Dodaj do ulubionych

Pocieszenia potrzebuję.

19.06.22, 02:36
Mój 11 letni syn poraz kolejny (2!) będzie zmieniał szkołę.
Z tego samego powodu: nieumiejętności albo słabej umiejętności nawiązywania a raczej utrzymania relacji społecznych.
Mam podejrzenie o Aspargera, niedługo będzi diagnoza, miał Tomatisa, przez 1,5 r chodził na TUS no i tyle.
Brak tych umiejętności polega na wchodzeniu w rolę " kozła ofiarnego" . A to coś " głupiego" powie, a to opatrznie zrozumie jakiś żart, a to sam błyśnie dowcipem niezrozumiałym dla innych. Do tego łatwo go sprowokować, staje się wtedy impulsywny, krzyczy, zachowa się nadmiernie i to wystarczy żeby ten " ogon" kozła ofiarnego ciągnął się za nim.
Syn sam bardzo chce zmienić szkołę. I była to też sugestia pedagoga szkolnego.
Pierwsza szkołę zmienił przez agresywnych chłopaków( z ich powodu dwoje innych uczniów też odeszło z tej klasy a klasa ma być rozwalona) a druga szkoła podobnie( o tyle że tylko mój syn z tego powodu, o ile mi wiadomo zmienił szkole).
I sedna czy znacie takie przypadki że dopiero za 3 razem dziecko się odnalazło w klasie? Czy to już " pozamiatane"?
Jak go wspierać? Czy ten mój " oryginał" trafi w końcu na swego i będzie miał kumpla?
Obserwuj wątek
    • camel_3d2 Re: Pocieszenia potrzebuję. 20.06.22, 07:28
      Dziwie mnie jedno, jezeliw klasie bylo dwoch agresywnych chlopakow.. to chyba ini powinni zmeinic szkole.. a nie ich ofiary. No ale moze to ja mysle nie tak.
      Jezeli twoje dzeicko, ciagle jest kozlem ofiarnym, to po prostu takie jest, ma zdecydowanie problemy. Po drugie, zmiana szkoly niewiele da, bo innej szkole sa juz ustalone grupy, wszyscy sie znaja o dkilku lat. Zreszta skoro ma 11 to znaczy ze za 4 lata znow bedzie zmienial szkole.
      Wedlug mnie problemem nie jest twoje dzeicko, tylko szkola, ktora nie potrafi ogarnac tematu. Dziwi mnie tylko , ze on ma 11 lat i jeszcze nie ma diagnpzy, przeciez te problemy musialy sie ciagnac za nim od dawna.

      Znam dwa rozne przypadki. Jeden, to kolega mojego syna. Bardzo ciapowaty, BARDZO, tez ma problemy z nawiazywaniem znajomosc. Chodzili razem do przedszkola, potem do podtawowki. Na poczatkt tez chcial zmeinic szkole, bo w klasie bylo 3 durnowatych ucznow. Ale mama sie sprzeciwila, bo to by nic nie zmienilo. Nauczycielka ogarnela temat. Zreszta w klasie bylo 3 innych dzieci ( w tym jedno autystyczne). Teraz chodzi do gimnazjum, gdzei tez na poczaku musial sie zmagac z tym jaki jest, ale poszedl tam z 2 kolegami z klasy, ktorzy po prostu go wspomagali. Uczy sie bardzo dobrze i jakos go klasa zaakceptowala. Unika zbiorow, bijatyk itd..

      Drugim przypadkiem byla dziewczynka, ktora od poczatku miala poroblemy, matak nie chciala isc z nia do lekarza. Winni byli nauczyciele, uczniowie, caly swiat. Po roku zmienila szkole na szkole przy ambasadzie (ojdziec pracuje) , tam tez miala problem, ale wiadomo ucznowie i nauczyciele.. Sporo dzieci obockrajowco.... Potem po 2 klasie zniem zeminili szkole na taka z niemeickimi dziecmi poza miastem. Wtedy dotarko di ncihm ze to coc nie tak z dzeickiem, bo tam juz byl koszmar. Kompletnie jej klasa nie zaakceptowa.
      Takze zmiana szkoly nie zawsze jest rozwiazaniem,

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka