Dodaj do ulubionych

MÓJ 11 LETNI SYN PIŁ ALKOHOL POZA DOMEM

27.12.05, 17:42
Co prawda był to domowej roboty likier kakaowy ale skutek ten sam - wrócił
pod wpływem alkoholu!!! Poszedł do kolegi, rodziców nie było w domu, podobno
został poczęstowany! Musiał sporo wypić bo od razu poznałam że coś jest nie
tak! Wcześniej z nim rozmawiałam, dawałam negatywne przykłady on mi
przytakiwał - okazało się że jednak nie wziął sobie do serca. Mam pytanie w
związku z tą sytuacją: jak powinnam zareagować (zdażyło się to po raz
pierwszy)Może bvyłyście w podobnej sytuacji? Boję się -a co będzie jeśli
sięgnie po narkotyki?
Obserwuj wątek
    • joanna9920 Re: MÓJ 11 LETNI SYN PIŁ ALKOHOL POZA DOMEM 27.12.05, 18:02
      trudna sprawa.mój syn w tym samym wieku i dalabym sobie rękę uciąć,ze nie
      spróbuje,no ale ...co mu powiedziałaś od razu na gorąco?dobrze by było gdyby
      jakiś psycholog się odezwał.to zbyt poważżna sprawa żeby to zostawić
      • andaba Re: MÓJ 11 LETNI SYN PIŁ ALKOHOL POZA DOMEM 27.12.05, 22:06
        Przyznał się ile tego wypił? Bo "wrócił pod wpływem alkoiholu" brzmi poważnie...
        • beata_polska Re: MÓJ 11 LETNI SYN PIŁ ALKOHOL POZA DOMEM 27.12.05, 22:27
          no cóż: szkliste oczy, wypieki dziwne zachowanie (mamusia ja się idę położyć-
          kiedy siłą go trzeba było do łóżka zaciągać)myślałam że może bardzo szalał jest
          zmęczony, ale kiedy kazałam mu w pokoju pozbierać zabawki nie mógł schylony
          utrzymać równowagi. Wydawało mi się że mój syn jest rozsądnym chłopcem, dużo
          rozmawialiśmy, ma wstręt do osób pijanych. Znał smak alkoholu, bo czasami w
          gościach laliśmy mu ździebko np. winka do kieliszka (wychodząc z założenia że
          jak spróbuje w domu nie będzie go ciągneło w towarzystwie kolegów -bylismy
          jednak w błędzie-to nie pomogło)I to kolejna sprawa: myślicie że lepiej jeśli
          dziecko spróbuje w domu alkoholu przy okazji jakiegoś spotkania rodzinnego czy
          raczej zabraniać do czasu pełnoletności?
          Teraz okropnie się boję że nie oprze się pokusie spróbowania np narkotyków.
          Jestem załamana nie wiem co robić!!!!
          • joanna9920 Re: MÓJ 11 LETNI SYN PIŁ ALKOHOL POZA DOMEM 28.12.05, 08:09
            jeżeli jest rozsądny to pewnie już nie będzie próbował.teraz wie jak to jest
            być pijanym i przypuszczam,że mu się nie spodobało
            • roman.gawron Re: MÓJ 11 LETNI SYN PIŁ ALKOHOL POZA DOMEM 28.12.05, 22:38
              joanna9920 napisał:

              > jeżeli jest rozsądny to pewnie już nie będzie próbował.teraz wie jak to jest
              > być pijanym i przypuszczam,że mu się nie spodobało

              A jeśli nie jest rozsądny? A jeśli mu się spodobało?
    • mammilaria Re: MÓJ 11 LETNI SYN PIŁ ALKOHOL POZA DOMEM 28.12.05, 11:59
      Sugeruje szczera rozmowe z synem.
      Zapytaj dlaczego siegnal po alkohol. Byc moze byl ciekawy, a bal sie Wam o tym
      powiedziec i sprobowal u kolegi. A byc moze kolega juz znal smak tego trunku i
      poczestowal innych. A moze jeszcze dzieciaki chcialy poczuc sie dorosle i tak
      jak dorosli chcieli na imprezie cos wypic.
      Moze nalezy rowazyc czy nie dac muczasem sprobowac odrobiny alkoholu, np teraz
      na sylwestra odrobiny szampana czy nawet wina, albo lyka piwa do obiadu. Bedzie
      wiedzial, ze zawsze do Was moze sie zwrocic i ma "rownych starych", ktorzy
      traktuja go niemal jak doroslego.
      Warto przy tym uzmyslowic, iz probowanie poza domem moze byc niebezpieczne, bo
      probuje sie nie tylko alkohol i papierosy...
      A moze byly jeszcze inne powoy, iz np. czul sie wyobcowany z grupy i w ten
      sposob chcial sie do nich zblizyc i nie chcial odmowic?
      Moim zdaniem szczera rozmowa oraz zapytanie syna jakie akcje sugeruje na
      przyszlosc (moze postawi sobie kare, a moze wpadnie na pomysl jak omijac
      podobne pokusy w przyszlosci) powinna rozwiac wieszosc twoich problemow.
      • roman.gawron Re: MÓJ 11 LETNI SYN PIŁ ALKOHOL POZA DOMEM 28.12.05, 22:36
        mammilaria napisała:

        > Zapytaj dlaczego siegnal po alkohol. Byc moze byl ciekawy, a bal sie Wam o
        > tym powiedziec i sprobowal u kolegi. A byc moze kolega juz znal smak tego
        > trunku i poczestowal innych. A moze jeszcze dzieciaki chcialy poczuc sie
        > dorosle i tak jak dorosli chcieli na imprezie cos wypic.

        Jakie to wszystko ma znaczenie?
        Albo ma inklinacje ku złemu, albo wykazał się skrajną głupotą. Najwyższy wymiar
        kary.

        > Moze nalezy rowazyc czy nie dac muczasem sprobowac odrobiny alkoholu, np
        > teraz na sylwestra odrobiny szampana czy nawet wina, albo lyka piwa do
        > obiadu. Bedzie wiedzial, ze zawsze do Was moze sie zwrocic i ma "rownych
        > starych", ktorzy traktuja go niemal jak doroslego.

        11-latka jak dorosłego częstować alkoholem?
        Dziecko nie potrzebuje miec "rownych starych". Dziecko potrzebuje mieć
        odpowiedzialnych, wyznających pewne niezmienne wartości i kochających rodziców,
        którzy jednak nie zawahają się te dwa-trzy razy w życiu wystąpić w roli
        karzącej ręki sprawiedliwości.

        > Warto przy tym uzmyslowic, iz probowanie poza domem moze byc niebezpieczne,
        > bo probuje sie nie tylko alkohol i papierosy...
        > A moze byly jeszcze inne powoy, iz np. czul sie wyobcowany z grupy i w ten
        > sposob chcial sie do nich zblizyc i nie chcial odmowic?

        Twoje porady to przejaw szerszej dziś tendencji w pedagogice. Ja to nazywam po
        prostu permisywnym pedagogicznym obłędem.

        Co by było, gdybym jechał samochodem, stówa na liczniku, a tu nagle
        ograniczenie do 40. Co tam, jadę dalej!
        Zatrzymuje mnie policjant. Nieśmiało do mnie podchodzi, bloczek z mandatami
        niezdarnie chowa za plecami.
        - Może potrzebuje pan pomocy? Tak ciśnie pan na pedał gazu... Może pokłócił się
        pan z żoną i stąd ta agresja? Może czuje się pan w domu wyobcowany?
        Dzisiaj niestety nie zasłużył pan na jabłuszko. Właściwie to na cytrynkę, ale
        tych od pewnego czasu nie dajemy. Uznaliśmy, że wręczanie cytrynek dowodzi
        nieskuteczności działań profilaktycznych, dowodzi naszej nieudolności.
        Proszę pamiętać, że szybka jazda może być niebezpieczna, szybkiej jazdy nie
        możemy jako policja tolerować, pogroziłbym panu choć palcem, ale jeszcze mi się
        tu pan nadmiernie zestresuje...
        Przepraszam, że przeszkodziłem w szybkim dotarciu do celu. Do widzenia.
        • acorns Re: MÓJ 11 LETNI SYN PIŁ ALKOHOL POZA DOMEM 29.12.05, 10:58
          To nie jest takie proste. Dać po dupie i sprawa załatwiona. Wcale tak nie
          będzie. Będzie bunt na pokładzie i przy kolejnej nadarzającej się okazji
          chłopak znów wypije. Tym razem już nie z ciekawości ani dlatego że polubił.
          Nawet gdy bardzo nie lubi, to wypije by udowodnić samemu sobie "a właśnie że
          będę pił i nikt mi nie zabroni". I będzie to tylko bardzo dobrze o nim
          świadczyło że ma charakter i nie daje się formować jak kawałek ciasta. Najwyżej
          bedzie się z tym piciem lepiej krył. To że sobie wypił to jeszcze nic nie
          znaczy. Chciał i spróbował. Ja też będąc w podobnym wieku próbowałem i wina
          marki "Okęcie" i piwa i wódki i papierosów i co z tego? Stało mi się coś? Nie
          palę, piję bardzo niewiele, nie upijam się nigdy. Ten chłopak też nie stanie
          się od razu żulem. Na pewno nie zasłużył na karę. Trzeba z nim pogadać ale nie
          na zasadzie "zrobiłeś źle itd." bo wcale nie zrobił źle. Był ciekawy. Tak
          myślę. Ja bym go zapytał jak było, czy uważa że warto pić, czy to jest takie
          fajne, czy naprawdę nie można się dobrze bawić bez alkoholu.

          Przykład z policjantem omija prawdziwy problem - sens sztywnych ograniczeń do
          40 km/h, do 0,2 promila alkoholu we krwi itd. Jadąc moim szrotem po 4 piwach
          150 km/h jestem bezpieczniejszy dla innych użytkowników drogi niż trzeźwa
          blondyna w swoim nowym Fiaciku Panda jadąca z prędkością przepisową. Ja
          przynajmniej panuję nad pojazdem i widzę co się dzieje naokoło i widzę gdzie
          się zmieszczę a gdzie nie. Ale nie popełniajmy tu off topic.
          • roman.gawron Re: MÓJ 11 LETNI SYN PIŁ ALKOHOL POZA DOMEM 29.12.05, 11:12
            acorns napisał:

            > To nie jest takie proste. Dać po dupie i sprawa załatwiona. Wcale tak nie
            > będzie. Będzie bunt na pokładzie i przy kolejnej nadarzającej się okazji
            > chłopak znów wypije.

            Aż w takim stopniu buntowniczych z natury dzieci nie jest wcale tak wiele.
            Powiedziałbym nawet, że to wyjątki.

            > Nawet gdy bardzo nie lubi, to wypije by udowodnić samemu sobie "a właśnie że
            > będę pił i nikt mi nie zabroni".

            Osobiście nie znam tak reagującego jedenastolatka, a znam dzieci wiele.

            > Ja też będąc w podobnym wieku próbowałem i wina marki "Okęcie" i piwa i wódki
            > i papierosów i co z tego? Stało mi się coś? Nie palę, piję bardzo niewiele,
            > nie upijam się nigdy.

            Ja wprawdzie z pięć lat później, ale też się upiłem i do dzisiaj nie mogę wyjść
            z zadziwienia, że nie spotkała mnie za to ze strony rodziców żadna kara, prócz
            płaczów i krótkiej rozmowy. Wystarczyło małe, ordynarne kłamstwo, że
            zaszkodziła mi lampka wina. Dalej upijałem się na imprezach, wyrosłem z tego,
            ale mogło być przecież różnie.
            Wtedy cieszyłem się z tej rodzicielskiej naiwności, ale teraz uważam, że jest
            ona gorsza od faszyzmusmile

            > Na pewno nie zasłużył na karę.

            Na pewno zasłużył na karę. Jedną z przyczyn rozpuszczenia dzieci jest to, że
            ich - umyślne i poważne - przewinienia uchodzą im na sucho.
            • beata_polska Re: MÓJ 11 LETNI SYN PIŁ ALKOHOL POZA DOMEM 29.12.05, 11:59
              Wiem jedno: nie można liczyć u 11 latka na rozsądek i świadomość że jak coś
              jest złe to ja nie będę tego robił. Pytanie ciągle pozostaje te same: jak
              kierować dzieckiem żeby wyszło na ludzi.
              I jeszcze jedno: przypomina mi się historia z mojej młodości i dzieciństwa. Na
              moim osiedlu mieszkało dwóch chłopców w mniej więcej tym samym wieku. Obu
              ojcowie zabili matki, obaj siedzieli w więxieniu a dzieci chowali dziadkowie.
              Jeden z nich skończył studia zawsze pomagał w domu umiał odmówić, drugi poszedł
              w ślady ojca -bił dziadków, pił. Od czego to zależy? Nie sa to geny, nie jest
              to wpływ środowiska więc co?
              • acorns Re: MÓJ 11 LETNI SYN PIŁ ALKOHOL POZA DOMEM 29.12.05, 19:57
                > Pytanie ciągle pozostaje te same: jak
                > kierować dzieckiem żeby wyszło na ludzi.


                Uświadomić sobie naturalną kolej rzeczy, podstawy logiki i traktować dziecko
                jak człowieka i spróbować zrozumieć motywy jego postępowania. A w wychowaniu
                skupiać się na eliminowaniu przyczyn a nie na walce ze skutkami. Wiem, wiem -
                łatwo się gada...

                Dziecko na pewnym etapie rozwoju chce być dorosłe. Wzorcem dorosłości są
                rodzice, czyli najbliższe otoczenie. Mama pali papierosy, tatuś pali, ale
                dziecku nie wolno. Czyli papieros ma spore szanse stać się symbolem dorosłości.
                Czas więc na rozmowę. Rodzice tłumaczą, że nie wolno palić, że palenie szkodzi,
                że to jest złe, a dzieciak traci grunt pod nogami. No bo jak to? Szkodzi a oni
                palą i sobie szkodzą? Nonsens... Palenie jest złe, a oni palą i robią źle?
                Dziwne... A niby dlaczego im wolno palić a mi nie? No i ten dzieciak sam nie
                wie czy to jest złe czy dobre, szkodliwe, czy nie, ale jakie by to nie było to
                i tak sięgnie po papierosa bo zakazany owoc smakuje najbardziej.

                Trzeba umiejętnie postępować z dzieciakiem, wtedy uniknie się wielu problemów.
                Młoda może sobie zapalić, może sobie otworzyć piwo i wypić. Ale nie robi tego
                bo dla niej nie są to atrybuty dorosłości tylko jedna z wielu dostępnych
                rzeczy. A przecież czekolada smakuje lepiej niż papieros, a Mountain Dew lepiej
                niż piwo. Po co więc ma sięgać po to co jej nie smakuje, jak może wybrać coś
                lepszego dla siebie? Żeby coś udowodnić? Komu i co? Na nikim to wrażenia nie
                zrobi. Dla siebie samej? Przecież nie lubi. Więc nie sięga i jest spokój.
      • dino22 Re: mammilaria 30.12.05, 17:32
        Mysle ze propozycja mammilaria jest jak najbardziej trafna. Takie podejcie
        chyba jest najlepsze niz skrajne poglady uzytkownika "roman gawron" Skad to
        wiem? Z wlasnego i nie tylko wlsnego doswiadczenia...
        Przede wszystkim odradzam wyciaganie jakis olbrzymich konsekwencji jakie
        proponowal uzytkownik "roman gawron" Przynosi to efekt odwrotny do
        zamierzonego. Widac Pan ten niewiele wie o wychowaniu a i chyba niewiele sie w
        to angazuje, a czasy dziecinstwa to lata 50 lub 60, kiedy tego typu metody
        wychowawcze byly norma. A byc moze uzytkownik ten czerpie satysfakcje z takiego
        traktowania swoich dzieci (o ile ja ma) chcac wyzyc swoja frustracje i niemoc,
        lub niepowodzenia w pracy?? Byc moze nikomu nie moze zagrozic, wiec pruboje
        zrobic wrazenie na kims slabszym? Mysle ze sam w mlodosci lepszy nie byl, bo
        zazwyczaj postepowanie takich ludzi mozna wytumaczyc, nie dobrem dzieci ale
        wlasnymi urazami z dziecinstwa. Zal mi tylko tych dzieci ktore maja takich
        ojcow sad
    • kkokos Re: MÓJ 11 LETNI SYN PIŁ ALKOHOL POZA DOMEM 28.12.05, 14:29
      domowej roboty likier kakaowy mógł być pieruńsko mocny - takie domowe wynalazki
      często bardzo podstępnie zwalają z nóg już w małej ilości. Zwłaszcza 11-latka.
      Więc może chłopcy po prostu walnęli sobie po kieliszeczku dla draki i tyle? nie
      zdając sobie kompletnie sprawy z mozliwych skutków... bo skoro jak mówisz
      dajecie mu spróbować wina czy piwa, to pewnie widuje was pijących, a nie
      pijanych i nie wie, że czasem skutki mogą być opłakane juz po kieliszku.
      Ja bym tam nie wpadała w panikę. Ale rozmowa z synem na pewno jest absolutnie
      konieczna. Tyle że nie od razu z psychologiem. Nie ma co rozdmuchiwac sprawy i
      wyrabiać w dziecku przeświadczenia, że zrobiło coś wielkiego.
      • beata_polska Re: MÓJ 11 LETNI SYN PIŁ ALKOHOL POZA DOMEM 28.12.05, 23:26
        Problem w tym, że on doskonale zdawał sobie sprawę czym skutkuje picie
        alkoholu. Gdy widział człowieka pijanego padały teksty "to okropne, ja nigdy
        nie będę pił" i nic z tych deklaracji nie pozostało. Jakie to ma znaczenie
        dlaczego sięgnął po alkohol? Jeżeli nie odmówił to tak samo może postapić z
        narkotykami. Boję się że go przed tym nie uchronię, że nie jest na tyle
        rozsądny żeby odmówić. Nie mam doświadczenia w tych sprawach, wszystkie moje
        koleżanki i rodzina mają młodsze dzieci i uczą się na moich (i syna )błędach.
    • mika_p Re: MÓJ 11 LETNI SYN PIŁ ALKOHOL POZA DOMEM 28.12.05, 15:08
      NIe wiem, czy ci to w czymś pomoże, ale na F.Wychowanie temat alkoholu i
      nastolatków już się wielokrotnie przewijał, moze w którymś z wątków coś
      znajdziesz dla siebie:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=575&w=19586883&v=2&s=0
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=575&w=28916948&v=2&s=0
      • glanka15 Re: MÓJ 11 LETNI SYN PIŁ ALKOHOL POZA DOMEM 28.12.05, 19:33
        Znam chłopaka, który próbował alkoholu również w wieku 11 lat. Później sięgnął
        to papierosy... Mozliwe, że Twój syn sięgnął po ten alkochol nieświadomie- ktoś
        powiedział spróbuj- moja mama to niedawno kupiła w sklepie jest pyszne!
        • edytka73 Re: MÓJ 11 LETNI SYN PIŁ ALKOHOL POZA DOMEM 28.12.05, 21:21
          Spokojna rozmowa, bez kar - myslę, że sam fakt, ze "sie wydało" jest
          wystarczającą karą. Bez kazań, raczej pytania, które skłonią go do refleksji,
          dlaczego to zrobił - dla żartu, pod presją, żeby zaimponować? Czy osiągnął to,
          o co mu chodziło? Czy jest to jedyny sposób, żeby być lubianym? Obgadac
          jednorazowo i nie wracać do tematu przy byle okazji.
          Poza tym pomyślałabym o rozmowie z rodzicami tego chłopca u którego towarzystwo
          się poczęstowało. Nie afera, ale troskliwa informacja.
      • beata_polska Re: MÓJ 11 LETNI SYN PIŁ ALKOHOL POZA DOMEM 28.12.05, 23:39
        dziękuję za linki, no cóż wynika z nich że tak naprawdę to niewiele od nas
        zależy... każde dziecko jest inne, nie ma uniwersalnego przepisu na wychowanie-
        a szkoda
    • roman.gawron Re: MÓJ 11 LETNI SYN PIŁ ALKOHOL POZA DOMEM 28.12.05, 22:18
      beata_polska napisała:

      > Co prawda był to domowej roboty likier kakaowy ale skutek ten sam - wrócił
      > pod wpływem alkoholu!!! Poszedł do kolegi, rodziców nie było w domu, podobno
      > został poczęstowany! Musiał sporo wypić bo od razu poznałam że coś jest nie
      > tak!

      Bez bawienia się w żadne psychologiczne dyrdymały poczekałbym, aż wytrzeźwieje,
      a potem pasem skroił tyłek.
      Pierwsza kradzież, pierwszy papieros, pierwszy alkohol, próba zuchwałego
      oszustwa dużej wagi - to dla mnie jedna z tych nielicznych w życiu sytuacji,
      kiedy dziecko musi dostać w skórę.

      Z nim bym płakał, ale bym lał.
      • beata_polska Re: MÓJ 11 LETNI SYN PIŁ ALKOHOL POZA DOMEM 28.12.05, 23:46
        nie stosujemy przemocy fizycznej, zastosowaliśmy inny środek (czy słuszny-to
        się okarze w przyszłości: postawiliśmy na stole cały alkohol jaki był w domu,
        do każdego odpowiedni kieliszek posadziliśmy syna i kazaliśmy pić ("po co
        będziesz chodził po kolegach jak w domu masz tyle do wyboru" "z kolegą pijesz a
        ze mną nie chcesz?") syn sie popłakał, nie chciał pić (na szczęście) obiecał ze
        już nigdy się to nie powtórzy. Ktoś zapyta skąd taka metoda: znajomi doradzili
        że tak sie robi po pierwszym papierosie, jak sie wypali całą paczkę to sie ma
        wstręt do końca życia(my nie palimy) może podobnie będzie z alkoholem. Rozmowa
        nic nie dała na pytanie dlaczego wypiłeś padła odpowiedź nie wiem.
    • ewencja Re: MÓJ 11 LETNI SYN PIŁ ALKOHOL POZA DOMEM 28.12.05, 23:58
      Hej, mam prawie 20 lat, pierwsze piwo wypiłam po ukończeniu 18 lat, nigdy nie
      upiłąm się do nie przytomności, bywam sporadycznie na imprezach, bo inch nie
      lubię, nie ciągnie mnie do nich. Hm...W domu nie dostałam nigdy do ust
      alkoholu, bo...nikt tego nie zaproponował, a sama nie chciałąm, nie ciągnęło
      mine.
      DO tej pory nienawidzę wódki, jabola nie próbowałam, i jest zasada niepisana,m
      sama kontrolujesz to ile możesz wypić i kiedy możesz.
      A... kary i kazania? Ja bym się zbuntowałą "mam naturę buntownika" myślę, żę
      jak masz dobry kontakt z synem to wiesz czego on nie lubi....No ja na przykłąd
      kazań z których nic nie wynika i nic mi one nie daja.
      Narkotykow nikt mi nie proponowal, i nigdy nie probowalam, nie ciagnie mnie.
      Za to papierosy popalam od czasu doc zasu, matka mnie zlapala jak mialam 17
      lat /chyba drugi moj papieros w zyciu/ kazanie bylo dlugie i nudne....Dalam
      sobie spokoj, nie ciagnelo mnie, pale na imprezach przy okazji piwa.
      Prosze o pytania w razie czego, odpowiem chetniesmile
      • beata_polska Re: MÓJ 11 LETNI SYN PIŁ ALKOHOL POZA DOMEM 29.12.05, 00:02
        Potwierdziło się to co podejrzewałam - jak sam nie będzie chciał pić, brać,
        palić to nic go nie powstrzyma niestety
        • roman.gawron Re: MÓJ 11 LETNI SYN PIŁ ALKOHOL POZA DOMEM 29.12.05, 00:05
          beata_polska napisała:

          > Potwierdziło się to co podejrzewałam - jak sam nie będzie chciał pić, brać,
          > palić to nic go nie powstrzyma niestety

          Ale w tym wieku nie można jeszcze w takim stopniu stawiać na samodyscyplinę. W
          razie potrzeby tak małe dziecko potrzebuje też dyscypliny zewnętrznej.
        • goha66 Re: MÓJ 11 LETNI SYN PIŁ ALKOHOL POZA DOMEM 29.12.05, 09:38
          beata_polska napisała:

          > Potwierdziło się to co podejrzewałam - jak sam nie będzie chciał pić, brać,
          > palić to nic go nie powstrzyma niestety

          Kiedy rodzi nam się dziecko przez kilka lat decydujemy za nie, staramy się
          chronić przed całym złem tego świata i bierzemy na siebie odpowiedzialność za
          wszystkie jego wybryki. Ale tak nie może być przez całe życie... dzieci rosną,
          a my - rodzice musimy zmieniać nasze metody wychowawcze i system kar oraz
          nagród wraz z ich dorastaniem. Na przykład gdy nasz 7 latek wybije sąsiadowi
          szybę podczas gry w piłkę - szybę wstawiamy, a z dzieckiem przeprowadzamy
          rozmowę wychowawczą... lecz gdy to samo przytrafi się 14latkowi dodatkowo
          powinno się nałożyć na niego obowiązek oddania nam z kieszonkowego lub
          odpracowania pieniędzy wyłożonych na szybę. W ten sposób uczymy dziecko
          przewidywania zagrożeń (gra zbyt blisko bloku = zbita szyba) i ponoszenia
          konsekwencji własnej niefrasobliwości. Myślę, że do wielu sytuacji (w tym tej z
          pierwszymi próbami udawania dorosłych przez pociaganie alkoholu) można znaleźć
          odpowiedni środek wychowawczy (taki który trafi akurat do Waszego dziecka),
          który przecież nie jest tak naprawdę po to by karać lecz by nauczyć nie
          popełniać błędu po raz wtóry. O tym jak trudno jest zapanować nad nerwami gdy
          dziecko coś nawywija i nauczyć się jak dorosnąć do tego, że dziecko dorasta nie
          mogę się wypowiadać bo sama dopiero się tego uczę (córka ma prawie 16 lat).
          Życzę każdej mamie nastolatka (w tym i sobie) na Nowy Rok niewyczerpanych
          pokładów cierpliwości oraz mądrości życiowej i pogody ducha ... smile
          • verdana Re: MÓJ 11 LETNI SYN PIŁ ALKOHOL POZA DOMEM 29.12.05, 20:19
            Skrojenie tyłka pasem jest najgorsza z możliwych opcji.
            Chodzi chyba o to, ze Twój syn ma umieć odmawiać, gdy ktoś proponuje alkohol,
            bo nie chce pić, a nie dlatego, ze boi się być pobity przez rodziców.
            Jesli zastosujesz metodę nauczyciela i pedagoga p. Romana - to jednego możesz
            byc pewna. Twoje dziecko nie będzie piło dlatego, że będzie bało się lania. A
            nie dlatego, że bedzie uwazało, że nie powinno pić - bo tego przecież laniem
            nie osiągniesz. Teraz ma jedenaście lat. Za dwa-trzy lata może być silniejszy
            od Was - i co wtedy? Zatrudnicie specjalistę do pobicia dziecka?
            Przede wszystkim zbrodnia może wcale nie być taka duża. Pozwalacie mu w domu
            spróbować - spróbował i u kolegi. Nie wiesz ile wypił - na pewno nie sądził, że
            się upije, myślał pewnie, ze kieliszek to tak, jak nic. Nie powinien, fakt -
            ale to raczej głupota niz cokolwiek innego.
            Nauczyłabym przede wszystkim mówić "nie". szczególnie zwróciłabym na to uwagę,
            jeśli syn jest w ogóle grzeczny i posłuszny - to w tym wypadku niezbyt dobry
            objaw. Dziecko, które jest posłuszne rodzicom, potakuje, powtarza ich opinie,
            może mieć po prostu kłopoty z odmawianiem. Jeśli grzecznie potakuje, gdy
            mówisz, ze pić nie nalezy - to jeszcze nie znaczy, że sam tak sądzi. Poznaj
            jego prawdziwą opinię, pozwól mu powiedzieć, co on o tym sądzi, spraw, by nie
            powtarzał Twojego zdania lecz wyrobił sobie własne. Może za dużo mówicie o tym,
            że picie jest niedobre? Czy ktoś w rodzinie ma problem alkoholowy? Bo prawdę
            mówiąc, ja akurat z dziećmi w tym wieku prawie tematu alkoholu nie poruszałam -
            dzieci w tym wieku jednak rzadko same sięgaja po alkohol. Warto pamietać, że
            alkoholicy pochodza często nie tylko z rodzin alkoholowych, ale też nadmiernie
            skoncentrowanych na alkoholu (gdzie np. każe sie obiecywać dzieciom, że nie
            tkną alkoholu aż do pełnoletnosci).
            Nauczcie go, ze mówienie "nie" jest czasem bardzo dobre - także w domu. Jeśli
            np. nakładasz mu na talerz kopę zdrowych buraczków, a on mowi "nie", a i tak
            musi zjeść - to niedobrze. Jesli powie "nie" i buraczków nie dostanie - okaże
            się, że jego protest przynosi dobre skutki. Pozwól mu, jak to się dziś ładnie
            mówi - być asertywnym także we własnym domu - bo gdie indziej tego może sie
            nauczyć?
            • beata_polska Re: MÓJ 11 LETNI SYN PIŁ ALKOHOL POZA DOMEM 30.12.05, 14:44
              Piszesz verdeno: Nauczyłabym przede wszystkim mówić "nie". szczególnie
              zwróciłabym na to uwagę,
              jeśli syn jest w ogóle grzeczny i posłuszny - to w tym wypadku niezbyt dobry
              objaw. Dziecko, które jest posłuszne rodzicom, potakuje, powtarza ich opinie,
              może mieć po prostu kłopoty z odmawianiem." A ja pytam a co jeżeli on nam
              potrafi powiedzieć NIE, a w stosunku do kolegów jest słaby i uległy (chodzi
              prawdopodobnie o akceptację) W domu jest wygadany ma 100 odpowiedzi na jedno
              pytanie, w szkole czy na podwórku ulega wpływom (często złym).
              • verdana Re: MÓJ 11 LETNI SYN PIŁ ALKOHOL POZA DOMEM 30.12.05, 15:06
                To znaczy, że problem nie w alkoholu, tylko w jego uległosci wobec kolegów. A
                to o wiele powazniejsze. Jesli uwaza, że bez ulegania koledzy nie bedą go
                lubili, to musi byc jakaś przyczyna. Ja bym poszła do psychologa.
                • dino22 re: roman gawron 30.12.05, 17:25
                  Pan Roman stosuje metody twardej reki. Watpie aby jego dzieci byly szczesliwe z
                  takim ojcem. Raczej im wspolczuje. Pocieszajacy jest jedynie fakt ze nie
                  wszyscy mysla tak jak on. Takie pomysly jakie proponuje Pan Roman, daja wiecej
                  zlego niz dobrego. A osobiscie jak bym takiego ojca mial to robil bym dokladnie
                  tak jak on sobie nie zyczy i uwiez Panie Romanie ze twoje dzieci mysla
                  podobnie. Jesli chciales je miec tylko po to zeby sie dowartosciowac swoja
                  wladza to jestes zlym rodzicem. Pan potrafi sie kierowac nakazami i zakazami i
                  brutalnym wyciaganiem konsekwencji. Mysle ze w ten sposob czerpie Pan swego
                  rodzaju satysfakcje z tego. Byc moze w pracy sa problemy albo z zona i stad sie
                  to bierze?? Prosze tak przed samym soba odpowiedziec szczerze na to pytanie.
                  Bez urazy ale chyba powinien sie Pan udac do psychologa sad Przepraszam, jesli
                  Pana urazilem ale naprawde chyba jak wiekszosc tutaj obecnych forumowiczow nie
                  podziela panskiej metody. Jest to tylko moje zdanie i nie malem zamiaru w
                  jakikolwiek sposob pana obrazic, ale troszke serce mnie scislo na sama mysl co
                  czuja panskie dzieci i postanowilem to napisac, mocze cos to Panu da do
                  myslenia albo i nie...
                  • roman.gawron Re: re: roman gawron 30.12.05, 19:07
                    dino22 napisał:

                    > Bez urazy ale chyba powinien sie Pan udac do psychologa

                    Ależ po co, jak bezpłatne konsultacje psychologiczne uzyskałem od Pana na
                    forum? wink
        • croyance Re: MÓJ 11 LETNI SYN PIŁ ALKOHOL POZA DOMEM 07.02.06, 17:33
          Jedyny problem, jaki widze, to Twoja histeria smile Spokojnie, kobieto, naprawde
          nie stala sie zadna tragedia. Nie patrz na dziecko jak na przestepce i
          alkoholika, bo bedzie to samospelniajace sie proroctwo.
    • eleanorrigby Re: MÓJ 11 LETNI SYN PIŁ ALKOHOL POZA DOMEM 30.12.05, 19:16
      A romawialiście z rodzicami kolegi?Przecież to problem nie tylko Waszego syna?
      • beata_polska Re: MÓJ 11 LETNI SYN PIŁ ALKOHOL POZA DOMEM 30.12.05, 23:08
        Dla nich to taki sam szok jak dla nas, chłopcy wyjeli butelkę z barku pod
        nieobecność rodziców kolegi mojego syna. I tu morał ****nigdy nie puszczajcie
        dzieci do domów w których nie ma opiekunów, choćby wydawało Wam się że Wasze
        dziecko jest mądre i rozsądne!!!****
        • eleanorrigby Re: MÓJ 11 LETNI SYN PIŁ ALKOHOL POZA DOMEM 31.12.05, 10:53
          Otóż to!
          • verdana Re: MÓJ 11 LETNI SYN PIŁ ALKOHOL POZA DOMEM 31.12.05, 15:06
            Eh, gorsza trapia niż choroba...
            Nie puszczać dziecka do kolegów? Bo nie ma opiekunki dla nastolatków? Jak długo
            można nie spuszczać dziecka z oka?
            A piwo można wypic w parku po szkole.
            • eleanorrigby Re: MÓJ 11 LETNI SYN PIŁ ALKOHOL POZA DOMEM 31.12.05, 16:10
              Hmmm.Jak długo nie spuszczać z oka? Tak długo,jak jest to potrzebne,jedne
              dzieci wykazują jaką taką odpowiedzialność wcześniej,inne później i od tego
              zależy,ile im dać swobody-ale to każdy rodzić musi rozstrzygnąć we własnym
              zakresie.Ja np.jakoś nie jestem w ogóle zwolenniczką wysiadywania na
              tzw.podwórku i łażenia dzieciaków samopas,może dlatego,że nie było u mnie
              takiej rodzinnej tradycji smile
              Co do reszty-nikt nie mówi,żeby nie puszczać do kolegów,tylko żeby sprawdzić
              wcześniej,czy ktoś dorosły jest w domu.11-to latek (przynajmniej mój)to jeszcze
              dziecko ,mimo wszystko i dobrze wiedzieć,co robi i z kim.
              Piwo w parku to na razie nie mój problem,moje dzieci nie siedzą w parku po
              szkole,bo je odwożę,z konieczności zresztą -szkoła jest za daleko od domu i
              brak połączeń komunikacyjnych.

              A tak zupełnie na marginesie-jak się dobrze wczytać we wszystkie posty,to
              sprawiają one wrażenie żywcem przepisanych z poradników i gazet dla
              rodziców.Tak się zastanawiam,czy nasza wiara w specjalistów tzn.,przepraszam za
              słowo, "pseudologów" nie jest czasem zbyt duża?

              bd.lilypie.com/hDgyp1
              tickers.baby-gaga.com/p/dev187bb___.png
              • ilianna Re: MÓJ 11 LETNI SYN PIŁ ALKOHOL POZA DOMEM 01.01.06, 20:09
                Ja swoje pierwsze piwo poza domem wypiłam jak mając właśnie 11 lat. Na
                wycieczce szkolnej w toalecie w pociągu smileW 10 osób wypiliśmy 2 butelki. I
                szczerze mówiąc - smakowało mi smile Tak po prostu, lubię smak piwa i nie piję po
                to, żeby się upić. Przed skończeniem 18 lat spróbowałam praktycznie każdego
                rodzaju alkoholu. Raz mi się zdarzyło przecholować, ale to było już po 18.
                Alkoholiczką nie zostałam. Teraz piję rzadko, najczęściej po prostu do kolacji
                piwo czy lampkę wina.
                Po narkotyki nie sięgnęłam nigdy. Żadnej trawki, nic. Papierosy, owszem,
                spróbowałam (mając jakieś 14 lat), ale jak dla mnie za bardzo śmierdzą i unikam
                nawet zadymionych knajp.
                Więc to nie jest koniecznie tak, że jak spróbował jakiegoś likieru to spróbuje
                i kokainy. to, że dzieci próbują jest naturalne, zwłaszcza, że alkohol to
                jednak zakazany owoc i symbol dorosłości. Kończysz 18 lat - możesz pić (z
                narkotykami tak przecież nie jest - dorośli tez nie mogą ich używać).
                Może po prostu chłopak chciał spróbować. Jak mu dajecie w domu wino czy piwo to
                czemu nie może u kolegi w domu spróbować czegoś innego?? (i to pewnie w równie
                małej ilości, tylko po prostu mocniejszego i dlatego tak na niego podziałało).
                Dobrze, że to było u kolegi w domu a nie właśnie w parku po szkole.
                Moim zdaniem, wystarczy z nim pogadać. Znajdź tylko dobry powód dlaczego w domu
                może spróbowac alkoholu a u kolegi w domu już nie...
                • dino22 re: Beata_polska 01.01.06, 21:24
                  Propunuje zalozycielce tematu aby nie robila synowi jakis wielkich wyzutow. Ja
                  np. majac 14 lat upilem sie tak ze wydawalo mi sie jak bym zaraz
                  mial "zdechnac" Bylo to po urodzinach i zostalo jakies pol buteli (o ile
                  pamietam Chopin jakis czy cos takiego ze slomka w srotku) Mozecie mi wiezyc czy
                  nie, ale od tego czasu wodki czystej nie pije. Na sam zapach zbiera mi sie na
                  wymioty. Widac u mnie pozytywny skutek to przynioslo. Niemniej pije alkohol:
                  najchetniej piwo, szmpan, czasami wino. Powiem wam ze majac juz 13 lat rodzice
                  pozwalali mi wypic jedno piwo. Nietrudno teraz stwierdzic, ze ani nie jestem
                  przez to "glupi" (podobno alkohol uszkadza dzieciom mozg uncertain - tak to niektorzy
                  twierdza) ani nie stalem sie alkoholikiem. Jesli ktos ma sie nim stac to i tak
                  sie stanie, niezaleznie czy bedziesz brionic dziecku tego czy nie. Chyba jestem
                  dobrym przykladem, ze jednak to co wieksZosc mam tutaj pisze to prawda.
                  Pamietnego czasu jak sie tak "schlalem" rodzice mi nie powiedzieli nic...
                  Myslelem ze mnie za to zabija a oni nie powiedzieli poprostu nic... Dziwne nie?
                  Nie bylo zadnej kary... "Beata_polska" tak jak mowilem proponuje potraktowac
                  to "na luzie" nie wymawiac mu tego caly czas, a i nie bronic mu tez wypic
                  troche piwa czy skosztowac czegos innego, naprawde wcale to nie jest tak jak to
                  w czasach "sredniowiecznych" pisano. Napisze jeszcze jedno: Mialem okazje
                  pracowac w Holandii podczas wakacji juz od 3 lat. Dowiedzialem sie tam cos
                  takiego: Alkohol dzieci moga kupowac od 16 roku zycia, a ogolne przywolenie na
                  picie przez nich alkoholu jest od okolo 12 roku zycia. Tak wiec co wy na to?? i
                  jakos nie ma tam alkoholikow i samych wariatow, wrecz przeciwnie holendrzy
                  osiagneli znacznie wiecej niz nasz kraj big_grin Beata_polska traktuj swoje dzieci
                  tak jak powiedzialem bardziej "na ludzie" uwiez ze to naprawde daje dobre
                  efekty smile Pozdrawiam!
    • zielona_konwalia Re: MÓJ 11 LETNI SYN PIŁ ALKOHOL POZA DOMEM 02.01.06, 16:26
      Ale chwila moment. Likier kakaowy jest DOBRY. On jest zwyczajnie smaczny. Nie
      wyczuwa się w nim tak bardzo mocno alkoholu (w każdym razie w tym likierze
      kakaowym, który ja piłam, się nie wyczuwało). To mogło być na zasadzie
      czekoladki, syn mógł tego po prostu nie zakwalifikować do kategorii alkohol.
      Ja bym porozmawiała z synem, także o konieczności odmawiania - ale nie
      robiłabym z tego powodu jakiejś ogromnej afery.
      W wieku 11 lat po raz pierwszy w życiu napiłam się odrobiny szampana (na
      rocznicy ślubu dziadków). Potem czasem coś dostawałam do spróbowania. Dzięki
      temu - jak przypuszczam - nigdy nie imponowały mi kumpleskie pijatyki
      (aczkolwiek bywałam na takowych, najczęściej jako jedyna osoba trzeźwa i
      potrafiąca zapanować nad całym towarzystwem).
      • kaczeniec21 Re: MÓJ 11 LETNI SYN PIŁ ALKOHOL POZA DOMEM 02.01.06, 19:16
        Beata-polska, myślę, że jeśli odpowiednio nie zareagujesz możesz mieć w
        przyszłości problem, nie tak zresztą odległej, czego Ci nie życzę.
        Ktoś na tym forum poradził, abyś udała się z synem do psychologa.Sądzę, że to
        najwłaściwsza rada.tylko, abyś trafiła na naprawdę mądrego.Postaraj się, aby
        była to osoba zdużym doświadczeniem zawodowym.To ważne.Zapewniam.A dlatego, iż
        na ten temat sporo wiem.Z całą pewnością nie wolno Ci zlekceważyć problemu.
        Sukcesów Ci życzę.
        • dino22 Re: kaczeniec21 02.01.06, 22:41
          Do psychologa, dlatego ze wypil alkohol?? Trzymajcie mnie bo zaraz spadne...
          Gdyby wiekszosc ludzi myslalo tak jak ty to do psychloga przychodzi by sami
          tacy ludzie majacy powazne problemy czekali by w kolejkach... Czlowieku
          wspolczuje ci, tak jak juz jednemu uczestnikowi forum napisalem, najepirw
          powinienes/as sam/sama udac sie do psychologa, byc moze zmieni troche twoj tok
          myslenia, bo widze ze tkwisz jeszcze w czasach kochanej komuny, no coz ale
          niektorym to juz pozostanie...
    • szymanka Re: MÓJ 11 LETNI SYN PIŁ ALKOHOL POZA DOMEM 04.01.06, 11:03
      A dlaczego miał nie wypić skoro został poczęstowany? W domu z mamusią można pić
      a u kolegi to już nie?
      Skąd niby miał wiedzieć że dzieci nie mogą pić alkoholu skoro sama mamusia
      dawała mu alkohol do picia?
    • kasia1302 Alkohol w domu - nie do przyjęcia!!! 04.01.06, 15:01
      Wypił likier poza domem to dla mnie szczeniacki wybryk i tyle. Dwoje dzieciaków
      w domu. Natomiast nie do pojęcia jest częstowanie dzieciaka alkoholem w domu.
      Żadne argumenty mnie nie przekonają. Alkohol nie jest dla dzieci, droga mamo.
    • archi_joa Re: MÓJ 11 LETNI SYN PIŁ ALKOHOL POZA DOMEM 03.02.06, 01:34
      moim zdaniem nie nalezy wyolbrzymiac problemu..byl ciekawy albo po prostu mu
      smakowal...co zrobic, zeby nie pil? moi rodzice dlugie lata pracowali na swoj
      autorytet, ale dalo to efekty - bardzo im ufalam i nawet przez mysl mi jako
      nastolatce nie przeszlo, ze kolezanki moga byc od nich madrzejsze..jak to zrobic
      - nigdy nie pokazac sie dziecku z tej zlej strony: jesli mowicie, ze alkohol w
      wiekszych ilosciach jest zly - niech nigdy nie zobaczy Was pijanych, jesli
      ganicie papierosy - to sami nie palcie, jesli wymagacie, by mowilo, gdzie idzie
      - sami o tym informujcie, mowcie o swoich problemach (oczywiscie w sposob
      dostosowany do wieku), wtedy dzieciak bedzie Wam mowil o swoich, czasem
      pokazcie, ze on tez ma takie same prawa do zmeczenia, lenia czy zlego humoru jak
      Wy, i przede wszystkim - traktujcie jak rownego sobie - omawiajcie razem
      decyzje dotyczace domu, remontu, wakacji, szkoly, przeprowadzki..nawet jesli
      wiecie, ze dziecko jest za male, aby pomoc, to dla niego to bedzie bardzo wazne,
      ze razem z Wami tworzy dom...wiec podsumowujac - uwazam, ze posylanie dziecka do
      psychologa jest takim wyjsciem awaryjnym, przede wszyskim powinni pomoc rodzice
      i dluugie rozmowy...moi rodzice stosowali te wszystkie metody, zawsze byli dla
      mnie najlepsi i do tej pory (jestem juz dorosla) sa najwiekszym autorytetem. i
      osiagneli to bez terroru psychicznego, bez zakazow i kar. jesli bedzie silny
      autorytet, wtedy nawetjesli pojawi sie alkohol, to tylko na zasadzie
      eksperymentu raz czy dwa

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka