sylwus34
19.06.22, 02:36
Mój 11 letni syn poraz kolejny (2!) będzie zmieniał szkołę.
Z tego samego powodu: nieumiejętności albo słabej umiejętności nawiązywania a raczej utrzymania relacji społecznych.
Mam podejrzenie o Aspargera, niedługo będzi diagnoza, miał Tomatisa, przez 1,5 r chodził na TUS no i tyle.
Brak tych umiejętności polega na wchodzeniu w rolę " kozła ofiarnego" . A to coś " głupiego" powie, a to opatrznie zrozumie jakiś żart, a to sam błyśnie dowcipem niezrozumiałym dla innych. Do tego łatwo go sprowokować, staje się wtedy impulsywny, krzyczy, zachowa się nadmiernie i to wystarczy żeby ten " ogon" kozła ofiarnego ciągnął się za nim.
Syn sam bardzo chce zmienić szkołę. I była to też sugestia pedagoga szkolnego.
Pierwsza szkołę zmienił przez agresywnych chłopaków( z ich powodu dwoje innych uczniów też odeszło z tej klasy a klasa ma być rozwalona) a druga szkoła podobnie( o tyle że tylko mój syn z tego powodu, o ile mi wiadomo zmienił szkole).
I sedna czy znacie takie przypadki że dopiero za 3 razem dziecko się odnalazło w klasie? Czy to już " pozamiatane"?
Jak go wspierać? Czy ten mój " oryginał" trafi w końcu na swego i będzie miał kumpla?