natkaa66 17.01.07, 15:24 Czy w szkołach Waszych dzieci też organizowane są bale,co o tym myślicie? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
verdana Re: Bal szóstoklasistów 17.01.07, 16:21 Gdyby ten bal nazywał sie bal, to byłabym za. Bal na zakończenie szkoły jest dobrym pomyslem, sama taki mialam. Ale nazywanie tgo studniówką jest sporym błędem. Po pierwsze za bardzo czyni dzieci dorosłymi - a potem w gimnazjach nauczyciele narzekaja, ze jeszcze dzieci uznają, ze sa juz niemal dojrzałe. Po drugie - za dużą wagę w ten sposób przywiazuje sie do sprawdzianu, ktory miał w zamierzenu badać poziom szkół, a stał się dla zbyt młodych ludzi przepustka do lepszej edukacji. Odpowiedz Link Zgłoś
agatka_s Re: Bal szóstoklasistów 17.01.07, 16:29 Ja tam jestem znow konserwatywna i uwazam ze poprostu kazdy wiek ma swoje prawa i nie ma sie co tak na sile spieszyc. Czym beda cieszyc sie mlodzi ludzie jesli pierwszy bal zalicza juz w wieku 13 lat ? Jako 30 latkowie to juz tylko jakies ekstremalne przezycia ich beda "krecic". No chyba ze mowimy o czyms w stylu pozegnalnej dyskoteki, takiej samej jak wiele innych ktore w szkole maja miejsce, tyle ze z zanaczeniem ze to ta ostatnia w szkolnych murach... Odpowiedz Link Zgłoś
nchyb jak zwał, tak zwał... 17.01.07, 18:18 bal, czy dyskoteka. Na pewno może być ciekawą imprezą Za tzw. moich czasów takie bale były na pożegnanie szkoły, czyli w 8 klasie. Za cholerę nazwy nie pamiętam, czyli nie było to dla mnie ważne. Zabawa ważna była, ale nie nazwa. Studniówka to nie była, a zabawa odbywała się na kilka dni przed końcem roku. Szkolnego roku, czyli ciepło było, bo to czerwiec. Po imprezie poszliśmy jeszcze nad Odrę, miło wspominam... A w szkole mojego syna jakoś nic o balu czy pożegnalnej zabawie nie słychać. W mojej podstawówce impreza nie była w szkole, a organizowano ją w jakimś zakładowym klubie, Pocztowca chyba. Fajowo wspominam. Ciekawe, czy u mojego syna będzie? Jeżeli tak, to raczej w szkole, ale tu są warunki. Odpowiedz Link Zgłoś
nchyb Re: jak zwał, tak zwał... 17.01.07, 18:21 przy okazji Agatko, piszesz: >>Czym beda cieszyc sie mlodzi ludzie jesli pierwszy bal zalicza juz w wieku 13 >>lat ? Jako 30 latkowie to juz tylko jakies ekstremalne przezycia ich >>beda "krecic". bal przeżyłam mając ok. 15 lat, część z nas miała niewiele ponad 13, część 14, tak około. I jakoś potrafimy dalej się cieszyć radościami życia codziennego, spacerami do parku, czy skromnymi imprezami domowymi, czyli Twoja teoria jako bardzo naciągana, raczej bierze w łeb... Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: jak zwał, tak zwał... 17.01.07, 18:25 Kiedyś pierwszy bal "dobrze wychowanej panny" odbywał sie między 14 a 16 rokiem życia. czasem wczesniej, bo w sredniowieczu już 12-latka była panną na wydaniu. Wiec Agatko, jako konserwatystka powinnas popierac jak najwczesniejsze bale. A dla większosci 30-latek ekstremalnym przezyciem pozostaje szybkie zmienienie pieluszki. Odpowiedz Link Zgłoś
agatka_s Re: jak zwał, tak zwał... 17.01.07, 18:31 verdana napisała: > Kiedyś pierwszy bal "dobrze wychowanej panny" odbywał sie między 14 a 16 rokiem > > życia. czasem wczesniej, bo w sredniowieczu już 12-latka była panną na wydaniu. Tylko ta 12-latka potem jako 40-latka to juz w trumnie, jesli nie doslownie, to mentalnie juz byla... Odpowiedz Link Zgłoś
agatka_s Re: jak zwał, tak zwał... 17.01.07, 18:27 Dla mnie bal od zwyklej szkolnej dyskoteki wyroznia co nastepuje: -odbywa sie poza szkola, w jakims "lokalu" o takim balowym charaktrze -na bal idzie sie z partnerem (nie musi byc narzeczony, moze byc kolega ale idzie sie parami) -obowiazuje stroj balowy (czyli nie dzinsy i t-shirt nawet najmodniejszy) -na balu zazwyczaj jest jakies jedzenie, picie (niekoniecznie tylko kanapki robione przez mamy) -bal trwa do godzin poznych. Za moich czasow to nawet studniowka nie spelniala tych kryteriow-dopiero bal maturalny (juz po maturze). Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: jak zwał, tak zwał... 17.01.07, 18:32 No to chyba mowimy o czym innym. Tak cos mi sie wydaje, ze dla nas "bal" dla dzieci to zabawa w szkole. Z tym, ze strój galowy obowiazuje - nie jak na dyskotekę, syn poprosił o marynarkę, ktorą zamierzam kupić, ale moze być biała koszula. O partnerach nie ma mowy, choć do poloneza kazdy ma wyznaczoną parę i ćwiczą już tydzień. Na balu bedzie jedzenie i picie - pojęcia nie mam skąd, wolałabym żeby nie robione przez mamy (a w kazdym razie nie przeze mnie, bo i tak jestem w niedoczasie). Pewnie bedzie do 22 - późno to, czy nie? Odpowiedz Link Zgłoś
agatka_s Re: jak zwał, tak zwał... 17.01.07, 18:37 verdana napisała: > No to chyba mowimy o czym innym. Tak cos mi sie wydaje, ze dla nas "bal" dla > dzieci to zabawa w szkole. Z tym, ze strój galowy obowiazuje - nie jak na > dyskotekę, syn poprosił o marynarkę, ktorą zamierzam kupić, ale moze być biała > koszula. O partnerach nie ma mowy, choć do poloneza kazdy ma wyznaczoną parę i > ćwiczą już tydzień. Na balu bedzie jedzenie i picie - pojęcia nie mam skąd, > wolałabym żeby nie robione przez mamy (a w kazdym razie nie przeze mnie, bo i > tak jestem w niedoczasie). > Pewnie bedzie do 22 - późno to, czy nie? tak wygladala moja studniowka (z roznica ze niektorzy przyszli z narzeczonymi z zewnatrz, ale to byla mniejszosc). To co opisalas to mi sie podoba. Ja bardziej wyobrazalam sobie cos na ksztalt wspolczesnych studniowek, w hotelach, z menu jak z wystawnej zabawy sylwestrowej, czesto z jakimis atrakcjami artystycznymi (dobrze ze nie striptiz !). Takie studniowki mi sie nie podobaja (moj konserwatyzm !) a co dopiero jako zabawa dla 13-latkow. Odpowiedz Link Zgłoś
nchyb Re: jak zwał, tak zwał... 17.01.07, 18:38 > Za moich czasow to nawet studniowka nie spelniala tych kryteriow-dopiero bal > maturalny (juz po maturze). Agatko, tak z ciekawości, ile Ty masz lat? Bo za moich czasów: tylko jeden z wymienionych przez Ciebie punktów nie dotyczył imprezy kończącej podstawówkę. Nie szło się z partnerem. Ale zważywszy na to, że w klasie było nas dokładnie po połowie chłopców i dziewczątk, problemu nie było. A a studniówce już wszystkie 4 punkty spełnione były... >>życia. czasem wczesniej, bo w sredniowieczu już 12-latka była panną na >>daniu. >ylko ta 12-latka potem jako 40-latka to juz w trumnie, jesli nie doslownie, >o mentalnie juz byla... Dziś dostrzegam coś nie mniej strasznego, 20-30 latki o mentalności 90-letnich staruszek... Odpowiedz Link Zgłoś
agatka_s Re: jak zwał, tak zwał... 17.01.07, 18:41 > Agatko, tak z ciekawości, ile Ty masz lat? 40-lat w tym roku mi stuknie. Odpowiedz Link Zgłoś
nchyb Re: jak zwał, tak zwał... 17.01.07, 18:45 Agatko, różnica zaledwie 3 lat, czyli jednak prawie rówieśnice jesteśmy. Nie wierzę, by w ciągu tych 3 lat tak kolosalna rewolucja w kwestii bali się odbyła. Raczej trafiłaś na jakieś konserwatywne zabawy... Odpowiedz Link Zgłoś
agatka_s Re: jak zwał, tak zwał... 17.01.07, 19:00 Nie bardzo rozumiem do czego zmierzasz ? Niezaleznie od moich doswiadczen zyciowych (studniowka-pierwsza prawdziwa zabawa, w sali gimnastycznej jednego z najlepszych i najwiekszych warszawskich Liceow- Reytana(na 8 klas), pod niesmiertelna siatka maskujaca, w stroju bialo- granatowym (ja sie wylamalam bo mialam szara spodnice, ktora szyla mi krawcowa i meska koszule na wierzch z szerkim paskiem+ taka sama opaska na wlosy- wygladalam bardzo awangardowo na tle, alkohol pod stolem wedrujacy od jednej osoby do drugiej, impreza do 22.00), uwazam ze 13-latkom imprezy w lokalach sa zbedne. Zwykla zabawa w szkole jest OK, zabawa pozujaca na doroslosc-nie. Zabaw bardzo wystawnych, w tym w roznych miejscach na swiecie np w Puerto Rico (lecialam tam prawie 2 doby, aby uczestniczyc w zjezdzie firmowym i balu na okoo 1000 par) przezylam bardzo wiele (kiedys mialam taki okres ze niejako sluzbowo musialam uczestniczyc w bardzo wielu balach i imprezach)-nic nie rowna sie z ta studniowka, wlasnie dlatego ze ona byla w szkole i miala te niepowtarzalna atmosfere. Zreszta w tamtym roku mielismy spotkanie klasowe po 20 latach od matury- i to nie jest tylko moje odczucie, dokladnie tak wszyscy to wspominaja. Moi koledzy w wiekszosci sa poza Polska-i strasznie tesknia miedzy innymi do tej atmosfery siatki maskujacej... po podstawowce nie pamietam aby cos bylo-wiec albo nie bylo, albo nie jest to warte wspomnien. Odpowiedz Link Zgłoś
nchyb Re: jak zwał, tak zwał... 17.01.07, 19:22 do niczego nie zmierzam. Po prostu odniosłam się do Twojej wypowiedzi, że za twoich czasów, to nawet studniówka itp itd. Tymczasem za moich czasów, czyli ledwie 3 lata później było inaczej. I tyle, bez podtekstów. A ja nie chodziłam do wyuzdanych he he szkół, tylko najzwyklejszych, częściowo z tradycjami, o ile o takich można mówić w mieście które wtedy ledwie od 30 kat było polskie... > sie z ta studniowka, wlasnie dlatego ze ona byla w szkole i miala te > niepowtarzalna atmosfere. Moja nie była w szkole, a mimo to, a może dzięki temu miała niesamowitą cudowną atmosferę, którą niejednokrotnie na zlotach absolwentów wspominaliśmy... > po podstawowce nie pamietam aby cos bylo-wiec albo nie bylo, albo nie jest to > warte wspomnien a ja pamiętam dokładnie, Klub Pocztylion blisko Odry, nad którą niemal już późną noca poszlismy po zakończeniu zabawy. I moją spódnicę z tetry, która w tamtych czasach była niezwykle na czasie. Oryginalne ze sklepu były strasznie drogie, a mi mama koleżanki uszyła z iluś tam pieluch. Wtedy cudna mi się zdawała, a tetra chyba yła jakościowo lepsza od tetry której dziś na pieluchy używają. Czyli chyba jednak miała w sobie to coś owa zabawa, skoro ją tak dobrze pamiętam. I spacery nasze Wałami Chrobrego pamiętam, pośród lip, które szykowały się do rozkwitu. Cudne wspomnienia. Warto było wybrać się na ten spacer, mimo że niektórzy z nas zostali przez rodziców zdrowo objechani. Ale my mieliśmy po 14-15 lat i czuliśmy się niemal dorośli. Mój tata w tym wieku walczył w partyzantce, ja mogłam wędrować nad Odrą z koleżankami i kolegami. A moja mama cieszyła się, że my mamy inne dzieciństwo niż ich pokolenie. Naprawdę, cudne te wspomnienia. Czyli było wspaniale, skoro po prawie ćwierć wieku dalej tak intensywnie to pamiętam... Odpowiedz Link Zgłoś
agatka_s Re: jak zwał, tak zwał... 17.01.07, 19:32 Kazdy kocha swoje wspomnienia bo to sa JEGO wspomnienia. Ja tylko jestem zdecydowanym przeciwnikiem spieszenia sie (czesto na sile, i to niestety przy udziale doroslych) do pewnych przezyc ktore warto sobie zostawic na pozniej. Tak jak nie ma co sie spieszyc do seksu np, tak nie ma co sie spieszyc do lokali, orkiestry grajacej do kotleta i kreacji za duze pieniadze. Niemniej ja wiem ze swiat poszedl do przodu i dzis studniowka ktora nie jest w najdrozszym hotelu i miala by byc na bialo granatowo nie przejdzie. No coz takie czasy... to se ne vrati... Szkoda by jednak bylo zeby ta nowa "swiecka tradycja" zaczynala sie juz w podstawowce. A to ze dzieci sie bawia-super. Tylko niech bawia sie w sposob stosowny do ich wieku, nie jak "starzy-malutcy" Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: jak zwał, tak zwał... 17.01.07, 19:36 Ja w kwestii formalnej. My, starsze damy, miałysmy i studniowkę, bardziej szkolną i konwencjonalną i bal maturalny. Dziś pozostała tylko studniowka - bale maturalne zdechły, zabite m.in. przez nową maturę. Stąd dążenie młodziezy do tego, by studniówka była prawdziwym balem - na zasadzie "dwa w jednym". Odpowiedz Link Zgłoś
agatka_s Re: Bal szóstoklasistów 17.01.07, 19:52 u mnie bal maturalny byl i owszem oficjalnie mozna bylo juz zamowic wino ! Stroje byly dowolne, wyjsciowe (na miare czasow oczywiscie). Byl to bal w restauracji, nie pamietam go specjalnie- bo to byl czas egzaminow na studia i wszyscy kuli (ja np zdawalam na japonistyke gdzie bylo 30 osob na miejsce i bardzo trudny egzamin z jezykow), ten bal byl tak troche ni w piec ni w dziewiec, ale byl !!! A moja mama 70-latka to do tej pory wspomina tylko bal maturalny, np studniowki nie pamieta, ale ja wiem dlaczego, bo ona repetowala 4 klase w liceum, nie przepuscili jej za wagary kompletny brak nauki. Za rok zdala super i dostala sie na medycyne-stomatologie-i dlatego pewnie ten bal tylko pamieta, bo to juz bylo po rehabilitacji. ta Odpowiedz Link Zgłoś
nchyb Re: Bal szóstoklasistów 17.01.07, 20:07 u mnie balu maturalnego nie było. Ze wspomnień mojej mamy wiem, że u niej też nie, przyczyn nie znam. Czyli dla nas to te studniówki były ważnymi wydarzeniami. I tak zaczęłam się zastanawiać, tuż po wojnie studniówki były. A kiedy taka impreza pojawiła się po raz pierwszy? Rys historyczny któraś z Was mi może nakreślić? Odpowiedz Link Zgłoś
alina66 Re: Bal szóstoklasistów 18.01.07, 10:18 u mnie też była tylko studniówka (małe miasto, maturę zdawałam w 1985, stara jestem ) . Bali maturalnych nie było rzekomo dlatego, że młodzież po maturze była już nie pod kontrolą nauczycieli ) Prawdziwego powodu nie znam, chyba kadrze nie bardzo się chciało. Mój syn miał studniówkę w zeszłym tygodniu, balu też nie będzie miał Szkoda.. Odpowiedz Link Zgłoś
sylwia06_73 Re: Bal szóstoklasistów 18.01.07, 11:19 U nas bal na koniec podstawowki nazywal sie komers.U syna w szkole nic takiego nie ma. Odpowiedz Link Zgłoś
natkaa66 Re: Bal szóstoklasistów 18.01.07, 11:35 W szkole mojego syna "bal" organizowany jest przez rodziców od początku do końca.Składka wynosiła 30 zł. a i tak co niektórzy orzekli ,że za dużo(grajek bierze 600zł). Strój ładniejszy niż na co dzień i nie trzeba mieć koniecznie pary. Dzieci oczywiście o niczym innym nie mówią tylko o balu,żyją tym już od dłuższego czasu,a koniec semestru tuż tuż.Impreza ta odbędzie się w lutym a nie na koniec roku. Na koniec-to większość rodziców jest przeciwna organizowaniu "balu",no ale ponoć tradycja....! Odpowiedz Link Zgłoś
natkaa66 Re: Bal szóstoklasistów 05.02.07, 19:26 Muszę napisać,że moje dziecko jest już po balu i ....określenie jakie słyszę to było"czadersko".Fakt ,że dzieci bawiły się wspaniale i nie chciały aby zakończono imprezę,czyli warto było-będą miały niezapomniane wspomnienia!!! Sama tam byłam i widziałam. Odpowiedz Link Zgłoś
nchyb Re: Bal szóstoklasistów 06.02.07, 09:53 napisz coś więcej? W szkole było? Ile płaciliście? Coś do jedzenia i picia dzieciom dali czy po prostu forma dyskoteki? U nas jakoś wiosną ma być... Odpowiedz Link Zgłoś
natkaa66 Re: Bal szóstoklasistów 06.02.07, 13:50 Całą imprezę przygotowywali rodzice. Składka po 30zł(tak aby każdego było stać). Poczęstunek w salach ,a zabawa na sali gimnastycznej. Impreza rozpoczęła się polonezem(tak jak na studniówce),potem walc ,no a dalej dyskoteka. Mozna powiedzieć ,że to taka mała studniówka. Poczestunek to oczywiście w gestii rodziców(trójki klasowej),co zaplanują,co kupią ich wybór. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Bal szóstoklasistów 06.02.07, 16:36 U nas też po "studniówce" czyli po balu. Najpierw był polonez, potem walc (córka , ktora była i widziała stwierdziła, ze było to najbardziej idiotyczne widowisko świata. Wysokie panny, z których spora część wyglądała jak dorosłe, po 160-170 cm, co poniektore z fryzurą od fryzjera i na obcasach tanczyły z maluchami w garniturach lub "pod krawatem", 1/3 ok. 150, reszta wyższa, ale o twarzach dzieci). Potem było przyjęcie (składka 50 zł, pizza o ile wiem i słodycze), potem dyskoteka. W sumie do 22. Mój, nienawidzacy dyskotek syn, zapytał do ktorej musi byż na balu, powiedziałam że tak z półtorej godziny. I po półtorej godzinie pojawił się w domu, no ale on po prostu tego nie lubi. Najbardziej był wściekly, bo nastepnego dnia zamiast lekcji odbyły się "poprawiny" czyli dokończenie jedzenia i cd. dyskoteki. Przesiedział dyskoteke w bibliotece, mimo wscieklych uwag wychowawczyni, ze ma iść się bawić. Odpowiedz Link Zgłoś
nchyb Re: Bal szóstoklasistów 07.02.07, 07:05 > dyskoteke w bibliotece, mimo wscieklych uwag wychowawczyni, ze ma iść się > bawić. tego właśnie nie cierpię, uszczęśliwiania na siłę. Nie ważne, że nie lubi ma iść, integrować się i na siłę się dobrze bawić. U nas na szczęście to nie bywa obowiązkowe, a dla chętnych... Odpowiedz Link Zgłoś
natkaa66 Re: Bal szóstoklasistów 07.02.07, 11:46 U nas oczywiście też bal był dla chętnych,kto nie chciał nie uczestniczył "na siłę".Wiadomo,że nie kazde dziecko lubi tego typu imprezy.Większość była zadowolona! Odpowiedz Link Zgłoś