allora5
15.12.06, 12:22
Witam.
W tym roku zapisałam córkę do szkoły do klasy integracyjnej. Panie
nauczycielki od razu barzdo mi się spodobały- młode, dynamiczne dziewczyny z
nowoczesnym ale i konsekwentnym podejściem do dzieci. Cóż kiedy w połowie
września okazało się, że pani - nauczyciel wspomagający zaszła (jak mi się
wydaje) w ciążę - piszę jak mi się wydaje ponieważ nie ma jej już 4 miesiąc a
informacja przekazana przez drugą panią brzmi, ze jest na zwolnieniu i nie
będzie jej już w tym roku. Nadmienię przy tym, ze informacja ta nie była
wcale jawna- po prostu poszłam indywidualnie do pani aby porozmawiać na ten
temat jakiś 1,5 miesiąca temu- bo z zeznań córki wynikało, ze drugiej pani
nie ma coś za długo. Sądzę ponadto, że część rodziców wcale o tym fakcie nie
wie- włączjąc w to rodziców dzieci powiedzmy integracyjnych. Z mojej rozmowy
z panią wynikało, ze nikt nie chce pracować na warunkach "na zastępstwo" i że
nie mogą nikogo znaleźć. Na ostatnim zebraniu któraś z mam się zaczęła
dopytywać - i uzyskała odpowiedź że " nie nie pani X pracuje tylko jest na
zwolnieniu". Mama ugasiła swój niepokój a we mnie się wszystko burzy.
Czy uważacie, ze sytuacja taka jest możliwa? Moze ktoś z Was zna "rynek"
nauczycielski lepiej i podpowie mi jakia jest faktycznie "podaż" nauczycieli
klas integracyjnych? Czy nie chodzi tu przypaDKIEM O kwestie płacowe? Szkoła
jest obciążna pensją nauczycielki na zwolnieniu więc nie chce zatrudniać
kolejnego nauczyciela? Nie chce też rozwiązać klasy bo straci może jakieś
dotacje czy przywileje?
Czy klasa integracyjna MUSI posiadać dwóch auczycieli jest to wymóg określony
przepisami? Moze jest wśród Was nauczyciel, który powie mi czy można nauczać
klasę w pojedynkę bez obniżenia poziomu nauczania? Przecież - z tego co wiem
tygodniowy wymiar nauczania indywidualnego z każdym uczniem integracyjnym w
tych klasach wynosi 8 godzin. Więc albo dzieje się to na lekcjach-w wyniku
czego dzieci tracą połowę czasu który powinien być przeznaczony na naukę albo
nie ma tego robionego wcale i traca na tym dzieci integracyjne.
Chcę iść do pani dyrektor- waham się czy aby dziecku nie zaszkodzę- albo do
kuratorium- boję się aby nie wywołać niepotrzebnej awantury i aby przypadkiem
klasy wogóle nie zlikwidowano. Jak najlepiej zorganizować taką interwencję i
jakich argumentów użyć?