Niemki.
Ma problem z synem - 5 klasa. Ma w domu konsole i najchetniej spedzalby cale popoludnie (po szkole) grajac na konsoli. Ewentualnie idzie do kolegi i graja na kosoli. Jezeli jeden kolega nie moze to szuka kogos innego. W domu ma okreslone godziny grania. W ciagu tygodnia raz przez godzine. I w weekend 2 godziny dziennie. Po skonczeniu sie czasu, wychodzi na dwor i idzie grac do kolegow z osiedla.
Zaczal sie teraz rok szkolny i zamiast ze szkoly do domu, idzie do kolegow grac. Przychodzi kolo 17-18. Dwa razy w tygdniu chodzi na koszykowe. Tego dnia tez przychodzi kolo 16 do domu i o 16. 30 beignie na koszykowke. Prace domowe leza i kwicza. Bo albo zrobi po graniu, albo zapomni. A ti dopiero drugu tydzien szkoly. Zakaz chodzenia po szkole do kolegow kompletnie ignoruje. Powiedziala, ze go wypisze z koszykowi, to zagrozil jugendamtem. Taka instytucja. Rodzice sie jej tu boja

))
Ona uwaza, ze jest uzalezniony od gier. Late przebimbal prze TV. Nie chcialo mu sie z kolegami wychodzic grac w pilke.
Co robic?
Ja uwazam, ze powinna sie udac do psychologa i ustalic jakis plan dzialania.
Ojciec sie dzieckiem nie iteresuje. Mieszka w Szwecji i widza sie raz na miesiac. Wtedy tata jest super bo graja w pilke na konsoli...