Dodaj do ulubionych

wypadek w sklepie

18.07.02, 15:50
Hej,

proszę o radę, jak mam potraktować sklep, w którym moja córka (2,5 roku)
miała "wypadek". A było to tak:
Mąż poszedł z córką do sklepu, w którym zrobiono miejscami z podłogi "równie
pochyłe", to znaczy miejsca, w których można biegać "z górki". Dla mojej
córki jest to wystarczająca zachęta, i po chwili takiego biegania przewróciła
się. Na dodatek w tym sklepie są kosze na towary, skonstruowane w tak
genialny sposób, że poza obrys kosza wystają metalowe pręty. Nie muszę chyba
dodawać, że Dorotka upadając zahaczyła o jeden z nich i rozcięła sobie
policzek. Oczywiście krew, ryk, zestresowany ojciec, taksówka, szpital,
szycie, zastrzyk przeciwtężcowy.

Pytanie: jak mam zareagować, żeby skutecznie ustrzec inne dzieci (lub także
dorosłych) przed podobnymi wypadkami w tym sklepie? Jak najlepiej
skonstruować pismo do dyrekcji tego sklepu (jeszcze gdzieś?), czy żądać
odszkodowania (w jakiej wysokości), co załączyć (oprócz ksera dokumentów ze
szpitala i zdjęcia "uszkodzenia" córki).

Z góry dziękuję za wszelkie porady

pozdrawiam
Amanka
Obserwuj wątek
    • Gość: dodo Re: wypadek w sklepie IP: 209.226.65.* 18.07.02, 16:25
      tak sobie mysle, ze sklep to nie plac zabaw i rodzicow obowiazkiem jest
      dopilnowac bezpieczenstwa ich dzieci w miejscach nieprzeznaczonych dla rozrywki
      milusinskich.
      a gdyby dorotka zapragnela wykonac slalom pomiedzy samochodami na autostradzie,
      to tez nalezaloby skarzyc paskudnych kierowcow niebezpiecznie rozpedzonych
      pojazdow?
      nauka dla innych rodzicow jest prosta - pilnowac swoich skarbow tam, gdzie nikt
      nie planowal by sie bawily. tatus po prostu nie powinien byl jej pozwolic na
      bieganie po sklepie ale moze ja jestem starej daty...
      • Gość: Joanna Re: wypadek w sklepie IP: *.datastar.pl 18.07.02, 17:20
        Popieram Cię Dodo. Ale jednocześnie współczuję mamie tego brzdąca. Chyba tatuś
        powinien dostać karę.
        • amanka Re: wypadek w sklepie 19.07.02, 10:22
          Gość portalu: Joanna napisał(a):

          > Popieram Cię Dodo. Ale jednocześnie współczuję mamie tego brzdąca. Chyba
          tatuś
          > powinien dostać karę.

          dzięki za współczucie, ale nie bardzo wiem za co - za biedne dziecko, czy
          niesfornego tatusia? ;o) Ale wcale nie uważam, żeby to była akurat wina taty.
          Gdyby pozwolił jej biegać na ulicy i potrąciło by ja auto (odpukać!), to byłaby
          jego wina. Ale przebywając w teoretycznie bezpiecznym miejscu człowiek nie
          spodziewa się takich pułapek. W sklepie raczej uważa się na dziecko, żeby
          czegos nie ściągnęło z półki, nie rozbiło itd. Trudno jeszcze sprawdzać stan
          bezpieczeństwa tego miejsca (wystające pręty, śliska podłoga, itd). To należy
          do obowiązku gospodarza.

          pozdrawiam

          Amanka
      • amanka Re: wypadek w sklepie 19.07.02, 10:14
        Gość portalu: dodo napisał(a):

        > a gdyby dorotka zapragnela wykonac slalom pomiedzy samochodami na
        autostradzie,>
        > to tez nalezaloby skarzyc paskudnych kierowcow niebezpiecznie rozpedzonych
        > pojazdow?

        A gdyby tak Dorotka zapragnęła biec po chodniku i nadziała się na drut
        kolczasty na wysokości 50 cm, to byłaby to wina rodziców, czy tego kogoś, kto
        go postawił? Nie przesadzaj z tą autostradą, bo wiesz dobrze, że nie o to
        chodzi.

        > nauka dla innych rodzicow jest prosta - pilnowac swoich skarbow tam, gdzie
        nikt
        >
        > nie planowal by sie bawily. tatus po prostu nie powinien byl jej pozwolic na
        > bieganie po sklepie ale moze ja jestem starej daty...

        ona się tam nie bawiła, tylko PRZEBYWAŁA. A jak ktoś robi takie równie pochyłe,
        to chyba liczy się z tym, że z górki idzie sie szybciej (dorosli też). A sklep
        powinien być bezpieczny dla WSZYSTKICH. Zresztą nie chodzi mi nawet o ten
        rozbieg, tylko o wystające pręty, które są niebezpieczne niezaleznie od wieku.

        Pozdrawiam
        Amanka
    • Gość: Ola Re: wypadek w sklepie IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 18.07.02, 17:45
      No coz , definitywnie tatus nie powinien jej pozwolic na to bieganie. Rownia
      pochyla moze zostala zbudowana dla niepelnosprawnych, a moze dla wozkow z
      dziecmi. Nie wiem jak to dokladnie wyglada. A te prety sa rzeczywiscie
      przerazajace. Niestety sa stosowane chyba wszedzie. Ja ich sie zawsze balam i
      boje, ze kiedys jakiegos takiego pustego nie zauwaze i wbije sobie w oko. Tak
      czy inaczej wspolczuje serdecznie. Jak sie ma malutka? Czy to rozciecie jest
      duze i czy zostanie po tym slad? Pozdrawiam.
      • amanka Re: wypadek w sklepie 19.07.02, 10:06
        Dzięki za odpowiedzi, ale niezupełnie się z nimi zgadzam :o)

        Muszę się wreszcie sama wybrac do tego nieszczęśnego sklepu i sprawdzić, czy
        te "równie pochyłe" mają rzeczywiście jakieś racjonalne uzasadnienie (np. dla
        wózków inwalidzkich), czy nie. Poza tym nie jestem pewna, czy w tym sklepie są
        wózki dla klientów, do których mozna włożyć dziecko - wtedy macie rację,
        powinno siedzieć w takim wózku. Jeżeli takich nie ma, to nie widzę
        przeciwwskazań, żeby dziecko chodziło samo po sklepie. Co - mam te wierzgające
        15 kilo nosić cały czas na rękach? Nie da się, czyli wynika z tego, że sklep
        rezygnuje z klientów z dziećmi. Zresztą co znaczy "rezygnuje"? Przecież jeżeli
        taki klient mimo wszystko chce wejść do sklepu to ma do tego prawo. A sklep
        musi zapewnić bezpieczne warunki zakupów DLA WSZYSTKICH. Jesli przyjdę w
        kreacji za 5 tys i ją na tych prętach podrę, to mam pełne prawo do wystąpienia
        o odszkodowanie.

        Ale powiedzmy teoretycznie, że dziecko ma np. 5 lat i już nie nadaje się do
        takiego wózka i też przewróci się na te pręty - to co, też rodzic winny, że
        sklep stawia takie pułapki?

        Te pręty sa naprawdę niebezpieczne i chodzi mi głównie o to, że sklep nie
        powinien robić takich pułapek na klientów (małych i dużych).

        A rana goi się dobrze, dzisiaj będziemy wyciagać szwy i mam nadzieję, że nie
        będzie wielkiego śladu.

        Amanka
        • kathy38 Re: wypadek w sklepie 19.07.02, 10:23
          amanka napisała:


          > A rana goi się dobrze, dzisiaj będziemy wyciagać szwy i mam nadzieję, że nie
          > będzie wielkiego śladu.
          >
          > Amanka

          Kiedy rana się zagoi zacznij stosować maść na blizny - Cepan lub Contratubex.
          Nie wszyscy lekarze o tym mówią a warto.

          Cieszę się, że wszystko się dobrze skończyło.

          Pozdrawiam
        • esther Re: wypadek w sklepie 19.07.02, 10:38
          Amanka, na pewno ten wypadek to nic przyjemnego, na szczescie nie doszlo do
          jakiegos powazniejszego wypadku.
          DOdam tylko ze czesto widze jak z winy rodzicow dochodzi do podobnych
          incydentow (nie mam tu na mysli waszej sytuacji, bo jej nie widzialam!).
          Ostatnio szlam z koszykiem w suprmarkecie, naprzeciw pedzila mama z koszykiem,
          w nim malutkie dziecko, ktore wystawilo raczke chcac dosiegnac towarow. Gdybym
          nie wychamowala w ostatniej chwili w polke, dziecko na sto procent uszkodziloby
          sobie reke uderzajac w moj koszyk. Mama nawet tego nie zauwazyla! Pozniej
          plakalaby ze dziecko spotkalo nieszczescie. Druga sytuacja - mama i tato z 3
          letnim chlopczykiem, pozwalaja mu isc po wysokiej poreczy mostu, za ktorym jest
          juz tylko rzeka. Korci spytac gdzie oni maja rozum? Pozniej podadza do sadu
          firme ktora budowala most?
          czesto widze jak rodzice zagadani pozwalaja dzieciom latac w kolko po sklepach -
          nie sposob dziecka trzymac na uwiezi, ale warto sie rozejrzec czy nie ma
          jakich niebezpiecznych elementow, tak jak w przypadku dziecka Amanki. Czasem
          jednak nie mozna szukac winnego, bo przypadki sie zdarzaja!
          Pozdrawiam,
    • Gość: Iza Re: wypadek w sklepie IP: *.introl.pl 19.07.02, 11:21
      To fakt, że trzeba malucha pilnować choć czasem jest to trudne, ale sklep też
      ma pewne obowiązki (np. kafelki powinny być antypoślizgowe, tym bardziej jeśli
      jest to podjazd dla inwalidów). Moja mama złamała sobie kiedyś w sklepie rękę,
      było sucho, a ona poślizgnęła się na kafelkach, miała ubrane szpilki, ale czy
      jest to argument - taki argument wyciągnął sklep? Po perypetiach dostała
      odszkodowanie od sklepu za wypadek. Rzeczoznawca badający sprawę powiedział,
      że zawsze można dochodzić swych roszczeń najpierw od właściciela terenu na
      którym zdarzył się wypadek (firma, właściciel drogi). Jeden problem może być
      wtedy kiedy właściciel odpowie negatywnie, a w kolejnym kroku sąd przyzna mu
      rację (trzeba wtedy pokryć koszty sądowe + pełnomocnika drugiej strony).
      Sugeruję abyś zasięgnęła bezpłatnej porady prawnej np. u prawnika
      czasopisma "Dziecko": strona: www.edziecko.pl.

      Mam nadzieję, że córeczce rana szybko się zagoi bez śladu. Pozdrawiam.
      • Gość: crespo Re: wypadek w sklepie IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 19.07.02, 12:11
        Moim zdaniem szansa na wygranie takiej sprawy istnieje wtedy jesli te kosze, o
        ktorych piszesz, staly tam choć nie powinny sie tam znalezc.Jesli stoja tam na
        stale i są w tym miejscu potrzebne to nie sobie nawet co glowy zawracac z
        odszkodowaniem.
        • amanka Re: wypadek w sklepie 19.07.02, 13:35
          Gość portalu: crespo napisał(a):

          > Moim zdaniem szansa na wygranie takiej sprawy istnieje wtedy jesli te kosze,
          o
          > ktorych piszesz, staly tam choć nie powinny sie tam znalezc.Jesli stoja tam
          na
          > stale i są w tym miejscu potrzebne to nie sobie nawet co glowy zawracac z
          > odszkodowaniem.

          ale dlaczego? W Tesco takie kosze sa ładnie zakończone, nic nie haczy. Czy
          jeśli takie kosze byłyby najeżone żyletkami tylko dlatego, że były np. tańsze i
          sklep sie na takie zdecydował, to wszystko jest w porządku? Czy dodawanie
          szkodliwych substancji do jedzenia też jest ok, jeśli znajdują się tam w
          sposób "zaplanowany", a nie przez przypadek?

          Amanka
          • Gość: crespo Re: wypadek w sklepie IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 19.07.02, 14:01
            No chyba, ze stoją na swoim miejscu ale nie mają atestu, to zmienia calkowicie
            postac rzeczy. Ale jezeli zostaly dopuszczone do uzytku, to sklep jest kryty.
    • Gość: Roxi Re: wypadek w sklepie IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 19.07.02, 22:02
      Staram się bardzo aby zrozumieć o co Ci właściwie chodzi.Czy chcesz uzyskać
      odszkodowanie czy też jeszcze coś innego.Dlaczego twierdzisz że dziecko w
      sklepie powinno mieć pełną swobodę.Kilka dni temu byłem świadkiem zdarzenia
      w pewnym sklepie właśnie z udziałem tatusia i dziecka.Tatuś zajęty był zakupami
      dziecko zaś z ogromną ciekawością oglądało i dotykało wszystkiego co znalazło
      się na jego drodze.W pewnym momencie dziewczynka wyciągneła jedną z puszek i
      nagle wszystkie pozostałe ustawione w tym stożku runeły z wielkim hukiem.
      Kilka z nich poleciało prosto na głowę dziewczynki reszta zaś byle gdzie,tak
      jednak że stukły dosyć dużą gablotę.Konsternacja,krzyk,i oczywiście pretensje
      do właściciela. Powiedz sama czy było to w porządku?
      Dodo ma słuszność.Czy jeżeli Twojemu dziecku w piaskownicy inny dzieciak
      przywali łopatką będziesz sprawiedliwości dochodzić w sądzie.
      Dzisiaj odwiedziłem wiele sklepów i dokładnie pooglądalem sobie stojące tam
      regały o zgrozo wszystkie jednakowe,moim zdaniem niebezpieczne z prostej
      przyczyny ponieważ są niestabilne ale to nie sprzedawca czy też własciciel je
      produkuje.One tak są skonstruowane.
      Zrobisz jak uważasz ale zanim zrobisz głupstwo zacznij jednak od tatusia który
      zawalił sprawę i już.
      Małej życze szybkiego powrotu do zdrówka Tobie zaś rozsądku.

      pozdrawiam
      • Gość: Doki Re: wypadek w sklepie IP: *.turboline.skynet.be 19.07.02, 22:18
        Moze nie tak ostro, ale tez widze w podejsciu autorki watku to chore
        amerykanskie myslenie: jesli stalo sie cos zlego, to ktos jest za to
        odpowiedzialny i powinien zaplacic!
        To jest chore. Pilnuj dzieciaka i juz. Jesli nie jestes w stanie, idz do innego
        sklepu lub zostaw dziecko w domu jak idziesz po zakupy. Proste.
        Nie chodzi o to, ze wszystko jest cacy w sklepie. Chodzi o to, zeby nie
        terroryzowac reszty zasadami bezpieczenstwa wobec dzieci. To juz sie stalo w
        ruchu drogowym (gdzie rozjechanie dziecka to wielka zbrodnia, chociaz winni sa
        rodzice, nie kierowca), lepiej nie rozwlekac takiego myslenia na inne dziedziny
        zycia.
    • Gość: Ola Re: Czy sklep jest calkiem bez winy??? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 20.07.02, 01:26
      Tak jak juz pisalam poprzednio kazdy rodzic musi oczywiscie pilnowac swoje
      pociechy aby nie zrobily sobie krzywdy, jednak nie uwazam ze powinien to byc
      jedyny srodek do zapobiegania nieszczesliwym wypadkom. Mysle, ze taka sytuacja
      jak opisana powyzej, czy jakikolwiek nieszczesliwy wypadek powinien stanowic
      podstawe do przeanalizowania zasad bezpieczenstwa w tym sklepie czy innych
      obiektach uzytecznosci publicznej. Dziecko autorki tego watku biegalo i to
      chyba stanowi podstawe dla wiekszosci z nas aby twierdzic, ze byla tu i wina
      ojca. Co jednak myslelibysmy na ten temat gdyby dziecko nie biegalo, tylko
      potknelo sie i rozcielo policzek o wystajacy pret, albo gdyby zrobilo sobie
      jeszcze gorsza krzywde? Nie uwazam ze powinno sie calkowicie zwolnic z
      odpowiedzialnosci sklep w ktorym stosuje sie takie kosze. List do kierownictwa
      sklepu moglby otworzyc im oczy na slabe punkty jesli chodzi o bezpieczenstwo
      wszystkich klientow. Przeciez potknac sie moze kazdy z nas. Pozdrawiam
    • jaaka Re: wypadek w sklepie 21.07.02, 08:02
      Jesli uwazasz, ze wine za zdarzenie ponosi sklep powinnas rzeczywiscie - jak
      juz ktos poradzil - skontaktowac sie z jakims adwokatem. Ten pomoze ci napisac
      pismo procesowe, albo podejmie sie prowadzenia calej sprawy. Oczywiscie nie za
      darmo.
      Musisz miec swiadomosc, ze nie ma bezinteresownych adwokatow, wiec kazdy bedzie
      cie przekonywal, ze sprawa jest do wygrania i uzyskania wysokiego
      odszkodowania. Tymczasem strona pozwana, czyli sklep, z pewnoscia bedzie sie
      bronic i takze wezmie adwokata, ktory zechce przy okazji takze zbic troche
      kasy. Przypuszczam, ze sklep stac bedzie na drozszego (zakladam: lepszego)
      adwokata, ktory w dodatku przyjmie taka linie obrony, ze przegrasz.
      Rzecz bowiem w tym, ze nieszczesliwe wypadki moga zdarzyc sie wszedzie, kazdemu
      i z reguly nie mozna ich przewidziec. Nie zawsze tez jest ktos winien (nie mam
      akurat teraz na mysli sklepu, ktory z zalozenia powinien dbac o bezpieczenstwo
      wszystkich klientow). Caly problem jednak w tym, aby miec dostatecznie duzo
      wyobrazni i chociaz probowac uniknac wiekszosci z wypadkow.
      Szczegolnie dotyczy to opieki nad dzieckiem. Sama pamietam (moja corka ma juz
      15 lat), jak to bylo gdy tylko zaczela sie jako niemowle przekrecac z boku na
      bok na lozeczku. Tego dnia skonczyl sie moj i mojego meza spokoj. Odtad bowiem,
      wlasciwie jeszcze do dzis, musielismy miec przy naszym nadruchliwym i
      roztrzepanym dziecku oczy naookolo glowy i przewidywac jego 20 krokow i ruchow
      do przodu. Szczesliwie, byc moze dzieki temu wlasnie, przebrnelismy przez jej
      dziecinstwo bez wiekszych wypadkow.
      To nie sklep zatem, i tym bardziej nie dziecko jest winne temu co sie stalo.
      To dorosli maja obowiazek myslec za caly swiat, aby uniknac podobnych historii.
      Mysle jednak, ze jest jakas pozyttywna pointa tego zdarzenia - na pewno i wy
      bedzie juz od teraz mieli "oczy wokol glowy" i byc moze dzieki temu nie dojdzie
      do jakiegos wiekszego nieszczescie z powodu braku rozsadku lub gapiostwa
      rodzicow.
      Pozdrawiam
      jaaka
    • Gość: robo Re: wypadek w sklepie IP: *.chello.pl 22.07.02, 18:38
      • Gość: ala Re: ale te pręty nie powinny wystawac IP: *.acn.pl / 10.131.132.* 02.08.02, 11:01
        bo to jest sprzeczne z zasadami bezpieczenstwa
        dlatego na pewno powinnas cos z tym zrobic
        to nie jest zaden terror tylko podstawowe wymagania klientow-miejsce w ktorym
        robia zakupy musza byc bezpieczne. wypadki zdarzaja sie zawsze, ale wszyscy
        dazymy do ich zminimalizowania wiec nie rozumiem oburzenia.
        droga do odszkodowania jest bardzo zmudna i dluga, ale w tym przypadku jakies
        szanse są
        gratuluje wrazliwosci co poniektorych-jak zwykle iscie rzezniczej-rozjechane
        dziecko to jest wielka tragedia-brrrr
        jak ktos sie juz ujawnil, ze jest lekarezm to powinie warzyc slowa, bo ludzie
        naprawde boja sie korzystac z pomocy lekarz
    • Gość: ANKA Re: wypadek w sklepie IP: 195.94.218.* 09.08.02, 12:08
      A może trzeba było po prostu pilnować dzieciaka, zamiast oskarżać wszystkich
      wokół? Ciągle w sklepach widuje się dzieciaki biegające samopas, włażące w
      kazdy zakamarek, wspinające się na regały sklepowe itd. A rodzice kompletnie
      nie zwracają na to uwagi, że ich dziecko np. rozrzuca poukładane artykuły,
      jesli dziecko przeszkadza innym, to nie ich problem, problem dopiero jak
      dziecko coś zrobi sobie. Mentalność Kalego.
      • Gość: Joanna Re: wypadek w sklepie IP: *.datastar.pl 09.08.02, 15:55
        Ja ostatnio w Ikei, widziałam jak około 8-letni chłopak wlazł do szafy, uwiesił
        się na drążku i oczywiście coś się zepsuło i urwało. Rodzice udają wariata,
        więc ja zwróciłam mu uwagę, że chyba nie powinien tam wchodzić. A jakby ta
        szafa się na niego przewrociła, to wtedy rodzice by pewnie zareagowali i
        zwalali winę na sklep. Czasem rodzice udają slepych, a potem pretensje do
        całego świata.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka