Dodaj do ulubionych

zblazowany, znudzony życiem....10-latek

14.10.04, 15:07
Wczoraj doznałam szoku. Spędziłam jakiś czas w towarzystwie kolegi mojego
syna, 10-latka z równoległej klasy (jechaliśmy samochodem przez całą
Warszawę). Chłopiec ten przez cały ten czas, opowiadał tylko i wyłącznie o
grach komputerowych, jakie ma (nazwy, numerki nic z tego nie rozumiałam), i
przerywał to opisami najnowszych odcinków Pokemonów (chyba, bo tak do końca
też nie zrozumiałam). Pal sześć że taki temat, ale każdą informację
obdarzał komentarzem: "to lipa" "beznadzieja" i "cieniactwo".
Na moją nieśmiałą uwagę czy potrafi rozmawiać o czymś innym, niż tylko o
komputerowych grach, stwierdził że nie bo o czym ?. Jak zaproponowałam, że
choćby o książkach jakie ostatnio czytałał albo lubi, to powiedział że on
książek nie czyta, musi lekturę, ale to "lipa". No to zapytałam się o sport,
czy jakiś uprawia, na co dostałam odpowiedż, że sport to "lipa", ale gra na
komputerze w piłkarzyki. Kiedy zapytałam się czy mu nie smutno mieć taki
negatywny stosunek do wszystkiego, powiedział ze nie bo wszystko go nudzi i
jest "lipa"...Wszystko to wyrzucał z siebie na zasadzie karabina maszynowego,
tak że zaczynał nowe "to lipa" zanim jeszcze skończył stare. Ufff było to
kompletnie porażające doświadczenie, takiej dozy pesymizmu, zblazowania i
kompletnego braku zainteresowania czymkolwiek jeszcze nie widziałam.

Dalej go już nie pytałam, bo "wymiękłam", żal mi było tylko mojego syna,
bardzo nieswojo mu było przyznawać się że on tych gier komputerowych o
których ten chłopiec mówił nie ma, a Pokemonów to on w telewizji nie ogląda,
bo mu nie wolno. Mój zazwyczaj rezolutny i wygadany syn, milczał.

Znam tatę tego chłopca, miły, sympatyczny pan, a skąd takie dziecko mu
wyrosło ? cały czas jestem w szoku...
Obserwuj wątek
    • jofin Re: zblazowany, znudzony życiem....10-latek 14.10.04, 21:41
      Przypuszczam, ze dziecko mu po prostu wyroslo z komputera.
    • xanaxy Re: zblazowany, znudzony życiem....10-latek 14.10.04, 23:19
      Dlaczego "jestes w szoku"? Rozumiem, ze Twoj jest madrzejszy? Uwazaj! Tylko tak
      bys chciala, by bylo.Tamten bedzie informatykiem, a Twoj? Pokory!
      • aszar.kari Re: zblazowany, znudzony życiem....10-latek 15.10.04, 02:18
        xanaxy napisała:

        > Dlaczego "jestes w szoku"? Rozumiem, ze Twoj jest madrzejszy? Uwazaj! Tylko
        tak
        >
        > bys chciala, by bylo.Tamten bedzie informatykiem, a Twoj? Pokory!


        Dlaczego tak piszesz? 10-latek bez ciekawosci swiata, cyniczny i negatywnie
        nastawiony do wszystkiego procz kilku gier komputerowych i Pokemonow (co to
        jest, w moim kraju tego nie ma) nawet jesli zostanie informatykiem to bardzo
        smutnym, ograniczonym intelektualnie i zwyczajnie nudnym. Przeciez to nie o to
        chodzi, ze Agatki syn jest "madrzejszy" tylko, ze taki zdegustowany swiatem
        stary-malutki to po prostu przykre towarzystwo - dla dzieci i dla doroslych.
        Ciezko sie obcuje z cynikami, w jakimkolwiek by nie byli wieku. Cynikom zreszta
        tez najczesciej zle sie zycje, bo malo co ich cieszy, wzrusza, podnieca,
        zaciekawia. Dla syna Agatki to jednak dobra lekcja - tacy ludzie tez sie
        zdarzaja, dobrze jest umiec ich szybko zauwazyc i unikac, bo potrafia zepsuc
        radosc ze wszystkiego wydymajac usta, ze to "lipa" albo "cieniactwo". A biedny,
        maly cynik niech tkwi wsrod swoich gier i Pokemonow, mozna miec tylko nadzieje,
        ze gdy sie za kilka lat zakocha, swiat okaze sie dla niego mniej "lipny" wink
        • izunia6 Re: zblazowany, znudzony życiem....10-latek 15.10.04, 09:27
          niewątpliwie, towarzystwo średniej klasy, problem natomiast polega na tym, że
          dzieciaki się zmieniają. Z rezolutnych, ciekawych świata i książek dzieciaków
          robią się ograniczeni do gier komputerowych i brutalnych filmów gimnazjaliści,
          natomiast ci co nacieszyli się komputerem "za młodu" w gimnazjum zaczynają
          odkrywać świat, dobrze się uczyć i w komputerze widzą nie tylko narzędzie gier.
          Z moich obserwacji wynika, że im za młodu bardziej ograniczany chłopak, im
          więcej mu nie wolno, nie wypada, tym bardziej odbija sobie to w gimnazjum, gdzie
          siłą rzeczy kontrola rodziców jest ograniczona, a każda próba negocjacji kończy
          się awanturą i obrazą.
          • agatka_s Re: zblazowany, znudzony życiem....10-latek 15.10.04, 09:46
            izunia6 napisała:

            > niewątpliwie, towarzystwo średniej klasy, problem natomiast polega na tym, że
            > dzieciaki się zmieniają. Z rezolutnych, ciekawych świata i książek dzieciaków
            > robią się ograniczeni do gier komputerowych i brutalnych filmów gimnazjaliści,
            > natomiast ci co nacieszyli się komputerem "za młodu" w gimnazjum zaczynają
            > odkrywać świat, dobrze się uczyć i w komputerze widzą nie tylko narzędzie
            gier.
            > Z moich obserwacji wynika, że im za młodu bardziej ograniczany chłopak, im
            > więcej mu nie wolno, nie wypada, tym bardziej odbija sobie to w gimnazjum,
            gdzi
            > e
            > siłą rzeczy kontrola rodziców jest ograniczona, a każda próba negocjacji
            kończy
            > się awanturą i obrazą.


            Bardzo przewrotna teoria !!!

            Ja tam póki co zostanę przy swoim: poszerzaniu horyzontów dziecka w różnych
            dziedzinach i na wszelkie sposoby, kosztem monotematycznego komputera i
            szkodliwych kreskówek. Mam nadzieję że "dotrwa" nie tylko do gimnazjum ale już
            mu tak zostanie do końca życia.

            Pozdrawiam
        • agatka_s Re: zblazowany, znudzony życiem....10-latek 15.10.04, 09:42
          aszar.kari napisała:

          > > >
          > >>
          > Dlaczego tak piszesz? 10-latek bez ciekawosci swiata, cyniczny i negatywnie
          > Przeciez to nie o to
          > chodzi, ze Agatki syn jest "madrzejszy" tylko, ze taki zdegustowany swiatem
          > stary-malutki to po prostu przykre towarzystwo - dla dzieci i dla doroslych.
          >

          No dokładnie, po pół godzinie miałam tego chłopca dość i gdyby nie to że
          zobowiązałam się go bezpiecznie dowieźć do domu to chyba zostawiłabym go na
          pierwszej stacji benzynowej...

          Najgorsze było to że mojemu synowi to zblazowanie chyba jakoś nawet imponowało,
          bo próbował jakoś dostosować się do tamtego, ale z braku "wiedzy" i jak
          podejrzewam wrodzonej pogody ducha nie za bardzo mu szło, więc zamilkł...
      • agatka_s Re: zblazowany, znudzony życiem....10-latek 15.10.04, 09:36
        Dlaczego "jestes w szoku"? Rozumiem, ze Twoj jest madrzejszy? Uwazaj! Tylko tak
        >
        > bys chciala, by bylo.Tamten bedzie informatykiem, a Twoj? Pokory!


        Jestem w szoku bo takiej dozy zblazowania i znudzenia już dawno nie
        doświadczyłam (nawet wśród "wypalonych" zawodowo 40-latków). A kim będzie mój
        syn nie mam pojęcia ? Na dzień dzisiejszy to tak między piłkarzem a
        dziennikarzem sportowym...

        • mamaestery Re: zblazowany, znudzony życiem....10-latek 17.10.04, 15:03
          a ja znam takie dziecko teraz ma juz kikanacie lat i mniej wiecej wiem co
          wyrosnie z tego 10 latka przez ciebie opisywanego....i mniej wiecej wiem skad
          sie on taki wzial....to sa dzieci ktorych nie nauczono myslec ,marzyc ,uzywac
          wyobrazi,podawano gotowe produkty wiecej wmawioano im ze to takie coool i takie
          na topie ....na przykladzie dziewczynki z mojej rodziny;codziennie miala
          kupywany jakis prezent,na komunie telewizor z wideo w miedzy czasie pare
          magnetofonow(oczywiscie wciaz psute),markowe zabawki ,ona nawet nie potrafila
          powiedziec co chce pod choinke od zawsze mowila BARBI i to nie jakis rodzaj ale
          poprostu barbi...nie cieszyla sie nigdy,zaczela z czasem patrzec na ilosc nie na
          jakosc...
          mysle ze takie dzieci tworza rodzice nie zawsze leniwi ale rowniez tacy co
          dziecinstwo mieli ubogie w prezenty, w materialne rzeczy ....a zamiast prezentow
          lepiej byloby odkryc w dziecku pasje,pozwolic mu sie rozwinac...sama jak widac
          jestem matka(widac po nickusmile)i mam nadzieje ze uda mi sie dodac skrzydel mojemu
          dziecku ,a nie je uziemic ,przed kompemuncertain
          • verdana Re: zblazowany, znudzony życiem....10-latek 17.10.04, 16:06
            Nie jestem wcale pewna, czy ten chłopak był tak bardzo znudzony "życiem".
            Przecież on dużo opowiadał, wyraźnie interesowały go gry i pokemony.
            Podejrzewam, ze nudziły go raczej tematy rozmowy, na ktore ty próbowałas
            go "przekierować". I troche mu się nawet nie dziwię. Gdybym ja rozmawiała z
            zapałem o czymś co mnie bardzo interesuje, choc może nie jest najwyższych
            lotów, a ktoś usiłował przepytać mnie z moich najnowszych lektur, odkryć
            intelektualnych i stosunku do modnych trendów w filozofii, też prawdopodobnie
            okazywałabym do tych tematów niechęć i znudzenie. Tym bardziej, ze ze strony
            dorosłego takie pytania są odczytywane czesto przez dzieci jako oceniające -
            gry sa nieważne, Twoje zainteresowania też - ja powiem Ci, co naprawdę się
            liczy i czym powinieneś się zainteresować.
            • melmire Brawo Verdana :) 17.10.04, 20:00
              Wlasnie mialam to samo odpowiedziec smile
              Biednyc chlopak pewnie ciagle wpada na dorosylch ktorzy uwazaja jego hobby za
              glupie i szkodliwe, w przeciwienstwie do Ogolnie Uznanych Wartosci jak na
              przyklad lektura czy sport smileA poza tym ma racje : wiekszosc gier to lipa wink
            • agatka_s Re: zblazowany, znudzony życiem....10-latek 18.10.04, 08:25
              To nie było tak verdano.

              Ja nie zawsze odczuwam potrzebe prowadzenia konwersacji z 10-latkami o
              ksiązkach i filozofii (sic!) i zazwyczaj jak wiozę dwóch 10-latków samochodem
              to na tyle są oni w stanie zająć się sobą, że ja spokojnie mogę sobie posłuchać
              radia i skupić sie na drodze.

              Ten chłopiec mnie poprostu wkurzył i po kilkunastu minutach ciągłego "a znasz
              coś tam wersja 4, ale to lipa" i tak na około non stop w sposób dość krzykliwy
              i można nawet nazwać agresywny, ja zwyczajnie nie wytrzymałam i zasugerowałam
              zmianę tematu. Moja rozmowa była tylko konsekwencją, nie przyczyną jego
              zachowania. I ja tu nie mam nic do rzeczy.

              Czasem mam wrażenie że zgodnie z tematem tego forum, masz verdano spore zapedy
              aby wychowywać...ale mnie.

              Pozdrawiam
              • verdana Re: zblazowany, znudzony życiem....10-latek 18.10.04, 09:37
                No tak, ale tytuł Twego postu brzmiał "zblazowany, znudzony zyciem 10 -latek".
                A to nie on był znudzony zyciem, a Ty nim - a to zdecydowanie nie to samo. A
                poza tym nie sugerowalam, ze rozmawiasz z 10-latkami o filozofii - tylko ze
                rozmawiasz z nimi o rzeczach, ktore interesują Ciebie, a niekoniecznie dzieci w
                tym wieku.
              • agatka_s Re: zblazowany, znudzony życiem....10-latek 18.10.04, 09:54
                Powtórzę raz jeszcze:

                To co mnie poraziło, było to że 10-letnie dziecko moze być tak negatywnie
                nastawione do wszystkiego (pal sześć czy to były komputery, książki pokemony
                czy sport, czy co bym tam akurat nie wymysliła-a wymyślałam cokolwiek aby tylko
                przerwać ten słowotok "lipa, lipa, lipa"), jego znudzenie dotyczyło
                WSZYSTKIEGO, bo opowiadając o tych grach i pokemenach, nie opowiadał jakie są
                fascynujace, ciekawe, interesujące, trudne, wciagające tylko jakie są
                BEZNADZIEJNE.

                I to mnie zszokowało: jak dziecko 10-letnie, (z definicji radosne,
                bezpretensjonalne, ciekawe świata) może zaxchowywac się jak wypalony,
                zblazowany emeryt. Poprostu taka ciekawostka przyrodnicza. I tyle.
              • linka9 agatka i verdana 19.10.04, 10:21
                Zastanawiałam się, czy napisać ten post, bo przecież forum przede wszystkim ma
                słuzyć wymianie poglądów na dany temat, a nie na ocenie dyskutantów. Mam
                nadzieję jednak, że mi wybaczycie. Otóż odnoszę wrazenie, że już od dłuższego
                czasu trwa cicha walka pomiędzy Wami (prowokowana jednak w wiekszości przez
                Verdanę), której podświadome korzenie są dla mnie dość jasne, a które
                stosunkowo rzadko widoczne są w konkretnej, wyrywkowej wypowiedzi.

                To tylko tyle ode mnie, bo obie Was lubię i z większością Waszych wypowiedzi
                identyfikuję się(choć z niektórymi nie zgadzam się zupełnie).

                Dodam jeszcze, że raz w życiu, przypadkiem u znajomych miałam mozliwość
                obserwacji takiej zblazowanej i znudzonej życiem 10 - latki. Krótko mówiąc (nie
                wnikając w przyczyny takiego stanu), współczuję jej rodzinie, otoczeniu, a
                przede wszystkim temu biednemu dziecku.

                agatka_s napisała:

                > Czasem mam wrażenie że zgodnie z tematem tego forum, masz verdano spore zapedy
                >
                > aby wychowywać...ale mnie.

                Trafne spostrzeżenie.
                • izunia6 Re: agatka i verdana 19.10.04, 13:06
                  A ja myślę, że to pewien dystans, nabyty wraz z ilością dzieci i ich wiekiem. I
                  pare nauczyk, które nam życie serwuje i które nas uczy, że nigdy nie należy
                  mówić nigdy. Niestety nasze dzieci w miarę dorastania cały czas nas zaskakują i
                  to nie zawsze pozytywnie.
                  • verdana Re: agatka i verdana 19.10.04, 13:37
                    "Nie wrogi, ale na krancach swych przeciwne Bogi" - tak można by okreslić mój
                    stosunek do Agatki (nie wiem czy odwrotnie). Nie ukrywam, ze koncepcje
                    wychowawcze moje i Agatki stanowią jak gdyby przeciwne konce skali,
                    gdzie "prawda" miesci się pewnie gdzieś posrodku. Ja uwazam pewne metody Agatki
                    za zdecydowanie błędne, wrecz szkodliwe dla przyszłosci dziecka, a nie wątpię
                    ani przez moment, że mój dosyć beztroski stosunek do zasad w wychowywaniu
                    dzieci, znacznie wiekszy "luz" ona z kolei też może uwazać za niebezpieczny i
                    szkodliwy. I dobrze. Dla mnie jednomyślność, powszechna zgoda i szeroki usmiech
                    to cechy systemów totalitarnych. Niech zyją kłótnie i dyskusje! Hurra!
                    • linka9 Re: agatka i verdana 19.10.04, 14:56
                      verdana napisała:

                      > "Nie wrogi, ale na krancach swych przeciwne Bogi" -

                      Świetnie ujęte, nic dodać nic ująć.


                      Nie ukrywam, ze koncepcje
                      > wychowawcze moje i Agatki stanowią jak gdyby przeciwne konce skali,
                      > gdzie "prawda" miesci się pewnie gdzieś posrodku.

                      A ja, jeśli mi wolno, chciałabym tu jeszcze dodać swoją prawdę: nie ma metod
                      wychowawczych jednakowo skutecznych i dobrych w każdych warunkach i dla każdego
                      osobnika. Poszczególne jednostki na ten sam bodziec (wychowanie) mogą
                      zareagować krańcowo różnie. I jeszcze jedno, słowa nie zawsze są w stanie oddać
                      prawdziwe emocje i warunki, jakie dziecku stwarzamy.

                      > Niech zyją kłótnie i dyskusje! Hurra!

                      Tak, właśnie. Po to przecież mamy forum!
                      Pozdrawiam serdecznie
                • agatka_s Re: agatka i verdana 19.10.04, 15:12
                  Czuję się prawdziwie zażenowana tym ze zostałam wezwana do tablicy...Już raz
                  uciekałam z forum bo poziom agresji przekroczył moje standardy dobrego smaku.
                  Niestety mam wrażenie że jakoś nieuchronnie idzie to w tym kierunku znowu (nie
                  za bardzo jest już gdzie uciekać...)

                  Forum to miejsce wymiany doświadczeń, poglądów myśli i spostrzeżeń. W momencie
                  gdy zaczyna to iść w stronę "magla" robi sie mało przyjemnie i zaczyna mnie to
                  przestawać bawić. Jest wiele wypowiedzi z którymi się nie zgadzam, które są
                  nawet dla mnie czasem szokujące, ale mimo wszystko szanuje osoby które je
                  artykułują. Nie atakuje, nie robie osobistych wycieczek, nie jestem agresywna
                  (choć czasem ironiczna, tak), nie doszukuje się w każdym poście okazji do
                  skrytykowania osoby która pogląd mi "ideologicznie" obcy głosi. Byłoby mi
                  poprostu miło gdyby i inne osoby miały taki sam życzliwy stosunek do mnie.

                  Każdy wychowuje dzieci tak jak potrafi, jak w głębi serca uważa za najlepsze
                  dla swojego dziecka. I to właśnie trzeba uszanować- wszystkie jesteśmy (lub
                  będziemy, bądż chcemy być) matkami (ojcowie też tu są czasem)i przecież żadna z
                  nas ani własnych ani cudzych dzieci nie chce skrzywdzić. A to , że każda z nas
                  inaczej rozumie co jest najlepsze dla dziecka, no cóż to jest właśnie
                  najfajniejsze w świecie, że każdy jest inny i nie musimy żyć w Korei Pn..

                  Apeluję aby "atakując" się nawzajem poglądami i myślami, mieć to zawsze na
                  uwadze i poprostu szanować i akceptować nasze macieżyństwo. Aha to się chyba
                  nazywa tolerancja...

                  • linka9 Re: agatka i verdana 19.10.04, 17:26
                    Ponieważ rozpoczęłam ten śliski temat, pozwólcie, że dorzucę jeszcze trzy
                    grosze.

                    agatka napiała:

                    > Już raz
                    > uciekałam z forum bo poziom agresji przekroczył moje standardy dobrego
                    smaku.

                    Nie chciałabym, aby to powtórzyło się. Niestety, wcale nie dziwię się, że tak
                    to odbierasz, bo nawet patrząc z boku, niejednokrotnie wypowiedzi verdany
                    (nawet, jeśli się z nimi zgadzam)odbieram jako atak na Ciebie. Tymczasem brak
                    którejkolwiek z Was, byłby jednak sporą stratą dla forum.

                    > Jest wiele wypowiedzi z którymi się nie zgadzam, które są
                    > nawet dla mnie czasem szokujące, ale mimo wszystko szanuje osoby które je
                    > artykułują. Nie atakuje, nie robie osobistych wycieczek, nie jestem
                    agresywna
                    Tak, to prawda.

                    Ja wypowiedzi verdany obieram jeszcze w inny sposób, jako podświadomą zazdrość
                    o syna agatki (jej w tym wieku nie był taki doskonały). Tak, jak gdyby verdana
                    chciała wykazać, że nie to złoto, co się teraz świeci, ale to co z czasem nie
                    traci blasku i nabiera wartości. Bo w chwili obecnej jest przecież bardzo dumna
                    z niego i chce wykazać, że to dzięki swojej postawie (a właściwie jej zmianie)
                    do tego doszło. Przepraszam verdano, jeśli Cię uraziłam, ale dodam jedynie, że
                    sama też jestem za tym, aby dziecku odpuścić, bo nadopiekuńczość jest
                    szkodliwa. Nie zmienia to faktu, że pewne diamenty należy mądrze szlifować od
                    młodych lat i cieszyć się, że los nas (kogoś)nimi odarował.
                    Bo tak, jak sama kiedyś zauważyłaś, nigdy tak do końca nie wiemy, co wyrośnie z
                    danego dzieciaka, czy wypali się za wcześnie, czy dopiero poźniej dojrzeje, czy
                    zmieni się z czasem na lepsze, czy na gorsze, (niejednokrotnie bez względu na
                    to, jak bedziemy z nim postępować)
                    • verdana Re: agatka i verdana 19.10.04, 17:56
                      Oczywiscie Linko, ze się nie obrażę - bo po pierwsze - oczywiscie masz trochę
                      racji (nie ma to jak bezkonfliktowe, uczące się dziecko - ja w tej chwili mam
                      taką córkę - awantury wybuchają wyłącznie o to, ze zakazałam uczenia się w
                      jeden z dni sobotę lub niedzielę)! Po drugie - nie traktuję odpowiedzi na forum
                      osobiście - to przecież jest miejsce, w ktorym każdy ma pisać to, co myśli.
                      Jeśli nie chcę wiedzieć, co o mnie myślą, nie będę pisała o swoich problemach
                      czy poglądach, bo z natury rzeczy wychowanie jest sprawą osobistą i każdy widzi
                      je inaczej.
                      W przypadku moich stałych starć z Agatką nie chodzi mi jednak raczej o
                      zazdrość - nie chcę być znowu uważana za agresywną, ale wiele cech - skądinad
                      pozytywnych - jej syna to nie sa cechy, ktore chciałabym widzieć u swoich
                      dzieci, ale ze względu na nasze zupełnie odmienne koncepcje wychowawcze. Nie
                      ukrywam, że pewne poglady i metody wychowawcze(nie sama osoba) Agatki budzą mój
                      gwałtowny sprzeciw. Mogę oczywiście siedzieć cicho - no, ale wtedy zaczyna się
                      pojawiać powazny problem. Jeśli nie mogę pisać o tym, co mi się nie podoba - to
                      po co w ogóle pisać? Prawdę mówiąc, ja nigdy nie czułam się urażona żadną
                      wypowiedzią - ostatecznie, jeśli nawet się z nią nie zgadzam, to mogę przyjąć,
                      ze osoba która ją pisała mnie nie zna, źle sie wyraziłam i nie zostałam
                      zrozumiana albo komuś całkowicie nie odpowiadają moje poglady - i ma do tego
                      oczywiste prawo.
                      • linka9 Re: agatka i verdana 19.10.04, 21:42
                        verdana napisała:

                        > Oczywiscie Linko, ze się nie obrażę

                        Uff, kamień spadł mi z serca.

                        > Mogę oczywiście siedzieć cicho - no, ale wtedy zaczyna się
                        > pojawiać powazny problem.

                        Nie, nie siedź cicho, wszelkie punkty widzenia (i Twój, i Agatki) są cenne.
                        Jak jest za słodko, to robi się mdło, a forum to właśnie odpowiednie miejsce na
                        to wymianę poglądów

                        >Prawdę mówiąc, ja nigdy nie czułam się urażona żadną
                        > wypowiedzią - ostatecznie

                        Może to kwestia wrażliwości? (zarówno pod względem przekazu, jak i odbioru
                        informacji)

                        Mam nadzieję, że - mimo mojej wypowiedzi - dalej będziecie dzielić się swoim
                        doświadczeniem, refleksjami, wiedzą.
    • roman.gawron Re: zblazowany, znudzony życiem....10-latek 18.10.04, 10:41
      agatka_s napisała:

      > Znam tatę tego chłopca, miły, sympatyczny pan, a skąd takie dziecko mu
      > wyrosło ? cały czas jestem w szoku...

      Taka mnie refleksja naszła przy okazji...
      Dzisiaj panuje taki trend, aby w rozmowie z rodzicem takiego dziecka
      przemilczeć swoje uwagi dotyczące dziecka (no chyba, że Ty postąpiłaś
      inaczej...). Nie wiem, czy to dobrze. Panuje milczące założenie: "niech każdy
      wychowuje dzieci, jak chce".

      Nie tak dawno jeszcze inni ludzie od razu zwróciliby rodzicom uwagę, że tak się
      dziecka nie wychowuje. Nie tak dawno jeszcze rodzice dzieci niepasujących do
      pewnego moralnego wzorca poddawani byli swoistej społecznej presji lub
      ostracyzmowi. Miało to swoje ujemne strony, ale miało też dodatnie. Za złe lub
      tylko aspołeczne zachowania własnych dzieci trzeba było się wstydzić.
      • agatka_s Re: zblazowany, znudzony życiem....10-latek 18.10.04, 11:00
        Panie Romanie

        Też się nad tym zastanawiałam, czy coś mówić czy nie. Póki co to zdecydowałam
        ze nie powiem nic. Z kilku powodów:

        a. z konformizmu-zależy mi na dobrych stosunkach z tatą chłopca bo sobie czasem
        wzajemnie pomagamy (wozimy sie na zajęcia, zastępujemy czasem na zebraniach itp)
        - obawiam się ze taka uwaga mimo wszystko te stosunki moglaby nadszarpnac.
        Tata jest otwarty, dziecko mialo juz kiedys problemy, chodzili do psychologa
        itp itd, ale jednak nie czuje sie na tyle blisko aby miec pewnosc ze taka uwaga
        zostanie przyjeta bez konsekwencji w naszych (doroslych) stosunkach.
        b. ja nie widzę jakiś specjalnych zaniedbań wychowawczych rodziców (no moze
        pewne rzeczy ja robilabym troche inaczej ale to tylko tyle), a to ile kto
        kupuje dziecku gier komputerowych i czy pozwala na oglądanie Pokemonów no to
        jednak nie moja sprawa.

        c. sama nie wiem czy mialabym ochote aby ktos mi zwracal uwage i mowił mi jak
        niesympatyczne mam dziecko, a wyznaje zasade ze zanim cos zrobie to stawiam się
        w sytuacji odwrotnej i zastanawiam się jak ja bym sie wtedy czula.

        Gdyby to bylo dziecko osoby mi bardziej bliskiej, czy gdyby to byl jakis razacy
        przypadek niekompetencji rodzicow, wtedy tak, zareagowalabym.

        Pozdrawiam, i musze przyznac ze Pana ogólne pytanie jak zachowywac się w takich
        sytuacjach jest bardzo interesujace. Moze gdybysmy częściej ingerowali w życie
        innych mniej byłoby na swiecie frustratów, samobójców i przestępców, ale to
        tylko teoria, póki co dowodów brak...
        >
        • hic_mulier Re: zblazowany, znudzony życiem....10-latek 19.10.04, 19:19
          "Dziecko miało już kiedyś problemy, chodzilo do psychologa" - aaaaa staszne
          wiem juz dlaczego nauczyciele do psychologów kieruja a mamy nie chcą bo jak raz
          pójdzie to potem mamusie idealnych dzieciatek co nigdy mamusi sie nie
          sprzeciwia ucza sie jak maszyny, komputerowych gier na oczy nie widziały od
          razu powiedzą. "o problemy ma do psychologa chodził. byl u psychologa wiec nie
          może być normalny.
          • agatka_s Re: zblazowany, znudzony życiem....10-latek 19.10.04, 21:22
            hic_mulier napisała:

            > "Dziecko miało już kiedyś problemy, chodzilo do psychologa" - aaaaa staszne
            > wiem juz dlaczego nauczyciele do psychologów kieruja a mamy nie chcą bo jak
            raz
            >
            > pójdzie to potem mamusie idealnych dzieciatek co nigdy mamusi sie nie
            > sprzeciwia ucza sie jak maszyny, komputerowych gier na oczy nie widziały od
            > razu powiedzą. "o problemy ma do psychologa chodził. byl u psychologa wiec
            nie
            > może być normalny.

            Typowa manipulacja tekstem, cały cytat brzmi jak następuje:

            "Tata jest otwarty, dziecko mialo juz kiedys problemy, chodzili do psychologa
            itp itd, ale jednak nie czuje sie na tyle blisko aby miec pewnosc ze taka uwaga
            zostanie przyjeta bez konsekwencji w naszych (doroslych) stosunkach."

            moja wypowiedz dotyczy taty który dopuszcza do siebie myśl że dziecku można
            pomóc i chce mu pomóc chodząc do psychologa, mógłby być jednak na tyle wrażliwy
            aby nie przyjąć w otwarty sposób moją uwagę, a ja jestem na tyle delikatna ze
            to szanuje.
    • roseanne INNY 10 latek 19.10.04, 18:25
      ja mam takiego synka, jakiego ty tak niemilo opisujesz..
      nie lubi ksiazek, nie potrafi sie bawic z rowiesnikami itd
      jest autystykiem o wysokim stopniu funkcjonowania



      nie oceniaj moze za szybko, co?
      • agatka_s Re: INNY 10 latek 19.10.04, 21:11
        Droga roseanne,

        Nie oceniałam tego chłopca, ani jego rodziców. Napisałam tylko że byłam w
        szoku, jak to możliwe aby dziecko 10-letnie było tak znudzone. Gdyby rodzice go
        zaniedbywali, to chociaż widziałabym cień usprawiedliwienia takiego zachowania,
        ale nie dom ciepły pełen miłosci. Rozumiem że autyzm (choć wybacz nie mam o
        nim zbyt dużej wiedzy, więc nawet nie wiem czy to jest choroba czy jakoś
        inaczej to sie określa) może być jedną z przyczyń takiego zachowania.

        Przykro mi z powodu Twojego syna (i pewnie wielu innych dzieci mających różne
        zdrowotne problemy) ale nie oznacza to że nie wolno mi dostrzegać zachowań
        dzieci, które (te zachowania) dla mnie są poprostu dziwne i niezrozumiałe.

        Pozdrawiam



      • aszar.kari Re: INNY 10 latek 19.10.04, 21:18
        roseanne napisała:

        > ja mam takiego synka, jakiego ty tak niemilo opisujesz..
        > nie lubi ksiazek, nie potrafi sie bawic z rowiesnikami itd
        > jest autystykiem o wysokim stopniu funkcjonowania
        >
        >
        >
        > nie oceniaj moze za szybko, co?
        >


        Czy Ty nie przesadzasz? Przeciez nie ukrywasz tego, ze Twoj syn jest
        autystykiem, zreszta watpie czy byloby to mozliwe. Trudno kazdego zblazowanego
        10-latka podejrzewac o autyzm lub inne problemy psycho-somatyczne. Agatka
        napisala zreszta, ze zna dzieciaka od dluzszego czasu, wymieniaja z rodzicami
        uslugi przy opiece nad synami wiec o ewentualnej chorobie zapewne zostalaby
        poinformowana. A jesli dzieciak jest trudny i nudny, to na taka ocene mozna
        zdobyc sie bardzo szybko. To samo dotyczy wielu doroslych ludzi. Jedni sa
        interesujacy, inni nie choc sa calkiem zdrowi. Ale teraz swiat taki - ciagle
        dopatrywanie sie a nuz chory, a nuz z biednej rodziny, a nuz nie jadl
        sniadania - a to po prostu cyniczny szczeniak, ktory chce zaimponowac reszcie
        swiata, ze ogolnie wszystko ma w nosie. No i niech ma, moze zgodnie z
        przepowiednia Izuni, kiedys mu sie odmieni.
        • roseanne stereotypy 19.10.04, 23:30
          www.dzieci.bci.pl/strony/autism/diagnoza.htm

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka