Dodaj do ulubionych

Co motywuje Wasze dziecko?

25.11.14, 11:23
Jestem ciekawa jakie macie sposoby na motywację Waszych dzieci. Co działa najlepiej? Czego raczej nie stosować, bo po jakimś czasie przyniesie odwrotny skutek?
Mam 6 latka który od niedawna jęczy, że nie chce chodzić na basen. Marudzenie jest podczas drogi, tłumaczy że nie lubi już, ze potrafi pływać, że woli chodzić na karate (we wrześniu miał wybór karate lub basen). Czasem aż łzy mu się pojawiają w oczach. Na szczęście to wszystko mija po pierwszym skoku do wody. Po wyjściu zawsze pozytywnie się wyraża o zajęciach. Mówi ze było fajnie i jest zadowolony. A następnym razem zaczyna marudzić, bym go wypisała z basenu. Argumentuje ze nie lubi niektórych ćwiczeń, że część jest trudna (np. nie lubi pływać na plecach).
Dotychczas mu obiecywałam że po zakończonych zajęciach będzie mógł posiedzieć w jacuzzi które uwielbia. Albo że kupi sobie soczek (jest automat wyciskający sok z pomarańczy smile )
Wiem ze po 2,5 miesiąca mija ekscytacja i ten basen nie jest już taka przyjemnością jak we wrześniu. Tylko jak utrzymać ten płomień, by nadal szedł tam bo chce, a nie dlatego ze musi?
Obserwuj wątek
    • stillgrey Re: Co motywuje Wasze dziecko? 25.11.14, 11:44
      Ja bym zapisala na karate skoro syn chce, a na basen chodzila cala rodzina w weekendy, dla przyjemnosci, a nie w celu wykonywania cwiczen, ktore dla syna na razie sa trudne i nieprzyjemne.
    • ga-ti Re: Co motywuje Wasze dziecko? 25.11.14, 12:02
      Mój syn marudził,że nie chce chodzić na dżudo, mimo że z zajęć wychodził zadowolony. Po rozmowach okazało się, że nie same zajęcia są problemem, ale długi czas oczekiwania na nie w świetlicy. W 1 i 2 klasie zaj. były wcześniej, w 3 później, a i do świetlicy chodziło mniej kolegów i było nudniej.
      Może więc poszukajcie prawdziwego powodu zniechęcenia.

      Poza tym, czasem warto odpuścić, by dziecka nie zniechęcić.
      • kanga_roo Re: Co motywuje Wasze dziecko? 25.11.14, 12:33
        ja staram się mobilizować, żeby dziecko wytrwało na wybranych zajęciach przynajmniej do końca semestru. w ubiegłym roku, na basenie, rzuciłam starszakowi wyzwanie: jeśli nauczy się pływać na tyle, że przepłynie sam cały basen, dostanie zestaw do nurkowania. i dostał. nie polubił szkółki pływackiej, w tym roku jest szczęśliwy, że nie chodzi, ale zrobił duże postępy.
        a na konkursie recytatorskim walczył nie o uznanie i dyplomik, ale o lody w pucharku i popołudnie na sali zabaw.
        no i generalnie docenianie osiągnięć, czasem w formie niespodzianki - nagrody, czasem tylko informacji zwrotnej od rodziców, że widzą, podziwiają, są dumni.
    • slonko1335 Re: Co motywuje Wasze dziecko? 25.11.14, 12:39
      U nas z basenem było bardzo podobnie-wypisałam tyle, że ja mam podejście, że dla mnie takie wożenie na zajęcia to kłopot, zajęcie czasu i wydatek a wiec nie mam zamiaru tam ciągnąć siłą i namawiać-dzieci chodzą więc tylko na takie zajęcia na które naprawdę chcą i do których dni odliczają i nie mogą się ich doczekać.
      Z basenem u Was nie wiem jak jeździcie-jeśli zaraz po szkole spróbowałabym przesunąć żeby dziekco mogło wrócić do domu i odpocząć lub na odwrót-jeśli wraca do domu i potem mu ciezko wyjśc spróbowałabym z zajęciami prosto po szkole jakby efektów nie było darowałabym sobie i dziecku.
      • kanga_roo Re: Co motywuje Wasze dziecko? 25.11.14, 13:32
        ja mam założenie, że dzieci muszą się nauczyć pływać i już. tyle, że niekoniecznie muszą to być zorganizowane zajęcia. właściwie, zorganizowane zajęcia są imo najsłabszym pomysłem. korzystniejsze są lekcje indywidualne (jeśli chodzi o efekty), lub wspólne wyprawy na basen (jeśli chodzi o przyjemność, i cenę).
        • slonko1335 Re: Co motywuje Wasze dziecko? 25.11.14, 13:50
          Ja nie mam takiego założenia, pływać nie umiem i żyję bez tej umiejetności a dzieci pływać mogą się nauczyć jak wykażą takie chęci, młody przebąkuje, że od wiosny chce iść na basen na zajęcia zorganizowane to pójdzie nie widzę przeciwwskazań a sam dojrzał do tego, że chce iśc, jak mu się nie spodoba to chodzić nie będzie. Na basen chodzimy razem rodzinnie lub córka z mężem- jak mamy czas i ochotę i podczas tych rodzinnych wyjść pływać się uczy starsze dziecko. Na basen rodzinnie chodzić uwielbiają, na zajęcia zorganizowane chodzenia odmówili wiec ja nie widzę powodu aby ich do tego zmuszać.
    • mati.pati Re: Co motywuje Wasze dziecko? 25.11.14, 13:20
      Dzięki za wszystkie odpowiedzi smile Jak widać każdy ma inne spojrzenie na to samo smile
      Ja wypisywać nie mam zamiaru, szukam motywacji. Moje dziecko wodę uwielbia i musi nauczyć się dobrze pływać. Nie będę mogła z nim spokojnie wypoczywać nad wodą, gdy nie będzie swobodnie pływał. A nie jestem w stanie go od wody trzymać z daleka. Poza tym jak pisałam- pływanie lubi, sprawia mu radość i całkiem nieźle mu idzie. Nie lubi jedynie samego momentu pójścia na basen. Chodzimy od razu po zajęciach, dopiero po basenie wracamy do domu. W zeszłym roku jeździliśmy na basen wieczorem i było to dla wszystkich męczące. Dzieciaki odrywały się od zabawy/pracy którą rozpoczęły w domu, było dodatkowe ubieranie się, stanie w korkach w 2 strony itp. Teraz logistycznie jest dużo lepiej.
      • niegomezza Re: Co motywuje Wasze dziecko? 25.11.14, 13:37
        No to mu powiedz, że musi się nauczyć i podaj konkretny cel, np 250 metrów - a potem pozwól zrezygnować.
      • maeve_binchy Re: Co motywuje Wasze dziecko? 25.11.14, 13:48
        Mojn6-latek chodzi indywidualnie. Od poczatku ma powiedziane, ze basen to mus (zalecenia ortopedy plus musi umiec plywac). Ale lubi wode, lubi plywac, trener ma go jednego na lekcji i reaguje na jego checi/ zmeczenie itp. Po lekcji zawsze plywa jeszcze z tata - a raczej sie wyglupiaja i syn na to czeka. Poza tym motywuja go same osiagniecia. W innych sportach nie blyszczy - ma troche obnizone napiecie, jest b.szczuply i masa miesniowa nie ta, ale przeplywa basen kraulem i to go cieszy.
      • zjawa1 Re: Co motywuje Wasze dziecko? 25.11.14, 21:39
        mati.pati napisała:

        > Dzięki za wszystkie odpowiedzi smile Jak widać każdy ma inne spojrzenie na to samo
        > smile
        > Ja wypisywać nie mam zamiaru, szukam motywacji. Moje dziecko wodę uwielbia i mu
        > si nauczyć się dobrze pływać.
        Pytanie, tylko czy uwielbia taplanie się w wodzie, a na razie ma gdzieś nauki pływania.
        Czy ty aby na pewno rozsądnie postępujesz zmuszając je do nauki pływania?
        I czy nie robisz to tylko dla niego, czy może z racji tego, żebyś ,,mogła z nim spokojnie odpowczywać"?
        Ty czy On jest dla ciebie ważniejszy?
        Takie myślenie, to błędne koło.
        Bo, jeśli jedziesz na wakacje z dzieckiem, to nawet wtedy gdy potrafi ono dobrze pływać, musisz tak samo bacznie pilnować jego ekscesy w wodzie!
        Absolutnie nie powinno dawać Ci to gwarantu tego, że dziecko nie utopi się!
        Sorry, prawda jest brutalna ale szczera!
      • annubis74 Re: Co motywuje Wasze dziecko? 26.11.14, 10:54
        zdanie: musi nauczyć się pływać jest przerażające. Nie mam zamiaru dyskutować z potrzebą umiejętności pływania ale Twoja droga do tego celu to jakiś koszmar. Z tego co napisałaś jedziesz na basen od razu po zajęciach - rozumiem ze nie zawsze można wybierać. Ja wiem po mojej córce że kiedy kończy lekcje musi wrócić do domu co najmniej na godzinę zeby się zresetować. Wyjątkiem jest sytuacja kiedy zajęcia są w szkole. Piszesz że logistycznie jest dużo lepiej - ale domyślam się ze masz na mysli raczej swój punkt widzenia. Może spróbuj pomysleć o przełozeniu tych zajęć na weekend. Moim zdaniem Twoje dziecko mowi ci wprost ze z jakiegoś powodu (terminu, skali trudności zajeć lub innego) te zajecia mu nie pasują. Czym innym jest motywowanie a czym innym zmuszanie bez próby ustalenia powodu niechęci
    • osmag Re: Co motywuje Wasze dziecko? 25.11.14, 13:45
      Mój 7-latek, też ma problem z wyjściem oraz nie lubi pływać na plecach.
      Moja motywacja to wspólny czas po zajęciach. Zostajemy jeszcze na basenie i idziemy zagrzać się do basenu rekreacyjnego, korzystamy wspólnie ze zjeżdżalni i ogólnie zabawa na całego. Dodam, że w czasie jego zajęć ja również pływam ( też często mi się nie chce, ale przełamujemy swoje lenistwo i idziemy)
    • srubokretka Re: Co motywuje Wasze dziecko? 25.11.14, 14:12
      Bardzo mi zalezy , zeby corka plywala, ale nie lubie basenow (chlor, syf i corka ma wlosy za pas) . Mam mozliwosc spedzania ok miesiaca nad jeziorami.
      Juz nie pamietam ile corka miala lat , jak zaczela sama plywac (3?), ale ze wzgledu na duza przerwe , co roku jest problem na poczatku pobytu, bo miesnie nie wyrobione itp. W tym roku wyjatkowo byla leniwa - tata jej na to pozwala (swietnie plywa, ale to ja nieumiejaca corke ucze). Czekalam, ale jak po kilku dniach cora wyciagnela kamizelke, zeby sobie "plywac" to nie bylo zmiluj sie. Dalam jej taki wycisk, ze az maz zaczal dziamgac. Nastepnego dnia juz super plywala. Zawsze pozniej slysze dziekuje. Ona juz wie, ze nie odpuszczam pewnych rzeczy. Wie tez , ze na koniec jest z tego bardzo zadowolona.

      Jezeli ci zalezy , zeby syn bdb plywal, to nie odpuszczaj.

      > (np. nie lubi pływać na plecach).

      Masz mozliwosc przyjrzenia sie? Moze on zle prowadzi rece (np za wysoko) i zalewa sobie twarz woda.
      • kajka271 Re: Co motywuje Wasze dziecko? 25.11.14, 14:24
        Mój syn narzekał jak musiał gdzies iść po przedszkolu... wracaliśmy do domu, szybki obiad i na basen (albo piłkę). Zawsze z namówieniem go był problem, a potem wracał zadowolony...
        Teraz jest w klasie pływackiej i nie narzeka smile
        Więc to nie basen był problemem, a konieczność zwleczenia się z domu.
        Zresztą ja tez tak mam, ruszyć mi się nie chce, ale jak juz jestem to się cieszę, że poszłam (gdziekolwiek, na basen, aerobik czy pobiegać smile)
        Może skomentuj mu, że 'zobacz jak fajnie było', albo ' pamiętasz jak w zeszłym tygodniu fajnie się pływało?'. Podkreslaj same plusy tych zajęć.
        Też nie wyobrażam sobie by moje dzieci nie umiały pływać smile
        • an.16 Re: Co motywuje Wasze dziecko? 25.11.14, 15:49
          Nie pytaj na forum tylko poznaj własne dziecko. Dla każdego motywacja jest inna. Jeden może być amatorem sushi, innego kreci brzęcząca moneta. Moja osobista córka w sobotę jadąc na zawody judo chciała usiąść na przednim siedzeniu. Odpowiedziałam jej, że to miejsce jest dla zwycięzcy i moze na nim wrócić co najwyżej. Zdobyła I miejsce i z radościa usadowiła sie na przednim siedzeniu. Powiedziała, że właśnie o tym myslała przygotowując się do zawodówsmile (7 lat).
    • sop.hie Re: Co motywuje Wasze dziecko? 25.11.14, 16:25
      Mam zasade dokonczenia raz wybranych i rozpoczetych zajec.
      W tym roku jest to taniec. Co tydzien slysze narzekania, ze nie chce isc, bo "pan nie pozwala im gadac, tylko kaze patrzec i sie uczyc". Mlodazrobila bardzo duze postepy w trzy miesiace, wiec zasada jaka instruktor stosuje najwyrazniej dziala wink Jesli nie bedzie chciala chodzic w przyszlym roku, ok - nie bedzie, ale przynajmniej bedzie miala czas to sprawdzic. Mam wrazenie, ze w tym wieku (6lat) duzo zalezy od nastroju, od perspektywy czegos na ten moment atrakcyjniejszego, ale trudno sie tym kierowac. Corka chodzila przez dwa lata na inny taniec. Uparla sie, ze nie chce - bylo tyle marudzenia, ze uznalam, ze to bez sensu i zrezygnowalysmy. Teraz mowi, ze zaluje uncertain Tym nauczona juz nie odpuszczam. Dzialamy w cyklu roku szkolengo.
      W tamtym byly to zajecia plastyczne - w tym nie chciala, wiec nie chodzi. Nadal uwielbia prace reczne, robi w domu.
    • pajesia Re: Co motywuje Wasze dziecko? 25.11.14, 17:02
      Moje dzieci motywuje wyznaczony cel. Najpierw byla to perspektywa plywania w PM, wiec najpierw nauka na zwyklym basenie w wieku lat 5. Potem pokazy pracowni pokazaly co jeszcze mozna robic na basenie: pływać 4 stylami bardzo szybko, mozna grac w pilke wodną, mozna zostać ratownikiem wodnym... najpierw do osiagniecia byly ww style do szybkiego plywania (czyli udoskonalanie plywania), reszta obwarowana limitem wiekowym. Wiec dzielnie rośli i trenowali, by móc chodzic na piłkę wodna, gdzie trener zapowiedział był, ze przyjmuje doskolnale pływających...
    • mama-ola Re: Co motywuje Wasze dziecko? 25.11.14, 20:39
      Mojego syna motywuje sukces. Na basen chodzi chętnie, bo pływa jak ryba. Podobnie z karate, robi postępy, więc jest w stanie chodzić na zajęcia mimo że zaczynają się o 17.45.
      Jak gdzieś mu nie szło (np. judo, szachy, malowanie), to rezygnował i szybko zapominaliśmy o sprawie.
      • zjawa1 Re: Co motywuje Wasze dziecko? 25.11.14, 21:32
        Abstrakcją jest dla mnie ciągnięcie dziecka na zajęcia, na które idzie ze łzami.
        Sorry, ale takie praktyki rodzicielskie spokojnie można podpiąć pod klimat znęcania sięsmile
        W wieku 6-lat to taki okres dla dziecka gdzie wszystkiego próbuje.
        Jeśli coś się nie podoba to rezygnujemy, może dorośnie, może to nie ,,jego bajka" itp.
        Ja dziecka nigdy na siłę nigdzie nie ciągałam i ciągać nie będę, bo to mija się z celem, a jedynie skutecznie może odstraszyć. Jeśli nie potrafi pływać to tym bardziej nie nauczysz go tego na siłę. Mój syn nie chadzał na zajęcia ,,basenowe". Nikt go do niczego nigdy nie zmuszał. Sam, raz na wakacjach ,,zaskoczył" i pływa bardzo dobrze, jak na 6-letnie dziecko. Dodatkowo kocha to robić i zapragnął w chwili obecnej chodzić na zajęcia pływackie. Dodatkowo szachy, ostatnio miał taką fantazję więc go zapisałam. Chodzi na te zajęcia z wielką radością i nawet mnie ponagla, żebym się spieszyła bo boi się, że się spóznismile
        Natomiast nigdy nie trawił roweru, jeździć jako tako potrafi ale kiedy widziałam, że męczy go to niemiłosiernie przestałam go zachęcać i olałam sprawę. Niedawno, bo parę dni temu sam stwierdził, że jak przyjdzie wiosna ,,musi dopracować technikę jazdy na rowerze", powiedziałam ok. Jednym słowem zwisało mi to, że jako np. 4-latek nie potrafił korzystać z roweru i tyle.
        • zjawa1 Re: Co motywuje Wasze dziecko? 25.11.14, 21:49
          I paradoksalnie, im lepiej syn zaczął pływać: nurkuje, pływa na plecach, brzuchu itp. Tym bardziej stał się ,,bezczelniejszy" w stosunku do wody. Co automatycznie stwarza potencjalnie większe zagrożenie dla jego zdrowia, a ja mam mniej spokoju i muszę go jeszcze baczniej pilnować niż kiedyś. Wolałam jednak kiedy pływał w rękawkach, a chadzał np. do oceanu bez żadnych zabezpieczeń na głębsze odcinki. Nawet kiedy z nim pływam, a mam kurs ratownika i niestety raz zmuszona byłam wyławiać podtopionego, cały czas czuje respekt i dystans do wód zwłaszcza w akwenach jezior, mórz i oceanów!
    • camel_3d sukcesy.. 25.11.14, 21:53
      mozna robic cos dl azabawy i moze komus to sprawiac frajde. Ale wted yraczej robi si eto spontanicznie.

      Inna rzeczy jest robienie czegos, zeby osiagnac sukces. To nie musi byc ogromny sukces, to moga male sukcesy. I to one motywuja. kiedy dziecko zobaczy, ze potrafi cos czego inne dzeici nie potrafia, ze w czym jest lepsze, ze zodobylo odznake itd...

      Wysilek bez konkretnych sukcesow jest sredni oplacalny. Sukcesy powoduje wydzielanie sie w mozgu "hormonu szczescia". Ale trzeba na nie zapracowac.

      Dlatego dzieciaki kochaja gry komputeriwe, bo "sukces" zdobywa sie w pare sekund. Kolejny poziom, kolejny usmiech i co tam jeszcze.

      Dlatego, jezli chcesz zeby dzieko chcialo dalej plywac postaraj sie zeby osiagnal jakis sukces. Mozesz np zorganizowac l´dla niegi i kolegow zawody plywackie dla zabawy. Jezeli wygra to bedzie mial motywacje zeby byc lepszym..no ale jezeli przegra to raczej zapomniej o tym sporciesmile))

      Ja mam leniwca, plywal swietnie w wieku 4 lat, wyznaczyl sobie kolejny cel: brazawa odznaka. Zdobyl ja w wieku 5 lat i 2 miesiecy. Co jest BARDZO duzym wczynem. A potem olal, bo nie mial juz celu i woda byla za zimna w basenie.

      Pianino, na poczatku kilka miesiecy musialem niestety z nim bardzo walczyc to cwiczenia itd. Szybko si euczyl, ale bylo to poparte walka, lzami i klotniami. Potem na koniec przedszkola opiekunka zaproponowala mu zeby cos zagral na zakonczeniu. Zagral. Dostal duze brawa i nagle podejscie do grania sie zmeinilo. Teraz cwiczy juz duzo chetniej. Sam siada do pianina, pokazuje kolegom jak gra..t A kilka tgdoni temu byli znajomi, ktorych syn gra na pianinie od 5 lat. Pokazal mlodemu <"flohwaltzer"...taki utwor. Nie wiem jaki ma to tytul po poslku. Mlody sie teraz uparl zeby to zagrac i cwiczy codzeinnie. MA CEL..i kiedy zagra odniesie sukces, bedzie dumny...


      • srubokretka Re: sukcesy.. 25.11.14, 23:11
        > I to one motywuja. kiedy dziecko zobaczy, ze pot
        > rafi cos czego inne dzeici nie potrafia,

        Kazdy ma swoje metody wychowawcze. Ja od takich jak twoje stonie. Ucze swoje dzieci, ze wszystko co osiagna jest ich, nie dla innych , nie na pokaz. To jezioro, o ktorym wspomnialam jest prywatne (tzn plaza) , tam nikt nie przychodzi sie scigac, chyba ze sam ze soba. Mz na tym polega sukces, na pokonywaniu przede wszystkim swoich slabosci, doskonaleniu sie , a nie pokonywaniu kogos innego. Corka swietnie plywa bez udowadniania , ze jest od kogos lepsza.
        Z takimi metodami , jakie stosujesz trzeba byc ostroznym, wiesz o tym?

        > Pianino, na poczatku kilka miesiecy musialem niestety z nim bardzo walczyc to c
        > wiczenia itd. Szybko si euczyl, ale bylo to poparte walka, lzami i klotniami. P
        > otem na koniec przedszkola opiekunka zaproponowala mu zeby cos zagral na zakonc
        > zeniu. Zagral. Dostal duze brawa

        Domyslam sie , ze twoje zycie nabralo wtedy sensu. Zalosne.
        • camel_3d Re: sukcesy.. 26.11.14, 12:26

          > Domyslam sie , ze twoje zycie nabralo wtedy sensu. Zalosne.

          oczywiscie ty si enie cieszysz z sukcesow dziecka..to jest dopiero zalosne..
          • srubokretka Re: sukcesy.. 26.11.14, 16:23
            > oczywiscie ty si enie cieszysz z sukcesow dziecka..to jest dopiero zalosne..

            Nie jest, bo sie ciesze jej sukcesami, nie tym ze pokonala Kowalska. Taka drobna roznica, a dla mnie to odleglosc ,jak miedzy zlem a dobrem. Zwlaszcza na poziomie kilkulatkow.
      • pajesia Re: sukcesy.. 26.11.14, 08:45
        Camel, dla mnie twoj sposob motywowania dziecka, to wspanialy przyklad startu w wyscigu szczurow albo w szolbiznesie. Robic cos, by wzbudzic podziw/zazdrosc w kolegach? Celebryte chowasz? Czy szczura wyścigowego?wink
        • kanga_roo Re: sukcesy.. 26.11.14, 10:52
          nie rozumiesz, pajesia, najwyraźniej. dla mnie sukcesy, o których pisze camel, i rywalizacja kto najlepszy są, chcesz czy nie chcesz, wpisane w życie wszystkich ludzi. każdy chce być w czymś dobry, a nawet, o zgrozo, najlepszy. bycie najlepszym oznacza nieuchronnie, że jest się lepszym od innych. bycie najlepszym, w ujęciu, że tak powiem, ewolucyjnym, jest dobre dla każdego gatunku. i negowanie tego jest kompletnie bezcelowe.
          natomiast wyścig szczurów oznacza imo co innego - a mianowicie przeniesienie punktu odniesienia w ocenie sukcesów z siebie na innych. i sukces rozumiany wyłącznie jako podziw i wygraną, a nie jako osiągnięcie założonego celu.
          • pajesia Re: sukcesy.. 26.11.14, 12:53
            To ty, kanga_roo nie rozumiesz. Camel i ty uwazacie, ze dobrze jest porownac sie do kogos slabszego, kto czegos nie umie, albo umie slabiej niz Wasze dziecko? Po to, np robicie wyscigi dla podniesienia ego waszym dzieciom.?
            Moje dzieci pokonywaly (i nadal to robia) wlasne slabosci, poprawialy czasy w plywaniu. Zaczely uprawiac inny sport - celem byla np pochwala trenera, zaproszenie do wziecia udzialu w zawodach, gdzie mozna bylo porownac umiejetnosci z lepszymi od siebie lub rownymi. Moje dzieci znaja dzieki temu smak zwyciestwa zasluzonego jak i smak porazki. Maja cel: pokonac aktualnego mistrza (starszego o dwa lata chlopca, swietnego sportowca) - dla nich oznacza to ze musza stac sie lepsze od niego, a to kosztuje wiele pracy. Pracy ciezkiej i systematycznej. Widza swoje postepy i ciesza sie z tego. Koledzy w szkole? Wiedza o sukcesach, jedni ciesza sie razem z nimi i rozwijaja wlasne pasje, inni zazdroszczą i najchetniej rzuciliby im klody pod nogi. A jeszcze inni zabraliby im te zajecia, ktore sa dla nich sensem życia.... i nie sa to koledzy....
            • kanga_roo Re: sukcesy.. 26.11.14, 13:11
              ale skąd Ty to wzięłaś, dlaczego do kogoś słabszego?
              po prostu do kogoś innego, do innego dziecka, które, na przykład, tak samo jak dziecko camela (czy moje) rok temu nie umiało pływać, i dalej nie umie, podczas kiedy to dziecko, które pracowało nad doskonaleniem swojej umiejętności, czasem chętnie, czasem niechętnie, pływa teraz nieźle. podobnie działa przypomnienie "pamiętasz, jeszcze rok temu nie potrafiłeś tego zrobić". tyle, że często dziecko już nie pamięta.
              jednak widzę, że my tu mówimy o zwyczajnych dzieciach, które opanowują zwyczajne umiejętności na poziomie podstawowym, a Ty piszesz o dzieciach uprawiających sport wyczynowo. wybacz, ale moje dziecko miałoby gdzieś pochwały trenera, historyjki o pokonywaniu własnych słabości, oraz próbę detronizacji aktualnego championa. powiedziałoby, że mu to zwisa. mnie też to zwisa, szczerze mówiąc. to moim zdaniem wiele mówi o podejściu do rywalizacji u Ciebie i u mnie tongue_out
              poza tym odetchnij, strasznie to wszystko przeżywasz, piszesz tak emocjonalnie.
        • camel_3d pajesia chyba troczke ci sie myli... 26.11.14, 12:32
          zakladam, ze kiedy twoje dziecko pokaze ze cos potrafi, ale jest w szkole np lepsze w sporcie to zaraz je wypiszesz z zajec, zeby bron boze nie bralo udzialu w wyscigu szczurow?

          chyba ciut nie rozumiesz tego co piszesz.
          Mlody byl szczesliwy, dlatego ze zobaczyl, ze jego praca nei poszla na marne i ze ktos to docenia..ale co tym mozesz o tym wiedziec, nie? :wink
          • pajesia Re: pajesia chyba troczke ci sie myli... 26.11.14, 13:16
            Camel, moje dzieci:
            W ostatnich zawodach o randze ogolnopolskich moje dzieci zajely 5 i 7 miejsce. To jest sukces. Rewelacja.
            W marcu, w uznanych międzynarodowych, w pierwszej pięćdziesiątce. To jeszcze wiekszy.
            A pochwala trenera czy Piotra Kiełpikowskiego to cos, czego w zyciu nie uslyszysz. Ja jestem dumna ze swoich dzieci. Ale co ty o tym wiesz? wink smile
            • pajesia Re: pajesia chyba troczke ci sie myli... 26.11.14, 13:18
              I zeby nie bylo: moje porownuja sie do lepszych lub rownych, a nie do nietrenujacych, bo wiedza że takie porownanie jest bez sensu. O tym pisalam. Rozumiesz teraz, camel?
              • kanga_roo Re: pajesia chyba troczke ci sie myli... 26.11.14, 13:51
                brawo pajesia, wygrałaś, masz najwybitniejsze dzieci na forum.
                autorka wątku, której dziecko nie lubi zajęć na basenie, camel, goniący swoje do pianina i ja z moim dzieciakiem, któremu sport generalnie zwisa, możemy iść do domu. bo rad, jak zmotywować, jakoś nie udzieliłaś, ale rankingiem nam przed nosem machasz. może powiesz, jak motywujesz swoje dzieci do zajęć, którymi one nie są za bardzo zainteresowane?
                • pajesia Re: pajesia chyba troczke ci sie myli... 26.11.14, 15:56
                  Nie umiesz czytac ze zrozumieniem. Zajecia moich dzieci sa dla nich sensem zycia. Od zawsze.

                  Najlepszy kolega gra na pianinie pieknie, moi nigdy, chocbym ich pilowala jak matka_Chinka, tak nie zagraja. Ja ich nie bede zmuszac. Nigdy do pianina wink

                  Zgadzam z Camelem co do sensownosci cwiczen i ich systematycznosci. Jego syn ma pianino i karate, moi co innego. Z karate sami zrezygnowali i z innych rzeczy tez. Nie uwazam moich za najlepsze na forum. Jasiek Tusi - to owszem smile. Slonko ma fajne też.smile Nie zawsze zgadzam sie z jej opiniami, ale co tam.
                  Nie zalezy mi na waszym podziwie.
                  Odpowiedzialam na pytanie: co motywuje moje dzieci. Napisalam: wyzaczone cele i wlasne postepy. Porownanie ze soba sprzed jakiegos czasu, lub z kolegami tez trenujacymi (rownanie w gore) a nie z tymi, co nie trenuja.

                  Niech chwala nam bedzie wszystkim.
      • slonko1335 Re: sukcesy.. 26.11.14, 09:48
        To nie musi byc ogromny
        > sukces, to moga male sukcesy. I to one motywuja. kiedy dziecko zobaczy, ze pot
        > rafi cos czego inne dzeici nie potrafia, ze w czym jest lepsze, ze zodobylo odz
        > nake itd...

        Jestem daleka od tego typu motywowania dziecka...moja córka kocha taniec , tańczyć uwielbia, uwielbia muzykę-sukcesu w tej dziedzinie większego raczej nigdy nie osiągnie bo nie ma predyspozycji, musi ćwiczyć dużo więcej i dużo ciężej niż koleżanki a i tak im nie dorównuje ale to nie jest istotne-istotna jest sama radość tańczenia a instruktorka cóż tak zrobiła układ aby odnalazły się w nim i takie dzieci.
        Mój syn za to miewa podobnie jak Ty i od razu takie zapędy w nim gaszę bo to ohydna motywacja moim zdaniem. Niezdrowa rywalizacja, wyścig szczurów, robienie czegoś dla popisu, wywyższanie się-nie, nie, nie...
        • an.16 Re: sukcesy.. 26.11.14, 09:51
          Rzeczywiście załosne: zaprosic kolegów na basen po to żeby synek wygrał...
        • kanga_roo Re: sukcesy.. 26.11.14, 10:55
          slonko, podaj mi, proszę, definicję rywalizacji zdrowej i niezdrowej. bo po Twojej wypowiedzi jakoś nie łapię.
          • slonko1335 Re: sukcesy.. 26.11.14, 11:24
            Niezdrowa rywalizacja jest wtedy gdy ktoś rywalizuje po to, żeby coś komuś udowodnić, musi się dowartościować prze tą rywalizację i tylko wtedy widzi sens czegoś gdy jest najlepszy, musi byc najlepszy.
            Chciałabym żeby celem dla moich dzieci nie było pokonanie innych , a ewentualnie pokonanie swoich słabości. Zajęcia dodatkowe mają im sprawiać frajdę, nie dlatego, że są na nich najlepsi tylko dlatego, że robią coś co lubią bez względu na wynik i nie dla tego wyniku.
            • kanga_roo Re: sukcesy.. 26.11.14, 12:09
              OK, tyle, że mówimy w tym wątku o motywowaniu dzieci. więc raczej chodzi o sytuacje, kiedy sama frajda nie wystarcza. bo rzeczywiście są zajęcia, że tak powiem, samomotywujące. ale są i takie, przy których satysfakcja i zadowolenie są na tyle odsunięte w czasie, że dzieciak bez dodatkowej motywacji nie ma za bardzo szans się przekonać, jaką frajdę może sprawić osiągnięcie celu (biegłości, sprawności, umiejętności).
              uważam, że dobrze, jeśli zajęcia dodatkowe są podzielone: trochę takich, które są wyłącznie dla przyjemności, i takie, które dają co więcej, pozwalają zdobyć realne, przydatne umiejętności. poza celem takie zajęcia są imo dobrą szkołą dla dziecka - że czasem trzeba się spiąć, postarać, wysilić, zęby zacisnąć, żeby osiągnąć coś fajnego.
              i uważam, że na tym etapie pośrednim, kiedy bywa nudno i żmudnie, rywalizacja często pomaga. nie jako jedyny motywator, ale jako jeden z wielu.
              • slonko1335 Re: sukcesy.. 26.11.14, 12:29
                Odpowiadałam na post camela dla mnie organizowanie takich zawodów żeby dziecko wygrało, żeby czuło się lepsze od innych i tylko dzięki temu chciało kontynuować zajęcia jest kosmosem i jest bardzo dalekie od tego co chciałabym osiągnąć w wychowaniu moich dzieci i bardzo zwracam uwagę aby takie zachowania tłumić w zarodku w przypadku syna bo córka akurat nie ma takich ciągot..
                • kanga_roo Re: sukcesy.. 26.11.14, 13:28
                  jezli chcesz zeby dzieko chcialo dalej plywac postaraj sie zeby osiagnal jakis sukces. Mozesz np zorganizowac l´dla niegi i kolegow zawody plywackie dla zabawy. Jezeli wygra to bedzie mial motywacje zeby byc lepszym..

                  to cytat o który się tak burzycie. a przecież dokładnie tak postępują trenerzy wszelkich dyscyplin sportowych, w przypadku dzieci i w przypadku dorosłych. tak postępują nauczyciele, organizujący konkursy dla dzieci.
                  jedno, z czym się nie zgadzam, to stwierdzenie, że wygrana da motywację, a przegrana - nie. moim zdaniem i same wygrane, i same przegrane dzieci zniechęcą. najlepiej, jeśli czasem uda się dziecku odnieść sukces, a czasem nie - to jest najbardziej rozwojowa sytuacja.

                  ja nie mam nic przeciwko temu, żeby moje dziecko potrafiło realnie ocenić, że jest lepsze od kolegi/koleżanki w czymś tam. bo wtedy równie realnie oceni, że w czymś innym to kolega czy koleżanka są lepsi. a co osiągniesz tłumiąc w zarodku wszelkie próby takiej oceny? fałszywą skromność? obłudę? niskie poczucie własnej wartości?
                  • slonko1335 Re: sukcesy.. 26.11.14, 13:50
                    i dalszy ciąg tego cytatu: "no ale jezeli przegra to raczej zapomniej o tym sporcie"

                    cudne-mój chce iść na wiosnę na basen coby nauczyć się pływać a nie po to aby z kimś tam wygrywać albo ścigać..

                    I nie nie wszyscy trenerzy i nauczyciele tak postępują i nie nie wszyscy rodzice mają takie podejście.

                    Widzisz ja chce żeby dla mojego dziecka motywacją nie było to żeby pokazać się i udowodnić coś innym ono ma to zrobić by udowodnić coś sobie i sprawdzić siebie i chcę aby to był cel. Tego właśnie uczy ich wychowawczyni, instruktorka tańca i tak samo trenerka syna. To wpajamy im my rodzice.

                    Dla mojej córki osiągnięciem w czasie występu jest zatańczenie całości bez pomyłki a najpierw pokonanie tremy i wyjście na scenę, ogląda na tmy samym pokazie/konkursie występy innych dzieci(innych grup tanecznych) i jest nimi zachwycona, podobają jej się układy czy stroje, docenia i chwali je-na wyniki nigdy nie czekamy, zresztą i tak zazwyczaj na konkursach dla małych dzieci wszystkie wygrywają jakieś nagrody, wszystkie zajmują jakieś miejsca na podium i tak być powinno, nastawienie się tylko na wyniki niczemu dobremu nie służy..

                    wychowaniefizyczne.net/dlaczego-zawody-szkolne-przyczyniaja-sie-do-upadku-wychowania-fizycznego/
                    zwierciadlo.pl/2011/psychologia/wychowanie-dziecko/skazani-na-rywalizacje
                    wychowaniefizyczne.net/bezsens-myslenia-o-wynikach-czyli-jak-zabic-sportowy-talent-dziecka/
                    Sygnaturka się zgubiła....
                    • slonko1335 Re: sukcesy.. 26.11.14, 13:59
                      przypomniałam sobie-byłyśmy kiedyś na zawodach pływackich córki przyjaciółki, młoda po swoim przepłynięciu?(nie wiem jak to się nazywa występie/starcie?) przyszła do nas na trybuny cała szczęśliwa choć żadnego czołowego miejsca nie zajęła, koleżanka siedząca obok która zajęła miejsce w czołówce "no i z czego się tak cieszysz? które miejsce zajęłaś?" przyjaciółka córka: "nie mam pojęcia ale przepłynęłam o x szybciej niż ostatnio"
                    • kanga_roo Re: sukcesy.. 26.11.14, 14:01
                      no i ja napisałam, że nie zgadzam się z twierdzeniem, że jeśli wygra, to go to zmotywuje, a jeśli przegra to odpuści. to nie do końca tak działa.

                      ale co zrobisz, kiedy dziecko powie, że nie chce (iść na basen, angielski, judo uczyć się grać na gitarze). powie, dajmy na to, po miesiącu- dwóch od rozpoczęcia zajęć. już nie nowość, a za wcześnie na sukcesy. zawsze z uśmiechem odpuścisz?

                      linków teraz nie zdążę przejrzeć, ale myślę, że wiem, co zawierają. też wolałabym, żeby na tym etapie nauki czy sportu nie było rywalizacji. co z tego, konkursy z nagrodami są już od przedszkola. a jeśli nawet by nie było, to dzieci i tak prędzej czy później zaczną się porównywać, ja muszę tylko pomóc im dostrzegać, że każdy ma swoje mocne i słabe strony.
                      • slonko1335 Re: sukcesy.. 26.11.14, 14:33
                        Jeżeli są to zajęcia które dziecko może sobie odpuścić(bo jest dla mnie oczywistym, że wygląda to zupełnie inaczej jeśli coś jest zalecone ze względów zdrowotnych czy edukacyjnych) to odpuszczam, najpierw raz bo każdy ma prawo do gorszego dnia, zmęczenia, itp. ale lojalnie uprzedzam, że jeżeli nie będzie chciało iść kolejny raz to z zajęć wypisuję i przestaję za nie płacić, oczywiście jeżeli jest zapłacone za dłuższy czas namawiam żeby dziecko pochodziło jeszcze a potem zdecydowało-czasami się udaje czasami nie. Dla mnie ten czas to czas własnie na próby i poszukiwanie własnego ja i na to pozwalam oczywiście w miarę możliwości czasowych i finansowych bo nie na wszystko na co by chcieli chodzić chodzą.
                        Ja jestem po prostu za wygodna żeby siłą ciągnąć dzieciaka na jakiekolwiek zajęcia-dla mnie to kompletny bez sens, w imię czego mam gdzieś jeździć, tracić czas i pieniądze i unieszczęśliwiać dziecko?

                        Tak w dzisiejszych czasach porównań i rywalizacji uniknąć trudno dlatego lepiej aby dzieciaki w tym się nie utopiły a miały zdrowsze podejście. Często trafiam na schody i trudno mi coś tłumaczyć choćby na przykładzie niedawnego wątku o pracach konkursowych wykonywanych przez rodziców...trudno jest tłumaczyć dziecku że liczy się udział w konkursie, praca jaką włożyło w wykonanie zadania konkursowego, to że powstało fantastyczne dzieło podczas gdy wygrywają prace zrobione przez rodziców innych dzieci a dziecko potem pyta "no i jak to jest-to co w końcu się liczy?"-cóż po prostu w takich konkursach dzieci udziału nie biorą.
                        • kanga_roo Re: sukcesy.. 26.11.14, 14:54
                          a ja uważam, że nie warto odpuszczać tak od razu. może wiele zależy od dziecka i jego podejścia, moje starsze ma spore możliwości...i kompletnie mu zwisa ich rozwijanie, ba, nawet wykorzystywanie. są też zajęcia, które uważam za niezbędne, choć widzę, że to nie jest dla wszystkich tak samo istotne (patrz: nauka pływania).
                          stąd potrzeba motywowania na etapie pośrednim, żeby miał okazję się przekonać, że efekt końcowy jest fajny.
                          co do konkursów, jakoś nie mam takich złych doświadczeń: w przedszkolnych pomagam w tym samym stopniu, co inni rodzice, czyli służę pomocą techniczną, w szkolnych czasem podsuwam pomysły i tyle.
                          • slonko1335 Re: sukcesy.. 26.11.14, 15:06
                            Może myślałabym inaczej gdyby oni cały czas skakali tylko z zajęć na zajęcia i nie znaleźli niczego co ich rajcuje-nie wiem trudno mi teraz stwierdzić bo jednak odnaleźli coś co uwielbiają i do czego ich namawiać nie trzeba.
                  • slonko1335 Re: sukcesy.. 26.11.14, 14:11
                    ja nie mam nic przeciwko temu, żeby moje dziecko potrafiło realnie ocenić, że j
                    > est lepsze od kolegi/koleżanki w czymś tam. bo wtedy równie realnie oceni, że w
                    > czymś innym to kolega czy koleżanka są lepsi. a co osiągniesz tłumiąc w zar
                    > odku
                    wszelkie próby takiej oceny? fałszywą skromność? obłudę? niskie poczuc
                    > ie własnej wartości?

                    sorki, że tak na raty ale przygotowuję obiad i muszę co jakiś czas ogarniać co w kuchni...

                    nie wiem dlaczego zakładasz, że podkopuje poczucie wartości u dzieci nie pozwalając im na wywyższanie się i przechwałki, one są normalne i doskonale same widzą w czym są lepsze w czym gorsze od innych dzieci. Ja nie muszę skupiać się na tym aby byli najlepsi w czymkolwiek i staram się im wpoić żeby oni także tylko na tym się nie skupiali bo nie to jest w życiu najważniejsze a raczej wbijam im do głowy, że są znacznie istotniejsze wartości.
            • pajesia Re: sukcesy.. 26.11.14, 12:35
              Amen, slonko1335, zgadzam sie w 100 %
      • tusia-mama-jasia Re: sukcesy.. 26.11.14, 10:05
        Sukcesy, owszem. Ale rozumiane zupełnie inaczej - dla mojego syna motywacją jest pokonywanie własnych kolejnych kroków, oswajanie czegoś, czego się bał itd.
        Na basenie na przykład pierwszym takim krokiem było pływanie na plecach - początkowo się bał, a potem tak się spodobało, że teraz woli na plecach niż na brzuchu wink Potem był skok do wody - bał się, ale pewnego dnia pokonał. Itd. Bardzo go zawsze mobilizuje, kiedy mu pokażę różne rzeczy, które sprawiały trudność albo przerażały, a jednak zrobił, pokonał, wygrał - sam ze sobą, nikt nie musi o tym wiedzieć.
        A na basen chodził do szkółki pływackiej przez 3 lata, począwszy od starszaków w przedszkolu - początkowo z dzikim entuzjazmem, ale w ostatnim roku zaczęło się marudkanie, szukanie wykrętów itd. I jak to ktoś słusznie napisał, kluczowe okazało się znalezienie właściwej przyczyny, a był nią skład grupy. Moje towarzyskie dziecko trafiło do grupy, w której znalazło się kilkoro dzieci znających się ze szkoły i on jeden, który czuł się nieswojo będąc poza tematami ich zabaw, rozmów, powiedzonek itp. Rozumiem - i w szkole, i w klubie szachowym, i w szkole językowej ma fajną ekipę bliskich dzieciaków i jest właściwie zawsze w centrum towarzyskich zdarzeń, tu stało się inaczej i nie czuł się z tym dobrze. Sprawa została przegadana, przypomniałam dzieckowi, że ustaliliśmy, że będzie chodził do szkółki do wakacji, że bez sensu byłoby przerywać w połowie roku, że mimo wszystko względy towarzyskie nie powinny tu decydować, że zajęcia są opłacone itd itd. Przetrawił, przyjął - powiedziałam mu zgodnie z prawdą, że zalezy mi na jego pływaniu - dla zdrowia - ale jeśli nie będzie chciał, to w nastepnym roku nie będzie chodził na basen, nie będę go zmuszać. Aż tu spadł nam z nieba basen w szkole od 3 klasy - "mamusiu, zapisz mnie! tylko szybko, żeby miejsc nie brakło!" big_grin Wilk syty i owca cała - dziecko pływa w swoim ulubionym gronie i jest szczęśliwe.
        • camel_3d Re: sukcesy.. 26.11.14, 12:43
          zaraz bedziesz miala wytkniety wyscig szczurow..

          szkolka jezykow,
          szachy
          basen..

          bo normalne dzieci to nie robia nic..

          Ale jakjuznp twoje dziecko za granica dogada sie z innm dzieckiem i z tego powodu bedzie sie cieszylo..to juz bedzie ZLE, bo odnioslo sukcessmile)) Zaraz cie tu niektorzy zjadasmile)
          • slonko1335 Re: sukcesy.. 26.11.14, 12:49
            widzisz kwestia tylko tego, że tusia swojego syna nie posyła na szachy, basen tylko w tym celu aby popisywał się przed innymi i wygrywał...
            • tusia-mama-jasia Re: sukcesy.. 26.11.14, 13:16
              Zaiste wink
              Szachy są jego wyborem i jedną z największych pasji - co ciekawe głównie wykłady, strategia, taktyczne sztuczki - może o tym mówić i słuchać bez końca, jak to jego trenerka mawia "on ma podejście filozoficzne do szachów" - znaczy że wyniki turniejowe nie wpływają zupełnie na jego miłość do tego sportu. Bywały turnieje międzynarodowe, na których znalazł się w pierwszej dziesiątce, bywały takie, na których poszło słabo i nie zakwalifikował się nawet do kolejnych etapów, ale to jest dla niego drugorzędne. Za to z pasją opowiada o tym, jakie to chwyty zastosował przeciwnik, a jakie on i czy mat był "ładny" czy "nieładny" niezależnie od tego, kto komu go dał wink Dlatego widzę sens szachów - gdybym widziała, że mu nie zależy, nie lubi, nie chodziłby ani jednego dnia dłużej.

              Basen to inna sprawa - dla bezpieczeństwa, dla zdrowia, zależało mi, żeby pływał, ale jak napisałam, też nie robiłabym tego na siłę. Szczęśliwie ułożyło się z korzyścią dla wszystkich.

              Język obcy nie podlegał dyskusji - ale też Jasiek naprawdę bardzo lubi te zajęcia i fakt, że idzie mu znakomicie, dostaje dodatkowe lektury z wyższych poziomów do domu itp. bo lektorka jest zdania, ze to co robią na zajęciach mu nie wystarcza /fakt, że dotąd żadnego testu nie napisał poniżej 100% jako jedyny w szkole/. Młody sam ochoczo przychodzi do mnie z tymi lekturami, żebyśmy razem posłuchali, wyjaśnili ewentualne wątpliwości itd. Ale to wszystko też dzieje się w zaciszu domu i moich rozmów z lektorką w 4 oczy, na ten moment osiągnięcia Jaśka w tej dziedzinie pewnie można nazwać sukcesem, ale to nasz wewnętrzny sukces, nie czuję potrzeby, żeby robił z tego sprawę publiczną, zwłaszcza że to dopiero 2 lata nauki, czyli właściwie początek drogi, zobaczymy jak będzie dalej.

              No dobra - skoro o wyścigu szczurów mowa, to zapisał się jeszcze na sekcję wspinaczkową popołudniową, a w szkole na kółko turystyczno-przyrodnicze dla starszych klas i na siatkówkę. I celowo piszę "zapisał się", a nie "zapisałam go" - to on te rzeczy wybrał, choć w kwestii ścianki z uwagi na opłaty musiałam się wypowiedzieć wink
              Kółko i siatka są za darmo, Młody zachwycony biegami na orientację i zajęciami z przyrody, a pani twierdzi, że idzie mu świetnie i jak trochę potrenuje, to będzie go chciała wysłać na zawody jako reprezentanta szkoły. Jest jedynym III-klasistą na tych zajęciach, pozostali uczestnicy to uczniowie klas V i VI, ale Młodemu to nie wadzi, ma już wśród nich znajomych, a nauczycielka twierdzi, ze wcale nie odstaje, ma wiedzę, pasję i wolę, a to absolutnie wystarczy, pesel nie ma tu nic do rzeczy.
              Czy powinien czym prędzej powiadomić o tym kolegów z klasy? tongue_outP Bo nie wiem, czy nie marnuję jego przyszłości przez to, że nikt nie wie o jego małych sukcesach tongue_outP

              Powiem więcej - jak tak patrzę na niego, to wcale nie jest dlań istotne porównanie się z innymi. Na siatce czy ściance wcale nie jest asem. Uprawia różne sporty, nie jest absolutnie nieruchawy, ale to nie jest sportowy talent, jest bardzo chętny, ale przeciętny w większości dyscyplin. Widzi to, ma tego świadomość, mówi o tym bez cienia żalu, pt. "Filip jest w tym lepszy, ale to nie szkodzi, mnie to sprawia frajdę". Jak widać sukcesy "obiektywne" przekładające się na trofea wcale nie są niezbędne...
              • pajesia Re: sukcesy.. 26.11.14, 13:29
                Tusiu, jakbys o moich dzieciach napisala... tyle ze ich jest wiecej niz Twoj jeden Jasiek, a zestaw zajec odmienny. Czasem sa zmeczeni, ale nie chca z niczego zrezygnować.smile
                Wiele rozmow, wiele łez po porażkach; ale sukcesem jest np gratulacje od przeciwnika, ktory po zacietym pojedynku wygrał czy rozmowa i opowieści o zaslonach i przeciwodpowiedzach jak u Jasia o szachach_i_matach smile
                • tusia-mama-jasia Re: sukcesy.. 26.11.14, 14:50
                  Oj tak, te gratulacje od przeciwnika, to ogromnie ważna sprawa! Kiedyś po takiej partii szachowej na turnieju - a partia trwała ponad 1,5h, wszystkie stoliki już skończyły, a mój syn ze swoim przeciwnikiem walczyli dalej - Młody przegrał w końcu, ale słyszałam jak przeciwnik mu powiedział "świetnie grałeś, ciężko mi z tobą było, dzięki za fajną grę" - i ta radość na twarzy Jaśka, wynik przestał być istotny. Przeciwnik miał klasę, umiał docenić kunszt, to było cenne.
                  Innym razem Młody grał z węgierską zawodniczką, dziewczynka już wyciągała rękę, żeby mu pogratulować wygranej, a on nie przyjął gratulacji - pokazał jej, że jeszcze może się obronić, że to nie musi być koniec gry. Grali dalej, wygrał ostatecznie, a kolega wtedy powiedział "ja bym chyba tak nie umiał, cieszyłbym się, że wygrałem łatwo i przyjął gratulacje, i zebrał szachy. Jasiek się zachował bardzo fair", nazwali go wtedy "mistrzem fair play" i potem mi mówił, że to dla niego ważniejsze niż punkt z tej partii, bo bardzo mu zależało, żeby gra była czysta.
                  To są bezcenne doświadczenia miedzyludzkie dla takiego skrzata, to jest największa wartość zajęć, w których jest element rywalizacji.
                  • pajesia Re: sukcesy.. 26.11.14, 16:12
                    To co napisalas jest piekne. Moi tez trafili na takich przeciwnikow. I starszych kolegow tez! Regularnie spotykaja sie za zawodach i bardzo sie lubia. Jedna kolezanka bywa na jednych raz w roku i chlopaki zawsze wyczekuja spotkania z nia. Zawsze wygrywa z moimi. A oni probuja ja doscignac smile
                    Pamietam, jak na zajeciach, z ktorych potem zrezygnowali, starszak powiedzial: widzialem twoje skoki, dobrze ci szło! a potem przybili zólwika. To zmotywowalo na jakis czas smile
              • kanga_roo Re: sukcesy.. 26.11.14, 13:32
                tyle, że znowu opisujesz zajęcia, które same w sobie są dla dziecka atrakcją i przyjemnością.
                są samomotywujące smile
                zakładasz, że tylko takie wchodzą w grę? czy cieszysz się, że masz takie chętne, aktywne dziecko? gdyby nie było chętne, to byś odpuściła, całkiem? nawet angielski i basen?
                • tusia-mama-jasia Re: sukcesy.. 26.11.14, 14:43
                  Wiesz, ja myślę, że kazde zajęcia mogą być samomotywującą przyjemnością smile Podejście do sukcesów i porażek ma tu jak sądzę znaczenie kluczowe.
                  A odpowiadając na Twoje pytanie - angielskiego bym nie odpuściła, bo bez tego w dzisiejszych czasach trudno się funkcjonuje. Pracowałabym nad tym do skutku.
                  Basen - pewnie tak. Sama nie umiem pływać, boję się wody i tymbardziej chciałam, żeby moje dziecko takie kalekie nie było. Cieszyłam się, ze chodzi na basen tak chętnie i cieszę się teraz, kiedy radość z pływania wróciła wraz ze szkolnym basenem. Ale gdyby bardzo nie chciał - nie naciskałabym. Żałowałabym trochę, na pewno, ale nie zmuszałabym go.

                  Pytasz, czy się cieszę, że mam takie chętne i aktywne dziecko - oczywiście, że tak! Jego otwartość na szeroko pojęte nowości /ludzi, miejsca, smaki, zajęcia, formy aktywności/ jest fantastyczna, myślę, że jest to jedna z tych cech, które bardziej w nim lubię wink Ale też nie wydaje mi się, żeby dzieci rodziły się chętne i aktywne lub niechętne i leniwe. Dziecko ma naturalną ciekawość w sobie, naturalną potrzebę aktywności zarówno ruchowej jak i umysłowej czy artystycznej.
                  Pewien model życia rodzinnego też ma tu znaczenie - przykład może skrajny, a może wcale nie tak rzadki: chłopiec zadający 1000 pytań na etapie wczesnego przedszkola, zbywany byle czym "nie przeszkadzaj, nie mam czasu", rodzice rzucający się z westchnieniem ulgi na miękki fotel przed telewizorem na popołudnie i wieczór - codziennie ten sam schemat. Obecnie dziecko w II klasie już pytań nie zadaje, rodzice rzucają się na fotel, on na łózko z psp albo do komputera i gra, dopóki go nie wygonią spać. Czy on był z natury niechętny? No przecież nie... Ciekawość świata i potrzebę aktywności można zarówno rozwinąć, jak i zabić.
                  Oczywiście - kazdy ma inne predyspozycje czy talenty, mój syn nigdy nie będzie muzykiem, malarzem ani sportowcem, ale na pewno da się dla każdego znaleźć taką formę aktywności, która będzie frajdą i nie trzeba będzie szukać magicznych sposobów motywowania. Słuchanie i obserwowanie dziecka to grunt, w przeciwieństwie do dopasowywania go do własnych wyobrażeń.
                  Kiedys do głowy by mi nie przyszło zapisywać go na szachy - bo w moim zyciu one nigdy nie istniały, po prostu nie pomyślałabym o takiej formie spedzania czasu. Nie pomyślałabym też o siatkówce, sama jej nie cierpiałam w szkole, zawsze wolałam kosza. A mój syn na odwrót - o koszu nie chce słyszeć, siatka się spodobała, szachy kocha. Ja nie jeżdżę na nartach, nie czułam nigdy takiej potrzeby - on lubi, jeździ z innymi dzieciakami. Są też wspólne obszary - oboje kochamy góry, włóczęgę, rower, to jego kółko turystyczno-przyrodnicze to i mój świat, w imprezach na orientację swego czasu też brałam udział itd. I dobrze, tak ma być, to odrębny byt, a nie moja kopia ani tresowane zwierzątko do spełniania moich ambicji.

                  Staram się dowiedzieć czegoś o dziedzinach, które jego zaciekawiły, a z którymi sama nie miałam styczności, żeby rozmawiać z nim świadomie i ze zrozumieniem o tym, co robi i co przeżywa; inne zajęcia - te które znam, które są mi bliskie, przeżywamy razem; to też jest dla niego motywujące, to że może opowiadać, dzielić się różnymi przeżyciami bez mojej presji na "sukces".
          • pajesia Re: sukcesy.. 26.11.14, 12:58
            To, ze sie dogada, to super. Świetnie i rewelacyjnie, dla mnie bomba smile byle nie z porownaniem: 'a kolega nie wiedzial co powiedziec, albo palnął głupotę'
    • annubis74 Re: Co motywuje Wasze dziecko? 26.11.14, 10:47
      to taki etap kiedy dziecko moze zmieniać zdanie co troszkę. Powodów może być mnóstwo - znudził się, coś mu nie wychodzi, może być przemęczony różnymi dodatkowymi zajęciami. Ja mam córkę w porodnym wieku. Na chwilowe kaprysy nie zwracałabym uwagi, ale jeśli sytuacja powtarza się regularnie to chyba bym odpuściła na jakiś czas i zapisała na karate. być może syn chce spóbować czegoś nowego, być moze jego bliski kolega chodzi na karate i chcą chodzić wspólnie, być moze jesienia człowieka nie ciągnie tak do wody jak wiosną i latem
    • koza_w_rajtuzach Re: Co motywuje Wasze dziecko? 30.11.14, 08:48
      Po co motywować? Skoro dziecko nie chce chodzić na takie zajęcia, to niech nie chodzi.
    • aagnes Re: Co motywuje Wasze dziecko? 01.12.14, 20:45
      Nie wiem, nie wiem, akurat jezeli chodzi o basen i nauke plywania - jestem zdania, ze to wazna umiejetnosc jak jezdzenie na rowerze, pozniej posiadanie prawa jazdy i inne, nie odpuszczalabym tak latwo - przeciez jednym z elementow uprawiania sportu, jest cwiczenie wielu fajnych cech charakteru. z drugiej strony trzeba wyczaic ten moment kiedy dziecko naprawde nie moze byc zmuszane, zeby nie nabawilo sie jakiejs totalnej niecheci na wiele, wiele lat. moze roztaczaj wizje samodzielnych wakacji w przyszlosci, gdzie chlopak bez umiejetnosci plywania to nie bardzo...moze kilka lekcji indywidualnych z trenerem, ktory urozmaici zajecia, moze po prostu meczy go to cale przebieranie, pozniej suszenie, zakladanie ciuchow na wilgotne cialo - ja tego tez nie znosze, ale jak juz jestem na basenie to pelnia szczescia.
    • aleksandra1357 Re: Co motywuje Wasze dziecko? 03.12.14, 22:19
      Zgadzam się z Pajesią i Słonkiem: jedyna słuszna i pozbawiona ohydy motywacja to taka, że dziecku zajęcia sprawiają przyjemność i dlatego chce na nie chodzi. Ewentualnie dziecko chce być w czymś lepsze niż jest teraz. Każda zewnętrzna motywacja jest manipulacją rodzica i odbiera dziecku wewnętrzną motywację. A rywalizacja z innymi i porównywanie się jest obrzydliwe i moralnie słabe.
    • jotde3 Re: Co motywuje Wasze dziecko? 14.01.15, 13:29
      Lacze kij z marchewka. Nie ma opcji by nie poszedl na trening ( tak jak np. Do szkoly) po czasie nie ma wiec wiekszych kwekow z drugiej strony po treningu lodzik lub soczek i podziw w moich oczach po zawodach ( zdaje sobie sprawe ze kiedys przegra i trzeba bedzie pocieszac ) , mam wrazenie ze po zawodach to i ja widze podziw w jego oczach smile
      • jotde3 Re: Co motywuje Wasze dziecko? 14.01.15, 13:39
        Aha, jeszcze jedno, jak by przegrywal czesto to dal bym mu spokoj.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka