kamaras Re: Ze szkolnych zeszytów... 11.10.06, 10:52 Trzy dziewczynki postanawiają zrobić piknik. Najstarsza (ok.12 lat) pisze zaproszenie. Czytamy w nim "Czego nie należy robić na pikniku" - hałasować, - przeszkadzać, - zabierać sobie zabawek, - cudzołożyć..... Odpowiedz Link Zgłoś
kamaras Re: Ze szkolnych zeszytów... 11.10.06, 11:16 Moja 4,5 letnia córeczka słuchała piosenki śpiewanej w języku włoskim, po kilku minutach pyta "Czy ten pan długo jeszcze będzie tak śpiewał po włochatemu?" Odpowiedz Link Zgłoś
karolinka115 Re: Ze szkolnych zeszytów... 11.10.06, 12:48 No ja też dorzucę coś od siebie... Czasy podstawówki, ale do dzis pamiętam jak wszyscy płakali ze śmiechu łącznie z polonistką. Omwialiśmy Krzyżaków i kolega opisywał scenę jak to cudownie Danuśka uratowała Zbyszka od niechybnej śmiercie i tak się tym przyjął, że zapomniał co też mu ona na głowę zarzuciła i powiedział: " Danuśka zarzuciła Zbyszkowi płachcinkę na głowę". Później odpowiadała koleżanka(dziś sama jest polonistką)" Jurand poszedł do zagrody..." I jeszcze, też na polskim, tylko temat inny, ale kolega ten sam.. Mieliśmy ułożyć zdania z jakimiś wyrazami, wśród nich słowo lochy(lochy jako więzienie). Jemu niestety nic do głowy w taym sensie nie mogło przyjść, a że każdy czytał po kolei swoje zdania wiec szybko wymyślił, że lochy to przecież samice dzików. Podczas gdy wszyscy wynaturzali siew o nudnych i przerażających więzieniach i nic w tym szczególnego nie było on nagle przeczytał: " Wczoraj widziałem dużo lochów z małymi" Odpowiedz Link Zgłoś
ciak1 Re: Ze szkolnych zeszytów... 11.10.06, 12:21 Fragment wypracowania na temat "Jak spędziłem Święta Bożego Narodzenia?" autorstwa mojej koleżanki z klasy w podstawówce: "Po zjedzeniu ostatniego członka rodziny, zabraliśmy się do prezentów" Odpowiedz Link Zgłoś
mi.mare Re: Ze szkolnych zeszytów... 11.10.06, 13:03 Z humor z zeszytów dawnego jeszcze "Przekroju". Do dziś to pamietam: "Rolnikowi szybciej rośnie pod folią" A to jest moje. W 7 klasie podstawówki, na lekcji polskiego pani zadaje pytanie: jak się nazywa zgłoska dodana na początku wyrazu? Po tym jak nikt nie odpowiedział, uświadomiła nas, że to : przedrostek. A jak się nazywa zgłoska dodana na końcu wyrazu? - zapytała - Zarostek - wyrwało mi się. Odpowiedz Link Zgłoś
freesolka Re: Ze szkolnych zeszytów... 15.10.06, 21:33 Robinson mieszkał na bezludnej wyspie, na której roiło się od Karaibów Kawiarka zebrała śmietankę ze świeżo wydojonej krowy. Kiedy Staś bobrował na wielbłądzie po pustyni, nagle usłyszał szczekot psa. Janko Muzykant miał wybałuszony brzuch. Czytając lekturę przeniosłem się na tamten świat i nie żałuję tego straconego czasu. Odpowiedz Link Zgłoś
uhu_an Re: Ze szkolnych zeszytów... 11.10.06, 13:34 czas: Liceum, 3 czy 4 klasa, wiec juz tak powazniej. miejsce: lekcja historii temat: traktat wersalski. Moja koleżanka z ławki napisała, że konferencji wersalskiej przewodniczyli: premier francji G. Clemenceau, prezydent USA Wilson oraz premier GB - BOY GEORGE! ) jakby ktos nie pamiętał, to przypomnę, że był to david Lloyd George. kolezanka upierała się jednak, przy swoim, że napisałą poprawnie. dopiero po chwili zorientowała sie co napisała. BOY George był ekscentryczna gwiazdą lat 80, a jego chyba najwiekszy hit to "do you want to hurt me".;o) Odpowiedz Link Zgłoś
anna_werenc Re: Ze szkolnych zeszytów... 15.10.06, 13:14 Z serii: "uwagi w dzienniczku" "Wyrzucił koledzę czapkę ze słowami:<<jak kocha to wróci>>" Odpowiedz Link Zgłoś
tomj89 Re: Ze szkolnych zeszytów... 11.10.06, 14:57 Moja inteligentna siostra z czasów podstawowki. Pani profesor od polskiego kazala przysniesc na lekcje pioro (do pisania). Przychodzi do domu i wszem i wobec obwieszcza ze musi isc do dziadka by wyrwac kurze pioro. Tak tez zrobila, wziela atrament i poszedłą nastepnego dnia do szkoly. Przychodzi do domu z płaczem i mowi ze wszyscy sie z niej smieja bo tylko ona przyniosłą kurze pior. Ekspedientka w sklepie mowi ze butelka z pepsi jest zwrotna. Siostra zrobila wielkie oczy i pyta: naprawde? gdy przyjechalismy do domu wziela garnek, przelala pepsi i zaczela rzucac butelka z nadzieje za ona powroci Odpowiedz Link Zgłoś
petrosp Uwaga w zeszycie 11.10.06, 14:58 Gdy byłem małym dzieckiem w podstawówce, nauczycielka napisała mi uwagę w zeszycie, że biegam na przerwie. Mój ojciec po przeczytaniu uwagi napisał: "przerwa jest po to aby na niej biegać" i się pod tym podpisał. Odpowiedz Link Zgłoś
regiomal Re: Ze szkolnych zeszytów... 11.10.06, 15:08 5 rok na stidiach. Kolega przeczytał definicje na tablicy. Wykładowca pyta sie co o niej sadzi. A kolega na to: "Myślę, że jest OK!" Odpowiedz Link Zgłoś
tehanu73 Re: Ze szkolnych zeszytów... 11.10.06, 15:14 Szóstoklasista, słowa hymnu: "Dał nam przykład Bo Naparte" Odpowiedz Link Zgłoś
audita Re: Ze szkolnych zeszytów... 11.10.06, 15:35 Moje, w klasie +/- V, w wypracowaniu na temat jakiejś czytanki/książki z czasów II WŚ: "Hitlerowcy lubowali się w krwawych mordach". Byłam bardzo oburzona, kiedy mój ojciec omal się nie zakrztusił ze śmiechu! Odpowiedz Link Zgłoś
bdbdbdbdb Re: Ze szkolnych zeszytów... 11.10.06, 15:49 test - pytanie: co zrobiłeś dla ptaszków zimą odp - NIC Syn dostał o punktów i uważam że niesprawiedliwie Odpowiedz Link Zgłoś
mallard Re: Ze szkolnych zeszytów... 11.10.06, 16:04 Moje studenckie czasy: Wykład z matmy, na tablicy czarna magia, a wykładowca pokazując jakiś wzór pyta: Czy to dla państwa jest jasne? Cisza. Po chwili pokazując co innego mówi: A to, czy dla państwa jest jasne?! Ponownie cisza. No to co dla państwa jest jasne??? Głos z końca sali: Piwo! Odpowiedz Link Zgłoś
croyance Re: Ze szkolnych zeszytów... 17.10.06, 22:57 Podobna historia: Studentow podejrzewano o to, ze pedza bimber. Do akademika przyszla kontrola - padlo grozne pytanie; - Co Panowie tu pedza??? A studenci na to: Zywot! Odpowiedz Link Zgłoś
rycerzowa Re: Ze szkolnych zeszytów... 11.10.06, 16:40 Na lekcji religii (jeszcze w salce katech. - czyli rodzice siedzą z tyłu i podsłuchują): Jakie są uczynki miłosierne co do ciała? - Głodnych? - Nakarmić! - Spragnionych? - Napoić! - Chorych? - Nawiedzać! - Więźniów? - ? Dzieci nie wiedzą. - No, dzieci, podpowiem wam. Po.. po..po.. - Powywieszać!!! (miało być - pocieszać) Odpowiedz Link Zgłoś
mietowy_kot Re: Ze szkolnych zeszytów... 11.10.06, 22:22 Sprawdzian w szkole podstawowej, temat: ryby. Pyt.: Do czego służy płetwa ogonowa? odp.: Do robienia falistych ciałem wybryków. ))) Odpowiedz Link Zgłoś
jazza.nova Re: Ze szkolnych zeszytów... 12.10.06, 00:11 Kiedy bylam w podstawowce, gdzies w drugiej klasie, mialam taka czytanke o Alim i jego osiolku. Historyjka traktowala o tym, jak to Ali mial leniwego osiolka. Ali byl sprzedawca soli i przewozil ja w workach na osiolkowym grzbiecie, osiolek zas podczas przeprawy przez rzeke, celowo stawal, by sol sie wyplukala a jemu bylo lzej niesc. Suma sumarum, mielismy napisac strzeszczenie tej czytanki i jedno z moich zdan brzmialo tak: - osiolek wszedl do rzeki i moczyl SWOJE worki Jeden z moich kolegow w klasie trzeciej szkoly podstawowej, niejaki Januszek, na pytanie o trzy stany skupienia wody, odpowiedzial nastepujaco: - Stany Zjednoczone - Stany Demokratyczne trzecich nie wymyslil. Odpowiedz Link Zgłoś
acorns Re: Ze szkolnych zeszytów... 12.10.06, 00:16 Młoda ma koleżankę Madzię. Madzia ma 9 lat i jest moją ulubienicą. Oto dwa przykłady jej talentu literackiego: W tym roku to pisała. Miało to być wypracowanie czy tam opowiadanie na najbardziej oklepany powakacyjny temat, czyli "Jak spędziłaś wakacje". Wypracowanie przepisałem w całości w oryginalnej formie: "Pojechali my na dziauke do wójaszka wójaszek ma dziauke koło Poznania i tam stał dom ale my nie mieszkali w domku tylko w takim namiocie i był dziurawy i my w nim spali i tak to my tylko chodzili nad rzeke i do lasu i fajnie było no i chyba tyle." Odpowiedź Madzi na pytanie "kim byś chciała być jak dorośniesz. Pisownia oryginalna (jeśli dobrze odszyfrowałem hieroglify). To w I klasie było: "nie wiem ale nie chcę być rolnikiem jak tata bo mu wszystko gnije i pije piwo u Zbyszka i ciężko jest ale tak myśle że mogłabym zostać fryzjerką ale też bym nie barz chciała bo fryzjerka musi cały dzień na nogach i jom bolą potem a tak to nie wiem może modelką ale brat muwi że ja mam kackie nogi i pladfus a ja i tak go nie sucham bo on cygani ale nie wiem czy ja modelką mogę być nobo jestem za gróba chyba troche ale mogłabym być sklepowo ale też nie bo pani Asia gadała że jej ten stary gżmot nie płaci drugi miesiąc bo piniendzy nie ma ale on wszystkim daje na zeszyt i mu nie oddają i może naprawde nie ma ale ja nie chce być sklepowo bo każdy przychodzi i tylko pani Asiu winko pani Asiu fajranciki i ona cały dzień tak biega i tylko winka i fajranciki i wszystko na zeszyt i ona piniendzy potem nie ma bo wszystko na zeszyt daje a ja nie chce tak i moze jeszcze bym chciała zostać nauczycielką bo jakbym była nauczycielką to zamiast lekcji bawiliby sie wsyszcy i fajnie bybyło ale ja jeszcze nie wiem kim chce byc jak będe dorosła" Brat mojej dziewczyny (13 lat) na pytanie na klasówce "Co wiesz o Powstaniu Listopadowym" odpowiedział: "Było, przegraliśmy". Znajdzie się tego jeszcze trochę. Parę uwag Młodej znajdę, moja dziewczyna ma liczne rodzeństwo w wieku szkolnym, więc też coś się znajdzie. Odpowiedz Link Zgłoś
croyance Re: Ze szkolnych zeszytów... 17.10.06, 23:02 Acorns, Madzia jest genialna Respect! Odpowiedz Link Zgłoś
kadoro1969 Re: Ze szkolnych zeszytów... 12.10.06, 00:31 Proszę, oto kilka rodzynków spisanych przeze mnie z wypracowań uczniowskich na początku mojej pracy zawodowej. Teraz zapomniałam o zapisywaniu i żałuję, jak czytam, te rewelacje sprzed kilkunastu lat: "Janko Muzykant" 1. "Im dłużej słuchał muzyki, tym bardziej dostawał lanie na kolanie" 2. "Był on chudy i opalony, jego brzuch byl wydęty do przodu" 3."Nowennę pt. "Janko Muzykant" napisał H. Sienkiewicz" 4. Janko miał zaklapnięte policzki i wytrzeszczałe oczy. 5. Janko jak sie urodził, nie wiedział, że jego matka umarła 6. Pewnego dnia chłopiec poszedł do pracy rozciepywać gnój 7.Gdy Janek się narodził, to nic nie umiał 8.Gdy Janek sie urodził, to wyglądał tak, jakby miał niedługo umrzeć, ale nie umarł. 9. Janko tego nie przeżył, ale dalej marzyl o skrzypcach 10. Skrzypki Janka były z końskiego ogona 11. Najbardziej szanuje pana Henryka za to, że napisał, że sam sobie zrobił skrzypce. 12. Gdy go biczowali to Janko był coraz słabszy. Po chwili Janko Muzykant był bardzo słaby i wreszcie umarł ze słabości. Gdy go biczowali to ludzie ze wsi patrzyli na niego jak umierał ze słabości. Zostały z niego tylko wspomnienia... 13. nazajutrz Janek umarł z choroby, leżał w łóżku i zmarł, nie oddychał płucami. 14. Mały Janek kończył swoje życie w grobie na pastwisku. c.d nastąpi...)) Odpowiedz Link Zgłoś
ibulka Re: Janko Muzykant 12.10.06, 00:35 kadoro1969 napisała: > Proszę, oto kilka rodzynków spisanych przeze mnie z wypracowań uczniowskich na > początku mojej pracy zawodowej. Teraz zapomniałam o zapisywaniu i żałuję, jak > czytam, te rewelacje sprzed kilkunastu lat: > "Janko Muzykant" > 1. "Im dłużej słuchał muzyki, tym bardziej dostawał lanie na kolanie" > 2. "Był on chudy i opalony, jego brzuch byl wydęty do przodu" > 3."Nowennę pt. "Janko Muzykant" napisał H. Sienkiewicz" > 4. Janko miał zaklapnięte policzki i wytrzeszczałe oczy. > 5. Janko jak sie urodził, nie wiedział, że jego matka umarła > 6. Pewnego dnia chłopiec poszedł do pracy rozciepywać gnój > 7.Gdy Janek się narodził, to nic nie umiał > 8.Gdy Janek sie urodził, to wyglądał tak, jakby miał niedługo umrzeć, ale nie > umarł. > 9. Janko tego nie przeżył, ale dalej marzyl o skrzypcach > 10. Skrzypki Janka były z końskiego ogona > 11. Najbardziej szanuje pana Henryka za to, że napisał, że sam sobie zrobił > skrzypce. > 12. > Gdy go biczowali to Janko był coraz słabszy. Po chwili Janko Muzykant był > bardzo słaby i wreszcie umarł ze słabości. Gdy go biczowali to ludzie ze wsi > patrzyli na niego jak umierał ze słabości. Zostały z niego tylko wspomnienia... > 13. nazajutrz Janek umarł z choroby, leżał w łóżku i zmarł, nie oddychał > płucami. > 14. Mały Janek kończył swoje życie w grobie na pastwisku. > c.d nastąpi...)) > Boskie :o)) Dławię się ze śmiechu... :o)) Odpowiedz Link Zgłoś
lenka_13 Kolorado 1969 :-))) 12.10.06, 09:27 To było Super na rozpoczęcie kolejnego dnia )))) Odpowiedz Link Zgłoś
kadoro1969 Re: Ze szkolnych zeszytów... 12.10.06, 10:05 Jeśli się podobało, to kolejna porcja. prosze bardzo: "W pustyni i w puszczy" -Fatamorgana jest to drganie powietrza i te drgawki powodują rózne przywidzenia. -I w tym opowiadaniu Staś pokazał swoją męskość. -Kiedy Nel ugryzła muchę tse-tse, to zapadła w śpiączkę. -Stasiowi nie zostało nic na pamiątkę, tylko głowa. "Łysek z pokładu Idy" -Od tamtej chwili Kubok zaczął rozmawiać z Łyskiem, zabawiając się przy tym. "Ten obcy" -Ula jest córką doktora, który odszedł od jej matki, gdy była mała. -Dziewczynka widywała ojac bardzo rzadko, ponieważ matka zmarła i wychowywały ją ciotki. -Zenek jest skryty, bierze swój los we własne ręce, który wyrusza na poszukiwanie swego wujka. -Ta powieść jest bardzo ciekawa i obciągająca)))))))))) Cd nastąpi.... Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
orchid11 Re: Ze szkolnych zeszytów... 12.10.06, 13:04 1. A do kotletów była sałata, którą mamusia przyprawiła potem. 2. Wojski przyłożył ucho do ziemi i usłyszał tupot niedźwiedzich kopyt. 3. Robak, ratując Tadeusza, strzelił do niedźwiedzia, który nie wiedział ,że jest jego ojcem. 4. Rycerze urządzali teleturnieje. 5. ..było ich tysiące, a nawet setki. 6. Pan Dulski był sterylizowany przez żonę. 7. Tatarzy jeździli konno i pieszo. 8. Boryna był teściem żony syna Antka Hanki. 9. Ludwik XIV był samolubem. Twierdził, ze Francja to ja. 10. W odróżnieniu od innych zwierząt ptaki mają nakrapiane jaja. 11. Biesiadowali przy suto zastawionych stolcach. 12. Po jednej stronie rynku naszego miasteczka stoi kościół, po drugiej stronie ratusz, a dookoła wybudowano same nowe domy publiczne. 13. Meteorolodzy wychodzą trzy razy dziennie oglądać swoje narządy. 14. Rodzicami Żeromskiego byli Józef i Wincenty Żeromscy. 15. Anielka mimo zakazu ojca kolegowała się z Magdą i świniami. 16. Kangur ma łeb do góry, dwie krótkie przednie kończyny, dwie tylne długie, a w worku ma brzuch na małego i długi ogon. 17. Jej córeczka Ania uśmiechnęła się pod wąsem. 18. Straszne były te krzyżackie mordy. 19. Bandyci wpadli do sklepu i wymordowali samoobsługę. 20. Kiedy Adam Mickiewicz zawiódł się na kobiecie, wziął się za Pana Tadeusza. 21. Przedstawicielem materializmu był Demokryt z Abwehry. 22. Górnik pogłaskał konia po głowie i cicho zarżał. 23. Faraona nosili w lektyce, a poddani padali mu na twarz. 24. Środkiem płatniczym w Rosji są wróble. 25. Królik posiada głowę, uszy i linienie. 26. Strażacy śpią w kalesonach i maja tam dzwonki alarmowe. 27. Wiedział, że w okularach jest mu do twarzy, dlatego nosił je zawsze w kieszeni. 28. Niektórzy Murzyni chodzą poubierani w nago. 29. Admirałowie są ubrani w marynarki wojenne. 30. Szlachta w "Panu Tadeuszu" była bardzo gościnna, bo jak przyjechał pan Tadeusz na koniu, to o nic się go nie pytano, tylko dano mu siana. 31. Królik jest tak oddany swym małym, ze wyrywa sobie klaki sierści z brzucha, żeby wyścielić im gniazdo. Który ojciec rodziny zdobyłby się na to?... 32. Jest nas dziewięcioro rodzeństwa, a oprócz tego tatuś pracuje dorywczo jako monter. 33. Ręka tego człowieka była zimna, jak ręka węża. 34. Służący doił krowę nad stawem, a w wodzie wyglądało to odwrotnie. 35. Makbet miał wyrzuty po mordzie. Odpowiedz Link Zgłoś
orchid11 Re: Ze szkolnych zeszytów... 12.10.06, 13:10 Zocha! Masz śmiech jak hamujący pociąg...-to kolega napisał z tyłu zeszytu o polonistce... Uwaga: Klasa biega po klasie i nie zwraca uwagi na moje uwagi. Jak będziecie szukać szmaty to jestem w pokoju obok. Z zezytów: Afrodyta była boginią seksu a nie piękności.. Epidemia dżumy w Europie w XV wieku spowodowała że było więcej owiec niż ludzi.Bee.. W kościele: Ksiądfz był w konfesjonale, no wiadomo spowiadał siedział... Koło konfesjonału kręcił sie non stop akiś dzieciak, jakby miał owsiki w tyłku. Po 15 minutach podbiega do mamy i mówi: Mama! Ten w tym drewnianym to też ma chyba zatwardzenie bo siedzi i siedzi w tym sraczu! Myślałem że sie zesikam ze śmiechu-z kościoła musiałem wyjść! Też w kościele: Kazanie. jakiś dzieciak ciągnie mame za spodnie i mówi: daj izaka. oczywiście mama nie dała. dziecko sie wkurzyło, wzięło zamach i pacnęło mamusię w tyłek, poczym zaczelo macać jej tyłek i powiedziało: mama ale ty masz ciepłą dupe! Też wyszedłem z kościoła... Odpowiedz Link Zgłoś
ibulka Re: Ze szkolnych zeszytów... 12.10.06, 14:30 orchid11 napisał: 3. Robak, ratując Tadeusza, strzelił do niedźwiedzia, który nie wiedział ,że jest jego ojcem. 10. W odróżnieniu od innych zwierząt ptaki mają nakrapiane jaja. 16. Kangur ma łeb do góry, dwie krótkie przednie kończyny, dwie tylne długie, a w worku ma brzuch na małego i długi ogon. 31. Królik jest tak oddany swym małym, ze wyrywa sobie klaki sierści z brzucha, żeby wyścielić im gniazdo. Który ojciec rodziny zdobyłby się na to?... 34. Służący doił krowę nad stawem, a w wodzie wyglądało to odwrotnie. Czytałam i płakałam ze śmiechu Królik i te jego wyrywane kłaki pozbawiły mnie tchu. A krowa dojąca służącego sprawiła, iż zadławiłam się językiem Kocham ten wątek Odpowiedz Link Zgłoś
aleksandrynka Re: Ze szkolnych zeszytów... 18.10.06, 00:28 orchid, popłakałam się ze śmiechu... A ja nigdy nie płaczę ze śmiechu... Serio... Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
the_dzidka Re: Ze szkolnych zeszytów... 12.10.06, 13:08 Kolegi: "W kazdym kątku pozostały ślady po Orszulce." Moje własne: "Gdyby Justynę Orzelską połączyć z Fryderykiem Chopinem, efektem byłby Janko Muzykant" - no ludzie!! Odpowiedz Link Zgłoś
kadoro1969 Re: Ze szkolnych zeszytów... 12.10.06, 20:30 "Kamienie na szaniec" -Zoska po smierci żył z ledwością. "Katarynka" -Dziewczynka bardzo lubiła kataryniarzy i pan Tomasz zamawiał ich specjalnie dla niej. "Zemsta" -Papkin żywił się tylko resztkami z panieńskiego stołu. "Latarnik" -Skawiński zżył się z wieżą. "Robinson Crusoe" -Robinson wyglądał po twarzy jak człowiek, ale miał długa brodę i zarosty. -Był człowiekiem indywidualnym, świadczy o tym samotność na wyspie. "Ania z Zielonego Wzgórza" -Mijały kolejne miesiące, lata, aż Ania była u kresu dorosłości. -Kilka dni po uzyskaniu stypendium, zmarł Mateusz. Odpowiedz Link Zgłoś
aiczka Re: Ze szkolnych zeszytów... 12.10.06, 14:40 W podstawówce mieliśmy za zadanie opisać zajazd z "Pana Tadeusza" widziany oczami uczestnika. Koleżanka napisała: "Hrabia wyjął z pochwy swojego Płaza..." (w oryginale było "Hrabia w twarz uderzył płazem..."). Odpowiedz Link Zgłoś
dora100 Re: Ze szkolnych zeszytów... 13.10.06, 11:20 Wprawdzie nie z zeszytu, ale autentyk. Liceum. Pierwsza lekcja niemieckiego po wakacjach. My mówimy a pani wypisuje na tablicy gdzie można spędzić wakacje. I tak: bei den Bekantten, an der See, ins Gebirge Skończyły nam się pomysły, więc Pani podpowiada: a jak jest u rodziny? Na to kolega triumfalnie: Geburstag! Odpowiedz Link Zgłoś
ibulka Re: Ze szkolnych zeszytów... 13.10.06, 13:53 dora100 napisała: > Wprawdzie nie z zeszytu, ale autentyk. > Liceum. Pierwsza lekcja niemieckiego po wakacjach. > My mówimy a pani wypisuje na tablicy gdzie można spędzić wakacje. I tak: > bei den Bekantten, an der See, ins Gebirge > Skończyły nam się pomysły, więc Pani podpowiada: a jak jest u rodziny? > Na to kolega triumfalnie: Geburstag! Hahaha, padłam! :o) Nie sądziłam, że ten wątek aż tak się rozrośnie D Odpowiedz Link Zgłoś
rondo77 Re: Ze szkolnych zeszytów... 13.10.06, 19:53 Podobne:lektorat z ang. "and his axe fall down to the water" Pani X,co znaczy axe? Odp.:jajka! W czasach wczesnej asystentury pilnowaliśmy na egz.wstępnych. Geografia,kandydat na studenta odpowiada przez jakie kraje przepływa Renrzez Francję i Wielką Brytanię! Jakie kraje leża nad Zatoką Perską?:Czechosłowacja i NRD! Autentyk,człowiek PO MATURZE! Odpowiedz Link Zgłoś
kleksa Re: Ze szkolnych zeszytów... 13.10.06, 20:29 Zbyszko tak bardzo kochał Danuskę,ze ożenił się z Jagienką. forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=42669 Odpowiedz Link Zgłoś
rycerzowa Re: Ze szkolnych zeszytów... 13.10.06, 20:37 Syn w klasie VI odrabiał rosyjski. - Mamo, jak jest po rosyjsku "jajka"? - "Jajca" Syn bardzo zdziwiony: - A jak jest "jajca"? Odpowiedz Link Zgłoś
kaskoss101 Re: Ze szkolnych zeszytów... 14.10.06, 14:05 U nas w liceum. Polonistka odpytuje Macka z wiersza Iwaszkiewicza. Maciek caly czas powtarza: "poeta mowi, poeta twierdzi". Poloniskta lagodnie: "Maciusiu, czym mozna zastapic slowo poeta?" (w domysle - podmiot liryczny), na to Maciek: "Iwaszkiewicz". Polonistka: "....taaaak, ale jeszcze inaczej?" Maciek (tryumfalnie): "JAROSLAW!". Od tej pory M. zyskal ksywe "Jaroslaw". Lektorat z francuskiego: Kolega opowiada, jakie potrawy najbardziej lubi, a na koniec ma przetlumaczyc pare slowek na polski. Idzie mu opornie, i w koncu hicior: pani mgr (daje mu cos latwego zalamana jego niewiedza): "bon-bon". Kolega po namysle: "Nie wiem". Nauczycielka: "No jak to? CU-KIE..." kolega tryumfalnie: "Cukier puder!!!" Odpowiedz Link Zgłoś
yomajka Re: Ze szkolnych zeszytów... 14.10.06, 17:33 podstawówka, Zemsta jako lektura, kolega - a ja to mam nawet z podziałem na role... długo nie miał spokoju w klasie... Odpowiedz Link Zgłoś
mephisto_cch Re: Ze szkolnych zeszytów... 15.10.06, 04:06 heh dobre te teksty wiec dorzuce cos od siebie w kosciele(jak jeszcze mnie rodzice wozkiem wozili ), nie wiem dlaczego, ale wiesi poroze jelenia, wiec jak tylko wwieziono mnie do kosciola i zauwazylem to poroze nie pozostalo mi nic innego jak wskazac je polcem i krzyknac "mama MUUUUU" pozniej, juz na studiach, zajecia z krajoznastwa(germanistyka) pani doktor robi wejsciowke odrazu ja sprawdza, dwie kolezanki nie znajac odpowiedzi na zadne pytanie przepisaly same pytania(bylo mowione, ze zapisac trza tylko odpowiedz), pani doktor widzac co one stworzyly poprosila je grzecznie do siebie do biurka po czym zaczela sie wydzierac: "panie zobligowane so do przyniesienia mi zaswiadczenia, ze sa panie w stanie psychicznym pozwalajacym na studiowanie" cala grupa boki zrywala (PWSZ we wloclawku) Odpowiedz Link Zgłoś
kaskoss101 Re: Ze szkolnych zeszytów... 15.10.06, 09:27 To jeszcze to dorzuce: Uczylam angielskiego w przedszkolu. Powtorka ze smakow lodow. Ja: chocolate ice cream, dzieci: cze-ko-la-do-wy, ja: banana ice cream, dzieci: ba-na-no-wy, ja: strawberry ice cream...CISZA. Podpowiadam: ten lod jest z bardzo dobrego owocu, najczesciej ma rozowy kolor. CISZA. Ja: No, co sie dzieje? i podpowiadam dalej: TRU -... w tym momencie reke podnosi dziewczynka: Ja wiem, ja wiem! Tak, slucham Olu? Dziewczynka z ogromnym przejeciem: TRUJACY! )) Odpowiedz Link Zgłoś
sunimica Re: Ze szkolnych zeszytów... 15.10.06, 22:55 Ja też dołączę dwa kwiatki: moja córka, druga klasa szk.podst. na pytanie kim chce zostać, odpowiedziała: aniołem! A młodsza, prawie trzy lata, niedawno spytała: -Mamo, ślimak ma tylko jedną nogę, wiesz którą? -??? -Prawą, oczywiście. Odpowiedz Link Zgłoś
gazunia Re: Zainspirowałyście mnie 18.10.06, 01:58 do odszukania pożółkłych juz niestety kartek z perełkami mojej licelnej wychowawczyni i nauczycielki historii jednocześnie o dźwięcznym imieniu Serenada 1)cała szlachta kładła się pod Szwedów 2)jesteście kupą hołotów 3)najobszerniejszy cesarz 4) ja się tym na lekcji nie będę rozwodzić 5) a teraz okalają ją w koło 6) Joanna spuść mu trochę, żeby on zaskoczył (!) 7) niech jeździ na bilety kupione i kasowane 8) ja tą lekcją cię wykończę (to do mnie, nigdy się nie lubiłyśmy) 9) pójdzie do drzwi i pyta, jak ma mnie pod nosem 10) to nie był człowiek, to był PRYMAS 11) dżuma, dzięki której wyginęli ludzie itd. itd. pamiętam, że ubaw mieliśmy po pachy ale była też niestety wrednym babsztylem. Odpowiedz Link Zgłoś