amanka
18.07.02, 15:50
Hej,
proszę o radę, jak mam potraktować sklep, w którym moja córka (2,5 roku)
miała "wypadek". A było to tak:
Mąż poszedł z córką do sklepu, w którym zrobiono miejscami z podłogi "równie
pochyłe", to znaczy miejsca, w których można biegać "z górki". Dla mojej
córki jest to wystarczająca zachęta, i po chwili takiego biegania przewróciła
się. Na dodatek w tym sklepie są kosze na towary, skonstruowane w tak
genialny sposób, że poza obrys kosza wystają metalowe pręty. Nie muszę chyba
dodawać, że Dorotka upadając zahaczyła o jeden z nich i rozcięła sobie
policzek. Oczywiście krew, ryk, zestresowany ojciec, taksówka, szpital,
szycie, zastrzyk przeciwtężcowy.
Pytanie: jak mam zareagować, żeby skutecznie ustrzec inne dzieci (lub także
dorosłych) przed podobnymi wypadkami w tym sklepie? Jak najlepiej
skonstruować pismo do dyrekcji tego sklepu (jeszcze gdzieś?), czy żądać
odszkodowania (w jakiej wysokości), co załączyć (oprócz ksera dokumentów ze
szpitala i zdjęcia "uszkodzenia" córki).
Z góry dziękuję za wszelkie porady
pozdrawiam
Amanka