Dodaj do ulubionych

moje dzieci się biją

27.12.05, 16:09
czytam wiele o dzieciach, mądrych, wspaniałych, dojrzałych, pełnych empatii i
intelektu a moi synowi ciągle się biją, co nie przeszkadza im pogadać w
ciemnościach przed snem z godzinkę;
w ciągu dnia spuszczają na siebie megatony wyzwisk, inwektyw paskudnych i
pięści...
mają 10 lat i 8, czy Wasze dzieci zawsze są zgodne, miłe, troskliwe, ciche,
anielsko spokojne?
Teraz mam ich czworo, ale najmłodsze to maluszki, nieco ich obecność bywa
kojąca , lecz przecież to nie ioch funkcja by wyciszać zachowania starszych.
Tyle czasu poświęcam na rozmowy, umowy i tłumaczenia, ugody, niemniej jednak
to grochem w ścianę.
Obserwuj wątek
    • nchyb Re: moje dzieci się biją 27.12.05, 16:33
      a krew się leje? Nie? No to specjalnie się nie przejmuj. I przypomnij sobie o
      wszystkich historycznych rodzeństwach, które wzajemnie sę mordowały, truły itp
      itd. A Twoi tylko się biją. Dla wielu rodzeństw rto norma, z której się wyrasta.


      -> czy Wasze dzieci zawsze są zgodne, miłe, troskliwe, ciche,
      > anielsko spokojne?
      Nie są. I jak ktopś Ci powie, że jego ZAWSZE są, to specjalnie nie wierz. Bo
      normalni ludzie, czy to dzieci, czy dorośli często się kłócą i sprzeczają.
      Tyle, że dorośli już zazwyczaj się nie tłuką smile

      > intelektu a moi synowi ciągle się biją, co nie przeszkadza im pogadać w
      > ciemnościach przed snem z godzinkę
      Się znaczy, znajdują wspólny język i nienawiścią do się nie pałają. Czyli nie
      jest źle, normalne braterskie przepychanki...

      -
      Cichy złodziej kości...
      Kryminały i sensacje
    • cruella Re: moje dzieci się biją 27.12.05, 17:39
      Jasne, że są grzeczne, pięknie się bawią, nigdy się nie bijąsmile))))

      Dobry żartsmile))))

      Biją się jak diabli, czasem reaguję, czasem zaglądam i patrzę, czy krew lecismile
      Starszy jest na etapie "wszystko mnie wkurza", młodszy to taka żywa śrubka,
      zaczepna, ruchliwasmile W ciągu dnia biją się i kłócą, wyrzucają ze swoich pokoi,
      wieczorem proszą, bym pozwoliła im spać w jednym pokoju...i tak do następnego
      rankasmile
      • zwiatrem Re: moje dzieci się biją 27.12.05, 18:34
        oooo to tak jak u mnie <mamo, bo on MNIE WKURZA> <mamo, bo to on mi to zrobił >
        <mamooooo, co za durny gnojek, > i tak bez końca, starszy na młodszego, młodszy
        prowokuje starszego, a ja mam ochotę ich na wieszak i na rok do...szafy
        ufffff
        • nchyb Re: moje dzieci się biją 27.12.05, 19:32
          > prowokuje starszego, a ja mam ochotę ich na wieszak i na rok do...szafy
          Z wiatrem, nie ich do szafy, ale niech siedzą w swoim (swoich) pokojach, a Ty
          zamknij sięu siebie, zatyczki do uszu i póki krew przez drzwi nie dopłynie do
          Ciebie, nie przejmuj się, tylko np. w spokoju poczytaj...
          Pozdrawiam (mama 11 i 5 latka, którzy też nieźle potrafią się kłócić i
          szarpać...)
          • zwiatrem Re: moje dzieci się biją 28.12.05, 21:26
            masz rację=zamykam sie w pokoju swoim małym jak komputer pokoju, ale jazgot
            który słuchać często mnie zniego wyprowadza
            • nchyb Re: moje dzieci się biją 29.12.05, 10:35
              > ale jazgot
              > który słuchać często mnie zniego wyprowadza

              Proponuję tzw. stopery, do kupienia w aptece, cena ok. 1-2 zł. Wkładasz do uszu
              i ... błoga cisza, a obok choćby i stado słoni biegło, nieważne! smile
    • magdmaz Re: moje dzieci się biją 27.12.05, 20:11
      Właśnie, przez przypadek ważny temat poruszony - zwiatrem, skoroWas w domu
      dużo, to pewnie chłopcy mają wspólny pokój i piętrowe łóżko... Ja już dojrzałam
      do poszukania większego metrażu - wiesz, te nasze "skarby" (wybrakowane nieco)
      też muszą czasem od siebie odpocząć. Ja to widzę u mojich Rodziców, którzy mają
      domek i pełno pustych pokoi. Czasem jest fajna wspólna zabawa, a czasem każdy
      zajmie się sobą w osobnym pomieszczeniu i ... scysji znacznie mniej!!!
      Pomyśl, co możesz zrobić: może wymienić chłopakom pokój na większy i oddzielić
      meblościanką?
      • andaba Re: moje dzieci się biją 27.12.05, 22:10
        Metraż nie ma nic do rzeczy - jak się chcą pobić, to zawsze znajdą sposób.
        Wiem coś o tym smile
        Mam dzieci w wieku 9, 7, 5,5 i 3 lat, które się biją ciągle, ale jakoś
        nieszkodliwie i raczej się mimo tego lubią.

        Nie przejmować się, dopóki się krew nie leje - popieram przedmówczynie...
      • zwiatrem Re: moje dzieci się biją 28.12.05, 21:24
        moi chłopcy maja odzielne łóżka, pokój ich ma 22 metrowy metraz nie ma tu nic
        do rzeczy....mieszkanie też małe nie jest 65m w bloku to nie jest źle- a
        meblościanki - cóż nigdy w zyciu, tu ma byc miłość i szacunek a nie ściany od
        złego nastroju ktorego kolwiek z nich, tak uważam,
        • verdana Re: moje dzieci się biją 28.12.05, 21:42
          He, he...
          Moje jeszcze się biją - choć starszy ma juz własny metraż, zupełnie oddzielnie.
          Mają 22, 19 i 11.
          • zwiatrem Re: moje dzieci się biją 29.12.05, 00:34
            o matko, też nieźle, mój najstarszy miał kiedyś swój pokój ale razem się
            schodzili w jednym miejscu i tak zawsze znalazł się powód do zdarzeń mimo, że
            ten sam powód w ogole ich łączył...ani tak ani siak, czyli co, nigdy nie
            przestaną??
            --jejku a te rozmowy nasze, eskapady w lasy, pikniki i tak dalej to co? te
            setki bajek, książek -to nic? nie nastraja mnie to optymistycznie
            • linka9 Re: moje dzieci się biją 29.12.05, 00:53
              - jedne z nienawiści
              - inne z miłości (kto się lubi...)

              Jedynacy to mają spokojne życie wink
              • nchyb Re: moje dzieci się biją 29.12.05, 10:37
                > Jedynacy to mają spokojne życie wink
                Niekoniecznie...
                Tłukłam się z najlepszymi koleżankami. A chwilę potem godziłyśmy się, i też
                było wesoło smile))
                • tomira74 Re: moje dzieci się biją 29.12.05, 12:58

                  Awantury i poszturchiwania nieustanne.Dostaje furii na słaowa "a on/ona..."mam
                  ich czasami tak dość ,że myślę o wyprowadzce na drugi koniec polski.
                  Swoją drogą jak któreś potrzebuje pomocy to może na nią liczyć.Pozdrawiam
                  zdesperowana i jeszcze na wolnościwink
        • wierzba_b Re: moje dzieci się biją 30.12.05, 11:28
          zwiatrem napisała:

          > moi chłopcy maja odzielne łóżka, pokój ich ma 22 metrowy metraz nie ma tu nic
          > do rzeczy....mieszkanie też małe nie jest 65m w bloku to nie jest źle- a
          > meblościanki - cóż nigdy w zyciu, tu ma byc miłość i szacunek a nie ściany od
          > złego nastroju ktoregokolwiek z nich, tak uważam,

          Uuups... aż mnie zjeżyło na te słowa, serio. Z wiatrem, tak się nie da: "tu ma być miłość i szacunek", i już. To nie jest coś, co można zadekretować czy kogokolwiek do tego przymusić. I nikt nie wytrwa w okazywaniu wyłącznie miłości i szacunku przez 24 godziny na dobę w kolorze i stereo. Tym bardziej, że do rodzeństwa rzadko kto czuje wyłącznie miłość i szacunek. Dobrze, jak w ogóle te uczucia istnieją, a już jeśli przeważają nad uczuciami typu irytacja, zazdrość czy rywalizacja, to jest wspaniale. Nie możesz oczekiwać od swoich synów, żeby nie żywili względem siebie żadnych negatywnych uczuć, bo to jest całkowicie nierealne. Nie możesz też oczekiwać, że nie będą ich w ogóle okazywali. Jedyne, co możesz ewentualnie zrobić, to zastanowić się, czy nie ma w waszym codziennym życiu jakiegoś czynnika, który te negatywne uczucia intensyfikuje i/lub utrudnia ich odreagowanie w inny sposób niż kłótnia lub bójka.
          I, na moje oko, takim czynnikiem może być właśnie wspólny pokój. Czyli brak tej "ściany od złego nastroju", brak własnego terytorium, o którym można powiedzieć "mój jest ten kawałek podłogi". Z własnego doświadczenia pamiętam, jak bardzo sobie chwaliłam oddzielny pokój i spokój w nim, i jak bardzo narzekały moje młodsze siostry na konieczność mieszkania we wspólnym. I ile z tej konieczności wynikało codziennych, przyziemnych, wk...wiających drobiazgów. "Gdzie do cholery wsadziłaś mój sweter", "No co, sprzątnąć musiałam, nie rozwalaj rzeczy po wierzchu", "Wyłącz tego wyjca, ile razy mam ci mówić, żebyś przy mnie nie słuchała Lipnickiej", "Nie powtarzaj tego niemieckiego na głos, ja też się tu uczę, jakbyś nie zauważyła", "Czy ty musisz zapraszać kumpele akurat wtedy, kiedy ja muszę ryć do klasówki"... etc, itd. To są rzeczy nie do przeskoczenia, jeśli jest wspólny pokój, to takie konflikty będą i już, bo właśnie ze wspólnego mieszkania wynikają. Jak również poziom irytacji stale zwiększony samą obecnością brata jak dzień długi i tym, że nie ma się miejsca, w którym można by spokojnie pobyć samemu w dowolnie przez siebie wybranym momencie, miejsca na wyłączną własność. Choćby po to, żeby zamiast się kłócić czy bić, pójść do siebie i zamknąć drzwi przed bratem.
          Pewnie - z tym wszystkim można sobie poradzić. Tylko po co? Osobiście uważam, że rozsądniej jest poświęcać czas i energię na znajdowanie przyczyn problemów i ich eliminowanie, niż na radzenie sobie z problemami jako takimi. Lepiej zapobiegać niż leczyć.
          Choć, oczywiście, nie da się rodzeństwa całkowicie "wyleczyć" z kłótni i bójek. Powtórzę to, co napisałam wyżej: nie można oczekiwać, że rodzeństwo nie będzie żywiło wobec siebie żadnych negatywnych uczuć czy że nie będzie ich okazywało. To nierealne. A próby czynione przez rodziców w tym kierunku mogą dzieciom jedynie zaszkodzić.
          • wierzba_b Re: moje dzieci się biją 30.12.05, 11:32
            wierzba_b napisała:
            >Lepiej zapobiegać niż leczyć.

            Errata: lepiej leczyć przyczynowo niż objawowo.
          • zwiatrem do wierzby 30.12.05, 17:24
            no trudno, że się tak zjeżyłaś
            już było wyżej o tym, że mieli obaj swoje pokoje, niestety wybrali, że będzie
            jednak jeden, a to, że mam dość to insza inszość- poczytałam w innych forach,
            że jednak moi nie są tacy naj...gorsi, a wiek 10 lat nie należy do miłych-
            czyli poczekam
            • verdana Re: do wierzby 30.12.05, 18:18
              Jak to - wiek 10 lat nie nalezy do miłych? Coraz częściej czytam, że
              do "miłych" lat nie należą - dwulatki, sześciolatki, cały wiek nastoletni, a
              teraz jeszcze 10-latki? To kiedy dziecko jest miłe? Tylko wtedy, jak jest w
              pieluchach i nie pyskuje?
              Ja np. uważam, że moje 10-latki byly bardzo miłe (i ich koledzy także), a
              pietnastolatki i wyżej - to juz zupełnie super. Nie jest dobrze nastawiać się,
              że w tym i w tym wieku dzieci staja się niesympatyczne. To samospełniajace się
              proroctwo.
              Nie lubię takich stwierdzeń. Nie ma, tak naprawdę lat miłych i niemiłych. Sa
              miłe i niemiłe dzieci. I mlodzi ludzie. I doroscli.

              • zwiatrem verdana 30.12.05, 20:45
                tak również uważałam jak i Ty ale gdzie nie czytam, to okres 1o latka chłopca
                uznawany jest podobno za okres trudny. Cały czas wpajam synom starania, ciepło,
                serdeczność, tyle razem działaliśmy, teraz już mają szkołę,inne obowiązki i
                boli mnie , że się kłócą o nic, i tak mocno ranią jaby się nienawidzili- a
                centrum zapalne zniknęło z naszego domu ponad 3 lata temu. Nie ma już osoby,
                która była zapalnikiem. Sądziłam, że miłość, cisza, szacunek którym ich otaczam
                coś znaczy. A wychodzi na to, że jakby nic.
                Gdzieś na zewnątrz są podobno świetni, fantastyczni, starszy opiekuje się
                młodszym
                • verdana Re: verdana 31.12.05, 15:08
                  Ale to nie ma raczej wiele wspólnego z wiekiem - z pewnymi zaszłościami,
                  charakterem, temperamentem - na pewno. Ale z wiekiem? Bardzo wątpię.
            • wierzba_b Re: do wierzby 02.01.06, 13:34
              Zjeż mój dotyczył nie tyle kwestii wspólnego mieszkania, bo to rzecz powszechna, ile Twego kategorycznego (czy też - przeze mnie odczytanego jako kategoryczny) wymogu "tu ma być miłość i szacunek". I chętnie bym przeczytała Twój komentarz do tego - jeśli oczywiście masz ochotę ze mną dyskutować.
              Co do kwestii pokoju, to skoro sami sobie zażyczyli, to moje wywody na ten temat rzeczywiście stają się cokolwiek nieadekwatne.
    • evee1 Re: moje dzieci się biją 29.12.05, 01:26
      > czytam wiele o dzieciach, mądrych, wspaniałych, dojrzałych, pełnych empatii i
      > intelektu a moi synowi ciągle się biją, co nie przeszkadza im pogadać w
      He, he, moje dzieci sa "mądre, wspaniałe, dojrzałe, pełne empatii i intelektu",
      ale tez kloca i bija sie na potege.
      I z metrazem nie ma to nic wspolnego. My mieszkamy w duzym domu, dzieci maja
      oddzielne pokoje, maja tez inne zainteresowania, a mimo to ciagle sie tluka
      (chlopak prawie 9 lat i dziwczyna 10 i pol).
      Kazde wie jaki guziczek nacisnac, zeby drugie wybuchlo, wiec w domu (a co gorsza
      w samochodzie) jest ciagly kociokwik. Czasem ktores skarzy, ale ja mowie, ze
      dopoki krew sie nie leje, to nie interweniuje.
      Bic nie pozwalam, ale to i tak na niewiele sie zdaje. Czasami wrzeszcze na nie,
      ale to tez nie pomaga. Chyba tak juz musi byc smile).
      Ale tez zyc bez siebie nie moga i jedno za drugie w ogien skoczy!
      • zwiatrem no tak 29.12.05, 20:04
        to chociaż wiem, że nie jestem sama
    • dama_karo Re: moje dzieci się biją 04.01.06, 15:02
      Jak byłam młodsza (obecnie mam 17 lat), to nawalałam się z moim młodszym o
      cztery lata bratem równo i jak leciało. Dzień bez bójki, a co najmniej kłótni,
      był dniem straconym. Na starość nam przeszło i teraz się tylko czasem kłócimy wink
      Dziś dostrzegam pewne pozytywne strony - nauczyłam się bić. Naprawdę umiem się
      bić, ostatnio dałam radę się sama obronić przed napastnikiem. A na żadne kursy
      nie chodziłam - uroki szkoły życia smile
      Bywało tak, że w końcu któremuś szła krew z nosa, obydwoje też raz w zyciu
      mieliśmy oboje roziętą głowę. Ale niczego to nas nei nauczyło wink
      Pamiętam tylko, ze strasznie wkurzały mnie reakcje mamy. Tata miał troje
      rodzeństwa i ze stoickim spokojem znosił nasze konflikty, ale mama była
      jedynaczką - a jej mama z siostrą bardzo się kochały. Toteż wyrosła w
      przekonaniu, że z rodzeństwem to jak ptaszki w gniazdku - i dostawała histerii
      na każdą naszą kłótnię. nas oboje to strasznie denerwowało - do dziś pamiętam
      scenkę, kiedy mama prawie spazmuje "Dlaczego wy się znów bijecie?!", nam obojgu
      krew idzie z nosa i ze świętym oburzeniem wrzeszczymy "My się nie bijemy!!!"
      W pewien sposób odczuwałam to tak, że mama mi zabrania mieć brata. I twierdzę,
      że dzieciom nie należy POZWALAĆ na bicie, ale nie można też reagować tak, jakby
      się mordowały.
      Teraz mam jeszcze pięcioletnią siostrę i czasem jednak miałabym ja ochote
      zabić wink ale ona już ma mała, a ja za duża wink.
      • dama_karo Re: moje dzieci się biją 04.01.06, 15:05
        Żeby prawda była - obecnie lat mam 15, cyfry mi się przestawiły wink
    • a_weasley A co mają robić? Lalki przewijać? To chłopcy są... 15.02.06, 12:20
      Zwiatrem napisała:

      > moi synowi ciągle się biją, co nie przeszkadza im pogadać w
      > ciemnościach przed snem z godzinkę;

      Jakbym czytał o sobie i bracie.

      > mają 10 lat i 8,

      Wot te na, między nami też dwa lata i wyrośliśmy na normalnych ludzi, stosunki
      zdecydowanie lepsze niż poprawne.
      Jak świat światem chłopcy się w domu bili i nie znam przypadku, żeby bracia się
      w domu nie bili. Chłopak się w domu z bratem nie pobije, to w szkole kolegom
      odporu nie umie dać. A w dorosłym życiu też czasem chamstwu nie tylko godnościom
      osobistom, ale i siłom trzeba się przeciwstawić.
      Byli tacy, którzy nauczyli się bić nie powodując hałasu. Działało, ale do czasu.
      W pewnym momencie matka nauczyła się, że jeżeli w domu jest ZA CICHO, to znaczy,
      że właśnie się biją...
    • jaga_a Re: moje dzieci się biją 01.03.06, 10:08
      Nie ma rady na niesnaski między rodzeństwem. Z młodszą o rok siostrą tłukłyśmy
      się zawsze, a i dziś pewnie nie raz byśmy sobie wlały nawzajem, ale jakoś już
      nie wypada. Ale jako małolaty mimo tych bójek, kłótni tworzyłyśmy idealną niemal
      koalicję przeciw najmłodszej (6 lat młodszej) siostrze. Ja byłam tą
      spokojniejszą, więc kiedyś spytałam tę rok młodszą: czemu mi stale dokuczasz?
      odpowiedź była zniewalająco oczywista (dla niej): bo Ty się tak fajnie
      denerwujesz smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka