Dodaj do ulubionych

Dziecko-szkoła-basen

20.09.05, 15:03
Mój młodszy (II klasa) chodzi na basen w ramach zajęć lekcyjnych. Zajęcia są
darmowe, raz w tygodniu 30min.
Mój syn umie pływać, więc nie o tym chcę napisać.

Jest w naszej klasie chłopiec, który na ten basen chodzić nie chce. Chłopiec
mieszka jedynie z babcią i mamą. Obydwie wyręczają go we wszystkim ( babcia
wiąże chłopcu buty, nosi tornister, zapina kurtkę...). Chłopiec panicznie
wszystkiego się boi, boi się otworzyć książkę, boi się wyjść gdzieś bez babci
lub mamy.
No i mama wraz z babcią wymyśliły, że na basen też nie pójdzie. Ponieważ
musieliśmy przynieść zaświadczenie o możliwość chodzenia dziecka na basen, te
panie biegają od lekarza do lekarza, a nuż któryś wypisze takie zwolnienie. Na
razie bowiem dostały jedynie zgodę.
To przypomina jakąś zbiorową histerię: któraś zawsze idzie z nami na basen
(jako opieka) no i dziecko za diabła do wody nie chce wejść, płacze, potem
histeryzuje. Prosiłyśmy, żeby z nami nie szły, dziecko rozkleja się i nawet
nauczycielka pływania ma z nim kłopot.

Przegadałyśmy cały poprzedni rok (przy okazji innych takich "kwiatków"),
gadamy w tym roku. Jak grochem o ścianę.

Nauczycielka argumentowała, że jeśli nie ma przeciwskazań, nie można ot tak
zwolnić sobie dziecka z lekcji. Przecież to 1/3 zajęć z WF. Mama z babcią
uparły się, że jednak go zwolnią, znajdą jakiś sposób. Dodam tylko, że
chłopiec na basen chce chodzić, wskakuje do wody, cieszy się. Gdy tylko
zobaczy babcię lub mamę, wpada w panikę, topi się, płacze...no i argument
przeciw pływaniu gotowy.

Rozmowy nic nie dają, zarówno z chłopcem jak i z rodziną. Jedyny argument to
"nie musi pływać".

Jeśli zgodzimy się z tym, że "nie musi" to kolejne dziecko nie będzie chciało
rzucać piłką, inne skakać w dal...
Obserwuj wątek
    • wieczna-gosia Re: Dziecko-szkoła-basen 20.09.05, 15:26
      idiotek nie sieja. Jedyna moim zdaneim rada to jak za starych czasoe namowic
      trenerow by zabronili rodzicom wchodfzic na sale basenowa. Ale pewnie chodzice
      na basen z galeria albo cos, nie?
      • cruella Re: Dziecko-szkoła-basen 20.09.05, 16:04
        Tak, jest widownia i szklana ścianasad(

        Poza tym, chłopiec ma takie pranie mózgu w domu, że cała drogę się trzęsie i
        płacze. Ja z tymi dziećmi chodzę jako opiekunka. Dzieciaki są zachwycone (dla
        niektórych to jedyna wyjście i kontakt z wodą), wskakują do wody, słuchają
        nauczycielki. Tylko z tym chłopcem są takie problemy, dziś trzeba było zawołać
        ratownika do opieki nad nim, zaczął panikować i płakać.
        • aka10 Re: Dziecko-szkoła-basen 20.09.05, 16:34
          Swego czasu jak moje dziecko chodzilo na szkolke plywacka,to bylo
          powiedziane,ze pierwsza i ostatnia lekcja jest w obecnosci rodzicow,na
          pozostalych nauczycielka nie chce rodzicow widziec.Moze nauczycielka po prostu
          wyrzuci matke z babka mowic,ze przeszkadzaja w zajeciachi rozpraszaja grupe.
          Uwazam,ze matka i babcia robia dziecku wielka krzywde,bo rosnie z niego kaleka
          zyciowa.Pozdrawiam.
          • cruella Re: Dziecko-szkoła-basen 20.09.05, 16:46
            Problem jednak w tym, że on jest tak nakręcany w domu, że w ciągu 10 min. (bo
            tyle zajmuje nam dojście do basenu) nie sposób go uspokoić. Mamy po opieką
            prawie 30 dzieci.
            Rodzice idą z kilku powodów: prawie 20 dziewczynek , klasa komunijna, włosy
            długie, czepki byle jakie (innych rodzice nie kupią bo: nie mają pieniędzy, nie
            bo nie), prawie wszystkie głowy do porządnego suszenia, za pół godziny lekcjasmile)

            Idzie stały skład: nauczycielka i 3 rodziców. Zawsze jednak idą jacyś dodatkowi
            obserwatorzy...
            • aka10 Re: Dziecko-szkoła-basen 20.09.05, 17:25
              Rozumiem,ze dzieciom trzeba pomoc i te 4 dorosle osoby sa
              potrzebne.Obserwatorow bym wlasnie wyrzucila,jesli tak dezorganizuja
              lekcje.Ewentualnie bym ustalila jakis grafik,kiedy ktory rodzic ma pomagac,ale
              tak,zeby zawsze tylko 3 osoby szly z dziecmi (plus nauczycielka).
              W moim przypadku sprawa byla latwiejsza-grupa 10 dzieci,lekcje w soboty,rodzice
              przychodzili z dziecmi,a potem na pol godziny szli na kawe (kawiarnia w obrebie
              basenu).W pierwszej klasie tylko troje dzieci(na 20) nie umialo plywac,w
              drugiej byla szkolka plywania zamiast gimnastyki.Czesc dzieci w mniejszym
              basenie,czesc w wiekszym i glebszym.W tym drugim byla to raczej nauka roznych
              technik plywania i skoki do wody z 2-4 metrow.Dwie ostatnie lekcje-podstawy
              ratownictwa plywanie w ubraniu.Pozdrawiam.
              • cruella Re: Dziecko-szkoła-basen 20.09.05, 20:30
                Nawet dorosły nie potrafi uszanować czyjejś prośby. Mówisz "proszę nie chodzić"
                a słyszysz "ja idę".
                Dziś na zebraniu poruszałyśmy ten temat, widziałam błysk zrozumienia w oczach
                rodzicówsmile)

                Była również mama wspomnianego chłopca, starałyśmy się z nią porozmawiać. Mam
                nadzieję, że w czymś to pomoże.
    • 5_monika Re: Dziecko-szkoła-basen 20.09.05, 17:49
      a u nas w 1-szym półroczu jednak nie będzie basenu(a w planie lekcji już 30min
      1raz w tygodniu, był już podany)szkoła nie ma pieniędzy.Ma być 2 razy w drugim
      semestrze.
    • jola_ep Re: Dziecko-szkoła-basen 20.09.05, 21:02
      Moja córka miała besen od pierwszej klasy. Mniej więcej w połowie pierwszej
      klasy przestał jej się podobać - i jeszcze jej najbliższej koleżance. Tej
      dziewczynce babcia "załatwiła" zwolnienie lekarskie. Ja wspierałam córkę,
      namawiałam, w końcu zaczęła chodzić. Właściwie co rano w dniu basenu była
      mniejsza lub większa histeria. Ja ją uciszałam, nawamiałam i córka szła na
      basen. Tam nigdy nie płakała, po basenie też przychodziła całkiem zadowolona.
      Więc sądziłam, że dobrze sobie poradziłam. Problemy zaczęły się ponownie pod
      koniec trzeciej klasy - gdy przeszli na duży basen. A właściwie w momencie, jak
      pani kazała im skoczyć do głębokiej wody (trzymali się wprawdzie kija) - to był
      ostatni basen córki. Już potem nie miałam ani sumienia, ani tym bardziej pomysłu
      jak ją do tego basenu przekonać...
      No i wszystko pięknie. Tylko na tegorocznych wakacjach zorientowałam się, że
      moja córka, która dawniej uwielbiała taplać się w wodzie - woli bawić się na
      brzegu z dwuletnią kuzynką... Dopiero pod koniec wakacji zdobyła się na
      baraszkowanie w głębszej wodzie.
      Więc tak sobie myślę - trzeba było załatwić jej tez zwolnienie. Jest alergikiem,
      więc pewnie podstawy by się znalazły. Miałabym teraz dziecko, które co prawda
      nie umie pływać (a i tak nie umie), ale przynajmniej nie bałaby się wody i może
      dałaby się kiedyś namówić na jakiś kurs pływania... Teraz mówi - basen? Nigdy.

      Pozdrawiam
      Jola
      • aka10 Re: Dziecko-szkoła-basen 20.09.05, 21:15
        To ja sie wobec tego zastanawiam,czemu maja sluzyc lekcje na basenie
        (organizowane i oplacane przez szkole),jak nie nauce plywania?Inaczej,to sie
        przeciez mija z celem.Pozdrawiam.
        • jola_ep Re: Dziecko-szkoła-basen 20.09.05, 21:43
          Pewnie, że nauce pływania smile
          Ale najważniejsze według mnie jest to, aby dziecko nie zraziło się do wody.
          Wolę, aby moja córka nie umiała pływać, ale lubiła wodę. A nie tak jak teraz -
          pływa słabiutko (troszkę na plecach) ale wody boi się, a basenu nienawidzi.

          Pozdrawiam
          Jola
        • lidek11 Re: Dziecko-szkoła-basen 20.09.05, 22:13
          Pewnie, że zajęcia na basenie w ramach w-f są bardzo potrzebne, między innymi po
          to żeby dzieci nauczyły się pływać.Ale nie zawsze tak jest.Miałam to szczęście,
          że w wieku 12 lat jeszcze w podstawówce wybudowano u nas w szkole basen.Było to
          w latach 80-tych.Strasznie się cieszyliśmy, bo wtedy basenów było jak na
          lekarstwo.Nie umiałam pływać, a wody w ogóle się nie bałam.Bardzo chciałam się
          nauczyć pływać. I co z tego. Pani od w-f uczyła nas metodą straszenia i
          wrzasku.Po prostu wrzucała do głębokiej wody na siłę,nie zważając, że niektóre
          dziewczyny były aż fioletowe ze strachu.Na basenie panował jeden wielki wrzask i
          ryk.Do dziś to pamiętam.Koleżanka do dzisiajszego dnia nie umie pływać, bo
          bardzo jej w tym pomogły owe lekcje pływania.Pani po prostu realizowała swój
          program.Ja w ciągu roku szkolnego też nie nauczyłam się pływać.Dopiero sama w
          czasie wakacji, bez stresu, powoli w swoim tempie opanowałam technikę
          pływania.Myślę po prostu, że niektórym dzieciom nie wystarczą zwykłe lekcje w-f,
          żeby się czegoś nauczyć.pływanie to nie biegi czy stanie na rękach.Tu dochodzi
          jeszcze czasami strach przed wodą, ale niektórzy tego nie chcą zrozumieć.Myślę,
          że gdyby szkoła umożliwiłaby takim dzieciom dodatkowe bezpłatne godziny na
          basenie, to chociaż troszkę pomogłoby to im, a tym samym zmobilizowałoby
          rodziców, bo zauważyliby problem.Takie są bynajmniej moje odczucia
          • acorns Re: Dziecko-szkoła-basen 20.09.05, 23:57
            A co na to rodzice tych dziewczyn, które się bały? Gdyby ktoś moją córkę tak
            potraktował to na pewno bym zareagował i zrobił babie awanturę.
      • acorns Re: Dziecko-szkoła-basen 20.09.05, 23:54
        Każdy człowiek powinien umieć pływać. Uważam, że dzieci powinno się uczyć
        pływać mniej więcej wtedy jak zaczną chodzić samodzielnie. I to jest zadanie
        dla rodziców. Bo potem dziecko trafi w łapy jakiegoś fiuta który powinien co
        najwyżej obracać widłami w oborze i efekty są takie jakie są. Twoja córka boi
        się basenu i nie dziwię jej się szczerze mówiąc. Skok czy wejście na głęboką
        wodę to tak jak skok na bungee - trzeba do tego "dojrzeć" a nikogo nie wolno
        zmuszać bo skończy się to urazem psychicznym.
      • wieczna-gosia nie jolu 21.09.05, 21:16
        to nie w tym byl blad, ze nie zalatwilas corce zwolnienia. Tylko w tym, ze ona
        sie bala, miala do tego prawo. A nauczycielka powinna ten problem roziwzac nie
        metoda to przechodzimy na wiekszy basen, tylko inaczej. U nas trenerki sa dwie
        jedna ma lepszych, druga ma slabszych. Ja tez mam malego cykora w postaci corki,
        ktora wode bardzo lubi z brzegu. Na basen zabieram, plywa w rekawkach, kole z
        deska i uczepiona mnie, ale przynajmniej to lubi wink
      • izunia6 Re: Dziecko-szkoła-basen 22.09.05, 10:44
        Niewątpliwie większość trenerów nie nadaje się do nauczania małych dzieci
        pływania i oswajania się z wodą. 7 lat - wiek pójścia do szkoły, to dość późno
        na naukę pływania i niestety dochodzi problem bardzo nierównego poziomu. Ja
        tylko nie rozumiem, dlaczego rodzice, którzy tak chętnie pomagają w matematyce
        czy ortografii, nie pomoga w nauce pływania. Kupic czepek i karnet na basen, to
        na prawdę nie jest problem, i pochodzić z własnym dzieckiem w weekend na basen,
        to samo zdrowie. I bynajmniej nie uczyć dziecka własnego pływać, ale pomagać
        utrwalać to, co robią na lekcjach. Bo jedne dzieci wymagają pomocy w liczeniu, a
        inne w pływaniu.
        • cruella Oj Izunia6:(( 22.09.05, 13:39
          Kto miał nauczyć to nauczył. Moi chłopcy pływają, pływa jeszcze jedna
          dziewczynka z naszej klasy.

          Pozostali (niejednokrotnie) mają po raz pierwszy kontakt z wodą (pomijam
          łazienkę i wannę). Może mi nie uwierzysz ale powodów jest kilka: lenistwo
          rodziców (a co będę łaziła na basen, dwie godziny zmarnowane, niech lepiej
          siedzi w domu a ja obiad ugotuję), brak pieniędzy (w naszej klasie jest kilka
          rodzin utrzymujących się jedynie z zasiłku, karnet dla jednej osoby to wydatek
          100zł, do tego trzeba zainwestować w czepki, klapki, kąpielówki (obowiązkowe).
          Przede wszystkim jednak LENISTWO!!!!! i mentalność z dawnych czasów "nie pływam
          i żyję".
          Kiedyś matka i ojciec zagonili na pół dnia do pracy, teraz dzieci większość
          czasu spędzają siedząc w ławce lub w domu przed telewizorem.
          Dlatego tak naciskamy z nauczycielką, żeby matki bez powodu nie zwalniały
          dzieci. W naszym rejonie słowo "darmowy basen" wiele znaczy. Słowo"darmowy" jest
          bardzo mile widzianesmile)
        • jola_ep Re: Dziecko-szkoła-basen 22.09.05, 14:24
          > Ja
          > tylko nie rozumiem, dlaczego rodzice, którzy tak chętnie pomagają w matematyce
          > czy ortografii, nie pomoga w nauce pływania.

          Dzieci w młodszych klasach szkoły podstawowej dostają oceny opisowe. Widać też w
          czasie odrabiania lekcji, co mu sprawia trudność. Tu tej informacji nie było.
          Sama uczyłam się trzy lata pływać na studiach i nie było problemu, czy umiem
          pływać, czy nie - trenerki do niczego nie zmuszały. Chciałam pływać z deską - to
          z nią pływałam. Sądziłam, że podobnie jest w szkole. Wiedziałam tyle, że moje
          dziecko nie bardzo lubi basen (choć początkowo nie bała się wody - pływali na
          małym basenie). Jak zaczęłam myśleć o "korepetycjach" (ale przyznam - wyłącznie
          w postaci dodatkowych lekcji), to już było za późno - klasa przeszła na duży
          basen, pani kazała pływać bez deski, a potem kulminacja - skakanie do wody.
          Wtedy moje dziecko kategorycznie sprzeciwiało się jakimkolwiek dodatkowym
          zajęciom na basenie.

          > Bo jedne dzieci wymagają pomocy w liczeniu,
          > a
          > inne w pływaniu.

          Jakby na wywiadówce pani np. w pierwszej klasie powiedziała, że muszę pomagać
          córce, bo dzieci _muszą_ nauczyć się pływać, a moje jest mało zdolne, to
          szybciej bym wpadła na te dodatkowe zajęcia. A tak mogę tylko żałować, że nie
          byłam dostatecznie mądra i przewidująca.

          Z drugiej strony co z dziećmi, których rodziców _nie stać_ na żadne dodatkowe
          zjęcia? Pozostaje im tylko "załatwić" zwolnienie? (tak było w przypadku
          koleżanki mojej córki).

          Pozdrawiam
          Jola
          • aka10 Re: Dziecko-szkoła-basen 22.09.05, 16:33
            "Jak zaczęłam myśleć o "korepetycjach" (ale przyznam - wyłącznie
            w postaci dodatkowych lekcji), to już było za późno - klasa przeszła na duży
            basen, pani kazała pływać bez deski, a potem kulminacja - skakanie do wody.
            Wtedy moje dziecko kategorycznie sprzeciwiało się jakimkolwiek dodatkowym
            zajęciom na basenie."

            Ja sie tylko pytam,jak pani od plywania mogla z wszystkimi dzieci przejsc na
            duzy basen,skoro byly jeszcze dzieci majace trudnosci na malym?Oczywiscie,ze
            takie dziecko sie zniecheci.Pozdrawiam.
            • aka10 Re: Dziecko-szkoła-basen* 22.09.05, 16:34
              "ze wszystkimi dziecmi" mialo byc.
    • roman.gawron Re: Dziecko-szkoła-basen 21.09.05, 09:06
      cruella napisała:

      > To przypomina jakąś zbiorową histerię: któraś zawsze idzie z nami na basen
      > (jako opieka) no i dziecko za diabła do wody nie chce wejść, płacze, potem
      > histeryzuje. Prosiłyśmy, żeby z nami nie szły, dziecko rozkleja się i nawet
      > nauczycielka pływania ma z nim kłopot.

      Dziwna szkoła, gdzie nauczyciel nie potrafi się przeciwstawić histerii
      nadopiekuńczych rodziców, którzy rozwalają mu zajęcia.

      Wg mnie te panie powinny dostać zakaz wstępu wydany zarządzeniem dyrektora
      szkoły. Niedostosowanie się - to grzywna z art. 54 kw. smile
    • cruella Jak to się skończyło 27.09.05, 15:55
      Dziś się poddaliśmy wszyscy. Chłopiec (w obecności mamy) histeryzował do tego
      stopnia, że mama postanowiła wypisać go z basenu definitywnie. Może to i dobrze,
      dzieci już wchodzą swobodnie do wody, niektóre próbują pływać a on trzyma się
      kurczowo posadzki.
      My naprawdę próbowaliśmy wygonić dziś mamę, zająć czymś tego chłopca. Nie
      daliśmy radysad((
      • aka10 Re: Jak to się skończyło 27.09.05, 16:13
        No,coz,Cruella,na glupote nie ma lekarstwa...Pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka