Do szkoły rok wcześniej

07.03.07, 12:35
Mam pytanie, czy któraś z Mam wie, jak się to załatwia, czy w grę wchodzą
jakieś testy czy tylko opinia rodziców. Mam dzieci rocznikowo rok po roku, a
że córeczka jest strasznie kumata, to zastanawiam się, czy nie posłać jej z
bratem do zerówki. Może macie jakieś za i przeciw? Jak przyjdzie czas to
oczywiście pójdę do szkoy rozmawiać, ale może mi coś podpowiecie.
    • ursgmo Re: Do szkoły rok wcześniej 07.03.07, 12:50
      Konieczna jest ocena psychologa opiekującego się przedszkolem jeśli Twoja córka
      chodzi , jeśli nie , musisz się zgłosić do rejonowej poradni psychologiczno-
      wychowawczej. W rok później ocena dojrzałości szkolnej także u psychologa
      rejonowego. Szkoła nie ma obowiązku przyjąć dziecka młodszego , może , ale nie
      musi. Kumata to jeszcze nie wszystko musi być na tyle dojrzała emocjonalnie by
      sprostać nauce w szkole.
      • joasiiik25 Re: Do szkoły rok wcześniej 07.03.07, 12:57
        ursgmo wszystko jasno wyjasnila
        dodma tylko tyle, ze gdy dziecko nawet zostanie rok wczesniej przyjete do szkoly
        (zerowka) nie jest jednoznaczne z tym,ze po ukonczeniu zerowki pojdzie do 1
        klasy- moze zostac na 2 rok w zerowce z roznych przyczyn, glownie z braku
        dojrzlosci szkolnej....
        warto sie nad tym zastanowic by nieswiadomie nie "skrzywdzic" dziecka
    • ursgmo Re: Do szkoły rok wcześniej 07.03.07, 13:17
      Ja powiem szczerze jestem przeciwna posyłaniu dzieci rok wcześniej do szkoły .
      Dwa lata w zerówce przedszkolnej to mogłoby być niezłe przygotowanie .Ale z
      drugiej strony jeśli dobrze opanuje materiał w pierwszym roku , w drugim może
      się nudzić. Idąc do pierwszej klasy będzie przekonana że już wie wszystko i nie
      musi się przykładać , w rezultacie będzie gorzej się uczyć - autentycznie znam
      takie dziecko ! A materiału jest bardzo dużo i szybko idzie to do przodu.
      • joasiiik25 Re: Do szkoły rok wcześniej 07.03.07, 13:25
        ursgmo ja też jestem przeciwko posyłania dziecka wczesniej do szkoły
        z jednej strony rodzice nie zawsze sa świadomi,ze chcąc dobra dziecka- moga je
        skrzywdzić, czasami rodzice chcą, aby było ich dziecko mądrzejsze niz jest w
        rzeczywistości.
        dla mnie 5 latka powinna chodzic do przedszkola- byc jeszcze dzieckiem a nie
        siedziec w szkolnej ławce....
        nie raz widziałam dzieci, które poszły wczesniej do zerówki i na drugi rok
        musiały ja powtarzać.
        niby rodzice pytali sie dokładnie dziecka o chęc uczęszczania do szkoły,
        tłumaczyli,że bedzie więcej obowiązków. Dziecko sie godzilo a póżniej nie
        radziło sobie w rzeczywistości.Chęć zabawy jest silniejsza niz chęć uczenia.
        • tebacha Re: Do szkoły rok wcześniej 07.03.07, 14:35
          Dzięki za Wasze wypowiedzi. Dają do myślenia. Moje dzieci nie chodzą do
          przedszkola. Chodzą razem tylko na zajęcia plastyczne. Córeczka chce robić
          wszystko, co brat, więc nie wiem jak by to zniosła, gdy on pójdzie do szkoły, a
          ona nie. Może po prostu wynajdę jej jeszcze jakieś zajęcia.
          Nie ukrywam, że chciałam też uprościć życie - odprowadzać i odbierać ich o tej
          samej porze (kilka przystanków autobusem), gdy kolejne dziecko w drodze. Ale
          jeśli miałoby to wyjść ze szkodą córeczce to zarzucę taki plan. Faktem jest
          też, że ona jest z listopada, czyli z niektórymi dziećmi dzieliłyby ją dwa
          lata...
          • joasiiik25 Re: Do szkoły rok wcześniej 07.03.07, 14:56
            Moze w tej sytuacji warto córkę zapisac do przedszkola?
            To,ze chce robić wszystko co brat- taki wiek smile
            nie przejmuj się , że będzie rozpaczać gdy brat pójdzie do szkoły a ona
            zostanie w domu.
            wytlumacz jej,że brat będzie się uczył i może uczyc ją w domu
            coś wymyslisz

            pozdr
          • luska1973 Re: Do szkoły rok wcześniej 07.03.07, 15:14
            A ja jestem za posyłaniem dzieci rok wczesniej - jeżeli tylko maja ku temu
            predyspozycje i chęci.
            Jestem przeciwna jeśli rodzice robią to "na siłę".
            Pisałam już w innym wątku, ze cała moja rodzina poszła o rok wczesniej do
            szkoły i wszyscy bardzo sobie chwalą.
            Jedyne, co mogę radzić - to nie nastawiać wczesniej dziecka, że na pewno
            pójdzie razem z bratem, bo gdyby (odpukać) nie przeszła pomyślnie testów
            psychologicznych - mogłaby to bardzo przeżywać.
            Ja tak miałam tzn. okropnie sie bałam, że "nie zdam" i panie nie pozwola mi iśc
            do I klasy (ominęłam zerówkę), że kiedy nie potrafiłam odpowiedzieć na ostatnie
            już pytanie z wiedzy ogólnej (nie wiedziałam czym zasłynął Kopernik) -
            rozpłakałam się bo myślałam, ze to koniec i będe musiał pójść do zerówki.
            Na szczęście okazało się, że to było pytanie z zakresu II klasy szkoły
            podstawowej i gdybym odpowiedziała - rodzice dostaliby "świstek", ze mogę iść
            prosto do II klasy.
            Mimo tylu lat - do dziś pamiętam ten strach, ze się nie udało, ale on wynikał
            tylko z mojego nastawienia, ze na pewno pójdę już do szkoły.
            Jeśli mi się uda poslę swoje dzieci wcześniej, ale przed badaniami nic im nie
            będę mówić. Dopiero mając opinię w ręce - przedyskutuje temat i jeśli będą
            chcieli - pójdą o rok wcześniej.
            Życzę dobrego wyboru i polecam.
            Super jest mieć o rok mniej niż reszta koleżanek z klsy smile)))
            • joasiiik25 Re: Do szkoły rok wcześniej 07.03.07, 15:17
              A ja jestem za posyłaniem dzieci rok wczesniej - jeżeli tylko maja ku temu
              predyspozycje i chęci.
              Jestem przeciwna jeśli rodzice robią to "na siłę".
              Pisałam już w innym wątku, ze cała moja rodzina poszła o rok wczesniej do
              szkoły i wszyscy bardzo sobie chwalą.
              Jedyne, co mogę radzić - to nie nastawiać wczesniej dziecka, że na pewno
              pójdzie razem z bratem, bo gdyby (odpukać) nie przeszła pomyślnie testów
              psychologicznych - mogłaby to bardzo przeżywać.
              Ja tak miałam tzn. okropnie sie bałam, że "nie zdam" i panie nie pozwola mi iśc
              do I klasy (ominęłam zerówkę), że kiedy nie potrafiłam odpowiedzieć na ostatnie
              już pytanie z wiedzy ogólnej (nie wiedziałam czym zasłynął Kopernik) -
              rozpłakałam się bo myślałam, ze to koniec i będe musiał pójść do zerówki.
              Na szczęście okazało się, że to było pytanie z zakresu II klasy szkoły
              podstawowej i gdybym odpowiedziała - rodzice dostaliby "świstek", ze mogę iść
              prosto do II klasy.










              boze co TY wypisujesz???????????????????????
              • isma Re: Do szkoły rok wcześniej 08.03.07, 11:18
                Ale niby co takiego dziwnego wypisuje?
                Ze mna bylo podobnie, na podstawie badania psychologicznego i badania
                umiejetnosci (czytalam od 3 roku zycia, liczylam) mialam jako pieciolatka
                skierowanie do II klasy, ale rodzice sie zgodzili tylko na I, bom chorowita
                byla, i bali sie, ze opuszczajc duzo zajec kompletnie sie z juz zintegrowana II
                klasa nie skumam.
              • luska1973 Re: Do szkoły rok wcześniej 08.03.07, 15:57
                Fakty opisuję. Miały miejsce co prawda ponad 20 lat temu, ale jednak miały.
                Jeśli możesz to sprecyzuj konkretnie o co Ci chodzi w moim wypisywaniu, bo
                myslała, że to foum otwarte i można wypowiadać swoje opinie.
                Mylę się???
    • alfama_1 Re: Do szkoły rok wcześniej 07.03.07, 17:23
      Raczej nie posłałabym córki wcześniej głównie ze względu na syna, mógłby się
      poczuć "mniej zdolny". Mimo, że o rok, jest jednak starszym bratem a różnica
      jednej klasy w podstawówce to dużo.

      Poszłam rok wcześniej do szkoły, moja mama zresztą też, dzieci raczej nie
      przejmą pałeczki.
      Plusy: bardzo chciałam iść do szkoły z ciekawości. Przez kilka pierwszych lat w
      zasadzie nie musiałam się uczyć, w młodszej klasie byłoby jeszcze gorzej wink Nie
      mam poczucia, że straciłam rok dzieciństwa bo w szkole też bawiłam się dobrze,
      w dodatku ze znajomymi z osiedla. Poza tym łatwiej zniosłam zawalenie roku ale
      to dopiero na studiach.
      Minusy: mimo wstępnych testów dojrzałości emocjonalnej czasem czułam się
      młodsza od reszty. Nie mogłam uczestniczyć w klasowych zajęciach na kartę
      rowerową. Byłam drobna fizycznie jak na swój rocznik, tym bardziej starszy a na
      WF-ie nie miałam taryfy ulgowej. Pod koniec podstawówki dziewczęta zaczęły
      dojrzewać, do dziś pamiętam jak marzyłam o staniku i trądziku wink

      I dodatkowy minus to rodzeństwo: mój brat nie poszedł wcześniej do szkoły i mam
      wrażenie, że rodzina trochę rozdzieliła role - on był tym pracowitym, ja tą
      zdolną. Trzeba dużej uważności żeby nie popełnić błędu etykietkowania. W Waszym
      przypadku jest to o tyle trudniejsze, że dzieci chodziłyby do jednej klasy.
      Obawiałabym się, że będą rywalizować. Nie da rady, żeby uczyły się tak
      samo "dobrze". Istnieje niebezpieczeństwo, że lepsze wyniki syna byłyby
      uznawane za oczywiste. Moglibyście też wtedy mieć wątpliwości czy dobrze, że
      córka poszła wcześniej skoro uczy się gorzej. I w drugą stronę - jakoś łatwo mi
      sobie wyobrazić nauczycieli gdaczących "no patrz patrz, siostra młodsza a
      lepiej napisała klasówkę".
      • bazylea1 Re: Do szkoły rok wcześniej 08.03.07, 12:34
        alfama_1 napisała:

        > Byłam drobna fizycznie jak na swój rocznik, tym bardziej starszy a na
        >
        > WF-ie nie miałam taryfy ulgowej.

        hm a ja poszłam wczesniej do szkoły i na wfie akurat miałam taryfe ulgową -
        pani od wfu miała jakies swoje tabelki i dla konkretnego rocznika były normy na
        stopnie np ile metrów trzeba rzucić piłką czy w ile sek. przebiec 100m. dlatego
        załapywałam się na 4 smile
    • kropencjaa Re: Do szkoły rok wcześniej 07.03.07, 19:29
      moja koleżanka posłała córkę rok wcześniej do szkoły, z tym, ze już wczesniej
      puściła ją do zerówki. Najpierw mała miała powtarzać zerówkę, ale z czasem
      stwierdzili, ze będzie jej siętam nudzić, tak też mówiła nauczycielka, ze
      powtarzając to samo, dziewczynka mogła sie znudzić i z czasem nie robić nic,
      albo o wiele mniej. Wcześniej oczywiście było kilka wizyt u psychologa i to
      niejednego, bo dwóch nie kierowało dziewczynki do szkoły, mimo, ze
      intelektualnie się do tego nadawała. Nie wiem dokładnie jak przebiegały rozmowy
      i wizyty u psychologa, ale były konieczne- do tego opinia nauczycielki itd.
      Mała poszła w końcu rok wcześniej i daje sobie radę.
    • edorka1 Re: Do szkoły rok wcześniej 07.03.07, 20:13
      Ja jestem z tych co to poszli rok wcześniej. Rade sobie dałam z nauką świetnie,
      ale własnego dziecka - mimo, że z początku roku i spokojnie mogłabym - nie
      poślę. Z perspektywy czasu jestem niemal pewna, że lepiej byłoby mi isć jednak
      ze swoim rocznikiem - w chwili podejmowania tych najważniejszych decyzji -jaka
      szkoła średnia, studia itp - byłabym nieco dojrzalsza. Kiedy ma sie naście lat
      ten rok to bardzo wiele. A tak zawsze byłam najmłodsza, dzieciństwo skończyło
      mi sie rok wcześniej a dorosłość rok wcześniej zaczęła. W sumie zupełnie
      niepotrzebnie.
      • wikula23 Re: Do szkoły rok wcześniej 07.03.07, 22:10
        Oprócz tego co zostało napisane, jest jeszcze jedna opcja, a mianowicie: jeśli
        dziecko posiada predyspozycje, można je przenieść do klasy wyżej po pierwszym
        półroczu i to wydaje mi się najbardziej sensownym wyjściem
        • alfama_1 Re: Do szkoły rok wcześniej 07.03.07, 22:32
          jeśli
          > dziecko posiada predyspozycje, można je przenieść do klasy wyżej po pierwszym
          > półroczu i to wydaje mi się najbardziej sensownym wyjściem

          A mi najmniej. Zrywać pierwsze klasowe przyjaźnie bo ktoś się wybija
          intelektualnie. Pamiętam, że zmiana klasy w podstawówce była bardzo dużym
          przeżyciem.
          • zuzanna56 Re: Do szkoły rok wcześniej 07.03.07, 22:55
            Mam ten sam dylemat. Moja córka jest z początku roku. Zaczęła bardzo wcześnie
            czytać, może chciała dorównać bratu. Poszła do zerówki w przedszkolu o rok
            wcześniej, razem ze swoją grupą. Było w niej kilkoro dzieci rok młodszych ale
            one mają inne książki. Wychowawczyni w przedszkolu w październiku stwierdziła
            że córka ma praktycznie opanowany materiał zerówki. Niedługo zbada ją psycholog
            a ja.....zaczynam się wahać bo jest ona chyba emocjonalnie jeszcze niedojrzała.
            Nie wiem jeszcze co zrobimy.
    • mama_kotula Re: Do szkoły rok wcześniej 07.03.07, 23:02
      Poszłam do pierwszej klasy nie mając ukończonych 6 lat (kończyłam w
      październiku), po dwóch latach zerówki przedszkolnej, do której wywalono mnie
      karnie z grupy "maluchów" big_grinDDDDDD
      Trzeciego roku w zerówce nikt mi nie chciał fundować.
      Chciano natomiast zafundować mi od razu III klasę podstawówki, dzięki Bogu moja
      mama się na to nie zgodziła.

      Żyję i mam się dobrze :o)

      Jeśli jest szansa, dlaczego z niej nie skorzystać? Prawdopodobnie będę w takiej
      samej sytuacji, ze względu na fakt posiadania piekielnie zdolnych ;-P dzieci rok
      po roku.
      Warto po prostu wcześniej przeprowadzić testy gotowości szkolnej u kompetentnego
      specjalisty.
      • alfama_1 Re: Do szkoły rok wcześniej 07.03.07, 23:37
        > Jeśli jest szansa, dlaczego z niej nie skorzystać?

        Ja wiem czy szansa? Raczej zagwozdka jak nie zniechęcić do nauki
        ponadprzeciętnie zdolnego dziecka nie zapominając o odpowiednim rozwoju
        emocjonalnym.

        > Prawdopodobnie będę w takiej
        > samej sytuacji, ze względu na fakt posiadania piekielnie zdolnych ;-P dzieci
        rok po roku.

        A ja prawdopodobnie nie będę choć też mieliby tę szansę wink
        • mama_kotula Alfama :) 07.03.07, 23:47
          Ja będę miała niezły rebus, podejrzewam.
          Intelektualnie mój czterolatek jest na poziomie 2-3 klasy szkoły podstawowej.
          Społecznie, hmmm, na poziomie półtorarocznego dziecka, ewentualnie dwulatka.
          Jeśli terapia umiejętności społecznych nie przyniesie spodziewanego skutku, może
          się okazać, że szkołę zacznie razem z siostrą, rok później. Jeśli przyniesie -
          wówczas będzie odwrotnie (młoda pójdzie do szkoły rok wcześniej) W sumie to o
          tym nie myślę jeszcze teraz, bo na razie terapia jakieś - minimalne - efekty
          przynosi.

          Aha, pisząc "gotowość szkolna", miałam na myśli pełne spektrum zachowań i
          umiejętności, nie tylko intelektualnych, ale też emocjonalnych i społecznych.
          • alfama_1 Re: mama_kotula 08.03.07, 15:34
            No to zagwozdka, rzeczywiście smile
            A dlaczego zakładasz, że Twoje dzieci muszą iść razem do klasy? Nie wiem jak
            jest w Twoim przypadku ale ja bym unikała przede wszystkim tego.
            Jak najczęściej próbuję pokazywać dzieciom, że każde z nich ma swój własny
            świat, swoich kolegów i jak zechcą to współpracują a jak nie to nie. Bycie w
            jednej klasie z rodzeństwem (pomijając bliźniacze) wydaje mi się trudne
            psychicznie. Opisałam to powyżej.
            • mama_kotula Re: mama_kotula 08.03.07, 19:22
              Hm. Właściwie to masz rację.
              W tej chwili są w dwóch różnych grupach w przedszkolu i widzę same plusy takiej
              sytuacji.
              Niemniej jednak plusem chodzenia rodzeństwa do jednej klasy jest zgranie zajęć w
              jednym czasie - czyli wygoda dla mnie tongue_out. W przedszkolu i tak są w godzinach
              8-15, nawet będąc w różnych grupach, w szkole może to być różne (zajęcia na
              rano, zajęcia na popołudnie i tak dalej).
              Dodatkowy minus jest taki, że moje dzieci mają różne nazwiska, co też może
              stanowić rodzaj problemu (o ile nie zmienię nazwiska młodemu, co na szczęście
              mam w planie).
              • alfama_1 Re: mama_kotula 08.03.07, 20:50
                Z tą wygodą to racja bezsporna wink Już mam koszmary jak koordynuję szkołę pod
                domem z przedszkolem na drugim końcu miasta.
                A gdybyś tak im zostawiła różne nazwiska? Nauczyciele się nie połapią, że
                rodzeństwo i problem porównań z głowy wink)
                • mama_kotula Re: mama_kotula 09.03.07, 10:27
                  alfama_1 napisała:
                  > A gdybyś tak im zostawiła różne nazwiska? Nauczyciele się nie połapią, że
                  > rodzeństwo i problem porównań z głowy wink)

                  Nie ma szans. Czuję głębokie obrzydzenie do obecnego nazwiska mojego syna tongue_outPP
    • rauxa ja poszlam rok wczesniej.. 08.03.07, 00:08
      Jako szesciolatka poszlam do pierwszej klasy z moim o rok starszym bratem,
      razem chodzilismy tez do zerowki, pamietam jak pojechalam z mama do poradni
      i tam bardzo mile panie robily mi egzamin.. dla mnie to byla po prostu zabawa..
      dodam ze geniuszem nie jestem i nie bylam.. cala podstawowka czerwone paski,
      pozniej liceum i studia bez zadnych wyskokow einsteinowskich..
      rozwoj emocjonalny i spoleczny? nigdy nie czulam zadnej roznicy z kolegami
      z klasy.. przeciwnie, mialam wielu starszych znajomych i do dzisiaj mi
      pozostalo poczucie ze jestem najmlodsza w grupie.. i jest to fajne uczucie,
      uwielbialam chodzic do klasy razem z bratem i nie zaluje ze rodzice tak
      postanowili.. bardzo baaardzo chcialam isc do szkoly i w domu, albo zerowce bym
      sie po prostu zanudzila!!
      • zuzanna56 Re: ja poszlam rok wczesniej.. 08.03.07, 08:02
        No właśnie. Ja przejmuję się najbardziej tym rozwojem emocjonalnym i
        społecznym. Z drugiej strony moja córka jest już trzeci rok w przedszkolu w
        grupie z dziećmi starszymi ( niektóre niewiele np. te z listopada czy grudnia)
        i nigdy nie było żadnych problemów na tym tle.
        Pocieszające jest to co piszą osoby, które same poszły do szkoły o rok
        wcześniej.
        Mój syn jest ze stycznia i jest jednym z najstarszych w klasie. To też ma swoje
        plusy.
        No cóż, myślę dalej co zrobić.
        A autorka wątku?
        • tebacha Re: ja poszlam rok wczesniej.. 08.03.07, 09:50
          Czytam z uwagą i nadal nie wiemsmile
          Ostatnio od kilku znajomych małżeństw słyszałam mrożące krew w żyłach opowieści
          o przejściach ich dzieci w szkole - typu znęcanie się przez nadpobudliwego
          gostka - pomyślałam, że gdy w klasie jest rodzeństwo to zawsze jest "to
          drugie", które powie rodzicom, co się dzieje, nawet jeśli tamto by było
          zastraszone. Czy to jest w ogóle jakiś argument za?
          • linka9 poobserwujcie dzieciaki 08.03.07, 11:02
            A ja sugerowałabym jeszcze wgląd w zainteresowania dziecka, jego sposób
            spędzania wolnego czasu. Są dzieci, które mimo posiadanych już umiejętności
            szkolnych i dużej inteligencji nie przepadają za książkami, szczególnym rozwojem
            intelektualnym bardziej ciągnie je do zwykłych dziecięcych zabaw. I chyba wtedy
            trzeba odpuścić, a nie przyśpieszać na siłę, chociaż z pewnością taki dzieciak
            poradzi sobie idąc rok wcześniej do szkoły. No i są też typowi "inteligenci",
            pozostawianie których w dziecięcym przedszkolu z rówieśnikami byłoby krzywdą.
            Faktem jest, że niektóre zdolne dzieciaki nudzą się przeogromnie na lekcjach, bo
            wszystko już potrafią, a wychowawczyni nie chce się pracować w grupach.

            Na pocieszenie dla tych bardzo rozważających napiszę, że w przypadku dzieci z
            początku roku dużo większe znaczenie ma pani, która im się trafi na początku
            edukacji, niż sam moment przekroczenia szkolnego progu (ze swoim rocznikiem czy
            wcześniejszym).
    • dapiad Re: Do szkoły rok wcześniej 08.03.07, 11:04
      po co skracaćdziecku dzieciństwo
      • verdana Re: Do szkoły rok wcześniej 08.03.07, 11:05
        Po to, by nie umierało z nudów wśrod dzieci, z ktorymi nie ma o czym pogadać i
        w klasie, w ktorej program dawno już zna. To dopiero jest fajne dzieciństwo!
        • tigra8 Re: Do szkoły rok wcześniej 08.03.07, 11:20
          Zgadzam się całkowicie.
          Moja córka też poszła rok wcześniej, pomimo tego jest najlepsza w klasie. Jest
          w 3 klasie podstawówki, lektury czyta z rocznym wyprzedzeniem, dlatego, że lubi.
          Nie ma żadnej przepaści emocjonalnej pomiędzy nią a klasą. Gdyby poszła
          normalnie poza tym, że nudziłaby się niemiłosiernie byłaby najwyższa w klasie.
          Poza tym ten dodatkowy rok może jej się kiedyś przydac, gdyby z jakiś powodów
          chciała zmienic kierunek studiów, czy wyjechac za granicę, czy z jakichkolwiek
          innych powodów.
          • zuzanna56 Re: Do szkoły rok wcześniej 08.03.07, 17:46
            Jak na razie moja córka, która dopiero co skończyła 6 lat, według tego co mówi
            nauczycielka, radzi sobie z materiałam najlepiej z całej grupy. Mimo to czasami
            obawiam się że za parę lat może być gorzej. Nie wymagam od niej bycia
            najlepszą, broń Boże. Chodzi mi o to żeby sobie radziła.

            My złożyliśmy podanie do Poradni Psychologiczno - Pedagogicznej o przebadanie
            jej. Dołączyliśmy też opinię wychowawczyń. Dzisiaj dzwonili że przyjadą za 2
            tygodnie do przedszkola ją przebadać.
            • agnieszkas72 Re: Do szkoły rok wcześniej 09.03.07, 08:35
              Poszłam do szkoły rok wcześniej ze względu na fatalne przedszkole.Nigdy nie
              czułam przepasci emocjonalnej między mną ,a koleżankami z klasy,uczyłam się
              bardzo dobrze.Wyróżniło mnie to,ze osiemnastkę miałam ostatnia,w czwartej klasie
              liceum.Moja córka ma 5 lat i od wrzesnia idzie do zerówki.Bardzo chce już
              chodzic do szkoły i uważam,ze w niczym jej to nie zaszkodzi.
    • jusytka Re: Do szkoły rok wcześniej 09.03.07, 10:36
      Ja mam taką samą sytuację, ale się na to nie zdrecyduję. To że młodszy synek
      jest wyjątkowo kumaty i jak na swój wiek sporo potrafi zaprocentuje tym, że
      będzie miał szansę na lepsze oceny i większą motywację do dalszej nauki. Ty
      jednak najlepiej znasz swoje dziecko i patrzysz na nie w szerszym kontekście,
      wierzę więc ze podejmiesz najlepszą decyzję smile
Pełna wersja