Dodaj do ulubionych

duzy problem zabawkowy...

09.06.15, 10:18
babcia i dziadek zasypuja mlodego zabawkami od dawna.. potrafia mu w siagu tygodnia kupic 4-5 autek.. juz byly dyskusje na ten temat, przestali, ale kuluja jajka niespodzianki.. jeszcze gorzej...

co go ze szkoly odbiora to ciagnei ich do sklepu po jakies duperele.. serio.. ostatnio chcial karty do gry, al enie bylo, wiec namowil ich na playmobil.. tylko ze ona nawet tym si enie bawi. wrzucil do pudla i lekrzy, nawet nie rpzpakowal. W tym temacie jest kompletnie rozpieszczony.

W piatek, zno przytaszczyl 2 zabawki... Tak sie zjerzylem, ze wysypalem mu na podloge wszytskie jego zabawki.. cala podloga, doslownie.. zasypana lego, duplo, auta, figurki.. pluszaki.. na drugie dzien mial to sprzatnac.. zajelo mu to 6 godzin. Placz, ryk, ze juz nie moze..

Po weekendzie tez mu kupili jakie smale autko na wyjezdzie.. wrzuicil do szuflady...

dzis rano wstaje i pyta kiedy go babcia odbierze ze szkoly, bo w sklepie cos tam malutkiego widzial...

powiedzialem, ze jezeli zobacze kolejna zabawke, wszytskei ktore ma wyrzucam.. zaczynam od pudla z autami... trudno...

bardzien niz o pieniadze chodzi mi o to, ze kompletnie nie docenia tego co ma. Wpadl w maly konsumpcjonizm. .tylko kupowac, kupowac kupowac.. nawet wydzielanie kieszonkowego nie pomaga, no od babci wyciagnie reszte ze skarbonki...
Na urodziny, swieta itd.. juz brak pomyslow..cokolwiek nie dostanie nadrugi dzien lezy w pudle..

Mysle, ze bedzie rozsadnie..po prostu z babcia pogadac, ze przy najstepnej zabawce , te ktor ejuz ma leca na smeitnik... niech ma tez swiadomosc, ze to bedzie jej wina...
Obserwuj wątek
    • camel_3d Re: duzy problem zabawkowy... 09.06.15, 10:18
      a..nie piszcze zeby do komorki wstawic czesc.. tam sa juz 2 pudla pelne zabawek...
      • budzik11 Re: duzy problem zabawkowy... 09.06.15, 11:53
        camel_3d napisał:

        > a..nie piszcze zeby do komorki wstawic czesc.. tam sa juz 2 pudla pelne zabawek
        > ...

        dlaczego do komórki? Babci i dziadkowi do domu, niech mieszkają z tym wszystkim. Albo wziąć babcię i dziadka oraz syna, wszystkie zabawki spakować do pudeł i to wszystko razem zawieźć do domu dziecka/sklepu z używanymi rzeczami/szpitala dziecięcego (u nas są świetlice przy takich oddziałach, na których wiecznie wszystkiego brakuje). Niech dziadkowie zobaczą, jaki jest pożytek z zabawek, które kupują, może stwierdzą, że szkoda kasy. Wyrzucanie nie ma sensu, wiele dzieci ucieszy się z nowych zabawek.
        • budzik11 Re: duzy problem zabawkowy... 09.06.15, 11:55
          budzik11 napisała:

          > Babci i dziadkowi do domu, niech mieszkają z tym wszystkim
          > .

          a najlepiej wysypać wszystko na środku, niech zbierają na kolanach big_grin Odechce im się na długo smile
          • fantomka44 Re: duzy problem zabawkowy... 09.06.15, 12:30
            Przecież to wina dziadków, a nie dziecka. Dlaczego za ich błędy każesz syna?
            • camel_3d Re: duzy problem zabawkowy... 09.06.15, 13:33
              oczywiscie, ze masz racje..ale nie mam juz pomyslo. Skoro oni sa niereformowalni to mlody musi sam wiedziec, czym grozi nastepne wyciagniecie ich do sklepu...
              • 3-mamuska Re: duzy problem zabawkowy... 10.06.15, 01:18
                oczywiscie, ze masz racje..ale nie mam juz pomyslo. Skoro oni sa niereformowalni to mlody musi sam wiedziec, czym grozi nastepne wyciagniecie ich do sklepu...


                Wiesz co camel przeszedłeś samego siebie!!!!
                Jak mogłeś wszystko wywalić i kazać synowi sprzątać???


                Proste rozwiazanie, sam odbieraj syna ze szkoły i nie bedzie ciągał babci po sklepach.
                Lub weź nianie, jak spytają czemu to powiedz ze przez to ze kupują az tyle. Nie zostawiaj młodego samego z babcia/dziadkiem bedziesz mieć kontrole.
                Ale nie katuj dzieciaka!!!!!
                • camel_3d Re: duzy problem zabawkowy... 10.06.15, 11:23
                  > Wiesz co camel przeszedłeś samego siebie!!!!
                  > Jak mogłeś wszystko wywalić i kazać synowi sprzątać???

                  zeby zoabczyl, ze nie ma malo zabawek. Skoro ciagle jeczy ze ma malo i nie ma sie czym bawic. To niestety jest ten nadmiar, kiedy tracisz orientacjie. Bedziemy w tym tygodniu sortowac.


                  > Proste rozwiazanie, sam odbieraj syna ze szkoły i nie bedzie ciągał babci po sk
                  > lepach.

                  nie zawsze moge.
                  Wczoraj byla rozmowa z babcia i dziadkiem i zgodzili sie na to, ze zabawek nie bedzie.

                  Beda tylko przy specjalnych okazjach.
                  • mama_kotula Re: duzy problem zabawkowy... 10.06.15, 13:34
                    Cytat
                    To niestety jest ten nadmiar, kiedy tracisz orientacjie. Bedziemy w tym tygodniu sortowac.


                    Nie sortować. Wyrzucać/oddawać. I, z doświadczenia - nie: wynosić do piwnicy, na strych, do komórki, do babci, tylko pozbyć się na dobre z domu całkiem. Te wyniesione ZAWSZE wracają tongue_out.
                    • mama_kotula Re: duzy problem zabawkowy... 10.06.15, 13:40
                      Na ten przykład wysortowałam sobie 3 kartony ksiazek do oddania/sprzedania (90% z nich mamy na czytnikach), postawiłam w kącie pokoju, kiedys się tym zajmę, na Allegro wystawię. Po miesiacu członkowie rodziny rozszabrowali, o tak o. Poskładałam ponownie, tego samego dnia wyniosłam na półki "podaj dalej ksiażkę". Miałam całe sterty łachów "do oddania", "do przerobienia", "po domu". Leżały, zajmowały miejsce, czasem któryś brałam, moją segregację szlag trafił. Spakowałam jeszcze raz, wyniosłam do kontenera.
                      Bez cienia wahania wyniosłam parę dni temu - od razu do kontenera na używane rzeczy - dużogabarytowe zabawki dziecka, typu grająca kasa i grająca kuchnia, prezenty od ciotuni szanownej, nieskonsultowane ze mną. Pobawiła się nimi przez miesiąc, nacieszyła, wypad (szczególnie, że kuchnię ma już, kompletnie niegrającą i ładniejszą tongue_out).

                      Sortowanie nic nie daje, bo to tylko przenoszenie ilości w inne miejsca. Trzeba wynosić, i to od razu, najlepiej tego samego dnia.
              • olga727 Re: duzy problem zabawkowy... 10.06.15, 12:50
                camel_3d napisał:

                > oczywiscie, ze masz racje..ale nie mam juz pomyslo. Skoro oni sa niereformowaln
                > i to mlody musi sam wiedziec, czym grozi nastepne wyciagniecie ich do sklepu...

                Pojedź z młodym i dziadkami do Caritasu i tam oddajcie te zbędne zabawki. Może poczekaj do świąt BN,a do tego czasu zbędne zabawki zdeponuj u dziadków. Jeśli nie masz u siebie Caritasu,to może do Polski przywieź i oddaj do nich. Oni mają jakieś świetlice środowiskowe,to się ucieszą.
                • camel_3d Re: duzy problem zabawkowy... 10.06.15, 13:01
                  no ja probuje juz go do tego przekonac.... szczegolnie ten stos pluszakow. Czes pojechala juz do strazy pozarnej, ktora daje je dzieciom podczas wypadkow.
                  • olga727 Re: duzy problem zabawkowy... 10.06.15, 13:07
                    camel_3d napisał:

                    > no ja probuje juz go do tego przekonac.... szczegolnie ten stos pluszakow. Czes
                    > pojechala juz do strazy pozarnej, ktora daje je dzieciom podczas wypadkow.

                    Przekonaj go,że warto dzielić się zabawkami,którymi on już się nie bawi/nie chce. Inne biedniejsze dzieci ucieszą się z zabawy tymi zabawkami,bo w domu takich nie mają.
                    • camel_3d Re: duzy problem zabawkowy... 10.06.15, 13:26
                      staram sie.. czasme sie udaje kilku pozybcsmile

                    • mama_kotula Re: duzy problem zabawkowy... 10.06.15, 13:30
                      olga727 napisała:
                      > Przekonaj go,że warto dzielić się zabawkami,którymi on już się nie bawi/nie
                      > chce. Inne biedniejsze dzieci ucieszą się z zabawy tymi zabawkami,bo w domu tak
                      > ich nie mają.


                      Ha, problem bywa z dziećmi, które twierdzą, że jak najbardziej chcą się bawić. I będą się bawić. Jutro. Albo za tydzień. I nie oddam. Ale tak, tym tropem tez można iść, jak najbardziej.
                      • camel_3d Re: duzy problem zabawkowy... 10.06.15, 21:59

                        > Ha, problem bywa z dziećmi, które twierdzą, że jak najbardziej chcą się bawić.
                        > I będą się bawić. Jutro. Albo za tydzień. I nie oddam.

                        no tak mniej wiecej.. choc juz chyba zyczyna powoli myslec, ze moze faktycznie cos jest ni do konca potrzebne..
              • mama_kotula Re: duzy problem zabawkowy... 10.06.15, 13:32
                camel_3d napisał:

                > oczywiscie, ze masz racje..ale nie mam juz pomyslo. Skoro oni sa niereformowaln
                > i to mlody musi sam wiedziec, czym grozi nastepne wyciagniecie ich do sklepu...

                7-latek ma być mądrzejszy i rozsądniejszy niż dorośli ludzie? Nie żartuj.

                To mniej więcej tak, jakbym ja wymagała od mojego syneczka ograniczenia czasu przy komputerze u babci. Bowiem babcia jest niereformowalna i sadza go na 6-8h przy majnkrafcie. Jedyne, co mogę zrobić, to nie puszczać go do babci. I to też polecam.
                • camel_3d Re: duzy problem zabawkowy... 10.06.15, 17:50
                  > Bowiem babcia jest niereformowalna i sadza go na 6-8h p
                  > rzy majnkrafcie. Jedyne, co mogę zrobić, to nie puszczać go do babci.

                  6-8 h? o jezu...niezle..

                  nie..no u nas dziadek i babcia ograniczyli media do 20 min dziennie..reszta czasu to granie w karty i inne gry. czyli nie tak zle..

                  • mama_kotula Re: duzy problem zabawkowy... 10.06.15, 18:18
                    Ale czekaj, bo mi wyrwałeś z kontekstu. Te 6-8h kompa u mojej matki to jest 3-4 autka tygodniowo u dziadków twojego dziecka. Analogia, rozumiesz.
        • camel_3d tam tez sa.. 09.06.15, 13:32

          > dlaczego do komórki? Babci i dziadkowi do domu,

          tam tez ma juz duzo... nawet ostatnio spytali co z tym zrobic...
    • mama-ola Re: duzy problem zabawkowy... 09.06.15, 11:20
      Może narzuć mu takie rozwiązanie, że każda nowa zabawka oznacza stratę dwóch już posiadanych, dowolnie przez niego wybranych. W ten sposób liczba zabawek będzie albo stała (jeśli nic mu nie kupią), albo mniejsza (jeśli coś mu kupią).
      A jak wybierze te dwie, to możecie je zawieźć na plac zabaw, na który nigdy nie chodzicie, żeby ktoś skorzystał... Szkoda wyrzucać.
      • camel_3d Re: duzy problem zabawkowy... 09.06.15, 13:34
        hmm...calkiem dobry pomysl.

        tzn 1 autko = pozbycie sie 2 innych.

        no nie.. nie wyrzucam zabawek na smeitnik. Jak wiem, ze juz cos lezy od roku to czasem klade na dole kolo portierni. Zawsze ktos sobie cos wezmie..
    • katriel Re: duzy problem zabawkowy... 09.06.15, 11:32
      > Tak sie zjerzylem, ze wysypalem mu na p
      > odloge wszytskie jego zabawki..
      >. na drugie dzien mial to sprzatnac.. zajelo mu to 6
      > godzin.

      Hola, hola. Ty mu wysypałeś, a on ma sprzątać? Z jakiej mańki?

      > Placz, ryk, ze juz nie moze..

      Oczywiście ze nie może. Ja mam 40 lat, a też bym ryczała jakby mi ktoś kazał przez 6 godzin sprzątac cudzy bałagan.

      > o ze ona nawet tym si enie bawi. wrzucil do pudla i lekrzy,

      No i spoko. Zabawki w pudle, jest porządek. Aż przyjdzie ojciec i nabałagani.
      Co to za metody w ogóle?

      > bardzien niz o pieniadze chodzi mi o to, ze kompletnie nie docenia tego co ma.
      > Wpadl w maly konsumpcjonizm.

      Ejże.
      Albo posiadanie przedmiotów materialnych jest dla niego ważne (ale wtedy trudno mówić, że nie docenia), albo nie (ale wtedy trudno mówić, że wpadł w konsumpcjonizm).
      No to jak to jest?

      > Mysle, ze bedzie rozsadnie..po prostu z babcia pogadac,
      Tak.
      > ze przy najstepnej zabawce , te ktor ejuz ma leca na smeitnik...
      Nie.

      Masz problem z dziadkami:
      > babcia i dziadek zasypuja mlodego zabawkami od dawna..
      który usiłujesz rozwiązać, karząc dziecko (sześciogodzinne sprzątanie po ojcu, groźba wyrzucenia zabawek). Bez sensu.

      Z praktycznych podpowiedzi: u nas panuje zasada, że zabawki kupione przez dziadków (poza prezentami urodzinowymi i gwiazdkowymi) rezydują u dziadków i tam się można nimi bawić. Ja nie muszę nawet wiedzieć, ile dziadkowie tego kupują - to ich problem, gdzie to pomieścić.
      • camel_3d Re: duzy problem zabawkowy... 09.06.15, 13:42
        > Hola, hola. Ty mu wysypałeś, a on ma sprzątać? Z jakiej mańki?

        z takej, ze mowil, z enie ma sie czym bawic... pokazalem mu ze ma..i to duzo za duzo.


        > No i spoko. Zabawki w pudle, jest porządek. Aż przyjdzie ojciec i nabałagani.
        > Co to za metody w ogóle?

        Porzadek tak, wyrzucone pieniadze tez.. bo czasem nawet to co kupi nie otwiera. Tak bylo 2 tygodnie temu z 4 autkami. Naciagnal babcie na paczke autek.. przyszedl do domu polozyl na polce miedzy innymi ..i nawet nie otworzyl..przez tydzien... potem wrzucil do pudla..



        > Ejże.
        > Albo posiadanie przedmiotów materialnych jest dla niego ważne (ale wtedy trudno
        > mówić, że nie docenia), albo nie (ale wtedy trudno mówić, że wpadł w konsumpcj
        > onizm).
        > No to jak to jest?

        posoadanie przedmiotow.. hmm.. nie wiem...wyobraz sobie, ze twoj moa za kazdym razem kiedy dostaje wyplate leci i kupuje sobie np 5 par nowych spdni.. mimo ze w szafie juz ma 40...

        Jest roznica pomiedzy kupowaniem rzeczy potrzebnych, a kupowaniem "dla frajdy" czegos co jest niepotrzebne. Tu jestem przeciw. Zreszta poczytaj sobie o o uzaleznieniu od zakupow. W hwili kupna mozg produkuje "hormon szczescia"... Z czasem po prostu si eod tego uzalezniasz...musisz cos kupic.... Z tym wlasnie walcze obecnie...
        To nie ma nic z szacunkiem wspolnego.


        > Masz problem z dziadkami:
        > > babcia i dziadek zasypuja mlodego zabawkami od dawna..

        zdecydowanie tak...


        > który usiłujesz rozwiązać, karząc dziecko (sześciogodzinne sprzątanie po ojcu,
        > groźba wyrzucenia zabawek). Bez sensu.

        Wlasnie zastanawiam sie jak to rozwiazac.. jezeli babcia mu kupi bez powodu..np bedzie na spacerze i cos znajdzie... zostaje u niej.. ta zabawka. Jezeli mlody ja na cos naciagnie.. to wywalam jego zabawki.

        Tylko tu tez jest pole to oszukiwania..powie, ze babcia mu kiupila kiedy byla na zakupach...


        > Z praktycznych podpowiedzi: u nas panuje zasada, że zabawki kupione przez dziad
        > ków (poza prezentami urodzinowymi i gwiazdkowymi) rezydują u dziadków i tam się
        > można nimi bawić. Ja nie muszę nawet wiedzieć, ile dziadkowie tego kupują - to
        > ich problem, gdzie to pomieścić.

        No niby takie rozwiazanei tez mamy..ale nie sprawdza sie do konca..bo z czasem mlody to ukradkiem do domu znosi... choc na szczescie nie wszytsko... bo czesc rzeczy jest duza wink


        Musze opracowac strategie..
    • srubokretka Re: duzy problem zabawkowy... 09.06.15, 14:16
      Jezeli chcesz ten balagan posprzatac, to zacznij od poczatku. Rozmowa z dziadkami, ale nie nakaz zaprzestania kupowania. Oni ewidentnie maja potrzebe kupowania z jakiegos powodu. Rekompensuja mu cos, moze sobie? Musisz doszukac sie przyczyny. Poobserwowac.
      Moja tesciowa moje dzieci by zapchala slodyczami ( jak ta baba Jaga Jasia). Dlugo z nia walczylam. Doszlo do tego , ze mnie wyzywala od najgorszych. Po tym, nie ozywalam sie do niej pol roku ( fantastyczny okres bez burz) Teraz jak slodyczy nie moze , to zarciem probuje. Rozwiazanie zagadki bylo niezlym szokiem dla mnie. Zobaczylam , ze ona zupelnie inaczej traktuje dzieci swojej corki, a synowych inaczej. Dzieci corki nie moga miec grama tluszczu. Synowych wprost przeciwnie. Synowe szczuple, tesciowa i jej corka wiecznie odchudzajace sie. A maja z czego. Do tego moim dzieciom wlacza jakies totalne hooojnie w tv ( o gwaltach, morderstwach...), a dzieciom corki czyta ksiazeczki edukacyjne. Itd...
      Odkryj przyczyne, zniknie twoja frustracja. Nie karz dziecka, bo on tu jest ofiara, ktora powinna byc przez ciebie chroniona. Nie wylewaj frustracji na niego ( niestety bylam tam. Na szczescie krotko).
      Moze uda ci sie przekonac malego tak, zeby to on sam podlal decyzje o niekupowaniu. Ja tesciowej nie zreformuje nigdy, ale swoje dzieci nauczylam jak sie bronic przed takimi typami.
      • camel_3d Re: duzy problem zabawkowy... 09.06.15, 14:28
        Wiesz oni sami dostrzegaja problem, bo mama mieszkanie tez pelne jego zabawek, ktore mu dodatkowo kupili.. ale jakos nie bardzto potrafia mu odmowic.. "bo on sie wtedy tak cieszy"...

        Rekompensuja.. No wiesz to nie sa jego prawdziwi dziadek i babcia. to sasiedziedzi, ktorzy nie maja wnuczat i miec juz nie beda. Maja syna, ale troche dziwny jest. Wyglada na autyzm..ale ni e wiem, nie chce pytac. Po prostu mlody jest dl anich jak wnuczek..rozpieszczaja go i tyle...

        Poza tym jets bardzo ok, fakt parkowali go przed TV, az sam nauczyl sie wlaczac, przychodzil do nich, wlaczal tv i olewka.. Wted yprzyznali mi racje.. Raz mlody im powiedzial, ze juz nie przyjdzei do nich, jak mu nie lwaczal tv..byl foch..ale poszedl smile))

        Mysle, ze oni po prostu chca byc idealnymi dziadkami..i tyle. .
        Czytaja mu tez duzo, graja duzo z nim, zabieraja na urlop, nad morze, na dzialke..itd...
        Wiec to nie tak do konca..tylko z tymi zabawkami przegieli... i slodyczami kiedys..teraz juz mniej.. smile)))


        Sam u siebie np zauazylem, ze wpadlem w nalog kupowania rzeczy przez internet. W pewnym momencie, mmlody mial 13 par spodni smile i ze 20 koszul big_grin hehehe....

        Potem wpadl mi w rece artykul o uzaleznieniu od kupowania..i zdusilem to w zarodku.
        W chcili nabycia czegos mozg wydziela serotonine... Mozna sie od tego uczucia uzaleznic i wiedzac, ze kupno czegos poprai nastor po prostu szybko zalatwic sobie dawke hormonu kupuja cokolwiek. DZieci bardzo szybko w ten nalog wpadaja. Dlatego tezn np chce kupic byle co..zeby kupic, ucieszy sie pol godziny..dwie..a potem w kat i za dwa dnei znow cos chce...

        musze z babcia i dziadkiem pogadac o tym.. o ile sie da...
        • srubokretka Re: duzy problem zabawkowy... 09.06.15, 15:03
          > Rekompensuja.. No wiesz to nie sa jego prawdziwi dziadek i babcia. to sasiedzie
          > dzi, ktorzy nie maja wnuczat i miec juz nie beda.

          Latwo poszlo.
          Moze wiec pora zeby im uswiadomic, ze postepuja wbrew pozorom egoistycznie. To takie zaglaskiwanie na smierc. Podsun im ten artykul. Powiedz o swoich uczuciach, ze cie to meczy i sobie z tym nie radzisz... Jezeli zeeformowali sie ze slodyczami, to i z tym nie bedzie problemu.
          • camel_3d Re: duzy problem zabawkowy... 09.06.15, 15:24
            dzis wieczorkem z nimi pogadam.
            zobaczymy co to da.
    • kanna Re: duzy problem zabawkowy... 09.06.15, 15:05
      Tak sie zjerzylem, ze wysypalem mu na podloge wszytskie jego zabawki.. cala podloga, doslownie.. zasypana lego, duplo, auta, figurki.. pluszaki.. na drugie dzien mial to sprzatnac.. zajelo mu to 6 godzin.

      Moim zdaniem to wyjątkowo DURNE karać dzieciaka za to, ze dziadkowie go rozpieszczają uncertain
      • camel_3d Re: duzy problem zabawkowy... 09.06.15, 15:25
        wysypalem mu je nie za to ze go rozpieszczaja, tylko za to, ze ciagle narzeka, ze nie ma si eczym bawic i cigle naciaga ich na cos nowego...czym tez si enie bawi..
        • kanna Re: duzy problem zabawkowy... 09.06.15, 17:53
          Narzeka z trzech powodów
          1. ma za dużo (trzeba oddawać/sprzedawać na bieżąco);
          2. bo nie wie, gdzie co ma - trzeba wprowadzić system segregacji i pomagać dzieciakowi w opanowaniu
          3. bo nie jest nauczony zajmować się sam sobą.
          • camel_3d Re: duzy problem zabawkowy... 09.06.15, 19:39

            > 1. ma za dużo (trzeba oddawać/sprzedawać na bieżąco);

            hmmm...probuje...ale idzie jak kre z nosa. choc w osoatnia sobote postawilismy cala reklamowke jakichs malych rzeczy.. ktos sobie wzial.

            > 2. bo nie wie, gdzie co ma - trzeba wprowadzić system segregacji i pomagać dzie
            > ciakowi w opanowaniu

            oj wie...
            dubplo w skrzyni
            szyny w drugiej skrzyni
            autka w pudelkach (szufladach)
            figurki tez w takich szufladach.--
            Lego w plastikowych 6 poijemnikach..

            tu bardziej ilosc jest problemem..


            > 3. bo nie jest nauczony zajmować się sam sobą.

            napiosze tak.. on tego nie znosi..nie lubi bawic sie sam.. czasem cos tam pouklada..ale ogolnie lubi towarzystwo..tak bylo zawsze.i tak jest... staram sie go motywowac do zrobienia czegos samemu..np mowie ze za pol gdzieny cos porobimy i do tego czasu musi cos sobie wymyslec... najpier jest jeczenie... troche go rozumiem, bo ja tak samo mialem.. pol godziny w samotnosc to byly masakra...
          • asiula1987 Re: duzy problem zabawkowy... 10.06.15, 11:33
            nie wiem jaka jest twoja sytuacja matrymonialna tongue_out ale jesli nie masz mozliwosci spłodzic mu rodzenstwa to poszukaj kobiety z dzieckiem w wieku syna tongue_out towarzystwo, nie na zawsze moze na poczatku raz na jakis czas, dobrze mu zrobi. a i moze ty na tym lepiej wyjdziesz
            • camel_3d Re: duzy problem zabawkowy... 10.06.15, 13:02
              ma kolego z ktorymi sie spotyka. Ale czasem w weekend trzeba posiedziec i samemu cos porobic. smile))

              Szczegolnie rano....

    • ola33333 Re: duzy problem zabawkowy... 09.06.15, 17:25
      a mowi sie, ze od przybytku glowa nie boli,
      boli.

      Niech mlody wysortuje, to czego nie chce i na co nie ma u was miejsca i zaniescie te kilka kartonow do tych doszywanych dziadkow. Niech poradza co z tym zrobic...
    • koza_w_rajtuzach Re: duzy problem zabawkowy... 10.06.15, 08:47
      > Mysle, ze bedzie rozsadnie..po prostu z babcia pogadac, ze przy najstepnej zaba
      > wce , te ktor ejuz ma leca na smeitnik... niech ma tez swiadomosc, ze to bedzi
      > e jej wina...

      Nie tylko jej wina. Należałoby również syna nauczyć pewnej skromności.
      • camel_3d Re: duzy problem zabawkowy... 10.06.15, 11:21
        czytalem ciekawy artykul o uzaleznieniu od kupowania. Dzieci wpadaja w ten nalog bardzo szybko. Wiec skromnosc... wiesz, on sie cieszy z malego autka za 1 € tak samo jak i z duzego za 20€...

        chodzi o sam fakt posiadania czegos nowego..na godzine.
        • mama_kotula Re: duzy problem zabawkowy... 10.06.15, 13:28
          > chodzi o sam fakt posiadania czegos nowego... na godzine.

          I tym tropem spróbuj iść. Spróbuj przekonać dziecko, że dana zabawka (np. figurka z jajka niespodzianki) spełniła juz swoją funkcję, przyniosła radość - była nowa przez godzinę i bylo dobrze. Tu się jej funkcja skończyła, dlatego możemy jej podziękować i się jej pozbyć. Dziękujemy ci figurko lwa, byłaś fajna dla mnie i spędziłem z tobą cudowną godzinę <do wora>.

          Wiem, mi też na pierwszy rzut oka takie podejscie (o którym czytałam w jakiejś książce pani Japonki o declutterowaniu) wydało się śmieszne, ale wiesz co? Udało mi się do niego przekonać i nawet z dziećmi - chomikami - miewam sukcesy. Bez mrugnięcia okiem wywalam zabawki z jajek niespodzianek czy innego happy meala już tego samego dnia (chyba, że widzę że dziecko się autentycznie bawi z zapałem, to wylatuje, jak przestaje się bawić) - tak, również staram sie ograniczać kupowanie, ale nie zawsze się da wink. Tak samo kończą byle jakie gadżety z gazetek, sprawdź czy nie mikrofon z hello kitty, ktory jest używany kilka razy dziennie. Mam dużo mniejsze opory przed pozbywaniem się rzeczy, niż kiedyś.

          Najlepiej byłoby nie kupować, ale w tym momencie problemy są dwa - nadmiar stuffu i kupowanie stuffu. Z oboma trzeba sobie poradzić smile.
          • camel_3d Re: duzy problem zabawkowy... 10.06.15, 17:48
            ok, dzieki za pomysl. przetestuje w nastepnej kolejnosci...smile
    • asiula1987 Re: duzy problem zabawkowy... 10.06.15, 11:30
      te ktorych nie uzywa na codzien, nie sa dla niego jakos baaardzo cenne (tu powinienes wykazac sie ty, bron boze nie pytaj syna ktore zostawic ktore oddac do babci bo ci kaze zostawic wszystko) wywiezc do babci, scowac u nich gdzies niech leza. najlepiej zeby to byly glownie te zabawki ktore kupowali dziadkowie. jak bedzie u nich przebywal dostanie co jakis czas do zabawy na miejscu np 2-3 zabawki z pudla. poza tym dziadkowie zawsze rozpieszczaja ale naprawde nie rozumieja ze nie tylko to krzywda dla dziecka bo zawsze mu bedzie malo (pesymistyczny scenariusz jak go w przyszlosci na cos nie bedzie stac to to ukradnie i pojdzie do wiezienia-moze dotrze do babci) ale takze to ze te rzeczy nie pomieszcza sie dlugi w domu. nie mozna komus bez zgody zagracac kilka dni w tygodniu domu, nawet jesli w ciagu togodnia to jest kilka malych autek. w ciagu miesiecy i roku uzbiera sie tego baaaardzo duzo
      • camel_3d Re: duzy problem zabawkowy... 10.06.15, 13:04
        babcia mieszka po drugiej strnie korytarzasmile)) Tez maja juz niezly zestaw zabawek mlodego. Jak wspomnialem nawet pytali co z tym zrobic..wiec powiedzialem, ze nie wiem, ale do domu nie wezme..

        A z tego co widze, tam sie nimi bawi..bo jest ich o wiele mniej niz w domu ...

        no uzbieralo sie tego w domu...duzoo..... duzo duzo...


    • camel_3d jutro test 10.06.15, 17:50
      babcia odbiera go ze szkolysmile))
    • mynia_pynia Re: duzy problem zabawkowy... 12.06.15, 23:55
      Ty lepiej kup synowi zabawke a nie znecaj sie nad nim. Pokochaj pudła z zabawkami i juz. Mnie tez draznila na poczatku kazda zabawka, teraz mam tego 6 duzych plastikowych pudel ( takie standardowe jak w biedronie czy lidlu czy tez ikei sprzedaja) i musze kupic nastepne. Kiedys wywale co zbedne ale "resoraki" zostawie wink.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka