinne co sa normalne.
                                                    Grzeczne,spokojne,pracowite.Ja jestem bardzo zadowolony ze dzieciami maja caly czas stycznosc z Chinczykami w szkole.



                                                    >. U mojego dziecka w klasie
                                                    > są dzieci których urodziny zostały zaplanowane na styczeń by mieć prawie rok pr
                                                    > zewagi nad dziećmi z grudnia...A potem lekcje skrzypek,matma , angielski, akrob
                                                    > atyka sportowa, nauka budowy z lego i inne cuda...Większość z tych rzeczy rodzi
                                                    > c może zrobić sam z dzieciakiem bez wysiłku, ale do tego trzeba by czaszką rusz
                                                    > yć. Przywykliśmy i mamy dystans do tego.
                                                    -----------
                                                    Staje sie to o czym od dawna mowie.
                                                    Wychowanie dzieci staje sie hodowla i nie ma czegos takiego jak polskie podejscie do zycia,ze szkola jest od uczenia a po szkole "robta co chceta".
                                                    Cala rodzina zaangazowana jest w wychowanie i w wakacje tez sie tyrzeba uczyc i TO JEST NORMALNE.
                                                    Jesli my tego nie bedziemy robic -to zostaniemy z tylu a Chinczycy pogalopuja na lata swietlne przed nami.
                                                    Przeciez to ze Chiny rozwijaja sie 8-10 % rocznie juz przez 35 lat to jest wlasnie efekt takiego podejscia do zycia,ze NIE MA zadnego przypadku i wszystko jest scisle zaplanowane.
                                                  • maksimum Re: Singapore math. test. 16.10.14, 19:06
                                                    azjaodkuchni napisała:

                                                    > A co jeśli zauważę, że dzieciak odstaje, ale do góry? Czytanie ze zrozumieniem
                                                    > , dla kogoś kto czyta 4 lub 5 książek w tygodniu to żadna sztuka w końcu.

                                                    Czytanie ze zrozumieniem nie ma nic wspolnego z iloscia przeczytanych ksiazek.

                                                    > Co będzie jeśli będzie nudzić się w szkole bo Tuż będzie hen do przodu.

                                                    Tym sie nie przejmuj,przyjdzie walec i wyrowna.


                                                  • azjaodkuchni Re: Singapore math. test. 16.10.14, 19:20
                                                    Czytanie ze zrozumieniem nie ma nic wspólnego z ilością przeczytanych książek. Dostałabym pie...a gdybym kilka godzin dziennie robiła coś czego nie rozumiem...A tak na serio egzaminy z angielskiego w Sin wyglądają podobnie jak w Stanach. W Sin gramatyki jest więcej i jest egzamin z mówienia, ale też są teksty i pytania do nich... W linku który podałeś znalazłam tekst który mój dzieciak rozpracowywał kiedyś w szkole....

                                                    Tym sie nie przejmuj,przyjdzie walec i wyrowna.

                                                    Ty mnie nie strasz po nocy, liczyłam na to, że w takim kraju żadnego walca nie będzie, a każdy dostanie to na co mu zdolności i praca pozwolą.
                                                  • fogito Re: Singapore math. test. 16.10.14, 19:28
                                                    ... Bo Stany to ziemia obiecana i raj na ziemi. Oj będzie bolalo.
                                                • maksimum Re: Singapore math. test. 16.10.14, 16:41
                                                  srubokretka napisał:

                                                  > Trudne nie sa (corka miala dokladnie takie zadania w zeszlym roku). ALe w 45 mi
                                                  > n nie sadze zeby sie wyrobila. Moze by zrobila 4 strony. Jutro sprawdze.

                                                  Ja napisalem "trudne" dla osoby ktora sie z takimi zadaniami pierwszy raz spotyka.
                                                  Jesli takie zadania tlucze sie na okraglo w szkole,to wtedy nie sa one trudne.

                                                  To jest wlasnie duzym problemem w USA,gdzie w programie nie ma takich zadan,ale na testach do junior high czy HS takie zadania sa,dlatego do testow do HS czy JH trzeba sie przygotowywac samemu indywidualnie.

                                                  > Jestem ciekawa czy wiekowo poziom matematyki sie pokrywa. Jezeli po 5 klasie Us
                                                  > a zostaje w tyle, to nie bede zaskoczona, ale jezeli 7latki robia wiecej w Sing
                                                  > apurze, to sie zdziwie.

                                                  W USA bardziej sie zwraca uwage na pytania z trescia czyli najwazniejszy jest
                                                  1- "critical reading"-mowiac po naszemu czytanie ze zrozumieniem.
                                                  2-Matematyka jest na 2-gim miejscu a
                                                  3- angielski na 3-cim.
                                                  • srubokretka Re: Singapore math. test. 16.10.14, 18:41
                                                    > To jest wlasnie duzym problemem w USA,gdzie w programie nie ma takich zadan,ale
                                                    > na testach do junior high czy HS takie zadania sa,dlatego do testow do HS czy
                                                    > JH trzeba sie przygotowywac samemu indywidualnie.

                                                    Nie wiem jeszcze jak jest HS, ale w podstawowce corka te zadania miala na lekcjach, ja jej nie ucze ang i mat. Wiesz, ze kilka lat temu szkoly przeszly na common core (duzo w tym sing math)? Program podwyzszyli o rok, matematyki ucza innymi metodami. Nie we wszystkich stanach nastapily te zmiany (np w MA wyniki z testow sa lepsze od tych w NY. Tylko w MA rok temu jeszcze nie wprowadzili common core). W ten sposob szkoly ze starym systemem maja lepsze wyniki)

                                                    > W USA bardziej sie zwraca uwage na pytania z trescia czyli najwazniejszy jest
                                                    > 1- "critical reading"-mowiac po naszemu czytanie ze zrozumieniem.

                                                    Critical thinking , reading comprehension ... Zauwazylam. Corka nie ma nic na pamiec (2 klasa i jescze nic na pamiec nie miala zadane, nawet jednego wiersza). Matme ma rozkminiac na wszelkie sposoby, aby tylko wynik sie zgadzal.

                                                    > 3- angielski na 3-cim.

                                                    Masz na mysli np ortografie i gramatyke? Haha mocno sie zdziwilam, jak tu leja na ortografie smile Mysle , ze jest nawet nizej niz na 3cim. Social studies i science sa wyzej wink
                                                  • maksimum Re: Singapore math. test. 16.10.14, 18:50
                                                    srubokretka napisał:

                                                    > Nie wiem jeszcze jak jest HS, ale w podstawowce corka te zadania miala na lekcj
                                                    > ach, ja jej nie ucze ang i mat. Wiesz, ze kilka lat temu szkoly przeszly na com
                                                    > mon core (duzo w tym sing math)? Program podwyzszyli o rok, matematyki ucza inn
                                                    > ymi metodami.

                                                    Ja to zauwazylem po programie corki,ktory jest duzo trudniejszy niz program syna a sa w tych samych szkolach z 3 letnia roznica.


                                                    > Nie we wszystkich stanach nastapily te zmiany (np w MA wyniki z t
                                                    > estow sa lepsze od tych w NY. Tylko w MA rok temu jeszcze nie wprowadzili commo
                                                    > n core). W ten sposob szkoly ze starym systemem maja lepsze wyniki)

                                                    NY znowu w czolowce!!!

                                                    > > W USA bardziej sie zwraca uwage na pytania z trescia czyli najwazniejszy
                                                    > jest
                                                    > > 1- "critical reading"-mowiac po naszemu czytanie ze zrozumieniem.
                                                    >
                                                    > Critical thinking , reading comprehension ... Zauwazylam. Corka nie ma nic na p
                                                    > amiec (2 klasa i jescze nic na pamiec nie miala zadane, nawet jednego wiersza).
                                                    > Matme ma rozkminiac na wszelkie sposoby, aby tylko wynik sie zgadzal.
                                                    >
                                                    > > 3- angielski na 3-cim.
                                                    >
                                                    > Masz na mysli np ortografie i gramatyke? Haha mocno sie zdziwilam, jak tu leja
                                                    > na ortografie smile Mysle , ze jest nawet nizej niz na 3cim. Social studies i scie
                                                    > nce sa wyzej wink
                                                    -----------
                                                    A ci wszyscy ludziska z Polski mysleli ze Polacy slabo piszas SAT bo angielski jest dla nich za trudny.
                                                    Angielski w SAT ma bardzo male znaczenie,wazne jest tylko by rozumiec co sie czyta.
                                                    3-cia czesc SAT-czyli essay nie jest brany pod uwage przez wiekszosc uczelni i kto wie czy nie zostanie wyeliminowany z SAT kompletnie.
                                            • hankam Re: Kredyty studenckie i stypendia. 16.10.14, 12:03
                                              Podobno jest raz do roku przelot do domu za darmo, jeśli student jest przyjtęy w ramach need blind admissions.
                                              • maksimum Re: Kredyty studenckie i stypendia. 16.10.14, 17:04
                                                hankam napisała:

                                                > Podobno jest raz do roku przelot do domu za darmo, jeśli student jest przyjtęy
                                                > w ramach need blind admissions.

                                                Nie podobno a na pewno.
                                      • hankam Re: Kredyty studenckie i stypendia. 16.10.14, 12:22
                                        Hola, hola.
                                        Co dla ciebie oznacza dobry poziom edukacji?
                                        Miejsce w rankingu czy coś innego?
                                        Dobre uniwersytety europejskie są tak samo dobre jak dobre uniwersytety amerykańskie.

                                        Jak na razie jedno z twoich dzieci studiuje na przeciętnym uniwersytecie - bo przeciętny uniwerek dał mu stypendium.
                                        Podobno Columbia go przyjęła, ale stypendium mu nie dała, więc aż tak jej na nim nie zależało.
                                        A Harvard nie uznał go za dostatecznie dobrego.

                                        A co do stypendiów brytyjskich - można dostać stypendium socjalne i dodatkowo wziąć pożyczkę. Pożyczka jest umarzana, jeśli w okresie bodajże 10 lat po studiach nie zarabia się powyżej jakiejś kwoty. Z londynu studenci przyjeżdżają do POlski kilka razy w ciągu roku akademickiego. Studiowanie w Europie jest dużo łatwiejsze dla POlaka, niż w Stanach.
                                        No i pamiętam, że martwiłeś się, jak twój syn by sobie dawał radę w Bostonie (gdyby Harvard go przyjął). Że jadłby tylko pizzę i nieodpowiednio się ubierał, a w domu ma jak pączek w maśle. Wyobraź sobie, że wielu rodziców tak samo jak ty ma obawy przed wysłaniem dziecka nie z Nowego Jorku do Bostonu, tylko z POlski do Stanów - wielokrotnie dalej. To są wszystko młodzi ludzie - jedni są dostatecznie dojrzali na taką zmianę, inni nie, i tyle.
                                        • maksimum Re: Kredyty studenckie i stypendia. 16.10.14, 17:35
                                          hankam napisała:

                                          > Dobre uniwersytety europejskie są tak samo dobre jak dobre uniwersytety amerykańskie.

                                          Na papierze sa dobre,bo papier wszystko zniesie.

                                          > A co do stypendiów brytyjskich - można dostać stypendium socjalne i dodatkowo w
                                          > ziąć pożyczkę. Pożyczka jest umarzana, jeśli w okresie bodajże 10 lat po studia
                                          > ch nie zarabia się powyżej jakiejś kwoty.

                                          Tak bylo i kiedys w USA ale sie skonczylo.

                                          > Z londynu studenci przyjeżdżają do P
                                          > Olski kilka razy w ciągu roku akademickiego. Studiowanie w Europie jest dużo ła
                                          > twiejsze dla POlaka, niż w Stanach.

                                          Bo POZIOM JEST NIZSZY.
                                          W Stanach musialby napisac SAT i to go juz dyskwalifikuje.
                                          • hankam Re: Kredyty studenckie i stypendia. 17.10.14, 12:42
                                            maksimum napisał:

                                            > Bo POZIOM JEST NIZSZY.
                                            > W Stanach


                                            Zgadza się.
                                            Poziom jest niższy w szkołach amerykańskich.
                                            ŻADEN amerykański nastolatek nie zdałby polskiej matury.
                                            A to go dyskwalifikuje.
                                            • jotde3 Re: Kredyty studenckie i stypendia. 17.10.14, 12:47
                                              No wiadomo, polskiego by nie zdal smile a co z matma ? Bo angielski to by chyba na bank zaliczyl ?chyba ze to swierzy emigrant smile
                                              • zgagusia Re: Kredyty studenckie i stypendia. 17.10.14, 13:45
                                                jotde3 napisał:

                                                > No wiadomo, polskiego by nie zdal smile a co z matma ? Bo angielski to by chyba n
                                                > a bank zaliczyl ?chyba ze to swierzy emigrant smile
                                                a ty zdales mature z polskiego? jesli tak to jakim cudem???
                                            • srubokretka Re: Kredyty studenckie i stypendia. 17.10.14, 14:30
                                              >ŻADEN amerykański nastolatek nie zdałby polskiej matury.
                                              > A to go dyskwalifikuje.

                                              Nie dyskwalifikuje go jednak na polskim rynku pracy. Wprost przeciwnie. Ktory polski maturzysta moze sie pochwalic wyzszym wyksztalceniem po skonczenu szkoly sredniej? Tutaj jest to mozliwe. Z roku na rok takich szkol w usa przybywa. W Polsce ile takich szkol jest?
                                              • fogito Re: Kredyty studenckie i stypendia. 17.10.14, 14:48
                                                big_grin Moj amerykanski maz ma doktorat, ale nie ma magistra. A luki w wiedzy ogólnej ogromne. W Stanach wszystko jest mozliwe, ale po co?
                                                • srubokretka Re: Kredyty studenckie i stypendia. 17.10.14, 15:09
                                                  . A luki w wiedzy ogólne
                                                  > j ogromne

                                                  Bylo sobie bardziej wyksztalcony model zorganizowac, jezeli ci przeszkadza. Jemu ta wiedza do niczego nie jest potrzebna najwyrazniej, skoro sie jej nie nauczyl po drodze.
                                                  • fogito Re: Kredyty studenckie i stypendia. 17.10.14, 15:26
                                                    No jak endorfiny opadly i przyszedl real to zaczelo mi przeszkadzać, ze chlop tak po amerykanski niedoksztalcony chociaz z doktoratem.
                                                    Nie nauczyl sie, bo mu zona braki uzupelnia i 3 sekretarki.
                                                  • srubokretka Re: Kredyty studenckie i stypendia. 17.10.14, 15:37
                                                    > Nie nauczyl sie, bo mu zona braki uzupelnia i 3 sekretarki.

                                                    Taki niedoksztalcony, a 4 Polki wyedukowane utrzymuje.
                                                  • fogito Re: Kredyty studenckie i stypendia. 17.10.14, 16:18
                                                    Na szczescie sekretarek sam nie utrzymuje. Musi sie podzielic tongue_out A braki w wyksztalceniu nadrabia wdziekiem chyba. I to tyle w kwestii tego, ze mozna konczac liceum w Stanach miec zaliczone studia wyzsze smile upraszczam oczywiscie, ale jednak wiedza ogolna lezy i kwiczy.
                                                  • maksimum Re: Kredyty studenckie i stypendia. 18.10.14, 01:04
                                                    fogito napisała:

                                                    > I to tyle w kwestii tego, ze mozna konczac
                                                    > liceum w Stanach miec zaliczone studia wyzsze smile upraszczam oczywiscie, ale jed
                                                    > nak wiedza ogolna lezy i kwiczy.

                                                    Chodzi ci o znajomosc doplywow Wisly na pamiec?
                                                  • fogito Re: Kredyty studenckie i stypendia. 18.10.14, 08:41
                                                    Chodzi mi szczegolnie o biologie i historie. Doplywy Wisly to juz bylby poziom Harvardu.
                                                  • maksimum Re: Kredyty studenckie i stypendia. 18.10.14, 18:21
                                                    fogito napisała:

                                                    > Chodzi mi szczegolnie o biologie i historie.

                                                    Biologia jest OK,bo na calym swiecie powinna byc ta sama.
                                                    Historia tez w wiekszosci wypadkow powinna sie pokrywac w roznych krajach.

                                                    > Doplywy Wisly to juz bylby poziom Harvardu.

                                                    To jest wlasnie to,co nikomu nie jest potrzebne.
                                                  • maksimum Re: Kredyty studenckie i stypendia. 17.10.14, 18:01
                                                    srubokretka napisał:

                                                    > Taki niedoksztalcony, a 4 Polki wyedukowane utrzymuje.

                                                    Takie jest wlasnie polskie podejscie do zycia.
                                                    Wszyscy sa madrzy ale ...ktos musi na nich pracowac.
                                                  • fogito Re: Kredyty studenckie i stypendia. 17.10.14, 18:53
                                                    smile nie wiem jak ci to powiedziec, ale swego czasu ja zarabialam wiecej niz maz i to przez dlugi czas. Bo maz przyjechal do Polski z dlugami wiekszymi niz lasy amazonskie. A to, ze musi oplacac z kolegami prawnikami 3 polskie sekretarki, zeby nie zginac, to juz nie moj problem. "Cza"sie bylo uczyc czegos wiecej niz przepisy prawa.
                                                  • maksimum Re: Kredyty studenckie i stypendia. 18.10.14, 00:13
                                                    fogito napisała:

                                                    > smile nie wiem jak ci to powiedziec, ale swego czasu ja zarabialam wiecej niz maz
                                                    > i to przez dlugi czas. Bo maz przyjechal do Polski z dlugami wiekszymi niz lasy
                                                    > amazonskie. A to, ze musi oplacac z kolegami prawnikami 3 polskie sekretarki,
                                                    > zeby nie zginac, to juz nie moj problem. "Cza"sie bylo uczyc czegos wiecej niz
                                                    > przepisy prawa.
                                                    -----------
                                                    Troche mnie to dziwi,bo rodzina ponoc burzuje a syn z wlasnej kieszeni studia oplaca.
                                                    Nawet przecietna uczelnia kosztuje w USA 40 tys doll rocznie.

                                                  • fogito Re: Kredyty studenckie i stypendia. 18.10.14, 08:31
                                                    Syn postudiowal sobie na wiecej niz jednej uczelni i sporo sobie pobalowal za karte kredytowa, bo tak zyja bogate amerykanskie dzieciaki. Nominpozniej bedac w Polsce musial za to balowanie kase oddawac. A rodzice balowania nie zamierzali mu splacac i slusznie zreszta.
                                                  • maksimum Re: Kredyty studenckie i stypendia. 18.10.14, 18:10
                                                    fogito napisała:

                                                    > Syn postudiowal sobie na wiecej niz jednej uczelni i sporo sobie pobalowal za k
                                                    > arte kredytowa, bo tak zyja bogate amerykanskie dzieciaki.

                                                    Nie wszystkie wlasnie tak zyja,bo wiekszosc ma inne zainteresowania niz balowanie.
                                                    Niektorzy sa mocno w sporcie usadowieni i kazda chwile spedzaja z rakieta,inni maja jakies inne hobby,a ci bez zainteresowan konkretnych rzeczywiscie baluja i sama wiesz jak to wszystko sie konczy.Synalek za kare wyladowal w Polsce.

                                                    > Nominpozniej bedac w Polsce musial za to balowanie kase oddawac. A rodzice balowania nie > zamierzali mu splacac i slusznie zreszta.

                                                    No to chyba akurat jak najbardziej normalne zachowanie.
                                                    Ale gdyby sie w Polsce urodzil,to by nie musial oddawac.
                                                  • fogito Re: Kredyty studenckie i stypendia. 18.10.14, 18:55
                                                    Bogate baluja, bo maja kase. Biedne sie ucza, aby byc bogate.
                                                    A synalek wyladowal w Polsce, ku rozpaczy rodzicow, bo mu sie piekne i szczuple Polki spodobaly. A ze trafil na taka co Stanow nie cierpi to siedzi juz w tej Polsce 15 lat tongue_out
                                                  • maksimum Re: Kredyty studenckie i stypendia. 18.10.14, 21:41
                                                    fogito napisała:

                                                    > Bogate baluja, bo maja kase. Biedne sie ucza, aby byc bogate.

                                                    To zbyt wielkie uproszczenie dobrego wychowania.

                                                    > A synalek wyladowal w Polsce, ku rozpaczy rodzicow, bo mu sie piekne i szczuple
                                                    > Polki spodobaly. A ze trafil na taka co Stanow nie cierpi to siedzi juz w tej
                                                    > Polsce 15 lat tongue_out

                                                    Polska jest coraz ladniejsza,wiec nie widze powodu by tam nie siedziec,ale ceny macie wyzsze niz w USA.
                                                  • fogito Re: Kredyty studenckie i stypendia. 19.10.14, 08:47
                                                    Cos za cos. Nie zamieszkamy w Stanach tylko dlatego, ze tam domy i benzyna tansza. Zycie to cos wiecej niz spanie i zarcie.
                                                  • maksimum Re: Kredyty studenckie i stypendia. 19.10.14, 16:42
                                                    fogito napisała:

                                                    > Cos za cos. Nie zamieszkamy w Stanach tylko dlatego, ze tam domy i benzyna tans
                                                    > za. Zycie to cos wiecej niz spanie i zarcie.

                                                    Nie tylko domy i benzyna sa tansze.Wszystko jest tansze w USA i na dodatek lepszej jakosci.
                                                    Szkolnictwo jest lepsze,lekarze sa lepsi.Samochody sa lepsze,komputery,oprogramowania.
                                                  • fogito Re: Kredyty studenckie i stypendia. 19.10.14, 16:48
                                                    Ludzie sa gorsi i jedzenie jest gorsze co skutecznie na dlugie lata potrzyma mnie w Europie.
                                                • azjaodkuchni Braki w wiedzy 17.10.14, 16:11
                                                  Moj amerykanski maz ma doktorat, ale nie ma magistra. A luki w wiedzy ogólne
                                                  > j ogromne...
                                                  Przypomniała mi się moja nauczycielką angielskiego (pochodzi z Texasu) która zawsze powtarza, że to ile wiesz nie jest ważne, bo ważne jest to jak szybko umiesz znaleźć potrzebne info...
                                                  W sumie ma rację... W dobie komputerów w telefonie i zegarku wiedza stricte akademicka traci wartość. Zyskuje za to krytyczne myślenie i umiejętność szybkiego znalezienia potrzebnych informacji... Świat się zmienia..., ale jak sobie przypomnę , że w klasie 4 podstawówki nauczyłam się na pamięć dopływów Wisły i Odry tak skutecznie, że pamiętam do dziś i to tylko się uśmiecham.... "Nauka" zajęła mi całą sobotę i była wspierana przez ciut podku...onego ojca... wink Dziś wiedza o dopływach do niczego mi się nie przydaje, a gdybym nagle zapragnęła zglebić tajniki Soły, Raby czy o Wisłoka to bym je znalazła w necie w kilka sekund.
                                                  --
                                                  azjaodkuchni.blogspot.sg/
                                                  • maksimum Re: Braki w wiedzy 17.10.14, 18:06
                                                    azjaodkuchni napisała:

                                                    > Dziś wiedza o dopływach do niczego mi się nie przydaje, a gdybym nagle zapragnęła zgl
                                                    > ebić tajniki Soły, Raby czy o Wisłoka to bym je znalazła w necie w kilka sekund.

                                                    Nic sie nie zmienilo,bo polska matura opiera sie na pamieciowce z historii i geografii.
                                                  • fogito Re: Braki w wiedzy 17.10.14, 18:57
                                                    Ale polskie dzieci przynajmniej wiedza jakie mamy na swiecie kontynenty i kiedy rozpoczela sie II wojna swiatowa wink
                                                  • azjaodkuchni Re: Braki w wiedzy 17.10.14, 20:44
                                                    Ale polskie dzieci przynajmniej wiedza jakie mamy na świecie kontynenty i kiedy
                                                    > rozpoczela sie II wojna swiatowa wink
                                                    Też prawda... Singapurczycy mówią, że II wojna zaczęła się wycięciem Chińczyków przez Japończyków w Nankin, bo mają własne widzenie historii, ale jedna z nauczycielek ( świetna matematyczka zresztą) pytała czy u nas w Polsce chodzą po ulicach pingwiny... No popisała się ... więc na pożegnanie dostała książkę o Polsce i ma szansę się dokształcić.
                                                  • maksimum Re: Braki w wiedzy 18.10.14, 00:43
                                                    azjaodkuchni napisała:

                                                    > Też prawda... Singapurczycy mówią, że II wojna zaczęła się wycięciem Chińczyków
                                                    > przez Japończyków w Nankin,

                                                    Jest nawet film o tym:

                                                    www.youtube.com/watch?v=ILS6wGvOWO8
                                                    www.youtube.com/watch?v=PhmH1MJ-sTA

                                                    > bo mają własne widzenie historii, ale jedna z nauc
                                                    > zycielek ( świetna matematyczka zresztą) pytała czy u nas w Polsce chodzą po ul
                                                    > icach pingwiny... No popisała się ... więc na pożegnanie dostała książkę o Pols
                                                    > ce i ma szansę się dokształcić.
                                                    ----------
                                                    Trzeba bylo odpowiedziec ze oczywiscie chodza ale nie zawsze i nie wszedzie i trzeba miec szczescie by je spotkac.
                                                  • maksimum Re: Braki w wiedzy 18.10.14, 00:17
                                                    fogito napisała:

                                                    > Ale polskie dzieci przynajmniej wiedza jakie mamy na swiecie kontynenty i kiedy
                                                    > rozpoczela sie II wojna swiatowa wink

                                                    Druga wojna zaczela sie od ataku Japonczykow na Pearl Harbor Dec 7,1941.
                                                    Wczesniej to byly lokalne pogrywki.
                                                  • fogito Re: Braki w wiedzy 18.10.14, 08:34
                                                    Dla Amerykanow z pewnoscia. Ale jesli zajecie Polski przez Niemcow jest dla ciebie tak niewazne to powinienes zrzec sie obywatelstwa polskiego, bo wstyd. Moj dziesieciolatek jest madrzejszy od ciebie.
                                                  • maksimum Re: Braki w wiedzy 18.10.14, 18:15
                                                    fogito napisała:

                                                    > Dla Amerykanow z pewnoscia. Ale jesli zajecie Polski przez Niemcow jest dla cie
                                                    > bie tak niewazne to powinienes zrzec sie obywatelstwa polskiego, bo wstyd.

                                                    A czy zajecie Austrii czy Czech w 1938 przez Niemcow to juz byl poczatek wojny?

                                                    > Moj dziesieciolatek jest madrzejszy od ciebie.

                                                    On jest najmadrzejszy na swiecie tylko dlatego ze jest twoim synem.
                                                  • fogito Re: Braki w wiedzy 18.10.14, 19:09
                                                    A czy Austraia i Czechy walczyly z Niemcami czy sie poddaly bez walki?
                                                    Moj syn jest madrzejszy, bo lepiej niz ty zna historie II wojny swiatowej.
                                                  • maksimum Re: Braki w wiedzy 18.10.14, 21:48
                                                    fogito napisała:

                                                    > A czy Austraia i Czechy walczyly z Niemcami czy sie poddaly bez walki?

                                                    No i pytanie sie nasuwa,po co Polacy walczyli jak Czesi sie poddali i ich kraj nie zostal dzieki temu zniszczony.

                                                    > Moj syn jest madrzejszy, bo lepiej niz ty zna historie II wojny swiatowej.

                                                    On nawet nie wie,ze II wojne wygrali Amerykanie a nie Rosjanie.
                                                  • fogito Re: Braki w wiedzy 19.10.14, 08:50
                                                    Mentalnosc czeska mi nie odpowiada nawet za cene zniszczonego kraju.
                                                    To ciebie chyba w szkole uczyli, ze Rosja wygrala II wojne swiatowa. Juz lepiej nie brnij dalej.
                                                  • maksimum Re: Braki w wiedzy 19.10.14, 16:44
                                                    fogito napisała:

                                                    > Mentalnosc czeska mi nie odpowiada nawet za cene zniszczonego kraju.

                                                    Za to zyja duzo lepiej niz Polacy.

                                                    > To ciebie chyba w szkole uczyli, ze Rosja wygrala II wojne swiatowa.

                                                    Tak wlasnie mnie uczyli i na dodatek musialem ogladac 4 pancernych i Szarika.
                                                    Juz teraz nie puszczaja tego w TV?
                                                    A J23?
                                                  • fogito Re: Braki w wiedzy 19.10.14, 16:53
                                                    Nie zauwazylam, zeby Czechom bylo lepiej niz Polakom. Moze tylko alkohol maja tanszy. Maz ma teraz biuro w Pradze, ale nic mnie nie skusi do przeniesienia sie.
                                                    Moze i puszczaja Szarika, ale kto ma czas na ogladanie,
                                                  • maksimum Re: Braki w wiedzy 19.10.14, 19:55
                                                    fogito napisała:

                                                    > Nie zauwazylam, zeby Czechom bylo lepiej niz Polakom.

                                                    Od chrztu Polski ponad 1.000 lat temu bylo tam lepiej i nadal jest lepiej niz w Polsce.I tak dlugo jeszcze pozostanie.

                                                    en.wikipedia.org/wiki/List_of_countries_by_GDP_(PPP)_per_capita
                                                    #39 Czechy i #48 Poland

                                                    Oni nie sa tacy wystawni jak Polacy ale zawsze zyli lepiej.

                                                    > Moze i puszczaja Szarika, ale kto ma czas na ogladanie,

                                                    Ci ktorzy lykaja kulture rosyjska to to ogladaja.
                                                  • fogito Re: Braki w wiedzy 19.10.14, 20:35
                                                    Jakosc zycia dla ciebie i dla mnie to dwie rozne sprawy. Wielu Czechow ma dzieci w szkole syna, bo od wielu lat pracuje w Polsce. Moj maz ma biuro, darmowe mieszkanie w Pradze i limuzyne z kierowca. Ale ja nigdy nie przenioslabym sie tam na stale, bo mentalnosc ludzka jest dla mnie podstawowym kryterium wyboru miejsca zamieszkania.
                                                  • maksimum Re: Braki w wiedzy 20.10.14, 00:15
                                                    fogito napisała:

                                                    > Jakosc zycia dla ciebie i dla mnie to dwie rozne sprawy.

                                                    Po prostu lubisz swoj zascianek i nie zamienilabys go na zaden inny.

                                                    > Ale ja nigdy nie przenioslabym sie tam na stale, bo mentalnosc ludzka jest dla mnie >podstawowym kryterium wyboru miejsca zamieszkania.

                                                    Ta czeska mentalnosc powoduje ze maja tam wyzszy standard zycia niz w Polsce i widze ze niebawidzisz ludzi,ktorzy zyja w lepszym standarcie.

                                                  • fogito Re: Braki w wiedzy 20.10.14, 06:46
                                                    Po prostu lubie swoja rodzine i przyjaciol w Polsce i nie musze tulac sie po swiecie, zebybsaczescia szukac.
                                                    Maksiu, ja zyje w Polsce w o wiele wyzszym standarcie niez jakikolwiek Czech czy Amerykanin. Ja nie musze emigrowac. To ty musiales.
                                                  • maksimum Re: Braki w wiedzy 20.10.14, 07:12
                                                    fogito napisała:

                                                    > Ja nie musze emigrowac. To ty musiales.

                                                    Ja nie emigrowalem ze wzgledow ekonomicznych,bo po przyjezdzie do USA atandard zycia mnie spadl przez pierwsze 2 lata.
                                                    Ja wyjechalem z Polski bo ludzie tam maja waskie horyzonty i z nikim tam nie moglem znalezc wspolnego jezyka.
                                                  • fogito Re: Braki w wiedzy 20.10.14, 10:37
                                                    Wąskie horyzonty to Amerykanie maja i dlatego tak dobrze sie tam odnajdujesz. Mnie potrzebne cos wiecej niż micha żarcia przed tv.
                                                  • maksimum Re: Braki w wiedzy 18.10.14, 00:45
                                                    fogito napisała:

                                                    > Ale polskie dzieci przynajmniej wiedza jakie mamy na swiecie kontynenty i kiedy
                                                    > rozpoczela sie II wojna swiatowa wink

                                                    A komu ta wiedza jest potrzebna,przecie nie idziesz tam pieszo ani nie jedziesz na rowerze,tylko kupujesz bilet na samolot.
                                                  • fogito Re: Braki w wiedzy 18.10.14, 08:35
                                                    Ta wiedza jest potrzebna po to, zebys nie zostal uznany w towarzystwie za idiote.
                                                • maksimum Doktorat bez magistra. 17.10.14, 18:17
                                                  fogito napisała:

                                                  > big_grin Moj amerykanski maz ma doktorat, ale nie ma magistra. A luki w wiedzy ogólne
                                                  > j ogromne. W Stanach wszystko jest mozliwe, ale po co?

                                                  Mozna miec doktorat bez magistra w USA ale na slabiutkiej uczelni.
                                                  Czym gorsza uczelnia tym ma mniejsze wymagania by zaczac doktorat,ale studia trzeba miec skonczone z tym ze bez magistra.
                                                  Cala filozofia polaga na tym,ze jest sie mocno jednokierunkowym i ma bardzo dobre stopnie z tego swojego kierunku i po studiach ubiegac sie mozna na jakas uczelenke od razu na doktorat z tego swojego kierunku.

                                                  Niestety taki czlowiek ma bardzo mala wiedze ogolna i zostaje mu wyjsc za Polke jako najlepszy wybor.

                                                  Kazda uczelnia ma jakies tam wymogi jesli sie ubiegasz o doktorat,czyli musisz miec zdane jakies tam przedmioty a ze facet jest po Marines to rekomendacje ma doskonale,bo rekomendacje tez sa bardzo wazne.
                                                  • fogito Re: Doktorat bez magistra. 17.10.14, 19:02
                                                    Virginia University to nie jest kiepska uczelnia. Kazdy kto chce miec madra i piekna zone wychodzi za Polke. Tak jak ty maksiu, czyz nie.
                                                  • maksimum Re: Doktorat bez magistra. 18.10.14, 00:28
                                                    fogito napisała:

                                                    > Virginia University to nie jest kiepska uczelnia. Kazdy kto chce miec madra i p
                                                    > iekna zone wychodzi za Polke. Tak jak ty maksiu, czyz nie.

                                                    Musisz sie zdecydowac czy to jest University of Virginia czy Virginia State University.
                                                  • fogito Re: Doktorat bez magistra. 18.10.14, 08:36
                                                    A co, bez pelnej nazwy sie nie domyslasz? UofV.
                                                  • maksimum Re: Doktorat bez magistra. 18.10.14, 18:04
                                                    fogito napisała:

                                                    > A co, bez pelnej nazwy sie nie domyslasz? UofV.

                                                    OK.Uof V to jeszcze w miare porzadna uczelnia,ale Virginia State University to juz jest dla zamulonych.
                                        • tinywee do hankam i zgagusi 20.10.14, 00:00
                                          "Co dla ciebie oznacza dobry poziom edukacji? Miejsce w rankingu czy coś innego?"
                                          Nie zdziwiłabym się, gdyby np. mimuw miał lepszy poziom, niż wieeele uczelni zagranicznych - bo chyba przyjmuje głównie olimpijczyków.

                                          "A co do stypendiów brytyjskich - można dostać stypendium socjalne i dodatkowo wziąć pożyczkę."
                                          O ile wiem, na studia licencjackie pożyczkę 9k GBP ma się niejako z automatu (w Szkocji jest inaczej), natomiast żeby dostać jakiekolwiek bursaries, trzeba wcześniej trzy lata mieszkać w UK. O ile wiem.

                                          "Pożyczka jest umarzana, jeśli w okresie bodajże 10 lat po studiach nie zarabia się powyżej jakiejś kwoty."
                                          Chyba 30, nie 10 lat. Natomiast żeby ją spłacać, trzeba zarabiać min. określoną kwotę (obecnie chyba 21k).

                                          "Studiowanie w Europie jest dużo łatwiejsze dla POlaka, niż w Stanach."
                                          Zasłyszana opinia od jednej osoby, zatem raczej anegdotyczna - tak, bo w Europie ani razu nie zarwała nocki, a w Stanach się to zdarzało, pulling an all-nighter. Obie uczelnie z pierwszej kontynentalnej dziesiątki.

                                          "Wyobraź sobie, że wielu rodziców tak samo jak ty ma obawy przed wysłaniem dziecka nie z Nowego Jorku do Bostonu, tylko z POlski do Stanów - wielokrotnie dalej. "
                                          No właśnie chciałam Cię zapytać - a gdyby Twoje dziecko pewnego dnia przyszło i powiedziało, że się dostało do jakiejś fajnej uczelni w Stanach/UK/poza domem? Co byś zrobiła? Zgodziłabyś się na wyjazd?

                                          Do zgagusi:
                                          Apropo szachów: powiedziałabyś, że co robi dobrego szachistę? (I ewentualnie brydżystę - Twoim/Twojego męża zdaniem)?
                                          • hankam Re: do hankam i zgagusi 20.10.14, 00:10
                                            O ile wiem, na studia licencjackie pożyczkę 9k GBP ma się niejako z automatu (w Szkocji jest inaczej), natomiast żeby dostać jakiekolwiek bursaries, trzeba wcześniej trzy lata mieszkać w UK. O ile wiem.

                                            Nie - znajome dziewczę dostało i pożyczkę, i stypendium, po maturze (polskiej) dostało się na londyńską uczelnię, wzięło gap year, przez rok w Londynie pomieszkiwało w kratkę.
                                            • tinywee Re: do hankam i zgagusi 20.10.14, 00:23
                                              A wiesz może jak się to stypendium nazywało po angielsku? (Byłoby dobrze wiedzieć na zaś smile
                                              • hankam Re: do hankam i zgagusi 20.10.14, 00:26
                                                Nie wiem nic ponadto, że dziewczyna występowała o stypendium socjalne i jak już schowała do kieszeni wstyd z tego powodu, to pisała chyba o pięć różnych.
                                                Ale przy okazji zapytam.
                                          • hankam Re: do hankam i zgagusi 20.10.14, 00:20
                                            "Studiowanie w Europie jest dużo łatwiejsze dla POlaka, niż w Stanach."
                                            Zasłyszana opinia od jednej osoby, zatem raczej anegdotyczna - tak, bo w Europie ani razu nie zarwała nocki, a w Stanach się to zdarzało, pulling an all-nighter. Obie uczelnie z pierwszej kontynentalnej dziesiątki.


                                            Pewnie zależy od kierunku. Na przykład architekci zawsze zarywają noce - znam to z własnego doświadczenia, w necie jest sporo dowcipów o studentach architektury. Myślę, że medycyna zarywa noce. Może to zależeć też od profesora.
                                            Ale ja pisałam o czymś innym. Przede wszystkim o odległości i wszystkim, co się z tym wiąże - pieniądzach, rozłące i mimo wszystko - innej kulturze.


                                            "Wyobraź sobie, że wielu rodziców tak samo jak ty ma obawy przed wysłaniem dziecka nie z Nowego Jorku do Bostonu, tylko z POlski do Stanów - wielokrotnie dalej. "
                                            No właśnie chciałam Cię zapytać - a gdyby Twoje dziecko pewnego dnia przyszło i powiedziało, że się dostało do jakiejś fajnej uczelni w Stanach/UK/poza domem? Co byś zrobiła? Zgodziłabyś się na wyjazd?


                                            Gdyby tak powiedziało i chciało wyjechać, to co miałabym do powiedzenia?
                                            Zastanawiałabym się, jak jej to sfinansować.
                                            Znając jednak swoje dziecko, uważam, że społecznie nie będzie po maturze dojrzała do wyjazdu - raczej po licencjacie, albo po magisterium.
                                            Wydział, o którym najbardziej marzy moja córka jest w POlsce Krakowie i w Gdańsku - i to jej raczej odradzam, jeśli już ma wyjeżdżać z domu, to lepiej za granicę.
                                            • maksimum Re: do hankam i zgagusi 20.10.14, 00:39
                                              hankam napisała:

                                              > Myślę, że medycyna zarywa noce.

                                              Przypomina mnie sie syn znajomych,ktory nie mogl sie dostac na zadna porzadna uczelnie w USA,wiec w ramach rehabilitacji pojechal do Polski i zdal na medycyne.
                                              Tam to musi byc dopiero poziom nauczania!!!!


                                              • hankam Re: do hankam i zgagusi 20.10.14, 01:18
                                                Przypomina mnie sie syn znajomych,ktory nie mogl sie dostac na zadna porzadna uczelnie w USA,wiec w ramach rehabilitacji pojechal do Polski i zdal na medycyne.

                                                Przypominam ci, że studenci zagraniczni podlegają odrębnej rekrutacji.
                                                To są studenci komercyjni, którzy zresztą zaniżają poziom.
                                                A na studia w Polsce od lat się nie zdaje, jest się przyjmowanym na podstawie wyników matur, więc twój znajomy nie mógł na nic zdać, zresztą matury też nie mógł zdać, więc jak zwykle twoje historyjki są wyssane z brudnego palca.
                                                • maksimum Re: do hankam i zgagusi 20.10.14, 07:05
                                                  hankam napisała:

                                                  > Przypomina mnie sie syn znajomych,ktory nie mogl sie dostac na zadna porzadn
                                                  > a uczelnie w USA,wiec w ramach rehabilitacji pojechal do Polski i zdal na medycyne.

                                                  >
                                                  > Przypominam ci, że studenci zagraniczni podlegają odrębnej rekrutacji.
                                                  > To są studenci komercyjni, którzy zresztą zaniżają poziom.
                                                  > A na studia w Polsce od lat się nie zdaje, jest się przyjmowanym na podstawie w
                                                  > yników matur, więc twój znajomy nie mógł na nic zdać, zresztą matury też nie mó
                                                  > gł zdać, więc jak zwykle twoje historyjki są wyssane z brudnego palca.
                                                  -------------
                                                  Historia jest jak najbardziej prawdziwa.
                                                  Pojechal do Polski by byc przyjety na uczelnie medycza i go przyjeli.
                                                  Sam sie zdziwilem jak takiego nieudacznika przyjeli,a tu sie okazuje,ze...NIE MA egzaminow.
                                                  To wszystko wyjasnia,bo gdyby byly to on by ich na pewno nie zdal.

                                                  forsal.pl/artykuly/726717,zagraniczni-studenci-masowo-przyjezdzaja-do-polski-studiowac-medycyne.html
                                                  • hankam Re: do hankam i zgagusi 20.10.14, 09:52
                                                    Tak, rzyjeli go na studia komercyjne, na ktorych uczelnie zarabiaja pieniadze. Studia sa w jezyku angielskim, (co dobrze swiadczy o mozliwosciach wykladowcow), jest osobny tok studiow od regularnych studiow medycznych i poziom tm jest duzo nizszy.
                                                    Na medycyne w Polsce by nie zdal, tak jak i wiekszosc jego amerykanskich kolegow, bo poziom matury z biologii i chemii jest wyzszy, niz na SAtach i ACTach.
                                                    Studiuje z Nigeryjczykami, Saudyjczykami i amerykanskimi nieudacznikami, takimi jak on sam.
                                                  • maksimum Re: do hankam i zgagusi 20.10.14, 17:54
                                                    hankam napisała:

                                                    > Tak, rzyjeli go na studia komercyjne, na ktorych uczelnie zarabiaja pieniadze.

                                                    A co w tym zlego ze uczelnie zarabiaja pieniadze.
                                                    Wszystkie najlepsze uczelnie w USA z NYU wlacznie sa prywatne i zarabiaja pieniadze,co nie zmienia faktu ze sa tam bardzo rogorystyczne kryteria przyjec.

                                                    Prawda jest taka,ze w Polsce jest beznadziejny poziom studiow i przyjezdzaja tam beznadziejni studenci.
                                                    Gdyby byl wyzszy poziom nauczania to liczyliby wiecej niz te marne 8-10 tys doll rocznie.

                                                  • jotde3 Re: do hankam i zgagusi 20.10.14, 10:21
                                                    ciekawy artykół maksio, w artykule nie ma jednak nic o egzaminach ale jest w komentarzach , wychodzi że stworzona dla nich nizszy poziom by dobrać sie do ich zielonych smile
                                                  • maksimum Re: do hankam i zgagusi 20.10.14, 17:59
                                                    jotde3 napisał:

                                                    > ciekawy artykół maksio, w artykule nie ma jednak nic o egzaminach ale jest w ko
                                                    > mentarzach , wychodzi że stworzona dla nich nizszy poziom by dobrać sie do ich
                                                    > zielonych smile
                                                    ------------
                                                    Ale gdyby byl wyzszy poziom,to wtedy mogliby sobie wiecej zielonych zazyczyc za studiowanie.
                                                    Niestety polscy naukowcy nie sa w stanie zapewnic wyzszego poziomu na studiach w Polsce.

                                                    Przeciez kazdy moze wszedzie na calym swiecie studiowac i CENA jest dopasowana do POZIOMU studiow.Nic dodac nic ujac.
                                                    W Polsce nie ma mozliwosci stworzenia wyzszego poziomu studiow.
                                            • tinywee Re: do hankam i zgagusi 20.10.14, 01:21
                                              Dzięki za zapytanie.

                                              Rozumiem medycynę, ale architektura? Kiedy, podczas sesji czy z innych okazji?

                                              Pieniądze i rozłąka stanowią wzgląd niezależnie od miejsca, czy bliżej stanowi aż taką różnicę, nie jestem pewna.

                                              'Gdyby tak powiedziało i chciało wyjechać, to co miałabym do powiedzenia?"

                                              Rozumiem to jako zaakceptowanie wyboru. W sumie, pytanie retoryczne. Jeżeli córka myśli o K. czy G., to faktycznie pewnie koszty utrzymania byłyby podobne z zagranicą (?). A laby (o ile studia z) lepsze.

                                              Decyzja może być nagła, a żeby napisać personala, dopilnować rekomendacji itd., to pewnie tydzień wystarczy...

                                              • hankam Re: do hankam i zgagusi 20.10.14, 01:24

                                                Rozumiem medycynę, ale architektura? Kiedy, podczas sesji czy z innych okazji?


                                                Egzaminy jak wszędzie, przede wszystkim kobyły z historii architektury, ale nie o to chodzi. Zarywa się noce przede wszystkim przy oddawaniu projektów (a także w trakcie ich robienia).
                                                • srubokretka Re: do hankam i zgagusi 20.10.14, 02:05
                                                  > Rozumiem medycynę, ale architektura?

                                                  Ja odwrotnie. Med to tylko zakuwanie na sesje. Moj kumpel po 2 roku med zaczal i arch. Z med nie zrezygnowal, bo by go rodzice i zona przestali utrzymywac.

                                                  > Egzaminy jak wszędzie, przede wszystkim kobyły z historii architektury

                                                  His to tez tylko zakuwanie. U nas najwiekszy problem, to byla geometria wyk. Kretyn tlumaczyl, a na necie jeszcze nie bylo wykladow. A teraz wyklady sa tak prowadzone (usa) ze moja 7 latka jest w stanie wszystko zrozumiec. Czasmi mnie irytuje, jak ide z dzieciakami na rozne zajecia , a tam tlumacza wszystkie skomplikowane procesy fizyki, chemii, mat... za pomoca doswiadczen (prostych, tanich jak barszcz), a w Polsce? za pomoca kiepskiej jakosci tablicy i kredy, przy okazji tlumaczac przez godzine tak zeb ynikt nie zrozumial.
                                                  Sa jednak tego plusy rekompensujace wszystko. Zycie towarzyskie kwitlo, bo przed egzaminami trzeba bylo sie stadnie uczyc, zeby wspolnymi salami zrozumiec, o co profesorowi chodzilo.

                                                  >Zarywa się noce przede wszystkim przy oddawaniu projektów (a takż
                                                  > e w trakcie ich robienia).

                                                  Zazwyczaj przez zlosliwosc rzeczy martwych hehe Na innych wydzialach tego nie doswiadczali (moze na mechanice, budownictwie.? Pewnie tez w wyklejanki-skladanki sie bawili)

                                                  • hankam Re: do hankam i zgagusi 20.10.14, 02:18
                                                    U nas najwiekszy problem, to byla geometria wyk.
                                                    Dla każdego coś miłego. Dla jednych geometria wykreślna, dla innych matma, jeszcze dla innych fizyka budowli czy mechanika.
                                                    Ale to trzeba było zrozumieć, dlatego nie wyobrażam sobie kucia nocami. Po nicy to można właśnie pamięciówkę uskuteczniać.
                                                    > >Zarywa się noce przede wszystkim przy oddawaniu projektów (a takż
                                                    > > e w trakcie ich robienia).
                                                    > Zazwyczaj przez zlosliwosc rzeczy martwych hehe

                                                    Nie, to było po prostu bardzo dużo pracy w ostatniej chwili. Do ostatniego momentu korekty, a potem kreślenie przez parę dni z rzędu.
                                                    Nawet przy CADzie jest to mnóstwo pracy na zakończenie, ale jeszcze studiowałam w czasach analogowych. smile
                                                  • tinywee Re: do hankam i zgagusi 23.10.14, 00:23
                                                    "Ale to trzeba było zrozumieć, dlatego nie wyobrażam sobie kucia nocami."

                                                    O ile pamiętam, chodziło o robienie jakichś problem sets a nie kucie.
                                          • maksimum Re: do hankam i zgagusi 20.10.14, 00:33
                                            tinywee napisała:

                                            > Nie zdziwiłabym się, gdyby np. mimuw miał lepszy poziom, niż wieeele uczelni za
                                            > granicznych - bo chyba przyjmuje głównie olimpijczyków.

                                            No tak ale to jest jeden wydzial a na wiekszosci wydzialow sa miernoty.

                                            > "Studiowanie w Europie jest dużo łatwiejsze dla POlaka, niż w Stanach."
                                            > Zasłyszana opinia od jednej osoby, zatem raczej anegdotyczna - tak, bo w Europi
                                            > e ani razu nie zarwała nocki, a w Stanach się to zdarzało, pulling an all-night
                                            > er. Obie uczelnie z pierwszej kontynentalnej dziesiątki.

                                            Ja widze po tym ile syn sie uczy na NYU z weekendami wlacznie,ze to nie sa zadne wakacje jak w UK na najlepszych uczelniach.
                                            Poziomu w zaden sposob nie porownasz,jesli nie wprowadzisz takich samych kryteriow przyjec jak SAT.

                                            Sam fakt ze na Oxford i Cambridge kandyduja ludzie z 60 mln UK a na Harvard i Columbie z 320 mln USA wskazuje ze konkurencja i poziom MUSI byc wyzszy w USA.

                                            > Do zgagusi:
                                            > Apropo szachów: powiedziałabyś, że co robi dobrego szachistę? (I ewentualnie br
                                            > ydżystę - Twoim/Twojego męża zdaniem)?

                                            Ja gralem w brydza na turniejach krajowych,to moge powiedziec ze zaczynalem jak wszyscy od brydza towarzyskiego a pozniej po nauczeniu sie teorii i praktykowaniu w kazdy weekend zaczalem grac na turniejach krajowych.
                                            Pewno nastepnym krokiem byloby zapisanie sie do klubu,ale az tak wciagniety w to nie bylem i studia oraz praca byly dla mnie wazniejsze,wiec mimo ze mialem bardzo dobre rezultaty zrezygnowale z brydza sportowego.
                                            Trzeba chyba miec talent do tego.Ja bylem dobry w brydza ale slaby w szachy.
                                            Moj ojciec byl dobry w szachy a w brydza nie gral zupelnie,a moj kuzyn byl dobry i w brydza i w szachy,a poza tym mial nieprzecietny umysl i od dawna jest profesorem na uczelni.
                                            • hankam Re: do hankam i zgagusi 20.10.14, 01:14
                                              to nie sa zadne wakacje jak w UK na najlepszych uczelniach.

                                              To, że coś powtórzysz 1000 razy nie sprawi, że stanie się to prawdą.
                                              Goebbels wprawdzie tak myślał, ale ostatecznie historia nie stanęła po jego stronie.
                                              • maksimum Zabawa w Cambridge & Oxford. 20.10.14, 06:40
                                                hankam napisała:

                                                > to nie sa zadne wakacje jak w UK na najlepszych uczelniach.
                                                >
                                                > To, że coś powtórzysz 1000 razy nie sprawi, że stanie się to prawdą.

                                                www.dailymail.co.uk/news/article-1382668/Caesarian-Sunday-Cambridge-students-strip-vomit-fight-Bank-Holiday-party.html
                                                www.telegraph.co.uk/news/picturegalleries/howaboutthat/10488462/Oxford-University-party-shut-down-after-one-student-turns-up-with-flamethrower.html
                                                • maksimum Zabawa w Harvard U ? 20.10.14, 06:58
                                                  answers.yahoo.com/question/index?qid=20140721095050AA24QwW
                                                  Niby sa jakies party ale nikt tego nie widzial.

                                                  colleges.niche.com/harvard-university/party-scene/
                                                  W Europie to jest normalne ze sie pije a nastepnie rzyga na trawnik i oddaje mocz w krzakach,bo pic mozna od 18 roku zycia.
                                                  W USA alkohol jest dozwolony od 21 roku zycia,wiec przez caly okres studencki legalnie nie wolno pic a tym samym nie rzyga sie na trawniki i nie oddaje moczu na krzewy.
                                                  W USA zlapia cie na piciu alkoholu to mozesz natychmiast wyleciec z uczelni.
                                                  Tracisz stypendium itd.
                                                  • hankam Narkotyki i gwalty 20.10.14, 10:03
                                                    Za to pala trawke i gwalca kolezanki. Tak na Harvardzie i Columbii tez.

                                                    www.telegraph.co.uk/news/worldnews/northamerica/usa/10804903/Elite-US-universities-under-investigation-over-sexual-assault-responses.html
                                                    www.ed.gov/news/press-releases/us-department-education-releases-list-higher-education-institutions-open-title-i
                                                    www.universityherald.com/articles/11372/20140913/columbia-university-students-stand-with-rape-survivors-help-carry-their-weight.htm
                                                    www.theguardian.com/commentisfree/2014/sep/24/rape-sexual-assault-ban-frats
                                                  • maksimum Re: Narkotyki i gwalty 20.10.14, 17:49
                                                    hankam napisała:

                                                    > Za to pala trawke i gwalca kolezanki. Tak na Harvardzie i Columbii tez.

                                                    To tak jakbys nie wiedziala,po co dziewczyny mieszkaja w akademikach?

                                                    W USA nie ma zadnego picia,rzygania i sikania po scianach,jak to obszczymurki europejskie robia,a jest za to dobry sex.
                                                  • hankam Re: Narkotyki i gwalty 20.10.14, 18:35
                                                    Gwat to dobry seks?
                                                  • maksimum Re: Narkotyki i gwalty 20.10.14, 19:20
                                                    hankam napisała:

                                                    > Gwat to dobry seks?

                                                    Jakos trzeba sie przed wszystkimi pochwalic ze sie mialo sex,bo jak sie powie ze sie mialo sex,to nikt na to nie zwroci uwagi.
                                                  • jotde3 Re: Narkotyki i gwalty 21.10.14, 09:42
                                                    Za to z tym sexem to ci sie maksio udalo smile
                                                  • hankam Buractwo 21.10.14, 19:19
                                                    Zartujesz, JD3, czy tez tak jak maksimum jestes na poziomie Leppera?
                                                  • maksimum Re: Buractwo 21.10.14, 20:55
                                                    hankam napisała:

                                                    > Zartujesz, JD3, czy tez tak jak maksimum jestes na poziomie Leppera?

                                                    My lubimy jak kobiety maja ku...ki w oczach.
                                                  • jotde3 Re: Buractwo 22.10.14, 09:16
                                                    Hankam nie czytalem calosci z tym gwaltem czy seksem a tylko koncowke i odpowiedz koncowa maksia wydala mi sie i madra i smieezna .
                                                  • jotde3 Re: Buractwo 22.10.14, 09:24
                                                    Juz sie hankam zorientowalem po calosci, maksio po zauwazeniu ze przedstawiasz jednostkowe przypadki w tych akademikach zazartowal a ty jak to teraz w modzie jak tylko facet powie slowo gwalt to jest szowinistycana swinia .
                                                  • hankam Re: Buractwo 23.10.14, 00:07
                                                    Bo gwalt nie jest smieszny.
                                                    Maksimum to zrozumie, gdy dotknie jego corke.
                                                    Ciekawe, czy bedzie wtedy rechotal na temat dobrego seksu.
                                                    A ty zrozumiesz, jak dotknie to twojego syna - tak, chlopcy tez bywaja gwalceni.
                                                    I tak, ciekawe, czy uslyszymy rowniez twoj rechot.
                                                    Przypadki gwaltow sa tak samo jednostkowe, jak przypadki ciezkich popijaw.
                                                    Kaliber ciezszy.
                                                  • maksimum Re: Buractwo 23.10.14, 02:49
                                                    hankam napisała:

                                                    > Bo gwalt nie jest smieszny.
                                                    > Maksimum to zrozumie, gdy dotknie jego corke.

                                                    Wiekszosc gwaltow jest dokonywanych przez znajomych.

                                                    en.wikipedia.org/wiki/Acquaintance_rape
                                                    "Acquaintance rape is the most common type of rape."

                                                    Czyli moze sie chcialo,moze sie nie chcialo,ale sie zapilo,ze sie reszty nie pamieta.

                                                    No wiec moja corka nie pije,nie pali ani nie cpa.Poza tym jest dosc silna i agresywna.

                                                    > Ciekawe, czy bedzie wtedy rechotal na temat dobrego seksu.
                                                    > A ty zrozumiesz, jak dotknie to twojego syna - tak, chlopcy tez bywaja gwalceni.

                                                    Chlopak ma 185 cm wzrostu i jest wysportowany.Juz widze takich,ktorzy chcieliby go napasc.
                                                    Corce tez zaden chlopak sam na sam nie da rady.

                                                    > Przypadki gwaltow sa tak samo jednostkowe, jak przypadki ciezkich popijaw.

                                                    Popijawy w EU na uczelniach to sa w kazdy weekend.
                                                    W USA tego nie ma,bo 18 latkom NIKT nie sprzeda alkoholu.



                                                  • fogito Re: Buractwo 23.10.14, 06:44
                                                    Jak ktos bedzie chcial zgwalcic ci corke, to zrobi to z nozem w reku albo gunem. Nic tu nie pomoze sila czy agresja. Kobiety w Stanach sa gwalcone pomimo, ze nie pija. Mmoze bycie szara myszka ja uchroni.
                                                    Niemzycze nikomu niczego zlego, ale twoje zadufanie w sobie i przekonanie o nietykalnosci twoich dzieci jest smieszne. A od twojego syna wiekszosc czarnoskorych jest wyzsza i sprytniejsza i dysponuje bronia. Zwlaszcza na Brooklynie.
                                                  • maksimum Re: Buractwo 23.10.14, 16:39
                                                    fogito napisała:

                                                    > A od twojego syna wiekszosc czarnoskory
                                                    > ch jest wyzsza i sprytniejsza i dysponuje bronia. Zwlaszcza na Brooklynie.

                                                    Moj syn ogrywa ich w kosza jak chce i kiedy chce.
                                                    Bardzo mala czesc czarnych jest wysportowana.
                                                  • azjaodkuchni Re: Buractwo 23.10.14, 08:37
                                                    Wiekszosc gwaltow jest dokonywanych przez znajomych.
                                                    >
                                                    > rel="nofollow">en.wikipedia.org/wiki/Acquaintance_rape
                                                    > "Acquaintance rape is the most common type of rape."
                                                    >
                                                    > Czyli moze sie chcialo,moze sie nie chcialo,ale sie zapilo,ze sie reszty nie pa
                                                    > mieta...

                                                    Max ja oczywiście Twojej córce nie życzę, ale jeśli jej szkolny kolega, który dostanie od niej kosza zaczai się w ciemnym kącie i ją zgwałci to się jej zapytasz: Czy miała dobry sex? Wszak z kolegą było ...i może chciała bo zbyt krótką kieckę miała....

                                                    Max chcę Cię traktować jak partnera w dyskusji (lub barwnego motyla forum) ale bezmiar Twojej głupoty mnie przeraża. sad
                                                  • maksimum Re: Buractwo 23.10.14, 16:43
                                                    azjaodkuchni napisała:

                                                    > Wszak z kolegą było ...i może chciała bo zbyt krótką kieckę miała....

                                                    Ja jej zawsze zwracam uwage na te krotkie kiecki,bo ona nawet jak w spodniach chodzi to cala dzielnica sie za nia oglada.
                                                  • azjaodkuchni Re: Buractwo 23.10.14, 18:47
                                                    Max gdyby Twoja córka nawet w burce chodziła to mogłaby się spodobać... np...sklepikarzowi. Strój jej nie ochroni...i tak jak każda kobieta może być ofiarą przemocy seksualnej . Czy zapytasz ją wtedy czy miała dobry sex? sad
                                                  • jotde3 Re: Buractwo 23.10.14, 08:51
                                                    maksio a dragów też nikt im nie sprzeda ? amerykańskie nastolatki są aż takimi ciamajdami że browarka sobie nie załatwią ? pozatym wzrost nie odstrasza ani o niczym nie decyduje , decyduje gruby kark a potem to umiejętności jak sie jednak nie wystraszy karku .
                                                  • jotde3 Re: Buractwo 23.10.14, 09:21
                                                    jotde3 napisał:

                                                    > maksio a dragów też nikt im nie sprzeda ? amerykańskie nastolatki są aż takimi
                                                    > ciamajdami że browarka sobie nie załatwią ? pozatym wzrost nie odstrasza ani o
                                                    > niczym nie decyduje , decyduje gruby kark a potem to umiejętności jak sie jedn
                                                    > ak nie wystraszy karku .

                                                    a żeby fogito zaraz nie pomyślało że jestem grubym kurduplem to mam 192 czm i 105 kg a syn wg siatkicentylowej to może mieć 195 jak dorośnie choć wolał bym by miał do 190 bo bycie wysokim jest nieco meczące - od razu widać ciebie i jak koledzy nabroją to i tak ciebie zapamietają .
                                                  • maksimum Re: Buractwo 23.10.14, 16:53
                                                    jotde3 napisał:

                                                    > > maksio a dragów też nikt im nie sprzeda ? amerykańskie nastolatki są aż takimi
                                                    > > ciamajdami że browarka sobie nie załatwią ? pozatym wzrost nie odstrasza ani o
                                                    > > niczym nie decyduje , decyduje gruby kark a potem to umiejętności jak sie jedn
                                                    > > ak nie wystraszy karku .

                                                    Gruby kark jest dobry jak nie trzeba biegac,a syn ma sukcesy w tenisie i ping-pongu czyli ma bardzo dobry refleks i umie szybko biegac. Kark sie szybko zmeczy i wtedy jeden strzal go niszczy.

                                                  • jotde3 Re: Buractwo 24.10.14, 17:44
                                                    Maksio , czyli odstrasząc ma w koncu wzrost twojego syna czy jego refleks ? Tylko niech nie zapomni tego refleksu nosic na wierzchu smile aaa, ty napisales plan walki smileproponuje ci jednak zanim go polecisz synowi sam sprawdz smile
                                                  • hankam Re: Buractwo 23.10.14, 10:39
                                                    Maksiu, pigułkę gwałtu można wrzucić do kawy albo soku pomarańczowego.
                                                    Pomysl o tym.
                                                    Twoj syn jest dorosly, pisalam o dziecku JD3.
                                                  • jotde3 Re: Buractwo 23.10.14, 08:46
                                                    hankam trzeba odróżnić żart od poglądów . ludzie śmieją sie z najrózniejszych rzeczy .

                                                    np.Seryjny morderca ciagnie kobiete do lasu. Kobieta krzyczy przerazona:
                                                    - Ale ponuro i ciemno w tym lesie. Bardzo sie boje!
                                                    Na to morderca:
                                                    - No, a ja co mam powiedziec? Bede wracal sam...

                                                    albo to :
                                                    Pogrzeb - wdowa chowa swego męża. Grabarz pyta:
                                                    - Ile lat miał mąż?
                                                    - 98.
                                                    - A pani ile ma?
                                                    - 97.
                                                    - To opłaca się pani wracać do domu?

                                                    smile

                                                    przecież to tylko żart czy kawały i czy w towarzystwie strzelisz focha jak ktoś coś takiego powie ? oczywiście niezręcznością było by powiedzenie tego w towarzystwie osoby która czegoś takiego doświadczyła i wtedy należało by przeprosić a już w towarzystwie jakiejś starszej pani ten zart o cmentarzu to raczej odpada ale to od razu można sie zorientowac . jeśli ciebie lub bliską ci to osobe to dotkneło to z mojej strony- przepraszam .
                                                  • fogito Re: Zabawa w Harvard U ? 20.10.14, 10:34
                                                    Ales ty Maksiu naiwny.
                                          • zgagusia Re: do hankam i zgagusi 20.10.14, 10:45
                                            > Do zgagusi:
                                            > Apropo szachów: powiedziałabyś, że co robi dobrego szachistę? (I ewentualnie br
                                            > ydżystę - Twoim/Twojego męża zdaniem)?

                                            dobra, pytalam meza i odpowiedzial mi mniej wiecej tak: jego zdaniem w przypadku dobrego brydzysty najwazniejsze sa spryt i umiejetnosc niekonwencjonanego podejscia do problemu, niestandardowego spojrzenia na zagadnienie. Poniewaz brydz jest gra w parach to trzeba jeszcze dobrze sie dobrac - maz twierdzi ze cala masa par swietnych brydzystow sie rozpadala z powodu nieporozumien personalnych. Cala reszta umiejetnosci brydzysty - pamiec do kart, zagrywki techniczne itd., zdaniem mojego meza jest do nauczenia/wyrobienia praktycznie przez kazdego - i te umiejetnosci posiadaja wszyscy przecietni brydzysci, na pewno wiec nie one stanowia mistrza. Plus jakas tam matematyka, liczenie i/lub szacowanie prawdopodobienstwa - ale to tez, malzonek twierdzi, przyswoic jest w stanie prawie kazdy wink
                                            Co do szachistow to trudno sie wypowiadac - nie znamy osobiscie zadnego z nich (najlepszych polskich brydzystow moj maz dlugo i dobrze znal prywatnie) wiec trudno jednoznacznie stwierdzic jakie cechy oni posiadaja. Wydaje sie ze bardzo wazna jest umiejetnosc wielogodzinnej koncentracji przy analizowaniu partii (no i przy tym czerpanie z tego przyjemnosci wink )
                                            • zgagusia Re: do hankam i zgagusi 20.10.14, 10:49
                                              > Co do szachistow to trudno sie wypowiadac - nie znamy osobiscie zadnego z nich

                                              tu chodzilo mi o arcymistrza szachowego - ze zadnego osobiscie nie znamy
                                            • maksimum Re: do hankam i zgagusi 20.10.14, 18:12
                                              zgagusia napisała:

                                              > dobra, pytalam meza i odpowiedzial mi mniej wiecej tak: jego zdaniem w przypadk
                                              > u dobrego brydzysty najwazniejsze sa spryt i umiejetnosc niekonwencjonanego pod
                                              > ejscia do problemu, niestandardowego spojrzenia na zagadnienie.

                                              To nie chodzi o spryt ale o znajomosc setek roznych mozliwosci wyboru.Trzeba miec bardzo dobra pamiec i dobrze znac teorie by w odpowiednim czasie wybrac najwlasciwszy wariant.


                                              > Poniewaz brydz
                                              > jest gra w parach to trzeba jeszcze dobrze sie dobrac - maz twierdzi ze cala ma
                                              > sa par swietnych brydzystow sie rozpadala z powodu nieporozumien personalnych.

                                              Tak bylo u mnie.

                                              > Cala reszta umiejetnosci brydzysty - pamiec do kart, zagrywki techniczne itd.,
                                              > zdaniem mojego meza jest do nauczenia/wyrobienia praktycznie przez kazdego - i
                                              > te umiejetnosci posiadaja wszyscy przecietni brydzysci, na pewno wiec nie one s
                                              > tanowia mistrza.

                                              Brydz jest podobny do kazdego innego uczenia sie.
                                              W matematyce mozesz byc dobry,albo bardzo dobry,albo doskonaly i to samo jest w brydzu.
                                              Nie ma tak,by wszyscy sie wszystkiego nauczyli.

                                              > Plus jakas tam matematyka, liczenie i/lub szacowanie prawdopod
                                              > obienstwa - ale to tez, malzonek twierdzi, przyswoic jest w stanie prawie kazdy wink

                                              Gdyby tak bylo,to mistrzem swiata co rok bylby ktos inny,a tak nie jest.

                                              > Co do szachistow to trudno sie wypowiadac -

                                              W szachach jest duzo wiecej teorii do nauczenia sie i dlatego szachy wydaja mnie sie trudniejsze.
                                              • zgagusia Re: do hankam i zgagusi 20.10.14, 19:49
                                                maksimum napisał:

                                                > zgagusia napisała:
                                                >
                                                > > dobra, pytalam meza i odpowiedzial mi mniej wiecej tak: jego zdaniem w pr
                                                > zypadk
                                                > > u dobrego brydzysty najwazniejsze sa spryt i umiejetnosc niekonwencjonane
                                                > go pod
                                                > > ejscia do problemu, niestandardowego spojrzenia na zagadnienie.
                                                >
                                                > To nie chodzi o spryt ale o znajomosc setek roznych mozliwosci wyboru.Trzeba mi
                                                > ec bardzo dobra pamiec i dobrze znac teorie by w odpowiednim czasie wybrac najw
                                                > lasciwszy wariant.

                                                nie, jak kazde rozdanie bedziesz gral sztampowo (czytaj: zupelnie poprawnie) to bedziesz przecietnym brydzysta. Trzeba umiec znalezc niekonwencjonalna metode rozgrywki/obrony przy stoliku (byle nie licytacji, bo za to mozna oberwac po lbie od partnera big_grin ostatnio mojemu synowi partner spasowal zdaje sie na 5 trefl, co wg systemu ktorym graja bylo absolutnie niedopuszczalne; jak sie trener dowiedzial przykazal synowi zeby dal koledze po łbie wink )

                                                > > Plus jakas tam matematyka, liczenie i/lub szacowanie prawdopod
                                                > > obienstwa - ale to tez, malzonek twierdzi, przyswoic jest w stanie prawie
                                                > kazdy wink
                                                >
                                                > Gdyby tak bylo,to mistrzem swiata co rok bylby ktos inny,a tak nie jest.

                                                nie - chodzi o to ze matematyka jaka jest w brydzu potrzebna wcale nie jest trudna, to jest poziom do nauczenia sie prawie przez kazdego

                                                > W szachach jest duzo wiecej teorii do nauczenia sie i dlatego szachy wydaja mni
                                                > e sie trudniejsze.
                                                tez nam sie tak wydaje - w szachach trzeba bardzo duzo znac na pamiec. Wszystkie warianty w debiucie trzeba znac na pamiec bo nie ma czasu przy szachownicy zeby je wymyslac; w dalszej czesci partii tez - im wieksza biblioteke partii szachowych ma sie w glowie tym lepiej sie gra
                                                • maksimum Re: do hankam i zgagusi 21.10.14, 01:15
                                                  zgagusia napisała:

                                                  > > W szachach jest duzo wiecej teorii do nauczenia sie i dlatego szachy wyda
                                                  > ja mnie sie trudniejsze.
                                                  > tez nam sie tak wydaje - w szachach trzeba bardzo duzo znac na pamiec. Wszystki
                                                  > e warianty w debiucie trzeba znac na pamiec bo nie ma czasu przy szachownicy ze
                                                  > by je wymyslac; w dalszej czesci partii tez - im wieksza biblioteke partii szac
                                                  > howych ma sie w glowie tym lepiej sie gra
                                                  ----------
                                                  Pamietam jakie potezne ksiazki do szachow mial moj ojciec i ile czasu zajelo mezowi siostry by wygral z ojcem.Jakies 2 lata czytania i praktykowania.
                                                • tinywee Re: do zgagusi 23.10.14, 00:19
                                                  Dzieki za odpowiedź. Czyli w brydżu sztuką jest 'zakuglowanie', spryt, wyobraźnia i intuicja - obok wyuczalnych umiejętności.

                                                  Nie umiem sobie wyobrazić szachów - potrzebuję się nauczyć dużo na pamięć, żeby znać ewentualne 'ścieżki' swoje i przeciwnika? Ale chyba nie mogę grać z pamięci - nawet jak pamiętam wszystko - bo będę przewidywalna? Czy źle to kombinuję?

                                                  Na razie obraz mam taki, że muszę dużo wtłoczyć do głowy i umieć to sobie przypomnieć pod presją czasu.
                                                  • maksimum Gambit. 23.10.14, 03:08
                                                    tinywee napisała:

                                                    > Dzieki za odpowiedź. Czyli w brydżu sztuką jest 'zakuglowanie', spryt, wyobraźn
                                                    > ia i intuicja - obok wyuczalnych umiejętności.

                                                    Spryt to jest potrzebny w brydzu roberkowym czyli domowym,a na turniejach on ma juz male znaczenie.
                                                    Wyobraznia i intuicja sa konieczne ale duzo wiadomosci musisz posiasc poprzez czytanie teorii oraz ogrywanie tej teorii co najmniej 2x w tyg.
                                                    Uczysz sie czegos nowego i zaraz grasz to i tak dalej.
                                                    Bardzo wazna jest licytacja,czyli najpierw musisz przyswoic wszystkie najpopularniejsze konwencje a pozniej z partnerem dopracowac swoja,czyli podobna do juz jakiejs znanej.
                                                    I musisz pamietac,ze przeciwnicy zawsze moga cie zapytac w czasie turnieju jak rozumiesz odzywke partnera. Czyli nie mozna za duzo ukryc w licytacji.

                                                    > Nie umiem sobie wyobrazić szachów - potrzebuję się nauczyć dużo na pamięć, żeby
                                                    > znać ewentualne 'ścieżki' swoje i przeciwnika?

                                                    Dokladnie tak.
                                                    Musisz znac wszystkie najpopularniejsze gambity,bo inaczej przegrasz gre juz w fazie poczatkowej.Przewaga figury w szachach jest nie do odrobienia.
                                                    Jak uda ci sie dojsc do gry srodkowej,to tam jest najwiecej myslenia,bo gra koncowa to tez glownie schematy.

                                                    pl.wikipedia.org/wiki/Gambit
                                                    > Ale chyba nie mogę grać z pamię
                                                    > ci - nawet jak pamiętam wszystko - bo będę przewidywalna? Czy źle to kombinuję?

                                                    Nie moze tak byc bys powtarzala czyjas partie,bo przeciwnik ci na to nie pozwoli,wiec zawsze jest sporo do myslenia,bo wszyscy odchodza od schematow.

                                                    > Na razie obraz mam taki, że muszę dużo wtłoczyć do głowy i umieć to sobie przyp
                                                    > omnieć pod presją czasu.

                                                    To sie nazywa znajomosc teorii i bez tego nie ruszysz,bo przeciwnik zniszczy cie schematami.
                                                  • zgagusia Re: Gambit. 23.10.14, 10:16
                                                    maksimum napisał:

                                                    > tinywee napisała:
                                                    >
                                                    > > Dzieki za odpowiedź. Czyli w brydżu sztuką jest 'zakuglowanie', spryt, wy
                                                    > obraźn
                                                    > > ia i intuicja - obok wyuczalnych umiejętności.
                                                    >
                                                    > Spryt to jest potrzebny w brydzu roberkowym czyli domowym,a na turniejach on ma
                                                    > juz male znaczenie.
                                                    > Wyobraznia i intuicja sa konieczne ale duzo wiadomosci musisz posiasc poprzez c
                                                    > zytanie teorii oraz ogrywanie tej teorii co najmniej 2x w tyg.
                                                    Teorie i technike to brydzysci juz mniej wiecej od poziomu III ligi maja wlasciwie taka sama i na samych umiejetnosciach techniczych juz nic nie wygrasz. W brydzu roberkowym to w cenie jest co najwyzej tanie cwaniactwo wink Na turniejach trzeba umiec blefowac na wysokim poziomie wink

                                                    > Uczysz sie czegos nowego i zaraz grasz to i tak dalej.
                                                    > Bardzo wazna jest licytacja,czyli najpierw musisz przyswoic wszystkie najpopula
                                                    > rniejsze konwencje a pozniej z partnerem dopracowac swoja,czyli podobna do juz
                                                    > jakiejs znanej.
                                                    > I musisz pamietac,ze przeciwnicy zawsze moga cie zapytac w czasie turnieju jak
                                                    > rozumiesz odzywke partnera. Czyli nie mozna za duzo ukryc w licytacji.

                                                    Zalozenia licytacyjne w dobrym tonie jest wyjasnic nowo napotkanej parze jeszcze przed wzieciem kart do reki. I tak, przeciwnicy moga poprosic w trakcie licytacji o wyjasnienie odzywki. Ale ukryc mozna swoje zamiary wink Pamietam jeden z pierwszych meczow (rozgrywki ligowe) w ktorym towarzyszylam mezowi (jako kibic), oczywiscie w pokoju otwartym. Patrzylam na karty w rece meza, widzialam ze 'nic' w nich nie, a przy tym z jakims dziwnym uporem przelicytuwuja 4kier przeciwnikow swoim 5 karo, rozgrywa bez namyslu moj maz po czym wyklada sie bez dwoch i radosnie ze swoim partnerem zapisuja - 300 na oczach zdruzgotanych partnerow big_grin Pytam oszolomiona o co chodzi, a maz mi tlumaczy, ze ze swoich kart, licytacji partnera i przeciwnikow wie, ze na drugiej linii 'chodzi' 4 kier i 'nasi' w pokoju zamknietym grajacy kartami oponetow to wylicytuja i wygraja - w meczu zysk dla druzyny, bo gdy na obu stolach wylicytuje i ugra sie taki sam kontrakt to jest remis z rozdania.

                                                    > > Nie umiem sobie wyobrazić szachów - potrzebuję się nauczyć dużo na pamięć
                                                    > , żeby
                                                    > > znać ewentualne 'ścieżki' swoje i przeciwnika?
                                                    >
                                                    > Dokladnie tak.
                                                    > Musisz znac wszystkie najpopularniejsze gambity,bo inaczej przegrasz gre juz w
                                                    > fazie poczatkowej.Przewaga figury w szachach jest nie do odrobienia.
                                                    > Jak uda ci sie dojsc do gry srodkowej,to tam jest najwiecej myslenia,bo gra kon
                                                    > cowa to tez glownie schematy.

                                                    Na pamiec trzeba sie nauczyc debiutu - znaczy to tyle, ze trzeba znac optymalne ruchy dla swoich bierek po okreslonych odpowiedziach przeciwnika. Inaczej wytrawny gracz zniszczy oponenta juz w debiucie, po kilkunastu ruchach moze byc mat. Tyle ze po kazdym kolejnym ruchu ilosc mozliwych dobrych odpowiedzi gwaltownie wzrasta - od charakteru szachisty zalezy czy wybierze posuniecia zachowawcze, lagodne czy agresywne. Widac jak na dloni czy gral szachista 'z jajami' czy tchorz. Kazda rozegrana partia szachowa jest inna. Bzdura jest stwierdzenie ze w szachach strata figury jest nie do odrobienia. Nawet w tym co zalinkowales jest mowa wlasnie o poswieceniu bierki dla lepszej pozycji - nie tylko piona ale takze figury. Nie przeczytales (albo nie zrozumiales) nawet tego co wkleiles tongue_out Jest cala masa szkoleniowych diagramow z pozycjami szachowymi ktorych rozwiazanie polega wlasnie na znalezieniu ruchu w ktorym poswieca sie material dla lepszej pozycji. Rozwiazywanie takich diagramow to element szkolenia szachisty. Partie szachow na poziomie arcymistrzowskim sa jak odciski palcow - widzac taka partie mozna po stylu gry rozpoznac kto ja gral.
                                                    To nie jest tak ze parti szachow po prostu 'uczy sie' na pamiec. Trzeba je analizowac tak doglebnie i z takim zaangazowaniem, ze same 'wchodza' do glowy nawet nie wiadomo kiedy i jest sie potem w stanie odtworzyc taka partie z pamieci. Na tym polega studiowanie taktyki i strategii szachowej, docenianie sily poszczegolnych bierek w okreslonych miejscach na szachownicy w konkretnych momentach partii. Bardzo dobra analogia jest tu studiowanie wczesniej rozegranych bitew przez generala wojskowego; ktos swietnie wie jak wykorzystac piechote, inny bedzie umial wydobyc nieoczekiwane mozliwosci kawalerii w walce itd. Tak szachista - jeden swietnie 'czuje' mozliwosci goncow i od poczatku gry dazy do ich optymalnego (ze swojego punktu widzenia oczywiscie!) usadownienia na szachownicy i potem znakomiecie je wykorzystuje, inny fenomenalnie gra koncowki wiezowe itd. Przygotowujac sie do partii analizuje sie wczesniejsze partie przeciwnika probujac wyczuc jego slabe punkty, zdemaskowac w jakich ukladach na szachownicy on sie niezbyt pewnie czuje i potem probowac do takich sytuacji doprowadzic w trakcie gry. Szachy sa w duzym stopniu gra psychologiczna - tak, mozna zastraszyc przeciwnika smile Mozna pozornie groznym wdarciem sie na jego strone szachownicy doprowadzic do tego ze sie mentalnie zalamie, i przekonany o swojej przegranej pozycji (choc obiektywnie wcale taka nie jest), bedzie robil slabe ruchy i przegra - a potem analizujac wlasna swiezo przegrana partie bedzie rwal wlosy z glowy i bedzie na siebie wsciekly wink Gre srodkowa prowadzi sie calkowicie samodzielnie, mozna tu liczyc tylko na siebie - i dlatego szachy sa takie emocjonujace i wciagajace (dla niektorych) smile I tak, trzeba to robic pod presja czasu. W ostatnim meczu o mistrzostwo swiata (tylko nie pamietam teraz w ktorej partii) broniacy tytulu myslal w pewnym momencie 40 min. nad jednym posunieciem; potem, gdy juz wszystko przeliczyl i mial plan na wygranie, musial bardzo szybko wykonywac ruchy (gdy 'spadnie' zegar oznacza to dla danego zawodnika przegrana) i sie pomylil - prosty, kompromitujacy blad po ktorym natychmiast sie poddal. To tak jakby wybitny matematyk liczyl w glowie skomplikowana calke, po czym na pytanie ile jest 2x2 odpowiedzial 5.... Strasznie byl wsciekly na konferencji prasowej po tej partii.
                                                  • zgagusia Re: Gambit. 23.10.14, 10:45
                                                    radosnie ze swoim partnerem zapisuja - 300 na oczach zdruzgotanych partnerow big_grin
                                                    tu mialo byc 'zdruzgotanych przciwnikow', rzecz jasna
                                                  • maksimum Re: Gambit. 23.10.14, 17:13
                                                    zgagusia napisała:

                                                    > Teorie i technike to brydzysci juz mniej wiecej od poziomu III ligi maja wlasci
                                                    > wie taka sama i na samych umiejetnosciach techniczych juz nic nie wygrasz.

                                                    Teoretycznie to oni wiedze teoretyczna moze maja,ale w praktyce im nie wychodzi i dlatego sa w III lidze a nie wyzej.

                                                    > Pamietam jeden z p
                                                    > ierwszych meczow (rozgrywki ligowe) w ktorym towarzyszylam mezowi (jako kibic),
                                                    > oczywiscie w pokoju otwartym. Patrzylam na karty w rece meza, widzialam ze 'ni
                                                    > c' w nich nie, a przy tym z jakims dziwnym uporem przelicytuwuja 4kier przeciwn
                                                    > ikow swoim 5 karo, rozgrywa bez namyslu moj maz po czym wyklada sie bez dwoch i
                                                    > radosnie ze swoim partnerem zapisuja - 300 na oczach zdruzgotanych partnerow :
                                                    > D Pytam oszolomiona o co chodzi, a maz mi tlumaczy, ze ze swoich kart, licytacj
                                                    > i partnera i przeciwnikow wie, ze na drugiej linii 'chodzi' 4 kier i 'nasi' w p
                                                    > okoju zamknietym grajacy kartami oponetow to wylicytuja i wygraja - w meczu zys
                                                    > k dla druzyny, bo gdy na obu stolach wylicytuje i ugra sie taki sam kontrakt to
                                                    > jest remis z rozdania.

                                                    No to byl slabiutki mecz.
                                                    Trzeba wiedziec czy sa przed partia czy po partii i w jaki sposob przeciwnicy nie kontrowali.
                                                    To co opisujesz to jest zwykle cwaniactwo na srednim poziomie rozgrywek.

                                                  • maksimum Re: Gambit. 23.10.14, 18:04
                                                    zgagusia napisała:

                                                    >, a przy tym z jakims dziwnym uporem przelicytuwuja 4kier przeciwn
                                                    > ikow swoim 5 karo, rozgrywa bez namyslu moj maz po czym wyklada sie bez dwoch i
                                                    > radosnie ze swoim partnerem zapisuja - 300 na oczach zdruzgotanych partnerow :
                                                    > D Pytam oszolomiona o co chodzi, a maz mi tlumaczy, ze ze swoich kart, licytacj
                                                    > i partnera i przeciwnikow wie, ze na drugiej linii 'chodzi' 4 kier i 'nasi' w p
                                                    > okoju zamknietym grajacy kartami oponetow to wylicytuja i wygraja - w meczu zys
                                                    > k dla druzyny, bo gdy na obu stolach wylicytuje i ugra sie taki sam kontrakt to
                                                    > jest remis z rozdania.
                                                    --------------
                                                    Dla tych co nie znaja zapisu brydzowego.
                                                    Za wygranie 4 kier przed partia jest 420 pkt.
                                                    Za przegranie 5 karo bez dwoch przed partia z kontra jest- 300.

                                                    No i maz zgagusi robi ZALOZENIE ze w pokoju zamknietym partnerzy zalicytuja i wygraja 4 kier.
                                                    Oczywiscie to jest tylko zalozenie,bo sytuacja moze byc identyczna jak na stole meza zgagusi,ze przeciwnicy przelicytuja 4 kier swoim 5 karo.

                                                    Jesli gra sie z gamoniami,to taki numer moze sie udac,ale profesjonalisci na to NIGDY nie dadza sie nabrac.
                                                    To co opisalas,to jest taki brydz dla poczatkujacych profesjonalistow.

                                                    To jest bardzo dobry przyklad na to jak wazne jest znanie zapisu brydzowego.
                                                  • zgagusia Re: Gambit. 23.10.14, 18:22
                                                    maksimum napisał:
                                                    > Dla tych co nie znaja zapisu brydzowego.
                                                    > Za wygranie 4 kier przed partia jest 420 pkt.
                                                    > Za przegranie 5 karo bez dwoch przed partia z kontra jest- 300.

                                                    wlasnie ci mialam wypomniec, ale nie zdazylam bo sam juz sie zorientowales wink, ze z tego co podalam dla kogos kto ma jakie takie pojecie o brydzu jest oczywiste jakie byly zalozenia - bo w poprzednim poscie pytales czy to bylo 'przed' czy 'po' partii
                                                    ja nie pamietam calej licytacji, bo musialabym pamietac rozdanie - a to bylo prawie 20 lat temu. Taka pamiec do istotnych rozdan to ma moj maz - ale to takie nie bylo. To faktycznie byl mecz na zawodnikow o klase slabszych, choc w tej samej lidze (akurat pamietam na kogo ale nie podam tongue_out); ja tu tylko przytoczylam sytuacje jak to mozna wyprowadzic w pole oponentow juz na etapie licytacji (ktorzy zreszta wtedy wlasnie dopytywali o rozumienie odzywek partnera, a mimo to nie zorientowali sie ze ich przeciwnicy po prostu blefuja, bo to sie w tym rozdaniu oplaca). Na turniejach w openie trafia sie na bardzo roznych przeciwnikow, zdarzaja sie i bardzo dobrzy i bardzo slabi i na takich tez trzeba umiec grac wink
                                                  • maksimum Re: Gambit. 23.10.14, 21:00
                                                    zgagusia napisała:

                                                    > wlasnie ci mialam wypomniec, ale nie zdazylam bo sam juz sie zorientowales wink,
                                                    > ze z tego co podalam dla kogos kto ma jakie takie pojecie o brydzu jest oczywis
                                                    > te jakie byly zalozenia - bo w poprzednim poscie pytales czy to bylo 'przed' czy 'po' partii

                                                    Ja tez jak kazdy brydzysta zaczynalem od umiejetnosci brydzowych a pozniej musialo dojsc granie pod zapis.
                                                    Jak sa duze roznice w umiejetnosci graczy to granie pod zapis sie przydaje,ale na wysokim poziomie to juz sie liczy tylko umiejetnosc licytacji i rozgrywki.

                                                    > To faktycznie byl mecz na zawodnikow o klase slabszych, choc w tej sa
                                                    > mej lidze (akurat pamietam na kogo ale nie podam tongue_out); ja tu tylko przytoczylam
                                                    > sytuacje jak to mozna wyprowadzic w pole oponentow juz na etapie licytacji (kto
                                                    > rzy zreszta wtedy wlasnie dopytywali o rozumienie odzywek partnera, a mimo to n
                                                    > ie zorientowali sie ze ich przeciwnicy po prostu blefuja, bo to sie w tym rozda
                                                    > niu oplaca).

                                                    Troche sie zorientowali bo skontrowali,ale widocznie wiecej nie mogli zrobic.

                                                    > Na turniejach w openie trafia sie na bardzo roznych przeciwnikow,
                                                    > zdarzaja sie i bardzo dobrzy i bardzo slabi i na takich tez trzeba umiec grac ; )

                                                    Tak faktycznie jest.
                                                    Ja gralem z polska czolowka krajowa i ogrywalem ich niemilosiernie,choc oni po przyjezdzie tutaj zalozyli nawet klub brydzowy.
                                                    Dawno to bylo i wspominam to z rozrzewnieniem,ale pamietam,ze po dluzszej przerwie zajmowalo mnie jakies 2 tyg by dojsc do dobrej formy.
    • fogito Re: SAT vs IB. "Cicho." 20.09.14, 19:04
      Masz jakies doswiadczenia w tym wzgledzie?
    • hankam Re: SAT vs IB. "Cicho." 22.09.14, 09:10

      Zgłaszam kosz za ksenofobię i chamstwo.
      • maksimum Kto ile? 22.09.14, 17:26
        Dyskusja sie rozpetala,kto ile sie doklada do ogniska domowego.
        No wiec finansowo jak sie dokladam duzo wiecej niz moja zona.
        Wklad pracy trudno ocenic bo robimy co innego.
        Ja sie wiecej zajmuje dziecmi a zona wiecej czasu spedza w kuchni.
        Mnie i synowi smakuje junk food,wiec te wysilki w kuchni by bylo ekologicznie na nic sie zdaja.
        No gluten,malo miesa to nie dla mnie,wiec sobie dokupuje z synem.
        • fogito Re: Kto ile? 22.09.14, 18:47
          Junk food dla syna ? O nieladnie.
          • maksimum Organic vs GMO. 22.09.14, 20:59
            fogito napisała:

            > Junk food dla syna ? O nieladnie.

            Jesli jak kupie i ugotuje normalny makaron dla sie i syna to jest to junk food.

            Makaron musi byc "whole wheat organic" zeby nie byc junk food.

            No i wszystko u nas jest organic a ja lubie GMO.
            • hankam Re: Organic vs GMO. 22.09.14, 22:17
              > No i wszystko u nas jest organic a ja lubie GMO.

              Lubienie nie ma znaczenia, lubic to mozna wlasnie pomidorki organic, jak ktos ma taka fantazje.
              GMO za to nie trzeba sie bac.
              Swiat sie konczy. Znalazlo sie cos, w czym sie z maksimumem zgadzam.
            • fogito Re: Organic vs GMO. 22.09.14, 22:34
              Moze ty tak kiepsko gotujesz big_grin
              • maksimum Re: Organic vs GMO. 22.09.14, 23:09
                Ja gotuje dobrze i szybko ale wole kupic gotowy obiad i zmywac talerzy.
                • maksimum Re: Organic vs GMO. 22.09.14, 23:13
                  Warzywa i owoce GMO sa duzo lepsze od organicznych ale w Polsce jest Ciemnogrod i ludzie sie boja tego co jest popularne w USA.
                  Po pierwsze,nie sa robaczywe,po drugie nie gnija.
                  Nienawidze kupic organiczne pomidory z ktorych po 2 dniach sa kapcie.
                  W Polsce tez jest sporo towarow GMO ale producenci nie przyznaja sie by nie placic oplat licencyjnych.
                  • hankam Re: Organic vs GMO. 22.09.14, 23:55
                    maksimum napisał:

                    > Warzywa i owoce GMO sa duzo lepsze od organicznych ale w Polsce jest Ciemnogrod
                    > i ludzie sie boja tego co jest popularne w USA.
                    > Po pierwsze,nie sa robaczywe,po drugie nie gnija.

                    Nie zawsze sa smaczniejsze, niestety. Ja tez wolalabym moze pomidor z dzialki babci, ale nie mam juz babci, nie mam dzialki, a przynajmniej pomidory GMO nie plesnieja.

                    > Nienawidze kupic organiczne pomidory z ktorych po 2 dniach sa kapcie.
                    > W Polsce tez jest sporo towarow GMO, ale producenci nie przyznaja sie by nie pla
                    > cic oplat licencyjnych.
                    t

                    Nie - bo nikt by ich nie kupil.
                    • maksimum Re: Organic vs GMO. 23.09.14, 03:28
                      W USA wiekszosc owocow i warzyw jest GMO i od razu widac ze sa dorodniejsze.

                      Wiem ze w Polsce wielu rolnikow uprawia GMO ale sie do tego nie przyznaja bo musieliby placic
                      oplaty licencyjne.

                      www.ekologia.pl/srodowisko/ochrona-srodowiska/gmo-w-polsce-czy-w-polsce-uprawiane-sa-rosliny-genetycznie-modyfikowane,15499.html
                      "O tym, że Polska nie jest wolna od GMO świadczy też fakt, że w 2009 roku szwedzka firma, która skupowała od nas kukurydzę,GMOOrganizm genetycznie zmodyfikowany to organizm inny niż organizm człowieka, w którym materiał genetyczny został zmieniony w sposób nie zachodzący w warunkach naturalnych wskutek krzyżowania lub naturalnej rekombinacji zrobiła rutynową kontrolę i okazało się, że zanieczyszczenie kukurydzy, reklamowanej jako wolna od GMO, wyniosło prawie 4 proc."

                      I kupowano TYLKO od rolnikow,ktorzy reklamowali sie ze nie uprawiaja GMO.

                      Na calym swiecie powierzchnia upraw GMO wzrasta w blyskawicznym tempie a w EUropejskim Ciemnogrodzie jak w sredniowieczu.

                      wiadomosci.onet.pl/swiat/3-proc-wzrost-powierzchni-upraw-gmo-na-swiecie/2xh4s
                      "Powierzchnia upraw GMO wzrosła w 2013 r., wobec roku poprzedniego, o 4,9 mln ha - do 175,2 mln ha. W ocenie ISAAA jest to niewiele, po rekordowym 10-proc. wzroście w 2010 r. W sumie jednak od 1996 do 2013 r. powierzchnia upraw GMO zwiększyła się 100-krotnie."

                      To samo jest nieoficjalnie w Polsce,tylko oficjalnie sie o tym nie pisze.
                      • maksimum Re: Organic vs GMO. 23.09.14, 03:39
                        www.zdrowotne.pl/tematy-glowne/18-czerwca-dzie-europejskiego-sprzeciwu-przeciwko-gmo/555-gowne-obszary-upraw-gmo
                        "W Polsce istnieje co prawda zakaz sprzedaży genetycznie modyfikowanego materiału siewnego, ale jest to martwy przepis. Rolnicy masowo kupują nasiona kukurydzy MON 810 za granicą. A jak wskazuje NIK, zadania służby celnej w odniesieniu do kontroli GMO nie zostały sprecyzowane w żadnym akcie prawnym."

                        Wszystkiego rodzaju choroby nekaja tylko zywnosc organiczna a uprawy GMO nie maja zadnych chorob i dlatego sa takie dorodne i duzo zdrowsze niz organiczne.
                        • fogito Re: Organic vs GMO. 23.09.14, 08:37
                          I dlatego warzywa w Stanach sa dorodne i bez smaku. W Usa kupuje wszystko organic, w Polsce tylko niektore produkty, bo jednak wiekszosc ma smak smile
                          • maksimum Re: Organic vs GMO. 23.09.14, 18:16
                            fogito napisała:

                            > I dlatego warzywa w Stanach sa dorodne i bez smaku. W Usa kupuje wszystko orga
                            > nic, w Polsce tylko niektore produkty, bo jednak wiekszosc ma smak smile

                            --------
                            Oczywiscie ze warzywa GMO sa ze smakiem.Innym niz organic ale maja naturalny smak.
                            Gdyby chodzilo o poprawienie smaku to mogliby to genetycznie zrobic,to nie jest zaden problem.
                            Po prostu przyzwyczailas sie do pomidorow babuni i tak juz zostanie,a ja polubilem te lepsze z GMO.
                            • fogito Re: Organic vs GMO. 23.09.14, 20:19
                              Jasne jasne. Przyzwyczailam sie do dobrych produktow, bo ja jeszcze pamietam jak smakowaly warzywa i owoce z wlasnego ogrodu. To co mozna kupic w Stanach w wiekszosci sklepow nie ma zadnego smaku. A czy to jest gmo to juz mnie guzik obchodzi. Ty sie do szaj..su amerykanskiego przyzwyczailes i teraz kity wciskasz.
                              • maksimum Re: Organic vs GMO. 23.09.14, 22:21
                                fogito napisała:

                                > Jasne jasne. Przyzwyczailam sie do dobrych produktow, bo ja jeszcze pamietam ja
                                > k smakowaly warzywa i owoce z wlasnego ogrodu. To co mozna kupic w Stanach w w
                                > iekszosci sklepow nie ma zadnego smaku.

                                Bo nie jest przyprawiane po polsku.

                                > A czy to jest gmo to juz mnie guzik obc
                                > hodzi. Ty sie do szaj..su amerykanskiego przyzwyczailes i teraz kity wciskasz.

                                Do zycia amerykanskiego tez sie przyzwyczailem i kit wciskam,bo wiadomo,ze w Polsce wielu ludziom jest lepiej.
                                Zyja przez 20 lat w USA i na starosc wracaja do Polski bo tam im lepiej.
                      • hankam Re: Organic vs GMO. 23.09.14, 09:39

                        > rel="nofollow">www.ekologia.pl/srodowisko/ochrona-srodowiska/gmo-w-polsce-czy-w-polsce-uprawiane-sa-rosliny-genetycznie-modyfikowane,15499.html
                        > "O tym, że Polska nie jest wolna od GMO świadczy też fakt, że w 2009 roku szwed
                        > zka firma, która skupowała od nas kukurydzę,GMOOrganizm genetycznie zmodyfikowa
                        > ny to organizm inny niż organizm człowieka, w którym materiał genetyczny został
                        > zmieniony w sposób nie zachodzący w warunkach naturalnych wskutek krzyżowania
                        > lub naturalnej rekombinacji zrobiła rutynową kontrolę i okazało się, że zaniecz
                        > yszczenie kukurydzy, reklamowanej jako wolna od GMO, wyniosło prawie 4 proc."


                        To googiel tłumaczył?
                        To było raczej zanieczyszczenie. W przypadku wytwórców nie sądzę, żeby chodziło o opłaty licencyjne, chociaż Polak potrafi, ale o irracjonalny lęk polskich konsumentów przed GMO.

                        > Na calym swiecie powierzchnia upraw GMO wzrasta w blyskawicznym tempie a w EUropejskim Ciemnogrodzie jak w sredniowieczu.

                        Świat bez GMO umrze z głodu. Już część świata umiera.
                        Złoty ryż mógłby uratować miliony dzieci od ślepoty i śmierci, dzięki ekologom trzeba będzie na to długo poczekać.
                        • maksimum Re: Organic vs GMO. 23.09.14, 18:20
                          hankam napisała:

                          > Świat bez GMO umrze z głodu. Już część świata umiera.
                          > Złoty ryż mógłby uratować miliony dzieci od ślepoty i śmierci, dzięki ekologom
                          > trzeba będzie na to długo poczekać.
                          ------
                          Po pierwsze primo GMO jest duzo lepsze od organic bo po to sie zmienia organic by uzyskac lepsze a nie gorsze.
                          Propaganda ciemniakow straszy GMO w EU a caly swiat spozywa GMO i sie z tego cieszy.
                          To tak jak mialas telewizor kineskopowy i uwzielas sie ze nie zmienisz na plaski,bo jestes przeciwko nowym technologiom.
                          • fogito Re: Organic vs GMO. 23.09.14, 20:21
                            Telewizorow nie jadam, wiec mnie ich smak nie interesuje wink mam w domu dwa kineskopowe i jeden LCD czy jakos tak.
                          • hankam Re: Organic vs GMO. 23.09.14, 21:17
                            > Po pierwsze primo GMO jest duzo lepsze od organic bo po to sie zmienia organic
                            > by uzyskac lepsze a nie gorsze.
                            > Propaganda ciemniakow straszy GMO w EU a caly swiat spozywa GMO i sie z tego ci
                            > eszy.
                            > To tak jak mialas telewizor kineskopowy i uwzielas sie ze nie zmienisz na plask
                            > i,bo jestes przeciwko nowym technologiom.


                            Na mój post odpowiadasz? Jestes za a nawet przeciw?
                            • maksimum Re: Organic vs GMO. 23.09.14, 22:33
                              hankam napisała:

                              > > Po pierwsze primo GMO jest duzo lepsze od organic bo po to sie zmienia
                              > organic by uzyskac lepsze a nie gorsze.
                              > > Propaganda ciemniakow straszy GMO w EU a caly swiat spozywa GMO i sie z tego ci
                              > > eszy.
                              > > To tak jak mialas telewizor kineskopowy i uwzielas sie ze nie zmienisz na plask
                              > > i,bo jestes przeciwko nowym technologiom.

                              >
                              > Na mój post odpowiadasz? Jestes za a nawet przeciw?

                              Ja jestem za ale pewno Walesa i mnostwo ziomali sa przeciw.
                              Danka przeciez tez zycie w kuchni spedza i nic tam obcego nie wrzuci do gara.
                  • fogito Re: Organic vs GMO. 23.09.14, 08:34
                    Te co nie gnija maja tyle chemii w sobie, ze i za sto lat beda "dobre do zjedzenia".
                    • hankam Re: Organic vs GMO. 23.09.14, 09:42
                      > Te co nie gnija maja tyle chemii w sobie, ze i za sto lat beda "dobre do zjedze
                      > nia".


                      GMO wymaga mniej chemii.
                      • fogito Re: Organic vs GMO. 23.09.14, 15:24
                        Dla mnie jak cos nie ma smaku i sie nie psujen to do jedzenia sie nie nadaje.
                      • maksimum Szczepionka to jest GMO. 23.09.14, 18:26
                        hankam napisała:

                        > GMO wymaga mniej chemii.

                        Tego wlasnie przecietny czlowiek nie jest w stanie pojac.
                        Ze po to sie robi zmiany Genetyczne by uodpornic warzywa i owoce na chory.

                        To jest tak samo jak ze szczepionkami dla dzieci.
                        Szczepionka to jest GMO.
                        Zmieniasz organizm genetycznie by nie zachorowal na jakas grozna chorobe.
                        Dajesz ludzkiemu organizmowi odpornosc na dziesiatki chorob poprzez szczepienia,ale....jak to samo robisz w stosunko do warzyw i owocow to juz tego Ciemnogrod nie jest w stanie zrozumiec.

                        • fogito Re: Szczepionka to jest GMO. 23.09.14, 20:23
                          Ale jojczysz. Nie przeszkadzammi gmo, tylko brak smaku w produktach. Szczepionek tez nie jem wink
                          • maksimum Re: Szczepionka to jest GMO. 23.09.14, 22:16
                            fogito napisała:

                            > Ale jojczysz. Nie przeszkadzammi gmo, tylko brak smaku w produktach.

                            Proces GMO nie usuwa smaku z warzyw i owocow.
                            Moze po prostu lubisz troche robaczywe i nadgnite.

                            > Szczepionek tez nie jem wink

                            Ale slyszalas o ekologicznych mamach ,ktore nie szczepia swoich dzieci.
                    • maksimum Re: Organic vs GMO. 23.09.14, 18:08
                      fogito napisała:

                      > Te co nie gnija maja tyle chemii w sobie, ze i za sto lat beda "dobre do zjedzenia".

                      Nie wiesz na czym GMO polega.
                      GMO to takie zmiany w genach by nie gnily i zadnej chemii sie do tego nie uzywa.
                      • fogito Re: Organic vs GMO. 23.09.14, 20:27
                        To gdzie sie w takim razie podziewa smak... Znika, wyparowuje. W USA zawsze zadziwia mnie natka pietruszki zapachu surprised Ale za to piekna i dorodna. Tylko co mi po takiej pietruszce? Gdybys gotowal, to bysmrozumial, ze z takich produktow nic dobrego sie nie ugotuje. Najesc sie mozna bez smaku, ale po co? Ja wole malo a dobre a nie duzo i bez smaku.
                        • maksimum Re: Organic vs GMO. 23.09.14, 22:28
                          fogito napisała:

                          > To gdzie sie w takim razie podziewa smak... Znika, wyparowuje.

                          Powinnas juz zauwazyc,ze jak pojedziesz do Rumunii to tez bedziesz miala inne smaki tych samych produktow niz w Polsce.Czosnek w Chinach jest inny niz w Polsce.
                          I to wszystko jest normalne.
                          Ty po prostu zakladasz ze smaki wszystkie w Polsce sa w 100% najlepsze na swiecie i jak cos na swiecie smakuje INACZEJ tzn ze gorzej,choc dla tubylcow moze smakowac lepiej niz polskie.

                          To tak jak caly swiat jest zauroczony polskimi dziewczynami,bo wszedzie indziej sa one brzydsze i glupsze.



                          > W USA zawsze zad
                          > ziwia mnie natka pietruszki zapachu surprised Ale za to piekna i dorodna. Tylko co mi
                          > po takiej pietruszce? Gdybys gotowal, to bysmrozumial, ze z takich produktow n
                          > ic dobrego sie nie ugotuje. Najesc sie mozna bez smaku, ale po co? Ja wole malo
                          > a dobre a nie duzo i bez smaku.
                          • hankam Dlaczego nie są smaczne 24.09.14, 10:43
                            Smak się podziewa, owszem, ale nie z powodu GMO.
                            Owoce i warzywa, które kupujemy w supermarketach były wyhodowane nie w taki sposób, aby były najsmaczniejsze, ale żeby były najprostsze hodowli i często umożliwiały mechaniczny zbiór.
                            Z GMO nie ma to nic wspólnego.

                            Fogito, nie wiem, czy wiesz, jak są produkowane nowe odmiany bez użycia inżynierii genetycznej.
                            Ekstensywnie, to po prostu się sieje, zbiera i selekcjonuje korzystne odmieńce. Te odmieńce są efektem mutacji, a mutacje zachodzą samoistnie albo m.in. pod pływem naturalnej promieniotwórczości ziemi.
                            Intensywnie - napromieniowuje się rośliny czy nasiona (nie pytaj, jaką długością fali, bo nie mam pojęcia i nie mam teraz czasu na robienie researchu na potrzeby forum), żeby powstało jak najwięcej mutacji i w konsekwencji odmieńców. W ten sposób przyspiesza się proces. (Stosowanie inżynierii genetycznej sprawia, że proces staje się jeszcze bardziej celowy.)

                            Myślę, że wiele osób taka informacja przeraziłaby - dlatego się jej nie podaje. tym czasem naprawdę metoda nie różni się od zachodzącej w naturze.
                            Lęk wynika chyba z braku fizyki w szkole.
                            A w przypadku GMO - z braku biologii.
                            Tak wiem, jakaś biologia i fizyka jest. Ale widocznie nie potrafią jej sensownie nauczyć.
                            • fogito Re: Dlaczego nie są smaczne 24.09.14, 13:04
                              Ja nie mowie, ze te bez smaku to gmo. Ja sie na tym nie znam i gmo sie nie boje. Ja tylko wiem, ze dorodne warzywa i owoce amerykanskie smakuja podobnie jak papier. Co oni im robia tomja juz nie wnikam. W Usa kupuje organic, bo smak jest zblizony do europejskich standardow. Bedac w Europie nie ma tego,problemu. Organiczne kupuje czasami, bo w kazdym warzywniaku na rogu mam smaczne produkty za niewielka cene.
                              • jotde3 Re: Dlaczego nie są smaczne 24.09.14, 13:49
                                Fogito a jak smakuje ci paella ktora robisz meżowi ?smile
                                • maksimum Re: Dlaczego nie są smaczne 24.09.14, 15:26
                                  jotde3 napisał:

                                  > Fogito a jak smakuje ci paella ktora robisz meżowi ?smile

                                  Nie twoj cyrk,nie twoje malpy.
                                  • jotde3 Re: Dlaczego nie są smaczne 24.09.14, 17:40
                                    I co z tego maksio ze nie moj cyrk , pochwalila sie ze robi wiec sie pytam bawiac sie kontekstem jak ty wczesniej brzmieniem smile
                                    • jotde3 Re: Dlaczego nie są smaczne 24.09.14, 17:45
                                      Zreszta maksio ja brzmieniem troche tezsmile chyba nie musze tlumaczyc smile
                                • fogito Re: Dlaczego nie są smaczne 24.09.14, 15:50
                                  Swietnie. Dziekuje. Ale ta robiona z polskich składników jest lepsza smile
                                  • jotde3 Re: Dlaczego nie są smaczne 24.09.14, 17:36
                                    Ale robisz paella z gmo czy bez ?wink
                                    • fogito Re: Dlaczego nie są smaczne 24.09.14, 18:30
                                      Nie sprawdzam tego w Polsce. Mam swoje miejsca, w ktorych kupuje warzywa i mieso, ale to nie sa markety. W Stanach robilam paelle tylko raz. Tam kupilam wszystko organic.
                                      • jotde3 Re: Dlaczego nie są smaczne 24.09.14, 18:38
                                        fogito , znowu udajesz ze nie łapiesz i sie merytorycznie odnosisz ale szkoda ze tylko wtedy jak z maksiem żartujemy smile
                                        • fogito Re: Dlaczego nie są smaczne 24.09.14, 20:30
                                          Bo paella to powazna sprawa a nie powod do zartow tongue_out
                              • maksimum Re: Dlaczego nie są smaczne 24.09.14, 15:24
                                fogito napisała:

                                > Ja nie mowie, ze te bez smaku to gmo. Ja sie na tym nie znam i gmo sie nie boj
                                > e. Ja tylko wiem, ze dorodne warzywa i owoce amerykanskie smakuja podobnie jak
                                > papier.

                                I popatrz ze ponad 300 mln ludzi to je oraz eksportuje sie duzo za granice i nie slychac narzekan.
                                To co slysze od ciebie to jest obiegowa opinia Polakow,ktorym nie podoba sie w USA ale cenia sobie tutejsze zarobki.

                                • fogito Re: Dlaczego nie są smaczne 24.09.14, 16:12
                                  Ja nie wiem jakie są obiegowe opinie, bo co mi po nich. Ja dużo gotuje i jestem w stanie ocenić jakość produktów. Z amerykanskich kurczaków nie da sie Np dobrego rosołu zrobic, bo oni mieso w chlorze kąpią przed sprzedażą, coby ewentualna salmonelle zabic. Próbowali te chlorowane kury w Europie sprzedawac, ale bodajze polscy rolnicy zaprotestowali, bo w Europie są wyższe standardy i nie ma żadnej kąpieli dezynfekujacej mieso. Ma byc po prostu świeże i juz. Moze cos sie zmienilo na lepsze, ale ja po jedym śmierdzącym rosole w Stanach nie podjelam kolejnej proby. Caly dom śmierdział zamiast pachnieć rosolem. A juz brak powszechnie świeżego pieczywa na zakwasie to dramat.
                                  A ze niektorym ludziom wystarczy kasa, fura u komóra to juz nie mój problem.
                                  • maksimum Re: Dlaczego nie są smaczne 24.09.14, 17:34
                                    fogito napisała:

                                    > Z amerykanskich kurczaków nie da sie Np dobr
                                    > ego rosołu zrobic, bo oni mieso w chlorze kąpią przed sprzedażą, coby ewentualn
                                    > a salmonelle zabic.

                                    Nie ewentualnie ale faktycznie zabija salmonelle i wszystkie inne bakterie.

                                    > Próbowali te chlorowane kury w Europie sprzedawac, ale boda
                                    > jze polscy rolnicy zaprotestowali, bo w Europie są wyższe standardy i nie ma ża
                                    > dnej kąpieli dezynfekujacej mieso.

                                    Trzeba protestowac by swoje sprzedac z salmonella.

                                    > Ma byc po prostu świeże i juz.

                                    Ty nie bardzo kumasz ze na swiezych kurczakach jest salmonella.

                                    > Moze cos sie zmienilo na lepsze, ale ja po jedym śmierdzącym rosole w Stanach nie >podjelam kolejnej proby.

                                    Kazdy normalny czlowiek przed gotowaniem myje mieso.

                                    www.npr.org/blogs/thesalt/2013/08/31/216948010/dont-panic-your-questions-on-not-washing-raw-chickens
                                    "Is it safe for me to marinate, brine and/or kosher poultry before cooking to enhance the flavor?

                                    Of course. Go ahead and prepare the chicken whichever way you like, Quinlan says, but be aware that any liquid you use — be it a marinade or whatever — will then be contaminated with dangerous bacteria. Treat it as such. Use the basic rule of "separate, don't cross contaminate." In other words, use the same common-sense precautions that apply whenever you handle raw meat."
                                    -----------
                                    Kazde mieso ma na sobie bacterie i tylko chlorowanie i gotowanie te bacterie zabijaja.

                                    > A juz brak powszechnie świeżego pieczywa na zakwasie to dramat.

                                    Ja nie narzekam.

                                    • fogito Re: Dlaczego nie są smaczne 24.09.14, 18:34
                                      big_grin myslisz, ze wsadzilam kurczaka do rosolu bez mycia. Chyba nie wiesz z kim rozmawiasz. Otoz nawet umyte amerykanskie kurczaki smierdza jak je gotujesz, bo wszelkie gov..no z nich wychodzi. I dlatego w kazdej knajpie dostaniesz je zapakowanemw gruba tlusta panierke, cobys smaku miesa nie poczul surprised
                                      • maksimum Re: Dlaczego nie są smaczne 24.09.14, 18:58
                                        fogito napisała:

                                        > Otoz nawet umyte amerykanskie kurczaki smierdza jak je gotujesz, bo w
                                        > szelkie gov..no z nich wychodzi.

                                        To ty nie zmieniasz wody po pierwszym gotowaniu?
                                        Musisz przecie ta wode z tluszczem odlac,bo rosol bedzie bez smaku.
                                        Nalewasz drugiej wody i wtedy masz i kurczak i rosol OK.

                                        > I dlatego w kazdej knajpie dostaniesz je zapak
                                        > owanemw gruba tlusta panierke, cobys smaku miesa nie poczul surprised

                                        To zalezy co sobie zamowisz.
                                        Albo ty po tanich restauracjach chodzisz,gdzie panierka jest do wszystkiego dodawana.
                            • maksimum Dlaczego nie są smaczne.Mutation breeding. 24.09.14, 14:49
                              hankam napisała:

                              > Smak się podziewa, owszem, ale nie z powodu GMO.

                              Do GMO specjalnie wybiera sie takie odmiany,ktore maja najlepszy smak.
                              Czesto ten smak rowniez sie poprawia przy uzyciu GMO.

                              > Owoce i warzywa, które kupujemy w supermarketach były wyhodowane nie w taki spo
                              > sób, aby były najsmaczniejsze, ale żeby były najprostsze hodowli i często umoż
                              > liwiały mechaniczny zbiór.
                              > Z GMO nie ma to nic wspólnego.

                              To jest stara prawda ale czesto zapominana przez tych ,ktorzy uganiaja sie za specjalnymi smakami.

                              > Fogito, nie wiem, czy wiesz, jak są produkowane nowe odmiany bez użycia inżynie
                              > rii genetycznej.
                              > Ekstensywnie, to po prostu się sieje, zbiera i selekcjonuje korzystne odmieńce.
                              > Te odmieńce są efektem mutacji, a mutacje zachodzą samoistnie albo m.in. pod p
                              > ływem naturalnej promieniotwórczości ziemi.

                              Obecnie juz zadna roslina nie jest taka sama jak za naszych dziadkow.

                              > Intensywnie - napromieniowuje się rośliny czy nasiona (nie pytaj, jaką długości
                              > ą fali, bo nie mam pojęcia i nie mam teraz czasu na robienie researchu na potrz
                              > eby forum), żeby powstało jak najwięcej mutacji i w konsekwencji odmieńców. W t
                              > en sposób przyspiesza się proces. (Stosowanie inżynierii genetycznej sprawia, ż
                              > e proces staje się jeszcze bardziej celowy.)

                              To sie nazywa Mutation Breeding.

                              en.wikipedia.org/wiki/Mutation_breeding
                              Zeby Polakow trzymac w ciemnocie to nie jest to przetlumaczone na polski.

                              > Myślę, że wiele osób taka informacja przeraziłaby - dlatego się jej nie podaje.
                              > tym czasem naprawdę metoda nie różni się od zachodzącej w naturze.
                              > Lęk wynika chyba z braku fizyki w szkole.
                              > A w przypadku GMO - z braku biologii.
                              > Tak wiem, jakaś biologia i fizyka jest. Ale widocznie nie potrafią jej sensowni
                              > e nauczyć.

                              Polska jest tak zacofanym krajem,ze straszy sie ludzi wszystkim,poczawszy od GMO.

                              Atomic gardening,tylko po angielsku.

                              en.wikipedia.org/wiki/Atomic_gardening

                              Jak ktoregos dnia w Polsce angielski stanie sie jezykiem urzedowym,to ziomale zmadrzeja zagladajac do zrodel angielsko-jezycznych.
                              • hankam Re: Dlaczego nie są smaczne.Mutation breeding. 24.09.14, 18:12
                                maksimum napisał:

                                > Do GMO specjalnie wybiera sie takie odmiany,ktore maja najlepszy smak.
                                > Czesto ten smak rowniez sie poprawia przy uzyciu GMO.


                                Nie bardzo wierzę, ale dam się przekonać, jak podasz źródło tej informacji.

                                > Obecnie juz zadna roslina nie jest taka sama jak za naszych dziadkow.

                                Nie przesadzajmy. Czasem są to nawet nie takie same, ale te same rośliny.

                                > Polska jest tak zacofanym krajem,ze straszy sie ludzi wszystkim,poczawszy od GMO.

                                Zdaje się, że Twoja żoneczka jest organic i antivac? Ależ ta Ameryka zacofana, cały ten New Age'owy crap właśnie stamtąd przychodzi.

                                Nie mam nic przeciwko pomidorkom z lokalnych targów, są smaczne i tak samo zdrowe jak te z hipermarketu.
                                Najsmaczniejsze są we Włoszech, ale trochę daleko, żeby po nie jeździć.
                                • maksimum Re: Dlaczego nie są smaczne.Mutation breeding. 24.09.14, 18:49
                                  hankam napisała:

                                  > maksimum napisał:
                                  >
                                  > > Do GMO specjalnie wybiera sie takie odmiany,ktore maja najlepszy smak.
                                  > > Czesto ten smak rowniez sie poprawia przy uzyciu GMO.

                                  >
                                  > Nie bardzo wierzę, ale dam się przekonać, jak podasz źródło tej informacji.

                                  www.scientificamerican.com/article/gm-tomato-tastes-better/

                                  > [i]> Obecnie juz zadna roslina nie jest taka sama jak za naszych dziadkow.[ /i]
                                  >
                                  > Nie przesadzajmy. Czasem są to nawet nie takie same, ale te same
                                  > rośliny.

                                  "The result proves that genetic modification can potentially restore some of the flavor and aroma lost as breeders have created more durable strains of tomatoes and other crops,"

                                  Nie ma tych samych roslin.

                                  > Zdaje się, że Twoja żoneczka jest organic i antivac?

                                  Kazdy sobie w jakis sposob szkodzi,ale dzieci mialy wszystkie szczepionki na czas robione.

                                  > Ależ ta Ameryka zacofana, cały ten New Age'owy crap właśnie stamtąd przychodzi.

                                  Ktos cos glupiego wymysli,to nie znaczy ze trzeba go nasladowac.


                          • fogito Re: Organic vs GMO. 24.09.14, 11:25
                            Jezdze po świecie częściej niż ty wychodzisz po gazete. Wiem jak smakują potrawy w roznych częściach swiata. Owszem, maja różne smaki, ale maja! Najlepsze jedzenie moim zdaniem ma Grecja a szczególnie Kreta i Francja. Problem z jedzeniem amerykanskim jest taki, ze ono nie ma żadnego smaku. I trudno je przyprawić, bo ziola - Np pietruszka - tez smaku nie maja.
                            Ja rozumiem, ze jak ktoś ma male wymagania to g..no moze jesc, ale ja do takich osób nie naleze.
                            • maksimum Re: Organic vs GMO. 24.09.14, 15:16
                              fogito napisała:

                              > Jezdze po świecie częściej niż ty wychodzisz po gazete. Wiem jak smakują potraw
                              > y w roznych częściach swiata. Owszem, maja różne smaki, ale maja! Najlepsze jed
                              > zenie moim zdaniem ma Grecja a szczególnie Kreta i Francja. Problem z jedzeniem
                              > amerykanskim jest taki, ze ono nie ma żadnego smaku. I trudno je przyprawić, b
                              > o ziola - Np pietruszka - tez smaku nie maja.

                              Ludzie wysoko cywilizowani nie stosuja przypraw,a jedza zywnosc taka jaka ona jest.

                              > Ja rozumiem, ze jak ktoś ma male wymagania to g..no moze jesc, ale ja do takich
                              > osób nie naleze.

                              Co ja ci poradze,ze ja nie lubie przypraw i nie kupie zadnego zarcia ,ktore jest mocno przyprawiane.Co kraj to obyczaj.
                              Wg mnie goovno jedza ci,ktorzy uzywaja duzo przypraw,bo wlasnie uzywaja ich by zabic smak goovna.
                              • fogito Re: Organic vs GMO. 24.09.14, 16:18
                                Mnie znasz sie na gotowaniu wcale wiec nie ma co z tobą dyskutowac. Ziola to najlepsze przyprawy, ale ty pojęcia nie masz. Amerykance wala do wszystkiego sol i cukier, żeby poprawic smak govnianego żarcia, bo pojecia nie maja jak stosować ziola i przyprawy.
                                Jedz ten junk "na zdrowie" big_grin
                                • maksimum Re: Organic vs GMO. 24.09.14, 17:46
                                  fogito napisała:

                                  > Mnie znasz sie na gotowaniu wcale wiec nie ma co z tobą dyskutowac.

                                  Ty sie prawie na wszystkim znasz a nie wiesz,ze na swiezym miesie jest salmonella.
                                  Swiezosc miesa nia ma nic do tego czy jest tam salmonella czy jej tam nie ma.

                                  > Ziola to najlepsze przyprawy, ale ty pojęcia nie masz. Amerykance wala do wszystkiego sol
                                  > i cukier,

                                  O ktorych Amerykanach ty mowisz?
                                  Ja nie uzywam ani soli ani cukru.Herbaty nie slodze a ty pewno slodzisz.

                                  > żeby poprawic smak govnianego żarcia, bo pojecia nie maja jak stosować ziola i przyprawy.

                                  Ziola i przyprawy to jest wlasnie junk.
                                  Moze za 100 lat dowiesz sie,ze zywnosc je sie nieprzyprawiona.
                                  Ja jem pomidory bez zadnych przypraw,co wg polskiej kuchni jest nie do pomyslenia.
                                  Jak jem ziemniaki to ich nigdy nie sole ani niczym nie przyprawiam-co tez dla wielu jest nie do pomyslenia.
                                  Polska kuchnia to jest schabowy,czy mielony a ziemniakami i mizeria-a ja bym tego nie ruszyl za zadne pieniadze.
                                  Ogorki tez jem bez soli,bez pieprzu i bez smietany.
                                  I taka jest amerykanska kuchnia.
                                  Ale jak wezmiesz jakas kuchnie zacofanych krajow-to przypraw tam jest tak duzo,ze praktycznie nie ma znaczenia co jesz,bo wszystko jest uzaleznione od przypraw.
                                  I pozniej te 3-cio swiatowe dzieciaki sie turlaja zamiast chodzic i uprawiac sport.

                                  > Jedz ten junk "na zdrowie" big_grin

                                  Dziekuje i nawzajem.
                                  • jotde3 Re: Organic vs GMO. 24.09.14, 17:54
                                    Czyli chleba nie jesz? Ani makaronu ? Ani wedlin ?
                                    • maksimum Re: Organic vs GMO. 24.09.14, 18:40
                                      jotde3 napisał:

                                      > Czyli chleba nie jesz? Ani makaronu ? Ani wedlin ?

                                      Chleb jem ale czesto pite.
                                      Makaron pelnoziarnisty,czyli nie te jasne,ktore sa najpopularniejsze.
                                      Wedlin nie dotykam nawet ,bo to trucizna.
                                      Ja chce jest mieso,to jem mieso,a po co mnie zmielone mieso z jakimis tam dodatkami trujacymi,woda i tluszczem.
                                      Kupuje kawalek miesa,wolowego czy wieprzowego i pieke a pozniej kroje na plasterki i to jest moja wedlina.
                                      Kielbasa to trucizna.
                                      Parowki to gorzej niz trucizna.
                                      • jotde3 Re: Organic vs GMO. 24.09.14, 18:45
                                        w pieczywie i makaronach ponoć ZAWSZE jest sól ale rozumiem ze ty unikasz w wiekszej ilosci.
                                        no jedz jak ci smakuje , moim zdaniem nad gustami nie ma co dyskutowac . ja tez lubie mieso takie kupione w kawałku ( i ewentualnie zmielone na moich oczach w sklepie ) ale bez soli smakuje mi mniej .
                                        • maksimum Re: Organic vs GMO. 24.09.14, 19:01
                                          jotde3 napisał:

                                          > ja tez lubie mieso takie kupione w kawałku ( i ewentualnie zmielone na moich oczach w
                                          > sklepie ) ale bez soli smakuje mi mniej .

                                          Sol czy cukier to kwestia przyzwyczajenia tak jak papierosy i alkohol.
                                          Sa dosc tanie elektryczne maszynki do mielenia miesa w domu.
                                          • jotde3 Re: Organic vs GMO. 25.09.14, 11:31
                                            maksimum napisał:

                                            > jotde3 napisał:
                                            >
                                            > > ja tez lubie mieso takie kupione w kawałku ( i ewentualnie zmielone na m
                                            > oich oczach w
                                            > > sklepie ) ale bez soli smakuje mi mniej .
                                            >
                                            > Sol czy cukier to kwestia przyzwyczajenia tak jak papierosy i alkohol.
                                            > Sa dosc tanie elektryczne maszynki do mielenia miesa w domu.

                                            maksio ja o tym wiem smile tylko czemu jak mozna zarzyczyc sobie w sklepie mielenia na oczach ktos mialby to robioc sam i potem ta maszynke myc ? u was tam w sklepach nie miela ?
                                            • canuck_eh Re: Organic vs GMO. 18.10.14, 18:59
                                              Akurat tutaj z tym mieleniem w domu to bede po stronie maksia.Kiedys kupilismy kawalek miecha i na naszych oczach to mielili , w domu zrobilam juz nie pamietam czy sos do spagetti czy znienawidzone przez maksia mielonewink.Kazdy z nas po ugryzieniu kawalka wyplul i wywalilam.Smak okropny - mieso przemieszane z jakims srodkiem czyszczacym i na dodatek cale to wszystko smierdzialo.
                                              I co z tego ze na oczach ci to zmiela?Masz pewnosc ze owa maszynka jest poprawnie umyta a nie tylko jakis srodek dezynfekujacy przepuszczony przez owa maszynke raz na 3-4 godziny?Przeciez oni tych maszyn nie czyszcza po kazdym przemieleniu a resztki miesa zostaja....
                                              • maksimum Re: Organic vs GMO. 18.10.14, 21:45
                                                canuck_eh napisała:

                                                > Przeciez oni tych maszyn nie czyszcza po kazdym przemieleniu a resztki miesa zostaja....

                                                No wlasnie o to chodzi,ze na poczatku dostajesz troche cudzego miesa nie wiadomo kiedy zmielonego a czesc twojego pozostaje w maszynie dla nastepnego klienta.
                                  • fogito Re: Organic vs GMO. 24.09.14, 18:25
                                    Jako wnuczka rzeznika nie bede z toba o miesie dyskutowac. Jedz sobie to chlorowane miesko na zdrowie.
                                    Nie wazne czy wndomu solisz skoro jedzenie na wynos kupujesz. Ja tego bedac w USA nie robie, bo trupem bym padla.
                                    Pogotuj troche w domu to pogadamy.
                                    • maksimum Re: Organic vs GMO. 24.09.14, 18:52
                                      fogito napisała:

                                      > Pogotuj troche w domu to pogadamy.

                                      Ja w domu gotowalem,zanim zone nauczylem gotowac.
                                      • fogito Re: Organic vs GMO. 24.09.14, 19:23
                                        To ona do roboty chodzi i jeszcze musi gotowac, a ty garujesz w domu przed kompem i madrego udajesz? Coz by na to jotde3 powiedzial. Pasozytujesz? wink
                                        • jotde3 Re: Organic vs GMO. 25.09.14, 11:29
                                          fogito napisała:

                                          > To ona do roboty chodzi i jeszcze musi gotowac, a ty garujesz w domu przed komp
                                          > em i madrego udajesz? Coz by na to jotde3 powiedzial. Pasozytujesz? wink

                                          zalezy ile ona zarabia w tej robocie i jakie dochody ma maksio . samo chodzenie przez żone do pracy nie zwalnia jej od roboty w domu .
                                          • fogito Re: Organic vs GMO. 25.09.14, 11:49
                                            smile no pewnie, bo kobita to robot jest. Najpierw do pracy a potem wroc i ugotuj obiad dla 4 doroslych osob surprised a po drodze z pewnosciamrobi zakupy. Zas jej mezus siedzi przy kompie w ciagu dnia i z polskimi babami pytluje big_grin
                                            A co,do jego domniemanych zarobkow... Ktos kogo nie stac na kupno mieszkania w Stanach nie mozemzarabiac duzo. Znam ludzi, ktorzy po domach sprzataja i kupili dom w Chicago smile
                                            • jotde3 Re: Organic vs GMO. 25.09.14, 12:07
                                              fogito napisała:

                                              > smile no pewnie, bo kobita to robot jest. Najpierw do pracy a potem wroc i ugotuj
                                              > obiad dla 4 doroslych osob surprised a po drodze z pewnosciamrobi zakupy.

                                              ale ty naszczęście tylko dla 3 musisz smile, a ze męża nie ma w tygodniu w domu to dla 2 smile
                                              nie trzeba obiadu i zakupów robić codziennie by codziennie obiad i zakupy były .
                                              jak facet daje wiecej kasy do wspólnych wydatków to ma prawo wymagać od żony wiecej wkładu w ogarnięcie domu ( i przeciwnie też ) i mysle że przy pracującej zonie i dzieciach każdy by sie zgodził na pewne kompromisy czyli np. że obiad nie codziennie robiony od zera łącznie z deserem smile a zakupy raz w tygodniu w wekend.

                                              • jotde3 Re: Organic vs GMO. 25.09.14, 12:19
                                                > ale ty naszczęście tylko dla 3 musisz smile, a ze męża nie ma w tygodniu w domu to
                                                > dla 2 smile

                                                dodam jeszcze ze jeśli wyżywienie meża pozostawic w jego zakresie w tygodniu to twoje również tak nalezy potraktować że to twoja sprawa, a ze dziecko jest wspólne to za meża gotujesz co drugi raz ( dzień ? ) dla jednej osoby i taki jest tu twój wkład smile
                                                • jotde3 Re: Organic vs GMO. 25.09.14, 12:27
                                                  idąc dalej tym tropem - zakupy zrobisz raz w tygodniu w markecie i zajmie ci to góra 2 godziny ( rozumiem że mąż płaci bo ludzie nie znają sie na sztuce wink i na to nie zarobisz )
                                                  zostaje ci pranie i prasowanie . pranie to pikuś odkad wrzuca sie do pralki , no ale trzeba powiesic to pare minut zleci jednak prasowanie to gorzej , pewnie może być i 20 minut dziennie ( a już napewno nie wiecej jak policzysz tylko połowe rzeczy dziecka i rzeczy meża który garnitury i tak oddaje do specjalistycznej pralni )
                                                  wychodzi wiec że jak bys nie woziła dzicka na treningi to byś była cały dzień na forum wink
                                                  • fogito Re: Organic vs GMO. 25.09.14, 14:25
                                                    Ja nie robienzakupow w markecie, poza woda moze... Sztuke sprzedaje za granica, bo tam ludzie maja kase na cos wiecej niz chleb. Prasowania tez nie robie. Rysuje jak jestem w domu i gotuje, a w przerwach zabawiam sie forum,mbomtu bardzo zajeci panowie zagladaja big_grin
                                                • fogito Re: Organic vs GMO. 25.09.14, 14:21
                                                  smile Moj maz sie dzieckiem zajmuje tylko w kwestii rozrywek, wiec u nas nie uda sie przeprowadzic prostej linii. Ale keep trying...
                                                  • jotde3 Re: Organic vs GMO. 25.09.14, 15:20
                                                    Pytalem czy masz chociaz 20 tys z tych malunkow rocznie , skoro odpowiedzialas wymijajaco to znaczy ze znacznie mniej a piszac ze twoich obrazkow ludzie nie kupuja mialem na mysli ze nie masz z tego dochodow pozwalajacych ci sie utrzymac i naprawde nieistotne jest dla mnie ze gdzies za granica komus ( pewnie koledze meza smile sprzedalas pare swoich bochomazowsmile nie widzisz rownowagi w ukladzie maksia ? No coz , jesli mu wierzyc to ma wieksze dochody niz zona co kompensuje jego np brak sprzatania itd czyli jak pisalem godzinke roboty przypadajaca na niego dziennie . ty zas istotnych dochodow nie masz i to u ciebie jest ten brak rownowagi . spokojnie mogla bys wziasc pol etatu na jakiejs cieciowce by nie gnic bezproduktywnie w chalupie jak dziecko jest w szkole wink
                                                  • zgagusia Re: Organic vs GMO. 25.09.14, 20:28
                                                    jotde3 napisał:

                                                    > Pytalem czy masz chociaz 20 tys z tych malunkow rocznie , skoro odpowiedzialas
                                                    > wymijajaco to znaczy ze znacznie mniej

                                                    A ty sam takie krocie zarabiasz ze chcesz rozliczać fogito? Jak odpowiesz wymijająco to znaczy ze znacznie mniej niż 20 tys rocznie.... wink
                                                  • fogito Re: Organic vs GMO. 25.09.14, 22:01
                                                    big_grin chyba ty jestes cieciem, a moze panem ze skrabowki...spowiadac ci sie z dochodow nie bede, ale powiem tylko, ze mozna taka kwote wyciagnac w miesiacu lekka raczka... Z bochomazow oczywiscie big_grin I co lyso ci? Jak mawia moj syn do cieniasow.
                                                    A znajomym to ja darmo prace daje. Taka szczodra jestem tongue_out
                                                  • maksimum Re: Organic vs GMO. 26.09.14, 02:44
                                                    fogito napisała:

                                                    > A znajomym to ja darmo prace daje. Taka szczodra jestem tongue_out

                                                    No to ja sie tobie chyba nie narazilem i jakis landszafcik dostane?
                                                  • fogito Re: Organic vs GMO. 26.09.14, 03:20
                                                    big_grin dla ciebie to pelna kwota, bo ty ponoc bogaty chlopak jestes wink
                                                  • maksimum Re: Organic vs GMO. 29.09.14, 22:50
                                                    Nie zniose takiej dyskryminacji i sam sobie cos namaluje.
                                                  • canuck_eh Re: Organic vs GMO. 18.10.14, 19:10
                                                    Sluchaj fogito - podchodzi pod kategorie zagraniczny klientwink
                                                    Ale mimo wszystko badz lagodna z wycenieniem sztuki bo jeszcze bedzie tak ze maksio nadszarpnie budzecik i pojdzie z zaskorniaka na edukacje syna i nie skonczy tej pielegniarskiej szkoly na najlepszym uniwerystecie i co bedzie?Nie bedzie szarpal kasy od tych z wall street.
                                                  • fogito Re: Organic vs GMO. 18.10.14, 19:31
                                                    Znizke dostanie po znajomosci smile
                                                  • maksimum Re: Organic vs GMO. 18.10.14, 21:52
                                                    fogito napisała:

                                                    > Znizke dostanie po znajomosci smile

                                                    Ja powinienem dostac najladniejszy z kolekcji z doplata za meki jakie tu z wami przezywam.
                                                  • maksimum Re: Organic vs GMO. 18.10.14, 21:51
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Sluchaj fogito - podchodzi pod kategorie zagraniczny klientwink

                                                    Jaki zagraniczny??
                                                    Przeciez tlumacze jej wszystko z cierpliwoscia stoika po polsku by dobrze zrozumiala.

                                                    > Nie bedzie szarpal kasy od tych z wall street.

                                                    Oni najlepsze lata szarpania kasy maja juz za soba.
                                                  • canuck_eh Re: Organic vs GMO. 19.10.14, 09:33
                                                    No i co z tego ze po polsku tlumaczysz?Fogito sie nie chwalila ze zmienila miejsce zamieszkania i z tego co wiemy to do USA przyjezdza z wizytami a nie na stale.Maksiu o szarpaniu kasy to tys wspominal i ze owa kase bedzie szarpal twoj syn po pielegniarstwie od tych z Wall Street
                                                  • maksimum Re: Organic vs GMO. 19.10.14, 16:49
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > No i co z tego ze po polsku tlumaczysz?Fogito sie nie chwalila ze zmienila miej
                                                    > sce zamieszkania i z tego co wiemy to do USA przyjezdza z wizytami a nie na stale.

                                                    Bo aklimatyzacja do zycia w USA zajelaby jej jakies 50 lat.

                                                    > Maksiu o szarpaniu kasy to tys wspominal i ze owa kase bedzie szarpal twoj syn

                                                    Oczywiscie,ze bedzie szarpal bo zdolny jest,a na Wall Street nie ma juz takiej kasy jaka jeszcze 5 lat temu mieli.
                                                  • fogito Re: Organic vs GMO. 19.10.14, 16:56
                                                    Ja bym w zyciu sie do Stanow nie przyzwyczaila, bo ja za madra jestem tongue_out
                                                  • maksimum Re: Organic vs GMO. 19.10.14, 19:58
                                                    fogito napisała:

                                                    > Ja bym w zyciu sie do Stanow nie przyzwyczaila, bo ja za madra jestem tongue_out

                                                    Bo to jest ten rodzaj madrosci,ktory tylko w Polsce sie sprawdza.
                                                    Moja madrosc ma w USA jak u pana boga za piecem.
                                                  • fogito Re: Organic vs GMO. 19.10.14, 20:38
                                                    Bez watpienia maksiu ty sie lepiej odnajdujesz wsrod polonii na Brooklynie i wsrod gangow o ziomalach w stylu Honey BooBoo nie wspominajac big_grin
                                                  • maksimum Re: Organic vs GMO. 20.10.14, 00:17
                                                    fogito napisała:

                                                    > Bez watpienia maksiu ty sie lepiej odnajdujesz wsrod polonii na Brooklynie i ws
                                                    > rod gangow o ziomalach w stylu Honey BooBoo nie wspominajac big_grin

                                                    Ja przez cale zycie tylko 2 miesiace mieszkalem wsrod polonii na Brooklynie i mnie to wystarczylo do konca zycia.
                                                  • hankam Re: Organic vs GMO. 20.10.14, 00:21
                                                    > Ja przez cale zycie tylko 2 miesiace mieszkalem wsrod polonii na Brooklynie i m
                                                    > nie to wystarczylo do konca zycia.


                                                    Nie lubisz się przeglądać w lustrze?
                                                  • maksimum Re: Organic vs GMO. 20.10.14, 00:41
                                                    hankam napisała:

                                                    > Nie lubisz się przeglądać w lustrze?

                                                    Znajomy mnie zaproponowal mieszkanie w norwesko-wloskiej dzielnicy i tego samego dnia sie przeprowadzilem.
                                                  • fogito Re: Organic vs GMO. 20.10.14, 06:48
                                                    Maksiu, ty i twoja zona to jest polonia na Brooklynie.
                                                  • maksimum Re: Organic vs GMO. 20.10.14, 07:16
                                                    fogito napisała:

                                                    > Maksiu, ty i twoja zona to jest polonia na Brooklynie.

                                                    Niestety nie.
                                                    Nie mieszkamy w polskiej dzielnicy,nie jemy polskiego jedzonka,nie mamy polskiej TV ani polskiego radia.
                                                    I co chyba najwazniejsze,nie jezdzimy na wakacje do Polski,ani do polskiej Czestochowy w USA.
                                                    Musze cie tez zasmucic ale nie mamy polskich paszportow.
                                                  • fogito Re: Organic vs GMO. 20.10.14, 10:40
                                                    Maksiu, ty moze z Polski wyjechałeś, ale caly czas jestes Polakiem. Gdybys nie byl, to na polskim forum byś życia nie spędzał. A nie wyjeżdżasz, bo to kosztuje a ty nawet na lekcje tenisa dla dzieci nie masz.
                                                  • jotde3 Re: Organic vs GMO. 01.10.14, 08:58
                                                    fogito napisała:

                                                    > big_grin chyba ty jestes cieciem, a moze panem ze skrabowki...spowiadac ci sie z doch
                                                    > odow nie bede, ale powiem tylko, ze mozna taka kwote wyciagnac w miesiacu lekk
                                                    > a raczka...

                                                    ale ja sie ciebie nie pytałem czy mozna wyciągnąć tylko czy wyciagasz , czyli ja pytam o fakty a ty mi opowiadasz o spekulacjach . ale faktycznie to wrazliwy temat i lepiej go zostawic .
                                                  • fogito Re: Organic vs GMO. 04.10.14, 21:31
                                                    Wyciagam, ale w roznych miesiacach roznie smile lepiej ci wink
                                                  • maksimum Re: Organic vs GMO. 06.10.14, 03:38
                                                    fogito napisała:

                                                    > Wyciagam, ale w roznych miesiacach roznie smile lepiej ci wink

                                                    Mnie od razu ulzylo.
                                              • fogito Re: Organic vs GMO. 25.09.14, 14:19
                                                Ja na szczescie robotem nie jestem. W ukladzie maksia rownowagi nie widze. No chyba, ze zona tez na forach w ciagu dnia siedzi. Ale generalnie zwisa mi to. Sama bym z domu uciekla, gdybym takiego chlopa w domu miala.
                              • jotde3 Re: Organic vs GMO. 24.09.14, 17:44
                                Maksio a jak bez przypraw ? Sol i cukier to tez przyprawy a sprubuj zjesc chleb bez soli.
                                • maksimum Re: Organic vs GMO. 24.09.14, 18:29
                                  jotde3 napisał:

                                  > Maksio a jak bez przypraw ? Sol i cukier to tez przyprawy a sprubuj zjesc chleb bez soli.

                                  A jadles kiedys pita bread?


                                  www.food.com/recipe/healthy-whole-wheat-pita-bread-no-oil-or-sugar-156543
                • maksimum Re: Organic vs GMO. 23.09.14, 03:40
                  Mialo byc "nie zmywac talerzy".
                • fogito Re: Organic vs GMO. 23.09.14, 08:32
                  Czyli jednak perfekcyjna pania domu nie jestes skoro jedzenie na wynos kupujesz wink
                  • maksimum Re: Organic vs GMO. 23.09.14, 18:05
                    fogito napisała:

                    > Czyli jednak perfekcyjna pania domu nie jestes skoro jedzenie na wynos kupujeszwink

                    Jak chce mnie sie jesc za 5 minut,to nie bede grzebal gdzies w kuchni.
                    • fogito Re: Organic vs GMO. 23.09.14, 20:32
                      Leniuszek z ciebie jednak. Siedzac w domu powinienes ugotowac dla rodziny i miec zawsze cos na zapas w lodowce i zamrazarce. Podobno ogarnianie domu jest proste? wink
                      • maksimum Zmutowane organizmy. 24.09.14, 15:52
                        en.wikipedia.org/wiki/Mutation_breeding
                        "However, although the FAO/IAEA reported in 2014 that over 1,000 mutant varietals of major staple crops were being grown world wide,[1] it is unclear how many of these varieties are currently used in agriculture or horticulture around the world, as these seeds are not always identified or labeled as being mutagenic or having a mutagenic provenance.[5]"
                        ---------
                        Juz ponad 1.000 roznych podstawowych produktow jest uprawianych po sztucznych mutacjach,ale nie wiadomo ktore sa mutowane bo nie ma oznaczen.

                        X-rays i gamma rays stosuje sie do mutacji i kto tam jeszcze wie co,bo nie jest to upubliczniane.
                        Te rozne napromieniowania stosuje sie zazwyczaj przy pomocy cobalt-60.

                        Lepper by sie w grobie przekrecil jakby sie o tym dowiedzial.
                        • maksimum 60% woli smak GMO. 24.09.14, 19:06
                          www.scientificamerican.com/article/gm-tomato-tastes-better/
                          "In a blind taste test, 60 percent of 37 testers preferred the flavor of the GM tomato, according to a study published online this week in Nature Biotechnology."
                          ------------
                          Okazuje sie,ze ludzie wola smak pomidorow GMO,jesli nie sa poinformowani o tym ze sa one GMO.
                          • srubokretka Re: 60% woli smak GMO. 24.09.14, 19:34
                            Nie uwierzylabym nawet jakby to papiez wyglosil.
                            • maksimum Re: 60% woli smak GMO. 24.09.14, 20:03
                              srubokretka napisał:

                              > Nie uwierzylabym nawet jakby to papiez wyglosil.

                              Sama na swoim przykladzie widzisz co ci dobra,wieloletnia i bardzo droga kampania anty GMO z mozgu zrobila.
                              Ludzi w EU skutecznie zastraszono GMO i przez nastepnych 10 lat nie beda w stanie do siebie dojsc.
                              Musi przyjsc mlodsze,bardziej rozgarniete spoleczenstwo,ktore bedzie w stanie myslec a nie podpierac sie propaganda w swoich pogladach czy wypowiedziach.

                              A teraz jedno pytanie.

                              Jaki sens byloby zmieniac obecnie istniejace roslinki,gdyby mialy w wyniku tych zmian byc gorsze niz przed zmianami?

                              Te zmiany GMO sa bardzo kosztowne i musza byc dobre by sie przyjely wsrod rolnikow i wsrod ludzi.
                              Na calym swiecie juz sie przyjely a jedynym Ciemnogrodem jest EU.
                              W USA,Kandzie ,Ameryce Pld i Azji juz wszedzie sa GMO,czyli kto ma racje a kto zostaje z tylu.

                              EU to jest tylko 7,3% populacji calego swiata,a 92,7% uprawia GMO.
                              Niektore kraje EU tez uprawiaja GMO,wiec KTO ma racje?

                              Wam sie wydaje,ze ziemia jest plaska a swiaty sie kreci wokol EU.

                          • hankam Re: 60% woli smak GMO. 24.09.14, 21:05
                            OK, dobry link. Nie każdych pomidorów GMO, tylko tych, które zaprojektowano tak, aby produkowały geraniol (cokolwiek to jest).
                            Mnie właśnie nie chodzilo nawet o to, czy ludziom smakuje, czy nie, tylko czy celem manipulacji było uzyskanie smaku, czy raczej lepiej przechowujących się pomidorów.
                            "Shoppers who miss the taste of farm-grown tomatoes may find solace in a new technology that puts back what generations of breeding for hardiness and shelf life have taken out."
                            Czyli dokładnie to, co napisałam - poprawiając trwałość pomidorów zgubiono w dużej mierze ich smak. I teraz modyfikując je genetycznie próbuje się ten smak odzyskać.

                            Z tym, że:
                            Another possible source of better-tasting tomatoes is the local farmers' market?or even the backyard garden?but Lewinsohn notes that locally grown tomatoes are not available year-round. "If you want commercial production of good quality tomatoes," he says, "that's more difficult."
                            • maksimum Rumba Ożarowska. 24.09.14, 22:09
                              hankam napisała:

                              > Czyli dokładnie to, co napisałam - poprawiając trwałość pomidorów zgubiono w du
                              > żej mierze ich smak. I teraz modyfikując je genetycznie próbuje się ten smak odzyskać.

                              Czyli wniosek z tego taki,ze ludzie normalne pomidory brali za GMO i "rozpoznawali je" po tym ze nie mialy smaku,a wiadomo ze GMO smaku nie traci.

                              > Z tym, że:
                              > Another possible source of better-tasting tomatoes is the local farmers' market
                              > ?or even the backyard garden?but Lewinsohn notes that locally grown tomatoes ar
                              > e not available year-round. "If you want commercial production of good quality
                              > tomatoes," he says, "that's more difficult."

                              Kto kiedys uprawial pomidory wie,ze pomidorow nie mozna uprawiac po pomidorach czy zmiemniakach i wazne jest naslonecznienie.

                              pl.pl.allconstructions.com/portal/categories/49/1/0/1/article/7355/uprawa-i-odmiany-pomidora

                              I ze wszystkich pomidorow najlepsza jest Rumba Ozarowska uprawiana przeze mnie i moich rodzicow :

                              www.wymarzonyogrod.pl/zakladanie-ogrodu/owoce-i-warzywa-w-ogrodzie/odmiany-pomidorow-gruntowych-do-uprawy-w-ogrodzie-10-najpopularniejszych-odmian-pomidorow,29_2167.html
                              www.ogrodwsieci.pl/p/1223,124/pomidor-gruntowy-rumba-ozarowska-1-gram/
                              • maksimum "Malinowy Ożarowski" oraz "Złoty Ożarowski" 24.09.14, 22:16
                                sklep-dzialkowiec.pl/pomidor-gruntowy-malinowy-ozarowski-1g-p-212.html
                                Nikt sie nie zna na pomidorach lepiej niz Ozarowiacy bo Ozarow to cale zaglebie pomidorowe.

                                sklep-dzialkowiec.pl/pomidor-zloty-ozarowski-0-5g-p-710.html
                            • hankam Re: 60% woli smak GMO. 24.09.14, 22:15
                              Dobra ilustracja:

                              https://scontent-b-fra.xx.fbcdn.net/hphotos-xpa1/v/t1.0-9/10517511_482178741919266_6153947547000508298_n.jpg?oh=eb885706d05c1f31ebd846e3eebdc96e&oe=54BF562D
                              • hankam Re: 60% woli smak GMO. 24.09.14, 22:17
                                POnieważ nie wczytał się w całości:
                                * prawy klik
                                * pokaż obrazek
                                i oglądamy.
                                • maksimum Re: 60% woli smak GMO. 24.09.14, 22:25
                                  www.youtube.com/watch?v=_ZT7jJhMfWY&feature=mfu_in_order&list=ULwww.gazeta.pl
                                  Kto to gra?
                              • maksimum Re: 60% woli smak GMO. 24.09.14, 22:20
                                hankam napisała:

                                > Dobra ilustracja:
                                >
                                > https://scontent-b-fra.xx.fbcdn.net/hphotos-xpa1/v/t1.0-9/10517511_4821787
> 41919266_6153947547000508298_n.jpg?oh=eb885706d05c1f31ebd846e3eebdc96e&oe=54BF5
> 62D

                                No i najwazniejsze jest pod spodem.
                                Safety tests wymagane sa tylko od GMO,a te naswietlane kobaltem-60 nie musza miec zadnych testow bezpiecznosci spozycia.
                                >
    • 3-mamuska Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 29.09.14, 19:51
      maksimum napisał:

      > Ja nigdy nie dawalem kieszonkowego,ale zawsze nagradzalem dzieci za dobre stopn
      > ie czy tez osiagniecia w sporcie.
      > Wyszlo im to na dobre.
      > Corka ma 17 lat i nie prosi o pieniadze.

      Tak jak mamusia przestanie płacić to córce przestanie sie chcieć uczyć i cwiczyc tongue_out
      • maksimum Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 29.09.14, 22:49
        3-mamuska napisała:

        > Tak jak mamusia przestanie płacić to córce przestanie sie chcieć uczyć i cwiczyc tongue_out

        Ona sama sie rwie do tenisa i nauki.
      • maksimum Re: Kieszonkowe-to ciemnogrod ! 18.10.14, 21:38
        3-mamuska napisała:

        > Tak jak mamusia przestanie płacić to córce przestanie sie chcieć uczyć i cwiczyc tongue_out

        Typowa polska krotkowzrocznosc.
        Nie kazdy rodzi sie po to by innym na zlosc robic.
        • maksimum 3 rodzaje gesi. 20.10.14, 18:26
          Lubie z synem pojechac na rowerach na Sheepshead Bay zjesc tam pizze i przyrodzie sie poprzygladac.
          Ostatnio syn zauwazyl trzy rodzaje gesi na wodzie:
          1-Gesi duze(labedzie)
          2-Gesi srednie(gesi)
          3-Gesi male(kaczki) najbardziej kolorowe.

          No wiec zaczalem tlumaczyc ,ze te z najdluzszymi szyjami to labedzie.
          Zauwazylem,ze na pizzy lepiej sie zna niz na gesiach.
          • srubokretka Re: 3 rodzaje gesi. 20.10.14, 18:54
            Czegos ty go uczyl, jak mial 2 lata???
          • fogito Re: 3 rodzaje gesi. 20.10.14, 19:05
            To jak rozmowa z trzylatkiem surprised
          • iwoniaw Naprawdę jest taki ograniczony? 20.10.14, 19:33
            Dorosły chłop, student i gęsi od kaczki i łabędzia nie odróżnia? To co oni w przedszkolu robili?
            • maksimum Re: Naprawdę jest taki ograniczony? 21.10.14, 01:10
              iwoniaw napisała:

              > Dorosły chłop, student i gęsi od kaczki i łabędzia nie odróżnia? To co oni w przedszkolu robili?

              Syn do przedszkola nie chodzil.
              W wieku 4 lat poszedl do szkoly.Widocznie jakis etap rozwoju przeskoczyl.
              • iwoniaw czyli to jednak prawda, że pozbawione przedszkola 21.10.14, 09:27
                dzieci mające nieciekawe środowisko domowe pewnych deficytów nie nadrabiają do dorosłości...


                Cytat Dorosły chłop, student i gęsi od kaczki i łabędzia nie odróżnia? To co on
                > i w przedszkolu robili?
                >
                > Syn do przedszkola nie chodzil.
          • zgagusia Re: 3 rodzaje gesi. 20.10.14, 19:51
            to jednak edukacja dziecka przez tv srednio sie sprawdza wink
            • maksimum Black skimmers. 21.10.14, 01:19
              zgagusia napisała:

              > to jednak edukacja dziecka przez tv srednio sie sprawdza wink

              Mamy tutaj sporo roznych akwenow wodnych i mnostwo roznych gesi,wiec niech sie sam uczy.

              Pamietam jak kumplowi opowiadalem o ptaku latajacym tuz nad woda z dziobem zanuzonym w wodzie-to mnie nie wierzyl.
              Sam nie wiedzialem jak sie ten ptak nazywa:

              www.youtube.com/watch?v=7USpTc6MUoc
              • jotde3 Re: Black skimmers. 21.10.14, 09:12
                Maksio poczatkowo to myslalem ze ty do alegori sie posuneles z tymi gesiami wink ale widze jednak ze w sirodku rozmowy potrafisz tez totalnie odjechac smile
                • jotde3 Re: Black skimmers. 21.10.14, 11:42
                  jotde3 napisał:

                  > Maksio poczatkowo to myslalem ze ty do alegori sie posuneles z tymi gesiami wink
                  > ale widze jednak ze w sirodku rozmowy potrafisz tez totalnie odjechac smile

                  a raczej odlecieć , no wiesz - z tymi gesiami wink
                • maksimum Re: Black skimmers. 21.10.14, 20:40
                  jotde3 napisał:

                  > Maksio poczatkowo to myslalem ze ty do alegori sie posuneles z tymi gesiami wink
                  > ale widze jednak ze w sirodku rozmowy potrafisz tez totalnie odjechac smile

                  A co jest zycie warte bez totalnych odjazdow?
                  • fogito Re: Black skimmers. 21.10.14, 20:59
                    Maryche wciagasz czy cos innego?
              • hankam Maslo maslane 21.10.14, 19:13
                Zwracam ci uwage, maksiu, ze "akwen wodny" mowia tylko ludzie niedoksztalceni.
                Widziales kiedy akwen ziemny albo skalisty?
                • maksimum Re: Maslo maslane 21.10.14, 20:52
                  hankam napisała:

                  > Zwracam ci uwage, maksiu, ze "akwen wodny"

                  A Akwen Eldorado?
              • hankam Maslo maslane 21.10.14, 19:13
                Zwracam ci uwage, maksiu, ze "akwen wodny" mowia tylko ludzie niedoksztalceni.
                Widziales kiedys akwen ziemny albo skalisty?
          • azjaodkuchni Re: 3 rodzaje gesi. 21.10.14, 06:34
            Max napisz, że masz jakieś tajne dziecko co w pieluchy jeszcze sika. Napisz proszę, że owa rozmowa nie dotyczyły tego syna tego co sat na 2200 napisał...
            Gdybym usłyszała rozmowę dwóch dorosłych facetów w której jeden by :" zauwazyl trzy rodzaje gesi na wodzie:
            > 1-Gesi duze(labedzie)
            > 2-Gesi srednie(gesi)
            > 3-Gesi male(kaczki) najbardziej kolorowe."
            to bym uznała, że jeden jest upośledzony umysłowo, zdrowo naćpany lub ( nie lubię tego słowa, ale tu pasuje) zamulony.
            • fogito Re: 3 rodzaje gesi. 21.10.14, 06:50
              Tacy sa wlasnie Amerykanie Azja. Czlowiek sie zastanawia czy brak im piatej klepki jak podobne pytania zadaja. Camel kiedys podrzucil tu youtuba, ktory swietnie pokazal wiedze z podstawowki owych wybrancow narodow. Zal serce scisnal.
              • azjaodkuchni Fogito 21.10.14, 10:31
                Fogito czeka mnie niewątpliwie szok kulturowy....Wczoraj maż sobie uciął pogawędkę z Niemcem który ze Stanów uciekł do Sin przy pierwszej okazji mówiąc, że nijak się tam żyć nie dało. Rozczarował go poziom szkoły dla dzieci, sąsiedztwo i zerowy dostęp do tzw.kultury wyższej. Jasno powiedział, że jak komuś wystarczy do szczęścia pełna lodówka, sześciopak piwa i tv to będzie tam szczęśliwy, ale jeśli chce się czegoś więcej to warto pożyć rok czy dwa i znaleźć inne miejsce do życia.
                --
                azjaodkuchni.blogspot.sg/
                • fogito Re: Fogito 21.10.14, 11:12
                  Z pewnością będziesz miala ubaw po pachy jeśli podejdziesz do tego z dystansem wink
                • hankam Re: Fogito 21.10.14, 19:22
                  Wiesz, Azja, maksimumowi i jego dzieciom kultura wyzsza nie jest do niczego potrzebna.
                  • maksimum Re: Fogito 21.10.14, 21:02
                    hankam napisała:

                    > Wiesz, Azja, maksimumowi i jego dzieciom kultura wyzsza nie jest do niczego potrzebna.

                    Nam wystarczy po prostu kultura,bo wyzsza kultura to jest takie samo sformulowanie jak akwen wodny.
                    • fogito Re: Fogito 21.10.14, 21:08
                      Chlopak sie juz calkiem zapetlil wink
              • maksimum Re: 3 rodzaje gesi. 21.10.14, 20:20
                fogito napisała:

                > Tacy sa wlasnie Amerykanie Azja. Czlowiek sie zastanawia czy brak im piatej kle
                > pki jak podobne pytania zadaja.

                Amerykanie sa rozrywkowi a Polacy sa nerwowi.
                • fogito Re: 3 rodzaje gesi. 21.10.14, 20:58
                  Sa jak clowni w cyrku i dlatego jest sie z czego posmiac big_grin
                  • jotde3 Re: 3 rodzaje gesi. 22.10.14, 09:30
                    posmiac to sie mozna z tego co ci dostarcza satysfakcji w edukacji dziecka."bo pani powiedziala "hehehsmile
                    • fogito Re: 3 rodzaje gesi. 22.10.14, 09:39
                      Gorzej jakby powiedziala, ze jest glabemtongue_out Ja jestem wystarczajaco wyksztalcona, żeby realnie ocenic postępy dziecka. Moj rozróżnia gęsi i labedzie o kaczkach nie wspominając. Wie tez, gdzie leży Afryka. Nie będzie idiota po studiach.
                      • jotde3 Re: 3 rodzaje gesi. 22.10.14, 09:55
                        Chyba az tak glupia by nie byla zeby tracic klijenta smile
                        Wyobrazasz sobie sprzedawce co ubliza klijentowi , to by chyba klient musial caly handel rozwalac psujac admosfere w szkole i rozrabiajac bo wyniki edukacyjne szkoly to juz macie lipne wiec zwyklemu glabowi tez by pewnie kadzili "zdolny ale leniwy" smile hehe
                        • fogito Re: 3 rodzaje gesi. 22.10.14, 10:17
                          Fajne słowo 'klijent' takie staropolskie big_grin Masz jakieś odjechane pojecie o funkcjonowaniu szkol prywatnych, wiec tlumaczyc ci nie będę. W brytyjskiej jak sie nie uczysz to ladujesz w gorszej grupie i tyle. Krotka pilka.
                          • jotde3 Re: 3 rodzaje gesi. 22.10.14, 10:28
                            No i co z tego ze ladujesz ?ladujesz i ci mowia "bardzo zdolny ale leniwy" i tyle .przeciez cie nie wywala jak miejsca sa bo kasa by przepadla ,tak samo jak obraza klienta i zabierze dziecko.zreszta nie o tym Mowilem a o twoim samowzbudzaniu sie byle czym czyli pochwala ustna nauczycielki z przecietnej szkoly.
                            • fogito Re: 3 rodzaje gesi. 22.10.14, 12:08
                              To ty sie "samowzbudzasz" wymyślonymi przez siebie teoriami i poprawiasz sobie tym humor. Najwidoczniej nie jestes pewien swojej wartosci skoro ciągle próbujesz mi udowodnic, ze jestes lepszy. Mamy dwóch takich na forum
                              • jotde3 Re: 3 rodzaje gesi. 23.10.14, 08:36
                                fogito napisała:

                                > To ty sie "samowzbudzasz" wymyślonymi przez siebie teoriami i poprawiasz sobie
                                > tym humor. Najwidoczniej nie jestes pewien swojej wartosci skoro ciągle próbuje
                                > sz mi udowodnic, ze jestes lepszy. Mamy dwóch takich na forum

                                i znowu projekcji . przecież to ty sie ciagle chwalisz . obśmialy cie nawet przedstawicielki twojej płci . ja ci tylko próbuje przekazać że chwalenie sie tym że pani w przecietnej szkole pochwaliła syna jest żenujące .
                                • fogito Re: 3 rodzaje gesi. 23.10.14, 08:53
                                  Żenujący to jest poziom twoich wypowiedzi. Przykro mi, ze nauczyciele nie chwala twojego syna. Moze ma jakieś cechy po ojcu.
                                  • jotde3 Re: 3 rodzaje gesi. 23.10.14, 09:17
                                    skąd ci to przyszło do głowy ?chwalą co chwila i to w państwowej gdzie tak nie muszą do d.... wchodzić . ja to sie aż boje do szkoły iść bo mnie to krępuje smile nie żartuje smile ale kogo mają chwalić jak nie laurata konkursów ogólnopolskich z mat , najlepszego w szkole czy regionie z innych , i kogoś kto im napisał najlepiej wśród 4 klas konkurs interdyscyplinarny .mają wiec lepsze podstawy niż widzimisie jakiejś paniusi z płatnej szkoły co każdemu musi w d.... włazić . pewnie tam dlatego posłałaś swojego bo w dobrej szkoły nie byłby w grupie A a raczej w C a wtedy nie było by sie czym pochwalić .
                                    • jotde3 Re: 3 rodzaje gesi. 23.10.14, 09:24
                                      jotde3 napisał:

                                      > skąd ci to przyszło do głowy ?chwalą co chwila i to w państwowej gdzie tak nie
                                      > muszą do d.... wchodzić . ja to sie aż boje do szkoły iść bo mnie to krępuje :
                                      > ) nie żartuje smile ale kogo mają chwalić jak nie laurata konkursów ogólnopolskich
                                      > z mat , najlepszego w szkole czy regionie z innych , i kogoś kto im napisał na
                                      > jlepiej wśród 4 klas konkurs interdyscyplinarny .

                                      zapomniałem jeszcze o mistrzu judo czy zapasów smile poprosili sami o dyplom z ostatnich zawodów i wywiesili na ścianie chwały smile
                                      • fogito Re: 3 rodzaje gesi. 23.10.14, 09:42
                                        No widzisz jak przyjemnie sie dzieckiem pochwalic.
                                        • jotde3 Re: 3 rodzaje gesi. 23.10.14, 09:49
                                          tak, jak jest czym
                                          • fogito Re: 3 rodzaje gesi. 23.10.14, 14:19
                                            To teraz pochwal sie wlasnymi osiągnięciami, jak jest czym oczywiscie.
                                    • fogito Re: 3 rodzaje gesi. 23.10.14, 09:35
                                      To ciesze sie, ale w czym masz w takim razie problem, ze nie umiesz nic napisać, żeby kogoś nie obrazić?
                                      Moze w szkole twojego syna ucza paniusie, ale w szkole brytyjskiej ucza profesjonalni nauczyciele.
                                      • jotde3 Re: 3 rodzaje gesi. 23.10.14, 09:48
                                        fogito napisała:

                                        > To ciesze sie, ale w czym masz w takim razie problem,


                                        to twoje przechwalanie sie w najdrobniejszych sprawach i wynoszenie ich do wyższej rangi .
                                        mozna by to dalej analizować -po co to robisz ? jaki efekt to ci daje ? i czy nie czyimś kosztem ? szczególnie to wynoszenie do wyższej rangi - pani pochwaliła a ty piejesz nad tym jak by to w histori edukacji pierwszy taki wypadek był .

                                        ze nie umiesz nic napisać
                                        > , żeby kogoś nie obrazić?

                                        czy ty masz kontakt z rzeczywistością ?

                                        > Moze w szkole twojego syna ucza paniusie, ale w szkole brytyjskiej ucza profesj
                                        > onalni nauczyciele.

                                        tak, po wynikach ewd to szczególnie widac . tacy profesjonalni jak wszedzie indziej.
                                        • fogito Re: 3 rodzaje gesi. 23.10.14, 14:12
                                          Poki co to ty ciagle piejesz o tym przechwalaniu. Cos ci najwidoczniej stoi kością w gardle i przelknac nie mozesz. Wspolczuje, to musi byc bolesne.
                                          Ja mam kontakt z rzeczywistością, ale ty najwyraźniej juz nie.
                                          Nie masz dostępu do wynikow egzaminów w szkole brytyjskiej wiec nie masz w tej kwestii nic do powiedzenia.
                                          • jotde3 Re: 3 rodzaje gesi. 24.10.14, 17:21
                                            Mam do powiedżenia to ze posylasz dziecko do prywatnej szkoly na marnym poziomie jak na prywatna , rowniez wsrod dwujezycznych czy miedzynarodowych i przecietnym jak na państwowa rejonowke wasze wewnetrzne egzaminy sa bez znaczenia bo sa nieporownywalne do niczego wiec chwalenie sie ze pani syna pochwalila oprocz swojego zwyklego poziomu zenady zyskuje dodatkowy wymiar przez znaczenie jakie mu nadajesz piszac o pani "profesjonalny nauczyciel " smile
                                            • fogito Re: 3 rodzaje gesi. 24.10.14, 18:08
                                              Ulżyłeś sobie? Juz lepiej? big_grin
                                              • maksimum Re: 3 rodzaje gesi. 24.10.14, 20:12
                                                fogito napisała:

                                                > Ulżyłeś sobie? Juz lepiej? big_grin

                                                O co ciebie chodzi?
                                                • fogito Re: 3 rodzaje gesi. 24.10.14, 20:48
                                                  "o co ciebie chodzi?" big_grin jaki fajny chicagowski polski wink
                                                  To nie do ciebie bylo, wiec nie klopocz sie.
                                              • jotde3 Re: 3 rodzaje gesi. 25.10.14, 11:20
                                                Fogito ja ci proponuje zmienic nik na SAMOCHWALA smile
                                                • fogito Re: 3 rodzaje gesi. 25.10.14, 11:38
                                                  Nie chce pozbawiac cie szansy na wykorzystanie dla siebie takiego nicka. A poza tym lubie swoj smile jak ty go nie lubisz, to zawsze mozesz mnie wygasic i nie bedziesz sie tak denerwowal za kazdym razem wink
                                • canuck_eh Re: 3 rodzaje gesi. 23.10.14, 19:54
                                  Jezeli fogito sie chwali to ja juz nie wiem pod co podciagnac peany maksiasmile
                                  • fogito Re: 3 rodzaje gesi. 23.10.14, 21:18
                                    U maksia to jest samouwielbienie surprised
                                    • maksimum Re: 3 rodzaje gesi. 24.10.14, 04:56
                                      fogito napisała:

                                      > U maksia to jest samouwielbienie surprised

                                      A czego mozna nie lubic w USA?
                                      Srednia klasa zyje duzo lepiej niz srednia klasa w Polsce.
                                      Korty tenisowe sa za darmo w kazdym miescie.
                                      Jak jest sie zdolnym,to mozna studiowac ZA DARMO na kazdej uczelni,wlaczajac w to Harvard i Columbia.
                                      • fogito Re: 3 rodzaje gesi. 24.10.14, 06:44
                                        A rozumiesz slowo SAMOuwielbienie wink
                                        • maksimum Re: 3 rodzaje gesi. 24.10.14, 18:25
                                          fogito napisała:

                                          > A rozumiesz slowo SAMOuwielbienie wink

                                          Zawsze mozesz podac swoja wersje,jesli myslisz ze czegos nie rozumiem.
                                  • jotde3 Re: 3 rodzaje gesi. 24.10.14, 17:36
                                    Canuck roznica jest taka ze maksio jakich glupot by nie nawygadywal na rozne temat( czasami mowi fajnie ) to jednak trzeba przyjac z szacunkiem wynik satu jego dzieci a u fogito syna (poki co )nie ma zadnego powaznego osiagniecia( pchwala od pani tym nie jest) dlatego uwazam ze maksio jak i inni ktorzy maja wynik w edukacji dzieci ( bo to wymierne kryterium ktorym jestesmy na tym forum zainteresowani ) maja sie czym pochwalic .
                                    • maksimum Re: 3 rodzaje gesi. 24.10.14, 20:04
                                      jotde3 napisał:

                                      > Canuck roznica jest taka ze maksio jakich glupot by nie nawygadywal na rozne te
                                      > mat( czasami mowi fajnie ) to jednak trzeba przyjac z szacunkiem wynik satu jeg
                                      > o dzieci a u fogito syna (poki co )nie ma zadnego powaznego osiagniecia( pchwa
                                      > la od pani tym nie jest) dlatego uwazam ze maksio jak i inni ktorzy maja wynik
                                      > w edukacji dzieci ( bo to wymierne kryterium ktorym jestesmy na tym forum zain
                                      > teresowani ) maja sie czym pochwalic .
                                      ----------
                                      No wlasnie.Masz sie czym pochwalic to sie pochwal,a nie opowiadaj glupot ze NYU jest jakas srednia uczelnia.
                                    • canuck_eh Re: 3 rodzaje gesi. 24.10.14, 23:33
                                      jitde3 tylko ze maksiu uwaza ze kazdy kto tu przyjdzie to zamulony i jego dzieci chodza do nedznych szkol bo szkola jego dzieci jest najlepsza , uczelnia na ktora dostal sie jego syn z napisanym przez ojca wypracowaniem tez jest najlepsza( a byl czas kiedy maksiu ponizal tutaj wszystkich bo zadne z naszych dzieci nie staralo sie na Harvard, ba maksoiwy syn na Harvardzie mial byc z palcem w nosie ; a jak nie przyjeli z jakis wzgledow to maksiu wciska kity ze pani z rekrutacji byla niekumata). Maksia syn jest na studiach , syn fogito jest w szkole podstawowej.Praktycznie maksio sie chwali synem i corka na tle tenisa.Tenis to nie wszystko.Ze sie zapytam - czy kiedykolwiek maksia syn dostal nagrode miedzynarodowa?Chocby taki Duke of Edinburgh Award.Na ten przyklad moja corka jest recipientem srebrnego medalu ze sie tak wyraze i pracuje teraz nad zlotym.Wydaje mi sie ze jest sie czym pochwalic.Tak jak tys napisal ze Twoje dziecie zdobywa kolejne nagrody na roznych konkursach.A SAT maksiowego syna...hmmm - jestes pewny ze napisal na 2200pkt?Bo juz tyle razy ile maksiu napitolil tutaj roznych glupot stawia to pod znakiem zapytania.tak jak i ze jego dzieci zdalyby polska mature z palcem w nosie tyle ze byz zdziwiony w jakiej formie teraz owa matura jest - chlopina nie wiedzial.Do tego dobija jego samouwielbienie i fakt ze cokolwiek co nie jest zwiazane z Brooklynem, USA jest do doopy, szkoly jakiekolwiek inne niz jego dzieci do doopy, kierunki jakiekolwiek inne niz wybrakl dla swoich dzieci nic nie warte, bo maksiu przeciez pozjadal na wikipedii wszystkie rozumy i on wie najlepiej.Zupelnie inaczej by sie go przyjmowalo gdyby przyznal ze jednak jego dzieci nie sa perfekcyjne, ze gdzies w jakiejs dziezinie jednej czy drugiej kuleja.Nier mozna byc ekspertem we wszystkich dziedzinach bo taki ekspert to doopa a nie ekspert
                                      • fogito Re: 3 rodzaje gesi. 24.10.14, 23:44
                                        Twoja corka nawet jak Nobla dostanie to i tak od corki maksia lepsza nie będzie. Bo wiesz szkoly w Kanadzie itd itp.... Moj to juz stracony, bo i tak pewnie pilke będzie kopal a pilka to dno. Dobrze chociaz, ze angielski i francuski będzie znal, to latwiej mu będzie wywiadów udzielać big_grin
                                      • maksimum Re: 3 rodzaje gesi. 25.10.14, 00:40
                                        canuck_eh napisała:

                                        > Chocby taki Duke of Edinburgh Award.Na ten przyklad moja corka jest rec
                                        > ipientem srebrnego medalu ze sie tak wyraze i pracuje teraz nad zlotym.


                                        en.wikipedia.org/wiki/Duke_of_Edinburgh's_Award
                                        " As of 2011, approximately 500,000 Canadians had received the award over the programmes 57-year history."

                                        Czyli rocznie ta nagrode dostaje 10.000 mlodych Kanadyjczykow.


                                        > A SAT maksiowego syna...hmmm - jestes pewny ze napisal na 2200pkt?

                                        Razi cie to,ze jest w 1% najlepszych?


                                        • canuck_eh Re: 3 rodzaje gesi. 25.10.14, 02:50
                                          Nie nie razi.Razi mnie to ze ponizasz wszystkich.SAT palancie musza napisac wszyscy uczniowie Duke of Ed nie jest obowiazkowe i trzeba sie wykazac.Moja corka juz sie wykazala dwukrotnie - ma braz i srebro i brakuje jej kilku miesiecy by ukonczyc zloto.Co oprocz SATu i tenisa robia twoje dzieci - czym sie moga pochwalic?Moj syn to sport uwielbia , corka nie koniecznie.Za zolta wlochate pileczka pougania sie tylko i wylacznie jak jej brat pomarudzi nad uchem zeby z nim na korty poszla.Ona woli pobiegac - i nie jakos wyczynowo tylko dla samej siebie dla relaksu.
                                          Jezeli Twoj syn faktycznie napisal ten SAT na 2200pkt to pogratulowac, ale naprawde uczen ktory sie dopytuje gdzie jest ta druga Afryka stawia owe 2200 pkt pod znakiem zapytania.I nie maksiu - corka pisac SATu nie bedzie by ci cokolwiek udowodnic bo jej ten SAT jest zbedny.Bo wiesz wybrala sobie marna kanadyjska uczelenke.Nie to co NYU
                                          • maksimum Re: 3 rodzaje gesi. 25.10.14, 05:21
                                            canuck_eh napisała:

                                            > Jezeli Twoj syn faktycznie napisal ten SAT na 2200pkt to pogratulowac, ale napr
                                            > awde uczen ktory sie dopytuje gdzie jest ta druga Afryka stawia owe 2200 pkt po
                                            > d znakiem zapytania.

                                            To sa typowo amerykanskie dowcipy i Kanadole ani Polacy tego nie lapia.


                                            • canuck_eh Re: 3 rodzaje gesi. 25.10.14, 08:03
                                              No najwyrazniej za wysokie progi na takie dowcipy dla nas biedaczkow.
                                              A tak powaznie maksiu - to nie odwracaj kota ogonem bo te teksty o owyej drugiej afryce pisales zupelnie powaznie.
                                              • maksimum Re: 3 rodzaje gesi. 25.10.14, 15:22
                                                canuck_eh napisała:

                                                > A tak powaznie maksiu - to nie odwracaj kota ogonem bo te teksty o owyej drugie
                                                > j afryce pisales zupelnie powaznie.

                                                Ja zawsze powaznie pisze.
                                            • fogito Re: 3 rodzaje gesi. 25.10.14, 09:25
                                              To jest brak wiedzy podstawowej a nie poczucie humoru. Charakterystyczna cecha mieszkancow Stanow Zjednoczonych.
                          • maksimum Re: 3 rodzaje gesi. 22.10.14, 17:09
                            fogito napisała:

                            > W brytyjskiej jak sie nie uczysz to ladujesz w gorszej grupie i tyle. Krotka pilka.

                            Dlaczego w polskich szkolach tak nie jest?
                            Polska dla odmiany wydaje kupe pieniedzy na "wyrownywanie" poziomow,czyli rownanie w dol.
                      • maksimum Re: 3 rodzaje gesi. 22.10.14, 17:06
                        fogito napisała:

                        > Moj rozróżnia gęsi i labedzie o kaczkach
                        > nie wspominając. Wie tez, gdzie leży Afryka.

                        Afryki sa dwie,jedna pod Europa a druga pod Ameryka Pln.

                        > Nie będzie idiota po studiach.

                        Moza na aktora pojdzie a ci jak wiadomo nie sa logiczni.
                        • fogito Re: 3 rodzaje gesi. 23.10.14, 06:38
                          Ameryki tez sa dwie, ta na mapie i ta w twojej glowie, ktora bardzo sie od tej rzeczywistej rozni.

                          Aktor to fajniejszy zawod niz pielegniarka tongue_out
                          • maksimum Re: 3 rodzaje gesi. 23.10.14, 16:36
                            fogito napisała:

                            > Aktor to fajniejszy zawod niz pielegniarka tongue_out

                            Szczegolnie jak przez 10 miesiecy w roku nie masz pracy.
                            Wiekszosc aktorow zyje ponizej sredniej krajowej.
                            • fogito Re: 3 rodzaje gesi. 23.10.14, 16:41
                              Mowisz, ze pielegniarki maja lepiej ? wink
                            • canuck_eh Re: 3 rodzaje gesi. 23.10.14, 19:57
                              JA bym chciala zarabiac taka ponizej sredniej krajowej co trzaska Terminator, albo Indiana Jonessmile
                              • maksimum Strzelaja w stolicy Kanady. 23.10.14, 21:14
                                canuck_eh napisała:

                                > JA bym chciala zarabiac taka ponizej sredniej krajowej co trzaska Terminator, a
                                > lbo Indiana Jonessmile

                                A u was strzelaja w stolicy,czego w USA nie ma i nie bylo.

                                globalnews.ca/news/1628313/shots-fired-at-war-memorial-in-ottawa-says-witness/
                                • fogito Re: Strzelaja w stolicy Kanady. 23.10.14, 21:21
                                  No tak bo dwoch wiez w Nowym Yorku nie rozwalili i Pentagonu nie zrujnowali. Och to sie nazywa pamiec selektywna.
                                  • maksimum Re: Strzelaja w stolicy Kanady. 24.10.14, 04:30
                                    fogito napisała:

                                    > No tak bo dwoch wiez w Nowym Yorku nie rozwalili i Pentagonu nie zrujnowali. Oc
                                    > h to sie nazywa pamiec selektywna.

                                    Mowa o stolecznym parlamencie w Ottawa.
                                    W amerykanskim nie strzelali.

                                    W polskim sejmie najwiekszym wystrzalem w Sejmie byla mgr Beger i Lepper.
                                    • hankam Re: Strzelaja w stolicy Kanady. 24.10.14, 07:52
                                      W stolicy USA wlatują Boeingami w Pentagon.
                                      • maksimum Re: Strzelaja w stolicy Kanady. 24.10.14, 18:30
                                        hankam napisała:

                                        > W stolicy USA wlatują Boeingami w Pentagon.

                                        Raz wlecieli 13 lat temu i juz nie probuja.
                                        Pozniej my wlecielismy do Afganistanu i skasowalismy 50 tys terrorystow i zrobilo sie na jakis czas spokojnie.
                                        Ale Rosja caly czas dozbraja terrorystow,wiec trzeba skasowac Rosje,czyli obnizyc ceny ropy i gazu by w Rosji nedza zapanowala,to moze wtedy zaczna myslec inaczej a nie tylko poprzez terrorystyczne podbijanie swiata.
                                • hankam Re: Strzelaja w stolicy Kanady. 24.10.14, 00:37
                                  maksimum napisał:

                                  > A u was strzelaja w stolicy,czego w USA nie ma i nie bylo.


                                  Czy ty wiesz, co piszesz?

                                  https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/d/df/Assassination_of_President_Lincoln.jpg/240px-Assassination_of_President_Lincoln.jpg

                                  Lincoln.

                                  https://static.polskieradio.pl/4467fd49-ce3a-43cc-a007-185aac9e4d0c.file

                                  Zamach na Reagana - nieudany.

                                  https://i.ytimg.com/vi/NNbPKm3lxns/hqdefault.jpg

                                  Kennedy.

                                  https://bi.gazeta.pl/im/de/47/e4/z14960606Q.jpg?preview=1

                                  McKinley. (Tego ostatniego zabił Polak, taki nasz wkład w historię Stanów Zjednoczonych).

                                  To oczywiście nie wszystko.
                                  W Waszyngtonie strzelają chyba codziennie (niekoniecznie do Prezydentów).
                                  • maksimum Re: Strzelaja w stolicy Kanady. 24.10.14, 04:51
                                    hankam napisała:

                                    > McKinley. (Tego ostatniego zabił Polak, taki nasz wkład w historię Stanów Zjedn
                                    > oczonych).

                                    Czolgosz to byl taki odmieniec,ktory nie chcial byc polskim katolikiem i byl narzedziem w rekach zydowskich anarchistow :Emma Goldman i Alexander Berkman.
                                    Wszyscy oni pochodzi z polskich kresow,czyli obecna Litwa i Bialorus a tam wiadomo,ze nawiedzony jest w co drugim domu.

                                    en.wikipedia.org/wiki/Leon_Czolgosz
                                    Jego ojciec zmienial swoja narodowosc w zaleznosci od okolicznosci i Leon tez mial taka przyware.Dopoki siedzial na rodzinnej farmie wszystko bylo OK,a pozniej zwiazal sie z zydami i skutki tego wszyscy znaja.

                                    Stamtad tez pochodzil Felek Dzierzynski.

                                    pl.wikipedia.org/wiki/Feliks_Dzier%C5%BCy%C5%84ski
                                    > To oczywiście nie wszystko.
                                    > W Waszyngtonie strzelają chyba codziennie (niekoniecznie do Prezydentów).

                                    Jak zwiedzalem Waszyngton odjechalem troche za daleko od centrum i nagle zobaczylem calkiem czarna dzielnice.Strach bylo nawet zapytac jak wrocic na highway.


                                • canuck_eh Re: Strzelaja w stolicy Kanady. 24.10.14, 05:34
                                  Maksiu idz i pie...ij sie w ta makowke swoja o jakas sciane bo az czytac sie nie chce.Idz i tez sprawdz jak to jest z tymi strzelaninami w USA ze stolica wlacznie.Mozesz nawet w Wikipedii.Jestes smieciem maksiu.Mlody chlopak stracil zycie bo jakies zwierze bylo sfrustrowane i cos mu sie nie podobalo.Prosze cie wez sobie na wstrzymanie z jakimikolwiek komentarzami zwiazanymi z ta tragedia jak dla mnie jak to mowie - too close to home.
                                  • maksimum Strzelaja w stolicy Kanady.Chwasty. 24.10.14, 18:21
                                    canuck_eh napisała:

                                    > Prosze cie wez sobie na wstrzymanie z jakimikolwiek komentarzami zwiazanymi z ta tragedia >jak dla mnie jak to mowie - too close to home.

                                    A jak cos podobnego dzieje sie w USA,to jest dla was "normalka" a jak sie stanie w Kanadzie,to juz jest tragedia ze dech zapiera.
                                    Przyzwyczajcie sie do tego,ze ta dzicz terrorystyczna bedzie zabijac wszedzie gdzie sie tylko pojawi.

                                    A jakie byly swiatowe protesty,ze Amerykanie okupuja Irak i ze powinni sie jak najszybciej wyprowadzic z Iraku i Afganistanu.
                                    Jak nie bedziesz trzymala dziadow za ryj caly czas,to ci zawsze jakis numer wykreca.
                                    Nie ma zmiluj sie.Krotko za ryj i do ziemii.

                                    Przypomina mnie sie dzieciak z podstawowki z ktorym moj syn nie chcial siedziec w jednej lawce,a ktory juz w wieku 15 lat handlowal narkotykami a w wieku 18 lat siedzial w wiezieniu.

                                    Jak ja moglem byc taki nieprzyjemny dla 9-latka w podstawowce???
                                    No bo widzialem,ze dzieciak byl zamulony i nieprzystosowany do zycia i ze wyrosnie z niego chwast.
                                    • maksimum Re: Strzelaja w stolicy Kanady.Chwasty. 24.10.14, 18:24
                                      maksimum napisał:

                                      > Przypomina mnie sie dzieciak z podstawowki z ktorym moj syn nie chcial siedziec
                                      > w jednej lawce,a ktory juz w wieku 15 lat handlowal narkotykami a w wieku 18 l
                                      > at siedzial w wiezieniu.
                                      >
                                      > Jak ja moglem byc taki nieprzyjemny dla 9-latka w podstawowce???
                                      > No bo widzialem,ze dzieciak byl zamulony i nieprzystosowany do zycia i ze wyros
                                      > nie z niego chwast.
                                      ------------
                                      Wiadomo co by bylo w Polsce.
                                      Zatrudniliby specjalna nauczycielke by zajela sie tylko zamulonymi.Kupa pieniedzy poszlaby na "wyrownywanie poziomow" a chwast i tak by skonczyl w wiezieniu bo jest niereformowalny.
                                      Jedyna szansa na normalna edukacje dla normalnych dzieci jest SELEKCJA,czyli separacja zamulonych od reszty i czym szybciej tym lepiej.
                                    • canuck_eh Re: Strzelaja w stolicy Kanady.Chwasty. 24.10.14, 23:42
                                      Goowno normalka Maksiu.Masz - strzelanina w Seattle, a szkole.Znowu ofiary.Co nie jest normalne to fakt ze w USA nie chca zmodyfikowac bardziej restrykcyjnie dostepu do broni.W Kanadzie - musisz przejsc kurs, kazdy zakup - sprawdzane czy masz pozwolenie na bron, By miec giwere - musisz sie zapisac do jakiegos klubu strzeleckiego, kazdy zakup amunicji - rejestrowany.Wiem chwast jeden z drugim jak bedzie chcial to bron sobie sprawi nielegalnie.Druga sprawa - jak owa bron jest przechowywana - w Kanadzie sa konkretne wytyczne.Nie bede sie wymadrzac jak jest w USA, ale patrzac na ilosc roznych strzelanin na terenach szkol to stwierdzam ze troche tam to wszystko kuleje.
                                      No i maksiu - jak tys to napisal - jakbys sie kur...wa cieszyl ze zolnierz , mlody chlopak stracil zycie.
                                • canuck_eh Re: Strzelaja w stolicy Kanady. 25.10.14, 22:29
                                  Weekend i mialam chwilke by poszperac....
                                  Maksiowa wikipedia
                                  en.wikipedia.org/wiki/United_States_Capitol_shooting_incident_(1954)

                                  Czy moze sie okaze ze to glupoty, albo ze sie nie liczy bo nie bylo ofiar
                                  czekam na maksiowy odpis z masa linkow z wikipedii ze to co podalam to z magla jestsmile
                          • maksimum Re: 3 rodzaje gesi. 23.10.14, 16:59
                            fogito napisała:

                            > Ameryki tez sa dwie, ta na mapie i ta w twojej glowie, ktora bardzo sie od tej
                            > rzeczywistej rozni.

                            Polski tez sa dwie.
                            Slyszal ktos o tym by z budzetu byly utrzymywane partie polityczne w normalnym kraju???
            • maksimum Re: 3 rodzaje gesi. 21.10.14, 20:17
              azjaodkuchni napisała:

              > Napisz proszę, że owa rozmowa nie dotyczyły tego syna tego co sat na 2200 napisał...

              Najciekawsze jest to,ze wakacje spedzamy w lesie nad jeziorem i napatrzyl sie na rozne orly,gesi i td.
              Mogl tez zartowac.
              • maksimum Posadzila go z matolem. 22.10.14, 05:42
                Syn kiedys przyszedl i powiedzial-a dzialo sie to w podstawowce- ze pani posadzila go z najwiekszym matolem klasowym,ktory juz rok powtarzal i on sie nie moze skupic,bo matol mu caly czas przeszkadza.
                No wiec poszedlem nastepnego dnia do nauczycielki i powiedzialem,ze syn nie chce z nim siedziec i ja nie chce by syn z nim siedzial,wiec go natychmiast przesadzila.
                Ten matol w wieku 15 lat juz narkotykami handlowal i mial wielkie problemy ze skonczeniem najgorszego rejonowego gimnazjum.
                A jak jeszcze bardziej podrosl to znalazl sie w Rikers Island,ale z takie wielodzietnej rodziny pochodzil,ze co siostra to q.... a co brat to zlodziej.
                • maksimum 5 karo vs 4 kier. 25.10.14, 19:44
                  Patrzylas mezowi w karty i ocenilas ze ma slabe a on mimo wszystko wylicytowal 5 karo i przegral bez dwoch,tzn ze wygral 3 karo.
                  No wiec,na slabych kartach nie wygrasz 3 karo.
                  Stary mial calkiem dobre karty ale sie zagalopowal i skontrowali go przed partia za -300.
                  Pozniej tobie jako kompletnemu laikowi tlumaczyl,ze w zamknietym pokoju,koledzy wygraja 4 kiery jak z nut z kartami przeciwnika.
                  Nie ma takiej mozliwosci by wygrac 4 kiery ,gdy przeciwnik na swoje karty ugrywa 3 karo.
                  Jedyna szansa na to bylaby tylko wtedy gdy obie strony maja bardzo dlugie kolory,jedna w kierach a druga w karach,ale to sie zdarza 1 raz na 1.000.
                  • zgagusia Re: 5 karo vs 4 kier. 25.10.14, 21:01
                    Rozklad: N: 83 5 KW742 K10987 S: 1097 432 AD1063 DW E: KW6 AKW76 9 5432 W: AD542
                    D1098 85 A6

                    pasuje?? sprawdz sobie tongue_out

                    nasze dzieciaki dostaly dzis cos takiego:
                    www.youtube.com/watch?v=TFE0y9F_xFU
                    cale popoludnie bzycza tym po domu - super zabawka, te mini dronki nie umywaja sie do zadnych naszych wczesniejszych helikopterkow. Na ogrod nie pozwalam im na razie wylatywac dopoki nie opanuja bezblednie sterowania, bo wleca w drzewa... Zabaweczki 'made in China' - wykonane znaczy, na zlecenie firmy Revell GmbH z Niemiec. Czyli Niemcy mieli pomysl co i jak poskladac, jak zaprogramowac i taniej im wychodzi placic za bezmyslne robienie tych zabaweczek przez chinczykow... A zabawa przednia, polecam smile

                    Ps. fatalnie sie wpisuje rozklad kart, w bardziej czytelnej formie nie chce przyjac uncertain
                    • srubokretka Re: 5 karo vs 4 kier. 25.10.14, 21:32
                      robienie tych zabaweczek przez chinczykow..
                      > . A zabawa przednia, polecam smile

                      Tez nam sie podobaja. smile

                      a moje dzieciaki z zapartym tchem obserwuja wlasnie skladanie jajek przez modliszke. Tez fajnie lata wink 3 tygodnie temu syn przygarnal. Poczytalismy o tym troche...alez to fascynujace stworzenie. To jest dopiero konstrukcja (budowa krabow tez mi sie bardzo). Jej odwlok tak super uklada te jajeczka w pianie...niesamowite.
                      • srubokretka Re: 5 karo vs 4 kier. 25.10.14, 21:36
                        rok temu ogladalam ten filmik www.youtube.com/watch?v=w2itwFJCgFQ ...widzialas?
                      • zgagusia Re: 5 karo vs 4 kier. 25.10.14, 22:27
                        srubokretka napisał:

                        > robienie tych zabaweczek przez chinczykow..
                        > > . A zabawa przednia, polecam smile
                        >
                        > Tez nam sie podobaja. smile
                        >
                        > a moje dzieciaki z zapartym tchem obserwuja wlasnie skladanie jajek przez modli
                        > szke. Tez fajnie lata wink 3 tygodnie temu syn przygarnal. Poczytalismy o tym tro
                        > che...alez to fascynujace stworzenie. To jest dopiero konstrukcja (budowa krabo
                        > w tez mi sie bardzo). Jej odwlok tak super uklada te jajeczka w pianie...niesam
                        > owite.

                        Modliszka mój syn byłby zachwycony smile On ma w domu 3 formikaria z 3 różnymi gatunkami mrówek, które od kilku lat hoduje - mój syn uwielbia owady i z zamiłowaniem je obserwuje. To jest mniej wiecej coś takiego :
                        myrmekologia.bloog.pl/id,6187987,title,Formikarium,index.html?smoybbtticaid=613afe
                        Widać jak królowa składa jajeczka, z których pózniej robią sie larwy i kokony a pózniej wyłażą małe mrówki; mozna podglądać jak robotnicze draza korytarze, zbierają pokarm, opiekują sie królowa i larwami....
                        Kiedyś syn hodował wielkiego pasikonika, ktory w końcu okazał sie samica która złożyła jaja, zdechła a potem na wiosnę wyległy sie małe pasikoniczki... Szkoda ze u nas modliszki naturalnie nie występują...
                        A filmik o dronach obejrzeliśmy, super, dzięki smile
                        • srubokretka Re: 5 karo vs 4 kier. 25.10.14, 23:22
                          > Modliszka mój syn byłby zachwycony smile Pusc mu to: (mam nadzieje, ze po ang jest ok)
                          www.youtube.com/watch?v=urk-_Uh2vbg Napewno by sie dzieciaki dogadaly, bo moja ma od urodzenia hopla na punkcie zwierzakow. Niczego nie boi sie dotknac. Wriatka w te wakacje zabami i krabami sie bawila caly czas.

                          On ma w domu 3 formikaria z 3 różnymi gat
                          > unkami mrówek, które od kilku lat hoduje - mój syn uwielbia owady i z zamiłowan

                          To o ktorej mozemy przyjsc zobaczyc ? wink))) 3 lata? to znaczy , ze ma krolowe. Super. Sam sobie zrobil, czy fornikaria kupione? Tutaj sprzedaja takie zelowe, ale kuzynowi pozdychaly szybko mrowki (pewnie nie bylo krolowej) i mnie to zniechecilo... bo to przykry widok.
                          W naszym klimacie wystepuja termity. Poobserwowala sobie. Tylko do domu jej nie pozwolilam przynosic wink

                          > Kiedyś syn hodował wielkiego pasikonika, ktory w końcu okazał sie samica która
                          > złożyła jaja, zdechła a potem na wiosnę wyległy sie małe pasikoniczki...

                          Super smile Moja cora tez miala, ale wypuscilismy, bo sie balam , ze zdechnie. Nie wiedzialam czym karmic. A wiesz czym karmimy modliszke? Konikami polnymi sad Skubana jest bardzo szybka i zaczyna od glowy blleee. To jedyny minus tych lekcji przyrody.
                          • srubokretka Re: 5 karo vs 4 kier. 25.10.14, 23:27
                            Tu jest niezly filmik o skladaniu jajek. Moze mu sie spodoba smile
                          • zgagusia Re: 5 karo vs 4 kier. 26.10.14, 15:36
                            srubokretka napisał:

                            > > Modliszka mój syn byłby zachwycony smile Pusc mu to: (mam nadzieje, ze po an
                            > g jest ok)
                            > www.youtube.com/watch?v=urk-_Uh2vbg Napewno
                            by sie dzieciaki dogadaly, bo moja ma od urodzenia hopla na punkcie zwierzakow. Niczego nie boi sie dotknac. Wriatka w te wakacje
                            zabami i krabami sie bawila caly czas.

                            moj syn jest taki sam smile)) wlasciwie zawsze na wyjazdach wakacyjnych wynajdzie gdzies jakies paskudztwo wink od ktorego nie moze sie oderwac smile)

                            >
                            > On ma w domu 3 formikaria z 3 różnymi gat
                            > > unkami mrówek, które od kilku lat hoduje - mój syn uwielbia owady i z za
                            > miłowan
                            >
                            > To o ktorej mozemy przyjsc zobaczyc ? wink))) 3 lata? to znaczy , ze ma krolowe.
                            > Super. Sam sobie zrobil, czy fornikaria kupione? Tutaj sprzedaja takie zelowe,
                            > ale kuzynowi pozdychaly szybko mrowki (pewnie nie bylo krolowej) i mnie to znie
                            > checilo... bo to przykry widok.

                            takie zelowe tez kiedys mielismy - kupilismy synkowi gdy byl maly a my widzielismy jego pasje do owadow... i niestety tak jak piszesz - mrowki w nim zdychaja bo oblepiaja sie tym zelem, zatykaja im sie przetchlinki i owady sie dusza sad
                            jak syn byl starszy to sam znalazl w necie cale forum i blogi poswiecone hodowli mrowek - pierwsze prawdziwe formikarium mial kupione, do tego krolowa jakiegos gatunku - zaczyna sie od samej krolowej, ktora trzeba trzymac w okreslownych warunkach zeby ona zniosla jaja i tak powoli rozwija sie cala kolonia... Nastepne formikaria syn robil z mezem - zamawia u szklarza szyby przyciete do okreslonych wymiarow, w domu razem sklejaja i wypeleniaja w srodku (czesc gniazdowa jest z korka chociaz w jednem jest porotherm, tez sie nadaje). Krolowe mrowek sam juz chodzi i zbiera, zwlaszcza gdy gdzies w cieplych krajach jestesmy, bo u nas nie takich egzotycznych gatunkow nie ma.
                    • maksimum Re: 5 karo vs 4 kier. 25.10.14, 22:20
                      zgagusia napisała:

                      > Rozklad: N: 83 5 KW742 K10987 S: 1097 432 AD1063 DW E: KW6 AKW76 9 5432 W: A
                      > D542
                      > D1098 85 A6
                      >
                      > pasuje?? sprawdz sobie tongue_out

                      Mowilem ze dzieciolow dorwali.
                      5 pikow czy 5 kierow jest z gory ,bez myslenia.

                      • zgagusia Re: 5 karo vs 4 kier. 25.10.14, 22:31
                        No właśnie, 'nasi' na drugim stole nadrobke biorą.... Zysk z rozdania w meczu ze hej.... a ty sobie nawet takiego układu wyobrazic nie potrafiłeś, pisałeś coś o dlugasnych kolorach na obu liniach, i małym prawdopodobienstwie... Zupełnie często sie zdarza ze na obu liniach chodzi końcówka.
                        • maksimum Re: 5 karo vs 4 kier. 26.10.14, 23:30
                          zgagusia napisała:

                          > No właśnie, 'nasi' na drugim stole nadrobke biorą.... Zysk z rozdania w meczu z
                          > e hej.... a ty sobie nawet takiego układu wyobrazic nie potrafiłeś, pisałeś coś
                          > o dlugasnych kolorach na obu liniach, i małym prawdopodobienstwie... Zupełnie
                          > często sie zdarza ze na obu liniach chodzi końcówka.
                          -------------
                          Pisalem juz,zescie jeleni dorwali i to wszystko.
                        • maksimum Re: 5 karo vs 4 kier. 26.10.14, 23:33
                          zgagusia napisała:

                          > No właśnie, 'nasi' na drugim stole nadrobke biorą.... Zysk z rozdania w meczu z
                          > e hej.... a ty sobie nawet takiego układu wyobrazic nie potrafiłeś, pisałeś coś
                          > o dlugasnych kolorach na obu liniach, i małym prawdopodobienstwie... Zupełnie
                          > często sie zdarza ze na obu liniach chodzi końcówka.
                          -----------
                          Gdyby te jelonki wylicytowaly 5 kierow czy 5 pikow,ktore chodza z gory na otwarte karty to byscie nic nie ugrali.
                          Za 5 kierow jest 450,a nie zalicytujecie 6 karo bo to jest -500.
                          • maksimum Jak sie przeskakuje klasy. 26.10.14, 23:38
                            www.cbsnews.com/news/child-prodigy-14-commits-suicide/
                            "Brandenn E. Bremmer, who taught himself how to read at 18 months and began playing the piano at 3,"

                            Nauczyl sie czytac w wieku 1,5 roku a gral na pianinie w wieku 3 lat.
                            Liceum skonczyl w ciagu 7 miesiecy a w wieku 11 lat poszedl na studia.
                            W wieku 14 lat popelnil samobojstwo z powodu glupoty rodzicow,ktorzy go za bardzo pchali do przodu.
                          • zgagusia Re: 5 karo vs 4 kier. 27.10.14, 09:08
                            maksimum napisał:

                            > zgagusia napisała:
                            >
                            > > No właśnie, 'nasi' na drugim stole nadrobke biorą.... Zysk z rozdania w m
                            > eczu z
                            > > e hej.... a ty sobie nawet takiego układu wyobrazic nie potrafiłeś, pisał
                            > eś coś
                            > > o dlugasnych kolorach na obu liniach, i małym prawdopodobienstwie... Zup
                            > ełnie
                            > > często sie zdarza ze na obu liniach chodzi końcówka.
                            > -----------
                            > Gdyby te jelonki wylicytowaly 5 kierow czy 5 pikow,ktore chodza z gory na otwar
                            > te karty
                            to byscie nic nie ugrali.
                            > Za 5 kierow jest 450,a nie zalicytujecie 6 karo bo to jest -500.

                            nie wiem w jakiego brydza grywales, ale w brydzu sportowym nie licytuje ani nie rozgrywa sie na otwarte karty - i to stad urok tej gry smile
                            twoje stwierdzenie, ze nie jestes w stanie sobie wyobrazic takiego rozkladu kart ze na jednej linii chodzi 4 kier a na drugiej 5 karo poza rzadkim ukladem z dlugimi kolorami, wywolalo u nas w domu salwe smiechu big_grin U nas wszyscy w brydza graja. Jak juz wspomnialam, stosunkowo czesto sie zdarza ze na obu liniach mozna ugrac koncowke. Faktycznie, i to tez juz pisalam, ten mecz nie byl grany na orlow brydzowych - awansowali do tej ligi fuksem i byli w niej jedne sezon po czym spadli. Przytoczylam historyjke z jednego z moich pierwszych kontaktow z brydzem sportowym, sprzed prawie 20 lat. Tamtego oryginalnego rozdania nikt juz nie pamieta, bo zupelnie nie bylo istotne (to tez juz tu mowilam smile ) - podany przeze mnie uklad kart byl ulozony na szybko po przeczytaniu twojego postu, w ktorym przyznajesz ze ty takiego ukladu nie widzisz.... Moj maz swego czasu byl znakomitym brydzysta, nadal jest bardzo dobry; chcesz od niego zagadke brydzowa? wink
                            • maksimum Re: 5 karo vs 4 kier. 27.10.14, 20:18
                              zgagusia napisała:

                              > nie wiem w jakiego brydza grywales, ale w brydzu sportowym nie licytuje ani
                              > nie rozgrywa sie na otwarte karty
                              - i to stad urok tej gry smile

                              W brydza to gralem lepszego niz wy.
                              Chodzi o ryzgrywke,ze bez myslenia wygrywa sie 5 kier czy 5 pik.

                              > twoje stwierdzenie, ze nie jestes w stanie sobie wyobrazic takiego rozkladu kar
                              > t ze na jednej linii chodzi 4 kier a na drugiej 5 karo poza rzadkim ukladem z d
                              > lugimi kolorami, wywolalo u nas w domu salwe smiechu

                              To poszukaj takiej rozgrywki i pokaz ja tutaj.

                              > Moj maz swego czasu byl zn
                              > akomitym brydzysta, nadal jest bardzo dobry; chcesz od niego zagadke brydzowa?

                              Ja juz w brydza od dawna nie gram,bo mnie nie pasjonuje.Jak bylem mlody to takie zagadki robilem.
                              • canuck_eh Re: 5 karo vs 4 kier. 29.10.14, 15:14
                                W brydza to gralem lepszego niz wy.

                                No maksiu wyobraz sobie ze my wiemy ze nikt z nas nawet ci co turnieje brydzowe na swiecie wygrywaja nie grali w lepszego brydza niz ty.
                                My juz wiemy ze wszystko co najlepsze to tylko i wylacznie w USA a zeby zawezic to dodam ze tylko i wylacznie w twojej okolicy.Nie ma lepszych budynkow mieszkalnych, nie ma lepszych nauczycieli bo wszyscy sa zgrupowani w szkolach twoich dzieci, nie ma lepszego transportu, smieci spod budynkow tez w twojej okolicy wywoza najlepiej i z pewnoscia z klasa...
                                Dziewczyny pomozcie mi - co tam jeszcze najlepiej w tym brooklynie robia i maja?
                                • fogito Re: 5 karo vs 4 kier. 29.10.14, 16:07
                                  Lekarzy na pewno maja najlepszych! Najlepsze gangi narkotykowe w miescie! Najlepszych emigrantow! I pogode tez na pewno najlepsza smile
                                  • zgagusia Re: 5 karo vs 4 kier. 29.10.14, 17:00
                                    I stoły do ping-ponga maja najlepsze wink No ale przede wszystkim maja maksia, ktory jest najlepszy we wszystkim za co sie zabierze big_grin
                                    • maksimum Re: 5 karo vs 4 kier. 29.10.14, 18:52
                                      zgagusia napisała:

                                      > I stoły do ping-ponga maja najlepsze wink

                                      Az sie zdziwilem,ze ten nowy stol jest tak dobrej jakosci i okazalo sie ze kosztuje tylko 900 doll.

                                      > No ale przede wszystkim maja maksia, ktory jest najlepszy we wszystkim za co sie >zabierzebig_grin

                                      Dlatego musialem z Polski wyjechac,bo konkurencja nie dawala rady.
                                  • azjaodkuchni Re: 5 karo vs 4 kier. 29.10.14, 17:30
                                    O nie nie ... pogodę to najlepszą ma Singapur... i Bali prawie za miedzą... a to, że jest duszno jak cholera i leje przez 2 miesiące bez przerwy, że wilgotność wynosi 90 % pominę milczeniem... Duża wilgotność zmarszczki prostuje ...wink
                                    • maksimum Re: 5 karo vs 4 kier. 29.10.14, 18:54
                                      azjaodkuchni napisała:

                                      > O nie nie ... pogodę to najlepszą ma Singapur... i Bali prawie za miedzą... a t
                                      > o, że jest duszno jak cholera i leje przez 2 miesiące bez przerwy, że wilgotnoś
                                      > ć wynosi 90 % pominę milczeniem... Duża wilgotność zmarszczki prostuje ...wink
                                      ------------
                                      Niestety pogoda w Azji jest FA-TAL-NA.
                                      W zaden sposob nie da sie jej porownac z USA.
                                  • maksimum Re: 5 karo vs 4 kier. 29.10.14, 18:45
                                    fogito napisała:

                                    > Lekarzy na pewno maja najlepszych!

                                    Pod tym wzgledem reszta swiata nawet sie nie umywa.

                                    > Najlepsze gangi narkotykowe w miescie!

                                    Te gangi sa tam gdzie sa kupcy.

                                    Nie jestesmy najlepsi,choc blisko czolowki.Polska tez nie odstaje za daleko.

                                    > Najlepszych emigrantow!

                                    Wszyscy trabia,ze lwia czesc naukowcow w USA to imigranci,wiec cos w tym musi byc.

                                    > I pogode tez na pewno najlepsza smile

                                    I wlasnie to trzyma mnie w USA.
                                    Slonce 6 dni w tygodniu i ten optymizm ludzi.
                                • maksimum Re: 5 karo vs 4 kier. 29.10.14, 18:37
                                  > Dziewczyny pomozcie mi - co tam jeszcze najlepiej w tym brooklynie robia i maja ?

                                  Z 21 pietra jest dobry widok na ocean.itd itp.
                                  Co najmniej raz w miesiacu chodze po schodach na 21 pietro w ramach rozrywki.
    • hankam Polska jak Alabama 30.10.14, 20:22
      fbcdn-sphotos-c-a.akamaihd.net/hphotos-ak-xfa1/v/t1.0-9/10702185_314901045362419_2393470369612557593_n.png?oh=1bf5280a534ee7a6e700229b72149f10&oe=54D9CAB4&__gda__=1425078146_a9812318bb17f0c4cb060c792d1e09a0
      • tinywee brydżyści 07.11.14, 12:21
        może będą mieli z tego frajdę. Ja miałam – ale ja jestem początkująca.

        Trzeba wziąć osiem lew w BA jako S (widać karty). S: 654, 6, 6, 654; W: ---,W109, W109, W10; N: ---, AD5, AD5, A2; E: ---, K43, K43, 98.
        • zgagusia Re: brydżyści 07.11.14, 15:59
          A nie pomyliłaś sie gdzieś? 7 lew bierze sie na przymusie wpustkowym przeciwko graczowi E; 6 lew jest z góry, siódmą bierze sie tak: gramy 3 piki, ze stołu 2 czerwone blotki i trefl, E moze dołożyć 2 trefle i czerwona blotke, po czym gramy trefla do asa - E musi dołożyć kolejna czerwona blotke. Gram do dowolnego czerwonego asa i potem damę w tym samym kolorze- E bierze lewe i musi wyjść do wideł w stole. Ósmej lewy nie ma bo jedyny manewr na którym mozna zyskać 2 lewy to przymus kaskadowy (trojkolorowy) którego tu nie ma jak ustawić.
          • tinywee Re: brydżyści 07.11.14, 16:42
            Używasz jak dla mnie trochę wyszukanego słownictwa, z tymi kaskadami itd. smile Ja naprawdę jestem początkująca, tzn. może gram długo, ale "u cioci", a szczytem mojej wiedzy terminologicznej jest ekspas. Teraz postanowiłam trochę to zmienić i zapisałam się na zajęcia - dla początkujących.

            Wzięłam osiem lew, przy innym wiście, po dłuuugim myśleniu. Ale, jak na to wpadłam, frajdę miałam niezłą - made my day.
            • tinywee Re: brydżyści 07.11.14, 17:05
              matko co ja pacze - zrobilam wist w pika.
            • zgagusia Re: brydżyści 07.11.14, 19:02
              Wzięłam osiem lew, przy innym wiście, po dłuuugim myśleniu.

              ale kto zawistowal?? wpisalas 8-kartowa koncowke, w ktorej dla rozgrywajacego S w BA jest do wziecia 7 lew...
              To jest zadanie brydzowe czy realna rozgrywka - bo ja zakladam ze zadanie brydzowe wiec najlepsza mozliwa gra oponentow (w realu bywa roznie wink )
            • maksimum Re: brydżyści 07.11.14, 19:41
              tinywee napisała:

              > Wzięłam osiem lew, przy innym wiście, po dłuuugim myśleniu. Ale, jak na to wpad
              > łam, frajdę miałam niezłą - made my day.

              Jesli to jest zadanie brydzowe,to jest napisane kto zagrywa i w co.Czasami niekoniecznie w co ale obowiazkowo kto.Czyli S zagrywa z reki.Tak ja to zrozumialem.

              Przy innym wiscie niz pikowym nie masz szans,bo musisz zagrywac ze stolu i przeciwnicy maja jeszcze trefle.
          • maksimum Re: brydżyści 07.11.14, 19:13
            zgagusia napisała:

            > A nie pomyliłaś sie gdzieś? 7 lew bierze sie na przymusie wpustkowym przeciwko
            > graczowi E; 6 lew jest z góry, siódmą bierze sie tak: gramy 3 piki, ze stołu 2
            > czerwone blotki i trefl,

            Trefla nie wyrzucasz,bo to jest wejscie na stol.
            7 lew jest wziac latwo ale 8 mozesz wziac latwo gdy gamonie przeciwnicy wyrzuca sie z trefli.

            Jak chcesz zalozyc przymus to zakladasz go na W a nie na E.
            • maksimum Re: brydżyści 07.11.14, 19:31
              maksimum napisał:

              > zgagusia napisała:
              >
              > > A nie pomyliłaś sie gdzieś? 7 lew bierze sie na przymusie wpustkowym przeciwko
              > > graczowi E; 6 lew jest z góry, siódmą bierze sie tak: gramy 3 piki, ze stołu 2
              > > czerwone blotki i trefl,
              >
              > Trefla nie wyrzucasz,bo to jest wejscie na REKE.
              • zgagusia Re: brydżyści 07.11.14, 19:39
                > Trefla nie wyrzucasz,bo to jest wejscie na REKE.

                na RECE to ja JESTEM; dopoki W trzyma w treflach 10W (a taki jest jego obowiazek) to trefl nie jest zadnym wejsciem
            • zgagusia Re: brydżyści 07.11.14, 19:37
              przymus jest na zawodnika E: K43, K43, 98
              rola zawodnika W jest utrzymanie dwoch trefli, bo jak on wyrzuci to jego partner nie moze wyrzucic ani jednego trefla i stanie w przymusie na trzy kolory (kaskadowym) ktory da rozgrywajacemu osma lewe...
              juz pisalam ze zakladam OPTYMALNA obrone
              • maksimum Re: brydżyści 07.11.14, 19:44
                zgagusia napisała:

                > przymus jest na zawodnika E: K43, K43, 98
                > rola zawodnika W jest utrzymanie dwoch trefli, bo jak on wyrzuci to jego partne
                > r nie moze wyrzucic ani jednego trefla i stanie w przymusie na trzy kolory (kas
                > kadowym) ktory da rozgrywajacemu osma lewe...
                > juz pisalam ze zakladam OPTYMALNA obrone

                I w takiej sytuacji mozesz wziac tylko 7 lew a ponoc mozna wziac 8.
                Poczatowo zakladalas ze W wyrzuca trefle i wtedy gra jest prosta jak drut.
                • zgagusia Re: brydżyści 07.11.14, 19:52
                  I w takiej sytuacji mozesz wziac tylko 7 lew a ponoc mozna wziac 8.

                  no i wlasnie o tym pisze...

                  Poczatowo zakladalas ze W wyrzuca trefle i wtedy gra jest prosta jak drut.
                  ty umiesz czytac??? napisalam:
                  "E moze dołożyć 2 trefle i czerwona blotke"
                  W nie moze odrzucic trefli, a ja nie zakladam ze gram na jeleni bo to nie ma sensu; bo rownie dobrze jelen moze sobie wyrzucic czerwone krole na moje forty pik i w ogole nie ma o czym mowic uncertain
                  • maksimum Re: brydżyści 08.11.14, 02:00
                    zgagusia napisała:

                    > bo rownie dobrze jelen moze sobie wyrzucic czerwone krole na moje forty pik

                    Pacz ze o tym nie pomyslalem!!
                    • tinywee Re: brydżyści 12.11.14, 23:26
                      Jako że nie rozumiem, co piszecie, napiszę, jak wzięłam osiem lew, jako S.
                      Gram 6 pik, ze stołu 2 trefl. Zakładam, że W dołoży z dłuższego koloru (chociaż podobno jeśli położy trefla to jest ‘łatwiej’wink, powiedzmy 9 karo. Ze stołu 2 trefl. E dokłada trefla. [Jeśli dołoży z kiera to analogicznie tylko na drugim kolorze].
                      Gram 6 karo, ze stołu A. W dokłada 10, E 3.
                      Gram D karo, E kładzie K, przebijam w ręku 5 pik.
                      Wchodzę na stół 6 kier, ze stołu A.
                      Gram 5 karo. E kładzie 4, ja 4 trefl. W może dać 10 trefl albo 10 kier.
                      Jeżeli da 10 trefl, gram 5 trefl do A na stole, potem gram kiera, powiedzmy damę, którą E przebija K, a ja pikiem w ręku. I gram dobrego trefla z ręki, lewa ósma.
                      Jeżeli da 10 kier, gram ze stołu D kier, E przebija K, ja w ręku przebijam 4 pik. Wchodzę na stół A trefl i ósmą lewę biorę, zrzucając trefla na dobrą 5 kier.
                      • maksimum Re: brydżyści 13.11.14, 01:17
                        tinywee napisała:

                        > Jako że nie rozumiem, co piszecie, napiszę, jak wzięłam osiem lew, jako S.
                        > Gram 6 pik, ze stołu 2 trefl. Zakładam, że W dołoży z dłuższego koloru (chociaż
                        > podobno jeśli położy trefla to jest ‘łatwiej’wink, powiedzmy 9 karo.
                        > Ze stołu 2 trefl. E dokłada trefla. [Jeśli dołoży z kiera to analogicznie tylko
                        > na drugim kolorze].
                        > Gram 6 karo, ze stołu A. W dokłada 10, E 3.
                        > Gram D karo, E kładzie K, przebijam w ręku 5 pik.

                        Zalozenie bylo ze gramy BA(bez atu).

                        > Wchodzę na stół 6 kier, ze stołu A.
                        > Gram 5 karo. E kładzie 4, ja 4 trefl. W może dać 10 trefl albo 10 kier.
                        > Jeżeli da 10 trefl, gram 5 trefl do A na stole,

                        Nie mozesz grac 5 trefl z reki bo poprzednia lewa wzielas 5 karo na stole.

                        > potem gram kiera, powiedzmy dam
                        > ę, którą E przebija K, a ja pikiem w ręku. I gram dobrego trefla z ręki, lewa ósma.

                        Zalozmy wiec ,ze na twoja pierwsza lewa 6 pik E nie wyrzuca trefla lecz 3 kier.

                        > Jeżeli da 10 kier, gram ze stołu D kier, E przebija K, ja w ręku przebijam 4 pi
                        > k. Wchodzę na stół A trefl i ósmą lewę biorę, zrzucając trefla na dobrą 5 kier.

                        Troche sie pogubilas w rozgrywce,ale zalozeniem bylo ze gramy BA a nie piki.
                        • tinywee Przepraszam!!! Wyżej SPOJler! 13.11.14, 08:23
                          Bardzo Was przepraszam, i dzięki Maksiu.

                          Bo napisałam 'BA' a powinno być ATU: piki - jak jest, jak wół, na kartce, z której to wzięłam...

                          Nie wiem, jak to się stało, że nie dość, że sobie wbiłam to BA do głowy, to jeszcze jak pelikan napisałam rozgrywkę dla pików....

                          Sorki raz jeszcze za takie wpuszczenie w maliny, mam nadzieję choć, że krótkie smile

                          Podobno dla pików to też jest trudne - ale teraz się już od Was nie dowiem. Szkoda...
                          • maksimum Re: Przepraszam!!! Wyżej SPOJler! 13.11.14, 14:43
                            tinywee napisała:

                            > Podobno dla pików to też jest trudne - ale teraz się już od Was nie dowiem. Szkoda...

                            W BA to tylko jak W-E wyrzuca sie z trefli mozesz wziac 8 lew.
                            Dla pikow tez jest trudne i bardzo dobrze kombinowalas.Przymus trzeba zalozyc na W by wyrzucil sie z ktoregos czerwonego koloru.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka