Dodaj do ulubionych

Ciaza-praca-kiedy powiedziec?

IP: *.pl 07.09.02, 12:26
Moje kochane,
Wlasnie dowiedzialam sie ze jestem w ciazy. Z jednej stroby bardzo sie
ciesze, chcemy z mezem dzidziusia - a z drugiej - o rany, co w pracy...
To nie jest frima ktora z utesknieniem czeka na brzuszki u pracownikow..
Napiszcie prosze o waszych doswiadczeniach: czy chodzilyscie na zwolnienia,
jak atmosfera, kiedy mowilyscie szefowi, jaka reakcja, czy wrocilyscie po
urodzeniu dziecka itp.
Pozdrawiam was,
Kangurek
Obserwuj wątek
    • Gość: paula Re: Ciaza-praca-kiedy powiedziec? IP: *.sze.warszawa.supermedia.pl 08.09.02, 22:33
      Ja, glupia, powiedzialam zaraz jak ciaza byla pewna i dostalam zaswiadczenie od
      lekarza (okolo 8 tygodnia). I to byl blad, poniewa pracodawca po prostu zaczal
      mnie szykanowac - probowal zmniejszyc mi pensje (nie ma prawa), probowal
      narzucic mi inne warunki (niekorzystne) pracy (nie ma prawa), wreszcie nie
      mialam nic do roboty (zadnych zadan mi nie zlecal). Bylam tak zdenerwowana i
      zestresowana, ze po prostu balam sie isc do pracy.
      Pomogl mi lekarz - dal zwolnienie lekarskie. Wiec cala ciaze bylam na
      zwolnieniu, tylko troche szkoda, poniewaz ja czulam sie dobrze - moglam
      pracowac, a pracodawca mogl przez kolejne 7 miesiecy miec pracownika (ale to
      juz nie moja sprawa).
      A na poczatku mojej pracy bylo tak cudownie - szefowa kobieta, ktora ciagle
      podkreslala, ze nie da skrzywdzic zadnej dziewczyny, bo ona wie, ze sa
      dyskryminowane i takie tam dyrdymaly. A jak sie dowiedziala, ze jestem w ciazy,
      to przestala odpowiadac na moje dzien dobry i w ogole sie do mnie nie odzywala.
      Cudnie.
      Konkluzja - teraz jesli bede w ciazy to pracodawca dowie sie naocznie - wtedy,
      gdy brzuszek bedzie widocznie odstawal.
      CZESC
      • Gość: paula Re: Ciaza-praca-kiedy powiedziec? IP: *.sze.warszawa.supermedia.pl 08.09.02, 22:40
        Pytalas jeszcze o powrot do pracy..
        Wykorzystalam macierzynski, wykorzystalam wypoczynkowy, wrocilam do pracy
        (synek zostal z opiekunka), zrobilam jeden projekt ...i zaczely sie zakusy na
        moje stanowisko, ze po takiej przerwie to odstalam itp, znowu stres.
        Wzielam wychowawczy, moge sobie na niego pozwolic, mam w nosie swoja firme. Nie
        wroce do niej, a nawet "fundne jej" jeszcze jedno moje dziecko. Teraz zalezy mi
        tylko na ciaglosci zatrudnienia wliczanego do emerytury.
        CZESC
        • Gość: paula Re: Ciaza-praca-kiedy powiedziec? IP: *.sze.warszawa.supermedia.pl 08.09.02, 22:47
          To znowu jasmile
          Chcialam jeszcze dodac, ze pracodawca zupelnie niechcacy zrobil mi ogromna
          przysluge. Zawsze chcialam byc ze swoim dzieckiem w domu przez pierwsze lata
          jego zycia. Ale jednoczesnie ciagnelo mnie do ludzi, do pracy, do ciaglego
          biegu, aktywnosci... Probowalam to wszystko razem pogodzic. I nawet sie udawalo.
          Pracodawca nie chcial, a ja nie chcialam byc bezrobotna, wiec wzielam
          wychowawczy, mam chociaz ubezpieczenie i ciaglosc lat do emerytury. A finansowo
          nie mamy tak zle, moge byc na wychowawczym i jestem najszczesliwsza na swiecie
          z tego powodu.
          Po raz ostatni - CZESC
    • Gość: magda.k Re: Ciaza-praca-kiedy powiedziec? IP: *.gda.supermedia.pl 09.09.02, 15:50
      Ja nie miałam żadnych kłopotów w pracy kiedy byłam w ciąży (a nawet wręcz
      przeciwnie), na zwolnieniu lekarskim byłam ostatnie 3 tyg., kiedy już nie
      mogłam się dotelepać do biura i wysiedzieć tych kilku godzin. Po macierzyńskim
      przyjęto bez najmniejszych problemów. Ale wiem, że to wyjątkowa sytuacja,
      zazwyczaj nie jest tak różowo. Dlatego o ciąży powiedz w pracy dopiero kiedy
      brzuszek zacznie być widoczny, zaoszczędzisz sobie tym sposobem dodatkowych
      stresów. A tak na marginesie: ja o ciąży poinformowałam dalszą rodzinę i
      znajomych dopiero po 12 tyg. - żeby nie zapeszyć.
      powodzenia
      • Gość: sonija Re: Ciaza-praca-kiedy powiedziec? IP: *.waw.cdp.pl 10.09.02, 11:07
        Ty jako Kangurek będziesz mogła ukryć brzuszek w torbie...hi, hi...
        , a tak poważnie... jeśli wykonywany przez Ciebie rodzaj pracy, jej
        uciążliwość, zły wpływ na rozwój ciąży nie wymaga poinformowania pracodawcy to
        czym później powiesz tym lepiej... Pamiętaj tylko o zwolnieniu lekarskim. Nawet
        jeśli bedzie spowodowane przeziębieniem, to jeśli jesteś w ciąży masz prawo do
        100 % wynagrodzenia za okres trwania L4 i płatny 1-szy dzień ( to od nowego
        roku).

        pozdrowienia, trzymaj się
        wszystko przed Tobą

        S.
        • Gość: Kangurek Re: Ciaza-praca-kiedy powiedziec? IP: *.monolith.pl / 10.100.100.* 10.09.02, 14:24
          Mam pytanie moje drogie - jeśli przez ostatnie 6 miesięcy dostawałam pensję +
          20% premii uznaniowej, to czy może mi szef obciąć te 20% jak jestem w ciąży?
          • Gość: paula Re: Ciaza-praca-kiedy powiedziec? IP: *.sze.warszawa.supermedia.pl 10.09.02, 16:14
            Moim zdaniem tak, poniewaz - jak sama nazwa wskazuje - jest to premia uznaniowa.
            W ciazy przysluguje Ci 100%, ale wynagrodzenia podstawowego.
            CZESC
          • Gość: sonija Re: Ciaza-praca-kiedy powiedziec? IP: *.waw.cdp.pl 11.09.02, 09:47
            Gość portalu: Kangurek napisał(a):

            > Mam pytanie moje drogie - jeśli przez ostatnie 6 miesięcy dostawałam pensję +
            > 20% premii uznaniowej, to czy może mi szef obciąć te 20% jak jestem w ciąży?

            Jeśli chodzisz do pracy i otrzymujesz wynagrodzenie na bieżąco to szef może
            zabrać Ci tę premię (jesli jest uznaniowa, chyba że jest to premia
            regulaminowa -to nie i zależy od tego, co zawiera regulamin ).
            Jeśli zaś pójdziesz na L4 to dostajesz 100% średniego wynagrodzenia z
            ostatnich 6 m-cy,czyli z wliczoną premią ( lub 12 -jesli jest to
            korzystniejsze). Tak więc lepiej dostawać tę premię aby w przyszłości kiedy już
            będziesz na L4 otrzymywac więcej pieniędzy.

            S.
            • Gość: paula Re: Ciaza-praca-kiedy powiedziec? IP: *.sze.warszawa.supermedia.pl 11.09.02, 10:40
              sonija ma racje, ale jest tez taka sytuacja, w ktorej - mowisz szefowi o ciazy,
              ale nie idziesz na L4. Wtedy on po prostu obcina Ci premie (jesli jest zboj) i
              kazde ewentualne L4 jest juz mniejsze (w sumie z ostatnich 6 miesiecy) o kazdy
              miesiac bez premii. Czyli macierzynski tez mniejszy o te premie.
              Zatem najlepiej nie mow o ciazy az nie bedzie widoczna i oda razu icdz na
              zwolnieniewink
              CZESC
    • Gość: Aśka Adopcja-praca-kiedy powiedziec? IP: *.pai.net.pl / 10.7.1.* 15.09.02, 15:13
      A ja jestem w "ciąży adopcyjnej" i tu dopiero jest problem. Bo pensję mogę mieć
      w każdej chwili obniżoną i równie dobrze mogę być w każdej chwili zwolniona. I
      kiedy powiedzieć pracodawcy? Jak już przyznają nam dziecko? Przecież to nie
      fair wobec pracodawcy ale z drugiej strony nie chroni mnie ABSOLUTNIE ŻADNE
      PRAWO.
      • Gość: paula Re: Adopcja-praca-kiedy powiedziec? IP: *.sze.warszawa.supermedia.pl 15.09.02, 18:34
        Wiesz, co Aska, nie wiem, jakiego Ty masz szefa, moze ma ludzka twarz? Ale ja
        na Twoim miejscu bylabym fair przede wszystkim wobec siebie i dziecka. Moze to
        okropne, ale takie mam doswiadczenia z pracodawcami. Ciaza dla nich to koniec
        swiata i kariery zawodowej "zaciazonej".
        Gratuluje Wam z calego serca tej ciazy i zycze szybkiego i szczesliwego
        rozwiazaniabig_grin. A czy juz wiecie kto to i kiedy do Was trafi?
        Pozdrawiam
        • Gość: Aśka Re: Adopcja-praca-kiedy powiedziec? IP: *.pai.net.pl / 10.7.1.* 15.09.02, 21:29
          Dzięki Paula. Podobno "ciąża adopcyjna" trwa średnio 9 miesięcy ale tak
          naprawdę raz jest to pół roku a innym razem ponad rok. My jesteśmy w czwartym
          miesiącu wink Na razie nie mamy sygnałów z ośrodka, by odnaleźli nasze dziecko.
          Byle do wiosny smile
          • Gość: paula Re: Adopcja- Aska IP: *.sze.warszawa.supermedia.pl 15.09.02, 21:37
            Zatem, aby do Wiosny, trzymam kciuki i powodzenia!
            PA
      • Gość: Ola Re: Adopcja-praca-kiedy powiedziec? IP: 2.4.STABLE* / 192.168.115.* 16.09.02, 09:39
        Aśka, podzielam zdanie Pauli w sprawie poinformowania pracodawcy. Ja mam super
        szefa, ale tak prawdę mówiąc nie słyszałam z żadnych opowiadań, żeby ktoś miał
        takiego. Więc dbaj o siebie i o dziecko. Osobiście uważam, że to
        niesprawiedliwe niedopatrzenie państwa w sprawie ciąży adopcyjnej. Ta ciąża
        powinna być czasem bardziej chroniona niż ciąża naturalna. Jestem pełna uznania
        i podziwu dla takich kobiet jak Ty. Może dlatego, że widziałam dziecko z
        chorobą sierocą (zaadoptowała je moja koleżanka) i widziałam jak pięknie z tego
        wychodzi pod wpływem miłośći, ciepła i normalnej rodziny. Teraz jest 14 letnią
        dziewczynką i nie ma w niej śladu tego zastraszonego zwierzątka z przed
        dziesięciu lat.
        Życzę dużo, dużo cierpliwości, miłości i powodzenia!
        Pozdrawiam ciepło!
    • Gość: Ola Re: Ciaza-praca-kiedy powiedziec? IP: 2.4.STABLE* / 192.168.115.* 15.09.02, 17:45
      Ja to mam złotego szefa. O mojej pierwszej ciązy dowiedział się na samym
      początku. Byłam raz na zwolnieniu raz w pracy, bo takie miałam samopoczucie,
      raz dobrze raz źle. Po macierzyńskim poszłam na wychowawczy i po roku
      powiedziałam, że chcę wrócić, dostosował się do mnie i do tego kiedy chcę
      wrócić. Kiedy zaszłam w trzecią ciąże (drugą poroniłam niestety) z powodu tego
      że druga tak tragicznie się zakończyła, musiałam iść na chorobowe trzy dni po
      terminie spodziewanej miesiączki, ponieważ mój organizm samoistnie wydala
      początkowe ciąże. Nie chciałam nikomu na początku mówić o ciąży, w wielkiej
      tajemnicy dowiedziały się moje najbliższe koleżanki z pokoju i ....szef, bo
      wiedziałam, że jest godny zaufania. Potem po podtrzymaniu początków ciąży
      mogłam wrócic do pracy, ale niestety nie na długo, bo znowu zaczęło się coś
      dziać. Lekarz wystawił mi zwolnienie i kazał leżeć z powodu rozwarcia, ja
      jednak nie mogłam żyć bez mojej pracy i prosiłam szefa, żeby pozwolił
      przyjeżdzać mi chociaż na cztery godz, dziennie. Zgodził się, a na koniec
      miesiąca wynagrodził mój trud bardzo dużą premią.
      Dodam jeszcze, że w moim biurze jest 30 dziewczyn, 90% to młode mężatki i ciąża
      u nas trafia się kilka razy w roku. W 2000 r była prawdziwa plaga urodziło się
      6 dzieci!!!!
      Nasz szef jest na ciąże odporny. Życzę wszystkim takich szefów.
      • Gość: Kangurek Re: Ciaza-praca-kiedy powiedziec? IP: *.monolith.pl / 10.100.100.* 16.09.02, 16:31
        Szczęściara.
        Ja powiem w takim razie za 6 tygodni, jak się skończy 1szy trymestr.
        I mam wrażenie, że jak bedzie chciał ciachać po pensji, to po prostu L4
        zostaje...
        Dzięki dziewczyny za pisanie, życzę wam wszystkim szczęścia smile)
        Kangurek
        • Gość: dodo Re: Ciaza-praca-kiedy powiedziec? IP: 209.226.65.* 16.09.02, 18:13
          przeczytalam watek z wielkim zaintersowaniem i przyznac musze, ze gdybym byla
          pracodawca w polsce nie zatrudnialabym kobiet w wieku do 45 lat. i gdyby kiedys
          wielkim bossom mojej firmy przyszlo do glowy zakladanie oddzialu w polsce, to
          bedzie moja rekomendacja.
          • Gość: Aldonka Re: Ciaza-praca-kiedy powiedziec? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 16.09.02, 18:52
            Czy dziwi CIę podejście dziewczyn? Mnie nie. Ja też jestem mamą adoptowanego
            dziecka i moja szefowa wiedziała ze staramy się o adopcję, tak samo jak
            wcześniej wiedziała ze się leczę z powodu niepłodności. A więc wiedziała, ze
            chcę mieć dziecko. I co? Kiedy jej powiedziałam, ze za tydzień bede miała
            dziecko jej jedyną reakcją było oburzenie, ze właśnie teraz, kiedy ona
            zaplanowała urlop (miałam ją zastąpić). Jako angdotę opowiadam teraz to co mi
            wtedy zaproponowała:"a nie mogliby ci tego dziecka jeszcze ze dwa tygodnie
            przetrzymać?". Wtedy wcale mi się z tego smiac nie chciało i pomimo ze
            przepracowałam w firmie 10 lat w tym z szefową 7 lat (w dobrych stosunkach)
            odeszłam na macierzyński w takiej niezbyt ciekawej atmosferze.
            Pozdrawiam
            • Gość: dodo Re: Ciaza-praca-kiedy powiedziec? IP: 209.226.65.* 16.09.02, 19:40
              Gość portalu: Aldonka napisał(a):

              > Czy dziwi CIę podejście dziewczyn?

              ja sie wlasciwie niczemu nie dziwie, co dotyczy polskich rozwiazan prawnych.
              przyjmuje, ze widocznie polakom w polsce tak odpowiada i kropka. a ze mnie by
              nie odpowiadalo, to juz zupelnie inna sprawa smile
              moj komentarz byl wylacznie wnioskiem z przeczytanej lektury. poraza mnie brak
              etyki pracy, plynnosc przepisow, niespojnosc decyzji, naduzywanie zwolnien
              lekarskich (brak etyki zawodowej lekarzy) i tym podobne szczegoly wyzierajace
              z wiekszosci wypowiedzi. stad i moj wniosek - jezeli zatrudniac w polsce
              kobiety, to tylko te po 45 roku zycia.
              • Gość: tiamik Re: Ciaza-praca-kiedy powiedziec? IP: 213.25.22.* 16.09.02, 21:36
                Gość portalu: dodo napisał(a):

                > Gość portalu: Aldonka napisał(a):
                >
                > > Czy dziwi CIę podejście dziewczyn?
                >
                > ja sie wlasciwie niczemu nie dziwie, co dotyczy polskich rozwiazan prawnych.
                > przyjmuje, ze widocznie polakom w polsce tak odpowiada i kropka. a ze mnie by
                > nie odpowiadalo, to juz zupelnie inna sprawa smile
                > moj komentarz byl wylacznie wnioskiem z przeczytanej lektury. poraza mnie
                brak
                > etyki pracy, plynnosc przepisow, niespojnosc decyzji, naduzywanie zwolnien
                > lekarskich (brak etyki zawodowej lekarzy) i tym podobne szczegoly wyzierajace
                > z wiekszosci wypowiedzi. stad i moj wniosek - jezeli zatrudniac w polsce
                > kobiety, to tylko te po 45 roku zycia.
                Jasne i pracodawcy chętnie by tak robili- tylko faceci ok. 30-tki, kobiety po
                45 roku życia i to za małe pieniądze. Jakoś jednak jest im trudno, bo tacy
                faceci zarabiają dwa razy tyle co dziewczyny w ich wieku, a te panie po 45 roku
                życia albo mało co umieją, albo mają dawno ustaloną pozycję i jakoś dziwnie nie
                szukają zatrudnienia. Więc zatrudniają młode dziewczyny , mało płacą i czekają -
                jak zajdzie w ciążę, to jest na rynku pracy dość młodych, wykształconych
                absolwentek, którym można znowu mało płacić, bo przecież nie mają
                doświadczenia.Oczywiście generalizuję, akurat ja mam bardzo dobrego szefa.Ale
                w sumie chyba to mu się opłaca. Nie przechwalając się jestem dobrym specjalistą
                i czuję się lojalna wobec firmy - dzięki temu,że stosuje ludzką politykę wobec
                różnych grup pracowników - w tym takich, którzy tak jak ja muszą brać opiekę
                nad dzieckiem, kiedy jest chore.
              • Gość: paula Re: Ciaza-praca-kiedy powiedziec? IP: *.sze.warszawa.supermedia.pl 17.09.02, 00:31
                Dodo, czemu? Czemu tak piszesz, ze zatrudniac nie w Polsce, a jesli tu to
                kobiety po 45 roku zycia.
                Wiesz, gdybym miala normalnego pracodawce (nie zadam zbyt wiele - ot, zeby
                widzial we mnie czlowieka, a nie kobiete-potencjalny-inkubator), z ogromna
                checia pracowalabym w ciazy, ile by sie dalo. Bo ja lubie swoj zawod, lubie to
                co robie (robilam, bo jestem na wychowawczym). Ale w sytuacji, gdy na wiesc o
                ciazy szefowa przestaje sie do mnie odzywac, pozbawia zadan, przysyla pisma do
                domu (!) wypowiadajce warunki placy i pracy (a przeciez moze mi je dac do reki,
                bo jestem w pokoju obok), straszy wypowiedzeniem i stracona pozycja w firmie -
                to ja bardzo dziekuje. Wole juz zwolnienie, na ktorym czasami nie wiedzialam
                jak sie nazywam z tej bezczynnosci (zawodowej). A czy to jest naduzycie
                lekarza, ktory mi to zwolnienie dal? uzasadnil to zdrowiem psychicznym i
                skutkami stresu na dziecko.
                Wiesz, (tak zinterpretowalam Twoja wypowiedz - popraw mnie prosze, jesli sie
                myle) chyba myslisz tak samo jak moj pracodawca - najlepiej zatrudnic kobiete
                po 45 roku - nie zajdzie w ciaze, klopotu nie bedzie.
                A nie lepiej - po prostu jej nie dyskryminowac? Przeciez ktos te dzieci musi
                urodzic, ktos chociaz przez chwilke powinien byc tylko dla nich, itp.
                O ile lepiej wiedziec, ze szef ciaze uwaza za normalna kolej rzeczy, a nie
                prefidie pracownicy. Ze po macierzynskim mozna wrocic do pracy i nie bac sie,
                ze nastepnego dnia dostanie sie wypowiedzenie (przeciez 3 miesiace, a nawet 6
                miesiecy macierzynskiego to nie az taki dlugi czas, zeby pracownica stracila
                cechy "uzytecznosci zawodowej"). Ze nie wszystkie mamy, ktore maja dzieci od
                razu pol roku siedza na zwolnieniach chorobowych, itp.
                Czy to nie pracodawcy swoim zachowaniem i pogladami - kobieta tak, ale po 40! -
                zmuszaja kobiety do takich a nie innych dzialan?
                Poza tym w obecnej sytuacji gospodarczej Polski co jest lepsze - lojalnosc
                wobec pracodawcy dyskryminatora ("ale pani to mi tu w ciaze nie zajdzie, bo
                wiem pani, inaczej to sie pozegnamy, tu nie zlobek, ale praca"), czy pieniadze
                na zycie (nawet ze zwolnienia).
                Mysle Dodo, ze nie wszystkie kobiety "lapia pracodawce na ciaze", zeby sobie
                isc na zwolnienie i polenichowac. One chca pracy, a jesli probuje sie je tej
                pracy pozbawic, to chca chociaz minimum socjalnego (np. wychowawczy daje
                ubezpieczenie i wlicza sie do stazu emerytalnego).
                Pozdrawiam
                • Gość: Baby Re: Ciaza-praca-kiedy powiedziec? IP: *.monolith.pl / 10.100.100.* 17.09.02, 12:35
                  Dodo, a skąd w ogóle jesteś? I jakie tam są przepisy?
                  Ja naprawdę lubię swoją pracę i jestem lojalna wobec szefa, lecz myślę, że
                  bardziej mi zależy na zdrowiu mojego dziecka. Myślę, że gdybyś miał wybierać
                  pomiędzy własnym szefem a własnym dzieckiem, wybór byłby oczywisty.
                  Mam nadzieję, że szefostwo dobrze przyjmie informację o ciąży Kangurka. Wcale
                  bym się jej nie dziwiła, gdyby wybrała spokój własny i dziecka zamiast szykan w
                  pracy. jeżeli szefostwo jest na poziomie, to powinni normalnie przyjąć
                  informację, a nie jakby wylądował obcy. W końcu fakt rodzenia dzieci jest chyba
                  normalny i powszechny. A czytając powyższe wypowiedzi można pomyśleć, że tak
                  nie jest.
                  Też bym chciała, żeby przepisy w Polsce były jasne i logiczne, a nie zmieniały
                  się z prędkością błyskawicy (długość urlopów, zasiłki itp).
                  A czy tam, gdzie pracujesz, kobiety nie zachodzą w ciążę? Nie mają dzieci? A
                  jeśli tak, to jak to wygląda?
                  Pozdrawiam
                  • Gość: dodo Re: Ciaza-praca-kiedy powiedziec? IP: *.sympatico.ca 17.09.02, 13:23
                    dzieci kobiety maja raczej wszedzie smile i to niezaleznie od warunkow prawnych
                    zreszta.
                    ale... ja moge zwolnic kobiete w ciazy wlasciwie zawsze jezeli jest powod do
                    takiego zwolnienia.
                    jezeli kobieta w ciazy wymaga hospitalizacji, ja otrzymuje zaswiadczenie od
                    lekarza, za szpital placa podatki nas wszystkich (w ontario), natomiast jej
                    pensje, a wlasciwie jej czesc otrzymuje ona wylacznie wtedy jesli ma
                    odpowiednie ubezpieczenie (w wiekszosci instytucji bedace czescia tzw.
                    benefitow placonych w calosci badz czesci przez pracodawce).
                    gdy ona jest nieobecna, moge zatrudnic kogo chce na jej miejsce a gdy ona
                    wroci, musze jej zaoferowac prace ale niekoniecznie na tym samym stanowisku,
                    ktore opuscila czy to bedac chora (to dotyczy wszystkich, nie tylko kobiet
                    w ciazy), czy bedac na macierzynskim.
                    cos takiego, jak platne zwolnienie do opieki nad chorym dzieckiem nie
                    istnieje. w przyzwoitych instytucjach, osoba moze miec kilka dni w roku tzw.
                    sick days, kiedy to dzwoni, ze jest chora i nikt nie pyta o papier od lekarza.
                    jesli sie ma dzieci, to nalezy zarobic na opiekunke w przypadku ich choroby.
                    macierzynski trwa rok i obliczany jest tak samo jak zasilek dla bezrobotnych.
                    moze go wziac matka lub ojciec.
                    aby adoptowac dziecko, trzeba przejsc przez proces, w ktorym (miedzy innymi)
                    trzeba przedstawic list z pracy potwierdzajacy zarobki tudziez gotowosc
                    pracodawcy na udzielenie urlopu macierzyskiego, o ktorego terminie pracodawca
                    ma byc powiadomiony nie pozniej niz na 3 miesiace przed planowanym
                    opuszczeniem pracy. gdyby ktos mnie poinformowal na tydzien przed - po prostu
                    zwolnilabym owa pania z miejsca. trzeba byc odpowiedzialnym za swoje decyzje.
                    nie ma idealnych rozwiazan i to jak jest w ontario tez moznaby poprawic.
                    ja mam natomiast problem z tym, ze o roznych drobnych nieuczciwosciach
                    i naduzyciach (zwolnienie na stres!) kobiety pisza tu bez zadnego zazenowania.
                    jezeli szef jest nieuczciwy, to nie znaczy, ze usprawiedliwia to moja
                    nieuczciwosc.
                    ale... gdybym z jakichs powodow musiala miec biznes w polsce, to probowalabym
                    unikac tego typu nieuczciwosci moich pracownic poprzez eleminacje ewentualnych
                    wykorzystywaczek. proste - czlowiek sie adaptuje do warunkow. poki co, mnie to
                    nie dotyczy - mnie tylko poraza stopien demoralizacji spoleczenstwa.
                    • Gość: Moni Re: Ciaza-praca-kiedy powiedziec? IP: 195.94.209.* 17.09.02, 14:33
                      Dodo, a mnie przeraża to, ze wypowiadasz sie w kwestiach, o ktorych nie masz
                      zielonego pojecia. W Polsce zycie jest bardzo drogie, a pensje zenujaco niskie.
                      Gdyby w tym kraju mozna było utrzymac rodzine z pensji faceta - ojca rodziny, a
                      pracodawcy nie mieliby tak wysokich obciązen - kosztów pracy, to nie byłoby
                      problemu lewych zwolnien lekarskich ani pracodawcow- tyranow. Wiec, nie pisz tu
                      prosze o etyce, bo najpierw trzeba byc zamoznym społeczeństwem jak to, w ktorym
                      mialas szczescie sie znalezc, zeby moc sobie pozwolic na taka "etyke" o ktorej
                      piszesz. Wtedy moznaby "odlozyc" na macierzynski, pracodawca nie musialby
                      pokrywac kosztow "lewych" zwolnien, ani dreczyc ciezarowek, bo pewnie czesc z
                      nich wybralaby bezplatne wolne juz przed porodem i nie stanowilaby obciazenia
                      dla pracodawcy. Ale jest inaczej i uwazam, ze z pozycji, na ktorej teraz
                      jestes, nie masz prawa oceniac tego co tu i teraz ma miejsce.
                      • Gość: dodo Re: Ciaza-praca-kiedy powiedziec? IP: 209.226.65.* 17.09.02, 14:57
                        Gość portalu: Moni napisał(a):
                        Ale jest inaczej i uwazam, ze z pozycji, na ktorej teraz
                        > jestes, nie masz prawa oceniac tego co tu i teraz ma miejsce.

                        ale oceniam i co mi zrobisz?
                        jednostkowa uczciwosc nie ma nic wspolnego z systemem, w ktorym sie zyje. albo
                        sie ma zasady, albo sie ich nie ma - nie da sie byc czesciowo w ciazy!
                        przez wiele, wiele lat zylam w krajach skrajnej nedzy jakiej polska nigdy nie
                        doswiadczyla. spotkalam tam ludzi uczciwych i nieuczciwych, jak wszedzie.
                        zaslanianie sie niedoskonalym systemem prawnym jest wygodne wylacznie dla tych,
                        ktorzy musza cos zaslaniac.
                        coz, patron mojej dawnej szkoly jest autorem slow "takie beda rzeczyspolite
                        jakie ich mlodziezy chowanie" - jezeli spolecznosc godzi sie na ogolny brak
                        zasad reprezentowany nie ze wstydem czy zazenowaniem ale wrecz z duma, to taka
                        tez i bedzie przyszlosc.
                        od ocen zas nie da sie uciec jesli pisze sie cos publicznie. moja wypowiedz tez
                        oceniasz choc moznaby sie zapytac z jakiej racji - nie znasz mojego zycia,
                        prawda? nie wiesz na jakie kompromisy nigdy sobie nie pozwolilam, nie wiesz ile
                        i jak czesto musialam/musze placic za wiernosc zasadom. ale poslugujemy sie tu
                        fragmentami, ktore same decydujemy sie zaprezentowac wiec i fragmenty sa
                        wzajemnie oceniane - nie ma sie co tak przeciwko temu buntowac smile
                    • Gość: kanadolka Re: Ciaza-praca-kiedy powiedziec?-do dodo IP: ISAWS* / *.abb.ca 17.09.02, 19:05
                      Gość portalu: dodo napisał(a):

                      > dzieci kobiety maja raczej wszedzie smile i to niezaleznie od warunkow prawnych
                      > zreszta.
                      > ale... ja moge zwolnic kobiete w ciazy wlasciwie zawsze jezeli jest powod do
                      > takiego zwolnienia.
                      > jezeli kobieta w ciazy wymaga hospitalizacji, ja otrzymuje zaswiadczenie od
                      > lekarza, za szpital placa podatki nas wszystkich (w ontario), natomiast jej
                      > pensje, a wlasciwie jej czesc otrzymuje ona wylacznie wtedy jesli ma
                      > odpowiednie ubezpieczenie (w wiekszosci instytucji bedace czescia tzw.
                      > benefitow placonych w calosci badz czesci przez pracodawce).
                      > gdy ona jest nieobecna, moge zatrudnic kogo chce na jej miejsce a gdy ona
                      > wroci, musze jej zaoferowac prace ale niekoniecznie na tym samym stanowisku,
                      > ktore opuscila czy to bedac chora (to dotyczy wszystkich, nie tylko kobiet
                      > w ciazy), czy bedac na macierzynskim.
                      > cos takiego, jak platne zwolnienie do opieki nad chorym dzieckiem nie
                      > istnieje. w przyzwoitych instytucjach, osoba moze miec kilka dni w roku tzw.
                      > sick days, kiedy to dzwoni, ze jest chora i nikt nie pyta o papier od
                      lekarza.
                      > jesli sie ma dzieci, to nalezy zarobic na opiekunke w przypadku ich choroby.
                      > macierzynski trwa rok i obliczany jest tak samo jak zasilek dla bezrobotnych.
                      > moze go wziac matka lub ojciec.
                      > aby adoptowac dziecko, trzeba przejsc przez proces, w ktorym (miedzy innymi)
                      > trzeba przedstawic list z pracy potwierdzajacy zarobki tudziez gotowosc
                      > pracodawcy na udzielenie urlopu macierzyskiego, o ktorego terminie pracodawca
                      > ma byc powiadomiony nie pozniej niz na 3 miesiace przed planowanym
                      > opuszczeniem pracy. gdyby ktos mnie poinformowal na tydzien przed - po prostu
                      > zwolnilabym owa pania z miejsca. trzeba byc odpowiedzialnym za swoje decyzje.
                      > nie ma idealnych rozwiazan i to jak jest w ontario tez moznaby poprawic.
                      > ja mam natomiast problem z tym, ze o roznych drobnych nieuczciwosciach
                      > i naduzyciach (zwolnienie na stres!) kobiety pisza tu bez zadnego
                      zazenowania.
                      > jezeli szef jest nieuczciwy, to nie znaczy, ze usprawiedliwia to moja
                      > nieuczciwosc.
                      > ale... gdybym z jakichs powodow musiala miec biznes w polsce, to probowalabym
                      > unikac tego typu nieuczciwosci moich pracownic poprzez eleminacje
                      ewentualnych
                      > wykorzystywaczek. proste - czlowiek sie adaptuje do warunkow. poki co, mnie
                      to
                      > nie dotyczy - mnie tylko poraza stopien demoralizacji spoleczenstwa.


                      Dodo, skad Ty te bzdury wzielas na temat sytuacji w Ontario, Kanada. Jestem
                      stad, i wlasnie jestem po macierzynskim, takze informacje mam na swiezo.
                      Dziewczyny nie wierzcie Dodo, bzdury pisze tylko po to aby Was zdenerwowac.
                      • Gość: dodo Re: Ciaza-praca-kiedy powiedziec?-od dodo IP: 209.226.65.* 17.09.02, 19:09
                        Gość portalu: kanadolka napisał(a):


                        >
                        >
                        > Dodo, skad Ty te bzdury wzielas na temat sytuacji w Ontario, Kanada. Jestem
                        > stad, i wlasnie jestem po macierzynskim, takze informacje mam na swiezo.
                        > Dziewczyny nie wierzcie Dodo, bzdury pisze tylko po to aby Was zdenerwowac.

                        prosze bardzo - punktuj te bzdury - tylko konkrety prosze a nie inwektywy!
                        • Gość: kanadolka Re: Ciaza-praca-kiedy powiedziec?-od dodo IP: ISAWS* / *.abb.ca 17.09.02, 20:43
                          Gość portalu: dodo napisał(a):

                          > Gość portalu: kanadolka napisał(a):
                          >
                          >
                          > >
                          > >
                          > > Dodo, skad Ty te bzdury wzielas na temat sytuacji w Ontario, Kanada. Jeste
                          > m
                          > > stad, i wlasnie jestem po macierzynskim, takze informacje mam na swiezo.
                          > > Dziewczyny nie wierzcie Dodo, bzdury pisze tylko po to aby Was zdenerwowac
                          > .
                          >
                          > prosze bardzo - punktuj te bzdury - tylko konkrety prosze a nie inwektywy!


                          Wejdz sobie na strone "gaverment - ontario" lub "gaverment - Kanada". To
                          bedziesz wiedziec.

                          A tak w skrocie kilka danych. Kobieta ma obowiazek poinformowac pracodawce na
                          dwa tygodnie przed planowanym macierzynskim. Macierzynski przysluguje tylko
                          kobiecie. Ojciec moze wziac "rodzicielski", ale to sa dwie rozne sprawy. Tak
                          jak macierzynski i wychowawczy w Polsce.
                          Po skonczonym macierzynskim pracodawca ma obowiazek przyjac kobiete na to samo
                          stanowisko lub rownorzedne, jezeli jej poprzednie stanowisko nie zostalo
                          zlikwidowane w zwiazku z jej urlopem, ale z innych przyczyn. Pracownica wraca
                          do pracy za takie same pieniadze jakie dostawala przed urlopem. Jezeli w czasie
                          jej macierzynskiego byly podwyzki to ona automatycznie tez jest nimi objeta i
                          zaczyna prace z wyzsza stawka. Przez okres macierzynskiego nalicza sie jej
                          urlop tak jakby normalnie pracowala. Itd. dalej nie bede sie produkowac, bo Ty
                          Dodo wygladasz mi na takiego "pracodawce" jak ci bossowie opisani przez
                          dziewczyny wyzej - mowiac krotko ".....".

                          Moge wam jeszcze dziewczyny powiedziec, ze nie ma nic gorszego niz pracowac u
                          Polaka, bo bedzie chcial orac pracownikiem jak wolem, a placic bedzie grosze.
                          • Gość: dodo Re: Ciaza-praca-kiedy powiedziec?-od dodo IP: 209.226.65.* 17.09.02, 21:22
                            Gość portalu: kanadolka napisał(a):
                            >
                            >
                            > Wejdz sobie na strone "gaverment - ontario" lub "gaverment - Kanada". To
                            > bedziesz wiedziec.

                            nie bede sie czepiac spelling, bo z zasady sie nie czepiam takich drobiazgow smile
                            >
                            > A tak w skrocie kilka danych. Kobieta ma obowiazek poinformowac pracodawce na
                            > dwa tygodnie przed planowanym macierzynskim. Macierzynski przysluguje tylko
                            > kobiecie. Ojciec moze wziac "rodzicielski", ale to sa dwie rozne sprawy. Tak
                            > jak macierzynski i wychowawczy w Polsce.
                            > Po skonczonym macierzynskim pracodawca ma obowiazek przyjac kobiete na to
                            samo
                            > stanowisko lub rownorzedne, jezeli jej poprzednie stanowisko nie zostalo
                            > zlikwidowane w zwiazku z jej urlopem, ale z innych przyczyn. Pracownica wraca
                            > do pracy za takie same pieniadze jakie dostawala przed urlopem. Jezeli w
                            czasie
                            >
                            > jej macierzynskiego byly podwyzki to ona automatycznie tez jest nimi objeta i
                            > zaczyna prace z wyzsza stawka. Przez okres macierzynskiego nalicza sie jej
                            > urlop tak jakby normalnie pracowala. Itd.


                            ale cala powyzsza rozmowa nie byla o urlopach macierzyskich tylko kobietach
                            w ciazy!


                            dalej nie bede sie produkowac, bo Ty
                            > Dodo wygladasz mi na takiego "pracodawce" jak ci bossowie opisani przez
                            > dziewczyny wyzej - mowiac krotko ".....".
                            >
                            > Moge wam jeszcze dziewczyny powiedziec, ze nie ma nic gorszego niz pracowac u
                            > Polaka, bo bedzie chcial orac pracownikiem jak wolem, a placic bedzie grosze.


                            to niech juz bedzie - dwa slowa o mnie smile
                            jestem kadrowa (head of human resources) dla duzej firmy amerykanskiej. firma
                            placi dobrze ale tez i wymaga. poniewaz jestesmy firma amerykanska, wiele
                            przepisow jest pewna kombinacja ograniczen amerykanskich i szczodrobliwosci
                            kanadyjskiej (np. urlopy).
                            zapewniam cie droga kanadolko, ze znam przepisy zarowno kanadyjskie jak
                            i amerykanskie z 7 roznych stanow odnosnie wszystkiego, co dotyczy zatrudniania
                            i zwalniania pracownikow. opieram sie tez na drukowanych przepisach a nie na
                            stronach internetowych z populanymi odpowiedziami "q&a".
                            to wszystko nie zmienia faktow podstawowych powyzszej dyskusji - przykro sie
                            czyta o zgodzie na nieuczciwosc i juz.
                            jestem pewna, ze i ty sama kanadolko, nie dostarczalabys swojemu pracodawcy
                            lewych zwolnien tylko po to by dostac np. bonus z pracy.
                            bo ja wciaz wierze w ludzka uczciwosc i dlatego nie chce przyjac do wiadomosci,
                            ze mlode kobiety z takim spokojem podchodza do tego, zeby wobec pracodawcy
                            postepowac nieuczciwie.
                            to, oczywiscie, musi dzialac w obie strony. jezeli pracodawca postepuje
                            niezgodnie z przepisami, nalezy go zaskarzyc ale postepowanie w imie
                            zasady "wojtek kradnie mi sliwki, to ja mu ukradne koszule i bedziemy kwita"
                            mnie nie przekonuje.
                            • Gość: kanadolka Re: Ciaza-praca-kiedy powiedziec?-od dodo IP: ISAWS* / *.abb.ca 17.09.02, 22:21
                              Jak Ci oficjalne rzadawe strony nie wystarczaja to przejdz sie do nich
                              osobiscie i sie poinformuj. Jak Ty siedziesz na tym stolku co tutaj probujesz
                              ludzia wmowic to ja jestem krolowa angielska.
                              • Gość: dodo Re: Ciaza-praca-kiedy powiedziec?-od dodo IP: *.sympatico.ca 17.09.02, 23:46
                                Gość portalu: kanadolka napisał(a):
                                Jak Ty siedziesz na tym stolku co tutaj probujesz
                                > ludzia wmowic to ja jestem krolowa angielska.

                                i coz ja ci moge na to odpowiedziec?
                                znasz kogos, komu sie udalo kiedykolwiek udowodnic, ze nie jest wielbladem?
    • Gość: Olka Re: Ciaza-praca-kiedy powiedziec? IP: *.dzierzoniow.sdi.tpnet.pl 17.09.02, 14:59
      dodo a z "ktorego kosmosu" ty pochodzisz? ......bo ja zupełnie nie rozumię o
      czym ty mówisz !?
      reszta dziewczyn: podpisuję się obiema rękami pod waszymi postami.
      • Gość: czara Re: Ciaza-praca-kiedy powiedziec? IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 17.09.02, 15:40
        dodo - a masz dzieci ????
        • Gość: paula Re: Ciaza-praca-kiedy powiedziec? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 17.09.02, 16:01
          Dodo - kobieta. Szok, kobieta pisze takie rzeczy.
          Tak, moja droga Dodo, mozna dostac zwolnienie na stres, jesli oznacza on ryzyko
          poronienia. Nie bede tu wdawala sie w szczegoly sprawy, bo to nie jest istotne -
          nie jestes i nie bylas moim lekarzem, wiec nie odsadzaj mojego od czci i
          wiary. I nie pisz o etyce, jesli nie znasz szczegolow kazdego przypadku "ciazy
          na zwolnieniu".
          Piszesz o etyce i pracownicach wyzyskiwaczkach. A Twoje stanowisko jest jakie?
          Wykorzystac na maksa, a potem zwolnic, jak nie daj Boze nie dotrzyma jakiegos
          terminu.
          Czy uwazasz Dodo, ze z podjeciem decyzji o powiekszeniu rodziny nie wiaze sie
          aspekt materialny? Rozmnozyc mozna sie niemal zawsze, ale za co wyzywic i
          wychowac, kiedy spora grupa Polakow zyje z jednej pensji, co jesli i jej
          zabraknie?
          Dlaczego do naszych realiow przykladasz Wasze przepisy prawne?
          Piszesz - pracownice wyzyskiwaczki, a dlaczego nie dziewczyny korzystajace z
          korzystnych dla nich przepisow polskiego prawa pracy? Przeciez sama w poscie
          piszesz, ze natychmiast wykorzytalabys Wasze prawo, aby osiagnac korzysc.
          Dbasz o swoje interesy, matki dbaja o swoje - nie kreca, kantuja, czy oszukuja -
          ale korzystaja z ochrony prawnej zapisanej w polskim kodeksie prawa pracy.
          Wiesz, Dodo, jestem bardzo ciekawa ile masz lat? 45? a moze wiecej? masz dzieci?
          Moze pracodawcy zdazyli popastwic sie nad Toba z powodu Twojego wieku
          rozrodczego, a teraz Ty odplacasz pieknym za nadobne? Szkoda tylko, ze nie tym,
          co trzeba.
          CZESC
          • Gość: dodo Re: Ciaza-praca-kiedy powiedziec? IP: 209.226.65.* 17.09.02, 16:17
            i tym sposobem w polsce jak bylo, tak i bedzie... szkoda.
            • Gość: Kangurek Re: Ciaza-praca-kiedy powiedziec? IP: *.monolith.pl / 10.100.100.* 17.09.02, 16:22
              Tylko 2 punkciki:
              1. To nie pracodawca płaci tylko ZUS, na który my płacimy od lat prawie 1/3
              naszej pensji. Tak więc same finansujemy swoje zwolnienia i urlopy. Nikt nam
              łaski nie robi.
              2. Cieszę się, że nie założycie filii w Polsce. Albo, że jeśli założycie, to
              zatrudnicie Panie po 45 roku życia. Nie sądzę, żeby taka firma też startowała w
              konkursie "przyjazna kobiecie". Uczciwość za uczciwość.
              • Gość: paula Re: Ciaza-praca-kiedy powiedziec? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 17.09.02, 17:09
                Kangurku - wlasnie z klawiatury mi to wyjelas. Weszlam jeszcze na forum, zeby
                dopisac o tym ZUSie. Pracodawca placi 90 pierwszych dni chorobowego (zdaje sie
                ze to taka ilosc dni), pozostale oraz macierzynski placony jest z UBEZPIECZENIA
                (Dodo, przeczytalas?)
                CZESC
                • Gość: Kangurek Re: Ciaza-praca-kiedy powiedziec? IP: *.monolith.pl / 10.100.100.* 17.09.02, 17:12
                  Pierwsze 30 albo 35 nawet.
                  • Gość: dodo Re: Ciaza-praca-kiedy powiedziec? IP: 209.226.65.* 17.09.02, 17:35
                    przeczytalam. tylko, co z tego - czy to ma znaczyc, ze naciaganie
                    wspolskladkowiczow jest ok? co za roznica wobec kogo jest sie nieuczciwym?
                    przeczytalam tez sobie artykul na temat polskiego prawa rodzinnego
                    w odniesieniu do mlodych matek, kobiet w ciazy i w ogole mlodych rodzin -
                    uwazam, ze prawo to jest bardzo zyczliwe wobec tych, kogo dotyczy, wrecz
                    miejscami nadopiekuncze i krzywdzace dla pracodawcy, tym bardziej nie widze
                    powodow by korzystac z lewych zwolnien, naciagac pracodawce na placenie extra
                    premii itd.
                    ale, jak juz powyzej - wiele wysilku trzeba wlozyc by zyc uczciwie i nader
                    rzadko to sie oplaca procz tego, ze mozna sobie patrzec w lustrze w oczy bez
                    wstydu. z powyzszych uwag innych dyskutantek wnioskuje jednak, ze nie widza
                    problemu w tym, co bywa zalatwiane "na lewo" tak dlugo jak jest to czynione dla
                    dobra dziecka. coz, ja nie uwazam zeby cel uswiecal srodki ale to juz jest
                    kwestia swiatopogladu...
                    • Gość: Kit Re: Ciaza-praca-kiedy powiedziec? IP: *.pl 17.09.02, 20:29
                      Wiesz, mnie pracowdawca niezgodnie z polskim wspanialym prawem obcial pensje -
                      po prostu dostalam wymowienie warukow pracy i placy. Albo przyjmuje, albo
                      odchodze. Wiedzial, ze mam niepracujacego meza i kredyty do splacenia. I nie
                      mam wyjscia, musze podpisac. Potem zwolniono kilka osob, musze robic ich
                      robote. Praktycznie pracuje za trzy osoby z obcieta pensja. To wg ciebie jest
                      fair. Moja znajoma poronila na korytarzu biura po awanturze z szefem. I ty
                      uwazasz, ze wziecie zwolnienia "na stres" jest nieuczciwe? Wolisz stracic
                      dziecko? OK, twoj wybor. Ciebie za poglady nie mozna potepiac, tak samo jak i
                      nas.
                      • Gość: paula Re: Ciaza-praca-kiedy powiedziec? IP: *.sze.warszawa.supermedia.pl 17.09.02, 22:26
                        Dodo, a wiesz, ze kobieta w magicznym dla Ciebie wieku 45 lat tez moze zajsc w
                        ciaze?smile
                        I co wtedy zrobisz z taka wredna baba?
                        A poza tym napisalas wyzej, ze w postach przedstawiasz (przedstawiamy) tyle
                        szczegolow ile uwazamy za stosowne, wiec nie wiem dlaczego na podstawie jednego
                        mojego stwierdzenia "zwolnienie na stres" twierdzisz, ze polskie dziewczyny
                        biora lewe zwolnienia na ciaze.
                        Juz napisalam - nie wiesz nic o powodach i zasadnosci tych zwolnien, nie jestes
                        lekarzem, nie Tobie wyrokowac, czy kobieta moze wrocic do pracy, czy nie.
                        "Zwolnienie na stres" moze oznaczac dokladnie wszystko, a szczegoly zapisane sa
                        w karcie ciazy. Zejdz prosze z tego stresu.
                        I pomysl troche nad nieuczciwosciami pracodawcow, swiat nie skalada sie tylko z
                        pracownikow.
                        CZESC
                    • Gość: Insomnia Re: Ciaza-praca-kiedy powiedziec?-do dodo IP: *.acn.pl / 10.130.129.* 17.09.02, 22:28
                      Gość portalu: dodo napisał(a):

                      > przeczytalam tez sobie artykul na temat polskiego prawa rodzinnego
                      > w odniesieniu do mlodych matek, kobiet w ciazy i w ogole mlodych rodzin -
                      > uwazam, ze prawo to jest bardzo zyczliwe wobec tych, kogo dotyczy, wrecz
                      > miejscami nadopiekuncze i krzywdzace dla pracodawcy,

                      Ciekawi mnie, które punkty są Twoim zdaniem aż tak życzliwe? Czy to, że matka
                      ma prawo do urlopu macierzyńskiego przez zaledwie 3 miesiące, czy też to, że za
                      zasiłek rodzinny można kupić dziecku zaledwie pampersy, a może to, że kobieta
                      może wziąć całe dwa dni urlopu opiekuńczego w roku ?

                      > ale, jak juz powyzej - wiele wysilku trzeba wlozyc by zyc uczciwie i nader
                      > rzadko to sie oplaca procz tego, ze mozna sobie patrzec w lustrze w oczy bez
                      > wstydu.

                      To, że ciężarna kobieta w trosce o życie i zdrowie dziecka idzie na zwolnienie,
                      aby uniknąć wielce stresujących sytuacji w pracy nie czyni z niej nieuczciwej i
                      uwierz mi może bez wstydu patrzeć nie tylko w lustro, ale i w oczy swojemu
                      dziecku, które być może uchroniła od ubocznych skutków swojego stresu. Może dla
                      odmiany poczytałabyś coś na temat wpływu stresu na ciężarną kobietę i jej
                      dziecko?

                      z powyzszych uwag innych dyskutantek wnioskuje jednak, ze nie widza
                      > problemu w tym, co bywa zalatwiane "na lewo" tak dlugo jak jest to czynione
                      dla
                      >
                      > dobra dziecka. coz, ja nie uwazam zeby cel uswiecal srodki ale to juz jest
                      > kwestia swiatopogladu...

                      ... albo priorytetów jakie się ma w życiu, jedne z nas wiele zrobią dla pracy i
                      kariery, inne zaś dla dziecka.
                      • Gość: Margarita Re: Ciaza-praca-kiedy powiedziec?-do dodo IP: *.pool21756.interbusiness.it 18.09.02, 08:32
                        Mieszkam od 3 lat we Wloszech od 2 lat pracuje .Jestem w 17 tyg ciazy pracuje
                        w dalszym ciagu bo czuje sie dobrze i ciaza zostala przyjeta przychylnie ale
                        znam wiele kobiet ( Wloszek ), ktore od pierwszych dni sa na macierzynskim
                        mimo ,ze czuja sie w miare dobrze i pomimo ,ze prawo we Wloszech jest jeszcze
                        bardziej przychylne kobieta niz w Polsce dwa ostatnie miesiace przed porodem
                        obowiazkowo macierzynski rowniez 3 nastepne po urodzeniu dziecka platne 100% .
                        Do 9 miesiaca zycia dziecka dostajesz 30% pensji nie mozesz byc zwolniona i
                        miejsce czeka na ciebie rok .Jesli wrocisz po trzech miesiacach pracujesz 6
                        godzin ale jestes placona za osiem I dlatego denerwuje mnie takie jezdzenie
                        na Polakach i generalizowanie. Moja rada dla dodo nie otwieraj rowniez firmy
                        we Wloszech a kobiet po 45 roku lepej nie zatrudniac bo te na ogol pracuja tu
                        tylko na pol etatu . Pozdrowienia
    • suzume a ja się z dodo zgadzam 18.09.02, 08:35
      jestem jak najbardziej w wieku i stanie cywilnym, które "sprzyjają" zachodzeniu
      w ciążę. miałam też taką przygodę, że po rozmowie kwalifikacyjnej przyjęto mnie
      do pracy... warunkowo - tzn. musiałam jeszcze "tylko" przynieść zaświadczenie
      od ginekologa, że nie jestem w ciąży. nie przyniosłam - od razu podziękowałam
      za taką pracę, bo warunki naruszały moją godność. i tak samo moją godność
      naruszałoby naciąganie pracodawcy, nawet chama i swołoczy. to, że ktoś
      zachowuje się jak ostatnie bydlę nie zwalnia mnie z zachowywania się jak
      człowiek. rozumiem zwolnienia motywowane _autentycznym_ złym samopoczuciem albo
      zagrożeniem ciąży. takie wogóle nie podlegają dyskusji. ale postępowanie na
      zasadzie "jak kuba bogu", to przegięcie i nic go nie usprawiedliwia - nawet
      stan błogosławiony. przez to młode kobiety, jak np. ja, dostają
      pracę "warunkowo", bo pracodawca do dziś nie może się pozbierać z radości po
      paru numerach pracownic.
      ciąża to nie początek wojny oni-my. może gdyby Panie zmieniły swoje podejście
      do sprawy, to pracodawcy życzliwiej patrzyliby na brzuszki. ktoś musi zrobić
      pierwszy krok.
      pozdrawiam smile
      • Gość: paula Re: a ja się z dodo zgadzam IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 18.09.02, 11:31
        suzume napisała:

        > jestem jak najbardziej w wieku i stanie cywilnym, które "sprzyjają"
        zachodzeniu
        zatem poczekajmy, az w te ciaze zajdziesz i czy wtedy nadal bedziesz stawiala
        wyzej interes pracodawcy nawet bydlaka, czy wlasny i swojego dziecka. Majac
        wybor - dobre samopoczucie pracodawcy, czy za co przezyc, ciekawa jestem co
        wybierzesz?.
        Bo teoretyzowac jest bardzo latwo.
        > ciąża to nie początek wojny oni-my. może gdyby Panie zmieniły swoje podejście
        > do sprawy, to pracodawcy życzliwiej patrzyliby na brzuszki. ktoś musi zrobić
        > pierwszy krok.
        Powiedz prosze, jak zmienic podejscie do pracodawcy, ktory mowi, ze
        macierzynski to musi dac, ale potem won (cytat), bo go prawo nie zmusza do
        dalszego zatrudniania. Jesli na rynku recesja (BRAK PRACY!!!!!!, a dla mlodych
        matek szczegolnie), to nie dziwi, ze dziewczyny ida na wychowawczy. Powtarzam -
        chociaz minimum socjalne maja.
        Dlaczego korzystanie z przepisow praca uparcie probujecie nazywac naduzyciem?
        Nie oburzaja Was naduzycia pracodawcow w tej kwestii?
        Oby do ciazy, Suzume, i potem porozmawiamy.
        CZESC
        • suzume Re: a ja się z dodo zgadzam 18.09.02, 12:53
          Gość portalu: paula napisał(a):

          > zatem poczekajmy, az w te ciaze zajdziesz i czy wtedy nadal bedziesz stawiala
          > wyzej interes pracodawcy nawet bydlaka, czy wlasny i swojego dziecka.

          nie irytuj się aż tak smile
          ale rozróżnij 2 sprawy. można iść na zwolnienie, bo się _naprawdę_ źle czujesz
          (albo ciąża jest zagrożna) i tego przecież nie krytykuję. pewnie nie ujęłam
          tego w poprzednim poście dość jasno, przepraszam. uważam, że w powyższych
          przypadkach kobieta _musi_ pójść na zwolnienie, bo w końcu odpowiada za dwoje.
          ale druga sprawa, to poruszane w tym wątku motywy pod ogólnym tytułem "jak
          wydoić pracodawcę". pomijam kwestię etyki (nie bierz tego do siebie, nie o to
          mi chodziło). zwracam tylko uwagę na fakt, że takie postępowanie robi źle nam
          wszystkim, także ciężarnym i młodym mamom. między innymi przez takie numery nie
          mają dokąd wracać po macierzyńskim/wychowawczym. a ponieważ pracodawca patrzy
          na dziewczyny w wieku macierzyńskim, to nawet te bezdzietne mają kłopoty ze
          znalezieniem pracy, bo mogą zaciążyć.

          > Majac wybor - dobre samopoczucie pracodawcy, czy za co przezyc, ciekawa
          > jestem co wybierzesz?.

          w czasie ciąży i macierzyńskiego kobieta jest chroniona (podczas wychowawczego
          chyba też - przyznaję, nie wiem). poza tymi okresami jest niestety (?)
          normalnym człowiekiem i podlega zasadom ogólnym.
          natomiast, według mnie, z postów przebija postawa roszczeniowa. może się mylę.
          a żeby nie zostać postawiona przed wyborem z Twojego pytania, teraz pracuję
          dużo i długo, wyrabiam sobie markę i odkładam pieniądze na wszelki wypadek.
          uważam, że moje dzieci to problem mój i mojego męża. jestem przekonana, że inni
          mają szczerze gdzieś jak sobie poradzę smile

          > Bo teoretyzowac jest bardzo latwo.

          oczywiście. i dlatego piszę o swoich doświadczeniach i otym, co mi się wydaje smile

          > Powiedz prosze, jak zmienic podejscie do pracodawcy, ktory mowi, ze
          > macierzynski to musi dac, ale potem won (cytat), bo go prawo nie zmusza do
          > dalszego zatrudniania.

          cham i burak, ale rzeczywiście nie musi. niestety, w dzisiejszych czasach praca
          jest swoistym przywilejem.

          > Jesli na rynku recesja (BRAK PRACY!!!!!!, a dla mlodych
          > matek szczegolnie), to nie dziwi, ze dziewczyny ida na wychowawczy.

          ale ja się po prostu zastanawiam, czy to tylko pracodawcy są z rodu drakuli,
          czy może młode matki też mają swój przyczynek do sytuacji. naprawdę trudno
          wymagać, żeby pracodawca wykorzystany przez ileś pracownic, które przesiedziały
          9 miesięcy w domu z powodu straszliwej choroby, jaką jest ciąża (powtarzam,
          pomijam kilka tygodni zarwanych z powodu złego samopoczucia albo ciąże
          patologiczne), z radością witał nowy brzuch. znowu będzie musiał zorganizować
          zastępstwo i ponieść jego koszty - w tym go zus nie wyręczy.
          a z wychowawczym to jest tak, że można go wziąć, przerwać w dowolnej chwili,
          znowu wziąć, znowu przerwać i pracodawca może nam skoczyć. pewien pracodawca z
          mojej rodziny miał taki przypadek u siebie. kobita 3 razy, z dnia na dzień,
          informowała go o powrocie do pracy - miała do tego pełne prawo. wracała,
          zarabiała trochę i spowrotem na wychowawczy. a on ponosił koszty organizowania
          zastępst, odwoływania ich. po wychowawczym ją zwolnił i ja się nie dziwię.

          > Dlaczego korzystanie z przepisow praca uparcie probujecie nazywac naduzyciem?
          > Nie oburzaja Was naduzycia pracodawcow w tej kwestii?

          oburzają, ale staram się patrzeć na sprawę z dwch stron.
          a dlaczego niektóre postępki uważam za nadużycie, napisałam powyżej.

          > Oby do ciazy, Suzume, i potem porozmawiamy.

          zawsze z przyjemnością czytam Twoje posty i miło mi z Tobą rozmawiać.

          > CZESC

          pozdrawiam
          • Gość: Kangurek Re: a ja się z dodo zgadzam IP: *.monolith.pl / 10.100.100.* 18.09.02, 13:27
            Ja tylko w kwestii formalnej: gdzie ta postawa roszczeniowa? Było pytanie, była
            odpowiedź. Pytałam się, czy można zabrać premię? Można. OK. Czy można obniżyć
            pensję? No, niby nie można, ale być może można. OK.
            By the way, moja 20% "premia uznaniowa" jest częścią stałą mojej pensji od
            samego początku. Może być obcięta za niedociągnięcia. Ponieważ swoje obowiązki
            wykonuję najlepiej jak mogę, a nawet staram się lepiej, wyraziłam po prostu
            zaniepokojonie: co by było gdyby. Nie uważam bycie z ciąży za niedociągnięcie i
            tyle.
            Wcale nie napisałam, że zamierzam uciekać na zwolnienie na 9 miesięcy. To
            jakieś nieporozumienie i chyba źle zrozumiałyściesmile) Od razu rzuciły się do
            gardła, że oszustka i malwersantka... czy jesteście przeczulone na tym punkcie?
            Spokojnie, pracuję po godzinach i w dni wolne od pracy, mimo, że już jestem w
            ciązy. Rozumiem sytuację firmy i rozumiem, że jestem osobą, która może te
            rzeczy zrobić. W zamian chciałabym jednak poszanowania dla mojego stanu. I boję
            się, że mogę go nie znaleźć....
            • suzume kangurek 19.09.02, 08:38
              nie pisałam o Tobie konkretnie.
              odniosłam po prostu wrażenie, że dyskusja już odeszła od tematu głównego. dały
              mi do myślenia teksty (nie Twoje, o ile pamiętam) w stylu: "zafunduję
              pracodawcy jescze jedno dziecko". uważasz, że takie założenie jest fair?

              co do Twoich rozterek, to nie na prawie pracy i takich innych znam się jak
              wszyscy, czyli tyle o ile. i o ile wiem, pracodawca nie może Cię zwolnić, gdy
              jesteś w ciąży, nawet jeśli o tym nie wiedział (wtedy musi przywrócić Cię doo
              pracy). na szykany nic nie poradzisz, chyba że złożysz skarkę do sądu pracy.
              premię uznaniową można odebrać w każdym momencie i ciężko jest udowodnić, że
              zabrano Ci ją tylko z powodu ciąży. masz prawo do lżejszej pracy i do zwolnień -
              to jest naturalne, bo musisz się troszczyć nie tylko o siebie. pensji racczej
              nie mogą Ci obniżyć, bo to się wiąże z renegocjacją umowy o pracę - gdybyś nie
              przyjęła nowych warunków musieliby Ci podziękować za współpracę, a tego zrobić
              nie mogą (mam nadzieję, że nie podpisywałaś wypowiedzenia in blanco). w tym
              punkcie mogę się mylić, potrzebna jest interpretacja fachowca, ale pewnie można
              to interpretować i tak, jak mnie się wydaje.

              pozdrawiam smile
          • Gość: paula Re: a ja się z dodo zgadzam - Suzume IP: *.sze.warszawa.supermedia.pl 18.09.02, 23:50
            suzume napisała:

            > > nie irytuj się aż tak smile
            nie irytuje sie wcale (post do Ciebie pisalam szybko, bo mialam tylko chwilke,
            za szybko, bo nie wszystkie mysli ulozyly sie tak, jak chcialam).
            Jest problem poruszony, sa rozne odpowiedzi, rozne poglady. I ja je szanuje,
            choc nie zawsze sie z nimi zgadzam. A ze nie mozna w jednym poscie zawrzec
            calego swojego zyciorysu (bo i po co???), to czasami - dla wyjasnienia -
            dorzucic w kolejnych cos jeszcze. I moze to wyglada jak obrona fortecy - nie to
            bylo moja intencja.
            Niektore wypowiedzi odebralam jednoznacznie - ciaza = naciagaczka, kretaczka, a
            przeciez tak nie jest.
            > ale rozróżnij 2 sprawy. można iść na zwolnienie, bo się _naprawdę_ źle
            czujesz > ale druga sprawa, to poruszane w tym wątku motywy pod ogólnym
            tytułem "jak wydoić pracodawcę".
            > a żeby nie zostać postawiona przed wyborem z Twojego pytania, teraz pracuję
            > dużo i długo, wyrabiam sobie markę i odkładam pieniądze na wszelki wypadek.
            > uważam, że moje dzieci to problem mój i mojego męża. jestem przekonana, że
            inni mają szczerze gdzieś jak sobie poradzę smile - no wlasnie w pewnym sensie o
            to chodzi, maja to gdzies, tylko czasami ta praca (czesto po godzinach),
            wyrabianie marki, awansowanie itp. nie sa wystarczajacym dowodem dla
            pracodawcy, ze jestes wartosciwoym, lojalnym pracownikiem; ciaza wedlug wielu
            te dokonania i poswiecenie przekresla.

            >Oby do ciazy, Suzume, i potem porozmawiamy. - tu mialo byc: Oby do ciazy
            Suzumesmile i potem porozmawiamy.

            Temat ogolnie jest dosc drazliwy, poniewaz z ktorej strony na niego nie
            spojrzec, zawsze beda niezadowoleni i bardziej wykorzystani(?).

            I jeszcze jedno wyjasnienie - w ktoryms tam swoim poscie napisalam ze pewnie
            naciagne mojego pracodawce na jeszcze jedno dziecko - ewentualnym oburzonym
            wyjasniam, co mialam na mysli big_grin - chce po wychowawczym WROCIC do tego co
            robilam dotychczas (moze szefowa zajdzie w ciaze, bedzie siedziala na
            macierzynskim i troche zlagodnieje??, hehe), w tej samej firmie (choc ciezko mi
            bylo w niej okrutnie ostatnio), chce pracowac i pracowac (brakuje mi torche
            tego), a potem na pewno bedzie druga ciaza. Mam nadzieje, ze w tej samej firmie.
            >
            Suzume, pozdrawiam Cie cieplo i bez irytacji.big_grin
            PA
            • suzume paula 19.09.02, 08:47
              Gość portalu: paula napisał(a):

              > Niektore wypowiedzi odebralam jednoznacznie - ciaza = naciagaczka, kretaczka,
              > a przeciez tak nie jest.

              oczywiście, że nie. ale nie brakowało tu również wypowiedzi mówiących o
              wykorzystywaniu ciąży przez przyszłe mamy.

              > no wlasnie w pewnym sensie o to chodzi, maja to gdzies, tylko czasami ta
              > praca (czesto po godzinach), wyrabianie marki, awansowanie itp. nie sa
              > wystarczajacym dowodem dla pracodawcy, ze jestes wartosciwoym, lojalnym
              > pracownikiem; ciaza wedlug wielu te dokonania i poswiecenie przekresla.

              markę wyrabiasz sobie nie w firmie, tylko w środowisku. może ten właśnie mój
              pogląd zaciemnia mi widok na sprawę.

              > >Oby do ciazy, Suzume, i potem porozmawiamy. - tu mialo byc: Oby do ciazy
              > Suzumesmile i potem porozmawiamy.

              ale ja to tak właśnie zrozumiałam.

              > Temat ogolnie jest dosc drazliwy, poniewaz z ktorej strony na niego nie
              > spojrzec, zawsze beda niezadowoleni i bardziej wykorzystani(?).

              szczera prawda. punkt widzenia zależy od punktu siedzenia wink

              > I jeszcze jedno wyjasnienie - w ktoryms tam swoim poscie napisalam ze pewnie
              > naciagne mojego pracodawce na jeszcze jedno dziecko - ewentualnym oburzonym
              > wyjasniam, co mialam na mysli big_grin

              to byłaś Ty? właśnie podałam kangurkowi Twoją wypowiedź jako przykład tego, co
              mnie w tutejszych postach uderzyło i oburzyło. nie mogłam sobie przypomnieć,
              kto to napisał. teraz widzę, że opacznie Cię zrozumiałam. przepraszam.

              pozdrawiam,
              su
              • Gość: paula Re: Suzume IP: *.sze.warszawa.supermedia.pl 19.09.02, 09:07
                Ja naprawde nie mialam nic zlego na mysli piszac w ogole i w szczegole do
                Ciebie.
                No, wlasnie - ograniczonosc mozliwosci wypowiedzi na forum powoduje
                niezrozumienia i przeklamania czasami. Trudno.
                Pozdrawiam cieplo.
                PA
    • Gość: Kangurek No i powiedziałam! IP: *.monolith.pl / 10.100.100.* 25.10.02, 12:02
      Moje kochane,
      No i powiedziałam dzisiaj.
      I muszę przyznać, atmosfera bardzo miła - pełna współpraca z obu stron.
      Pytanie - co po macierzyńskim? Ja - może na część etatu? Szef - nie ma problemu.
      Życzę wszystkim pracującym kobietom w ciąży takiego traktowania.
      Pozdrawiam,
      Kangurek
      • Gość: paula Re: No i powiedziałam! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.10.02, 12:29
        O rany, super, pozazdroscic normalnego szefa!!
        Zatem teraz to juz tylko.... do szczesliwego rozwiazaniasmile)
        CZESC
    • Gość: Ola Re: Ciaza-praca-kiedy powiedziec? IP: gw:* / 192.168.115.* 27.10.02, 10:07
      Gratulję Kangurku. Bardzo się cieszę, że masz normalnego szefa i wszystko
      dobrze się ułożyło. Czuj się dobrze i trzymaj się ty i dzidzia.
      pozdrawiam
    • gandzia27 Re: Ciaza-praca-kiedy powiedziec? 27.10.02, 21:02
      Proszę o pomoc:
      Mam podobny problem do Kangurka. Moja stała pensja to 50% tego, co dostaję.
      Druga połowa to prowizja. Nie jest to premia uznaniowa - prowizja ta zależy od
      mojego miesięcznego obrotu, a nie od widzimisię pracodawcy. Jeśli bym nie
      pracowała, nie robiłabym żadnego obrotu.
      Czy na zwolnieniu i urlopie macieżyńskim dostawałbym tylko pensję podstawową?
      Przyznam, że nie stać byłoby mnie nawet na opłacenie czynszu. Co ze średnią
      pensją?
      Na urlopie wypoczynkowym dostaję tylko podstawę. Czy to samo dotyczy urlopu
      macieżyńskiego?
      • Gość: Ola do Gandzi IP: gw:* / 192.168.115.* 09.11.02, 17:49
        Odnośnie twojego pytania o wynagrodzenie to urlop przelicza się z trzech
        ostatnich miesięcy. Oblicza się z tego średnią a nie tak jak piszesz nagle
        obcinają ci 50%, bo nie masz obrotu. Jestem księgową i sama obliczam urlopy i
        chorobowe. Jeżeli chodzi o chorobowe i wyn. na urlopie macierzyńskim oblicza
        się jako średnią z 6 m-cy. Do tego obliczenia wchodzi WSZYSTKO co zarobiłaś w
        ostatnich 6-ciu miesiącach. No chyba, że na umowie o pracę masz jakieś
        szczególne uregulowania.
    • lidwla Re: Ciaza-praca-kiedy powiedziec? 09.11.02, 10:57
      Jak najpóźniej.
      Pracowałam w dużym DOMU Maklerskim, kiedy powstawało w 1994 roku przyjęto
      ponad 30 młodych dziewczyn w wieku 20-25 lat, 6 lat później szefowie dostali
      szału bo dziewczyny zaczęły rodzić na potęgę i jednocześnie.
      Ale czy to tak trudno było przewidzieć?
      Zaszłam w nieplanowaną ciążę jako 20 z kolei, a ponieważ zaczęła się recesja i
      prawie każda po powrocie z macierzyńskiego była zwalniania, całą ciążę miałam
      objawy depresji, nie myślałam o niczym tylko o tym, że mnie zwolnią i gdzie ja
      znajdę pracę mając 30 lat z maluszkiem u boku.
      Na męża nie mogę liczyć - niewykształcony, od 2 lat pracował od przypadku do
      przypadku, łatwo powiedzieć - niech się uczy - po 1 roku studiów zrezygnował
      bo nie mieliśmy na czesne.
      PRACOWAŁAM do 4 dni przed wyznaczonym terminem,bez żadnego L-4, w 9 miesiącu
      ciąży (lipiec-więc wszyscy chcieli iść na urlop) zostawałam w pracy po 10
      godzin mimo 32 stopni upału.
      Wróciłam po równych 16 tygodniach, bez wybrania 30 dni zaległego urlopu i.....
      dowiedziałam się, że jest przygotowane dla mnie zwolnienie - przez PANIĄ
      DYREKTOR!!!!! - lat ok.63, matkę i babcię.
      Obronił mnie mój naczelnik, mężczyzna! Niestety odszedł pół roku później do
      innej firmy. Miesiąc później dostałam zwolnienie.
      Tak a propos.
      Likwidacja mojego stanowiska pracy nie przeszkodziła jednocześnie powrócić do
      pracy dziewczynie po 2 latach nieobecności(ciąża + macierzyńskie), tylko
      dlatego, że nowa naczelnik była chrzestną dla jej dziecka.
      Ja niestety o tym nie pomyślałam jako o sposobie na przetrwanie.
    • Gość: niedzwiedziczka Dołączam do wypowiedzi suzume IP: *.agh.edu.pl 09.11.02, 16:16
      Zakładam, że panie, piszące na tym forum nie należą do
      naciągaczek, ale niestety takich przypadków nie jest
      mało. Pracuję na uczelni, czyli w firmie państwowej, więc
      miałabym okazję naciągnąć mojego pracodawcę (czyli
      Państwo, czyli wszystkich podatników). Mimo to pracowałam
      do ok. trzech tygodni do terminu porodu (wzięłam
      zwolnienie, bo musiałam dojeżdżać do pracy 40-60 min. i
      nogi już nie wytrzymywały stania, bo mało kto kwapił się
      ustąpić miejsca, polecam wątek na Dziecku).Wróciłam po
      macierzyńskim + zaległy wypoczynkowy). Jeśli moje dziecko
      choruje (ma 2,5 roku), a chodzi do żłobka i poprzednia
      zima to był koszmar, biorę urlop ja lub mąż. Mam
      świetnego szefa i wiem, że mogłąbymgo naciągnąć na
      więcej, ale po prostu to byłoby nieuczciwe. Znam kobietę,
      która pracowała w firmie własnego ojca i od 5-tego m-ca
      miała zwolnienie lekarkie, chociaż w rzeczywistości
      chodziła do pracy. Była bardzo dumna z siebie, że przez 4
      m-ce brała dwie pensje - jedną od taty, a drugą z ZUS.
      I co sądzicie o takich mamach?
      Jeszcze jedno. Co sądzicie o tym, że bezdzietni nie moga
      brać urlopu w wakacje, bo pierwszeństwo mają "dzietni"?
      • Gość: Roma Re: Dołączam do wypowiedzi suzume IP: *.acn.pl / 10.130.128.* 09.11.02, 18:30
        A mnie przeraziło jedno chociaż skoro dziewczyny udowodniły Dodo nieznajomość
        przepisów może i w tym miejscu się myli. Konieczność przedstawienia zgody
        pracodawcy na udzielenie urlopu w przypadku adopcji. Toż to koszmar pracodawca
        może swoją odmową udzielenia urlopu decydowac czy bezpłodna kobieta spełni
        swoje marzenia macierzyńskie czy nie.
        Dobrze,że jeszcze nie każą wam przedstawiać zaświadczeń wyrażających zgodę
        pracodawców na zajście w ciążę!
      • Gość: anma Re: Dołączam do wypowiedzi suzume IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.11.02, 20:55
        Gość portalu: niedzwiedziczka napisał(a):

        > Jeszcze jedno. Co sądzicie o tym, że bezdzietni nie moga
        > brać urlopu w wakacje, bo pierwszeństwo mają "dzietni"?


        No więc własnie....zawsze mnie takie podejscie wkurzało. Jeszcze jak nie
        miałam dziecka zawsze w pracy byłam na gorszej pozycji. Czy to urlop w
        wakacje, czy przed swiętami, czy jakiś dyżur po południu. "Dzietni" mieli
        zawsze powód zeby musieć wziąć urlop w danym terminie lub nie wziąć dyżuru.
        A ja nie miałam powodu, mi musiało zawsze pasować to co innym nie pasowało.
        Bardzo chciałam mieć dziecko, walczyłam o to 8 lat. I czułam się dodatkowo
        karana za to ze dziecka nie mam. "Jakie ty masz obowiązki?"- to słowa mojej
        szefowej, podwójnie "dzietnej". Dlatego uważam, ze posiadanie dziecka nie moze
        być kartą przetargową w ustalaniu terminów urlopów, itp. Ludzie bezdzietni też
        mają swoje obowiązki, plany, swoje życie. I powinniśmy - i dzietni i
        bezdzietni - po prostu umieć się dogadać.

        • Gość: paula Re: Dołączam do wypowiedzi suzume IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.11.02, 22:26
          Podzial pracownikow wedlug kryterium dzietnosci to kolejny absurd pracodawcow.
          Odnosze wrazenie, ze tak naprawde nie ma pracownikow jako takich, tylko sa
          lepsi i gorsi.
          I co dziwne, te pracownice, ktore najpierw byly szykanowane z powodu brzuszka,
          teraz (jesli pracodawca ich nie zwolnil) maja przywileje urlopowe.
          Przynajmniej za to moge pochwalic mojego pracodawce - urlopy przyznawane byly
          zawsze wedlug potrzeb, z jednoczesnym uwzglednieniem planow innych i ciaglosci
          pracy. Np. jesli w jednym roku wzielam urlop w lipcu, to w nastepnym roku
          moglam wybrac ten sam termin pod warunkiem, ze innych chetnych nie bylo.

          Co tu wiecej pisac - taki podzial jest chory i DYSKRYMINUJACY!!!!!!! oczywiscie
          tych solo albo bezdzietnych)smile
          pozdrawiam
          CZESC
    • Gość: ER Re: Ciaza-praca-kiedy powiedziec? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 10.11.02, 13:42
      Dzisiaj w gazecie był artykuł. Opowiem Wam jak to było u mnie w firmie.
      Pracowałyśmy razem. Jedna miała rodzić w marcu druga w lipcu. Jedna lat 36
      druga 26. Jedna idzie na urlop wychowawczy, a druga chce wrócić. I jak to w
      życiu bywa. Ta młodsza, która miała rodzić później poszła w drugim misiącu na
      L-4. Stwierdziła, że będzie dbać o zdrowie swoje i swojej dzidzi. OK, w
      porządku można to zrozumieć. Reakcja pracodawcy? Bardzo negatywna. I wcale
      się nie dziwię. Lecz tak jak na początku do mnie odnosili się dość dobrze, to
      w tym momencie zmiana. Niby nic się nie stało, ale zaczęły się pytania: czy
      na pewno chcę wrócić, czy w pełnym wymiarze itp. Intensywnie pracowałam do
      połowy lutego. Wprowadzałam nowe osoby (na zastępstwo!. Przekazywałam
      pozostałe sprawy. Z pracodawcami (małżeństwo) uzgadniałam od kiedy mnie nie
      będzie oraz że jestem pod telefonem w razie potrzeby. Po prostu żyłam firmą.
      Jescze przed odejściem otrzymałam zapewnienie, że mogę wrócić. I cóż. W
      czerwcu zostałam zaproszona na rozmowę. Dowiedziałam się, że nie mam gdzie
      wracać. Tzn. mogę wrócić, ale dostanę wypowiedzenie - bo sytuacja się
      zmieniła, ale tak właściwie to Dla Dobra Dziecka. Bo Babcia to nie rodzina i
      to nie to samo co mama. W tym momencie do mnie dotarło, że moje wcześniejsze
      przeczucia się sprawdziły. Że zostanę ukarana za to, że zdecydowałam się na
      dziecko i za koleżankę. Wtedy zrozumiałam, co Ona miała na myśli mówiąc: "po
      co się tak przejmujesz? Oni i tak tego nie docenią". I cóż: skończył mi się
      macieżyński, jestem na L-4. Chciałam iść na wychowawczy - ale tu też przepisy
      się zmieniły i mogą mie zwolnić. W tym momencie pytanie Ciąża-praca - kiedy
      powiedzieć powinno brzmieć: Ciąża-praca - I co dalej?

    • Gość: Kangurek Re: Ciaza-praca-kiedy powiedziec? IP: *.pl 10.11.02, 16:16
      No i prosze, jeden poscik i mamy poradnik dla szefow w Gazecie. Szkoda, za
      tylko w Wysokich Obcasach. W POlsce wiekszosc szefow to mezczyzni. Moze trzeba
      dac w Auto-Moto?smile)
      Milo jednak, ze zauwazono watek. Zachowam ten numer gazety dla mojego
      dzidziusia. Zostalo mi juz tylko 178 dni do porodu. Albo az.
      Mam nadzieje, ze temat nie bedzie porzucony i ze co jakis czas bedzie sie do
      niego powracac. Czekam z niecierpliwoscia na kolejna edycje Rodzic po Ludzku,
      chociaz z tego co slysze, rzeczywistosc nijak sie ma do opisow szpitali (wg
      samych szpitali oczywiscie).
      Pozdrawiam,
      Kangurek z lekko zaokraglajacym sie juz brzuszkiem.

      PS Czuje sie tak dobrze, ze jeszcze nie udalo mi sie uszczknac ani jednego dnia
      L4 smile) A tak bym sie pobyczyla w domu....
      • Gość: pracodawca Re: Ciaza-praca-kiedy powiedziec? IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 10.11.02, 19:39
        Szereg opinii Pań, które są rozsądne w pełni podzielam. Uważam, że należy
        rozmawiać z pracodawcą ale w sposób uczciwy.Oni też mają rodziny, żony i
        dzieci, też potrafią zrozumieć o ile jest to szczere i nie zrazili się na
        nieuczciwej szczerości.Czytałem wypowiedzi Pań w Forum i mam wątpliwości co do
        waszej szczerości. Innym tematem jest od razu L-4, bez informacji dla
        pracodawcy, bez interesowania się kto będzie wykonywał tę pracę.Podział tej
        pracy na pozostałe osoby też kobiety, które mają dzieci czy też nie, rodzi
        dyskusje, niezrozumienie, np:co z zapłatą za dodatkową pracę za osobę która
        jest na L-4 lub na wychowawczym urlopie, a dodatkowych środków na to nie
        ma.Rodzi się pytanie, czy nie należałoby wynagrodzenia ruchomego np; premii
        zmiejszyć o jakiś procent i podzioelić go dlatych kobiet dodatkowo muszą więcej
        pracować.
        Powrót do pracy po macieżyńskim czy wychowawczy urlopie uważam, należy
        traktować poważnie i nie stawiać pracodawcy w sytuacjach niejasnych. To rodzi
        niepotrzbnie pretensje, a w konsekwecji późniejsze zwolnienia z pracy.
        Pozdrawia wszystkie uczcie Mamy i ich dzieci. Patrzcie optymistycznie w
        przyszłość. Nie wszyscy pracodawcy są tacy jak opisują niektóre z Was na Forum.
        • Gość: Kasia Re: Ciaza-praca-kiedy powiedziec? IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 12.11.02, 10:08
          Ja mam zupełnie inne doświadczenia. Pracodawca z uwagi na warunki w jakich
          przyszło mu obecnie pracować (recesja i brak zamówień)z radością widział
          kobiety w ciąży ponieważ zamiast wręczać wypowiedzenia mógł im delikatnie
          zasugerować skorzystanie z L4 juz od poczatku ciązy. Jak juz wspominano na
          forum przez pierwsze 35 dni chorobowego płaci pracodawca (według nowego kodeksu
          pracy przez 33) a później aż do końca ciąży i przez 16 tygodni macierzyńskiego
          wypłatę otrzymujemy z ZUS z odprowadzonych składek (nikt nie daje nam tego za
          darmo). Nikt nie wpomniał tez o tym ze jeszcze rok temu macierzyński trwał 6
          miesięcy ale "ktoś" zdecydował że to za długo!
          W warunkach recesji jeśli w firmie panuje zbyt duże zatrudnienie skorzystanie
          przez kobietę w ciąży z możliwości pójścia na L4 to doskonałe rozwiąznie dla
          pracodawcy (moze też i dla pracownicy, która nie musi stresowac się sytuacją
          panującą w firmie).
          Zaznaczę jeszcze że ten szanowany pracodawca (duża firma zagraniczna)kobietom
          po macierzyńskim sugerował "delikatnie" wychowawczy.
          A może te kobiety chciały po prostu pracować! I kto tu kogo naciąga.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka