maks890
17.09.14, 11:29
Witam! Mój syn od września obowiązkowo uczęszcza do 1 klasy i już od 5 września zaczęły się problemy...
Może zacznę od tego, że synek trafił do klasy 15 osobowej, w tym tylko 5 sześciolatków, reszta 7 latków (czytających, na bardzo wysokim poziomie- jak twierdzi wychowawczyni). Problem jest taki, że prawie codziennie słyszę od nauczycielki zarzuty, że syn emocjonalnie odstaje od grupy, często popada w złość jak się z czymś nie zgadza, zdarza mu się popłakać, bywa rozkojarzony, pani musi mu powtarzać co ma zrobić, kręci się na lekcji i że zachowuje się jak "dzidziuś" a nie jak dojrzały pierwszoklasista - czego wymaga wychowawczyni już od pierwszego dnia.
Ja już w zerówce wiedziałam, że jest bardziej dziecinny od rówieśników i nawet byliśmy w poradni pp ale odroczenia nie uzyskaliśmy bo synek nie ma w zasadzie problemów w nauce a gdy opowiadałam pani psycholog o jego niedojrzałości emocjonalnej to usłyszałam, że to wszystko kwestia czasu, że 6 latki w większości mają jakieś problemy emocjonalne które z czasem przemijają. A więc w miarę uspokojona myślałam, że może jednak w 1 klasie nie będzie tak źle, tym bardziej, że ja widzę jakie postępy w sferze emocjonalnej nastąpiły przez rok. Jednak to jeszcze za mało...
Wczoraj rozmawiałam z wychowawczynią i tłumaczyłam, że to dopiero 17 września, że może ma dać mu więcej czasu na adaptacje, że pracujemy w domu, rozmawiamy ale może on akurat potrzebuje odrobinę więcej zrozumienia. myślę, że gdyby syn trafił do klasy w której są same 6 letnie dzieci to inaczej by to wyglądało, bo porównując 6 lata z 7 latkiem zawsze wypadnie słabiej.
Mam pytanie, czy któraś z mam też miała podobny problem???