Córka z przedszkola miała bardzo dobrą opinię/podsumowanie, była gotowa szkolnie.
w szkole dramat od początku, najpierw szlaczki, lewa ręka, Pani chyba nie zorientowała się, że dziecie leworęczne.
czytanie masakra, pod koniec pierwszej klasy dukała albo i nie

nie zapamiętuje, można powtarzać tysiąc razy i nic

np. kolory po angielsku.
jak czytam, że dzieci są chłonne w tym wieku to opada mi wszystko bo nie Ona.
już na początku zeszłego roku szkolnego Pani wychowawczyni sugerowała pójście do poradni psychologiczno- pedagogicznej... i poszliśmy w końcu...
zbadana i... nic... żadna opinia nie poszła do szkoły, żadnych wniosków... bo wszystko jest w normie albo powyżej przeciętniej!
myślę,że w takiej poradni pracują ludzie kompetentni, wiedzą co mówią, bo tam od tego są...
więc co jest z moim dzieckiem?
jeśli nie ma żadnych deficytów, niektóre strefy są powyżej, Pani psycholog powiedziała, że na ten moment stwierdza wysoką inteligencję (nie do końca tak się wyraziła- coś w stylu "inteligentna bestia")
to co? w szkole jest młodsza, jest w dole klasy z nauką.
jak odrabiamy lekcje to czasem mnie zadziwia pozytywnie a najczęściej negatywnie.
niby widzę,że sporo wie, że z matematyki potrafi błyskawicznie coś policzyć, żeby za minute nie wiedzieć ile jest 7+8 np.
czyta od biedy dwa zdania, a potem już zmyśla prawie.
ocena opisowa po 1 klasie to dno

boję się, że jak pójdzie taka opinia o dziecku to będzie miała przechlapane w życiu