Dodaj do ulubionych

dzieci w restauracji...

09.02.15, 11:37
Wczoraj...

3 malych dzieci od 4-6 (moze 7 lat) ciegle w ruchu byly. Rodzice przy stole w jednej sali, dzieci ciegle gdzies w restauracji biegaly. Rodzice wogole nie reagowali.

No i stalo sie, kelnerka niosaca tace z jedzeniem nie zauwazyla maluchow, wystraszyla sie, wszytsko spadlo na podloge. Dzieciakomnic sie nie stalo. Moze i przereagowala, ale dosc glosnym glosem powiedziala co mysli, i zeby przestaly biegac bo bo narobily..itd...

I tu wkroczyla bojowa mamusia. Jak ona smie do dzeici tak mowic. To tylko dzieci! I wdodatku mogla je poparzyc. Przeciez nie beda non stop siedzialy i wogole zyczy sobie rozmowy z dyrektorem.

Dyrektor przyszedl, wysluchal roztrzesionej kelnerki i bojowaj mamusi poczym poprosil rodzine o opuszczenie restauracji skoro nie potrafia sie zachowac i pilnowac dzieci. restauracja to nie plac zabaw.

Oczywiscie bardzo naburmuszona i obrazona mama powiedziala co mysli i dodala, ze juz jej noga wiecej tam nie postanie..itd. Jakby to cos zmienilo. Restauracja z reguly jest i tak pelnasmile))

Pierwszy raz w zyciu widziaoem, zeby ludzie bili brawo w restauracji. Dyrektorowi, nie mamusi.


To byla chinska restauracja, a zastanawiam sie czy niemeicki wlasciciel tez by mial na tyle odwagi. Niestety niemeickie dzieciaki (wiele z nich) sa rozpuszczone jak dziadowskie bicze, a rodzice uwazaja, ze dzieci to pepki swiata i wszytsko ma byc tak, zeby dzieciom nie przeszkadzac.

Uprzedzajac niektore mamay.. to byla niemeicka rodzina smile))
Obserwuj wątek
    • ichi51e Re: dzieci w restauracji... 09.02.15, 12:09
      No i co z tego? A niech zgadne kolejny odcinek serialu "camel informuje ciemne masy jak zycie wyglada"....
      • camel_3d Re: dzieci w restauracji... 09.02.15, 12:15
        ciemne masy nie.. bo te i tak wnioskow nie potrafia wysnuc..
        • agni71 Re: dzieci w restauracji... 09.02.15, 14:28
          Oj, camel, ty i te twoje historyjki smile
          • camel_3d Re: dzieci w restauracji... 09.02.15, 15:24
            wiem. sorry..pecha mam. tyle sie dzieje
            • regin.a1974 Re: dzieci w restauracji... 09.02.15, 15:35
              ewidentny brak zajęcia
              • camel_3d Re: dzieci w restauracji... 10.02.15, 10:02
                no..bo w jak sie idzie do restauracji to musi byc brak zajecia w domu..normalnie tu ludzie nie moga..


                > ewidentny brak zajęcia
          • canuck_eh Re: dzieci w restauracji... 09.02.15, 16:27
            Akurat ta historyjka jest doskonala.W moim miejscu pracy szef podszedl do mamuski z rozwydrzona 3ka dzieci ktore nie dosc ze dra sie na caly sklep to jeszcze biegaja, potykaja sie , czyszcza odzieniem podloge.Tak sie smiesznie sklada ze jak cos sie gowniarzowi stanie bo wleci na polki z towarem i to sie dzieciakowi srutnie na dynke to sklep jest za to odpowiedzialny.mamusia tez nie byla zadowolona ze sie jej zwrocilo uwage.Innym razem ta sama mamusia z ta samo trzodka rozwrzeszczanych dzieciakow.Przechodzilam obok niej i jedno z jej dzieci postanowilo sobie pisnac i sprawdzic jak to zadziala w sklepie.Zaklelam w swoim wlasnym jezyku niezrozumialym dla niej, ale moj wyraz twarzy swiadczyl ze mi sie to nie spodobalo i mamuska od razu atak ze czego chce od jej dziecka.No to uprzejmie ja poinformowalam ze owy pisk sprawil mi ogromny bol i mam prawo byz z lekka zdenerwowana.No i smioech ze nie bylo to takie glosne.No to wyjelam ze swoich uszu aparat sluchowy i pokazalam kobiecie ze z takim urzadzeniem pisk jej dziecka jest zintensyfikowany.Baba zaniemowila , ale przeprosic nie przeprosila.
            Tak wiec historia z restauracji swiadczy o tym ze sa jednak ludzie ktorzy uwazaja ze problemu nie ma zeby dzieci wizytowaly restauracje ale dzieciarnia jest pod stala opieka i kontrola rodzicow.Podejrzewam ze o wiele wczesniej niz kelnerka ja bym zareagowala.Tak jak w kinie na jakis film z dzieckiem poszlam i na owy film calusienka rodzina sie wybrala z niemowlakiem ktory zaczal plakac i sie drzec natychmiast jak reklamowki sie rozpoczely.Mamusia nie robila nic wiec sie nachylilam i powiedzialam ze mam nadziejez e jezeli dziecko plakac nie przestanie jak film sie zacznie to ona sale opusci.I na jej ze ona kupila bilet odpowiedzialam ze ja tez jak i inny siedzacy na sali i albo ona albo maz mogl z niemowlakiem zostac w domu.Przez wiele lat z mezem nie moglam isc do kina bo nie melismy z kim dzieci zostawic.Szlismy na zmiane - ja wczesnym popoludniem on wieczorem.Nie najlepsze rozwiazanie, ale jak sie chce i sie szanuje innych to mozna.
            • camel_3d Re: dzieci w restauracji... 10.02.15, 10:05
              no bo wiadomo, ze jak film dla dzieci to i dla niemowlakowsmile))

              choc np wiem, ze gdzies tu sa specjalne seanse dla mam z dziecmi. Filmy sa ciesz i nie do konca jest wygaszone swiatlo.

              A propo kina... niestety kultura zeszla na psy. Staram sie mlodego odbierac w srodku tygodnia zaraz po lekcjach i idziemy do kina. Wtedy jest pusto.Jestesmy sami lub moze 1-2 osoby. Nie ma zarcia i picia. Kupujemy 2 male czekoladki i wode.

              Ostatnio bylismy w kinie na przedpremierze... bylo pelne. Niektore dzieci nie jadly..one zarly, po senssie na podlodze syf, na fotelach syf... Glosno rozmawialy, chodzily.. i kopaly w fotele. Akurat nie moj, ale znajomego z dziecmi. Zworcila uwage siedzacemu za nim dziecku, to sie tatus oburzyl, ze ona ma 6 lat i przeciez nie musi non stop grzecznie siedziec..i jak sobie czasem kopnie to nikomu nic sie nie stanie...

              • agni71 Re: dzieci w restauracji... 10.02.15, 10:36
                Nie ma zarcia i picia. Kupujemy 2 male czekoladki i wo
                > de.

                wink

                tez nie lubię dzieci zachowujących się w kinie, jak u siebie w domu, ostatnio patrzyłam z wyrzutem na dzieciaka zupełnie głośno komentującego co się dzieje na ekranie.
    • gazeta_mi_placi Re: dzieci w restauracji... 09.02.15, 16:34
      Brawo dla tego dyrektora, niestety obawiam się, że gdzie indziej kelnerka miałaby nieprzyjemności, a jakby kelnerkę jednak poparł właściciel to mamulka byłaby od razu w mediach jako wielka pokrzywdzona i że ten świat taki nieprzyjazny dzieciom.
    • nangaparbat3 Re: dzieci w restauracji... 09.02.15, 16:56
      Mnie tam biegajace dzieci nie przeszkadzaja, ale w kawiarni/restauracji to niebezpieczne i przeszkadza obsłudze, wiec nie powinny. I coraz wiecej lokali ma dla dzieci miejsca do zabawy, co uważam za salomonowe rozwiązanie.
      • gazeta_mi_placi Re: dzieci w restauracji... 09.02.15, 16:59
        Czyli innym gościom mogą przeszkadzać, byle personelowi (któremu między innymi płaci się za takie niegodności) nie przeszkadzało? Ciekawe podejście.
      • camel_3d Re: dzieci w restauracji... 10.02.15, 10:10
        akurat w tej restauracji nie ma takowego.




        • nangaparbat3 Re: dzieci w restauracji... 11.02.15, 22:51
          błąd właściciela
          • camel_3d Re: dzieci w restauracji... 12.02.15, 08:51
            niekoniecznie.


            nie kazda restauracja musi byc placem zabaw.
            dzieci wtedy tez dosc szybko sie przemieszczaja miedzy stolikami.

            Przyznam, ze ja takowe omijam. Glownie dlategoi, ze wtedy mlody jeczal ze chce si ebawic,a o jedzeniu mowy nie bylo .

            Z ato czesto chodzilem ze znajomymi do kawiarni, gdzie faktyzcnie byl kacik dla dzeici.


            • gazeta_mi_placi Re: dzieci w restauracji... 12.02.15, 10:14
              Dokładnie, cały świat nie może (i nawet choć to niepoprawne politycznie - nie powinien) być placem zabaw.
    • awesome810 że też ty się camel 09.02.15, 16:59
      nie boisz z domu wychodzić..... ciągle coś, ciągle coś smile
    • annubis74 Re: dzieci w restauracji... 09.02.15, 17:24
      wow kolejna niesamowita historia by camel
      ale - mimo że nie jestem zwolenniczką dzieci rozrabiajacych jak dzikie w miejscach publiczny - do restauracji takiej jak powyżej też więcej bym nie poszął.
      Istnieją restauracje gdzie dzieci są niemile widziane lub wrecz mają bardziej lub mniej formalny zakaz wstępu - przyznam ze do takih nie chadzam wlaśnie dlatego ze mam dziecko, ale szanuję to że ktoś chce mieć miejsce kids-free. natomiast idąć do miejsca które jest w definicji dzieciom przyjazne oczekuję ze jednak w tym miejscu uwzglednia się potrzeby dzieci. Lubię kiedy w restauracjach jest miejsce dla dzieciaków lub jeśli kelner podaje kredki i malowanki, albo córka na zakończenie pobytu dostaje jakis gażet, drobiazg, albo chociaż jesli obsługa nie traktuje mojego dziecka jak piatego koła u wozy - do takich miejscchodzimy i w takich miejsacch starania obsługi nagradzamy napiwkiem. Nasze dziecko nie biega pod nogami, nie kręci sie nie krzyczy, ale róznie bywa z dziećmi i w miejscach gdzie przychodzą rodziny z dziećmi personel powinien być na to gotowy i chociażby patrzeć pod nogi. Wypraszanie gości z restauracji mega słabe
      • canuck_eh Re: dzieci w restauracji... 09.02.15, 18:16
        Roznica miedzy tym co piszesz a syt opisana przez calem jest taka ze owa mamusia z chinskiej restauracji miala totalnie gdzies innych klieantow w restauracji ktorzy przyszli by spedzic czas w gronie przyjaciol/rodziny i zjesc w spokoju posilek.Nie koniecznie chca ganiajace dzieci i drace sie dzieci w restauracji.Jeszcze jestem w stanie zrozumiec jak rodzice staraja sie zajac dzieciaki czyms a dzieci maja focha.Osobiscie poprosilabym obsluge o zapakowanie naszego zamowionego posilku i przepraszajac za zachowanie dzieci przynajmniej najblizszych sasuiadow stolikowych opuscilabym przybytek.Rozumiem ze w McDonaldzie czy innych tego typu restauracjach nastawionych glownie na dzieciarnie byloby dziwne moje jeczenie ze dzieci mi przeszkadzaja.
        Dodatkowa sprawa - nie ma informacji czy w danej restauracji kredki z kartkami do kolorowania byl podane do stolika czy nie.I jak personel ma byc przygotowany?Omijajac biegajace dzieci?Akurat moim zdaniem jak wybierasz sie do jakiejkolwiek restauracji czy gdziekolwiek to jestes odpowiedzialna za swoje pociechy.i co tez nie zareagujesz jak w restauracji przygotowanej na pobyt dzieciakow twoja pociecha sie drze w nieboglosy, gania po sali i przeszkadza totalnie wszystkim z wyjatkiem ciebie bo ty zaplacilas za posilek i ty chcewsz go zjesc.No kurcze - inni tez przyszli inni tez siedza z dzieciakami a ich pocuiechy nie zachowuja sie jak dzicy hunowie.No miejmy szacunek dla innych.Nasze dzieci moze to sa cuda swiata ale tylko dla nas.Inni nie musza podziwiac poczynan dzieciakow i wysluchiwac ktore z nich glosniej sie wydrze w zamknietym pomieszczeniu.
      • angazetka Re: dzieci w restauracji... 09.02.15, 20:32
        > Wypraszanie gości z restauracji mega słabe

        Czy uważałabyś tak samo, gdyby chodziło o inne kategorie "gości" stwarzających niebezpieczeństwo dla obsługi i innych ludzi? Na przykład o pijanego faceta, który obraża kobiety?
        • annubis74 Re: dzieci w restauracji... 10.02.15, 08:09
          pomijając fakt że opowiesci camela sa zawsze mocno podkrecone na jego moderacyjne potrzeby
          pomijając to że nie pochwalam puszczania dzieci samopas tak by przeszkadzały innym
          to uważam ze w takiej sytuacji jest mnóstwo rzeczy które można zrobić pomiędzy udawaniem ze nic się nie dzieje a głosną wymianą uwag między personelem a gościem na forum. Jeśli zachowanie dzieciaków było tak uciążliwe jak twierdzi camel - wcześniej ktoś z obsługi powinien DYSKRETNIe zwrócic uwagę rodzinie że zachowanie dzieci przeszkadza innym lub stwarza zagrożenie
          pijaka z knajpy też ochrona usuwa możliwie dyskretnie - nie dyskutując na forum i nie organizując umorlaniajacej pokazówki.
          Nie chodzi o to czy właściciel miał czy nie miał racji - tylko o formę. Ja po takim pobycie w restauracji miałabym spory niesmak do tego miejsca i wiecej bym tam nie wróciła
          • camel_3d Re: dzieci w restauracji... 10.02.15, 10:13
            a. camel nie jest tu moderatorem.

            b. zachowanie dzeiciakow nie bylo AZ tak uciazliwe. Przynajmniej dla mnei bo biegaly daleko ode mnie.. Zreszta pewnie tez nei szarpaly za krzesla itd... Po prostu biegaly.
            Dla gosci moze nie jest to AZ tak uciazliwe, ale dla kelnerow noszacych posilki TAK. I rodzice powinni wziac to pod uwage. Jak dziecko zostanie poparzone to kto bedzie odpowiadal..rodzice? Nie.. restauracja.

    • ga-ti Re: dzieci w restauracji... 09.02.15, 20:30
      A jak niedawno jedna mama zapytała, czym zająć dzieci w restauracji: forum.gazeta.pl/forum/w,46,156292348,156292348,Czym_zajac_dzieciaki_w_knajpie_.html
      to ją między innymi Camel zjechał, że jak to, dzieci zajmować? po co? czy same się nie potrafią sobą zająć?
      Może opisana mamusia poczytała i postanowiła sprawdzić, czy i jej pociechy tak kreatywne, że same sobą się zajmą smile
      • annubis74 Re: dzieci w restauracji... 10.02.15, 08:10
        bo camel cierpi na rozdwojenie jaźni smile
        • camel_3d Re: dzieci w restauracji... 10.02.15, 10:08
          > bo camel cierpi na rozdwojenie jaźni smile

          bo camel uwaza, ze zajecie sie samym soba w przypadku 3 dzieci nie znaczy biegania po restauracji???
          • annubis74 Re: dzieci w restauracji... 12.02.15, 11:11
            niestety w przypadku dzieci często właśnie to oznacza. częściej w przypadku 3 niż jednego
            my czesto chodzimy do wloskiej tawerny. super jedzenie+ b. rodzinna atmosfera - przewaga rodzin z dzieciakami. Dzieci kręcą się między stolikami - może nie biegają ale wędują do innych stolików czasem nawiązuja znajomości z innymi dziećmi czasem zagadują obcych. Kelnerki jakoś sobie radzą i nie rozlewają gościom zupy na głowy. Myśle że takim podejsciem to miejsce zyskuje sobie gości jako pogólnie miłe i przyjazne. tym bardziej ze znajduje się w centrum w sąsiedztwie wielu restauracji (min. obok restauracja p. gessler notorycznie swiecąca pustkamai) a w tawernie ciągły ruch i problem ze znalezieniem stolika. Mnie ten włoski klimat odpowiada ale domyślam się ze nie wszystkim musi. Na szczęście knajp dostatek - można wybrac taką gdzie na drzwiaach obok przekreślonego pieska jest przekreślone dziecko tongue_out
            Co nie zmienia faktu ze rodzice powinny czuwać nad tym co robi ich pociecha
      • camel_3d ga-ti 10.02.15, 10:08
        mysle, ze zajac sie soba przez 15-20 minut w oczekiwaniu na jedzenie nie oznacza biegania pomiedzy stolami. Od 10-7 latkow mozna juz oczekiwac ze wysiedza te 20 minut na pupie.

    • klubgogo Re: dzieci w restauracji... 09.02.15, 21:06
      Popieram dyrektora restauracji.
    • pajesia Re: dzieci w restauracji... 09.02.15, 21:47
      Dzieci mają zachowywać w sposob niezagrażający bezpieczeństwu swojemu, gosci restauracji oraz kelnerów. Dopilnowac maja tego rodzice, gdyz to oni są za nie odpowiedzialni. Nie moga zapomnieć, że kelnerzy noszą gorące potrawy i Nie_należy im przeszkadzać by nie zostać poparzonym. Słowem - zyj i pozwól żyć innym .
      • camel_3d Re: dzieci w restauracji... 10.02.15, 10:09
        nie wiem, jak w PL, ale tu dzieci sa na prawde fatalnie wychowywane. ROdzice uwazaja, ze stanie im sie krzywda jezeli nagle nie beda mogly robic tego na co maja ochote.
        • pajesia Re: dzieci w restauracji... 10.02.15, 13:00
          wiesz Camel, w PL też są przypadki dzieci w ten sposób wychowywanych.
          Inna sprawą jest, czy spotykasz je często, czy nie.
    • budzik11 Re: dzieci w restauracji... 10.02.15, 09:53
      Głowę bym dała, że już kiedyś czytałam identyczną historyjkę.
      • camel_3d Re: dzieci w restauracji... 10.02.15, 10:07
        Bo mysle, ze to sie zdarza czesto...
        • an.16 Re: dzieci w restauracji... 10.02.15, 12:03
          >ale tu dzieci sa na prawde fatalnie wychowywane

          tu też, czyli w PL. Jak mawia mój mąz nie są fatalnie wychowane. ale po prostu niewychowane. Moje pewno też. Gdy ma towarzystwo swojej najlepszej kumpeli, a rest. jest odpowiednio przestronna, biegają, staraja sie cos dopisac na tablicy z menu, zaczepiaja kelnerów zadając im mnóstwo pytan, dopytuja się kiedy zamówienie bedzie gotowe... Jednym słowem dobrze się bawia, a ja nie mam zamiaru im tego zabraniać o ile ewidentnie nie przszkadzaja innym i nie stwarzają zagrożenia.
          • majaa Re: dzieci w restauracji... 10.02.15, 12:44
            Wspólne wyjście do restauracji to, owszem, jest zabawa, ale też okazja, żeby uczyć dziecko, jak należy się tam zachowywać. Dzieci biegające po całym lokalu i zaczepiające kelnerów, tudzież próbujące mazać po menu to, moim zdaniem, już lekka przesada. Rozumiem, że "ewidentne" przeszkadzanie byłoby dopiero wtedy, gdyby ktoś w końcu zwrócił Ci uwagę albo doszło do jakiegoś incydentu. Cóż, z tego wniosek, że nie warto zawsze silić się na uprzejmość i wyrozumiałość, bo najwyraźniej niektórzy ludzie nie mają wyczucia.
          • camel_3d Re: dzieci w restauracji... 10.02.15, 17:25
            a jak czulabys sie gdyby ludzie przyprowadzali do ciebie do pracy dzieci, ktore ciagle o cos by sie ciebie pytaly, w chwili kiedy musisz sie skupic? albo chodzily po...tym gdzie pacujesz...



          • gaskama Re: dzieci w restauracji... 11.02.15, 17:08
            "Gdy ma towarzystwo swojej najlepszej kumpeli, a rest. jest odpowiednio przestronna, biegają, staraja sie cos dopisac na tablicy z menu, zaczepiaja kelnerów zadając im mnóstwo pytan, dopytuja się kiedy zamówienie bedzie gotowe... Jednym słowem dobrze się bawia"

            Mam nadzieję, że ograniczasz się z takim zachowaniem do mcdonalda? I ... raczej nie ma się czym chwalić.
            • an.16 Re: dzieci w restauracji... 12.02.15, 08:59
              Nie chwale sie. Napisałam na poczatku, że sa "niewychowane". Ale nie sprawiaja kelnerom wiecej kłopotu niz jakikolwiek inny wymagajacy klient. Dopytuja sie o menu, o własne dania, o spprawy dot. rest. i zamówienia. Nie stoja nad nikim i nie zagladaja w talerz. A bieganie, gdy jest na to miesce przeszkadza mniej niz głosne towarzystwo dorosłych. Wyjście to też przyjemne spedzenie czasu. Dla wszystkiuch. Dlaczego dziecko ma ziewac z nudy i nie móc ruszyc sie od stolika podczas gdy ja spedzam przyjemnie czas rozmawiając z przyjaciółmi.
              • camel_3d Re: dzieci w restauracji... 12.02.15, 10:00
                moze nie zawsze nalezy spedzac w restauracji godziny...

                no albo faktyzcnie, jezeli sa takie plany to warto poszukac taka z kacikiem zabaw.

              • majaa Re: dzieci w restauracji... 12.02.15, 12:28
                an.16 napisała:

                > Nie chwale sie. Napisałam na poczatku, że sa "niewychowane". Ale nie sprawiaja
                > kelnerom wiecej kłopotu niz jakikolwiek inny wymagajacy klient. Dopytuja sie o
                > menu, o własne dania, o spprawy dot. rest. i zamówienia. Nie stoja nad nikim i
                > nie zagladaja w talerz. A bieganie, gdy jest na to miesce przeszkadza mniej niz
                > głosne towarzystwo dorosłych.

                No sorry, ale stwierdzenie, że ktoś inny zachował się jeszcze gorzej, to nie jest żadne usprawiedliwienie, niestety.

                Wyjście to też przyjemne spedzenie czasu. Dla ws
                > zystkiuch. Dlaczego dziecko ma ziewac z nudy i nie móc ruszyc sie od stolika po
                > dczas gdy ja spedzam przyjemnie czas rozmawiając z przyjaciółmi.

                A dlaczego relaks Twój i Twoich dzieci ma być ważniejszy od relaksu innych klientów? I dlaczego lekarstwem na nudę Twoich dzieci ma być akurat utrudnianie pracy kelnerom?
                Skoro dzieci się nudzą, to może zbyt długo przesiadujesz w restauracji, albo wybierasz restauracje, które nie są szczególnie nastawione na rodziny z dziećmi. Tak to już jest, że z faktu posiadania dzieci wynikają nie tylko pewne przywileje, ale też i ograniczenia.
              • gaskama Re: dzieci w restauracji... 13.02.15, 13:46
                Dlaczego dziecko ma ziewac z nudy i nie móc ruszyc sie od stolika podczas gdy ja spedzam przyjemnie czas rozmawiając z przyjaciółmi.

                Chyba sobie jaja robisz???
                • alin9 Re: dzieci w restauracji... 13.02.15, 18:43
                  To rozmawiajcie koło placu zabaw.
            • gazeta_mi_placi Re: dzieci w restauracji... 12.02.15, 10:12
              Takie zachowanie od wielkiej biedy ujdzie jeżeli owa rodzinka jest jedynymi gośćmi w restauracji. Najczęściej jednak są też inni goście i mają takie samo prawo by kelner zajął się i nimi.
              • sloniaa Re: dzieci w restauracji... 12.02.15, 15:10
                Jak idę z dziećmi do restauracji, to pilnuję, żeby siedziały na pupie przy stole - bieganie pomiędzy stolikami jest dla nich po prostu NIEBEZPIECZNE - tace kelnerów nie są przezroczyste, a maluchy ponad tacę nie wystają. Tylko, żeby się dało to utrzymać, to przychodzimy, zamawiamy, jemy i idziemy dalej. I działa. Nawet 3 latek (z natury bardzo ruchliwy) jest w stanie te kilkanaście - kilkadziesiąt minut spędzić grzecznie z rodzicami nie roznosząc lokalu.
          • szamanta Re: dzieci w restauracji... 13.02.15, 13:58
            an.16 napisała:
            Gdy ma towarzystwo swojej najlepszej kumpeli, a r
            > est. jest odpowiednio przestronna, biegają, staraja sie cos dopisac na tablicy
            > z menu, zaczepiaja kelnerów zadając im mnóstwo pytan, dopytuja się kiedy zamówi
            > enie bedzie gotowe... Jednym słowem dobrze się bawia, a ja nie mam zamiaru im t
            > ego zabraniać o ile ewidentnie nie przszkadzaja innym i nie stwarzają zagrożeni
            > a.

            Nie załamuj mnie tym wpisem
            Jeśli twoim zdaniem dzieci poprzez bieganie po restauracji , mazanie po tablicy menu i zaczepianie w szajbie innych ludzi ani nie stwarzają zagrożenia (!!!! to jest perełka, do czasu az gulasz nie poleci na głowę i twarz twojej księżniczce ) ,ani nie przeszkadzają swoim świrem innym to ja się nie dziwie ,czemu z roku na rok coraz szersza epidemia tego typu zachowań dzieci , jak matki bezkrytyczne wpatrują się na 'kreatywność geniuszy"
            Może niech jeszcze buraczkami ściany wymarzę w ramach trenowania swojego arcytalentu, jak tablica menu jej się znudzi
            • camel_3d Re: dzieci w restauracji... 13.02.15, 17:13
              danwno temu widzialem 2 dzieci kolo 8-10 lat, ktore moczyly jadlospis w fontannie (takiej malej w restauracji) i walily takim mokrym o stoly. Jadlospis byl zalaminowany wiec nie zniszczyly go..

              a rodzina sobie siedziala i rozmawiala....

              fajne...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka