Dodaj do ulubionych

świetlica -taka sytuacja

01.09.15, 13:02
Moja córka nie korzysta ze świetlicy ale poszłam z koleżanką, która zapisywała swoje dziecko. Byłam świadkiem takiej sytuacji
Matka przyszła zapytać czy jej syn został przyjęty na świetlicę. Pani powiedziała, że nie i dała kobiecie uzasadnienie na piśmie od dyrekcji. Dziecka nie przyjęto bo niewłaściwie się zachowywało w zeszłym roku. Matka mówiła, że obydwoje z mężem pracują, dojeżdżają 40 km w jedną stronę itd.
Zaczęłam z koleżanką rozmawiać o sytuacji tej kobiety. Tyle, się teraz słyszy, że szkoła musi zapewnić opiekę. Do tego pani ze świetlicy podważyła swoje kompetencje, zwaliła winę na dziecko (to ono jest złe a nie pani która sobie z dziećmi nie radzi). Jeśli są na świetlicy duże problemy z zachowaniem dzieci to czy dyrekcja nie powinna zatrudnić dodatkowego nauczyciela? Oczywiście najłatwiej pozbyć się problemu nie przyjmując dziecka uncertain
Czy to w ogóle jest zgodne z prawem? Matka wyszła ze złami w oczach sad
Obserwuj wątek
    • srubokretka Re: świetlica -taka sytuacja 01.09.15, 15:47
      >Jeśli są na świetlicy duże problemy z zachowaniem dzieci to czy dyrekcja nie powinna zatrudnić dodatkowego nauczyciela?

      Takie matki, jak ty i mamusia pysiaczka wywalczyly w Stanach , ze dzieci karac za nic i w zaden sposob nie mozna. Dlatego w kazdej teraz szkole jest zatrudniona ochrona... Bynajmniej nie po to, zeby przed wariatami z zewnatrz dzieci chronic, ale wlasnie przed tymi , ktore prawo nakazuje w szkole trzymac. Wszyscy sie szydza z ludzi w Ameryce, a mimo to daza do tego , zeby te debilizmy u siebie wprowadzac.

      40 km w jedna strone? To niech z tym cos zrobia. Dziecko bedzie mniej zmeczone i poirytowane. Kiedy ona to dziecko wychowuje? Podczas jazdy samochodem, czy jak spi?
      • sandra1301 Re: świetlica -taka sytuacja 01.09.15, 18:00
        40 km do szkoły? Nie wierzę że nie mają gdzieś bliżej. A może tego aniołka wyrzucono z pobliskich szkół i teraz tyle muszą dojeżdżać. Postaw się w sytuacji dyrektora tej szkoły. Aniołeczek musiał nieźle dokazywać, że go nie przyjęli na drugi rok. Może rozwalał im całą pracę w tej placówce i teraz co? Zatrudnić kolejnego nauczyciela jako strażnika jednego niewydarzonego dzieciaka? Rodzice zwalają całą odpowiedzialność za wychowanie na szkołę, a gdzie jest ich rola? A jak szkoła wkracza a sferę wychowania to podnosi się wielkie larum i zawiadamia prasę. Niech ta matka płacze teraz niż za kilka lat jak jej synek wlezie na głowę, narobi i przyklepie.
        • marika012 Re: świetlica -taka sytuacja 01.09.15, 19:04
          Dziecko nie ma do szkoły 40 km, tylko rodzice dojeżdżają do innego miasta do pracy. Błagam, dziecko w pierwszej klasie było nie do ogarnięcia? Dla mnie to porażka pedagogiczna.
          Jaką pracę mógł rozwalać w świetlicy jak na 25 m kwadratowych jest zapisana ponad 100 dzieci? Tam nie ma pracy, to jest przechowalnia sad Uważam że świetlic powinno być co najmniej dwie i to o większym metrażu.
          Nie znam dziecka ale nie skreślam żadnego na starcie (szczególnie, że to mały dzieciak - 2 kl). Jakoś z każdym pyskatym i zadziornym nastolatkiem się dogaduję (też pracuję w szkole). Jeśli się nie ma pasji i predyspozycji do pracy w szkole to się tam nie pracuje.
          • kub-ma Re: świetlica -taka sytuacja 01.09.15, 21:28
            marika012 napisała:


            > Jaką pracę mógł rozwalać w świetlicy jak na 25 m kwadratowych jest zapisana pon
            > ad 100 dzieci? Tam nie ma pracy, to jest przechowalnia sad Uważam że świetlic po
            > winno być co najmniej dwie i to o większym metrażu.

            I organ prowadzący na to pozwala? Rewelacyjny ten organ prowadzący. Rodzice coś robią w tym kierunku? Pewnie gdyby to było sensownie zorganizowane (25 osób na 1 salę), to i panie ogarnęłyby każde dziecko. A tak rozwiązanie problemy zupełnie nie od tej strony.
            • sandra1301 Re: świetlica -taka sytuacja 01.09.15, 21:54
              To się zamień z tą babką ze świetlicy na etaty. Gwarantuję, że po tygodniu miałabyś serdecznie dość. Widziałaś, a raczej słyszałaś kiedyś czeredę dzieci na świetlicy? Moje dziecko sporadycznie korzystało w ub. roku szkolnym i ja serdecznie współczułam nauczycielowi (to był facet) że daje rady wytrzymać w tym zgiełku. Jest regulamin świetlicy? Jest. I skoro dzieciak go nie przestrzegał (a z całą pewnością mamuśka musiała słyszeć uwagi w tym temacie) to mogli nie nie przyjąć. Proste.
              • sonrisa06 Re: świetlica -taka sytuacja 02.09.15, 06:17
                Niech matka zajmie się wychowaniem dziecka zamiast płakać. Owszem płakać może tylko i wyłącznie nad swoją nieudolnością wychowawczą.
                Szkoła bardzo dobrze zrobiła.
                • mama.nygusa Re: świetlica -taka sytuacja 02.09.15, 07:50
                  Odpowiedzi szokujace, szkola pewnie chce sie pozbyc problemu, bo mala sala a duzo dzieciakow, poradzilabym tej mame wizyte wkuratorium, zeby zapytac czy szkola moze tak postapic.Dla mnie to karygodne.
          • czaplaczarna Re: świetlica -taka sytuacja 02.09.15, 12:20
            Ależ dziecko nie zostało skreślone na starcie, tylko po roku. jaka szkoła by nie była to nigdy nie robi takich posunięc od tak. Nie znasz dziecka. A oni znają. Są różne zaburzenia zachowania. SPokojnie 8-latek jest w stanie postawic na głowie prace w świetlicy gdzie jest 100 dzieci i za mało personelu. Trudno tylko uwierzyc, że nie było żadnych wcześniej rozmów z matką na ten temat tylko od razu pismo od dyrekcji.. - to rzeczywiście nie fair
          • landora Re: świetlica -taka sytuacja 04.09.15, 10:23
            Błagam, dziecko w pierwszej klasie było nie do ogarnięcia? Dla mnie to por
            > ażka pedagogiczna.

            W pracy u mojego męża jest dziecko, które potrafi podejść do nauczycielki, która mu się "naraziła" i powiedzieć jej "wiem, gdzie mieszkasz". Albo powiedzieć nauczycielowi "zabiję cię". Dzieciak atakuje - niesprowokowany! - inne dzieci.
            Aniołeczek, co? Nic się z tym nie da zrobić, rodzice nie współpracują, kary są nieadekwatne, a wyższych dać nie wolno.
            • landora Re: świetlica -taka sytuacja 04.09.15, 14:19
              A, dziecko obecnie w trzeciej klasie.
    • mw144 Re: świetlica -taka sytuacja 02.09.15, 07:53
      Nie wiem czy zgodnie z prawem, ale bardzo dobrze szkoła zrobiła, że nie przyjęła. Parę takich "pysiaczków mamusi" potrafi skutecznie rozwalić pracę całej świetlicy.
    • camel_3d moze rozmowy z rodzicami nie pomogly? 02.09.15, 10:34
      zdaje sie, ze szkol anei ma prawa wogole odmowic przyjecia dzeicka na swietlice.

      to po porrwsze.

      po drugie. Za wychowanie dzieci odpowiedzilni sa rodzice, a nie szkola.
      jezeli nauczyciel sobie nie rdadzi, to albo dziecko jest tak rozwadrzone ze juz nic nie pomaga, albo rodzic zawalil wychowanie, albo nauczxcielk (opiekun) po prostu nie nadaje sie do tego zawodu..

      moze byly juz rozmowy z rodzicami i nic nie przyniosly..
    • jdylag75 Re: świetlica -taka sytuacja 02.09.15, 12:45
      Dopiero 1-go września się dowiedziała?
    • ga-ti Re: świetlica -taka sytuacja 02.09.15, 13:11
      Szkoła, czyli nauka jest obowiązkowa i musi dziecko na lekcji trzymać, ewentualnie stosować formy zastępcze typu indywidualne czy częściowo indywidualne nauczanie, nauczyciel wspomagający, program dopasowany, nauczanie indyw. w domu, klasa, szkoła integracyjna, specjalna i pewnie jeszcze coś się znajdzie. No obowiązek jest, więc jakoś trzeba spełnić. Ale świetlica nie jest obowiązkowa. Trudno, jak się dziecku nie podoba do tego stopnia, że systematycznie rozwala pracę (nawet jeśli to tylko nicnierobienie dzieci, to też mają prawo do bezpieczeństwa i względnego spokoju) to niech sobie szuka - w domyśle niech szukają rodzice - innego miejsca do spędzania czasu po lekcjach. To że ktoś pracuje 40 km, trudno. To że ja dajmy na to pracuję na nocne zmiany to też mam mieć pretensje do szkoły, że nie ma opcji noclegu?
      Brutalne, ale masz dziecko to twoim obowiązkiem jest zapewnić mu między innymi opiekę.
    • mama-ola Re: świetlica -taka sytuacja 02.09.15, 15:22
      > Czy to w ogóle jest zgodne z prawem?

      Nie wydaje mi się, żeby to było zgodne z prawem. Matka mogłaby zawalczyć o tę świetlicę, tylko nie wiem, czy jeszcze chce.

      > obydwoje z mężem pracują, dojeżdżają 40 km w jedną stronę itd.
      Nie wiem, czemu inni wydziwiają nad tym faktem, piszą "to niech coś z tym zrobi" albo "to kiedy ona dziecko wychowuje, w samochodzie czy jak śpi". Strasznie mądre osoby. Albo zamożne.
      Mój mąż i ja też dojeżdżamy tyle do pracy. I co niby mamy z tym zrobić? Może się zwolnić. Fajnie, tylko kto nas będzie utrzymywał? Może forum będzie się zrzucać co miesiąc?

      A że dzieciak był niegrzeczny - chyba go karano na bieżąco? Po co jeszcze awansem kara na cały rok? Mówimy góra o 9-latku! Starsze dzieci nie chodzą przecież na świetlicę. Dzieci dojrzewają z miesiąca na miesiąc, może ten też stał się już poważniejszy? Moim zdaniem powinni mu dać miesiąc szansy.
    • ida_marcowa1 Re: świetlica -taka sytuacja 02.09.15, 17:38
      może i szkoła nie do końca zgodnie z prawem postapiła, ale ja znam 9 latki, które do świtlicy sęe nie nadają. tego przytaczanego w wątku nie znamsmile ale co ma zrobic nauczyciel, kiedy dzieciak notorycznie ucieka z lekcji, ucieka na wycieczce do pobliskiego parku, w trakcie wyjścia na boisko? albo w napadzie szłu niszczy szystko dookoła? ma zostawić wszystkie dzieciaki w sali świetlicowej i biec za tym jednym? to nie jest wymyślona sytuacja tylkokonkretny przykład ze szkoły mojej córki...
      • k1234561 Re: świetlica -taka sytuacja 02.09.15, 18:48
        Musiał ten dzieciak ostro im tam na tej świetlicy dać do wiwatu,że zdecydowano się w tym roku go nie przyjąć.A mamusia,to niech sobie łezki w d.... schowa,przejrzy na oczy,że jej niuniuś to rozwydrzony dzieciak nienauczony żadnych dobrych manier i zasad i niech zabierze się za wychowanie potomka a nie tylko hodowanie go w domu.
        • marika012 Re: świetlica -taka sytuacja 02.09.15, 19:36
          Przeraża mnie taka agresja skierowana do dziecka, którego nie znacie. Cóż to za pogardliwe wyrażenia "niuniuś" itp. I to piszą matki dzieciom, osoby wykształcone, świadome, dobrze wychowane, chcące uchodzić jako światowe, nowoczesne, tolerancyjne. Wstyd! Wstyd! Wstyd!

          Ja się dowiem czy to było zgodne z prawem i jeśli nie to poruszę ziemię i niebo żeby tamtą matkę odnaleźć i sprawę po ludzku załatwić. Bo jestem niemal pewna, że chodzi o zwykłe odchudzenie świetlicy, oszczędzanie na etatach i na metrażu świetlicy. A nawet jak dziecko sprawia problemy to w szkole są specjaliści (hm.. powinni być, jeśli nie ma to trzeba darmozjadów zwolnic i zatrudnić osoby, które się nadają).
          Bo jak mówi mój kolega -dyrektor dużego gimnazjum- rodzic jest w szkole klientem, który ma być zadowolony (z procesu kształcenia, wychowania, opieki, wsparcia w ewentualnych trudnościach rozwojowych, wychowawczych itd.) Bo ten dyrektor jest po prostu mądrym, dobrym człowiekiem. Szkoda że na forum tego człowieczeństwa w wielu wypowiedziach zabrakło sad
          • kub-ma Re: świetlica -taka sytuacja 02.09.15, 20:05
            Nie wiem, czy taka decyzja jest zgodna z prawem i daleka jestem od promowania takich rozwiązań. Może rzeczywiście dałoby się to inaczej pokierować. A o organie prowadzącym ta świetlica nie świadczy dobrze.
            W szkole są specjaliści (ciekawe, czy w tej konkretnej jest pedagog i psycholog), ale nie są cudotwórcami. Nie znasz ich a nazywasz darmozjadami. Do rozwiązania problemów wychowawczych potrzebna jest współpraca rodziców. I nie odnoszę się do tego przypadku, bo go nie znam.
            Rodzic jest klientem, ma być zadowolony, ale dla części rodziców rzetelna informacja zwrotna nie jest satysfakcjonująca a podjęte (słuszne) działania uważają za niewłaściwe. I taki rodzic nie będzie zadowolony. Współpraca z rodzicami to ciężki kawałek chleba. I znowu, nie odnoszę się do tej sytuacji.
            • kub-ma I życzę Ci ... 02.09.15, 20:08
              żeby udało Ci sie to satysfakcjonująco rozwiązać smile
              • marika012 Re: I życzę Ci ... 02.09.15, 20:13
                Dziękuję smile
            • marika012 Re: świetlica -taka sytuacja 02.09.15, 20:13
              Znam pedagoga i psychologa z tej szkoły. Mamy stały kontakt z racji zawodu. Nie nazywam ich darmozjadami tylko tych którzy niby z dzieckiem pracowali i efektów nie było (czyli panią ze świetlicy). Pisząc "specjaliści" mam na myśli każdą osobę z przygotowaniem pedagogicznym pracującą w szkole. Każda z tych osób, przy współpracy innej osoby/osób z grona pedagogicznego powinna mieć efekty pracując z dzieckiem.
            • marika012 Re: świetlica -taka sytuacja 02.09.15, 20:15
              >Rodzic jest klientem, ma być zadowolony, ale dla części rodziców rzetelna informacja zwrotna nie jest satysfakcjonująca a podjęte (słuszne) działania uważają za niewłaściwe.

              W sytuacjach naprawdę trudnych prowadzi się mediacje zwykle ze skutkiem pozytywnym.
          • srubokretka Re: świetlica -taka sytuacja 02.09.15, 20:56
            > Ja się dowiem czy to było zgodne z prawem i jeśli nie to poruszę ziemię i niebo
            > żeby tamtą matkę odnaleźć i sprawę po ludzku załatwić. Bo jestem niemal pewna,

            Jak juz poruszysz, to moglabys przy okazji wspomoc pania ze sietlicy i pomoc jej z tym dzieckiem. Wolontariat to swietna sprawa. Sporo tam bedzie malych dzieci, dla ktorych chlopiec moze byc zagrozeniem, wiec jak mu chcesz pomoc, to moze przy okzji i innym posrednio?

            > Przeraża mnie taka agresja skierowana do dziecka, którego nie znacie. Cóż to za
            > pogardliwe wyrażenia "niuniuś" itp. I to piszą matki dzieciom, osoby wykształc
            > one, świadome, dobrze wychowane, chcące uchodzić jako światowe, nowoczesne, tol
            > erancyjne. Wstyd! Wstyd! Wstyd!

            Zdaje sie , ze twoje dziecko dopiero zaczyna przygode ze szkola? Porozmawiamy za rok, dwa. smile

            • marika012 Re: świetlica -taka sytuacja 03.09.15, 10:53
              Mam dzieci w 1 gimnazjum i 2 podstawowej.
              Dziś w szatni słyszałam rozmowę mam drugoklasistów. Rodzice kilkunastu uczniów otrzymali podobną odpowiedź jak matka z pierwszego postu. Są oburzeni i się organizują. Bardzo dobrze!
              Nie miałam czasu się dołączyć do rozmowy bo spieszyłam się do pracy ale chyba dadzą sobie radę. Nie trafiło na jedną, zahukaną matkę ale na całe stado rodziców smile
              A na świetlice jest przyjętych 127 dzieci. Pomieszczenie ok. 25 m kwadratowych i jedna pani.
              • makurokurosek Re: świetlica -taka sytuacja 03.09.15, 12:59
                "> A na świetlice jest przyjętych 127 dzieci. Pomieszczenie ok. 25 m kwadratowych
                > i jedna pani.

                Po odjęciu miejsca na biurko nauczyciela, regałki i choć 2 stoliki pozostaje maks 20 m przestrzeni na której umieszczono 127m. Czyli w obecnej chwili na jedno dziecko przypada 0,15 m^2 powierzchni czyli nawet nie może rąk wyciągnąć przed siebie. Chcesz powiedzieć, że te dzieciaki stoją sobie na głowie i rodzice się na to godzą, dodatkowo inni rodzice uznają to za idealne miejsce i wkurzają się że ich dzieci nie mogą tam spędzać czasu.
                Albo ty przesadzasz, albo ci wszyscy rodzice to debile
                • marika012 Re: świetlica -taka sytuacja 03.09.15, 15:21
                  Tyle dzieci jest na świetlicowej liście. Oczywiście, część dzieci korzysta rano, część po lekcjach, część raz w tygodniu, pewnie niektóre czekają tyko pół godziny na rodzica. Moja koleżanka zapisała na jeden dzień i to tylko awaryjnie jak dziadek nie będzie mógł odebrać czyli pewnie dziecko będzie tam z 10 razy w roku.
                  • makurokurosek Re: świetlica -taka sytuacja 03.09.15, 15:51
                    Tak czy siak 25 m^2 sala nie jest przeznaczona nawet na 50 dzieci, a co tu mówić o 127.

                    Ciekawe jak w takim tłumie dzieci twoja koleżanka wypatrzyła swoje dziecko , zapewne do drzwi to dziecko szkoło po plecach innych dzieci.

                  • srubokretka Re: świetlica -taka sytuacja 03.09.15, 16:00
                    > czyli pewnie dziecko będzie tam z 10 razy w r
                    > oku.

                    i o to te lzy, i watek w gazecie? Poruszenie ziemi i nieba??? Dzialaj kobieto , dzialaj!!!
    • makurokurosek Re: świetlica -taka sytuacja 03.09.15, 12:41
      Nie znasz dziecka, a z góry zakładasz, że to nauczyciele i pedagog szkolny są leniwymi i niekompetentnymi osobami.
      W poprzedniej klasie córki było kilka trudnych dzieci, wszystkie były objęte opieką pedagoga i psychologa szkolnego, dodatkowo chodziły na zajęcia terapeutyczne mimo to zmiany w ich zachowaniu były znikome. Dzieci zwyczajnie przenosiły problemy domowe ( rozwody, awantury domowe )do szkoły i tu pozwalały sobie na uwolnienie negatywnym emocją.
      Zanim ocenisz pracę nauczycieli, najpierw dokładnie zapoznaj się z sytuacją tego konkretnego dziecka, dowiedz się jak inni rodzice oceniają jego zachowanie.

      Osobiście jako rodzic popieram eliminację z zajęć nieobowiązkowych uczniów trudnych, rozwalających zajęcia czy też zagrażających bezpieczeństwu innych uczestników tych zajęć.
      Mogę współczuć rodzicom dziecka dysfunkcyjnego, tak samo jak współczuje rodzicom gwałcicieli czy morderców co nie oznacza, że mam narażać czy też popierać narażanie własnego dziecka.

      "Matka wyszła ze złami w oczach sad

      Sądzisz, że matka dziecka które np zostało pobite nie miała łez w oczach.



      • marika012 Re: świetlica -taka sytuacja 03.09.15, 15:28
        Przeczytaj cały wątek, bo twoja wypowiedź jest od czapy. Doszły nowe okoliczności których w pierwszym poście nie były znane. To nie jednorazowy przypadek, dzieci nieprzyjętych jest więcej. Pedagoga znam osobiście i złego słowa na niego nie powiedziałam.
        • makurokurosek Re: świetlica -taka sytuacja 03.09.15, 16:58
          Nie znasz sytuacji , nie znasz dzieci które do świetlicy nie zostały przyjęte, nie znasz ani ich zachowania ani sytuacji domowej, nie wiesz również czy obydwoje rodzice tych dzieci są pracujący. Dodajmy jeszcze, że z twojej wypowiedzi jasno wynika iż szkoła nie ma warunków lokalowych na powiększenie świetlicy .
          Ponieważ, twoja wypowiedz o metrażu sali świetlicowej i ilości dzieci jest niewiarygodna, to stawia to pod dużym znakiem zapytania wiarygodność twoich pobudek. Prawdopodobnie jesteś matką tego niesfornego dziecka i teraz zamiast zająć się problemami dziecka i swojej rodziny szukasz haka na szkole. Działanie dość krótkowzroczne, bo niewychowane dziecko samo się nie wychowa, a problemy zamiast zniknąć staną sie jeszcze bardziej poważne.
          • niktmadry Re: świetlica -taka sytuacja 04.09.15, 13:41
            Ponieważ, twoja wypowiedz o metrażu sali świetlicowej i ilości dzieci jest niewiarygodna, to stawia to pod dużym znakiem zapytania wiarygodność twoich pobudek

            Nie znam autorki wątku ani szkoły którą opisuje ale metraż świetlicy szkolnej mamy podobny a dzieci zapisanych sporo powyżej setki. Nie wiem dokładnie jak w tym roku bo sprawa nie dotyczy już moich dzieci ale kilka lat temu tak bywało.
            • makurokurosek Re: świetlica -taka sytuacja 04.09.15, 14:22
              Wiesz jak wygląda sala 25 metrowa?
              Zdajesz sobie sprawę, że przeciętne dziecko mieści się w kwadracie o boku 0,3m
              Zdajesz sobie sprawę z tego,że w pomieszczeniu 20m ^2 ( w każdej świetlicy jest chociaż biurko dla nauczyciela, regały i chociaż 2 stoliczki ) zmieści się ustawionych dokładnie przy sobie czyli na ścisk 220 dzieci. Jeżeli wiec w pomieszczeniu 25 m zamkniesz 127 dzieciaków to przestrzeń między nimi nie wystarczy nawet na wyciągniecie przez nich rąk.
              Zdajesz sobie sprawę o istnieniu przepisów PPOŻ oraz istnieniu przepisów sanitarnych.
              Pomijam już kwestię nie realności takiego ściśnięcia dzieciaków ( bo te dzieci przez x godzin musiałby stać w jednym punkcie), dochodzą jeszcze kwestie choćby PPOŻ.

              Jeżeli w jakimkolwiek mieście przez dyrekcję szkoły tak karygodnie łamane są przepisy PPOŻ, to rodzice pierwsze co zamiast tępo stać i prosić się o przyjęcie dziecka do takiej klatki śmierci powinni zgłosić sprawę do inspekcji sanitarnej, inspekcji PPOŻ i do kuratorium.
              Zastanowiłaś się, że w przypadku pożaru 127 osoby ściśniętych w 25 metrowym pomieszczeniu nikt nie ma szansy wyjść z takiego pomieszczenia.

              Szkoły są projektowane zgodnie z prawem budowlanym i muszą spełniać normy PPOŻ.
    • aalex7 Re: świetlica -taka sytuacja 05.09.15, 22:50
      szkoła jest zobowiązana zorganizować opiekę nad dzieckiem - czyli - jeżeli rodzic wyrazi taką wolę - to szkoła MUSI zorganizować i przyjąć dziecko do świetlicy (ustawa o oświacie), niezależnie od postanowień swojego statutu. Kwestię zgłosić w samorządzie (gminie) i kuratorium. Problemy lokalowe, ilościowe itd to wyłącznie problem szkoły (i organu prowadzącego). Ewentualne kwestie niewłaściwego zachowania ucznia mogą być rozwiązywane w innym trybie, nie zaś poprzez odmowę przyjęcia do świetlicy.
      • tusia-mama-jasia Re: świetlica -taka sytuacja 06.09.15, 00:16
        U nas w regulaminie świetlicy jest taki zapis:

        4. W przypadku, gdy zachowanie dziecka zagraża bezpieczeństwu innych dzieci oraz gdy zostały wyczerpane wszystkie środki zapobiegawcze (współpraca z rodzicami, pedagogiem i psychologiem szkolnym),a zachowanie dziecka nie uległo zmianie-możliwości uczęszczania na świetlicę może zostać zawieszona.

        5. Możliwość uczęszczania do świetlicy może zostać zawieszona także w przypadku, gdy rodzice/ opiekunowie dziecka nie przestrzegają regulaminu świetlicy.

        Nie słyszałam o tym, żeby przez 3 lata, w których mój syn korzystał ze świetlicy, ktoś został z niej "usunięty", ale formalnie szkoła ma takie prawo.
      • mruu1 Re: świetlica -taka sytuacja 06.09.15, 00:57
        >szkoła jest zobowiązana zorganizować opiekę nad dzieckiem - czyli - jeżeli rodzic wyrazi taką wolę - to szkoła MUSI zorganizować i przyjąć dziecko do świetlicy (ustawa o oświacie)<
        Oczywiście. W świetlicy szkoły, do ktorej chodzą moje dzieci pracuje 5-6 nauczycieli. Szkoła nie jest molochem. Jeśli dzieciaków w danej chwili w świetlicy jest za dużo, są rozdzielane do innych wolnych sal w szkole (każda grupa pod opieką nauczyciela). Jeśli jest pogoda część ma zajęcia na podwórku szkolnym, część np. na sali gimnastycznej, te które chcą odrobić zadanie domowe idą do sali lekcyjnej, jeszcze inne na spacer do pobliskiego parku.
        Znam przypadek socjopatycznego dziecka, za którym jak cień w czasie każdej przerwy chodził nauczyciel (pilnował tylko tego jednego chłopca), dbając o to żeby dzieciak nie zrobił krzywdy innym uczniom. Tak więc kwestia organizacji i dobrych chęci.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka